W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
www.chlip-hop.bloog.pl -Blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego
www.franztravel.blogspot.com
- Globtroter Franek P
W
dziale
MU
o
innych
nowy
artykuł
-
ZAPRASZAMY
19 grudnia 2008
Droga Pani Magdo,
siedzę w towarzystwie Chlip-hopa na DVD i dobrze mi. Jak mi dobrze.
Wspominam dawne oglądanie Zimy żal czy Big Zbig Show nagranych na
stare VHS-y i cieszę się, że Pani kontynuuje te cudne spektakle,
bardzo. A jeszcze bardziej się cieszę, że spotkam Panią (i Panów)
Cafe Gazeta 11 grudnia. Może będzie szansa na autograf..., kto wie?
Ten 11 grudnia to naprawdę dobrze, wręcz świetnie się składa. Bo
akurat tego dnia w okolicach południa mam dosyć dla mnie ważną tzw.
służbową prezentację do wygłoszenia. I od dwóch tygodni gardłościsk
w
zwiazku z tym. A tu proszę, dokładnie 11/XII Chlip-hop w redakcji
Gazety i już prezentacja przestaje być centralnym punktem dnia, już
się emocje ładnie rozkładają na dwa wydarzenia, z naciskiem na to
wieczorne. I od razu więcej tlenu, i dużo radości.
Do zobaczenia, Pani Magdo.
Ściskam Panią ser-de-cznie
Kinga W
P.S.
Mogę "piosenkę"? Ostatnio spisana.
Samej się nie zostawię
(ta-dam –- ta-dam –- radę dam)
raz sypią się z nieba nadwyżki
i gwiazdy wpadają w kieliszki w ciepłych ramionach świata
aksamit cukrowa wata
raz śniegi ulewy zamiecie
pusto i głucho na świecie
i spędzam noce jak mantrę
pod kocem podszytym wiatrem
ale ja dzielna jeszcze
ja to wszystko pomieszczę
ja to wszystko poukładam
ta-dam – ta-dam -– radę dam
poukładam po kawałku
jak dziecinną układankę
w życia blask i rytm i cienie
pod oczami w niezmęczenie
w zrozumienie w zrozumienie
sobie samej zawierzenie
bo ja mądra wreszcie
ja to wszystko pomieszczę
ja to wszystko poukładam
ta-dam – ta-dam -– radę dam
kolorową wstążką
włosy ucieszę
pod płaczącą wierzbą
hamak rozwieszę
wstydy – kije samobije -
oddam w ręce niczyje
użyję wewnętrznych czarów
by być jak milion dolarów
sny na półkach przestawię
samej się nie zostawię
ja to wszystko poukładam
ta-dam – ta-dam -– radę dam
samej się nie zostawiam
ta-dam –- ta-dam -– radę dam
Pani Kingo!
Użyję wewnetrznych czarów by być jak milion dolarów?!
Ta-dam ta-dam?
Nawet gdyby pani robiła nie wiem co, od siebie samej uciec się nie
da.I
raczej nie warto.
Życze mimo wszystko znośnych świąt!MU
Witam serdecznie w ten miły Mikołajkowy wieczór
Piszę z radości ... bo od kilku dni jestem szczesliwą posiadaczką
fantastycznej płyty dvd!!! Domyśla sie Pani jakiej??? ( tu powinnam
wpisać słowo B I N G O ! ! ! - bo
odpowiedź jest jedyna słuszna i
jakże oczywista) Ileż to radości może nieść ze sobą jedna Chlip -
Hopowa
płyta - kto by pomyślał!!!
Spektakl widzialam kilka razy a teraz mam swój mały domowy teatr, do
którego zapraszam bliskich i przyjaciół. Z taką płytą nawet zima
nie
jest taka straszna i mroźna bo w sercu cieplej jak się posłucha tych
pięknych piosenek - choć nie zawsze wesołe to jednak sprawiają radość
-
czy to nie dziwne???
Za Chlip - Hop w realu i na dvd dziękuję Pami - Droga Imagine i dwóm
wspaniałym mężczyznom: Andryou i Alle-gro ... a Alle-gro tak gro , że
jakby powiedzieć, że genialnie to jakby nic o tym graniu nie powiedzieć!
Prosze serdecznie pozdrowić Pana Wojciecha
Chlip - Hopowo zauroczona Natalia z Gdańska
Natalio z Gdanska!
Zaraz podziekuje wspanialym mężczyznom.Serdecznie i światecznie pozdrawiam-
MU


Pani
Magdo
Ogromnie
się cieszę że zawita Pani do Krakowa. Z tego co wiem, to radość
moją podziela również na tyle duża grupa osób, że już w piątek
nie było ani jednego biletu na koncert. Na szczęście zdążyłam
kupić. Już się nie mogę doczekać szesnastego grudnia:).
Na
razie tylko tyle wieści z Krakowa bo muszę wracać do ostatnich szlifów
pracy licencjackiej. Mam ją skończyć do świąt, a czas jak
zwykle na niekorzyść działa. Zapewne później napiszę więcej o
jedynie dobrych nowinach donosząc:)
Pozdrawiam
Kasia K.
Kasiu K!
Byłas , dziekuje za prezent!Wiem tez juz ze zdalas na piatkę!GRATULACJE!!! WESOŁYCH albo nie smutnych świat.PrzytulamMU
Kochana
Pani Magdo
Serdecznie
dziękuję za wczorajszy wieczór w Gazeta Cafe. Jestem bardzo miło
zaskoczona tym spotkaniem. Nie spodziewałam się, że będzie można na żywo
usłyszeć kawałek Chlip – Hopa. I to jaki kawałek! Byliście Państwo
cudowni! Jaka ja szczęśliwa wyszłam z tego spotkania! Cieszę się, że
znów mogłam Panią zobaczyć.
Asia
Asiu!
A ja cieszę sie że juz taka prawie mama z Ciebie...przytulam
Witam serdecznie.
Mam na imię Edyta i jestem studentką III roku filologii polskiej. W
tym roku pisze pracę licencjacką o Jeremim
Przyborze. W swojej pracy chciałabym skorzystać z pani książki
"Zwierzenia przy fortepianie", ale nie mogę jej zdobyć.
I tu pojawiw sie
moje pytanie: czy jest ona wogóle dostępna? Prosze o odpowiedz.
Z
powazaiem Edyta Niewiadomska
Pani Edyto!
To nie byla ksiązka; to był cykl programów- spiewanych rozmow ,
nagranych w
telewizji w latach 1979-1981. Może maja to w TVP Kultura?Oby.Pozdrawiam
serdecznie_MU
Kochana Pani Magdo.
Bardzo dziękuję za pomoc na scenie - bez Pani ani rusz.
Nie mogę sobie wyobrazić, że tak długo nie będzie tego spektaklu pełnego
kultury, humoru, radości i wspomnień.
Będę tęsknić za Panią, Zorro i BBC.
Dobrze, że chociaż Chlip nam został.
Serdecznie pozdrawiam. Małgosia Solak
Pani Malgosiu bardzo miła!
My także będziemy tęsknić.Jakoś nie mozemy sie dogadac z
terminami...trudno.Pozdrawiam światecznie!MU







Pozdrawiam.ś

Tu
jest zapis spotkania w Gazeta Cafe. Tylko UWAGA! to trwa 75 minut!
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,6020577,Smutek_to_radosc_inaczej.html
Kochana Pani MU!!!
Ostatnio pisałam, jaka jestem szczęśliwa... a w ciągu zaledwie
miesiąca
wszystko może się zmienić... Nie żebym nie była
szczęśliwa...jestem nadal oczywiście, lecz z kilkoma zmianami,
czy na
lepsze nie wiem, ale mam nadzieje.
Miałam tyle dobrej energii i mówiłam, że nie dam się
pogodzie,jesieni,
że nic nie odbierze mi radości..heh
Cóż... Najpierw Romeo... było miło, ale się skończyło...a miało
być
dobrze,pięknie, bo mądry i przystojny. A tu nic,
bo skoro (tu przeżyłam lekki szok)najpierw nie pasuje mu moja
wrażliwość(czy przewrażliwienie na wszystko dookoła jak
powiedział),
moje zainteresowania wydają staroświeckie, a ja w końcu dziwna,
bo wolę
więcej czasu spędzać sama na spacerach niż z
nim,a poza tym o nic nie zabiegam.. :( :( na początku dół
straszny,
buczałam okropnie, ale po dłuższym namyśle stwierdziłam,że
w zasadzie ta moja radość stygła wraz z upływem czasu, że w
zasadzie tak samo dobrze się czułam z i bez niego, i że jak powietrza
potrzebuje tego co moje, tej samotności, wolności...a jak mi to
ktoś
zabiera, bądź ogranicza i jeszcze ma pretensje to się duszę...
Choć i po tych przemyśleniach przestraszyłam się i zaczęłam się
zastanawiać czy ja w ogóle potrafię kochać i być z kimś...
Nie wiem, może rzeczywiście jestem dziwna... brr... Na szczęście
z
pomocą przybyła koleżanka... Dostałam od niej kilka płyt
z piosenkami Kabaretu Starszych Panów i piosenkami ze spektaklu
'Zimy
żal'... ale się przy tym zregenerowałam,prawie zapomniałam
o wszystkim. Cudownie.
Wracając prawie do normalności, postanowiłam, że wyprowadzę się
od moich
toksycznych współlokatorów, żeby żyło mi się lepiej,
znalazłam mieszkanie z miłą starszą Panią, z wartościami
i w ogóle,
wszystko uzgodniłyśmy, ja szczęśliwa, bo parę kroków do
Teatru Polonii, stwierdziłam, że pojadę odpocząć do domu...
Pojechałam, zadowolona,zbierałam siły,patrzyłam na moje kochane
góry...
Po to, żeby dzień przed powrotem do Warszawy dowiedzieć się
że miła starsza Pani mi jednak odmawia (następny szok), mówi
nagle
rzeczy, o których wcześniej nie wspominała zostawiając mnie tym
samym
o godz.21.00 w niedziele na lodzie... I znów nerwy, co teraz, jak
dalej...przygnębiona... myślałam nawet, że może już tu nie wrócę..ech..
Ale zebrałam się rano, przed wyjazdem jeszcze dostałam książkę
mojej
kochanej Agusi O. "GALERIA POTWORÓW'' - w ramach podniesienia
na duchu i wsiadłam do pociągu, nie wiedząc właściwie dokąd
jadę...znaczy gdzie będę mieszkać. Zaczęłam czytać, przestałam
się martwić...ii jak dojechałam okazało się, że jakimś cudem
znalazło
się mieszkanie na Pradze, obok parku I.J.Paderewskiego, obok
Saskiej Kępy
mhmhmh... szczyt szczęścia.... jak na ten czas.. no prawie.
I mieszkam sobie tu już 2 tyg. spaceruję, podziwiam, cieszę się,
robię
zdjęcia, żyję i oddycham... z małymi przerwami na stres związany
z nauką
szczególnie filozofii i innych trudnych rzeczy na tym kierunku.Ale
jest
dobrze.
Teraz święta, mam nadzieję, że bez żadnych komplikacji. Jestem
zachłanna, ale stwierdziłam, że wezmę przykład z mojej 3
letniej
bratanicy i
napiszę list do Mikołaja, bądź Aniołka( z tego co wiem u nas
niezaopatrzony jeszcze) może dostanę Kabaret Starszych Panów
na dvd, na
wypadek
jakiegoś dziwnego znów wypadku zdarzeń.Wiem zachłanna jestem.
Ale i
Agnieszka i KSP i Wasz tercet i poezja tak mnie cieszy...i pomaga!
Taki lek antydepresyjny zaleciłabym każdemu,bo i skutki uboczne są
fantastyczne, a ten trudny jesienno-zimowy czas trzeba jakoś
przetrwać.
Mnie jak widać pomaga :D więc polecam innym!!!
Uff ależ się rozpisałam...ale mi lepiej. Uciekam na zajęcia..w
zasadzie
to już się spóźniłam...
Życzę Pani, Kochana Pani MU... na święta i w Nowym Roku
wiele spokoju,
miłości, samych dobrych ludzi, wiecznego słońca w sercu, głowie
i na
twarzy
i tego, żeby każdy dzień był piękniejszy od poprzedniego!!!
A wszystkim innym czytającym i Załodze-tego samego... bądźcie
szczęśliwi...
Tęskniąca za kolejnym dniem @nia
Ps.Karaoke było super.
Ps1.Promocja płyty i płyta jeszcze bardziej super :D
@niu!
Tak dlugi list przeczytałam w prezencie światecznym...
Niech Ci będzie super.Nie jeden Romeo na świecie.Dobrych Świąt w
sercu, w
głowie i na twarzy-MU
W
ten wieczór wracają do nas wspomnienia...
Wpadamy w zadumę,chwile wyciszenia....
Niech każdy ma wtedy uśmiech na twarzy,
I w duszy jak zawsze sobie marzy....
Niech los wyczaruje dusz pojednanie
A czas wplecie do życia z bliskimi spotkanie...
Niech wszystkich marzenia spełnione będą!!
By podzielić się opłatkiem i piękna koledą!!!!
Niech Boża Dziecina w domach zagości-
-pełna ciepła,dobra i miłości....
Niech Wam błogosławi w każdej minucie-
-By rozjaśnic codzienne życie...
Droga Pani Magdo,
Wszystkiego dobrego z okazji zblizajacych sie wielkimi krokami Świąt
Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku i spełnienia
wszelkich
marzeń - serdeczne uściski i moc serdeczności,
Milena (z "Okularników").
P.S. Ostatnie Karaoke - rewelacja.
Mileno z "Okularnikow"!
I Tobie i twoim bliskim!Wszystkiego dobrego!MU
Pani
Magdo!
Najserdecznejsze życzenia spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego
Narodzenia
oraz pomyślności w Nowym Roku 2009!
Pozdrawiam i ściskam, Basia F.
ps1. proszę przekazać życzenia dla Zorro i całej Załogi ze strony!
ps2. dziękuję za Barbórkowo-imieninowy prezeznt - premierę Chlip-hopa na
DVD
:-)

Dziekujemy!Wzajemnie !Jaka ładna kartka!MU
z
życzeniami
Witam serdecznie, Nie mogłam uwierzyć, że Pani mi odpisała. Cudownie!!
To znowu ja polonistka sercem:)Jak pisałam pracę o Marku Hłasce byłam
strasznie podniecona, teraz piszę z angielskiej metodyki, gdzie
wszystko
musi być uporządkowane,systematyczne.Teraz bardziej udziela mi się
defetyzm niż wtedy gdy pisałam o Marku.A wokoło świąteczny
marketing,uśmiechy do mamony.Na szczęście mogę do Pani napisać i
to
dodaje mi skrzydeł.W tym natłoku zajęć przesyłam Pani fragment
wiersza
Leśmiana(niestety nie znam tytułu)"Zawsze będę cię widział
cudownie
daleką- Przez ukryty w mych oczach, nieznany las"Piękne.życzę
Pani tej
cudownej przenikalności z drugim człowiekiem.Mam nadzieję, że
przyjedzie
Pani kiedyś do Bydgoszczy.
Pozdrawiam Magda
Magdo-polonistko z sercem!
Usmiechy do mamony...niestety tak wlasnie to wyglada.Do Bydgoszczy juz
niedlugo podobno...Wszystkiego dobrego na Nowy Rok-MU
Pani Magdo, może Pani jeszcze odpisze na tego maila ode mnie albo się inaczej uda;)Niestety z wielkim smutkiem i nie wiem jak ale rozeszły się tak szybko że nawet nie zdążyłem ich zobaczyć bilety na Pani spotkanie w Krakowie 16.12 A tak chciałem Panią zobaczyć a dziś słyszę, że będzie Pani w Gazecie Wyborczej na spotkaniu w ramach wydania płyty "Chlip-Hop" tez szkoda że mnie tam nie będzie... Jeżeli przez przypadek udałoby się żebym mógł jakoś pojawić się na spotkaniu z Panią w Krakowie- osobiste zaproszenie to bardzo prosze dać mi znać na tego maila bądz telefonicznie (...)z góry dziekuje serdecznie pozdrawiam Tomasz z Krakowa
Tomku
z Krakowa!
Niestety przeczytałam to juz po koncercie...Może kiedys jeszcze uda
nam sie spotkać.Pozdrawiam światecznieMU
witam
Pani Magdo trafiam do Pani przypadkiem, choc przypadkiem w zyciu nic sie
nie zdaza. A moze jednak?....
dopada mnie dzis nostalgia jakze ciezka bo prawdziwa, nostalgia
chwil
ktore za mna i tych ktore jeszcze przede mna. czesci z nich sie
boje i
tego co przyniosa do mojego zycia. jaki nowy zapach, ktory zmieni
badz
wywroci wszystko.pytanie czy na lepsze czy na gorsze?
Pani Magdo dopada mnie nostalgia tego co odejsc musialo i odeszlo.
szalenczej milosci, ktora wcale nie byla szalencza,tylko
pomylona...
zostawila we mnie nostalgie przywiazania do siebie i swojego
ciepla jak
i zapachu...
Pani Magdo... nostalgią i smutkiem moje życie.puste albo pustawe
a
wypelnione po brzegi czyms-niczym prawdziwym.
empaaatia
Empaaatio!
Szaleńcze miłości często bywaja pomylone...gorzej z tym cieplem,
zapachem i
przywiązaniem...Życzę odwiązania i poznania nowej milości.Może juz
nie tak
szaleńczej?PozdrawiamMU
"Oj, z gratami się nie cacka,
przeprowadzka"
29 listopada 2008
Dzień
dobry Pani
Od
dłuższego czasu , cierpliwie poszukuję i tekstu i nagrania , jakiegokolwiek
, piosenki, która raz usłyszałam - przypadkiem / jak to zwykle bywa /- w
wykonaniu Pani i Pana Wojciecha Manna – „ Tombe la neige „ , właściwie
„Jak ten śnieg pada…”
No
i pada już od długiego, bardzo długiego czasu w mojej głowie , przeszło
lato / niejedno / jesień / niejedna /, zima / niejedna/, no a tekstu ni
ma.
.Cierpliwości
mi nie brak, ale zaczęła się faza determinacji, może nawet determinacji
– skończyły się w mojej głowie „linki”, pod które się
odsyłać mogłabym w poszukiwaniu i tekstu i nagrania . Proszę
najuprzejmiej o pomoc w tej sprawie -
z poważaniem - Dorota Ajdukiewicz
Pani Doroto
- ten tekst jest w niebieskim zbiorze"Piosenek prawie wszystkich"Jeremiego Przybory.Po raz pierwszy zaśpiewała to Krysia Janda w "Kobiecie zawiedzionej"- w 1994 roku, w teatrze Powszechnym .Nagranie jest na plycie Krysi- Koncertu w Trójce.A nasze z Wojtkiem wykonanie jest dostępne jedynie w programie telewizyjnym "Mężczyźni mojego życia" z 1995 roku.niedawno bylo powtarzane w TVP Kultura
pozdrawiam MU

Wojtek i ja w radiowej trójce- prowadzilismy wtedy audycje pt:"snuje i łomoty"- ktory zaczynala ta piosenka...moze maja to w radio?
Proszę bardzo. Pozdrawia Załoga. A za piosenkę w formacie mp3 dziękujemy korespondentce Kindze.
"Jak ten śnieg pada.
Nie zostałeś ze mną dziś.
Jak ten śnieg pada.
Nigdy już nie zostałbyś.
Już po twoich śladach
w łez białych zamęcie
odeszło to szczęście,
co z nieszczęść się składa.
W białej ciszy czarna myśl:
nie zostałeś ze mną dziś.
Ach, jak ten śnieg pada.
Nie ma śladu po śladach.
Jak ten śnieg pada.
Nie zostałeś ze mną dziś.
Jak ten śnieg pada.
Białym smutkiem wolisz być.
Lęku niezawodność.
Ból, cisza i pustka.
Nadzieja oszustka
i biała samotność.
Nie zostałeś ze mną dziś.
Białym smutkiem wolisz być.
Ach, jak ten śnieg pada.
Biele, ściele, układa.
Ach, jak ten śnieg pada.
Nie ma śladu po śladach."
Szanowna Pani Magdo!
Fotografowałem rozdanie nagród literackich m. st. Warszawy w Teatrze
Wielkim i taką małą prywatę posyłam z wyrazami sympatii :)
pozdrawiam
Bartosz Wojciechowski

Panie Bartoszu!
Dziekuje bardzo!-MU
Pani Magdo....:)
Pozdrawiam Panią z bardzo ciepła myślą.Chyba szczególnie z
racji bloga,
który piszecie Państwo wspólnie z Andrzejem Poniedzielskim.Jest
to jedyny
blog, który czytam.Wzrusząjacy...
A "Koncert jesienny " był zawsze moim ulubionym
utworem.:)Pamiętam go z
bardzo dawnych czasów, kiedy żyła jeszcze moja Matka Chrzestna /
tez
bardzo lubiła Panią słuchac/
Życzę dużo ciepła w sercu i sercach ludzi, których spotyka Pani
" po
drodze" w jesienne dni.:):)
Maria z Poznania :)
Niestety,nie ma juz biletów na "Chlip Chlop" w podpoznańskim
Suchym
Lesie...:((
Pani Mario miła!
Szkoda,że sie pani tam do nas nie dostala, bo milo bylo bardzo.Wszystko
przed nami!Pozdrawiam MU

Dla Pani Marii
Witam
dziękuję za słowa tekstów,za głos i za wytrwałość w kierunku
jaki jest
przy Pani boku od lat.
Dla mnie jest to wielce godne poważania,że nie dała się Pani
wmanewrować
we współczesność w sposób ,jaki nie przynosi chluby. Wielu
tak robi i chociaz zapewne stoją za tym jakieś ważne sprawy to
jednak zatracenie własnej wartości jest niewarte tego.
Wiele moich obrazów powstało tylko dlatego że miałam (kasety
dawniej) aby
móc słuchac cały czas wtedy kiedy było mi zle,kiedy było
dobrze i kiedy
pędzel nie chciał zostawiać śladu moich mysli.
Pozdrawiam bardzo serdecznie
życzę wielu fanów
Lucyna Szpuniar
ps'tutaj jest moja praca i wprawdzie nie ma wszystkich
obrazów,ale patrząc
mozna znleżć te które powstały dzięki Pani
www.zaiprzeciw.prv.pl
dziekuje bardzo!MU
Ulubiona
Pani Magdo
Od
kilku dni jakoś tak dziwnie mnie „gna”, ażeby cokolwiek do Pani napisać.
Jest
coś nie do końca dla mnie zrozumiałego w tym ciągłym dążeniu do
kontaktu z Panią.
W
mojej głowie ulokował się gdzieś racjonalizm, który podpowiada, ażeby
dać Pani upragniony „święty spokój”, bo tych różnych listów do
Pani kierowanych jest tak wiele, a czasu ciągle za mało. Mój
sentymentalizm jednak i umiłowanie do wartości przez Panią
reprezentowanych bywa niekiedy silniejszy i rodzą się te lamenty moje
(przepraszam, że zapożyczyłem z Waszych Agnieszkowych Lamentów).
Przeszedłem
już ponad 40 lat życia (na początku w trudzie tym pomagali mi najbliżsi)
i coraz bardziej uświadamiam sobie, że wybrałem dla siebie trochę dziwną
ścieżkę. Im dalej, tym bardziej nostalgicznie, refleksyjniej, bywa nawet
smutniej.
Jak
Pani wie, kilkadziesiąt lat temu ukochałem biologię, zdobywając tytuł
magistra tej pięknej nauki. W międzyczasie ludzie wrażliwi nakierowali
mnie na poezję Norwida, a później nie wiedzieć w jakim czasie i
okolicznościach zafascynowałem się Agnieszką Osiecką. Chłonąłem
wszystko, co tylko z Agnieszką było powiązane. Poprzez Agnieszkę ukochałem
Mazury. Bywałem w Krzyżach i Karwicy Mazurskiej. Na drugim zorganizowanym
w Praniu koncercie „Pamiętajmy o Osieckiej” miałem okazję wymienić z
Panią kilka zdań i tak już pozostało. Od tamtego sierpnia, co roku podążam
Puszczą Piską, by pobyć, posłuchać i spotkać się z Panią, chwileczkę
porozmawiać i podziękować za to, co Pani robi dla ludzi takich jak ja.
Oj,
ta Agnieszka w moim życiu nieźle „namieszała”.
Poprzez
zamiłowanie Agnieszki do Czechowa i ja sięgnąłem po kolejne tomy Jego
utworów zebranych. Fascynacja.
Poprzez
„rozkochanie” Agnieszki w Marku Hłasce,
kupiłem i przeczytałem wszystkie Jego opowiadania. Fascynacja.
Później
był i Isaac Singer, i Kira Gałczyńska, i Sandor Marai’a, i Daniel
Passent ze swoim Codziennikiem,
i Mieczysław Jastrun ze słynnymi już Dziennikami.
Tak się w tej lekturze mojej porobiło, że nurt moich czytelniczych
preferencji został ukształtowany przez kolejno czytanych pisarzy.
Ja
wybrałem tylko pewien rodzaj niszy, w której czuję się dobrze, a później
to już poszło samo. No właśnie, ta moja nisza … smutna trochę. Tylko
ja ten smutek lubię.
W
telefonie komórkowym mam wgrany Pani „Koncert
sprzed lat” i spacerują po smutnym lesie, słucham jesiennego
koncertu na dwa świerszcze … i nie tylko. (a te Pani zapowiedzi pomiędzy
… rewelacja).
W
mieszkaniu urządziłem tylko dla siebie tzw. „stary
pokój” z meblami po dziadkach i pradziadkach z głęboko
wygodnym starym fotelem. O takich starych meblach Czesław
Miłosz w Rodzinnej Europie
powiedział, że „przechowywana w nich
jest obecność ludzi minionych”. Piękne prawda? Mój 13-letni
syn coraz częściej zagląda do tych „staroci” - bywa, że nawet
odrabia tam lekcje. Czyżby niedaleko spadło jabłko od jabłoni?
Taki
smutas jestem i nic na to nie poradzę.
Kiedy
przychodzi opamiętanie i pytanie: dlaczego nie jestem dowcipny i wesoły
jak inni wokół, to przywołuję Pani wypowiedź, w której tak pięknie
Pani mówi, że „smutek czai się
zawsze i tak już będzie chyba do końca moich dni. Nie ja wymyśliłam
smutek. Ale ponieważ on sobie mnie wyraźnie upodobał od wczesnej młodości,
nauczyłam się z nim walczyć (kiedy trzeba) i żyć (kiedy można). Powiem
nawet, że smutek bywa pociągający jak mało co innego: smutne piosenki,
wiersze, obrazy są zazwyczaj dużo piękniejsze i mądrzejsze niż wesołe”.
Przesyłam
„stary pokój”, który przechowuje obecność ludzi minionych i bywa, że
gości bardzo młode pokolenie 13-latków.
Do
następnego Prania, Pani
Magdo!

Krzyśku-Okularniku!
Ale
przecież wiemy oboje ,że ten smutek mija.Na jakis czas.A potem to juz mija
wszystko i trzynastolatkowie sie starzeja i zaczynaja miec te same
dylematy...Pozdrawiam serdecznie-MU
Pani Magdo,
kupiłam przedwczoraj Pani płytę
„Koncert sprzed lat”,
był wieczór, lał deszcz,
wycieraczki pracowały intensywnie, ja intensywnie wpatrywałam się w
szybę bo widoczność słaba, z tyłu dziecko i do domu daleko, a w
aucie….. Stefan Friedmann zapowiedział Magdę Umer i…
przeniosłam się w czasie, dziesięć
lat wcześniej, chodziłam sobie po stolicy, ze słuchawkami na
uszach, patrzyłam na przechodzących szybko ludzi (dzisiaj chodzą
jeszcze szybciej), jadące samochody ( dzisiaj one stoją przeważnie
) i tęskniłam tęsknotą nazwaną i uświadomioną za chłopakiem,
który został w Szczecinie ( dzisiaj jest moim mężem, i nadal za
nim tęsknię, gdy zdarza mi się być w Warszawie bez
niego ), i tęsknotą nienazwaną, nastrojową, melancholijną i
słuchałam „Koncertu”, był początek lata i wiał ciepły wiatr,
a wczorajszy jesienny, zawodzący, zacinający deszczem wiatr
sprawił, że na pociechę kupiłam Pani płytę.
I tu mógłby nastąpić
koniec listu, którym chcę Pani podziękować za wszystkie
uduchowienia i wzruszenia i za towarzystwo dla moich wspomnień, ale
muszę dodać jeszcze dopisek.
Dopisek
Przywiozłam wczoraj córkę ze
szkoły, umyłyśmy ręce, zjadłyśmy podgrzany obiad ( nie były
to mielone, choć jestem już bliska tego stanu ), pogadałyśmy i
rozeszłyśmy się do swoich zajęć, ja chwyciłam gazetę i wtedy
moje dziecko spytało : „ mamo, czy możesz mi dać płytę tej
Magdy Umer ?” , dałam i zamiast czytać miesięcznik sprzed dwóch
miesięcy, wysłuchałam całego „Koncertu sprzed lat” w wykonaniu
Pani i mojej córki, wzruszające i ciekawe było to przeżycie,
momentami zabawne, kiedy z pokoju Misi dobiegało, z pasją śpiewane
przez nią „do rozwodu jak na bal”, czy też pełne krzyczącego
cicho bólu „kiedy mnie już nie będzie”, potem puściła sobie,
dawno już zapomniane, czytane przez Panią bajki, upewniwszy się
wpierwej, czy to ta sama Magda Umer je czyta, a potem usłyszałam
recenzję, którą Pani przekazuję „ nawet fajnie śpiewa ta Magda,
„Koncert jesienny…” jest najfajniejszy, mamo a ile ona ma lat ?,
a na zdjęciu to ta sama osoba ?, Boże!, a śpiewa jakby miała, no
nie wiem, dwadzieścia lat, ma taki młody głos i świetna jest ta płyta,
dasz mi ją ?” Chyba dam, ale najpierw sama się nią nacieszę.
Pozdrawiam Panią
Jola Mazur
P.S.
Pani
Jolu ze Szczecina!
Ciesze sie ,ze te piosenki ciagle komus pomagają...Pozdrawiam pania i
Misię-MU
Droga Pani Magdo!
Wczoraj tzn. 22 listopada byłam w Filharmonii Opolskiej na spektaklu,
którego nazwy nie znałam.Myślałam, że to będzie Pani koncert.To nie był
koncert, to było wspaniałe, mądre, ludzkie gadu-gadu.Chciałam usłyszeć
te
ukochane przeze mnie piosenki, ale przecież mam je na płytach, znam je
prawie na pamięć.Gratuluję Wam serdecznie.Było pieknie i mądrze.Jak wracałam
do domu, a mieszkam w Głubczycach, wpadłam w poślizg(śnieżyca za oknem),
przestraszyłam się bardzo, ale pomyślałam, że to chyba nie jest moment na
śmierć i dalsza droga przebiegła już w miarę spokojnie.Chciałabym kiedyś
wypić z Panią kawę...
-Jeszcze w
zielone gramy...-
Aleksandra
Pani Aleksandro!
Bo i pogoda byla tego dnia straszliwa.A my na nie zmienionych oponach....Na
szczęscie żyjemy jeszcze chwile.Pozdrawiam MU
Kochana
Pani Magdo,
Bardzo
intensywne dwa miesiące za mną, prawie nie wiem kiedy minęły:). Życie i
praca pomogły mi przetrwać większą część listopada w dobrej formie,
pomijając chwilowy spadek na początku miesiąca, który mi się niepostrzeżenie
wymsknął. Tak to jest, kiedy ma się około 0,2 Cohena, to trudno zapanować
nad klawiaturą, myszką i klawiszem – wyślij.
Dlatego
wniosłam już petycję, aby przy 0,2 Cohena odbierać dostęp do Pani adresu
mailowego na przynajmniej tydzień :), znalazły się nawet Osoby popierające
moją petycję. Poeta tylko spojrzał z politowaniem… :) , a może nawet
jakby z odrobiną zrozumienia…
Teraz
kiedy intensywny czas w pracy minął będę
miała więcej czasu na zajęcie się zaległymi referatami, pracami
zaliczeniowymi, czytaniem do egzaminów i pisaniem pracy. Mam więc nadzieję,
że nie będzie czasu na jesienno-zimowe smutki. Niestety pojawiły się wszędzie
świecące Mikołaje i inne błyskotki wskazujące na niebezpiecznie zbliżający
się czas Świąt – postanowiłam, że dam radę, dam radę! Wymyśliłam
sobie wiele zajęć na ten czas – musi pomóc. A kiedy zbliża się spadek
formy mogę słuchać ulubionych płyt.
Dobrze
mi w tej pracy, lubię to miejsce, tych ludzi, to co robię:). Nadal lubię też
swoje studia, oczywiście, że są nudne przedmioty, nieciekawi prowadzący,
ale inne fascynujące zajęcia wszystko wyrównują.
Pani
Magdo- rok temu nie uwierzyłabym gdyby ktoś powiedział mi, że tyle zmieni
się w moim życiu, zupełnie inaczej żyje się, kiedy można robić to, co
się kocha. Już wymyślam jak połączyć obecną pracę z tym, co chciałabym
robić po skończeniu studiów:).
W
ramach rozjaśniania połowy roku mroku, jak to Pani mówi przesyłam mojego
kota Baltazara w optymistycznym kolorze.