W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
www.chlip-hop.bloog.pl -Blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego
www.franztravel.blogspot.com
- Globtroter Franek P
8 września 2008 - Karaoke
Teatr Polonia
14 września 2008 - Finał konkursu Pamiętajmy o Osieckiej Program III
POlskiego Radia
15 września 2008 - Warszawa Finał konkursu Pamiętajmy o Osieckiej. Koncert
galowy. Teatr Roma
20 września 2008 - Bełchatów Piosenki Starszych Panów
21 września 2008 -Tarnów Piosenki Starszych Panów
27 września 2008 -Ełk Chlip Hop
29 września 2008 -Szczecinek Chlip Hop
30 września 2008 -Ustka Chlip Hop
13 sierpnia 2008
Droga Pani Magdo!
Jeszcze raz dziękuję za znakomite miejsca na poniedziałkowym
przedstawieniu. Podziwianie pierwszorzędnego widowiska z czwartego rzędu
to przeżycie o nadrzędnej wartości. A przy okazji dowiedziałem się
czegoś
zaskakującego. Ręce bolały mnie od klaskania, przepona od śmiechu (od
którego już gdzieś w połowie przedstawienia dostałem chrypki),
dodatkowo z racji mojego niesłusznego wieku - byłem poniewierany przez
Was ze sceny
(dobrze chociaż, że Pani położyła kres temu znęcaniu się,
wypowiadając
słynną kwestię: "Nie kopmy leżącego") - i okazało się, że
mimo tego
wszystkiego, czułem się na "Chlip hopie" jak w świecie ze
swoich marzeń.
Jak w najbliższym mi miejscu pod słońcem. Jak wśród przyjaciół.
Owszem,
był wspomniany ból nadwerężonych mięśni, a nawet łzy. Ale
wzruszenia, a
może nawet - pohisteryzujmy przez chwilę - szczęścia.
Chlip hop
to jedno z nielicznych,
a zarazem ślicznych
połączeń Serca z Rozumem
i radość
uczciwa,
że cieszę się bardziej
niż umiem
- chciałoby się powiedzieć. A łączyliście przecież nie tylko Serce
z
Rozumem, ale refleksję z humorem, piosenkę ze słowem, przeszłość z
teraźniejszością, wyobraźnię z rzeczywistością, żal z nadzieją,
smutek z
pogodą ducha. Zresztą jestem przekonany, że cokolwiek łączyłaby Pani
z
panem Andrzejem i panem Wojciechem, wyszłoby coś dobrego. Jak widać -
chociażby z mojego listu - mimo, że od poniedziałkowego przedstawienia
minęło pięć dni, wciąż jestem na takim lekkim czacie:) Ach, jak miło
na
nim być...
Pozdrawiam serdecznie!
Patryk G.
Patryku G!
1.Jakie to miłe słowa!Dziękuję w imieniu całej trójki!
2.Wiem że grzeszę z tym wywiadem...on jest taki ZA długi....a ja mam takie
zaległości we wszystkim!Nawet na list odpisuję po miesiącu prawie...
3. Pozdrawiam pana najserdeczniej.
4. I mamę obowiązkowo przytulić proszę - MU

dla pana Patryka G
Pani MU !
Niedawno wróciłam z Trójmiasta.Byłam tam z rodzicami.Rozmyślałam , fotografowałam i pobyłam sobie z samą sobą:.Rachunek wciąż jeszcze dodatni.Bilans gdzieś po środku,ani nie na samym dnie,ani nie na szczycie.Po prostu lajf is lajf.
A co widziałam w tym Sopocie:)?.Ach, "Mewę " Czechowa a la balet w Operze Leśnej.Arcydzieło!. Byłam także na koncercie pieśni żydowskich w wykonaniu Andre H Ochodlo. Piękne!. Tak więc nakarmiłam łabędzie i odwiedziłam moje dawne , niezapomniane miejsca. Tylko dalej nie wiem , który to Ten Stolik A.O?.
A dla Pani wszystkiego pięknego tak w Toskanii jak i w życiu codziennym . Cóż, jeśli w tej Toskanii jest i Pani i Pani KJ to naprawdę musi być pięknie:).
Jeszcze nie tak dawno byłam pewna mego sierpniowego wojażdu do Sopotu . A teraz płakać mi się chce, bo nie wiem czy przyjadę.
Jest mi tak strasznie smutno . Oczywiście,byłam w Atelier ,posiedziałam i pomyślałam. Ileż bym dała,żeby przyjechać na Ten Koncert i do Tego Miejsca.
Pamiętam jak dziś te wszystkie "sopockie" koncerty.
Czy można prześcignąć los?.A jeżeli tak ,a jeżeli tak,to jak?.
Ale los czasem bywa okrutny :(:(:(.
Tak bardzo chciałabym Panią zobaczyć i zamienić kilka krótkich słów.Tak bardzo.
AzM Tramwajowy Człowiek

Tramwajowy człowieku!
1.
Ja także nie wiem , ktory to stolik. Siadala przy wielu , bo najczęsciej byla
w nastroju przysiadalnym, jakby powiedzial pan Świetlicki.i w przeciwnieństwie
do niego. W nieprzysiadalnym nie wychodziła z domu.
2.W Toskanii bylo pieknie .Tylko za krotko!
3.Szkoda że Cie nie było.Ale nie można miec wszystkiego. Może w przyszłym
roku?Miejmy nadzieję-MU

da Ani z Myslenic- zdjęcie za zdjęcie

i jeszcze dla Ani...
Jutro wycieczka… Warszawa-Elbląg-Sopot-Warszawa. 2 dni. „jaaaaaaaaaaaaa w podróży, ja z podróży”. Budzimy się o 3.30 i jedziemy. Cele są następujące a) Para nasycona w wykonaniu Satanowych artystów b) zobaczyć morze i spotkać Sopot. Czy się uda? Zobaczymy? Ważne aby nie przespać przesiadki w Malborku. To będzie wyczyn numer 1.
Z tęsknotą czekam na Toskańskie wieści i fotoreporterskie obrazy.
Anula czyli gdzieś w drodze, z plecakiem.
Anulo z plecakiem!
Juz wrocilas z tych podrózy..Mignęlas mi w Sopocie i ladnie wygladalaś! Przytulam MU

Dla Anuli

dla Anuli- chodziłysmy sobie (my- różne stworzenia) rano po plazy

ale byl czas na wylegiwanie sie...

dla anuli- i robienie pamiatkowych zdjęc...
………W małym pokoiku śpi mała dziewczynka, jej sny
plączą się pomiędzy nowa lalką a zdobywaniem kolejnej góry. W drugim, małym,
pokoiku siedzi druga mała dziewczynka…. oj, przepraszam, już kobieta! Siedzi
i słucha szumu ulicy, wypatruje od czasu do czasu księżyca, co miał dziś
jej puścić oczko… i pisze… pisze o sobie.
Tamtego wieczoru wszystko poszło krzykiem. Wstała i wyszła…
i już nie wróciła. W bezczelny sposób los kazał jej by dawała sobie radę
sama…. Ale nie była sama. W brzuchu małe ziarenko krzyczało- chcę żyć! I
Ja to wiedziałam. W jednej chwili straciłam wszystko…. By sięgnąć po nowe
życie.
Nikt nie wie co czuje kobieta,
kiedy rodzi w samotności. Ból przybiera wtedy innego znaczenia. Pamiętam jak
młody tata wybiega zdyszany z windy ze zgrzewka wody pod pachą i pędzi na
porodówkę… a mnie tak bardzo chciało się pić….
Dziś najpiękniejsze baśnie kołyszą moją córcię do
snu…. Choć nie było łatwo. Praca, studia, dom, wszystko wtedy straciłam.
Teraz, powoli, wykupuję od życia stracone lata…. Mam pracę, dyplom pedagoga
w kieszeni, no i mały skromny DOM (choć już mniej szczęśliwy).
Życie jak wstęga kolorowego papieru, przeciera się od
deszczu (czasami łez), wiatr nią powiewa i łapie chwile słońca zanim się
spali. Moje życie od 9 lat było trudne. Dokonałam wyboru i to był wyrok.
Nadal nie wiem skąd miałam tyle siły, dlaczego nie ugięłam się pod presją…
a teraz coraz częściej płaczę….
W małym pokoju śpi mała dziewczynka…. A w drugim
jej mama pisze list do nieznajomej…. Po co pisze? By powiedzieć, że stracić,
znaczy nowe życie…
Ps. Pani Magdo, spontanicznie napisałam ten list. Lubię
poezję, muzykę i lubię sztukę. Jestem tylko zwykłym słuchaczem (lub
czką) ale czasami piękne teksty pomagają w mniej pięknym życiu…
Dziękuję J
Pani Magdo!
Jak miło zobaczyć Panią na tle toskańskiego krajobrazu...
czytałam też
dziennik p. Krystyny J. Zazdroszczę, bo Toskania to moje
marzenie... ale
pewnego dnia się ziści ;-)
Tęski mi się też za Sopotem i teatrem Atelier... w tym roku
mnie nie będzie,
tak wyszło... bawcie się dobrze i śpiewajcie Osiecką!
Za to - w ramach rekompensaty - byłam na cudnym turnusie jogi w
Kołobrzegu,
z moją warszawską grupą!!! Szkoda było wracać! Wysyłam zdjęcie!
Gorące pozdrowienia, Basia F.

Basiu F!
A ja znowu tej jogi zazdroszczę.I masz babo placek!Drzewo nie
jest łatwą
asaną. Dla mnie.Pozdrawiam MU











Dziekujemy!

bardzo to bylo mile pomostowanie, mimo że mnie obudzilyście...pozdrawiam MU


Nie zabieraj mnie z tych Mazur, bo to są nadal te Mazury...

jednakowoż piekne dniem i nocą...
Co prawda to prawda...
19 lipca 2008
Kochana Pani Magdo!
Zanim wyślemy Pani zdjęcia ze ślubu chcielibyśmy podziękować Pani za przepiękny koncert i bardzo miłe spotkanie w Gdańsku. Jakie to szczęście, że mogliśmy tam pojechać i posłuchać tak mądrych i pięknych piosenek. Dziękujemy!
Asia
i Damian
Ps.1 W tym
tygodniu kupimy sobie płytę z piosenkami Bułata Okudżawy.. To
pomysł mojego męża i muszę powiedzieć, że uwielbiam go za
takie pomysły.
Ps.2 Ślicznie Pani wyglądała!!!
Młoda paro!
Najbardziej się cieszę z tego ,że kupicie(chyba już kupiliście?)płytę Okudżawy.To jedna z moich największych miłości artystycznych...Kochajcie się dalej!MU


Witamy naszą kochaną Babcie MU !!!!
Wnuczka śle uśmiechy wprost z Puszczy Piskiej, z Rucianego-Nidy.
Właśnie skończyła 12 dni, na imię ma Lenka i chciała powiedzieć,
że kołysanka w Praniu tak jej przypadła do gustu...
że jeszcze w brzuszku przeczekała tydzień !!!
Młode ciało pedagogiczne bardzo pragnie podziękować
za recital dla ciężarnej... hehe
za uśmiech i matczyne błogosławieństwo.
Spacerujemy już we trójkę i czekamy na spotkanie
z naszą Babcią...
mocne uściski i dużo dużo wakacyjnej radości przesyłają
Lenka Kamila i Mariusz (rodzina Łosiów)
papa





Szczęsliwa Rodzino Łosiów!
Widzimy sie 11 sierpnia?Pa pa

Pani
Magdo,
dziś
wędrowałam sobie po parku skaryszewskim, obserwując
hasające wiewiórki, kiedy nagle usłyszałam głośny
śpiew: ”koncelt, jesienny na dwa świelsce i wiatl w
kominie…” około 4 letnie stworzenie płci męskiej
szło z mamą za rączkę i ile sił w młodym gardle śpiewało
:). Jakiś czas później spotkaliśmy się na placu
zabaw, huśtał się na huśtawce machając nogami i wyśpiewywał:
„jesce w zielone glamy, jesce nie umielamy, jesce któlegoś
lana odbijemy się od ściany”. Mama podśpiewywała z
małym. Wzruszyłam się i zachwyciłam i oczywiście
natychmiast donoszę, że młode pokolenie fanów rośnie.
Często
bywam teraz w parku i zachwycam się wiewiórkami – są
takie miłe, zwinne, radosne, puszyste i piękne.
Przesyłam moją parkową przyjaciółkę – zaprzyjaźniłyśmy
się z powodu orzechów które jej przynoszę. Stawia mi
łapki na ręce i pozwala się pogładzić po nosku, a
czasem w przypływie dobrego nastroju także po łebku.
Ale bez nadmiernego spoufalania się :), daje się pogłaskać
tylko raz, potem się odsuwa.

P.MAGDO CUDNA!!! (LIST PRZED KARAOKE)
Dawno nie pisałam...tak jakoś się złożyło...Coż późna pora,ale
jak dla
mnie to najlepszy czas na pisanie czegokolwiek,korzystam póki się nie
zestarzeje,bo potem może być gorzej...Ostatnio prawie całymi
dniami(prawie bo pracuje) siedzę i myśle co mam robić...z tej
polonistyki zrezygnowałam,poezje kocham nadal,ale co dalej..Albo inaczej
do czego sie nadaję,co mogę robić ja kochajaca poezje,teatr,przyrodę,po
prostu sztukę,której pasją są stare piosenki-swoją drogą ukłony dla
Pani
za to opiekowanie się nimi!!! Cudowny pomysł,mam nadzieję,że i ja będę
mogła coś podobnego kiedyś robić,choć w maleńkim stopniu,bo te
piosenki
są warte tego.żeby o nich pamiętać,mają duszę,piekną duszę,tych którzy
je stworzyli...ech...
No i tak po długim czasie myslenia doszłam do wniosku,że pójde na
Animację Kulturalną,lub kulturoznawstwo do Warszawy..hehe ciekawe czy
się dostane...ale taki mam plan,przynajmniej będę mogła przychodzić
na
Karaoke :)
Cóż bliskie mi osoby mówią,że jestem stuknięta,że nie wiem co
robie,że
nie dam rady itp..Może rzeczywiście dziwaczeje,ale z ta swoja wewnetrzną
samotnoscią,wrazliwością,melancholią jestem szczęśliwa... Uff już
kończę,tym się chciałam podzielić :)
Podrawiam-Tęskniąca za kolejnym dniem nadal A.
List po Karaoke w Katowicach(z wysłaniem poprzedniego zwlekałam długo)
P. MU droga
Było cudnieeee,dawno tak nie pośpiewałam,naprawdę wyszłam bardziej
szczęliwa!!! Dzięki za ten wieczór,krótką rozmowę po i uścisk!!!
Ps1 Wierzę,ze można się uzależnić
Ps2 Dostałamn się na kulturoznawstwo do stolicy!!! Jeee
Ps3 przepraszam za bałagan w liście,ale się spieszę do W-wy
właśnie-wsiąść do pociagu... :)
Z uśmiechem dla Pani-Tęskniąca za kolejnym dniem jeszcze bardziej!!!A.
A- której bliskie osoby mówią, że jest stuknięta!
Stuknięta nie stuknięta- dostałaś się na kulturoznawstwo!I to jest
najważniejsze!!!Gratulacje-MU
Miła Pani
przepraszam, że wykorzystuję Panią do moich interesów.
Przeczytałam dziś w ANGORZE wywiad z Panią E.Zapendowską i mimo starań
nie
udało mi się znaleźć w Internecie kontaktu do Niej. Nie jestem fanką
TV
( nie oglądam telewizji od pięciu lat - i p. Zapędowska była dla mnie
do
dzisiaj osobą nieznaną).
Ostatni akapit z wywiadu p.E..Z. w Angorze :
to jestem ja - papierosy, domek na Mazurach, karty (brydż?) i ryby
-
według mnie powinien brzmieć tak:
papierochy, domek na Mazurach (a może w Szwecji, Norwegii? - tam to
dopiero chce się żyć, i tam można kupić już taniej niż w Polsce),
ryby i
karty.
Odkryłam w tym wywiadzie swoje lustrzane odbicie.
I ja ten domek na Mazurach, w Szwecji, Norwegi kupię (oczywiście jeden).
Nad wodą - bo ryby.
Proszę o przesłanie tego tekstu do p. Zapendowskiej.
Pozdrawiam Kinga S-Cz.
Kingo S- CZ!
. Ja także nie ogladam telewizji - ale znam pania Elżbietę sprzed wielu
lat.Ostatnio widziałam ją kilka lat temu i nie znam jej adresu.Musi sobie
pani poradzic beze mnie.
Pozdrawiam MU
Witam Panią serdecznie!
Ciekawe czy pamięta Pani pewną Dominikę D. z 9 edycji konkursu
"Pamiętajmy o Osieckiej"?:) Piszę do Pani w bardzo ważnej
sprawie.
Natrafiłam niedawno na piękny utwór "Ballada bezludna". Jak
tylko
usłyszałam tą piosenkę pomyślałam, że też chciałabym ją zaśpiewać
- może
w szkole ( na Bednarskiej - udało mi się dostać! Marzenia się jednak
spełniają!), a może na jakimś konkursie. Stąd moje pytanie, czy ma
Pani
nuty do tego utworu? Naprawdę bardzo mi na tym zależy, bo piosenka jest
śliczna i ma piękne słowa.
Mam nadzieję, że spotkamy się w wakacje w Sopocie na kolejnej edycji
konkursu! Życzę dużo zdrowia i radości, pozdrawiam, Dominika Dulny.
Dominiko!
Pamietam Cię i cieszę sie że zdałas na Bednarską!Ale nut nie mam
.Kompozytorem jest Michal Krasicki-musza byc zgłoszone w
Zaiksie-poszukaj.Pozdrawiam serdecznie i do SopotuMU
Lubię
napisy na ścianach, a ten w szczególnej szczególności.
Tylko ta układanka składa się z baaaaaaardzo
trudnych puzzli. Np: list z urzędu skarbowego
powinien połączyć się z puzzlem "ranne
wstanie i załatwienie złego zaPITowania się".
List z mandatem powinien pasować do puzzla
"kwitek za opłaconą karę". List z
Uniwersytrtetu Warszawskiego pasuje jedynie do puzzla
- wizyty u Pani Dziekan. To była jedna sfera
układania sobie życia a tych elementów jest
znacznie więcej. Druga Sfera to dylemat ułożyć
życie sobie czy ułożyć życie z kimś a w innym,
jeszcze przypadku ułożyć życie komuś.
czyli przekładając na język puzzli. : układanka
sam na sam , układanka z kimś, układanka po kimś
kto sobie nie poradził. Nie umiem się ustosunkować,
choć ciągnie do jednej możliwości. No i jeszcze
jedna sfera ogólnoludzka jak ułożyć sobie te
ludzkie układanki aby wiadomo było co kiedy można
i się powinno, jak mieć pewność że dołączenie
tego puzzla do drugiego w tym czasie to już nie
jest błąd ale poważne faux pas. Dużo
spokoju by dała instrukcja obsługi z
wypunktowanymi zaleceniami. żeby nie trzeba było
ciągle zgadywać...a ufanie intuicji to jednak duże
ryzyko. Do tej pory zgadywałam i było różnie...a
intuicja często się sprawdza tylko nie zawsze
jasno mówi co robić.
Układankę z obrazkiem księgarni ułożyłam bardzo szybko, klocek przy klocku i wszystko wyszło.
Jeszcze
by się przydały puzzle z obrazkiem małego
przytulnego strychu do ułożenia.
Ach
no i jeszcze jeden puzzel pt: ja, który muszę
poskładać od nowa, od zera metodą prób i błędów.

Trudne
to wszystko jak diabli, jak cholera. Nabazgrać na
murze to łatwo tylko co dalej.
Anula
w kawałkach z nutą tęsknoty przedwakacyjnej.
Ps0.
Jakby gdzieś się napatoczyły jakieś ciekawe
mury, ściany - to ja poproszę.