26 maja 2009

Dla pisma „Bluszcz”

 

PRUDERIA

 

Człowiek pruderyjny co innego mówi, co innego myśli i co innego czyni.

Połowę życia zajmują mu starania, aby to ukryć; wydać się osobą wiarygodną.

 I, jeśli jest dobrym aktorem, udaje mu się. Na jakiś czas. Kiedy prawda wychodzi na jaw, musi zmienić repertuar: -towarzystwo, żonę, męża, miasto, kolegów, religię. Wszystkie lustra, w których odbijał się do tej pory. Przyjaciół raczej nie ma. Powodzenie słynnej sztuki Moliera z niejakim Tartuffem w roli głównej,  świadczy o tym, jak bardzo ten problem jest, niestety,  aktualny.

Ale bywa i tak, że na drugim biegunie zakłamania, obłudy, przywdziewania masek, pojawia się niepotrzebne epatowanie śmiałością , szczerość do bólu, ekshibicjonizm. Na przykład w dziedzinie seksu. To są sprawy intymne. Ludzie, którzy nie mają z nimi problemu , nie muszą na ten temat mówić. Szokować, informować nie zainteresowanych. Myślę ,

że dużo przyjemniejsze jest uprawianie seksu, niż odzieranie go z tajemnicy. Najlepiej zachować złoty środek, to znaczy umiar i powściągliwość. Na ten temat. W słowach, nie w alkowie. W alkowie można  poszaleć, bo to jest nie tylko zdrowe,  ale przynosi nam dzieci, które są naszym największym szczęściem.

                                                           

Pęcice Małe 27 maja 2009 roku.                                                     Magda Umer      

 

                                                                        &