W tym miejscu będę publikować wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

4 - 6 II 2002r.

1

Pani Magdo.

 Rzecz jest nie cierpiąca zwłoki, kiedy pojawi się płyta z piosenkami dla
 dzieci? Czy tam będą jakies kołysanki? Inaczej nigdy w życiu nie usnę. Po

3 godzinach jogi(solidnie przepracowanych), po kilku powtórzeniach
 znienawidzonego"kij" zwanego inaczej Danda, nie zasypiam. Lada moment
 zaśpiewam sobie "Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie, może mnie
 odwiedzi..." A tymczasem wracam na podłogę do Wielkomiluda
 Anula(aburus-antadurus-tzn. niewymyślony jeszcze lek na bezsenność))

 ps. Jeszcze co do sławnej już Grupy Terapeutycznej ... odnalazłam się w
 Wolontariuszce.
 A!

1Kijnie do wytrzymania.
2.Kolysanki jutro.

 3.A probowałas zwykle hydroxizinum?MU

(Moim zdaniem kołysanki 15go - w piśmie Dziecko a jutro /tzn. dziś, tzn.6go/ to jest Viva z wywiadem - D.)

 

2
Witam serdecznie Pani Magdo
piszę do Pani pierwszy raz i nie wiem czy Pani odpisze na forum na tak błahy
list.Mianowicie czasami śledziłam korespondencję i wywnioskowałam że brała
Pani udział w OPolu 77.Mam więc do Pani takie pytanie:
chodzi mi o to czy pamięta Pani kto wykonywał tam takie utwory jak:
GDZIE MIESZKASZ NOCY
DRUGI BRZEG
WALC Z DOCENTEM W FIŃSKIM RYTMIE
byłam na stronie festiwalu i tam nie pisze ,może Pani mi pomoże .
P.S czy pamięta pani czy wtedy miss obiektywu została Z.sośnicka?
pozdrawiam
ania

Aniu!
Występowałam w Opolu w 1977 roku,ale ani nie znam tych piosenek,ani nie mam
pojęcia kto był miss obiektywu.SorryMU

(Aniu - zadzwoń do Polskiego Radia do pani Danuty Lubeckiej, ona na pewno wie - D)

3
Pani Magdo wspaniała,

Wreszcie! Wreszcie mogę napisać z czystym sumieniem, że nie dorzucę Pani zajęcia ....
. ; )

Podobno udało się wspaniale? GRATULACJE!... Zresztą nie wątpiłam w to przez moment!
Może Pani nie uwierzy, ale mimo, że nie mogłam być w piątek nie tylko w teatrze, ale nawet w Warszawie, to co najmniej 3/4 tego wieczoru o Pani myślałam i trzymałam kciuki... Naprawdę, zupełnie tak jak np. o mojej siostrze ciotecznej, gdy broniła magisterkę, albo o MMŻ'e, gdy miał tomografię komputerową jednej z wnętrzności, bo rentgen wykazał plamkę, a potem się okazało, że był (rentgen) zabrudzony... Tak więc myślałam o Pani serdecznie i z nerwem na wierzchu i zastanawiałam się czy bardzo się Pani stresuje... Jakby to było potrzebne! - przecież wiadomo, że czegokolwiek się Pani dotknie, uczyni z tego majstersztyk, arcydzieło, zaklęcie i zjawisko! Mam nadzieję, że w marcu uda mi się "Młynarskiego" zobaczyć (szkoda, że nie również Panią...) Praca - pracą, przeprowadzka - przeprowadzką (bo jakby mało mi było urozmaiceń i emigracji zarobkowych, niedługo się przeprowadzam z Woli na Kabaty i z okna będę widziała Las Kabacki, mimo że to Warszawa!... I strasznie się cieszę, mimo zamieszania!), tak wiec to wszystko - tym wszystkim, ale moje wnętrze potrzebuje umerowego ukojenia....

Pani Magdo - a kiedy będą kołysanki? Bo ja - może nie powinnam się przyznawać?... - w zmęczeniu zimowym zupełnie już zdziecinniałam i np. ostatnio przez pięć nocy zasypiałam przy... "Awanturze o Basię", które czytała mi do snu pani Krysia Janda. I tak mi się przyjemnie leżało w ciemności i zapominało, że jestem dorosła... Zresztą, jeżeli dorosły człowiek uwielbia Krystynę Jandę i uwielbia Kornela Makuszyńskiego, to chyba takie przedsenne słuchanie jest oczywistą tego konsekwencją?..... No, i skoro uwielbia ten człowiek także Magdę Umer... Więc jakby jeszcze Pani zaśpiewała mi na dobranoc jakoś kołysankę... Nawiasem mówiąc "Był sobie król, był sobie paź" śpiewała mi babcia, której niestety już nie ma, a która w tym roku skończyłaby 100 lat i to jest jedno z wyraźniejszych i cieplejszych wspomnień z najodleglejszego dzieciństwa.. Śpiewał mi wtedy także .. "O Jasieńku, który odszedł w siną dal...", ale obawiam się, że to na Pani płycie się nie znajdzie...

Pani Magdo - niech Pani wypoczywa, niech się pani cieszy Mateuszem i drugą stroną Ziemi (w zestawieniu z nami tutaj będzie Pani praktycznie rzecz biorąc stała na głowie..), i niech Pani - broń Boże! - nie przyjdzie do głowy zostać tam na zawsze, bo kto nam zrobi następne piękne widowiska?.....

Pozdrawiam najserdeczniej acz z kichem (wiosno! - gdzie jesteś?!).
I niech Pani spija teraz śmietankę po ciężkiej pracy conajmniej tak beztrosko, jak te nicponie na załączonym obrazku! : )

MAGDALENA



P.S.
Dzięki lince do allegro na Pani stronie zdobyłam "Białą bluzkę" (wydanie z 1988 roku) !!!!!!

Magdaleno-zaniedługo w Lesie Kabackim!
1.Kołysanki -utulanki będa jutro w pismie "Dziecko"(albo pojutrze,jeżeli czegos nie pomyliłam)
2."Awanturę o Basię "od razu podarowałam Bronce Zamachowskiej.Będę musiała od Krysi wycyganić drugą dla siebie, jak wróci z tych nart i posłuchać przed snem...
3.Wyjezdżam za chwilę!To znaczy 11 lutego.PozdrawiamMU

4

Niesterapeutyzowany Pan bardzo przyciąga uwagę i intryguje, zresztą tak

jak

 autor tego dramatu muzyccznego(tylko chochoł na
 początku przeszkadza w obserwacji, no i miałam wrażenie, ze drewniany bal
 podwieszony pod sufitem zaraz spadnie) Uważam, że na tę sztukę z
 powodzeniem moża wysyłać grupy terapeutyczne(...).

 U mnie 00.49 i makaron z kupnym pesto. Niezdrowo jest jeść na noc? No ale
 jak spać się nie da to chociaż pyszne kluchy.
 Z największymi wyrazami szacunku
 Anula+Kłapouchy(który nie pójdzie na Młynarskiego bo wolę Go takim jaki
 jest)

 ps. Czy tylko ja widzę wyrytą w kamieniu przed grobem Agnieszki butelkę?
 ps2. Dorota. Jesteś tam? Odzywaj się czasem do nas.



Hallo Anullo!
1.Też się bałam,że ten bal spadnie,ale niesłusznie(tak twierdzą maszyniści)
2.Niezdrowo jeść na noc;chyba ze się nie da spać...
3.Nie widziałam butelki- to nowość.
4.Dorota-jestes tam?Odzywaj sie czasami do Anuli.MU


Jestem...

5

Pani Magdo!

Przesyłam Pani....... wnuczkę! Ot tak! Na dobry początek mojego ukochanego mie
siąca mimo, że w tym roku znów bez Dnia Moich Urodzin!

Pozdrawiam, jak zawsze serdecznie

Justyna



Luty jest pani ukochanym miesiacem?!!!!

Dla mnie to miesiac najtrudniejszy (po listopadzie)Wnuczka boska!MU

 

 

2 - 3 II 2002r.

1

Byłam!
 Widziałam!
 Pani zwyciężyła!

 Pani Magdo,
 Pani to te trzy elementy...
 Kłaniam się do ziemi

 Cichosza


 Cichoszo!


Ale sie cieszę!PozdrawiamMU

2

Udało się, lecz nie chyba ale na pewno!
 Przeżyłam terapię szokową, podobno terapie psychologicznie nie znoszą
 widzów, ale ta jest wyjątkowa! Pachniało szuwarami, jeziorem i słomą,
 uspakajająco i kojąco.
 Tylko zastanawiam się co zrobić mają ci, którym pani od edukacji muzycznej
 powiedziała "Ja ci dziecko wpisze do indeksu to zaliczenie, ale obiecaj,

że

 śpiewac to ty dzieci uczyć nie będziesz"...jaka dla nich terapia?
 Wyszłam uśmiechnięta i spokojna, i nie ukrywam, że chwilowo miałam ochotę
 pobrodzić w tym jeziorze...
 Ależ tam było zielono...tylko mam wrażenie, że jeden pan nie do końca dał
 się sterapeutyzować, tak się alienował od grupy, siedział cały czas z

tyłu,

 nie uśmiechał się z własnej woli...ale może on po prostu nie okazuje

swojego

 szczęścia.

 Uciekałam na ten wieczór z małego piekła(nie piekiełka) w duże ciepło(nie
 ciepełko). I dziękuję za to!

 A - antystresowa
 N- nielubiąca niemocy
 U- uspokojona(chwiowo)
 L- leśna
 A- a niech to!

 Anulo chwilowo uspokojona!

Ten pan to porte- parole autora tego dramatu muzycznego-i miał się nie dać
do konca sterapeutyzować.Zadanie wykonał na piątkę.MU

3

NachrichtKochana Pani Reżyser!

 Najmocniej Ci dziękuję!
 ''Jestem wzruszony'' - to nie jest słowo!...
 Praca z Tobą była wielką przyjemnością!
 Dziecku będę opowiadał komu pilnowałem torebki!
 Najważniejszej torebki!

 Michał.

 Ale , ale , panie Michale, jak pan juz cos napisze,to się robi
jaśniej.
Magda

4

Witam, Pani Magdo poetycka!!

 Pamiętam panią przeważnie z koncertu "Zielono mi" w Opolu, który
 pani rzecz jasna prowadziła:))) Koncert niesamowity, obejrzałam do
 już chyba z 10 razy. Może jestem zbyt poważna, ale musze przyznać,
 że w moim kręgu nikogo to nie pociąga i bardzo mi tego szkoda. Taka
 sztuka to cos pięknego, to sa uczucia, które są bardzo potrzebne
 ludziom, jak pani powiedziała, "wrażliwym inaczej". Ostatnio wpadło
 mi w ręce najnowsze Zwierciadło, ot z pani nazwiskiem na pierwszej
 stronie, więc powiedziałam sobie-wezmę i poczytam. Bardzo mi się
 podobała pani szczerość i "to co tygrysy lubią najbardziej".
 Czytając o ciepłej domowej zupie skojarzyłam z kompotem pani
 Agnieszki O. , którym ugaszczała przyjaciół (to z książki bodajże
 pani Hanny Bakuły, bardzo ciepłej). Ja lubię wszystko przetwarzać i
 notorycznie zapisywac co mnie ciekawi, mam nawet male lapidarium
 różnych papierków, suszonych kwiatów, ale ciągle nie moge się
 doczekać własnego pokoju. tak więc ide do czytania, może coś tam
 wyszperam.

 to tyle, jest pani niesamowita i wcale nie dziwak:)

 Agnieszka, 16 lat

 ps. tak sie składa, że ja też jestem w żałobie po starej Trójce i
 po tym, że zniknęło tyle audycji, np. jedna z moich ulubionych o
 ksiązkach. na szczęście pan Niedźwiedzki pozostał i jazz
 Kydryńskiego także. Pani Magdo, ona jeszcze nie jest taka zła, to
 chyba kwestia przyzwyczajenia.
 ps2. jeśli ma Pani ochotkę na chwilę zapomnienia polecam
 film "Pożegnanie z Afryką". jest wyśmienity!

 Agnieszko lat 16!

1.Życzę ci ,żeby się doczekała własnego pokoju!
2.Ja też lubię słuchać audycji Marcina i Marka.
3."Pożegnanie z Afryką " widziałam, teraz marzę o Almodowarze(chyba
napiszę taką piosenkę...)PozdrawiamMU


5

Pani Magdo Najdroższa!!

Bardzo żałuję, że nie było mi dane zobaczyć na żywo Pani DZIEŁA.
Pozostały mi tylko krótkie reportażyki w "Wiadomościach". Wszystko
wypadło na pewno rewelacyjnie - zresztą nie mogło być przecież
inaczej. Jest Pani po prostu wspaniała!!!
Tydzień temu byłam na Studniówce (na szczęście jeszcze nie na
mojej). Bawiłam się świetnie. Pisałam ostatnio do Pani Krystyny
Jandy - Ona swojej nie pamięta w ogóle, a jak jest z Panią?? Są
jakieś wspomnienia??
Pozdrawiam, całuję - Kamila

Kamilo!

Kiedyś ci opiszę tę studniówkę-teraz mam 5 minut ,a właściwie nawet ich nie mam...
Była smutna, bo pokłóciłam się wtedy z tatą Mateusza i on tańczył z Ewą B(dzisiaj mieszka w Toronto)a ja z Jurkiem N.(dzisiaj mieszka chyba w Sztokholmie).Taki lajf.A na czyjej ty byłaś studniówce?Boże, po co ja pytam, przecież nie mam czasu odpisywać.MU



6

Pani Magusiu,

 Dziękuję za ostanią odpowiedź. W związku z pani bezczasem, na jakiś
 czas przestanę dostarczać materiałów do odpisywania.Sesja skończona,
 a
 mi jakoś tak posmutniało....
 Najważniejsze, że wszystko udało się w "Młynarskim".Proszę sobie
 odpocząć, niedługo ukłonią się pani nowozelendzkie lasy piniowe...
 Życzę jak najwięcej czasu hindusa i proszę dać znać jak już go pani
 trochę znajdzie.

 Z wszystkim co najlepsze
 Jola

 ps. Cudnie pani wyglądała w premierowy dzień. Pięknie się przenikała
 zieleń z czernią. A ta fryzura - rewelacja! :)

 ps. Niestety "Drzewo Jogi" jest praktycznie niedostępne. Nakład dawno
 się wyczerpał i na razie nie będzie wznawiany, więc porzucam wszelkie
 nadzieje...:


 Pozdrowienia,
 Jolanta

 Jolu!

Jak wrócę to poszukam da ciebie tej książki.PozdrawiamMU

7
Droga Pani Magdo ( pewnie ten list i tak bedzie przeczytany przez
kogos innego!)

Dzis przeczytalam w grudniwej "Gali", ze w lutym wybiera sie Pani do
NZ odwiedzic studiujacego tu syna. Ja z rodzina (maz i troje
dorastajacych dzieci) od osmiu lat mieszkamy w dosc egzotycznej
czesci Auckland ( ty krecony byl film "Herkules").Zapraszamy Pania
bardzo serdecznie o ile bedzie Pani w Auckland. Ja pracuje jako
lekarz rodzinny , maz zas ma swoja firme. Oboje jestesmy sympatykami
Pani muzyki.Podaje swoje namiary i bardzo serdecznie prosze o kontakt
Joanna & Tomasz Lang, adres (...)

Serdecznie pozdrawiam z goracego Auckland

Joanna Lang

Pani Joanno!
Wpadniemy na pewno, jesli tylko Mateusz tam trafi.Wysłałam mu waszego maila.Lekarz rodzinny to cos bardzo dla mnie po tej pracy...Pozdrawiam MU

8

Pani Magdo,
Jak premiera? Ostatnio dużo o przedstawieniu w mediach. Nie mogę się
doczekać tego marca.
Ja leżę sobie pod kocykiem z bolącym brzuchem i zastanawiam się
poważnie
nad zmianą płci. Od razu widać, że Bóg jest facetem, bo to tylko
facet
mógł wymyśleć! A na dodatek tak się cieszyłam, bo moje pielęgnice się
rozmnożyły. Radość trwała jednak tylko 3 dni, gdyż reszta ryb je
pożarła, choć rodzice bronili ich własnymi płetwami. Okrutne! Mój
koteczek macha lewą łapką do Markotnego, Markotnego prawą do Pani.
On ma
dziś wyjątkowo frywolny nastrój. Jeśli nie umrę to jeszcze kiedyś
napiszę. Całuję mocno.
olga

One sie nazywają(ły) pielęgnice?!Ja marzę o akwarium,ale mąż nie(zdenerwowałaby go tylko wielkość takiego świata podwodnego...)Jesli pani nie umrze-proszę pisać.Tez mocnoMU
ps.Marzec za chwilę.Premiera w porzo.

 


 

1 II 2002r.

Dziś zamieszczam listy, kt. nadchodziły do nas przez ostatnie dni...

 

1

Witam,
 Cieszę się, że udało mi się poprawić Pani nastrój nadesłanym
 dowcipem.
 Więc może jeszcze jeden?
 Na lekcji religii zakonnica pyta dzieci:
 - Co to jest małe, je orzeszki, ma ruda kitę i skacze po drzewach?
 Wstaje Jasiu i mówi:
 - Na 99% to jest wiewiórka, ale jak siostrę znam, to może być Jezus.
 Co do pięt Markotnego, to mnie się wydaje że ma tylko 2 i to z tyłu.
 Generalnie pies chodzi na palcach. A to z przodu to ... nadgarstki?
 Hmmm.... Muszę to sprawdzić. Weekend się skończył szczęśliwie, babcie
 odwiedzone, kwiaty pokupowane.. A jak Pani weekend? Jakoś tak często
 tu
 do Pani zaglądam i piszę. A moje ciężarne wegetarianki zaniedbane,
 ale
 coś kosztem czegoś. W ogóle jakoś mi ostatnio odbija. Oto co
 zrobiłam ze
 zdjęciem własnego oka.. A Kj niech sobie jedzie na te narty tylko
 niech
 nam się tam nie połamie!
 Czy Pani przypadkiem nie obchodziła wczoraj imienin? Bo ja już nic
 nie
 rozumiem.. Jeśli tak - to składam najserdeczniejsze życzenia, jeśli
 nie
 - to i tak podtrzymuję.. zawsze się przydadzą.
 Pozdrawiam
 olga



 Pani Olgo!
1.Nie obchodziłam, ale jasne że się przydadzą ...
2.Oko wyświetlamy oczywiście.
3.Mój weekend spędziłam w studiu na Woronicza , śpiewając "Ta Dorotka , ta
malusia", "Był sobie król , był sobie paź" itd.
Bardzo przyjemny płodozmian zajęć.
4.Trudno-nadgarstki tez pocałowane. Jestem śmiertelnie zmęczona,ale
pozdrawiam ostatkiem sił MU

2

Moja duchowa przewodniczko - wspaniała MU!!!

 Dziękuję za "Drzewo Jogi" piękny tytuł - poszukam i wstępuję w
 szeregi
 joginek!!! Markotny i Łyżwa ucieszyli moje oczy. Jak ten psiak
 rośnie,
 i wciąż taki fotogeniczny. Łyżwa na pewno byłaby zazdrosna gdyby
 znała
 obsługę laptopa...:)

 Ufff jutro ostatnie dwa egzaminy, potem już tylko pisanie pracy. Moje
 ledwie widzące oczy podparte dwiema podkowami ciemnych sińców.
 Zmęczenie wlecze sie za mną jak cień. Ach ta cudownie piękna Nowa
 Zelandia. Gdy pani tak będzie spacerowała z ukochanym synem , ja już od
 dwóch
 dni będę 24- latką. Może uda mi się wybrać w góry, tylko gdzie ten
 śnieg się podział. Cytuję małe haiku na zaproszenie białych płatków,
 by znów trochę się świat nam rozjaśnił:

 "zimowy spacer
 na białej kartce śniegu
 wiersz piszą kroki"


 Pani Magusiu kojąca skołatane nerwy. Dziękuję, że pani znajduje dla
 mnie czas, w tak zajętym czasie swego życia. Bardzo mi to pomaga,
 bardzo dobrze robi na duszy, bardzo, bardzo. Tak mi miło z tego
 powodu. Czy jednak nie jest mnie za dużo na tych stronach. Nie
 chciałabym się zbytnio naprzykszać? Wiecznie mam takie pytania,
 rozterki. Wpadam w tunel myślowy i tonę...

 Tak mi pani dziękuje za ten czas hindusa, podczas gdy największyzm i
 najradośniejszym podziękowaniem dla mnie jest ta pani fasynacja,
 szczera czysta i radosna. Tak się cieszę, że mogłam i ja pani trochę
 roz-ja-śnić...

{...}

 JH

 ps. Załączam zdjęcie zamarzniętego Nogatu. Ciekawe co to za wiersz się
 tam wypisał...


 Jolu!

Dziękuję , pozdrawiam i na jakis czas przestaję odpisywac na listy.NIE MAM
CHWILI CZASU!MU

 

 

 


3
Pani Magdo,

Przeszłam na dietę. Wszyscy się na zimę zaokrąglają, a ja, dla
odmiany, zrobię się bardziej kanciasta. Że dieta koszmar wspominać
nie będę. Ciągle jestem głodna, ciągle myślę o tym, że jestem głodna
i generalnie na niczym innym skupić się nie mogę. Odliczam godziny
od posiłku do posiłku i jeśli wytrzymam te 2 tygodnie to mogę śmiało
twierdzić, że wytrzymam wszystko. 

Niezawodnym sposobem na przeżycie tej iście drakońskiej dietki
okazuje się czytanie. Nie wychylam nosa zza książki. Z zasady dużo
czytam, ale to, co dzieje się teraz przekracza granice ludzkiej
wyobraźni. Pomagają też ćwiczonka, ale biorąc pod uwagę, iż dziennie
pochłaniam 600 kcal- uznałam, że na jakiś czas dam sobie z nimi
spokój. Męczy mnie to i dręczy, ale nie można mieć wszystkiego...

Mam masę wolnego czasu i wprost skręcam się ze śmiechu patrząc
jak moi znajomi szarpią się z sesją. Ja sesji zimowej nie mam. Taki
przywilej 1 roku na naszym wydziale. Całe 2 tygodnie mogę robić, co
chcę- oprócz jedzenia. To jest właśnie najgorsze, bo gdy przeszłam
na dietę od razu dostałam jednego marzenia- żeby jeść ciasteczka i
czekoladki. Albo w ogóle cokolwiek, co nie jest sałatą, szpinakiem,
jajkiem na twardo czy jogurtem. Koszmar!!!

Chociaż dobrze, że tej sesji nie mam.



Pozdrawiam gorąco.



Cierpiąca z powodu katuszy żywieniowych

Dominika D.


Dominiko D!

Kilka już razy przechodziłam takie katusze i wiem co przeżywasz.A może zaczęłabyś to robić dopiero na wiosnę?Wtedy jest chyba trochę łatwiej.
No ale chociaz dobrze ,że tej sesji nie masz...PozdrawiamMU

PS. Termin na wiersze (31 stycznia, wieczorem) wciąż aktualny?JJJ

4

Jak mówię ,że boli mnie czasem istnienie,że moim przekleństwem są
moje myśli widzę oczy na przeciwko ,które nic nie rozumieją.Ja też
byłam drzewem chociaż nie jarzębiną, ja chcę Franka,słucham D.Krall
a czytam Tichnera i jego Czubernatkę "; Fto ni mioł kaca ni wi co
to smutek ,kie kufo drewniano, łocka ropom skute.Moze som i tacy co
kaca ni mieli ,lec co łoni culi ? co łoni widzieli.' Czytając,
śpiewając i grając poezję ukłon składam Pani MU prosząc o pamięć 
Bernardeta

Bernardeto!

ŁOCKA ROPOM SKUTE-Boskie!Pozdrawiam, na Franka się pani doczeka i wszystko będzie dobrzeMU


5

Pani Magdo.

 Leżę pod kocem z futrzastym i cieplym "Stworzonkiem" i jest mi dobrze,
 pijemy sobie rumianek i dzisiaj już nie damy się zjeść.

 Brakuje mi adekwatnych do sytuacji słów podziękowania.

 Anula-ze Stworzonkiem pod pachą!

 ps. Za 31 I zaciskam dłonie jak niemowlę!


Anulo pod kocem!

ZACISKAJ!MU



6

Magusiu, wiem że jesteś nieczynna, skupiona i zestresowana ale tak
sobie tu piszę, tak jak inni, z przyzwyczajenia i z bezsenności;
czaję się i to z Natalią na twój spektakl, ale dopiero po 9.02 bo
do tego czasu będziemy w nudnej ale ponoć zdrowej dla dzieci Rabce;
buziaczki - asia z tajaksem

Asiu!

Wypoczywaj tam sobie i zdrowiej .Ja mogę ci załatwić bilet tylko na 9 lutego-napisz szybko, czy chcesz.Jeżeli nie-to 18,19 ,20 21 marzec.Rabka jest miastem Maćka Stuhra
( w pewnym sensie).Pisz sobie z przyzwyczajenia i bezsenności(jak ja to teraz znam...)kiedy chcesz.Pozdrawiam MU

7

Pewnego dnia, był to jeden z pierwszych dni w nowym liceum,
zobaczyłem chłopaka z mojej klasy wracającego do domu. Nazywał
 się Kyle. Wyglądało na to, że niósł ze sobą wszystkie książki.
 Pomyślałem sobie: "Dlaczego ktoś, w piątek, miałby nieść do
 domu wszystkie swoje książki? To musi być skończony osioł."
 Miałem sporo planów na ten weekend (imprezy, mecz futbolowy
 jutro popołudniu), więc wzruszyłem ramionami i poszedłem dalej.
 Kiedy szedłem zobaczyłem grupę dzieciaków biegnących w jego
 stronę. Wpadli na niego, wyrwali mu z rąk wszystkie książki i
 podstawili nogę, tak że wylądował w kurzu. Jego okulary
 poleciały w powietrze i zobaczyłem jak wylądowały w trawie
 około pięciu metrów od niego. Spojrzał w górę i zobaczyłem
 bezgraniczny smutek w jego oczach.
 Moje serce wyrwało się ku niemu, więc podbiegłem do niego,
 a kiedy czołgał się, rozglądając się wkoło w poszukiwaniu

 swoich

 okularów, zobaczyłem w jego oczach łzy. Podałem mu okulary i
 powiedziałem:
 - Ci faceci to dupki. Powinno się im dokopać!
 Spojrzał na mnie i powiedział:
 - Hej, dzięki!

 Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, jeden z tych
 uśmiechów wyrażających prawdziwą wdzięczność.
Pomogłem mu pozbierać książki i zapytałem gdzie mieszka.
 Okazało się, że mieszka niedaleko mnie, więc zapytałem
 dlaczego nigdy wcześniej go nie widziałem. Powiedział, że

 wcześniej

 chodził do szkoły prywatnej.
 Nigdy wcześniej nie kolegowałem się z chłopakiem ze szkoły
 prywatnej. Całą drogę do domu rozmawialiśmy, a ja pomogłem mu
 nieść książki. Okazało się, że był całkiem fajnym chłopakiem.
 piłkę.
 Odpowiedział, że tak. Trzymaliśmy się razem przez cały
 weekend, a im lepiej poznawałem Kyle'a, tym bardziej go

> lubiłem. Tak

 samo myśleli o nim moi przyjaciele.

 Nastał poniedziałkowy poranek, a Kyle znów szedł z naręczem
 swoich książek. Zatrzymałem go i powiedziałem:
 - Jeśli codziennie będziesz nosił te książki, dorobisz się
 niezłych muskułów!
 Roześmiał się tylko i podał mi połowę książek.

 W ciągu następnych czterech lat, Kyle i ja bardzo się
 zaprzyjaźniliśmy. Kiedy staliśmy się seniorami, zaczęliśmy
 myśleć o pójściu na studia. Kyle zdecydował się na Georgetown,
 a ja wybierałem się do Duke. Wiedziałem, że na zawsze
 pozostaniemy przyjaciółmi i że ta odległość nigdy nie będzie
 problemem. On zamierzał zostać lekarzem, a ja chciałem dostać
 sportowe stypendium.
 Kyle miał wygłosić mowę pożegnalną na zakończeniu roku,
 więc musiał się przygotować. Drażniłem się z nim, mówiąc że

jest
 kujonem. Byłem bardzo zadowolony, że to nie ja będę musiał
 stanąć na podium i wygłosić mowę. Na zakończeniu roku,
 zobaczyłem Kyle'a. Wyglądał wspaniale, był jednym z tych
 facetów, którzy odnaleźli się podczas nauki w szkole. Przybrał
 na wadze i właściwie, to wyglądał dobrze w okularach. Miał
 więcej randek niż ja i kochały go wszystkie dziewczyny. Matko,
czasami byłem zazdrosny!

 Dzisiaj był jeden z tych dni. Widziałem, że denerwował się
 mową. Więc szturchnąłem go w plecy i powiedziałem:
 - Hej, wielkoludzie! Będziesz wspaniały!
 Spojrzał na mnie z jednym z tych wyrazów twarzy (tym
 wyrażającym wdzięczność) i uśmiechnął się.
- Dziękuję - Powiedział.

 Kiedy rozpoczął swoją mowę, odchrząknął kilka razy i zaczął:

 - Zakończenie roku, jest czasem kiedy dziękujemy ludziom,
 którzy nam pomogli przejść przez te trudne lata. Swoim
 rodzicom, nauczycielom, rodzeństwu, może trenerom... ale
 najbardziej swoim przyjaciołom. Chcę wam powiedzieć, że bycie
 przyjacielem jest najlepszym darem jaki możecie im dać.
 Zamierzam opowiedzieć wam pewną historię.

 Spojrzałem z niedowierzaniem na mojego przyjaciela, kiedy
 opowiedział o dniu, kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy.
 Podczas tamtego weekendu zamierzał się zabić. Opowiedział w
 jaki sposób opróżnił swoją szafkę, żeby jego mama nie musiała
 później tego robić, i jak niósł swoje rzeczy do domu. Spojrzał
 na mnie i uśmiechnął się słabo.
 - Dzięki Bogu, zostałem uratowany. Mój przyjaciel uratował
 mnie przed zrobieniem tej strasznej rzeczy.

 Usłyszałem szept rozchodzący się po tłumie, kiedy ten
 przystojny, popularny chłopak opowiadał o swojej słabości.
Zobaczyłem jego mamę i tatę uśmiechających się do mnie w ten
 sam, pełen wdzięczności sposób. Dopiero wtedy zdałem sobie
 sprawę z jego głębi.

Nigdy nie oceniaj zbyt nisko swoich czynów. Jednym drobnym
 gestem, możesz odmienić życie innej osoby. Na lepsze lub na
 gorsze.

 Bóg stawia nas na czyjejś drodze, abyśmy w jakiś sposób
 wpłynęli na życie innej osoby. Szukaj Boga w innych.
 Masz teraz wybór, możesz:

 1) przesłać ten list do swoich przyjaciół, albo

 2) usunąć go i żyć tak jakby nie dotknął on twojego serca.

 Jak widzisz, wybrałem pierwszą możliwość.

 "Przyjaciele są jak anioły, które stawiają nas na nogi,
 kiedy nasze skrzydła zapomniały jak się lata."

 Nie istnieje żaden początek ani koniec...

 Dzień wczorajszy jest historią.
 Dzień jutrzejszy - tajemnicą.
 Dzisiejszy jest - darem.

 M J!

Jasne że wysyłam to dalej. MU


8

Witaj,

zaglądam czasem na stronę o Magdzie Umer. Trochę smutno, że w
Aktualnościach (Spotkania z publicznościa) kalendarium skończyło się
w grudniu ub. roku.

Będziesz aktualizować?

Tak w ogóle to fajna stronka.

Pozdrawiam


Jerzy Piątek

 

Będę aktualizować oczywiście... Styczeń upłynął Magdzie Umer pod znakiem premiery "Młynarskiego" (przede wszystkim...) i nagrań płyty z kołysankami dla dzieci (przy okazji...). Jak tylko zacznie znowu spotykać się z publicznością to na pewno o tym napiszę - Dorota

 

9

Pani Magdo ,


 wiem,że Pani jest zajęta przygotowaniem koncertu z okazji
 Jubileuszu
 40 - lecia pracy Wojciecha Młynarskiego , który nomen omen nosi
 tytuł " Młynarski czyli trzy elementy " . Ja właśnie w tej sprawie .
 Czy mój tekst o tych " trzech elementach " może dotrzeć do adresata?
 Chciałbym Jego Eminencji Jubilatowi podziękować za chwile wzruszeń i
 stąd mój pomysł na ten tekst .
 Na koniec kilka słów o sobie : nazywam się Piotr Renard ,
 współpracuję na stałe z Teatrem Polskim w Szczecinie ( scena
 kabaretowa ), piszę teksty piosenek , monologów , skeczów - słowem
 jestem osobą piszącą i jednocześnie prezentującą ( za zgodą dyr.
 Adama
 Opatowicza )swoje teksty na tejże scenie . Niemniej jak Pani się
 domyśla , chciałbym coś od czasu do czasu pokazać szerszej
 publiczności , a teraz mam ku temu świetną okazję pisząc tekst dla
 Jubilata .


 Z pozdrowieniami

 Piotr Renard


 Panie Piotrze!


 Dorotka wyśle pana tekst .PozdrawiamMU

10

Trzymam jutro bardzo mocno kciuki! Będzie bardzo dobrze, bo wszystko co
 wychodzi z pod pani ręki jest BARDZO DOBRE, teraz nie może być
 inaczej!!!!!!!!!!!
 Telepatycznie przesyłam dobre anioły!
 Anula

 Anulo!

Chyba dotarły, bo mówią , że się udało.Pozdrawiam - jeszcze nie bardzo
doszłam do siebie MU

11

Droga Magdo,
jutro przede wszystkim trzymam kciuki (wieczorem), a rano wysylam plytke (wlasnie sie kopiuje), ktora dostalam z Krakowa. Sluchamy jej w moim domu na okraglo, bo jest po prostu przepiekna. Gdy jej posluchasz, to sama zobaczysz, ze warto bylo sie poswiecic i ze, niestety, nie masz wyboru - "bo nie jest swiatlo, by pod korcem stalo". Oboje z GT zrobiliscie to IDEALNIE, PIEKNIE, ZAJE-CUDNIE (co to bedzie, jak dzieci beda spaly juz w polowie Siwej chmurki, ktora jest nagrana jako pierwsza?).
Dziekuje za Skakanke Tuwima i za dedykacje. Wzrusza mnie to, ze myslisz o ludziach, z ktorymi sie stykasz, poswiecasz im uwage i czas (kiedy to robisz???) - to ogrzewa nie mniej, niz wiersze same w sobie.
Wszystko bedzie dobrze!
Malgosia

Ach,Malgosiu, jak to milo czytać takie rzeczy!Całuję MU

 

12

Udało się, prawda? Proszę powiedziec, że się udało...kciuki przed chwilą
 puściłam bo już chyba po wszystkim!
 Ja zakońćzyłam sesję z powodzeniem, nie czuje się dziś nic nie umiejącą
 idiotką, bo zdałam! Wymęczona jestem strasznie, więc tylko koc, rumianek,
 "Dziennik Tyrmanda" i grzanki!.
 Ale to wszystko teraz nieważne.
 Ludzie zachwyceni prawda? Słyszałam, że Ateneum płonie z zachwytu...

 Przytulam mocno (a nawet dzisiaj baaardzo, bardzo mocno)
 A.n.u.l.a

 ps. spektakl "Ostatni Bal" ma być emitowany w tv 7 III... Czy to jakiś
 Agnieszki żart? To ja sobie pozwolę zawieźć dzbanek herbaty jaśminowej
 Agnieszce, choć nie wiem czy melisa nie będzie lepsza.

 A.N.U.L.O!

1.udało się chyba

2.Na pewno melisa będzie lepsza...MU

Byłam!!!!!!
I na pewno pójdę jeszcze raz. (No może nie raz :-))
Pani Magdo ! Gratulacje!
Spektakl przepiekny! Nie może sie go powstydzić sam mistrz
Młynarski.
Brawo za aluzje ! Brawo za piosenki! Brawo za dobór aktorów! Brawo
za scenografię!
Brawo za przeniesienie nas w inny madrzejszy swiat! Brawo za odwagę
realizacji nierealnych marzeń!
Brawo za te spetakle które przed Panią...
Zalecane wszyskim: Markotnym, Zakłopotanym , Nadwrażliwym. Chyba
działa!

MK
Warszawa 31.01.2003 gdz 23:45
Ps
Chociaż sądzac po obsadzie to w osatnim miesiacu musiało byc gorąco.
(Na 7 osób grających w przedstawieniu zmieniły się 2. Nieżle.)

Było gorąco nie do opisania, wszystko sie walilo,ale jakoś odbudowalismy kawałek po kawałku.Ciągle nie chce mi sie wierzyć ,że to jednak doszło do skutku...MU

13

Anna Achmatowa - "Napis na książce"

Coś oddał - to twoje.
Szota Rustaweli

Spod jakiego mówię zwaliska,
Spod jakiego krzyczę zawału!
Znowu rozdam na świecie wszystko
I wciąż będzie tego za mało.

Śmiercionośną zimę udając,
Drzwi na wieki zamknęłam stare,
A jednak mój głos rozpoznają
I jednak znów dadzą mu wiarę.


Magdzie - która choćby naprawdę zamknęła drzwi, zawsze będzie rozdawać - przez okno albo przez komin.
Małgosia Domańska

Małgosiu!
Dziękuję za wszystko!!!MU

 

14

Dzień dobry Pani Magdo. Mam nadzieję że mój list dojdzie do Pani tą
drogą , bo chcę Pani powiedzieć parę ważnych dla Pani i dla mnie
słów. Pamiętam Famę w Świnoujściu w 1973 i 1977 roku , gdzie
śpiewała pani obok wielkich postaci takich jak Jonasz Kofta . Byłem
wtedy jeszcze nastolatkiem i prawdę mówiąc podkochiwałem się w
Pani , ale nie o tym chciałem mówić.
To co Pani robi jest mi bardzo bliskie . Znam trochę Pani dokonania
i podoba mi się Pani sposób podchodzenia do życia.
Ale przede wszystkim lubię pani głos , sposób interpretowania
piosenek . Program "Na strychu" oglądałem w nocy , bo oczywiście to
co najpiekniejsze do przeżycia dla człowieka pracującego i muzyka
pasjonaty w jednej osobie(czyli mnie) zawsze
dzieje się późno , przypadkowo i znienacka . Ale mam nosa do takich
spraw i trafiam na pani programy muzyczne i telewizyjne.
Wiem że chciała pani być aktorką , a nie było to pani dane .
Najlepsze jest jednak to, że przeskoczyła pani wszelkie komisje
egzaminacyjne szkół teatralnych w Polsce , bo to co Pani robi sięga
dalej niż tylko śpiewanie piosenek i aktorstwo .
Podoba mi się też sposób dobierania sobie autorów tekstów i muzyki w
Pani programach .Najcenniejsze jednak dla mnie jest
to co trudno nazwać jednym słowem , ale spróbuję : to jest jakaś
pozytywna energia , która emanuje z tego wszystkiego co Pani robi ,
czyli to coś co powinien mieć każdy aktor , a nie każdy ma
niestety .Pani sposób interpretacji piosenek świadczy o dużej Pani
wrażliwości , staranności i odkrywa ładny arsenał zdolności
aktorskich , bez których te piosenki byłyby mdłe , niedokończone. O
sobie mogę napisać tylko tyle że na gitarze gram 38 lat , jestem
amatorem prawie nie znającym nut ale granie to moja pasja nr jeden w
życiu .Na razie udało mi się nagrać audycję w Polskim Radiu w Opolu
(muzyka + wywiad) , teraz pracuję nad następną kradnąc czas gdzie
się da , bo to jest silniejsze ode mnie - wiem że muzyka jest moim
powołaniem.
A poza tym jestem projektantem , czyli zdawło by się czysto
techniczny zawód , ale to tylko pozory. Muzyka i sztuka przeplatają
się ciągle z moją pracą i innymi pasjami - druga moja pasja to
fotografia czarno-biała.
Moim marzeniem jest kiedyś spotkać się z Panią , ale jeżeli nie
będzie mi to dane to przynajmniej tą drogą może przekażę Pani
moje uznanie dla Pani osoby i to że to co Pani robi jest mi cały
czas bardzo potrzebne (myślę że takich potrzebujących ludzi jest
sporo). Serdecznie pozdrawiam Panią i całuję - Mariusz Biały


Mariuszu Biały!
Ja także serdecznie pozdrawiam i całuję- może kiedyś los nas ze sobą zetknie na chwilkę, to usmiechniemy sie do siebie już nie wirtualnie...MU 

15

Droga Pani Magdo..

 Pragne wyrazic swoje glebokie zadowolenie, ktore towarzyszylo mi po
 zajrzeniu na Pani strone...

 ...Chcialabym zyczyc Pani - aby kazdy Dzien - pelen byl nieodkrytej
 jeszcze
 magii..

 Wszedzie i zawsze bedzie Ktos przy Tobie
 Bos wszedze czastke Swej duszy zostawil

 Nie Mickiewicz a
 z powazaniem Sylwia Plaza.


 Dziękuję! Chyba nikt jeszcze nie napisał do mnie :"z poważaniem"MU

Archiwum