W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.


www.chlip-hop.bloog.pl  -Blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

www.franztravel.blogspot.com  - Globtroter Franek P



2 lipca 2008

Pani Magdo!

Troche pozno, ale wyznajac zasade “lepiej pozniej niz wcale”, przesylam Pani przejawy wiosny w Kanadzie ( zdjecie z maja) pragnac dodac eksponat do Pani kolekcji. Jest to trylium, kwiat ktory jest pod ochrona i jest symbolem kwiatowym prowincji Ontario

Takze, teraz na pamiatke spotkania na skraju 200ha rezerwatu – Magdzie Magda (tylko ze tym razem odwrotnie niz na plycie).

  Podrowienia,

  Magda Szczupak

 

pani Magdo!

Dziękuję bardzo!Dobrze że pani napisala, bo bardzo mile wspominam waszą gościnność w tym pieknym rezerwacie!Pozdrawiam!MU

 dla Magdy- Magda(znowu)

Dziękuję PANI MU:)

 

Proszę bardzo.Zmniejszaj te zdjęcia!!!I usmiechaj sie czasem...Pozdrawiam MU

 

No i niestety mamy lato. Niestety bo zaraz jesień – ech! Choć z drugiej strony dla mnie ta jesień zapowiada się interesująco i to „przez” Panią i „przez” Poetę :). Gdyby nie Pani nie chodziłabym Tam tak często, gdyby nie Poeta nie znalazłabym się Tam we właściwym czasie i miejscu. Przyniosła mi Pani radosny nowy – stary etap w życiu :) – dziękuję!!!

W parku skaryszewskim rozszalały się róże i jaśminy. Przesyłam Pani trochę tego szaleństwa, choć zdjęcia nie oddają piękna tego szaleństwa barw i zapachów. Marzyłabym  ..........

Różane szaleństwo dla Pani:

 

I Jaśminy, pachną upojnie :)

 

 

Dziękuję za wieczór w Zwoleniu, bardzo się cieszę, że udało mi się tam dotrzeć. Ogłosiłam sobie wakacje i od tygodnia nie czytam niczego związanego ze studiami, czytam tylko dla przyjemności i staram się robić sobie przyjemności. Zwoleń był zamiast Prania, które nie tylko daleko, ale też termin kolidujący z pracą. Już tracę nadzieję, że uda mi się to Pranie zobaczyć, w sierpniu też raczej się nie uda, kilka dni w Sopocie tak, ale Pranie już raczej nie. Może jakimś następnym razem.

Wybrałam więc Zwoleń i miałam oprócz Pani koncertu radości dodatkowe w postaci spotkania z dwoma studentkami, które Pani widziała oraz podróżowania samochodem. Było Cudnie!

Zdjęcie słabe, bo ciemno było i nie śmiałam zasłaniać ludziom widoku.
 
 
Pozdrawiam ciepło - J.
 
Joasiu!
 
dziękuję i takze pozdrawiamMU

 

 

witam, pani Magdo. Panią pytam, bo pani podobnie jak p. Marek Grechuta jest poetą, moje pytanie: skad w szarzyznie PRLl-u brali tacy ludzie jak p. Marek Grechuta natchnienie do tak glebokich tekstow. slucham go (i pani od dawna) i nie moge sie nadziwic skad tacy ludzie jak wy braliscie sile i natchnienie w tych okropnie szarych czasach? ja od 25- lat mieszkam zagranica i widze "malosc" tutejszych ze tak powiem artystow. oni nawet nie sigaja w 30 % do waszej glebi. Chwała wam i czesc. kocham was.
pozdrawiam  z najwiekszym szacunkiem
Krzysztof
 
Mily panie Krzysztofie za granicą!!
 
W szarych czasach, wbrew pozorom, dużo łatwiej o tego typu natchnienie.A siłę bralismy z młodości...pozdrawiam serdecznieMU

dla pana krzysztofa

 

MoiMili, zazwyczaj nie przesylam dalej, ale list jest wyjatkowo
dramatyczny, a zdjecia jeszcze bardziej i chyba nie pozostaje mi nic
 innego jak sprobowac wziac jednego pieska, liczas na podobny odruch
 przesylam i Wam, pozdrawiam cieplo,

 Drodzy
 ten list jest tzw. ostatnią deską ratunku dla blisko 50 psiaków z
 likwidowanego schroniska w Krzyczkach pod Nasielskiem (około 50 km od
 centrum W-wy)...
 Instytucja szumnie nazwana schroniskiem działała ponad 6 lat, podczas
 których wymordowano tam lub zagłodzono wiele psich i kocich istot...
 W chwili obecnej toczą się przeciwko właścicielowi i pracownikom 2
 sprawy. Toczą się ... od blisko 2 lat, kiedy to w okolicy odkryto masowe
 groby setek wymordowanych zwierząt. Były policja, telewizje, prasa, ale
 to miejsce wciąż działało!!! Przebywało tam jednocześnie po kilkaset
 psów. Warunki tam panujące  urągały wszelkim normom, a zwierzęta były
 tygodniami głodzone. Masowo umierały z głodu, chorób, zaniedbań,
 wzajemnych zagryzień...
 Byłam w wielu schroniskach w różnych częściach naszego kraju, warunki są
 tam bardzo różne, ale tak wstrząsającego widoku jak w Krzyczkach - nie
 widziałam nigdzie... Nigdy też nie widziałam tak wychudzonych i
 wygłodniałych zwierząt rzucających się na wszystko, co nadaje się do
 zjedzenia...
 3 miesiące temu schronisko zostało oficjalnie zamknięte, czyli
 wstrzymano przyjmowanie kolejnych zwierząt, ale te, które były -
 zostały.... Zostały zapomniane przez świat i ludzi, zamknięte w
 ciasnych, brudnych boksach, bez możliwości ucieczki, czy choćby
 poskarżenia się komukolwiek na swój los... skazane na łaskę i niełaskę
 właściciela i pracowników. Przyjeżdżający tam wolontariusze robili co w
 ich skromnej mocy - karmili i leczyli przebywające w tym strasznym
 miejscu zwierzęta. Wielu z nich udało się znaleźć kochające domy lub
 tzw. domy tymczasowe, gdzie bezpieczne czekają na nowych właścicieli.
 W ostatnich dniach teren schroniska został przez właściciela sprzedany,
 a znajdujące się tam psiaki mają zostać usunięte do końca czerwca!!!
 Pracownik poinformował nas, że w ciągu ostatniego tygodnia zostało
 stamtąd wyadoptowanych około 30 psów! - co jest po prostu NIEREALNE!!!
 Znam polskie realia dot. ilości możliwych adopcji i nawet w wielkich
 miastach wyadoptowanie kilku psów w ciągu tygodnia graniczy niemal z
 cudem!!!! Tym bardziej w okresie przedwakacyjnym, kiedy to schroniska
 zapełniają się masowo wyrzucanymi zwierzakami!... Istnieje podejrzenie,
 że zwierzęta te są uśmiercane....
 Dlatego BŁAGAM WSZYSTKICH O POMOC W URATOWANIU IM ŻYCIA!!!  MAMY CZAS DO
 28 CZERWCA - CZYLI TYDZIEŃ...
 Żadna instytucja ani inne schronisko nie jest zainteresowane przejęciem
 tych zwierząt bez gratyfikacji finansowej, a tej nikt im nie da!!!
 Właścicielowi schroniska los tych zwierząt jest obojętny...
 Jeśli ktoś z Was lub Waszych znajomych może przygarnąć na stałe lub na
 jakiś czas (do momentu znalezienia domu docelowego, w czym pomożemy)
 jakiegokolwiek psa z tego przeklętego miejsca - ofiaruje mu tym samym
 wszystko, ofiaruje życie....
 Roześlijcie tę informację do wszystkich, których znacie - to może być
 jedyna szansa na czyjeś psie życie....
 Renata Romanowska

Pani Magdo! Serdecznie Pani dziękujemy za piękny koncert w magicznej
scenerii leśniczówki Pranie.Warto było jechać z Warszawy tylko ne ten jeden
wieczór. Po pierwsze: jestem córką leśnika i wiele lat dzieciństwa spędziłam
w podobnej scenerii, gdzie "cienie rogów jelenich rozciągały się w
nieskończoność"; po drugie 21 czerwca miałam urodziny i wyjazd na Pani
recital był od mojego męża dla mnie prezentem urodzinowym za co jestem mu
bardzo, bardzo wdzięczna.Po trzecie: cudownie było zobaczyć młodzież
recytującą Mistrza Konstantego i zaciągnąć się zapachem nadchodzącego lata.
Pozdrawiamy serdecznie Anna, Jacek i Jagoda z Warszawy
PS Kilka zdjęć na których uroczo Pani wygląda!



Dziekuję bardzo!Jak ja lubię tam jeździć!Pozdrawiam serdecznieMU

Droga Pani MU,
 
długo nie pisałam, bo znowu...ech............ myślałam, że już wreszcie widzę nawet spore światełko w tunelu,ale ktoś chyba podłożył dynamit i ...zawaliło się.Najpierw pomyślałam, że tak nie można...przecież minęło już siedem lat lustra...ktoś mi powiedział, że to co mnie spotyka, to i na kobietę za dużo...ale teraz powoli przedzieram się, by znowu wyjść na słońce. Zapisałam kiedyś taką sentencję "Trzeba chodzić po słonecznej stronie życia"...no i ciągle jej szukam...
Ale, by nie przynosić smutku na stronę- polecam magiczną kawiarnię...
 

" Ogrodowa z Bernardynem"

 

W Kazimierzu, w magicznej kawiarni

na ścianach - obrazy Joanny,

w Ogrodowej, tej z Bernardynem...

Wpadnijcie tam, choć na chwilę.

 

Joanna zaparzy kawę,

zapachnie słodko wanilia.

Tu będziesz mógł trochę pomarzyć

i czas się dla Ciebie zatrzyma.

 

Przy stoliku z obrusem z koronki,

już się snują cicho wspomnienia,

kot się łasi, pachnie cynamon

w Twojej krótkiej chwili zapomnienia.

 

Potem pachnie ciepła szarlotka,

taka dobra, taka babcina...

czujesz fiołki, bzy i konwalie

te ze wspomnień, dane kiedyś dziewczynie.

 

W Kazimierzu, w magicznej kawiarni

Świat się dzisiaj w biegu zatrzymał,

a Ty czekasz, ze zaraz wejdzie

dawna miłość - ta z warkoczem dziewczyna.  
 
Jak będzie Pani w Kazimierzu, proszę ją odwiedzić...
 
 
Przesyłam serdeczności
 
gk
 
Pani Grażyno!
 
1."By nie przynosic smutku na stronę"- pięknie powiedziane i pomyślane...
2. a ja tam lubilam taką herbaciarnię, gdzie bylo pyszne ciastko kajmakowe...zaprzeszlość moja .Od 15 maja nie jem slodyczy!Bolesny odwyk.
3.Prosze się przedzierać wytrwale.i pisac pogodne rzeczy .Pozdrawiam MU

 

Witam!
 
Bardzo lubię piosenki Pani, jakkolwiek nie rozumiem dużo (zacząłem uczyć się języka polskiego tylko jeden i pół roku temu).
 
Pobrałem piosenkę "My i Email" z Pani strony (oczywiście nic nie rozumiem, tylko jej nastrój czuję) i potem znalezłem jej tekst na jakiejś stronie.
 
Raz słuchając radia Jedynki, słyszałem inną piosenkę z taką samą melodią jak My i Email. Czy mogłaby Pani mi napisać piosenkarkę i tytuł tamtej piosenki?
 
Czekając na Pani odpowiedź, życzę Pani wszystkiego najlepszego.
 
Pozdrawiam,
 
Örs Szatmári
Węgry
 
Miły panie!
 
Nasza wersja to był żart .Tytul Emanuele, więcej nic nie wiem.Może ktoś wie?Ale pozdrawiamMU

Ja znam taką wersję Pierra Bacheleta. Pozdrawiamy Węgry. Załoga.
http://www.wrzuta.pl/audio/htWylB3C1s/pierre_bachelet_-_emanuelle

 

Pani Magdo,
wielkie podziękowanie za piękne teksty, które MAryla Rodowicz wyśpiewała
 na płycie "Jest cudnie". Cała pyta jest wyjątkowa, zdaje się, że nie dla
 hitu nagrana, a dla dzieła stworzenia.
 Jeszcze raz dzięki w imieniu FanKlubu MR i własnym
 pozdrawiam z lasu :)
 Rękaw Biały
 ps. zapraszam na poranną kawę codziennie, przez całą dobę do Świetlicy
 Fańsko-Mańskiej:
 www.marylarodowicz.pl Fan-Club, Księga Gości
 pozdro i miłęgo pobytu w Praniu

Rękawie Bialy!

bardzo sie cieszę i zazdroszczę LASU!Pozdrawiam świetlice!MU

Dzień dobry Pani Magdo
Stosunkowo niedawno, bo niecałe 2 lata temu, miała miejsce emisja Niedzieli
z ...Agnieszką Osiecką w TVP KULTURA, której Pani była twórczynią. Czy  jest
jakaś szansa, by zdobyć nagranie całego programu, bo to jest  perełka. Wiem
,że widziałam tylko początek, bo szłam do pracy a gdy w poniedziałek rano
powtarzano już urywki też coś nie poszło. A to jest coś bardzo bardzo
cennego. Jak to zdobyć..tak myślę. Pani Magdo, czy ma Pani jakąkolwiek
wiedzę w tym zakresie?
Pozdrawiam B

B!

Żadnej. W tym zakresie.Może trzeba napisać do TVP Kultura?Tam pracują bardzo
mili ludzie.Pozdrawiam MU

Pani MU !

          Ufff,zdałam wszystkie egzaminy i zaliczyłam 1 rok:).Oczywiście zmieniam kierunek i pracuję nad adaptacją prozy,a oni  mi wciąż mówią-:"Jest pani za młoda."Ale co to znaczy,ale dlaczego.Niestety,nie otrzymuję odpowiedzi :(. Tak więc z politologii przenoszę się na historię sztuki albo na polonistykę(jednak!) . Och,jak ja bym chciała,jakbym  chciała dostać się kiedyś tam gdzie się "robi coś od siebie", jak ja to nazywam;).Ostatnio zajmuje mnie fotografia-tak,fotografia,bo to łatwiejsze od pisania i mniej "od środkowe".Powoli nabieram dystansu do świata!!.

    Czy była Pani w tym Krakowie?.Bo ja szukałam i szukałam i nic..:(A tak chciałam zobaczyć i usłyszeć!!!.No nic , pozostaje mi Sopot:)........Och,jak się marzy spotkanie z Panią , jak się marzy!!!!.                                                                             

     A Pani KJ grała w krakowskim Teatrze Bagatela.Grała pięknie!Jak zawsze:)

                                    Przesyłam duuużo zieleni i Słońca!!!

                                                                      A z M
ps.: ach jak tęsknie za tym Sopotem!. Nie mam śmiałości,ale jednak napiszę-Do zobaczenia

 w Sopocie!!!.
pps.: wciąż się uczę życia i wciąż nic nie wiem.....Ale może to i lepiej. "Tak zwanej życiowej mądrości" nie trzeba mi!

 Aniu z Myslenic!
1.Oczywiście zmieniasz kierunek...Włodzimierz Wysocki po pierwszym semestrze politechniki także zmienił:"Dosyc tego inzynierowania "powiedzial i chyba mial rację...
2."Powoli nabierasz dystansu do swiata".Zaczynasz sie starzeć?!
3.Byłam ale to był koncert zamknięty.
4.KJ gra pięknie, bo inaczej nie umie.
5.Do zobaczenia w Sopocie.
6.Wiesz że ktoś mądry powiedział :"wiem że nic nie wiem".Tak trzymaj.Jak pozjadasz wszystkie rozumy, będzie po tobie.Przytulam MU

 

List do "StarszejPani"

Jak to dobrze, że jest taka Pani Magda (moja rówieśniczka), która jest tworcza i jej się chce. A piszę dlatego, że właśnie w październiku w 59 urodziny rozpoczynam studia licencjackie - język angielski w fili UW i myślę że jest w tym mała zasługa

i Pani. Otóż z witalności Pani trochę energii spływa na mnie, porównuję się i nie poddaję się,pracuję nad sobą, a kiedy się dziwić przestanę to :(......

                                                            Z serdecznymi pozdrowieniami

                                                                           HS  

HS!
 
Powinnam i ja wreszcie zapisac sie na ten nieszczęsny angielski...pozdrawiam serdecznie MU

Dla pani Hanny- starsza pani w pracy...fot:Lidia Popiel

 

Podziękowania - organizatorzy Festiwalu Muzyki Seweryna
Krajewskiego w Brzezinach.


 Droga Pani Magdo  !
       Wciąż ogrzewamy się ciepłem, które przywiozła Pani do Brzezin.  To
 zdumiewające, ale była Pani właśnie taka, jaką sobie wyobrażaliśmy, jaką
 jest w swoich piosenkach i tekstach.  A mówią, że rzeczywistość odbiega
 od marzeń?
    Mamy nadzieję, że niezwykle miłe i bardzo bezpośrednie rozmowy z Panią
 pozwolą nam znacząco podnieść poziom naszego festiwalu. Już wiemy, że w
 przyszłości nie będzie żadnych kompromisów z pop-kulturą. Podejmiemy
 walkę o przemianę 3% w 4 %. Spotkanie z Panią uświadomiło nam, że warto
 to zrobić.  Dlatego też w przyszłym roku zmieniamy czas i miejsce
 naszego festiwalu. Odbędzie się w przeddzień Dni Brzezin na dziedzińcu
 Muzeum Regionalnego w miejscu równie klimatycznym,  jak  piosenki
 Seweryna Krajewskiego, w miejscu narodzin? Zbyszka Zamachowskiego. To
 chyba wystarczająca rekomendacja. Nie ukrywamy, iż marzy nam się wspólny
 występ Pani i Zbyszka na inaugurację nowej formuły festiwalu (a
 marzenia, co dowodzi pierwszy akapit tego tekstu, ostatnio nam się
 spełniają). Byłoby cudnie?
   Ślemy tysiące uścisków.

 Wciąż oczarowani organizatorzy

 Ogólnopolskiego Festiwalu Muzyki

 Seweryna Krajewskiego w Brzezinach.

Mili moi!

I mnie tam bylo milo, chociaz nic nie zjadłam...a tyle
pyszności...Podejmujcie, podejmujcie .Moze dojdziemy nawet do 5%, jeszcze z
tego życia?Oby.Pozdrawiam MU

 

 

Droga Pani Magdo,

 straszliwy mamy w Krakowie zaduch, wilgoć i upały. Ratuje mnie maciejka, której liliowe kępy rozkwitaja wieczorem i oszałamiająco pachną w skrzynkach w mojej loggii. I pamięć zapachu czystego powietrza, którą przechowałam z mojego dzieciństwa.

MIRA KUŚ

 ESENCJA

 Przekwitły piwonie i figa się cukruje

w nierealnym świecie. Jeszcze pachnie maciejka

i jeszcze echo niesie już zamilkły

śmiech spod miedzy. Życie

powoli się zatraca.

Mgła jesienna opada na nadzieje.

 

Nieodległe już dni szarugi i słoty,

chociaż we śnie życie

jeszcze nabiera kolorów czyichś oczu,

i w sercu kos wygwizduje na dwie czwarte,

i w głowie rojno jest od szpaków.

 

Sny, sny

zielone, niebieskie i piwne.

Sny o życiu, które było nie było...

 

Ale z życia i sen

Powoli się wytrąca. Sen bez marzeń.

Czysty. Z życia wytrąca się jego esencja.

Z życia powoli wytrąca się kamień.

 

                    Z tomu „Natura daje mi tajemne znaki"


MIRA KUŚ

 
IRYS

Ciemnoniebieski irys
położył delikatny zapach na mym ramieniu.
Odwróciłam głowę
i w zmierzchającym świetle wieczoru
w półmroku zobaczyłam
za moimi plecami wieczorne łąki
błyskające bielą zawilców pod lasem
daleko na horyzoncie, bliżej
- jasnoseledynowymi płatkami rzeżuchy.
Dal i przestrzeń wieczoru
stanęły za mną.
Przemożna siła
w rozrzedzonym odległością powietrzu
jak arkanem odurzającego zapachu
wstrzymała czas.
Zastygłam,
by nie spłoszyć obrazu.

Profil księżyca jaśnieje w zmierzchu.


                                       z tomu „Rajski pejzaż"

Dołączam serdeczności

Mira Kuś

Pani Miro droga!
 pamięc zapachu czystego powietrza...
życie powoli sie zatraca....oby jak najwolniej to robilo....A maciejka niech pachnie i pachnie!PozdrawiamMU

 

Pani Magdo,
Karygodnie długo mnie nie było, ale najpierw wydawanie książki, potem promocja połączona z
koncertem (szkoda, że bez Pani, zaproszenie wysłałam, bo Ela Wojnowska, Grażyna Łapińska,
Mirek Czyżykiewicz i Tolek Muracki byli, JAK ZAWSZE, fenomenalni....). Potem działy się jeszcze....
różne takie, o których pisać nie warto. Teraz wreszcie wróciłam do żywych i...
"oprócz wzruszeń...
nic nie muszę" - Pozdrawiam - Ewa Karbowska
 
Pani Ewo!
 
To dobrzeże wszystko sie udalo! Ja W OGÓLE nie mam na nic czasu!!!!pozdrawiam MU

 

Szanowna Pani!
 Podziwiam Panią przede wszystkim jako niezwykłego, twórczego człowieka.
 Czy mogłaby mi Pani wysłać swoje zdjęcie z autografem? Bardzo mi na tym
 zależy. Domyślam się, że takich próśb ma Pani setki, ale może i moją
 będzie mogła Pani spełnić. Z pozdrowieniami - Małgorzata.
 Małgorzata Kierkla

 16-300 Augustów
 woj. podlaskie

 ----------------------------------------------------
 Mam setki i pisalam juz tu wiele razy,że nie mam sily ani czasu jeździc na
 poczte.Prosze wybaczyc.Pozdrawiam serdecznie MU

Dla pani Malgorzaty-bardzo serdecznie- bez jeżdżenia na pocztę...Magda U


A może po prostu przespałam całą niedzielę z wysoką gorączką i temperaturowymi majakami o jakimś pomoście, jakimś jeziorze, jakichś przecudnie opiekuńczych gospodarzach, autostopie no i koncercie na zielonej scenie w środku puszczy. Teraz się przebudziłam, umyłam zęby i wracam z powrotem do łóżka...
 
Anula czyli senna mara koszmara
 
maro K!
 
Może przespalaś...ale sen fajny.Przytulam MU

dla Anuli- przecudnie opiekuńczy gospodarze..

 

 

19 czerwca 2008

 

Szanowna Pani,

         Przypomina się Nikodem z Poznania. Chciałem przekazać informacje,że jak zwykle na koniec roku szkolnego graliśmy przedstawienie teatralne. W tym roku był to musical p.t. ''Stacyjka Zdrój''.  Śpiewaliśmy między innymi  : ,''Stacyjka Zdrój '' , ''Odjadę z tego peronu '' , '' Wśiąść do pociągu '' , ''Bynajmniej ''  ,  ''Powrotna bossa nova '' ,  ''Dobry Boże'' , '' No i jak tu nie jechać ''.  Scenografią był peron dworcowy.   Ubrani byliśmy w stroje z dwudziestolecia międzywojennego.  Miałem  epizod w przedstawieniu ale ze śpiewem nadaje się raczje do chórku. Moje koleżanki i koledzy śpiewają super.  Nasza klasa to dobry zespół teatralny!

         ''Stacyjkę'' wystawialiśmy już cztery razy, między innymi w klubie ''Semafor'' [!]

      Serdeczne pozdrowienia także od mamy

       Nikodem Dębski

 

Panie Nikodemie  po epizodzie!

Pamietam pana!To wspaniałe że młodzi ludzie bawią się w takie rzeczy...Pozdrowienia dla mamy, koleżanek i kolegów-MU

Dla pana Nikodema

 

Witam panią bardzo serdecznie! ;)

Raz już kiedyś do pani pisałam, chwilkę przed zeszłorocznym festiwalem Marka Grechuty w mym pięknym mieście Zamościu :)
Od października w Zamościu przebywam tymczasowo, ze względu studiów w Warszawie i właśnie od października również śledzę w internecie podróż pani syna! ;)
Nie ma dnia bym nie zajrzała na bloga Franka. Czasem nawet kilka razy dziennie by przeczytać po raz kolejny notkę z nowej przygody. Trzymam za niego mocno kciuki i modlę by cały wrócił do domu.

Niestety na własnej skórze dowiedziałam się jak kruche jest ludzkie życie. Jak łatwo stracić najbliższą osobę przez głupotę i zachłanność innych. Bo jak można za 5 000 euro zabić drugiego człowieka? Dwa lata temu straciłam brata. Nagle i niespodziewanie. Kilkadziesiąt kilometrów od domu.
Życie jest zbyt krótkie, a świat zbyt piękny by siedzieć w domu. Podziwiam Franka za odwagę, ale panią chyba jeszcze bardziej, że wyraziła pani zgodę na tą podróż ;) Ale dla mnie to jest potwierdzenie miłości rodzicielskiej. Kosztem samej siebie, nieprzespanych do końca nocy, nerwów, gdy za długo nie daje znaku życia, ale by dziecko było szczęśliwe i spełniało marzenia ;) Piękne :)

Wiem że tragiczne rzeczy mogą dziać się wcale nie na końcu świata. Zło Czyha na nas wszędzie. Pod progiem domu również. Więc tym bardziej trzeba żyć chwilą! Spełniać marzenia i cieszyć się każdym dniem, bo on może być najwspanialszy w całym życiu!
Wiem również, że Franek wróci do domu szczęśliwy (zmęczony:)) i z pięknymi wspomnieniami na całe życie. Na swej drodze poznał wielu wspaniałych ludzi dzięki którym nigdy nie zapomni tej wielkiej przygody.

Zazdroszczę mu przepięknych widoków i całego świata zmieszczonego w jednej dłoni.
Mam nadzieję, że mnie kiedyś również będzie stać na spełnienie takiego marzenia, że przyjdzie jeszcze czas, że będę mogła zafundować rodzicom tak ogromny stres ;)

Pozdrawiam bardzo bardzo serdecznie. ;)
Ściskam i życzę pani spokoju ducha. Do września bliżej niż dalej więc szybko zleci ;)

Dorota Gałan

Pani Doroto!
 
Zawsze powtarzam,że dzieci nie sa naszą własnością.My dajemy im korzenie i skrzydła.Co nie zmienia faktu,że licze dni do jego powrotu...może i pani nadzieje sie spelnią..?Pozdrawiam serdecznieMU

dla pani Doroty- Franek w podróży

 

Pokuszę się o parę słów...byłam jedną z uczestniczek konkursu na
interpretację piosenek Agnieszki.
Przyjechałam do Warszawy pierwszego dnia przesłuchań 09.06 i niestety tego
samego dnia musiałam wrócić do domu:(
Wiem co to samokrytyka:) dlatego nie liczyłam na zakwalifikowanie do
dalszych etapów, ale marzyłam żeby zobaczyć zacne jury            i poczuć
atmosferę w radio. Muszę powiedzieć, że byłam bardzo wzruszona i szczęśliwa
jak nikt. Siedziałam do ostatniej uczestniczki!!! Niestety Pani uciekła na
samym początku....widziałam Panią i jej niebieską sukienkę :)i gdybym
wiedziała, że nie ma chwili do stracenia podbiegłabym od razu.
Otóż Pani Magdo....brakuje mi jedynie pani autografu !!! Bardzo mocno
ubolewam z tego tytułu, jednak nie ma co rozpaczać! Zobaczymy się za rok!
Lepiej się przygotuję, będę czujniejsza :) i na wszelki wypadek zostanę w
Warszawie na 3 dni!!
Gorąco pozdrawiam:)

Magdalena Nieroda
P.S. Nie wiem czy to wypada, ale przesyłam swoje zdjęcie...

Pani Magdaleno!
Jasne że wypada.W przyszłym roku to nadrobimy!Pozdrawiam serdecznieMU

Niech już pani wyjdzie zza tej firanki. Wymiana. ś
 
Ś!
 
Ale sie nauśmiechałam do tego zdjecia! Dziękuję.Chyba powoli wychodzę.Przytulam MU

 

 

 

Pani Magdo Kochana!
Czy szczęśliwe osoby też tu mogą pisać?
Po raz pierwszy piszę do Pani będąc żoną Damiana. Żoną – jak to mi ładnie brzmi..:)
Ślub mieliśmy piękny. Mały, skromny kościół, w niewielkiej miejscowości pod Kielcami. Obydwoje byliśmy trochę wzruszeni bo to taka doniosła chwila jak żadna inna. Myślałam o tym jak bardzo cieszyliby się moi rodzice oraz o bratu i bratowej ze Szczecina, którzy nie mogli przyjechać choć bardzo chcieli (rodzice Maciusia, o którym Pani tyle pisałam). Mimo to był to dla nas najpiękniejszy dzień w życiu.
Wesele rozpoczęliśmy walcem angielskim – zatańczyliśmy do piosenki „Oczarowanie” Zbigniewa Wodeckiego.
Pani też przez chwile była z nami - gdy przyniesiono tort weselny rozbrzmiała piosenka „Pyłem księżycowym” w Pani wykonaniu i Daniela Olbrychskiego..
Bawiliśmy się do szóstej rano a ostatni goście do ósmej.
Potem podróż poślubna – dwutygodniowa wycieczka do Grecji.. Przez pierwszy tydzień byliśmy sami a przez następny pływaliśmy jachtem po morzu zwiedzając mnóstwo pięknych miejsc. Dopłynęliśmy prawie do Turcji. Dużo zobaczyliśmy - piękne Cyklady i inne wyspy greckie, wyjątkową przyrodę, zachody i wschody słońca a także skaczące obok naszego jachtu delfinki - jaki to jest cudny widok!!! Albo pływający koło naszego jachtu żółw wodny. Dużo by opowiadać.. W następnym liście wyślę Pani kilka zdjęć z wyprawy i ze ślubu. A tymczasem obydwoje pozdrawiamy serdecznie i przytulamy się do Pani!
Asia i Damian – szczęśliwe małżeństwo.
ps. co zrobić żeby tak było zawsze?

 
Żono Damiana!
1.Szczęśliwych osób wyczekujemy jak kania dżdżu!Mogą.
2.A kto byl z tymi goścmi od szóstej do ósmej?
3.Też bylam w Grecji i płynęłam statkiem na Santorinii.Bylo cudnie!
4.Wysyłajcie, bądźcie szczęsliwi i przytulajcie sie do woli.Odtulam !
5.Ba.Gdybym to ja wiedziała co zrobić...ale może Wam sie uda?Życze tego z całego serca!MU

Obłok-z życzeniami,żeby im tak bylo zawsze... dla młodej pary

 

 

Pani Magdo najkochańsza,
mam ciągle w pamięci mój list pochwalny pisany po moich poprzednich urodzinach, którego teraz się trochę wstydzę, a wcześniej wydawało mi się, że jest ok, więc teraz tylko tak szybciutko i króciutko podziękuję za kolejne spędzone w TAKIM chlip-hopowym towarzystwie.
Przytulam i do zobaczenia na Karaoke
K z Ł
 
K zŁ!
 
Ty wlasciwie juz powinnas sie tu przenieśc z tej Łodzi...Widze Cie często i to jest miłe.Pozdrawiam MU 

 

Droga MU!(...)spektakl przecudnej urody, znakomity jak zwykle - wiem coś o tym , bo widziałam go już 15 raz. Stąd te kwiaty świeżo ścinane tuż przed przedstawieniem. Mam nadzieję, że się podobały i teraz pachnie cały dom. Moc uścisków dla całej trójki. MT
 
MT!
1.15 razy?!to chyba rekord.Ale milo.
2.Cieszyły oczy i pachniały cudownie!Dziękuję

 

Pani Magdo

Postaram się najkrócej. Po pierwsze pragnę podziękować za arcymiły wieczór 30.V. W najskrytszych marzeniach nie przypuszczałam nawet, że będzie mi go dane spędzić w tak miłym i znakomitym towarzystwie. Jak to dobrze, że rzeczywistość czasem przerasta marzenia. Co zaś się tyczy samego recitalu, to występ cudny. Ze względu na szacunek dla Pani oczu ograniczę się tu tylko do tego krótkiego zdania. Może kiedyś będzie okazja podzielić się wrażeniami. W każdym razie do „parwieakademika” wróciłam oczarowana, za co jeszcze raz serdecznie dziękuję.

Na koniec zgodnie z obietnicą, krótka relacja. 

Zaliczenie zaliczane nazajutrz zaliczone. Jutro, a właściwie już dzisiaj mam prowadzić dla dzieciaków z klasy 3 kurs pierwszej pomocy. Jak o tym pomyślę to na przykładzie mojego organizmu można by pisać pracę doktorską o stresie.

P.S.

Bardzo chciała bym mieć przyjemność wysłuchać Pani Recitalu w Kielcach13 czerwca. Niestety akurat w tym dniu mam egzamin. Ustny. Liczę więc na to, że jak pójdę na pierwszy ogień, to zdążę na busa i dojadę na czas. Ech... Zobaczymy. Napiszę, a może jak szczęście dopisze to powiem czy się udało;) 

Kończę bo pora późna i za niecałe 5 godzin muszę wstać. Za ewentualne niejasności przepraszam, ale piszę w biegu… emocjonalnym(?), intelektualnym(?)... Wewnętrznym w każdym razie. Jutro wieczorem znów będę  morzem spokoju, oceanem łagodności.

P.S.1

Do listu dołączam zdjęcie zrobione (przeze mnie więc prawa autorskie nie zastrzeżone:)) podczas ubiegłorocznej PAKI. Szlafroki naprawdę bardzo ładne:D.

 

Pozdrawiam na razie wirtualnie,

A jak szczęście dopomoże

To w Kielcach być może…

Uda się normalnie.

 

Kasia (ta z Muzeum Archeologicznego w Krakowie)

 

Kasiu w biegu emocjonalnym!

1. I nam bylo z toba milo.I te rodzynki!

2.Wiem juz że zaliczylaś, bo widzialysmy sie w Kielcach

3.Tylko szlafroki niestety ladne.Ale milo.dziekuje i pozdrawiam.Mówilam ci juz że masz piękny uśmiech?MU

 

Pani Magdo
Przepraszam, za błąd w temacie poprzedniego listu, ale pora późna była i klawiatura mnie ciut poniosła. Dołączam zdjęcie o którym pisałam wcześniej, a które się chyba nie dołączyło. 
Na tym kończę, pozdrawiam i do zobaczenia w Kielcach, bo bilet już mam:D.
 
Kasia K

 

kapiel
 
Ach , ten Łukasz! A zdal do nastepnej klasy?MU

 

Dziekuję bardzoMU

 

 
E!
 
O to jakas bardzo zalegla zaleglośc...Caluję!MU
 
Ale brudas... :))
 
Brudas aż milo!Ucaluj go MU

 

Pani Magdo,
jesteśmy po premierze "Kalinowego serca". Recenzje i opinie dobre, więc chyba się udało.Mam nadzieję, że po wakacjach uda się Panią zaprosić. Póki co, przesyłam kilka zdjęć. Gdyby na kawkę jeszcze przed wakacjami zechciała się Pani ze mną umówić, byłbym wielce kontent. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wszystko.
Piotr Siła
 
Panie Piotrze!
 
Po wakacjach powinno sie udać.Ale czy przed to juz nie jestem pewna.Ale widzialam pana przedwczoraj na karaoke.i Grazynke Orszt.Proszę ją pozdrowić ode mnie !MU

 

Szanowna Pani Magdo,
 Pozwoliłam sobie napisać ten mail, ponieważ mam pewne pytanie. Otóż
 chciałam się dowiedzieć czy istnieją jakiekolwiek szanse, że koncert
 Zielono Mi z Opola z 1997 roku będzie dostępny na dvd? Zdaję sobie
 sprawę, że na pewno nie jest to sprawa prosta, ale wlaśnie dziś
 odnalazłam starą kasetę wideo z zapisem tego koncertu( a kaseta ta
 niestety nie chce już w żaden sposób odtwarzać tego co ma zapisane :() i
 przypomniało mi się, jakim było to pieknym wydarzeniem (a miałam, kiedy
 był on nagrywany 14 lat i zapadł mi BARDZo głeboko w pamięć myslę, więc,
 że zainteresowanie nieco starszych wiekiem osób mogłoby być jeszcze
 większe). Z góry pięknie dziękuję, jeśli znajdzie Pani chwilę czasu, aby
 odpowiedzieć na tego maila.

 Pozdrawiam serdecznie,
 Ania Jeżewska

pani Aniu!

od dawna jest na DVD.W empikach i sklepach muzycznych.Pozdrawiam MU

 

No! Magdo!!! Jest cudnie!!

Nowa piosenka Pani autorstwa jest naprawdę cudna!!

Słyszałem ją parokrotnie na koncertach MR – bardzo się podoba publiczności!

Na Panią – Magdo – w sprawach kapitalnych piosenek zawsze można liczyć J

Będzie hit!

A nawet jak nie – to piosenka pełna dojrzałości, przemyślanego pisania, ale też wesołości  z „dorosłego” życia – PIĘKNA!! Cudna!!!

Dzięki za ten tekst! Bo „…choć życia, psia mać południe… jest cudnie!!”

 

Pozdrawiam

Kuba

 

Kubo!

też mnie to cieszy.dziękuję Mu

 

Kochana PMU !!!

 

      Chciałabym podziękować za okazaną mi życzliwość. Doprawdy nie wiedziałam…przepraszam. Zmartwiłam się pani wiadomością o chorym kręgosłupie. Przepraszam za wścibskość,ale proszę mi tylko powiedziec,czy to poważne?

      Czekałam rok na chlip-hop a tu masz ci los… pani nie lubi mazgajstwa,ale to nie odbylo się bez mazgajstwa…I to,ze koniec pisania do tak ważnej dla mnie osoby,i to ze nie ma chlip-hopu, i jeszcze niezdrowie pani. W tym okresie dojrzewania tak już pewnie jest-egzaltacja.. Ostatnio powtarzam, że ktoś wrobił mnie w byt.. ja jestem problemowa.

      Dobrze,dobrze pani Magdo to wszystko się zgadza ludzie mają poważniejsze problemy i takie moje pisanie ot tak to zwykłe zawraco-głowizm. Ja na pewno będę w tym roku w Sopocie…bynajmniej postaram się. Heh pewnie będzie kłopot z biletami jak co roku, ale to mi nie przeszkodzi. Póki co, pozdrawiam wiosennie..  Pani napisała kiedys,ze ktoś powiedział : Najlepszy zachwyt i milczenie – i ja milcząc,będę się zachwycała !

 

 PS  Pani K z Ł przesala mi audycje radiowej trójki…cudne. Zachwycam się panem Aloszą i jego pioską „Homel”. I szukam innych.

 

PS Czy doszła kartka na Wielkanoc?

 

Magusiu w okresie dojrzewania, ktora ktoś wrobil w byt!

 

1.To poważne.

2.Przyjedź i zgłos sie do mnie.Moze dla problemowej znajdzie sie jakas wejściówka...

3.Ja Alosza Awdiejewem zachwycam sie od lat!A tę piosenkę kocham.

4.Doszla .dziekuje bardzo. Pozdrawiam  i przytulamMU

 

 

8 maja nad głową Andrzeja Poniedzielskiego po raz 666 obróci się miesiąc złoty. Proszę przekazać najserdeczniejsze życzenia z tej okazji.

Adam

 adamie!
przekaże.chociaż powaznie spóźnione...pozdrawiam MU

 

 

 

dziękuję wielce za Kielce


13 VI 2008 (przepisane z zeszytu w kratkę)

Oj co to był za urlop.
Czwartek : odebrany dowód osobisty, już taki plastikowy a nie zielona
książeczka (książeczce ucięto rogi na dowód nieważności).
Piątek : To już przeszło najśmielsze oczekiwania. Niczego nie byłam tak
pewna jak tego, że recital jest o godzinie 18 i powrót ostatnim możliwym
pociągiem 20.15. Wyliczyłam czas co do minuty. A tu surprice...zmiana godziny
a pani w okienku uśmiecha się miło "ależ skąd 19.00 już dawno zmieniliśmy" i
pociąg musiał odjechać beze mnie. Wykonałam 126 telefonów w różnych
kierunkach w tym koło ratunkowe "telefon do przyjaciela" i nic... żadnego
nocnego przewoźnika dla zabłąkanych turystek. Ale pojawił się pomysł "To
może się gdzieś w tych Kielcach prześpij po prostu". BINGO! Namiary na
szkolne schronisko młodzieżowe zdobyte i nocleg w sekundę zarezerwowany.  Po
drodze kupiona kawa w paskach na rano, red bull na pobudkę, szampon do
włosów i czerwona koszulka, która uda piżamę.
  Jest kołdra, jest lampka, można umyć zęby i włosy, no i działa automat na
kawę.
Teraz już w łóżku, czytam smutną książkę i piszę ku pamięci, bo jest o czym
pamiętać.
   To był zestaw najpiękniejszych piosenek na świecie. A ta "Dziewczyna
Przedwojenna" nie nagrana nigdzie... trzeba było usłyszeć. I Szpetni się
zmieścili i za to im jestem wdzięczna bo ciągle i w kółko powtarzam
"bałamutnie, że bywało jeszcze smutniej" i jeszcze i bardziej i jeszcze i
bardziej.
Wszystko w tej opowieści z czegoś wynikało i nie dałoby się obciąć nawet
przecinka. Mogę chwalić bo zdążyłam na całość. Baaa dojechałam nawet 2
godziny przed czasem.  Piękne te Kielce, wakacyjne i deptakowe. Czyli byłam
na pierwszym niespodziewanym urlopie w tym roku.
Jakby się udało wstać ciut wcześniej to można by zajrzeć do Muzeum Wsi
Kieleckiej. Następnym razem.
To były moje pierwsze w życiu kielce i to z przygodami.
A na Koncert Maryli zdążyłam do Pana Portiera w schronisku. Czyli jest
cudnie. Ale żeby nie było...szykuje się ranny dramat bo nastawiony już
budzik na 6. Łykam sztuczny sen, nie mylić ze sztucznymi łzami i chyba za
moment odpłynę w siną dal, senną dal.

A - czyli Przygód kilka wróbla ćwirka.

Ps0.  DRUGA STRONO! To był niezwykle udany całokształt sceniczny.
Ps1.  Wnioski: Nawet jak jedziesz gdzieś na parę godzin miej w torbie
składaną piżamę.

Wróblu ćwirku!

Co ja z tobą mam... a mogłaś wrócić ze Świerszczami. Przytulam mimo to Zosię
Samosię przed zwiedzeniem Muzeum Ziemi Kieleckiej..MU

dla wrobla ćwirka-Lyżwa i Markotny- Zamysleni

 

przeds(tr)esyjnie

Agata Passent:
Egzaminy zawsze mnie stresowały (...). Najlepsze w szkole i na studiach jest
schowanie dyplomu do biurka."

podoba mi się to.
gloomy, czyli bezdyplomowiec

Bezdyplomowcu!

Zyczę ci jednak,żebyś miala co schowac do biurka.Mala rzecz a cieszy.Nie
gloom sie tak bardzoMU

dla Gloomy-ale do tego dyplomu można takze dojśc powoli...byle dojść

ARCHIWUM