Janusz Szuber
"Hygiena kobiety"
Natknąłem się na taką książeczkę
Podróżując do La belle epoque.
Wyprawa niezbyt odległa : strych,
kartonowe pudło za granicą pajęczyn.
Dzieło odbito w drukarni
Uniwersytetu Jagielońskiego
w Krakowie w roku p.1903.
Autor: Dr Władysław Hojnacki.
Lwów Księgarnia Polska Połonieckiego.
Cena 2 korony 30 halerzy.
W owym 1903 roku
moja babka Maria
ukończyła jedenaście lat
i czwartą klasę Szkoły
Wydziałowej imienia
Świętej Scholastyki.
"Nakazuje się dziewczęciu
chodzić z godnością i powagą,
bez życia, bez podskoku,
wciska się je zawczasu
w sznurówkę i ciasne buciki,
wpaja się w nie uczucie
fałszywego wstydu,
za żadną cenę nie wolno
panience opuścić towarzystwa,
by uczynić zadość naturalnej
fyzyologicznej potrzebie,
a te błędy wychowawcze
dochodzą do szczytu
gdy dziewczę dochodzi
do pierwszego peryodu."
"Wreszcie , gdy się ją uczy
niekiedy anatomii i fizyologii,
posuwa się z dyskrecyą , czy niedyskrecyą,
aż do polecenia studyowania tychże nauk
na bezpłciowych manekinach".
Doktor Władysław Hojnacki,
apostoł zdrowej kobiety,
cielesnej , nie metafizycznej,
sojusznik feministek piętnujący
tyranię wymyślnej mody.
Tortury gorsetu budziły
jego zdecydowany sprzeciw.
"Nakrycie głowy
jest smutnym dowodem
braku litości
dla ptaków".
"Suknie spodnice ,halki
są z reguły zbyt długie,
podnosząc tumany kurzu
i zbierając ten kurz
szkodzą i kobiecie i otoczeniu"
Nie wiem, czy babka Maria
stosowała się do zasad
doktora Hojnackiego
nie zapytałem w porę
a teraz już za późno.
"Majtki powinny szczelnie
zasłaniać części rodne,
najlepsze są zatem
francuzkie zaszyte w kroku,
a zapinane po bokach".
"Jazda na bicyklu
w umiarkowanym stopniu
jest hygieniczną i ortopedyczną
odmianą gimnastyki
na wolnem powietrzu.
Jest ona zdolną u kobiety
wzmocnić mięśnie,
poskromić nerwy,
powstrzymać otyłość
i obstrukcyę,
zapobiec tworzeniu się
żylaków na nogach,
a zarazem służyć za środek
przeciw nieczynności".
Widzę tamte kobiety
w kapeluszach z piórami
jak podkasują suknie
dosiadając bicykli,
rozsądne i lekkomyślne
pedałują wytrwale
coraz dalej i wyżej
autostradą powietrza,
ich majtki, podwiązki, pończochy
nikną w perłowym obłoku.
Dla Zuzinki, która pięknie gra na harfie i nie pasuje do naszej epoki... nie
wiem jednak, czy chciałaby kończyć 11 lat w roku 1903...