Tadeusz Borowski

* * *


Wiesz,myślę coraz częściej,że trzeba wrócić

Może cię spotkam...a szczęście?...przecież szczęście to razem się smucić...

Właśnie patrzę w księżycowe okno i słuch natężam...

Pusto...gdzieś szumi wiatr...samotny wśród liści księżyc.

Koło złociste zza liści wyszło, toczy sie w wietrze.

Takie księżyce były nad Wisłą, tylko że bledsze...

Nawet Wielki Wóz przejazdem w drzewie tkwi o północy...

tak jak u nas...ale tutaj? Nie wiem naprawdę po co...

Cóż tu-tęsknota i noce bez snu, jakieś ulice i czyjeś wiersze...

Żyję.I z ludzi nie -ludzi jestem.Displaced Person.

Myślę o tobie.Wiem, trzeba odejść, może powróci, co przeszło...

Chociaż nie wiem,jaka będzie młodość-ani gdzie jesteś.


Ale będę miła zawsze twoim -albo niczyim...

Słuchaj...słuchaj....przeczytaj ten wiersz...jeśli gdziekolwiek żyjesz.


dla anonimowego mieszkańca Toronto-dziękując za list.
ps.Ja Broń Boże nie namawiam do powrotu,ale pamiętam,że kiedy spędziłam ponad pół roku u swoich przyjaciół, pod Paryżem,w 1982 i 1983 roku i byłam sama z małym Mateuszem, i zadręczałam się myślami czy wracać ,czy nie wracać do Polski-to ten właśnie wiersz brzęczał mi w uszach natarczywie.Nawet go potem śpiewałam...