Ludwik
Jerzy Kern(1921)
Jastrząb
i kura
Pewien
jastrząb,
co
życie całe spędził w górze,
podczas
jakiejś wyprawy zakochał się w kurze.
Różne
dziwy się dzieją,
gdy
w grę wchodzi miłość.
Jastrząb
z kurą
w
ogromną popadli zażyłość.
Jemu
jedno
szczególnie przypadło do smaku,
to,
że kura jest inna od znanych mu ptaków,
że
spokojna,
że
cicha,
że
nigdzie nie lata,
że
poza swym podwórkiem już nie widzi świata...
I
to były, jak sądzę, te powody główne,
że
jastrząb wybrał kurę, a nie jastrzębównę.
Jej
z kolei
ogromnie
podobało w nim się,
że
w każdej chwili usiąść może gdzieś na gzymsie,
i
na wieży
i
wyżej,
wiele
wyżej jeszcze,
gdzieś
na chmurach, co w sobie kryją zimne deszcze,
a
mimo to,
wbrew
swojej jastrzębiej naturze,
woli
dreptać po ziemi
przy
niej,
przy
swej kurze.
Tak
go zresztą po jakimś czasie opętała,
że
gdy wzlecieć miał chętkę,
płakać
zaczynała,
jemu
żal się robiło,
szedł,
przepraszał
kurę
i
przysięgał, że nigdy nie poleci w górę.
Dziś,
Po
latach,
Gdy
kura całkiem mu obrzydła,
Opuścić
jej nie może, bo nie niosą skrzydła.
Odwykły.
Nic
mu na to już pomóc nie mogę...
Jastrzębie
inne z tego niech mają przestrogę.
Bardzo sympatycznej parze młodych artystów - ku przestrodze