W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
www.chlip-hop.bloog.pl -Blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego
www.franztravel.blogspot.com
- Globtroter Franek P
W
dziale
MU
o
innych
nowy
artykuł
-
ZAPRASZAMY
27 września 2008 -Ełk Chlip Hop
29 września 2008 -Szczecinek Chlip Hop
30 września 2008 -Ustka Chlip Hop
12 września 2008
Kochana Pani Magdo!
Gdy 14 lipca podeszłam do Pani po Chlip-Hopie zapytała mnie Pani „czy to już?”. Chodziło o dziecko. Ja na wycieczce w Grecji odrobinkę przytyłam. Pani nie chcąc mi sprawić przykrości powiedziała „a nie, to sweterek”. Pamięta Pani? Na początku byłam na siebie zła, że trochę się zaniedbałam ale zaraz pomyślałam sobie.. a może to jakaś dobra wróżba? Może Pani przyniesie nam szczęście?
Z radością Pani powiem, że wtedy – 14 lipca byłam już w 4 dniu ciąży! Jeszcze wtedy tego oczywiście nie wiedziałam. (...) Równe 2 miesiące po ślubie dowiedzieliśmy się o tym. Obecnie jestem w 7 tygodniu ciąży. Jesteśmy bardzo, bardzo szczęśliwi!!! Tak szczęśliwi, że trudno to opisać.
Głęboko wierzę, że i Pani przyniosła nam trochę szczęścia. Bo przecież jak człowiek jest szczęśliwy (a po spotkaniu z Panią jest się zawsze szczęśliwszym) i pozytywnie nastawiony, to więcej rzeczy się w życiu udaje.
Bardzo chciałam podzielić się z Panią naszym szczęściem. Może i Pani się uśmiechnie..?
Serdecznie Panią pozdrawiam i przytulam się do Pani.
Radosna (przyszła) mama.
Ps. Mój mąż któregoś dnia zapytał mnie czy zasługujemy na tak wielkie szczęście. Nie wiedziałam co mu na to odpowiedzieć bo ja chyba nie wiem w jaki sposób można zasłużyć na szczęście..
RADOSNA PRZYSZŁA MAMO!
PAMIĘTAM I BARDZO SIE CIESZĘ!!! JASNE ŻE ZASŁUGUJECIE! PRZYTULAM OBOJE-mu

DLA PRZYSZŁYCH RODZICÓW- NIKI DE SAINT PHALLE
serdecznie zza wielkiej wody!
tu prawie 30stopni i godz 14sta (w polsce wedlug moich obliczen jest teraz ok
20stej)
jest ekscytujaco i interesujaco i tylko nikt nie mowi po polsku! why?!
gloomy na innym kontynencie
gLOOMY!
1.a DOKĄD TO CIE PONIOSŁO?cO ZE STUDIAMI?
2.TU ZIMNO I PRAWIE NOC I OD JUTRA RANA WSZYSCY BEDA MOWIC PO POLSKU.pRZYTULAM I NIECH CI SIE TAM POSZCZĘSCI -MU
Załoga podaje link do KARAOKE PAŹDZIERNIKOWEGO : http://www.teatrpolonia.pl/spektakl-karaoke-w-teatrze
Droga Pani
Magdo,
niebawem ukaże się tomik mojej poezji zatytułowany "Karmelki" byłoby
dla
mnie zaszczytem gdyby zechciała Pani przeczytać kilka moich wierszy. Każda
opinia o tym co pisze jest dla mnie bardzo ważna, szczególnie jeśli
przychodzi od kogoś kogo darze szacunkiem i wielkim sentymentem. Pani Magdo
bez względu na to co usłyszę o swoich wierszach nie przestanę pisać, bo
wiem, że to treść mojego życia i jego smak, ale nad każdą wskazówką
pokornie
pochylę głowę.
Z wyrazami szacunku i ciepłymi jesiennymi pozdrowieniami
Aga B
karmelki
Myślałam
życie mnie pokochało na zabój
nakarmi karmelkami.
Patrzę w mokre niebo
mdli mnie z rozpaczy.
...
Jeśli KOMUŚ zdarzy się COŚ
przytrafi, przypadnie
co mu pisane nie było
nieznane w rzeczywistości:
spojrzenie, zdanie, spotkanie.
Ktoś westchnieniem zgasi pożar, świeczkę, czyjąś w kimś obecność...
jeśli KOMUŚ zdarzy się NIC
co było najważniejsze na świecie...
Wstanie KTOŚ inaczej niż przedtem
i niebieściutki ze szczęścia
w niemożliwy pod niebem poranek
ZAŚPIEWA.
PANI
aGNIESZKO!
JESLI JA W PIERWSZYM WIERSZU CZYTAM "MDLI MNIE Z ROZPACZY"- TO NIE
MAM SILY
CZYTAC DALEJ.
PANI WYBACZY- UCIEKAM OD ROZPACZY.
MOZE JAK NABIORE SIL NA AŻ TYLE SMUTKU...ALE POZDRAWIAM SERDECZNIE-MU
Dzień dobry
Pani Magdo
Zdecydowałam się napisać do Pani mail w kontekście muzyki reggae, pod
wpływem konceru na którym byłam.
Chłopcy śpiewali ślicznie, po rosyjsku, w jidysz (tu mam tylko i przede
wszystkim skojarzenia z Singerem i pośrednio z A.O.) ale także i po
hiszpańsku. A zespół to polski, z bardzo polskim składem ślicznych chłopców,
z głowami pełnych pomysłów i potężną pozytywną energią.
Siedzę tak sobie teraz i myślę : jaki ma Pani stosunek do tej muzyki ?
A tak nijako na margiesie pod wpływem czarnych oczęt głównego woklaisty
napisał mi się taki rymek :
"Ten Pan Ma W Oku Błysk
I po Rosyjsku spiewa reggae
Jak Ja Mam Teraz Przyjśc Do Siebie? :)"
pozdrawiam bardzo.
MONIKOB!
1.LUBIE JAK SOBIE PŁYNIE TA MUZYKA
2.a JEŚLI DO TEGO ŚLICZNI CHLOPCY...
3.cHYBA OCZĄT A NIE OCZĘT?
4.rYMEK BARDZO W PORZO.
5.ŻYCZE JEDNAK PRZYJŚCIA DO SIEBIE. PO JAKIMŚ CZASIE. POZDRAWIAM -MU
Szanowna
Pani Magdo!
Postanowiłem w końcu do Pani napisać - z kilku co najmniej powodów.
Po pierwsze - chciałem tym moim listem pogratulować Pani wspaniałego
osiągnięcia - otóż udało się Pani pokonać swoimi piosenkami czas. Stały
się
nieśmiertelne, słuchają ich z dużym upodobaniem także ludzie, o których
nawet bociany nie rozmawiały, gdy te piosenki powstawały. Ja jestem właśnie
takim człowiekiem i płyty z Pani piosenkami towarzyszą mi bardzo często.
Po drugie - chciałem pogratulować Pani zdjęć, bo ile to, że potrafi Pani
przepięknie opowiadać o świecie słowami i dźwiękami wiem od dość dawna
- to
o tym, że Pani fotografuje dowiedziałem się dopiero z Pani strony.
Szczególnie portrety... A ja właśnie nigdy nie umiałem fotografować
ludzi.
Chyba trzeba ich bardzo dobrze rozumieć, żeby tak dobrze wychodzili na
zdjęciach.
I trzeci powód - mamy jesień, chciałbym zatem Panią poczęstować tym, co
w
moim ogrodzie jesienią wyrosło. Przesyłam w załączniku - byłbym
zaszczycony,
gdyby Pani spróbowała np. gruszkę. Cóż, marchewka raczej się nie udała...
Pozdrawiam ciepło
Ambasador Wierch,
czyli Kuba z Milanówka
Ambasador Wierch
http://verter.blog.onet.pl
http://moj-swiat-moje-sciezki.blog.onet.pl

KUBO Z MILANOWKA!
1.BARDZO SIE CIESZE ZE PODOBAJA SIE PANU MOJE ZDJECIA!A NAWET BARDZO BARDZO.
2.GRUSZKA PYSZNA,A MARCHEWKA NICZEGO SOBIE
3.POZDRAWIAM JESZCZE CIEPLEJ-MU

DLA PANA KUBY Z MILANOWKA-ULICA W HOLLYWOOD
31
sierpnia
2008
Szanowna
Pani,
proszę
wybaczyć,
że
zabieram
Pani
czas
-
takich
listów
jak
mój
dostaje
Pani
zapewne
setki.
Wprawdzie
nie
jestem
szaloną
małolatą
, a
dojrzałą
( 40
lat)
żoną
i
matką,
ale
i
mnie
w
tym
trudnym
wieku
nawiedziła
taka
burza,
co
to
jej
nazwa
zaczyna
się
na
"M"
i -
w
zgiełku
życia
nagle
zamilkłam.
A
wszak,
jak
pisał
Jonasz
Kofta
"Gdy
się
milczy,
milczy,
milczy,
to
apetyt
rośnie
wilczy
na
poezję,
co
być
może
drzemie
w
nas..."
Z
tego
apetytu
zrodziło
się
trochę
wyczynów
grafomańskich
, a
załącznik
do
niniejszego
listu
stanowi
jeden
z
nich
(
chyba
bardziej
tekst
potencjalnej
piosenki
niż
wiersz?).
A
ponieważ
jest
Pani
uroczą,
ciepłą
osobą
i z
pewnościa
jedną
z
najwrażliwszych
kobiet
naszego
"życia
literackiego",
to
pozwalam
sobie
-
tak
po
babsku
- to
wysłać...
Pozdrawiam
gorąco
Hanna
Niepotrzebna
miłość
Z
pobladłych
ranków
niedospanych,
z
niewysłowionych
naszych
marzeń,
z
Twych
oczu
-
nagle
tak
kochanych-
niezwykłych
splotów
zwykłych
zdarzeń,
kroków
na
schodach
-
nie,
to
nie
Ty,
dzwonków
nieważnych
w
telefonie,
drżenia
mężczyzny
i
kobiety,
gdy
Twoich
dotkną
moje
dłonie.
Z
tego
, co
było
- i
nie
było
na
całym
świecie
tylko
jedna
zrodziła
się
dziś
nasza
miłość
-
miłość
nikomu
niepotrzebna...
Co
zrobić
z tą
miłością
dzisiaj,
miłością
wbrew
i
tak
na
opak
?
Czy
to
doprawdy
dziś
ktoś
słyszał,
by
tak
po
prostu
sie
pokochać?
Co
mamy
zrobić
z tą
miłością,
której
dokarmiać
nie
ma
po
co,
bo
gardzi
naszą
samotnością
i
spokój
burzy
ciemną
nocą?
Czy
ją
wyrzucić
za
próg
domu,
w
noc
ciemną
pognać
batogami?
Oddać
ją
darmo
byle
komu...
Wszak
jest
jedyna,
jaką
mamy.
Jasne
światełko
w
nocy
mroku,
liście
mój
-
nigdy
nie
wysłany,
uczę
się
ciebie
krok
po
kroku
i
dobrze
jest
- bo
znów
kochamy!
Wbrew
targom
i
rachubom
świata
i
obowiązkom
wszystkim
świętym
miłość
nieważna
,
piegowata,
dar
życia
w życiu
niepojęty.
Smutek,
gdy
znów
się
rozstać
trzeba,
tak
jakby
w ogóle
jej
nie
było,
grzech
wielki
i
obraza
Nieba
i
jedno
rozgrzeszenie
- miłość...
Co
zrobić
z tą
miłością
dzisiaj,
miłością
wbrew
i
tak
na
opak
?
Czy
to
doprawdy
dziś
ktoś
słyszał,
by
tak
po
prostu
się
pokochać?
Co
mamy
zrobić
z tą
miłością,
której
dokarmiać
nie
ma
po
co,
bo
gardzi
naszą
samotnością
i
spokój
burzy
ciemną
nocą?
Czy
ją
wyrzucić
za
próg
domu,
w
noc
ciemna
pognać
batogami?
Oddać
ją
darmo
byle
komu...
Nie
róbmy
krzywdy
jej,
Kochany.
Szanowna
i
Dojrzała
Pani
Hanno!
1.
Jak
taka
burza
nawiedzi
to
ona
nawet
i do
pisania
doprowadzic
może
żone
i
matke.
2.Podoba
mi
sie,
że
Ona(ta
miłość)
jest
piegowata,
a
nie
podoba,
że
"gardzi
naszą
samotnością".
3.Pozwalam
sobie
tak
po
babsku
pozdrowic
rownie
gorąco-MU
Droga
Pani
Magdo,
pewno
pani
takich
listów
dostaje
tysiące,
nie
wyobrażam
sobie,
że
odpisuje
pani
na
wszystkie,
ale
cóż,
raz
kozie…
Od
kilku
lat
bazgrolę
wierszem
i
wstawiam
na różne
portale.
Aż
tu
wczoraj,
ktoś,
kogo
zupełnie
nie
znam
podał
mi
adres
pani
blogu
i
namówił
do
wysłania
kilku
wierszy.
Piszę
z
rymem
i
rytmem.
Chciałabym
zostawić
próbkę
swojej
twórczości,
może
nada
się
do
czegokolwiek
kiedy
tęsknisz
tej
kawiarni
tak
naprawdę
przecież
nie
ma
między
zwrotki
wmurowałam
cztery
ściany
gdy
deszcz
pada
albo
zimnem
liżą
mrozy
to
gdzieś
spotkać
przecież
trzeba
się
z
kochanym
w
artystycznej
klimat
iście
poetycki
tam
kanapę
ściska
w
cieniu
mały
kątek
jest
cieplutka
i
pluszowa
jak
twe
ręce
my
wtuleni
do
dwudziestej
chyba
piątej
kiedykolwiek
nam
jest
zawsze
tam
po
drodze
starczy
stęsknić
zaraz
jesteś
właśnie
wchodzisz
w
oczach
niebo
w
sercu
kocham
i
nikt
nie
wie
takie
szczęście
nie
do
wiary
jacy
młodzi
tej
kawiarni
tak
naprawdę
przecież
nie
ma
między
zwrotki
wmurowałam
cztery
ściany
gdy
deszcz
pada
albo
zimnem
liżą
mrozy
to
gdzieś
spotkać
przecież
trzeba
się
z
kochanym
Z
wyrazami
szacunku
Alicja
Wysocka
z
Gdyni
Pani
Alicjo
z
Gdyni!
1.
podoba
mi
się
,że
wmurowala
pani
cztery
ściany
miedzy
zwrotki...
2. i
że
wtuleni
do
dwudziestej
chyba
piatej
3 a
nie
podoba
"starczy
stęsknic'
4.
intryguje
romans
kanapy
z
"małym
kątkiem"
Borek i jego nowy sprzęciorek. A szczęśliwy jak Zielony Konstanty!
Jesienne impresje i uściski z wrzosowiska. Śś


Droga
Pani
Magdo!
W
pierwszej
połowie
lat
70-tych
wTVP
po głównym
Dzienniku
po20-tej
na
jedynce
a więc
w
najlepszej
porze
oglądalności,oglądałem
piękny
film
około
jednogodzinny.Był
to
Pani
recital
z
Andrzejem
Nardellim,w
pięknych
wiejskich
plenerach
jak
z
poezji
Leśmiana.Byłem
nim
oczarowany.Zaraz
potem
kupiłem
Pani
pierwszy
longpley
i
ponownie
przeżyłem
zauroczenie.Dziś
gdy
chodzę
po
Media
Marktach
lub
Saturnach
i
oglądam
muzyczneDVD,gdzie
polskich
płyt
DVD
jak
na
lekarstwo
mam
jedno
największe
marzenie-kupić
płytęDVD
z
tym
recitalem
Magdy
Umer,który
wtedy
widziałem
wTV.Były
to
jedne
z
pierwszych
teledysków
połączone
w
jeden
film.Chciałem
spytać
Panią,czyPani
wie
czy
ten
film
się
zachował.Możnaby
go
cyfrowo
zremasterować
i puścić
na
rynek.Ja
zapłacił
bym
za
niego200zł
i
nawet
więcej.Mam
dużo
muzycznych
DVD,ale
ten
zostałby
najwpanialszym
brylantem
w
kolekcji.
Pozdrawiam
i
mam
nadzieję
na
list
odPani.
----------------------------------------------------
Panie
Romanie!
"Jest,
czy
się
śni
?"-
tak
nazywal
się
ten
film
muzyczny,
który
reżyserowali
Krystyna
i
Michał
Boguslawscy.Kręcilismy
go w
Bieszczadach,
w
kwietniu
1972
roku.Nie
mam
pojecia
jak
go
zdobyc
i aż
chyba
balabym
sie
ogladać...ale
pozdrawiam
serdecznie-MU
Kochana Pani Magdo!
Przesyłamy kilka zdjęć ze ślubu.
Pozdrawiamy Panią serdecznie!
Asia i Damian
ps. płytę Bułata kupiliśmy, bardzo nam się podoba!

Asiu I Damianie!
Ach , co to byl za ślub!Kochajcie się jak najdlużej-MU
KOCHANA
P.MU!
Ależ
jestem
ostatnio
zabiegana,na
szczęście
znalazłam
chwilę
na
odpoczynek,który
zdarza
mi
się
ostatnio
zdecydowanie
rzadko,a
Pani
chyba
jeszcze
rzadziej,ale
czytałam,że
była
Pani
w
Toskanii,moja
przyjaciółka
jest
tam
już
pół
roku
i
jest
bardzo
szczęśliwa...ech
ja
na
razie
mogę
sobie
poużywać
jedynie
kremu
z
toskańską
oliwą
z
oliwek,ale
zawsze
to
jakaś
namiastka-jest
cudny!!
;)
Moja
radość
z
dostatnia
się
na
studia,zderzyła
się
brutalną
rzeczywistością
( a
było
tak
pięknie..),
ponieważ
ostatnie
piękne
wieczory
i
popołudnia
spędzam
na
szukaniu
kawałka
podłogi
w
stolicy,a
znaleźć
niezwykle
trudno-przynajmniej
takiego
kawałka,po
którego
opłaceniu
zostało
by
mi
jeszcze
na
coś
do
zjedzenia...można
w
czarną
rozpacz
wpaść,kiedy
przy
ludzkich
ofertach,słyszę
30
raz
niestety
nieaktualne...cóż
ale
nie
poddaję
się,resztkami
tej
radości
szukam
dalej
i
ufam-no
staram
się
przynajmniej.
Jakiś
czas
temu
czytałam
na
Pani
i
A.P.
blogu
o
Agnieszce
O.co
tu
wiele
mówić...rozpłakałam
się,na
dodatek
słuchałam
wtedy
jakiegoś
nagrania
z
radiowej
TRÓJKI,
w którym
przed
każdą
piosenką
była
zapowiedź
A.O.,tak
więc
jedno+drugie
dało
efekt
wielkiego
wzruszenia...Oj
bardzo
żyje
we
mnie
i
nie
tylko
we
mnie
to
co
pisała
i
bardzo,bardzo
pomaga
i będzie
pomagać-
mnie
na
pewno,bo
często
w
tych
tekstach
odnajduje
kawałki
siebie,a
to
jakby
smutek
dzielił
się
wtedy
na
pół,kiedy
jest
się
bardziej
odludkiem
w
dzieleniu
się
na
żywo
swoimi
troskami...żal
czasem
obejmuje,kiedy
myślę,że
nie
urodziłam
się
trochę
wcześniej,
ale
z
drugiej
strony...
Wierzę,że
widzi
i słyszy
z góry
te
wszystkie
piękne
rzeczy
które
się
dzieją
dzięki
temu,że
była
jeszcze
po
tej
stronie
lady...
Tak
się
jakoś
mi
znowu
smutnawo
zrobiło,
jeszcze
słońce
za
chmury
zaszło
właśnie,
ale
resztkami
tej
mojej
radości
czekam
na
to
moje
przeniesienie
się
do
Warszawy.
Przynajmniej
będę
mogła
chodzić
na
karaoke
i w
wiele
innych
cudnych
miejsc.
Tymczasem
korzystając
z kończącej
się
mojej
chwili
wolnej
idę
szukać
na
starych
jakichś
nagrań
z
Kabaretu
Starszych
Panów,może
coś
się
uchowało,bo
na
razie
widziałam
tylko
kilka
popularnych
nagrań
i
czytałam
kilka
tekstów
J.Przybory,które
bardzo
mi
się
podobały
i
wywołały
szeroki
uśmiech
na
mojej
twarzy,a
to
niekiedy
trudna
sztuka...
Dziękuję,bo
za
Pani
przyczyną
ruszyłam
te
teksty
w ogóle,także
ma
Pani
współudział
w
wywołaniu
uśmiechu!!!
Pozdrawiam
wakacyjnie
(jeszcze)!!!
Tęskniąca
(dziś
trochę
mniej,bo
z
obawą)
za
kolejnym
dniem
A.
----------------------------------------------------
A!
mam
nadzieje
że
juz
znalazlaś
to
mieszkanie...?cieszę
sie,
że
Agnieszka
taka
dla
ciebie
ważna
i że
zaczęłaś
odkrywanie
Kabaretu
Starszych
Panów.No
i że
jednak
tęsknisz
za
kolejnym
dniem-MU
zapomniany
dodatek
;)
Tak
to
jest
jak
się
za
szybko
wysyła...zapomniałam
dodać,że
A.O.
jest
bardzo
kochana
i
potrzebna...Przynajmniej
wśród
moich
znajomych...
Tak
jak
i
Pani
zresztą...
Tzkd
A.
Jest cudnie
To
ja dziękuję!MU
Pani MU !!
Dziękuję za słowa - " Szkoda że Cie nie było . Ale nie można mieć wszystkiego . Może w przyszłym roku?.Miejmy nadzieję" i za zdjęcia!!. Tak , w następnym roku musi się udać i nie ma innej opcji . W październiku przyjadę do Warszawy na Karaoke. Teatr Polonia stał się ważnym miejscem na mapie Warszawy.
Niedawno porzuciłam politologię i przeniosłam się na polonistykę -porównywanie literatury i związki literatury ze sztuką . Mam nadzieję, że ten kierunek okaże się właściwym . Nie można tak ciągle wyruszać z jednego kierunku na drugi , a z drugiego na pierwszy.Cóż , ja mam naturę wędrownika . Obym kiedykolwiek znalazła mój świat i moje miejsce . Taki lajf....
Właśnie słucham " Jeszcze w zielone gramy" Ta piosenka napawa mnie optymizmem . Ślę ukłony.
AzM
Aniu z Myslenic!
ty jestes dowodem na to ,że mozna tak wędrować.Obys znalazła!Pozdrawiam- MU
List i kilka zdjęć
Dzień dobry Pani Magdo!
Dziękuję bardzo za wspaniałe przedstawienie który Pani wraz z Panem
Andrzejem i Panem Wojciechem uraczyliście mnie w Poznaniu w poniedziałek
25.08.2008. Poczułem się znów radośnie zamyślony. Cieszy mnie ogromnie że
moje spojrzenie na świat jest tak podobne do Pani i Pana Andrzeja, choć
jestem w wieku któremu Państwo współczujecie. Zawsze po przedstawieniach
Pana Andrzeja jestem taki szczęśliwie zamyślony. Coś jak podziwianie
przyrody, wiem że Pani to dobrze zrozumie, bo wiem że Pani uwielbia
przyrodę. Wiem również nie lubi Pani jesieni która się zbliża ale przyroda
też moim skromnym zdaniem musi odpocząć szczególnie teraz kiedy świat tak
pędzi. Mnie troszkę cieszy fakt zbliżającej się jesieni bo lasy okryją się
wspaniałymi kolorami, a wschody i zachody słońca będą urocze. Drugim
powodem
dla którego piszę jest chęć wysłania Pani moich zdjęć, które pozwoliłem
sobie zrobić na Państwa występie. Nie są to jakieś profesjonalne zdjęcia,
gdyż fotografią zajmuję się stosunkowo krótko lecz mam nadzieję że ucieszą
Pani oczy. Pozwalam sobie również przesłać zdjęcia Pana Andrzeja z prośbą
o
przekazanie mu. Myślę że na zdjęciach które mu zrobiłem wygląda bardzo
młodo. Co do zdjęć na których Pani jest to podoba mi się szczególnie
jedno:
MagdaUmerPoznań20080825(10). Wielu uzna to zdjęcie za przypadek i nie
ciekawe. Fakt udało się ono przez przypadek ale ja uważam że na tym zdjęciu
widać wdzięczny czar który Pani roztacza wkoło swojej osoby i upaja nim
ludzi takich jak ja. Którzy wychodzą uśmiechnięci z nadzieją w sercu że
ten
świat jeszcze całkowicie nie zwariował. Co dla mnie jest dużym ładunkiem sił
i energii ponieważ ciężko mi się znaleźć w tym obecnym pędzącym świecie.
Czasami nazywam się złodziejem chwil, bo uwielbiam kraść chwile i uwieczniać
przy pomocy aparatu. Jeśli znajdzie Pani chwilę to na stronie
www.heaven.com.pl w Galerii Heaven jest
kilka moich zdjęć, właśnie chwilę
które mi się udało skraść. Możliwe że za jakiś czas na tej stronie
powstanie
sklep ze zdjęciami w tym moimi wtedy powinno tych zdjęć być więcej.
Oczywiście zdjęcia które Pani zrobiłem czy Panu Andrzejowi pozostają w
mojej
prywatnej kolekcji i nie mam zamiaru ich w żaden sposób rozpowszechniać.
Jedynie przesyłam je Pani i jeśli będzie Pani taka miła i przekaże je Panu
Andrzejowi. Oczywiście za zdjęcia niczego nie oczekuję. Największą nagrodą
dla mnie będzie uśmiech na Pani ustach jeśli się Pani te zdjęcia spodobają
i
może uda się też wywołać mały uśmiech na ustach Pana Andrzeja.
Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia
Wojciech Turosz
panie Wojciechu!
Wywolal pan uśmiech.dziekujemy!MU
Pani Magdo Kochana,
W życiu ostatnio nie idzie mi jak z płatka, generalnie smęt
do pięt i
takie tam (chyba to lubię, skoro tak sobie robię, kij
wie...). Acz
dzięki przyborowym, osieckowym, grechutowym, umerowym,
turnauowym,
pawluśkiewiczowym i poniedzielskim piosenkom, i dzięki
korespondencji
na http://chlip-hop.bloog.pl
"zdarza się żyć - aż miło". I za to
dzięki. Po to piszę (znowu) - żeby podziękować (znowu).
Pani ma
pojęcie, ile dobrego robicie dzięki temu pisaniu, graniu i
śpiewaniu?
Bardzo robicie. Bardzo dużo. Bardzo dobrego. Serdeczne Bóg
zapłać za
to.
Ja też piszę, czy popisuję trochę. Kto tego nie robi?
Wszyscy
poplątani i pogniecieni popisują, żadna Ameryka. Wysyłam
Pani kilka
tekstów. Jeśli rzuci Pani okiem (i uchem) i da znać, co sądzi
- będę
wdzięczna. Jeśli nie - zrozumiem, naprawdę (te tysiące
podobnych
próśb).
Ściskam Panią w mocno.
I dziękuję, że Pani jest.
Kinga
***
coś w sobie się snuje
w środku postukuje
głuchawo, ciemnawo
strachliwie, niemrawo
obłęd zabłąkany
wali skronią w ściany
głowa pokręcona
serce i korona
zamknięte, otwarte
jednako nic warte
z bliska i z daleka
rzęsa łzą przecieka
a oczy jak okna
przestrzeń wielokrotna
smutne korytarze
niedomknięte twarze
zapłakane książki
poplątane wstążki
samotne źdźbło w trawie
w bocznej życia nawie
dziewczynko kochana
obijasz kolana
Pani Kingo- ten mi sie podoba najbardziej.I także mocno panią ściskam
MU
Szafa. Co ten
mebel może o nas powiedzieć? Bardzo dużo. Czasem za dużo. Nie
raz tyle, że wolałoby się nie wiedzieć. Przekrój rozmiarów.
To do kosza, to do kosza, to na samo dno, te spodnie to daleka
niechciana przeszłość, ta koszula przypomina jakieś spotkanie,
ta czarna bluzka mówi o kimś kto przestał się odzywać a ten
szal na zimę przewędrował od ważnych rąk przez inne ważne ręce
aż do mnie więc NIE ZGUBIĆ. Patrzę na stertę pt. "
do śmieci" i nie mogę się nadziwić, że to już
faktycznie nie pasuje, że JUŻ NIGDY WIĘCEJ TEGO NIE ZAŁOŻĘ.
Z różnych powodów: 1. aby nie przypominać 2. aby nie kusić
losu. A z drugiej strony góra rzeczy niezniszczalnych,
sweter dziesięciolatek co był wszędzie, przeżył mnóstwo
jesieni, wiele zimnych nocy i świtów - wyciągnięty, szary wór,
który po prostu musi być bo bez niego to szukaj rękawa w polu.
A kolory? o zgrozo znalazłam różową spódnicę... co miałam
na myśli kupując cóżową spódnicę??????? - do śmieci. Za mała
sukienka - do śmieci, za małe spodnie - do śmieci ( i już nie
ma co sie zastanawiać), za duża koszula - zostaje, za długa
sukienka - zostaje (bo zielona), wielka turkusowa bluza- zostaje
bo można się w niej schować, ukochne za małe dziś bojówki
- do śmieci- łezka ale "to se ne wrati".
"jesień
idzie nie ma na to rady".
Druga Strono
ekranu, zastała mnie północ a wszystko leży na środku pokoju.
Chyba pójdę spać, niech to poczeka do jutra, może niedziela to
będzie ten dzień kiedy łatwo się pozbierać??
anula - czyli
guzik bez pętelki.

