Konstanty Ildefons Galczyński

"Troche bakteriologii"

Od szeptu Lisa,
fala po fali
szept poszedł w tłumie.Wszyscy szeptali:

(i że podobno)
(i że na pewno)
(że juz już juz już)
(że pod Izdebną)

(że wczoraj w nocy)
(że w pewnej puszczy)
(na własne oczy)
(na własne uszy)

(że niewątpliwie)
(że daję głowę)
(że nad Warszawą)
(że pod Mrągowem)

(że wieprzowina)
(że w wieprzowinie)
(że Karolina)
(że w Gogolinie)


A Lis się śmieje,
aż zrywa boki.
Bo strasznie lubi
te szeptokoki.

(Zuzi,która zadzwoniła do mnie wczoraj do Stargardu Szczecinskiego, sprawdzając kolejne szeptokoki.)