W tym miejscu będę publikować wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 15 XI 2002r.

1.

Kochana Pani Magdo!
Przypadkowo trafiłam na stronę Pani Krystyny Jandy i przez to na Pani stronę. Nie odmówiłam sobie przyjemności, żeby napisać parę ciepłych słów.
Jestem mniej więcej w Pani wieku. Zawsze bardzo była mi Pani bliska swoim wzruszeniem, wrażliwością, sposobem patrzenia na świat. Dziękuję za wszystkie piosenki, wiersze, wywiady, rozmowy z Panem Wojtkiem Mannem. Cieszę się z tej strony internetowej (chociaż nie przepadam za komputerem i internetem), będę do niej zaglądać, czytać wiersze i odgradzać się od dzisiejszego świata, który czasami mnie przeraża i się go boję. Pozdrawiam gorąco z całego serca.
Anna Kruk
Biblioteka Naukowo-Techniczna
Puławy

Pani Aniu z Puław!

Ja także cieszę się z tej strony internetowej, chociaż nie przepadam za komputerem i internetem.Ale dzięki nim mogłysmy się poznać!Niech się pani odgradza do woli.MU

2.

Proszę Pan!!.
Z brzegu powietrza ,jak z bretońskiej landy
patrzę w przestworza nieba-oceanu,
gdzie mój ukochany rozwiesza girlandy
krętych loopigów,
śmiałych immelmanów.
Czekam z modlitwą na tęskniących landach ,
aż zalśni księżyc ,powietrzna Islandia.


Akacja na ruchliwych palcach liści liczy,
ilu ludzi przeżyła.Okna błyszczą złotem.
Na klombie krążą wkoło psy ,cienie i strachy
ku zabawie trzech w oknie liliowym obliczy.
W obłokach stara kwarta z wyszczerbionej blachy
leje światło słoneczne,zmieszane z blekotem

Ostatnio była akademia z okazji 11 listopada.Występowałam.Recytowałam wiersz.Bałam się .Miałam największą tremę spośród wszystkich znajomych.Nogi mi się trzęsły.Aż na końcu pomyliłam się.Tak skończyła się moja przyjażń ze sceną.
Ania Wąsowicz z Myślenic 14.Tramwajowy człowiek

Aniu!
Nie możesz z tego tylko powodu kończyc przyjaźni ze sceną.Ten wiersz jest nie do opanowania!(Na pewno zacięłaś się na loopigach i immelmanach ...)PozdrawiamMU

 

14 XI 2002r.

Dzien dobry Pani Magdo,

tak w zasadzie to ja uwielbiam Krystyne Jande. Do Pani mam stosunek chlodniejszy, w zasadzie obojetny. Nie jestem jednak obojetna na Pani twórczosc i Pani zawodowe dokonania. Szczególnie jest mi bliska ta strona Pani dzialalnosci, która dala swiatu przedstawienie "Zimy zal", "Biala bluzka", "Kobieta zawiedziona", koncert "Krystyna Janda w Trójce", itp, itd. Uwielbiam jak Pani ubiera w slówka - np. "...chowajac sie za rózne preteksty...". I jest nawet cos, co Pani zawdzieczam. Nauczyla mnie Pani czegos nieprawdopodobnego. Pani przepieknie uzyla dwa razy slowa OJCZYZNA. Jeden raz w przedstawieniu Zimy zal (tam uzyla go Pani nawet kilka razy w rozmowie z Panem Jeremim), a drugi raz, (mój najukochanszy), podczas koncertu Pani Krystyny w Trójce - "....nie tak znowu czeste zjawisko w naszej Ojczyznie, Polka z poczuciem humoru, Krystyna Janda....". Uswiadomilam sobie, ze Polska to moja OJCZYZNA i zaczelam uzywac tego slowa bez zenady i zaklopotania. Prosto i zwyczajnie, bo tak jest. Prosze zrozumiec, ja to wiedzialam, ale dopiero to slowo wypowiedziane przez Pania, dotarlo do mojej podswiadomosci i swiadomosci w ten sposób, ze sie z nim zidentyfikowalam. Nie wiem, jak to wytlumaczyc. Mysle, ze Pani rozumie, co mam na mysli.
Bardzo Pani dziekuje.
Pozdrawiam Pania bardzo serdecznie, sciskam mocno i zycze ciepelka na jesien.
Beata Bieniek

PS. I prosze pozdrowic Pana Jeremiemiego. Przekazac mu, ze kapiac sie w wannie mysle "pieszczota pian", ze dzwoniac setny raz do faceta, który mnie kompletnie ignoruje mysle "katuj, tratuj, ja przebacze wszystko Ci jak bratu.....", ze ze ze ze skarzyla mi sie wujenka, ze zima nudna, ze jego widok mnie pozbawil tchu, ze gleboka woda i ciekawe czy, Grzeszczyk potrafi plywac w palcie, ze jezeli kochac to nie indywidualnie, ze ze ze ze ze.... I niech dba o siebie, bo jak nie daj Boze....to nasze stare, polskie powiedzenie przestanie miec sens, bo nie ma nowego Króla....

Mila pani Beato!

Mimo ze ma pani do mnie stosunek chłodniejszy i w zasadzie obojętny, ciesze się, że pani napisała o OJCZYŹNIE.
Bo to takie łatwe, wyświechtane słowo,a takie trudne, bolesne jego znaczenie. mam wrażenie, że nasz kraj jest coraz trudniejszy do kochania...
Jeremiemu zaraz to wszystko przekaże,a pani dedykuje "mój" wiersz na jutro... oczywiście o ojczyźnie naszych marzeń.MU

Bardzo lubię pani koncerty,głos.Znam i polubiłam koncert,który prowadziła pani w Opolu z Agatą Passent-jakie następny piękny repertur przygotuje pani wspominając Agnieszkę Osiecką.Pozdrawiam.Magda Szkop
ps.Czy można dostać pani płytę z autografem?

Pani Magdo!
1.Dorotka pani napisze czy można i gdzie można.
2.O Agnieszce zrobiłam już wszystko, co potrafiłam; mam nadzieję ,że niemało. Teraz powinni się Jej twórczością zajmować młodsi ode mnie. Tak myślę. Pozdrawiam MU

A płyty Magdy Umer można zamawiać i jest o tym zarówno na naszej stronie (Dział MAGDA a dalej PŁYTA Z AUTOGRAFEM) Jak i na stronie naszej ulubionej aktorki... (www,krystynajanda.com) Dorota

 

12 XI 2002r.

 

 

1.

Droga Pani Magdo!
Na rozdaniu "Zlotych Indeksow" zauwazylam na widowni pana Jacka Kaczmarskiego. Co u niego, co ze zdrowiem, czy jest juz po operacji. A koncert oczywiscie wspanialy. Pani jak zawsze wspaniala. Pozdrawiam.
Malgorzata

Pani Malgorzato- specjalnie dla pani zapytałam o to wczoraj w Krakowie ludzi, "którzy się orientują najlepiej". Podobno on nie miał operacji, tylko chemie i naświetlania, a ostatnie wyniki były bardzo dobre! Oby to była prawda! Pozdrawiam MU

2.

Halo Pęcice!

Tu Saska Kępa.
Natalia już wróciła ze szpitala, ale nie do końca jest w formie, jakiś paskudny wirus. Huk roboty, a tu ze stresu włos mi rzednie oko blednie i tam takie... 2 lata w nienaturalnym skurczu jelit robią swoje. Ratuje mnie tylko herbatka z sokiem malinowym.
Nieżyt jelit spowodowany życiem w kłamstwie czy kłamstwem w życiu jest chyba najlepszą zapowiedzią że jesień już na dobre, a zima za pasem. Tej zimy pojadę w końcu z dzieckiem na narty. Wypróbować moje sparciałe kolano, zepsute parę lat temu właśnie na stoku. Narty to miła perspektywa co chociaż troszkę przegania szaro burą magmę jaka nas otoczyła. A przecież miłe jest potrzebne szczególnie w momentach kiedy wszystko opada ( dosłownie i w przenośni ). Całusy - Asia J.

PS: Kisiel na ciepło, koniecznie domowy i koniecznie z żurawin też robi dobrze ! Polecam ! Kiedyś robiła go moja Babcia Natalia; ja poprzestaję zaledwie na soku, bo już mi się dalej nie chce.

To niech ci się zachce inercyjna kobieto! Pamiętam twoją babcie Natalię. Jaka to była władcza kobieta!
Mam nadzieję, że narty wyleczą Was z wszystkich nieszczęść. Moich mężczyzn leczą zawsze (mnie -nie ,bo "w zakresie łyżew , nart- mi nie dopisuje hart") MU

3.

OD bratanicy

Tak mnie zaskoczyłaś tym wierszem...nie spodziewałam się....poprawiłaś mi
humor listopadowy, który mnie dopadł i trzyma i nie chce puścić (w dodatku
wczoraj bylismy rodzinnie na "Edim", co nie pomaga, mimo że piękne).
Chciałam Ci też podziękować za odpowiedź na list w sprawie mojej nagrody -
miałabym ochotę wykupić stronę w gazecie i go wydrukować, żeby wszyscy
zobaczyli ;)
Ale nic to, może znajdę jakiegoś zdolnego kompozytora, który napisze piękną
muzykę...albo może on mnie znajdzie....jeszcze w zielone gramy!
całuski.
I pozdrowionka dla Dorotki.

1.Czemu ty piszesz "pozdrowionka"?!.Te zdrobnienia to może jakaś młodzieżowa
plaga?!
2.Na "Ediego" ciągle się wybieram, ale słyszałam, że to nie jest pogodne kino,
więc w listopadzie nie zaryzykuję...
3.Pozdrów listopadową rodzinę i zapewnij ją ,że przyjdzie grudzień. Ciocia Magda.
Dorotka i tak przeczyta te  pozdrowienia ,bo to ta dzielna jubilatka wysyła listy właśnie.
(Teraz poszła poprawić sobie nastrój urodzinowy piosenkami Mirka
Czyżykiewicza...)

Klimka... Nie daj się za nic ani listopadowi ani nikomu innemu - moim (w każdym razie dzisiejszym...) zdaniem nie warto! Dziś świeci słońce a jutro ma być 15 stopni - no istne lato! Ściskam Cię mocno i też przesyłam "MŁODZIEŻOWE" POZDROWIONKA - Dorota

4.

Tak mi się wczoraj milutko zrobiło już od drzwi teatru...a okulary zawodowe!Oczywiście po przyjściu do domu od razu przeczytałam pocztę i wiersz(a propos miło i bardzo spokojnie mi sie zrobiło...dziękuję!).Myslę,że odezwę się niebawem.Poza tym nieśmiało chciałam zapytać czy w razie jakiś wątpliwości związanych z tymi tekstami(tłumaczeniami )mogłabym się jakoś skontaktować i poradzić?Nie wiem w ogóle,czy znajdę na ten program jakiś pomysł...Przepraszam,że zanudzam...Już sobie kończę...Całuskiiiiiiiiii...

Karamonek
P.S.Dzieki wielkie za zmuszenie Osiny do odpisania...

Karamonku!

Oczywiście, że możesz się kontaktować i radzić. A Osiny wcale nie zmuszałam-może cię po prostu lubi (ona ma dzisiaj urodzinki, kończy 24 lata i cierpi, że jest POTWORNIE stara... Kiedy miałam 24 lata tez cierpiałam z tego samego powodu... MU

No i kto tu zdrabnia????????     

Osina.

 

5.

Pani Magdo miła,

Jakże ja się ucieszyłam, że i Pani, i pan Przybora byliście zachwyceni filmem "Osiem Kobiet"! Miód na serce moje, bo opinia pani Krystyny Jandy, która - oczywiście - ma pełne prawo do innych upodobań, tak mnie zaskoczyła, że nawet się zastanowiłam czy aby nie "zmasowiał" mi gust.... ;). Bo ja, wychodząc z kina, powiedziałam sobie dokładnie to samo co pan Przybora - że muszę na to pójść jeszcze raz!...

Również nie znoszę zdrabniania słów i ząb mi zgrzyta, gdy słyszę np. "pieniążki" albo "barszczyk pyszniusi", ale "Ździebełko.." jakoś do mnie trafiło - może dlatego, że napisał to mężczyzna, który napisał również "Jej portret" i "Sambę przed rozstaniem" i do którego mam słabość ogromną, a może dlatego, że mnie wtedy chłód chwilowy wchłonął (zamiast "żar rzewnych żądz" ogrzać)?.. Ciepełko jako takie, występujące solo, rzeczywiście brzmi nie bardzo...

Dzisiaj "mam" dla Pani coś króciutkiego (poza tym znowu w lesie jestem...):

"Śni się lasom - las....

Śni się lasom - las,
Śnią się deszcze.
Jawią się raz w raz
Znikłe Maje.

I mijają znów,
I raz jeszcze...
A ja własnych snów
Nie poznaję."
(B. Leśmian)


Wczoraj oglądaliśmy (ja - ponownie) z Mężczyzną MŻ koncert z Opola '77, na video. Zamyślił się bardzo, choć nie ma skłonności - wzruszył (jest ode mnie sporo starszy, wtedy był już dorosły i to także jego wspomnienia). W pewnej chwili - patrząc na Agnieszkę - powiedział: "Jaka to zawsze była piękna kobieta.." Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że On praktycznie nigdy nie robi tego typu uwag. I dodał jeszcze: "Takie miała mądre oczy..". Ja wiem, że tak napisane brzmi trywialnie, ale w głosie był prawdziwy szacunek i rodzaj hołdu dla Agnieszki - jako jedna z nielicznych wydobywa z Niego rzadko odkrywane emocje, z reguły przykryte maską z rzeczowości i realizmu.

A propos: Chciałam powiedzieć, że ja do Agnieszki idę tak: IV brama, prosto wzdłuż muru, zakręt w lewo przy charakterystycznym kamieniu Szewca Hiszpańskiego, i prosto, prosto aż do słupka # 288 (chyba, nagle uświadomiłam sobie, że nie jestem pewna numeru...W każdym razie na planie za IV bramą łatwo sprawdzić, gdzie odbić w prawo by trafić prosto na 284), teraz w prawo i prosto, prosto aż będzie po prawej stronie alei takie drzewo, któremu niewygodnie było na środku, albo chciało pomoc szukać, i stoi wsunięte lekko między groby, no i przy drzewie w prawo - i jesteśmy u Agnieszki.

Pozdrawiam najserdeczniej,

MAGDALENA
(laptopa MMŻ'a nadal pozbawiona)

P.S.
Mnie w mandarynce pociąga najbardziej jej zdolność do wywoływania we mnie poczucia, że Gwiazdka już blisko!

Kobieto starszego mężczyzny!

1.Miała bardzo mądre i przenikliwe oczy i byla piekna.
2.Bardzo lubię ten wiersz Leśmiana!
3.Ja się tego o tej pani mandarynce domyślałam (a jak już się tak sobie zwierzamy z takich ważnych rzeczy, to powiem pani, że przejadłam się nimi w drugiej ciąży i zostało mi to do dziś; ale za to Franek je uwielbia! MU

8 XI 2002r.

 

1.

Droga Pani Magdo!!!
Właśnie wróciłam z "dalekich "podróży...Nie jestem orginalna,ale muszę napisać o moim ogromnym wzruszeniu wywołanym opolskim koncertem(`77).To było cuuuudne!!!Dlaczego teraz nie można tworzyć takich programów.....Żal duszę sciska...Oglądałam też wszystkie retransmisje z Krakowa.No...prowadzenie "ZŁOTYCH INDEKSÓW"spowodowało,że- w tym jakże depresyjnym dla każdego Pol
aka okresie-zapomniałam o jesiennej przypadłości...
Poza tym mam przygotować program piosenek Brassensa w tłumaczeniu J.Menela z takimi jazzmanami,że aż się boję....brrrrr.....Najlepsze w tym jest to,że oni mnie nawet nie słyszeli...(za to o mnie podobno.
..)Zobaczymy...
Cieplutko,pozdrawiam i mooocno ściskam
Ania Karamon


P.S.Do Osiny!!!Słonko,Ty żyjesz?Hm..o tym to pewnie się przekonam jak zobaczę odpowiedź na list...Odezwij się jakoś. Mam nadzieję, że przyjdziecie z Kasią do mnie niebawem...Całusy. Ania

Aniu! Cieszę się ,że tu wpadasz od czasu do czasu, i że masz plany na przyszłość. Trzymam kciuki! Osina żyje (póki co w Jeleniej Górze) i zaraz każę się jej dopisać,
bo nie wiem czy i kiedy wpadnie do ciebie z Kasią... Pa, pa, całusów sto dwa. MU

Anusia Wyjechałam pozarabiać na życie – wracam we wtorek rano, ale tym razem to ja zapraszam na urodzinowy sernik...

Ściskam Cię i do zobaczenia D.

Ps. Nie przegap wiersza!!!

2.

Po obejrzeniu koncertu dla Pana Marka Grechuty myślę tylko o tym, jak zdobyć tekst śpiewany przez Krystynę Jandę pt. "Wolność" /nie wiem, czy to właściwy tytuł, ale chyba tak/.
Ciągle mam w głowie ten obraz. Pani Krystyna, piękna i wzruszona, i te słowa, proste i mądre.
Gdyby nie sprawiłoby to pani ogromnego kłopotu, bardzo, bardzo
bym była wdzięczna za tekst tej przepięknej pieśni. Chcę się jej nauczyć i i nucić ją sobie ciągle, jednocząc się myślą i sercem z biednym chorym Panem Markiem. Trzymam na Niego kciuki i życzę wszystkiego dobrego.
Halinka z Bielawy

Pani Halinko-Krysia zamieściła ten tekst na swojej stronie internetowej 25 września(ode mnie jest link).Pozdrawiam MU

 

3.

Proszę Pani
z Panią jest strasznie miło zaczynać dzień. Dzisiaj śpiewała mi Pani z płytki świeżo kupionej Koncert jesienny,ach! Mróz za oknem, szósta rano, ale z Pani otuleniem było mi tak cudownie, że sobie rano, przed wyjściem z domu, zrobiłam małe świętowanie codzienności, kompot jabłkowo - gruszkowy i ciemny chleb z konfiturą z róży. A co! Jak uczta to uczta. Do tej pory mi ciepło a mróz po drodze do pr
acy nie był taki straszny. Bardzo dziękuję.
I nie wyłączyłam płyty przed wyjściem, choć sobie jeszcze niektórzy spali, bo wiem że Pani może ich obudzić tylko łagodnie. Miłej i ciepłej codzienności.
Joasia

Pani Joasiu!
Z pani listem to już niczego się dzisiaj nie będę bała,a jutro ugotuję sobie kompot jabłkowo -gruszkowy i zjem ciemny chleb z powidłami...Pozdrawiam MU


 

 

 

7 XI 2002r.

1.

Dzień dobry, Pani Magdo!

Tym razem nie mam żadnych pytań (dziękuję za odpowiedź na poprzednie).
Już odliczam dni (dużo jeszcze) do maja, do monodramu Pana Zbyszka. Jakby
coś się zmieniło proszę o informacje. Jestem taka niecierpliwa, a Państwo
narażacie mnie na tyle miesięcy w niepewnym oczekiwaniu...

Dzisiaj chcę tylko życzyć Pani dużo uśmiechu. Jestem "na woz
ie" i mam
nadzieję utrzymać się na nim przez jakiś czas.
W Święto Zmarłych byłam myślami bliżej tych wszystkich, którzy sa wśród nas
(o ironio!) . Zwykle po ich odejściu czujemy wdzięczność za to wszystko,
czym nas obdarowali. Tworzymy pieśni pochwalne
na ich cześć, wspominamy ich
i tęsknimy. A póki są - żyjemy gdzieś obok.
Zaczynam właśnie pisać pracę dyplomowa i wdzięczna za wszystkie radości
postanowiłam poświęcić ja Panu Wojtkowi Młynarskiemu. Mam olbrzymią tremę,
ale postaram się sprostać temu
zadaniu.
Dlaczego to Pani opisuję? Ponieważ każde zdarzenie, które wymaga ode mnie
jakiego wysiłku, wprawia mnie w cudowny, twórczy nastrój - wszystko wydaje
się piękniejsze, łatwiejsze, cieplejsze (nawet jesień). A przecież
"ździebełko ciepełka w codz
iennych piekiełkach" zawdzięczam i Pani. Tak więc
w momencie kiedy moje życiątko zwraca się w końcu w jakimś określonym
kierunku i napawa mnie radością, jestem zobowiązana przekazać, chociażby
wirtualnie, jakąś część tego dobra Pani, droga Pani Magdo.
Pozdrawiam Panią gorąco i uśmiecham się do Pani "zamyślonym uśmiechem
anioła"... Dziękuję za wszystko.
Biorę żółty parasol i idę na spacer
Marta

Pani Marto!

W takim razie obie przez czas najbliższy będziemy myslały przede wszystkim o
twórczości Wojtka Młynarskiego, bo jej poświęcone jest moje przedstawienie w
teatrze "Ateneum"!Może zarażę sie od pani "radosnym i twórczym
nastrojem".W każdym razie lada dzień wyjdę na miasto w poszukiwaniu żółtego
parasola...MU

2.

Droga Pani Magdo!
Coś mnie właśnie napadło i muuuszę się wygadać, a raczej wypisać. Płakałam
w życiu na trzech filmach: po raz pierwszy, kiedy ojciec małego Simby-Króla
Lwa został strącony ze skały, drugi-w maleńkiej, lodowato zimnej chatce,
kiedy to łzy zamarzały mi na policzku pod k
oniec "Miasta aniołów" i
ostatni-oglądająb "Braveheart" na wideo, kiedy wciągnęło mi kasetę w samym
środku bitwy. Tylko dwa razy w życiu muzyka wywołała u mnie łzy. Za
pierwszym razem śpiewał Marek Grechuta- "Dni, których nie znamy"-do dzisiaj
ta piose
nka towarzyszy mi w każdej, każdej chwili. Drugi raz-kiedy słuchałam
Pani, śpiewającej "Oczy tej małej".
Nie mam pojęcia, skąd to się u mnie bierze-normalnie to ja twarda babka
jestem. Wzruszam się co prawda łatwo, ale do łez-prawie nigdy. Nie wiem , co

się dzieje, ale niech się dzieje na zdrowie!
Na zdrowie dla Pani, dla Pana Marka i dla mnie:) Jest mi z tym (ze
wzruszaniem się dołzowo) niezwykle śmiechawo:) Niech Pani słonko świeci!
Pozdrawiam-"biwakowa" Dorota
P.S.
dziękuję bardzo za komentarz d
o moich wierszy, zmobilozował, uczulił,
przestrzegł:)

Pani Doroto!
1. Do dzisiaj pamiętam ojca małego Simby i te straszna scenę. Byłam z małym
Frankiem, a bałam się bardziej niż on...
2.Cieszę się najbardziej z tego czasownika "zmobilizował”. Tak trzymać!

3.NIECH NAM WSZYSTKIM SŁONKO ŚWIECI!

3.

Pani Magdo miła,
Cóż, moja nieograniczoność wirtualna się skończyła - laptop przejęty. Mężczyzna wrócił, ledwo człapie, bo był za Wielki Wóz i jego organizmowi pomieszały się strefy czasowe i jego na nie reakcje... Trochę trudno z nim (z mężczyznš) teraz wytrzymać...

Znalazłam dla Pani i dla siebie, bo jakoś do mnie mocno przemawia ostatnimi dniami coś ładnego, a nie smutnego (chyba?):

"Wiem, że miłość jest udrękš
Bo się wszystkiego od niej chce
Ja pra
gnę mało, malusieńko
A właściwie jeszcze mniej

Ździebełko ciepełka
W codziennych piekiełkach
W wyblakłym na szaro obłędzie
Różowa perełka, ździebełko ciepełka
Znów wiem, że jakoś to będzie

Gdy serce ukłuje przykrości igiełka
I biedne się czuje, n
iczyje
Ciepełka ździebełko
Ździebełko ciepełka
Wystarczy i wszystko przemija

Ździebełko ciepełka
Diamencik ze szkiełka
Czułości kropelka na listku
Ciepełka ździebełko
Tkliwości światełko
W twych oczach wystarczy za wszystko

Nie chcę wichrów, bu
rz, nawałnic
Uczuć, w których spalę się
Jesteśmy przecież łatwopalni
Dla mnie najważniejsze jest:

Ździebełka ciepełka..."


To Jonasz Kofta, oczywiście.

Pani Magdo, ciekawa jestem czy miała Pani okazję obejrzeć film "8 kobiet"? Mnie się podobał, ja
ko całość, jako inność, ze swoją atmosferę, stylistykš lat 50-ych, piosenkami, pomysłem. Pierwszy raz - nie licząc jakiejś oficjalnej premiery - zdarzyło mi się być świadkiem entuzjastycznego, urwanego w pół klasku wybuchu braw kogoś w ciemności po pojawieniu się słowa KONIEC. A tymczasem przeczytałam dzisiaj na stronie pani Krysi Jandy miażdżącą, delikatnie mówiąc, mini-recenzję Jej autorstwa.... I się przejęłam. Oczywiście, że "de gustibus ..." itd., ale żeby aż tak fatalnie?... Bardzo jestem ciekawa Pani zdania.

Zjadłam dzisiaj pierwszą mandarynkę tej jesieni - zima idzie! I Święta.... :)
Pozdrawiam serdecznie,

MAGDALENA
(kobieta pozbawiona laptopa mężczyzny swojego życia)

P.S. 1
Oglądałam "Złote Indeksy" - bez Pani to by nie było to... :)
A jaki ładny ten czarny kostium, że tak wspomnę dla odmiany o materialnych aspektach życia.

P.S.2
Dziękuję za wiersz T. Różewicza i Pani "no-commentarz" - nic dodać nic ująć.. I tylko smutno, a raczej źle z bezsilności i zdziwienia.

Kobieto pozbawiona laptopa MSŻ!

Ja byłam na premierze "Ośmiu kobiet" i wyszłam zachwycona. Oczywiście najbardziej zabawš konwencjami, dystansem, wdziękiem i jeszcze kilkoma innymi rzeczami. Byłam z Jeremim Przyborą, który od razu powiedział, że musimy na to pójść jeszcze raz-tak mu się podobało! Oczywiście, że "de gustibus non disputandum est" i nic na to nie poradzimy...Ja na przykład (za to) nie lubię tej piosenki "Ździebełko ciepełka ", bo się za bardzo jakoś pieści tymi słowami i wdzięczy. Poza tym rozsierdza mnie tylko ilość tego ciepła (nie znoszę słowa ciepełko)...Zdrabnianie słów usprawiedliwiam rzadko, chyba że robią to dzieci do lat dziewięciu...
No i widzi pani, droga pani Magdaleno, że bardzo trudno jest dogodzić wszystkim tym samym...w mandarynce, na przykład, pocią
ga mnie wyłącznie jej kolor...ale może tak właśnie ma być? Dla każdego coś innego?...najważniejsze jest stworzenie tzw. szerokiego wachlarzu możliwości, żeby każdy znalazł coś dla siebie...Pozdrawiam MU

4.

Pani Magdo!

Jakie są Pani wrażenia po koncercie piosenek Agnieszki w wykonaniu zespołu Raz Dwa Trzy????

Pozdrawiam Panią Serdecznie

*Justyna*



Ten koncert został przede wszystkim bardzo szlachetnie, ciekawie zrealizowany. A poza tym myślę, że sukces tych aranżacji (oprócz jak zawsze po prostu ciekawego brzmienia i "transowego" grania dobrych muzyków) polega na tym, że pan Adam, te najważniejsze piosenki szalenie uprościł rytmicznie, robiąc je łatwiejszymi do zanucenia najbardziej głuchym odbiorcom. Gdyby to wszystko śpiewał jakiś kretyn- otarlibyśmy się o remizę koncertu weselnego.(Co tez ma swój urok zresztą.)

Ale nie było tak ze wszystkimi piosenkami. Niektóre melodie odbiegały od oryginałów za bardzo(moim zdaniem) daleko. Ale kilka piosenek świetnych. To się po prostu nazywa stylem , własnym
charakterem pisma. Może się nie podobać, ale to jest bardzo JAKIEŚ. Największe pretensje mam do publiczności, której twarze niczego ciekawego nie wyrażały...Miałam wrażenie, że chcieli się przede wszystkim pokołysać, pobyć w studio telewizyjnym i tylko tyle...Szkoda, bo te teksty były ważne. MU

 

5.

Pani Magduniu.

A mi było smutno u Agnieszki, bo poszłam 1 listopada w południe i nie było dużo światełek. Szukałam Agnieszki jak zawsze z ogromną cierpliwością, jej zdolność do chowania się pozostała.
A podczas spaceru po Powązkach pewna młoda para lat około 16 idąc na przeciwko mnie ze zniczami w ręku zapytała się "Nie wie Pani gdzie leży Agnieszka Osiecka, bo szukamy już czterdziesci minut", zaprowadzilam ich, i znowu szukaliśy. Ale już wiem jak dojść. Wcho
dzi się 4 bramą, trzeba iść prosto przy murze, do grobu Marka Hłaski dalej prosto, po lewej stronie minąć pomnik Piękne Drzewo, pójść przy tym pomniku na lewo, potem cały czas prosto, prosto, prosto, znowu charakterystyczny grób, przy tym grobie na prawo, potem pierwsza w lewo i JUŻ! Czyli Hlasko, Drzewo i na lewo, potem prosto...Ale tak na prawdę to ja lubię to szukanie.
Bardzo bym chciała wiedzieć jakie Agusia lubi(ła) kwiatki...ja zawsze wybieram irysy i koniecznie zielone szklane świeczki bez przykrywk
i... ale nie wiem czy dobrze. W ogóle to najchętniej postawiłabym dzbanek herbaty jaśminowej, ale nie wiem czy można.
Ja Tam często płaczę...

Dziękująca i oczekująca Anula(A- jak agugu)


Myślę, że ta herbata jaśminowa to jest lepszy pomysł niż tak zwane kwiaty cięte, których, szczególnie pod koniec życia nie znosiła. Napisała nawet o nich wiersz, niech pani go odszuka(zadanie domowe).Opis dojścia doskonały!
Pozdrawiam. MU

6.

Kochana Pani Magdo!

Oj, nie podoła Pani wyzwaniu, jeśli wszyscy, tak jak ja [to ja - ten od kwatery], będą mieli kilka razy w tygodniu kilka pytań.
Przespałem we wtorek koncert laureatów z Krakowa, [zresztą nie tylko, również filmy z serii Pokolenie 2000 - to ciekawe, świeże polskie kino polecam Pani uwadze] i nie wiem kto zapre
zentował się w tym konkursie.
Jeśli zna Pani jakiś internetowy adres, gdzie zamieszczono relacje z koncertów to poproszę.
Jeśli nie, to w kilku, oczywiście krótkich zdaniach błagam o komentarzyk. Czy pojawił się jakiś znajomy z koncertu "Pamiętajmy o Osi
eckiej"?
Już kończę i pozdrawiam Marcin M.

PS(1). Pani to potrafi powiedzieć parę słów i już jest fajnie... tak było znów w Krakowie. dziękuję...
PS(2). Pani napisze jeszcze kiedyś tekst dla pani Rodowicz, bo pani Rodowicz jest fantastyczna jak ma fajn
e teksty, a ostatnio to czasami ma... mniej fajne.

koniec definitywny

Panie Marcinie!

Nie widziałam, niestety, koncertu laureatów, ale wiem (od Jurka Satanowskiego)- że wygrały dwie dziewczyny z "naszego" konkursu- tzn. Iwona Loranc i Asia Lewandowska. Może to kiedyś powtórzą...
Poważnie rozważę pana propozycję napisania nowego tekstu dla Maryli...Tylko kiedy ja mam to wszystko robić?! Jednego życia tak mało...tak mało! MU

 

 

 

 

 

 

 

 

4 XI 2002r.

1.

Witam.
Muszę Panią zawiadomić, że obejrzawszy w dniach ostatnich reportaż nadany w telewizji o pewnej sześćdziesięciosiedmioletniej hobbistce ze Swarzędza- pannie Wioli, która prezentowała własnoręcznie wykonaną pelerynę ze swych włosów ( własnych włosów ! ), zapragnąłem czym prędzej zdobyć takie drog
ocenne cacko. Jako, że żaden sklep futrzarski ani salon fryzjerski nie mógł spełnić mych oczekiwań przystąpiłem do samodzielnego wykonania peleryny pod szyją wiązanej. Jak na razie wyrywam sobie włosy z głowy. Myślę, że skończę do świąt Bożego Narodzenia. Niech Pani pomyśli, jakie wrażenie zrobi na ludziach moja peleryna pod szyją wiązana z włosa ludzkiego dziergana umiejętnie.
- Z czego to ?
- Z włosa własnego.

P.S. Ja także cieszę się, że boli mnie gruba skóra ( która może wcale nie jest gruba ) i dzięku
ję Drogiej Pani za współczucie ( nie okazane ). A grubemu rozwiązłemu hipopotamowi trzeba współczuć. Mi współczuć nie trzeba. Wiem przecież, że niektórych nic nie boli, nie bolało i boleć nie będzie. Mnie chociaż boli skóra . Za uwagę i poczucie humoru ( raczej nie wielkie ) dziękuję ( bardzo ! ).


W takim razie czekamy do świąt Bożego Narodzenia na pańską pelerynę z włosa własnego (oczywiście dzierganą umiejętnie).Każdy z nas zabija sobie jakoś ten czas, który mu pozostał...MU

2.

Kochana Pani Magdo!!!
Jestem niezmiernie wzruszony, że mogę napisać do Pani kilka słów. Jest Pani osobą, od kilku lat, wyjątkowo mi bliską, poprzez Pani śpiewanie, reżyserowanie i prowadzenie koncertów, wreszcie przez bliską mi wrażliwość. Od niedawna odkrywam dobrodziejstwa internetu, ta strona należy do wyjątkowych przyjemności.
To niezwykłe, że osoby znane, zapracowane, zajęte tysiącem ważnych i mniej ważnych czynności, znajdują chwilkę, aby porozmawiać z nieznanymi sobie ludźmi. Pani jest w tym względzie wyjątkowa, bo odpowiada Pani na listy wyjątkowo regularnie.
Serdecznie dziękuję za tę inicjatywę, mam nadzieję, że nie zniechęci się Pani szybko i że będzie możliwość regularnego zapoznawania się z Pani rozmyśleniami.
Pani Magdo, przejdźmy do konkretów, podobno nie często zasiada Pani przed telewizorem, dlatego pragnę donieść, że dnia pierwszego listopada nasza publiczna jedynka nadała powtórkę koncertu Opole '77 "Nas troje", z udziałem Agnieszki Osieckiej, Jonasza Kofty, Wojciecha Młynarskiego i ówczesnej plejady artystów, również Pani. Koncert trwał tylko trochę ponad godzinę (zapewne był fragmentaryczny), ale atmosfera tego koncertu była niezwykła. Dla mnie, osoby rozkochanej w pamiętnym koncercie "Zielono mi", był to uroczy wieczór. Szampańska atmosfera na scenie [czy wtedy nie było tzw. branżowych konfliktów?], oryginalne, naturalne pomysły i jednoczesny profesjonalizm wykonawców [pomimo wielu uroczych "wpadek"]. Urocze.

dlaczego jednak o tym piszę?

chyba się znowu spóźniłem...

tak jak wielu, dopiero po śmierci pani Agnieszki O. odkryłem, doceniłem jej wyjątkowy talent. tłumaczyłem sobie, że byłem zbyt młody, gdy pani Agnieszka odeszła byłem maturzystą, i tak naprawdę nawet dziś, gdy jestem już wiekowym człowiekiem [24] doskonale rozumiem, że wiele rzeczy tak naprawdę zrozumiem za pięć, dziesięć lat.
w tym roku odeszła pani Łucja Prus, znałem ją wcześniej już z kilku "osieckich piosenek", nawet lubiłem jej interpretacje, ale to był niewielki wycinek twórczości osoby, która, jak dzisiaj już wiem, tworzyła w swoim życiu wiele ciekawych projektów artystycznych, konsekwentnie idąc obraną przez siebie drogą.

na tym opolskim koncercie z '77 rok
u to właśnie Ona była królową interpretacji. znów się spóźniłem i pozostały mi tylko archiwalne programy telewizyjne i radiowe oraz płyty.
szkoda.

Pozdrawia
Marcin M.

PS. dzisiaj w dzień zaduszny byłem na cmentarzu powązkowskim, setki ludzi, tłok, ale atmosfera skupienia nie opuściła większości, zapaliłem świece na grobie Leśmiana, Hłaski. nie udało mi się odnaleźć grobu Osieckiej. w normalny dzień poprosiłbym o pomoc księdza ale nie wczoraj, wiem to idiotyczna prośba [ale szczera - o ile to jest wytłumaczeniem], czy mogłaby Pani napisać jak trafić do Pani Agnieszki? tak na przyszłość chciałbym wiedzieć.
i prosze nie pisać, że przez wiersze...

Wiekowy Panie Marcinie!

1)To wspaniale, że zapalił pan świeczkę na grobie mojego ukochanego Bolesława Leśmiana! Bardzo panu za to dziękuję (niedługo zamieszczę tu mój o nim artykuł).

2)Kwatera Agnieszki-284.Byłam u niej wieczorem 2 listopada. Niezliczona ilość światełek, jakaś bardzo zakochana młoda para coś sobie przy Niej wyznawała...pobeczałam się jak przedszkolak...

3)
Ma pan rację, wtedy właśnie Łucja była w najlepszym momencie swojej zawodowej kariery. Niech pan sobie koniecznie kupi Jej płytę pt:" Czas rozpalić piec".Dzisiaj młodzi ludzie znają tę piosenkę z wykonania(także przepięknego) Ani Jopek. Ja w ogóle bardzo lubię kiedy jakąś wielką piosenkę wykonuje kilka zdolnych osób.Zawsze powstaje przy tym nowa wartość,nie mówiąc już o przedłużaniu życia tych piosenek...Bardzo serdecznie pana pozdrawiamMU

 3. A ja nie obejrzałam Opola 77 i ryczę!!!!!
Dlaczego zawsze mi wszystko przelatuje koło nosa?? Dlaczego wszystko,
gubię,
przegapiam i nie pamiętam!

A właśnie że dziś będę cały dzień słuchala "Wszystko skończone"

Pozdrawiam najmocniej jak potrafię.
Anula

Pani Anulo- na pocieszenie dzisiejszy wiersz z mojej antologii-specjalnie
dla pani!Pozdrawiam MU.

***

A ja ten koncert Anula nagrałam, więc mogę Ci kiedyś pożyczyć taśmę, bo to naprawdę warto było przeżyć!   Dorota

4.
Jak przeczytałam ten wiersz przestałam na chwilę ryczeć!
 To prawda wszystko ginie niby przypadkiem, ciągle gdzieś uciekam, czasem
 udaję, że nie chcę czegoś widzieć. Wyszperała mi Pani coś takiego, że mam
 wrażenie iż ktoś mnie rozumie.
 DZIĘKUJĘ!
 Wdzięczna za wszystko Anula

 ps. Wc
zoraj nie straciłam cudownego wykonania "O niebieskim pachnącym
 groszku"- tylko niestety nagrywając cały koncert okazało się, ze taśma
jest
 za krótka i obcięło...ale wysłuchalam i zapamiętałam.
 ps. Ostano odkryłam Pciucha, czy wie Pani kiedy można go sp
otkać otóż
 "Pciucha można zobaczyć wtedy kiedy się żyje kiedy indziej"

Może i trochę panią rozumiem...a Pciucha odkryłam już bardzo dawno...MU

5.

Magusiu,
I oto mamy listopad; Twoja recepta na tę sezonową obrzydliwość w przyrodzie nie jest zła i nawet, zupełnie nieprzypadkowo, skorzystałam z niej obkładając się robotą;
I nagle tego wszystkiego zrobiło się za dużo, bo mi się dziecko rozchorowało. Jest w szpitalu, teraz już lepiej.
Nowe kolory tej strony - idealne!!! Zawsze p
rzecież byłaś "oliwkowa". I do tego "Greta Garbo" - tak jak na tych zdjęciach.
Jak tam biedna osamotniona Łyżwa ? Bo Bambus już nie cierpi. Pewnie bawi się na łączkach z Makiem, Kajem, Bubim i z czteromiesięcznym Ziutusiem, którego kiedyś pochowałam w moim warszawskim ogródku pod starą śliwką.
Uwielbiam jak prowadzisz koncerty. Na przykład ten, który właśnie "leci" w Jedynce. "Studencki". Wspaniały. Tak trzymać Pani Magdo!!! ( nie tylko dietę!!! ). Całusy - Asia J.

Asiu!
Mam nadzieję,że z małą już wszystko w porządku... Łyżwa smutna, nic nie wie o zabawach Bambusa zMakiem,Kajem,Bubim i Ziutusiem .I oby nie wiedziała jak najdłużej.Całuję MU

  6. Dzień dobry
dobry wieczór

Kiedy??
plyta DVD z zapisem koncertu "Zielono mi" wraz z "Rozmowami o zmierzchu i
swicie"
jak szybko to dobrze
jak długo to poczekam...

Pozdrawiam,
Piotr

Panie Piotrze, wszystko zależy od tego, jak szybko płynie pana indywidualny
czas.Telewizyjna Agencja Gospodarcza robi wszystko,aby zdążyć z tym na
Gwiazdkę.Ja też sie nie mogę doczekać!PozdrawiamMU

7.

jes
t OK. pozdrawiam

Nadawco bez imienia!
To w porzo...też pozdrawiamMU


 

 

 2 XI 2002r.

1.

Pani Magdo miła,
Już po koncercie z Opola '77 - no, i proszę - była i Pani! Tak myślałam!... Jeju - co za frajda, taki koncert!..
Pani Magdo - gdzieś wyczytałam - chyba tu na stronie - że Pani nie jest do końca przekonana o sensie "uprawiania sztuki", racjonalnie rzecz biorąc.. Pani Magdo, jeżeli ja w ciągu jednej godziny, będą
c w domu tylko z kotem, potrafię kilka razy się prawie popłakać, kilka roześmiać, powzruszać razy kilkanaście, porozczulać, powspominać wspomnienia własne (tzw. osobiste), pozastanawiać nad chwili ulotnością oraz nagrać to wszystko dla MMŻ'a to to, w.g. mnie, jest baaaardzo, bardzo wartościowe. Dla mnie - i pewna jestem - dla wielu, wielu innych. (...)
Postanowiłam nie rozdrabniać się, nawet w myślach, nad czasu przemijalnością, nad tym, że dzisiaj na Powązkach spoktałam kwestującego p. Młynarskiego takiego
smutnego, ponurego, innego, a tu taki radosny szalał, że Agnieszki i "mojego" Kofty już nie ma, że Marek Grechuta - piękny, cudowny, niezłomny Marek jest chory, że nie ma także - jakże ciepłej na koncercie - Łucji Prus, że w tzw. między - czasie zdarzyło się tyle dziwnych, smutnych, pogmatwanych rzeczy... Koncert dał mi tyle radości, że po 24:00 zadzwoniłam do mojej mamy, co równa się z - conajmniej - przewinieniem.
Pozdrawiam nostalgicznie,
MAGDALENA

P.S.
Pani Magdo miła, przepraszam, że ja tak codzienni
e ostatnio z tymi listami, ale korzystam z okazji (komputer MMŻ'a itd.) W niedzielę - koniec laby ;) I komputera na wyłączność...


P.S.
Właśnie miałam to wysłać, zajrzałam - po e-adres - na Pani stronę - przeczytałam odpowiedź na mój list (dziękuję!) - ni
e wiem ile ucięli montażem, ale warto było zobaczyć choć tę jedną godzinkę (Przypuszczam, że całość trwała dłużej?). Oczywiście, że NAS-TROJE, skąd mi się wzięło "ich"?, z jakiejś zapowiedzi?...
Wspaniałe doznanie to było, naprawdę. Aż nie wierzę, że ktoś
w TV zdecydował się to przypomnieć, tak dużo chłamu leci, a tu taka niespodzianka.
Koncert - czy - zapewne - fragmenty, które właśnie skończyłam oglądać przypominał mi trochę (żywiołowością, obsadą, klasą, poziomem..) koncert dla Agnieszki : "Zielono mi",
acz mu nie dorównywał. Może dlatego, że stwarzał wrażenie beztroski, a Pani koncert był podsumowaniem bardziej kompletnym, refleksyjnym, smutniejszym, dojrzalszym, późniejszym.....
Mateusz musi być z Pani baaaardzo dumny!!!! I Franek, oczywiście, też :)
Ży
czę Pani i rodzinie WSZYSTKIEGO DOBREGO.
Mam nadzieję, że pies odszedł bez wiedzy co się dzieje.. Wspólczuję prawdziwie.

Kobieto z laptopem mężczyzny swojego życia!

Ja też się bardzo wzruszyłam oglądając ten koncert.Ilu z nas już nie ma ,albo prawie nie ma !Moja Krysia powiedziała mi niedawno,po kolejnej śmierci kogoś bliskiego:

-"Teraz już tak będzie, bo teraz to my będziemy najstarsze..."Pocieszam sie tylko tym,że -jak to pięknie nazwał Jeremi Przybora-"Pięćdziesiątka to jest wiosna starości"...Pozdraw
iam MU

2.

Po zachwyconych stopach nastrój się trochę pogorszył, ale wciąż jestem
  rozwiązłym hipopotamem ( a czy taki nie powinien być wesoły ? )

  Rozwiązły hipopotam

  Jestem gruby
  jak gruboskórny hipopotam

  Jestem rozwiązły

  Jestem grubym i rozwiązłym
gruboskórnym hipopotamem

  Boli mnie moja gruba skóra hipopotama
  Boli mnie moja rozwiązłość

  R.

To pocieszające ,że boli pana pana rozwiązłość i gruba skóra.Pozdrawiam MU

3.

WITAM PANIĄ SEDECZNIE.
DZIĘKUJĘ BARDZO ZA ODPOWIEDŹ.MAM JECZCZE DWA PYTANIA.
JAKĄ PIOSENKĘ WYKONAŁA PANI NA KFPP OPOLE 69(TO TEN ROK?)
GDZIE MOŻNA ZNALEŹĆ LISTĘ UTWORÓW ZE SPEKTAKLU "ZIMNY ŻAL"
Z GÓRY DZIĘKUJĘ ZA ODPOWIEDŹ.
GORĄCO PANIĄ POZDRAWIAM.
PAWEŁ Z KNUROWA

Panie Pawle!
Ja wtedy debiutowałam w Opolu i śpiewałam piosenke pt:"Jedź na urlop Romeo,
Julia ma juz kochanka..."Albo coś w podobie. Nic z niej nie pamiętam i nie
wiem , kto ja napisał.
To przedstawienie nie nazywało się "Zimny żal", tylko "Zimy żal".Wyszła
płyta z tego spektaklu, wydana przez Pomaton-tam jest ws
zystko(na okładce
stara stuzłotówka).Ja jej nie mam, bo ktoś sobie pożyczył "na dłużej".
Ja tez pana gorąco pozdrawiam MU

4.

Oglądałam ten program..... coś niesamowitego i Jonasz Kofta pełen werwy
  życia radości i Agnieszka Osiecka taka śliczna w tej swojej bieli :) no i
  cała reszta też niesamowita. Miłe zakończenie tego wczorajszego ... dnia


  pozdrawiam
  Agnieszka (Scarbossa)

  Dla mnie dużo więcej niz miłe!A Agnieszka przepiękna !Miała wtedy niecałe
41 lat...

 

1 XI 2002r.

1.

Pani Magdo miła,

Dziękuję, za odpowiedź i to - tak szybką! :)
Nie wiedziałam, że Pani także śpiewała tę piosenkę i to razem z Panem Leszkiem Długoszem! (jako tzw. berbeć zakochałam się w Jego piosence "Także i Ty", chciaż nie rozumiałam o czym śpiewa - te jego (to pewnie ma s
woją nazwę wśród fachowców, ale ja nie wiem jaką...) "falowanie" melodii, raz w górę, raz w dół, jakby chciał się rozpędzić, podbiegł, skręcił na bok, zwolnił, zrobił zakole i znowu ..). A jak ja się wzruszam przy "Jaka szkoda"!...

Nie napisałam dalszego
ciągu wiersza, bo... nie chciałam zajmować za dużo miejsca! :) Ale ponieważ włożyłam go do koszyczka z pięknymi i nie smutnymi, to jak najbardziej akceptuję, popieram, dopisuję:

"... Ale co tam, przecież taka jesień złota nie jest zła...
Ale co tam, przec
ież taka jesień złota niechaj trwa!"

Szkoda, że już prawie nie jest złota, ale i tak nie najgorsza...


Czy Pani wie (pewnie tak!), że jutro (piątek) w TV 1 o godz. 23:10 - podobno - jest powtórka koncertu z Opola '77 pt.:"Ich Troje" (nie! nie! nie tych I
ch Troje!...) - koncertu piosenek Agnieszki Osieckiej, Jonasza Kofty i Wojciecha Młynarskiego! Mam nadzieję, że nikt tego w ostatniej chwili nie zmieni, bo już się cieszę! Może i Pani tam występowała?... Bo za mała byłam wtedy, żeby to dzisiaj pamietać :)

Jutro, pojutrze - dni wspomnień, więc dzisiaj dołączam fragment (tyle znam - może to cały?...) pięknego wiersza Kazimiery Iłłakowiczówny, który zawsze będzie mi się kojarzył z moim Tatą:

"Idą do mnie tylko kalinami
Po cierniach, po sinych jagodach,
umarl
i, znajomi, kochani.

Idą ku mnie tylko po szelestach,
między wichry zadyszane wplątani:
"Ty tu?! Ach, cóż za pogoda..."

Od szronów - brwi ich siwe, młode rzęsy dziwnie ociężały...
I głaszczę ich, choć wiem, że - nieżywi...
znajomi..., ci których kochałam
..."

Pozdrawima serdecznie, dużo ciepła!
Kot Heniek odwzajemnia ukłony! :)
MAGDALENA

P.S.
Jakże mi przykro z powodu Pani psa.. Nic nie dało się zrobić? Ale jego już nie boli - tylko miejsce na sercu boli..

Nic sie nie dało zrobić, niestety...
A ten program nie nazywa się "Ich troje ", tylko "Nas troje" albo "Nastroje". Tak, występowałam w nim, tylko nie szalałam z nimi wszystkimi, bo byłam już w ciąży z Mateuszem i musiałam o niego dbać.To piękny był chyba koncert, mam nadzieję, że go nie okaleczyli nadg
orliwym montażem... MU

 

2.

Droga Pani Magdo
 Serdecznie dziękuję za adres Pana Borkowskiego. Chyba jeszcze nie mam tyle
odwagi co Magda Czapińska. Nabieram jej-sumiennie i systematycznie:) Z
radością jednak przesyłam Pani moje teksty-krytyka z Pani ust być może
zmobilizuje mnie do pracy nad sobą, podczas gdy ostre słowa od obcego i
zapewne większego ode mnie mężczyzny mogłyby przestraszyć (bo mężczyzn to ja
się jeszcze troszkę boję, podczas gdy kobiet-...troszkę mniej:))
Acha! zanim zacznę-nie wiem, czy ro
bię dobrze, ale do tych słów-kiedy je
pisałam, nuciłam sobie zlepek różnych melodii-to mi ułatwiło pracę.
 Do żadnej z piosenek nie dodaję tytułu-tytuły mnie drażnią, tak jakoś
zupełnie bez przyczyny.

 Z ust tej małej słodycz jak miód kipi
 wzrok rozbiega
ny, bo któż skupić się ma czas?
 Szalik rozwiany i obcas trochę skrzypi,
 lecz jakże chciałbyś ją napotkać jeszcze raz...

 A gonić ją-to jakby chwytać wicher
 A dotknąć jej-to jakbyś sięgał gwiazd
 Nim mrugniesz po niej tylko zapach pozostanie
 Bo za nią
nie nadąża nawet Wariat Czas

 Nie dowiesz się, bo tego nawet licho nie wie
 co nia tak rzuca, co nią targa, co ją gna
 Gdzieś w dali tylko koniec szala zamajaczy
 i co najwyżej znów nie bedziesz w nocy spać

 Bo gonić ją-to jakby chwytać wicher
 Bo dotknąć jej-to jakbyś sięgał gwiazd
 Nim mrugniesz po niej tylko zapach pozostanie
 Bo za nią nie nadąża nawet Wariat Czas

 ma Pani jescze ochotę?:)

 Zaplątałam się w liście bukowe,
 tak bezwiednie i bez przyczyny
 Wystarczyły dwie krople wina
 i zapominam

 Z
apominam Ciebie, tak na chwilę
 Gdzieś mi się zawieruszasz
 między jutrem a wczoraj
 Zapominam-to nie moja wina
 To jest wina czerwonego wina

 Szeptem wplotłam wiatr we włosy
 tak bezwiednie i bez przyczyny
 wystarczy przymknąć powieki
 znów zapominam

 Z
apominam Ciebie- tak na chwilę
 Gdzieś mi się zawieruszasz
 między jutrem a wczoraj
 zapominam-lecz nie ja tu winna
 to jest wina czerwonego wina

 ostatni

 Dokąd dziś cię poprowadzą
 scieżki, polne drogi?
 I jak długo nieść cię zechcą
 umęczone nogi?

 (
Na końcu drogi zaparzcie mi szklankę gorącej herbaty
 chcę długo w ogień gapić sięmieć w nosie zyski i straty)

 Gdzie zgubiłeś swoje skrzydła
 wiatrem osmagane?
 Gdzie schowałeś swoje wiersze
 dawno zapomniane?

 (Niech milczą chóry archanielskie, Piotr k
lucze niech schowa w kieszeni.
 Niech wiatr wciąż gwiżdże swoją pieśn, niech nic,nic, nic się nie zmieni)

 Dziękuję Pani gorrrrrrąco za chęć pomocy mi-za wszelką krytykę,
przewócenie moich tekstów i chęci do góry nogami będę nieziemsko wdzięczna.
Życzę Pa
ni spokojnej nocy-u mnie dochodzi 21:00. Pozdrawiam .Dorota
 P.S.
 Czy widziała Pani kiedys cos piękniejszego niż blask świec na cmentarzu
po zmroku? I kto mi udowodni,że figury świętych nie tańczą wśród tych
iskier? no kto?

Nikt pani nie udowodni, no nikt...

A jeśli chodzi o te wiersze,to niech one sobie jeszcze pobędą w" biwakowym
cieniu"...ale tylko przez jakiś czas.Bo pewne sformułowania bardzo mi sie
podobają- na przykład "to jest wina czerwonego wina"albo:"A gonić ją-to
jakby chwytać wicher,a dotknąć jej-to jakbyś sięgał gwiazd"...Pozdrawiam MU

3.

Droga Pani Magdo!!

Ze wzruszeniem przeczytałam wiersz Tadeusza Różewicza pt "Ojciec", który na stronie zadedykowała Pani swojemu bratu. Poczułam, jakby i dla mnie dedykowany był po trosze, dlatego, że ja także właśnie 1 listopada mam urodziny. A swoją drogą, czy to nie jest w jakiś sposób "znacząca" data? Iluż my, pierwszolistopadowiaki, mamy opiekunów, tam, Na Górze...A przynajmniej mam nadzieję, że mamy...

Z ciepłymi pozdrowieniami,

Magda z Krakowa, w d
niu urodzin , uśmiechnięta ;-).

Uśmiechnięta pani Magdo!
Wszystkiego najlepszego i jak najsilniejszej wiary w Opiekunów!
p.s.Mój brat ma bardzo dobre serce i na pewno się z panią tym wierszem chętnie podzieli...MU

4.

Witam Pani Magdo i serdecznie gratuluję pięknej strony.
 Mam na imię Maciek, jestem studentem III roku filologii
 polskiej, na Akademii Pedagogicznej w Krakowie, tam tez pracuję w
 Agencji Reklamowej i ogólnie jestem szczęśliwym człowiekiem.
 Czasami jednak dopadają mnie doły i trzymają baaard
zo długo, tak
 jest i dzisiaj. Może to dzień, data robi swoje, nie wiem... Mam
 tyle mysli, kwestii i spraw do poruszenia, że doprawdy nie mam
 pojęcia od czego zacząć. Może tak:
 1. Była Pani audycja w radiowej i ukochanej Trójce TRZECI DO
 PARY, prowadziła ją Pani z ukochanym Panem Wjciechem. Były
 piękne snuje i łomoty... Były... Dlaczego muszę pisać o tym w
 czasie past??? Było tak pieknie i sympatycznie, pytam dlaczego
 nie jest nadal???
 2. Hmmm... Pisze wiersze, i co z tego Pani pomyśli... A no to z
 tego, że w tym samym programie tylko prowadzonym przez Panią
 Magdę Czapińską i Niedżwiedzia miały właśnie premierę te moje
 wiersze, niewiersze. Było to jakiś rok może dwa temu... Czy Pani
 się domyśla co ja przeżywałem gdy siedząc w biurze usłyszałem
 t
reść mojego listu a następnie moje utwory?!? Pani sobie to
 wyobraża??? Ciary! Ciary! Ciary!
 3. Chciałbym dalej pisać i piszę ale nie wiem czy w dobrym
 kierunku zmierzam. I tutaj wielka, ogromna prośba: proszę o
 krytykę i szczerą ocenę moich utworów, ni
eutworów. Będę
 wdzięczny...
 I co? I wypadałoby teraz kilka na dobry (mam nadzieję) początek.
 OK.

 kłębowisko myśli, zdarzeń
 dzień z nocą zmieszany
 ty ze mną zamieniony
 świat jak nieświat
 życie jak nieżycie

 tylko
 miłość zawsze jak miłość
 14.10.2
002.r.

 samotnośc sprzyja mi
 jak najbardziej

 szkoda tylko
 że upijam się nią
 na smutno

 zawsze
 26.07.2000.r.

 że warto
 że ryzyko popłaca
 że marzenia to nie fikcja
 że Ty

 wierzę

 w nas
 w pyszne francuskie pieczywo
 w przyszłą zimę
 w ideały
 w
ich brak

 wierzyć bym chciał
 5.07.2000.r.

 (a teraz mój ulubiony i ten, który czytała p. Magda na antenie
 trójki!)

 ptaki to szczęśliwi ludzie
 teraz juz wiem
 dlaczego
 nie wyrosły mi skrzydła
 6.07.2001.r.

 Pozdrawiam i przepraszam jeśli zanudziłe
m. proszę o szczerą i
 wnikliwą ocenę i komentarz-jeśli oczywiście mogę.
 Tak mi dzisiaj smutno ale jak spiewał Seweryn
 Krajewski:"...lubię ten smutek, który przyczyny nie ma..."
 Pozdrawiam z cudnego i jesiennego Krakowa.
 Maćko.

Drogi ogólnie szczęśliwy panie Maćku , z chwilowym dołem!

1.Nie zanudził pan.
2.Mnie także najbardziej podoba się wiersz o ptakach...
3. Dlaczego chciałby pan wierzyć w brak ideałów?!
4.O "Snujach i łomotach" musi pan pisać w czasie past, bo zarzucono nam,że
robimy programy"za b
ardzo dla inteligencji" i podziękowano za pracę...
Taki lajf,jak mawia pewna młoda kobieta ze Słupska.Pozdrawiam MU.
>
Droga Pani Magdo - piękny wiersz Różewicza, który Pani zamieściła. Przypomniał mi fragment powieści "Nagi sad" Myśliwskiego, w którym ojc
iec chce odebrać z dworca syna przyjeżdżającego ze szkół. I chce wieźć go najpiękniejszymi końmi. Ale takie ma tylko "dziedziczka". Chce je wypożyczyć. Ona pyta dlaczego. Kied wyjawia jej powód, dziedziczka podaje cenę, później ją podnosi i podnosi (to dni, jakie ten człowiek ma w zamian u niej przepracować). Ale on nie rezygnuje. I ona mówi: Musi pan bardzo kochać syna.
Relacja ojciec-syn jest często dosyć skomplikowana, ale Ojciec jest w stanie wiele zapłacić, byle tylko móc odebrać syna z dworca bryczką
zaprzężoną w najpiękniejsze konie...
Mnie ta historia bardzo się podobała. Tak mi się teraz przypomniało. Posyłam też wiersz, jaki kiedyś napisałem, o Tadeuszu Różewiczu:

Znaki ostateczne

mam dwadzieścia cztery lata
ocalałem
prowadzony na rzeź
napisał Ta
deusz Różewicz
a ja?
cóż mógłbym napisać?
przekroczyłem już wiek
tamtego chłopca
- Tadzia z Radomska
który nieśmiało ściskał
dłoń starym poetom
i śmiało rozprawiał się z wierszem
nie dbając ani o kropki
ani o przecinki
ocalały z marszu na rzeź
podobno do d
z
przechowuje fotografię
wykradzioną zmarłemu naziście
bo na niej
do wielkiego dołu
wrzucone nagie sztywne
posiniałe ciała
ludzkie manekiny
miał dwadzieścia cztery lata
i nie stawiał kropek
bo ten znak ostateczny
Ktoś już dawno uczynił
nad tłumem bezimie
nnych
prowadzonych jak on...


Pozdrowienia i serdeczności, Remek, ten od Brooka


Wszystko wskazuje na to,że lubimy tych samych poetów i pisarzy i podobnie patrzymy na wiele rzeczy. A to wytłumaczenie braku kropki...Dziękuję i pozdrawiamMU

5.

Dzień dobry.
Witam panią.
Przeczytałem, że poszukiwany jest wesoły wiersz, a tak się składa, że jestem w posiadaniu pewnego utworku o pewnych zachwyconych stopach. Zdaje się, że wiersz jest wesoły i stopy są wesołe ( a nawet zachwycone ), a dlatego, że :

O zachwycon
ych stopach

Stopy są wesołe
bo moczyły się w rzece

Stopy są zachwycone
bo chodziły po trawie

Stopy śmieją się cicho do siebie
kiedy biegnąc po kamienistej drodze
zostawiają mokry ślad

R.

Panie Tomku!

Proszę o więcej takich wierszy.Jest śliczny!Moje tez by były zachwycone,gdyby mogły teraz chodzic po jakiejś ciepłej trawie,albo moczyły sie w cieplym morzu...
Pozdrawiam MU

6.

Droga Pani Magdo!
Serdecznie pozdrawiam Pania z dalekiej, no moze nie tak bardzo dalekiej Ameryki. Sama sie sobie dziwie dlaczego zdecydowalam sie na wyjazd z kraju z ktorego kultura i sztuka jestem tak bardzo osobiscie zwiazana. Cale szczescie, ze moge przynajmniej sledzic to, co sie dzieje w Polsce za pomoca internetu.
Bardzo cenie Pani tworczosc i to, co robi Pani by Agnieszka Osiecka i jej teksty byly wciaz pamietane i rosly w sile poprzez coraz to nowe wykonania. Dziekuje za mozliwosc lepszego poznania Agnieszki i jej swiata.
Tu za oceanem , gdy slucham piosenek w Pani wykonaniu i artystow spiewajacych teksty Osieckiej czuje sie niemal jak w domu.
Jeszcze raz pozdrawiam .
Marta Pietrowska

Pani Marto daleka i bliska!

Bo przeciez my jestesmy wlasnie po to,zeby sie pani mogla czuc "jak w domu".Pozdrawiam MU


Archiwum