W tym miejscu będę publikować wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 

 31 X 2002r. 

 

1.

Pani Magdo miła,

Ano od soboty już nie siedzę w lesie z komputerem mężczyzny mojego życia.
Teraz siedzę w Warszawie z kotem Heńkiem i komputerem MMŻ'a.
Bo MMŻ wraca dopiero w niedzielę.

Szukam i szukam dla Pani tego pięknego - wesołego, i ...wszystkie piękne - smutne.
Jedyne co "podchodzi" - póki co - to wiersz jak najbardziej aktualny, a mianowicie "Dzień w kolorze śliwkowym" Leszka Długosza (tylko to jest piękniejsze z melodią, prawda?):

"Po czerni jeżyny
Po liściu kaliny
- Jesień jesień już
Po ciszy na stawie
Po krzyku żurawi
- Jesień jesień już
Po astrach po ostach
To widać to proste
- Że jesień jesień już.
I po tym, że wcześniej
Noc ciągnie ze zmierzchem
- Jesień jesień już

Ach ten dzień w kolorze śliwkowym
Berberysu i głogu ma smak
Stawia drzewom pieczątki
Żeby było w porządku
Że już pora, że trzeba iść spać
A my tak po kieliszku po troszeczku
Popijamy calutki ten dzień
Próbujemy nalewki
- Z dzikiej róży z porzeczki
Żeby sprawdzić - czy zimą to wypić się da?
To się w głowie nie mieści
Że tak szumi szeleści
Tak bliziutko o krok prawie tuż
Głębokimi rzekami pachnącymi szuwarami
Idzie jesień i prosto w nasz próg.... (...)

A dlaczego nie napisała pani jeszcze: "Ale co tam, przecież taka jesień złota nie jest zła...

Ale co tam, przecież taka jesień złota niechaj trwa!"

Znam to na pamięć i nawet kiedyś śpiewałam razem z Leszkiem w programie telewizyjnym (w 1978 albo 1979 roku)

a teraz dalszy ciąg pani listu:


..............


Tyle napisałam wczoraj i komputer MMŻ'a nie chciał mi się połączyć z resztą świata, więc nie wysłałam.
A dzisiaj, tj. w środę, byłam na Cmentarzu Powązkowskim u mojego Taty i postanowiłam wreszcie odszukać grób Agnieszki Osieckiej. Udało się. Chciałabym teraz podzielić się pewnymi, szumnie mówiąc, refleksjami, ale - jeżeli uzna Pani, że to z przyczyn delikatności czy szacunku nie powinno pojawić się w "wirtualnej rzeczywistości" - proszę usunąć - ja to piszę, przede wszystkim, do Pani.
Otoż refleksje są dwie.
Jedna to taki przemożny wpływ Agnieszki na ludzi, na mnie np. (należę do osób "dzikich", nieśmiałych, nie szukających kontaktu z ludźmi, acz ostatnio trochę to się zmienia, ale nie w tym rzecz). Nie mogłam grobu znaleźć (nie wiedziałam, że kwatera "284b wprost" to nazwa, myślałam, że należy iść wprost od słupka czy coś w tym rodzaju.) Mimo owej "dzikości" zapytałam Pana Sprzątającego, choć dotąd zawsze idiotycznie myślałam, że są niesympatyczni, niezadowoleni z życia i ich omijałam (bardzo głupio!..) Pan był niezwykle miły, pokazał mi kierunek, włączyła się w to Pani Sprzatająca, pokazała dokładnie, znalazłam. Zapaliłam świeczkę i w każdych innych okolicznościach chciałabym pobyć tam przez chwilę sama. Tymczasem Pani zamiatała liście obok, opowiadała jak to wichura zepsuła Im szyki, dorzuciła roboty, a ona tak by chciała, żeby właśnie tu było ślicznie wysprzątane i ma nadzieję, że wichury już się nie powtórzą. Refleksja jest taka, że w tych ww. innych okolicznościach takie pogaduchy nad grobem wydałyby mi się nie na miejscu, a tam - przepraszam jeśli to brzmi patetycznie, ale nie bardzo wiem jak wyrazić to co myślałam - wydały mi się takie normalne, na miejscu, wręcz jakby ta Pani rozmawiała z Agnieszką, a ze mną przy okazji. Podobno Agnieszka lubiła rozmawiać z ludźmi, wszystkimi i wszędzie - i to tak jakoś mi to przypominało. I - proszę nie pomyśleć, że naciągam sytuację do miejsca, żeby napisać jakieś bajdy - rzeczywiście tak "nietypowo" się tam czułam.
Druga sprawa - "refleksja" to opowieści tej Pani - skierowana już do mnie - jak bardzo, baaardzo dużo ludzi przychodzi na grób Agnieszki. Mówiła: " i mimo, że wiedzą, że to na samym końcu cmentarza - idą cała tę drogę, szukają, i tak ciągle - od pięciu lat...".
Pani Magdo, Pani to oczywiście wie, ale to kolejny przykład, że Agnieszka JEST, że jest tak bardzo potrzebna, aktualna, swoiście nieśmiertelna i baaardzo kochana.
Jeszcze inną sprawą jest lekcja jaką dziś odebrałam - w swojej durnej "pseudo-wyintelektualizowanej wyższości" myślałam, że np. pracownicy cmentarza nie wiedzą wiele o Agnieszce, nie zwracają uwagi kto, gdzie, kim był/jest... Strasznie mi wstyd. Piszę to do Pani "głośno", jako rodzaj pokuty za głupotę... A już myślałam, że wydoroślałam. Całe życie człowiek myśli kolejne, różne rzeczy, których się potem wstydzi. Ta Pani, wyraźnie młodsza niż na to wygląda, zmęczona, ale jednocześnie wcale nie wyglądająca na nieszczęśliwą, opowiadała o Agnieszce jak o osobie bliskiej i ważnej, jednocześnie energicznie machając miotłą po alejce i wokół grobu. A ja czułam się taaaka malutka. I jeszcze jedno - w pewnej chwili w kieszeni tej Pani zadzwonił telefon - złapała sie za kieszeń, odeszła troszkę na bok, na skraj alejki i rozmawiała o jakiś zniczach... Potem wróciła i dalej porządkowała okolice grobu. To było takie odruchowe pełne szacunku zachowanie, a ja poczułam jeszcze większy wstyd, że nie doceniałam prostych ludzi... Chyba znowu Agnieszka czegoś mnie nauczyła, zupełnie niechcący.

Pani Magdo, pozdrawiam serdecznie i niech te jesienne wiatry nie wpędzą Pani w depresję, jak to podobno miewają w zwyczaju!..,

MAGDALENA

Udaję, że nie słyszę żadnych jesiennych wiatrów, chociaż w poniedziałek było to wyjątkowo trudne. Pozrywało linie elektryczne, nie było światła, wody, ogrzewania i w tych lodowatych i wyjących ciemnościach umierał mój pies...

A jeśli chodzi o Agnieszkę, to zawsze interesowała się losem prostych i "nieważnych"ludzi.I oni Ją teraz kochają.
Pozdrawiam i ukłony dla kota Heńka MU

2.

Pani Dorotko, jest pięknie! bardzo ładna, jesienna tonacja. Bardzo dobry pomysł. Gratulacje. Anna

Nareszcie kupiłam sobie grubą, porządną książkę o tworzeniu stron i nareszcie zaczęłam rozumieć, co w niej jest napisane...  Mam nadzieję, że efekty będą coraz dla Państwa widoczniejsze... Szczerze mówiąc głupio i bezradnie czułam się z tym jak ta strona wyglądała wcześniej. Chciałam, żeby Magda Umer miała witrynę najpiękniejszą, tylko, że nie miałam pojęcia jak to zrobić. (w ogóle kolka miesięcy temu nie miałam pojęcia co to strona internetowa...)Teraz, z dnia na dzień mam pojęcie coraz bardziej rumiane i bardzo się cieszę, że i Państwo to dostrzegają... D.

 

3.

Tak, tak, Pani Magdo. Właśnie tak.

W odpowiedzi na mały fragment (z "Rzeczywistość wymaga" Szymborskiej) - inny mały (wielki) fragment, który od razu na myl przychodzi.

"Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych
marzeniach jest to piękny świat.
Jest to piękny świat..."

A może chce pani całą Dezyderatę? Proszę:

Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech
i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.
O ile to możliwe bez wyrzekania się siebie,
bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie,
wysłuchaj innych, nawet tępych i niewiadomych,
oni też mają swoją opowieść.
Oni też mają opowieść.
Unikaj głodnych i napastliwych,
unikaj głodnych są udręką ducha.
Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany
będą dla Ciebie źródłem radości.
Bądź ostrożny w interesach,
bądź ostrożny w interesach,
na wiecie bowiem pełno oszustwa.
Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia.
Ani też nie podchodź cynicznie do miłości,
Bo ona jest wieczna jak trawa.
Bo ona jest wieczna...
Unikaj głośnych i napastliwych,
unikaj głośnych są udręką ducha.
Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają z
wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.
Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż
drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj.
A więc żyj w zgodzie z bogiem,
czymkolwiek On ci się wydaje.
W zgiełkliwym pomieszaniu życia
zachowaj spokój
W zgiełkliwym pomieszaniu życia
zachowaj spokój ze swą duszą.
Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych
marzeniach jest to piękny świat.
Jest to piękny świat....

ściskam ręce.
Kinga W.

Pani Kingo!

Tego tekstu także od lat trzymam się jak zbawiennej poręczy. A jak oni to pięknie piewali w "Piwnicy pod Baranami"! Dziękuję! MU

4.

Proszę Pani!!!!.

To życie jest piękne dzięki takim Wielkim, Wspaniałym , Kochanym, Najdroższym Ludziom Sztuki ,którzy są dla nas Najjaśniejszymi z Gwiazd!!.
Dzięki Pani, Pani Agnieszce Osieckiej, Pani Krystynie Jandzie, Pani Annie Szałapak.
Chcę dzisiaj powiedzieć coś za każdego Polaka, człowieka, ucznia ,tramwajowego człowieka.
Dziękuję Że Jesteście. Że dla nas się Spalacie ,Płoniecie.
Dziękuję Gwiazdom Najpromienistszym z Gwiazd.
Ania Wąsowicz  Z Myślenic -Tramwajowy Człowiek.

ps.; strona piękna a to zdjęcie takie piękne, tylko szkoda ,że mało radosne.

Kochany czternastoletni (widzisz jak pamiętam?) tramwajowy człowieku! Trzymaj się ciepło w ten zimny czas MU
ps... też żałuję ,że mało radosne, ale wszystko przed nami!

 

30 X 2002r.  

1.

Pani Magdo!
Cieszę się bardzo że jest tyle poezji na Pani stronie. Oczywiście, nie chodzi mi o ilość wierszy, ale o nastrój, który, na przekór pochmurnym, załzawionym dniom towarzyszy tej stronie. ONA MA DUSZĘ! Dla mnie mają wartość wyłącznie takie dokonania, w których jest dusza, ten specyficzny rodzaj energii, który podnosi człowieka, wzmacnia go i nadaje sens jego poczynaniom.
Kilka dni temu byłam na zamkniętym pokazie filmu Paula Coxa "Niewinność". Dawno nie widziałam już tak pięknego i mądrego filmu. Zdobył on sporo różnych nagród na świecie, a na nasze ekrany wchodzi w grudniu br. Trzeba go koniecznie zobaczyć. To film z duszą, leczy i odmienia życie!!! Wcale nie przesadzam.
Pod wpływem tego filmu napisałam ten wiersz .

Anioł Miłości
Anioł Miłości
dotyka cię
swoim skrzydłem
puka
do twych drzwi
Słyszysz?
Obudź się!

Anioł Miłości
puka
do twych drzwi
Gdzie jesteś?
wyjdź mu naprzeciw
nie bój się go
pozwól mu zaistnieć

Anioł Miłóści
dotyka cie swoim skrzydłem
wybrał cię
nie bój się szczęścia
ono jest w tobie
pozwól mu zaśpiewać

Anioł Miłości
puka
do twych drzwi
słyszysz?
słuchaj sercem
ono nie kłamie
ono czeka
na Anioła Miłości
wezwanie

Serdecznie pozdrawiam, życzę radości w sercu i uśmiechu.
Elżbieta C.


No to czekam na grudzień i radość w sercu.Dziękuję za list i wierszMU

 

2.

Pani Magdo, zaglądam dziś do Pani o ósmej rano na chwileczkę i co widzę? Jak tu pięknie... Te kolory - moje kolory! No, to zupełnie coś innego niż poprzednio! Tamta strona wyglądała, jakby była w budowie (no i była).
Jastem zachwycona - w takich kolorach jest przytulnie, ciepło i spokojnie. Bardzo, bardzo mi się podoba.
Pozdrawiam serdecznie
- Małgorzata ze Słupska

P.S. My z córką mamy jeden komputer, który jest użytkowany jednocześnie jeszcze przez dwóch członków naszej rodziny (ale każde z nas ma swój oddzielny pulpit z dokumentami i pocztę też obsługujemy niezależnie od siebie). Jednak coraz bardziej odczuwalny jest brak drugiego komputera - ze względu na ciągłe walki o dostęp do sieci... "Taki lajf", jak mówi moja córka...

Mnie też się bardzo podoba.Nasza Dorotka kochana eksperymentuje w przerwie między studiowaniem ,śpiewaniem i borykaniem sie z życiem i ja jestem jej za to bardzo wdzięczna.Zrobiła się teraz taka czekoladowa ta strona,a to jest to , co młode( i stare) tygrysy lubią najbardziej...
Powiedzenie pani córki "taki lajf"-od jutra wprowadzam w swoje życie.Jest zachwycające!Pozdrawiam całą czwórkę i komputer, który nas połączył.MU

 

3.

Pani Magdo Zwycieska!
dzieki za poradnictwo antypapierosowe. Niestety ja z tych doswiadczen skorzystac juz nie moge chociazby ze wzgledu na podeszly wiek ( instrumentalny stosunek do - przemilczmy). Od 5 listopada kłade sie w jednym cichym szpitaliku, żeby mnie tam troche wymasowali i podokrecali srubki, co sie poluzowali;)) i z tym lacze cicha nadzieje, ze moze mi sie uda. Problem w tym, ze jak tylko zaczelam o tym myslec, to pale 3 razy wiecej nic zazwyczaj, jakby na zapas. Obrzydliwosc. Do 5 razy dziennie zmieniam swoj stosunek do zjawiska w ogole - np Czy ja mam za malo problemow, zeby dodawac sobie teraz jeszcze stress z powodu papierosow ( ktore nota bene przeszkadzaja mi glownie w sprawie estetycznej)- Za godzine, po wypaleniu 2 mentolowych marlboro i umyciu zebow mysle o sobie heroicznie " Przeciez wiem, ze gdyby szlo o zdrowie jakiejkolwek osoby z moich bliskich, to zrobilabym to bez gadania. Skoro tak, to zrobie to dla siebie, bo czuje sie przeciez jakos tam ze soba zwiazana :)
No i taka kolomyja od rana do nocy. Na wszelki wypadek czynie przygotowania, to znaczy umowilam sie w przeddzien polozenia na oddzial z dentystka - zeby miec wiecej "do stracenia" w razie bolesnych pokus( czyste zęby). Zastanawiam sie czy cala ta aranzacja nie jest wybiegiem z mojej strony, do tego stopnia, ze wymyslilam szpital rehabilitacyjny dla rzucenia palenia. Nie bardzo wiem dlaczego przyszlo mi do glowy, ze wszystko to Pania obchodzi ale wydaje mi sie, ze Pani przerobila to wszystko ze soba, co ja teraz przepracowuje i po prostu szukam wsparcia. Prosze trzymac kciuki skoro juz sie Pani sama wrobila w matke chrzestna mojego nawrocenia;)))
Dam znak - i mam nadzieje, ze to bedzie "zajączek". Pozdrawiam - marta

Trzymam mocno kciuki i czekam na nowości!Chrzestna

 

4.

Najmilsza Pani Magdo!

 Dziękuję! Dziękuję za Światełko, które ma Pani w oczach-już nie jednemu
człowiekowi rozjaśniło drogę w ciemnościach.
 Piszę do Pani w sprawie niezwykle dla mnie istotnej, będę ogromnie
wdzięczna, jeśli zechce Pani poslużyć mi radą.
 Od jakiegoś czasu plączą mi się po głowie myśli uporczywe i niepokojące.
Marzy mi się pisanie piosenek-mówiąc dokładniej, słów, które śpiewać się
będzie:) Nie jest to pragnienie wzięte "z kosmosu"-bezustannie, coś notuję,
rymuję, na szlakach górskich powstają słowa, które póżniej ktoś zaśpiewa
przy ognisku. Zastanawia mnie jednak to, jak mogłabym wyjść z tego
"biwakowego" cienia?Czy zna może Pani ludzi, którzy potrafią-i zechcą mi
pomóc? Do kogo mogę zwrócić się po radę, kto może mnie ocenić, pokierować w
tym "raczkowaniu"? Jest Pani jedyną osobą do której mam odwagę zwrócić się z
tym problemem-zarówno ze względu na Pani orientację "w terenie", jak i
zaufanie, jakim po cichutku Panią obdarzyłam-może to ze względu na ciepło,
jakie od Pani bije?:)
 Będę ogromnie wdzięczna za jakiekolwiek wskazówki. Pozdrawiam Panią
serdecznie i z góry dziękuję. Dorota

Żeby wyjść z "biwakowego cienia" trzeba wysłać swoje teksty na przykład do
radia,do pana Jana Borkowskiego, z programu trzeciego.Wiele lat temu
odważyła się to zrobić nieśmiała studentka psychologii Magda Czapińska i
dzięki temu możemy się dziś cieszyć jej wieloma pięknymi piosenkami.Adres
Warszawa , Myśliwiecka 3/5/7.Jeśli pani chce najpierw mnie z nimi zapoznać-
bardzo proszę.Jeśli nie będą mi się podobały , nie ujrzą światła
wirtualnego.Pozdrawiam 

 

 

 29 X 2002r.  

1.

Pani Magdo!
Dopiero teraz zauwazylem, ze jest wiersz dla mnie...
Wyspianski - on faktycznie nie mial lekko i mial sie czym niepokoic.
A tak a propos Wyspianskiego to polecam pokazywane po raz kolejny " Z biegiem lat, z biegiem dni".
Szkoda, ze nie podjela Pani ze mna dialogu, ale coz w sumie tego typu dywagacje pewnie nie pasuja do calosci strony.
Pozdrawiam
nie taki znowu mlody i gniewny tez tylko czasami
Marcin

Panie Marcinie!
Cieszę sie,że pan jednak napisał.MU.Strasznie mi dzisiaj smutno

2.

Kochana Pani Magdo!!

Z niesamowitą przyjemnością spaceruję sobie po Pani stronie. Wzruszam się, cieszę, zastanawiam. Od razu jesień staje się mniej dokuczliwa.
Pozdrawiam ciepło - Imienniczka z Krakowa.

PS: W najbliższym czasie (muszę się z kimś podzielić tą radością!;-)) czeka mnie wielka uczta teatralna - "Mała Steinberg" z Panią Krystyną. Czy Pani widziała ten spektakl?
M.

_Widziałam i zrobił na mnie wstrząsajace wrażenie.Zapomniałam o znajomości z Krysią i słuchałam małej dziewczynki...

3.

Pani Magdo! W sobotę (2.11) o 20 na TVP2 jest okazja do posłuchania piosenek Agnieszki w interpretacji zespołu Raz Dwa Trzy "Czy te oczy mogą kłamać?". Będzie to koncert, który został zarejestrowany 9 marca 2002 roku w Trójce.

Pozdrawiam serdecznie

*Justyna*

Postaram się to obejrzeć.Dziękuję za wiadomość i pozdrawiam MU

4.

Magusiu Szczuplejsza,

Kiedy śpiewasz w stolicy? I gdzie? Całusy, Asia Jaworska.

Asiu, w stolicy to ja za chwilę zaczynam ciężką pracę nad spektaklem teatralnym i na nim muszę się skupić (ale możesz przyjść do studia 13 listopada-nagrywam tam "Szansę na sukces"-cieszę się ,że zobaczę Wojtka M). A 11 LISTOPADA BĘDĘ W kRAKOWIE,w teatrze STU(benefis Piotra Machalicy).Całuję Magusia

 

 27 X 2002r.  

1.

Droga Pani Magdo!

Dziękuję niezmiernie za wiersz-cóż, jak Pani dobrze wie jestem umysłem raczej ścisłym ( w zasadzie to w ogóle mam z tym umysłem ostatnio problemy- mam na myśli te bażanty na polu...).
Z tego właśnie powodu ogarnięcie tego wiersza nastręcza mi pewne problemy, ale na szczęście są SMSy.
Przerażony jestem tym co się dzieje -owszem, ale nie od dzisiaj czy wczoraj, ale od malutkiego, od kiedy w ogóle zacząłem rozumieć co się dzieje na tym świecie.


Całuję
Początkujący Kierowca

Bardzo dziękuję za list.Kocham, mimo pana ścisłego umysłu i mimo przygody z bażantami, z powodu której o mało nie spóźniłam się do teatru... MU(a wiersz wytłumaczę przy najbliższej okazji, chociaz to smutne,że muszę tłumaczyć...)

2.
Pani Magdo!
Dziękujemy pięknie za pomoc, życzliwość, szybką reakcję i NUTY. Kiedy
myśleliśmy, że już na niczym spełzną nasze wysiłki i zamiast profesjonalnej
podstawy, do której niezbędne są nuty, będziemy musieli poprzestać na samym
entuzjazmie ["mierz siły na zamiary!"], co nie gwarantuje podobnego stanu u
słuchaczy, s t a ł s i ę c u d . Błogosławiony dar internetu!
Teraz szlifujemy konkrety.
Nasze zaduszki dedykowane są pamięci zmarłych na terenie szkoły, w
większości bezimiennych ofiar z sierpnia 1944 roku tu mordowanych, wśród
których znaczącą grupę stanowiły chore na raka pacjentki Instytutu Radowego.
Przypomnienie tego mało znanego faktu ma być zaproszeniem do szerszej
refleksji, zatrzymaniem się nad własnym przemijaniem, "anegdotą istnienia
wplecioną pomiędzy miłość i śmierć". I do tego były potrzebne "Oczy tej
małej...".
Zapraszamy serdecznie do obejrzenia efektu,
najprawdopodobniej w czwartek 31 X godzina 12.00, XXI LO ul. Grójecka 93.
Pozdrawiam Beata Pieńkowska

Niestety, nie będzie mnie, ale będę z wami myślami.Cieszę się,że się udało z tymi nutami.Pozdrawiam-MU

3.

WITAM PANI MAGDO
PISZE DO PANI GDYZ CHCIAŁBYM SIE DOWIEDZIEC W KTORYM ROKU SPIEWAŁA PANI
PISENKE "O NIEBIESKIM PACHNACYM GROSZKU" NA FESTIWALU W OPOLU.WIEM TAKZE ŻE
NA JEDNYM Z FESTIWALI ODBYŁ SIE KONCERT Z PANI INICJATYWY "POLSKA POEZJA
ŚPIEWANA" INTERESUJE MNIE JAKIE GWIAZDY BRAŁY W NIM UDZIAŁ.
Z GÓRY DZIĘKUJĘ ZA ODPOWIEDŻ NA KTÓRĄ CO TU UKRYWAC CZEKAM Z
NIECIERPLIWOŚCIĄ
POZDRAWIAM
PAWEŁ

Panie Pawle!
Piosenkę "O niebieskim , pachnącym groszku" śpiewałam w 1972 roku, a ten
koncert odbył się w 1974 roku.Ja byłam autorką scenariusza,a reżyserowali go
Krystyna i Michał Bogusławscy.Śpiewali m.in:Marek Grechuta, Czesław
Niemen,Daniel Olbrychski, Elżbieta Wojnowska,Łucja Prus i wielu, wielu
innych,ale obawiam się,że już dzisiaj nie będę w stanie odtworzyć tej
obsady.Pozdrawiam MU


4.

Data: 26 października 2002 21:23
Temat: Po koncercie

Pani Magdo, jestem świeżo po koncercie w Słupsku, na którym byłam z córką (to my z tego czwartego rzędu - list nr 6, z 18 października). Słuchało mi sie przecudnie; ze wzruszenia i emocji na początku każdej piosenki łzy rzucały mi się na twarz, a potem stopniowo i pomalutku wysychałam jakoś, a przy następnej piosence powtarzało się to znów... Kiedy już zdawało się, ze wyjdę sucha z sali, to pod koniec rozpłakała mnie Pani na amen swoim wzruszeniem po owacji publiczności.
Bardzo, bardzo dziekuję za te wzruszenia i pozdrawiam Panią serdecznie - Małgorzata ze Słupska

I ja także bardzo serdecznie panią pozdrawiam MU

5.

Pani Magdo

Właśnie wróciłam do domu. A gdzie byłam? Na koncercie Magdy Umer ;-) w słupskim teatrze. Wracając z teatru cały czas podśpiewywałam "koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie..", przez dobre 15 minut. W deszczu szłam, oczywiście ;-)

Ech, bardzo piękny koncert był. Naprawdę. Dziękuję Pani, Pani Magdo.

W ogóle, to na koncercie byłam razem z moją mamą ("Małgorzatą ze Słupska"), razem z którą siedziałam w Czwartym Rzędzie ;-)

No a lat mam szesnaście. I o rok starsza jestem niż Pani "w dziewiątej klasie"..
Zaśnijże już i oczka swe zmruż

są czarne a szkoda że nie są niebieskie

Wolałabym

Tak jakoś

Rozpłakałam się. Tak jakoś..

Bardzo, bardzo Pani dziękuję za ten koncert. Był piękny. Naprawdę się wzruszyłam.. Dziękuję jeszcze raz i mam nadzieję, że odwiedzi Pani jeszcze Słupsk :)

Pozdrawiam ciepło

Agnieszka

.Ja także pozdrawiam, pani Agnieszko.To wy macie z mamą dwa komputery i wysyłacie dwa oddzielne listy?!MU

 

6.

Kochana Pani Magdo!!!!!!!!!!!!!!!
Witam!!!!!!!!!

Dorota z Kielc, poznawałysmy sie przy okazji premiery Krysi " Opowiadan
zebranych" w zeszłym roku w styczniu. Jestem zakochana w Krysi od wielu lat
, jest dla mnie po Agusi O., najwazniejsza osoba w moim życiu........i w
związku z tym mam pytanie.........w tym roku w grudniu stuknie Krysi Jandzie
okragła rocznica, czy nie wie Pani, czy sa jakieś plany w zwiazku z tym
???? Bardzo bym Panią prosiła , jesli Pani wie oczywiście o tak zwane "
przecieki"........
Sedecznie Panią pozdrawiam...........Buziaczki!!!!!!!!!!!!!!!
Dorota Kamila Iwańska z Kielc

Nie wiem nic na ten temat, to znaczy wiem,że chciano organizowac jakąś
"pompę"-ale nie wiem czy coś z tego wyszło.Pozdrawiam MU

7.

Najdroższa Pani Magdo! Z jakiego jest Pani znaku zodiaku? agata

Jestem Wagą-9 październik 1949 rok. POzdrawiam MU

 

8.

Noc, srodek nocy, pierwsza zero siedem, Zoliborz, piate pietro, mile mieszkanie, fajna muza, czerwone wino, Osina na podlodze, Karamonek pod oknem, na tapczanie-sklejka: Margita, Baranek, Smalara, Kolacz, pod szafa Patrycja, Warno na klawiaturze.Wlasnie zgaslo swiatlo. Ktos puscil "Nie ma nas". Jest pieknie!!! Sciskamy mocno!!!

Oj, dzieci! Niezła "zgęstka". Ja też was mocno ściskam. To miłe, że sie tak trzymacie... MU

 

24 X 2002r.

1.

Pani Magdo miła,

  Wprawdzie postanowiłam, że nie napiszę, dopóki nie znajdę czegoś weselszego (to a propos wiersza Kofty i Pani "apelu": "Boże, pani Magdaleno- niech pani kiedyś coś weselszego napisze!") i obiecuję, że coś pięknego i weselszego specjalnie dla Pani znajdę! Szukam!.... :)

 

Ale dzisiaj jednak piszę pod wpływem listu pani Marty Kucharskiej o paleniu.

Chciałam się:

 

a) pochwalić, że też nie palę już 5,5 roku (od 1maja 1997 roku - dni to data moich urodzin - MUSIAŁA być jakaś znacząca data na to rzucanie! :);

b) przyznać, że - choć dym innych palaczy bardzo mi przeszkadza, nie kusi tylko wzbudza niechęć itd. - to jednak - gdybym się skusiła na tzw. jednego - to mogłoby być krucho...; czy to rzeczywiście tak jak z alkoholikami - jest się palaczem niepalącym do końca życia?... Oj, głupio czeguś.... Aż wstyd się przed samą sobą przyznać!

 

A - z braku "czegoś weselszego" - inne "dziecko" Jonasza Kofty - takie średnio żałobne ;-) :

 

BLUES MINUS

(fragment)

 

"Wyszedłem ze wszystkim na swoje

Minus pożyczka, plus premia

Teraz przy pifku sobie stoję

U góry niebo, na spodzie ziemia

Nie jest mnie dobrze

Nie jest mnie źle

Cholera wie, czego ja chcę

Chłopaki biorą mnie za szajbusa

Kiedy im śpiewam tego bluesa

 

Blues - minus

Średnio jest

Wiąże człowiek koniec z końcem

Blues minus

Smutno mnie

Że nie jestem przepięknym łabądziem

Popłynąłbym sobie gdzieś

Po eleganckim stawie

Blues - minus

Smutno mnie

Chyba jeszcze jedno pifko zaprawię

Potem może jeszcze jedno

Żeby mnie nie było tak średnio

Bez dania racji coś mnie padło na mózg

Blues - minus

Minus - blues (...)

 

(To przychodzi na każdego człowieka

Szarpie się taki jakiś niewychowany ordynus

Szarpie

Kiedy czuje, że mu życie ucieka

Nie! NIe!... ja wcale nie narzekam

Blues - minus

Minus - blues

Taaak jest!)"

 

Nie zaaaaa smutno, prawda? A, że nie entuzjastycznie - w końcu do prawdziwego entuzjazmu trzeba okazji, żeby go dobrze poczuć! :)

 

Pozdrawiam serdecznie i dalej szukam tego pięknego - weselszego,

MAGDALENA

  P.S.

Jak ja żałuję, że nie mogłam zobaczyć Pani i Pani Sławy Przybylskiej razem! Piosenki Pani Sławy towarzyszyły mi już we wczesnym dzieciństwie (ciocia była wielbicielką), tak jak obecnym dzieciom Smerfne hity czy piosenki Agatki? /Agnieszki? i misia (nie jestem zorientowana...) I m.in. dlatego tak bardzo je kocham, bo kojarzą mi się z najpiękniejszymi latami (chociaż nic nie rozumiałam wtedy dlaczego jak ten księżyc nad Kastylią itp.)   

 

Pani Magdaleno!

Średnio żałobne przyjmuję...

Ciągle siedzi pani w tym lesie z laptopem mężczyzny swojego życia?  Życzę wielu okazji „do prawdziwego entuzjazmu” !Pozdrowienia MU

 2.

Droga Pani Magdo!!!

Właśnie wróciłam z lubińskiego festiwalu-tym razem wynik mnie zaskoczył ;otrzymałam pierwszą nagrodę! Ja się wcale nie chwalę ,ja tylko chcę podzielić się tą odrobiną szczęścia.. Całuski

Ania Karamon

No i na taki mail czekałam jak głupia. Ktoś chciał się ze mną podzielić odrobiną szczęścia!

 Aniu-a nie mówiłam, że jeszcze masz wszystko przed sobą?! Bardzo serdecznie ci gratuluję i pozdrawiam –koleżanka z Sopotu-MU

   

3.

Droga Pani Magdo!

Bardzo serdecznie zapraszamy Panią do udziału w imprezie Jesienne Debiuty

Poetyckie w Kawiarni Artystycznej Hades 24.11.2002. Jest to przegląd poezji

pisanej przez młodzież VIII L.O. i młodzież niepełnosprawną z Fundacji Fuga

Mundi. Impreza odbywa się po raz 5-y, a jej gośćmi byli J. Harasymowicz, W.

Oszajca, I. Kovacs. Udział Pani sprowadzałby się do krótkiego wywiadu i

spotkania z młodzieżą. Hades mógłby zorganizować także koncert w godzinach

wieczornych. Czekamy na odpowiedź

Pozdrawiam w imieniu uczestników. Renata Sugier-

Organizator

Jeszcze nie mogę odpowiedzieć .Napiszcie do mnie na początku listopada. Jeśli tylko będę mogła-przyjdę do Was. Pozdrawiam MU.

 

22 X 2002r.

 

 

1.

To jeszcze raz ja, dyrektor małej szkoły.

Placki (ziemniaczane) można robić na wiele sposobów. Z cebulą w środku, z czosnkiem, podlane olejem, z przyprawami: majerankiem, tymiankiem, ziołami. Są podawane na słodko, z sosem, na ostro. Jest placek po węgiersku, po cygańsku, z tartymi warzywami. Są smażone na jasno, na ciemno, maleńkie i wielkie. Zawijane i na płasko

Jeśli mógłbym liczyć na Pani osobisty przepis, to będę wdzięczny.

Serdecznie

Krzysztof Zajdel

 

Boże, panie dyrektorze, tyle komplikacji w tych pana plackach!

  Moje są z cebulką .Kiedyś były ze śmietaną ,ale od kiedy walczę z każdym kilogramem, to tylko wyobrażam sobie tę śmietanę wprowadzając je do organizmu. Są smażone na jasno ,małe(żeby móc więcej zjeść).Na płasko.

Smażone na boskim oleju z Toskanii...

Ps. ale  spróbuję z tymi pana ziołami, bo to może być bardzo interesująca sytuacja dla kubków smakowych.

Jeśli chodzi o restauracje-to w Warszawie najlepsze placki są u pani Marty w Quchni Artystycznej, a w Milanówku u pani Doroty Szeląg w małym barku przy warzywniaku .Pozdrawiam MU

 

 2.

 Kochani,

 ktoś (nie będę opisywać kto, gdyż takich słów nie powinno się

używać)

 podpalił schronisko dla zwierząt w Gdańsku. Potrzebne są fundusze

na

 odbudowę (ok. 100 tys. zł). Pomóżcie wysyłają SMS o treści

SCHRONISKO.

  Cena:

 Numer tel. Wartość

 7213 2 zł *

 7513 5 zł *

7913 9 zł *

* cena + 22% VAT

 2. SMSem zwrotnym otrzymasz potwierdzenie - bardzo śmieszne, zresztą.

 Możesz także wpłacić pieniądze na

 konto Schroniska:

  PKO BP I/O Gdańsk

 23 10201811 102270200

 Prześlijcie proszę apel do swoich znajomych

Oczywiście ,przesyłamy. Pani Małgosiu-a jaka była grupa krwi tego chorego dziecka, bo gdzieś mi się ta wiadomość zapodziała...chyba A RH-, ale nie jestem pewna?

 3.

Słoneczko moje ... mój Demiurgu.

  Wielkie podziękowania za wiersz.

  Może rzeczywiście nie byłem w najlepszej formie w czasie naszego ostatniego spotkania.

  Donoszę że nadal TRWAM tak jak trwałem, ... ale teraz już w NADZIEI na szczęście.

Trwa się nieźle.  

Brat

No to jestem szczęśliwsza o twoje samopoczucie! I niedługo znowu ci wyślę jakiś piękny wiersz. Bardzo mi się ta zabawa podoba. Ucałuj rodzinę –siostra Magusia

 

 4.

Pani Magdo,

jeśli to był największy sukces( rzucenie palenia) to ja wiem już ile to mogło kosztować - Proszę powiedzieć, JAK BYLO? Czy to warto w ogóle robić, aż tyle przyjemności się pozbawiać? To po co były te tróje z zachowania, te mdłości i chwile w kiblu, żeby teraz jedna nieprzemyślana do końca decyzja, ot tak, machnąć na tamte cierpienia wszystkie ręka?

Kiedy mieszkając na robotniczej Woli rzuciłam palenie, to przez pół roku siadałam za najbrudniejszymi tramwajarzami, kolejarzami etc... i wdychałam zapach ich mundurów jak narkotyk. Teraz mieszkam w lesie, wiec co najwyżej palący gajowy może mi takich wzruszeń zastępczych dostarczyć. Co Pani robiła, żeby nie mysleć "Jezuniewytrzymamchrzanięidęzapalić"?

Bardzo liczę na mądrą radę -Serdeczności - marta kucharska

 

Pani Marto droga!

Tu nie ma ,obawiam się , mądrych rad. Tu musi po prostu ktoś sam nagle zmądrzeć, doznać olśnienia, coś sobie naprawdę postanowić i zaimponować  realizacją tego postanowienia. Inaczej nic z tego nie będzie!

Pyta pani JAK BYŁO? Otóż BYŁO STRASZNIE!NIE DO WYTRZYMANIA! Najlepszy dowód, że do dziś pamiętam jak było, a minęło od tego czasu ponad  18 lat!

Nic mi tak nie smakowało jak papierosy, jedzenie było wyłącznie dodatkiem do nich(no, może oprócz placków ziemniaczanych...).Po raz pierwszy rzuciłam palenie w 1977 roku(byłam wtedy w ciąży z Mateuszem i nie mogłam go przecież bezbronnego tak zatruwać, jak jakiś morderca) .Potem niestety wróciłam w szpony nałogu i nie myślałam, że kiedykolwiek się od niego uwolnię. A jednak- początek był taki sam, tzn. druga ciąża. Teraz nie mogłam tego robić Frankowi. A potem, chyba dzięki temu, że bardzo długo karmiłam go piersią(Boże, z czego ja tu się zwierzam...) jakoś się udało. Do dzisiaj jednak, szczególnie po obiedzie, marzę o tym, żeby zapalić jakiegoś dobrego papierosa...Ale nie zapalam i jestem z siebie dumna. I nawet trudno mi jest siedzieć blisko ludzi, którzy palą papierosy, bo z ledwością toleruję ten zapach...Jak alkoholik na odwyku. Bo ja chyba jestem jednak cały czas na odwyku, mimo że minęło 18 lat!(a paliłam 40 papierosów dziennie!). Gdybym pozwoliła sobie na zapalenie jednego-to koniec.

Ale ,ale...jeśli napisała pani do mnie ten list, to znaczy że chciałaby pani rzucić palenie. A to już jest pierwszy, bardzo poważny krok. Ja trzymam za panią kciuki, ale doskonale rozumiem, że przez jakiś czas będzie pani musiała wdychać to co wydycha palący gajowy...a potem jakoś pójdzie. Trzymam kciuki i proszę o relacje z pola walki. Pozdrawiam MU  

 

5.

Najwspanialszy Aniele na świecie!

Dowiedziałam się pól godziny przed spektaklem z Pani strony internatowej, że zaśpiewa Pani te dwie cudowne pieśni dziś w teatrze Buffo.... Miałam wychodzić właśnie na jogę ale w te pędy zmieniłam kierunek, zdążyłam udało się. Zawsze wiedziałam, że jest pani Aniołem, że Pani głos to łagodzący balsam. Dlaczego te chwile są tak rzadkie?

A Pani Sława Przybylska? Cudowna! Wyglądały Panie razem jak dwa płomyki.

  Dziękuję, dziękuję, dziękuję.

Anula

  Najbardziej podoba mi się to, że „w te pędy zmieniła pani  kierunek”. Przekażę pani Sławie. Ona była najbardziej z nas wszystkich przejęta tym występem i cieszyła się jak mała dziewczynka, a przecież zaczynała śpiewać, jak ja byłam małą dziewczynką...Byłam bardzo wzruszona, że stoję koło niej. Pozdrowienia MU

 

21 X 2002r.

 

 1.

Proszę Pani!.

Mam takie marzenie: zobaczyć Panią na jakimś koncercie w Krakowie . Czy byłoby to możliwe?.

A to mój krótki pisarski urywek, proszę o szczyptę krytyki.

Jeśliby ktoś spytał mnie czym jest poezja .Poezja nie egzaltowana ,poezja codzienna odpowiem mu :

Poezją najpiękniejszą z poezji jest miłość .A miłością najpiękniejszą z miłości jest poezja.

Ania Wąsowicz z Myślenic

 

No proszę! Pani starszy kolega-Cyprian Kamil Norwid powiedział:

  „Z wszystkich rzeczy tego świata ocaleją dwie tylko-poezja i dobroć”

  Bardzo serdecznie pozdrawiam MU

Ps. A do Krakowa przyjadę chyba niezadługo. Dam znać

2.

Szanowna Pani

Jestem dyrektorem małej szkoły podstawowej na terenie byłych PGRów.

Zwróciłem się do wielu osób ze świata nauki, kultury i polityki o podanie przepisów kulinarnych znanych osób, z których powstanie książka kucharska, a honorarium chcę w całości przeznaczyć na potrzeby szkoły i dzieci.

Przygotowuję się do II wydania książki.

Jeśli byłaby Pani tak uprzejma i przesłała mi przepisy na ulubioną potrawę, zapamiętaną z dzieciństwa, lub taką, którą lubi Pani przyrządzać, to wówczas mógłbym te receptury wykorzystać w książce.

Dotychczas na moją prośbę odpowiedzieli m.in. Tony Blair, John Major, żona kanclerza Kohla, prezydent Hawel, Steven Spielberg, Isabell Adjani, Anthony Hopkins, Robert Redford, Bill Cosby, Kardynał Gulbinowicz, Jaś Fasola i wielu innych.

Liczę na Pani pomoc. Byłbym zobowiązany, gdybym otrzymał Pani zdjęcie.

Krzysztof Zajdel

 

  Szanowny panie dyrektorze małej szkoły!

  Moją ulubioną potrawą są ,były i będą placki kartoflane(ew. ziemniaczane).Nie przypuszczam, abym znała jakiś niezwykły sposób przyrządzania ich. Jeśli interesuje pana zwykły(sposób)-proszę dać znać-wtedy się z tego zwierzę. Pozdrawiam MU

 

3.

Pani Magdo!! Trzymam kciuki za Pani Nowe Przedsięwzięcie Teatralne!!!

Powodzenia!!!

Mam jeszcze pytanie dotyczące płyty "Czy te oczy mogą kłamać?" zespołu Raz,

Dwa, Trzy. Pewnie już Pani odpowiadała na to pytanie tysiąc razy, ale ja

jeszcze nie słyszałam co Pani sądzi o tej płycie? Podobają się Pani nowe

interpretacje Piosenek Agnieszki ???

Pozdrawiam Serdecznie i.... ponownie przesyłam zdjęcie z nadzieję, że Panią

ucieszy :-)

*Justyna*  

Pani Justyno-wstyd się przyznać, ale ja jeszcze tej płyty nie słyszałam, a na koncercie być nie mogłam. Ale bardzo cenię pana Adama Nowaka. ”Oczy tej małej” słyszałam przez radio i bardzo mi się podobały. MU

     

21 X 2002r.

 

 

Pani Magdo!

BŁAGAMY O POMOC! Wystawiamy w szkole z a d u s z k i p o e t y c k i e. Chcielibyśmy zaśpiewać piosenkę Agnieszki Osieckiej "Oczy tej małej...". Mamy wokalistkę, nie mamy nut i nie wiemy, gdzie je zdobyć. Ze słuchu, przy naszych możliwościach trudno to zagrać. Żal nam zrezygnować z tak pięknego tekstu. Może ma Pani jakiś pomysł, ślad, kontakt? Niestety liczy się czas, prosimy więc o jakiś znak.

XXI Liceum Ogólnokształcące im. H. Kołłątaja

Beata Pieńkowska

  Pani Beato! Musi przyjść ktoś od was do mnie , do teatru Buffo-dzisiaj albo jutro. (To znaczy 21 lub 22 października)Będę śpiewała m.in. „Oczy tej  małej” i mój pianista Wojtek Borkowski będzie miał ze sobą te nuty. Na miejscu zrobicie xero. Ja nie mam i nigdy nie miałam żadnych swoich(a tym bardziej nie swoich) nut, bo bym je za każdym razem gubiła...Wiem, że fundacja „Okularnicy” pracuje nad wydaniem nut piosenek Agnieszki, ale nie wiem, kiedy praca ta zostanie zakończona. Niech pani jeszcze tam spróbuje zajrzeć(tu Dorotko wpisz ich email)Pozdrawiam MU

 

20 X 2002r.

1.

Kochana Pani Magdo, jestem w szoku - po wierszu AT, również moim ulubionym, i dedykacji dla mnie. Ale numer! Teraz to na pewno nie zasnę.

Dziękuję. Dziękuję.

Remek od Brooka

 

 Panie Remku!

  Cała przyjemność po mojej stronie, jak mawiali starodawni ludzie. Pozdrowienia MU

2.

Pani Magdo!

Widzę, ze dalej opowiada się Pani za hasłem "uszy do góry". Nawet cytowany przez kogoś Kofta jest zbyt smutny...

Nie wiem czemu mnie to jakoś rozczarowuje. Myślałem, że ta strona będzie otwarta na różne nastroje i jakości, a tu widzę ton ma być lekki, pełen róż i kaw pitych ze starych filiżanek...Nie mam nic przeciw miłym klimatom, jak z Giotta , ale jak ktoś zaduma się głębiej i powie coś prawdziwszego, to już nie jest tak cacy...Pani Magdo - to naprawdę nie chodzi o to, że jestem młodym melancholikiem i chcę żeby świat smucił się ze mną. Mam tylko dziwne wrażenie, ze cięższe tematy są trochę nie na miejscu na Pani stronie. Smutna sztuka nie jest zła, a melancholia nie jest domeną młodych -gniewnych. Dobra sztuka bywa prawdziwa, a przez to czasem smutna. Polecam Andrzeja Wróblewskiego, Kantora i innych...Co to zresztą znaczy smutna? W smutny deseń, w brzydki wzorek, z brzydkimi słowami, poruszająca temat przemijania, zadająca pytania?

To nie o smutek chodzi. Chodzi o to, żeby nie móc powiedzieć coś prawdziwego, nie trywializować, nie tworzyć kolejnej enklawy pensjonarskości i nijakości. Może faktycznie się rzucam bom młody, ale brak mi miejsc, gdzie można pogadać o sztuce, brak mi ludzi, którym sztuka jest potrzebna. Myślałem, że tu tak będzie...Będzie?

Pozdrawiam

Marcin

 

Panie Marcinie!

Niech się pan nie gniewa, ale  wyważa pan otwarte drzwi. Przecież każde dziecko wie, że wszystko co w sztuce najpiękniejsze(i to w każdej dziedzinie sztuki)-jest najczęściej smutne, żeby nie powiedzieć tragiczne...

No trudno, poddaję się. Pozwalam na głębsze zadumy i coś prawdziwszego. Koszty mojego leczenia bierze pan na siebie...(to taki smutny i nie do końca żart).Ale jeśli także do jakiegoś obrazu, nad którym pan teraz pracuje wkradnie się kolor żółty, albo pomarańczowy- to niech go pan nie zamazuje, dobrze?

Za to wynajdę dla pana jakiś przeraźliwie smutny(ale piękny)wiersz, że nic, tylko się pochlastać. Bardzo serdecznie pozdrawiam-na przekór wszystkiemu pogodna MU

 

 

 19 X 2002r.

1.

Pani Magdo, czytam Pani ciekawą stronę i pomyślałem, że podeślę Pani dwa swoje wiersze, w kontekście różnych Pani myśli.

 

chciałem zobaczyć

swojego anioła

ale on nie pokazywał się

tylko pytał -

no, co jest najważniejsze

co teraz jest najważniejsze?

zrozumiałem

nie mogłem go zobaczyć

bo przykrył mnie skrzydłem

a drugie rozpostarł

daleko

nad Kimś

pilnowanym jak ja

skrzyżował

nasze drogi

a my wiedzieliśmy

kto tkał jego

skrzydła...

 

***

 

Dialog z Mistrzem

 

Z Panem Jarosławem o poezji

 

wracam do Iwaszkiewicza

słowo po słowie

bliski adres na Stawisku

znany pejzaż

łąki i kwiaty polne

łany zbóż

tak niewiele potrzeba...

"W poezji jest taka chwila, kiedy nagle, na mgnienie oka, spostrzega pan inny świat. A także widzisz pan to, że wszystko jest tylko cieniem tego innego, prawdziwego świata. Tak jak w modlitwie. Mówi pan najprostsze w świecie słowa(...) i raptem czuje pan dreszcz, widzi pan róże, ale nie te, co kwitną pod oknem, tylko prawdziwe róże, słyszy pan flety i fagoty, ale tylko takie prawdziwe, „jak u Giotta" -mówi do mnie Pan Jarosław

i dodaje: banalne, ale prawdziwe

Tak, banalne, Panie Jarosławie,

banalne - zgadzam się chętnie

kiedy pijemy kawę ze starych filiżanek

i kiedy raz po raz

spoglądamy na te róże w ogrodzie

i łany zbóż w oddali

Pan Jarosław znad Utraty

a ja ze swojego Borzechowa,

wioseczki na skraju Borów Tucholskich

- pola, lasy i te małe domki z uroczymi dachami

Tak, Panie Jarosławie,

to taka chwila...

jak u Giotta - zamyślam się dopijając kawę...

 

10 lipca 2002

 

Mam nadzieję, że wiersze dla Pani interesujące, posyłam jako spóźniony prezent imieninowy z najlepszymi życzeniami. Spóźniony, bo miałem pewne problemy z komputerem.

Ślę serdeczności,

Remek ten od Petera Brooka i AT.

PS Ja też mam swoją stronę:

http://remigiusz-grzela.blog.pl

Zapraszam.

 

Pamiętam pana dobrze ,panie Remku, z klubu księgarza na wieczorze Agaty Tuszyńskiej. Śliczne te wiersze-dziękuję! Ja byłam  niedawno na spotkaniu w Stawisku. Była też pani Maria, różne sympatyczne i inteligentne kobiety(bo one mają tam swój słynny Klub)I w ogóle to jest niebywałe miejsce-tam się zatrzymał czas, jest cicho ,spokojnie i normalnie. A te stare drzewa...

Wyślę panu w podzięce wiersz cenionej przez nas bardzo Agaty T -o księdzu Janie Twardowskim. Uwielbiam ten wiersz. Pozdrawiam MU

 

 18 X 2002r.

 

1.

Dziękuję za wiersz, 

Teresa. z Mickiewicza  

Na szczęście już jedenasta.

  No widzisz? Jakoś się udało. Całuje MU 

 

 2.

Pani Magdo miła, miła Pani Dorotko,

Minęła godzina duchów, mam ze sobą komputer MMŻ'a (Mężczyzny Mojego Życia), który wyjechał - bo musiał - na 2,5 tygodnia i mi go zostawił.

Tak więc mogę być "wirtualna" kiedy mi się spodoba.

No, i w tym ferworze wolności komputerowej zaglądam sobie o północy na stronę pani Magdy Umer (a już tam dziś byłam po wielokroć) i myślę, że nic się pewnie przez te dwie - trzy godziny nie zmieniło, a tu - ..tak smutno...

I śmierć czyjaś niespodziewana i wiersze pana Jurka, i ta Szymborska genialna dla trzydziestolatków.....

  Pora spać, bo melancholia nadciąga.

Kot zasnął w torbie po komputerze mojego MMŻ'a, las za oknem też chyba przysnął, choć niebo nań deszczem płacze....

I chociaż właśnie w lesie (pięknym, spalskim) teraz jestem, przypomniał mi się pewien "wielkomiejski" wiersz Jonasza Kofty /mój Boże, już nie ma dziś takich poetów... Pani Magdo! - DLACZEGO?/ - sama nie wiem czemu - może dlatego, że generalnie jednak w dużym mieście W-wa mieszkam? (mogę się pomylić trochę, bo piszę z pamięci):

 

"Jest godzina w wielkim mieście

Nocy zmięta bibułka

Wala się po krawężnikach

W zapyziałych zaułkach

Jest godzina w wielkim mieście

Rozcieńczona światłem

Kiedy żyje się niechętnie

Gdy umiera się najłatwiej

Mój stary upiór o tej porze

Szczecinę ma na pysku siną

Nikotynowy żółty bożek

Schowany w fiolce z antygrypiną

Miła, zabrano nam horyzont

I wyleczono nas z błękitu

Pójdziemy, skąd powiało bryzą

Po wąskim, szarym moście świtu

Na drugi brzeg, gdzie serce stanie

Gdzie nie ma przedrzeźniania znaczeń

Miła, nie pytaj mnie jak żyć

Bo tylko świt

Bo tylko spacer"

 

Jeju, wyszło jeszcze smutniej... No, nic - dobrej nocy wszystkim życzę!

Pani Magdo - czy wie Pani, że najlepiej się zagląda na Pani stronę po północy i że i Pani, i ta strona jesteście baaaardzo potrzebne? Serio.

Pani Doroto - niech to Pani kto trzeba wynagrodzi - tak jak będzie najmilej widziane! :))

 

Dobranoc!

Magdalena

 

Boże, pani Magdaleno- niech pani kiedyś coś weselszego napisze! Cały świat pełen jest smutnych ludzi...PozdrawiamMU

3;

Magdo! Powiedz mi (tylko mi) tak szczerze czy pomogłaś Klementynie wygrać tegoroczny Konkurs na Interpretacje Piosenki Agnieszki Osieckiej??? Byłem na tych koncertach w Sopocie i w radiowej Trojce i naprawdę... np. Asia Lewandowska o niebo była lepsza od Twojej Klementynki! NAPRAWDE!!!!!!!!! Uwierz w to! Proszę! Dlaczego tak jest na tym świecie.....???? Pozdrawiam Cię a w przyszłym roku chyba nie będę obserwował konkursu bo jak ma być tak niesprawiedliwie to ja dziękuję... wysiadam.... Paweł!

 

Drogi Pawle, cieszę się ,że zadałeś mi to pytanie oficjalnie, bo zewsząd tylko dochodzą do mnie groźne pomruki na ten temat i ja nic nie mogę na nie poradzić. Otóż przysięgam, że nie miałam z tym nic wspólnego! Specjalnie nie jestem w jury, żeby móc mieć z tymi wszystkimi młodymi ludźmi tzw. prawdziwe relacje. Nie kryłam też swojego zaskoczenia po ogłoszeniu wyników i sama Klementyna, myślę, była tym wynikiem zaskoczona. I ona wiedziała, że ja dałabym jej 4 miejsce, gdyby to ode mnie zależało (a Asia by oczywiście wygrała).

Ale słyszałam, że nie tylko jury Klementyna się bardzo podobała.

W ogóle ona jest biedna ze mną .Spotykamy się trzy razy do roku, prawie w ogóle nie znamy prywatnie(bo to jest bardzo zamknięta dziewczynka, przynajmniej przed ciotką)-a ma właściwie przeze mnie same przykrości. Albo nie może startować w jakichś konkursach, bo ja tam jestem w jury, albo jest ciągle do mnie porównywana, a wcale by tego nie chciała, bo jest zupełnie inna. No i masz babo placek!  

I właściwie po tym gorzkim zwycięstwie spotkała ją przykrość- nie zaproszono jej do Krakowa, a wszystkich innych laureatów zaproszono...I ja czuję się temu winna(chociaż teoretycznie wiem, że niesłusznie, ale jest mi przykro)...I tak źle i tak niedobrze...

 4.

Pani Magdo!

Tak sobie dumam przeczytawszy Pani komentarz do wierszy Jurka, jak to jest z tymi "smutnymi wierszami".

Właściwie co to jest za kryterium? Może dlatego mnie to jakoś szczególnie zastanawia, bo sam maluję i często spotykam się z oceną: te obrazy są lepsze, bo radośniejsze, ale te ciemne (czyt. zadumane, melancholijne, albo rozgrywające się w półmroku) są takie smutne i przez to gorsze. Hm...Czy wszystko musi być milutkie i optymistycznie mrugać oczkiem? Czy jeśli wiersz nie jest w lekkim tonie, a obraz w pastelowych barwach to jest słaby? Nie mówimy przecież o laurkach dla cioci...

Kurcze - nie trywializujmy i nie upraszczajmy. Nie każdy obraz musi zawisnąć nad kanapą i nie każdy tekst być piosenką z sympatycznym zakończeniem. Życie bywa różnorakie, czasem i niewesołe i nie ma co za wszelką cenę dopatrywać się morałów i pogodnych puent.

Pozdrawiam przecierając różowe okulary,

Marcin

 

Panie Marcinie-może dlatego ja tak bardzo chcę uciekać na starość od tego smutku ,że spędziłam w nim właściwie całe swoje młode  i dojrzałe życie .Ale dobrze wiem, że tak naprawdę nie da się od niego uciec, a już na pewno nie sposób do tego namówić młodych melancholików...Pozdrawiam-stara melancholiczka MU

 

Ps. Gdyby pan wiedział, jak przeraźliwie smutny obraz wisi nad moją kanapą...Ale bardzo chcę uciekać od smutku i już. Postanowiłam mu się nie dać w tym roku! Czego i panu życzę... 

 

5. 

Temat:    W sprawie wywiadu z cyklu "Przyjaciółki”

  Wywiad ukazał się w "Zwierciadle". Miesięczniku od lat zakochanym  w Magdzie Umer. Pozdrawia Alina Gutek

  No, naprawdę pani Alino, jak to milo Panią tu gościć! Pozdrowienia dla męża! MU

 

6.

Ach, Pani Magdo, jak się cieszę! Kupiłam dziś 2 bilety na Pani koncert w Słupsku. Idę z moją szesnastoletnią córką. Będziemy siedziały w czwartym rzędzie: ona - czarnowłosa i ja - ruda wiewióra. Nie mogę się doczekać!

Pozdrawiam i do zobaczenia

- Małgorzata ze Słupska

(ta od listu 4 i 5 października)

 

Będę śpiewała przede wszystkim dla czwartego rzędu Pozdrawiam MU 

7

Noc latem jest krucha i delikatna. Bardzo kobieca .Boi się podmuchu wiatru, nadmiernego krzyku ptaków, przepędzających turystów z Plant. Jest jak trzpiotka .

Smakuje malinami ,czereśniami, kwiatami, lirycznymi motylami .Całym pięknem otaczającym świat .

Towarzyszy jej oślepiający blaskiem księżyc Kochanek usypiający ją w ramionach .Jej Romeo. Zasypiają powiązani węzłem miłości ,budzą się osobno. Jak każdy z nas.

Noc latem często jest pijana. Pijana poezją. Jak metaforyczna nimfa .Kocha, potem nienawidzi ,marzy potem nie pamięta. Kochanica Francuza .Maestra ,potrzebna jednak do szczęścia każdemu z nas.

Ania Wąsowicz z Myślenic lat 14.Zachłyśnięta tymczasowo poezją...

  Pani Aniu- obawiam się, że to nie jest tymczasowe zachłyśnięcie...Bardzo gorąco pozdrawiam

MU

 

8.

Wszystkiego najwspanialszego i najsłodszego i naj naj naj

i spełnienia marzeń i życia jak w bajkach i twórczych dalszych boskich dokonań Pani Małgosiu-Magdo

 

Greta

p/s

Moja Mama też ma dzisiaj imieniny

  Mamę proszę ode mnie pozdrowić .Dziękuję ! MU

 

9. 

Rano wstałam

Usłyszałam głos ptaszyny

że są Twoje Imieniny

 

Małgosiu! Magusiu! Magdo! Wielkiego pysznego imieninowego tortu ( zapomnij dziś o diecie ! ) życzy Asia Jaworska. Co chcesz niech się spełni. Duża buźka. Do życzeń dołączają się Misio i Krysia 

   Życzenia Misia i Krysi zastępują mi wszystkie torty świata. A ciebie całuje i dziękuję ! MU

10. 

Pani Magdo miła,

Pani Krystyna Janda zdradziła nam dzisiaj, że Pani jest Panią Małgorzatą. (A ja myślałam, że mamy tak samo na imię...) ;-)

  Więc może tak:

Pani Małgorzato miła,

WSZYSTKIEGO DOBREGO życzę i dołączam - specjalnie dla Pani wyszperany - wiersz J. A. Rimbaud (tylko trochę mi głupio, bo nie wiem kto tłumaczył...):

 

"Wrażenie"

  W modre, letnie wieczory, pójdę miedzą kłośną,

Łechtany zbóż kitami, deptać trawy płowe:

Marząc, czuć będę świeżość pod stopami rośną.

Dozwolę wiatrom kąpać nagą moją głowę.

 

Nie będę mówił, myślał. W ciszy niewysłownej,

W duszy miłość ogromna wzbierze mi z pogodą;

I pójdę, het, daleko, jak cygan wędrowny,

W Naturę - szczęsny taki, jak z kobietą młodą.

Pomyślałam, że się Pani spodoba, bo do Pani pasuje...

 

Dużo szczęścia! Tęczy w ogrodzie i chmur przezroczystych, żeby zawsze było niebo widać.

Pozdrawiam serdecznie Magdalena

 

Ach, dziękuję bardzo. Interesują mnie wyłącznie przezroczyste...MU

 

11;

Pozdrawiam

Małgorzata Baran

Ja także- Małgorzata Umer

 

12. 

Droga Pani Magdo + Małgorzato!

No właśnie: miało być "=", a wyszło "+".

Pewnie tak właśnie powinno być od początku, bo wielość Pani kreacji to zbyt dużo jak

na jedno imię.

Dziękuję za wszystkie: piosenki, programy telewizyjne i teatralne, dokumenty i

wywiady, wszystko to, czym sprawiła Pani radość mnie i moim bliskim.

Bez Pani - byłoby beznadziejnie i w zapomnieniu WIELKICH (p. Agnieszki Osieckiej,

p. Jeremiego Przybory), dalej do pana Manna i innych jemu podobnych.

  Z okazji imienin - przyłączam się do życzeń pani Krystyny Jandy - ona wie pewnie

lepiej ode mnie, czego Pani życzyć; a więc życzę z całego serca.

Ada Nowak

Pani Ado-bardzo, bardzo dziękuję i pozdrawiam pani bliskich-MU

 

13. 

Dzień dobry, Pani MAŁGORZATO!!!

  Słyszałam o Pani imieninach, więc spieszę z życzeniami. A czego Pani życzę?

Słońca, szybkiego powrotu słońca, bo odnoszę wrażenie, że czerpie Pani z

niego energię i chęci. Nie będę wymyślała innych życzeń, bo i tak nie trafię

w to, czego Pani pragnęłaby najbardziej.

Warszawa strasznie mokra i szara, ale ja mam nowiutki żółty parasol i bardzo

słoneczne dziś oczy. Pozdrawiam Panią cieplutko i jasno.

Marta

  PS. Mam tylko jeszcze dwa pytania do Pani. Czy osoba, która po raz pierwszy

śpiewała "Okularników" to Pani Kazimiera Utrata? Tak mi się wydawało, ale

wolałabym się upewnić.

Wspomniała Pani na czacie (!) w marcu, że szykuję się Pani do przygotowania

monodramu dla Pana Zbyszka Zamachowskiego. Czy coś z tego wyniknie?

i już nie zawracam glowy. M.

 

Pani Marto!

Pani żółty parasol i słoneczne oczy, to najmilsza dziś wiadomość pocztowa...Z takich wiadomości także czerpię energię...”Okularników” pierwsza śpiewała pani Kazimiera, czyli Ziuta Utrata, cudowna kobieta, którą Agnieszka bardzo kochała.(Gwiazda STS-U).

A premiera monodramu ze Zbyszkiem w roli głównej i jedynej została dzisiaj ustalona na 9 maja 2003 roku. W Teatrze na Woli.(Jak wszystko dobrze pójdzie). Pozdrawiam MU

 

14.

 Pani Magduniu... Dzięki nikomu ani niczemu już od kilku lat nie czułam się tak często szczęśliwa jak przez to, że "mam" Panią... Ściskam najgoręcej imieninowo i obiecuje, że już nigdy o tak ważnych datach nie będę zapominać...D.

 

 ***

Kochani!!!
Chciałabym wszystkim bardzo podziękować za życzenia imieninowe rozpętane przez moją nieodpowiedzialną ,ale kochaną Krysię. I panu Krzysztofowi K i pani Różaneczce i Myszy i Zbyszkowi SZ i wielu innym. Całuję grupowo i postaram mieć się zdrowo (czego mi wszyscy życzycie).
Magda Umer

 

16 X 2002r.

1. 

Dobry wieczór!!!

Jest bardzo późno, a ja nie mogę skończyć mej wirtualnej podróży...Jest to coś niesamowitego...Od kiedy skończył się festiwal nie ma dnia bez wspomnień...Siedzę w internecie i szukam wszystkiego, co wiąże się z Agnieszką ...Może jestem za sentymentalna...(?)Myślę, że w przyszłości zmierzę się jeszcze nie raz z piosenkami A . Osieckiej- oczywiście w dziwnych aranżacjach. Spowodowała Pani, że rozkochałam się w tej osobie...Dziękuję

P.s. Ściskam i całuję mocno!

A. Karamon

 

Aniu!

Ja też pamiętam ciągle twoją uśmiechniętą buzię (nie licząc chwili słabości na bankiecie pożegnalnym, ale te chwila słabości była bardzo wzruszająca...)

Wydaje mi się, że masz przed sobą bardzo ciekawe życie i duże  możliwości jako tzw. wokalistka jazzowa. Ja w każdym razie trzymam za ciebie kciuki i na pewno jeszcze nie raz się spotkamy! Uszy do góry-MU

2. 

Pani Magdo

  Dziękuję za stronę. Dziękuję za wiersze na niej. Dziękuję za Jasnorzewską i

chyba jej najpiękniejszy wiersz o miłości. Dziękuję za pani spokój. Dziękuję

za Rozmowy z Agnieszką. Dziękuję za pani głos.

  A w rewanżu wiersz Haliny Poświatowskiej

 

szukam cię w miękkim futrze kota

w kroplach deszczu

w sztachetach

opieram się o dobry płot

i zasnuta słońcem

- mucha w sieci pajęczej -

czekam...

 

pozdrawiam serdecznie

Agnieszka (Scarbossa)

   Pani Agnieszko-bardzo dziękuję za moją ukochaną Poświatowską i za miłe słowa. Dopóki ta mucha ma do dyspozycji słońce -są jakieś szanse na przyjście...

3.

Dzień Dobry Pani Magdo!!!

Pół roku temu wspomniała Pani o planach teatralnych dotyczących spektaklu

"dla mężczyzn" z udziałem Krysi Jandy. Czy zdradzi Pani coś więcej na ten

temat????

Pozdrawiam serdecznie i przesyłam Pani zdjęcie z PPA

Justyna

 

Pani Justyno!

Krysia nie będzie grała w tym przedstawieniu, chociaż teraz ma włosy wymarzone do roli, którą chciałam jej powierzyć. Ale (jeśli wszystko się uda)-wystąpią wybitni aktorzy i będzie to już niezadługo(próby mam zacząć 14 listopada, a premiera w końcu stycznia).Na razie nic więcej nie zdradzam, bo jeszcze się nie uda...

4.

Pani Magdo,

Bardzo cieszę się ze strony internetowej. We współczesnym świecie to ciekawa i nowa forma komunikacji. Musze przyznać, że zawsze kiedy jestem zabiegany i zdenerwowany, słuchanie Pani piosenek oraz Pani niesamowicie spokojny głos daje mi potrzebny spokój i oddech. Szczególnie na Pani stronie cieszy mnie mała amtologia wierszy .Cudownie, że na liście znalazły się aż dwa wiersze mojej ulubionej poetki, Wisławy Szymborskiej.

Również i ja staram się moim przeżyciom nadać formę liryczną. Posyłam parę swoich wierszy, pisanych właśnie w nastroju śpiewanych przez Panią piosenek.

Pozdrawiam serdecznie

Jurek

Spacer

Idziemy na spacer do parku

Ja i ona

Ona jest bytem o niższej świadomości

Ma cztery łapy i pokryta jest futrem

 

Niższa świadomość ma mniejsze prawa

Idzie więc na smyczy

Biedny byt

Nie wie dlaczego nie wolno

Przebiegać przez ulicę na oślep

I robić kupy na trawnik

 

Idziemy

  Byt nie rozumie też

Dlaczego nie wolno mu zjadać swojej puszki

Na jeden raz

Nie wie też, że nie można cały dzień

Biegać po parku

 

Byt ma też mniejsze obowiązki

Nie musi pracować ani być społecznie użytecznym

Nie określa się inaczej niż przez bycie psem

 

Byt szczeka

Po pieskim życiu nastąpi pieska śmierć

Pochowamy byt w przygodnym miejscu

Pod płotem lud drzewem

Bez kondolencji, nekrologów i religijnych ceremonii

 

Tymczasem wracamy do domu.

- Patrz Pan, pies czasem jest jak człowiek

Mówi sąsiadka z nutką wyższej świadomości w głosie

 

 

Film

  Wszyscy żyjemy w filmie

Staramy się zmienić zapisaną już taśmę

Walczymy

Niesiemy słomki do budowy schronienia

 

Oddajemy uwielbienie symbolom symboli

Zbieramy fakty nigdy nie będąc tu i teraz

 

Dotykamy czasem Boga

Religią, muzyką lub niewiarą

Dotykamy też czasem kupionym swetrem lub małym piwem

 

W końcu umieramy

W płaszczu lub bez parasola

W dużym samochodzie.

Pod mostem

 

Umieramy ze skórą czarną lub białą

Z grymasem uśmiechu lub nienawistnym spojrzeniem

Młodo lub staro

We śnie lub w wielkim bólu

 

W końcu odchodzimy

Burzy się mrowisko

Przenosimy się do domu

 

Czasu mamy mało

 

Czasu mamy mało

A tu jeszcze trzeba

Pozamiatać podwórko

Spotkać się z Marylą na kawę

Przeczytać jakiś wiersz

 

Czasu mamy mało

A chciałoby się

Zobaczyć Paryż

Zatańczyć na ulicy

Zjeść kolację przy zapalonych świecach

 

Czasu mamy mało

A chciałoby się jeszcze pozachwycać światem

Wyleczyć mleczny ząb

Mocniej się przytulić

  Lub pogłaskać psa

Chciałoby się jeszcze

Znaleźć nowe drogi

Trochę poprzeklinać

I nastroić fortepian

 

Zanim przyjdzie ten czas

Kiedy będzie czas

Nic się już nie zdąży  

 

  Czarny poniedziałek

 

Czarny poniedziałek

Notowania uczuć maleją

Wzrasta cena racjonalnego myślenia

Popłoch inwestujących w uczucia

Załamanie się podaży ludzkiej życzliwości

Indeks indywidualizacji maleje

Słabnie wartość rynkowa ludzi starych

Ludzie pośpiesznie wycofują swoje marzenia

Redukcja oczekiwań

Chaos

Szaleje wymierność ludzkiej wartości

Inwestycje długoterminowe w związki

Okazują się być bez pokrycia

Nieprzystosowani znaleźli się na skraju załamania

Świat szaleje

Kraje się przewracają

Zgiełk

Zaskoczenie

Czarny poniedziałek

Czarny wtorek

Całe lata

 

Panie Jurku -może nie wysłał się przez pomyłkę jakiś pogodny, optymistyczny wierszyk?...Takie bym  chciała zamieszczać, bo tyle smutku i beznadziei dookoła A ile pan ma lat? Tyle tylko mogę panu napisać, że z taką wrażliwością nie będzie się panu lekko żyło. Pozdrawiam MU

 

Panie Jurku- Tuż przed wysłaniem tych listów na stronę, czytałam Pańskie wiersze.. .Przed pięcioma minutami dostałam wiadomość o śmierci koleżanki. Była niewiele starsza ode mnie, zadławiła się i to wystarczyło. Ależ ironia! Biedna Danka... Biedna jej rodzina...żal...

Dorota. (Ps. No i jak od tego smutku uciec Pani Magdo???)

 

 

Archiwum