15 X 2002r.
1.
Panie Pawle!
Przeczytałam przed
chwilą pana „tryptyk”. Opowiadanie o dziewczynie z pomarańczową torbą
podobało mi się bardzo i zaraz je zamieszczę na swojej stronie. Opowiadanie o
misiu pluszaczku trochę mniej, chociaż pomysł, że ten miś ma własny
telefon komórkowy i ładowarkę do niego i czeka, żeby ktoś do niego wysłał
SMS- a –też mi się podoba. Radziłabym mu tylko rzucić papierosy, bo
to może być przyczyną jego
samotności...
A
WIERSZ( MOIM ZDANIEM, A JA SIĘ ZAWSZE MOGĘ MYLIĆ!) SŁABY, NIESTETY.
Poza tym popracowałabym nad interpunkcją,
ale to są drobiazgi. Serdecznie pozdrawiam MU.
Paweł Kocon
DZIEWCZYNA
Z POMARAŃCZOWĄ TORBĄ
To
była jednak
jesień, jeden
z tych pięknych dni złotej
polskiej. Po ulicach snuje się babie lato, a
złote liście przyozdabiają
brudny, spękany bruk. Ludzie chodząc
w porozpinanych ciepłych kurtkach
wystawiają swe wykrzywione twarze
ku prażącemu
słońcu. Metro pustoszeje, a przystanki tonące
w kurzu
i cieple
są zdrowo
przepełnione. Wejście
do autobusu
lub innego
środka komunikacji
naziemnej graniczy
niemal z
cudem, ale póki
świeci słońce nie
ma rzeczy
niemożliwych. Tak
więc ten chłopak zaczął się
przeciskać w
kierunku otwartych
drzwi autobusu
linii 127 między starszym
panem w
czapce i
siwą brodą, a młodą
kobietą z
lekką nadwagą. Ściskając w dłoni
plecak, który pamiętał jeszcze
pierwszy elementarz
i worek na kapcie któremu co rok
doszywano jedną kreskę przed
literką E, pokonywał
kolejne stopnie
pordzewiałego Ikarusa. W
autobusie wszyscy ludzie wyglądają tak
samo. Ich spojrzenia giną gdzieś między czerwonymi, niebieskimi i
srebrnymi samochodami ; co
chwilę ktoś
wchodzi, wychodzi, ktoś się przepchnie, przeprosi; bilety do kontroli.
Chociaż nikt tu nikogo nie
zna, to wszyscy jadą w tym
samym kierunku, a
kolejne przystanki czynią ciekawszą ich
własną drogę.
Zanim
autobus zdążył ruszyć,
tuż przy
dużym oknie
z tyłu pojazdu pojawiła się
śliczna dziewczyna. I
mogłaby tam
stać długo,
ale jechała przez miasto z pomarańczową
torbą na
ramieniu z
czasów, których
nie pamiętam. Więc ona,
ona z tą
niewielką torbą
na ramieniu
miała w
sobie jakiś magiczny
pierwiastek, który......jeśli
ktoś ją
kiedykolwiek spotka
na pewno będzie
wiedział o co
chodzi, bo
niektórych osób
się nie zapomina.
Zatłoczony
autobus to
bardzo dziwne
miejsce, nigdy
nie wiadomo co przyniesie
z sobą
kolejny przystanek;
trudno przewidzieć
kogo się
spotka. A kiedy ich
spojrzenia zderzyły
się ze sobą, zupełnie
jak dwa pędzące
samochody, które
za chwilę
połączyć ma zgrzytający
uścisk crash-test’u, jej pełne
i delikatne usta odsłoniły
w swym
uśmiechu białe ząbki, a
błękitne jak ocean
oczy zabłysły w
jesiennym słońcu
niczym światełko
niezależne od
nocy i dnia. Na
policzkach pojawiły się
dwa niewielkie
dołeczki, a delikatny
wietrzyk przeciskający
się przez
wszystkie szczeliny pędzącego
autobusu lekko rozwiewał jej długie,
pachnące mlekiem
jasne włosy. Wyglądała
zupełnie jak
małe dziecko,
które dostało
właśnie dodatkową
porcje lodów o najlepszym smaku.
Chłopak zaczął
się przeciskać
między tymi
wszystkimi ludźmi,
depcząc jednocześnie ich
zabłocone niemodne
buty. Jakaś kobieta
poczęła nagle
krzyczeć, że to
nie muzeum
i niech
każdy stoi
cierpliwie na
swoim miejscu, po czym
ze skrzywioną miną
dodała-chamstwo, i zatonęła
w swej
lekturze plotek
i przepisów
na dobry
obiad. Był coraz
bliżej niej.
-Hej,
dawno cię
nie widziałam. Chyba
mnie nie zapomniałeś, jak ci
włosy długie
urosły, ostatnio
miałeś zupełnie
krótkie. Musieliśmy
chyba nie rozmawiać grubo rok.
-Najwyższy
czas – odparł, i
tak zaczęła
się ta kolejna historia,
co nie powinna się zdarzyć.
I chociaż
nie widzieli
się tyle
czasu, mieli tyle
sobie do opowiedzenia, że
kilka przystanków
wspólnej jazdy
to o wiele za
mało. Ona mówiła o swoich
kolejny egzaminach
z języka
francuskiego, o
minionym roku,
w którym mogłaby zrobić coś więcej i
lepiej, a on
słuchał uśmiechając
się przy
każdym jej
słowie. Chciał powiedzieć
coś, czego bardzo
się bał. Złożyć
w kilka słów
pewną nadzieje, w
którą czasem przestawał wierzyć. Nie skończyć
na zdawkowym
pocałunku na pożegnanie.
-Moi
rodzice, wiesz, jutro jadą gdzieś
daleko, dwa dni drogi stąd. I
ja będę sam, zupełnie nikogo. Może
spróbujemy umówić
się na
sobotę, u mnie wieczorem.
Jeśli chcesz.
-Jeśli
zrobisz coś do jedzenia to na pewno przyjadę.
Od
tej chwili
każda myśl
była ulgą, a spojrzenie
rozkoszą. Autobus zaczął
nagle frunąć
ulicami szarego
miasta, nie
było przystanków
ani wertepów, a wszyscy ludzie
dookoła uśmiechnięci i prawdziwi. I chociaż
wszystko wyglądało tak samo,
to przecież
między dwoma
kolejnymi przystankami wydarzyło się
tak wiele. Nawet
naklejki, które od jakiegoś czasu zdobią
wnętrza autobusów
stały się
śmieszne, zupełnie inne.
Na jednej
z nich, czarnym
tłustym drukiem
napisane było: Lepiej
uważaj. Ten autobus jest magiczny.
Za chwilę coś się stanie. Zabawne-pomyślał i
roześmiał się, bo przecież nie
ma żadnych magicznych autobusów
i chciał
jej to
powiedzieć, ale
kiedy odwrócił głowę,
jej już nie było. Lepiej uważaj.
Nie ma daty ale
pewne jest, że powstało
w Warszawie z myślą
o pewnej
młodej osobie
2.
Magusiu, a co się stało z moim listem ?
Najpierw go nie było, potem nagle się pojawił i nie powiem serce moje cieszył,
a teraz zniknął. Czyżby cenzura? Kocham te twoje wiersze jedenaste. Całuję
w niedzielne słotne popołudnie i tęsknię za rozmową. Jesteś jedną z moich
najlepszych terapii. Uzależniłam się od Twojej strony , podobnie jak wpadłam
w nałóg czytania dziennika Jandy. Trzymaj się cieplutko - Twoja A J
(Listy już są na miejscu, przepraszam...D.)
3.
Pani Magdo,
Uspokoiła mnie Pani, dziękuję. Nie to,
żebym była człowiekiem małej wiary, ale ponieważ wszystko wymienione:
"Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława" pan Grzegorz - chciał,
nie chciał - ma w jakiś sposób na koncie, to zgrzeszyłam myślą, że być
może jest na tyle źle, iż trzeba Go fraszką Jana K. ratować. Szczęście,
że nie.
Kinga W.
Cieszę się, że
panią uspokoiłam .Nie dajmy się amerykańskim koncernom! Pozdrawiam dwuipółletniego.MU
4.
Prześliczna strona z duszą.....
Pozdrawiam,
Zosieckowany Piotr L.
5.
A więc to taka jest koncepcja! Ja myślałem,
że adres prywatny... Taki poetycki Byk Brazer, rozumiem... Bardzo dziękuję za
fraszkę, a zwłaszcza za dedykację - with love. Mogę dopowiedzieć słowami
Dymnego: Niech każdy leży tam, gdzie może/ a może to mu dopomoże /czy ktoś
jest mały, wielki, dumny /i tak położą go do trumny /więc: PÓKI CZAS,
KORZYSTAJCIE Z UDOGODNIEŃ! etc. Panią Wołąkiewicz serdecznie pozdrawiam,
Ciebie ściskam z należną czcią i/ lub pasją (niepotrzebne skreślić) GT
Ależ bardzo proszę;
jeszcze kiedyś Ci coś wyślę(po trochę dłuższym namyśle...)Pozdrawiam
serdecznie całą trójkę(M. Już jest czwarta)MU
Magda!
To ja, Turnauer! Witam Cię w klubie www! Maryna bardzo prosi o materiały
dotyczące słynnej diety, względnie informacje, skąd je wziąć. Pogoda jest
tak wstrętna, że chyba kupię sobie prozak. Ściskam GT
Grzesiu!
Materiały
dotyczące słynnej diety są „u ludzi”. Maryna będzie piąta w kolejce i
ja będę o tym pamiętać.
Prozaku
nie bierz boś za młody...(to a propos naszej rozmowy w „Guliwerze”-10-go
pażdziernika).
Póki
co rum do herbaty i gorąca czekolada. Wysłałam Ci też wiersz poety, którego
wielbię ( oczywiście zrobiłam to z miłości) . Bardzo mi było z Wami miło
na obiedzie. Ucałuj (szczupłą ciągle!) Marynę i cudowną
Córkę-Antoninę
,Tosię ,Tolę(czy ona już się rozgląda za jakimś Anatolem, bo tak mi jakoś
błyskawicznie wydoroślała?).Przed chwilą wróciłam znad morza i zobaczyłam pierwszy śnieg w tym roku!
2.
Droga
Pani Magdo,
Ale
ja w sumie nie o tym miałam. To w ramach wstępu do. Miałam, co następuje:
zaglądam dziś do Pani "jedenastu" i widzę fraszkę Kochanowskiego z
dedykacją dla Grzegorza Turnaua. Grzegorz Turnau to najbliższa mi z bliskich
osobowość artystyczna, taki Brat Dusza (jeśli wolno mi ulec pokusie i tak się
niemądrze (?) spoufalić)... Proszę wybaczyć. Szczerze mówiąc, ja z GT mam
dokładnie tak, jak Pani Dorota z Panią (...)
Widzę,
że z uporem przedłużam ten list. Chciałam jedynie - po tej wyczytanej
dedykacji - zapytać tylko, jeśli można (??), dlaczego akurat Turnauowi
"Fraszka o życiu ludzkim"? "Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława"
- nie sądzę, żeby było z Nim aż tak Źle. Aż tak to chyba nie. Chociaż,
może gdyby popatrzeć... No nic. Odpowie mi Pani, Pani Magdo? Dlaczego?
I
jeszcze słowo, słówko naprawdę, do pani Doroty. Bo ta andragogika tak się
przewija w korespondencji. Pani Doroto, jam też andragog, po tych samych
studiach, tym samym - jak myślę, bo to chyba tylko na UW robią - wydziale, z
pracą magisterską pisaną u prof. Karney. Służę doświadczeniem, jakby co
:)
Pozdrawiam
i Ściskam Obie Panie,
Kinga
Wołąkiewicz
Droga
pani andragog!
Siedzieliśmy
sobie z Grzesiem i pewną panią Małgosią z Gdańska w restauracji
”Guliwer” na Brackiej (oczywiście w Krakowie)
i narzekaliśmy na ciężkie czasy dla typu twórczości, którą staramy
się uprawiać. Ponieważ Grześ jest ode mnie dużo młodszy(urodził się w
roku 1967-a ja wtedy robiłam maturę)-to bardziej się tym wszystkim przejmuje.
No i ja chciałam, aby przy pomocy wielkiego Jana K. Nabrał dystansu do tego
wszystkiego...(cokolwiek czyniemy) Gorąco pozdrawiam MU
Ps.
Może ucieszy panią wiadomość, że przymierzamy się do wydania wspólnej płyty
z kołysankami dla dzieci...
No
to i ja się dopiszę skoro i do mnie w tym liście jest kawałeczek... Z całą
pewnością Pani Kingo tę samą co Pani zacną uczelnię (lada miesiąc) mam
nadzieję skończyć. Choć spod wszechogarniającej charyzmy Pani Profesor się
uchyliłam –psychologię pracy zwyciężyły zainteresowania kulturą... Dziękuję
za „Służę doświadczeniem ...” D.
10 X 2002r.
1.
Dziś w nocy wraca Magda Umer i jutro, mam nadzieję, odpowie na Państwa listy... Sporo ich przyszło i za wszystkie gorąco dziękujemy. Tymczasem zamieszczam dwa, których przez przeoczenie nie wysłałam na stronę w poniedziałek...
2.
Niesamowicie wirtualna Magdo, hej
Jak mówi młodzież - " niezły tu czat ! ". Dziękuję za Staffa, ten "dym" dał mi dużo do myślenia. Przy okazji z uwagą przeczytałam parę pouczających słów od poety Kubiaka.
Nawet sobie myślę , czy ich nie podesłać pewnemu zapracowanemu specjaliście od programów celnych.
Czy ja pamiętam coś z przeszłości ? Najmniej daty. Z tym miałam kłopot już w szkole. To co pamiętam to Twoje różne suknie - lejby, spodniumy, kapelusze i chustki z daszkiem ,co chyba nie świadczy o mnie najlepiej. I nasze rozmowy na Korotyńskiego, i jak wiatr gwizdał w "wielką płytę" itp. Tak naprawdę mnóstwo wspomnień.... Jak się nauczę skanować - to prześlę Ci parę zdjęć - dawnych i aktualnych.
Niestety znów grozi nam listopad, niech sobie idzie za morze ! Całuję - Asia.
P.S. Pozdrów Andrzeja. Czy mnie jeszcze pamięta ?
P.S. Zupełnie nie rozumiem sporu na temat kolorów - bo ja na "lufciku" mam wszystko czarno - białe !
Asiu, ( którą ja z kolei pamiętam jako małą dziewczynkę, a tu nagle tyle komplikacji w bardzo już dorosłym życiu )!
Myślę ,że Andrzej cię jeszcze pamięta, ale z mężczyznami tak naprawdę to nigdy nic nie wiadomo...
Najgorsze z tym listopadem jest to, że on sobie nigdzie nie pójdzie...Ja postanowiłam go przepracować intensywnie, bo wtedy zleci dużo szybciej. Przynajmniej taką mam nadzieję. Nie możesz nic zrozumieć ze sporu na temat kolorów, bo już wszystko zostało poprawione na bardziej optymistyczne. I jest czarno na białym
.
Pozdrawiam MU
3.
Szanowni Państwo,
serdecznie witam ze strony poświęconej Agnieszce Osieckiej - free.art.pl/osiecka. Bardzo się cieszę, że jest wreszcie w internecie strona Magdy Umer, której wrażliwość zaskakuje, zdumiewa i olśniewa.
Myślę sobie, że dzięki takim stronom współczesny multimedialny świat obrazków stanie się mądrzejszy, ciekawszy i bardziej elegancki. Sama strona jest intrygująca oszczędnością stylu. I jest to tylko jej zaleta: przepych w internetowych kreacjach staje się niemodny. Życzę powodzenia oraz spełnienia także na tym odcinku rzeczywistości.
Pozdrawiam:
Dawid Karaś
free.art.pl/osiecka
P.S. Już zaczęliśmy zachęcać naszych czytelników do odwiedzin Państwa strony.
Panie Dawidzie!
My, to znaczy państwo, to znaczy Dorotka i ja z czerwonymi uszami przeczytałyśmy pana list i postaramy się robić wszystko, żeby nie zawieść. A waszą stronę mamy zalinkowaną (jeżeli to się tak pisze...) !Pozdrawiamy -MU i DO .
13 X 2002r.
Droga
Pani Magdo!!!
Widzę, że pomysł zrobienia strony internetowej, o którym tyle słyszałam we
Włoszech zarówno od Pani jak i od p. Krystyny doszedł do skutku:)
I nie jestem jak widać jedyną osobą, która za to dziękuje:)
Zaczęły się studia. Warszawę zastałam taka, jaką ją zostawiłam w
czerwcu-szybka i chaotyczna, jak dla mnie.
Ale są nadal sztuki, koncerty, wystawy(polecam gorąco wystawę Picassa-na
mnie zrobiła olbrzymie wrażenie),"gałązki jarzębiny", a teraz również
jedenaste wiersze. To wszystko pozwala oderwać się od tej smutnej jesieni
za oknami.
Jeszcze raz dziękuję, życzę wytrwałości i wielu miłych chwil w związku
ze
stroną:)
Całuję i pozdrawiam gorąco!
Marysia Ołdak
p.s. a terapię "kolorowa" -antydepresyjną-sama zaczęłam stosować:)
rdzawy, chabrowy........ byle do wiosny!:)
Zapomniałam
z tego wszystkiego przekazać równie serdecznych pozdrowień
dla całej Pani rodziny ,co też właśnie nadrabiam.
m.
p.s .A jak miewa się kołdra toskańska?
Kołdra
toskańska cieszy moje oczy ,a także służy do ćwiczeń( na przykład
subtawirasany)MU
Pani
Magdo,
Wyczytałam, że będą "Rozmowy o zmierzchu..." i koncert
"Zielono mi" na płycie DVD. To cudownie i oby się ziściło!!!!!
Wreszcie!!!
Ale ja nie mam DVD..................... : (
Czy VHS też jest w planach???? Co prawda to może jest dobra okazja, żeby to
DVD wreszcie nabyć, ale przede mną akurat przeprowadzka i planowałam (i nie
planowałam, a są) inne wydatki najpierw... Chyba zmienię priorytety.. :))
Pozdrawiam serdecznie, zadumanie i jesiennie,
Magdalena
P.S.
W ubiegłym tygodniu miałam pewien baaardzo trudny i niemiły dzień, jeden z
takich kiedy wszystko wydaje się tracić sens, a tu na stronie akurat znalazł
się wiersz T. Kubiaka "Tylko ze strachu". Nie znałam go wcześniej.
Bardzo do mnie przemówił i - nie podejrzewałabym, że to możliwe do tego
stopnia - bardzo mi pomógł wrócić do równowagi i przypomnieć sobie o
sobie. A to mi było potrzebne.
Dziękuję z głębi serca, naprawdę.
Pani
Magdaleno- nie wiem, czy będą na kasetach VHS, ale może się niedługo
dowiem. Jest już pani którąś osobą, której ten wiersz był bardzo
potrzebny. Bardzo się cieszę, bo po to się właśnie w to ”bawię”.
Pozdrawiam MU
Pani
Magdo,
Domyślam się, że zasypało obie Panie listami, ale cóż - nie mogę nie
napisać: Najserdeczniejsze życzenia urodzinowe!
Dla Pani - wszystkiego co najlepsze, najpiękniejszych wierszy i
najprawdziwszych przyjaźni, tęczowych spojrzeń na świat i żeby Pani dalej
tak pięknie wychodziło wszystko co Pani robi!
I na Pani ręce (oczy?) także dla Agnieszki - spokoju na zielonych polach i żeby
tam na obłoku hen - czuła to ciepło i tęsknotę za Nią wszystkich
prawdziwych i wiernych przyjaciół zostawionych tutaj na przeciwko...
Mam nadzieję, że Kraków, jako - obok Kazimierza - najbardziej duszaste miasto
godnie Panią uczcił urodzinowo!
Wszystkiego dobrego!
Magdalena (wyszło mi, że także z marginesu)
Kraków tak mnie uczcił, że chyba w życiu nie miałam
takich urodzin! I w ogóle było tam wspaniale!
(Ukłony w stronę pani Doroty - dziękuję, że udało się Pani namówić Panią
Magdę na stronę!!!)
A
ja dziękuję pani Magdzie, że się dała namówić... D.
Dzień
dobry Pani Magdo,
Tylko kilka słów...
Jakie cudne te wiersze...jak się cieszę na tę Pani antologię. Czy rzeczywiście
jak pisze T. Kubiak uczmy się samotności ? Ja tak się jej boję. Mysz.
Można
się jej nie uczyć, nie przyjmować do wiadomości, uciekać od niej dokądkolwiek.
Różnym ludziom różne wyjścia są potrzebne. Ale jest i takie. Oczywiście
tylko na jakiś czas...Pozdrawiam MU
Dzień
dobry,
serdecznie dziękuję , nareszcie! Cieszę się, że oprócz Pani piosenek, których
od lat słucham, oprócz nieczęstych programów w telewizji będę mogła
obejrzeć Pani fotografie, usłyszeć Pani głos. Dziękuję również Pani
Dorocie. Życzę powodzenia i wytrwałości.
PS
Składam Pani serdeczne życzenia urodzinowe. Ja też jestem Wagą.
Katarzyna z Wrocławia
Chyba
najbardziej potrzebna mi jest wytrwałość.Wróciłam właśnie z Krakowa wykończona(ale
szczęśliwa).W sobotę jadę do Gdańska, a w międzyczasie tyle zaległości.
Pozdrawiam MU
najlepszego
wszystkiego! na urodziny i poza nimi!
całuję Ciebie, Magdo czule i pozdrawiam. lidia p.
Lidko
kochana, piękna i dobra –bardzo Ci dziękuję!(zdjęcia nie umiem „wyświetlić”
,ale może Dorotka mnie nauczy)MU
Agata
Agato!
Bardzo dziękuję! Ja także co roku muszę być w Sopocie. Chociaż na chwilę.MU
URODZINY !!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dobrych przespanych nocy. Bajkowych krajobrazów...Żyć będziesz może nie 100
ale wiele, wiele, wiele lat dając ludziom tyle radości i zaangażowania ile do
tej pory. Cieszę się przeogromnie ze zaliczam się do tych którzy mają prawo
cieszyć się Twą osobą, wiesz o tym ze świat bez Ciebie niewarty byłby ani
chwili życia !!!!!!!!!!
Niegasnącego optymizmu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
KOCHAMY CIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Malgorzata W. , Tampa, Floryda
Na
razie, odpukać nie gaśnie! Dziękuję i pozdrawiam MU
"...A
mnie jakikolwiek kontakt z ludźmi tak strasznie dużo kosztuje psychicznie! Ja
najchętniej przyjaźnię się przez telefon, a w ogóle, gdyby nie moja
rodzina, zamieszkałabym na resztę życia w celi brata Alberta, na Kalatówkach...
" - przeczytałam to właśnie w wywiadzie p. Marii Bojarskiej z panią i
p. Krystyną Jandą.
Pani Magdo! - piszę pod wpływem impulsu, obiecałam sobie, że nie będę tak
często zawracać głowy osobie i tak zasypywanej listami, ale nie potrafiłam
się powstrzymać... .
Ja wiem, że Pani nie psycholog, a w ogóle to wywiad, a każdy przeżywa
inaczej i po swojemu. Ale - ja też tak mam.
Jak Pani sobie z tym radzi, a zwłaszcza radziła sobie w wieku, powiedzmy,
30-35 lat?... Tzn. jak Pani potrafiła nie zdziwaczeć i nie odizolować się od
świata, a jednocześnie żyć w zgodzie ze swoim charakterem, upodobaniami i
nie miotać się pomiędzy chęcią a tym co się powinno, bo czuję, że Pani
to osiągnęła?
Ja często zmuszam się do kontaktów tzw. towarzyskich, umawiania się, cierpię
do chwili spotkania, podświadomie - lub także świadomie - kombinuję jak się
z tego wymigać, a potem z reguły jest nawet miło, przyjemnie, nie żałuję
itd. Ale przy następnej okazji - od nowa...
Bliscy mówią, że jestem dziwaczka, że się izoluję, że trzeba żyć między
ludźmi. Być może. A to wcale nie tylko nieśmiałość - ja po prostu
(przepraszam za to słowo - klucz, ale akurat pasuje...) tak wolę. I skoro mnie
jest lepiej ze sobą i w "moim świecie", z książką, płytą,
zeszytem, snem, zdjęciem, kotem? Ja się nie lubię integrować, nie odczuwam
takiej potrzeby i nie zazdroszczę tym co między ludźmi czują się jak ryba w
wodzie. Pani to chyba rozumie, prawda?
Przepraszam za prywatę, ale dzięki Pani czuję, że wcale nie jestem taka
nienormalna....
Pozdrawiam serdecznie,
Magdalena
Myślę,
że powinno się żyć w zgodzie ze sobą, jeśli to jest możliwe. Ale tak
naprawdę to ja nie umiem się mądrzyć i radzić ludziom, których nie znam
.Może właśnie powinno się „na siłę” wychodzić do ludzi? To już jacyś
mądrzy lekarze muszą pani poradzić...MU
Ps.
A kiedy miałam 30 lat to byłam samotną i smutną kobietą. Jedynym moim szczęściem
był mój syn-Mateusz. Miał wtedy 2 lata, a teraz ma 25 i studiuje w Nowej
Zelandii!
Droga
Pani Magdo
Zgodnie z umową, jaką złożyłem na Pani ręce podczas poniedziałkowego
koncertu, przesyłam Pani kawałek mojej twórczości. Wybrałem miłość, gdyż
jej
nigdy za wiele, a tylko ta niespełniona pozostaje w naszych sercach.
Opowiadanie o Dziewczynie z pomarańczową torbą pochodzi z tryptyku, mam
więc nadzieje, że będę mógł Pani przesłać całą kompozycję, stanowiącą
całkiem przyjemny obraz. Spodziewam się, że otrzymam solidną dawkę krytyki
i
wskazówki, jak dalej szlifować swój warsztat.
Z okazji urodzin wszystkiego dobrego, proszę zamknąć oczy i pomyśleć sobie
życzenie, właśnie tego Pani tego życzę.
Jeszcze raz wszystkiego dobrego, pozdrawiam i czekam na odpowiedź
Zamknęłam
oczy i pomyślałam sobie, jak by to było dobrze, gdybym mogła przeczytać to
opowiadanie za kilka dni, bo padam z nóg, a ono jest długie. Z góry dziękuje
za wyrozumiałość-MU
|
Witam
Pani Magdo! |
Jestem
wielbicielem pani talentu.
Życzę Pani wielu sukcesów w pracy oraz życiu prywatnym.
Jest Pani naprawdę wspaniałą KOBIETĄ.
Pokażę
ten list mojemu mężowi, bo on ma co do tego poważne wątpliwości...Pozdrawiam
MU
Droga
Pani Magdo.
Właśnie wybija ?północ poetów. Myślę, że to dobra godzina także
i dla Pani.
Na początek w imieniu własnym oraz dyrekcji i grona
pedagogicznego Publicznego Gimnazjum im. Agnieszki Osieckiej w
Niemodlinie przesyłam Pani moc najserdeczniejszych życzeń-
spełnienia marzeń najskrytszych, spokoju i radości na co dzień i
wiele zdrowia i siły, aby wystarczyło jej Pani na to, by
dostarczać nam wciąż nowych artystycznych wzruszeń i nadal
trzymać pieczę nad dorobkiem Agnieszki.
A teraz Dniu Patrona. Dzisiejszy dzień był w naszej szkole
absolutnie cudowny. Były urodziny u Agnieszki. Czyli goście, i
tańce, i nawet prezenty. Pisałam Pani już chyba o tym, że
wymyśliliśmy, aby były to kapelusze. Muszę przyznać, że kilka z
nich to małe arcydziełka. Uczniowie zaangażowali się bardzo we
wszelkie przygotowania i w realizację programu artystycznego,
entuzjastycznie przyjętego przez widzów, wśród których, oprócz
władz i osobistości lokalnych, był sam rektor Uniwersytetu
Opolskiego - profesor Nicieja. Powiedział wiele ciepłych i
serdecznych słów o naszej patronce, o niebanalności i trafności
naszego wyboru. Cieszymy się bardzo. A dzieciaki w siódmym
niebie śpiewają na szkolnych korytarzach ?Małgośkę. Prawdziwe
święto szkoły. Spontaniczne i radosne, bez cienia atmosfery
nadętych akademii ku czci.
Pozdrawiam serdecznie. Kinga Starczynowska
P.S. Przesyłam Pani w załączniku informator o programie
artystycznym.
To
świetnie, że nie było nadęcia i zadęcia. Tak trzymać! Pozdrawiam MU
Wielkš radoć sprawiła nam Pani otwierajšc tę stronę. Gratulujemy wspaniałej
pracy i wytrwałoci w tym przedsięwzięciu.Dziękujemy Pani za przybliżenie
nam ciekawej Postaci ,jakš jest Pani Magda Umer-Jej biografię ,koncerty
,piosenki..
Cieszymy się również , że to włanie Pani - jako utalentowana , młoda
piosenkarka podjęła się tak mrówczej pracy.Życzymy dalszych sukcesów !!!
Krystyna i Henryk L.
Witam
i wprost nie wierzę, że na stronie Magdy Umer mimo, że jest oddzielone
przecinkiem.
Kiedyś w wypowiedzi w TV Krystyny Jandy (w programie Jagielskiego) usłyszałam,
ze Pani jest jej wyrocznią językową,
chodziło o niemniej jednak (niepotrzebne jednak), a tu widzę ten nieszczęsny
przecinek, wszak winno być
mimo ze. Czepiam się może, ale to pewnie moje skrzywienie zawodowe, jestem
redaktorem edytorem
i stad taka wrażliwość, szczególnie że błąd na stronie polonistki.
Serdecznie pozdrawiam
B. Libiszowska
Droga
pani edytor!
Przysięgam,
że t o nie ja napisałam mimo że z
przecinkiem w środku! Jeszcze nie jest ze mną tak źle. To Doroty tego nie uczą
na andragogice, ale za to uczą cierpliwości do ludzi starszych, a to chyba
jest ważniejsze, więc jej wybaczamy, dobrze? Ona zresztą powiedziała mi, że
sama do pani coś napisze. Pozdrawiam gorąco- MU
No
to piszę skoro powiedziałam...
Tak
mi głupio Pani edytor, że nasza polonistka musi się za mnie interpunkcyjnie
wstydzić. I moja andragogika też raczej nie ma powodów do dumy... Przecinki
zawsze błąkają mi się tam gdzie nie trzeba, proszę najserdeczniej o
wybaczenie- Dorota.
Dzień
Dobry Pani Magdo!
Na początek odpowiedź na pytanie w którym piśmie zamieszczono wywiad z Panią
i Krystyną Jandą. Było to "Zwierciadło" z takiego cyklu Przyjaciółki
lub Przyjaciele. Bardzo się cieszę, że ma Pani swoja stronę bo to taka
przyjemna odmiana gdy w ciągu dnia mogę posłuchać Pani głosu. Dodałam ją
natychmiast do moich ulubionych.
A wiersz Jonasza Kofty "Czym jest miłość", którego, przyznam ze
wstydem nie znałam jest PIĘKNY.
Ponieważ jest Pani w Krakowie i przeczyta list pewnie z opóźnieniem proszę
pamiętać że moje życzenia urodzinowe dla Pani były tego dni bardzo, bardzo
gorące. Wszystkiego najlepszego, radości szczęścia moc....
Pozdrawiam Sylwia z Wrocławia
Pani
Sylwio-dziękujemy za podpowiedź. Dorotka to wpisze gdzie trzeba, jako słynna
archiwistka.
Ten
wiersz nazywa się :”Co to jest
miłość”...Pozdrawiam MU
Droga
Pani Magdo,
cieszę się bardzo, że odpisała Pani na mój list. Widziałam Panią na
koncercie w radiowej Trojce "Pamiętajmy o Osieckiej" dzięki
zaproszeniu Pani Marysi Szymonik i przede wszystkim gratuluję fantastycznego
klimatu, jaki Pani stworzyła
prowadząc to spotkanie. Chciałam wtedy z Panią porozmawiać, ale może to nie
był odpowiedni moment, bo tyle tam wspaniałych gości ...
W każdym razie dziękuję za odpowiedź i
pozdrawiam -Greta.
Bardzo
proszę, zadzwonię, jak wrócę z Gdańska MU
5 X 2002r.
1.
Dzień
dobry Pani Magdo!
Tyle zła na tym naszym świecie, tyle biedy,
cierpienia i łez, często w
oczach małych, niewinnych istotek. To wszystko nie
pozwala być szczęśliwym.
Ale są jednak takie uczucia jak miłość, cechy
takie jak wdzięk, książki
niczym tlen, muzyka - ciepły płaszcz na zimę. Są
mężczyźni jak Pan Zbyszek
Zamachowski, są kobiety takie jak Pani. To wszystko
natomiast pomaga mi
budzić się z tak nierealnych snów i mieć wiarę
w nadchodzący dzień, nie bać
się go.
Mam tylko 21 lat, a tak trudno mi odnaleźć się w
dzisiejszym świecie z
tym moim sentymentalizmem i marnym zachwytem nad gałązką
jarzębiny. Czasem
mam dość tego dążenia do wyżyn - nie czuć, nie
myśleć, żyć bez pragnień. Ale
co to za życie?! Pani tak bardzo mi pomaga w tej
codziennej walce, nie
zdając sobie z tego sprawy. Och, już więc Pani
wie, że jest dziewczyna,
która jest bardzo wdzięczna za wszystko to, co
Pani do tej pory stworzyła,
co Pani od tej pory stworzy.
Dziękuję i pozdrawiam gorąco w ten jesienny, ale
jakże kolorowy, kasztanowy
dzień.
Marta
Jeżeli
mamy dzisiaj się czymś zachwycać,
to przede wszystkim gałązką jarzębiny.
A
z kasztanami tragedia. Trzeba się nazachwycać, zanim nie znikną z naszego
kontynentu...
Na
razie mam ich całe kieszenie ze środowych Łazienek. Ja także bardzo gorąco
panią pozdrawiam. MU
2.
Wreszcie,
nareszcie!!!!!!
Jak tu cudownie, jak pięknie i jak spokojnie.
Wreszcie mam okazję Pani podziękować za wszystko!
Za wieczory spędzone przy
"Pachnącym groszku", za wiele wspomnień,
za koncert, który kiedyś się odbył
w Łazienkach Królewskich i był dla mnie bardzo ważnym
wydarzeniem, za
"Zielono Mi" i za łzy jakie temu
koncertowi towarzyszą. Zawsze chciałam to
Pani powiedzieć osobiście, ale na spotkaniu z Panią
Szymborską nie miałam
śmiałości podejść, a na ostatnim przepięknym
koncercie W Teatrze
Dramatycznym, nie było okazji. Ten koncert zostanie
mi w pamięci na całe
życie, wykonanie Okularników, najcudowniejsze
jakie słyszałam, miałam
dreszcze. Tylko dlaczego te chwile są tak rzadkie,
a Pani się tak ukrywa?
Jeszcze raz dziękuję. Aula
ps. Jakiś czas temu Pani Krysia Janda wspominała,
że ma Pani mieć koncert w
Krakowie, czy to aktualne? Ja czekam i czekam, bo w
Leśniczówce Pranie być
nie mogłam i teraz jedyna nadzieja.
Tak,
będę w Krakowie 9 października. Czy pani naprawdę nazywa się Aula?!
3.
Pani
Doroto!
Sprawiła mi Pani taką radość, zakładając tę
stronę. Nie są ważne kolory
czcionek, cała ta szata graficzna. Jak ktoś ma
ochotę zobaczyć naprawdę
piękne kolory, to proponuję spacer - pora roku
jest odpowiednia;)
Dziękuję bardzo i życzę samych kolorowych sukcesów
w życiu i w wirtualnym
świecie.
Marta
Też
myślę, że w tej akurat sytuacji kolory i czcionki to tylko dodatek. Będę się
jednak starała, żeby i ten dodatek stał się satysfakcjonujący dla tych, dla
których ma on znaczenie...
Doroto,
zrobiłaś świetną stronę! Jest ładna. A dla tych kto krytykuje wygląd,
temu powiem że nie od razu Rzym był zbudowany! Strona jest w trakcie rozwoju i
na pewno będzie lepsza. Wszystkiego najlepszego
Na
pewno będzie lepsza!!! D.
5.
Proszę Pani!.
Bardzo się cieszę ,że
Pani strona jest już w Internecie. Będę jej częstym gościem.
Chciałam Pani podziękować
za to ,że pilnuje Pani pamięci Pani Osieckiej. Organizuje Pani takie rzeczy
jak np. „Pamiętajmy o Osieckiej” .To przykład najpiękniejszej przyjaźni
świata.
Pani Osiecka była osobą,
która fascynowała i do dziś fascynuje młode pokolenia. Ja sama mam wiele
wierszy, piosenek, wiele płyt (”Pięć Oceanów.”) Pani Osiecka to wielka
osobistość.
Dziękuję, pozdrawiam,
życzę dużo zdrowia i zielonookiego szczęścia.
Ania Wąsowicz z Myślenic
14 lat.
Pani
Aniu!
Ten
konkurs piosenek Agnieszki organizuje kilka wspaniałych osób, ja go tylko
prowadzę i trzymam kciuki za młodych wykonawców. A skoro Agnieszka jest tak
pani bliskim człowiekiem, to z panią pierwszą podzielę się moją radością
nie do opisania: Wczoraj wieczorem zakończyłam montaż „Rozmów o zmierzchu
i świcie”, które razem z koncertem :”Zielono mi” ukażą się (może już
na gwiazdkę) na płytach DVD! Niech pani trzyma kciuki, żeby tak się stało...
Ps.
przepraszam, że tak panią postarzam tym” pani”, ale pomyślałam, że to
może być przyjemne, taka wcześniejsza dorosłość. Wszystkiego dobrego-MU
6
Najdroższa
pani Magdo!!!!
Strona www przepiękna, wszystkiego jeszcze nie
ogarnąłem, ale i tak
już mnie duma rozpiera!!!
Ja panią po prostu ljubliu
cichy wielbiciel
gienek
Mateusz P.
A ja za panem tęsknię do nieprzytomności i liczę dni do lutego, kiedy będę mogła wreszcie do pana przyjechać, aż na koniec świata. Kocham jak dawniej a może jeszcze bardziej... M
4 X 2002r.
1.
Pani
Magdo kochana,
że o Heli z Pęcic nie wspomnę, to kobita!
Dziekuję Pani za kochanie Jeremiego Przybory i za
Łazienki. Urodziłam się z Kabaretem Starszych Panów i jako we śnie spowita
dziecinka pokochać musiałam bo niemowiątko bezbronne jest. Potem bezbronna
nie byłam i Pani pokochać nie mogłam, musiałam kochać Demarczyk. Taki los.
Jędrusik, Cembrzyńską, Warską, Jandę. A teraz na starość robię się
bezbronna i już Panią, tak nienaturalnie naturalną w tych nawłociach, też
kocham bo mam serce jak tramwaj i trzydzieści lat towarzyszy mi Pani. Co to
jest, aktor piekielnie porusza w teatrze, ale tak nam nie służy od rana do
rana ( rany rany oczywiście) od romansu do rozstania. Bardzo Pani dziękuję -
Magda B.
Ja także
dziękuję-Magda U(od rana do rana dla
pani)
ps. lepiej późno, niż wcale
Kochani...
2.
Ta
strona musi być koniecznie koloru ZIELONEGO!
Nie wyobrażam sobie innej...
Dużo zieleni, zieleni, zieleni...życzę!!!
Pozdrawiam
Ania
Pani
Aniu!
Zielony
to był nasz pierwszy pomysł, ale się go przestraszyłyśmy. Może zrobimy jakąś
jedną stronę zieloną. W każdym razie mamy ochotę uczyć się na
błędach. MU
(grafitowy
z rdzawym wydawał mi się połączeniem zachwycającym, ale widocznie nie miałam
racji, co się często zdarza.)
3.
Droga
Pani Magdo,
Wspaniale, że zdecydowała się Pani na założenie
własnej witryny internetowej. Długo, długo szukałam w sieci jakichkolwiek
materiałów na Pani temat i niezmiennie udawało mi się to w szalenie wąskim
zakresie. Świetnie, że powstała oficjalna strona. Mam nadzieję, że będzie
systematycznie aktualizowana, stanie się kopalnią materiałów i wygodnym źródłem
kontaktu z ludźmi, którzy bardzo, bardzo Panią cenią. Ja na pewno będę
zaglądać regularnie.
Jedna sugestia - jeśli można - uważam, że w
dziale "linki" obowiązkowo powinna znaleźć się ścieżka do
bogatej strony poświęconej Agnieszce Osieckiej. http://free.art.pl/osiecka/
Serdecznie Panią pozdrawiam.
Kinga W.
Pani
Kingo, ja też mam taką nadzieję, a linkę zaraz dołączymy!(Dopiero kilka
dni temu tłumaczono mi co to są linki...)
4.
tak bardzo się uradowałam, ze Pani jest na dotknięcie
klawisza i na
popatrzenie w ten telewizorek, że się mi trochę pomyliło
,bo chciałam napisać
to stwierdziłam, że napiszę ładniej, i ze jutro ( i
chyba się przycisnął nie
ten przycisk i się wysłał mail) ale skoro tak miało tak
być to właśnie
pisze. Pozdrawiam i najpiękniej dziękuję, że zdecydowała
się Pani na bycie z
ludźmi w taki sposób, i że życzę siły ,bo to nie jest
chyba najłatwiejsze
zadanie.
Uśmiechy
Elżbieta
Ps. Napisze do Pani jutro.
Czekam na
jutro i pozdrawiam.
5.
Dzień
dobry, Pani Magdo!
Witam Panią w Internecie (adres wzięłam ze strony
krystynajanda.com, którą odwiedzam codziennie od miesięcy). Jestem Pani
wielbicielką od lat; świetnie, że ta strona ruszyła i mam nadzieję, że
mój wpis odnotuje Pani jako jeden z pierwszych. I jeszcze - bardzo się cieszę,
ze zobaczę Panią już niedługo w słupskim teatrze. Pozdrawiam - Małgorzata
ze Słupska
Tak,
będę w Słupsku 26 października i chciałabym, żeby było się z czego
cieszyć...
6.
Droga
Pani Magdo!
Cieszę się, że się Pani cieszy, że napisałam,
i że zna Pani już mnie, a raczej sprawę mojej
szkoły ze strony
p. Jandy. Mam nadzieję, że za Pani pośrednictwem
uda się nam
nawiązać współpracę z fundacją OKULARNICY.
Szczerze mówiąc, nie
bardzo wiem na czym mogłaby ona polegać. Proszę
więc, jeśli to
możliwe, o informacje na ten temat.
Na pewno interesuje nas wszystko, co jest związane
z życiem i
twórczością Agnieszki Osieckiej.
Jeszcze jedna sprawa. Próbowałam to zrobić za pośrednictwem
p.
Jandy ale teraz chciałabym raz jeszcze już bezpośrednio
poprosić
Panią, jako przyjaciółkę naszej Agnieszki
Osieckiej, o objęcie
honorowego patronatu nad społecznym komitetem,
którego zadaniem
będzie przygotowanie właściwej oprawy uroczystości
nadania
szkole imienia. Wiem, że jest Pani bardzo zajęta,
a ta nowa
strona pewnie pochłania resztę Pani niegdyś
wolnego czasu, ale
czulibyśmy się zaszczyceni, gdyby zechciała Pani
do nas napisać
(najlepiej na mój adres e-mailowy) i wyrazić zgodę
na
umieszczenie Pani nazwiska jako członka
wzmiankowanego wyżej
komitetu. Pozdrawiam. Życzę wytrwałości w
prowadzeniu tej
strony. Proszę się nie zrażać- komputer naprawdę
można
okiełznać. A jeśli nie komputer, to przynajmniej
edytor tekstu i
internet. Czego szczerze życzę. Kinga
Starczynowska.- Belfrzyca
P.S. W najbliższą środę będziemy obchodzić w
naszej szkole dzień
patrona jako "Urodziny u Agnieszki".
Oprócz obowiązkowego
programu artystycznego, będzie między innymi międzyklasowy
konkurs na prezent urodzinowy dla niej- oczywiście
kapelusz.
Moja klasa przygotuje wersję jesienną. Postaram się
zrobić
zdjęcia i jak będę miała dostęp do skanera, to
je Pani prześlę.
Pani
Kingo!
Myślę,
że jestem za bardzo zajętą osobą. Obejmę honorowy Matronat, a potem co?
9
października też mam urodziny i spędzę je w Krakowie na 40 –tym Festiwalu
Piosenki Studenckiej .
Mogę
Wam tylko napisać i teraz właśnie to robię, że życzę waszej szkole
wszystkiego najlepszego, a przede wszystkim inteligentnych i zdolnych
nauczycieli, którzy wychowają inteligentnych i zdolnych uczniów. Może
Agnieszka w tym dopomoże...
Pozdrawiam
MU
7.
DZIEŃ
DOBRY DROGA I KOCHANA PANI MAGDO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
DZIEŃ TAKI SZARY ZA OKNEM A DLA MNIE ZAŚWIECIŁO SŁOŃCE
DZIĘKI TEJ WSPANIAŁEJ STRONIE !!!!!!!!!!!!!!
BARDZO BARDZO DZIĘKUJĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
POZDRAWIAM DANUTA
Dziękujemy
M i D
8.
to
były oczywiste błędy podczas szybkiego pisania –oczywiście
"roztarty" i "
na przeczytanie". Przepraszam i następnym
razem będę uważniejsza. Z radością
będę śledzić tę Pani stronę, ale dopiero jak
wrócę za dwa tygodnie-gdzie jadę
nie ma komputera
w Twoim imieniu
jestem tylko małą zabawką
w Twojej wielkiej mocy
mgnieniem powiek
urywkiem myśli
mimo to zabijam brata
jak ja z popiołu
odbieram prawdę dziecku
pozbawiam godności starca
kopię zwierzę na drodze
boję się odejść
i wywołuję wojny
zagarniam coraz więcej
i zamykam się przed światem
który mi stworzyłeś
do końca nie wiem
czy mnie zauważysz
krzycząc coraz głośniej
że mam rację
w Twoim imieniu
Pani
Danuto- to przez te dwa tygodnie będzie pani pisała wiersze gdzie i na czym?
MU
***
Dorotko!
Jestem jak call girl bez telefonu.Nie dziala internet i
Franek nie ma pojecia dlaczego .Ide juz od tego niezdrowego swiatla i jutro rano
spróbuje znowu-MU
ps.Tylko jak ja chce, kretynka, wyslac teraz ten list?
Magda
No Kochani... W tej sytuacji na kolejne listy przyjdzie nam poczekać do jutra
Pozdrawiam
D.
3 X 2002r.
Boże!!!
Ciągle nowe przychodzą!!!
Miłego odpisywania ...
D.
nie umiemy ich znaleźć. Teraz znów cos odpiszę ,a ty powiedz,czy doszło...
M
1.
Szanowna
Pani MAGDO !
GRATULUJĘ strony i bardzo się z niej cieszę, dowiedziałam sie o jej
powstaniu na stronie Pani Krystyny Jandy.
Bardzo lubię Pani piosenki, tylko szkoda że tak rzadko mam okazję je ostatnio
słyszeć.
Życzę ciekawych korespondencji i dużo zdrowia
Czekam na nową piosenkę !!!
Halina B.
Dziękuję i pozdrawiam MU
2.
Dzień dobry pani
Magdo, dzień dobry, pani Doroto,
w cudny jesienny czwartek piszę do Pań z Gdańska, żeby podziękować za
stronę o mojej ukochanej pieśniarce i reżyserce (nie boję się tego słowa!).
Nareszcie!
Strony otwierają się leniwie, ale to nic, jestem cierpliwa. Gdyby tylko
literki po lewej stronie były większe... Pozdrawiam z Gdańska, Monika
Strony są leniwe, jak ich teoretyczna bohaterka. Ale za chwile je pogonimy, a literki powiększymy. MU i DO
3.
Pani Magdo! Nie mogła
mnie spotkać większa niespodzianka! Otwieram sobie
co-dziennk Pani Krysi Jandy, a tam wiadomość, że rusza Pani strona.
Natychmiast otworzyłam i dodałam do ulubionych. Jakże się cieszę na te
spotkania:)) Dziękuję
Beata
A jak ja się cieszę, że dodała pani do ulubionych! Pozdrawiam MU
4.
Droga Pani Magdo, dziękujemy
za tę stronę ! Szkoda, że taka mroczna (kolor).
Robi się smutno ! Kiedy o godz. 7-ej rano zaglądam do pani Krystyny Jandy,
to chce mi się żyć ! Wiem, że taki jest Pani obraz duszy. Ja też jestem
wagą, ale może bardziej typową, taką jaką przedstawiła w swoim horoskopie
pani Krystyna. Noszę w sobie ogromny ładunek optymizmu, co pomaga mi w życiu
(w ten sposób też pomagam moim bliskim). Szkoda, że mój komputer nie może
odtwarzać dźwięku !!! Serdecznie Panią pozdrawiam. Życzę dobrego zdrowia.
Ewa (cdn)
Pani EWO!
Obraz mojej duszy wcale nie jest teraz taki mroczny, jaki bywać potrafi. Ale mrok w literach już poprawiamy!
5.
Hallo
Mam nadzieję, że będzie to świetna
strona, jedno małe "ale". Mój mąż nie rozpoznaje kolorów i myślę,
że ludzie jak on mogą odwiedzać tę stronę. Otóż
on nie widzi tych małych czerwonych literek na czarnym tle.
powodzenia
I.
Już się poprawiamy. Pozdrowienia dla męża.
6.
Cieszę się, że taka
strona powstała. Nie wiem jak innym, ale zdecydowanie źle
mi się czyta czerwone na czarnym(dla mnie nieczytelne) i szare na czarnym. A
poza tym kojarzy mi się smutno to czarne tło. Więcej światła!
Dopalamy.
7.
Gratuluję uruchomienia
strony. Proszę pozbyć się poglądu ,iż jest to zabawa
dorosłych dzieci. Nic z tych rzeczy, na pewno z czasem przyzna Pani, że 2
października 2002r. rozpoczął się ważny etap w życiu. Oby gratulacje ze
Świnoujścia przyniosły Pani szczęście na nowej drodze. No cóż człowiek
całe
życie eksperymentuje. Trzeba przyznać, że jest to interesujące.
Pozdrawiam
Ja także pozdrawiam, a już się pozbyłam poglądu, że jest to zabawa. Ta lawina listów i problemy techniczne...
No, ale może wytrwam. MU
8.
Dzień dobry Pani
Magdo!
Od razu musze Pani powiedzieć, że to genialny pomysł z tą stroną internetową.
To naprawdę wspaniałe mieć dwie ulubione artystki tak blisko, móc do ich
napisać - myślę tu oczywiście o Pani Krystynie Jandzie.
To cudowne.
Pozdrawiam Panią gorąco.
Iwona B.
Dziękuję MU
9.
Droga Pani Magdo!
Nareszcie Pani strona. Po stronie Krystyny Jandy i o Osieckiej
będzie to trzecia do moich ulubionych. Na razie jestem strasznie
zapracowana, więc nie będę się rozpisywać. Chcę tylko Pani
podziękować za "Koncert jesienny", moje wakacyjne wieczory z
Pani piosenkami i piękną, szczęśliwie "niebakułową" przyjaźń z
Agnieszką Osiecką.
Kinga - belfrzyca z gimnazjum im. A. Osieckiej w miasteczku N.
Czytałam o pani szkole na stronie Krysi i bardzo się cieszę, że pani do mnie napisała. MU
10.
No, nareszcie! Tylu się
już odważyło, a Pani nic...No to , doprawdy, jest wstyd lekutki. Komputer
(podobno) da się oswoić. Tak twierdzi mój 13 - letni syn. Właśnie obaj
chorujemy na najcięższą dla mężczyzn chorobę - katar. I jesteśmy do
niczego. Ja marudzę potwornie, coś usiłuję czytać i nic się nie daje, więc
słucham płyty sprzed lat, na której Marek Grechuta śpiewa wiersze Nowaka i
nadziwić się nie mogę jak po prostu pięknie tam Pani śpiewa. Można by
szukać innych słów, ale 'pięknie' jest w sam raz.
Ach jak pięknie pan napisał ”chorujemy na najcięższą dla mężczyzn chorobę -katar”. Pozdrawiam. Ja też uwielbiam tę płytę Marka i dziękuję ,że pan mi o niej przypomniał(Dorotko, to jest chyba ta brakująca 10 ta płyta: ”Psalmy Tadeusza Nowaka. Wpisz ją do rejestru)
11.
Serdecznie pozdrawiamy!!! Życzymy takiej samej [brr...] oglądalności strony jak strona Pani przyjaciółki Krystyny Jandy, dzięki której mogliśmy zajrzeć na Pani stronę. Czekamy na nowe piosenki, sztuki z Krysyną Jandą w roli głównej, a jako ludzie marginesu w rozumieniu Jeremiego Przybory życzymy, aby dzięki Pani ten margines był jak najszerszy. Zofia i Zbigniew Szpojankowscy
Pozdrawia kobieta z marginesu
12.
Szanowne
Panie,
Dziś przyjrzałam się stronie Pani Magdy jeszcze raz i
uważnie. Jeśli autorką strony jest ta sama Pani Dorota Osińska, która ma
piekny głos i zapisała się w mojej pamięci brawurowym wykonaniem utworu
Alicji Majewskiej, to przepraszam ją bardzo za narzekanie, że trochę się
trudno czyta z powodu doboru kolorów czcionki i tła. Oraz wycofuję tę uwagę.
Pozdrawiam, Jola
PIERWSZE LISTY:
1 .
Szanowna
Pani,
nazywam sie Greta Labedzka. Pracuje w Ursynowskiej
Bibliotece Publicznej, bardzo chcialabym zaprosic Pania do nas, do Biblioteki na
spotkanie z publicznoscia. Prosze na pisac czy sa jakies szanse.
Pozdrawiam
Greta
Pani
Greto, są , oczywiście-w pierwszej połowie listopada. Proszę podać mi swój
numer telefonu-to oddzwonię. Pozdrawiam -Magda U.
2
. Justyna z Wrocławia
Marzę,
żeby mi się spodobało –pozdrawiam MU
3.
Dorota Skublicka
Jestem webmasterem, więc pozwolę sobie na kilka
uwag technicznych na temat strony. Nie złośliwie, ale życzliwie.
1. Dobór kolorów nie jest zbyt szczęśliwy, co
powoduje, że strona - a szczególnie menu - jest nieczytelne. Proponuje zmienić
nieco odcień czerwonej czcionki i powiększyć ją. Może też pomóc
pogrubienie.
2. Proponowałabym też wprowadzenie odrobiny
grafiki, jakieś zgrabne menu klawiszowe, albo ładny, fotograficzny baner.....
Służę pomocą.
3. Radzę też wpisać tytuł strony w znacznikach
meta, tak, żeby pokazywał się na pasku, u góry przeglądarki...
Więcej nie będę marudzić, życzę powodzenia
Bardzo
chętnie skorzystamy z pani pomocy, bo nic się na tym nie znamy. Dorota śpiewa
i studiuje andragogikę ,a takie coś zrobiła po raz pierwszy w życiu. Zgłosi
się do pani na lekcje. Pozdrawiam-MU
4.
Szanowne Panie,
pyszny pomysł. Pani Dorocie gratuluję wytrwałości
. Przepraszam za taką uwagę bluźnierczą , ale czy nie można strony troszkę
ożywić kolorami ? I może
troszeczkę większe literki? Ja jestem okularnicą i bardzo mnie to męczy...
Jestem
zachwycona stroną , piosenkami i wszystkim
Dziekuję
Lidka
Pani
Lidko, będziemy pracowały tak długo, aż się pani spodobają te literki i
kolory-MU
5.Droga
Pani Magdo,
Gratuluję strony - jakże się cieszę się, że
tym sposobem będzie można Panią "odwiedzać".
Cudowny, genialny wręcz pomysł z dołączeniem
"mówionych", a nie tylko śpiewanych plików - przypadkowy gość
strony bez usłyszenia Pani głosu może nie zrozumieć kim naprawdę jest Magda
Umer, a Ci, którzy go znają nie poczują niedosytu - jest nie tylko o Magdzie
Umer, ale też u Magdy Umer.
Do tej pory byłam uzależniona od strony pani
Krystyny Jandy, teraz dojdzie druga strona - stracę pracę, jak nic... ;))
Raz jeszcze dziękuję za koncert "Zielono
mi", za wszystkie piosenki i programy, za miłość do Agnieszki Osieckiej
i przekazywanie tej miłości w świat, za bycie znajomym elfów i aniołów, za
wrażliwość i duszę, za to, że tak jak ja wielbi Pani Pana Jeremiego Przyborę.
Bez Pani świat byłby mniej piękny!
Pozdrawiam serdecznie,
Magdalena
P.S.
Dziękuję za odpowiedź na mój list wysłany na
adres "okularników". Pozwoliłam sobie odpisać, korzystając
ponownie z pośrednictwa pana Jana Borkowskiego. Dołączam ów list, na wszelki
wypadek, jeśli "zaginął w akcji", co w sieci nie raz się zdarza .
6.
Pani
Magdo,
To fantastycznie, że już jest Pani z nami..... Życzę
miłego pisania do
nas...
pozdrawiam
ola
Pani
Olu-cieszę się, że się pani cieszy! MU
7.
Droga
Pani Magdo!
Po pierwsze bardzo się cieszę, że wreszcie mimo
Pani oporów i długich zastanowień uległa Pani Dorocie i rusza strona
internetowa. Spotkałyśmy się w Sopocie, rozmawiałyśmy przed Spatifem o tzw.
życiu, trochę o Agnieszce O, trochę o festiwalu piosenek Agnieszki, trochę o
Pani. Starsi państwo podeszli i zapytali z rozbrajającym uśmiechem -skąd
Panią znają i jak się Pani nazywa. I wyraźna ulga na twarzach kiedy wyjawiła
im pani swoje imię i nazwisko. Mam nadzieję, że od czasu do czasu napisze
Pani coś do ludzkości - może nie z taką regularnością i pasją z jaką
robi to p. Krystyna, ale czekam z niecierpliwością. Pozdrawiam serdecznie
bardzo - Hanna Wilczyńska-Toczko
P.S. Byłam ostatnio w Gdyni na przedstawieniu wg
książki Hanny Bakuły "Niech żyje bal" o jej przyjaźni z Agnieszką.
Nadspodziewanie wiele osób przyznaje się do bliskości z Agnieszką i już
trudno dociec kto przyjaźnił się więcej a kto mniej. W każdym razie
przedstawienie takie sobie, niedopracowane, chociaż obsada niezła (- B.
Tyszkiewicz, A. Romantowska. Całość reżyserował k. Kolberger) i niektóre
fragmenty listów obu pań do siebie ciekawe. W Gdańsku leje, a w Warszawie?
Pozdrawiam raz jeszcze.
8.
Kochana
Magdo!
gratuluję odwagi, pomysłu i wykonania, szczególnie
ciepło robi się człowiekowi na duszy, kiedy sie odzywasz, wspaniałe! Błagam
tylko, zmień kolory, bo czerwone na czarnym nijak nie daje się przeczytać!
pozdrawiam ciepło. Joanna
Joasiu-Zmieniamy
już zaraz. Całuję cię mocno!
9.
Witam
Pania !
Cieszę się ogromnie ,ze mam kolejny adres
internetowy w rubryce "moich ulubionych". Jest już tam Pani przyjaciółka
-artystka multimedialna, Krystyna Janda. To dla mnie mieszkającej "na końcu
świata" wielka radość ,ze będę mogła
z Wami mieć bliski kontakt.
Życzę wytrwałości
w tworzeniu tej strony i tak ogólnie wszystkiego dobrego(o wygranej w lotto
nawet nie wspomnę, proszę wysłać kupon,
może się spełni !)
Serdecznie pozdrawiam z dalekiej Kanady
Małgosia
Pani Małgosiu z Kanady! Bardzo się cieszę i wyobrażam sobie jesień u Pani! MU
|
10. cieszę
się, że oto Pani jest "dostępna", choć w taki sposób. Lubię ...Dziękuję
za pani próbę niezapomnienia, tylko co to jest „rostarty fakt” i „porzeczytanie”?Pozdrawiam
MU |