W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.


www.chlip-hop.bloog.pl  -Blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

www.franztravel.blogspot.com  - Globtroter Franek P

 


12 grudnia 2007

Zapomniana piosenka 2


Przepraszam za poprzedni niedokończony list - to emocje związana z tym, że
do
PAni piszę - jest PAni dla mnie i dla moich przyjaciół legendą.
A teraz mój problem: Jeremi Przybora śpiewał kiedyś piosenkę, która brzmiała
mniej
więcej tak: kwiat przecudowny wcielony w ciele, ciele prześliczne wcielone w
kwiat, nie było przecież jej nazbyt wiele a przesłoniła mi sobą świat... .
Były tam
jeszcze takie stwierdzenia:  o ślepej miości i nadwyrężonym wzroku oraz o
wynajdywaniu prochu na pościeli przez panie.
Wydaje mi się, że piosenka ta była na kasecie dołączonej do książki "Miłość
do
magister Biodrowicz" - niestety nia moga trafić nigdzie na tę piosenką ani
na książkę.
Ostatnio kupułem album Brassensa 45X, była tam ta piosenka pod tyułam Raz
jest
kwiatuszkiem w tłumaczeniu Jerzego Menela - ale to było całkiem różne od
tego co
pamiętam  w wykonaniu J.Przybory.
Czy może mi PAni podpowiedzieć jak znaleźć tamto nagranie?
Pozdrawiam
Marek Rychlik

Panie Marku!

Ta piosenka nazywa się "Kwiat przecudowny" i oczywiście jest bardzo dowolnym
tłumaczeniem Georges'a Brassensa.Tekst może pan znaleźć w zbiorze:"Piosenki
Prawie wszystkie".
Ale ponieważ dzisiaj właśnie-12 grudnia-  są urodziny Mistrza (kończyłby 92
lata)- przepiszę ten cudowny  tekst dla pana:

  KWIAT PRZECUDOWNY

Chociaż nie trwało to dłużej niż rok, tak ślepych uczuć szukać by daleko,
bo nadwyrężyłem ja sobie wzrok od zapuszczania go w jej piękny dekolt.

Kwiat przecudowny wcielony w cielę, cielę prześliczne wcielone w kwiat.
Nie było przecież jej nazbyt wiele, a przesłoniła mi sobą świat.

Rozsiało niebo powabów ze sto po ciele jej, że człowiek bywał głupi,
bo kiedy zobaczył je naraz to,  nie wiedział , na czym głównie ma się
skupić.

Kwiat przecudowny wcielony w cielę, cielę prześliczne wcielone w kwiat.
Nie było przecież jej nazbyt wiele, a przesłoniła mi sobą świat.

Co do umysłu zasobów, to tam nie było tego więcej niż u trzmieli.
Lecz któż w miłości wymaga od dam wynajdywania prochu na pościeli.

Kwiat przecudowny wcielony w cielę, cielę prześliczne wcielone w kwiat.
Nie było przecież jej nazbyt wiele, a przesłoniła mi sobą świat.

A gdy odeszła to ostry był ból, a potem się tęsknoty wlokły smugą-
I zioła ze wszystkich aptek i pól,  nie mogły z tego mnie uleczyć długo.

Kwiat przecudowny wcielony w cielę, cielę prześliczne wcielone w kwiat
Nie było przecież jej nazbyt wiele,a przesłoniła mi sobą świat.

Z początku żal do niej miałem i złość, lecz wkrótce jej wybaczyć byłem gotów
bo spustoszyła mi serce na wskroś i dziś już mam zupełny z sercem spokój.

Kwiat przecudowny wcielony w cielę, cielę prześliczne wcielone w kwiat,
Nie było przeciez jej nazbyt wiele, a przesłoniła mi sobą świat.


Tę piosenkę śpiewał sam Jeremi na cudownej  kasecie(jeszcze nie było CD)
"Piosenki starszego pana"ale i ja ją gdzieś posiałam; najpewniej pożyczyłam
"na zawsze". Może ktoś to ma ? A może na allegro?Pozdrawiam serdecznie-MU

 

 

Projekt szkolny. Pilne!

 
Szanowna Pani!
Mam 14 lat. Jestem uczniem gimnazjum o profilu teatralnym w Poznaniu.
    W ramach szkolnego projektu (19 grudnia), podjąłem się zadania polegającego na przybliżeniu fenomenu Pana Jeremiego Przybory.
Wiele czytałem o Poecie. Jednak bardzo zależałoby mi na opinii Pani  o wpływie twórczości Pana Jeremiego Przybory na Polskę, Polaków, naszą kulturę.
Ośmielam się zwrócić właśnie do Pani, gdyż Pani ocaliła twórczość Pana Przybory od zapomnienia. Mój dom rodzinny jest pełen twórczości Pana Jeremiego Przybory. Wiem, że jest ona ponadczasowa, czego najlepszym dowodem jest to, że i moje pokolenie zna i ceni tę twórczość.
    Bardzo proszę choćby o jedno zdanie, jedną myśl, jedno słowo o Panu Jeremim Przyborze.
 
z wyrazami szacunku Nikodem Dębski.
 
P.S. Opinię Pani wykorzystam wyłącznie do szkolnej prezentacji projektu. Nikodem
 
Panie Nikodemie!
1.Oby więcej bylo takich domow  rodzinnych jak pana!
2.Ja napisalam wiele o tworczości Poety i wszystko to zamieszczone jest tutaj (na www. stronie) w rozdziale : z prasy-"Magda Umer o innych".
   Prosze sobie korzystac z tego do woli.Mam nadzieję że jest tam nie jedno wazne zdanie.
3.Ja jutro wlasnie jadę do Poznania, bo nagrywam jakis program telewizyjny a pojutrze(14-go grudnia) o godzinie 17- tej mam probę w "Scenie na piętrze".Gdyby bardzo chciał pan ze mna porozmawiac- zapraszam.Z wyrazami szacunku-Magda U 

 

PAni MAgdo
mam pytanie. Co może studiować osoba, która interesuje się teatrem, Osiecką?
Wiem to wąski zakres... Do tego dochodzi chemia, miłość do zwierząt, i nie
rozwinięty talent (podobno) plastyczny... I co po takich studiach może
robić?
Pozdrawiam
Paulina

Paulino!
1.To nie jest wąski zakres .Moim zdaniem.
2.Jeżeli do tego dochodzi chemia, milość do zwierząt  i nie rozwinięty
talent plastyczny- to taka osoba MOŻE STUDIOWAC WSZYSTKO ( no może oprócz
elektroniki , maszyn roboczych i elektryfikacji kopalń).Gorzej z tym co po
takich studiach może robić,żeby zarobić na życie...ale na razie studiuj,a
potem się będziemy martwić.Pozdrawiam serdecznieMU

 

 

Bardzo dawno Ciebie nie widzialem.Tesknie za Twoim zamyslonym spojrzeniem.
Mam nadzieje ze kiedys sie jeszcze spotkamy.
 Maciek

Tajemniczy Macku!

Moze cos sie da zrobic  .Pozdrawiam MU


Dla tajemniczego Maćka- tajemnicza MU

 


 

Droga pani Magdo!
Niedpuszczalna świeżosć i młodość serdecznie dziękuje za życzenia.
Tak jak Joasia, nareszcie odnalazłam sie na studiach (lepiej na trzecim roku niż wcale), nareszcie zajmuję się moim ulubionym malarstwem prerafaelitów. Niestety, podejrzewam że to pierwszy i ostatni taki przypadek, oprócz tego pozostaną mi Piety z Lubiąża, prawosławna ikonografia chrystologiczna i inne "pasjonujące inaczej" tematy.
"Heavy metalowa młodzież" (nadal nie wybaczyłam ciotce J. że tak nas określiła, nie zgadzam sie na wrzucanie do jakiegoś stereotypowego wora) wg najnowszych statystyk najcześciej słucha Agnieszki Osieckiej(1 558 razy od stycznia), a MUzyki słuchałyśmy "tylko" 621 . (MUzyka cześciowo podpada pod zbiór AO, więc wyliczenia mogą nie być dokładne)
Życzymy całej metalowej, hip-hopowej i disco-polowej młodziezy takiej zmiany zainteresowań!
 
Pozdrawiamy serdecznie,
Weronika (ja) i Iwona (ona)
 
Zdjęcia ze zwiedzania pałacu Paca-nic nie jest niemożliwe
Oraz z naszych 21 urodzin- świeczki są zaimprowizowane, a Paulina najbardziej z lewej śpiewa, a nie kicha :)
PS: Joasia chciała zabrać nas do Wedla na czekoladowe fondue-nie zgodziłyśmy się, po takiej dawce czekolady można umrzeć.
 

Gratulacje!Czy to jest tort bezowy?!MU

 

Ach i och ...Witam
wreszcie sie dokopałam i znalazlam Panią ..Pisalam ale nigdy nie mialam odpowiedzi więc listy jak liście zatracaly sie gdzieś tam w wirtualnym świecie ...a chcialam wreszcie tak osobiście choć beztwarzowo powiedzieć Pani ze całe zycie idę za Panią..że tak b. lubiłam sluchać Panią w uroczych piosenkach ...poźniej cos mi przemknęlo dopiero wczoraj znalazłam Blog chlip hop.że dziś czytam jednym tchem w szkole na dyżurze między papierkami i na nowo ciesze sie ..
A! groszek pachnący .....:)od lat sieję w swoim ogrodzie jak przed laty w rodzinnym ...bo ktoś mi przyniosl kiedyś ..dał rękę ale na krótko...i po latch stoi mi w oczach jak łza......później hitem mojego domu była piosenka ...oj teraz tytulu nie pamietam (płytę oddalam temu co stoi mi w oczach bo razem jej kiedyś sluchaliśmy)o kołaczu ze złotych promieni :)
Z Panią przeżywałam rozpacz nad Narwią (choć z dala)(jestem rodem z podlaskiego a od 28 lat mieszkam na poludniu Polski )
Dziekuje za to ...że Pani jest
Serdecznie pozdrawiam ...zaraz wracam do czytania Frankowych reportaży...:)
ps ...od dziecińswta lubię poezje dlatego może tak bardzo uwielbialam Panią i Marka Grechutę już w latach 70 ych... Jagna Sz
 
Jagno Sz!
 
 Jakie to miłe odnalezienie.O kolaczu to bylo "Ucisz serce".Pozdrawiam bardzo serdecznie!MU 

 

 

 

pisze do Pani jednym palcem lewej reki , bo tyle moge (juz)

kazdego dnia zmagam sie z nowa sytuacja i probuje w niej odnalezc
w trudnych chwilach okazuje sie ilu mamy przyjaciol i oddanych ludzi
okazalo sie ze jest ich naprawde sporo
jestem im wdzieczna bo trwali przy moim lozku gdy nie wiedzialam za bardzo co sie ze mna dzieje
czuwali na calym swiecie
 
swierszcze przekazaly mi pozdrowienia od Pani ale nie bylam w stanie jeszcze wtedy odpowiedziec
 
nie trace nadziei ze bedzie jak kiedys
wiem ze sa ludzie w gorszej ode mnie sytuacji
ja juz moge mowic
poruszam sie na wozku
sama jem
widze
slysze
 
nie jest zle
zaczela mi dzialac na powrot prawa reka i odpuszcza stopa
 
trzeba sie wielu rzeczy uczyc na nowo
ale mam oparcie w najlepszym z mezow
to moj prawdziwy skarb
 
to tyle na dzis
przytulam sie do Pani MUciepelka
 
ness
 
Ness!
 
ja bardzo o Tobie myslę i pamietam cie sliczna i usmiechnieta na Zamku w Szczecinie.Jesteś wspanialą osoba!!!Przytulaj sie ile chcesz a ja przytulam jeszcze męża i dzieci-MU

dla Ness -maki niedaleko  mojego domu

 

Witam - przepraszam że zawracam głowę.
Na P. blogu przez przypadek znalazłam zdjęcie pięknego psa P. Oli.
Popularnie są nazywane "dingusami" (często się je ostatnio spotyka). Mam identyczną sukę i parę jej dzieci.
Są to psy szczególne! Mają wspaniały charakter.
Czy ktoś sklasyfikował już tę rasę?
Przesyłam jej portret


NOPADORA
Dora Kwiatkowska
 
Ja nie sklasyfikowałam ale przypomina mi troche psy indyjskie.Może ktos ?Pozdrawiam MU
 

 

Dziekuję!To jest zdjęcie z cyklu:panna Julia u fotografa!całuje Magda

 

Pani Magdo

  Serce bije mi, jak dzwon, gdy piszę ten list, bo spośród tysięcy
 wysłanych do Pani listów, będę jakąś kropelką w morzu słów.I na dodatek
 jeszcze się kręce. Mam na imię Ewa. Mam 28 lat. Jestem dziennikarką.
 Tymczasem jednak, porzuciłam pracę w polskiej gazecie, na rzecz
 sprzątania londyńskiego muzeum, a raczej nauki języka angielskiego.Od
 wielu lat piszę wiersze tzn. lepię słowa. O Boże! Do rzeczy!Czy
 zgodziłaby się Pani przeczytać kilka z nich?! Napisałam najpierw do
 Fundacji OKULARNICY...Odesłali mnie do Pani...To jestem.

 Czekam na Pani odpowiedź
 Pozdrawiam!
 Ewa Ekiert

Pani Ewo!

Może i zgodziłabym sie ale kiedy?!Ilu ja jeszcze wyslanych mi wierszy nie
przeczytalam!!! Do tego potrzebny jest pewien szczególny rodzaj
skupienia...Prosze probowac-może w czasie świat znajde czas.Pozdrawiam MU

 

  Pani MU !
 Stesknilam sie za pisaniem e-maili i za Pani odpowiedziami.Taaak dawno do Pani nie pisalam i tak wiele sie zmienilo.Czy na dobre?.Tego nie wiem .
 Zycze Pani duzo Slonca i usmiechu:).
A u mnie?.A ze mna co bedzie ze mna?.Bo ja juz sama nie wiem .
Nie dostalam sie na dramaturgie , zrezygnowalam z polonistyki
i wyladowalam na.....politologii.Sama nie wiem czemu.Politologia to strasznie nudny kierunek , jedynym przedmiotem , ktory toleruje jest
historia.Nie,nie chce byc politologiem . To zupelnie nie pasuje do mnie,do moich zainteresowan dlatego jako typowy wedrowniczek ...rzucam politologie i przenosze sie gdzie indziej.Mysle o teatrologii,zawsze to blizej teatru i pozniej latwiej sie dostac na dramaturgie , bo sie ma .."podstawy"
i "dowiadczenie ".Jak to pani dziekan powiedziala-"Pani Aniu ladnie pani pisze,ale ...taakie dziecko z pani i brak w pani dystansu do swiata".Ech , ech...
 Na okolo szaro-buro , w glowie zawierucha , ulubiona ciocia lezy
w szpitalu , bo ma ciezka  chorobe:(....przyjaciele zostawiaja , inni emigruja do Warszawy , jeszcze inni w pogoni za czym?no wlasnie,za czym?.nie maja dla mnie czasu.Ach zycie,czemus jest takie trudne i smutne , czemu ja dalej jestem takim "dzieckiem" i wiem tyle ile wiedzialam na poczatku -
-czyli nic...I czemu ja sie tak przywiazuje?.To az chorobliwe...Ech.
     Ech i w Sopocie nie bylam . Po co tyle szarpania , tego nie wiem...
Mam nadzieje , ze juz za niedlugo wybiore sie na Karaoke w Polonii:)
 Ale wszystko ma swoje piekne strony.W zyciu sa piekne , wspaniale chwile , jak to pieknie pisalam Adam Zagajewski we wierszu
" Wspominam " . Wczoraj 6.XII.07 spelnilo sie jedno z moich najwiekszych marzen . Cos pieknego. Bylam w PWST na spektaklu - " Szczesliwe dni".Arcydzielo!.Po spektaklu poszlam do Pani KJ , chwilke porozmawialam , ach...:)Az brak mi slow.Oto zdjecie..Tak od malego marzylam o takim zdjeciu:)...Jak to jedna chwila potrafi zmienic czlowieka, ze smutnego uczynic-szczesliwym:)...
 
        AzM
 
       przytulam sie do Pani
ps.:prawda,ze ladne zdjecie:)??
 

Aniu z Myślenic!

 
1.Ładne.Ale ty wydoroślałaś!
2.pani KJ jest ostatnio najdzielniejszą ze znanych mi kobiet...
3.Może i chorobliwe ale tak to juz z tobą jest.to sie nazywa nadwrażliwośc.
4.Nie wyobrażam sobie ciebie jako politologa!Spróbuj zdawac w przyszłym roku.

5.Ja także życzę ci slońca i usmiechu.tego nigdy nie jest za dużo!MU
 

 

 

Droga Pani MU!
 
Długo nie pisałam, choć wpadam na stronkę, jak zwykle, by podładować akumulatory i lepiej się poczuć. Przeżyłam listopad(najgorszy to chyba miesiąc roku) na granicy depresji, z nogą w gipsie. Już 9 tydz. jestem na zwolnieniu, bo były komplikacje(dlaczego mnie to nie dziwi?).Przeżyłam też 3 kontrole, kierując nimi z domu(nie dajmy się zwariować) i... na szczęście przyszedł grudzień, idą święta...i bliziutko Nowy Rok (oczywiście nadzieja, że będzie lepszy... może przestanę grać w golfa). Przeczytałam, z wielką przyjemnością, artykuł "Mam za co dziękować Bogu" i poczułam...ale to temat na rozmowę, a nie na wynurzenia w Internecie.Pisze pani, że została teściową, istotnie nowe doświadczenie :), tu trochę Panią wyprzedziłam...ja zostałam już babcią... to dopiero jest fantastyczne doświadczenie :)) I to jest jedyna radosna nowina, jaka mogę się podzielić, 10.10.2007 r. Ania urodziła córeczkę, zostałam babcią małej Lidii, Marii. Ania prosiła też, by przekazać pozdrowienia, bo mała jest bardzo absorbująca i Ania nie ma czasu, by usiąść nawet na chwilę do komputera i napisać do MU, choć obiecuje, że zrobi to... w najbliższym czasie. Pozwoliła mi więc przedstawić MU, małą Lidię, co właśnie czynię(na zdjęciach, które wysyłam, Lidia ma 17 dni).
Przesyłam moc serdeczności  :))
GK
 
GK!
 
GRATULACJE!prosze pozdrowic Anię a Lidię Marię ucałowac gdzie bądź.Zacznie się szczęśliwszy czas w pani zyciu! Najwyższy na to czas.Pozdrawiam trzy pokolenia kobiet! No i tatę oczywiście!MU

 

Różne drogi i kierunki się obiera... Londyn, Sochaczew, duże bagaże albo tylko mała torba z piżamą i tzw. "zestawem podręcznym". Ale wrócimy do siebie. kiedyś. A dziś ot co... takie mikołajki a w prezencie by się przydał przewodnik "bycie córką - czyli jak jechać aby dojechać". Nie wydrukowano - sprawdziłam we wszelakich wydawnictwach. 
Jedźmy i dotrzyjmy gdzieś...na czas i na miejsce. czy to możliwe??
 
Niech samolot będzie łaskawy przetransportować Songsów jak najszybciej i bezboleśnie, o to proszę ja, Anula.
 
Ps0. Szmata wisi na niebie i nie chce spaść. Dajemy jej czas do kiedy?
Ps1. Dziś były urodziny księgarni... z tortem i jedną świeczką. Puściłam świąteczne piosenki, zapaliłam lampki i zaproponowałam aby w dniach 24-26 grudnia jednak było otwarte, ja podyżuruję i może komuś się zachce przyjść??
ps2. Wysyłam dziewczynkę...
 
 
 

Anulowy jeżu!

1.dziewczynka cudna!
2.To jest dobry pomysl.Różne samotne osoby kupowalyby ksiązki i zapoznawały sie ze sobą.
3.To Nie Roling Songsi byli w Londynie , tylko Zbyszek Z i Piotr M.Ale i tak było cudnie!
4.Tej szmaty nie znoszę a jutro jade do Poznania , najprawdopodobniej w jej towarzystwie.Taki lajf.Trzymaj sie czego możesz MU,

 dla  Jeża- towarzysze podroży

 

Kochana MU,
Tak, dokładnie na sankach to było. Na wale wiślanym w Wigilię 2002.
Wychodzi, że już 5 lat się karmię Pani stroną www. Żałuję tylko, że "Antologia" nieczynna z powodu zamknięcia. Mój ówczesny dwulatek (z którym mąż mknął na sankach na złamanie nogi) dziś jest Mikołajem Pierwszoklasistą i miewa w szkole trudne sytuacje interpersonalne z pewnym Bronkiem. Ponieważ bywam Szczególnym Ekspertem od Nieszczególnych Sytuacji, radzę mu żartobliwie któregoś wieczora: - ... i może Bronek zacznie się wtedy śmiać, straci ze śmiechu trochę siły i będziesz mógł się uwolnić... - nie, to nie zadziała - wątpi Mikołaj - tego nie wiesz - a ty wiesz, że zadziała? - dopytuje Eksperta - nie, też nie wiem, ale dopóki nie spróbujesz, to nie będziesz wiedział. Tylko wtedy się dowiesz, czy działa czy nie działa, kiedy spróbujesz> - eee, za dużo filozofii (!!)chwila przerwy- mamo, a co to właściwie jest filozofia?
 - to taka nauka, filozofowie dużo myślą o cudach i zagadkach świata...
filozofia to królowa nauk...

na co Mikołaj:
 - ja się nie nadaję na filozofa, bo za dużo figluję, mogę być najwyżej błaznem tej królowej

 - jakiej królowej?

- no tej nauki

>Ot, raj dialogu z synem :)
Szybko nam rosną te synki.
 Droga MU, bardzo dziękuję za pozdrowienia. Bardzo serdecznie. Cieplej
mi. Choć wokoło nieustannie szarpanina taka, jak mawia moja
przyjaciółka.
 Uściski,
> Kinga

PANI kiNGO DROGA1

No własnie!Raj dialogu z synami!Za szybko rosna nam te synki.Proszę ukłonić
sie ode mnie błaznowi tej królowej.A pania przytulam MU

 

dla pani Kingi zdjecie z cyklu "bardzo szybko rosna nam te synki"...

i moze jeszcze dorzuce pierwszą większą wyprawę Franka ...
 

 

5 grudnia 2007

 

Droga MU, Droga Pani,
 Dawno nie pisałam, ale zaglądam regularnie. I tutaj, i na bloga z
Panem Endrju. Dajecie Państwo siłę i wiary odrobinę. Mam akurat taki
czas w lajfie, że słucham "ucisz serce" i innych tego typu. Serce mi
 się wprawdzie nie ucisza ani odrobinę, wręc odwrotnie - łopocze i się
 trzepocze, ale widać tak musi być. W tej chwili. A potem może
 nadejdzie inna chwila. Może. Daj Boże.

 Przesyłam lalkę Bubie.
 A Pani uściski gorące i dzięki piękne za obecność.

 Serdeczności,
 KW
 czyli Kinga od złamanej na wale nogi męża, pesto, fascynacji GT i takich
 tam...


Kingo od złamanej(na wale) nogi męża...i takich tam!

1.Pamietam!Czy to nie bylo na sankach?!
2.Mi też.Się łopocze i trzepoce.
3.Widać tak.
4.Oby nadeszła.
5.Ja juz sama nie wiem czy to można nazwać obecnością...ale miło że pani tak
sądzi.
6.No właśnie- musze odpisać temu Endrju.Żeby dać Pani tę odrobinę siły i
wiary.
7.Bardzo mi sie podoba imię Kinga.Bardzo.
8.Mam taki czas w lajfie że chciałabym panią pozdrowić.Bardzo serdecznie-MU

 

Kochana MU

 Dziękuje za propozycje książkowe : )

 Wczoraj odkryłam takie jedno piękne miejsce


 

Odkrywczyni!

Mogłabym mieszkac w takim domku na drzewie!Dziękuję i pozdrawiam MU

 

W Paryżu w wieku 91 lat zmarła wielka zapomniana gwiazda polskiej piosenki Wiera Gran. Zasłużyła na wdzięczną pamięć.

Przesyłam wspomnienie. Pozdrawiam. Wojciech Dąbrowski


 

WIERA GRAN  

(wł. Weronika Grynberg, używała pseudonimów Sylvia Green, Wiera Green, Mariol, ur. 20 kwietnia 1916 roku, Rosja, zm. 19 listopada 2007 roku, Paryż), aktorka kabaretowa i piosenkarka o niebanalnym głosie (kontralt), wychowywała się w Wołominie (do dziś istnieje dom, w którym mieszkała przy ul. Warszawskiej). Debiutowała w kawiarni Paradise w Warszawie (Tango Brazylijskie, 1 lutego 1934 roku).

Śpiewała piosenki kabaretowe i sentymentalne: List (muz. Courts) i Przeminęło z wiatrem (muz. Adam Lewandowski, obie sł. Seweryn Mendelsohn Sewer), Bez śladu (muz. Jerzy Petersburski, sł. Wacław Stępień), Gdy gitara gra piosenkę (w duecie z Albertem Harrisem), Mein Jidishe Mame (muz. J. Yellen, L. Pollack, sł. Julian Tuwim), Serce matki (muz. Zygmunt Karasiński i Szymon Kataszek, sł. Ludwik Szmaragd), Trzy listy (muz. Leon Boruński, sł. Jerzy Jurandot), Gdy odejdziesz, Ulica Niecała. Za rok, dwa, tango Uliczkę znam w Barcelonie z rep. Hanki Ordonówny, tytułowe tango z filmu Notturno z rep. Poli Negri, muz. H. O. Borgman, sł. polskie Władysław Szlengel, Józef Lipski).

Występowała w teatrze Wielka Rewia (Wiosenna Parada Gwiazd, 1937), kawiarniach Bagatela, Cafe Vogue, w filmie Bezdomni (rola Bessy, w jęz. jidysz, 1939), w programach satyrycznych, rewiach i szopkach politycznych. 

Nagrała około 40 piosenek dla Odeonu i Syreny.

W czasie wojny śpiewała we Lwowie i Krakowie. Po powrocie do Warszawy występowała w kawiarniach żydowskiego getta (Bon Apetit, Cafe Sztuka, ul. Leszno 2, Femina, Melody Palace) z Leonem Boruńskim, Władysławem Goldfederem i Władysławem Szpilmanem. Śpiewała pieśni klasyczne i współczesne, m.in. kompozycje Kuby Kohna z getta. Popisowym numerem był Jej pierwszy bal (muz. Władysław Szpilman, na motywach walca To dawny mój znajomy Ludomira Różyckiego z opery Casanova, sł. Władysław Szlengel).

Po ucieczce (2 sierpnia 1942 roku), ukrywała się w Babicach pod nazwiskiem Weronka Gacka, lub Wanda Czajkowska, używała nazwiska męża Jezierska.

Po wojnie występowała w kabarecie Kukułka, koncer-towała z orkiestrą Stefana Rachonia (piosenka Nasza ulica, muz. Olgierd Straszyński, sł. Janusz Odrowąż, 1946).

Na podstawie fałszywego donosu została aresztowana (1947) i skazana za rzekomą współpracę z Niemcami.

Wyemigrowała do Izraela, tam oskarżona ponownie, została zmuszona do wyjazdu. . Ostatecznie zamieszkała w Paryżu (1950). Współpracowała z Charlesem Aznavourem i teatrem Alhambra Maurice’a Chevaliera. Występowała w teatrze polonijnym Mariana Hemara i Feliksa Konarskiego, śpiewała w programach radia Wolna Europa, koncertowała w wielu krajach Europy i Ameryki.

Odwiedziła Polskę dwa razy, w 1966 roku (wystąpiła w Teatrze na Pięterku i w telewizyjnym programie sylwe-strowym, nagrała płytę V. Gran śpiewa z zespołem Jerzego Abratowskiego) i 1997 roku.

Swoją piosenkę Za dzień już nie spotkamy się (muz. George Scott) przekazała Zbigniewowi Kurtyczowi.

Jest autorką wspomnień Sztafeta oszczerców. Autobio-grafia śpiewaczki (Paryż, 1981).

Rok przed śmiercią, z okazji III Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Retro im. Mieczysława Fogga, otrzymała Honorowe Wyróżnienie Złoty Liść Retro oraz dyplom honorowy Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2006).

 

 

PRZEMINĘŁO Z WIATREM

Muzyka: Adam Lewandowski,

słowa: Seweryn Mendelsohn Sewer

walc angielski z repertuaru Wiery Gran

 

Ty mi obiecałaś miłość ofiarować,

Taką, jakiej dotąd nie znał świat.

Dzisiaj zrozumiałem, że to tylko słowa,

Słowa, które rzuca się na wiatr.

 

Przeminęło z wiatrem, wszystko się skończyło,

Chłód pomiędzy nas się wkradł,

Przeminęło z wiatrem, choćby i wróciło,

Złudzeń nam nie wróci żaden wiatr.

 

Miłość dała tyle niezatartych chwil,

To jest jej przywilej, że odchodzi, kiedy zechce.

Przeminęła z wiatrem wielka nasza miłość,

A pozostał tylko wielki żal.

 

Wielki ból mi sprawia myśl, że nigdy razem

Nie będziemy już przez życie iść.

Wiatr nam poprzestawiał serca drogowskazy,

Każde w inną stronę poszło dziś.

 

Przeminęło z wiatrem...             

 

Miły panie Wojtku!

dziekujemy za takie pamietanie!MU

 

 
 
Dwa miesiące temu zostałam ciocią. Przedstawiam Pani mojego bratanka Kubę. świerszczyk
 
Ciociu Świerszczyku!
 
Bratanek w porządku! Nawet bardzo w porządku.Pozdrawiam MU  

 

Nawet kot, gdy przebywa z prawdziwymi ludźmi, uczłowiecza się. Śś
 
 
KoT także mi sie podoba!MU

 

Witam pani Magdo.
Ja jednak zdecydowałam się na przeczytanie książki
Agaty Tuszyńskiej.Jest to przepiękna historia miłości, mimo że tak strasznie smutna.Podziwiam wytrwałość i wiarę do końca pani Agaty.Takie kobiety, które potrafią znieść cierpienie najbliższej, kochanej osoby i być z nią do końca to niewątpliwie Anioły. Myślę,że życie przynosi wiele takich "niespodzianek' dlatego mniej narzekajmy i cieszmy się nawet tym ponurym listopadem. Pozdrawiam.G.
 
G!
 
zawsze o tym pamietam.I staram sie cieszyć.Nawet tym ponurym grudniem.Niedługo to pewnie przeczytam.Ale jeszcze nie teraz.Pozdrawiam MU

Dla G

 

Dobry wieczór, dzien dobry lub po prostu witam p.Magdo!
 
Ja, ,,piękna czy szpetna czterdziestoletnia''?, ale młoda duchem, mateczka dwóch synów Jakuba i Miłosza oraz małej 6-letniej Malwinki. Jakub dostał swe imię 19-cie lat temu na cześć Puchatka Kubusia, Miłosz bo to pięknie zwać się Miłosz, potocznie Miłek, a Malwinka wzięła się z Bromby. Dziwne rodzice mają zapędy, prawda p.Magdo? Od kilku dni wczytuję sie w pani poetycki dialog z A.Poniedzielskim, dzięki temu odświeżyła się moja obozowo-licealna fascynacja piosenką aktorską, poezją w ogóle.
Za wrażliwość i duszę dziękuję, bo przecież wiele  naszych chwil ucieka nam z pamieci, a my zapominamy że kiedyś, gdzieś, ktoś..., że śpiewaliśmy, że byliśmy tak naiwnie beztroscy. Syn mój wyjechał na studia do Glasgow - jego wybór, jego decyzja. Czuję jedynie, że z chwilą, gdy moglibyśmy częściej prowadzić partnerskie rozmowy, bo stał się dojrzałym, fajny, młodym człowiekiem - wyfrunął, a ja obawiam się, że tkana przez lata nić może się zerwać, że może jeszcze nie skończylam jej tkać? Jakiś nieutulony żal we mnie siedzi, niedokończony list, niedokończone dzieło. To takie matczyne lęki p.Magdo biorą górę, dziwne uczucie, ze juz na coś nie mamy wpływu.
Przepraszam za prywatne wynurzenia, ale wiem, że i pani ma synów, życzę wielu pięknych dni, tych samotnych i tych z rodziną
Beata z Morzęcina
 
Piękna czterdziestoletnia Pani Beato z Morzęcina!
1.Malwinka po Brombie!Mój Boże.Maciek Wojtyszko powinien być chrzestnym.
2.Bardzo nam sie miło bibrzy na tej stronie i cieszy nas że to sprawia innym radość.
3.Moje dzieci bez przerwy fundują mi takie uczuciowe odległości ale to nie jest złe dla uczucia.Pamiętam że kiedy Mateusz wyjechal na studia do Nowej Zelandii- pisalismy do siebie bez przerwy i bylismy razem dużo bardziej niż w Polsce.Dzieki internetowi ten świat zrobil sie naprawde na wyciągnięcie ręki. Z Frankiem jestem prawie codziennie na skypie...
4. W pewnym momencie musimy przestac mieć wpływ .Okropne są takie maminsynki i mamincórki. I to nie ma nic wspólnego z ilością uczucia.BO ONO JEST OGROMNE,GDZIEKOLWIEK BY ONI NIE BYLI.
5.Ja w ich wieku bylam bardzo dorosłą i chyba nawet  odpowiedzialną osobą.Wyprowadziłam sie z domu kiedy miałam osiemnaście lat.
6. To tylko się pani wydaje, że pani nie tka.On w tym Glasgow dobrze wie że ma cały motek do dyspozycji...Mam nadzieje że wie.Pozdrawiam serdecznieMU

z dziećmi...

 

MT to ta poczochrana blondynka co pojawia sie czesto na różnych imprezach poświęconych Agnieszce i nie tylko...
No i oczywiście na jednym spektaklu, w którym zakochała się w Sylwestra 2006....
 
MT!
 
To prawda że widze pania bardzo często!I bardzo chętnie.Pozdrawiam i mam nadzieję że juz sie nie pomylę-MU

 

Kochana Pani Magdo

Moje życie od jakiegoś czasu zaczęło się „telepać niczym balia”. Wieloletni przyjaciel jedyny przestał mnie rozumieć (a może nigdy mnie nie rozumiał?). Zawsze byliśmy różni. Wszyscy wokół dziwili się naszej przyjaźni – a nam się udawało wbrew wszystkiemu i wszystkim.

Ja – ten zawsze czytający, filozofujący troszeczkę, nieznający się na markach samochodów i koniunkturze rynkowo-cenowej. On – ten twardo stąpający po ziemi, ten ciągle coś robiący, majsterkujący, z rzadka czytający (bo szkoda czasu). Ale jakoś przez kolejne dziesięciolecia (z niewielkimi przerwami) dogadywaliśmy się i lubiliśmy. Żony nasze – od czasu jak żonami naszymi zostały – dogadywały się z szacunku dla naszej przyjaźni, chociaż same przyjaźni naszej nie rozumiały. Ja tłumaczyłem górnolotnie, że przecież Zbyszek Cybulski i Bobek Kobiela też różni bardzo a żyć bez siebie nie potrafili, wspólny mieli nawet motocykl. Liryzm i sentymentalizm obok komizmu, iluzji i żartu – można było. U nas podobnie było. BYŁO. Pękło, odeszło, umarło. Nagle zaczęła nam przeszkadzać nasza odmienność, inność, charakter tak zwany.

Może po jesieni smutnej, mglistej i szarej przyjdzie nowe…, a może „stare nowe”.

Musiałem do Pani napisać i przepraszam, że takim smutkiem się podzieliłem, ale czułem od kilku dni potrzebę taką dziwną.

Pozdrawiam serdecznie

Okularnik z Prania         

 

Okularniku z Prania!

1.Bardzo miłe to podzielenie się.

2Jeśli naprawdę pękło, odeszło i umarło, to może nie wstac z martwych.Ale moge nie mieć racji.

3.Bo charakter na starośc (przynajmniej mój) jakoś coraz bardziej  nie lubi kompromisów.Dziwaczeję,samotnieję i nie jest mi z tym źle.

4.Dopoki sie nie zmieni na lepsze niech pan sobie wspomina jak bylo milo. I czyta i filozofuje i gada z drzewami i ptakami.

5. I od czasu do czasu z żoną...Pozdrawiam MU

 

 

Podziemia Kamedulskie odnalezione, wilków w lesie nie było!!
A teraz w Trójce Grażyna Dobroń i temat "Spotkania" czyli o tym jak ważni ludzie nas zmienili, jak  spotkania na nas wpłynęły. Kołaczą mi się słowa, przelatują slajdy, migają gesty. Zapamiętać to wszystko, zapamiętać na zawsze!!!!!!! Nie pozwolić aby coś uciekło. Ale jak może uciec jeśli sprawiło "przewrót kopernikański"... zostanie! Nic się nie zatrze. To są najważniejsze lekcje.
 
a - uczennica wiecznie zdziwiona.
 
Ps0. A ten wywiad tak bardzo właśnie o spotkaniach, znaczeniach...
 
A!
 
Zatrze się,  zatrze. Zetrze na pył. Ale dopiero za jakiś czas...Dziw się ale pracę magisterska pisz, bo niedługo o nią zapytam!Przytulam MU

 

 

podziemia kamedulskie -fot Śś

 
Thank You very much!MU

 

Lądek dn. 26 listopada 2007
                        Witam pani Magdo!
    Przeczytałem kilka dni temu na pani stronie odpowiedz na mój poprzedni
 list :-) Dziękuje,że pani odpowiedziała i jednocześnie przyznaje,że
 faktycznie list był troche długi.W przyszłości postaram się pisać krócej
>i ograniczyć do jednego tematu.(...)
Wspominałem już w tym
 poprzednim liście,że uwielbiam śnieg.Mimo tego,że mam 34 lata cieszą
 mnie takie zdawało by się banalne rzeczy.Moja romantyczna dusza
 sprawia,iż takie zjawiska jak śnieg napawają mnie radością i dobrym
 humorem.Wracają również wspomnienia z dzieciństwa.
    Jest pewien wiersz,który kojarzy mi się zarówno z dzieciństwem jak i z
 pierwszym śniegiem.Mama często cytowała nam (mam starszego o trzy lata
 brata) kilka zdań pewnego wiersza.Oto owe kilka zdań - "Ona mi pierwsza
 pokazala księżyc i pierwszy śnieg na świerkach,i pierwszy deszcz. Byłem
 wtedy mały jak muszelka,..."-. Przez długie lata nie znałem ani autora
 tego wiersza,ani jego tytułu.Od może trzech lat wiem kto napisał,a od
 kilku miesięcy znam również tytuł tego wiersza.Przedwczoraj czytałem go
 po raz pierwszy w życiu w całości.Piękna rzecz!!!
    Choć poetą nie jestem zawsze chciałem napisać dla dzieci jakiś wiersz o
 zimie.Dwa lata temu udało mi się coś tam nabazgrać na temat zimy.Pisałem
 wówczas SMS-y z pewną mamą dwóch synów i właśnie tym dwóm dzieciom
 dedykowałem mój wierszyk.Dziś już nie mam z nimi kontaktu,ale wiersz
 pozostał.Patrzyłem jak sikorki skubią słoninkę i tak powstało kilka
 zwrotek:-)
    Umieszczam poniżej te moje strofki:-) Nie jest to poezja,którą mógłbym
 konkurować z WIELKIM ANDRZEJEM PONIEDZIELSKIM  tylko moje jakieś tam
 "dyrdymałki".Mam nadzieję,że nie zepsuję pani humoru tymi
 "dyrdymałkami"??

             Zima.
 Małe sikorki słoninkę skubią,
 a dzieci małe bardzo to lubią,
 siadają w oknie z noskami przy szybie,
 patrzą i radość jest w nich olbrzymia.

 Lubują oko i duszyczkę swą małą,
 uroki zimy się im kłaniają.
 Zima jest piękna,śnieżna i biała
 maluchy wiedzą,że jest wspaniała.

 Szepczą mamusi cicho na uszko,
 mamo na sanki chcemy na górkę.
 Mama im mówi,dobrze dzieciaczki,
 wyjdziemy na dwór,pójdziem na sanki.

 Śnieżkami do celu rzucać będziemy,
 razem bałwanka wnet ulepimy.
 Potem do domku pośpiesznie przyjdziemy,
 mleczka ciepłego chętnie wypijemy.

    Kończę już,bo i tak zbytnio się rozciągnąłem. Pozdrawiam panią i całą
 pani rodzinę oraz życzę DUŻO ZDROWIA i WSZYSTKIEGO DOBREGO.

  ps. ten wiersz z mojego dzieciństwa o którym wspominałem na samym
 początku to "Spotkanie z matką" K.I. Gałczyńskiego.

 
 Przemysław z malowniczej Wielkopolski:-)

Panie Przemysławie P!

Nie zepsuł mi pan.Może nawet trochę poprawił.Pozdrawiam wzajemnie pana
bliskichMU
 

 



Przytulam bardzo przytulam i pozdrawiam. Proszę 3mać za mnie kciuki
zapracowana anglistka przed wystawaniem ocen.

Zapracowana!
Juz chyba po wystawieniu tych ocen?Odtulam MU
 

 

Pani Magdo Kochana,

Kiedy i na jakim kanale będzie dokument poświęcony niezwykłej miłości
Kaliny i Stasia Dygata? Widziałam jakąś zapowiedź, ale przez moje znów
rozchorowanie i temperaturę...umknęło mi, a bardzo nie chciałabym
przegapić! (Nota bene te moje zapalenie zatok chyba mnie wykończy
bardzo dokucza, nos jak bania a głowa stale pęka!) Zdrowia życzę i
przytulam ciepło jola

Jolu!

6 grudnia o godzinie 22.30 na TVN STYLE.

Uprasza sie o leżenie w łóżku i nie zarażanie innych.MU

 

 

KOCHANA P. MAGDO!!!


  Siedzę sobie w ten ponury,wietrzny i zimowy wieczór,przy kubku ciepłej
 herbatki,która nie tylko gasi
 moje pragnienie ale i sprawia,że cokolwiek mi sie chce i zastanawiam
 się...
 Zastanawiam się, ponieważ mam 22 lata,studiuję polonistykę i tak
 naprawdę to nie wiem co chce robić w życiu...dziwny czas... Mam ochotę
 rzucić wszystko,gdzieś wyjechać,robić zupełnie coś innego.Czy to nie za
 szalony pomysł? Nie wiem...
 Tak jak pisałam ostatnio, polonistykę wybrałam chyba tylko dlatego, że
 kocham wiersze,lubie czytać i w ogole
 kultura i sztuka jest dla mnie wielkim skarbem...tylko czy ta miłość
 wystarczy?...ostatnio zaczynam w to wątpić.Zaszyłabym się gdzieś w
 jakimś domku w lesie( a mam niedaleko do lasu i gór :) ) i tylko bym
 czytała,
 piła herbatę,słuchała Osieckiej,Kabaretu Starszych
 Panów,G.Turnaua,Geppert,Pani milutkiego głosu :) i wielu innych (choć
 jak na kieszeń studencką kupienie niektórych płyt to dużo,ale coś by się
 wykombinowało) i tak bym sobie żyła patrząc na uroki przyrody... ech
 cudnie by było... :) Tymczasem muszę się skupić na szarej
 rzeczywistości,no może nie do końca szarej,bo zaangażowałam się w różne
 i ciekawe przedsięwzięcia artystyczne,co dodaje kolorów na tych
 studiach-na szczęście! No i przynajmniej gramatyka opisowa nie wydaje
 się taka straszna,bo po prostu nie ma się czasu o niej myśleć.
  Tak w ogóle to miałam ostatnio się wybrać na karaoke,ale wizja tego,że
 później miałabym nocować na dworcu w Warszawie lub wracać nocnym
 pociągiem do Bielska, mnie najzwyczajniej odstraszyła.. No cóż,następnym
 razem postaram się ułożyć jakiś plan noclegu w końcu czego się nie robi
 dla tak cudnej atmosfery,która ponoć tam panuje :)


  Pozdrawiam ciepło w ten chłodny i zaśnieżony dzień!
      Z uśmiechem do i dla Pani
                                     Anuśka


 Ps.Dalej tęsknię za kolejnym dniem :)
 Ps.1 Przesyłam zdjęcie zaśnieżonych okolic Bielska,gór niestety nie było
 widać z powodu mgły :/

 -Anuśko!
1.Ta milość nie wystarczy.Musiasz zarabiac na życie.
2.Zaszyj sie i zobacz ile wytrzymasz...
3.Dodawaj sobie kolorów na tych studiach.
4.Zrób coś szalonego ale to juz w ostatecznosci.
5. Nasze Karaoke chce transmitować telewizja.Trwaja negocjacje.Tylko nie
wiem co wtedy zostanie z tej atmosfery...
6. To cudownie że tęsknisz.TO NAJWAŻNIESZE!
7.Dziękuje za zdjęcie , tylko błagam zmniejszaj je!!!!!!!!!!!!!!!Pozdrawiam
MU



 

Pani Magdo,
w Podziemiach Kamedulskich Chlip-Hop zupełnie inny, może dlatego, że atmosfera niepowtarzalna, tak blisko scena i aktorzy na wyciągnięcie ręki,  tylko publiczność jak zawsze roześmiana i rozbawiona a gdzie trzeba skupiona. Po spektaklu ludzie wracajacy do domu cytowali urywki ze spektaklu i dalej się śmiali. No cudne.
A u mnie w duszy niestety Chlip - bo nie będę ani na grudniowym karaoke ani na recitalu. Wyjeżdżam na narty spróbować złapać trochę zdrowia, kondycji i dystansu do życia. Uwielbiam góry i narty ale trochę żal.
Życzę Pani, Andryou i Allegro spokojnych i miłych Świąt w gronie rodzinnym i do zobaczenia po Świętach.
Bardzo dziękuję za zdjęcie.
Gosia Solak
 
Gosiu S!
 
Jak ja zazdroszczę ludziom tego lubienia nart i gór! Bo "w zakresie łyżew, nart - mi nie dopisuje hart".Do zobaczenia w przyszłym roku!MU

 

Pani Magdo,

Zaglądam na Pani stronę właściwie od jej początku, bywam czasem na Karaoke, by poprawić sobie nastrój, regularnie na finale konkursu "Pamietajmy o Osieckiej", a w ostatnią niedzielę miłam ogromną przyjemność, dzięki zaproszeniu od Księdza Wojtka, obejrzeć  Chlip-hop w podziemiach Kamedulskich. Bardzo dziękuję za ten wieczór. A zwłaszcza za jakże proste, a celne zdanie, że dwie samotności to nie zawsze miłość. Z przedstawienia wychodziłam pełna uśmiechu, ale też refleksji nad relację w której tkwiłam od jakiegoś czasu.....która doprowadziła do decyzji, żeby się nie poddawać i godzić, na coś, co się bardzo stara, ale miłością nie jest . . . . To oczywiście rosło we mnie od jakiegoś czasu, ale usłyszawszy to w niedzielę, pomyślalam....no właśnie.....

Pozdrawiam Panią serdecznie i dziękuję bardzo za wszelkie inspiracje,
Małgośka

Małgośko!
 
1.Cała przyjemnośc po naszej stronie!
2. Andryou mówi:"Suma dwóch samotności to nie musi byc milość"
3.a Imagine odpowiada:"ale może".
4.Bardzo pani zyczę tej mozliwosci!MU

 

Pani Magdo,

W pracy wreszcie odbyło się to co miało się odbyć. Wykończyły mnie ostatnie dwa miesiące, szalona ilość pracy i złośliwie w tym semestrze na uczelni też dużo prac do napisania. Ale bardzo ciekawe zajęcia mam, o wiele ciekawsze przedmioty niż w poprzednim semestrze, więc zapał pozostał. To jest dokładnie to, co powinnam była zrobić wiele lat temu. Ciekawe dlaczego życie tak się ułożyło? Może dopiero teraz umiem to docenić? Podejmując te studia wiedziałam, że będą mi sprawiały radość, ale nie myślałam, że aż tak dużą. To mój chwilowy lek na całe zło :).

Czytam Franka – duże wrażenie zrobił na mnie tym, że wybrał się w podróż wyłącznie w towarzystwie Pablo, odważny chłopak. Podoba mi się sposób w jaki młody socjolog przekazuje swoje wrażenia :), ładnie pisze.  Wyobrażam sobie jak bardzo jest Pani z niego dumna:) i jak bardzo się Pani o niego martwi...

Ja i moje stawy marzymy o wiośnie – jeszcze zima się nie zaczęła oficjalnie, a ja już mam jej dosyć.

Pozdrawiam ciepło – Joasia

Za oknem śnieg, a ja wysyłam Pani zdjęcie bursztynka z Muzeum Bursztynu

oraz zdjęcie świeżości i młodości – 1.12 te dwie osóbki skończą 21 lat !!! :)

 

Joasiu, ktora masz o wiele ciekawsze zajęcia niz w poprzednim semestrze!

1.Niedopuszczalna świeżość i mlodośc!To juz po urodzinach!Spóźnione ale bardzo serdeczne!

2.Chyba tego sobie nie można wyobrazić.ale ciesze sie że jest szczęśliwy.

3.Moje stawy i ja marzymy o cieplych krajach.A nawet o  bardzo cieplych krajach!

4. Byłam przed kilkoma dniami w pracowni bursztynu i zrobilo to na mnie wrażenie!Uwielbiam bursztyny!!!

5. Na cale zło?Ale masz dobrze.Przytulam . Solenizantki także!MU

 

Pani Magdo,
przeczytałam właśnie artykuł o Pani w grudniowej Claudii. I z jakiegoś powodu, sama nie wiem dlaczego, poczułam potrzebę napisania do Pani. Nawet nie wiem o czym, to po prostu jakaś siła pchnęła mnie do tego, by włączyc komputer zamiast iść położyć sie spać wcześniej (bo nie wiadomo o której godzinie obudzi mnie znowu moja 2 letnia córeczka). Właściwie dopiero po tym artykule zaistniała Pani w mojej głowie. Do tej pory była Pani cudnym, kojącym głosem, który wraz z Grzegorzem Turnauem śpiewa kołysanki mojej córce co wieczór. Oczywiście, nie znam Pani, ale chciałabym również odnaleźć w sobie taką wrażliwość, spokój i umiejętność rozróżniania rzeczy istotnych od tych, które tak naprawdę nie są ważne, a zabieraja mi tyle czasu, uwagi i emocji. Boję się, że za 20 lat, kiedy usiądę z moją córką przy kawie, ona nie będzie miała ze mną o czym rozmawiać, że nie powie nikomu 'Moja mama mnie tego nauczyła' albo 'Wiem to od mojej mamy' . Bo ja nie mogę tak powiedzieć o mojej matce, bo ja nie mam o czym z moją mamą rozmawiać, bo między mną a moją matką jest tyle złych słów kiedyś powiedzianych, jest tyle kłamstw i bólu, że rozdzieliły nas one na zawsze. I nic już sie nie da zrobić. To szczęście, że synowie zawsze wracają do Pani na Wigilię i szczerze składają Pani życzenia.
Hmm... to chyba własnie chciałam napisać, ale dopiero teraz o tym wiem :)
 
P.S. Uczniowie z liceum Gottwalda bardzo dużo stracili przez tę kwarantannę we Włoszech...
 
Pozdrawiam.
Ilona
 
Pani Ilono, którą jakaś siła pchnęła żeby włączyć komputer, zamiast iść położyć się spać wcześniej!
1.Jeśli się pani boi to proszę zrobic wszystko, żeby tak nie było.Sporo od pani zależy.
2. Aż za dobrze panią rozumiem z tą mamą...nie pani jedna tak ma.
3.W tym roku Franek nie będzie na Wigili.WYJĄTKOWO! Bo zwiedza Świat.Ale Mateusz z żoną  przyjedzie !
4.Proszę  pozdrowić córeczkę  i duzo z nią rozmawiać.O wszystkim.I przytulać.I kochać.Ale mądrości tu wypisuję.Przytulam MU

 


 

WIELKIE CZYTANIE MISTRZA KONSTANTEGO

Fundacja Zielona Gęś im. K.I. Gałczyńskiego urządza Mikołajki Poetyckie: czytamy Zaczarowaną dorożkę oraz inne wiersze KIG.

Każdy, kto na stoisku Fundacji przeczyta choć strofę lub wyrecytuje dowolny fragment ulubionego tekstu Mistrza Ildefonsa, otrzyma wydany specjalnie na 18 Krajowe Tagi Książki w Warszawie tomik Zaczarowanej Dorożki z potwierdzeniem udziału w Wielkim Czytaniu Mistrza Konstantego. Może uda się trafić do Księgi Ginnessa?

Stoisko 104, Sala Ratuszowa PKiN 6-9 XII 2007r

 

 

21 listopada 2007

 

Na tym zdjęciu jest Małgosia Solak czyli MS a MT to ktoś inny. Śś
 
Śś!
 
No jasne!Durnam juz i staram.Pozdrawiam Małgosię Solak!!!MU

 

Kochana MU

Już dawno do Pani nie pisałam…

 Ostatnio w moim życiu wydarzyło się wiele smutności…
 Musieliśmy dać uśpić mojego ukochanego obolałego i bardzo cierpiącego
 psa, miałam wypadek samochodowy (auto do kasacji) dachowałyśmy –
 wszyscy mówią, że cudem wyszłyśmy cało z tego wypadku.
 Nic fizycznie mi się o dziwo nie stało, ale psychika szwankuje. Teraz
 jestem na tabletkach uspokajających. Miewam lęki… Nie wiem jak to
 dalej będzie…

 Droga Pani Magdo czy mogłaby mi Pani polecić jakąś dobrą książkę na ten
 trudny czas?

 Pozdrawiam i przytulam- Agata z miasta pachnącego piernikami

 ---A
gato z tego własnie miasta!
1.Jak takie rzeczy sie wydarzyły, to jakim cudem może nie szwankować?!Musi i
już.
2.Psychika szwankuje chocby tylko z powodu niedopuszczalnej obecności
listopada-  a co dopiero po takich przejściach.To potrwa.
3.Tabletki uspokajajace i książki to nielatwe polączenie.Mogą bardziej
zadziałać tabletki niz książki .
4.Ja teraz marzę o przeczytaniu pierwszego tomu "Dzienników" Iwaszkiewicza.
5.Możesz sobie przeczytac książke o Dorocie Terakowskiej( Kasi Nowak) albo
"Kobietę w wynajętych pokojach"(Także Kasi Nowak) albo o Srebrnej
Natalii(Kiry Galczyńskiej).
   O Billie Holiday(Julii Blackburn) dopiero jak będziesz w lepszym stanie,
bo to jeden wielki smutek.Przerażające życie podarowało nam taki cudowny
głos...
Ale na początek przeczytaj sobie "Pompona w rodzinie Fisiów" Joanny Olech.I
odstaw tabletki kiedy tylko będziesz w stanie .Pozdrawiam MU
 

 

Pani MU kochana,
nie wiem czy to jest dobra pora /1:43 w nocy/ na pisanie czegokolwiek, ale spróbuję.
Pani wie, że - i dlaczego - to było dla mnie wyjątkowo trudne Karaoke. Bałam się strasznie, że nie dam rady udawać, że się świetnie bawię i w ogóle miałam nie jechać.
Bo może nie powinnam, bo te piosenki jakieś nie takie... Ale jak to ze mną bywa, pojechałam i...nie udawałam absolutnie niczego! Już dawno żadne 2 godziny mnie tak nie uszczęśliwiły.
W kwietniu marudziłam na Mazowsze, teraz na "Addio pomidory" i "Jesienne róże" i co? I to było chyba najlepsze Karaoke na jakim byłam. No, może obok październikowego, ale tam była Dorotka i "Weselne dzieci". A piosenki cudne. I niniejszym pragnę ogłosić, że już nigdy nie będę marudzić.
Znowu się nie mogłam zdecydować, z 220 zdjęć najpierw wybrałam 19, ale pomyślałam, że mnie Pani zamorduje i zostałam przy 9.
 
Jakkolwiek to głupio nie zabrzmi, to na tym zdjęciu przypomina mi Pani...Dodę. No comments.
 
Załogo droga, bardzo proszę o uwzględnienie tego zdjęcia
 
 
Panią Grodzieńską kocham od zawsze i strasznie się cieszę, że była. A Pani Santor wspaniała!
 
Przytulam i, znając życie, do zobaczenia w grudniu
 
K z Ł
 
K z Ł!
 
Dziekuję ,odtulam i oczywiście do zobaczenia.Trzymaj sie - juz za chwilę koniec listopada i będzie troche lepiej!MU

 

Witam pani Magdo!
    Pretekstem,ktory spowodował,że pisze do pani jest fakt,iż nosze takie
 samo nazwisko jak pani mąż.To,czy lacza pani meża i mnie jakies wiezy
 rodzinne,tego nie wiem,a przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo.
 Rodziny ze strony ojca nie znalem wcale,gdyz ojciec zmarl jak mialem rok
i wkrótce potem wszelkie kontakty z jego rodzina zerwaly sie.
     Niedawno zakupilem komputer i zaczalem surfowac po stronach wpisujac
 przerozne wyrazy.Wpisalem miedzy innymi wlasne nazwisko i tak "po nitce
 do klebka" trafilem na nazwisko pani meza,a potem na strone,gdzie
 znalazlem pani adres e-mail.
     Dlugo bo kilka tygodni zastanawialem sie,czy mam napisac do pani,a
 jesli
 tak to o czym mialbym pisac.Jestem z natury sentymentalny i troche
 romantyk,ale prosze nie myslec,ze latwo sie z tym zyje.Lubie pisac,ale
 musze miec na to dzien,potrzebuje do pisania listow nazwijmy to
 natchnienia.Bardzo czesto ow stan natchnienia nadchodzi sam i wystarczy
 tylko zwyczajnie poczekac,ale nie zawsze tak jest.Widząc,że mimo
 upływających
 tygodni owo natchnienie nie nadchodzi,postanowiłem napisać tak po
 prostu.Może
 będzie nudno,ale zejdzie mi to z głowy i przestanę już o tym myśleć.
     Jedyną płytą z pani piosenkami  jaką posiadam jest czarny poczciwy
 winyl
 zatytułowany po prostu "MAGDA UMER".Nastawiłem dziś tę płytę,posłuchałem
 pieśni i od razu lepiej mi się myśli:-))Jedenaście pięknych
 piosenek!!!Jest tam
 piosenka,która chyba wszyscy kojarzą z pani osobą,czyli "Koncert
 jesienny na
 dwa świerszcze i wiatr w kominie".Ta pieśń jest piękna i pasuje do
 dzisiejszego
 wieczoru,a w szczególności ów wiatr w kominie,bo dziś faktycznie
 dmucha:-( Ja
 najbardziej z tej płyty lubię piosenkę "O niebieskim pachnącym groszku".Ta
 piosenka jest smutna,bo mówi o groszku i łzach ogromnych jak groch.Nie
 wszystkie słowa udaje mi się zrozumieć,gdyż płyta szumi,ale ja mimo
 wszystko..........

         (w miejscu gdzie są kropki tekst został utracony bezpowrotnie:-(
 Dobrze,że jestem
 przewidujący i robie zapiski w zeszycie,dzięki temu właśnie,choć troszkę
 się uchowało.Nie
 zdążyłem zapisać do zeszytu nawet połowy i teraz muszę pisać reszte od
 nowa,a nie będzie
 to łatwe:-(( Doprawdy nie wiem,gdzie podział się ten tekst??Znikł po
 prostu i tyle! Inne rzeczy,
 które miałem zapisane w moim notatniku też znikły:-(( Utraciłem wszystko
 i nienawidzę tego komputera!!! Teraz będę przechowywał moje listy wyłącznie w zeszycie,bo szkoda czasu na
 zabawy w komputer.Nie wiem jak mam się zabrać do pisania ponownie tego
 samego???
 Mam zupełną pustkę w głowie!!!)

     Sorrki,ale nie mam już dzisiaj siły pisać.Dokończe i wyśle ten list
 kiedy indziej.Tyle czasu
 zmarnowane,tyle godzin.Ten list naprawde był umęczony i kosztował mnie
 wiele!!!Żałuje,że
 kupiłem ten komputer.Naprawdę nie było warto!!!

                                                                 drugie
 podejście:  noc z 14-15 listopada 2007.

      Już chyba wiem co bylo przyczyną tego,że utraciłem kilka dni temu
 moje
 zapiski?!Po prostu
 nie utworzyłem skrótu do folderu "Notatnik e-mail" i dlatego cały
 dotychczasowy tekst nie zapisywał
 się automatycznie na dysku "E".Teraz mam to zrobione i może nie będzie
 już tych problemow?
     Przez kilka ostatnich dni próbowałem przypomnieć sobie,o czym wtedy
 pisałem.Zanotowałem na
 karteczce kilka punktów i może coś z tego wyjdzie?Na kropkach ostatnio
 skończyłem,więc od kropek zacznę!

  ...... lubie ten szum,bo taki szum dodaje płycie uroku i miło
 nastraja.Wydaje mi się,że
 płyta CD po oczyszczeniu z szumów,takiego uroku już nie ma,ale
 oczywiście również warto
 mieć?!!Gdy tylko będę miał okazję kupna CD z Pani piosenkami,to
 natychmiast nabędę!
     Teraz napisze kilka słów o sobie,bo pamiętam,iż w pierwotnej wersji
 też
 o tym pisałem.Mam
 na imię Przemysław,liczę sobie 34 wiosny,a mieszkam w malowniczej
 Wielkopolsce.Mamy tutaj
 w  pobliżu park krajobrazowy,a nieopodal płynie rzeka WARTA.Wszystko to
 razem składa się
 na to,że okolica jest bardzo urokliwa.Ostatnio,gdy kupiłem
 komputer,zacząłem robić zdjęcia
 swoich ulubionych miejsc i obiektów.Fotki robie na razie aparatem w
 telefonie,ale może kiedyś
 kupię jakiś aparat cyfrowy!?Mam teraz gdzie przechowywać zdjęcia,więc
 czemu nie:-)Boję się tylko
 problemów ze  zrozumieniem tematu tzn. że nie będę potrafił przerzucać
 tych fotek do "kompa",
 albo będą  potrzebne jakieś programy.
       Zdjęcie jest ulotną chwilą,którą udało się zamknąć w klatce.Staram
 się
 więc zamknąć tych
 chwil jak najwięcej.Miejscowość w której mieszkam jest wsią,ale kiedyś
 była miasteczkiem,więc
 mamy rynek.Na tym rynku stoi pomnik,który jest w tej chwili
 remontowany,ba całkowicie
 przerabiany.Obiekt ten nie ma już w sobie nic z dawnego wyglądu jaki
 miał kiedyś.Niewątpliwie
 ten pomnik będzie ładniejszy,ale starego już nie ma i nie będzie.Tego
 akurat obiektu nie
 zdążyłem w czas obfotografować,bo nie wiedziałem,iż remont jest
 planowany.Być może mój
 szkolny kolega wiedział i zdązył??Zapytam,gdy go spotkam!Czasami dopiero
 wtedy zwracamy
 uwagę na coś,gdy to już przemija.Ten pomnik był zawsze taki sam od kiedy
 pamiętam i
 wydawało się,że zawsze takim pozostanie.Dlatego trzeba uwieczniać
 obiekty które nas otaczają!      Bardzo lubię fotografować zabytkowe KOŚCIOŁY i przydrożne
> KAPLICZKI.Mamy
 tutaj w
 Lądku piękny barokowy kościółek,który również jest w remoncie.Pilna
 potrzeba wymagała
 remontu całego dachu,oraz dwu (obu) wież. Dach już prawie cały jest
 wymieniony,a została do wyremontowania jedynie część nawy głównej,ale to ma być robione na samym
 końcu,po tym> jak obie wieże będą juz gotowe.W tym roku została wyremontowana jedna
 wieża,a w przyszłym
 roku będzie druga wymieniana!Mimo tego,że mamy nową wieżę to różni się
 ona od starej jedynie
 kolorem blachy,bo kształt nie uległ zmianie.Zresztą inspektor nadzoru by tutaj nie pozwolił na
 jakiekolwiek zmiany.Zadziwiające,ale w środku nasz kościółek jest taki
 sam od dziesięcioleci!
 No może niewielkie zmiany nastąpiły,gdyż nastąpić musiały.Mam zdjęcie z
 1934 roku i zauważyłem
 ich niewiele.Wiadomo,że wtedy nie było jeszcze elektryczności,więc
 żyrandol nie mógł mieć
 żarówek! Podłoga była wtedy jeszcze drewniana,ale nawet ja jeszcze
 pamiętam drewnianą podłogę.
 Ławki wyglądają na te same,no może troszke inaczej stoją.Niewątpliwie te
 same są rzezby,ta
 sama CZARNA MADONNA nad ołtarzem.Wiadomo też,że w tamtych czasach msza
 była
 odprawiana po łacinie,a ksiądz stał tyłem do wiernych,więc nie mogło być
 tego ołtarza co teraz
 i w tym co teraz miejscu.Piękny jest ten nasz KOŚCIÓŁ!!! Wiele jest w
 naszej okolicy pięknych
 KOŚCIOŁÓW,a w tym przynajmniej dwa drewniane.
      Zapewne troszkę inaczej teraz mi to wyszło,ale starałem się traktować
 o
 tym samym co
 poprzednim razem.Być może o czymś zapomniałem,natomiast na pewno jest
 troche więcej
 Tam na przykład tam nie pisalem tak obszernie o remoncie kościoła,a o
 zdjęciu z 1934 roku
 wcale nie wspomniałem.Trudno oceniać ale tutaj chyba jest więcej
 "ciekawości" niż w tamtym  tekście??
      O wielu rzeczach chciałbym tu jeszcze napisać,lecz zbyt dużo by tego
 było na raz.O moim
 piecyku chciałbym napisać,o tym,że uwielbiam śnieg,o moich fascynacjach
 muzycznych i o wielu
 jeszcze innych rzeczach.Może kiedyś o tym napisze?Póki co,czuje wielką
 ulgę,że mam to znów
 za sobą!

   POZDRAWIAM  PANIĄ SERDECZNIE I PROSZĘ
 POZDROWIĆ ODE MNIE SWOJEGO MĘŻA:-))

  Przemysław Przeradzki
 

Panie Przemku z malowniczej Wielkopolski !

1.W życiu nie dostałam dłuższego e-maila.Litości!!!
2.Mąż serdecznie pozdrawia ale mowi że nie zna nikogo z Lądku(a?)
3. Niech pan pisze ale troche krotsze listy, dobrze? Na przykład tylko o
piecyku albo tylko o śniegu.
4.Natomiast doskonale rozumiem pana rozpacz i bezsilnośc po "zniknieciu"
kawałka juz napisanego  a w pore nie zapisanego tekstu.Jak ja to znam!
5.Prosze sobie fotografowac i cieszyć sie życiem!Pozdrawiam MU
 

Pani Magdo!
          To znowu ja - miłośniczka twórczości Starszych Panów.
 Jak tytuł "emilii" wskazuje żal mi. Odszedł bowiem Jan Kaczmarek,
 którego twórczość tak bardzo ceniłam. Wychowałam się na radiowej Trójce
 i do dziś pamiętam lekcję gry na skrzypcach autorstwa Pana Jana, której
 sam udzielał. W moim przypadku wszelkie porady w tym zakresie nie zdały
 się na wiele (słuch muzyczny w stadium absolutnego zaniku), ale Jana
 Kaczmarka pamiętać będę zawsze. A "Ballada o mleczarzu"... - piosenka
 tak piękna i nostalgiczna. Czy ktoś jeszcze w ogóle pamięta panów
 roznoszących mleko bladym świtem?
          To smutne, że w ostatnim czasie odeszło tak wielu mądrych i
 utalentowanych ludzi.
        Z. Herbert w wierszu "Testament" pisał:

 Zapisuję czterem żywiołom
 to co miałem na niedługie władanie

 ogniowi - myśl
 niech kwitnie ogień

 ziemi którą kochałem za bardzo
 ciało moje jałowe ziarno

 a powietrzu słowa i ręce
 i tęsknoty to jest rzeczy zbędne

 to co zostanie
 kropla wody

 niech krąży między
 ziemią niebem

 niech będzie deszczem przezroczystym
 paprocią mrozu płatkiem śniegu
 niech niedoszedłszy nigdy nieba ku łez dolinie mojej ziemi
 powraca wiernie czystą rosą
 cierpliwie krusząc twardą glebę
 [...]

               Pozdrawiam Panią bardzo ciepło i serdecznie                         K.O.
 

 -K.O!

Ja juz sie boje że nie zaznam tygodnia bez Czyjejś smierci...nawet nie mam
sily o tym pisac.Ale dobrze że żyl, bo był wspanialym artystą i
czlowiekiem.Mądrym i dobrym.Pozdrawiam MU

 

Pani Magdo!
      Pisząc o Janie Kaczmarku, zapomniałam podziękować Pani za cudowne
 zdjęcie Mistrza Przybory. Zajmuje ono, w tej piekielnej maszynie -
 komputerze - honorowe miejsce. Kiedy patrzę na nie, to nawet nadchodząca
 zima nie wydaje się straszna i może nie będzie "ziębić, ani gnębić".
                     Jeszcze raz pozdrawiam, roztargniona
                               K.O.

 Roztargniona!

bardzo sie cieszę że Mistrz  tak pomaga!Nie mam niestety zdjecia Janka.Ale
wiem że Grazyna Pieczuro zrobiła o Nim film i TVP powinna to
wyemitować...Jeszcze raz-MU

 

Witam Panią Pani Magdo !
 Na wstępie mojego listu do Pani, pragnę wyrazić dla Pani uznanie. Po
 głębszym przemyśleniu stwierdzam,iż towarzyszyła mi Pani od zawsze ....
 (...)

 Dziś przeczytałam wywiad z Panią .... Jakbym znalazła się w
 czarodziejskim ogrodzie .... Deszcz bił o szyby a ja siedziałam nad
 szklanką gorącej herbaty i wpatrywałam się w Pani oczy ..... Ach .....
 Przeczytałam o Pani , że ma Pani psa prawie labradora. Ja również mam
 labradora .... Istnieje w wirtualnym Świecie taki portal
 www.labradory.info
 Są tam ludzie o ogromnych sercach , ludzie którzy nigdy nie zostawią
 nikogo bez pomocy , dobrej rady , słowa . Pani Magdo , tak mi trudno to
 pisać bo się nie znamy .... Mam do Pani prośbę , nie chodzi o pieniądze
 .... Chodzi o zdjęcie Pani z labradorem ( prawie labradorem ) z Pani
 dedykacją ..... Jest na forum Pati . Kobieta jest chora na stwardnienie
 rozsiane , przy życiu utrzymuje ją córka i pies labrador właśnie .
 Forumowicze wystawiają na aukcjach ( prowadzonych na forum ) przeróżne
 rzeczy . Byleby troszkę grosza uzbierać na drogie leki dla Pati ( o to
 link do historii Pati http://patrycja.labradory.info ). Sama wystawiłam
 wczoraj książeczki o pieskach , ale postanowiłam postarać się o coś
 bardziej wartościowego ....
 Pani Magdo , mogę liczyć na pomoc ?
 Z poważaniem
 Kasia Biadaszkiewicz
 W załączniku zdjęcie mojego psiaka :)


Kasiu Biadaszkiewicz!

Możesz liczyc. Tylko nie wiem jak napisac dedykacje przez
internet.Poinstruuj mnie proszę-MU


dla Kasi B- moze byc cos takiego?Fot.Lidia Popiel

 

Pozdrawiamy. Kiedy recital, bo życie uwiera i lekarstwo potrzebne na cito?  Zabiegane, zapracowane, zakichane Śś
 
Moje kochane zakichane!
 
14 grudnia w Poznaniu- scena na piętrze.O szczegóły pytajcie slynna Małgorzatę BO.Pozdrawiam MU 

 

To niesamowite!
Widząc te setki (tysiące?) listów na stronie, które nie pozostają bez odpowiedzi, mam wrażenie, że Pani nie chodzi spać nigdy.
Ma Pani tak niewyobrażalnie bliski kontakt z wielbicielami. Ja, na moje nieszczęście, należę do tych cichych. Ale i zazdrosnych:)
Trudno jest pisać do Kogoś kto jest MU! Wszystko co chciałabym powiedzieć wydaje się takie banalne. Ha!
Przydałby się jakiś pretekst do zagajenia ale no cóż, niestety, jest ich zbyt wiele.
Wprawdzie pisałam już 2 razy, ale przynajmniej w moim wypadku z tymi listami jest jak z fotografiami sprzed lat (czyt. "Jezu, jak ja mogłam nosić tak fatalną fryzurę? A te sandałki? Fu...") Dlatego zaczynam od początku. Za każdym razem.
To dzięki Pani poznałam Agnieszkę. Miałam 11 lat kiedy odeszła. Zapewne nie byłam wówczas świadoma tego, że to właśnie Pani reżyseruje koncert "Zielono Mi", jednakże jako jedenastoletnie półdziewczę zadurzyłam się cała, prawdopodobnie nie rozumiejąc nic. Aktualnie rozumiem troszkę więcej. Tak mi się przynajmniej wydaje.
W każdym razie od 10 lat (od 5 intensywniej) płynę..
I za to dziękuję. Za Rozmowy z A. i z panem Jeremim, i z A. Poniedzielskim (śpiewane i nie)... Za "Wszystko skończone" i "Utulanki"...
Wiele Pani zawdzięczam. Ton jakże patetyczny (szczególnie po wcześniejszej lekturze innych cudownie swobodnych korespondencji), ale pocieszam się tym, że ja chciałabym, żeby kiedyś ktoś do mnie powiedział coś równie patetycznego :)
I w ramach tej własnie akcji polecam Panią wszystkim, którzy tego potrzebują. Jestem przekonana ze pewnego dnia spłyną do mnie za to różnego rodzaju podziękowania, kwiaty i bombonierki:). Ba! Kosze kwiatów i Bomboniery!
Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam późną nocą.
Natalia W.
p.s. Kiedy odwiedzi Pani Wrocław?
 
Cicha ale i zazdrosna Natalio W, ktora za każdym razem zaczynasz od początku!
1.Niestety , nie udaje mi sie odpowiedziec na wszystkie listy.Od za dlugich bardzo uciekam, bo nie daje rady...
2.Spac chodze często, bo inaczej oszalalabym .Ja juz nawet śpię po południu, jak to stary czlowiek.Taki mus. 
3.Ciesze sie  że pomogłam Ci poznac bliżej te wspaniałe osoby i piosenki.Naprawde bardzo sie cieszę.Z NIMI życie wygląda zupelnie inaczej!
4. Moze tak bardzo nie polecaj, bo mnie bolą oczy, szyja i siedzenie przy komputerze sprawia mi coraz więcej problemów.Taka jest niewesola prawda.
5.Wrocław odwiedzę w kwietniu.Tako rzecze Małgorzata Bo z EAS-u.
6.Pozdrawiam wczesnym wieczorem.MU

 

Pani Magdo,miałem już okazję napisać do Pani kilka listów i chyba wszystkie jakoś "zahaczały"o postać Marka Grechuty.Nie inaczej będzie tym razem.W dniach 8-9 pażdziernika miało miejsce w Krakowie pierwsze spotkanie fanów Marka.Temu wspaniałemu wydarzeniu towarzyszyło wiele imprez  Jemu poświęconych.Najważniejszym z nich był koncert ku Jego czci ,ktory odbył się w Teatrze Bagatela.Wystąpili na nim zespół Harlem,S.Soyka,E.Geppert,J.K.Pawluśkiewicz,Myslovitz,Z.Wodecki,kwintet W.Majewskiego oraz G.Turnau,który zarazem był głownym konferansjerem tej imprezy.Koncert miał bardzo miły,kameralny charakter.Znakomite występy solistów przeplatane były rozmowami pana Grzegorza z różnymi jej uczestnikami,również z panią Danutą Grechutą.To nadało temu wieczorowi specjalny,mniej oficjalny charakter.Po tym wspaniałym koncercie mieliśmy w naszym wąskim gronie fanów Marka spotkanie w klubie dziennikarzy Pod Gruszą.Następnego dnia odbyły się kolejne uroczystości upamiętniające Marka Grechutę.W południe zabrzmiał z Wieży Mariackiej,tuż po odegraniu hejnału,fragment jego nieśmiertelnej piosenki "Ocalić od zapomnienia" zaś o godzinie 13-ej miało miejsce odsłonięcie jego popiersia na Cmentarzu Rakowickim.Oprócz mniej lub bardziej oficjalnych przemów/poza  księdzem głos zabierała pani D.Grechuta,autorka popiersia i J.K.Pawluśkiewicz/troje muzyków z jego zespołu zagrało przy grobie Marka mini koncert,na ktory złożyły się jego nieśmiertelne przeboje"Dni,których nie znamy"."Bedziesz moją panią"i "Ocalić od zapomnienia".Część z obecnych/a było nas kilkadziesiąt osób /nuciła  wraz z panią O.Maurer/która za namową muzyków próbowała je śpiewać/ te piosenki .Po tej wzruszającej uroczystości o godzinie 18.30 odbyła się w Bazylice Mariackiej msza poświęcona min .pamięci Marka,zaś o godzinie 20-tej w piwinicach hotelu "Pod różą"miała miejsce wystawa prac Marka.Również na tej uroczystości miałem szczęscie być.Mam nadzieję,a takie są plany głownej pomysłodawczyni tego "święta Marka"-pani Barbary Romaniszyn,że tego rodzaju imprezy będą odbywały się rokrocznie w rocznicę śmierci Marka.,bo jak powiedział prowadzący koncert w Teatrze Bagatela Grzegorz Turnau"my nie tylko nie możemy,ale nie chcemy zapomnieć o jego śmierci".
 
 NIEPODPISANY Reportażysto z Krakowa!
 
Także mam nadzieje że pażdziernikowe  Dni Marka staną się tradycją.Ja nawet gdybym chciala , nie potrafiłabym zapomniec.Pozdrawiam serdecznieMU

 

Pani magdo ostatnio czytałam wywiad z panią, w którym opowiada Pani o lękach, depresji i ... przyjaźni.
Bardzo mi pomógł w uporaniu się ze swoimi stanami depresyjnymi już wiem co mogę zrobić.
Zyczę samych kolorowych dni.
Pozdrawiam Damarys
 
Damarys!
 
Mój mądry lekarz powiedzial mi w 1994 roku (kiedy zaczęłam sie leczyć),że warunkiem powodzenia terapii jest przyznanie się do tej choroby. Nie ukrywanie jej. Cieszę się że mogę pomóc tym, którzy dopiero wchodzą w Ciemny Las.
On może byc mniejszy i wiekszy ale zawsze  kończy  się jakąś słoneczną polaną.Przysięgam!MU

 

Czy w Pęcicach też czas wariuje i ucieka? Biegnie jak sprinter?
 
Tu dziwnie, bardzo dziwnie. Krok w przód, krok w tył, dwa w przód, jeden w tył, trzy w przód, dwa w tył, jeden do przodu.
 
a.
 
Ps0. Jakie wieści od Globtrotera?
 
A!
 
1.Globtroter, pelen nadziei na pracę ,  leci właśnie  z Hawany do Cancun, gdzie zostawilo laptop i inne drobiazgi...
2.Mój czas OSZALAł.Na nic nie mam czasu i jestem ciągle zmęczona .Nie znosze tej pory roku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Ale ona minie.Przytulam MU

 

Witam panią serdecznie.

Mam 13 lat i bardzo lubię słuchać utworów pani,oraz ma pani wspaniały głos i świetne piosenki, które opowiadają o życiu.

 

Już jako 10 latek  słuchałem Panią, byłem 
zakochany w Pani  i w utworach.

Uważam że jest Pani bardzo 
utalentowaną i świetną artystką.

 Dzisiejsza muzyka gwiazd  jest pusta, bezsensowna a Pani piosenki uspokajają mnie, bawią  i poszerzają mi wyobraźnię. Bardzo, bardzo dziękuję Pani za wspaniałe utwory i za
ciężką pracę, życzę dalszych sukcesów. Myślę, że uda mi się przyjść na Pani 
koncert, bo mieszkam w Poznaniu i mam nadzieję że będzie chciała Pani nas 
odwiedzić, jeszcze raz dziękuję i gorąco pozdrawiam.

Robert Stępiński

 

 Robercie S!

 

Zapraszam do Poznania 14 grudnia.Proszę sie czuc moim gościem-Magda U.

 

 

13 listopada 2007

 

Witam moja MU:_)

 

       Jak miło, że pani się odezwała, niedawno pisałam e-maila do pani ale nie otrzymałam odpowiedzi. Pyta pani jak w szkole hm…szczerze mówiąc różnie (matematyka i fizyka) -he męczarnia-gdyby mi płacono (z chęcią nie otwierałabym zeszytu) jednak te przedmioty trzeba rozumieć, ale to też zależy dużo od nauczycieli. Może nie jestem gamoniem ,bo zazwyczaj rozumiem na lekcjach, ale te sprawdziany.

Ja kocham polski i biologię.

         Dosyć szkoły ,teraz opowiem co się dzieje poza szkołą, a więc ostatnio jestem w innym świecie, kompletnie nie wiem co się dzieje, nie mogę się na niczym skoncentrować i nic mi nie wychodzi-chociaż się staram.-Taki dziwny czas! -O muszę się pochwalić pani MU…minęły moje problemy z ziulaniem, tak po prostu odeszły(były okropne!),a miały już być wizyty u lekarzy i terapie(ja tak myślę, że powodem mojej bezsenności jest taka wielka ciekawość życia, niedoczekanie jutra-nie wiem jak to wytłumaczyć). Mam też w sumie o czym myśleć, najczęściej są to ksiązki ale i też o chłopcu, którego ostatnio poznałam Maćka, wreszcie jest ten ktoś kto jest dla mnie wyrozumiały i z podobnymi zainteresowaniami, sam słucha M. Grechuty, kocha poezję i cały ten świat. Mogę jeszcze powiedzieć, że to uzdolniony chłopiec (gra na gitarze i uczy się grać na fortepianie).Jego mama świetna polonistka, często zabiera nas do teatru- ach jest zawsze cudnie. Może pani nie wie jak to trudno jest mieszkać na wsi, och mam tu kilka bajecznych koleżanek, ale tylko kilka, w szkole jestem postrzegana za coś innego, dziwnego(to niewielka szkółka -ale za to z jakim wysokim poziomem , ale uczniowie jacyś tacy nietolerancyjni -czasem mi trudno w tej całej wiosce i w szkole-rozumieją mnie tylko trzy osoby mama, Maciek i jego mama:)

       Ostatnio oglądałam piosenki Jeremiego Przybory, to było cudne, oglądałam w internecie Kabaret Starszych Panów ale jeszcze mi mało musze poszukać cosik u staruszków. Pan Jeremi jest i będzie pani mistrzem prawda? -A może być pani moim(i tak jest)..Mogłaby pani co miesiąc polecić mi jakieś ksiązki takie, które pani czytała i uważa że są dobre. Będzie pani moim nauczycielem? Dla mnie trudno jest wybrać jakiekolwiek książki-mam taką w bibliotece jedna półkę-jak to pani staruszka określa” dziwna półka”(najczęściej wymieniam się z mamką książkami).Przepraszam, że zajmuje tyle czasu tym listem.. i w ogóle, jeżeli nie ma pani ochoty to nie ma sprawy:

                                                                                           Pozdrawiam i całuje jesiennie Magusia:)

Magusiu, która w szkole postrzegana jesteś jako coś innego i dziwnego!

1.Ochota - to jedno a czas i możliwości-  drugie.

2. W związku z tym dłuższe listy zawsze mają gorzej…

3.Bardzo trudno jest mi ci radzić co przeczytać, bo wiem że masz 14 lat. Ale na pewno wszystko Małgorzaty Musierowicz i Doroty Terakowskiej. I Maćka Wojtyszki. Załoga doda więcej bo Załoga czyta i czyta. Nawet w czasie pracy…

4.Co to jest ziulanie? Pamiętam że nie mogłaś spać…

5.Trzy osoby to nie jest mało. Zwłaszcza że jedną z nich jest Maciek.

6.Jest i będzie.

7. Ja się na mistrza nie nadaję. Naprawdę.

8.Ostatni raz zamieszczam NIE ZMNIEJSZONE zdjęcie.

9.Te sprawdziany z matematyki śnią mi się do dziś! Ale uczyć się trzeba. Podobno. Pozdrawiam Ciebie, Maćka, mamę Maćka, koleżankę ze zdjęcia , mamkę i panią staruszkę-MU

PS. A Kabaret Starszych Panów jest wydany na kasetach VHS i DVD. Podaj mi swój adres prywatny, to Ci wyślę na Gwiazdkę.

 

Podaję taką listę "na pierwszy rzut oka"

1. Dorota Terakowska WSZYSTKO!!!!!!!!!!!! ( przede wszystkim : "Tam gdzie spadają
anioły", "Poczwarka", "W krainie kota", "córka czarownic")!!!!!!
2. Tomek Ttryzna "Panna nikt"
3.Ewa Pzybylska "trzeci świat Mateusza", "dzień kolibra"
4. Ewa Nowacka "dzień noc, pora niczyja"
4. Anna Onichimowska "Dziesięć stron świata" (świetne
opowiadania,których bohaterami są piętnastolatki z różnych stron
świata) "Najwyżssza góra świata"
5. Domolewski "Zosia pleciona"
6. Magda Papuzińska "wszystko jest możliwe"!!!!!
7. Konwicki "zwierzoczłekoupiór"
8. Siesicka " Zapytał czas"
9. Axelson "Kwietniowa czarownica"
10. Beata Ostrowicka "Zła dziewczyna"
11. Salinger "Buszujący w zbożu"
12. Christianne F "My dzieci z dworca zoo"
13. Barbara Rosiek "Pamiętnik narkomanki"
14. Gaarder  "dziewczyna z pomarańczami", "W zwierciadle niejasno", "przepowiednia dżokera"
15. Marta Fox "Niebo z widokiem na niebo"
16. E.Schmidt  "Oskar i pani róża"
 

Trudno tak polecać jak się nie zna czytelniczki, bo może już to wszystko czytałaś, albo lubisz zupełnie co innego? Napisałam to co wg mnie jest dobre i bardzo warte uwagi. Tylko nie wiem czy mnie można słuchać bo ostatnio pokłóciłam się  na forum internetowym o Dorotę Terakowską... czytelnicy stwierdzili, że Poczwarki nie wolno dawać młodzieży do czytania, że to nie jest książka dla młodych...A dla mnie to jest w 100% właśnie dla  młodych i będę bronić jak lwica!
Pozdrawiam w imieniu załogi.

Pani Magdo!!
pozdrawiam gorąco!
 To się narobiło... Zafascynowana "Karaoke", wraz z przyjaciółkami, chodzę
 na każdą edycję od października zeszłego roku... i zarażam tą fascynacją
 moich znajomych. Opowiadam opowiadam... aż słuchacze w pewnym momencie
 wyrażają chęć "pójścia"...
 Tak też było z Tadkiem Sadowskim, kolegą z pracy, który nasłuchał się
 moich peanów, a że jest ogromnym koneserem teatru zdecydował się na wizytę
 w październiku... Było cudownie jak zawsze... Był Tadeusz... cały
 przejęty... odważył się podarować Pani tomik swoich wierszy... (tak tak to
 ten sam Tadeusz!)... a wczoraj - na kolejnym "Karaoke" zaśpiewał nam
 wszystkim "Hankę" - uważam że brawurowo, cudnie, z pełnym zrozumieniem i
 zaangażowaniem.... (tak tak to ten sam Tadeusz, co mu rodzina nie pozwala
 śpiewać w domu...).... no i się narobiło!!
 Żeby go Pani dzisiaj widziała - pełnia szczęścia, radości, przejęcia!!!
 Pojawia się dziś w moim pokoju co jakieś 15 minut i wspomina!! Ja też....
 ;-)
 Widzi Pani, pani Magdo - kolejna osoba wyszła z "Karaoke" uszczęśliwiona!
 Dziękuję za te wieczory! Chciałam się tylko z Panią tym podzielić... bo to
 wspaniałe prawda?
 Ściskam mocno, Basia F

 ps1 - czy orientuje się Pani czy udałoby się  zdobyć jakieś zdjęcia
 Tadeusza z jego "Hanki"?? Pytać w Polonii??
 ps2 - jeszcze jakieś 2 lata i ja odważę się śpiewać!

Basiu F!
1.Bardzo mnie to cieszy!bardzo bardzo!
2.Rozmawialam z panem Tadeuszem ale wierszy jeszcze nie przeczytalam.Czeka
takich tomikow okolo 30-tu...
3.Chyba pytac w Polonii panią Sylwię Rydlewską. Ja mam jedno zdjęcie, ktore
przysłal mi jego autor-Robert Jaworski.
4.Do uslyszenia za jakies 730 dni !MU

fot.Robert Jaworski

 

Droga Pani Magdo,

 

Proszę wybaczyć tę poufałość, ale nie potrafię się jej oprzeć ;)

Zawitałam na Pani stronę z powodu bardzo banalnego, ale jakże się cieszę, że ów powód mnie dopadł !!

Jeszcze wczoraj myślałam, że to dramat wielki, ów powód J, a dziś szczęściem go zowię J

Wszystko dzięki Pani…

 

Nie kreślę tego listu po to, aby zachwycać się Panią i Jej twórczością. Nazbyt to intymne doznanie, aby dzielić się nim w pierwszych do Pani słowach.

W zasadzie to piszę, bo lubię…, bo potrzebuję…, bo… dziękuję…

 

Oczywiście okropnie grzeszę tymi słowy, ponieważ winnam pracować dla dobra firmy, kraju, własnego (pewnie kolejność nie taka J), a ja utonęłam w wierszach, odnalezionych na Pani stronie. Rada bym skreślić list znacznie dłuższy i z pewnością uczynię to kiedyś, jednak teraz po prostu muszę skierować ten strumień podziękowań we właściwym, w Pani kierunku J

Pani zapewne zadziwiona, nie spodziewała się i właściwie nic nie zrobiła…J

A ja tam Pani dziękuję tak po prostu, bo tak czuję, To źle mówić, co się czuje?

Z głęboką nadzieją na kolejny list z mojej strony i wielką wyrozumiałość dla mego chaosu z Pani,

serdecznie Panią pozdrawiam.

Postaram się wszystko jakoś sensownie ubrać w słowa za dni kilka J

Małgorzata Marcinowicz

„Niepojęty przypadek. Jak każdy przypadek” J

 

Pani Malgorzato!

bardzo się ciesze,że te wiersze tak sie przydają!I żałuje ,że nie doszło do wydania tej antologii w postaci ksiązki.Może kiredyś ktoś sie na to zdecyduje...Pozdrawiam serdecznie-MU

 

Kochana Pani Magdo!
Miesiąc temu, 8 października byłam pierwszy raz na Karaoke. Po Karaoke powiedziałam Pani, że już teraz będę przychodzić zawsze. Przyjdę w najbliższy poniedziałek! I wiem, że znów wyjdę z teatru szczęśliwsza. A muszę Pani powiedzieć, że gdy po ostatnim Karaoke przyjechałam do domu, Damian (który nie był ze mną w teatrze) zauważył, że wróciłam do domu jeszcze bardziej uśmiechnięta i jeszcze bardziej radosna. Po prostu szczęśliwa. Powiedział mi nawet, że chyba kiedyś pójdzie tam ze mną, skoro te wieczory tak uszczęśliwiają.
Jestem ciekawa, czy skoro gościem będzie Pani Irena Santor to czy zaśpiewają Panie razem „Tych lat nie odda nikt”.. Nie ukrywam, że trochę na to liczę..

Pozdrawiam Panią serdecznie,
Asia – szczęśliwa również dzięki Pani!

Asiu!
 
Nie zaśpiewałysmy ale mam nadzieje że i tak bylo bardzo milo.Pozdrów Damiana!Przytulam MU

dla Asi M.fot.Robert Jaworski

 

Program do Chlip-Hopu

 
Droga MU, na stronie EAS znalazłam zestaw "piosenek prawie pogodnych":  (załączam link http://eas.com.pl/media/promo/Chlip_Hop.pdf ).
 Nie wszystkie są obecnie wykonywane w spektaklu (pojawiły się inne) - myślę, że ten spis powstawał na samym początku Waszej pracy z tym przedstawieniem. Mógłby być to jednak jakiś zalążek programu. A co z płytą nagrywaną we wrześniu? Moc jesiennych pozdrowień i do zobaczenia na kolejnym Chlip-Hopie (mój już będzie 13-ty!). Uściski.  MT
 
MT!
1. My już kilka razy zmienialiśmy te piosenki .To znaczy niektore z nich.To co mówimy także jest troche inne każdego wieczoru.I tak ma być.
2.Płytę za kilka dni zaczniemy montować.Ciągle brakuje na to czasu. Na wszystko właściwie.Czas przecieka przez palce.
3.Cieszę sie że i panią "leczy" ten spektakl.Mnie chyba także.Pozdrawiam i do zobaczenia w Ateneum-MU

dla MT- obiecane zdjęcie...

 

Pani Magdo i Panie Andrzeju !
Dziękuję, za wspaniały spektakl w Krośnie. Byłam zachwycona. Gdyby takiego spektaklu n ie było należałoby go natychmiast wymyślić, ba gdyby Was nie było również należałoby Was wymyślić.
Z pozoru wesoły, zabawny a de facto smutny i skłaniający do refleksji, zadumy. Jak sobie radzić z upływającym czasem, ze świadomością, że wiele już bezpowrotnie za nami, że "to se ne wrati". Jak pogodzić "maj w sercu" z z coraz bardziej zabytkowym wyglądem. Jak pogodzić się z faktem, że zainteresowanie wzbudzić możemy tylko w towarzystwie opieki nad zabytkami lub u studentów medycyny z perspetkywą empirycznych eksperymentów, bo do przeszczepu już nikt za bardzo nie chciałby brać. 
Pozdrawiam i czekam na kolejne. Kaśka
 
Kaśko!
 
Ja tam aż tak źle o sobie nie myslę.Allegro i Andryou także.Była taka piosenka Agnieszki Osieckiej pt:"Kiedyś byłam stara".Młodość przychodzi z wiekiem.Czego i pani życzę!MU

 

Pani Magdo
Witam bardzo...
Czy mogłabym prosić o udzielenie informacji gdzie dokłanie w Bydgoszczy
Państwo wystąpią 22 .11.07 .W operze, filharmonii, teatrze...???
Jestem u kresu wytrzymałości, gdyż szukam w internecie i nic a nic nie
znajduję...
Pozdrawiam bardzo i do zobaczenia-Baroniessa

B!

Nie mam pojecia -prosze napisac do Europejskiej Agencjii Artystycznej (ode
mnie jest link) i zapytac się.Pozdrawiam serdecznie MU
ps:to może byc impreza zamknięta...

 

 

 

 

Stowarzyszenie "MUZYKA BEZ GRANIC"
 przedstawia:

 „PANOWIE NA MOKOTOWIE” - Niemen * Zaucha * Grechuta
 w Klubie DGW, al. Niepodległości 141

 18 listopada – niedziela – godz. 18
 „NIEMEN – Rzeka Wspomnień” wieczór pieśni z repertuaru Czesława Niemena

 19 listopada – poniedziałek - godz. 18
 „C’est la vie po polsku, czyli ławka rezerwowych” piłkarski spektakl muzyczny z piosenkami Andrzeja Zauchy
 20 listopada – wtorek – godz. 18
„Muza Pomyślności, czyli piosenki Marka Grechuty”
 spektakl muzyczny z piosenkami Marka Grechuty
>
 Realizacja: Stowarzyszenie „Muzyka bez granic” & Klub Wojsk Lądowych
 Partnerzy: Klub DGW, „Sztukoteka” s.c., "Art Zone - strefa sztuki"
 Dofinansowane przez Wydział Kultury Dzielnicy Warszawa Mokotów

 Odbiór bezpłatnych zaproszeń w Klubie DGW
 od 12.11 do 16.11 w godz. 12-18 oraz w dniach spektakli od godz. 17.
 Ilość miejsc ograniczona
 

6 listopada 2007

 

Pani Magdo Kochana!
To znowu ja piszę- Agnieszka,która jednak nie odważyła się wzruszona po Waszym spektaklu w Bielsku-Białej podejść i poprosić o zdjęcie i chwilkę rozmowy.
Zżarła mnie trema przed rozmową,wyrażeniem uczuć,zachwytwem...
Pozdrawiam Panią serdecznie!
Agnieszka.
Ps.Mam nadzieję,ze jeszcze zawitacie do BB.
 
Pani Magdo-mam jeszcze tylko prośbę-czy może Pani podać spis tych pięknych utworów,które zostały wykorzystane w spektaklu?Bardzo proszę!
Serdeczności!
 

Agnieszko!

 
Spróbuję sobie przypomnieć:
1."Valse du mal"- Wojtka Mlynarskiego i Dudusia Matuszkiewicza
2."Leszczyna"-Wojtka MŁynarskiego i Jurka Derfla
3."Stacyjka Zdrój"-Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego
4."Wesoła dumka o starości"słowa i (prawie)  muzyka-Andrzej Poniedzielski
5."Po co ten żal"-slowa Jonasz Kofta,muzyka?(nie pamietam)
6. "Bynajmniej"słowa Wojciech Młynarski, muzyka?Chyba Dudus Matuszkiewicz ale nie jestem pewna(może Jurek Derfel?) .trzeba sprawdzić
7."Martwe liście"-slowa Jeremi Przybora,muz.Kosma
8."Jak można, jak trzeba i jak chce sie życ"( nawet nie wiem jaki jest tytul!skandal! )-słowa andrzej Poniedzielski, muzyka Bułat Okudżawa
9."Tak jak malowal pan Chagall"słowa Wojciech Mlynarski, muzyka Leopold Kozlowski
10."Trzymaj sie swoich chmur"-slowa andrzej Poniedzielski, muzyka Seweryn Krajewski
11."Podanie o" )-slowa Andrzej poniedzielski, muzyka (chyba) Ela Adamiak
12.Voltaren- slowa  Andrzej Poniedzielski, muzyka?trzeba sprawdzić
13.My i email-slowa andrzej Poniedzielski,muzyka nie pamietam, a wstyd
14.Tesknij  slowa Andrzej Poniedzielski, muzyka Leonard Cohen
15.Nieplacz(pisane razem!) sl.Andrzej Poniedzielski,muz.Marino Marini
Uswiadomilas mi tym pytaniem,ze my nawet nie przygotowalismy Programu do tego przedstawienia. sMyslelismy ze zagramy to kilka razy a tu prosze...Trzeba to zrobic koniecznie!Pozdrawiam BB MU

Dla Pani Agnieszki

 

Witam Pani Magdo!

 

Wstęp już jest, ale co i jak pisać dalej?!

Tyle rzeczy, by się chciało, ale w główce mętlik, a pora też późna! Nazywam się Sylwia Kłosowska, urodziłam się i mieszkam w Krakowie, do 18 roku życia na ukochanym Kazimierzu, a teraz już od 4 lat w ścisłym centrum. Jestem studentką 3 roku Nauk o rodzinie, i jeśli uda mi się zdać poprawkę ze Współczesnych scenariuszy małżeńskich(jak można tak było nazwać przedmiot?), to będę już na 4 roku! Bardzo się cieszę, że „Rozmowy…” z Panią Osiecką, zostały ostatnio powtórzone. wtedy, gdy pierwszy raz, telewizja pokazywała, te reportaże, to ja byłam jeszcze za mała, i za głupia, a teraz mam już 22 lata( ale, czy na pewno mam dużo rozumu w głowie?). Jestem, pełna podziwu dla Pani osoby i lubię jak Pani śpiewa. W ogóle, lubię piękne piosenki ,mam może nie za dużo lat, ale znam się, jak to mówią, na polskiej piosence. Oczywiście skaczę, jak kangur na dyskotekach, ale liryka w serduszku mi gra! Co do Pani Agnieszki, to kocham Jej teksty. W ogóle, tak sobie myślę, że   

Sama próbuję pisać, kiedyś opowiadania, teraz tylko wiersze a marzy mi się książka, ale twórczość Pani Agnieszki, to dla mnie niedościgniony wzór.

Chciałabym, z taką łatwością, składać słowo do słowa, jak Ona.

Pisanie, to jakieś tam moje marzenia, żeby tworzyć, żeby coś po mnie zostało, coś co zapadnie ludziom w serca i w pamięć. Ale przede wszystkim, skrobię dla siebie, przede wszystkim o nieszczęśliwej i niespełnionej miłości(najwspanialszy temat, jaki może być!) i o życiu, dniu codziennym zmartwieniach. A, że komuś pokazuję, swoje pisałki, to aż dziw( od roku publikuję je [ nie wiem, że wrzucanie ich na stronę amatorów – poetów, można nazwać publikacją] i cieszy mnie, ze ktoś na nie spojrzy!

Mam nadzieję, że Pani nie zanudziłam, ale jest mi bardzo miło napisać list(jeśli e- meil to list),do kogoś takiego jak Pani, do kogoś znanego i dalekiego, a za pomocą komputera tak bliskiego. To dla mnie bardzo miłe i niezwykłe! Za wszystkie możliwe błędy, jakie tu się pojawiły, przepraszam!

 

Życzę Pani dużo zdrowia(bo to najważniejsze), wspaniałych pomysłów, odpoczynku przy kawie, słonecznych dni i bardzo dużo uśmiechu na twarzy!!!

 

Serdecznie pozdrawiam

          Sylwia Kłosowska

 

 

PS. Pani Magdo, mam małe zapytanie: w odcinku „Rozmów…” , na temat współpracy Pani Agnieszki z Panem Sewerynem Krajewskim, Pan Seweryn śpiewał piękną piosenkę, jakoś nie mogę dojść do tego jaki, jest jej tytuł, tam był taki wers „po drugiej stronie lady”, ten utwór stał mi się bardzo bliski. Może mi Pani podpowiedzieć, jaki jej jego tytuł?

Będę bardzo wdzięczna!

 

Sylwio, która mieszkałaś na ukochanym Kazimierzu, a teraz w ścisłym centrum!

 

1.Uwielbiam Kazimierz w Krakowie. Chyba bardziej niż ścisłe centrum .

2.Poprawka z współczesnych scenariuszy małżeńskich! Jak widać  można było…

3. O rodzinie można się uczyć i uczyć .I o współczesnych scenariuszach małżeńskich także.

    A życie i tak dopisze nowe scenariusze i poprawka za poprawką…

4.Wydaje mi się że  trochę masz.22 lata to wiek bardzo bliski mojemu sercu…

5. W tym wieku mało kto nie skacze jak kangur na dyskotekach .Sama skakałam ale to się jeszcze nie nazywało dyskoteką, tylko prywatką albo zabawą. I to skakanie liryce nie przeszkadza wcale.

6.To prawda. Słowa Jej się układało łatwo. Gorzej z życiem.

7.Podoba mi się określenie „pisałki”! Jasne że jest to jakiś rodzaj publikacji.

8.Zdrowie i słoneczne dni bardzo by mi się przydały. Dziękuję!

9.Po tamtej stronie lady…To  bardzo piękna piosenka. Ma dwa tytuły: ”Ty, który wszystko wiesz” albo: ”Życie nie stawia pytań”. Chciałabym ją kiedyś zaśpiewać ale jakoś nie mogę się zebrać…

10.Piję sobie kawę i uśmiecham się do Ciebie. Zdaj te scenariusze małżeńskie…czego to ludzie nie wymyślą! MU

 
 

dla pani Sylwi z Krakowa- Agnieszka z Sewerynem w 1996 roku- w dniu kręcenia "Rozmów o zmierzchu i świcie"-fot MU

 

Dzień dobry Pani Magdo!
Cieszę się ogromnie i jestem Pani bardzo wdzięczny za to, iż zamieściła Pani moją prośbę na swojej stronie i że zaapelowała do Swojej Załogi o udzielenie mi pomocy. Już sam ten fakt powoduje, że człowiekowi robi się ciepło na sercu ;-) Pod listem znalazłem prośbę o kontakt na adres anna_musialik@wp.pl ale niestety moj list wrócił z informacją, że podany adres nie istnieje. Chyba mam ostatnio pecha do wysyłanej korespondencji... Chciałbym również serdecznie podziękować za dodanie do Państwa zbioru linku do naszej strony poświęconej Janowi Wołkowi i przy okazji uprzejmie poprosić Załogę o skorygowanie drobnego acz istotnego błędu w zamieszczonym adresie (jest www.jwolek.com a powinno być www.janwolek.com ). Jest nam niezmiernie miło, że spodobała się Pani nasza stronka!
Jeszcze raz serdecznie dziękuję za życzliwość i bardzo ciepło pozdrawiam Panią, Pani Magdo i Całą Pani Załogę!
Janusz Lewandowski  
 
Zalogo!
 
Co ty na to!

Bo zły adres podała załoga...    anna.musialik@wp.pl  a link już zmieniony. Ach ta jesień. Ps. A muzykę do tej piosenki napisał  Jerzy Satanowski... tyle wiemy.  Poozdrawiamy.

 

Witam, mam na imię Magda i mam 21 lat. Pochodzę z Dąbrowy Górniczej(woj.
Śląskie). Przyznaję się, że uwielbiam na Panią patrzeć(jakkolwiek dziwnie by
to zabrzmiało) i jeszcze bardziej Pani słuchać. po raz pierwszy usłyszałam
Panią kiedy miałam jakieś 13-14 lat i od razu zakochałam sie w pani pieknym
i pełnym liryki głosie. Była to piosenka Agmieszki Osieckiej pt. "Białe
zeszyty". Od tamtej chwili zakochałam się w poezji śpiewanej. Równocześnie
odkryłam magiczny świat Marka Grechuty i Anawy. Pisze do Pani, by
podziękować za wrażliwość i eteryczność, która mieści się w Pani głosie, i
która miała dla mnie ogromne znaczenie. Bardzo sobie cenie Pani osobę. Pod
wpływem muzyki Pani i Grechuty łatwiej mi było i jest malować,spojrzeć na
swoje życie i otaczających mnie ludzi inaczej, lepiej. Dziękuje i gorąco
pozdrawiam.
P.S. Jesień, taka nasza Złota Polska, jest najlepszą porą na słuchanie Pani
piosenek.


                                                Magdalena Sobań.


Pani Magdaleno!

I nawet malowac latwiej...bardzo sie ciesze i pozdrawiam serdecznie!MU

dla pani Magdaleny z Dąbrowy Górniczej-fot: Jeremi Przybora(sic!)

 

Pani Magdo,
 długo czekałam na taką okazję - nareszcie spełniać się zaczyna moje
 marzenie by tango wyszło poza wielkie miasta
 i było tańczone w miasteczkach domów i domków, z sasiądami i znajomymi.
 I właśnie mogę zaprosić - ponownie - do tanga, ale w .. Milanówku!
 Zaczynamy już w ten poniedziałek! W każdy poniedziałek będziemy
 przyjeżdżać na lekcje. Mamy nadzieję, że lekcjom z czasem będą towarzyszyć
 milongi. Mamy szczęście, że wspiera nas i koordynuje para naszych uczniów,
 z Milanówka właśnie.
 Gdybyśmy mieli zacząć tango, a Pani by tam nie było, przyznaję że
 odczułabym brak :)
 Będziemy wdzięczni za poinformowanie Miłych Milanówkowiczów z potencjałem
 tanecznym.
 Wierzę, że każdy taki posiada :)

 poniedziałki
 zaczynamy 5 listopada!
 20.00-21.30
 koszt:120zł/miesiąc
 Miejski Dom Kultury
 ul.Kościelna 3


 Pozdrawiam serdecznie!!!
 Paulina Policzkiewicz-Woźniak

  Tangolada
 Paulina i Janek
 www.tangolada.pl

Pani Paulino Mila!

ja juz niestety nie zatancze ale namawiam wszystkich!!!Pozdrowienia dla pana
Janka i pociechy!! niegdys zachwycona uczennica Magda U

 

 

Pani Magdo,
 Czy wie Pani może gdzie znajduje się grób Łucji Prus? Chciałabym kiedyś Ją
 odwiedzić, ale nie wiem nawet gdzie szukać...
 Pozdrawiam,
 Sylwia R.

Pani Sylwio!
Nie wiem niestety.Ja czesto wystepowalam z Lucja na wspolnych koncertach ale
wlasciwie nie znalysmy sie prywatnie.Zalogo moze sie dowiecie
gdzie...pozdrawiam MU

A spróbujemy się dowiedzieć.

 

Czyli wszystko przez Pana Kapuścińskiego... Ale jeszcze się okaże, że nie "przez" tylko "dzięki"!!!!!!!!!!!!!! Już niedługo! Chiny to światełko w globusie.
 
A oto  Chinka, czyli pani z drugiego końca świata :
 
 
 
a.
 
Ps0. Pokazała się "Bromba i psychologia"... Jest tam rozdział o wychowaniu i dorastaniu. Bromba ma jedną radę dla Malwinki pytającej jak powinna postąpić z synem Meandrem : "Nie postępować(..) czasem lepiej nie postąpić, bo jak się postąpi to się tylko pogorszy sytuację" i tego się trzymajmy.
 
a!
 
1.Kupie sobie te Brombe!
2.Tego sie trzymam .ale czy wytrzymam...taki mam zamiar...
3.Chinka BOSKA!!!!.Chyba ja sobie wstawie na pulpit. Przytulam.Pisz prace magisterska! MU


 

Czy w najbliższym czasie będą jakieś koncerty pani Magdy Umer w Warszawie?                                                                                                                

Kasiu!
Wlasnie wyslalam  Zalodze plan listopadowej pracy.Pozdrawiam MU

 

Dziewczynka z zapałkami

Pani Ewo,

Mnie ten wdzięczny utworek nieodparcie kojarzy się z Trójką – podejrzewałem Adama Kreczmara. Sprawdziłem, autorem nie jest to ani Adam Kreczmar ani Jacek Janczarski. Może redaktor Borkowski będzie mógł coś pomóc? Śpiewał z pewnością chór – nie pojedynczy wykonawca.

 A

A!

No to szukamy dalej...calujeMU

 

witam

Juz odpowiadam na pytanie dotyczace tajskigo jedzenia.

otoz byly to pieczone udka z kurczaka z ryzem jasminowym oraz pomidorem i ogorkiem zilonym. Ilosc skladnikow w zaleznosci od pory i dania-obiad kolacja czy sniadaie. DO tego okolo 10 jajek tygodniowo. Zupa  kaj pa lo, czyli zupa z jajek, miesa w zalewie cynamonowej i na slodko z przyprawami. Mielone pieczone bez panierowania z warzywami tzn ogorkiem i pomidorem, cebula i ichszymi przyprawami, co jeszcze? Zupa z mielonych , warzyw i np. czili. Hmmmm.........sagu czyli kulki z zelatyny w mleczku kokosowym. Zupa z ziemniakow na slodko w mleku kokosowym , z sola i cukrem w ilosci ogromnej. Pieczone na oleju kawaleczki kurczaka tzw tajo-czipsy. Niesamowite omlety z cebula i pomidorem na goracym oleju.

Ten wyjazd mnie zmienil w jakims stopniu. Z tego, czy wrocilam cieszy sie moze mama i paru przyjaciol, ktorzy i tak maja swoje zycie. Wrocilam do pisania reportazy, do moze szybszego rytmu pracy. Ale wcale mi sie tu nie pododba. Tu jest egzystencja a nie zycie. EGZYSTENCJA!!!!!!!!!!

W  kazdej chwili moge znow wyjechac, wszystko zalezy czy bedzie cos fajnego. Wiec nie wiem na czym stoje, bo wszystko w kazdej chwili moze sie zmienic. Troche jestem " jak linoskoczek, w przestrzeni zawieszony " jak spiewal bodaj G. Turnau.

Gdy wspominano zmarlych  1 listopada dowiezialam sie,ze nie zyje Jacek Chmielnik. Koszmar.

Ja dalej stoje na stanowisku,zejest sie tu z powodu braku odwagi pozegnania sie z tym swiatem i po prostu komus bylo by smutno ze nie ma nas.

łączę serdecznosci

Alicja i Bronek trwajacy w odmetach szczescia nadal.

A i B 

Z was dwojga tylko ten biedny Bronek szczesliwy...To wyjedz znowu do tajskiego jedzenia.Moze tam sie zakochasz nie tylko w jedzeniu.who knows_MU

 

 

 

czułe czytanki, Bajki Rosyjskie, 11 listopad, niedziela, godz. 11

 

AGNIESZKA GLIŃSKA CZYTA „WIELKĄ KSIĘGĘ BAŚNI ROSYJSKICH” ORAZ BAJKĘ „WILK I ZAJĄC”

 

11 listopada o godz. 11.00 w klubie i księgarni czułym barbarzyńca dzieci będą miały niepowtarzalną okazję zapoznania się z rosyjskimi bajkami. „Wielką księgę baśni rosyjskich” oraz „Wilka i zająca” przeczyta Agnieszka Glińska.

Okazją do spotkania jest I – szy Festiwal Filmów Rosyjskich „Sputnik nad Warszawą” (9 – 18 listopada, Kinoteka, Warszawa).

Ponad 60 filmów (z lat 1924 – 2007) złoży się na program filmowy I – szego Festiwalu Filmów Rosyjskich „Sputnik nad Warszawą” (9 – 18 listopada, Kinoteka, Warszawa). Filmy będą prezentowane w sekcjach: Kino nieme, Perły kina rosyjskiego, Retrospektywa filmów Andrieja Tarkowskiego, Złote dokumenty, Kino XXI – go wieku, Filmy dla dzieci i młodzieży (wersje aktorskie oraz animowane). Widzowie Festiwalu obejrzą filmy w oryginalnej wersji językowej – z polskimi napisami.     

Rodzice będą mogli udać się w podróż sentymentalną i obejrzeć wspólnie z dziećmi filmy z czasów swojej młodości – takie jak „Konik Garbusek”, „Biały kieł”czy „Tajemnicza wyspa”.

Pełny program Festiwalu dostępny na stronie www.filmros.pl

Festiwal będzie imprezą cykliczną. Jego organizatorami są: Fundacja Wspieram, Europejska Agencja Reklamowa, Filmoteka Narodowa, Kino Kinoteka oraz Klub Fanów Kina Rosyjskiego STALKER wraz z Rosyjskim Centrum Nauki i Kultury w Gdańsku.

Festiwal powstaje pod patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz przy finansowym wsparciu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc w naszej księgarni i klubie, dzieci chętne do wzięcia udziału w czułych czytankach prosimy zgłaszać pod adresem: poczta@czuly.pl

Każde zaproszenie zostanie przez nas potwierdzone. Prosimy dokładnie podać swoje dane kontaktowe

 

 

W czwartek 8 listopada o 20.00 w księgarni i klubie CZUŁY BARBARZYŃCA ul. Dobra 31

odbędzie się spotkanie z Martą Zaraską, autorką książki ZAWIESZENI.

Spotkanie poprowadzi Anna Popek.

Książkę wydała MUZA SA.

Książkę poleca RADIO PIN 102 FM  

Za namową Kuby, fotografa polskiego pochodzenia, dwudziestokilkuletnia Ewa wyjeżdża za granicę. Chce ułożyć sobie życie na nowo, zrobić karierę, zarobić na dom z ogródkiem i na psa rasy golden retriever.Chce udowodnić matce, że potrafi. Ostrzegali ją, że będzie myć gary. Oskarżali ją o zdradę i egoizm,o rzucanie ziemi skąd nasz ród. Ale Ewa zawsze była uparta. Wierzyła, że sobie poradzi, że jeśli człowiek zrobi pierwszy krok poza próg, już nigdy nie wróci taki sam.Bo jak mówi bohaterka:"Na emigracji z Polską się cacka, pieści się ją i poleruje na błysk. Stawia się ją na kominku i wzdycha.W Polsce Polskę się depce i wygraża się na nią pięściami".

ZAWIESZENI to książka o: emigracji, tęsknocie, szukaniu tożsamości, o miłości i o braku czasu, o pędzie do przodu i o uciekaniu, o kłamstwach, marzeniach i o pewnej prowincji Kanady, gdzie mieszka trzy miliony ludzi i sześć milionów krów, a zima jest tak zimno, że psy przymarzają do bud.

 

ARCHIWUM