Tomasz Różycki
 
                                      "KONIEC WIEKÓW"
 
 
Ach, mowię wam, tyle znaków, tyle cudów,
w każdej chwili:mgła rano,mgła wieczorem
i całe miasto w kałuży.Zardzewiała
furtka zostawia wzór na dłoni, o świcie gawrony
 
czeszą siwą trawę.Na wszelki wypadek nie
wysyłam listów, nie dopalam papierosów,liczę
kreski w lustrze, ręce chowam za siebie.Za oknem
pociąg zwalnia na spotkanie deszczu.Zgubiłem
 
dowód i nie roszczę praw.Co to wszystko może
znaczyć, powiedzcie mi, probowalem z nim o tym
porozmawiać, nocą jest taniej, ale zajęte,
zajęte.Rano otwieram drzwi, otwieram gazetę,
 
otwieram oczy ,ani słowa.O, mowię wam,ile
znaków, ile pustych miejsc.
 
(Andrzejowi Poniedzielskiemu,który zadzwonił dzisiaj do mnie "z trasy" Łódź-Białystok i (mimo wszystko)podtrzymał na duchu...)