W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
www.chlip-hop.bloog.pl -Blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego
"Olśnienie" - artykuł Magdy Umer z marcowego Zwierciadła /wersja specjalna, poszerzona/
13 kwietnia - Chlip Hop
Piotrków Trybunalski MOK godz 19.00
14 kwietnia - Chlip Hop Kielce KCK
godz. 19.00
15 kwietnia - Chlip Hop Częstochowa
Teatr im. Adama Mickiewicza godz. 17.00, 20.00
16 kwietnia - Karaoke
Teatr Polonia Krystyny Jandy
18 kwietnia - Udział w koncercie "CZTERY
PORY ROKU i 10 LAT GRUPY MoCARTA“
(
Festiwal PAKA) Kraków godz.19.00
23 kwietnia - Chlip Hop Warszawa Kino
Wisła godz. 17.00
24 kwietnia - Chlip Hop Warszawa
Teatr Ateneum godz. 19.00

Dla załogi, co się poświęciła. Ś
Do Pana Tadeusza Stachowiaka, Załogi… i Magdy Umer
Piosenkę „ Pyłem księżycowym” znaleźć można na płycie Magdy Umer „Gdzie Ty jesteś” (jestem szczęśliwą posiadaczką m.in. tej płyty MU:)). Jest to czwarta piosenka na tej płycie. Ma Pan rację – jest to najpiękniejszy duet, jaki można usłyszeć. Wyjątkowej urody – jakby to powiedziała nasza Magda Umer! A jak Pani Magda prześlicznie śmieje się w tej piosence!
Płytę CD „Gdzie Ty jesteś” można dostać m.in. w empik.pl (kosztuje 29.49 zł), merlin.pl i pewnie na allegro.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
Asia
Dzień dobry Pani Magdo. Proszę o pomoc. Jestem tegoroczną maturzystką. Wybrałam temat: Czy poezja śpiewana może zainteresować moje pokolenie liryką. Omów na wybranym przykładzie: M.Umer. Proszę podpowiedzieć :co Pani chce przekazać przez śpiewanie poezji. Jak Pani dociera do młodzieży. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia. Ela
Elu!
Ja JUZ ODPOWIEDZIALAM CI NA TO PYTANIE. Poszukaj w archiwum.pozdrawiam MU
Kochana Pani Magdo,
bardzo dziekuje za odpowiedz i dwa zdjecia w prezencie - bylam szczerze
wzruszona. Czy Pani przypuszca co to znaczy dostac od Pani liscik i dwa
zdjecia? Jaka to jest radosc? :-)
Mam tym razem jedynie krotkie pytanie - czy Pani odpowiedz i zdjecia
moglyby wrocic na Pani strone? Nie zdazylam ich sobie przegrac, a bardzo
mi na tym zalezy. Pocztowki swiateczne "wyparly" poprzednie listy a w
archiwum ich nie ma, moze jeszcze?
Pozdrawiam serdecznie z coraz czesciej goracego Bordeaux.
Ola ( czesto z innego pejzazu).
Olu!
Ja nie wiem gdzie to archiwum znika...Załogo?!Co ty na to?!!!MU
Już, już, już... już archiwum uzupełniamy...
moje pytania, Karolina
Ale się cieszę, dziękuję
bardzo...
właśnie weszłam na Pani stronę i co sie okazało...tam
znajduję się mój list i odpowiedź, a więc zasiadam i piszę.
Długo zastanawiałam się jak pisać o "Zielono mi", jak to oświetlić, i
odpowiedź przyszła sama...nie wiem skąd :) ale przyszła :)
Chciałabym
porównać ten koncert do odprawienia swego rodzaju rytuału - pożegnania,
pokazać jak środkami sceniczno - teatralnymi poradzić sobie z traumą
utraty...czy mogłaby Pani ustosunkować się do tego pomysłu, co
Pani o tym
myśli...
rozpoczynając koncert mówi Pani, że chciała zrobić spektakl dla Agnieszki
i pokazać go Jej ale nie zdążyła... że Agnieszka miała z Panią ten koncert
prowadzić... moje pytanie dotyczy scenariusza, kiedy on się pojawił, i w
jakim kształcie, jaki wpływ na niego miała sama Agnieszka, jak fakt Jej
śmierci zmienił pomysł na spektakl...
zastanawiam się także jaki był klucz w doborze piosenek i wykonawców
(dlaczego zabrakło Seweryna Krajewskiego, choć nie zabrakło jego
kompozycji)
To może na razie tyle, będę wdzięczna za odpowiedź.
Pozdrawiam Karolina
Karolino,ktora zasiadłaś i napisałaś!
1.Poradzić sobie...raczej probować poradzić sobie.I innym.Nam
wszystkim,
którzy Ją kochalismy.
2.Agnieszka tylko wiedziała o tym, że Wojtek Trzcinski, ówczesny
szef
rozrywki programu pierwszego TVP-zaproponowal mi zrobienie
takiego
koncertu.A w tym czasie my robiłysmy "Rozmowy o zmierzchy i
swicie".To była
mordercza praca dla niej ;traciła sily.A chciała być dzielna i
bardzo jej
zależalo na tej ROZMOWIE..Była bardzo zmęczona i bala sie ,że
nie da rady.Że
może by to odlozyc na później.
3.Scenariusz jeszcze wtedy nie istnial , jakieś luźne próby
pomysłów. Ona
miala tylko jedną sugestię-aby spiewali mlodzi wykonawcy.
4.Wybrałam swoje ulubione piosenki i swoich ulubionych
wykonawców.Oczywiście
nie wszystkie i nie wszystkich...Miałam "tylko" 180 minut.
5.Seweryn do ostatniej chwili wahał się...raz wybierał sie...raz
nie ... nie
dał rady.Psychicznie.Miał do tego prawo.Chociaż bardzo
żal.Pozdrawiam
serdecznieMU
Bardzo dziękuję Pani za
płytę o Agnieszce Osieckiej. Z wielikim
zainteresowaniem słuchałam wszystkich rozmów.Koncert Zielono Mi
miałam
kiedyś nagrany na kasecie VHS, doczekałam się płyty . Pani Agnieszka
pięknie mówiła i docierała do słuchacza. Wielka szkoda, że 10lat temu
nie było na Koncercie Seweryna Krajewskiego.Pozdrawiam Jolanta
Gajewska.Łódż.
Pani Jolanto!
Wszyscy tego żałujemy...może dzisiaj i On także...pozdrawiam MU

Dla Karoliny i Jolanty










Kochana Pani Magdo!
Nie wiem jak to się stało, że dopiero teraz tu trafiłam, ale
widać los tak
chciał, żeby w zawierusze przedświatecznej przysiąść na chwilkę
z herbatką i
poszperać, i trafić we właściwe miejsce.
Już dawno miałam ochotę powiedzieć Pani nowinę. Otóż JUŻ WIEM!
Wiem co Pani
miała na myśli mówiąc jakieś 20 lat temu na recitalu w klubie
studenckim w
Katowicach, po zaśpiewaniu "Przepraszam za słońce": "Zupełnie
nie rozumiem
dlaczego śpiewam to do coraz mlodszych mężczyzn..." Jakoś wtedy
kompletnie
nie mogłam złapać co miała Pani na myśli, i po paru ładnych
latach wróciły
do mnie echem te słowa na jakichś zajęciach ze studentami, na
których nagle
skonstatowałam fakt, że ja od dłuższego czasu opowiadam im
ciągle to samo,
ja jestem ciągle taka sama, a oni... oni są zadziwiająco coraz
młodsi.
Wiem, że mam straszny refleks, ale tak to jest, że syty głodnego
nie czuje.
Musi zgłodnieć.
Najlepsze życzenia wiosenno-świąteczne, u nas zakwitły wczoraj
wszystkie
wisienki, jest prze-śli-cznie.
Pozdrawiam serdecznie - Aldona
Zgłodniała Pani Aldono!
Po latach wracaja często słowa, ktore nagle zaczynaja znaczyc
i dla
nas..Ja to mówiłam zawsze po zaspiewaniu piosenki:"Jeśli myslisz
,że ja cie
nie kocham,to sie mylisz".PozdrawiamMU
ps:a moja wiśnia spóźnialska.czekam i czekam...


Panie Tadeuszu!
Zaczynamy poszukiwania...


E!

dla E -droga Załoga

i to dla E-jesli Załoga to wysle,o co proszę.Moim zdaniem Załoga jest bardzo przystojną Załogą.

Dla pana Jacka Górskiego-widok z okna Muzeum Bursztynu

i to dla pana Jacka-obraz z bursztynu!
MU Kochana! Zdjęć było dużo fakt to niezbity, ale
były one
zmniejszone!!!! Really. Wybrać dwa trzy - tego nie robi się kobiecie,
która była pierwszy raz w tym cudownym kraju i chciała wszystkim
pokazać jak tam cudownie właśnie...Będę podsyłać na raty...ok? Is it
acceptable? Yours PoIndyjska

PoIndyjska!
Ale mi sie przypomnialo to wspaniałe jedzenie...Pozdrów wszystkich!
Bardzo
ci zazdroszczę ale i bardzo cieszę sie, że tam byliście.MU
Przemiła Pani Magdo!
Gorąco dziękuję,że znalazła Pani tak obszerny
"kącik" dla mojego
maila,"Gadu gadu..."i zdjęć rzeźby ulicznej
A.Osieckiej.Przepraszam,że były niepomniejszone.Następnym razem się
poprawię a dziś życzę
ciepełka w serduszku na Wielkanocne Święta i zajączka bogatego w
uśmiechnięte słońce!W ramach przeprosin za te kolasalne rozmiary
fotek wysyłam wiersz,który napisałam kiedyś specjalnie dla Pani po jakimś
wzruszającym koncercie,chyba w Zachęcie.
Dla Pani Magdy Umer
AKSAMITNA PRZESTRZEŃ
W Twoim głosie tańczy przestrzeń
jarzębina, groszek,woda
szepczą wiośnie,że gdy jesteś
nawet jesień jest wciąż młoda
Serca leczysz płaczu nutą
gawędzisz z wiatrem i świerszczem
z obłokami milczysz smutno
aksamitnie śpiewasz wiersze
Jesteś rumiankowym wschodem słońca
kwiatem duszy,co tęskni jak bez
Twój koncert nie zna przecież końca
powraca falą rymowanych łez...
Wiersz powinien nosić chyba tytuł "Zaczarowana
przestrzeń",gdyż wciąż odnajduję w Pani głosie magię i niezwykłą
urodę...Oczarowana dla Tej,która czaruje...Maria Szczepankowska
Pani Mario miła!
Bardzo dziekuję-wciąz młoda jesień, czyli MU
Pani Magdo,
przesyłam link do blogu Pana Adama Wajraka.
http://adamwajrak.blox.pl/html
dużo tam o wiośnie i fajne zdjęcia!
pozdrawiam wiosennie,
m
M!
Dziękuję bardzo.Od razu dodaje do ulubionych.A te niebieskie
żaby..no
no.Kocham Pana Adama od lat!MU

Naprawdę?!To juz za chwilę.Bosko!Pozdrawiam i czekam MU

dla pani Marty z Olsztyna
Kochana Pani Magdo!
Niedawno skończyłam czytać książkę Agnieszki Osieckiej „Rozmowy w tańcu”. Czy mogłaby mi Pani odpowiedzieć na dwa pytania?
1. Kto przeprowadził z Agnieszką te wszystkie rozmowy?
2. Na str. 76 jest takie zdanie, wypowiedziane przez Agnieszkę: „Jak mówi sześcioletni synek moich przyjaciół, Franek „Zabawa musi być całkowita”.
Czy Agnieszka cytuje Pani Franka?
Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie i otulam ciepłymi, wiosennymi myślami..
Asia
Asiu!
1.Agnieszka przeprowadziła je sama ze sobą.Ale śmiała się ,że ludzie będą myśleli ...że rozmawia ze mną.
2.Tak - cytuje mojego Franka.On wtedy uczył sie angielskiego w zerówce i denerwował,że uczą powoli i NIECAŁKOWICIE.Agnieszka była zachwycona tym okresleniem.
3. Także pozdrawiam i otulam.MU

da Asi- Franek traci pierwszego zęba w Ogrodzie Botanicznym w Losandżelesie-fot:Wojtek Borkowski
Pani Magdo
Kilka dni temu kupiłam na dvd koncert "Zielono mi"
wraz z "Rozmowami o
zmierzchu i świcie".
Dokładnie pamiętam ten koncert sprzed dziesięciu
lat. Niemal organicznie
przeżyłam każdą sekundę. Niezwykłe natężenie emocji
połączone z tęsknotą
snującą się labiryntami emocji i uczuć. Teraz takie
przypomnienie
poprzedzone rozmowami...
Tysiące ciężkich tematów krzyczących w dniu
codziennym z głośników, miliony
wydarzeń zmieniający bieg ważnych spraw świata.Takie
rzeczy się tworzą,
takie królestwa upadają w ruinę, mocarstwa grzebią
swoje dzieci, swoich
bohaterów, wystawiając ich na niemożliwe próby,
odkrycia, które pozornie
czynią nas szczęśliwszymi..Takie rzeczy, podczas gdy
tu obok zdarza się taka
chwila, taki czas w żałobie, która nie jest żałobą,
takie rozsnucie się w
takiej nierzeczywistej a jednak i pomimo
rzeczywistości. Mam swoje filmy po
których czuję się jak wystrzelona w kosmos z którego
muszę potem wracać po
nitkach rzeczywistości, mam książki które ratują
okaleczone przyjmowaniem
informacji ośrodki w mózgu, mam muzykę która podnosi
gęstą mgłę ponad
horyzont wyobraźni. Teraz mam ten koncert,
definiujący miłość, drżenie,
przyjaźń, zawiłość, smutek, roziskrzoność,oddanie,
samotność, etc. Zielona
mgławica tęsknoty, czuła i krnąbrna mieszanka
drobiazgowych przemyśleń
każdego wykonawcy, omdlewający narkotyk w żywej
skorupie pulsujących
instynktów.
Ciężko to dokładnie ująć, ale jedno jest pewne
stworzyła Pani niezwykły
koncert. NIEZWYKŁY. Tylko niektórym reżyserom coś
takiego się udaje.
Myślę, że takiego koncertu nie można powtórzyć...
Chciałam więc tylko
spytać, czy przewiduje Pani koncert poświęcony
Agnieszce Osieckiej 10 lat
po..?
Dziękuję
Pozdrawiam serdecznie
Ola
Olu!
Takiego nie przewiduję.Raz w zyciu sie umiera AŻ
TAK.Pozdrawiam serdecznieMU
W języku polskim - poniżej
Dear All,
We are glad to inform you that on May 5-10, 2007 in Warsaw, the 4th International Film Festival “Jewish Motifs” will take place. This artistic event is devoted to the Jewish nation – its culture, history, and tradition and contemporary aspects of life of Jewish communities throughout the world.
The International Jury composed of: Alona Frankel, Hanna Krall, Peter Fudakowski, Yoram Golan, Aleksander Kwiatkowski and Peter Mostovoy will award the best film of the Festival with the Warsaw Phoenix and will grant awards in three categories: feature film, documentary, and short film.
Forty eight films (of nearly 200 sent to us), which were produced within the recent two years and represent 15 countries will participate in the competition.
The President of Warsaw, Hanna Gronkiewicz-Waltz and the Minister of Culture and National Heritage Kazimierz M. Ujazdowski will hold the patronage over the Festival
Particular days of the Festival will be subject to the patronage of the following embassies: Israel, USA and Canada.
The event is financially supported by the Capital City of Warsaw, the Ministry of Culture and National Heritage and the National Institute of Film Art.
We warmly invite you: May 5-10, Warsaw, Kino Muranów, free entrance
.
Ewa Szprynger – President of “Jewish Motifs” Association
Miroslaw Chojecki – Director of the Festival
Andrzej Titkow – Artistic Director of the Festival
Organizers: “Jewish Motifs” Association, Jewish Denomination Community in Warsaw, Adam Mickiewicz Institute and Gutek Film.
www.jewishmotifs.org
e-mail: kontakt@jewishmotifs.org
Szanowni Państwo,
Z niemałą satysfakcją informujemy, że w dniach 5-10 maja 2007 roku odbędzie się w Warszawie IV Międzynarodowy Festiwal Filmowy „Żydowskie Motywy”. Impreza artystyczna poświęcona jest narodowi żydowskiemu – jego kulturze, historii i tradycjom oraz współczesnym aspektom życia społeczności żydowskich na całym świecie.
Międzynarodowe Jury w składzie: Alona Frankel, Hanna Krall, Peter Fudakowski, Yoram Golan, Aleksander Kwiatkowski i Peter Mostovoy nagrodzi Warszawskim Feniksem najlepszy film Festiwalu oraz przyzna nagrody w trzech kategoriach: fabuła, dokument i film krótkometrażowy.
W konkursie uczestniczyć będzie 48 wybranych filmów (z blisko 200 nadesłanych), które zostały wyprodukowane w ciągu ostatnich dwóch lat i stanowią reprezentację 15 krajów.
Patronat nad Festiwalem sprawować będą Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz oraz Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Kazimierz M. Ujazdowski.
Poszczególne dni festiwalowe patronatem objęły Ambasady: Izraela, USA i Kanady.
Przedsięwzięcie artystyczne wspiera finansowo Miasto Stołeczne Warszawa, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Polski Instytut Sztuki Filmowej.
Serdecznie zapraszamy: 5-10 maja, Warszawa, Kino Muranów, wstęp wolny.
Ewa Szprynger – prezes Stowarzyszenia „Żydowskie Motywy”
Mirosław Chojecki – dyrektor Festiwalu
Andrzej Titkow – dyrektor artystyczny Festiwalu
Organizatorzy: Stowarzyszenie „Żydowskie Motywy”, Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie, Instytut Adama Mickiewicza oraz Gutek Film.
www.jewishmotifs.org
e-mail: kontakt@jewishmotifs.org
Pani Elu ! Zamieszczam ale żeby sie wybrac AŻ na poczte...nie mam ja charakteru.Ale pozdrawiam serdecznie bardzo-Magda
Wydawnictwo Dwie Siostry, Grażka Lange i czuły barbarzyńca serdecznie zapraszają na wiosenne spotkanie z książką ,,Świat jest dziwny’’.

,,Świat jest dziwny’’ to świetna książka do wspólnej zabawy rodziców z dziećmi. Pobudza wyobraźnię i dziecięcą kreatywność. A wszystko na tle niezwykłej historii bajkowego smoka...
To pierwsza TAKA kreatywna książka na polskim rynku. Trochę inna, trochę dziwna, nietuzinkowa...
To książka, którą wraz z autorem tworzy dziecko.
Dorysowuje, dopisuje, decyduje o kolorach. Wraz
z bajkowym Smokiem tworzy nowy, oryginalny i
tylko swój świat. Trudno o lepszą lekcję
kreatywnej wyobraźni.
,,Świat jest dziwny’’ to dziwna książka. Tak jak dziwny jest świat…
Polecamy ją do
zajęć edukacyjnych w przedszkolu i do wspólnej zabawy z rodzicami. Ta kreatywna i niebanalna kolorowana, której tekst i ilustracje mogą być uzupełniane przez dziecko w trakcie lektury, wprowadza dzieci w świat twórczości, szytej na dziecięcą miarę. To pierwsza książka na polskim rynku, w której dziecko może malować, rysować, a nawet bazgrolić! Może zostać prawdziwym ilustratorem i pisarzem.Prostota formy przypomina japońską kaligrafię i stanowi świetną bazę dla inwencji twórczej twojego dziecka.
Wydawnictwo Dwie Siostry, Grażka Lange i czuły barbarzyńca zapraszają na wielkie wiosenne malowanie już 15 kwietnia o godz. 11.00. Będziemy kleić, smarować, bazgrolić, rysować...
Rodziców informujemy, że wydawnictwo i organizator imprezy, nie ponoszą odpowiedzialności za pobrudzone sweterki i plamy na spodenkach:)
Mile widziane fartuchy lub stare T-shirty.
Książka jest dziełem jednej z najlepszych polskich współczesnych graficzek Grażki Lange.
Grażyna Lange,
zajmuje się
projektowaniem książek...
Jest wykładowcą na
warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Była
wielokrotnie nagradzana w dziedzinie
projektowania książki i ilustracji książkowej (IBBY
Lipsk, IBBY Warszawa, nagrody i wyróżnienia w
Konkursie na Najpiękniejsza Książkę Roku). W
swoim domu stworzyła niepowtarzalną kolekcję
książek dla dzieci. bibliografia: "Czerwony
kapturek." Joanna Olech (2005) "Biały niedźwiedź.
Czarna krowa" Marcin Brykczyński (2003) "Kto się
boi ortografii?" Marcin Brykczyński (2000).
(...) ,,Świat jest dziwny’’, historyjka o smoku (a właściwie całej smoczej rodzinie), która wylęga się z jajek i przystępuje do poznawania świata, do trudnej, lecz fascynującej sztuki życia. Ale ta, i inne książeczki przeze mnie projektowane, to nie są wcale ilustracje, tylko całe projekty graficzne z immanentną typografią i koncepcją graficzną, chociaż pisanie nie jest moją najmocniejszą stroną.(…)
(…) Cała ta historia ma stać się inspiracją do
swobodnej gry wyobraźni i zabawy obrazami, w
której to sztuce dzieci są niedościgłymi
mistrzami, i tak naprawdę niewiele im potrzeba
na zachętę. (…)
Fragment wywiadu z Grażką Lange – luty, Miasto Dzieci.
spotkanie z książką-albumem Niewidzialna mapa Wrocławia, 16 kwietnia, poniedziałek, godz. 20.00
Ośrodek Postaw Twórczych i czuły barbarzyńca zapraszają na spotkanie z Maciejem Bączykiem i Karolem Krukowskim, którzy przedstawią „Niewidzialna mapę Wrocławia” – pierwszy przewodnik po Wrocławiu stworzony przez osoby niewidzące.
Jak wygląda
miasto, gdy nie można go zobaczyć?
O czym śnią niewidomi, jaki jest ich stosunek do sztuk
wizualnych i co się „widzi”, gdy się nic nie widzi?
Projekt Niewidzialna Mapa mówi wiele o tym, jak
zdeterminowani percepcyjnie i mentalnie jesteśmy przez
zmysł wzroku. Czy wszyscy jesteśmy członkami
społeczeństwa spektaklu? Przewodnik opracowany dzięki
spotkaniom i rozmowom z niewidomymi daje osobom
uzależnionym od wizualnego przekazu możliwość przeżycia
emocjonującej przygody intelektualnej w zupełnie obcym,
choć własnym mieście.
W trakcie spotkania z Maciejem Bączykiem – pomysłodawcą
projektu i Karolem Krukowskim – autorem fotografii
odbędzie się wernisaż prac, którym towarzyszyć będzie
zapis dźwięków miejsc opisanych w przewodniku.
Pozdrawiam,
Artur Wolski
czuły barbarzyńca/świat literacki


Mila Pani Magdo !
Ma Pani racje ja juz jestem z podgrunwaldowskiego wieku. Przypomnialy mi
sie te czasy przyjazdu, wejscie na Logan Airport (w Bostonie) i tych
oficerow emigracyjnych ktorzy sobie podawali z reki do reki ten moj
"dokument podrozy". Nie wierzyli swoim oczom jak mogl rzad cywilizowanego
panstwa cos takiego wydac. (ich zadaniem bylo sprawdzanie
paszportow i wiz
wjazdowych a nie jakiegos tektorowej imitacji ktora oficjalnie stwierdzala
ze ktos nie ma ...zadnego obywatelstwa)
Znalazlem ten "dokument" na strychu w zakurzonej walizce o ktorej zupelnie
zapomnialem. Przerzucilem te pozolkle juz kartki i
zobaczylem na zdjeciu
mlodego chlopaka do ktorego juz nie jestem podobny. Teraz po tylu juz
latach rozumiem tych oficerow z lotniska, sam sie dziwie jak
do tego moglo
dojsc. Jakie to byly czasy. Musialem wyjechac na zachod ale dokument byl
napisany po polsku
rosyjsku i francusku .( w MSW nikt nie znal angielskiego ?) Pewnie
mysleli
ze polski i rosyjski jezyk jest tam uzywany. Nastepny parodoks- dali mi
"uprawnienie" do wyjazdu z PRLu na" wsie strany mira". ale zmuszony bylem
wziac wize izraelska chociaz mialem amerykanska wize emigracyjna do
rodziny do Stanow a do Izraela nie mialem zadnego zamiaru
jechac. To bylo
tak dawno ze duzo ludzi nie zdaje sobie sprawy ze ten dokument
kiedykolwiek
istnial.
Dowiedzialem sie ze teraz mogl bym dostac z powrotem polskie obywatelstwo
ale mnie duma jeszcze ponosi, nie bede nikogo o to prosil . Byc moze ze
jestem w bledzie. Moze ktos mnie przekona......
Jesli Pani tego dokumentu nie widziala to zalaczam kilka kartek. Nie wiem
czy beda czytelne w jpeg
Bardzo serdecznie pozdrawiam Pania i Pani rodzine.
Jurek






Ja jestem najwyzej pod parasolem. Dostalem to zdjecie kilka tygodni temu od kolegi ktory mieszka w Szwecji.
Kochani, Westport, 6 kwietnia 2005
Na wstepie przepraszam Was za slaba polszczyzne ale niestety tego pieknego jezyka nie uzywam zupelnie od 35 lat. Pierwsze slowa ktore napisalem po Polsku byly do Tomka i Jurka. Bardzo sie wzruszylem kiedy Jurek napisal do mnie ze juz jestem z Wami i ze mnie pamietacie. Lzy mi sie w oczach kreca i trudno mi jest pisac. Zawsze wiedzialem ze nasza klasa byla unikalna. Po tylu latach macie ze soba kontakt to jest po prostu nadzwyczajne i wspaniale.
Nie wiem jak zaczac . Pewnie od poczatku i bedzie to wszystko bardzo chaotyczne pisanie. Troche mi pewnie zajmie czasu zeby w swoim mozgu przejsc na polski “kanal”. Tyle juz lat uplynelo od mojego wyjazdu tyle mysli, wspomnien. Na szczescie nasza pamiec jest selektywna pamietamy dobre czasy z przeszlosci lepiej niz te zle.
Mieszkam w Westport Massachusetts, nad ujsciem rzeki do oceanu (2 km). Kocham ocean codziennie rano chodze na samotne spacery albo biegi na plazy. Pomaga mi to ladowania moich” baterji” na caly dzien.
W zeszlym roku przypadkowo trafilem na strone Krystyny Jandy ktora zaczalem regularnie “odwiedzac”. Nigdy o niej nie slyszalem, jej filmow nie widzialem dlatego ze kiedy wyjechalem to byly poczatki jej kariery. Pierwsze polskie slowa jakie czytalem od swojego wyjazdu to byla jej strona.. Dzieki Krystynie dziennikom ten piekny jezyk znowu mi odzyl. Dowiedzialem sie o Magdzie Umer (Jandy przyjaciolce) kupilem jej plyte na Amazon .Kiedy dostalem dysk poszedlem jak zwykle na plaze i wlaczylem Walkmana (?) Po pierwszej jej piosence cos mnie w sercu zlapalo, cos co trzymalem tam bardzo gleboko od wielu lat. Piosenki Magdy bardzo mnie wzruszyly. Kiedy wrocilem do domu, Maryanne (moja zona) od razu wiedziala ze ze mna cos nie tak. Gdy jej powiedzialem co sie stalo powiedziala ze pewnie nigdy nie chcialem wyjechac z Polski ja jej odpowiedzialem ze pewnie nie, ale o tym nigdy nie myslalem pewnie blokowalem podswiadomie te mysli .
Nastepnego dnia kupilem bilet do Warszawy i po trzech tygodniach bylem z powrotem w Ojczyznie.
Probowalem znalezc z Wami jakis kontakt ale mi sie nie udalo. W Poniatowce nikt mi ne mogl pomoc. Przed moim wyjazdem kuzynce z Warszawy udalo sie znalezc nasza wychowawczynie pania Buszko z ktora juz nawiazalem telefoniczny kontakt (ze Stanow) Powiedziala mi ze od wielu lat od nikogo nie slyszala, pamietala mnie bo bylysmy jej pierwsza klasa ktora prowadzila do matury. Mowila mi ze ostatni kontakt miala przed laty z Wlodkiem Sokolowskim ktory ja zaprosil na swoje dyplomowe teatralne przedstawienie, potem pewnie wyjechal z kraju tak jak ja. Powiedziala mi takze sie czesto spotyka ze starymi nauczycielami z Poniatowki: nauczycielka geografii Kwiatkowska, matematyczka Krupowicz ktora slyszac moje nazwisko zaczela wymieniac uczniow z naszej klasy. Byly wzruszone i uradowane ze zachowalem w pamieci nasze liceum. Z pania Buszko sie niestety nie widzialem bo (mieszka z corka w Warszawie) na wiosne lato i jesien jezdzi do swojego starego rodzinnego domu w Bialowiezy. Pani Buszko ktora jast od dawna na emeryturze napisala do mnie “ Z rozrzewnieniem wspominam swoja prace w Poniatowce , swoje porazki i sukcesy w pracy pedagogicznej . Kochalam swoja prace , lubilam mlodziez i u kresu zycia uwazam , ze przezylam piekna przygode, ze uprawialam wspanialy zawod “.
Nigdy jej nie zapomnialem a ten rosyjski ktory o dziwo jeszcze pamietam przydal mi sie w pomocy uchodzcom z Bosni. Kilka rodzin tu przyjechalo tutaj w czasie konfliktu Balkanskiego i bez zadnej znajomosci angielskiego mieli trudne poczatki.. Dzisiaj do Pani Buszko zatelefonowalem po poltora roku przerwy. Bardzo sie ucieszyla I powiedziala ze popoludniu idzie zobaczyc kilku starych profesorow z Poniatowki (Krupowicz,, Kwiatkowska) Jak jej powiedzialem ze znalazlem z Wami kontakt prosila mnie zeby wszystkich pozdrowic. Dlaczego nie macie z nia kontaktu ?
Bylem w Polsce przez tydzien, kilka dni u kuzynow w Warszawie i w Gdyni. W Stanach duzo sie zmienilo przez 30 lat nie mowiac juz nic o Polsce po tylu latach i w nowym systemie. Niestety kapitalistyczny system dziala jako tako w bogatych krajach a nie w biednych.
Bylem z kuzynem w kawiarni na Starowce, kiedy skromnie ubrana staruszka podeszla do nas z kwiatami, dalem jej 10 dolarow i powiedzialem zeby zatrzymala kwiaty – zaczela plakac. Powiedziala mi ze jest sama i na emeryturze i to jej na zycie nie wystarcza.Ona mogla byc moja matka…..
Miejsca bez rodziny,znajomych, przyjaciol sa tylko miejscami. Bez Was te miejsca w ktorych razem spedzilismy czas sa nie te same. Chodzilem po Zoliborzu ulicami ktorymi chodzilem do szkoly, zobaczylem nasz dom na Kaniowskiej, stara szkole. Bez Was ta Warszawa byla dla mnie zupelnie inna.
Wyjechalem w styczniu 71 roku Warszawa byla szara i ponura ale nie widzialem wtedy bezdomnych ludzi jak w tej nowej rozbudowanej i czystej Warszawie. Wiem ze potrzeba wielu lat zeby zlikwidowac (zmniejszyc) korupcje i zbudowac demokracje. Niestety bogaty sie robi bogatszym a biedny biedniejszym. Idealnym systemem bylo by polaczyc wszystko co najlepsze z kapitalizmu i socjalizmu ale to niestety jest utopia. Zobaczylem ze po tylu latach co mnie laczylo z krajem to jezyk ktory jako tako jeszcze znam i… wodke ktora jeszcze moglem pic ku uciesze moich kuzynow. Wszystko sie zmienilo.
Kiedy prosilem w sklepach o pomoc z polskimi monetami ludzie sie patrzyli na mnie jak bym sie urwal z choinki. Dziwne to dla nich bylo pewnie pomagac komus kto zna jezyk a nie zna pieniedzy.
Nie wiem czy pamietacie ze ja robilem mature rok od Was pozniej. Zdradze Wam swoja tajemnice – podkochiwalem sie w naszej chemiczce Zameckiej ? I chcialem ja widziec przez rok dluzej. Nikt oczywiscie o tym nie wiedzial. O te cielece lata. Pewnie juz w tedy lubilem “starsze kobiety”. Na studia sie nie dostalem bo mi zabraklo kilku punktow za pochodzenie inteligenckie( jak sie pozniej dowiedzialem.) Jak wiecie zawsze sie zajmowalem sportem . Tomek Klosowiak ja i jeszcze ktos z naszej klasy (Ortwein?)bylismy wybrani na uprawianie gimnastyki wyczynowej na AWF. Ja tez dosyc dobrze gralem w tenisa tak ze dostalem dyplom instruktora i prace w sekcji tenisowej na Spojni. Bylo to dosyc lukratywne poniewaz dawalem duzo lekcji zagranicznym gosciom po 2 dolary za godzine co w tych czasach jak pamietacie po wymianie na czarnym rynku to byly duze pieniadze.
Poniewaz na studia sie nie dostalem wzieli mnie do woja na dwa lata. Bylem pol roku w szkole radiomechanicznej a pozniej do konca sluzby naprawialem stacje radiowe. (co mi sie pozniej bardzo przydalo). Po wyjsciu z wojska wrocilem na Spojnie. Pewnego dnia dostalem wezwanie do personalnego gdzie mnie powiadomil ze jestem zwolniony “ bo tu nie ma miejsc dla syjonistow “. Syjonistow ?? Nie wiedzialem o co chodzi. Bylem katolikiem nawet ministrantem. Jaki tam ze mnie syjonista. Poszedlem do domu gdzie moj tata wrocil wczesniej z pracy. Zapytalem co to jest z tym syjonizmem. Ojciec powiedzal me ze on tez stracil prace. Opowiedzial nieznana mi historie swojego zycia.
Ze byl Zydem, byl w Gettcie a pozniej tam walczyl , ze udalo mu sie uciec kanalami, ze moi dziadkowie zgineli w Treblince ze ojciec chcial ich uratowac ale juz byli na Umschlagplatz nic na to nie mogl zrobic.Powiedzial mi ze po Gettcie ksiadz go ukrywal ryzykujac to swoim zyciem. Film Pianista to bardzo bliska jego historji.. Ojciec mial prosta filozofie zycia , dzielil ludzi na dobrych i zlych mowil ze byli dobrzy Polacy i zli, dobrzy Zydzi i zli Zydzi. Religja, kolor skory nie ma znaczenia. Ojciec powiedzial mi ze zawsze byl Polakiem mojzeszowego wyznania i jaka to ironia losu ze Niemcy go nigdy nie zlapali a tutaj Polski rzad jego (i dzieci) znalazl.i zrobil z niego syjoniste. (Ojciec do partii nigdy sie nie zapisal ani sie nie udzielal politycznie.)
Zapytalem go dlaczego mi tego nigdy nie powiedzial, zapytal czy to naprawde mialo jakies znaczenie. Pomyslalem i doszedlem do wniosku ze nie bo bylismy wychowani w tolerancji. Zawsze sie dziwilem dlaczego ludzie wytykaja zydow. Nasze pokolenie nie wiedzialo jak Zydzi wygladaja , nie bylo synagog nie bylo oficjalnych zebran zydow. Duzo Zydow wschodnio europejskich bylo blondynami z niebieskimi oczami. Dla dzieci gdy sie razem bawia nie ma znaczenia kto ma jaka religjje albo jaki ma kolor skory. Wychowanie tolerancja wychodzi z domu. Rodzice nigdy nam tego nie powiedzieli pewnie chcac nas (mnie i moich dwoch braci) ochronic przed nieznana przyszloscia albo powtorki tej bardzo smutnej tragicznej wojennej historji.
Moja mama byla najmlodsza z dziesciorga dzieci jej najstarszy brat Ignacy byl wyksztalcony w szkolach jezuickich we Lwowie. Byl adwokatem w Krakowie (gdzie nota bene ja sie urodzilem) zawsze sie opiekowal sprawami kosciola. Co roku jezdzilem na wakacje do Krakowa gdzie u wuja poznalem wielu ksiezy (biskupow). Karol Wojtyla byl jego przyjacielem. Zeby pojechac do Rzymu na uroczystosci zwiazane z wyborem na Papieza. Karol Wojtyla musial wyslac do rzadu polskiego osobiste zaproszenie dla mojego wuja zeby go wypuscili. (za pierwszym razem dostal odmowe) To byly dla niego najpiekniejsze dni zycia zeby zobaczyc jak jego przyjaciel zostaje mianowanym na Papieza. Tak ze w mojej rodzinie z ojca strony “polaczenie” do ortodyksyjnych Zydow a z mamy strony “polaczenie “do Rzymu. Nikt w rodzinie nie mial z tym zadnego problemu.
W domu dylemat, ojciec nie widzac juz w kraju zadnej przyszlosci chcial wyjechac do Stanow do brata, Mama majac duzo rodzine nie chciala wyjechac. Postanowili na wyjazd dla naszej (dzieci) przyszlosci. Pamietam te dlugie kolejki przed Holenderska ambasada ludzi ktorzy musieli dostac Izraelskie wizy wyjazdowe. (Ambasada Izraelska byla zamknieta). Moj kolega powiedzial mi –“Jurek zobacz nasze najpiekniejsze dziewczyny wyjezdzaja”. Kraj stracil wielu znakomitych naukowcow, specjalistow z roznych branz, profesorow, ktorych wiekszosc wyjechale do Danii i Szwecji a nie jak Gomulka chcial wszystkich syjonistow wyslac do Izraela. To byly niestety dni hanby dla calego Narodu.
Dzisiaj widze ze dla (mam nadzieje) malej grupy spoleczenstwa chociaz Zydow tam nie ma dalej przeszkadzaja. Z czego plynie wniosek, ze nieistnienie nie przeszkadza przeszkadzaniu.
Duzo sie polalo lez na tym Dworcu Gdanskim, pamietam tlumy odprowadzajacych swoich bliskich ktorzy zmuszeni byli wyjechac w nieznane. Te popoludniowe pociagi jechaly do Wiednia a tam czekanie na wyjazd do Izraela albo w inne strony swiata.
Ja niespodziewanie stalem sie odprowadzajacym a nie wyjezdzajacym. W ostatniej chwili dostalem z MSW bez zadnych wyjasnien odroczenie wyjazdu.
Moja Mama byla zrozpaczona , nie tylko nie wiedziala kiedy sie zobaczymy ale takze zostawila za soba duza rodzine. Nigdy nie zapomne tej sceny z peronu na Dworcu Gdanskim i oczekujacego na wyjazd pociagu. To bylo w tym samym dniu kiedy Amerykanscy astronauci wystartowali na ksiezyc. (ladowanie juz sam ogladalem)
Bardzo mi bylo smutno kiedy piechota wrocilem z dworca do domu na Kaniowskiej.
Nie zdawalem sobie sprawy ze nie zobacze rodzicow i braci przez nastepne dwa lata.
Moja rodzina po polrocznym oczekiwaniu w Wiedniu otrzymala wize emigracyjna do Stanow gdzie od konca wojny mieszkal ojca brat.
Nie bylo mi latwo, przez te dwa lata, musialem sie ukrywac bo mnie chcieli wziasc do rezerwy zeby mogli mnie oficjalnie (legalnie) zatrzymac bo znalem “tajemnice” wojskowe. Pomoglo mi kilku przyjaciol podtrzymac mnie na duchu.
Dostalem w koncu zezwolenie na wyjazd do …..Izraela. ja staralem sie o paszport do wyjazdu do rodziny do Stanow. Byl to styczen 1971. (jak to juz dawno) Gomulka wylecial a Gierek doszedl do wladzy. Dostalem trzy dni do wyjazdu i Dokument Podrozy ktory wygladal jak tandetny tekturowy paszport. W dokumencie moje zdjecie z oficjalna pieczecia i napis w trzech jezykach “Posiadacz niniejszego dokumentu nie jest obywatelem Polskim” i takze “pozwolenie “ na wyjazd do wszystkich krajow swiata.
Na Okeciu dalej problemy pulkownik MSW po zobaczeniu mojego dokumentu powiedzial mi ze musze jechac do Izraela a nie do Stanow (mialem bilet do Bostonu)bo mam wize Izraelska. Musialem mu pokazac ze na nastepnej stronie bylo napisane “wazne wszystkie kraje swiata” Nie pozwolili mi nic ze soba zabrac z wyjatkiem osobistych rzeczy i zrobili mi osobista rewizje tak jak by mial gdzies ukryte diamenty.Nie pozwolono mi nic zrobic z z naszym mieszkaniem w willi na Kaniowskiej. (Jak sie pozniej dowiedzielismy jakis general z niecierpliwoscia czekal na moj wyjazd zeby dostac “przydzial” na to nasze mieszkanie.)Na samolot ledwie zdazylem. Lecialem Lotem do Londynu gdy wysiadlem z samolotu poczulem sie nagle wolnym czlowiekiem. Z Londynu do Bostonu Panamerican Airlanes. Kiedy bylem nad oceanem przeszlo mi przez mysl ze to nie ja wyjechalem ale moja Ojczyzna mnie opuscila.
Na lotnisku w Bostonie spotkanie z amerykanska sluzba emigracyjna –pytanie kim jestem odpowiedz -nie jestem obywatelem polskim to kim jestes - pewnie nikim “Man without the country”. Dostalem “zielona karte” (pozwolenie na rezydencje w Stanach)
i tak zaczalem nowa karte swojego zycia. (to bylo 21 stycznia 1971 roku).
Bylem bardzo zgorzknialy co spotkalo mnie i mojej rodzinie. Szczegolnie bedac romantykiem wychowanym kochac i byc dumny ze swojej ojczyzny. Poniewaz nie mialem juz powrotu zerwalem kontakt z krajem. Musialem sie przystosowac do nowej kultury i przyjac wszystko dobre czy zle jako status qvo. nie myslec o przeszlosci. Zawsze bylem i bede Polakiem. Zmienilem tylko Jurek na Yurek zeby Amerykanie poprawnie moje imie wymawiali. Na czeste pytania jak jest Jurek po angielsku odpowiadalem ..Jurek. Jak ja sie musialem nauczyc tych wszystkich angielskich imion oni mogli ( moga) sie nauczyc jednego polskiego a nie szukac angielskiego odpowiednika.
Przez pierwszy rok pracowalem w szpitalu dla dzieci fizycznie ulomnych. to byla szkola –szpital od przedszkola do high school. Nauczylem sie angielskiego szybko bo dzieci sa najlepszymi nauczycielami. Codziennie rano (ja pracowalem po poludniu) zawozilem jednego sparalizowanego chlopca na universytet gdzie on studiowal. Postanowilem poznac lepiej angielski i na tym samym universytecie skonczylem psychologie i socjologie nie majac wlasciwie zamiaru pracowac w tych dziedzinach. Tutaj trzeba miec doktorat zeby jako tako zarobic. Pracowalem jako trener kobiecej i meskiej druzyny tenisowej tak ze nie musialem placic za studia.
W Poniatowce nigdy nie chodzilem na zadne prywatki czy potancowki bylem bardzo niesmialy. Nie chcialem “chodzic” z dziewczynami dla ktorych nie mialem specjalnych uczuc. Bylem romantykiem czekajac na prawdziwa milosc. Obracalem sie w Warszawskiej “smietance” uczylem grac w tenisa roznych ludzi ze swiata artystycznego (aktorki, modelki). Nigdy mi na mysl nawt nie przyszlo zeby chodzic na randki. Jak tutaj przyjechalem to myslalem ze to koniec swiata dla mnie jesli nikogo nie poznalem w swojej kulturze to w tej nowej bedzie niemozliwe. Bog byl dla mnie dobry. Przypadkowo zobaczylem dziewczyne w malutkim klubie nad oceanem i od razu wiedzialem ze to ta. Jestesmy razem od 33 lat w sierpniu obchodzilismy nasza 30 rocznice slubu. Po tylu latach nic sie nie zmienilo razem dalej chodzimy na randki tak jak za naszych pierwszych spotkan.
Maryanne (urodzila sie w 49 roku) jest wspaniala kobieta , matka, zona, przyjaciolka. Jest rodowita Amerykanka jej rodzice przyjechali z malutkiej wysepki Brava ktora jest jedna z dziesieciu wysp archipelagu Zielonego Przyladka (Cabo Verde) polozonej na zachod od Afryki (Senegal).
Te wyspy to byla kolonia portugalska, mieszanka portugalskiej i afrykanskiej kultury .
Maryanne nie jest typowa amerykanka. Lubi sie na codzien dobrze ubierac, ma swoj wlasny styl i nosi kapelusze (ma pewnie kolo 50). Maryanne jest nauczycielka (z powolania) uczy od 1970 roku. i dalej kocha ta niewdzieczna tu prace. (problemy z rodzicami i administracja, jezeli ma sie wieksze wymagania od swoich studentow ). Rodzice sie skarza ze “biedne”dzieci musza sie… uczyc. Administracja nie popiera swoich dobrych nauczycieli. Najlatwiej to by bylo dac same piatki bez zadnych wymagan wtedy rodzice i dzieci byly zadowolone. Maryanne zawsze ma duze wymagania od dzieci indywidualnie dostosowuje poziom nauki. dla wszystkich swoich studentow.
W zeszlym roku dostala list od jej bylego ucznia ktory skonczyl prawo (z najwyzszymi dystynkcjami) na Harvardzie. Napisal ze dzieki niej skonczyl studia, nigdy nie zapomnial jak go uczyla w piatej klasie jak sie uczyc i co jest wazne w zyciu. Maryanne ma duzo bylych studentow ktorzy utrzymuja z nia kontakt i teraz niektorych dzieci sa jej uczniami.
Kiedy poznale Maryanne ona zwiedzila pol swiata.Moja duzo lepsza polowa ma wspaniale poczucie humoru. Wszystcy swietnie sie bawia w jej towarzystwie.
Tak jak to w zyciu bywa, kilka lat temu przezylismy tragedie. Maryanne ktora nie byla u doktora od kilku lat poszla zrobic mammogram (rendgen piersi). Kiedy radiolog zapytal kto ja skierowal powiedziala ze nikt, sama nie wiedziala dlaczego tam poszla. Zdjecie pokazalo ze tam cos jest nie w porzadku. Zrobiono biopsy ktore wskazaly ze Maryanne ma raka. Tragedia, nie wiedzielismy co ze soba zrobic. tego nikt nie mogl z nas przewidziec. Na szczescie guz mial 1cm i sie nie rozszedl. Operacja wyciecie nowotworu byla udana i nastepnie Maryanne miala naswietlania. ktore spalalo jej skore. Maryanne miala szczescie ze ten rak byl wczesnie wykryty. Teraz chodzi co pol roku na badania i Bogu dzieki wszystko jak narazie jest w porzadku. I to jest dzieki Bogu bo skierowanie na mammogram dostala “z gory”. Jej kolezanka nie miala takiego szczescia jej nowotwor mial 2 cm i sie rozszedl. Jej niestety juz z nami nie ma. Pisze to do Was o tym zebyscie same Wasze siostry, corki, wnuczki a wy chlopaki zony,- corki,.. kochanki chodzily na badznia bo najwazniejsze w leczeniu jest wczesne wykrycie nowotworu. No to wystarczy tych moich kazan.
Mamy czworo dzieci Joshua ma 29 lat Andrew 27, Stefanie 26 i Daniel 19
Wszystcy chlopcy sa dalej w domu (bo to taniej) i na razie nie widac zadnych perspektyw na wnukow. Od ich urodzenia podzielilismy role z Maryanne ja sie opiekowalem dziecmi rano (pracowalem po poludniu) a Maryanne po powrocie ze szkoly. Nigdy nie mielismy zadnych babysitters.
Ja od 20 lat pracuje w firmie Titleist gdzie produkujemy pilki do golfa. Zaczalem pracowac jako technik naprawiajac roznego rodzaju maszyny ,roboty (zawsze mialem smykalke do naprawiania roznych maszyn , tutaj przydalo mi sie doswiadczenie elekroniczne z wojska). Teraz jestem menedzerem (?) technicznym (etat inzyniera a ja nawet jednego kursu w tym kierunku nie wzialem). Lubie ludzi dlatego latwo mi jest z nimi pracowac. Jestem odpowiedzialny za funkcjonowanie wszystkich fabrycznych maszyn. Pracuje z inzynierami, technikami i mechanikami zeby utrzymac wysoki poziom produkcji. Produkujemy 1,5 miliona pilek dziennie pracujac bez przerwy 7 dni w tygodniu nie mozemy nadazyc z zamowieniami. 80% zawodowcow gra naszymi pilkami. Proces produkcji jest dosyc skomplikowany dlatego ze PGA (Liga Golfowa) ma obowiazujace normy ktorych sie trzeba trzymac zeby pilka byla na oficjalnej dozwolonej liscie.. Tak ze ciagle sie probuje nowych materialow i badan areodynamicznych zeby pilka byla najlepszej jakosci. Mozecie zobaczyc nasza strone. www.Titleist.com
Mieszkamy w Westport Massachussetts malej miejscowosci kolo New Bedford ktore bylo kiedys miastem wielorybniczym. teraz nadal jest najwiekszym w Stanach portem rybackim . Do Bostonu jest godzina jazdy a do Providence (stolica Rhode Island) 35 minut. Mieszkamy nad ujsciem rzeki do oceanu. to jest miejscowosc letniskowa , latem tu przyjezda duzo nowojorczykow. Nasz dom ma swoj wlasny styl dlatego ze sam go zbudowalem. Nie chcialem sie zapozyczac w banku (po amerykansku) tak ze jedno dziecko jedna dobudowka, nastepne , nastepna itd.
Dalej dzieki Bogu jestem bardzo aktywny. kajakuje, jezde na rowerze biegam uprawiam yoge i …tancze. (salse, sambe hip hop, raggeade) w wolnych chwilach lubie czytac szczegolnie poezje. Jak bylem mlody to bylem za niesmialy zeby tanczyc teraz to wszystko odrabiam. Wlasciwie moi znajomi z ktorymi chodzimy tanczyc sa ponizej trzydziestki bo po czterdziestce nikt tu juz nie wychodzi nie mowiac juz o piecdziesiatce albo szescdziesiatce. Tak ze w duchu dalej mam dwadziescia lat. Tylko ze zrobilem sie ” niewidzialny” bo w tlumie mlodych ludzi nikt mnie juz nie widzi.
Kocham muzyke mam ponad 2000 dyskow to jest moje hobby, Maryanne mowi ze to jest obsesja.a nie hobby. Bardzo lubie muzyke z Maryanne wysp. Spiewaja piekne nostalgiczne morny. Cesaria Evora ktora ma bardzo piekny glos podbila caly swiat (w zeszlym roku wygrala grammy.) Mozecie zobaczyc wyspy i uslyszec fragmentow muzycznych (jesli macie glosniki w komputerze) na www.Caboverde.com
Moja swietej pamieci tesciowa miala piekny glos ,spiewala i grala na pianinie na roznych kaboverdyjskich imprezach. Nauczyla mnie tanczyc specificzny krok z Wysp (podobny do salsy) i takze stary taniec ktory nazywaja …mazurka. Nie wiem czy jest jakies powiazanie z polskim bo go nie znam.
Z przyjemnoscia Wam wysle nagrania jezeli ta muzyka Wam sie spodoba. Slow nie musi sie znac muzyka jest piekna. Moge Wam przetlumaczyc bo znam troche to narzecze (Kriolu)
mieszanka portugalskiego z afrykanskimi . Lubie jezyki tak ze ciagle pracuje nad swoim hiszpanskim i portugalskim w ktorych mi sie juz latwo dogadac.
Przepraszam za to swoje gledzenie. ale juz teraz pewnie wszystko o mnie wiecie. Bylo mi trudniej ten list sklecic niz zdac mature albo egzaminy na uniwersytecie.Wybaczcie mi za slaba polszczyzne. Chcialbym zebyscie mnie troche zrozumieli dlaczego “odeszlem”i sie zgubilem. ( w myslach zawsze bylem z Wami.) bardzo sie ciesze ze po tylu latach Was znalazlem.
Prosze napiszcie do mnie o sobie, swoich bliskich bardzo bym chcial wiedziec co u Was slychac po tylu latach ?
Bardzo Was sciskam i serdecznie pozdrawiam i zycze Wam i Waszym Najblizszym Radosnych Swiat Wielkiej Nocy.
Jurek
PS. Moj Tata zmarl w 84 po trzecim zawale. Moja Mama mieszka w Toronto ma 85 lat ma wciaz umysl mlodej kobiety, dalej sama mieszka bez niczyjej pomocy. Moj mlodszy brat Wacek uczy tenisa na Florydzie. Najmlodszy Andrzej robi miliony tak ze od wielu lat nie ma dla nas czasu. organizowal przez wiele lat duze miedzynarodowe turnieje tenisowe, potem przeszedl na promocje muzyczne (The Rolling Stones, the Who, Sting i duzo innych bardzo znanych grup) Teraz buduje kasyna do gry , otworzyl w Kanadzie (Windsor i w Niagara Falls). Niestety pieniadze to nie wszystko w zyciu ale on o tym jeszcze nie wie.
Moj adres Yurek Kepinski
e-mail dom Yurek1@verizon.net
DZIĘKUJĘ ZA ŻYCZENIA!
WZRUSZAJĄ MNIE ONE BARDZO I POMAGAJĄ ŻYĆ POGODNIEJ!
WSZYSTKIEGO DOBREGO I JASNEGO I WSTANIA Z MARTWYCH DO NOWEGO ŻYCIA- wasza M a g d a U m e r
I dzielę się z wszystkimi Wielkanocnym Jajkiem, które WYMYŚLIŁY ,SKONSTRUOWAŁY i PRZYTARGAŁY stałe korespondentki-Dwa Świerszcze i JOA

8 kwietnia 2007
Alleluja!!!!!!
Wesolych,spokojnych i pogodnych Swiat Wielkanocnych
zyczy Asia xx





i nic nie piszemy, żeby nie musiała |Pani odpowiadać :)))
Pani MU!!
Z okazji Świąt życzę Pani zdrowia, szczęścia oraz
wszystkiego najlepszego ,najpiękniejszego i zieloonookiego.
Nie wiem czy mnie Pani pamięta.Daawno nie pisałam...A to dlatego ,że
kończę liceum ,zdaję maturę ,pochłaniam życie i ono
mnie pochłania.Stęskniłam się za pisaniem e-maili do Pani:).
Pamiętam ten piękny czas,kiedy to po raz pierwszy do Pani napisałam
e-maila,miałam 14 lat:)..."14 letni tramwajowy człowiek z Myślenic".
Mam już 18 lat.W maju skończę 19.Nie mam czasu na pisanie wierszy:(.
Cały czas poświęcam przygotowaniom do matury..Zdaję
polski,angielski,historię i wiedzę o społeczeństwie. Nie wiem co
chciałabym robić:)...Nie chcę dorosnąć.Nic nie wiem.
Wiem tylko tyle ,że uwielbiam słuchać Pani płyt,muszę mieć zawsze przy
sobie "Pięć Oceanów" i książki o AO... i kocham teatr.
To się nie zmieniło i nigdy się nie zmieni.> Zielonooko i wiosennie.
AzM(Ania z Myślenic.19 letni tramwajowy człowiek)
ps.:pamiętam jak po raz pierwszy byłam na Festiwalu "Pamiętajcie
o Osieckiej"...Niezapomniany czas...Piękny czas..Ech..Teraz wszystko
jest ..szare..
Pani Magdo Droga!
Z okazji Świąt Wielkanocnych, życzę wszystkiego, co najlepsze. Dużo
zielonego ciepła i uśmiechu, a przede wszystkim szczęścia.
U mnie trochę się dzieje. Przygotowaliśmy z Patrycją Kaczmarską (córką
Jacka) i Dominiką Świątek spektakl poetycko-muzyczny, złożony z
umuzycznionych ostatnich wierszy Jacka Kaczmarskiego, zawartych w tomiku
"Tunel". Muzykę napisała Dominika Świątek, a scenariusz i wstawki
wierszowane, poprzedzające piosenki są mojego autorstwa.
Pokaz przedpremierowy odbył się w warszawskich Hybrydach i tam też
przygotowujemy premierę :)
A poniżej dołączam tekst pt. "Pożegnanie Jacka Kaczmarskiego", który
napisałem przy współautorstwie Patrycji Kaczmarskiej z okazji 50 rocznicy
urodzin jej ojca.
Pozdrawiam wiosennie i serdecznie,
Piotr Cieński
Piotr M. Cieński, Patrycja Kaczmarska
POŻEGNANIE JACKA KACZMARSKIEGO
Po innych orbitach krążyłeś nad ziemią
I żyłeś nie życiem, lecz życia alchemią
Gdzieś na pograniczu snu!
I nikt nie potrafił w sny twoje się weśnić,
Nie było cię z nami, lecz były w nas pieśni
I znowu nie ma cię tu.
Wilk młody, co z czterech się wyrwał pogoni,
Przed nikim się nigdy nie zechciał pokłonić,
Nie klęczał, lecz zawsze stał,
Dał ogień tropionym, co wybuchł w nadzieję,
By w końcu podzielić tytana złe dzieje,
Przykuty był do dwóch skał.
Ostatni z Ikarów, co leciał za dalą,
Gdy światła promienie nie świecą, lecz palą,
Więc runął jak kamień w dół!
Ryzyko związane z dawaniem nadziei,
Sam siebie wystawił na pastwę promieni,
Gdy w górę do słońca pruł.
On z Bogiem, jak Jakub z aniołem wojował,
Lecz może był bliżej z Nim właśnie przez słowa,
Spotkali się może w śnie...
Gdy szukał Go w miastach, przez łoża, pejzaże,
Portrety wołały, nieznane mu twarze,
Czy bliżej był, czy na dnie?
Chcąc Boga Artystę odnaleźć przez lata,
Wciąż krążył po ciemnych zakątkach wszechświata
I przeszedł tysiące dróg...
Poeta z Poetą się zgodzi na ogół,
Więc nie jest tak ważne, co myślał o Bogu,
Lecz to, co pomyśli Bóg!
Zdziczały, lękliwy, pragnący opieki,
Schowany za słowem przed światem kalekim,
Do piekła wybierał szlak.
I kiedy go krople gorące paliły,
Snem ciepło być miało, co dodałby siły,
Lecz snu wciąż mu było brak!
Bo światłem to tylko - co nam prosto w oczy!
Ty w ciemnym tunelu, gdzie ból cię zamroczył
Do światła poczułeś wstręt.
Ginęły detale na drodze twej życia,
To słońce i księżyc, najbliższe oblicza,
A został w tobie lęk!
Chwytają zębami i rwą ze mnie strzępy,
Choć z gliny, nie z cegieł zostałem poczęty,
Kajdany to ludzki hymn!
Wróciłem po nocy zza murów zwalonych,
Lecz tutaj już inne płonęły lampiony,
Inaczej dziś pachnie dym.
Bo kiedy wąwozy są pozarastane,
Caryca nie woła, karnawał przegrany,
I przestał już płynąć czas,
Czy mrok się rozjaśnił, czy bardziej zaciemnił?
Dziś nikt się nie dowie – poeci, uczeni
– Lecz źródło wciąż bije w nas!


Radosnego nastroju i wiosennego słońca,
Odpoczynku od codziennych zmagań
I tradycyjnie smacznego jajka
i mokrego dyngusa
w gronie serdecznych Przyjaciół
i zadowolonej Rodziny.
Wesołego Alleluja !
życzy
Polska Fundacja Muzyczna
www.pfm.waw.pl
witam
Przesyłam życzenia, może bełkotliwe, może. Nie wiem, ale chyba chciałabym właśnie takie dostać sama.
serdecznosci
Alicja
Żeby jak najmniej rzeczy traciło sens
A jak najwięcej go nabierało
Jak najmniej złości i nienawiści bez sensu
Jak najwięcej wniosków, że te odczucia to non sens
I żalu, i bezradności jakby mniej
A więcej jakiejś płochej chęci do życia na przykład
I jak najmniej ciemności i smutku bez potrzeby
Jak najwięcej za to neuroprzekaźników dających poczucie względnej radości i bezpieczeństwa.

Pani Magdo!
Zdrowych,Pogodnych Świąt Wielkanocnych
Pełnych wiary,nadzieji i miłości
Radosnego,wiosennego nastroju
Serdecznych spotkań z rodziną
Pozdrawiam najserdeczniej
Aleksandra
MKM życzę CI....
Wiosennych Świąt....od tak po prostu...we wszelkich możliwych
zielonościach...słońca w sercu, jasności w duszy i radości w
oczach...i żeby stale chciało się chcieć!!! Bo podobno życie jest
chwilą wieczności, zatem łapmy tę chwilę...w Indiach to oni naprawdę
potrafią to robić...tylko się od nich uczyć....Tulę mocno Pestkowa ;)
od Agaty

Kochana MU!
Na stole święcone, a obok baranek,
Koszyczek pełny barwnych pisanek
I tak znamienne w polskim krajobrazie
W bukiecie srebrzyste, wiosenne bazie.
Zielony barwinek, fiołki i żonkile
- Barwami stroją uroczyste chwile.
W dom polski wiosna wchodzi na spotkanie,
Gdy wielkanocne na stole śniadanie.
Wszystkiego najlepszego, słoneczka wesołego
Pozdrawiam!

Przesyłam serdeczne życzenia w tak pięknych okolicznościach przyrody.GS

KOCHANA MAGDO
Radosnego nastroju i wiosennego słońca,
odpoczynku od codziennych zmagań
i tradycyjnie smacznego jajka
i mokrego dyngusa
w gronie serdecznych Przyjaciół
i zadowolonej Rodziny.
Spełnienia marzeń i miłości!
Wesołego Alleluja !
życzy
SEBASTIAN SKALSKI
fotografia i sztuka



życzenia od serca
Sprowadzić Tajemnicę Zmartwychwstania do kilku radosnych pieśni
wielkanocnych, choćby z gromkim ALLELUJA w ostatnim akordzie, święconki
zaniesionej do Kościoła czy czasu wolnego tak czy inaczej potem
spędzonego, to trochę mało i nie wiem czy na pewno do końca po
"chrystusowemu"...
Zauważyć w tych dniach, ze obok, może tuż za ścianą, cierpi człowiek czy
zwierzę, to już zdecydowanie więcej, i niemożliwe by nie spodobało się
Zmartwychwstałemu...
Wywołać uśmiech w oczach choćby jednego smutnego człowieka w tych dniach,
człowieka lub zwierzęcia to już całkiem na pewno po myśli Chrystusa, i po
myśli świąt, tych wspaniałych, największych świąt jakie zna
chrześciajaństwo, świąt wschodzącego słońca, słońca, które nie zna
zachodu...słońca, które rozdaje ciepło, rozdaje życie....
Więc właśnie takich pełnych słońca świąt...
(słońca nad głową, słońca pod nogami i słońca w oczach spotkanych ludzi i
zwierząt)... Tobie i Tobie bliskim (ludziom czy zwierzętom) z serca
życzę....J.
Droga,Miła MU
słońca, wiosny, wiele świątecznego w zwykłej codzienności
życzy Ci
Mira Kuś
P.S. Zdjęcie pierwszym w tym roku kaczeńcom zrobił mój kolega Wojtek.
MK

Kochana Pani Magdo!
Życzę Pani zdrowych, radosnych, pogodnych, pełnych miłości i ciepła rodzinnego Świąt Wielkanocnych! W prezencie świątecznym wysyłam Pani pisanki wielkanocne - malowane przeze mnie i przez Damiana.
Pozdrawiam serdecznie i mocno przytulam.
Asia
Ps. A jak Pani zdrowie, Pani Magdo? Lepiej już?

Wielkanoc
Wielkanoc to dopóty będzie wielka pora
Póki nas stać, by posnuć czasem, wśród biegania
Refleksje – skąd i po co są te święta – Oraz
O tym, że w nas jest także coś do zmartwychwstania.
Serca poczują wtedy, że już nie ma zimy
Tego, Kochani, jak najcieplej Wam życzymy
Napisał Marek Majewski
A ja się pod tym podpisuję i życzę wiele satysfakcji z tego zmartwychwstania
Radosnych Świąt
Elżbieta Ćwiklińska

Wszystkim Okularnikom i ich sympatykom przesyłamy ten wiosenny wierszyk
Agnieszki wraz z życzeniami Wesołego Alleluja!
*/Wysypały się kaczeńce/*
/Zawieszony na powietrzu
Nić błękitną pająk przędzie,
Nie wiedziałam wczoraj jeszcze,
Że mi tak błękitnie będzie.
Niebo płonie od wieczora,
gorze gwiazda na kolędę,
nie wiedziałam jeszcze wczoraj,
że ja także płonąć będę.
Na zielonej łąki fale/
/wysypały się kaczeńce,
nie wiedziałam wczoraj wcale,
że mi złagodnieją ręce.

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!!! JAN BABCZYSZYN

Kochana Pani Magdo,

serdecznosci swiateczne
Kiedy wiosną coś obok drobnego zakwacze,
niech nie wzbudza to we mnie bezsilnej już złości,
niech znów żywię do drobiu uczucie czułości,
a w kaczce - niechaj kaczkę, nie Polskę zobaczę.
serdeczności świąteczne i wiosenne - mr
