W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
www.chlip-hop.bloog.pl -Blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego
"Olśnienie" - artykuł Magdy Umer z marcowego Zwierciadła /wersja specjalna, poszerzona/
13 kwietnia - Chlip Hop
Piotrków Trybunalski MOK godz 19.00
14 kwietnia - Chlip Hop Kielce KCK
godz. 19.00
15 kwietnia - Chlip Hop Częstochowa
Teatr im. Adama Mickiewicza godz. 17.00, 20.00
16 kwietnia - Karaoke
Teatr Polonia Krystyny Jandy
18 kwietnia - Udział w koncercie "CZTERY
PORY ROKU i 10 LAT GRUPY MoCARTA“
(
Festiwal PAKA) Kraków godz.19.00
23 kwietnia - Chlip Hop Warszawa Kino
Wisła godz. 17.00
24 kwietnia - Chlip Hop Warszawa
Teatr Ateneum godz. 19.00
30 kwietnia - Chlip Hop Warszawa Teatr
Ateneum godz. 19.00
4 kwietnia 2007

Pani Magda Umer a krzyzowki (pytanie numer 28)

dla pana Jacka Górskiego
Droga Magdo !
To byl wspanialy koncert ! Najlepszy w moim zyciu ! Jaki Twoj piekny glos, jaka dykcja, jaki ten piekny polski jezyk w Twoim wykonaniu. Sluchalem po raz pierwszy Twojego CD “Wszystko skonczone” na swoim codziennym rannym spacerze na plazy. To nie byl zwykly dzien . You have touch my soul ! Wszystko odzylo, moje dziecinstwo, mlodosc ktora spedzilem na Kaniowskiej na Zoliborzu. Wybacz mi za ten chaotyczny list i za slaba polszczyzne ale polskiego wogole nie uzywam od wyjazdu (34lata) To sa pierwsze slowa ktore staram sie sklecic, tak mi dziwnie wygladaja. Trudno jest mi myslec w moim starym jezyku. Magda – kamien mi spadl z serca. Nie zdawalem sobie sprawy ze swoja przeszlosc blokowalem tak przez tyle lat. Moja ukochana zona (30 lat po slubie) Maryanne wiedziala od razu ze cos mi sie stalo jak zdjalem walkmana po sluchaniu Twoich piosenek. Bylem bardzo wzruszony. Maryanne powiedziala mi ze pewnie nigdy nie chcialem wyjechac z Polski. Powiedzialem ze tak tylko niestety czulem ze to mnie moja Ojczyzna opuscila. To jest dluga historia i pewnie typowa dla wielu ludzi. Magda wybacz mi za “tykanie” ale Maryanne jest w Twoim wieku a ja jestem od Ciebie starszy o trzy lata. Dowiedzialem sie o Tobie z Krystyny Jandy strony ktora przypadkowo “odkrylem” miesiac temu.
Dwa dni temu kupilem bilet do Polski ! Bardzo Ci dziekuje. Nigdy nie wiadomo jak i kiedy mozemy miec na kogos jakis wplyw. Wiem ze gdyby nie Ty, Krystyna i Osinka na pewno nigdy bym sie nie zdecydowal na przyjazd. Dzieki Tobie odzyla moja romantyczna dusza. Jakie to piekne uczucie. Jestem przygotowany na szok. Po tylu latach jedyne co mnie laczy z krajem to slaba znajomosc jezyka. Jade sam dlatego ze niestety nasz najstarszy syn jest chory (bipolar) I nie mozemy go samego w domu zostawic. Magda ja kocham muzyke mam ponad 1000 CD’s Ta Twoja jest pierwsza ojczysta i jest teraz numerem 1 na mojej liscie i tam tak pozostanie. Maryanne jest “nietypowa” rodowita amerykanka
jej rodzice byli emigrantami z Wysp Zielonego Przyladka (Cabo Verde) Maryanne jest wspaniala nauczycielka (z powolania) i ma swietne poczucie humoru , pewnie dla tego wytrzymala ze mna tyle lat. “Zaadoptowalem” jej kulture
a szczegolnie muzyke. Na pewno slyszalas Cezarie Evore. Jest bardzo duzo utalentowanych muzykow z tych wysp. Stara muzyka zawiera motywy polek i mazurkow, jak ta muzyka tam zawedrowala nie wiadomo.
bardzo bym chcial Ci sie zrewanzowac i wyslac kilka moich ulubionych nostalgicznych CD (mornas). Prosze mi podac telefon albo adres jak by sie skontaktowac. Ja bede w Warszawie u swojej kuzynki od 13 do 23 lipca jej e-mail fotofox@fotofox.gs.pl tel 22-6211786 moj e-mail yurek1@verizon.net do pracy yurek_kepinski@acushnetgolf.com
Na tym koncze i jeszcze raz bardzo dziekuje. Serdecznie Cie sciskam i pozdrawiam. Pozdrawiam rowniez Krystyne i Osinke.
Yurek
ps Przypomnialo mi sie ze kiedy moj dobry znajomy z polskich czasow dobrze zapowiadajacy sie wtedy aktor Jozek Fryzlewicz odprowadzil mnie na lotnisko na wyjazd w nieznane powiedzial mi ze “ Wisla zawsze bedzie mi przez serce przeplywac” – pewnie mial racje.
Pani Magdo Kochana,
Chlip- Hop we Wrocławiu 3 i 4 czerwca w Imparcie !!!!! Jeśli tym razem będzie „terminowo” , to prawdopodobnie będę leżała całkiem niedaleko w szpitalu i tuliła nowonarodzonego Ktosia.
Ja tylko na słówko zajrzałam – trudny czas.
Pozdrawiam.Agnieszka
AGNIESZKO Z PAJECZYNY!
Chyba zmieniono termin na 4 i 5 -go czerwca.Ale ty i tak bedziesz w szpitalu z Ktosiem.Ale masz dobrze!Pozdrawiam serdecznieMU.
Kochana Pani
Wiosno,
Wróciliśmy z Indii.....po 3 tygodznie ciepła i niewyobrażalnej
jasności światła!!!! Co za kraj!!! Co za ludzie!!! Powinniśmy się od
nich wiele nauczyć, szczególnie optymizmu i radości życia...Jak
topięknie kiedy babanowce, kososowce i inne przyjeności po prostu
rosną sobie w ogrodzie...A Ocean ciepły jak zupa i wszędzie te
rozbiegane kraby...Dzieciaki fantastyczne - piekne - wielkie czarne
oczy, cudne włosy i ten temperament. Słonie, Wielbłądy i małpy też
w porzo! A ślub, ach cóż to był za ślub!!! Ta Rachana jest wspaniałą i
przepiękną dziewczyną. 1500 osób, ogrody oświetlone jak u nas na
Święta - wszystko w lampkach, kolorowych łańcuchach...wszędzie pełno
kwiatów, kuchnie świata, głośna muzyka, zdjęcia i zdjęcia, a potem
tańce i spacery. Ludzie przemili!
Niesamowicie gościnni i tacy
troskliwi. Mnie osobiście najbardziej podobał się Jaipur - w ogóle
Rajasthan to piękny stan - rośliność niesamowita, ptactwo różnobarwne
i do tego klimat 25-27 w dzień, w nocy 18 - dla mnie idealnie! A
jedzenie ostre i aromatyczne!!! Właściwie bardzo ostre. Za to
słodycze bardzo słodkie. Bardzo mocno słodkie. Pierwszy raz jadłam
lody z marchewką kandyzowaną w cukrze, czy jakoś tak...Nalataliśmy się
po całym kraju prawie i już nie boję się samolotów...Nie tak bardzo w
każdym razie ;) Posyłam kilka zdjęć i Tulę mocno - przekazując pani
dobrą słoneczną energię tego wyjątkowego kawałka Azji!!! - Pani
PoIndyjska.
PoIndyjska!
Jak ja ci zazdroszczę!!!A zdjęc wysłałaś tyle,że zablokowałaś
wszystko.Wybierz 2 -3 najladniejsze i ZMNIEJSZ-to damy na
strone.Pozdrawiam
MU
Witam Panią wiosennie!
Tydzień temu, a dokładnie 16 marca byłam jako gość, a skromniej
polonistka z XXIII LO, na uroczystości odsłonięcia rzeźby ulicznej
A.Osieckiej w Zespole Szkół nr 37 noszącym imię poetessy.
Ten dzień był dla mnie wyjątkowy, bo wiedziałam,że poczuję ducha
poetki.Tak się stało,gdy przy Jej piosence, rzeźba jakby "ożyła,
wjeżdżając na specjalnym podeście.Czułam niezwykłą "Obecność"
Agnieszki i niejako Jej szczęście,że jest tak kochana i
podziwiana.Szczególnie przez ludzi młodych, którzy zawsze byli Jej
tak bliscy.
Część artystyczna w wykonaniu uczniów LO dopełniła jeszcze głębi
niezwykłych przeżyć.Myślę,że to był bardzo świetny pomysł,by to
piękne dzieło sztuki stanęło właśnie w gmachu szkoły, która od
dziesięciu lat ma za Patronkę A.Osiecką.Dzień przed uroczystością
napisałam skromny wiersz pt."Gadu gadu z Agnieszką", który w
kontekście Pani strony internetowej, na której Ona często się pojawia
we wspomnieniach,chciałam przytoczyć w tym liście.Poza tym ten utwór
przyszedł do mnie też w jakiś niezwykły sposób,trochę chyba jako owoc
moich prywatnych rozmów z duszą poetki...
GADU GADU Z AGNIESZKĄ
Skąd Pani wiedziała,
że będzie GADU GADU?
i nocą i w dzień
jawą stała się bajka
to był majowy sen
Nagle przestała pisać...
Czy mogę się dosiąść
do Pani stolika?
Ona mnie zostawi
mego wzroku unika
znów powie:"to nie ten..."
Pani o tym pisała
i zna te obszary
nie pomogą płacze ani czary mary.
Zaśpiewała "skoro świt"
nie wyrobiłeś na zakręcie
i było mi wstyd
Kliknąłem w Jej zdjęcie
zniknęła bez słowa
a przecież pamiętam wszystko...
on line zgasła rozmowa
Lecz czy była pewna,
skoro jak nuta rzewna
w Pani tekstach powraca
Jej konwaliowy głos?
Wiem, że się nie opłaca
tak rozpaczliwie tęsknić
tak narzekać na los...
Dzięki Pani "Agnieszkowe" cuda
szepczę Jej w sekrecie
o tańcu na balu
i o tym, że się uda
GADU GADU w necie
bez bólu i łez...
Wysyłam Pani zdjęcia z uroczystości wykonane przez moja uczennicę
Olę. Byłabym szczęśliwa,gdyby kilka z nich umieściła Pani na swojej
stronie z listami.Wiosennie pozdrawiam!
Maria Szczepankowska z Warszawy


Pani Mario!
bardzo dziekuje za pamięć, gadu Gadu i zdjęcia Oli.Ale
blagam-wysyłajcie je
w mniejszym formacie!!!!!!!!!!!!!!!!!MU
Dzień
dobry Pani Magdo. Przepraszam, że śmiałam wybrać sobie Panią na
temat mojej pracy maturalnej.
To temat: Czy poezja śpiewana może wzbudzić zainteresowanie Twojego
pokolenia liryką? Omów na przykładzie M.Umer.
Pilnie śledzę Pani poczynania z muzyką ,dlatego myślałam że pójdzie mi łatwo .A tymczasem stanęłam i naprawdę nie wiem jak zacząć.
Bardzo Panią proszę o podpowiedź.Na wstęp mojej pracy wybrałam wiersz W.Szymborskiej pt: „Niektórzy lubią poezję”
Wydaje mi się ,że trafnie, choć coraz więcej mam wątpliwości jak dotrzeć do samej siebie ,by otwarcie pisać o poezji śpiewanej.
Pani od polskiego powiedziała , że wybrałam trudny temat. Mam tak niewiele dni i jestem przerażona. Proszę niech Pani mi podpowie co Pani czuje i co Pani chce przekazać śpiewając poezję jak Pani dociera do takich ludzi jak ja –młodych. Tak bardzo bym chciała obalić mit, że poezja śpiewana nie trafia do mojego pokolenia.
Ja jestem tego przykładem ,że trafia może tylko ja………. Pozdrawiam serdecznie Panią.Ela.
Elu!
1.Może tylko ty i jeszcze parę osób.Ale to nie jest nic.
2.Nie staraj sie obalac zadnych mitow, tylko napisz dlaczego te
piosenki są ci potrzebne.
3.Co ja czuję i co chce przekazać?!Chcę podzielić się z innymi tym
co ważne ,piekne, mądre i dowcipne.Swoim swiatopoglądem i swoją
wrażliwością.Bardzo mi trudno o tym pisać.
Bo to powinno byc oczywiste po wysluchaniu tych piosenek.
4. Wybrnij z tego jakos dzielnie Pozdrawiam serdecznie ciebie i
pania od polskiego-MU
nocne zagadki literackie
"Miłość do panny przedwojennej"
Chciałam Pani serdecznie podziękować za „Rozmowy o zmierzchu i świcie”, i za koncert „Zielono mi”. Kiedy oglądałam go po raz pierwszy w 1997 roku przez przypadek nie miałam pojęcia kim była Agnieszka Osiecka. Miałam wtedy 13 lat i oglądałam Opole dla Kasi Kowalskiej, ONA i tym podobnych zespołów o których już dziś nie pamiętam a piosenki Agnieszki towarzyszą mi cały czas. Można powiedzieć, że za każdym razem odkrywają przede mną jakąś nową tajemnicę. Postać Agnieszki Osieckiej (przepraszam że bez „pani” ale jakoś mi to nie pasuje do A.O., mam nadzieję że to Pani nie razi, proszę nie myśleć że to brak szacunku) zafascynowała mnie ogromnie i ogromnie żałuję, że o te kilka miesięcy/lat za późno, że kiedy była jeszcze z nami nie miałam pojęcia, że to ona napisała „Małgośkę” i „Niech żyje bal” których chyba nawet w wieku 13 lat nie da się nie znać. Teraz wiem o Agnieszce już dużo więcej niż wtedy, trochę czytałam o niej i jej książek i to rzuciło inne światło na jej poezję.
Nabyłam kilka dni temu w końcu za pomocą Internetu upragnione „Rozmowy o zmierzchu i świcie” . Wywołały one we mnie ogromne wzruszenie, zwłaszcza momenty w których mówi o swoich planach a chyba już wtedy wiedziała że jest bardzo chora. Kiedy oglądałam pierwszą rozmowę w której Agnieszka mówi o tym, że wierzy w to „nowe pokolenie ekologiczne” i w to, że Wisła będzie jeszcze czysta, pomyślałam, jako osoba kształcąca się w kierunku ochrony środowiska, jak pięknie by było coś kiedyś w tym kierunku zrobić, spełnić to jej marzenie w ramach podziękowania za to co dały mi jej piosenki. Czas zmienia ludzi, „dusza siwieje”, ale mam nadzieje, że nie zapomnę o tym moim młodzieńczym marzeniu kiedy nadarzy się okazja.
Obejrzałam też po raz kolejny koncert „Zielono mi” i mimo że powtarzałam sobie: bez mazgajstwa, to ściskało mnie za gardło niesamowicie i kilka łez spłynęło wbrew mej woli. Nie należę do osób bardzo wrażliwych i nie mam pojęcia dlaczego wszystko co związane z postacią/legendą Agnieszki wywołuje we mnie takie uczucia. Nie znałam jej, nie była nikim z mojej rodziny czy przyjaciół i czasem myślę jakie mam prawo do łez po niej, skoro kiedy żyła nie miałam o niej pojęcia. Nie wiem, nie zmienię tego jak czuje i jak reaguje na takie rzeczy. Mam ściśnięte gardło i ciarki mnie przechodzą kiedy słucham „Na zakręcie” w wykonaniu mojej ukochanej Krystyny Jandy. Dziękuję bardzo za ten koncert, za rozmowy, bo gdyby nie Pani może nigdy bym się nie zainteresowała Agnieszką, która mimo że dużo ode mnie starsza wydaje mi się niesamowicie bliska. Może kiedyś na mojej drodze pojawi się ktoś, komu postawie kieliszek wódki, a on w zamian opowie mi coś o Agnieszce Osieckiej. Może kiedyś uda mi się zdobyć jej film „Słoń”, który strasznie chciałabym zobaczyć. Na razie chciałam po prostu napisać Pani, że moje pokolenie wie kim była Agnieszka Osiecka i zapewnić, że moje dzieci (jeśli się pojawią) też będą wiedzieć.
Serdecznie pozdrawiam
Joanna
Joanno!
Twoje dzieci najprawdopodobniej pojawia sie niedługo.A ja mam gorącą nadzieję ,ze i wnuki tych jeszcze nie narodzonych dzieci beda znaly jej tworczośc.Pozdrawiam MU
BIG ZBIG SHOW,
ZBIGA ŻAL
Pani Magdo,
jest Pani moja ostatnią nadzieją, nie mam szans skontaktować sie z innymi
Wykonawcami przedstawień wymienionych w tytule wiadomości, a bardzo
(naprawdę bardzo) zależy mi na zdobyciu DVD (bądź innego nosnika
video) z
zapisem tych fantastycznych przedstawień. Myślę sobie, ze może ktoś z
Państwa ma jakić pomysł, ajk zdobyć takie nagranie. TV bez przerwy
powtarza różne programy, niby na życzenie telewidzów, ale chyba moje
życzenia są ignorowane. Nie znalazłam też Zbiga w żadnym sklepie. Z
niecierpliwością czekam na odpowiedź i pozdrawiam pania bardzo serdecznie.
PS Przeczytałam na Pani stronie, ze we wtorek widzi się Pani z Panem
Zbigniewem Zamachowskim. Proszę mu przekazać moje głębokie ukłony (może
gdzieś u Niego na półce stoi kaseta, która mnie interesuje, oddałabym
dużo, zeby móć zdobyć kopię).
Zdrowia dużo życzę i pogody ducha.
Marta Walczyńska
Pani Marto!
Ja nie pozycze tej kasety, bo kiedys to zrobilam "na wieczne
nieoddanie".Zbyszek z pewnościa takze sie z nia nie rozstanie.Moze
doczekamy
czasów ,kiedy ukaze sie na DVD?Marzyłabym.
ps.jesli mnie pamiec nie myli kiedys ktos komus na tej stronie
podarował
kasete vhs do przegrania.Może i pani sie uda?Pozdrawiam MU

dla pani Marty

Niech nawet daje, byleby była!MU
Witam Serdecznie :o)
Pani Magdo
Dziękuję Pani za autografy Leonarda Cohena Naprawdę Jest Pani Wielka i
Kochana!!!
DZIĘKUJĘ I POZDRAWIAM
PS. czy odnalazł się zagubiony telefon??
PS. 2. a ja się wcale nie martwię, że Leonard Cohen
"wziął sobie" mój flamaster ;o) na pewno napisze
przy jego pomocy wiele wspaniałych wierszy,
które wyrecytuje na nowej płycie i przyjedzie z nią
do nas niebawem, a na koncert wszystkich wpuszczą ;o)
Jeszcze raz Dziękuję i Pozdrawiam
WESOŁYCH ŚWIĄT
wojtekgromek
Wojtku Gromku!
1.Ciesze sie że sie udalo!
2.Odnalazł sie!!!
3.Chcialabym ,zeby to moj flamaster sobie wzial...Pozdrawiam
serdecznie-MU
Pani Magdo droga,
Przeglądając zdjęcia z koncertu Anjani w Trójce znaleźliśmy coś, co
powstało
przez przypadek, ale bardzo nam się spodobało. Wszyscy byliśmy bardzo
poruszeni
i podnieceni, co na swój sposób realistycznie zarejestrowała kamera.
Proszę zajrzeć
do załącznika. Ta rozmazana smuga z prawej strony kadru to Daniel
Wyszogrodzki.
Autorem zdjęcia jest Vlad Arghir - to ten szalony cudzoziemiec, który
dał Pani
autograf, zamiast o autograf poprosić. ;-)
Na koniec jeszcze wyznam, że i mnie kusiło, żeby do pani podejść,
zagadać
i podsunąć coś do podpisania, ale... koniec końców się nie odważyłem.
Pozdrowienia,
Wojtek Wilk

MilyPanie Wojtku!
bardzo dziekuje za magiczne zdjecie! To byl wieczor! Pozdrawiam
serdecznieMU
24 marca 2007
Witam Pani Magdo,
Mam na imię Karolina Aboud, mieszkam w Częschowowie:)/ W tym roku mam
maturkę a na temat swojej prezencaj maturalnej wybrałam "Analizę tekstów
poezji śpiewanej Agnieszki Osieckiej":) Kocham jej piosenki i uważam że są
ponadczasowe... takie życiowe. Zawsze znajdzie się taka odpowiednia
piosenka na odpowiedni moment:). Głupio mi że mojego pierwszego maila do
Pani pisze tak interesownie... Myślałam że wiem dużo o A.Osieckiej... im
więcej czytam tym przekonuję się jaka moja wiedza była...lub jest
nadal uboga. Myślałam tez że w mojej Częstochowie znajdę mnóstwo książek,
śpiewników... a tu nic... wydałam mój cały "majątek" na książki bo w
bibliotekach niesety mało co znalazłam..jedynie artykuły prasowe mnie
poratowały..:). Jestem trochę zagubiona bo nie mam punktu zaczepienia..
powinnam miec do swojej pracy jakieś nagrania z koncertów "Zielono mi"
albo fragmenty serii pani rozmów z A.Osiecką. Ale nie mam pojęcia skąd
moglabym je wziąść. Prosze o pomoc bardzo bardzo. TAk sobie troszkę może
bezczelnie pomyślałam, że może mogłaby Pani udzielić mi takiego małaego
wywiadu a w zasadzie korespondencji mailowej...albo napisac mi jakąś
ciekawostkę o A.Osieckej lub jej piosenkach... czego z książek nie
wyczytam:).. Nie chciałabym żeby moja prezentacja była sztywna bo osoba o
której będę opowiadała nie zasługuje na takie traktowanie. Chciałabym żeby
postac A. Osieckiej na to moje 20 minut pewnego mam nadzieje pięknego
majowego dnia ożyła...
Pani Karolino Aboud z Częstochowy!
1. Niech pani zajrzy na stronę" Okularników"-ode mnie jest link.Tam sie
pani
dowie gdzie czego szukać.
2.Moje wspomnienie o Agnieszce jest tutaj w dziale "z prasy"-pod tytułem
:
"Słońce do chleba".
3.Niech mi pani zada meilem jakies pytania.Spróbuję na nie
odpowiedzieć.Pozdrawiam serdecznie-MU

Pani Magdo, pani juz pewnie zupelnie wyzdrowiala i wpadla w wir pracy. Dino spedzil weekend na wsi i bawil sie w Byczka Fernando...





kolega z daleka- dla Dawida
Kochana Pani Magdo,
Etnologu w spódnicy, ktora sie rozpadałaś!
fot.Ewa
Całka
dla etnologa w spódnicy - spódnica na MU
Jest mi niezmiernie milo, że pani jest milo! U mnie dzisiaj świeciło słońce! Pozdrawiam MU
Sz. Pani Magda Umer
Nazywam się Jarosław Domagała, jestem muzykiem pianistą - absolwentem klasy fortepianu Akademii Muzycznej w Łodzi, pełnię aktualnie funkcję dyrektora Szkoły Muzycznej I st. w Gostyninie. W mojej szkole organizuję spotkania muzyczne i poetycko-muzyczne. Od wielu lat jestem wielbicielem Pani twórczości, pozostaję niezmienie pod urokiem szlachetnej muzyki i subtelnych tekstów Pani utworów. Mim wielkim marzeniem byłoby zaproszenie Pani do mojej szkoły. Proszę przedstawić Pani warunki finansowe, bardzo proszę o uwzględnienie możliwości szkoły. Ze swej strony deklaruję gotowość i chęć towarzyszenia Pani w charakterze akompaniatora.(...)
Z wyrazami szacunku
dr Jarosław Domagała
Miły panie Jaroslawie-absolwencie klasy fotepianu Akademii Muzycznej w Lodzi!
Bardzo dziekuje za zaproszenie,ale ja po prostu balabym sie zaspiewać czegokolwiek, z kims kogo nie znam.Choćby najpiekniej grał.Prosze sie nie gniewac i pozdrawiam -Magda U
fot.Magda
Umer
Moj ukochany pianista,Wojciech B, przy ktorym nie boje sie niczego i nikogo...
No to mamy Wiosnę! :). Zima w tym roku była bardzo łaskawa, ale tak samo szara, bura i ponura jak zwykle – Wiosna bardzo nam się przyda do życia. Żeby nie wiem co się działo, mam zamiar cieszyć się moją ukochana porą roku, zachwycać się i nie przegapić. Pęczniejące pączki, za chwilkę malutkie listeczki, soczysta zieleń i radosne ptaki – tym właśnie zamierzam się zachwycać „żeby to nie wiem, jak bardzo śmieszyło młodych” i nie tylko młodych :). Pani życzę dobrej wiosny, zdrowej i pełnej słońca - zwłaszcza wewnętrznego. Pozdrawiam wiosennie i wysyłam przebłysk wiosny z poniedziałkowych Łazienek. Joasia


J
oasiu!Dziękuje za przebłysk z nowego aparatu!ja także MAM ZAMIAR sie cieszyć!Pozdrawiam MU
Słowa: Jeremi Przybora
muzyka/ Kosma
„TO TAK JAK MY”
Wiesz…byłam tam…i widziałam ten dom…
Naszą uliczkę i drzewa we mgle…
Kształty wydarte marzeniom i snom…
Z marzeń odarte…zastygłe w złym śnie…
Liście jesienne jesienny gnał wiatr.
Liściem mi przylgnął do ust…
Tym pocałunkiem jesieni … z mych warg wziął moją gorycz…i niósł.
Wspomnienia jak liście unosił…w mrok, zapomnienie i chłód …..
Mój Boże, znów słyszeć jak prosisz: ”zaśpiewaj, zaśpiewaj mi znów…
To tak jak my
To tak jak oni
Z tych samych słów, z tych samych łez…
Ktoś śmiał się z kimś i płakał po nim
I o tym ta piosenka jest.
Bezlitosny los, gdy znużony,
Znienacka tnie , jak zimna stal.
Ślady stóp kochanków rozłączonych
Co dzień ściera z plaż praca fal
***
Słowa :Andrzej Poniedzielski
muz. Bułat Okudżawa
„Trzy pytania”
Urodzeni po wojnie, choć przed wojną tu jest prawie zawsze,
Wysnuwaliśmy wolno z kłębka losu szarawą tę nić.
Podfruwając ku niebu biało-czerwonym latawcem
Próbowaliśmy: można ? trzeba ? a jak mamy żyć?
Przebiegaliśmy młodość za piłką , dziewczyną i szczęściem,
Przeczuwaliśmy miłość i przyszła , przyszła i nic.
A nad miłość to już nie wypada i prosić o więcej
Może tylko by można , by trzeba, by chciało się żyć.
Budowało się wiersze na pustyni głupoty i zwady
To i trudno się dziwić, że wyć nam się chciało i pić
I zaznało się chwały, zaznało się i dna szuflady
Gdzie pytania jak można, jak trzeba, a jak chce się żyć
To gdy przyjdzie ta stara , z zakrzywionym kawałkiem żelaza
Powiem jej, nim mnie strąci , tak niby przypadkiem jak liść
Moje życie to zdanie. Nie będę dwa razy powtarzał.
Bo to jedno: jak można , jak trzeba i jak chce się żyć.
Moje życie to zdanie: nie myślę dwa razy powtarzać:
To to samo: jak można, jak trzeba i jak chce się żyć

i to dla Poczochranej-fot.Ewa Całka
że niby od razu zgubiła... już są. Załoga

dla Gosi
Szanowna Pani Magdo.
Udało nam się odnaleźć nuty piosenki "Oczy przezroczyste", jednak ja mam
do Pani jeszcze jedną wielką prośbę.Mianowicie chodzi mi o piosenkę,którą
wykonywał Pan Przybora,chyba podczas podpisywania "Memuarów",na którym
również Pani była.Fragmencik tej piosenki usłyszałem we fragmencie
Wiadomości,kiedy podano informację o śmierci Mistrza.Ten fragment dołączam
do maila.Zaczyna się właśnie tą piosenką.Jeśli nie sprawi to Pani
problemu,bardzo proszę o pomoc w odnalezieniu tekstu tej
piosenki,ewentualnie innych piosenek z najnowszej twórczości Pana
Przybory.
Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam serdecznie-
Wiktor
Panie Wiktorze!
To była "Milość do panny przedwojennej"z muzyka Adama Sławinskiego.Ja
to
spiewam na koncertach,ale nigdzie nie nagrałam .PIEKNA PIOSENKA!!!Nuty
ma
Wojtek Borkowski i trzeba napisac do EASu.Ode mnie jest link.Pozdrawiam
MU

dla pana Wiktora
Ps. A jakby dało się ten fragment w formacie mp3...poprosimy. Załoga
Pani Magdo Kochana!
Naprawde zawita Pani do Wrocawia juz niedlugo?:) Ostatnio czytalam listy,
ktore pisalam do Pani kilka lat temu...sprawy,
o ktorych wtedy pisalam, spedzaly mi sen z powiek a teraz kiedy je sobie
przypominam to usmiecham sie zawstydzona sama do siebie i mysle sobie,
jak to czlowiek sie zmienia....jak ulega zmianie jego podejscie do
zycia....jak zmieniaja sie poglady, kiedy czlowiek dojrzewa.....:):):):)
Wpisuje do swojego studenckiego kalendarza CZERWIEC(WAZNE!)...i wierze,
ze w IMPARCIE spedze niezapomniany czas...:)
Pozdrawiam
Melisssa
PS. Pani Magdo...moja faworytka w SZANSIE byla Pani, ktora
Wybralyscie...:)
Melisso,której podejscie do zycia uleglo zmianie!
Na szczęscie czas mija, wszystko sie zmienia i to co bardzo bolalo boli
mniej.Nie zawsze ,ale najczęsciej.Jak pisala Agnieszka -Po szesciu
latach
nic juz nie jest tragedią...MU
czekamy w czerwcu

Dla Kubusia i taty Kubusia

Pani Magdo,
Jak Pani pamięta, u Agnieszki, która tu czasem pisuje, latem wykryto czerniaka. Od kilku miesięcy Agnieszka leczy się intensywnie, jest po kilku zabiegach, a teraz rozpoczyna radioterapię. Obok leczenia refundowanego, jak zwykle w takich przypadkach konieczne są dodatkowe drogie kuracje. Po naświetlaniach Agnieszka musi zrobić badanie służące wykryciu zmutowanych komórek nowotworowych, którego koszt to około 4000 zł. Zażywa leki wspomagające układ odpornościowy sprowadzane ze Stanów Zjednoczonych (ok.250 zł za opakowanie)
Na forum Krystyny Jandy powstał specjalny wątek, gdzie rozpoczęto zbiórkę pieniędzy na pomoc w leczeniu dla Agnieszki:
Jeżeli Pani nie ma nic przeciwko temu, również tu chcemy podać numer konta bankowego na który można wpłacać dowolne sumy.
Konto:
Agnieszka Okuniewska (zaufana osoba koordynująca zbiórkę pieniędzy)
32 1240 3653 1111 0000 4198 5579
O/II Pekao S.A w Koszalinie
tytułem: DLA NESS
A oto Agnieszka, która była dziś w Warszawie na badaniach w Instytucie Onkologii:

Pozdrawiamy. Joasia i Śś
ZBIERAMY PIENIĄDZE DLA AGNIESZKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Agnieszko!A ja Cie najmocniej przytulam-Magda U
21 marca 2007 - Pierwszy Dzień Wiosny
Witam Droga MU!

Agnieszko!!!

Dla Agnieszki, Paprochów i Prywatnego Gitarzysty



Wdarlyście się.Aresztuja was predzej czy później...MU
MEMUARY

dla pana Marka
Witam.
Nazywam się Ania, oglądałam ostatnio "Szanse na sukces z pani
udziałem-śpiewano piosenki A.Osieckiej. Bardzo podobała mi się pani
wypowiedź dotycząca umiejętności rozumienia śpiewanego przez siebie
tekstu.Jestem w trakcie przygotowywań do konkursu poezji śpiewanej i mam
pewien kłopot, a mianowicie nie rozumien znaczenia słowa "podkaczałka" z
utworu "Wariatka tańczy. Mogłaby mi Pani wyjaśnic, bardzo by mi to pomogło
w dogłębnym zrozumieniu tekstu i ułatwiło pokazanie uczuć w wykonaniu.
Dziękuje.
Aniu!
Nie "podkaczałka", tylko "otkaczałka"-to znaczy po bułgarsku stuknięta,
szalona.Wariatka własnie...Pozdrawiam serdecznieMU

Dobry Wieczor Pani MAgdo,
wszystko zatacza predzej czy pozniej kregi. Ja czesto powracam co 6 -7
lat, do sytuacji, wspomnien, czasami znajomosci, listow, ksiazek, filmow.
W 99' roku wyjechalam (przyjechalam) do Paryza na studia. Mialam to
szczecie , ze na smutki i tesknoty ( o jakze wtedy byly silne) mialam
nagrany z radia Pani koncert "Mezczyzni mojego zycia" (a propos - czy nie
ma szansy na wydanie tego koncertu na CD?). Kasety mi podarowal chlopak,
ktory dwa lata pozniej przyznal, ze byl we mnie zakochany (to
tlumaczy tak piekny prezent)...ale nie o tym mial byc ten list ( zeby
dokonczyc watek dodam - nie udalo nam sie niczego wspolnie przezyc).
"Mijaly lata..." i ja odnajdujac i gubiac sie w rzeczywistosci
> zagranicznej zaczelam czesciej bywac w Warszawie (przez chwile
wydawalo mi
sie ze wroce a to wszystko z milosci...). Dzieki temu trafilam na koncert
Chlip-Hop do Ateneum.. a tydzien temu kupilam w Empiku DVD -koncert
Zielono mi i rozmowy z Agnieszka Osiecka... przy koncercie wzruszalam sie
juz
bardzo mocno 10 lat temu(bylam w 3 klasie liceum plastycznego, tego
samego, ktore skonczyla K. Janda- czym sie szczyce oczywiscie)!!! kaseta
video zdarta na wior.
Bardzo PAni dziekuje za to ,ze mam mozliwosc wysluchania raz jeszcze
koncertu. Dzis odlozylam na bok wszystke niecierpiace zwloki sprawy(sa
pilne - po przeprowadzce do Bordeaux zdecydowalam sie zalozyc firme.
Przede mna wiele "trudnych i odpowiedzialnych decyzji" i tym podobne
nudy. Coz...) i nie mogac sie oderwac od ekranu spiewalam, smialam
sie ,
plakalam...wrocilo mnostwo wspomnien... Agnieszka Osiecka, ktora pewnego
wiosennego popoludnia ( zachodzace rude slonce - jedno z moich
najukochanszych) szla wprost na mnie po sasko-kepiarskim chodniku. z
litrowa butelka mleka... bylysmy same na cichej uliczce. Byla tak piekna i
zamyslona, ze nie przebilam sie przez swoja niesmialosc zeby jej wyznac
jak bardzo "moje" sa "Oczy tej malej" w Pani wykonaniu,Pani Magdo...
Inne wspomnienie: Rondo Waszyngtona, podobna pora dnia, lato, do autobusu
w ktorym huczy silnik a do tego ogluszaja trzesace sie nerwicowo szyby -
wsiadla Dama w Kapeluszu o bialych wlosach. Rowniez nieobecna,
zamyslona... tak, przyznaje,podgladalam ja troche. Pragnelam nasycic sie
widokiem Pieknej Agnieszki Osieckiej.
(...)
Pan Jeremi byl moja tak wielka miloscia, ze blagalam wszystkie dobre
anioly o mozliwosc wspolpracowania z nim... przy realizacji czegokolwiek,
wszedzie i zawsze... bylam troche za mloda - zeby to probowac
zorganizowac. Pamietam jak sie usmiechnal na widok bukietu anemonow -
okazalo sie ze to nasze wspolne - ukochane kwiaty.
Pani MAgdo, dlugo moglabym wspominac te chwile, minuty.
Dzis zatopienie sie w PAni dialogu z Andrzejem Poniedzielskim,
listach,Pani odpowiedziach pomoglo mi oderwac sie od stresu od tego, ze
"musze", ze od piatkowej rozmowy z kolejna urzedniczka wszystko zalezy, ze
niektorzy, ktorych mi brakuje sa za daleko, ze znowu nie tak, nie tak, nie
to, ze po raz kolejny nie potrafie sie uwolnic z uscisku zelaznych imadel.
Ach gdzie sa Ci niezastapieni Melissa Boys? To tylko taki dzien. Juz
rozumiem po co byl taki. Pierwszy raz w zyciu pisze do PAni - kiedy
juz o Pani mysle od tylu lat.
Pozwoli Pani, ze kiedys jeszcze odwaze sie Pani zabrac kilka minut.
Dziekuje za to ze PAni istnieje.
Bez PAni i Pani niezwyklego otoczenia - nie znalabym tej czesci pejzazu.
Ola
Olu w uścisku żelaznych imadeł
Ale list!Tak sie ciesze ,że moglam Ci sie przydac w zyciu...Pisz kiedy
chcesz i mimo Bordeaux zawsze bedziesz w tej częsci pejzażu.POzdrawiam
MU


Dla Oli
Droga Pani Magdo,
Trzynastego marca z Garbatki - Letnisko
Droga Pani Magdo,
Cud prawdziwy! Przez przypadek oto trafiłam na Pani odpowiedź na mój styczniowy tegoroczny list. Myślałam i czekałam cztery tysiące lat, że list mailowy od Pani otrzymam na mój podany mailowy adres. Tak czy siak, pisane było, żeby to pisanie wzajemne na siebie trafiło. Bardzo się cieszę, że się Pani zgodziła na druk swojego artykułu o kobietach Leśmiana. Zgodził się też Piotr Łopuszański, autor książki o Leśmianie, w tym o Zofii Leśmianowej, której fragment Pani przesyłam w załączniku.
Kiedy garbacki kwartalnik wyjdzie, ja nie wiem. Ufam jednak, że wyjdzie kiedyś, ale już od dziś jesteśmy radzi, radośni i otwarci na wszystko, czym z serca nas Pani obdaruje. Przede wszystkim na kartkę z życzeniami( rysunkiem, wierszem, etc....) dla Czytelników “Mojej Garbatki” (pismo jest m.in. w Bibliotece Narodowej w Warszawie i Miejskiej w Radomiu). Kartkę, którą zeskanujemy i z honorami zamieścimy w gazecie.
Zatem przed domem siadam na ławce i od teraz wypatruję niespełna trzydziestoletniego listonoszka o imieniu Tomasz i dyskretnym uroku Lindy, który mi list od Pani przez płot poda.
Podaję Pani ponownie mój adres i wcześniej razem z Leśmianowskim załącznikiem w wyjątkowym prezencie moje zdjęcie garbackie z Leszkiem Kołakowskim(29.4.2005) przed domem na Nałkowskiej 1, którego nie widać, a w którym na list Pani z założonymi rękami czekam.
Serdeczności z wiosennej Puszczy Kozienickiej.
Elżbieta Dziedzicka
PS. Zdjęcie pochodzi z godzinnego filmu biograficznego “Profesor- o Leszku Kołakowskim”(reż. Maria Zmarz- Koczanowicz, Studio Largo Agnieszka Traczewska, Kraków 2005).
Kwartalnik Społeczno- Kulturalny“Moja Garbatka",
Stowarzyszenie Przyjaciół Garbatki
ul. Nałkowskiej 1
26-930 Garbatka- Letnisko
woj. mazowieckie
Pani Elżbieto!
No i zmusi mnie pani do pojechania na pocztę!A na razie pozdrawiam serdecznie i dziekuje za wspomnienia - zalączniki!MAGDA U
Pani Magdo!
Ja nieskromnie, pierwszy raz odważyłam się napisać. Zasłuchuje się w
"Pięciu
oceanach"... i m.in. w Pani "na wesoło", "dawne, zabawne" - cudownie
zaśpiewane, piękne teksty i ten Pani ciepły głos. Nic...nic.. tylko leże i
słucham - nieczęsto zdarza mi się tak świadomie słuchać nie tylko muzyki
ale
i słów. Dziękuje za te chwile oderwania od pracy, zalatania, zmęczenia...
Serdecznie pozdrawiam, życzę zdrowia i samych szczęśliwych dni
Ania :)
PANI ANIU!
Ale mi milo.dziekuje bardzo, bardzo!MU


GK!
Kochana MU,
Zupełnie niespodziewanie nadszedł czas spotkań po latach – bardzo miłych spotkań, przynoszących wiele jeszcze milszych wspomnień. Bardzo przyjemnie jest znaleźć się w miejscu w którym spędziło się najpiękniejszy czas w życiu, spotkać znajomych, którzy nie tylko poznają, ale także witają serdecznie. Wchodzić i czuć znajomy zapach Tego Miejsca, odsłaniać te same ciągle zasłony, usiąść przy tym samym zielonym stoliku... Rodzaj kalendarza się zmienił :), zwykle bywały na nim piękne, młode, niekompletnie ubrane kobiety, teraz wisi jakiś krajobraz. Zmieniło się niewiele, nawet pan Rysio ciągle ten sam, choć troszkę wolniej chodzi i trochę słabiej słyszy, a sympatyczny kolega tylko trochę posiwiał, ale błysk w oku pozostał...i swetry nosi jak kiedyś... Na dole, z tyłu, wykładzina ciągle ta sama, z tymi samymi dziurami :-), schody skrzypią magicznie jak kiedyś i krzesła te same – cudownie niewiele się zmieniło. Magia ciągle ta sama... Kocham to miejsce, a teraz Tym bardziej. Już Pani wie dlaczego :).
Od soboty zrobiło się niespodziankowo - spotkaniowo, na premierze w Rampie spotkałam Kobietę, która ponad 20 lat temu zmieniła moje życie tym, że chciało jej się zainteresować 19 letnią dziewczynką, zapytać, posłuchać, a później pamiętać żeby porozmawiać z kimś, kto może przyjąć do pracy. Potem przez lata razem pracowałyśmy, aż wreszcie to ja zmieniłam miejsce i trochę zaniedbałam kontakt. Ostatnio, wiele razy myślałam o Niej, a w komputerze mam zaczęty list – chciałam Jej powiedzieć, że są ludzie, których się nigdy nie zapomina, że jest właśnie takim człowiekiem, że miała wpływ na całe moje życie, bo ludzie z miejsca w którym pracowałam wychowali mnie, przy nich się rozwijałam :-). Spotkanie po latach ( dziewięciu )było bardzo, bardzo serdeczne, nie spodziewałam się, że aż tak serdeczne.
Natomiast wczoraj, równie niespodziewanie spotkanie ze znajomymi, niewidzianymi krócej i kontakt, głównie telefoniczny, ale jednak się zdarza. Bardzo miło było ich spotkać.
Pani Magdo, wszystkie te spotkania, które mi się ostatnio zdarzają – i te z 14 lutego, i te jeszcze wcześniejsze to dzięki Pani – dziękuję :). Wierzę, że one są po coś, czuję się jakbym dzięki temu jeszcze bardziej „wracała do siebie”. Moje życie pełne jest Spotkań, które zdarzają się zawsze w najwłaściwszym momencie. Nie wiem jakim byłabym człowiekiem, gdyby kiedyś TA Osoba nie pochyliła się nade mną, a później cały zespół nie traktował mnie jak „pracowego” dzieciaka? Wiem na pewno, że miałabym inną wrażliwość, że nie dostrzegałabym wielu rzeczy, może byłabym zapatrzona w siebie? Oni wszyscy mnie tam pilnowali, pouczali, a przede wszystkim byli przykładem. I dobrym i złym, bo przecież to zespół różnych ludzi. Między innymi dlatego tak bardzo doceniam to, że Pani się chce odpisywać na wszystkie listy, zatrzymywać przy każdym, kto podejdzie po przedstawieniu.... A jeszcze cenniejsze jest to, że to nie są takie zwykłe kontakty z ulubionym artystą – autograf, uśmiech itp., Pani pamięta wszystko o czym się do Pani pisze, marudzi, Pani się chce posłuchać, pocieszyć, ucieszyć się...
Pani Magdo, piękne przedwiośnie mamy, wczoraj zauważyłam, że niektóre rośliny mają już malutkie pączki, za chwilę zrobi się najcudniejszy moim zdaniem czas w roku, uwielbiam ten początek wiosny, kiedy drzewa mają malutkie listeczki, kwitną forsycje i drzewka owocowe, a ptaki śpiewają jak szalone – och, kocham ten krótki czas. Czy wszystko w życiu, co sprawia radość, co najpiękniejsze musi trwać tak krótko? Pewnie musi, inaczej byśmy tych chwil nie doceniali :).
Pozdrawiam słonecznie.

dla pani Grażyny z Częstochowy-fot:Ewa Całka
Witam,
Nie chcąc robić zamieszania i docierać do Pani poprzez forum na stronie
pani Krystyny Jandy, siedziałem cicho i czekałem na kolejne Karaoke w
Teatrze, mając nadzieję, że wreszcie zaopiekujemy się utworami Ewy
Demarczyk. A tu,
proszę, jest Pani blog. Piszę więc i kajam się, jeżeli wydam się
zuchwały, chcąc ingerować w scenariusz Pani programu i prosząc o Czarnego
Anioła-jak mówił o Niej Piotr Skrzynecki.
Mówi Pani, że to trudny repertuar? Przecież im trudniej, tym piękniej,
nieprawdaż? Co Pani o tym sądzi?
Serdecznie Panią pozdrawiam, tańcząc Grande valse brillante.
Robert Stolarczyk
( ten od "Ostatniej niedzieli" z grudniowej edycji Karaoke)
Panie Robercie!
Ja uwielbiam piosenki Ewy, wychowalam sie na nich,ale jednak wydaja mi
się
za trudne do naszego specyficznego, nietypowego "Karaoke"...Chyba że
"Skrzypek Hercowicz,albo "Jaki smieszny jestes pod oknem".Pomyslę o
tym.A na
razie pozdrawiam MU

Witam Panią serdecznie.
Mam do Pani ogromną prośbę. To może ja napiszę o sobie w celu
przybliżenia
okoliczności mojego do Pani pukania :) Jestem studentką piątego roku
wiedzy o teatrze na uniwersytecie w Poznaniu, i kończąc swoją edukację
piszę pracę magisterską, co znowu nie jest czymś niezwykłym:) u pani
profesor Izoldy Kiec. Praca moja dotyczy koncertu "Zielono mi", który
zrobiła Pani w 97 roku dla Agnieszki Osieckiej. Zmagam się z tym tematem
już od jakiegoś czasu nie ukrywając osobistej fascynacji:) i bardzo
wdzięczna bym była za możliwość zasięgnięcia wiedzy u Źródła.
Zdaję sobie sprawę, że jest Pani niezwykle zajętą osobą i pewnie trudno
byłoby Pani znaleźć dla mnie czas na rozmowę, dlatego jeżeli mogłabym
zaproponować kontakt elektroniczny i drogą e-mailową poprosić o rozwianie
moich wątpliwości:) Czy mogłybyśmy się umówić że podesłałabym pytania,
które dotyczą interesujących mnie zagadnień a Pani w miarę możliwości
spróbowałaby mi na nie odpowiedzieć?
Serdecznie pozdrawiam Karolina Makowska.
Karolino!
Niech pani pisze i elektronicznie próbuje rozwiewac swoje
watpliwości-pozdrawiam Źródło czyli MU

Media Rodzina i czuły barbarzyńca zapraszają na spotkanie z Pettsonem i Findusem, mieszkańcami szwedzkiej wioski!
Staruszek Pettson mieszkał w małym domku na wsi i niczego mu nie brakowało. A jednak czasami czuł się smutny i samotny... Aż pewnego dnia zjawił się w jego domu mały wesoły kociak Findus. Findus to gadający kot w ogrodniczkach w zielone pasy, a Pettson to jego sympatyczny, starszy opiekun. Razem z nimi w domu na skandynawskiej prowincji mieszkają też kury, krowa i niezliczona liczba psotnych mukli.
Książki z przygodami dwójki bohaterów z
przezabawnymi, pełnymi najdrobniejszych
szczegółów, ilustracjami autora - Svena Nordqvista
- podbiły serca najmłodszych i ich rodziców w kilkunastu krajach.
W Polsce ukazały się dotychczas
cztery tytuły z cyklu:
-
Kiedy
mały Findus się zgubił
-
Tort urodzinowy
-
Polowanie na lisa
-
Rwetes w ogrodzie
Fanami dwójki bohaterów są już także widzowie
serialu emitowanego co
tydzień w Telewizji Polskiej.
Fragmenty książek o Findusie i Pettsonie przeczyta Agnieszka Maciąg.
Patroni medialni: Gazeta Wyborcza, Radio PiN i Dwutygodnik Miś.
Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc w naszej księgarni i klubie,
dzieci na czułe czytanki prosimy zgłaszać na adres:
poczta@czuly.pl
Każde zaproszenie zostanie przez nas potwierdzone. Prosimy więc podać
dokładnie swoje dane kontaktowe.
Umiec byc przyjacielem. To piekne!
20 marca 2007

dla Blinków
Szanowna, Kochana i wszystko inne jeszcze na ten temat, Pani Magdo, gdzie można w tych czasach kupić Pani płytę, chodzi mi Pani okrutnie po głowie ostatnio i bardzo mi brak . Dzisiaj kupiłam gazetę z płytą piosenek A.Osieckiej i Pani tam też jest - cudo, cudo , cudo wrażliwości.
Ale chciałabym więcej. Pomocy.
Best Regards /Pozdrawiam,
Maja Grochowalska
Key Account Manager
Np. tutaj : allegro
Albo tutaj : Merlin
Lub jeszcze tu : Traffic
A na koniec można tym sposobem : Empik
Good, big and nice shopping. Załoga
Pani Magdo, pięknie Pani napisała w Zwierciadle na temat olśnień :-), bardzo bliskie jest mi to, co Pani mówi o codziennej wdzięczności za drobne rzeczy. Ja nie przeżyłam ani cudu narodzin, ani umierania, ani takiej miłości do ojca, ale spotkałam już w życiu przynajmniej dwoje ludzi o których będę zawsze pamiętała i zawsze myślała z miłością, dzięki którym nie czuję się niczyja i dzięki którym chce mi się dalej nie tylko iść, ale także rozwijać się i tęsknić za kolejnym dniem :-).
Kilka lat temu spędzałam dużo czasu w szpitalu z moją znajomą – pomagałam jej. Leżała na ośmioosobowej sali. Pewnego dnia przybyła starsza, bardzo smutna pani. W ciągu kilku dni pojawił się syn z żoną, bardzo zatroskani, ale rozmawiający głównie z lekarzem, z babcią zamienili kilka zdań, ale opłacili opiekunkę, która jak się okazało zajmowała się tą panią również w domu. Opiekunka przychodziła, ale w zasadzie nic nie robiła. Zauważyłam, że pani ma bardzo zaniedbane paznokcie u nóg, tak bardzo, że przeszkadzało jej to w chodzeniu, a sama nie była w stanie sobie pomóc. Najpierw poprosiłam jej opiekunkę, żeby może coś z tym zrobiła, ale powiedziała, że się boi, nie potrafi.... Po kolejnych dwóch dniach, ja która uważałam, że mogę opiekować się każdym, ale nie starszym człowiekiem, bo nie potrafię, nie wiem, jak rozmawiać, nie lubię i nie umiem dotykać, zapytałam tą panią, czy mogę jej te paznokcie obciąć. Najpierw nie chciała, była zawstydzona, ale jednak zgodziła się. Kiedy już wszystko, co trzeba zostało zrobione – a bardzo się starałam, żeby nie zauważyła, że to nie było dla mnie łatwe – zobaczyłam po raz pierwszy jej uśmiech i łzy – te łzy to było jedno z takich moich olśnień.
Ja także czuje obecność tego, co Pani nazywa Nadkimś. Pani mówi o poczuciu obserwacji, ja to odbieram, jak ochronę i prowadzenie mnie niezależnie od moich chęci. Wierzę, że to wszystko, co mnie spotyka, a to kogo i kiedy spotykam jest z jakiegoś powodu, ma mnie czegoś nauczyć, coś zmienić w moim życiu, w czymś mi pomóc. Za niektóre Spotkania i wydarzenia jestem tak bardzo wdzięczna, że nie umiem znaleźć właściwych słów i myśli, aby tę wdzięczność wyrazić, innych nie rozumiem, buntuję się, nie chcę :), a po jakimś czasie okazuje się, że choć bolesne, to musiało się wydarzyć.
Pani Magdo, trzymam kciuki za rehabilitację, jestem z Panią i dużo dobrych myśli Pani wysyłam codziennie.
Pani Magdo Miła....
Pani Magdo Miła
Pani jest chora,a ja nie wiem.To ja Pani powiem,bo wiem,że widzę...Piękną
Magdę w sukience,w kolorze ciała,nad morzem.To jest piękna,o Matko,zupełnie
zdrowa,Magda U.Naprawdę.Pozdrawiam czule.Piotr G.
Piotrze G!
Juz jestem mniej chora.Ale za to widzę że pan majaczy...jakkolwiek pamiętam
to nagle wtargniecie na zupelnie prywatny teren moich wakacji...sto tysięcy
lat temu.Pozdrawiam MU
iskierko!
Kochana MU!
W tym roku postanowiłem wziąć sprawę dnia patrona szkoły w swoje ręce, a przynajmniej jego walory artystyczne. Skłoniły mnie do tego „szatańskiego” pomysłu m.in. miłość do twórczości AO, rocznice urodzin i śmierci AO, które przypadły w tym roku szkolnym, a także to, że będzie to ostatnia impreza, którą zorganizuję w tej szkole, bo już ją kończę.
Wiele pomysłów przychodziło i wychodziło z i do mojej głowy, aż do momentu, kiedy został tylko jeden – PIJANY ZAJĄC z LISTÓW ŚPIEWAJĄCYCH ... Myślę, że korespondencja Elki, która pisze z leśniczówki w Krzyżach, która jeździ do kiosku w Rucianem po perfumy, która bywa w barze „POD ŁABĘDZIEM” (którego budynek mieścił się 60 m od naszej szkoły), z panią Amelią będą niezwykle ciekawe dla uczniów przez „namacalność” miejsc. Sam jestem ciekaw co mi, a właściwie nam z tego wyjdzie .
Chcę też zrobić wystawę poświęconą AO, na którą złożą się Jej książki, oraz pamiątki i wspomnienia osób, do których dotrzemy, które spotkały się kiedyś z AO.
Pewnie zastanawia się Pani czemu Panią niepokoję... Marzę o tym, aby była Pani naszym gościem w tym dniu. Czy zgodziłaby się Pani do nas przyjechać i porozmawiać z nami o AO i nie tylko? Będzie to w czerwcu – termin bliżej nieustalony, dostosowalibyśmy się...
Ściskam wiosennie, mazursko, słonecznie
i życzę szybkiego powrotu do zdrowia
Łukasz B z Mazur
(tym razem jako)
Zespołu Szkół Samorządowych
im. Agnieszki Osieckiej
W Rucianem-Nidzie
Lukaszu tym razem jako uczniu!
Jesli wcześniej uzgodnimy termin to postaram sie przyjechać, chociaz czerwiec mam juz bardzo zajety .wyslij mi swoj telefon.pozdrawiam Mu
wiosna
Pani Magdo dawno nie pisałam, tyle się dzieje ostatnio w moim życiu...
Karaoke na nowej sali bardzo mi się podobało - pomimo moich obaw, o
których
Pani pisałam... sprawdziło się, było pięknie - jak zawsze. Już nie mogę
się
doczekać kolejnego...
>
Wczoraj oglądałam program Panów M!! Jak miło było posłuchać Was -
Półinteligentów - ludzi, którzy mają coś mądrego i ciekawego do
powiedzenia!
zasłuchalam się... i pośmiałam... i może odrobina tej "półinteligencji" na
mnie spłynęła... trzeba się uczyć od mistrzów... :)
Czekam teraz na niedzielną Szansę na sukces!
Muszę też się pochwalić, że udało mi się dostać bilety na koncert zespołu
Raz Dwa Trzy, który to - koncert - odbędzie się w sobotę 10ego w
bielańskim
domu kultury... oczywiście będą śpiewać piosenki Agnieszki Osieckiej!
Wszystko opiszę...
No a potem to już czekam na pełnię wiosny, maj i Saską Kępę...
Oj Pani Magdo, staramy się ze znajomymi polecieć do Agi do Kazachstanu...
w
maju właśnie... na razie jakoś na drodze stają nam niekompetentne biura
podróży, które nijak nie mogą znaleźć połączeń... i różne inne historie
losowe... proszę trzymać kciuki!
Ach jeszcze jedno - na Pani stronie czytałam relacje Studentek ze spaceru
po
Skaryszaku - ależ się cieszę, że niektórzy znają i odwiedzają ten park!
Śmiem
donieść, że prace (na razie na papierze) nad projektem dla parku wrą.
Oddałyśmy z koleżanką pierwszy etap naszej pracy - kwerendę archiwalną -
są
to dawne plany, mapy, fotografie i pocztówki - cuda i skarby! Zebrało się
tego całe tomisko, paręset stron (a mówiono nam że o parku nic nie ma...
hahahaha.... ). Teraz kończymy historię parku z etapami przekształceń, i
takie tam inne - czysta przyjemność. Do maja powinnyśmy skończyć. Pozwolę
sobie zareklamować ten park na Pani stronie. Agnieszka Osiecka tak go
lubiła, może powinniśmy zorganizować jakiś wiec, czytanie, czy śpiewanie
jej
piosenek właśnie w Parku...
Marzy mi się też wieczór z Panem Andrzejem P - na jego nowym
przedstawieniu - muszę sie koniecznie wybrać...
i wiele innych rzeczy mi się marzy...
Ściskam mocno i wysyłam "czekoladki Wedla w parku".
Basia F

Basiu F!
Agnieszka bardzo kochala ten park.Będziemy go tu reklamowac ile sie
da!Pracujcie z koleżanką.Pozdrawiam was i dziekuje za boskie czekoladki!MU

to my w "Skaryszaku" dziwnie upozowane- fot .przypadkowa osoba...
Jak mi przychodzi taki mętlik do głowy, taki bez wyjścia to sobie
siadam gdzieś z boku i mówie: POKÓJ! i myśle sPOKÓJ taki jaki ma
Magda Umer mi potrzebny.
Pani Magdo! Ostojo spokoju! Za kazda mysl przyjemna dzięki Pani-
dziekuje! Dobrego dnia!
Pogmatwany w przyszlosci
wlasciwie nie wiadomo gdzie i kto
ale najwyrazniej wciaz
Artur (bedacy z rzadka pomaranczowym swiatelkiem_=
Arturze!
1.Ja taki spokoj tylko MIEWAM.Lata pracy...
2.Pogmatwany w przyszlości?Już pan o tym wie?!
3.Zaraz poszukam dla pana czegos pomarańczowego i pozdrawiam serdecznieMU

pomaranczowe swiatelko dla pana Artura A
Pani Magdo Miła
Napisałem w tytule "Pani Agnieszka",ale prawda jest taka,że kiedy poznałem
Ją -no właśnie,kiedy,chyba to były lata 90.,kiedy pisałem książkę o
Kalinie - (pani) Agnieszka niamalże rozkazała mi mówić do siebie po
imieniu.Spotykaliśmy się przy różnych okazjach,również,tych
alkoholowych,jakieś telefony.Ostatni raz to było,pamiętam,na początku
grudnia 1996 roku,kiedy w klubie Tango z Małgośką Potocką wymyśliliśmy
Wieczór Kalinowy.Honorowymi gośćmi wieczoru byli m.in.właśnie Agnieszka i
Jeremi Przybora.Agnieszka była w cudownym nastroju,mam nawet z Nią
zdjęcia.W tej czerwonej czapce,z włosami krótkimi,zupełnie
białymi.Przegadaliśmy wiele godzin,bo Agnieszka chciała opowiadać.A ja
głupi,ani przez moment nie pomyślałem,że może być chora.Pamiętam swoją
zupełnie debilną uwagę.Bo nie miała już swojego "końskiego
ogona".Powiedziałem coś w rodzaju:"Zmieniłaś Agnieszko fryzurę.Ale ja jednak
wolę ten koński ogon".A Ona mnie przytuliła i powiedziała:"Wszystko się
jednak kończy".Pamiętam.Była wtedy cudowną,błyskotliwą kobietą.Wyszła
właściwie nad ranem.Była piękna.Umówiliśmy się na telefon
świąteczny.Zadzwoniłem w Święta 1996.Nagrałem się na sekretarce,coś w
rodzaju Szczęśliwego Nowego Roku i tyle.Odzwoniła jakoś w styczniu 1997.Może
to był luty,nie pamiętam.Takie rzeczy powinno się pamiętać.Pamiętam,jak
kiedyś zaprosiła mnie niespodziewanie do kina,na film,którego dziś nie
pamiętam.Bo jak można pamiętać film,kiedy obok siedziała Ona.A co
później...Kocham Agnieszkę Osiecką.I będę kochał zawsze.Tak,jak zawsze będę
kochał Kalinę.To jednak wielkie szczęście spotkać Takie Kobiety,dwie,w
jednym życiu,moim.Czyż nie...Piotr.
Piotrze!
Czyż tak!MU

E!




Panie Marku!
Pani Magdo!
Pierwsza część zdjęć z imprezy w Bibliotece śląskiej
Pozdrawiam bardzo serdecznie
Dziękuję za wspaniały koncert i wspomnienia o Agnieszce
Mirosław Dziedzic
Pozdrawiam jeszcze raz!
Trochę tego dużo wysłałem ale chciałem aby pani miała wybór.
Jeszcze raz przepraszam jeśli zawiodłem co do zdjęć :(
Serdeczności!
mirek
Panie Mirku!
Bardzo dziekuje i pozdrawiam serdecznie!
Załogo! zamieśćcie kilka...



Dzień dobry:)
Piszę, bo chcę podziękowac...Tak po prostu...z serca:)
Z wielką radością wspominam środowe popoludnie , kiedy to w Katowicach
mogłam wsłuchiwać sie w teksty Agnieszki Osieckiej przez Pania
śpiewane.Poezja w towarzystwie muzyki jest jak balsam dla duszy...
Ujmuje delikatnością, wzrusza,zachwyca, sprawia , że człowiek się uśmiecha.
Dlatego dziękuję...
Pozdrawiam serdecznie
Kamila, studentka rozkochana w poezji...
Studentko rozkochana w poezji!
Ale mi milo!dziekuje bardzo!MU
Droga Pani Magdo U.
Kilka dni temu minęła 10 rocznica śmierci Agnieszki Osieckiej. W ciągu minionych 10 lat moje życie przybrało zupełnie inne barwy, nabyło nowego wymiaru. Nauczyłem się dostrzegać inne wartości. Od zawsze byłem nieprzystosowany do otaczającego szaleństwa, do zawrotnego tempa życia. Jestem zwolennikiem dewizy życiowej Piotra Skrzyneckiego, głoszącej że „pośpiech poniża”, chociaż życie dorosłe nie zawsze pozwala spowolnić bieg. Łatwiej rozmawia mi się o problemach natury egzystencjonalnej, aniżeli o markach samochodów, cenach rzeczy nabytych, czy panujących trendach i modach. Moje przewartościowanie życia zawdzięczam Agnieszce Osieckiej. Dzięki chęci lepszego poznania twórczości Pani Agnieszki, pokochałem Pani osobowość i Pani twórczość. Pokochałem język, którym Pani tak pięknie włada i który dla mnie jest prawie poezją. Pokochałem spokój, który od Pani emanuje i każe mi wierzyć, że warto żyć wartościami przez Panią reprezentowanymi. Pokochałem Panią tę młodszą z Kabaretu Starszych Panów i tę dzisiejszą Chlip – Hopu.
I to wszystko, to poznanie zrodziło się z poznawania Agnieszki Osieckiej. Dla mnie jest Pani Jej dobrym duchem. Dzięki Pani działaniom i staraniom, Agnieszka Osiecka tu na ziemi, „nie całkiem umarła” i nigdy nie umrze, gdyż zaszczepia Pani miłość do twórczości Osieckiej ludziom młodym, wrażliwym i pięknym.
Kiedy tak piszę te słowa na klawiaturze mojego komputera, myślę sobie, że dzięki filozofii życia wspaniałej Agnieszki Osieckiej, stałem się dojrzałym "szpetnym czterdziestoletnim", który mądrzej patrzy na świat. Noszę okulary, więc czuję się agnieszkowym "okularnikiem", któremu również nie obce są (aczkolwiek odległe) lata studenckie. Byłem karmiony "sztucznym miodem" lat PRL-u. Z moim życiem czasami byłem "na zakręcie" i mogłem również powiedzieć, że ono "telepie się niczym balia". Zawsze jest "zielono mi", kocham "długonogie lasy" i często wybieram "ścieżki nieuroczyste". I w życiu niczego „nie żałuję”.
Pozdrawiam i dziękuję za pięknie wyśpiewaną przez Panią poezję.
Krzysiek - Lustrzak
Krzyśku -Lustrzaku!

Już widze że sie wkradłas do Ogrodu Botanicznego...ale dziekuje MU
Witamy Pani Magdo Tak ten czas szybko leci a to już 11lat...
Kolejna rocznica jakże bolesna to Krzysztof Kieślowski reżyser który uczynił wiele dobrego w polskim filmie Za życia niedoceniany, teraz jakby na nowo odkrywany ale coż pozostało też żal i smutek ze go już nie ma z Nami
pozdr Tomek i Leszek

wywiad
Witam Pani Magdo miło na tej Pani stronie internetowej, zdjecia, wiersze,
wzruszające teksty z gazet itp...taki świat jest mi bardzo bliski a
jeszcze bardziej przez to, ze spotkało mnie podobne przezycie,, moja
przyjaciółka zmarła na raka miała 35 lat, teraz miałaby 36... zrobiłam na
jej urodziny wystawę fotografii "jej portret i pory roku"(ona na
zdjeciach) jest to cykl zdjęc opowiesc o przyjażni, ale nie takie
zakończenie miały miec te sesje zdjęciowe.......okazało sie ze na wystawę
> nie
tylko przyszli znajomi ale ludzie z "zewnatrz" ponieważ temat (o wystawie
było opisane w gazecie)ich zachecił by to zobaczyć...ale nie o tym
chciałam napisać tylko od wielu lat czekam w rocznicę smierci P.Agnieszki
na film-wywiad który Pani prowadziła, tak bardzo chciałabym go jeszcze raz
zobaczyć, czy jest on gdzieś dostępny, prosze o informację.
pozdrawiam serdecznie
Danuta Szulc
Pani Danuto!
To mozna kupic na DVD w sklepie muzycznym a moze i przez
internet...pozdrawiam MU
Jedna z dróg zakupu prowadzi na allegro
Pod Budą "Żal za Agnieszką O"
I znowu czegoś żal odwieczny życia schemat
za dalą druga dal bo trzeciej chyba nie ma
I znowu kogoś brak coś było i uciekło
sztucznego miodu smak i niebo albo piekło
Pieśni przetrwają niby drzewa których nie złamał wiatr
a nas przez palce ktoś przesiewa i tak się toczy świat
pieśni zostaną jak kamienie których nie skruszył czas
my odlecimy jak westchnienie razem za siódmy las
A myśli naszych biel bo czarne nasze sprawy
i mglisty jakiś cel od Kutna do Warszawy
I znowu kogoś brak pewnie się dokądś spieszył
i ciszy czarny mak i rymów pusty zeszyt
Pieśni przetrwają....
Tomku I Leszku!
Droga Pani Magdo,
całkiem przypadkiem trafiłem dzisiaj w sieci na stronę, na której publikuje Pani wybrane listy do siebie. Między innymi przeczytałem ten o planowanym pomniku panów Przybory i Wasowskiego na rogu Kraniaka i Dziwalewicza ( dawniej E.Wedla 8/4 jeśli dobrze pamiętam ). I zacząłem się zastanawiać czy to ma sens. To znaczy, proszę mnie źle nie zrozumieć, dla mnie ma ogromny. Ale ja jestem facet w średnim wieku, wychowałem się na Kabarecie, kiedy dorastałem w telewizji mozna było zobaczyć Kabaret Jeszcze Starszych Panów, powtórki Kabaretu Starszych Panów. Mając 18 lat włamywałem się do Teatru Polskiego we Wrocławiu na "Zimy żal". Jak mi źle chodzę i nucę "Pejzaż bez Ciebie". Ale zacząłem się zastanawiać co z tak zwaną młodzieżą, czy ona w ogóle jeszcze kojarzy, a może raczej jarzy, o kogo chodzi? No i powędrowałem po blogosferze. Proszę sobie wyobrazić, że, trochę dzięki panu Turnauowi i jego "Cafe Sułtan", ta twórczość jest żywa i rozumiana znakomicie. A skoro tak, to może miast pomnika zróbmy Muzeum Starszych Panów, ich mieszkanko na rogu Kraniaka i Dziwalewicza, gdzie każdy będzie mógł zaopiekować się Leonem ( jeśli dobrze pamiętam ).
Panie Jacku!
Zróbmy to wszystko. Tylko kto zacznie ?!Ja sie opiekuję piosenkami i Leonem jak tylko umiem...Grzegorz T także ...No i wiem że jest mlodziez , ktora jarzy i kojarzy! PoZdrawiam bardzo serdecznieMU


O jak milo, mój ulubiony,bardzo zdolny i bardzo pracowity panie
Michale!!!Dziekuje Magda U