Wisława Szymborska
"
Miłość szczęśliwa"
Miłość szczęśliwa.Czy to jest normalne,czy to
poważne, czy to pożyteczne -
co świat ma z dwojga ludzi, którzy nie widzą świata?
Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi, pierwsi
lepsi z miliona, ale przekonani,
że tak stać się musiało- w nagrodę za co?za
nic;
światło pada znikąd- dlaczego właśnie na
tych, a nie na innych?
Czy to obraża sprawiedliwość?Tak
Czy narusza troskliwie piętrzone zasady, strąca
ze szczytu morał?Narusza i strąca.
Spójrzcie na tych szczęśliwych:gdyby się
chociaż maskowali trochę,
udawali zgnębienie krzepiąc tym przyjaciół!
Słuchajcie jak się śmieją- obraźliwie, jakim
językiem mówią- zrozumiałym na pozór.
A te ich ceremonie, ceregiele, wymyślne obowiązki
względem siebie-
wygląda to na zmowę za plecami ludzkości!
Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło,
gdyby ich przykład dał się naśladować.
Na co liczyć by mogły religie, poezje, o czym by
pamiętano, czego zaniechano, kto by chciał zostac w kręgu.
Miłość szczęśliwa.Czy to jest konieczne?Takt
i rozsądek każą myśleć o niej jak o skandalu z wysokich sfer Życia.
Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej
pomocy.Przenigdy nie zdołałaby zaludnić ziemi,
zdarza się przecież rzadko.
Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
twierdzą,że nigdzie nie ma miłośći szczęśliwej.
Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.
(żonie jednego pana , który
urodził się we Wrocławiu 15 grudnia 1947 roku i do tej pory nie zna się na
komputerze...)