Adam Zagajewski

                                                             "Król"

                                             pamięci Józefa Czapskiego

Był już bardzo stary. Ale umysł wciąż niezwykły.
O pewnej znajomej (równie niemłodej jak on):
"To sławna petersburska piękność; przyjrzyj się jej twarzy."
Wciąż malował. Żył. Pisał i myślał.

Znał Annę Achmatową. Rozmawiał z de Gaulle'em,
Andre Malraux też zwrócił na niego uwagę.
Gide rozczarował go (swym paryżanizmem).
Pomagał biedakom, choć sam był biednym hrabią.

Był tak wysoki (i dobry), jakby natura,
dumna z siebie- wystawiła go na pokaz.
Mary McCarthy spostrzegła go kiedyś w tłumie
w muzeum i zapisała:oto sprawiedliwy.

Pasjonowało go piękno.Ale brzydota,ból,
były nawet bardziej obecne w rozmowie-
chociaz on, wydaje się , nie zaznał ich wiele
(lecz czy naprawdę możemy być tego pewni?).

Czym jest ta chwila, kiedy objawia się boskość?
Skąd możemy wiedzieć, skoro mówimy o niej
wyłącznie w czasie przeszłym lub przyszłym(z nadzieją!).
Mówimy o niej, będąc już w innym kraju,

tak jakby dziki ekspres, który nas unosi,
nie chciał się zatrzymać na małej , cichej stacji,
nazywającej się Piekno, ponieważ
miejscowość ta jest dlań zbyt niepozorna.

Dla Marysi Wiernikowskiej, której zawsze będę zazdrościła
tego,że pana Józefa miała szczęście znać osobiście.