Magda
Umer
1marca
2011 roku
Pęcice
Małe
W towarzystwie zielonych liści
czyli
Wiosna bez Pawła
„Skąd
po zimie moje żale?
Nie
szaleję w karnawale...
Czemu
żegnam w moll, nie w dur
Nienajlepszą
z roku pór?
Może
to mnie właśnie smuci,
Że ta
sama już nie wróci...
Że z szelestem
zdartych dat
Odpłynął
życia szmat!
Życie
trudne, życie żmudne, życie nudne- żaden bal
Życie
ziębi, życie gnębi... ale życia... życia żal!
Życie
mrozi, życie grozi
Nie
dowozi, w zaspach tkwi,
Lecz
choć tycia radość z życia
Żal
jest życia
Życia
Mi!“
Tak
pisał przed pół wiekiem Jeremi Przybora, a ja często sobie te słowa
powtarzam.
Jako
osoba, której trudno jest przeżyć Pół Roku Mroku, trwające od połowy października
do połowy kwietnia i w
najciemniejsze dni zazdroszczę świstakom,
w
przededniu przedwiośnia, staram się
o nich zapomnieć.
O tych
dniach, a nie o świstakach. O świstakach zapomnieć nie umiem.
Tak
naprawdę, budzę się razem z nimi.
Czas
galopuje, zupełnie inaczej liczymy lata, coś co wydarzyło się przed pięcioma
laty, to dla nas chwila, a te same pięć lat dla licealisty, to
epoka.
I tak
już będzie do końca. Niedawno zapytałam Krysię Jandę w jakim wieku jest
pewna aktorka, bo nie umiałam tego określić i ona, bez chwili zastanowienia,
odpowiedziała: “jakieś dziesięć, dwadzieścia lat ode mnie młodsza“.
Dziesięć
lat w tę, czy we wtę (Boże, jak się pisze...może „wewtę?“)- żadna różnica.
Do tego
doszło.Czyli czas nie ma już większego znaczenia. A co je ma?
Dla
mnie –WIOSNA. Przede wszystkim Ona. Co roku wyznaję Jej miłość.
I dziękuję,
że jeszcze raz daje na siebie popatrzeć.I razem z Nią jaśnieje
wszystko.
Zieleni się nadzieja. Może pojutrze spotkamy miłość swojego życia i ktoś
pokocha nas naprawdę? Uwierzmy w cuda. Mamy co prawda swoje lata i mniej więcej
tak wyglądają dziś amory schorowanych Młodych
Inaczej:
Amory
Chorych:
Ona
ubolewa, że ją pobolewa
On
zaś jej biadoli, że wszystko go boli
...ale
przecież wiosna za chwilę każe
zapomnieć o tych bólach.
Przynajmniej do jesieni.A to-z jednej strony-chwila, a z drugiej-szmat
czasu! Byle go nie zmarnować.
Trzeba
się zastanowić, co dla każdego z nas jest dzisiaj najważniejsze. Dla
mnie na przykład:
1.Móc
obserwować uśmiechy i coś w rodzaju szczęścia u innych.
2.Móc
pomagać.
3.Móc
być potrzebnym.
4.Móc
tworzyć.
5.Móc
zapomnieć o własnym nieszczęściu
6.Móc
zapomnieć o własnej niemocy.
Choćby
tyle.I to wszystko w towarzystwie zielonych liści!Móc uwierzyć w to,
że może
być tak pięknie, jak ładnych parę lat temu. Nieważne –dziesięć , czy
dwadzieścia. Ważne żeby o nich pamiętać.I tej dobrej pamięci wszystkim życzę
Magda
Umer
Ps: A
swoją drogą ciekawe, dlaczego zawsze mówi się :“ładnych parę lat
temu“,
a nigdy
:“Nieładnych parę lat temu“?
Może
te nieładne lata po latach ładnieją?
Daj Boże.
Ps2:
Redakcja
„Stylów i Charakterów“, a wręcz redaktor Jola Białek powiedziała, że
dobrze, tylko za krótko.Trzeba jeszcze coś dopisać.No to dopisuję, że właśnie
kończę pisać cykl opowiadań pt :“Errata na stare lata“ i jedno z nich
pt:„Wspomnienie pani Zofii “, zaczynać się będzie tak:
„
Naokoło mnie sporo smutnych ludzi. Uciekam od nich, żeby nie umrzeć.
Małgorzata zmusiła mnie
jednak do spotkania. Mówię, że sama jestem w
nienajlepszej formie, że może za miesiąc, ale ona, że przecież kiedyś
mi pomogła,
że
tylko na chwilę, że ... chlipała w telefon, więc niechętnie umówiłam się
z nią
w
„Sadhu“. Przyszła rozedrgana, zszarzała, pognieciona.
Była w
takim stanie, że od razu zadzwoniłam
do znajomego lekarza, żeby przyjął ją bez kolejki. Ale on właśnie
wyjechał do ciepłych krajów leczyć depresję. Swoją! Szukał dla
siebie ratunku. Po wysłuchaniu dramatów setek pacjentów i w nim coś pękło.
Zima to trudny czas.
Czas
bez światła, bez sensu, bywa że i bez miłości. Straszne godziny, dni,
tygodnie.
Zamówiłyśmy
cokolwiek i zapytałam odważnie:
-
powiedz, co się takiego strasznego wydarzyło, że aż musiałam wyjść z
domu?
- Paweł
umarł.
- Słucham?!
Kiedy, na miłość boską, widziałam go przedwczoraj w „Antrakcie“.
Zmarnowany, jak to on, ale bardzo ożywiony,
rozprawiał o swoim ostatnim filmie, otoczony wianuszkiem wielbiących go
studentek andragogiki.
-Ale on
umarł dla mnie.
Oj, nie
dla ciebie jednej pomyślałam, ale nie powiedziałam tego. Powiedziałam tylko:
- ale
ty żyjesz i będziesz żyła.
-
Dlaczego tak myślisz?
- Bo
WIOSNA.
-Zosiu
-Wiosna bez Pawła?!
-No.
-Żartujesz?!!!
-Nie.
Ja już mam za sobą wiosnę bez Pawła. I żyję.Póki co.
Czego
życzę nawet Pawłowi. Bo WIOSNA!“