15 X 2002r.

1.

Panie Pawle!

Przeczytałam przed chwilą pana „tryptyk”. Opowiadanie o dziewczynie z pomarańczową torbą podobało mi się bardzo i zaraz je zamieszczę na swojej stronie. Opowiadanie o misiu pluszaczku trochę mniej, chociaż pomysł, że ten miś ma własny telefon komórkowy i ładowarkę do niego i czeka, żeby ktoś do niego wysłał SMS- a –też mi się podoba. Radziłabym mu tylko rzucić papierosy, bo  to może być przyczyną jego   samotności...

 A WIERSZ( MOIM ZDANIEM, A JA SIĘ ZAWSZE MOGĘ MYLIĆ!) SŁABY, NIESTETY.

 

Poza tym popracowałabym nad interpunkcją, ale to są drobiazgi. Serdecznie pozdrawiam MU.

Paweł Kocon

 DZIEWCZYNA Z POMARAŃCZOWĄ TORBĄ

  Ta historia nie powinna się zdarzyć. To zwykle po nich z  wielkim trudem przychodzi  sen,  a  nad  ranem  człowiek  czuję się  jakby  rozładował wcześniej  wagon  węgla, taki  wagon  stojący  gdzieś  na  bocznicy  rozładować  jest  bardzo  ciężko. A  kiedy  słońce  w  swych  promieniach  topi  wszystko, nawet  największe  możliwości  człowieka –jest  jeszcze  ciężej.

To  była  jednak  jesień,  jeden  z  tych  pięknych dni  złotej  polskiej. Po ulicach snuje się babie lato, a  złote  liście  przyozdabiają brudny, spękany bruk. Ludzie  chodząc  w  porozpinanych  ciepłych  kurtkach  wystawiają swe wykrzywione  twarze  ku  prażącemu  słońcu. Metro  pustoszeje, a przystanki tonące  w  kurzu  i  cieple    zdrowo  przepełnione.  Wejście  do  autobusu  lub  innego  środka  komunikacji  naziemnej  graniczy  niemal  z  cudem, ale  póki  świeci  słońce nie  ma  rzeczy  niemożliwych.  Tak  więc ten chłopak zaczął  się  przeciskać  w  kierunku  otwartych  drzwi  autobusu  linii  127 między starszym  panem  w  czapce  i  siwą brodą,  a młodą  kobietą  z  lekką  nadwagą. Ściskając  w  dłoni  plecak, który  pamiętał  jeszcze  pierwszy  elementarz  i  worek na kapcie  któremu  co rok  doszywano jedną  kreskę  przed  literką  E, pokonywał  kolejne  stopnie  pordzewiałego  Ikarusa. W autobusie wszyscy ludzie wyglądają  tak samo. Ich spojrzenia giną gdzieś między czerwonymi, niebieskimi i  srebrnymi  samochodami ; co chwilę  ktoś  wchodzi, wychodzi, ktoś się przepchnie, przeprosi; bilety do kontroli.  Chociaż  nikt tu nikogo nie zna, to wszyscy jadą  w tym  samym  kierunku, a  kolejne  przystanki czynią  ciekawszą  ich  własną  drogę.

Zanim autobus zdążył  ruszyć,  tuż  przy  dużym  oknie  z tyłu pojazdu pojawiła  się  śliczna dziewczyna.  I  mogłaby  tam  stać  długo,  ale  jechała przez  miasto  z pomarańczową  torbą  na  ramieniu  z  czasów,  których  nie  pamiętam. Więc ona,  ona z    niewielką  torbą  na  ramieniu  miała  w  sobie jakiś  magiczny  pierwiastek,  który......jeśli  ktoś    kiedykolwiek  spotka  na pewno  będzie  wiedział  o co  chodzi,  bo  niektórych  osób  się nie zapomina.

Zatłoczony  autobus  to  bardzo  dziwne  miejsce,  nigdy  nie wiadomo  co przyniesie  z  sobą  kolejny  przystanek;  trudno  przewidzieć  kogo  się  spotka. A kiedy  ich  spojrzenia  zderzyły  się  ze sobą, zupełnie  jak dwa  pędzące  samochody,  które  za  chwilę  połączyć ma  zgrzytający uścisk crash-test’u,  jej pełne  i delikatne  usta odsłoniły w  swym  uśmiechu  białe ząbki, a  błękitne  jak ocean  oczy  zabłysły w  jesiennym  słońcu  niczym  światełko  niezależne  od  nocy i dnia.  Na  policzkach pojawiły  się dwa  niewielkie  dołeczki,  a delikatny  wietrzyk  przeciskający  się  przez  wszystkie  szczeliny pędzącego  autobusu lekko  rozwiewał  jej długie,  pachnące  mlekiem  jasne  włosy. Wyglądała  zupełnie  jak  małe  dziecko,  które  dostało  właśnie  dodatkową  porcje lodów o najlepszym  smaku.  Chłopak  zaczął  się  przeciskać  między  tymi  wszystkimi  ludźmi,  depcząc jednocześnie  ich zabłocone  niemodne  buty. Jakaś  kobieta  poczęła  nagle  krzyczeć,  że to  nie  muzeum  i  niech  każdy  stoi  cierpliwie  na  swoim miejscu,  po  czym  ze  skrzywioną  miną  dodała-chamstwo,  i  zatonęła  w  swej  lekturze  plotek  i  przepisów  na  dobry  obiad. Był  coraz  bliżej niej.

-Hej,  dawno  cię  nie  widziałam. Chyba  mnie  nie zapomniałeś,  jak  ci  włosy  długie  urosły,  ostatnio  miałeś  zupełnie  krótkie.  Musieliśmy  chyba  nie rozmawiać  grubo rok.

-Najwyższy  czas – odparł,  i  tak  zaczęła  się  ta kolejna historia,  co nie powinna  się  zdarzyć.

I chociaż  nie  widzieli  się  tyle  czasu, mieli  tyle  sobie do opowiedzenia,  że  kilka  przystanków  wspólnej  jazdy  to  o wiele za  mało. Ona  mówiła o swoich  kolejny  egzaminach  z  języka  francuskiego,  o  minionym  roku,  w którym  mogłaby zrobić  coś więcej  i  lepiej, a  on  słuchał  uśmiechając  się  przy  każdym  jej  słowie. Chciał  powiedzieć  coś, czego  bardzo  się  bał. Złożyć  w  kilka słów  pewną  nadzieje, w  którą czasem  przestawał wierzyć. Nie skończyć  na  zdawkowym  pocałunku  na pożegnanie.

         -Moi  rodzice, wiesz, jutro jadą  gdzieś  daleko, dwa dni  drogi  stąd. I ja będę  sam, zupełnie  nikogo.  Może spróbujemy  umówić  się  na  sobotę, u mnie  wieczorem. Jeśli  chcesz.

         -Jeśli  zrobisz  coś do jedzenia to  na pewno  przyjadę.

Od  tej  chwili  każda  myśl  była ulgą, a  spojrzenie  rozkoszą.  Autobus zaczął  nagle  frunąć  ulicami  szarego  miasta,  nie  było  przystanków  ani wertepów, a wszyscy  ludzie  dookoła  uśmiechnięci i  prawdziwi. I  chociaż  wszystko wyglądało tak  samo,  to  przecież  między  dwoma  kolejnymi  przystankami  wydarzyło  się  tak  wiele. Nawet  naklejki, które  od  jakiegoś czasu  zdobią  wnętrza  autobusów  stały  się  śmieszne,  zupełnie inne.  Na  jednej  z nich,  czarnym  tłustym  drukiem  napisane  było: Lepiej uważaj. Ten autobus jest  magiczny. Za chwilę coś się stanie.  Zabawne-pomyślał  i  roześmiał się,  bo przecież  nie ma żadnych magicznych  autobusów  i  chciał  jej  to  powiedzieć,  ale   kiedy  odwrócił głowę,  jej już nie  było.                                                            Lepiej uważaj.   

 

Nie  ma  daty ale  pewne  jest,   że  powstało  w  Warszawie   z  myślą  o  pewnej  młodej  osobie                                                                                   

 

2.

Magusiu, a co się stało z moim listem ? Najpierw go nie było, potem nagle się pojawił i nie powiem serce moje cieszył, a teraz zniknął. Czyżby cenzura? Kocham te twoje wiersze jedenaste. Całuję w niedzielne słotne popołudnie i tęsknię za rozmową. Jesteś jedną z moich najlepszych terapii. Uzależniłam się od Twojej strony , podobnie jak wpadłam w nałóg czytania dziennika Jandy. Trzymaj się cieplutko - Twoja A J

 

  Dorotka się przeprowadzała i pogubiła jakieś dyskietki, na których były wiersze i listy, ale już je znalazła i wszystko będzie dobrze  .Nie uzależniaj się od niczego...Całuję MU

(Listy już są na miejscu, przepraszam...D.)

3. 

Pani Magdo,

Uspokoiła mnie Pani, dziękuję. Nie to, żebym była człowiekiem małej wiary, ale ponieważ wszystko wymienione: "Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława" pan Grzegorz - chciał, nie chciał - ma w jakiś sposób na koncie, to zgrzeszyłam myślą, że być może jest na tyle źle, iż trzeba Go fraszką Jana K. ratować. Szczęście, że nie.

  Czasy rzeczywiście nielekkie, zarówno dla Artystów jak i np. dla matek, które z miejsca zwalnia się z pracy, gdy tylko wykażą się daleko posuniętą niesubordynacją i poproszą o przedłużenie urlopu wychowawczego miast wracać na dziesięciogodzinny etacik w amerykańskim koncernie. To wszystko nazywa się chyba ekonomia.

  Ale bez prozaku , proszę. Prozak niech łykają ci, którzy, żeby żyć, potrzebują być permanentnie zachwyceni sobą i mieć poczucie ciągłego zadowolenia. Politycy na przykład? Wy, Drodzy Państwo Artyści, nie gubcie niepokojów, lęków, obaw, wrażliwości, pogubienia, nie dystansujcie się za bardzo, bo co nam wtedy - Waszym odbiorcom (licznym przecież) - pozostanie?? Śmierć głodowa. Albo jeszcze, nie daj Bóg, co gorszego.

  Pozdrawiam,

Kinga W.

  P.S. Zamysłem wydania płyty z kołysankami dla dzieci jestem szczerze ucieszona! Dwuipółletni słuchacz "Księżyca w misce" również.

Cieszę się, że panią uspokoiłam .Nie dajmy się amerykańskim koncernom! Pozdrawiam dwuipółletniego.MU  

 

4.

Prześliczna strona z duszą..... 

Pozdrawiam,

Zosieckowany Piotr L.

 

 Jaki śliczny imiesłów! Pozdrawiam MU

 

5.

A więc to taka jest koncepcja! Ja myślałem, że adres prywatny... Taki poetycki Byk Brazer, rozumiem... Bardzo dziękuję za fraszkę, a zwłaszcza za dedykację - with love. Mogę dopowiedzieć słowami Dymnego: Niech każdy leży tam, gdzie może/ a może to mu dopomoże /czy ktoś jest mały, wielki, dumny /i tak położą go do trumny /więc: PÓKI CZAS, KORZYSTAJCIE Z UDOGODNIEŃ! etc. Panią Wołąkiewicz serdecznie pozdrawiam, Ciebie ściskam z należną czcią i/ lub pasją (niepotrzebne skreślić) GT  

 

Ależ bardzo proszę; jeszcze kiedyś Ci coś wyślę(po trochę dłuższym namyśle...)Pozdrawiam serdecznie całą trójkę(M. Już jest czwarta)MU

  14 X 2002r.

  1.

Magda! To ja, Turnauer! Witam Cię w klubie www! Maryna bardzo prosi o materiały dotyczące słynnej diety, względnie informacje, skąd je wziąć. Pogoda jest tak wstrętna, że chyba kupię sobie prozak. Ściskam GT

 

Grzesiu!

 Materiały dotyczące słynnej diety są „u ludzi”. Maryna będzie piąta w kolejce i ja będę o tym pamiętać.

Prozaku nie bierz boś za młody...(to a propos naszej rozmowy w „Guliwerze”-10-go pażdziernika).

Póki co rum do herbaty i gorąca czekolada. Wysłałam Ci też wiersz poety, którego wielbię ( oczywiście zrobiłam to z miłości) . Bardzo mi było z Wami miło na obiedzie. Ucałuj (szczupłą ciągle!) Marynę i cudowną

Córkę-Antoninę ,Tosię ,Tolę(czy ona już się rozgląda za jakimś Anatolem, bo tak mi jakoś błyskawicznie wydoroślała?).Przed chwilą wróciłam  znad morza i zobaczyłam pierwszy śnieg w tym roku!

 

2.

Droga Pani Magdo,

  Bywam na Pani stronie - od początku - z regularną przyjemnością. Największą radość sprawia mi lektura Pani "jedenastych" wierszy. Sama, od dawna, posiadam coś na kształt podobnej antologii - kiedyś starannie przepisywałam swoje "jedenaste" do zeszytu w kratkę, teraz częściej ograniczam się do przyklejania żółtych karteczek w ulubionych miejscach poszczególnych tomików. Doprawdy, łaskawy ten świat, że na tyle skarbów można się w nim natknąć. I to, praktycznie, bez wychodzenia z domu.

 

Ale ja w sumie nie o tym miałam. To w ramach wstępu do. Miałam, co następuje: zaglądam dziś do Pani "jedenastu" i widzę fraszkę Kochanowskiego z dedykacją dla Grzegorza Turnaua. Grzegorz Turnau to najbliższa mi z bliskich osobowość artystyczna, taki Brat Dusza (jeśli wolno mi ulec pokusie i tak się niemądrze (?) spoufalić)... Proszę wybaczyć. Szczerze mówiąc, ja z GT mam dokładnie tak, jak Pani Dorota z Panią (...)

 

Widzę, że z uporem przedłużam ten list. Chciałam jedynie - po tej wyczytanej dedykacji - zapytać tylko, jeśli można (??), dlaczego akurat Turnauowi "Fraszka o życiu ludzkim"? "Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława" - nie sądzę, żeby było z Nim aż tak Źle. Aż tak to chyba nie. Chociaż, może gdyby popatrzeć... No nic. Odpowie mi Pani, Pani Magdo? Dlaczego?

 

I jeszcze słowo, słówko naprawdę, do pani Doroty. Bo ta andragogika tak się przewija w korespondencji. Pani Doroto, jam też andragog, po tych samych studiach, tym samym - jak myślę, bo to chyba tylko na UW robią - wydziale, z pracą magisterską pisaną u prof. Karney. Służę doświadczeniem, jakby co :)

 

Pozdrawiam i Ściskam Obie Panie,

Kinga Wołąkiewicz

 

 

Droga pani andragog!

 

Siedzieliśmy sobie z Grzesiem i pewną panią Małgosią z Gdańska w restauracji ”Guliwer” na Brackiej (oczywiście w Krakowie)  i narzekaliśmy na ciężkie czasy dla typu twórczości, którą staramy się uprawiać. Ponieważ Grześ jest ode mnie dużo młodszy(urodził się w roku 1967-a ja wtedy robiłam maturę)-to bardziej się tym wszystkim przejmuje. No i ja chciałam, aby przy pomocy wielkiego Jana K. Nabrał dystansu do tego wszystkiego...(cokolwiek czyniemy) Gorąco pozdrawiam MU

Ps. Może ucieszy panią wiadomość, że przymierzamy się do wydania wspólnej płyty z kołysankami dla dzieci...

 

No to i ja się dopiszę skoro i do mnie w tym liście jest kawałeczek... Z całą pewnością Pani Kingo tę samą co Pani zacną uczelnię (lada miesiąc) mam nadzieję skończyć. Choć spod wszechogarniającej charyzmy Pani Profesor się uchyliłam –psychologię pracy zwyciężyły zainteresowania kulturą... Dziękuję za „Służę doświadczeniem ...” D.

     

 

10 X 2002r.

1.

Dziś w nocy wraca Magda Umer i  jutro, mam nadzieję, odpowie na Państwa listy... Sporo ich przyszło i za wszystkie gorąco dziękujemy. Tymczasem zamieszczam dwa, których przez przeoczenie nie wysłałam na stronę w poniedziałek...

2.

Niesamowicie wirtualna Magdo, hej

 Jak mówi młodzież - " niezły tu czat ! ". Dziękuję za Staffa, ten "dym" dał mi dużo do myślenia. Przy okazji z uwagą przeczytałam parę pouczających słów od poety Kubiaka.

Nawet sobie myślę , czy ich nie podesłać pewnemu zapracowanemu specjaliście od programów celnych.

Czy ja pamiętam coś z przeszłości ? Najmniej daty. Z tym miałam kłopot już w szkole. To co pamiętam to Twoje różne suknie - lejby, spodniumy, kapelusze i chustki z daszkiem ,co chyba nie świadczy o mnie najlepiej. I nasze rozmowy na Korotyńskiego, i jak wiatr gwizdał w "wielką płytę" itp. Tak naprawdę mnóstwo wspomnień.... Jak się nauczę skanować - to prześlę Ci parę zdjęć - dawnych i aktualnych.

Niestety znów grozi nam listopad, niech sobie idzie za morze ! Całuję - Asia.

 

P.S. Pozdrów Andrzeja. Czy mnie jeszcze pamięta ?

P.S. Zupełnie nie rozumiem sporu na temat kolorów - bo ja na "lufciku" mam wszystko czarno - białe !

 

Asiu, ( którą ja z kolei pamiętam jako małą dziewczynkę, a tu nagle tyle komplikacji w bardzo już dorosłym życiu )!

Myślę ,że Andrzej cię jeszcze pamięta, ale z mężczyznami tak naprawdę to nigdy nic nie wiadomo...

Najgorsze z tym listopadem jest to, że on sobie nigdzie nie pójdzie...Ja postanowiłam go przepracować intensywnie, bo wtedy zleci dużo szybciej. Przynajmniej taką mam nadzieję. Nie możesz nic zrozumieć ze sporu na temat kolorów, bo już wszystko zostało poprawione na bardziej optymistyczne. I jest czarno na białym

.

Pozdrawiam MU

 

3. 

Szanowni Państwo,

serdecznie witam ze strony poświęconej Agnieszce Osieckiej  - free.art.pl/osiecka.  Bardzo się cieszę, że jest wreszcie w internecie strona Magdy Umer, której wrażliwość zaskakuje, zdumiewa i olśniewa.

Myślę sobie, że dzięki takim stronom współczesny multimedialny świat obrazków stanie się mądrzejszy, ciekawszy i bardziej elegancki. Sama strona jest intrygująca  oszczędnością stylu. I jest to tylko jej zaleta: przepych w internetowych kreacjach staje się niemodny. Życzę powodzenia oraz spełnienia także na tym odcinku rzeczywistości.

 

Pozdrawiam:

Dawid Karaś

free.art.pl/osiecka

 

P.S. Już zaczęliśmy zachęcać naszych czytelników do odwiedzin Państwa strony.

 

Panie Dawidzie!

My, to znaczy państwo, to znaczy Dorotka i ja z czerwonymi uszami przeczytałyśmy  pana list i postaramy się robić wszystko, żeby nie zawieść. A waszą stronę mamy zalinkowaną (jeżeli to się tak pisze...) !Pozdrawiamy -MU i DO . 

 

 

13 X 2002r.

Droga Pani Magdo!!!
Widzę, że pomysł zrobienia strony internetowej, o którym tyle słyszałam we
Włoszech zarówno od Pani jak i od p. Krystyny doszedł do skutku:)
I nie jestem jak widać jedyną osobą, która za to dziękuje:)
Zaczęły się studia. Warszawę zastałam taka, jaką ją zostawiłam w
czerwcu-szybka i chaotyczna, jak dla mnie.
Ale są nadal sztuki, koncerty, wystawy(polecam gorąco wystawę Picassa-na
mnie zrobiła olbrzymie wrażenie),"gałązki jarzębiny", a teraz również
jedenaste wiersze. To wszystko pozwala oderwać się od tej smutnej jesieni
za oknami.
Jeszcze raz dziękuję, życzę wytrwałości i wielu miłych chwil w związku ze
stroną:)
Całuję i pozdrawiam gorąco!
Marysia Ołdak
p.s. a terapię "kolorowa" -antydepresyjną-sama zaczęłam stosować:)
rdzawy, chabrowy........ byle do wiosny!:)

 

Zapomniałam z tego wszystkiego przekazać równie serdecznych pozdrowień
dla całej Pani rodziny ,co też właśnie nadrabiam.
m.
p.s .A jak miewa się kołdra toskańska?

Marysiu! Całuję cię mocno. Trzymaj się i nie dawaj jesieni!(to znaczy bierz z niej tylko to, co najlepsze.)

Kołdra toskańska cieszy moje oczy ,a także służy do ćwiczeń( na przykład subtawirasany)MU

 

 Pani Magdo,

Wyczytałam, że będą "Rozmowy o zmierzchu..." i koncert "Zielono mi" na płycie DVD. To cudownie i oby się ziściło!!!!! Wreszcie!!!
Ale ja nie mam DVD..................... : (
Czy VHS też jest w planach???? Co prawda to może jest dobra okazja, żeby to DVD wreszcie nabyć, ale przede mną akurat przeprowadzka i planowałam (i nie planowałam, a są) inne wydatki najpierw... Chyba zmienię priorytety.. :))

Pozdrawiam serdecznie, zadumanie i jesiennie,
Magdalena

P.S.
W ubiegłym tygodniu miałam pewien baaardzo trudny i niemiły dzień, jeden z takich kiedy wszystko wydaje się tracić sens, a tu na stronie akurat znalazł się wiersz T. Kubiaka "Tylko ze strachu". Nie znałam go wcześniej. Bardzo do mnie przemówił i - nie podejrzewałabym, że to możliwe do tego stopnia - bardzo mi pomógł wrócić do równowagi i przypomnieć sobie o sobie. A to mi było potrzebne.
Dziękuję z głębi serca, naprawdę.

Pani Magdaleno- nie wiem, czy będą na kasetach VHS, ale może się niedługo dowiem. Jest już pani którąś osobą, której ten wiersz był bardzo potrzebny. Bardzo się cieszę, bo po to się właśnie w to ”bawię”. Pozdrawiam MU

 

Pani Magdo,

Domyślam się, że zasypało obie Panie listami, ale cóż - nie mogę nie napisać: Najserdeczniejsze życzenia urodzinowe!

Dla Pani - wszystkiego co najlepsze, najpiękniejszych wierszy i najprawdziwszych przyjaźni, tęczowych spojrzeń na świat i żeby Pani dalej tak pięknie wychodziło wszystko co Pani robi!
I na Pani ręce (oczy?) także dla Agnieszki - spokoju na zielonych polach i żeby tam na obłoku hen - czuła to ciepło i tęsknotę za Nią wszystkich prawdziwych i wiernych przyjaciół zostawionych tutaj na przeciwko...

Mam nadzieję, że Kraków, jako - obok Kazimierza - najbardziej duszaste miasto godnie Panią uczcił urodzinowo!

Wszystkiego dobrego!
Magdalena (wyszło mi, że także z marginesu)

Kraków tak mnie uczcił, że chyba w życiu nie miałam takich urodzin! I w ogóle było tam wspaniale!


(Ukłony w stronę pani Doroty - dziękuję, że udało się Pani namówić Panią Magdę na stronę!!!)

A ja dziękuję pani Magdzie, że się dała namówić... D.

Dzień dobry Pani Magdo,
Tylko kilka słów...
Jakie cudne te wiersze...jak się cieszę na tę Pani antologię. Czy rzeczywiście jak pisze T. Kubiak uczmy się samotności ? Ja tak się jej boję. Mysz.

  Myszo!

Można się jej nie uczyć, nie przyjmować do wiadomości, uciekać od niej dokądkolwiek. Różnym ludziom różne wyjścia są potrzebne. Ale jest i takie. Oczywiście tylko na jakiś czas...Pozdrawiam MU

 

Dzień dobry,
serdecznie dziękuję , nareszcie! Cieszę się, że oprócz Pani piosenek, których od lat słucham, oprócz nieczęstych programów w telewizji będę mogła obejrzeć Pani fotografie, usłyszeć Pani głos. Dziękuję również Pani Dorocie. Życzę powodzenia i wytrwałości.
PS
Składam Pani serdeczne życzenia urodzinowe. Ja też jestem Wagą.
Katarzyna z Wrocławia

  Pani Kasiu!

Chyba najbardziej potrzebna mi jest wytrwałość.Wróciłam właśnie z Krakowa wykończona(ale szczęśliwa).W sobotę jadę do Gdańska, a w międzyczasie tyle zaległości. Pozdrawiam MU

 

najlepszego wszystkiego! na urodziny i poza nimi!
całuję Ciebie, Magdo czule i pozdrawiam. lidia p.

 

Lidko kochana, piękna i dobra –bardzo Ci dziękuję!(zdjęcia nie umiem „wyświetlić” ,ale może Dorotka mnie nauczy)MU

  Sto lat! a co tam sto?! Milion lat! Pani piosenki "wprowadziły" mnie do mokrego, kwietniowego Sopotu dwa lata temu. Od tamtej pory wracam tam często.
Agata

Agato! Bardzo dziękuję! Ja także co roku muszę być w Sopocie. Chociaż na chwilę.MU

 

  STO LAT, STO LAT, STO LAT, NIECH ZYJE, ZYJE NAM....
URODZINY !!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dobrych przespanych nocy. Bajkowych krajobrazów...Żyć będziesz może nie 100 ale wiele, wiele, wiele lat dając ludziom tyle radości i zaangażowania ile do tej pory. Cieszę się przeogromnie ze zaliczam się do tych którzy mają prawo cieszyć się Twą osobą, wiesz o tym ze świat bez Ciebie niewarty byłby ani chwili życia !!!!!!!!!!
Niegasnącego optymizmu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
KOCHAMY CIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Malgorzata W. , Tampa, Floryda

Na razie, odpukać nie gaśnie! Dziękuję i pozdrawiam MU

 

"...A mnie jakikolwiek kontakt z ludźmi tak strasznie dużo kosztuje psychicznie! Ja najchętniej przyjaźnię się przez telefon, a w ogóle, gdyby nie moja rodzina, zamieszkałabym na resztę życia w celi brata Alberta, na Kalatówkach... " - przeczytałam to właśnie w wywiadzie p. Marii Bojarskiej z panią i p. Krystyną Jandą.

Pani Magdo! - piszę pod wpływem impulsu, obiecałam sobie, że nie będę tak często zawracać głowy osobie i tak zasypywanej listami, ale nie potrafiłam się powstrzymać... .
Ja wiem, że Pani nie psycholog, a w ogóle to wywiad, a każdy przeżywa inaczej i po swojemu. Ale - ja też tak mam.
Jak Pani sobie z tym radzi, a zwłaszcza radziła sobie w wieku, powiedzmy, 30-35 lat?... Tzn. jak Pani potrafiła nie zdziwaczeć i nie odizolować się od świata, a jednocześnie żyć w zgodzie ze swoim charakterem, upodobaniami i nie miotać się pomiędzy chęcią a tym co się powinno, bo czuję, że Pani to osiągnęła?
Ja często zmuszam się do kontaktów tzw. towarzyskich, umawiania się, cierpię do chwili spotkania, podświadomie - lub także świadomie - kombinuję jak się z tego wymigać, a potem z reguły jest nawet miło, przyjemnie, nie żałuję itd. Ale przy następnej okazji - od nowa...
Bliscy mówią, że jestem dziwaczka, że się izoluję, że trzeba żyć między ludźmi. Być może. A to wcale nie tylko nieśmiałość - ja po prostu (przepraszam za to słowo - klucz, ale akurat pasuje...) tak wolę. I skoro mnie jest lepiej ze sobą i w "moim świecie", z książką, płytą, zeszytem, snem, zdjęciem, kotem? Ja się nie lubię integrować, nie odczuwam takiej potrzeby i nie zazdroszczę tym co między ludźmi czują się jak ryba w wodzie. Pani to chyba rozumie, prawda?
Przepraszam za prywatę, ale dzięki Pani czuję, że wcale nie jestem taka nienormalna....

Pozdrawiam serdecznie,
Magdalena

 

Myślę, że powinno się żyć w zgodzie ze sobą, jeśli to jest możliwe. Ale tak naprawdę to ja nie umiem się mądrzyć i radzić ludziom, których nie znam .Może właśnie powinno się „na siłę” wychodzić do ludzi? To już jacyś mądrzy lekarze muszą pani poradzić...MU

Ps. A kiedy miałam 30 lat to byłam samotną i smutną kobietą. Jedynym moim szczęściem był mój syn-Mateusz. Miał wtedy 2 lata, a teraz ma 25 i studiuje w Nowej Zelandii!

Droga Pani Magdo

Zgodnie z umową, jaką złożyłem na Pani ręce podczas poniedziałkowego
koncertu, przesyłam Pani kawałek mojej twórczości. Wybrałem miłość, gdyż jej
nigdy za wiele, a tylko ta niespełniona pozostaje w naszych sercach.
Opowiadanie o Dziewczynie z pomarańczową torbą pochodzi z tryptyku, mam
więc nadzieje, że będę mógł Pani przesłać całą kompozycję, stanowiącą
całkiem przyjemny obraz. Spodziewam się, że otrzymam solidną dawkę krytyki i
wskazówki, jak dalej szlifować swój warsztat.
Z okazji urodzin wszystkiego dobrego, proszę zamknąć oczy i pomyśleć sobie
życzenie, właśnie tego Pani tego życzę.
Jeszcze raz wszystkiego dobrego, pozdrawiam i czekam na odpowiedź

Paweł Kocon

  Panie Pawle!

Zamknęłam oczy i pomyślałam sobie, jak by to było dobrze, gdybym mogła przeczytać to opowiadanie za kilka dni, bo padam z nóg, a ono jest długie. Z góry dziękuje za wyrozumiałość-MU 

Witam Pani Magdo!

Obiecałam sobie, ze dopóki nie wymyślę tematu pracy mgr nie będę się plątac po internecie. dziś nie wytrzymałam i "zerknęłam" na stronę Pani Krystyny, a tam informacja, że w sieci powstał Pani "pokój".
Tematu wciąz nie mam, ale co tam... :) może mi się dzis przyśni. Wracam do wczytywania się, pozdrawiam serdecznie i wbrew temu co za oknem ciepło i rudo jesiennie. życzę powodzenia w komputerowych zmaganiach!
PS. podpisuję się pod propozycją ZIELENI na tej stronie.

Ula

-Pani Ulu, ten komputer to najtrudniejszy przedmiot w moim życiu!PozdrawiamMU

 

 

Jestem wielbicielem pani talentu.
Życzę Pani wielu sukcesów w pracy oraz życiu prywatnym.
Jest Pani naprawdę wspaniałą KOBIETĄ.

 

Pokażę ten list mojemu mężowi, bo on ma co do tego poważne wątpliwości...Pozdrawiam MU

Droga Pani Magdo.
Właśnie wybija ?północ poetów. Myślę, że to dobra godzina także
i dla Pani.
Na początek w imieniu własnym oraz dyrekcji i grona
pedagogicznego Publicznego Gimnazjum im. Agnieszki Osieckiej w
Niemodlinie przesyłam Pani moc najserdeczniejszych życzeń-
spełnienia marzeń najskrytszych, spokoju i radości na co dzień i
wiele zdrowia i siły, aby wystarczyło jej Pani na to, by
dostarczać nam wciąż nowych artystycznych wzruszeń i nadal
trzymać pieczę nad dorobkiem Agnieszki.
A teraz Dniu Patrona. Dzisiejszy dzień był w naszej szkole
absolutnie cudowny. Były urodziny u Agnieszki. Czyli goście, i
tańce, i nawet prezenty. Pisałam Pani już chyba o tym, że
wymyśliliśmy, aby były to kapelusze. Muszę przyznać, że kilka z
nich to małe arcydziełka. Uczniowie zaangażowali się bardzo we
wszelkie przygotowania i w realizację programu artystycznego,
entuzjastycznie przyjętego przez widzów, wśród których, oprócz
władz i osobistości lokalnych, był sam rektor Uniwersytetu
Opolskiego - profesor Nicieja. Powiedział wiele ciepłych i
serdecznych słów o naszej patronce, o niebanalności i trafności
naszego wyboru. Cieszymy się bardzo. A dzieciaki w siódmym
niebie śpiewają na szkolnych korytarzach ?Małgośkę. Prawdziwe
święto szkoły. Spontaniczne i radosne, bez cienia atmosfery
nadętych akademii ku czci.
Pozdrawiam serdecznie. Kinga Starczynowska
P.S. Przesyłam Pani w załączniku informator o programie
artystycznym.

To świetnie, że nie było nadęcia i zadęcia. Tak trzymać! Pozdrawiam MU

  Pani Dorotko Osińska !
Wielkš radoć sprawiła nam Pani otwierajšc tę stronę. Gratulujemy wspaniałej pracy i wytrwałoci w tym przedsięwzięciu.Dziękujemy Pani za przybliżenie nam ciekawej Postaci ,jakš jest Pani Magda Umer-Jej biografię ,koncerty ,piosenki..
Cieszymy się również , że to włanie Pani - jako utalentowana , młoda piosenkarka podjęła się tak mrówczej pracy.Życzymy dalszych sukcesów !!!
Krystyna i Henryk L.

Już dawno nic nie dawało mi tyle radości, co ta strona. Cieszę się, że nie tylko dla mnie stała się ważna... D.

 

Witam i wprost nie wierzę, że na stronie Magdy Umer mimo, że jest oddzielone przecinkiem.
Kiedyś w wypowiedzi w TV Krystyny Jandy (w programie Jagielskiego) usłyszałam, ze Pani jest jej wyrocznią językową,
chodziło o niemniej jednak (niepotrzebne jednak), a tu widzę ten nieszczęsny przecinek, wszak winno być
mimo ze. Czepiam się może, ale to pewnie moje skrzywienie zawodowe, jestem redaktorem edytorem
i stad taka wrażliwość, szczególnie że błąd na stronie polonistki. Serdecznie pozdrawiam
B. Libiszowska

 

Droga pani edytor!

Przysięgam, że t o nie ja napisałam mimo że  z przecinkiem w środku! Jeszcze nie jest ze mną tak źle. To Doroty tego nie uczą na andragogice, ale za to uczą cierpliwości do ludzi starszych, a to chyba jest ważniejsze, więc jej wybaczamy, dobrze? Ona zresztą powiedziała mi, że sama do pani coś napisze. Pozdrawiam gorąco- MU

No to piszę skoro powiedziałam...

Tak mi głupio Pani edytor, że nasza polonistka musi się za mnie interpunkcyjnie wstydzić. I moja andragogika też raczej nie ma powodów do dumy... Przecinki zawsze błąkają mi się tam gdzie nie trzeba, proszę najserdeczniej o wybaczenie- Dorota.

Dzień Dobry Pani Magdo!

Na początek odpowiedź na pytanie w którym piśmie zamieszczono wywiad z Panią i Krystyną Jandą. Było to "Zwierciadło" z takiego cyklu Przyjaciółki lub Przyjaciele. Bardzo się cieszę, że ma Pani swoja stronę bo to taka przyjemna odmiana gdy w ciągu dnia mogę posłuchać Pani głosu. Dodałam ją natychmiast do moich ulubionych.
A wiersz Jonasza Kofty "Czym jest miłość", którego, przyznam ze wstydem nie znałam jest PIĘKNY.
Ponieważ jest Pani w Krakowie i przeczyta list pewnie z opóźnieniem proszę pamiętać że moje życzenia urodzinowe dla Pani były tego dni bardzo, bardzo gorące. Wszystkiego najlepszego, radości szczęścia moc....
Pozdrawiam Sylwia z Wrocławia

 

Pani Sylwio-dziękujemy za podpowiedź. Dorotka to wpisze gdzie trzeba, jako słynna archiwistka.

Ten wiersz  nazywa się :”Co to jest miłość”...Pozdrawiam MU

 

Droga Pani Magdo,
cieszę się bardzo, że odpisała Pani na mój list. Widziałam Panią na koncercie w radiowej Trojce "Pamiętajmy o Osieckiej" dzięki zaproszeniu Pani Marysi Szymonik i przede wszystkim gratuluję fantastycznego klimatu,  jaki Pani stworzyła prowadząc to spotkanie. Chciałam wtedy z Panią porozmawiać, ale może to nie był odpowiedni moment, bo tyle tam wspaniałych gości ...
W każdym razie dziękuję za odpowiedź i  pozdrawiam -Greta.

Bardzo proszę, zadzwonię, jak wrócę z Gdańska MU

 


 

 

 

5 X 2002r.

1.

Dzień dobry Pani Magdo!

Tyle zła na tym naszym świecie, tyle biedy, cierpienia i łez, często w
oczach małych, niewinnych istotek. To wszystko nie pozwala być szczęśliwym.
Ale są jednak takie uczucia jak miłość, cechy takie jak wdzięk, książki
niczym tlen, muzyka - ciepły płaszcz na zimę. Są mężczyźni jak Pan Zbyszek
Zamachowski, są kobiety takie jak Pani. To wszystko natomiast pomaga mi
budzić się z tak nierealnych snów i mieć wiarę w nadchodzący dzień, nie bać
się go.
Mam tylko 21 lat, a tak trudno mi odnaleźć się w dzisiejszym świecie z
tym moim sentymentalizmem i marnym zachwytem nad gałązką jarzębiny. Czasem
mam dość tego dążenia do wyżyn - nie czuć, nie myśleć, żyć bez pragnień. Ale
co to za życie?! Pani tak bardzo mi pomaga w tej codziennej walce, nie
zdając sobie z tego sprawy. Och, już więc Pani wie, że jest dziewczyna,
która jest bardzo wdzięczna za wszystko to, co Pani do tej pory stworzyła,
co Pani od tej pory stworzy.
Dziękuję i pozdrawiam gorąco w ten jesienny, ale jakże kolorowy, kasztanowy
dzień.

Marta

Jeżeli mamy dzisiaj się  czymś zachwycać, to przede wszystkim  gałązką jarzębiny.

A z kasztanami tragedia. Trzeba się nazachwycać, zanim nie znikną z naszego kontynentu...

Na razie mam ich całe kieszenie ze środowych Łazienek. Ja także bardzo gorąco panią pozdrawiam. MU

 

2.

Wreszcie, nareszcie!!!!!!
Jak tu cudownie, jak pięknie i jak spokojnie.
Wreszcie mam okazję Pani podziękować za wszystko! Za wieczory spędzone przy
"Pachnącym groszku", za wiele wspomnień, za koncert, który kiedyś się odbył
w Łazienkach Królewskich i był dla mnie bardzo ważnym wydarzeniem, za
"Zielono Mi" i za łzy jakie temu koncertowi towarzyszą. Zawsze chciałam to
Pani powiedzieć osobiście, ale na spotkaniu z Panią Szymborską nie miałam
śmiałości podejść, a na ostatnim przepięknym koncercie W Teatrze
Dramatycznym, nie było okazji. Ten koncert zostanie mi w pamięci na całe
życie, wykonanie Okularników, najcudowniejsze jakie słyszałam, miałam
dreszcze. Tylko dlaczego te chwile są tak rzadkie, a Pani się tak ukrywa?

Jeszcze raz dziękuję. Aula

ps. Jakiś czas temu Pani Krysia Janda wspominała, że ma Pani mieć koncert w
Krakowie, czy to aktualne? Ja czekam i czekam, bo w Leśniczówce Pranie być
nie mogłam i teraz jedyna nadzieja.

 

Tak, będę w Krakowie 9 października. Czy pani naprawdę nazywa się Aula?!

3. 

Pani Doroto!
Sprawiła mi Pani taką radość, zakładając tę stronę. Nie są ważne kolory
czcionek, cała ta szata graficzna. Jak ktoś ma ochotę zobaczyć naprawdę
piękne kolory, to proponuję spacer - pora roku jest odpowiednia;)
Dziękuję bardzo i życzę samych kolorowych sukcesów w życiu i w wirtualnym
świecie.

Marta

Też myślę, że w tej akurat sytuacji kolory i czcionki to tylko dodatek. Będę się jednak starała, żeby i ten dodatek stał się satysfakcjonujący dla tych, dla których ma on znaczenie...

Również życzę jak najwięcej kolorów... Dorota

4.

Doroto, zrobiłaś świetną stronę! Jest ładna. A dla tych kto krytykuje wygląd, temu powiem że nie od razu Rzym był zbudowany! Strona jest w trakcie rozwoju i na pewno będzie lepsza. Wszystkiego najlepszego

 

Na pewno będzie lepsza!!! D.

 

5.

Proszę Pani!.

Bardzo się cieszę ,że Pani strona jest już w Internecie. Będę jej częstym gościem.

Chciałam Pani podziękować za to ,że pilnuje Pani pamięci Pani Osieckiej. Organizuje Pani takie rzeczy jak np. „Pamiętajmy o Osieckiej” .To przykład najpiękniejszej przyjaźni świata.

Pani Osiecka była osobą, która fascynowała i do dziś fascynuje młode pokolenia. Ja sama mam wiele wierszy, piosenek, wiele płyt (”Pięć Oceanów.”) Pani Osiecka to wielka osobistość.

Dziękuję, pozdrawiam, życzę dużo zdrowia i zielonookiego szczęścia.

Ania Wąsowicz z Myślenic 14 lat.

 

 Pani Aniu!

Ten konkurs piosenek Agnieszki organizuje kilka wspaniałych osób, ja go tylko prowadzę i trzymam kciuki za młodych wykonawców. A skoro Agnieszka jest tak pani bliskim człowiekiem, to z panią pierwszą podzielę się moją radością nie do opisania: Wczoraj wieczorem zakończyłam montaż „Rozmów o zmierzchu i świcie”, które razem z koncertem :”Zielono mi” ukażą się (może już na gwiazdkę) na płytach DVD! Niech pani trzyma kciuki, żeby tak się stało...

 

 Ps. przepraszam, że tak panią postarzam tym” pani”, ale pomyślałam, że to może być przyjemne, taka wcześniejsza dorosłość. Wszystkiego dobrego-MU

 

6

Najdroższa pani Magdo!!!!
Strona www przepiękna, wszystkiego jeszcze nie ogarnąłem, ale i tak
już mnie duma rozpiera!!!

Ja panią po prostu ljubliu

cichy wielbiciel

gienek
Mateusz P.
 

A ja za panem tęsknię do nieprzytomności i liczę dni do lutego, kiedy będę mogła wreszcie do pana przyjechać, aż na koniec świata. Kocham jak dawniej a może jeszcze bardziej...  M

Ps. Mam dla Pana prezent...

 

 

4 X 2002r.

1.

Pani Magdo kochana,
że o Heli z Pęcic nie wspomnę, to kobita!
Dziekuję Pani za kochanie Jeremiego Przybory i za Łazienki. Urodziłam się z Kabaretem Starszych Panów i jako we śnie spowita dziecinka pokochać musiałam bo niemowiątko bezbronne jest. Potem bezbronna nie byłam i Pani pokochać nie mogłam, musiałam kochać Demarczyk. Taki los. Jędrusik, Cembrzyńską, Warską, Jandę. A teraz na starość robię się bezbronna i już Panią, tak nienaturalnie naturalną w tych nawłociach, też kocham bo mam serce jak tramwaj i trzydzieści lat towarzyszy mi Pani. Co to jest, aktor piekielnie porusza w teatrze, ale tak nam nie służy od rana do rana ( rany rany oczywiście) od romansu do rozstania. Bardzo Pani dziękuję - Magda B.

 

Ja także dziękuję-Magda U(od rana do rana  dla pani)
ps. lepiej późno, niż wcale

Kochani...

 2.

Ta strona musi być koniecznie koloru ZIELONEGO!
Nie wyobrażam sobie innej...
Dużo zieleni, zieleni, zieleni...życzę!!!

Pozdrawiam
Ania

 

Pani Aniu!

Zielony to był nasz pierwszy pomysł, ale się go przestraszyłyśmy. Może zrobimy jakąś jedną stronę zieloną. W każdym razie mamy ochotę uczyć się na  błędach. MU

(grafitowy z rdzawym wydawał mi się połączeniem zachwycającym, ale widocznie nie miałam racji, co się często zdarza.)

3.

Droga Pani Magdo,

Wspaniale, że zdecydowała się Pani na założenie własnej witryny internetowej. Długo, długo szukałam w sieci jakichkolwiek materiałów na Pani temat i niezmiennie udawało mi się to w szalenie wąskim zakresie. Świetnie, że powstała oficjalna strona. Mam nadzieję, że będzie systematycznie aktualizowana, stanie się kopalnią materiałów i wygodnym źródłem kontaktu z ludźmi, którzy bardzo, bardzo Panią cenią. Ja na pewno będę zaglądać regularnie.

Jedna sugestia - jeśli można - uważam, że w dziale "linki" obowiązkowo powinna znaleźć się ścieżka do bogatej strony poświęconej Agnieszce Osieckiej. http://free.art.pl/osiecka/

Serdecznie Panią pozdrawiam.
Kinga W.

 

Pani Kingo, ja też mam taką nadzieję, a linkę zaraz dołączymy!(Dopiero kilka dni temu tłumaczono mi co to są linki...)

4.

Pani Magdo PRZEPRASZAM!!!!,

tak bardzo się uradowałam, ze Pani jest na dotknięcie klawisza i na
popatrzenie w ten telewizorek, że się mi trochę pomyliło ,bo chciałam napisać
to stwierdziłam, że napiszę ładniej, i ze jutro ( i chyba się przycisnął nie
ten przycisk i się wysłał mail) ale skoro tak miało tak być to właśnie
pisze. Pozdrawiam i najpiękniej dziękuję, że zdecydowała się Pani na bycie z
ludźmi w taki sposób, i że życzę siły ,bo to nie jest chyba najłatwiejsze
zadanie.


Uśmiechy
Elżbieta

Ps. Napisze do Pani jutro.

 Czekam na jutro i pozdrawiam.

5.

Dzień dobry, Pani Magdo!
Witam Panią w Internecie (adres wzięłam ze strony krystynajanda.com, którą odwiedzam codziennie od miesięcy). Jestem Pani wielbicielką od lat; świetnie, że ta strona ruszyła i mam nadzieję, że mój wpis odnotuje Pani jako jeden z pierwszych. I jeszcze - bardzo się cieszę, ze zobaczę Panią już niedługo w słupskim teatrze. Pozdrawiam - Małgorzata ze Słupska

Tak, będę w Słupsku 26 października i chciałabym, żeby było się z czego cieszyć...

6.

Droga Pani Magdo!
Cieszę się, że się Pani cieszy, że napisałam,
i że zna Pani już mnie, a raczej sprawę mojej szkoły ze strony
p. Jandy. Mam nadzieję, że za Pani pośrednictwem uda się nam
nawiązać współpracę z fundacją OKULARNICY. Szczerze mówiąc, nie
bardzo wiem na czym mogłaby ona polegać. Proszę więc, jeśli to
możliwe, o informacje na ten temat.
Na pewno interesuje nas wszystko, co jest związane z życiem i
twórczością Agnieszki Osieckiej.
Jeszcze jedna sprawa. Próbowałam to zrobić za pośrednictwem p.
Jandy ale teraz chciałabym raz jeszcze już bezpośrednio poprosić
Panią, jako przyjaciółkę naszej Agnieszki Osieckiej, o objęcie
honorowego patronatu nad społecznym komitetem, którego zadaniem
będzie przygotowanie właściwej oprawy uroczystości nadania
szkole imienia. Wiem, że jest Pani bardzo zajęta, a ta nowa
strona pewnie pochłania resztę Pani niegdyś wolnego czasu, ale
czulibyśmy się zaszczyceni, gdyby zechciała Pani do nas napisać
(najlepiej na mój adres e-mailowy) i wyrazić zgodę na
umieszczenie Pani nazwiska jako członka wzmiankowanego wyżej
komitetu. Pozdrawiam. Życzę wytrwałości w prowadzeniu tej
strony. Proszę się nie zrażać- komputer naprawdę można
okiełznać. A jeśli nie komputer, to przynajmniej edytor tekstu i
internet. Czego szczerze życzę. Kinga Starczynowska.- Belfrzyca
P.S. W najbliższą środę będziemy obchodzić w naszej szkole dzień
patrona jako "Urodziny u Agnieszki". Oprócz obowiązkowego
programu artystycznego, będzie między innymi międzyklasowy
konkurs na prezent urodzinowy dla niej- oczywiście kapelusz.
Moja klasa przygotuje wersję jesienną. Postaram się zrobić
zdjęcia i jak będę miała dostęp do skanera, to je Pani prześlę.

Pani Kingo!

Myślę, że jestem za bardzo zajętą osobą. Obejmę honorowy Matronat, a potem co?

9 października też mam urodziny i spędzę je w Krakowie na 40 –tym Festiwalu Piosenki Studenckiej .

Mogę Wam tylko napisać i teraz właśnie to robię, że życzę waszej szkole wszystkiego najlepszego, a przede wszystkim inteligentnych i zdolnych nauczycieli, którzy wychowają inteligentnych i zdolnych uczniów. Może Agnieszka w tym dopomoże...

Pozdrawiam MU

 

 7.

DZIEŃ DOBRY DROGA I KOCHANA PANI MAGDO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

DZIEŃ TAKI SZARY ZA OKNEM A DLA MNIE ZAŚWIECIŁO SŁOŃCE DZIĘKI TEJ WSPANIAŁEJ STRONIE !!!!!!!!!!!!!!

BARDZO BARDZO DZIĘKUJĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


POZDRAWIAM DANUTA

Dziękujemy M i D

 

8. 

to były oczywiste błędy podczas szybkiego pisania –oczywiście "roztarty" i "
na przeczytanie". Przepraszam i następnym razem będę uważniejsza. Z radością
będę śledzić tę Pani stronę, ale dopiero jak wrócę za dwa tygodnie-gdzie jadę
nie ma komputera

w Twoim imieniu

jestem tylko małą zabawką
w Twojej wielkiej mocy
mgnieniem powiek
urywkiem myśli
mimo to zabijam brata
jak ja z popiołu
odbieram prawdę dziecku
pozbawiam godności starca
kopię zwierzę na drodze
boję się odejść
i wywołuję wojny
zagarniam coraz więcej
i zamykam się przed światem
który mi stworzyłeś
do końca nie wiem
czy mnie zauważysz
krzycząc coraz głośniej
że mam rację
w Twoim imieniu

Pani Danuto- to przez te dwa tygodnie będzie pani pisała wiersze gdzie i na czym? MU

 ***

Dorotko!
Jestem jak call girl bez telefonu.Nie dziala internet i Franek nie ma pojecia dlaczego .Ide juz od tego niezdrowego swiatla i jutro rano spróbuje znowu-MU
ps.Tylko jak ja chce, kretynka, wyslac teraz ten list? Magda

No Kochani... W tej sytuacji na kolejne listy przyjdzie nam poczekać do jutra

Pozdrawiam D.

 

 

 

 

 

3 X 2002r.

Boże!!!
Ciągle nowe przychodzą!!!
Miłego odpisywania ...
 D.

Zwariuję! Zaginęły gdzieś w tym przeklętym pudle wszystkie moje odpowiedzi i
nie umiemy ich znaleźć. Teraz znów cos odpiszę ,a ty powiedz,czy doszło...

M

1.

 Szanowna Pani MAGDO !

GRATULUJĘ strony i bardzo się z niej cieszę, dowiedziałam sie o jej powstaniu na stronie Pani Krystyny Jandy.

Bardzo lubię Pani piosenki, tylko szkoda że tak rzadko mam okazję je ostatnio słyszeć.

Życzę ciekawych korespondencji i dużo zdrowia

Czekam na nową piosenkę !!!

Halina B.

Dziękuję i pozdrawiam MU

2.

Dzień dobry pani Magdo, dzień dobry, pani Doroto,
w cudny jesienny czwartek piszę do Pań z Gdańska, żeby podziękować za stronę o mojej ukochanej pieśniarce i reżyserce (nie boję się tego słowa!). Nareszcie!
Strony otwierają się leniwie, ale to nic, jestem cierpliwa. Gdyby tylko literki po lewej stronie były większe... Pozdrawiam z Gdańska, Monika

 

Strony są leniwe, jak ich teoretyczna bohaterka. Ale za chwile je pogonimy, a literki powiększymy. MU i DO

 

3.

Pani Magdo! Nie mogła mnie spotkać większa niespodzianka! Otwieram sobie
co-dziennk Pani Krysi Jandy, a tam wiadomość, że rusza Pani strona.
Natychmiast otworzyłam i dodałam do ulubionych. Jakże się cieszę na te
spotkania:)) Dziękuję
Beata

 

A jak ja się cieszę, że dodała pani do ulubionych! Pozdrawiam MU

4.

Droga Pani Magdo, dziękujemy za tę stronę ! Szkoda, że taka mroczna (kolor).
Robi się smutno ! Kiedy o godz. 7-ej rano zaglądam do pani Krystyny Jandy,
to chce mi się żyć ! Wiem, że taki jest Pani obraz duszy. Ja też jestem
wagą, ale może bardziej typową, taką jaką przedstawiła w swoim horoskopie
pani Krystyna. Noszę w sobie ogromny ładunek optymizmu, co pomaga mi w życiu
(w ten sposób też pomagam moim bliskim). Szkoda, że mój komputer nie może
odtwarzać dźwięku !!! Serdecznie Panią pozdrawiam. Życzę dobrego zdrowia.
Ewa (cdn)

 

Pani EWO!

Obraz mojej duszy wcale nie jest teraz taki mroczny, jaki bywać potrafi. Ale mrok w literach już poprawiamy!

 

5.

Hallo
Mam nadzieję,  że będzie to świetna strona, jedno małe "ale". Mój mąż nie rozpoznaje kolorów i myślę,  że ludzie jak on mogą odwiedzać tę stronę. Otóż  on nie widzi tych małych czerwonych literek na czarnym tle.
powodzenia
I.
Już się poprawiamy. Pozdrowienia dla męża.

6.

Cieszę się, że taka strona powstała. Nie wiem jak innym, ale zdecydowanie źle 
mi się czyta czerwone na czarnym(dla mnie nieczytelne) i szare na czarnym. A
poza tym kojarzy mi się smutno to czarne tło. Więcej światła!

Dopalamy.

7.

Gratuluję uruchomienia strony. Proszę pozbyć się poglądu ,iż jest to zabawa
dorosłych dzieci. Nic z tych rzeczy, na pewno z czasem przyzna Pani, że 2
października 2002r. rozpoczął się ważny etap w życiu. Oby gratulacje ze
Świnoujścia przyniosły Pani szczęście na nowej drodze. No cóż człowiek całe
życie eksperymentuje. Trzeba przyznać, że jest to interesujące.

Pozdrawiam

Ja także pozdrawiam, a już się pozbyłam poglądu, że jest to zabawa. Ta lawina listów i problemy techniczne...

No, ale może wytrwam. MU

 

8.

Dzień dobry Pani Magdo!

Od razu musze Pani powiedzieć, że to genialny pomysł z tą stroną internetową.
To naprawdę wspaniałe mieć dwie ulubione artystki tak blisko, móc do ich napisać - myślę tu oczywiście o Pani Krystynie Jandzie.
To cudowne.
Pozdrawiam Panią gorąco.
Iwona B.

Dziękuję MU

9.

Droga Pani Magdo!
Nareszcie Pani strona. Po stronie Krystyny Jandy i o Osieckiej
będzie to trzecia do moich ulubionych. Na razie jestem strasznie
zapracowana, więc nie będę się rozpisywać. Chcę tylko Pani
podziękować za "Koncert jesienny", moje wakacyjne wieczory z
Pani piosenkami i piękną, szczęśliwie "niebakułową" przyjaźń z
Agnieszką Osiecką.
Kinga - belfrzyca z gimnazjum im. A. Osieckiej w miasteczku N.

Czytałam o pani szkole na stronie Krysi i bardzo się cieszę, że pani do mnie napisała. MU

10.

No, nareszcie! Tylu się już odważyło, a Pani nic...No to , doprawdy, jest wstyd lekutki. Komputer (podobno) da się oswoić. Tak twierdzi mój 13 - letni syn. Właśnie obaj chorujemy na najcięższą dla mężczyzn chorobę - katar. I jesteśmy do niczego. Ja marudzę potwornie, coś usiłuję czytać i nic się nie daje, więc słucham płyty sprzed lat, na której Marek Grechuta śpiewa wiersze Nowaka i nadziwić się nie mogę jak po prostu pięknie tam Pani śpiewa. Można by szukać innych słów, ale 'pięknie' jest w sam raz.

Ach jak pięknie pan napisał ”chorujemy na najcięższą dla mężczyzn chorobę -katar”. Pozdrawiam. Ja też uwielbiam tę płytę Marka i dziękuję ,że pan  mi o niej przypomniał(Dorotko, to jest chyba ta brakująca 10 ta płyta: ”Psalmy Tadeusza Nowaka. Wpisz ją do rejestru)

 11.

Serdecznie pozdrawiamy!!! Życzymy takiej samej [brr...] oglądalności strony jak strona Pani przyjaciółki Krystyny Jandy, dzięki której mogliśmy zajrzeć na Pani stronę. Czekamy na nowe piosenki, sztuki z Krysyną Jandą w roli głównej, a jako ludzie marginesu w rozumieniu Jeremiego Przybory życzymy, aby dzięki Pani ten margines był jak najszerszy. Zofia i Zbigniew Szpojankowscy

Pozdrawia kobieta z marginesu

12.

Szanowne Panie,

Dziś przyjrzałam się stronie Pani Magdy jeszcze raz i uważnie. Jeśli autorką strony jest ta sama Pani Dorota Osińska, która ma piekny głos i zapisała się w mojej pamięci brawurowym wykonaniem utworu Alicji Majewskiej, to przepraszam ją bardzo za narzekanie, że trochę się trudno czyta z powodu doboru kolorów czcionki i tła. Oraz wycofuję tę uwagę.

Pozdrawiam, Jola

  Ależ droga Pani Jolu... Właśnie, że proszę pisać o wszystkich uwagach i oczekiwaniach na temat naszej strony! Nie da się ukryć, że jeszcze pół roku temu nie miałam bladego pojęcia na temat tworzenia stron internetowych. Wszystkiego się dopiero uczę. Wprawdzie kolory na stronie ściśle ustalałam z Panią Magdą. I nam się tak buro podobało. , ale, że nam się podobało to nie znaczy, że komuś jeszcze.. Wszystko zmieniamy, kilka osób zgłosiło się do pomocy technicznej, więc mam nadzieję, że już niedługo miło Wam będzie nas odwiedzać...Pozdrawiam gorąco    Dorota

 

 

 

 

 

 

PIERWSZE LISTY:

1 .

Szanowna Pani,
nazywam sie Greta Labedzka. Pracuje w Ursynowskiej Bibliotece Publicznej, bardzo chcialabym zaprosic Pania do nas, do Biblioteki na spotkanie z publicznoscia. Prosze na pisac czy sa jakies szanse.
Pozdrawiam
Greta

Pani Greto, są , oczywiście-w pierwszej połowie listopada. Proszę podać mi swój numer telefonu-to oddzwonię. Pozdrawiam -Magda U.

 

2 . Justyna z Wrocławia

  Pani Magdo - cieszę się, że zaistnieje Pani w Internecie. Od dawna z zainteresowaniem - i trochę zażenowaniem, bo wstyd mi za samą siebie, że tak chętnie czytam o sprawach osobistych kogoś innego - zaglądam na stronę p. Krystyny Jandy. Zawsze bardzo szanowałam i lubiłam Panią, dlatego chętnie będę zaglądać również na Pani stronę! Internet to wielka rzecz! Spodoba się Pani! Życzę powodzenia

Marzę, żeby mi się spodobało –pozdrawiam MU

 


3. Dorota Skublicka

Jestem webmasterem, więc pozwolę sobie na kilka uwag technicznych na temat strony. Nie złośliwie, ale życzliwie.
1. Dobór kolorów nie jest zbyt szczęśliwy, co powoduje, że strona - a szczególnie menu - jest nieczytelne. Proponuje zmienić nieco odcień czerwonej czcionki i powiększyć ją. Może też pomóc pogrubienie.
2. Proponowałabym też wprowadzenie odrobiny grafiki, jakieś zgrabne menu klawiszowe, albo ładny, fotograficzny baner..... Służę pomocą.
3. Radzę też wpisać tytuł strony w znacznikach meta, tak, żeby pokazywał się na pasku, u góry przeglądarki...
Więcej nie będę marudzić, życzę powodzenia

Bardzo chętnie skorzystamy z pani pomocy, bo nic się na tym nie znamy. Dorota śpiewa i studiuje andragogikę ,a takie coś zrobiła po raz pierwszy w życiu. Zgłosi się do pani na lekcje. Pozdrawiam-MU

 

4. Szanowne Panie,

pyszny pomysł. Pani Dorocie gratuluję wytrwałości . Przepraszam za taką uwagę bluźnierczą , ale czy nie można strony troszkę  ożywić  kolorami ? I może troszeczkę większe literki? Ja jestem okularnicą i bardzo mnie to męczy...

Jestem zachwycona stroną , piosenkami i wszystkim
Dziekuję
Lidka

Pani Lidko, będziemy pracowały tak długo, aż się pani spodobają te literki i kolory-MU


5.Droga Pani Magdo,

Gratuluję strony - jakże się cieszę się, że tym sposobem będzie można Panią "odwiedzać".
Cudowny, genialny wręcz pomysł z dołączeniem "mówionych", a nie tylko śpiewanych plików - przypadkowy gość strony bez usłyszenia Pani głosu może nie zrozumieć kim naprawdę jest Magda Umer, a Ci, którzy go znają nie poczują niedosytu - jest nie tylko o Magdzie Umer, ale też u Magdy Umer.
Do tej pory byłam uzależniona od strony pani Krystyny Jandy, teraz dojdzie druga strona - stracę pracę, jak nic... ;))
Raz jeszcze dziękuję za koncert "Zielono mi", za wszystkie piosenki i programy, za miłość do Agnieszki Osieckiej i przekazywanie tej miłości w świat, za bycie znajomym elfów i aniołów, za wrażliwość i duszę, za to, że tak jak ja wielbi Pani Pana Jeremiego Przyborę. Bez Pani świat byłby mniej piękny!

Pozdrawiam serdecznie,
Magdalena

P.S.
Dziękuję za odpowiedź na mój list wysłany na adres "okularników". Pozwoliłam sobie odpisać, korzystając ponownie z pośrednictwa pana Jana Borkowskiego. Dołączam ów list, na wszelki wypadek, jeśli "zaginął w akcji", co w sieci nie raz się zdarza .

...Nie zaginął .Dziękuję bardzo i pozdrawiam-MU
M.

 

6.  

Pani Magdo,
To fantastycznie, że już jest Pani z nami..... Życzę miłego pisania do
nas...
pozdrawiam
ola

Pani Olu-cieszę się, że się pani cieszy! MU

 

7. 

Droga Pani Magdo!
Po pierwsze bardzo się cieszę, że wreszcie mimo Pani oporów i długich zastanowień uległa Pani Dorocie i rusza strona internetowa. Spotkałyśmy się w Sopocie, rozmawiałyśmy przed Spatifem o tzw. życiu, trochę o Agnieszce O, trochę o festiwalu piosenek Agnieszki, trochę o Pani. Starsi państwo podeszli i zapytali z rozbrajającym uśmiechem -skąd Panią znają i jak się Pani nazywa. I wyraźna ulga na twarzach kiedy wyjawiła im pani swoje imię i nazwisko. Mam nadzieję, że od czasu do czasu napisze Pani coś do ludzkości - może nie z taką regularnością i pasją z jaką robi to p. Krystyna, ale czekam z niecierpliwością. Pozdrawiam serdecznie bardzo - Hanna Wilczyńska-Toczko
P.S. Byłam ostatnio w Gdyni na przedstawieniu wg książki Hanny Bakuły "Niech żyje bal" o jej przyjaźni z Agnieszką. Nadspodziewanie wiele osób przyznaje się do bliskości z Agnieszką i już trudno dociec kto przyjaźnił się więcej a kto mniej. W każdym razie przedstawienie takie sobie, niedopracowane, chociaż obsada niezła (- B. Tyszkiewicz, A. Romantowska. Całość reżyserował k. Kolberger) i niektóre fragmenty listów obu pań do siebie ciekawe. W Gdańsku leje, a w Warszawie? Pozdrawiam raz jeszcze.

Pamiętam Panią dobrze. U mnie na wsi nie leje, tylko jest piękna jesień ze słońcem w roli głównej. Pozdrawiam MU

 

8. 

Kochana Magdo!
gratuluję odwagi, pomysłu i wykonania, szczególnie ciepło robi się człowiekowi na duszy, kiedy sie odzywasz, wspaniałe! Błagam tylko, zmień kolory, bo czerwone na czarnym nijak nie daje się przeczytać!
pozdrawiam ciepło. Joanna

Joasiu-Zmieniamy już zaraz. Całuję cię mocno!

 

9. 

Witam Pania !
Cieszę się ogromnie ,ze mam kolejny adres internetowy w rubryce "moich ulubionych". Jest już tam Pani przyjaciółka -artystka multimedialna, Krystyna Janda. To dla mnie mieszkającej "na końcu świata" wielka radość ,ze będę  mogła z Wami mieć bliski kontakt.
Życzę  wytrwałości w tworzeniu tej strony i tak ogólnie wszystkiego dobrego(o wygranej w lotto nawet nie wspomnę, proszę wysłać  kupon, może się spełni !)
Serdecznie pozdrawiam z dalekiej Kanady
Małgosia

Pani Małgosiu z Kanady! Bardzo się cieszę i wyobrażam sobie jesień u Pani! MU

10. 

cieszę się, że oto Pani jest "dostępna", choć w taki sposób. Lubię
czytać-mądrych ludzi, sama pewnie niewiele z mądrością wspólnego mam, ale
wdzięczna wysyłam kilka zarozumiałych słów

-dla nas-

trzymam w bezruchu
długopis
czasem ołówek
i patrzę w dół
zanim zobaczyłam
przeszły już wizerunek
swojej wolności
na czystą kartkę
przeczuwam
będzie moim słowem
tysiącem obłąkanych
spojrzeń
rejestrów wystawionych
na próbę niezapomnienia
ułożonych alfabetycznie
albo według widzimisię
na przedostatniej półce
i stanie się
sądem ostatecznym
lub rostartym faktem
w twojej krótkiej
chwili zamyślenia
na porzeczytanie 

...Dziękuję za pani próbę niezapomnienia, tylko co to jest „rostarty fakt” i „porzeczytanie”?Pozdrawiam MU