W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.


www.chlip-hop.bloog.pl  -Blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

www.franztravel.blogspot.com  - Globtroter Franek P


W dziale MU o innych nowy artykuł  - ZAPRASZAMY


27  września 2008 -Ełk Chlip Hop
29 września 2008 -Szczecinek Chlip Hop
30 września 2008 -Ustka Chlip Hop


 

12 września 2008

Kochana Pani Magdo!

Gdy 14 lipca podeszłam do Pani po Chlip-Hopie zapytała mnie Pani „czy to już?”. Chodziło o dziecko. Ja na wycieczce w Grecji odrobinkę przytyłam. Pani nie chcąc mi sprawić przykrości powiedziała „a nie, to sweterek”. Pamięta Pani? Na początku byłam na siebie zła, że trochę się zaniedbałam ale zaraz pomyślałam sobie.. a może to jakaś dobra wróżba? Może Pani przyniesie nam szczęście?

Z radością Pani powiem, że wtedy – 14 lipca byłam już w 4 dniu ciąży! Jeszcze wtedy tego oczywiście nie wiedziałam. (...) Równe 2 miesiące po ślubie dowiedzieliśmy się o tym. Obecnie jestem w 7 tygodniu ciąży. Jesteśmy bardzo, bardzo szczęśliwi!!! Tak szczęśliwi, że trudno to opisać.

Głęboko wierzę, że i Pani przyniosła nam trochę szczęścia. Bo przecież jak człowiek jest szczęśliwy (a po spotkaniu z Panią jest się zawsze szczęśliwszym) i pozytywnie nastawiony, to więcej rzeczy się w życiu udaje.

Bardzo chciałam podzielić się z Panią naszym szczęściem. Może i Pani się uśmiechnie..?

Serdecznie Panią pozdrawiam i przytulam się do Pani.

 

Radosna (przyszła) mama.

 

Ps. Mój mąż któregoś dnia zapytał mnie czy zasługujemy na tak wielkie szczęście. Nie wiedziałam co mu na to odpowiedzieć bo ja chyba nie wiem w jaki sposób można zasłużyć na szczęście..

 

RADOSNA PRZYSZŁA MAMO!

 

PAMIĘTAM I BARDZO SIE CIESZĘ!!!  JASNE ŻE ZASŁUGUJECIE!  PRZYTULAM OBOJE-mu

 

 

DLA PRZYSZŁYCH RODZICÓW- NIKI DE SAINT PHALLE

 

zza oceanu

serdecznie zza wielkiej wody!
tu prawie 30stopni i godz 14sta (w polsce wedlug moich obliczen jest teraz ok 20stej)
jest ekscytujaco i interesujaco i tylko nikt nie mowi po polsku! why?!
gloomy na innym kontynencie

 gLOOMY!

1.a DOKĄD TO CIE PONIOSŁO?cO ZE STUDIAMI?

2.TU ZIMNO I PRAWIE NOC I OD JUTRA RANA WSZYSCY BEDA MOWIC PO POLSKU.pRZYTULAM I NIECH CI SIE TAM POSZCZĘSCI -MU

 

Szanowna Pani Magdo,
 
Dowiedziałem się niedawno o Wieczorach Karaoke organizowanych w Warszawie. W związku z nimi piszę do Pani.
Mam 27 lat, kobieta mojego życia obchodzi urodziny 13 października. Ta data jest zbieżna z datą Wieczoru Karaoke (czy mam rację?). Stąd moja ogromna prosba. Czy jest szansa, ze wybierze Pani jakąs romantyczną piosenkę na ten wieczór? Chciałbym własnie taka piosenke zadedykowac i zaspiewac mojej ukochanej na jej urodziny.
 
Byłoby mi bardzo miło, jesli mogłbym wziąć w ten sposób udział w tym wydarzeniu.
 
Pozdrawiam serdecznie
Wojciech Rzeszutek
 
PANIE WOJTKU!
 
1.MA PAN RACJE.13 GO PAZDZIERNIKA
2.TEN PAZDZIERNIKOWY WIECZOR NALEZY DO PIOSENEK PRZEDWOJENNYCH.NA STRONIE TEATRU POLONIA JEST WSZYSTKO NAPISANE(MOŻE ZALOGA DA LINK?)TRZEBA ZAPYTAC CZY MOZNA SIE JESZCZE ZGLOSIC, BO MOGA BYC TYLKO TRZY OSOBY DO JEDNEJ PIOSENKI,
3.ALE KOBIETE PANA ZYCIA SERDECZNIE POZDRAWIAM-MU

Załoga podaje link do   KARAOKE PAŹDZIERNIKOWEGO : http://www.teatrpolonia.pl/spektakl-karaoke-w-teatrze

 

Kochana Pani Magdo
(choć nie wiem, czy nie za wiele sobie pozwalam, aplikując takie spoufalenie,
ale do Pani nie sposób napisać „szanowna” ani „wielmożna”,
bo wszak Pani najwspanialsza ale nie sztywno- a: ciepło-promieniująca…),
z tej strony Agnieszka, ta z ostatniego poniedziałkowego Karaoke, śpiewająca z Tomkiem w niespodziewanym duecie. Z tych emocji i wrażeń zapomnieliśmy Pani powiedzieć, że przecież specjalnie dla Pani i za Panią – i za Agnieszką O. – pojechaliśmy do Szczecina w końcówce sierpnia. Byliśmy i na koncercie „Osiecka-Okudżawa” i na Starszych Panach. I to właśnie tam usłyszeliśmy jak Pani śpiewa „Dobranoc” – nikt tak pięknie jak Pani… I myśmy się w Pani zakochali, i w tej piosence, i ona nas przyprowadziła na Karaoke (mnie pierwszy raz). Na pewno będziemy wracać. Tymczasem mocno ściskam.
Ciepła życzę, mimo że słońce coraz niżej i zabrzmi niedługo ten „koncert jesienny na dwa świerszcze” … :-)
Pozdrowienia także w imieniu Tomka. Chyba się nie obrazi, że wyślę Pani taki „nasz” wiersz, tzn. jego, moje mogło być tylko wzdychanie:

* * *

krew to woda
ciało to most
rozlała się rzeka
jak białe mleko
wystąpiła po brzegi
naszych rąk

każdy milimetr mnie woła za tobą...
tonie
i ziębnie...


a wszelka moja cząstka
zachłannie wnika
w każdy
decymetr sześcienny
tej wody
zieloną
toń rzeczną
twoich oczu
przemierzam wpław

w wodzie jest bezpiecznie
ona jest schronieniem
i choć nie można się za szybko wynurzać
bo różnica ciśnień...
(może zabić)
to nurkować można długo...

i gdy noc
przychodzi
twoim odpływem
zamykam
kolejny nasz dzień
z ciemnym
lepkim przytuleniem
gorącym oddechem
spełnienia
przychodzi sen...

a ja nie mam już czym zmarznąć,
nawet końcówką paznokcia...

chcę cię tak bardzo
aż się boję
że moja tęsknota
nie przyjdzie wcale
bo ona się oddala
wraz z twoim
przybliżaniem się
do mnie...

„Rzeka Tajemnic” 21.05.2008


PS. Pamiętam(y), co powiedziała Pani zaraz po występie o naszym patrzeniu się na siebie (tak to w serce zapada…), a ja dodam, że uwielbiam Pani oczy – gdyby każdy miał takie spojrzenie, jak Pani, taką jasność w oczach… nie byłoby zła, kłamstwa, nieuczciwości. Za to, że Pani jest – dziękuję.
Agnieszka.
 
AGNIESZKO I TOMKU!
 
BARDZO LADNIE ZASPIEWALISCIE!  DZIEKUJE ZA LIST I WIERSZ I ZAPRASZAM NA NASTEPNE SPOTKANIA-MU

 

 

Droga Pani Magdo,
niebawem ukaże się tomik mojej poezji zatytułowany "Karmelki" byłoby dla
mnie zaszczytem gdyby zechciała Pani przeczytać kilka moich wierszy. Każda
opinia o tym co pisze jest dla mnie bardzo ważna, szczególnie jeśli
przychodzi od kogoś kogo darze szacunkiem i wielkim sentymentem. Pani Magdo
bez względu na to co usłyszę o swoich wierszach nie przestanę pisać, bo
wiem, że to treść mojego życia i jego smak, ale nad każdą wskazówką pokornie
pochylę głowę.
Z wyrazami szacunku i ciepłymi jesiennymi pozdrowieniami
Aga B

karmelki

 

Myślałam

życie mnie pokochało na zabój

nakarmi karmelkami.

Patrzę w mokre niebo

mdli mnie z rozpaczy.

...

 

Jeśli KOMUŚ zdarzy się COŚ

przytrafi, przypadnie

co  mu pisane nie było

nieznane w rzeczywistości:

spojrzenie, zdanie, spotkanie.

Ktoś westchnieniem zgasi pożar, świeczkę, czyjąś w kimś obecność...

jeśli KOMUŚ zdarzy się NIC

co było najważniejsze  na świecie...

Wstanie KTOŚ inaczej niż przedtem

 i niebieściutki ze szczęścia

w niemożliwy pod niebem poranek

ZAŚPIEWA.


PANI aGNIESZKO!

JESLI JA W PIERWSZYM WIERSZU CZYTAM "MDLI MNIE Z ROZPACZY"- TO NIE MAM SILY
CZYTAC DALEJ.
PANI WYBACZY- UCIEKAM OD ROZPACZY.
MOZE JAK NABIORE SIL NA AŻ TYLE SMUTKU...ALE POZDRAWIAM SERDECZNIE-MU

 

Dzień dobry Pani Magdo
Zdecydowałam się napisać do Pani mail w kontekście muzyki reggae, pod
wpływem konceru na którym byłam.
Chłopcy śpiewali ślicznie, po rosyjsku, w jidysz (tu mam tylko i przede
wszystkim skojarzenia z Singerem i pośrednio z A.O.) ale także i po
hiszpańsku. A zespół to polski, z bardzo polskim składem ślicznych chłopców,
z głowami pełnych pomysłów i potężną pozytywną energią.
Siedzę tak sobie teraz i myślę : jaki ma Pani stosunek do tej muzyki ?
A tak nijako na margiesie pod wpływem czarnych oczęt głównego woklaisty
napisał mi się taki rymek :

"Ten Pan Ma W Oku Błysk
I po Rosyjsku spiewa reggae
Jak Ja Mam Teraz Przyjśc Do Siebie? :)"

pozdrawiam bardzo.

MONIKOB!

1.LUBIE JAK SOBIE PŁYNIE TA MUZYKA
2.a JEŚLI DO TEGO ŚLICZNI CHLOPCY...
3.cHYBA OCZĄT A NIE OCZĘT?
4.rYMEK BARDZO W PORZO.
5.ŻYCZE JEDNAK PRZYJŚCIA DO SIEBIE. PO JAKIMŚ CZASIE. POZDRAWIAM -MU

 

 

 

Szanowna Pani Magdo!
Postanowiłem w końcu do Pani napisać - z kilku co najmniej powodów.
Po pierwsze - chciałem tym moim listem pogratulować Pani wspaniałego
osiągnięcia - otóż udało się Pani pokonać swoimi piosenkami czas. Stały się
nieśmiertelne, słuchają ich z dużym upodobaniem także ludzie, o których
nawet bociany nie rozmawiały, gdy te piosenki powstawały. Ja jestem właśnie
takim człowiekiem i płyty z Pani piosenkami towarzyszą mi bardzo często.
Po drugie - chciałem pogratulować Pani zdjęć, bo ile to, że potrafi Pani
przepięknie opowiadać o świecie słowami i dźwiękami wiem od dość dawna - to
o tym, że Pani fotografuje dowiedziałem się dopiero z Pani strony.
Szczególnie portrety... A ja właśnie nigdy nie umiałem fotografować ludzi.
Chyba trzeba ich bardzo dobrze rozumieć, żeby tak dobrze wychodzili na
zdjęciach.
I trzeci powód - mamy jesień, chciałbym zatem Panią poczęstować tym, co w
moim ogrodzie jesienią wyrosło. Przesyłam w załączniku - byłbym zaszczycony,
gdyby Pani spróbowała np. gruszkę. Cóż, marchewka raczej się nie udała...
Pozdrawiam ciepło
Ambasador Wierch,
czyli Kuba z Milanówka

Ambasador Wierch
http://verter.blog.onet.pl
http://moj-swiat-moje-sciezki.blog.onet.pl

KUBO Z MILANOWKA!

1.BARDZO SIE CIESZE ZE PODOBAJA SIE PANU MOJE ZDJECIA!A NAWET BARDZO BARDZO.
2.GRUSZKA PYSZNA,A MARCHEWKA NICZEGO SOBIE
3.POZDRAWIAM JESZCZE CIEPLEJ-MU

 

DLA PANA KUBY Z MILANOWKA-ULICA W HOLLYWOOD

 

 



31 sierpnia 2008

Szanowna Pani,
proszę wybaczyć, że zabieram Pani czas - takich listów jak mój dostaje Pani
zapewne setki. Wprawdzie nie jestem szaloną małolatą , a dojrzałą ( 40 lat)
żoną i matką, ale i mnie w tym trudnym wieku nawiedziła taka burza, co to
jej nazwa zaczyna się na "M" i - w zgiełku życia nagle zamilkłam. A wszak,
jak pisał Jonasz Kofta "Gdy się milczy, milczy, milczy, to apetyt rośnie
wilczy na poezję, co być może drzemie w nas..." Z tego apetytu zrodziło się
trochę wyczynów grafomańskich , a załącznik do niniejszego listu stanowi
jeden z nich ( chyba bardziej tekst potencjalnej piosenki niż wiersz?). A
ponieważ jest Pani uroczą, ciepłą osobą i z pewnościa jedną z
najwrażliwszych kobiet naszego "życia literackiego", to pozwalam sobie - tak
po babsku - to wysłać...
Pozdrawiam gorąco


Hanna

Niepotrzebna miłość

 

Z pobladłych ranków niedospanych,

z niewysłowionych naszych marzeń,

z Twych oczu - nagle tak kochanych-

niezwykłych splotów zwykłych zdarzeń,

kroków na schodach - nie, to nie Ty,

dzwonków nieważnych w telefonie,

drżenia mężczyzny  i kobiety,

gdy Twoich dotkną moje dłonie.

Z tego , co było - i nie było

na całym świecie tylko jedna

zrodziła się dziś nasza miłość -

miłość nikomu niepotrzebna...

 

Co zrobić z tą miłością dzisiaj,

miłością wbrew i tak na opak ?

Czy to doprawdy dziś ktoś słyszał,

by tak po prostu sie pokochać?

Co mamy zrobić z tą miłością,

której dokarmiać nie ma po co,

bo gardzi naszą samotnością

i spokój burzy ciemną nocą?

Czy ją wyrzucić za próg domu,

w noc ciemną pognać batogami?

Oddać ją darmo byle komu...

Wszak jest jedyna, jaką mamy.

 

Jasne światełko w nocy mroku,

liście mój - nigdy nie wysłany,

uczę się ciebie krok po kroku

i dobrze jest - bo znów kochamy!

Wbrew targom i rachubom świata

i obowiązkom wszystkim świętym

miłość nieważna , piegowata,

dar życia w życiu niepojęty.

Smutek, gdy znów się rozstać trzeba,

tak jakby w ogóle jej nie było,

grzech wielki i obraza Nieba

i jedno rozgrzeszenie - miłość...

 

Co zrobić z tą miłością dzisiaj,

miłością wbrew i tak na opak ?

Czy to doprawdy dziś ktoś słyszał,

by tak po prostu się pokochać?

Co mamy zrobić z tą miłością,

której dokarmiać nie ma po co,

bo gardzi naszą samotnością

i spokój burzy ciemną nocą?

Czy ją wyrzucić za próg domu,

w noc ciemna pognać batogami?

Oddać ją darmo byle komu...

Nie róbmy krzywdy jej, Kochany.


Szanowna i Dojrzała Pani Hanno!

1. Jak taka burza nawiedzi to ona nawet i do pisania doprowadzic może żone i
matke.
2.Podoba mi sie, że Ona(ta miłość) jest piegowata, a nie podoba, że "gardzi
naszą samotnością".
3.Pozwalam sobie tak po babsku pozdrowic rownie gorąco-MU



Droga Pani Magdo,


 pewno pani takich listów dostaje tysiące, nie wyobrażam sobie,
 że odpisuje pani na wszystkie, ale cóż, raz kozie…
 Od kilku lat bazgrolę wierszem i wstawiam na różne portale.
 Aż tu wczoraj, ktoś, kogo zupełnie nie znam podał mi adres pani blogu i
 namówił do wysłania kilku wierszy.
 Piszę z rymem i rytmem. Chciałabym zostawić próbkę swojej twórczości, może
 nada się do czegokolwiek


 kiedy tęsknisz

 tej kawiarni tak naprawdę
 przecież nie ma
 między zwrotki wmurowałam
 cztery ściany
 gdy deszcz pada albo zimnem
 liżą mrozy
 to gdzieś spotkać przecież trzeba
 się z kochanym

 w artystycznej klimat iście
 poetycki
 tam kanapę ściska w cieniu
 mały kątek
 jest cieplutka i pluszowa
 jak twe ręce
 my wtuleni do dwudziestej
 chyba piątej

 kiedykolwiek nam jest zawsze
 tam po drodze
 starczy stęsknić zaraz jesteś
 właśnie wchodzisz
 w oczach niebo w sercu kocham
 i nikt nie wie
 takie szczęście nie do wiary
 jacy młodzi

 tej kawiarni tak naprawdę
 przecież nie ma
 między zwrotki wmurowałam
 cztery ściany
 gdy deszcz pada albo zimnem
 liżą mrozy
 to gdzieś spotkać przecież trzeba
 się z kochanym

 Z wyrazami szacunku
 Alicja Wysocka z Gdyni

Pani Alicjo z Gdyni!

1. podoba mi się ,że wmurowala pani cztery ściany miedzy zwrotki...
2. i że wtuleni do dwudziestej chyba piatej
3 a nie podoba "starczy stęsknic'
4. intryguje romans kanapy z "małym kątkiem"

 

Borek i jego nowy sprzęciorek. A szczęśliwy jak Zielony Konstanty!

Jesienne impresje i uściski z wrzosowiska. Śś

Ciepło wczesnojesienne
 
Taką wczesną jesien bardzo lubię ...dziękuje MU

 

Droga Pani Magdo!
       W pierwszej połowie lat 70-tych wTVP po głównym Dzienniku
 po20-tej na jedynce a więc w najlepszej porze oglądalności,oglądałem
 piękny film około jednogodzinny.Był to Pani recital z Andrzejem
 Nardellim,w pięknych wiejskich plenerach jak z poezji Leśmiana.Byłem nim
 oczarowany.Zaraz potem kupiłem Pani pierwszy longpley i ponownie
 przeżyłem zauroczenie.Dziś gdy chodzę po Media Marktach lub Saturnach i
 oglądam muzyczneDVD,gdzie polskich płyt DVD jak na lekarstwo mam jedno
 największe marzenie-kupić płytęDVD z tym recitalem Magdy Umer,który
 wtedy widziałem wTV.Były to jedne z pierwszych teledysków połączone w
 jeden film.Chciałem spytać Panią,czyPani wie czy ten film się
 zachował.Możnaby go cyfrowo zremasterować i puścić na rynek.Ja zapłacił
 bym za niego200zł i nawet więcej.Mam dużo muzycznych DVD,ale ten
 zostałby najwpanialszym brylantem w kolekcji.      Pozdrawiam i mam
 nadzieję na list odPani.

 ----------------------------------------------------
Panie Romanie!

"Jest, czy się śni ?"- tak nazywal się ten film muzyczny, który reżyserowali
Krystyna i Michał Boguslawscy.Kręcilismy go w Bieszczadach, w kwietniu 1972
roku.Nie mam pojecia jak go zdobyc i aż chyba balabym sie ogladać...ale
pozdrawiam serdecznie-MU

 

Kochana Pani Magdo!

Przesyłamy kilka zdjęć ze ślubu.

Pozdrawiamy Panią serdecznie!

Asia i Damian

ps. płytę Bułata kupiliśmy, bardzo nam się podoba!

 

 

Asiu I Damianie!

 

Ach , co to byl za ślub!Kochajcie się jak najdlużej-MU


Szanowna Pani Magdo,

Zwracam sie do Pani z serdeczna prosba...
Spiewana swojego czasu przez Pania piosenka "Pocalunki",  jest jedna z nielicznych (jak nie jedyna !) polska piosenka, ktora znam na pamiec... Az mnie sama to zaskakuje i bawi !... 'Na pamiec' oprocz jednego slowa, ktorego nie moge odnalezc (zaznaczone w tekscie kropkami). A ze sobie w momentach melancholii do kraju lub do milosci piosenke te dla otuchy podspiewuje, to bardzo bylabym wdziczna za pomoc w odnaleziniu tego brakujacego slowa, bo tak z dzura w srodku piosenki to spiewac nie przystoi ;)
Szukalam tez w internecie, ale bez sukcesu...
Oto jej tekst (z dziura) :

Przybyly dzis do mnie nad ranem
Jak z nieba zerwane jaskolki
Na dluga niepamiec skazane
Nasze dawne zabawne pocalunki

Te znad rzeczki, te z laki, te z lasu
Te pospieszne bo nie masz juz czasu
Te             , zdyszane i te senne nad ranem
Te liryczne i sliczne i pornograficzne

Te kradzione od zony i te klamstwem slodzone
Tamte z klatki schodowej i z windy
Te mietowe i te anyzkowe i te inne od innych
I na koncu te troszke mokre od lez
Po ktorych nie ma juz sladu
A przeciez... jest...

W oczekiwaniu na Pani odpowiedz...
Z powazaniem,

Malgosia IWANOW
(...)
France

Ps: Och, jak sie cieplo i lagodnie na sercu robi ogladajac Pani strone... :)
I jeszcze... : przepraszam za brak polskich znakow.

M
 
Pani Malgosiu!
 
1. Te GORĄCE, zdyszane...
2.  a pooczątek jest inny:
 
 Wrociły dzis do mnie, nad ranem
jak z nieba zgubione jaskółki

Pozdrawiam - z poważaniem MU


KOCHANA P.MU!


   Ależ jestem ostatnio zabiegana,na szczęście znalazłam chwilę na
 odpoczynek,który zdarza mi się
 ostatnio zdecydowanie rzadko,a Pani chyba jeszcze rzadziej,ale
 czytałam,że była Pani w Toskanii,moja
 przyjaciółka jest tam już pół roku i jest bardzo szczęśliwa...ech ja na
 razie mogę sobie poużywać jedynie
 kremu z toskańską oliwą z oliwek,ale zawsze to jakaś namiastka-jest
 cudny!! ;)
   Moja radość z dostatnia się na studia,zderzyła się brutalną
 rzeczywistością ( a było tak pięknie..),
 ponieważ ostatnie piękne wieczory i popołudnia spędzam na szukaniu
 kawałka podłogi w stolicy,a
 znaleźć niezwykle trudno-przynajmniej takiego kawałka,po którego
 opłaceniu zostało by mi jeszcze na
 coś do zjedzenia...można w czarną rozpacz wpaść,kiedy przy ludzkich
 ofertach,słyszę 30 raz niestety
 nieaktualne...cóż ale nie poddaję się,resztkami tej radości szukam dalej
 i ufam-no staram się przynajmniej.
   Jakiś czas temu czytałam na Pani i A.P. blogu o Agnieszce O.co tu wiele
 mówić...rozpłakałam się,na
 dodatek słuchałam wtedy jakiegoś nagrania z radiowej TRÓJKI, w którym
 przed każdą piosenką była
 zapowiedź A.O.,tak więc jedno+drugie dało efekt wielkiego
 wzruszenia...Oj bardzo żyje we mnie i nie tylko
 we mnie to co pisała i bardzo,bardzo pomaga i będzie pomagać- mnie na
 pewno,bo często w tych tekstach
 odnajduje kawałki siebie,a to jakby smutek dzielił się wtedy na
 pół,kiedy jest się bardziej odludkiem w dzieleniu
 się na żywo swoimi troskami...żal czasem obejmuje,kiedy myślę,że nie
 urodziłam się trochę wcześniej, ale
 z drugiej strony... Wierzę,że widzi i słyszy z góry te wszystkie piękne
 rzeczy które się dzieją dzięki temu,że
 była jeszcze po tej stronie lady...
  Tak się jakoś mi znowu smutnawo zrobiło, jeszcze słońce za chmury zaszło
 właśnie, ale resztkami tej mojej
 radości czekam na to moje przeniesienie się do Warszawy.
 Przynajmniej będę mogła chodzić na karaoke i w wiele innych cudnych
 miejsc.
 Tymczasem korzystając z kończącej się mojej chwili wolnej idę szukać na
 starych jakichś nagrań z
 Kabaretu Starszych Panów,może coś się uchowało,bo na razie widziałam
 tylko kilka popularnych nagrań
 i czytałam kilka tekstów J.Przybory,które bardzo mi się podobały i
 wywołały szeroki uśmiech na mojej twarzy,a to
 niekiedy trudna sztuka... Dziękuję,bo za Pani przyczyną ruszyłam  te
 teksty w ogóle,także ma Pani współudział
 w wywołaniu uśmiechu!!!

       Pozdrawiam wakacyjnie (jeszcze)!!!
 Tęskniąca (dziś trochę mniej,bo z obawą) za kolejnym dniem A.

 ----------------------------------------------------

A!

mam nadzieje że juz znalazlaś to mieszkanie...?cieszę sie, że Agnieszka taka
dla ciebie ważna i że zaczęłaś odkrywanie Kabaretu Starszych Panów.No i że
jednak tęsknisz za kolejnym dniem-MU

zapomniany dodatek ;)


Tak to jest jak się za szybko wysyła...zapomniałam dodać,że A.O. jest
 bardzo kochana i potrzebna...Przynajmniej wśród moich znajomych...
 Tak jak i Pani zresztą...
 Tzkd A.

 

 

Jest cudnie


Dziwnie słowa tej (i nie tylko!) piosenki chwytają za serce – dziękuję!!!

 To ja dziękuję!MU


Kochana Pani Magdo.
Oto moja kocina najdroższa, czyli puszysta Klara-Kaloria, która może też byc trochę Pani kotem. :))) Tak z daleka, więc żadna alergia nie grozi, za to grozi dużo sympatii, którą obie Pani przesyłamy. :))
Dorota Sz.
 
Doroto SZ!
 
bardzo dziękuje za troche mojego kota!Pozdrawiam  serdecznie Was obie-MU

 

Kochana Pani Magdo!
czy to prawda, że 15 września spełni się moje największe marzenie???
Nosowska zaśpiewa recital piosenek Osieckiej ???

jeśli tak... to mogę tego dnia umrzeć ze szczęścia
(jeśli Nosowska nie zawali sprawy oczywiście ;-)

dla stałego czytelnika Pani strony, jakiś malutki przeciek poproszę - co Kaśka wybrała. co zaśpiewa.

jak jeszcze było na stronie okularników otwarte forum to wypisywałem tam o tym moim marzeniu,
ale wtedy się nie doczekałem. a już sobie nawet w głowie poukładałem co zaśpiewa i w jakiej kolejności
(taka wirtualna reżyseria ;-)

pozdrawiam
z nadzieją, że to prawda

Marcin M.
 
Marcinie M!

1.Prawda.
2.Nie umieraj.Przynajmniej nie tego dnia.
3.Mam nadzieje że nie zawali sprawy...oczywiście.
4.Tajemnica.
5.Pozdrawiam wirtualnego rezysera-MU


   Pani MU !!

      Dziękuję za słowa - " Szkoda że Cie nie było . Ale nie można mieć wszystkiego . Może w przyszłym roku?.Miejmy nadzieję" i za zdjęcia!!. Tak , w następnym roku musi się udać i nie ma innej opcji . W październiku przyjadę do Warszawy na Karaoke. Teatr Polonia stał się ważnym miejscem na mapie Warszawy.

      Niedawno porzuciłam politologię i przeniosłam się na polonistykę -porównywanie literatury i związki literatury ze sztuką . Mam nadzieję, że ten kierunek okaże się właściwym . Nie można tak ciągle wyruszać z jednego kierunku na drugi , a z drugiego na pierwszy.Cóż , ja mam naturę wędrownika . Obym kiedykolwiek znalazła mój świat i moje miejsce . Taki lajf....

        Właśnie słucham " Jeszcze w zielone gramy" Ta piosenka napawa mnie optymizmem .  Ślę ukłony.

                                 AzM

 Aniu z Myslenic!

ty jestes dowodem na to ,że mozna tak wędrować.Obys znalazła!Pozdrawiam- MU

 

List i kilka zdjęć


Dzień dobry Pani Magdo!

Dziękuję bardzo za wspaniałe przedstawienie który Pani wraz z Panem
Andrzejem i Panem Wojciechem uraczyliście mnie w Poznaniu w poniedziałek
25.08.2008. Poczułem się znów radośnie zamyślony. Cieszy mnie ogromnie że
moje spojrzenie na świat jest tak podobne do Pani i Pana Andrzeja, choć
jestem w wieku któremu Państwo współczujecie. Zawsze po przedstawieniach
Pana Andrzeja jestem taki szczęśliwie zamyślony. Coś jak podziwianie
przyrody, wiem że Pani to dobrze zrozumie, bo wiem że Pani uwielbia
przyrodę. Wiem również nie lubi Pani jesieni która się zbliża ale przyroda
też moim skromnym zdaniem musi odpocząć szczególnie teraz kiedy świat tak
pędzi. Mnie troszkę cieszy fakt zbliżającej się jesieni bo lasy okryją się
wspaniałymi kolorami, a wschody i zachody słońca będą urocze. Drugim powodem
dla którego piszę jest chęć wysłania Pani moich zdjęć, które pozwoliłem
sobie zrobić na Państwa występie. Nie są to jakieś profesjonalne zdjęcia,
gdyż fotografią zajmuję się stosunkowo krótko lecz mam nadzieję że ucieszą
Pani oczy. Pozwalam sobie również przesłać zdjęcia Pana Andrzeja z prośbą o
przekazanie mu. Myślę że na zdjęciach które mu zrobiłem wygląda bardzo
młodo. Co do zdjęć na których Pani jest to podoba mi się szczególnie jedno:
MagdaUmerPoznań20080825(10). Wielu uzna to zdjęcie za przypadek i nie
ciekawe. Fakt udało się ono przez przypadek ale ja uważam że na tym zdjęciu
widać wdzięczny czar który Pani roztacza wkoło swojej osoby i upaja nim
ludzi takich jak ja. Którzy wychodzą uśmiechnięci z nadzieją w sercu że ten
świat jeszcze całkowicie nie zwariował. Co dla mnie jest dużym ładunkiem sił
i energii ponieważ ciężko mi się znaleźć w tym obecnym pędzącym świecie.
Czasami nazywam się złodziejem chwil, bo uwielbiam kraść chwile i uwieczniać
przy pomocy aparatu. Jeśli znajdzie Pani chwilę to na stronie
www.heaven.com.pl w Galerii Heaven jest kilka moich zdjęć, właśnie chwilę
które mi się udało skraść. Możliwe że za jakiś czas na tej stronie powstanie
sklep ze zdjęciami w tym moimi wtedy powinno tych zdjęć być więcej.
Oczywiście zdjęcia które Pani zrobiłem czy Panu Andrzejowi pozostają w mojej
prywatnej kolekcji i nie mam zamiaru ich w żaden sposób rozpowszechniać.
Jedynie przesyłam je Pani i jeśli będzie Pani taka miła i przekaże je Panu
Andrzejowi. Oczywiście za zdjęcia niczego nie oczekuję. Największą nagrodą
dla mnie będzie uśmiech na Pani ustach jeśli się Pani te zdjęcia spodobają i
może uda się też wywołać mały uśmiech na ustach Pana Andrzeja.

Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia
Wojciech Turosz


panie Wojciechu!

Wywolal pan uśmiech.dziekujemy!MU

Pani Magdo Kochana,

 W życiu ostatnio nie idzie mi jak z płatka, generalnie smęt do pięt i
 takie tam (chyba to lubię, skoro tak sobie robię, kij wie...). Acz
 dzięki przyborowym, osieckowym, grechutowym, umerowym, turnauowym,
 pawluśkiewiczowym i poniedzielskim piosenkom, i dzięki korespondencji
 na  http://chlip-hop.bloog.pl "zdarza się żyć - aż miło". I za to
 dzięki. Po to piszę (znowu) - żeby podziękować (znowu). Pani ma
 pojęcie, ile dobrego robicie dzięki temu pisaniu, graniu i śpiewaniu?
 Bardzo robicie. Bardzo dużo. Bardzo dobrego. Serdeczne Bóg zapłać za
 to.

 Ja też piszę, czy popisuję trochę. Kto tego nie robi? Wszyscy
 poplątani i pogniecieni popisują, żadna Ameryka. Wysyłam Pani kilka
 tekstów. Jeśli rzuci Pani okiem (i uchem) i da znać, co sądzi - będę
 wdzięczna. Jeśli nie - zrozumiem, naprawdę (te tysiące podobnych
 próśb).

 Ściskam Panią w mocno.
 I dziękuję, że Pani jest.

 Kinga


 ***

 coś w sobie się snuje
 w środku postukuje

 głuchawo, ciemnawo
 strachliwie, niemrawo

 obłęd zabłąkany
 wali skronią w ściany

 głowa pokręcona
 serce i korona

 zamknięte, otwarte
 jednako nic warte

 z bliska i z daleka
 rzęsa łzą przecieka

 a oczy jak okna
 przestrzeń wielokrotna

 smutne korytarze
 niedomknięte twarze

 zapłakane książki
 poplątane wstążki

 samotne źdźbło w trawie
 w bocznej życia nawie

 dziewczynko kochana
 obijasz kolana


Pani Kingo- ten mi sie podoba najbardziej.I także mocno panią ściskam MU


Szafa. Co ten mebel może o nas powiedzieć? Bardzo dużo. Czasem za dużo. Nie raz tyle, że wolałoby się nie wiedzieć. Przekrój rozmiarów. To do kosza, to do kosza, to na samo dno, te spodnie to daleka niechciana przeszłość, ta koszula przypomina jakieś spotkanie, ta czarna bluzka mówi o kimś kto przestał się odzywać a ten szal na zimę przewędrował od ważnych rąk przez inne ważne ręce aż do mnie więc NIE ZGUBIĆ.  Patrzę na stertę pt. " do śmieci" i nie mogę się nadziwić, że to już faktycznie nie pasuje, że JUŻ NIGDY WIĘCEJ TEGO NIE ZAŁOŻĘ. Z różnych powodów: 1. aby nie przypominać 2. aby nie kusić losu. A z drugiej strony góra  rzeczy niezniszczalnych, sweter dziesięciolatek co był wszędzie, przeżył mnóstwo jesieni, wiele zimnych nocy i świtów - wyciągnięty, szary wór, który po prostu musi być bo bez niego to szukaj rękawa w polu.  A kolory? o zgrozo znalazłam różową spódnicę... co miałam na myśli kupując cóżową spódnicę??????? - do śmieci. Za mała sukienka - do śmieci, za małe spodnie - do śmieci ( i już nie ma co sie zastanawiać), za duża koszula - zostaje, za długa sukienka - zostaje (bo zielona), wielka turkusowa bluza- zostaje bo można się w niej schować, ukochne za małe dziś bojówki - do śmieci- łezka ale "to se ne wrati".

"jesień idzie nie ma na to rady".

Druga Strono ekranu, zastała mnie północ a wszystko leży na środku pokoju. Chyba pójdę spać, niech to poczeka do jutra, może niedziela to będzie ten dzień kiedy łatwo się pozbierać??

anula - czyli guzik bez pętelki.

 

Ps0. Jak jest?????????????????
Ps1. Troszkę zabałaganiona dziewczyna jako bonus :

Mam nadzieję ,że chociaz troche posprzątałas.
Bo ja ani trochę.Niestety.Przytulam MU

 

 

ARCHIWUM