JEREMI PRZYBORA
"Miłość do panny
przedwojennej"
Oboje byli przedwojenni.On zakochany.Ona nie
tak...
Nie chciała mu się odwzajemnić, zaczął więc on
jej grozić, biedak...
Że się zastrzeli, bo ma dość!A ona na to mu na
złość:
Zabierz ten wzrok z mych ust i piersi
Zrób
raczej to, czym grozisz, wszystko:
Zastrzel się , otruj, z czegoś wyskocz...
A ja pokocham cię po śmierci.
Przyniosę
kwiaty ci na grób
I płacząc złożę u twych stóp...
Kochała będę cię po śmierci.
Po śmierci będę kochać cię...
O romans z panną przedwojenną nie było łatwo ,
jak z dzisiejszą.
Lecz ten kto zdobył raz wzajemność , zdobywał
wierność też- nie mniejszą.
Niepewna acz, czy on jej wart,wciąż powtarzała
mu ten żart:
Zabierz ten wzrok z mych ust i piersi
Zrób raczej to czym grozisz, wszystko:
Zastrzel się , otruj, z czegoś wyskocz...
A
ja pokocham cię po śmierci.
Przyniosę kwiaty ci na grób
I
płacząc złożę u twych stóp ...
Kochała będę cię po śmierci.
Po śmierci będę kochać cię...
Aż czas ponury nadszedł , w którym los męski nie
był pannom obcy ...
Pomimo kruchej swej postury - ginęły
często...tak jak chłopcy
...I jej też wpięła męska śmierć czerwony kwiat
...w dziewczęcą pierś...
...
Wzrokiem ci ledwo muskał piersi...
Z
rozpaczy groził samobójstwem...
Lecz choć nie spełnił groźby pustej,
Czy teraz kochasz go- po śmierci?...
...
Przynosi
kwiaty ci na grób
I płacząc klęczy u twych stóp
Czy
teraz kochasz go...po śmierci?
Czy teraz wreszcie kochasz go?
...
(Prawie czterdziestoletniej,
przepraszając za spóźnienie...)
