Bolesław Leśmian
"Romans"
Romans śpiewam,bo śpiewam!Bo jestem śpiewakiem!
Ona była żebraczką, a on był żebrakiem.
Pokochali się nagle na rogu ulicy
I nie było uboższej w mieście tajemnicy...
Nastała noc majowa, gwiaździście wesoła
Siedli - ramię z ramieniem- na stopniach kościoła.
Ona mu podawała z wyrazem skupienia
To usta do pieszczoty, to - chleb do gryzienia.
I tak śniąc przegryzali pod majowym niebem
Na przemian chleb - pieszczotą, a pieszczotę - chlebem.
I dwa głody sycili pod opieką wiosny:
Jeden głód-ten żebraczy, a drugi - miłosny.
Poeta, co ich widział, zgadł, jak żyć potrzeba?
Ma dwa głody, lecz brak mu - dziewczyny i chleba.
Dla pani Grety Łabędzkiej- z biblioteki na Ursynowie, która namówiła mnie
na dzisiejsze spotkanie z czytelnikami i miała rację,bo to było bardzo miłe
spotkanie...Dziękuję! (Pytała mnie pani o wybór wierszy Leśmiana-"Romans"
był ukochanym wierszem jego przyjaciela ,słynnego Franciszka Fiszera,a mój
ukochany poemat to "Pan Błyszczyński",ale jest za długi,żeby go
tutaj drukować...)Pozdrowienia dla koleżanki, która razem z panią prowadziła
ten wieczór!