Konstanty Ildefons Galczyński
"Jak jeleń chcial sprzedać swoje rogi"
Żył raz jeleń ubogi, w majątku miał dwa rogi,
poza tym więcej nic.
Smutny przez bory snuł się i jeszcze gorzej czuł
się, niż na złej sztuce widz.
A nieraz mu się chciało wypić kubek
kakao,ech,tak, niejeden raz.
A tutaj w tej pustelni ni rynku , ni spółdzielni,
a tylko las i las.
Więc się zezłościł jeleń.-Tego - mówi - za
wiele.Uderzę w czynów stal.
Rogi okrył papierem i odszedł z bedekerem w tzw.
siną dal.
Po pięciu dniach podróży znalazł się w mieście
dużym, gdzie dużo ludzi szło.
I zawołał bez trwogi:Rogi sprzedaję, rogi, rogi
panowie, o!
Ale na rogi nikt się nie skusił oczywiście, o
biedo wszystkich bied!
Biedny lasów mieszkaniec przeżył rozczarowanie
i dalej smutny szedł.
Księżyc był znów na nowiu.Patrzy-chatka w
pustkowiu, zapadła w mech i sen.
Na płocie szyld chędogi:KUPUJĘ JELENIE ROGI PODŁUG
NAJWYŻSZYCH CEN.
"He -he-pomyślał jeleń-tego to już za
wiele,hi hi , ha, ha, ho, ho.
I ta chatka w pustkowiu, i ten księżyc na nowiu-
kantem mi pachnie to.
Wiem , ta stara hiena jest z bajek Andersena,
warzy diabelski płyn,
ćmy pali w kandelabrach,o , ja się nie dam nabrać,
ja już mam dość tych kpin".
I nagle rzeczywiście:przyszedł świt, drgnęły
liście, dzień się zaczął upalnie.
Słońce w liściach igrało.Jeleń pił swe
kakao.Wszystko było normalnie.
(Pranie 1953 r)
Dorocie Osińskiej,która spędzila
właśnie dwa dni w leśniczówce Pranie, w której 50 lat temu KIG napisał
ten wiersz...