Władysław Broniewski
 
 
                                      "Ballady i romanse"
 
"Słuchaj , dzieweczko ! Ona nie słucha...
 To dzień biały , to miasteczko..."
 Nie ma miasteczka, nie ma żywego ducha,
 po gruzach biega naga , ruda Ryfka,
 trzynastoletnie dziecko.
 
Przejeżdżali grubi Niemcy w grubym tanku.
(Uciekaj , uciekaj Ryfka!)
"Mama pod gruzami, tata w Majdanku..."
Roześmiała się , zakręciła się , znikła.
 
I przejeżdżał znajomy, dobry łyk z Lubartowa:
"Masz , Ryfka , bułkę 
"Słuchaj ,  Jezu, słuchaj Ryfka , sie Juden,
za koronę cierniową, za twe włosy rude,
za to ,żeście nadzy, za to , żesmy winni,
obojeście umrzeć powinni."
 
I ozwało się Alleluja w Galilei,
i oboje anieleli po kolei,
potem salwa rozległa się głucha...
"Słuchaj , dzieweczko! Ona nie słucha"
 
(Ance i Elżbiecie, moim ciotecznym siostrom, które przyjechały na parę dni do Polski)