W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.


www.chlip-hop.bloog.pl  -Blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

 

 


30 października 2007
 

Dużo zdrowia i spełnienia marzeń

życzą
Agata, Donny i Julia
 
Kochani!
 
a ja pamietam że jutro- to znaczy 30 go października Julka kończy 1 rok.I nie jest wykluczone że wpadniemy do niej z Frankiem...CALUJE-babcio-macocha Magda

 

Pani Magdo i Mile Panie, pare tylko slow doslownie w przelocie . Duzo serdecznosci  to Dino z nasza nowa kotka Shirleya

to kozy w Atlasie na drzewach arganier

a to mama naszej Shirley z malymi, ktore (cala piatka) sypialy w tej salaterce.
Kotka wprowadzila sie do przyjaciol, przyniosla malenstwa i sie po prostu zadomowila.
 
 
 i pare zdjec .
 
Ewa
 
ewo!
 
Dziekujemy!cała piatka w tej salaterce?!PozdrawiamyMU z zaloga

 

Alicja i Bronisław z Tychów

 
Witam Pani Magdo
Właśnie zobaczyłam, ze 5.10 była Pani w moich Tychach. No jak pech to pech, bo w tym czasie ja wylatywałam ze Sztokholmu, wracając juz na ojczyzny łono. Swoją drogą dziwny to zgrzyt językowy?? Mam nadzieję, że koncert się udał, bo publicznośc u nas jest "wychowana" kulturalnie, na przykład przez coroczny festiwal teatralny, organizowany właśnie przez Teatr Mały!
Długo nie pisałam, bo  w Szwecji, w Laponi internet to nie takie znów częste zjawiasko a jesli już jest dostępny, to grzecznościowo i tym samym chwilowo. Bo w SE dobry sasiad to taki, ktory przyjdzie posiedzi chwilkę i już go nie ma.
Pisze, jak pisze mistrz Poniedzielski, "....bo muszę, bo to, że mam dusze wciąz nie wydaje sie pewne...". Oswajam po prawie 3 miesiacach życia, w którym zapewniono mi służbowe mieszkanie, jedzenie (w wersji tajskiej) i co miesiac wypłatę, jakiej nie pożałował by np. ekonomista w dobrej międzynarodowej firmie. Przeraża mnie PL, ceny juz nie te sprzed kilku miesiecy...., ludzie dokladnie jak spiewał "Zespół Adwokacki Dyskrecja": smutni, ponurzy..., nawet jesien juz nie ta. Am była lepsza, kolorowsza, choc bardzo krótka. NAwet niedaleko sp[adł we wrzesn iu snieg, a przymrozek od polowy wrzesnia był normą. A ludzie??? JA mieszkałam i pracowałam na tzw. wiosce, gdzie punktem centralnym była stacja beznynowa czynna od 16-21, gdzie był skup owoców, a nieopodal dom , w którym toczyło sie całe zycie 'kulturalne " Polaków. A jacy byli Polacy??  Wie Pani, sparafrazuje słowa kabaret Długi" Polaka to by w złote ramki oprawił, byle by tylko wisiał..." Dosłownie. Złosliwośc, zawiść, wtracanie sie w nieswoje życie, niezrozumienie, że każdy wybiera taka prace jaka ma okazje wykonywac, picie ....takie stadardowe zachowania. Ale Szwedzi nie lepsi. Donosicielstwo z ich strony, rozsiewanie plotek i stwarzanie niepotrzebnych problemów przez ludzi wcale o kryształowym zyciorysie.... . To bolało, cholernie. Tym, bardziej, że nic sie im nie robiło. Ale juz wróciłam i tu wcale nie jest lepiej, wcale nie jest bardziej kolorowo. Skonczyla sie beztroska, mimo, że okupiona chwilowymi - tamtymi stresami. W sklepach oszustwa, kanty, biurokracja,  chamstwo  i brak kultury jazdy kierowców.......Przeraża mnie to wszystyko coraz bardziej. A zyc niestety trzeba.
Własnie słucham płyty z piosenkami A.Osieckiej. Wzrusza...carpe diem.
pozdrawiam serdecznie  z Tychów, mając nadzieję, że następnym razem będe miała okazję prosic pania o autograf.
Alicja i wciaż trwający w odmetach szczęscia jamniko -terier : Bronisław.
 
Alicjo z Tychów!
1.Koncert sie udal.
2.jakie było to jedzenie w wersji tajskiej/
3.Ludzie smutni i ponurzy bo nie ma światła pracy i pieniędzy.I bo jeszcze sto innych rzeczy.Ale to nie tylko polska specjalnośc.
4.ja także juz widziałam pierwszy snieg! W Cieszynie 20 października rano!
5.Dostało sie i Polakom i Szwedom.To chyba dobrze ze pani wróciła?Mimo wszystko.
6.Żyć wcale nie trzeba.Żyć NA SZCZĘScie mozna.Zawsze będę mowiła że zycie to cud.Mimo czarnych i burych dni w każdym sensie.
7.prosze brać przykład z Bronislawa i usmiechac sie nie tylko do niego.I słuchac Osieckiej.Pozdrawiam Tychy!MU
 
 dla pani alicji z Tychow-pierwszy śnieg tego roku!

 

Szanowna Pani Magdo,

Wybieraliśmy się z żoną od dawna na Chlip Hop. I dziś wieczorem nareszcie się udało! Dlatego piszę, bo muszę to napisać! Spodziewaliśmy się wprawdzie, co nas czeka, ale to było nadzwyczajne. Dziękujemy bardzo za cudowny wieczór i pani piosenki. Serdecznie pozdrawiamy. Do zobaczenia na kolejnym karaoke.

Z poważaniem. Ewa i Wojciech Dąbrowscy.

 

Mili panstwo!

 
Ale sie cieszę!!!!!!!Do zobaczenia 12-go-MU


 bilobil- dla pana wojtka

 

Chlip-Hop, dyplom AniS i jesień w botanicznym:)

 

Kochana MU,

Bardzo się cieszę, że mogłam wczoraj przyjść. Rozsądek mówił, żeby zostać i pisać pracę którą mam na sobotę, ale obiecałam koleżance, że ją „zaprowadzę” :). Koleżanka przeżywa właśnie trudne chwile w życiu, więc zaproponowałam Chlip – Hopa, zwłaszcza, że zobaczyłam na półce u jej dzieci Kołysanki Utulanki i wszystkie bajki. I dobrze się stało: koleżanka szczęśliwsza, rozweselona i bardzo zadowolona że była, ja także szczęśliwsza i nawet mniej zmęczona.

Bardzo mi się to wczorajsze przedstawienie podobało, bardzo. 

Byłam na przedstawieniu dyplomowym Ani Smołowik - bardzo mi się podobało i trzymam kciuki za karierę tej zdolnej dziewczyny. Robiłam zdjęcia, ale niestety nie wyszły, bo było bardzo ciemno, a poza tym Ania to osóbka tak pełna energii, że nie sposób Jej "złapać" w kadrze :) Jedno, które w miarę się udało wysyłam:)

Pozdrawiam i wysyłam jesień z botanicznego w którym z istot żywych spotkałam tylko kota.

Joasia

PS. Nagranie w TV było 14 lutego.
 
A oto nadzieja polskich scen - aktorka Ania Smołowik zmęczona, ale szczęśliwa po zagraniu przedstawienia dyplomowego.
 
I kilka zdjęć z jesiennego botanicznego - zaraziła mnie Pani fotografowaniem, najbardziej lubię uwieczniać kwiaty, łąki, koty i dzieci :)
 

 

 
Joasiu!
 
1.Tez byłam tam niedawno z załogą.zamykaja 31 -do wiosny.
2.Dowiedz sie o listopadowe terminy przedstawienia Ani.Może dam rade tam wpaśc.
3.14-go lutego powiadasz?dziekuje .zapisze gdzie trzeba.2007 czy 2006 roku?Pozdrawiam MU

 

Magda,
 zdjęcie obiadu Mateusza rzeczywiście niezaprzeczalnie potwierdza fakt że
 czas płynie; w zaleglym prezencie urodzinowym prześlę Ci naszą pocztą
 polską płytkę z moim krótkim filmikiem " Taka sytuacja"; jego bohater,
 niejaki Maniek, to kolejny dowód na płynną konsystencję czasu i na pogodną
 beztroskę Mańka. Będzie teraz na festiwalu Camera Obscura w Bydgoszczy.

 Nie wiem czy na urodziny STO LAT to najlepsze życzenia; powinno być: STO
 LAT W FORMIE PSYCHOFIZYCZNEJ ! - ZAWSZE TWOJA ASIA

 Opowieść blogowa o Babci Stasi i wróbelku - cudna ! Pozdrów ode mnie
 Babcię Stasię. Wojtek Szperl to mi coś mowi, nie mogę tylko przypomnieć
 sobie jego twarzy. Masz jakieś zdjęcie ?
 

Asiuztajaksem!
1."taka sytuacja"jeszcze  nie dotarła.
2.Bez formy psychofizycznej to udręka.Wiesz cos na ten temat.
3.Pozdrowię.
4.Nie mam niestety.Może sie odezwie...
5.ucaluj swoich.MU

 

Magusiu!
dziekuję! Tego dnia gralismy "chlip - hopa" i pamietam cie z garderoby.Byłaś
z koleżanką!A czy ty sie teraz uczysz?I w ogóle jak sobie radzisz w szkole i
nie w szkole?MU

 

Szanowna Pani!
Jestem wielbicielką Pani piosenek i całej  Pani działalności artystycznej.Wierzę również, że pomoże mi Pani odnależć przepiękną piosenkę z jakiegoś przedstawienia TV ,,Dziewczynka z zapałkami. "Jesteśmy w podobnym wieku ,piosenka dżwięczy mi w głowie od czsów szkoły( może liceum - lata 70-te) pamiętam fragmenty melodii zwrotki i cały refren.Słowa refrenu :Przechodniu stań, przechodniu spójrz, czy twarz nie ściska ci wzruszenie ......?......i wspomnisz Andersena.
Nigdzie nie znalazłam śladu tej pięknej piosenki ,jedyna nadzieja w Pani.
Jestem nauczycielką muzyki .
Pozdrawiam serdecznie.
Ewa Burtowy z Sopotu 
 
Pani Ewo!
 
To mi pani zadala zagadkę!Ja także to kiedys slyszalam ale nie umialabym ;powiedcziec ani kto spiewał ani gdzie i kiedy.Wydaje mi sie ze to może byc piosenka z STS-u .Może ktoś wie na pewno?Pozdrawiam MU

 

Szanowna Pani Magdo!
Proszę wybaczyć, iż zwracam się bezpośrednio do Pani w sprawie, która dotyczy Dorotki Osińskiej, ale moje próby bezpośredniego kontaktu z Pani Najgorliwszą Fanką spełzły na niczym, stąd ośmieliłem się skorzystać z Pani pośrednictwa. W czym jest rzecz? ;-) Otóż na Elbląskich Nocach Teatru i Poezji we wrześniu 2006 roku oraz w przedstawieniu "Para Nasycona" poświęconym twórczości Jana Wołka Dorotka Osińska wykonywała między innymi przepiękną piosenkę, której refren zawierał frazę: "Boże daj swym lizusom raj, nam za karę pożyć daj..." Moje poszukiwania w internecie tej piosenki lub jakichkolwiek informacji na jej temat spełzły na niczym, stąd ośmieliłem się zwrócić bezpośrednio z pytaniem do Wykonawczyni jaki tytuł nosi ta piosenka i kto jest autorem muzyki do niej. Niestety Jej oficjalna strona nie działa, a wysłany mail na - znaleziony na blogu - adres netowy pozostał bez odpowiedzi. Nie jestem pewien czy mail dotarł do Adresatki, czy też przepadł w wirtualnej przestrzeni, stąd też ośmielam się za Pani pośrednictwem jeszcze raz prosić o pomoc w uzyskaniu interesujących mnie wiadomości.   
Chciałbym w tym miejscu nadmienić, iż wraz z Przyjacielem opracowaliśmy stronę internetową poświęconą twórczości Jana Wołka, w której udało nam się dotąd zgromadzić około 100 tekstów piosenek napisanych przez Mistrza. Gdyby istniała możliwość uzyskania - oprócz informacji o tytule i autorze muzyki - również tekstu tej przepięknej piosenki bylibyśmy w Raju ;-) 
Z góry dziękuję za udzieloną pomoc i jednocześnie serdecznie zapraszam Panią do odwiedzenia naszego skromnego serwisu pod adresem:  www.janwolek.com   
Pozostaję z wyrazami szacunku!
Janusz Lewandowski
 

Panie Januszu!

1.Załogo!Pomóżcie panu Januszowi!A swoja droga co sie stalo ze stroną Doroty?!
2. jak sie ciesze że powstala taka strona!załogo - zalinkujcie na stałe!Pozdrawiam MU

Prooszę o kontakt : anna_musialik@wp.pl     Pozdrawiamy, załoga.

 

Droga Pani Magdo

Na początku pozwolę sobie pogratulować Pani strony internetowej, utrzymanej w specyficznej, ciepłej, wręcz domowej atmosferze. I to mimo, a może właśnie dzięki, jej drobnym niedociągnięciom technicznym :)

Zauważyłem w dziale korespondencji apel o pomoc w identyfikacji dziewczynki która ucierpiała w Tsunami. Na szczęście prośba ta jest już dawno nieaktualna, a rodzinę dziewczynki udało się odnaleźć, tak więc także ten apel zdaje się być już niepotrzebny.
Więcej informacji na temat dziewczynki i łańcuszka który krążył i miejscami nadal krąży po internecie znajdują się na stronie http://www.snopes.com/photos/tsunami/lostgirl.asp , niestety po angielsku.

Pozdrawiam ciepło
Michał
 

Miły panie Michale!

 
dziekuje za tę informację.Zalogo- dopiszcie tamże ta dziewczynka juz sie znalazla!Juz raz chyba o to prosilam?Mam skleroze, to prawda,  niczego nie jestem pewna .Mile zlego początki.Pozdrawiam bardzo cieplo_MU

Oj jak dziękujemy za te miłe słowa!!!! Czasem gdzieś słychać, że strona nie taka, że brzydka, że starodawna, że technicznie leży...Ale nam się podoba, z tymi wszystkimi niedociągnięciami bo jest taka ludzka:) Czasem może lekko zaspana, gdzieś niedziałająca....jednak ciągle jest. jeszcze raz dziękujemy Załoga.
Ps. A informacje o dziewczynce już kasujemy skoro happy end.


Witam pani Magdo,
byłam ostatnio na urlopie ..spędzałam po popołudnie ze znajomymi w kawiarni
gdzie z przyjemnością słuchaliśmy właśnie Pani utworów..Białe
zeszyty...Koncert na dwa świerszcze i wiatr....Przypominaliśmy sobie
wspaniałe teksty...które wraz z muzyką gdzieś tam w głowach siedzą od
lat..Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo wspaniałych chwil.  Urszula

pani Urszulo!

wzajemnie!!!MU

 

Serdecznie pozdrawiam i dziękuje za miły wieczór.Wyrafinowany humor, wspaniałe dialogi i piękne nostalgiczne piosenki w wykonaniu Pani i Androu . Dzisiaj w Lubelskiej Filharmonii  przypomniałam sobie bardzo dawne czasy,życzliwych ludzi , z którymi można było dyskutować,nie zgadzać się  z nimi ale pozostawać w przyjaźni. Więcej takich spektakli. Mam nadzieję,że przestaniemy "numerować" RP.      lilia
 
 
Lilio(?)!
 Tez mam nadzieję...pozdrawiam MU

 

Pani Magdo!
          Dziś było mi dane obejrzeć po raz kolejny koncert cudownych i niezapomnianych piosenek pana Jeremiego Przybory w Pani reżyserii. Jak zwykle zaśmiewałam się do łez słuchając piosenek zabawnych i wzruszałam przy Pejzażu bez ciebie w wykonaniu Hanny Banaszak. 
         Dziedzictwo Kabaretu Starszych Panów to dla mnie azyl i choć urodziłam się pod koniec lat siedemdzisiątych, ubiegłego stulecia, znam twórczość Mistrzów na pamięć. Szkoda tylko, że telewizja polska (poza kanałem TVP KULTURA) stała się tak bardzo komercyjnym medium, iż już nie przypomina rzeczy najbardziej wartościowych, które uwrażliwiają na świat i czynią choć odrobinę bardziej ludzkim. 
          Chciałam jedynie Pani podziękować za to, że Pani jest, że Pani piosenki uwrażliwiły mnie na słowo dzięki czemu nie wybrałam drogi życiowej wyzutej z człowieczeństwa, które zastępuje pieniądz.
                                Pozdrawiam  jesiennie, ale nie           depresyjnie
                             Katarzyna Organiściak. 
 
 
Pani Katarzyno Organiściak!
 
1.nawet nie wiedzialam ze to powtarzali .Ale sie cieszę!
2.Az strach pomyslec co by bylo, gdyby  nie było kanalu KULTURA!
3.Jesiennie ale nie depresyjnie-i o to nam wszystkim chodzi!PoZdrawiam serdecznieMU

 

Dla pani Katarzyny O

 

 

 


dziekuje za zaproszenie!Tego dnia jestem zajęta ale bedę trzymala kciuki!MU


 

Tak mi się przypomniało a propos Frankowej podróży...
Jest taka książka "Jeż" o chopcu jeżu i o tym jak staje się coraz mniej kolczasty pod wpływem miłości rodziców, dzień za dniem, miesiąc za miesiącem kolejne kolce odpadają... kończy się tak : " Nie wiadomo dokładnie co będzie dalej. Upłynie wiele lat, mały Piotruś stanie się dużym Piotrkiem. któregoś dnia pójdzie z rodzicami na spacer, a kiedy wyjdą na łąkę, rozpostrze ramiona, zamacha nimi jak skrzydłami i wzbije się w powietrze. A Oni będą patrzeć i będzie im smutno, że odlatuje, ale będą też rozumieli, że tak musi być. Leć synku, jak to dobrze, że nie boisz się latać". To chyba nazywa się miłość i mądrość - taka w najczystszej postaci.
 
Przytulam
a.
 
A!
 
O jak dobrze że to napisalas!taka mam nadzieje...ale co sie nadenerwujemy to nasze...MU

nasz globtroter Franek P.

22 października 2007

 

Pani Magdo, odszedł pan Jerzy Markuszewski. Bardzo smutno. To był wspaniały
człowiek.

Pozdrawiam
ŁB

ŁB!

To prawda.Jak dobrze że mogleś Go poznać...pozdrawiam MU

 

Droga Pani Magdo!

 Czuję, że cokolwiek napiszę to i tak nie w pełni odda tego, co
chciałabym Pani przekazać...
W końcu odważyłam się do Pani napisać. Przez dwa tygodnie zmagałam się
 ze strachem ( sama nie wiem, przed czym), a zarazem z chęcią podzielenia
 się z Panią moimi odczuciami odnośnie "Chlip- hopu" w Lublinie. Właśnie
 7 X 2007 r. to jedna z najważniejszych dat w moim życiu. Tego dnia
 pierwszy raz zobaczyłam Panią, Pana Andrzeja Poniedzielskiego i Pana
 Wojciecha Borkowskiego na "żywo". To było niesamowite uczucie. Już nawet
 nie wspomnę o samym " Chlip- hopie". Państwo jak żadni inni artyści
 wywarliście na mnie tak ogromne wrażenie. Przez cały ten czas chodzę z "
głową w chmurach". Żyję tamtym wieczorem. Opowiadam wszystkim znajomym,
 jaki z Pani jest Anioł.
 Zapewne Pani mnie nie pamięta, ale i tak muszę Pani coś powiedzieć. To
 dziecko, co wręczyło Pani aniołka i różę to właśnie ja. Chciałabym
 wytłumaczyć się z jednej rzeczy. Mianowicie, podczas rozmowy z Panią nie
 kontrolowałam swojego zachowania i słów. Gdy ujrzałam Panią za kulisami
po prostu oniemiałam. Serce "waliło" mi jak oszalałe, ręce drżały.
 Powinna Pani wiedzieć, że zwykle nie odczuwam strachu przed artystami.
 Jednak w wypadku takiej Artystki niestety nie miałam kontroli nad sobą.
 Chcę tylko Pani powiedzieć, że jest Pani fantastyczną osobą. Mam
 nadzieję, że wkrótce powtórnie odwiedzi Pani Lublin...

 Olga

 Ps.: Specjalnie dla Pani dwa zdjęcia robione przeze mnie. Osobiście
 uwielbiam to miejsce ( Ogród Botaniczny UMCS)  =)


 

Dziecko, ktore przez dwa tygodnie  zmagaloś sie ze strachem(sama nie wiesz
przed czym)!

1.Zapewne pamiętam.
2.Także mam nadzieje że odwiedzę.
3.Osoby, ktore lubia Ogrody Botaniczne są szczególnie bliskie mojemu
sercu.Przytulam i uciszam serce-MU

 

Milutka Pani Magdo!!!

 Na początku przesyłam bardzo ciepłe pozdrowienia z okropnie zimnych i
 okrytych białym puszkiem gór!!!

  Znalazłam Pani stronę właściwie przez przypadek...Otuż, jestem na
 pierwszym roku
 polonistyki i szukałam wierszy Agnieszki Osieckiej,ponieważ mamy napisać
 erudycyjny esej naukowy(samo brzmienie tych słów przyprawiło mnie o
dreszcze na pierwszym wykładzie)...I tak szukając natrafiłam na tą
 stronę... A później, też zupełnie przez przypadek przeczytałam,że
 18.10.07r bedzie Chlip-Hop w mojej miejscowosci troche
 górzystej,oczywiście skorzystałam z okazji i poszłam...Dla
 przypomnienia...jestem tą dziewczyną,która po spektaklu podeszła po
 autograf,choć tak naprawdę był on tylko pretekstem do tego by przez
 chwilę z Panią pobyć... a że w życiu
 najpiekniejsze są właśnie chwile,była ona cudowna i wiele mi
 dała...(swoją drogą pewnie Pani nie pamięta,ale to nic :) )
  Chciałam powiedzieć,że przed pójściem na ten spektakl myślałam,że
 wszystko skończone,że w moim życiu nic już dobrego nie może się
     zdarzyć(wiem,ze jestem młoda i w sumie co ja moge powiedzieć o
   życiu-mógłby ktoś pomysleć,ale wiem,niestety chyba już za
  dużo),beznadziejne dzieciństwo,traumatyczne przejścia,smutny
  dom...Myślałam,że moje życie jest już tak zniekształcone,że i tak nie
będę go w stanie nigdy ułożyć.Nie wiem co to miłość, a jej nie znając
 trudno coś dobrego stworzyć...Jedynymi rzeczami dzięki,którym normalnie
  funkcjonuje są wiersze,muzyka i wrażliwość na to, co mnie otacza czyli
   na moją ukochaną przyrodę i na ludzkie życie...O ironio! Tą
  wrażliwość,posiadam tylko dzięki temu co przeszłam...moze to i
 dobrze,ponoć nawet największe zło,może się obrócić ku dobremu.No
 tak,zapomniałabym o jednej ważnej rzeczy,która czasem jest dla mnie
 skarbem,a niekiedy przekleństwem - samotność.W mojej smutnej
 'samotni'(którą po części kocham) pisze,rozmyślam i czytam-zazwyczaj
 wiersze..bo  pomagają,a nienawidzę jej za to,że niekiedy doprowadza ona
 do obłedu,gdy ma sie 300 numerów w telefonie,a nie ma sie do kogo tak
 naprawdę odezwać...
 Też tak się rozpisałam...a nie o tym chciałam pisać.Chciałam w sumie
 podziękować...Bo Chlip-Hop obudził we mnie coś dobrego,cudownego i
 pozytywnego!!!!!!Chęć robienia tylu pięknych rzeczyChyba zrozumiałam,że
 życie mimo swych czarnych stron,jest największym darem,jaki można
 otrzymać i w zasadzie,to nie żałuje niczego,bo to co mam,co
 miałam,przeżyłam-jest moim skarbem,z którego,może kiedyś coś dobrego
 wyniknie...Może to wszystko dziwne i dziwnie wygląda,bo ktoś mogłby
 uznać,że taki spektakl nie jest w stanie wpłynąć na życie człowieka i to
 w taki sposób,ale,że ja zawsze byłam dziwakiem-na mnie podziałał :)
 Wracałam z niego tak rozanielona i rozbawiona,że o mały włos,a
przejechałabym przystanek, na którym miałam wysiąść,by dotrzeć do domku
 :)
 To chyba tyle chciałam napisać,właśnie słucham Pani piosenek, rozkoszuje
 sie ciepłą filiżanką herbaty i cudnym nocnym niebem przy mniej cudnej
pogodzie,którą czuję aż zza okna..brr
  Dziekuję...bo jest Pani poniekąd sprawcą tej mojej przemiany!!!!!!
  Pozdrawiam i ściskam bardzo,bardzo mocno(chcialam to zrobić po spektaklu
 jak Pani dawała mi autograf,bo gdzieś czytałam,że cudownie Pani
 przytula,a ja lubię się przytulać,może dlatego,ze tak mi kiedyś tego
 brakowało,ale myśl,że sie Pani wystraszy,nie pozwoliła mi na ten szalony
 czyn)


 Ps.Przepraszam za błędy,polonistykę studiuję z miłości do poezji
 tylko-daj Boże,żeby mi to 'tylko' wystarczyło,żeby tam przetrwać...poza
 tym późno już,nawet mój kot śpi :)
 Ps1.Nie ukrywam,że istnieje w moim sercu iskierka nadziei,że Pani
 odpisze,ale nawet jeśli nie, to i tak nieświadomie Pani wiele zmieniła w
moim życiu... w sumie nie tylko tym spektaklem,piosenkami,ale także
 tym,że Pani jest... :)

  A i jeszcze chcę dodać,że  jakiś czas temu kolejny dzień był dla mnie
 nie do zniesienia,a teraz 'tęsknię za kolejnym dniem'...choć bywają
 różne,jak to w życiu...

                                  Pozdro
                                         Anuśka :)

Anuśko!

Tęsknij koniecznie!!!Jeszcze będzie za czym.PRZYTULAM-MU

Dla Anuśki- drzewo koło Bielska Białej

 

"Magusiu",
1.Ciekawość mnie rozpiera jaki to Pan Wojtek byl scenarzystą programów
 Bogusławskich ? Dominikę świetnie pamiętam, czy Ona nie była na zdjęciach
 w Paczkowie ? Tam gdzie była też Wojnowska ?Przypomniał mi o tym Tomaszek
 Łabędź- tak sobie kiedyś "blogowaliśmy" przez telefon i wtedy Paczków się
 nam przypomniał... Paczkowskie  noce ...Dominika była Twoją koleżanką (
 mimo sporej różnicy wieku ) a ja byłam zazdrosna. O Ciebie i Tomaszka...
 Bardzo śmieszne czasy. Zdjęcia rewelacyjne ! Chyba nawet pamiętam ten
 moment na Woro. Ja też tam byłam.To była jakaś dogrywka w studiu. Na tych
 zdjęciach wyglądasz całkiem na czasie. Ech ta moda !
 2. Jak kiedyś może mi się przydaży mieć więcej czasu to znajdę zdjęcie
 małego Mateusza z mojego prehistorycznego ślubu i zeskanuję.Na dowód że
 czas płynie. Jakie Te Twoje dzieci duże mężczyzny !. Przystojniaki
 !Gratulacje z powodu tego ślubu !
 3. K.B. z powrotem w szpitalu. I tak już będzie...Szpital, dom , szpital.
 Mnie pęka kręgosłup. Michal placze, a ja mam wyschnięte oczy. Nie chcę
 płakać żeby nie ściągnąć złego. Czasami tylko krzyczę na K. Że mi to
 zrobiła.
 4. " Szafa polska" będzie za oceanem w Chicago, na festiwalu filmu
 polskiego.  W wyszukiwarce " pffamerica".
 Całuję - asiaztajaksem
 

Asiuztajaksem!

1.Wojtek Szperl.Chyba współscenarzystą ale juz dobrze  nie pamietam.Bardzo
miły i kochany czlowiek.
2.Dominikę uwielbialam!A i Tomka także...
3.Znajdź malego Mateusza z Twojego slubu nA DOWÓD ŻE CZAS PŁYNIE!!!
4.Nie krzycz, bo Ona nie ma pojęcia że Ci to zrobiła.Ale i mi cierpnie skóra
na myśl,że moglabym to zrobic swoim dzieciom...
5.Należy sie to "Szafie".i Tobie.
6.Ucaluj Michała!

Dla Asi z Tajaksem-na dowód ze czas plynie-obiad Mateusza 31 grudnia 1977 roku!


 

lajf

 
Czasem idzie jak "na żółwiu", chciałoby się powiedzieć, wykrzyknąć "wioooooooooooO"
 
Ale jednak, łapa za łapą i do przodu. A co, spieszy nam się gdzieś???
 
Jak trasa Rolling SONGSI? Złakniona wieści .
 
A.
 
Ps0. Tu śluby tam rozwody, dziwne to wszystko, zupełnie jak drzwi w urzędzie "wydawanie aktów urodzenia" a stolik obok "wydawanie aktów zgonu". Taki lajf???
 
A!
 
1.Taki lajf.A od jednego stolika do drugiego Cale  Nasze Życie.
2.Najważniejsze że do przodu.Nie przesadzajmy z ta prędkością.
3.Rolling Songsi po kolejnym tourne wykonczeni ale szczęsliwi.Bo potrzebni ludziom.
4.A kto to tak ładnie narysował?
5.Wszystko wskazuje na to że widzimy się we czwartek.
6.Radziłabym :pracować z chęcią,Duzo Spać, jeśc zdrowo i cieszyć sie czym tylko można!MU

dla anuli-Rolling Songsi w trasie

 

Pani Magdo!
Zupełnie nie wiem co napisać,w jaki sposób...Bardzo Panią cenię jako artystkę i czowieka. Dopiero dziś odważyłam się skrobnąć do Pani kilka słów. 18 października przyjeżdża Pani wraz z innymi wielkimi artystami do Bielska-Białej.Mam już kupione bilety na "Chlip-hop" wraz z mężem od ponad tygodnia w pierwszym rzędzie na samym środku,by odczuwać tę unoszącą sie poezję głęboko we wnętrzu siebie.Chciałabym Pani zapytać czy nie ma Pani nic przeciwko,by robić sobie zdjęcia i dać jeden autograf komuś kto Panią ceni?Czy nie jest to naruszenie Pani prywatności-zazwyczja nie mam odwagi podejsć do artysty i porozmawiać...
Pozdrawiam serdecznie!Może zdobędę się na odwagę i podejdę po spektaklu do Pani...
Agnieszka.
 

 

Pani Agnieszko!
Mam nadzieję że pani podeszła i zrobila zdjęcie!PozdrawiamMU

 

Jeremi Przybora i Kalina Jędrusik :
- Jesienna dziewczyna ?!
- Właśnie.Tymczasem lato skończyło się tak niespodziewanie,a jesieni jeszcze
nie widać...
- A więc właściwie,co teraz jest ?
- Nie wiadomo.Już nie lato,jeszcze nie zima.Ale i nie jesień,bo liście są
zielone.Chociaż strasznie zimno.
- Ale przecież kiedyś była jesień i czekałem na Panią.Pamięta Pani ?
- Ach,ja jestem raczej w perspektywie.Ja nie pamiętam...
- Dopiero po tych chryzantemach,które Pani zostawiła,poznałem.
- Nie,nie pamiętam...
Pani Magdo Miła.Pozdrawiam czule,zawsze.Jesiennie.Piotr.

Piotrze!

Właśnie mówiłam o Kalinie do filmu o NIEJ...Ja pamiętam!MU

Dla pana Piotra G z Krakowa- fot:Malgorzata Borzym

 

Pani Magdo Kochana...w środę w Rzeczpospolitej była płyta z Piosenkami
 Agnieszki Osieckiej  ..."Kobiety Mojego Życia"...nagrana podczas koncertu
 w Programie Trzecim Polskiego Radia w 1993r. Słucham jej od środy... dzis słucham 3 piosenek..."Pornografia", "Na
 zakręcie" i "Miasteczko Beltz"...Pani Magdo i płacze na tym "Pani
  miasteczku..." jak bóbr...ale to takie dobre to dla mnie łzy...
 Bardzo Dziekuje..., że Pani JEST i tak cudnie nam śpiewa...:)))

 Gdyby miała Pani ochote i czas zajrzeć do mnie to zapraszam:
 http://www.myspace.com/coffeena

 ...Przytulam do serca...
Ola

Olu!
1.czasu na razie nie mam!!!!!!!!!!
2.A ja przegapilam te plyty!Mam nadzieje że mi je wyslą...
3.Jak dobre łzy to trzeba ryczec i ryczec.To leczy.Ale tak , żeby nikt nie
widzial!Przytulam-MU

 

Pani MU,
to ja tradycyjnie dziękuję za kolejny niezapomniany wieczór. Niezwykłe to było Karaoke. Do Warszawy jechałam z Wrocławia, drugiego końca Polski, w pociągu spędziłam ponad 7 godzin /całe szczęście, że po 4 dosiadła się Aleksandra, bo dostałabym świra/. No ale co ja tu będę pisać? Było warto i dla takiego wieczoru mogłabym jechać i 15 godzin.
Takie piękne piosenki, Dorotka O., Pani Prezes KJ śpiewająca "Na zakręcie" - tam po prostu trzeba było być. I ja cieszę się bardzo, że - mimo wcześniejszych niepewności - byłam, widziałam i słyszałam na własne oczy i uszy.
Wiem, że zdjęć sporo i przepraszam, ale jakoś nie mogłam się zdecydować, które wybrać.
 
Matko, JAK ONA ŚPIEWA! Płytę mam i znam na pamięć, ale na żywo słyszałam pierwszy raz. Dziękuję, że Ją Pani zaprosiła.

 

A to jedno z moich ulubionych
 

I drugie ulubione
 

I chyba dzięki Pani w końcu zmieniłam zdanie o śpiewającej KJ...
 

A we wtorek wizyta u Agnieszki. Tak tam było ładnie, kolorowo...
 
Przytulam i już myślę nad listopadem. I znając życie, pewnie jak zwykle coś wymyślę.
K z Ł
P.S. Czy płytka działa i czy nadal nie zamierza Pani mnie mordować?
 
Kz L!
 
1.To juz niech zaloga zadecyduje , ktore wybrać.Dziekujemy!!!
2.Wymyśl i przyjedź.To nie jest daleko.
3.ja milo ze bylas u Agnieszki!
4.Nie zamierzam a nawet jestem wdzięczna.Tylko chwilowo mi sie gdzies zawieruszyła...Pozdrawiam  i dziekuje za zyczenia urodzinowo imieninowe!MU


 

Szanowna Pani Magdo,
gratuluję przedstawienia. SUPER !. Nie wiedziałem, że Pan Andrzej tak
potrafi śpiewać a żałuję, że Pani tak mało śpiewała. Pomysł nagrania płyty
 "duety" z AP - wspaniały. Dziękuję za poświęcenie mi czasu i szczególnie
 za
 wpis w książce "Rozmowy w tańcu".(...)Wysyłam kilka
 zdjęć z przedstawienia. Mam nadzieję, że choć kilka się spodoba.
 Pozdrawiam serdecznie życząc również "...niech Pani dobrze będzie w życiu"
 Marek K.


Panie Marku mily!

dziękujemy bardzo!prosze pozdrowic żonę -MU

 

W jedynie słusznej sprawie

Spieszę donieść wszystkim zainteresowanym, że w tym roku klucz „w jedynie słusznej sprawie” przemknął nad Warszawą (pomiędzy Śródmieściem i Żoliborzem) siódmego października w godzinach nocnych (1:30). Widać nie było … ciemno i zachmurzenie 100%. Ale słychać i owszem… Tego samego dnia (koło 16) nad Białołęką widać było przez chwilę malutki „kluczyk” złożony z 9 żurawi. JESIEŃ IDZIE – nie ma na to rady…
A

 A!
Ano nie ma.Ale za to bedziemy dlużej spać i może dożyjemy do wiosny.Całuję!Magda

dla A od żurawi-okienko z problemami (w baszcie cieszyńskiej)... 

 

podziekowanie za piosenki starszych panow

 
Pani Magdo,
chciałam serdecznie podziękować za wspaniały wieczór z Piosenkami Starszych Panów, który miał miejsce w Teatrze im. A. Mickiewicza w Częstochowie 6 października 2007 r. Dziękuję za chwilę wzruszenia i eksplozję pozytywnych emocji!!! Moja przygoda z piosenkami z Kabaretu Starszych Panów rozpoczęła się ponad 15 lat temu w Teatrze Witkacego w Zakopanem. Teatr ten wystawiał "Samotny Wieczór czyli Herbatka przy ognisku" według J. Przybory i J.Wasowskiego. Długo czekalam na podobne wydarzenie kulturalne i jak widać doczekałam się. Cierpliwość została nagrodzona. Wielkie dzięki!!!
Izabella z Częstochowy, miłośniczka KSP 
ps podziękowania kieruję również do całego zespołu artystycznego, który brał udział w tym przedstawieniu
 
--Izabello z Częstochowy!
 
Bardzo dziekuje w imieniu całego zespolu artystycznego, ktory bardzo chetnie wziął udzial w tym przedstawieniu - MU

 

Pani Magdo Mila,
 Bardzo Pani dziekuje za zaproszenie na Chlip-Hop. To bylo wspaniale po
 tylu latach nieobecnosci w kraju sluchac tych bliskim mi sercu piosenek. No i
 te
 dialogi w czystej polszczyznie ktorej nie slyszalem juz od wielu lat.
 Nigdy
 tego nie  zapomne.
 Spotkalem sie ze swoja klasa maturalna po raz pierwszy od 64 roku. Nic sie
 nie zmienilo tak bylo jakbysmy wczoraj byli razem w klasie... zawsze
 wiedzialem ze to byla wyjatkowa grupa ludzi.
 Jaki maly jest ten swiat. Zobaczylem dzisiaj na Pani stronie zdjecie Krysi
 Namyslowskiej mojej przyjaciolki z Polski.
 Z Krysia mam sporadyczny kontakt od wielu juz lat. Zadzwonilem do niej
 przed
 chwila i powiedzialem jej o tych zdjeciach na Pani stronie.  Zaraz je
zobaczy, a ja wrocilem do rzeczywistosci i zaraz lece do pracy.
 Jeszcze raz dziekuje za wspanialy koncert. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
 Yurek


YURKU!

Bardzo sie ciesze ze moglam pana poznacTego wieczoru "Chagalla"
 spiewalam myslac o Panu.Pozdrawiam serdecznie!MU>
ps.A swiat rzeczywiscie jest coraz mniejszy.

 

 5 października 2007

 

Kochana Pani Magdo!

 

Na Pani stronę zaglada tylu ludzi  wraźliwych na piękno piosenki poetyckiej, czy literackiej. Zawsze z takim ciepłem odpowiada Pani na e-maile i bardzo mi miło gdy i na mój list czasem Pani odpisze:) Dla tego pozwoliłam sobie napisać o mojej przyjaciółce Magdalenie Łowkiel. Magda ma piękny liryczny głos, jest bardzo wrażliwa i ma osobowość sceniczną. To niebanalna dziewczyna, która uwielbia spiewać i ma już parę sukcesów na swoim koncie między innymi brązowy gryf zdobyty na XII Poetycko - Muzycznej Bitwie Pod Gorlicami wraz z własnym zespołem Ludzie Deszczu, tam otrzymali też kwalifikacje do Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie, oraz wystąpili w programie "Regiony kultury" (zespół przestał istnieć, koledzy rozjechali się po świecie), w tym roku spiewała już solo na Spotkaniach Zamkowych "Śpiewajmy Poezję". Pan Jan Poprawa napisał o Magdzie cytuję-"I Ludzie Deszczu w tym ostatnim największe wrażenie zrobiła frontmenka Magdalena Łowkiel zapamiętajcie jej nazwisko". Magda bierze też uidział w różnych projektach muzycznych, dziewiątego października będzie razem z Basią Raduszkiewicz śpiewać na koncercie poświęconym Markowi Grechucie. Obecnie Magda jest na etapie szukania niebanalnego pianisty, lub gitarzysty do stworzenia niebanalnego projektu z poezją w tle. Jak już pisałam, na Pani stronę zagladają ludzie interesujący się poezją śpiewaną i może znajdzie się ktoś, kto by chciał z Magdą podjąć współpracę...

Najlepiej kontaktować się na gg: 3133574 lub e-mailem: bimco14@go2.pl

Pozdrawiam jesiennie, ale cieplutko! Ania

 

Aniu i Frontmenko!

Może ktos sie znajdzie...pozdrawiamMU

 

Witam !!!


            Koncert pamięci Marka Grechuty odbędzie się 15 pażdziernika w
 sali
 koncertowej Ośrodka Kultury Ochoty "oko"
 przy ulicy Grójeckiej 75, o godzinie 20.00.

            Wystąpi zespół w składzie:

            Tomasz Szukalski-saksofon
            Robert Majewski-trąbka
            Jacek Niedziela-kontrabas
            Krzysztof Dziedzic-perkusja
            Wojciech Majewski-fortepian

            W programie utwory z płyty Grechuta(Sony 2001).Będzie można
 nabyć
 książkę Marek Grechuta-Portret artysty(Znak 2006).Wojtek.
 

Wojtku M!

ja zrobie wszystko żeby tam wpaść.Slucham twojej plyty!Pozdrawiam MU

 

Karaoke bez ZORRA? BZwA protestuje i bardzo mu się taki rozwój wypadków nie podoba!
K z Ł, czyli prezes
 
Prezesie!
 
Zorro ma swoje życie i nic na to nie poradzimy.Ja także bardzo żałuję!Pozdrawiam MU

dla prezesa- Zorro na pociechę; fot chyba Ewa Całka?
 

 

dopiero teraz o Płocku

 

Pani Magdo,

Czas ciągle mnie goni, czego bardzo nie lubię. Wieczorami jestem bardzo zmęczona i nie mam na nic siły, a czasem siedzę do późna, bo trzeba coś zrobić pracowego.

Tym bardziej więc dziękuję za piękny ostatni weekend lata. Płock był wyjątkowo piękny. Mam szczęście, bo mogłam pojechać samochodem – no, „nie histeryzujmy” z tym samochodem – 12 letni Polonez :), który tylko czasem gaśnie na światłach, ale się uruchamia. Przy czym to wcale nie jest mój samochód, ale mogę sobie go używać aż do grudnia – jeśli będzie uprzejmy się nie rozsypać.

Dobrze, że już po Płocku i Kutnie przypomniało mi się, żeby sprawdzić czy ubezpieczenie jest aktualne – było, natomiast NIE aktualne były badania techniczne :) – już są aktualne.

             Jechałam więc moim ulubionym Złomem, czułam się bardzo szczęśliwa, że MOGĘ nim jechać na Pani koncert. Droga do Płocka była spokojna i prześlicznie oświetlona jesiennym słońcem. Bardzo lubię kolory końca lata.

A potem już było coraz piękniej:), spacer po mieście i fotografowanie z myślą o Pani,

 

Bazylika katedralna z 1114 roku

replika XII wiecznych Drzwi Płockich

 

   Dziękuję za koncert – JAK PANI ŚPIEWAŁA!!! I jak pan Wojtek grał! Dziękuję za wszystkie piosenki (zwłaszcza moją ulubioną) i wzruszenia.

mój aparat wślizgnął się na próbę :)

 

autografy i rozmowy

uściski po koncercie

 

Wracałam z Asią, więc droga minęła bardzo szybko i miło, bo to miła i dzielna dziewczyna i miałyśmy o czym rozmawiać mimo, że poznałyśmy się właśnie w Płocku :).

Przesyłam kilka Płockich zdjęć.  I wiele ciepłych myśli :).

Joasia

 

Joasiu

Wy miałyście szczęsliwy powrót a nasza Anula autobusem sie tARABANIŁA...Tez mam coś dla was...MU

 

Ale też szczęśliwie się dotarabaniła:)

dla joasi i Kasi

JW

 

Pierwsza Damo Tercetu! Było przemiło!!!! I starsi i młodsi bardzo
dobrze odbierali spektakl. A ja z moim mężem naśmialiśmy się zdrowo.
Nie wiedziałam, że o smutnych rzeczach można tak bardzo inteligentnie
i na wesoło. Wydaje mi się, że i pani i Andryou  i Allegro również
świetnie się bawicie przy tym występowaniu. Ale Ucho to takie sobie
miejsce i było okropnie ciepło..tak sobie pomyślałam, że u nas w
Malborku mamy ładniejsze i milsze sale np. karwan przy zamku czyli
dawna zbrojownia. I dziękuję za tę chwilkę po! Przytulam mocno paJola

Jolu!

1.O smutnych rzeczach najzdrowiej jest mówić na wesolo.O ile i dopóki się
da.
2.My także bawimy sie nieźle.A w Gdyni publicznośc bardzo nam w tym
pomagała.
3.Ciągle mówisz że w Malborku macie wszystko ladniejsze ale jakoś nikt z
Malborka nas nigdy nie zaprosił.Zostaje nam tylko marzenie o dawnej
zbrojowni...
4.Chwilka dla każdego - to dla nas godzina...ale nie narzekam bo bylo
cudnie.Odtulam.Pozdrów męża-MU

 

dla joli p-widok z hotelu gdynia

 

Pani Magdo i Załogo,
dzięki wielkie za te 5 lat. Najpierw tylko czytałam, od roku z haczykiem piszę i mimo, że nie sądziłam kiedyś /o ja GUPIA/, że ta strona stanie się najważniejszą w sieci, to teraz nie wyobrażam sobie bez niej życia.
Dorotko, dzięki, że namówiłaś Panią Magdę na tę stronę.
Pani Magdo, dzięki, że dała się Pani namówić.
Anulo i Justynko, dzięki za to, że dzięki Wam ta strona ciągle istnieje.
Pozdrawiam, najserdeczniej
K z Ł
 
KzŁ!
 
Do życzeń Z CAŁEJ MOCYprzyłącza się MU! 

a oto i Załoga jesienią...

ale ten czas leci... 5 lat a jak chwila...Dziękujemy. Załoga.

 

Kochana Pani Magdo,

Pięć lat to bardzo dużo. Czytam stronę prawie od początku, piszę od ponad 4 lat. Dziękuję za ten czas i za wszystkie spotkania z Panią internetowe, sceniczne i za sceniczne :), każde daje mi dużo radości i wzruszeń. Dziękuję za to, że się Pani chce czytać, pamiętać i słuchać – to nie jest oczywiste i wymaga wysiłku.

Załogo – wam też dziękuję- Dorotko jesteś Wielka bo udało Ci się namówić MU do posiadania strony, Anulo – dzięki za wszystko, co robisz :).

Joasia

 

 

DZIĘKUJEMY!!!

 

Droga Pani MU!
Długo nie pisałam(jeden z moich listów przepadł gdzieś w zapchanej wakacyjnej skrzynce), ale tak się złożyło, że mój organizm odmówił posłuszeństwa.Na hasło, że właśnie w tym roku należą mi się wakacje, bo w szkole żadnych wielkich remontów...zareagował chorobą (najpierw musiałam się poddać operacji, potem kręgosłup i nerki odmówiły współpracy ze mną). Jak z tego wyszłam, pognałam do szkoły nadrabiać zaległości. A było co robić, bo nareszcie po wielu perturbacjach udało mi się doprowadzić do nadania imienia naszemu Gimnazjum i LO. 12 września 2007, w dzień urodzin Stanisława Lema odbyło się uroczyste nadanie imienia i odsłonięcie tablicy pamiątkowej.
I już jesteśmy z LEMA, tak powiedzieli uczniowie. Wszystko się udało. Recenzje były mniej więcej takie: było uroczyście, bez zadęcia, elegancko, wzruszająco i co najważniejsze nie było nudno, choć siłą rzeczy jest to dosyć gadana impreza. Młodzież pokazała niezły spektakl "Księżniczka Krystala i bladawiec" oparty na prozie naszego patrona. Byłam bardzo zadowolona, że wszystko dobrze wyszło, poziom stresu zaczął opadać, ja nadrabiałam kolejne zaległości...i kiedy stwierdziłam, że mogę odetchnąć - to żeby mi nie było za dobrze, zjawiła się w szkole kontrola NIK...i znowu mam co robić, bo trzeba przygotować masę dokumentów do sprawdzenia.Rozważam zamieszkanie w szkole :) , bo ostatnio wracam do domu, by się przespać.
Zaglądam na stronę i blog, by podładować akumulatory...zwykle późno w nocy.
Przesyłam serdeczności, życzę zdrowia, nie zapominam,pozdrawiam jesiennie...i proszę się do mnie uśmiechnąć znad filiżanki herbaty...
GK
P.S. zdjęcia: 1.wystawa, 2. tuż po otrzymaniu aktu nadania imienia szkole
 
GK!
 
I ja nie zapominam i usmiecham sie znad ślicznej filiżanki od Pani.A widze że chorujemy podobnie.Uszy do góry!MU 

 

Dzień dobry

(...)Przeczytałam na stronie  internetowej, że zbliżają się Pani  urodziny.Już dziś życzę wszystkiego dobrego, radości wewnętrznej i światła, które zresztą jest w Pani, pogody ducha  i udanych koncertów. Ma Pani w sobie dobrą energię, a ona udziela się  innym. Pozdrawiam serdecznie.

Eliza Leszczyńska-Pieniak.

 

Pani Elizo!

dziękuję.Niech sie pani zyje spokojnie...MU

 

od asiztajaksem


Oj Magda, Magda ...ile tu pięknego, radosnego,twórczego życia na tej
 stronie... K.B już w domu, po miesiącu pobytu w szpitalu, w łóżku pod  grającą kolysanki gwiazdką z dziecięcego łóżeczka Tajaksa. Nie mówi. Lubi
 patrzeć na refleksy światła na suficie i polubiła gwiazdkę -
 pozytywkę.Codziennie moje pół dnia u Niej.Druga połówka musi starczyć
 Klusce , Tajaksowi i mnie samej.
 Jak nie ma wyjścia to trzeba się po prostu do swojej sytuacji
 przystosować. I już. Tak mi ostatnio powiedział 26 letni młody mężczyzna
 sporo chory. Wielkie pozdro.
 

Joasiu!

I mial on świętą rację.Bunty tu na nic.Ale i nie mozna sie poddawać.Ale ty
to wiesz.Ucałuj swoich!MU

 

 

okruch z Pajęczyny

 

Pani Magdo Kochana,

czy Pani wie, że Zosia mówi na Panią „ciocia Umer” ? Pewnie myśli, że ktoś kto codziennie śpiewa jej kołysanki do snu, nie może być tylko panią.

Czasem ogląda ze mną zdjęcia z Pani strony i blogu. Lubi.

U nas źle, smutno. Żal, że tak się zaczyna Bycie Hani. Bo Hania, która jako malutkie ziarenko słuchała piosenek Starszych Panów we Wrocławiu, ma prawie cztery miesiące. A Zosia, która słuchała tych samych piosenek, w tym samym Wrocławiu, w tym samym moim brzuchu, tylko troszkę wcześniej, ma dwa i pół roku (to tak dla przypomnienia). I co, naznaczone już są?

Jesteśmy, pamiętamy i czytamy.

Agnieszka

 

Agnieszko!

Już są.Bąźcie pamietajcie i czytajcie.Ciocia MU

 

Droga Pani Magdo

Minęło już sporo czasu od naszego spotkania w Praniu. Pamięta Pani okularnika, który z żoną swoją, po spektaklu Chlip-Hop, podszedł do Pani z prośbą o wpis. Jestem tym biologiem, w którego torbie ciągły bałagan, w której muszą współegzystować ze sobą tak różne światy jak: wiersze Agnieszki Osieckiej, klucz do oznaczania roślin i bezwzględne przepisy coraz gorszego prawa.

Chciałem już dzień wcześniej spotkać się z Panią po koncercie „Pamiętajmy o Osieckiej”, ale tak szybko się Pani oddaliła... No, ale następnego dnia udało się! Cudownie refleksyjny i miejscami komicznie śmieszny Chlip-Hop, po którym dała Pani szansę swoim wielbicielom, do którym i  ja się zaliczam.

Dziękuję za płytę „Kruchy świat, kruche szkło”, którą udało się, z Pani rąk dostać. To wyjątkowy album.  Często go słucham. Z „Kruchym światem, kruchym szkłem” nie roztaję się na dłużej, nawet wożę płytkę ze sobą w samochodzie. Uwielbiam Pranie, Puszczę Piską, Karwicę Mazurską, Krzyże i wiele, wiele miejsc, w których można prawdziwie odpocząć od zgiełku wariacko zabieganego świata. Słyszalny w tle odgłos puszczy, przy dźwiękach muzyki Grzegorz Turnaua powoduje, że będąc w samym sercu zakręconego świata biznesu, chłodnych kalkulacji i przedwyborczych deklaracji, można odnaleźć upragnioną ciszę. I można, choćby na czas słuchania tej płyty, powrócić ponownie do ulubionego przez Mistrza Gałczyńskiego - Prania.

Życzę wszystkim, bu zakosztowali klimatu leśniczówki w Praniu słuchając płyty „Kruchy świat, kruche szkło”.

Serdecznie Panią pozdrawiam i życzę wiele cierpliwości i ciepła na nadchodzące jesienne szarugi, których nie za bardzo Pani lubi.

Okularnik   

 

Okularniku!

Pamietam pana! ja także uwazam  że to wyjątkowy album!Cierpliwość mi sie przyda.Pozdrawiam serdecznieMU

 

 

                  Witam kochana, duża p. Magusiu.

 

Jak co roku o tej porze dopada mnie smutek i bezsenność.

Od początku września mam problemy ze snem i to zaliczam to skali-poważne. Leki nie pomagają, zioła tym bardziej. Nie wiem z czego wynika moja bezsenność nie mam poważnych problemów ,czuję się kochana, kocham i chyba to najważniejsze, najgorsze jest to  że po nieprzespanej nocy ciężko mi funkcjonować. Ukojeniem dla mnie są wiersze Lesmana w duecie z pani muzyką.. -ale to tylko w jakiejś częsci  pomaga.

           W szkole jak to w szkole-ten czas tak galopuje, wrzesień zleciał miło.. z przymrużeniem oka nauczycieli na wiele spraw, bo ja jak i większość jest jeszcze w depresji powakacyjnej.-Mało czasu na wszystko, telewizji nie lubię, więc wolne chwile spędzam w świecie ksiązek lub z moją elitą przyjaciół:)

            Ostatnio dostałam e-maila od pani dawnego kolegi z lat 70, scenarzysta programów TV, w których jest m.in. „O niebieskim pachnącym groszku”. Śpiewała pani z Nardellim jego piosenkę pt. „Deszcze”. Panu Wojtkowi bardzo zależy na kontakcie z panią,ja niestety nie znam ani adresu pani ani telefonu, więc pani sprawi mu niespodziankę jeśli napisze pani e-maila (…). Bardzo mi przykro, że tak potoczyły się państwa losy może gdyby nie wyjazd do Monachium….Dostałam kilka zdjęć z lat 74-75 ślicznie pani wyglądała-ze spaceru i długiej rozmowy w Łazienkach oraz z panią Krysia Namysłowską przed Telewizją w Warszawie.  Z okazji pani urodzin 9 października życzę pani: Rozsądku w zyciu, umiaru w piciu, Dobrego zdrowia, pieniędzy mrowia. Ciągłej radości, szczęścia w miłości. Wspaniałej pracy, wysokiej płacy. Pomysłów wielu, dojścia do celu. Rekordów bicia i 100 lat życia. Utulam i całuję,  mała Magusia…

 

PS Na pani Krysi J. stronie jest pani forum „MU”-proszę tam kiedys zajrzeć przemili ludzie, ,a pani Kinia z Łodzi;)ojoj:)

 

Mała Magusiu! 

1.Musisz cos zrobić z tym spaniem; to znaczy poradzić się mądrego  lekarza.  I nie ma żartów; wiem coś o tym.

2.A jakim cudem dostałaś emaila od Wojtka?! Zaraz do niego napiszę!

3. To ci znalezisko!!! Krysia Namysłowska była wspaniałym reżyserem w telewizji a jej córka Dominika , grała ze mną w jakimś filmie Bogusławskich; nie pamiętam tytułu…I była wspaniałym , niezwykłym dzieckiem!

4.Niech cię nie ogarnia smutek! W każdym razie nie za duży.

5.Dziękuje za życzenia i spij ile się da! MU

 

 

jULKA ROŚNIE , PIEKNIEJE I O TO NAM WSZYSTKIKIM CHODZI.CAŁUJĘ-MACOCHA mu

ARCHIWUM