Jan Brzechwa
 
                                  "Żaba"
 
 
Pewna żaba była słaba,
Więc przychodzi do doktora
I powiada , że jest chora.
 
Doktor włożył okulary,
bo już był cokolwiek stary,
Potem ją dokładnie zbadał,
No , i wreszcie tak powiada:
 
"Pani zanadto się poci,
Niech pani unika wilgoci,
Niech pani się czasem nie kąpie,
Niech pani nie siada przy pompie,
Niech pani deszczu unika,
Niech pani nie pływa w strumykach,
Niech pani wody nie pija,
Niech pani kałuże omija
Niech pani nie myje się z rana,
Niech pani , pani kochana,
Na siebie chucha i dmucha,
Bo pani musi być sucha!"
 
Wraca żaba od doktora,
Myśli sobie:"Jestem chora,
A doktora chora słucha,
Mam być sucha-będę sucha!"
 
Leczyła się żaba,leczyła,
Suszyła się dlugo, suszyła
Aż  wyschłatak ,że po troszku
Została z niej garstka proszku
 
A doktor drapie sie w ucho:
"nie uszłojej to na sucho!"
 
  (Panu Mieczyslawowi Bieniowi , prezydentowi Tarnowa)