Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
 
 
                                                                "Starość"
 
 
Leszczyna się stroi w fioletową morę,
a lipa w atłas zielony najgładszy...
Ja już sie nie przebiorę,
na mnie nikt nie popatrzy.
 
Bywają dziwacy,
którzy z pokrzyw i mleczów składają bukiety,
lecz gdzież są tacy,
którzy by całowali włosy starej kobiety?
 
Jestem sama,
Babcia mi na imię-
czuję się jako czarna plama
na tęczowym świata kilimie...
 
 
Dance i Tupciowej-moim ukochanym przyjaciółkom ze szkoły , z którymi spotykam się raz na sto lat,a mimo to kocham jak dawniej.