W tym miejscu będę publikować wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
31 X 2002r.
1.
Pani Magdo miła,
Ano od soboty już nie siedzę w lesie z komputerem mężczyzny mojego życia.
Teraz siedzę w Warszawie z kotem Heńkiem i komputerem MMŻ'a.
Bo MMŻ wraca dopiero w niedzielę.
Szukam i szukam dla Pani tego pięknego - wesołego, i ...wszystkie piękne -
smutne.
Jedyne co "podchodzi" - póki co - to wiersz jak najbardziej aktualny,
a mianowicie "Dzień w kolorze śliwkowym" Leszka Długosza (tylko to
jest piękniejsze z melodią, prawda?):
"Po czerni jeżyny
Po liściu kaliny
- Jesień jesień już
Po ciszy na stawie
Po krzyku żurawi
- Jesień jesień już
Po astrach po ostach
To widać to proste
- Że jesień jesień już.
I po tym, że wcześniej
Noc ciągnie ze zmierzchem
- Jesień jesień już
Ach ten dzień w kolorze śliwkowym
Berberysu i głogu ma smak
Stawia drzewom pieczątki
Żeby było w porządku
Że już pora, że trzeba iść spać
A my tak po kieliszku po troszeczku
Popijamy calutki ten dzień
Próbujemy nalewki
- Z dzikiej róży z porzeczki
Żeby sprawdzić - czy zimą to wypić się da?
To się w głowie nie mieści
Że tak szumi szeleści
Tak bliziutko o krok prawie tuż
Głębokimi rzekami pachnącymi szuwarami
Idzie jesień i prosto w nasz próg.... (...)
A dlaczego nie napisała pani jeszcze: "Ale co tam,
przecież taka jesień złota nie jest zła...
Ale co tam, przecież taka jesień złota niechaj trwa!"
Znam to na pamięć i nawet kiedyś śpiewałam razem z Leszkiem w programie
telewizyjnym (w 1978 albo 1979 roku)
a teraz dalszy ciąg pani listu:
..............
Tyle napisałam wczoraj i komputer MMŻ'a nie chciał mi się połączyć z
resztą świata, więc nie wysłałam.
A dzisiaj, tj. w środę, byłam na Cmentarzu Powązkowskim u mojego Taty i
postanowiłam wreszcie odszukać grób Agnieszki Osieckiej. Udało się. Chciałabym
teraz podzielić się pewnymi, szumnie mówiąc, refleksjami, ale - jeżeli uzna
Pani, że to z przyczyn delikatności czy szacunku nie powinno pojawić się w
"wirtualnej rzeczywistości" - proszę usunąć - ja to piszę, przede
wszystkim, do Pani.
Otoż refleksje są dwie.
Jedna to taki przemożny wpływ Agnieszki na ludzi, na mnie np. (należę do osób
"dzikich", nieśmiałych, nie szukających kontaktu z ludźmi, acz
ostatnio trochę to się zmienia, ale nie w tym rzecz). Nie mogłam grobu znaleźć
(nie wiedziałam, że kwatera "284b wprost" to nazwa, myślałam, że
należy iść wprost od słupka czy coś w tym rodzaju.) Mimo owej "dzikości"
zapytałam Pana Sprzątającego, choć dotąd zawsze idiotycznie myślałam, że
są niesympatyczni, niezadowoleni z życia i ich omijałam (bardzo głupio!..)
Pan był niezwykle miły, pokazał mi kierunek, włączyła się w to Pani
Sprzatająca, pokazała dokładnie, znalazłam. Zapaliłam świeczkę i w każdych
innych okolicznościach chciałabym pobyć tam przez chwilę sama. Tymczasem
Pani zamiatała liście obok, opowiadała jak to wichura zepsuła Im szyki,
dorzuciła roboty, a ona tak by chciała, żeby właśnie tu było ślicznie
wysprzątane i ma nadzieję, że wichury już się nie powtórzą. Refleksja
jest taka, że w tych ww. innych okolicznościach takie pogaduchy nad grobem
wydałyby mi się nie na miejscu, a tam - przepraszam jeśli to brzmi
patetycznie, ale nie bardzo wiem jak wyrazić to co myślałam - wydały mi się
takie normalne, na miejscu, wręcz jakby ta Pani rozmawiała z Agnieszką, a ze
mną przy okazji. Podobno Agnieszka lubiła rozmawiać z ludźmi, wszystkimi i
wszędzie - i to tak jakoś mi to przypominało. I - proszę nie pomyśleć, że
naciągam sytuację do miejsca, żeby napisać jakieś bajdy - rzeczywiście tak
"nietypowo" się tam czułam.
Druga sprawa - "refleksja" to opowieści tej Pani - skierowana już do
mnie - jak bardzo, baaardzo dużo ludzi przychodzi na grób Agnieszki. Mówiła:
" i mimo, że wiedzą, że to na samym końcu cmentarza - idą cała tę
drogę, szukają, i tak ciągle - od pięciu lat...".
Pani Magdo, Pani to oczywiście wie, ale to kolejny przykład, że Agnieszka
JEST, że jest tak bardzo potrzebna, aktualna, swoiście nieśmiertelna i
baaardzo kochana.
Jeszcze inną sprawą jest lekcja jaką dziś odebrałam - w swojej durnej
"pseudo-wyintelektualizowanej wyższości" myślałam, że np.
pracownicy cmentarza nie wiedzą wiele o Agnieszce, nie zwracają uwagi kto,
gdzie, kim był/jest... Strasznie mi wstyd. Piszę to do Pani "głośno",
jako rodzaj pokuty za głupotę... A już myślałam, że wydoroślałam. Całe
życie człowiek myśli kolejne, różne rzeczy, których się potem wstydzi. Ta
Pani, wyraźnie młodsza niż na to wygląda, zmęczona, ale jednocześnie wcale
nie wyglądająca na nieszczęśliwą, opowiadała o Agnieszce jak o osobie
bliskiej i ważnej, jednocześnie energicznie machając miotłą po alejce i wokół
grobu. A ja czułam się taaaka malutka. I jeszcze jedno - w pewnej chwili w
kieszeni tej Pani zadzwonił telefon - złapała sie za kieszeń, odeszła
troszkę na bok, na skraj alejki i rozmawiała o jakiś zniczach... Potem wróciła
i dalej porządkowała okolice grobu. To było takie odruchowe pełne szacunku
zachowanie, a ja poczułam jeszcze większy wstyd, że nie doceniałam prostych
ludzi... Chyba znowu Agnieszka czegoś mnie nauczyła, zupełnie niechcący.
Pani Magdo, pozdrawiam serdecznie i niech te jesienne wiatry nie wpędzą Pani w
depresję, jak to podobno miewają w zwyczaju!..,
MAGDALENA
Udaję, że nie słyszę żadnych jesiennych wiatrów,
chociaż w poniedziałek było to wyjątkowo trudne. Pozrywało linie
elektryczne, nie było światła, wody, ogrzewania i w tych lodowatych i wyjących
ciemnościach umierał mój pies...
A jeśli chodzi o Agnieszkę, to zawsze interesowała się losem prostych i
"nieważnych"ludzi.I oni Ją teraz kochają.
Pozdrawiam i ukłony dla kota Heńka MU
2.
Pani Dorotko, jest pięknie! bardzo ładna, jesienna tonacja. Bardzo dobry pomysł. Gratulacje. Anna
Nareszcie kupiłam sobie grubą, porządną książkę o tworzeniu stron i nareszcie zaczęłam rozumieć, co w niej jest napisane... Mam nadzieję, że efekty będą coraz dla Państwa widoczniejsze... Szczerze mówiąc głupio i bezradnie czułam się z tym jak ta strona wyglądała wcześniej. Chciałam, żeby Magda Umer miała witrynę najpiękniejszą, tylko, że nie miałam pojęcia jak to zrobić. (w ogóle kolka miesięcy temu nie miałam pojęcia co to strona internetowa...)Teraz, z dnia na dzień mam pojęcie coraz bardziej rumiane i bardzo się cieszę, że i Państwo to dostrzegają... D.
3.
Tak, tak, Pani Magdo. Właśnie
tak.
W odpowiedzi na mały fragment (z "Rzeczywistość wymaga"
Szymborskiej) - inny mały (wielki) fragment, który od razu na myl przychodzi.
"Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych
marzeniach jest to piękny świat.
Jest to piękny świat..."
A może chce pani całą Dezyderatę? Proszę:
Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech
i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.
O ile to możliwe bez wyrzekania się siebie,
bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie,
wysłuchaj innych, nawet tępych i niewiadomych,
oni też mają swoją opowieść.
Oni też mają opowieść.
Unikaj głodnych i napastliwych,
unikaj głodnych są udręką ducha.
Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany
będą dla Ciebie źródłem radości.
Bądź ostrożny w interesach,
bądź ostrożny w interesach,
na wiecie bowiem pełno oszustwa.
Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia.
Ani też nie podchodź cynicznie do miłości,
Bo ona jest wieczna jak trawa.
Bo ona jest wieczna...
Unikaj głośnych i napastliwych,
unikaj głośnych są udręką ducha.
Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają z
wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.
Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż
drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj.
A więc żyj w zgodzie z bogiem,
czymkolwiek On ci się wydaje.
W zgiełkliwym pomieszaniu życia
zachowaj spokój
W zgiełkliwym pomieszaniu życia
zachowaj spokój ze swą duszą.
Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych
marzeniach jest to piękny świat.
Jest to piękny świat....
ściskam ręce.
Kinga W.
Pani Kingo!
Tego tekstu także od lat trzymam się jak zbawiennej poręczy. A jak oni to pięknie
piewali w "Piwnicy pod Baranami"! Dziękuję! MU
4.
Proszę Pani!!!!.
To życie jest piękne dzięki takim Wielkim, Wspaniałym , Kochanym, Najdroższym
Ludziom Sztuki ,którzy są dla nas Najjaśniejszymi z Gwiazd!!.
Dzięki Pani, Pani Agnieszce Osieckiej, Pani Krystynie Jandzie, Pani Annie Szałapak.
Chcę dzisiaj powiedzieć coś za każdego Polaka, człowieka, ucznia
,tramwajowego człowieka.
Dziękuję Że Jesteście. Że dla nas się Spalacie ,Płoniecie.
Dziękuję Gwiazdom Najpromienistszym z Gwiazd.
Ania Wąsowicz Z Myślenic -Tramwajowy Człowiek.
ps.; strona piękna a to zdjęcie takie piękne, tylko szkoda ,że mało
radosne.
Kochany czternastoletni (widzisz jak pamiętam?)
tramwajowy człowieku! Trzymaj się ciepło w ten zimny czas MU
ps... też żałuję ,że mało radosne, ale wszystko przed nami!
30 X 2002r.
1.
Pani Magdo!
Cieszę się bardzo że jest tyle poezji na Pani stronie. Oczywiście, nie
chodzi mi o ilość wierszy, ale o nastrój, który, na przekór pochmurnym, załzawionym
dniom towarzyszy tej stronie. ONA MA DUSZĘ! Dla mnie mają wartość wyłącznie
takie dokonania, w których jest dusza, ten specyficzny rodzaj energii, który
podnosi człowieka, wzmacnia go i nadaje sens jego poczynaniom.
Kilka dni temu byłam na zamkniętym pokazie filmu Paula Coxa "Niewinność".
Dawno nie widziałam już tak pięknego i mądrego filmu. Zdobył on sporo różnych
nagród na świecie, a na nasze ekrany wchodzi w grudniu br. Trzeba go
koniecznie zobaczyć. To film z duszą, leczy i odmienia życie!!! Wcale nie
przesadzam.
Pod wpływem tego filmu napisałam ten wiersz .
Anioł Miłości
Anioł Miłości
dotyka cię
swoim skrzydłem
puka
do twych drzwi
Słyszysz?
Obudź się!
Anioł Miłości
puka
do twych drzwi
Gdzie jesteś?
wyjdź mu naprzeciw
nie bój się go
pozwól mu zaistnieć
Anioł Miłóści
dotyka cie swoim skrzydłem
wybrał cię
nie bój się szczęścia
ono jest w tobie
pozwól mu zaśpiewać
Anioł Miłości
puka
do twych drzwi
słyszysz?
słuchaj sercem
ono nie kłamie
ono czeka
na Anioła Miłości
wezwanie
Serdecznie pozdrawiam, życzę radości w sercu i uśmiechu.
Elżbieta C.
No to czekam na grudzień i radość w sercu.Dziękuję za
list i wierszMU
2.
Pani Magdo, zaglądam dziś do Pani o ósmej rano na chwileczkę
i co widzę? Jak tu pięknie... Te kolory - moje kolory! No, to zupełnie coś
innego niż poprzednio! Tamta strona wyglądała, jakby była w budowie (no i była).
Jastem zachwycona - w takich kolorach jest przytulnie, ciepło i spokojnie.
Bardzo, bardzo mi się podoba.
Pozdrawiam serdecznie
- Małgorzata ze Słupska
P.S. My z córką mamy jeden komputer, który jest użytkowany jednocześnie
jeszcze przez dwóch członków naszej rodziny (ale każde z nas ma swój
oddzielny pulpit z dokumentami i pocztę też obsługujemy niezależnie od
siebie). Jednak coraz bardziej odczuwalny jest brak drugiego komputera - ze względu
na ciągłe walki o dostęp do sieci... "Taki lajf", jak mówi moja córka...
Mnie też się bardzo podoba.Nasza Dorotka kochana
eksperymentuje w przerwie między studiowaniem ,śpiewaniem i borykaniem sie z
życiem i ja jestem jej za to bardzo wdzięczna.Zrobiła się teraz taka
czekoladowa ta strona,a to jest to , co młode( i stare) tygrysy lubią
najbardziej...
Powiedzenie pani córki "taki lajf"-od jutra wprowadzam w swoje życie.Jest
zachwycające!Pozdrawiam całą czwórkę i komputer, który nas połączył.MU
3.
Pani Magdo Zwycieska!
dzieki za poradnictwo antypapierosowe. Niestety ja z tych doswiadczen skorzystac
juz nie moge chociazby ze wzgledu na podeszly wiek ( instrumentalny stosunek do
- przemilczmy). Od 5 listopada kłade sie w jednym cichym szpitaliku, żeby mnie
tam troche wymasowali i podokrecali srubki, co sie poluzowali;)) i z tym lacze
cicha nadzieje, ze moze mi sie uda. Problem w tym, ze jak tylko zaczelam o tym
myslec, to pale 3 razy wiecej nic zazwyczaj, jakby na zapas. Obrzydliwosc. Do 5
razy dziennie zmieniam swoj stosunek do zjawiska w ogole - np Czy ja mam za malo
problemow, zeby dodawac sobie teraz jeszcze stress z powodu papierosow ( ktore
nota bene przeszkadzaja mi glownie w sprawie estetycznej)- Za godzine, po
wypaleniu 2 mentolowych marlboro i umyciu zebow mysle o sobie heroicznie "
Przeciez wiem, ze gdyby szlo o zdrowie jakiejkolwek osoby z moich bliskich, to
zrobilabym to bez gadania. Skoro tak, to zrobie to dla siebie, bo czuje sie
przeciez jakos tam ze soba zwiazana :)
No i taka kolomyja od rana do nocy. Na wszelki wypadek czynie przygotowania, to
znaczy umowilam sie w przeddzien polozenia na oddzial z dentystka - zeby miec
wiecej "do stracenia" w razie bolesnych pokus( czyste zęby).
Zastanawiam sie czy cala ta aranzacja nie jest wybiegiem z mojej strony, do tego
stopnia, ze wymyslilam szpital rehabilitacyjny dla rzucenia palenia. Nie bardzo
wiem dlaczego przyszlo mi do glowy, ze wszystko to Pania obchodzi ale wydaje mi
sie, ze Pani przerobila to wszystko ze soba, co ja teraz przepracowuje i po
prostu szukam wsparcia. Prosze trzymac kciuki skoro juz sie Pani sama wrobila w
matke chrzestna mojego nawrocenia;)))
Dam znak - i mam nadzieje, ze to bedzie "zajączek". Pozdrawiam -
marta
Trzymam mocno kciuki i czekam na nowości!Chrzestna
4.
Najmilsza Pani Magdo!
Dziękuję! Dziękuję za Światełko, które ma Pani w oczach-już nie
jednemu
człowiekowi rozjaśniło drogę w ciemnościach.
Piszę do Pani w sprawie niezwykle dla mnie istotnej, będę ogromnie
wdzięczna, jeśli zechce Pani poslużyć mi radą.
Od jakiegoś czasu plączą mi się po głowie myśli uporczywe i niepokojące.
Marzy mi się pisanie piosenek-mówiąc dokładniej, słów, które śpiewać się
będzie:) Nie jest to pragnienie wzięte "z kosmosu"-bezustannie, coś
notuję,
rymuję, na szlakach górskich powstają słowa, które póżniej ktoś zaśpiewa
przy ognisku. Zastanawia mnie jednak to, jak mogłabym wyjść z tego
"biwakowego" cienia?Czy zna może Pani ludzi, którzy potrafią-i
zechcą mi
pomóc? Do kogo mogę zwrócić się po radę, kto może mnie ocenić, pokierować
w
tym "raczkowaniu"? Jest Pani jedyną osobą do której mam odwagę zwrócić
się z
tym problemem-zarówno ze względu na Pani orientację "w terenie",
jak i
zaufanie, jakim po cichutku Panią obdarzyłam-może to ze względu na ciepło,
jakie od Pani bije?:)
Będę ogromnie wdzięczna za jakiekolwiek wskazówki. Pozdrawiam Panią
serdecznie i z góry dziękuję. Dorota
Żeby wyjść z "biwakowego cienia" trzeba wysłać
swoje teksty na przykład do
radia,do pana Jana Borkowskiego, z programu trzeciego.Wiele lat temu
odważyła się to zrobić nieśmiała studentka psychologii Magda Czapińska i
dzięki temu możemy się dziś cieszyć jej wieloma pięknymi piosenkami.Adres
Warszawa , Myśliwiecka 3/5/7.Jeśli pani chce najpierw mnie z nimi zapoznać-
bardzo proszę.Jeśli nie będą mi się podobały , nie ujrzą światła
wirtualnego.Pozdrawiam
29 X 2002r.
1.
Pani Magdo!
Dopiero teraz zauwazylem, ze jest wiersz dla mnie...
Wyspianski - on faktycznie nie mial lekko i mial sie czym niepokoic.
A tak a propos Wyspianskiego to polecam pokazywane po raz kolejny " Z
biegiem lat, z biegiem dni".
Szkoda, ze nie podjela Pani ze mna dialogu, ale coz w sumie tego typu dywagacje
pewnie nie pasuja do calosci strony.
Pozdrawiam
nie taki znowu mlody i gniewny tez tylko czasami
Marcin
Panie Marcinie!
Cieszę sie,że pan jednak napisał.MU.Strasznie mi dzisiaj smutno
2.
Kochana Pani Magdo!!
Z niesamowitą przyjemnością spaceruję sobie po Pani stronie. Wzruszam się,
cieszę, zastanawiam. Od razu jesień staje się mniej dokuczliwa.
Pozdrawiam ciepło - Imienniczka z Krakowa.
PS: W najbliższym czasie (muszę się z kimś podzielić tą radością!;-))
czeka mnie wielka uczta teatralna - "Mała Steinberg" z Panią Krystyną.
Czy Pani widziała ten spektakl?
M.
_Widziałam i zrobił na mnie wstrząsajace wrażenie.Zapomniałam o znajomości
z Krysią i słuchałam małej dziewczynki...
3.
Pani Magdo! W sobotę (2.11) o 20 na
TVP2 jest okazja do posłuchania piosenek Agnieszki w interpretacji zespołu Raz
Dwa Trzy "Czy te oczy mogą kłamać?". Będzie to koncert, który
został zarejestrowany 9 marca 2002 roku w Trójce.
Pozdrawiam serdecznie
*Justyna*
Postaram się to obejrzeć.Dziękuję za wiadomość i pozdrawiam MU
4.
Magusiu Szczuplejsza,
Kiedy śpiewasz w stolicy? I gdzie? Całusy, Asia Jaworska.
Asiu, w stolicy to ja za chwilę zaczynam ciężką pracę nad spektaklem
teatralnym i na nim muszę się skupić (ale możesz przyjść do studia 13
listopada-nagrywam tam "Szansę na sukces"-cieszę się ,że zobaczę
Wojtka M). A 11 LISTOPADA BĘDĘ W kRAKOWIE,w teatrze STU(benefis Piotra
Machalicy).Całuję Magusia
27 X 2002r.
1.
Droga Pani Magdo!
Dziękuję niezmiernie za wiersz-cóż, jak Pani dobrze wie jestem umysłem
raczej ścisłym ( w zasadzie to w ogóle mam z tym umysłem ostatnio problemy-
mam na myśli te bażanty na polu...).
Z tego właśnie powodu ogarnięcie tego wiersza nastręcza mi pewne problemy,
ale na szczęście są SMSy.
Przerażony jestem tym co się dzieje -owszem, ale nie od dzisiaj czy wczoraj,
ale od malutkiego, od kiedy w ogóle zacząłem rozumieć co się dzieje na tym
świecie.
Całuję
Początkujący Kierowca
Bardzo dziękuję za list.Kocham, mimo pana ścisłego umysłu i mimo przygody z
bażantami, z powodu której o mało nie spóźniłam się do teatru... MU(a
wiersz wytłumaczę przy najbliższej okazji, chociaz to smutne,że muszę tłumaczyć...)
2.
Pani Magdo!
Dziękujemy pięknie za pomoc, życzliwość, szybką reakcję i NUTY. Kiedy
myśleliśmy, że już na niczym spełzną nasze wysiłki i zamiast
profesjonalnej
podstawy, do której niezbędne są nuty, będziemy musieli poprzestać na samym
entuzjazmie ["mierz siły na zamiary!"], co nie gwarantuje podobnego
stanu u
słuchaczy, s t a ł s i ę c u d . Błogosławiony dar internetu!
Teraz szlifujemy konkrety.
Nasze zaduszki dedykowane są pamięci zmarłych na terenie szkoły, w
większości bezimiennych ofiar z sierpnia 1944 roku tu mordowanych, wśród
których znaczącą grupę stanowiły chore na raka pacjentki Instytutu
Radowego.
Przypomnienie tego mało znanego faktu ma być zaproszeniem do szerszej
refleksji, zatrzymaniem się nad własnym przemijaniem, "anegdotą
istnienia
wplecioną pomiędzy miłość i śmierć". I do tego były potrzebne
"Oczy tej
małej...".
Zapraszamy serdecznie do obejrzenia efektu,
najprawdopodobniej w czwartek 31 X godzina 12.00, XXI LO ul. Grójecka 93.
Pozdrawiam Beata Pieńkowska
Niestety, nie będzie mnie, ale będę z wami myślami.Cieszę się,że się udało
z tymi nutami.Pozdrawiam-MU
3.
WITAM PANI MAGDO
PISZE DO PANI GDYZ CHCIAŁBYM SIE DOWIEDZIEC W KTORYM ROKU SPIEWAŁA PANI
PISENKE "O NIEBIESKIM PACHNACYM GROSZKU" NA FESTIWALU W OPOLU.WIEM
TAKZE ŻE
NA JEDNYM Z FESTIWALI ODBYŁ SIE KONCERT Z PANI INICJATYWY "POLSKA POEZJA
ŚPIEWANA" INTERESUJE MNIE JAKIE GWIAZDY BRAŁY W NIM UDZIAŁ.
Z GÓRY DZIĘKUJĘ ZA ODPOWIEDŻ NA KTÓRĄ CO TU UKRYWAC CZEKAM Z
NIECIERPLIWOŚCIĄ
POZDRAWIAM
PAWEŁ
Panie Pawle!
Piosenkę "O niebieskim , pachnącym groszku" śpiewałam w 1972 roku,
a ten
koncert odbył się w 1974 roku.Ja byłam autorką scenariusza,a reżyserowali
go
Krystyna i Michał Bogusławscy.Śpiewali m.in:Marek Grechuta, Czesław
Niemen,Daniel Olbrychski, Elżbieta Wojnowska,Łucja Prus i wielu, wielu
innych,ale obawiam się,że już dzisiaj nie będę w stanie odtworzyć tej
obsady.Pozdrawiam MU
4.
Data: 26 października 2002 21:23
Temat: Po koncercie
Pani Magdo, jestem świeżo po koncercie w Słupsku, na którym byłam z córką
(to my z tego czwartego rzędu - list nr 6, z 18 października). Słuchało mi
sie przecudnie; ze wzruszenia i emocji na początku każdej piosenki łzy rzucały
mi się na twarz, a potem stopniowo i pomalutku wysychałam jakoś, a przy następnej
piosence powtarzało się to znów... Kiedy już zdawało się, ze wyjdę sucha
z sali, to pod koniec rozpłakała mnie Pani na amen swoim wzruszeniem po owacji
publiczności.
Bardzo, bardzo dziekuję za te wzruszenia i pozdrawiam Panią serdecznie - Małgorzata
ze Słupska
I ja także bardzo serdecznie panią pozdrawiam MU
5.
Pani Magdo
Właśnie wróciłam do domu. A gdzie byłam? Na koncercie Magdy Umer ;-) w słupskim
teatrze. Wracając z teatru cały czas podśpiewywałam "koncert jesienny
na dwa świerszcze i wiatr w kominie..", przez dobre 15 minut. W deszczu szłam,
oczywiście ;-)
Ech, bardzo piękny koncert był. Naprawdę. Dziękuję Pani, Pani Magdo.
W ogóle, to na koncercie byłam razem z moją mamą ("Małgorzatą ze Słupska"),
razem z którą siedziałam w Czwartym Rzędzie ;-)
No a lat mam szesnaście. I o rok starsza jestem niż Pani "w dziewiątej
klasie"..
Zaśnijże już i oczka swe zmruż
są czarne a szkoda że nie są niebieskie
Wolałabym
Tak jakoś
Rozpłakałam się. Tak jakoś..
Bardzo, bardzo Pani dziękuję za ten koncert. Był piękny. Naprawdę się
wzruszyłam.. Dziękuję jeszcze raz i mam nadzieję, że odwiedzi Pani jeszcze
Słupsk :)
Pozdrawiam ciepło
Agnieszka
.Ja także pozdrawiam, pani Agnieszko.To wy macie z mamą dwa komputery i wysyłacie
dwa oddzielne listy?!MU
6.
Kochana Pani Magdo!!!!!!!!!!!!!!!
Witam!!!!!!!!!
Dorota z Kielc, poznawałysmy sie przy
okazji premiery Krysi " Opowiadan
zebranych" w zeszłym roku w styczniu. Jestem zakochana w Krysi od wielu
lat
, jest dla mnie po Agusi O., najwazniejsza osoba w moim życiu........i w
związku z tym mam pytanie.........w tym roku w grudniu stuknie Krysi Jandzie
okragła rocznica, czy nie wie Pani, czy sa jakieś plany w zwiazku z tym
???? Bardzo bym Panią prosiła , jesli Pani wie oczywiście o tak zwane "
przecieki"........
Sedecznie Panią pozdrawiam...........Buziaczki!!!!!!!!!!!!!!!
Dorota Kamila Iwańska z Kielc
Nie wiem nic na ten temat, to znaczy wiem,że chciano organizowac jakąś
"pompę"-ale nie wiem czy coś z tego wyszło.Pozdrawiam MU
7.
Najdroższa Pani Magdo! Z jakiego jest
Pani znaku zodiaku? agata
Jestem Wagą-9 październik 1949 rok. POzdrawiam MU
8.
Noc, srodek nocy, pierwsza zero siedem,
Zoliborz, piate pietro, mile mieszkanie, fajna muza, czerwone wino, Osina na
podlodze, Karamonek pod oknem, na tapczanie-sklejka: Margita, Baranek, Smalara,
Kolacz, pod szafa Patrycja, Warno na klawiaturze.Wlasnie zgaslo swiatlo. Ktos
puscil "Nie ma nas". Jest pieknie!!! Sciskamy mocno!!!
Oj, dzieci! Niezła "zgęstka". Ja też was mocno ściskam. To miłe, że
sie tak trzymacie... MU
24 X 2002r.
1.
Pani Magdo miła,
Ale dzisiaj jednak piszę pod wpływem
listu pani Marty Kucharskiej o paleniu.
Chciałam się:
a) pochwalić, że też nie palę już
5,5 roku (od 1maja 1997 roku - dni to data moich urodzin - MUSIAŁA być jakaś
znacząca data na to rzucanie! :);
b) przyznać, że - choć dym innych
palaczy bardzo mi przeszkadza, nie kusi tylko wzbudza niechęć itd. - to jednak
- gdybym się skusiła na tzw. jednego - to mogłoby być krucho...; czy to
rzeczywiście tak jak z alkoholikami - jest się palaczem niepalącym do końca
życia?... Oj, głupio czeguś.... Aż wstyd się przed samą sobą przyznać!
A - z braku "czegoś
weselszego" - inne "dziecko" Jonasza Kofty - takie średnio żałobne
;-) :
BLUES
MINUS
(fragment)
"Wyszedłem ze wszystkim na swoje
Minus pożyczka, plus premia
Teraz przy pifku sobie stoję
U góry niebo, na spodzie ziemia
Nie jest mnie dobrze
Nie jest mnie źle
Cholera wie, czego ja chcę
Chłopaki biorą mnie za szajbusa
Kiedy im śpiewam tego bluesa
Blues - minus
Średnio jest
Wiąże człowiek koniec z końcem
Blues minus
Smutno mnie
Że nie jestem przepięknym łabądziem
Popłynąłbym sobie gdzieś
Po eleganckim stawie
Blues - minus
Smutno mnie
Chyba jeszcze jedno pifko zaprawię
Potem może jeszcze jedno
Żeby mnie nie było tak średnio
Bez dania racji coś mnie padło na mózg
Blues -
minus
Minus -
blues (...)
(To przychodzi na każdego człowieka
Szarpie się taki jakiś niewychowany
ordynus
Szarpie
Kiedy czuje, że mu życie ucieka
Nie! NIe!... ja wcale nie narzekam
Blues -
minus
Minus -
blues
Taaak jest!)"
Nie zaaaaa smutno, prawda? A, że nie
entuzjastycznie - w końcu do prawdziwego entuzjazmu trzeba okazji, żeby go
dobrze poczuć! :)
Pozdrawiam serdecznie i dalej szukam tego
pięknego - weselszego,
MAGDALENA
Jak ja żałuję, że nie mogłam zobaczyć
Pani i Pani Sławy Przybylskiej razem! Piosenki Pani Sławy towarzyszyły mi już
we wczesnym dzieciństwie (ciocia była wielbicielką), tak jak obecnym dzieciom
Smerfne hity czy piosenki Agatki? /Agnieszki? i misia (nie jestem
zorientowana...) I m.in. dlatego tak bardzo je kocham, bo kojarzą mi się z
najpiękniejszymi latami (chociaż nic nie rozumiałam wtedy dlaczego jak ten
księżyc nad Kastylią itp.)
Pani Magdaleno!
Średnio żałobne
przyjmuję...
Ciągle siedzi pani
w tym lesie z laptopem mężczyzny swojego życia?
Życzę wielu okazji „do prawdziwego entuzjazmu” !Pozdrowienia MU
2.
Droga Pani Magdo!!!
Właśnie wróciłam z lubińskiego
festiwalu-tym razem wynik mnie zaskoczył ;otrzymałam pierwszą nagrodę! Ja się
wcale nie chwalę ,ja tylko chcę podzielić się tą odrobiną szczęścia.. Całuski
Ania Karamon
No i na taki mail
czekałam jak głupia. Ktoś chciał się ze mną podzielić odrobiną szczęścia!
Aniu-a
nie mówiłam, że jeszcze masz wszystko przed sobą?! Bardzo serdecznie ci
gratuluję i pozdrawiam –koleżanka z Sopotu-MU
3.
Droga Pani Magdo!
Bardzo serdecznie zapraszamy Panią do
udziału w imprezie Jesienne Debiuty
Poetyckie w Kawiarni Artystycznej Hades
24.11.2002. Jest to przegląd poezji
pisanej przez młodzież VIII L.O. i młodzież
niepełnosprawną z Fundacji Fuga
Mundi. Impreza odbywa się po raz 5-y, a
jej gośćmi byli J. Harasymowicz, W.
Oszajca, I. Kovacs. Udział Pani
sprowadzałby się do krótkiego wywiadu i
spotkania z młodzieżą. Hades mógłby
zorganizować także koncert w godzinach
wieczornych. Czekamy na odpowiedź
Pozdrawiam w imieniu uczestników. Renata
Sugier-
Organizator
Jeszcze nie mogę
odpowiedzieć .Napiszcie do mnie na początku listopada. Jeśli tylko będę mogła-przyjdę
do Was. Pozdrawiam MU.
22 X 2002r.
1.
To jeszcze raz ja, dyrektor małej szkoły.
Placki (ziemniaczane) można robić na wiele sposobów. Z cebulą w środku, z czosnkiem, podlane olejem, z przyprawami: majerankiem, tymiankiem, ziołami. Są podawane na słodko, z sosem, na ostro. Jest placek po węgiersku, po cygańsku, z tartymi warzywami. Są smażone na jasno, na ciemno, maleńkie i wielkie. Zawijane i na płasko
Jeśli mógłbym liczyć na Pani osobisty
przepis, to będę wdzięczny.
Serdecznie
Krzysztof Zajdel
Boże, panie
dyrektorze, tyle komplikacji w tych pana plackach!
Smażone na boskim
oleju z Toskanii...
Ps. ale
spróbuję z tymi pana ziołami, bo to może być bardzo interesująca
sytuacja dla kubków smakowych.
2.
Kochani,
ktoś (nie będę opisywać kto,
gdyż takich słów nie powinno się
używać)
podpalił schronisko dla zwierząt
w Gdańsku. Potrzebne są fundusze
na
odbudowę (ok. 100 tys. zł). Pomóżcie
wysyłają SMS o treści
SCHRONISKO.
Numer tel. Wartość
7213 2 zł *
7513 5 zł *
7913 9 zł *
* cena + 22% VAT
2. SMSem zwrotnym otrzymasz
potwierdzenie - bardzo śmieszne, zresztą.
Możesz także wpłacić pieniądze
na
konto Schroniska:
23 10201811 102270200
Prześlijcie proszę apel do swoich
znajomych
Oczywiście ,przesyłamy.
Pani Małgosiu-a jaka była grupa krwi tego chorego dziecka, bo gdzieś mi się
ta wiadomość zapodziała...chyba A RH-, ale nie jestem pewna?
3.
Słoneczko moje ... mój Demiurgu.
Trwa się nieźle.
Brat
No to jestem szczęśliwsza
o twoje samopoczucie! I niedługo znowu ci wyślę jakiś piękny wiersz. Bardzo
mi się ta zabawa podoba. Ucałuj rodzinę –siostra Magusia
4.
Pani Magdo,
jeśli to był największy sukces(
rzucenie palenia) to ja wiem już ile to mogło kosztować - Proszę powiedzieć,
JAK BYLO? Czy to warto w ogóle robić, aż tyle przyjemności się pozbawiać?
To po co były te tróje z zachowania, te mdłości i chwile w kiblu, żeby
teraz jedna nieprzemyślana do końca decyzja, ot tak, machnąć na tamte
cierpienia wszystkie ręka?
Kiedy mieszkając na robotniczej Woli
rzuciłam palenie, to przez pół roku siadałam za najbrudniejszymi
tramwajarzami, kolejarzami etc... i wdychałam zapach ich mundurów jak
narkotyk. Teraz mieszkam w lesie, wiec co najwyżej palący gajowy może mi
takich wzruszeń zastępczych dostarczyć. Co Pani robiła, żeby nie mysleć
"Jezuniewytrzymamchrzanięidęzapalić"?
Bardzo liczę na mądrą radę -Serdeczności
- marta kucharska
Pani Marto droga!
Tu nie ma ,obawiam
się , mądrych rad. Tu musi po prostu ktoś sam nagle zmądrzeć, doznać olśnienia,
coś sobie naprawdę postanowić i zaimponować
realizacją tego postanowienia. Inaczej nic z tego nie będzie!
Pyta pani JAK BYŁO?
Otóż BYŁO STRASZNIE!NIE DO WYTRZYMANIA! Najlepszy dowód, że do dziś pamiętam
jak było, a minęło od tego czasu ponad 18
lat!
Nic mi tak nie
smakowało jak papierosy, jedzenie było wyłącznie dodatkiem do nich(no, może
oprócz placków ziemniaczanych...).Po raz pierwszy rzuciłam palenie w 1977
roku(byłam wtedy w ciąży z Mateuszem i nie mogłam go przecież bezbronnego
tak zatruwać, jak jakiś morderca) .Potem niestety wróciłam w szpony nałogu
i nie myślałam, że kiedykolwiek się od niego uwolnię. A jednak- początek
był taki sam, tzn. druga ciąża. Teraz nie mogłam tego robić Frankowi. A
potem, chyba dzięki temu, że bardzo długo karmiłam go piersią(Boże, z
czego ja tu się zwierzam...) jakoś się udało. Do dzisiaj jednak, szczególnie
po obiedzie, marzę o tym, żeby zapalić jakiegoś dobrego papierosa...Ale nie
zapalam i jestem z siebie dumna. I nawet trudno mi jest siedzieć blisko ludzi,
którzy palą papierosy, bo z ledwością toleruję ten zapach...Jak alkoholik
na odwyku. Bo ja chyba jestem jednak cały czas na odwyku, mimo że minęło 18
lat!(a paliłam 40 papierosów dziennie!). Gdybym pozwoliła sobie na zapalenie
jednego-to koniec.
Ale ,ale...jeśli
napisała pani do mnie ten list, to znaczy że chciałaby pani rzucić palenie.
A to już jest pierwszy, bardzo poważny krok. Ja trzymam za panią kciuki, ale
doskonale rozumiem, że przez jakiś czas będzie pani musiała wdychać to co
wydycha palący gajowy...a potem jakoś pójdzie. Trzymam kciuki i proszę o
relacje z pola walki. Pozdrawiam MU
5.
Najwspanialszy Aniele na świecie!
Dowiedziałam się pól godziny przed
spektaklem z Pani strony internatowej, że zaśpiewa Pani te dwie cudowne pieśni
dziś w teatrze Buffo.... Miałam wychodzić właśnie na jogę ale w te pędy
zmieniłam kierunek, zdążyłam udało się. Zawsze wiedziałam, że jest pani
Aniołem, że Pani głos to łagodzący balsam. Dlaczego te chwile są tak
rzadkie?
A Pani Sława Przybylska? Cudowna! Wyglądały
Panie razem jak dwa płomyki.
Anula
21 X 2002r.
1.
Proszę Pani!.
Mam takie marzenie: zobaczyć Panią na
jakimś koncercie w Krakowie . Czy byłoby to możliwe?.
A to mój krótki pisarski urywek, proszę
o szczyptę krytyki.
Jeśliby ktoś spytał mnie czym jest
poezja .Poezja nie egzaltowana ,poezja codzienna odpowiem mu :
Poezją najpiękniejszą z poezji jest miłość
.A miłością najpiękniejszą z miłości jest poezja.
Ania Wąsowicz z Myślenic
No proszę! Pani
starszy kolega-Cyprian Kamil Norwid powiedział:
Ps. A do Krakowa
przyjadę chyba niezadługo. Dam znać
2.
Szanowna Pani
Jestem dyrektorem małej szkoły
podstawowej na terenie byłych PGRów.
Zwróciłem się do wielu osób ze świata
nauki, kultury i polityki o podanie przepisów kulinarnych znanych osób, z których
powstanie książka kucharska, a honorarium chcę w całości przeznaczyć na
potrzeby szkoły i dzieci.
Przygotowuję się do II wydania książki.
Jeśli byłaby Pani tak uprzejma i przesłała
mi przepisy na ulubioną potrawę, zapamiętaną z dzieciństwa, lub taką, którą
lubi Pani przyrządzać, to wówczas mógłbym te receptury wykorzystać w książce.
Dotychczas na moją prośbę
odpowiedzieli m.in. Tony Blair, John Major, żona kanclerza Kohla, prezydent
Hawel, Steven Spielberg, Isabell Adjani, Anthony Hopkins, Robert Redford, Bill
Cosby, Kardynał Gulbinowicz, Jaś Fasola i wielu innych.
Liczę na Pani pomoc. Byłbym zobowiązany,
gdybym otrzymał Pani zdjęcie.
Krzysztof Zajdel
3.
Pani Magdo!! Trzymam kciuki za Pani Nowe
Przedsięwzięcie Teatralne!!!
Powodzenia!!!
Mam jeszcze pytanie dotyczące płyty
"Czy te oczy mogą kłamać?" zespołu Raz,
Dwa, Trzy. Pewnie już Pani odpowiadała
na to pytanie tysiąc razy, ale ja
jeszcze nie słyszałam co Pani sądzi o
tej płycie? Podobają się Pani nowe
interpretacje Piosenek Agnieszki ???
Pozdrawiam Serdecznie i.... ponownie
przesyłam zdjęcie z nadzieję, że Panią
ucieszy :-)
*Justyna*
Pani Justyno-wstyd
się przyznać, ale ja jeszcze tej płyty nie słyszałam, a na koncercie być
nie mogłam. Ale bardzo cenię pana Adama Nowaka. ”Oczy tej małej” słyszałam
przez radio i bardzo mi się podobały. MU
21 X 2002r.
Pani Magdo!
BŁAGAMY O POMOC! Wystawiamy w szkole z a d u s z k i p o e t y c k i e. Chcielibyśmy zaśpiewać piosenkę Agnieszki Osieckiej "Oczy tej małej...". Mamy wokalistkę, nie mamy nut i nie wiemy, gdzie je zdobyć. Ze słuchu, przy naszych możliwościach trudno to zagrać. Żal nam zrezygnować z tak pięknego tekstu. Może ma Pani jakiś pomysł, ślad, kontakt? Niestety liczy się czas, prosimy więc o jakiś znak.
XXI Liceum Ogólnokształcące im. H. Kołłątaja
Beata Pieńkowska
20 X 2002r.
1.
Kochana
Pani Magdo, jestem w szoku - po wierszu AT, również moim ulubionym, i
dedykacji dla mnie. Ale numer! Teraz to na pewno nie zasnę.
Dziękuję.
Dziękuję.
Remek
od Brooka
Panie
Remku!
2.
Pani
Magdo!
Widzę,
ze dalej opowiada się Pani za hasłem "uszy do góry". Nawet cytowany
przez kogoś Kofta jest zbyt smutny...
Nie
wiem czemu mnie to jakoś rozczarowuje. Myślałem, że ta strona będzie
otwarta na różne nastroje i jakości, a tu widzę ton ma być lekki, pełen róż
i kaw pitych ze starych filiżanek...Nie mam nic przeciw miłym klimatom, jak z
Giotta , ale jak ktoś zaduma się głębiej i powie coś prawdziwszego, to już
nie jest tak cacy...Pani Magdo - to naprawdę nie chodzi o to, że jestem młodym
melancholikiem i chcę żeby świat smucił się ze mną. Mam tylko dziwne wrażenie,
ze cięższe tematy są trochę nie na miejscu na Pani stronie. Smutna sztuka
nie jest zła, a melancholia nie jest domeną młodych -gniewnych. Dobra sztuka
bywa prawdziwa, a przez to czasem smutna. Polecam Andrzeja Wróblewskiego,
Kantora i innych...Co to zresztą znaczy smutna? W smutny deseń, w brzydki
wzorek, z brzydkimi słowami, poruszająca temat przemijania, zadająca pytania?
To
nie o smutek chodzi. Chodzi o to, żeby nie móc powiedzieć coś prawdziwego,
nie trywializować, nie tworzyć kolejnej enklawy pensjonarskości i nijakości.
Może faktycznie się rzucam bom młody, ale brak mi miejsc, gdzie można pogadać
o sztuce, brak mi ludzi, którym sztuka jest potrzebna. Myślałem, że tu tak będzie...Będzie?
Pozdrawiam
Marcin
Panie
Marcinie!
Niech
się pan nie gniewa, ale wyważa
pan otwarte drzwi. Przecież każde dziecko wie, że wszystko co w sztuce najpiękniejsze(i
to w każdej dziedzinie sztuki)-jest najczęściej smutne, żeby nie powiedzieć
tragiczne...
No
trudno, poddaję się. Pozwalam na głębsze zadumy i coś prawdziwszego. Koszty
mojego leczenia bierze pan na siebie...(to taki smutny i nie do końca żart).Ale
jeśli także do jakiegoś obrazu, nad którym pan teraz pracuje wkradnie się
kolor żółty, albo pomarańczowy- to niech go pan nie zamazuje, dobrze?
Za
to wynajdę dla pana jakiś przeraźliwie smutny(ale piękny)wiersz, że nic,
tylko się pochlastać. Bardzo serdecznie pozdrawiam-na przekór wszystkiemu
pogodna MU
19 X 2002r.
1.
Pani Magdo, czytam Pani ciekawą stronę i pomyślałem, że podeślę Pani dwa swoje wiersze, w kontekście różnych Pani myśli.
chciałem
zobaczyć
swojego
anioła
ale
on nie pokazywał się
tylko
pytał -
no,
co jest najważniejsze
co
teraz jest najważniejsze?
zrozumiałem
nie
mogłem go zobaczyć
bo
przykrył mnie skrzydłem
a
drugie rozpostarł
daleko
nad
Kimś
pilnowanym
jak ja
skrzyżował
nasze
drogi
a
my wiedzieliśmy
kto
tkał jego
skrzydła...
***
Dialog
z Mistrzem
Z
Panem Jarosławem o poezji
wracam
do Iwaszkiewicza
słowo
po słowie
bliski
adres na Stawisku
znany
pejzaż
łąki
i kwiaty polne
łany
zbóż
tak
niewiele potrzeba...
"W
poezji jest taka chwila, kiedy nagle, na mgnienie oka, spostrzega pan inny świat.
A także widzisz pan to, że wszystko jest tylko cieniem tego innego,
prawdziwego świata. Tak jak w modlitwie. Mówi pan najprostsze w świecie słowa(...)
i raptem czuje pan dreszcz, widzi pan róże, ale nie te, co kwitną pod oknem,
tylko prawdziwe róże, słyszy pan flety i fagoty, ale tylko takie prawdziwe,
„jak u Giotta" -mówi do mnie Pan Jarosław
i
dodaje: banalne, ale prawdziwe
Tak,
banalne, Panie Jarosławie,
banalne
- zgadzam się chętnie
kiedy
pijemy kawę ze starych filiżanek
i
kiedy raz po raz
spoglądamy
na te róże w ogrodzie
i
łany zbóż w oddali
Pan
Jarosław znad Utraty
a
ja ze swojego Borzechowa,
wioseczki
na skraju Borów Tucholskich
-
pola, lasy i te małe domki z uroczymi dachami
Tak,
Panie Jarosławie,
to
taka chwila...
jak
u Giotta - zamyślam się dopijając kawę...
10
lipca 2002
Mam
nadzieję, że wiersze dla Pani interesujące, posyłam jako spóźniony prezent
imieninowy z najlepszymi życzeniami. Spóźniony, bo miałem pewne problemy z
komputerem.
Ślę
serdeczności,
Remek
ten od Petera Brooka i AT.
PS
Ja też mam swoją stronę:
http://remigiusz-grzela.blog.pl
Zapraszam.
Pamiętam
pana dobrze ,panie Remku, z klubu księgarza na wieczorze Agaty Tuszyńskiej. Śliczne
te wiersze-dziękuję! Ja byłam niedawno
na spotkaniu w Stawisku. Była też pani Maria, różne sympatyczne i
inteligentne kobiety(bo one mają tam swój słynny Klub)I w ogóle to jest
niebywałe miejsce-tam się zatrzymał czas, jest cicho ,spokojnie i normalnie.
A te stare drzewa...
Wyślę panu w podzięce wiersz cenionej przez nas bardzo Agaty T -o księdzu Janie Twardowskim. Uwielbiam ten wiersz. Pozdrawiam MU
18 X 2002r.
Dziękuję za wiersz,
Teresa. z Mickiewicza
Na
szczęście już jedenasta.
2.
Pani
Magdo miła, miła Pani Dorotko,
Minęła
godzina duchów, mam ze sobą komputer MMŻ'a (Mężczyzny Mojego Życia), który
wyjechał - bo musiał - na 2,5 tygodnia i mi go zostawił.
Tak
więc mogę być "wirtualna" kiedy mi się spodoba.
No,
i w tym ferworze wolności komputerowej zaglądam sobie o północy na stronę
pani Magdy Umer (a już tam dziś byłam po wielokroć) i myślę, że nic się
pewnie przez te dwie - trzy godziny nie zmieniło, a tu - ..tak smutno...
I
śmierć czyjaś niespodziewana i wiersze pana Jurka, i ta Szymborska genialna
dla trzydziestolatków.....
Kot
zasnął w torbie po komputerze mojego MMŻ'a, las za oknem też chyba przysnął,
choć niebo nań deszczem płacze....
I
chociaż właśnie w lesie (pięknym, spalskim) teraz jestem, przypomniał mi się
pewien "wielkomiejski" wiersz Jonasza Kofty /mój Boże, już nie ma
dziś takich poetów... Pani Magdo! - DLACZEGO?/ - sama nie wiem czemu - może
dlatego, że generalnie jednak w dużym mieście W-wa mieszkam? (mogę się
pomylić trochę, bo piszę z pamięci):
"Jest
godzina w wielkim mieście
Nocy
zmięta bibułka
Wala
się po krawężnikach
W
zapyziałych zaułkach
Jest
godzina w wielkim mieście
Rozcieńczona
światłem
Kiedy
żyje się niechętnie
Gdy
umiera się najłatwiej
Mój
stary upiór o tej porze
Szczecinę
ma na pysku siną
Nikotynowy
żółty bożek
Schowany
w fiolce z antygrypiną
Miła,
zabrano nam horyzont
I
wyleczono nas z błękitu
Pójdziemy,
skąd powiało bryzą
Po
wąskim, szarym moście świtu
Na
drugi brzeg, gdzie serce stanie
Gdzie
nie ma przedrzeźniania znaczeń
Miła,
nie pytaj mnie jak żyć
Bo
tylko świt
Bo
tylko spacer"
Jeju,
wyszło jeszcze smutniej... No, nic - dobrej nocy wszystkim życzę!
Pani
Magdo - czy wie Pani, że najlepiej się zagląda na Pani stronę po północy i
że i Pani, i ta strona jesteście baaaardzo potrzebne? Serio.
Pani
Doroto - niech to Pani kto trzeba wynagrodzi - tak jak będzie najmilej
widziane! :))
Dobranoc!
Magdalena
3;
Magdo!
Powiedz mi (tylko mi) tak szczerze czy pomogłaś Klementynie wygrać tegoroczny
Konkurs na Interpretacje Piosenki Agnieszki Osieckiej??? Byłem na tych
koncertach w Sopocie i w radiowej Trojce i naprawdę... np. Asia Lewandowska o
niebo była lepsza od Twojej Klementynki! NAPRAWDE!!!!!!!!! Uwierz w to! Proszę!
Dlaczego tak jest na tym świecie.....???? Pozdrawiam Cię a w przyszłym roku
chyba nie będę obserwował konkursu bo jak ma być tak niesprawiedliwie to ja
dziękuję... wysiadam.... Paweł!
Drogi
Pawle, cieszę się ,że zadałeś mi to pytanie oficjalnie, bo zewsząd tylko
dochodzą do mnie groźne pomruki na ten temat i ja nic nie mogę na nie poradzić.
Otóż przysięgam, że nie miałam z tym nic wspólnego! Specjalnie nie jestem
w jury, żeby móc mieć z tymi wszystkimi młodymi ludźmi tzw. prawdziwe
relacje. Nie kryłam też swojego zaskoczenia po ogłoszeniu wyników i sama
Klementyna, myślę, była tym wynikiem zaskoczona. I ona wiedziała, że ja dałabym
jej 4 miejsce, gdyby to ode mnie zależało (a Asia by oczywiście wygrała).
Ale
słyszałam, że nie tylko jury Klementyna się bardzo podobała.
W
ogóle ona jest biedna ze mną .Spotykamy się trzy razy do roku, prawie w ogóle
nie znamy prywatnie(bo to jest bardzo zamknięta dziewczynka, przynajmniej przed
ciotką)-a ma właściwie przeze mnie same przykrości. Albo nie może startować
w jakichś konkursach, bo ja tam jestem w jury, albo jest ciągle do mnie porównywana,
a wcale by tego nie chciała, bo jest zupełnie inna. No i masz babo placek!
4.
Pani
Magdo!
Tak
sobie dumam przeczytawszy Pani komentarz do wierszy Jurka, jak to jest z tymi
"smutnymi wierszami".
Właściwie
co to jest za kryterium? Może dlatego mnie to jakoś szczególnie zastanawia,
bo sam maluję i często spotykam się z oceną: te obrazy są lepsze, bo radośniejsze,
ale te ciemne (czyt. zadumane, melancholijne, albo rozgrywające się w półmroku)
są takie smutne i przez to gorsze. Hm...Czy wszystko musi być milutkie i
optymistycznie mrugać oczkiem? Czy jeśli wiersz nie jest w lekkim tonie, a
obraz w pastelowych barwach to jest słaby? Nie mówimy przecież o laurkach dla
cioci...
Kurcze
- nie trywializujmy i nie upraszczajmy. Nie każdy obraz musi zawisnąć nad
kanapą i nie każdy tekst być piosenką z sympatycznym zakończeniem. Życie
bywa różnorakie, czasem i niewesołe i nie ma co za wszelką cenę dopatrywać
się morałów i pogodnych puent.
Pozdrawiam
przecierając różowe okulary,
Marcin
Panie
Marcinie-może dlatego ja tak bardzo chcę uciekać na starość od tego smutku
,że spędziłam w nim właściwie całe swoje młode
i dojrzałe życie .Ale dobrze wiem, że tak naprawdę nie da się od
niego uciec, a już na pewno nie sposób do tego namówić młodych melancholików...Pozdrawiam-stara
melancholiczka MU
5.
Temat:
W sprawie wywiadu z cyklu "Przyjaciółki”
6.
Ach,
Pani Magdo, jak się cieszę! Kupiłam dziś 2 bilety na Pani koncert w Słupsku.
Idę z moją szesnastoletnią córką. Będziemy siedziały w czwartym rzędzie:
ona - czarnowłosa i ja - ruda wiewióra. Nie mogę się doczekać!
Pozdrawiam
i do zobaczenia
-
Małgorzata ze Słupska
(ta
od listu 4 i 5 października)
Będę śpiewała przede wszystkim dla czwartego rzędu Pozdrawiam MU
7.
Noc
latem jest krucha i delikatna. Bardzo kobieca .Boi się podmuchu wiatru,
nadmiernego krzyku ptaków, przepędzających turystów z Plant. Jest jak
trzpiotka .
Smakuje
malinami ,czereśniami, kwiatami, lirycznymi motylami .Całym pięknem otaczającym
świat .
Towarzyszy
jej oślepiający blaskiem księżyc Kochanek usypiający ją w ramionach .Jej
Romeo. Zasypiają powiązani węzłem miłości ,budzą się osobno. Jak każdy
z nas.
Noc
latem często jest pijana. Pijana poezją. Jak metaforyczna nimfa .Kocha, potem
nienawidzi ,marzy potem nie pamięta. Kochanica Francuza .Maestra ,potrzebna
jednak do szczęścia każdemu z nas.
Ania
Wąsowicz z Myślenic lat 14.Zachłyśnięta tymczasowo poezją...
MU
8.
Wszystkiego
najwspanialszego i najsłodszego i naj naj naj
i
spełnienia marzeń i życia jak w bajkach i twórczych dalszych boskich dokonań
Pani Małgosiu-Magdo
Greta
p/s
Moja
Mama też ma dzisiaj imieniny
9.
Rano
wstałam
Usłyszałam
głos ptaszyny
że
są Twoje Imieniny
Małgosiu!
Magusiu! Magdo! Wielkiego pysznego imieninowego tortu ( zapomnij dziś o diecie
! ) życzy Asia Jaworska. Co chcesz niech się spełni. Duża buźka. Do życzeń
dołączają się Misio i Krysia
Pani
Magdo miła,
Pani
Krystyna Janda zdradziła nam dzisiaj, że Pani jest Panią Małgorzatą. (A ja
myślałam, że mamy tak samo na imię...) ;-)
Pani
Małgorzato miła,
WSZYSTKIEGO
DOBREGO życzę i dołączam - specjalnie dla Pani wyszperany - wiersz J. A.
Rimbaud (tylko trochę mi głupio, bo nie wiem kto tłumaczył...):
"Wrażenie"
Łechtany
zbóż kitami, deptać trawy płowe:
Marząc,
czuć będę świeżość pod stopami rośną.
Dozwolę
wiatrom kąpać nagą moją głowę.
Nie
będę mówił, myślał. W ciszy niewysłownej,
W
duszy miłość ogromna wzbierze mi z pogodą;
I
pójdę, het, daleko, jak cygan wędrowny,
W
Naturę - szczęsny taki, jak z kobietą młodą.
Pomyślałam,
że się Pani spodoba, bo do Pani pasuje...
Dużo
szczęścia! Tęczy w ogrodzie i chmur przezroczystych, żeby zawsze było niebo
widać.
Pozdrawiam
serdecznie Magdalena
11;
Pozdrawiam
Małgorzata
Baran
Ja
także- Małgorzata Umer
12.
Droga
Pani Magdo + Małgorzato!
No
właśnie: miało być "=", a wyszło "+".
Pewnie
tak właśnie powinno być od początku, bo wielość Pani kreacji to zbyt dużo
jak
na
jedno imię.
Dziękuję
za wszystkie: piosenki, programy telewizyjne i teatralne, dokumenty i
wywiady,
wszystko to, czym sprawiła Pani radość mnie i moim bliskim.
Bez
Pani - byłoby beznadziejnie i w zapomnieniu WIELKICH (p. Agnieszki Osieckiej,
p.
Jeremiego Przybory), dalej do pana Manna i innych jemu podobnych.
lepiej
ode mnie, czego Pani życzyć; a więc życzę z całego serca.
Ada
Nowak
Pani Ado-bardzo, bardzo dziękuję i pozdrawiam pani bliskich-MU
13.
Dzień
dobry, Pani MAŁGORZATO!!!
Słońca,
szybkiego powrotu słońca, bo odnoszę wrażenie, że czerpie Pani z
niego
energię i chęci. Nie będę wymyślała innych życzeń, bo i tak nie trafię
w
to, czego Pani pragnęłaby najbardziej.
Warszawa
strasznie mokra i szara, ale ja mam nowiutki żółty parasol i bardzo
słoneczne
dziś oczy. Pozdrawiam Panią cieplutko i jasno.
Marta
śpiewała
"Okularników" to Pani Kazimiera Utrata? Tak mi się wydawało, ale
wolałabym
się upewnić.
Wspomniała
Pani na czacie (!) w marcu, że szykuję się Pani do przygotowania
monodramu
dla Pana Zbyszka Zamachowskiego. Czy coś z tego wyniknie?
i
już nie zawracam glowy. M.
Pani
Marto!
Pani
żółty parasol i słoneczne oczy, to najmilsza dziś wiadomość pocztowa...Z
takich wiadomości także czerpię energię...”Okularników” pierwsza śpiewała
pani Kazimiera, czyli Ziuta Utrata, cudowna kobieta, którą Agnieszka bardzo
kochała.(Gwiazda STS-U).
14.
Pani
Magduniu... Dzięki nikomu ani niczemu już od kilku lat nie czułam się tak często
szczęśliwa jak przez to, że "mam" Panią... Ściskam najgoręcej
imieninowo i obiecuje, że już nigdy o tak ważnych datach nie będę zapominać...D.
***
Kochani!!!
Chciałabym wszystkim bardzo podziękować za życzenia imieninowe rozpętane
przez moją nieodpowiedzialną ,ale kochaną Krysię. I panu Krzysztofowi K i
pani Różaneczce i Myszy i Zbyszkowi SZ i wielu innym. Całuję grupowo i
postaram mieć się zdrowo (czego mi wszyscy życzycie).
Magda Umer
16 X 2002r.
1.
Dobry
wieczór!!!
Jest
bardzo późno, a ja nie mogę skończyć mej wirtualnej podróży...Jest to coś
niesamowitego...Od kiedy skończył się festiwal nie ma dnia bez wspomnień...Siedzę
w internecie i szukam wszystkiego, co wiąże się z Agnieszką ...Może jestem
za sentymentalna...(?)Myślę, że w przyszłości zmierzę się jeszcze nie raz
z piosenkami A . Osieckiej- oczywiście w dziwnych aranżacjach. Spowodowała
Pani, że rozkochałam się w tej osobie...Dziękuję
P.s.
Ściskam i całuję mocno!
A.
Karamon
Aniu!
Ja
też pamiętam ciągle twoją uśmiechniętą buzię (nie licząc chwili słabości
na bankiecie pożegnalnym, ale te chwila słabości była bardzo wzruszająca...)
Wydaje
mi się, że masz przed sobą bardzo ciekawe życie i duże
możliwości jako tzw. wokalistka jazzowa. Ja w każdym razie trzymam za
ciebie kciuki i na pewno jeszcze nie raz się spotkamy! Uszy do góry-MU
2.
Pani
Magdo
chyba
jej najpiękniejszy wiersz o miłości. Dziękuję za pani spokój. Dziękuję
za
Rozmowy z Agnieszką. Dziękuję za pani głos.
szukam
cię w miękkim futrze kota
w
kroplach deszczu
w
sztachetach
opieram
się o dobry płot
i
zasnuta słońcem
-
mucha w sieci pajęczej -
czekam...
pozdrawiam
serdecznie
Pani Agnieszko-bardzo dziękuję za moją ukochaną Poświatowską
i za miłe słowa. Dopóki ta mucha ma
3.
Dzień
Dobry Pani Magdo!!!
Pół
roku temu wspomniała Pani o planach teatralnych dotyczących spektaklu
"dla
mężczyzn" z udziałem Krysi Jandy. Czy zdradzi Pani coś więcej na ten
temat????
Pozdrawiam
serdecznie i przesyłam Pani zdjęcie z PPA
Justyna
Pani
Justyno!
Krysia nie będzie grała w tym przedstawieniu, chociaż teraz ma włosy wymarzone do roli, którą chciałam jej powierzyć. Ale (jeśli wszystko się uda)-wystąpią wybitni aktorzy i będzie to już niezadługo(próby mam zacząć 14 listopada, a premiera w końcu stycznia).Na razie nic więcej nie zdradzam, bo jeszcze się nie uda...
4.
Pani
Magdo,
Bardzo
cieszę się ze strony internetowej. We współczesnym świecie to ciekawa i
nowa forma komunikacji. Musze przyznać, że zawsze kiedy jestem zabiegany i
zdenerwowany, słuchanie Pani piosenek oraz Pani niesamowicie spokojny głos
daje mi potrzebny spokój i oddech. Szczególnie na Pani stronie cieszy mnie mała
amtologia wierszy .Cudownie, że na liście znalazły się aż dwa wiersze mojej
ulubionej poetki, Wisławy Szymborskiej.
Również
i ja staram się moim przeżyciom nadać formę liryczną. Posyłam parę swoich
wierszy, pisanych właśnie w nastroju śpiewanych przez Panią piosenek.
Pozdrawiam
serdecznie
Jurek
Spacer
Idziemy
na spacer do parku
Ja
i ona
Ona
jest bytem o niższej świadomości
Ma
cztery łapy i pokryta jest futrem
Niższa
świadomość ma mniejsze prawa
Idzie
więc na smyczy
Biedny
byt
Nie
wie dlaczego nie wolno
Przebiegać
przez ulicę na oślep
I
robić kupy na trawnik
Idziemy
Dlaczego
nie wolno mu zjadać swojej puszki
Na
jeden raz
Nie
wie też, że nie można cały dzień
Biegać
po parku
Byt
ma też mniejsze obowiązki
Nie
musi pracować ani być społecznie użytecznym
Nie
określa się inaczej niż przez bycie psem
Byt
szczeka
Po
pieskim życiu nastąpi pieska śmierć
Pochowamy
byt w przygodnym miejscu
Pod
płotem lud drzewem
Bez
kondolencji, nekrologów i religijnych ceremonii
Tymczasem
wracamy do domu.
-
Patrz Pan, pies czasem jest jak człowiek
Mówi
sąsiadka z nutką wyższej świadomości w głosie
Film
Staramy
się zmienić zapisaną już taśmę
Walczymy
Niesiemy
słomki do budowy schronienia
Oddajemy
uwielbienie symbolom symboli
Zbieramy
fakty nigdy nie będąc tu i teraz
Dotykamy
czasem Boga
Religią,
muzyką lub niewiarą
Dotykamy
też czasem kupionym swetrem lub małym piwem
W
końcu umieramy
W
płaszczu lub bez parasola
W
dużym samochodzie.
Pod
mostem
Umieramy
ze skórą czarną lub białą
Z
grymasem uśmiechu lub nienawistnym spojrzeniem
Młodo
lub staro
We
śnie lub w wielkim bólu
W
końcu odchodzimy
Burzy
się mrowisko
Przenosimy
się do domu
Czasu
mamy mało
Czasu
mamy mało
A
tu jeszcze trzeba
Pozamiatać
podwórko
Spotkać
się z Marylą na kawę
Przeczytać
jakiś wiersz
Czasu
mamy mało
A
chciałoby się
Zobaczyć
Paryż
Zatańczyć
na ulicy
Zjeść
kolację przy zapalonych świecach
Czasu
mamy mało
A
chciałoby się jeszcze pozachwycać światem
Wyleczyć
mleczny ząb
Mocniej
się przytulić
Chciałoby
się jeszcze
Znaleźć
nowe drogi
Trochę
poprzeklinać
I
nastroić fortepian
Zanim
przyjdzie ten czas
Kiedy
będzie czas
Nic
się już nie zdąży
Czarny
poniedziałek
Notowania
uczuć maleją
Wzrasta
cena racjonalnego myślenia
Popłoch
inwestujących w uczucia
Załamanie
się podaży ludzkiej życzliwości
Indeks
indywidualizacji maleje
Słabnie
wartość rynkowa ludzi starych
Ludzie
pośpiesznie wycofują swoje marzenia
Redukcja
oczekiwań
Chaos
Szaleje
wymierność ludzkiej wartości
Inwestycje
długoterminowe w związki
Okazują
się być bez pokrycia
Nieprzystosowani
znaleźli się na skraju załamania
Świat
szaleje
Kraje
się przewracają
Zgiełk
Zaskoczenie
Czarny
poniedziałek
Czarny
wtorek
Całe
lata
Panie Jurku -może nie wysłał się przez pomyłkę jakiś pogodny, optymistyczny wierszyk?...Takie bym chciała zamieszczać, bo tyle smutku i beznadziei dookoła A ile pan ma lat? Tyle tylko mogę panu napisać, że z taką wrażliwością nie będzie się panu lekko żyło. Pozdrawiam MU
Panie Jurku- Tuż przed wysłaniem tych listów na stronę, czytałam Pańskie wiersze.. .Przed pięcioma minutami dostałam wiadomość o śmierci koleżanki. Była niewiele starsza ode mnie, zadławiła się i to wystarczyło. Ależ ironia! Biedna Danka... Biedna jej rodzina...żal...
Dorota. (Ps. No i jak od tego smutku uciec Pani Magdo???)