W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.


www.chlip-hop.bloog.pl  -Blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

 


 

2 lutego 2007

Moja (no jest to spore nadużycie!!! „Moja” pewnie w jakiejś  jednej…milionowej – jeżeli grono Twoich wielbicieli - do których jak wiesz należę od dnia, w którym pierwszy raz usłyszałam fascynującą opowieść o kotletach mielonych  -  ocenimy na ten milion) Magdo!

Właśnie przed chwilą przeczytałam Twój kolejny list na stronie wp (a śledzę bloog bardzo uważnie i oczekuję na kolejne listy z niecierpliwością) i z wielkim – nie ukrywam tego!!! – wzruszeniem - przeczytałam tam, oczywiście oprócz różnych bardzo ważnych rzeczy,  ten mały fragmencik, dla innych zupełnie nieistotny, ale dla mnie jakże wielki – na swój temat.  Nie muszę chyba Cię zapewniać jak cenię sobie Twoją sympatię, akceptację i jak to mnie onieśmiela. Muszę jednak przyznać, że to publiczne wyznanie jeszcze  bardziej napawa mnie lękiem. Jakże ja sprostam TWEMU UCZUCIU do mnie???  Dzielnie przetrwałaś różne „akcje” pani z agencji: obrusy z Twojej koncertowej sukni, jakieś rozliczenia, które w żaden sposób nie odpowiadały rzeczywistości (wtedy było to akurat na Twoją korzyść, ale niestety nie mogę zagwarantować, mimo moich najszczerszych chęci,  że  następnym razem nie przydarzy mi się coś zupełnie odwrotnego!) no i naprawdę nie wiem co nas jeszcze  może spotkać w naszym wspólnym przebywaniu.  Może więc, aby moja obawa przed „niesprostaniem” (a niestety – w tym  przypadku  niestety – ma bujna wyobraźnia podpowiada mi, ze mogą zdarzyć się jeszcze przedziwne sytuacje wystawiające na próbę Twoje uczucie do mnie) nie przerodziła się w obsesję - postaraj się zgodzić ze mną, że „ukochiwać” drugiego człowieka najlepiej za nic.  I o to Cię nieśmiało proszę, mając świadomość, ze jest to prośba dość bezczelna.

 

A 13 kwietnia – w piątek – będziemy z „Chlip-Hopem” w Piotrkowie Trybunalskim (to jest oczywiście dobra wiadomość, dla mnie np. 13-ty to najbardziej szczęśliwy dzień)

 

Małgosia – czyli pani z agencji, która uwielbia Cie za nic, ale też -  nie ukrywam -  za wszystko!

 

Małgosiu ukochana w dalszym ciągu!

 

Można i za nic...ale ja naprawde mam za co!I nie mam wątpliwości co do tego, że sprostasz.Ale mi milo,że napisałas tutaj!Twoja podopieczna-Magda U

 

 praca nawet po pracy!

dla Małgosi Bo

i na koniec-dla Małgosi wdzięczni podopieczni.

 

 

Pani Magda Umer a krzyzowki (pytanie numer 24)


 

Dzien dobry chociaz dosc mrozny. Ale czego mozna wymagac od zimy...

Ciesze sie, ze poradzila sobie Pani z moimi drobnymi zadaniami szaradziarskimi. Mam nadzieje, ze zaloga tez... Prosze powiedziec jak wrazenia po ich rozwiazaniu...? Trudno bylo?
Zadania byly niewielkie, zatem zabraklo w nich kilku znaczacych nazwiska. Oprocz wspomnianego p. Czeslawa Roszkowskiego, ktorego pamietam m.in. z kapitalnego tekstu rcepcjonisty-portiera brzmiacego mniej wiecej tak "Alez skad, Ja tu jestem ciagle, tylko nie rzucam sie w oczu" nie zmiescilem tez w diagramie m.in. pani Zofii Kucowny oraz panow Lesniaka, Lazuki, Pawlika, Stepowskiego i Szczepkowskiego. Ale to w koncu byly bardzo drobne zadania. Moze jednak zainspiruja mnie do ulozenia wiekszej krzyzowki na ten sam temat. Kto wie...

A teraz wracam do wtej mojej ciaz otwartej listy moich pytan. Nadal bedzie o piosenkach Starszych Panow.

24. W 1989 r. tak pięknie przypomniała Pani starszej publiczności i zapoznała tę młodszą z Piosenkami Starszych Panów w spektaklu muzycznym “Zimy żal”. Adrianna Biedrzyńska, Ewa Dałkowska, Maria Pakulnis, Janusz Józefowicz, Piotr Machalica, Zbigniew Zamachowski, Hanna Banaszak i Janusz Strobel oraz Pani i sam Mistrz Jeremi Przybora ,
wykonaliście swoje wersje znanych utworów. Czy celowym zamierzeniem było przedstawienie tych piosenek w innych interpretacjach niż te znane z TV czy też miała Pani wcześniej lub później ochotę zaprosić do wzięcia udziału w tym widowisku np. Wiesława Gołasa, Barbarę Krafftównę, Irenę Kwiatkowską, Zofie Kucowne, Bohdana Łazukę czy też Wiesława Michnikowskiego...Czy zna Pani moze oceny wspomnianych artystów z “Kabaretu Starszych Panów” na temat tych nowych wykonań ich piosenek?

- - - - - - W - E N - A

Jacek Górski
(D.J.J.A.C.K.)
 
Panie Jacku!
 
1.Chciałam przedstawić nowych,moim zdaniem świetnych, wykonawców.Ale przede wszystkim chciałam przypomniec te piosenki i, dzieki temu "zabiegowi", dotrzec do młodszego pokolenia odbiorców.
2.Zawsze powtarzam,że wykonawca(nawet najlepszy)jest mniej ważny niz te wielkie,piękne  i mądre piosenki.To my służymy tym piosenkom,a nie one nam.
3. Znam tylko opinie Dudka Dziewonskiego,ktory był zachwycony.Pozdrawiam MU
 
 

za kulisami"Zimy żal"

proba generalna "Takiej Gminy"

 

Wspaniałe przedstawienie!!!!!!! Dziękujemy. Czekamy na DVD/CD , może być Sorry Company, Gaba i Krzysiek Kwaśniewscy, Ewa Kulczycka
 
DZIĘKUJEMY!!!My także czekamy na to samo...MU,AP,WB

 

Dzień Dobry Pani Magdo,
a może Dobry Wieczór,
    .... przecież , tak naprawdę nie wiem kiedy, i czy, przeczyta Pani ten list. Tym bardziej, że
już wiem, że przez dwa najbliższe dni gra Pani w Suwałkach i Białymstoku.
    1.Kłania się Ewa Karbowska, ta nietaktowna "połamańcowa" baba, która zawracała Pani głowę
doręczaniem, na chwilę przed spektaklem CHLIP-HOP (27.01.07 w warszawskim ATENEUM),
jakichś podejrzanych teczek(sic!) - dla Pani i p. Poniedzielskiego- oraz bazceremonialnie
podsunęła Pani do podpisania starą analogową płytę.
  2.  Choć słucham Pani od niepoliczalnie dawna, to Pani stronę internetową odnalazłam dopiero
dzień po wzmiankowanym wyżej  spektaklu. Zaczęłam szukać, bo chciałam podziękować
za kolejną porcję niepodrabialnych wzruszeń i wywołanych nimi skojarzenio-wspomnień. 
W ramach tych podziękowań mogłabym mówić bardzo długo, ale to, nieuchronnie, prowadzi,
z czasem, do otarcia się banał. Powiem więc jeszcze raz, zwyczajnie, DZIĘKUJĘ.
Wcześniej strony nie szukałam, bo, nie wiedzieć czemu, Magda Umer nie "asocjacjowała"
mi się internetem.
3. A skoro już zaczęłam pisać, to może dodam coś na temat owych, wcześniej wymienionych,
teczek. Chęć tegoż dodania nie wynika u mnie ani z megalomanii, ani, tym bardziej z zamiłowania
do arytmetyki. Po prostu mam przekonanie, że sytuacja, w której się spotkałyśmy była dyskonfortowa
dla nas obu. Pani, z naturalnych przyczyn, myślała już o spektaklu, ja, mając tego świadomość,
nie potrafiłam chyba dość przekonywująco, w tak krótkim czasie, uzasadnić dlaczego ośmielam
się obciążać osoby tak zajęte, jak Pani i p. Poniedzielski, jakąś dodatkową makulaturą.
4. Otóż rzecz ma się tak...:
* Coś tam pisuję całe życie, głównie wiersze i felietony.
* Niedawno, po raz pierwszy, napisałam coś, W MOICH
KATEGORIACH, większego, tzn. książeczkę (około
100 stron pisanych Courierem New 14).(patrz teczka) JEST TO,
TEKST O   POSTRZEGANIU PRZEZ LUDZI, WSZELKIEJ,
w tym,oczywiście, także  i tej wynikającej z kalectwa,
 ale wcale nie głównie o niej, INNOŚCI.
5. Znając twórczość Pani i Pana Andrzeja doszłam do
zarozumiałego przekonania, że chyba  pojęłam choć cokolwiek
z Państwa "galernictwa wrażliwości". ( W przypadku p. Poniedzielskiego
dysponowałam dodatkowo wiedzą płynącą z opowieści mojego starego
(stażem) Przyjaciela Tolka Murackiego). O tym, że i dla Pani nie jest to
nazwisko obce, wiem dopiero od teraz.
6. Skoro zaś przyjęłam założenie, że mamy podobną wrażliwość,
to, wobec braku, może chwilowego, możliwości wydania tej książeczki,
postanowiłam podarować Państwu choćby jej "komputeropis".
7. Jeśli w ogóle zechcecie ją przeczytać, to z góry PRZEPRASZAM za wszelkie
niedoskonałości. Świadomie nie przeprowadzałam, bodaj elementarnej, korekty,
aby już przy 10 zdaniu nie zacząć wątpić w celowość całego przedsięwzięcia.
8. Gdyby zechciała Pani przekazać przekazać meritum tego listu także Panu
Andrzejowi, będę,"suplementowo" wdzięczna.   Pozdrawiam- Ewa Karbowska
 
P.S. W prawie banalny zaśnieżony wieczór,
nic z trywialności nie ma czuły gest,
a czyjeś imię, wymawiane szeptem,
to zwykła radość z tego, że się jest.
 
Pani Ewo!
 
1.Na razie nie będe Andrzejowi zawracała tym glowy, bo on ma jutro premierę i mysli tylko o niej.Potem sprobuję ale nie wiem z jakim skutkiem.
2.Ja obiecuje ze postaram sie to przeczytac.Za jakis czas.Bo kilkanascie takich teczek czeka w kolejności.
3.Na razie skupie sie na tym aby tego przynajmniej gdzieś nie zawieruszyć.Moj pokoj sklada sie juz tylko z papierow i ksiąZEK...Pozdrawiam serdecznieMU

 

   Witam śnieżnie,ale gorąco Pani Magdo.
Właśnie wróciłam (cała zaśnieżona) z Pani koncertu.Dzięki,że zjawiła sie Pani na tym polskim "końcu świata".We trójkę(tzn.Pani i te fajne dwa chłopaki co to towarzyszyły Pani)Podarowaliście nam - suwalskiej publiczności, co to spragniona takich"cukiereczków"cudowny wieczór pełen delikatnego humoru,ciepłych piosenek i świadectwo na to,że w tym dziwnym świecie komputerów,skype,komórek itp.ciągle najważniejszy jest człowiek.Tak żywy,prawdziwy człowiek dla drugiego takiego człowieka..................... .
Pani Magdo, kiedyś kiedy miałam 13 lat, moja starsza siostra "będąca w stanie zakochania"puszczała Pani płytę "Koncert jesienny....."na okrągło i choć wtedy uległam urokowi Pani piosenek i bardzo je pokochałam, ta częstotliwość sprawiła, że odcięłam się od nich na jakiś czas .Potem przyszła kolej na moje miłości i płyta powróciła.Czasem widuję Panią na różnych koncertach(np.2006 rok Leśniczówka Pranie-prowadziła Pani koncert laureatow piosenek Agnieszki Osieckiej) ale jakoś tak nie mogę się nasycić Pani innymi piosenkami niż te z w/w płyty.Bardzo proszę niech Pani będzie tak miła i znajdzie chwilkę dla mnie i napisze na jakiej płycie,płytach mogę szukać Pani cudnych, ciepłych piosenek?(tę ostatnią z Grzegorzem Turnałem "Kołysanki......)już mam, kupiłam je mojemu synkowi Mikołajkowi,ale słucham ja.
                             Jeszcze raz pięknie dziękuję Pani i kolegom,za refleksyjne teksty i piosenki.
Ponadczasowa Pani fanka
Basia z Suwałk.
Pozdrawiam.
 
Basiu z Suwałk!
 
1.Nam takze bardzo bylo milo tego wieczoru.A ja byłam pierwszy raz w zyciu w Suwalkach!
2.Ja najbardziej lubię plyte pt:"Wszystko skończone" i "O niebieskim,pachnącym groszku".Chyba wszystkie moje plyty mozna kupić na allegro.Tak-zalogo?
3. Prosze pozdrowic siostre i Mikolaja!MU 
     

Allegro

Merlin

Powodzenia!

 

 

dla pani Basi-wschód slońca w Suwałkach...

 

Pani Magdo!
Dziękuję z Białegostoku za piękny wieczór! Byliśmy w teatrze całą rodziną. Mąż, 16-letnia córka i ja. Mądre, przyjazne przedstawienie...można powiedzieć terapeutyczne. 
Tylko tyle, bo tak cicho się zrobiło wokół. Cicho i spokojnie.
Ela Danieluk

Pani Elu z rodziną!

Ale sie cieszę!!!Pozdrawiamy serdecznie-MU

 

dla pani Eli Danieluk- w drodze z Suwałk do Bialegostoku.

 

Dzień dobry! Czy w długie zimowe wieczory znalazła Pani trochę czasu na
> lekturę Epikurejskiej radości życia w liryce Agnieszki
> Osieckiej Czekam. Czekam. Czekam. Pozdrawiam gorąco. Monika

Pani Moniko!

Juz dawno znalazłam,przeczytalam i gdzies tu w archiwum musi byc moja
odpowiedź.Prosze sobie poszukac, w jakiś dlugi zimowy wieczór.Pozdrawiam MU

 
STEFAN

 
Pani Magdo,
myślę o Pani codziennie przed zaśnięciem
- Stefan
 

Panie Stefanie!
 
Nie umiem opisac swojej radości z tego powodu! Babcia pana wspominala  mi ,że karmi pana naszymi kolysankami...Gdyby mnie pan kiedys zaprosił do siebie ,zaśpiewalabym panu bezpośrednio do uszka-Magda U

 

Dlaczego Marek?

 
Od śmierci Marka Grechuty minęło już kilka miesięcy i pewnie,jak to w życiu bywa,sprawdzi się powiedzenie,że "czas leczy rany".Przyznam sie,że ja nie do końca otrząsnąłem się po tej śmierci.Zresztą moje zainteresowanie  Markiem,ba moja miłość do tego człowieka, nie przyszła czy też nawet nie nasiliła się wraz z jego odejściem.Pierwsze moja fascynacja nim przyszła w roku 1981,kiedy ,mając 20 lat,kupiłem strasznie zdartą,winylową płytę "Korowód".Słuchałem wtedy głównie muzykę rockową i to przede wszystkim zachodnią,a jednak ta płyta mnie powaliła na kolana ,olśniła mnie.Ta płyta jest  daleka od konwencji muzyki rockowej,a jednak jest w niej coś ,co zdecydowanie wykracza poza "zwyczajną"muzyke rozrywkową czy też piosenkę jako taką.Nie ma też wiele wspólnego z tzw.poezją śpiewaną,która kojarzy mi się z brzdąkaniem na gitarze przy ognisku.Było i jest wiele wspaniałych teksciarzy,poetów śpiewajacych,ale tam,tak naprawdę jest mało muzyki,są słowa i do tego są chwyty na gitarę.Gdyby puścić jakiemuś obcokrajowcowi J.Kaczmarskiego,skądinąd wspaniałego tekściarza i poetę,to coż on by usłyszał oprócz krzyczącego z przejęciem człowieka?To samo dotyczy W.Młynarskiego .To wspaniały teksciarz i wspaniały rzemieslnik słowa,zresztą sam tak lubi się nazywać,Rzadko jedak,słuchając jego piosenek,przeszedł mnie dreszcz po plecach.Częsciej zachwycałem się jego celnymi puentami,jego inteligencją.A tymczasem po śmierci Marka  setki,tysiace ludzi oddawały mu cześć .Pisały o nim media o róznych odcieniach politycznych i swiatpoglądowych,Jegośmierć odnotowała zarówno katolicka "Niedziela"jak i lewicowa "Trybuna".Mówiono o niej zarówno w "Radio Maryja" jak i w TVN czy Polsacie,nie mówiąc o telewizji publicznej.W wielu szkołach,placówkach kultury,zupełnie spontanicznie zorganizowano koncerty "ku czci"/w najlepszym tego sensie słowa'/Marka.Mam nadzieję,żę odruchy sympatii dla Marka i dla jego twórczości trwać będą jeszcze długo.Gdy usłyszałem o jego smierci,gdy "zobaczyłem"jaki odzew ta śmierć ma w mediach,to sądziłem,że na jego pogrzebie zobaczę tłumy ludzi,zobaczę przedstawicieli branży piosenkarskiej.Tymczasem poza ludżmi z Krakowa,G.Turnauem,J.K.Pawluśkiewiczem i paroma innymi ludżmi z Piwinicy nie widziałem nikogo.Mieszkam w Jeleniej Gorze i specjalnie wziałem urlop w pracy aby oddac .chociaz w ten sposób hołd temu człowiekowi i w ten sposób mu podziękować za to wszystko co dla mnie zrobił.Myślałem ,aby kiedyś napisać do niego list,w którym powiedziałbym jak dużo dla mnie znaczył.Dowiedziałem się,zupełnie przypadkiem,że matka mojego kolegi mieszkała z państwem Grechutami w czasie wojny.Być może ta wiadomość zainteresowała by Marka.Cóż,spóżniłem się.A na koniec słowo o czymś innym.Byłem w czerwcu ubiegłego roku na Pani i Pana A.Poniedzielskiego koncercie w Jeleniej Górze.Było wspaniale i za to Pani dziękuje.A dziś już ciesze się,że będę mógł uczestniczyć w koncercie Grzegorza Turnaua ,ktory zawita do nas 11 lutego.Pozdrawiam Panią Pani Magdo.Jacek.
 
Panie Jacku!
 
Ja na pewno pamietac bedę o Marku do końca swoich dni.I zapewniam pana,że nie ja jedna...
A umrzeć musimy wszyscy.Wszyscy,ktorzy przyszlismy na ten świat.Jedni wcześniej, drudzy później.Pozdrawiam serdecznie-MU

 

 

 

 

 

 

Atelier Ewa I Piotr Krajewscy


 
Witam Panią Pani Magdo -piszę do Pani, bo chciałbym podziekować Pani za to że po prostu Pani jest ,to co bym chciał wyrazic nie da sie opisac ,głaska Pani moje serce swoim głosem jak robiła by Pani aksamitem bardzo emocjonalnie czuję Panią proszę mnie zle nie zrozumieć ale wyciska Pani ze mnie uczucia tak głębokie że nie sądziłem ze posiadam takie pokłady wrazliwosci mamy marzenia w życiu więc ja marzę o tym zeby kiedys Pani usiadła u nas w naszym skromnym Atelier i wypiła  kawke naprawde długo sie zastanawiałem nad zaproszeniem Pani sam nie wiem czemu ale postanowiłem nie siedziec biernie więc pozwoliłem sobie do Pani napisać z wyrazami Szacunku   piotr krajewski
 
Atelier Krajewscy
Warszawa
Al. Solidarnośći 147/5
 
Panie Piotrze miły i gościnny!
 
To nie jest wykluczone, że ja tam kiedys wpadnę na kawę i uśmiechniemy się do siebie.Pozdrawiam serdecznie-MU 

 

 

Zaczynamy Rok Hrabala. Rok pełen niespodzianek, o których będziemy informować na bieżąco.

Na początek kalendarz czułego barbarzyńcy na 2007 rok z ilustracjami Zygmunta Januszewskiego.

 

Cena 20 zł.

Pozdrawiam,

Artur Wolski

czuły barbarzyńca/świat literacki

ul. Dobra 31

00-344 Warszawa

0509 232 636

0603 130 140

828 95 58/826 32 94

www.czuly.pl

Ten Rok Hrabala jest bardzo ważny!!!W Telewizji Kultura maja powtarzac te wszystkie wspaniałe filmy z"Pociągami pod specjalnym nadzorem " na czele.Tylko nie wiem jeszcze kiedy.Pozdrawiam -Magda

 

 

Zapraszamy 8 lutego (czwartek)  o g. 20.00

Na wyjątkowym wieczór dla koneserów sztuki oraz fanów Witkacego ze specjalnym udziałem Katarzyny Herman.

Odbędzie się bowiem wernisaż ilustracji do "Nadobnisi i koczkodanów, czyli Zielona Pigułka" Witkacego autorstwa Ewy Mońko.

Zaprosiliśmy Prof. Józef Szajnę do opowiedzenia o swoich doświadczeniach z teatrem i słynnym polskim artystą i dramatopisarzem.

Instalacje video oraz komentarz przygotował Michał Góral - student V roku kulturoznawstwa na warszawskim UW- wielbiciel Witkacego (3MAJ fason).

 

Ewa Mońko urodziła się 20 lipca 1982 roku w Warszawie. Jest studentką V roku Grafiki warszawskiej ASP. O swoich pracach pisze, "...Witkacy jest inspiracją w odniesieniu tylko do jego literatury i jego osoby, charakteru, ''sposobu bycia'' z wyłączeniem jego twórczości artystycznej, plastycznej, ale przede wszystkim inspiracją stworzenia tych ilustracji byli ludzie. Dziwne ''demoniczne" osobistości, ze środowiska Witkacego, z czasów w których osadzone są jego utwory..." 

 

 

 

Pozdrawiam,

 

Artur Wolski

czuły barbarzyńca/świat literacki

ul. Dobra 31

00-344 Warszawa

0509 232 636

0603 130 140

828 95 58/826 32 94

www.czuly.pl

 

 

Najukochańsza Pani Magdo!

Chciałabym podzielić się z Panią moim szczęściem. 27-go stycznia wybieram się na Chlip – Hop do Ateneum. Będę tam z moją miłością - moim kochanym (i kochającym mnie!) Damianem. Bilety już zakupione (na godz. 20), będziemy siedzieć w pierwszym rzędzie na balkonie. Ale się cieszę! Po spektaklu napiszę jak było choć już teraz wiem, że znów dzięki Pani będę jeszcze bardziej radosna i jeszcze bardziej szczęśliwa.. Serdecznie pozdrawiam i mocno przytulam. Asia

ps. Czy na Chlip Hopie będzie można robić zdjęcia?

 

Asiu!

 

Mam nadzieję że byłaś ale nie przypuszczam żeby pozwolili ci robic zdjęcia...Czuje się przytulona i przytulam ciebie i Damiana-MU

 

 

dzień dobry!
Pani Magdo jak pani wspomina festiwal MULIMARE w Bytomskim Regionalnym Ośrodku Studenckim „Pyrlik” ??? Własnie odsłuchuję nagranie z z jedną ówczesna studentką, dzisiaj dośc znaną na Śląsku aktorką! Opowiada o tym festiwalu, o spotkaniach kabaretowych w Łazach , jesli dobrze pamiętam, koszalińskich, opowiada o Tey`u i tym środowisku kabaretowym. może PAni pamięta, albo kojarzy kabarety "SSAK", albo "Cuba i przyjaciele" one sa właśnie z ego okresu.
serdecznosci
Alicja i Bronek z Tychów
 
Alicjo z Bronkiem !
 
Niestety nie pamietam.Może to i wstyd...Może, gdyby mi ktos przypomniał,kiedy ja tam byłam?Wiem że na obozy w Łazach jeździł Zbyszek zamachowski, bo opowiadał mi o nich z zachytem.Zbyszek Wielbił i chyba wielbi w dalszym ciągu Zenka Laskowika, ktory te warsztaty prowadził.Na przedstawienia TEYa nawet specjalnie jeździłam do Poznania,ale SSAka i Cuby nie pamietam...Pozdrawiam MU

dla pani Alicji-Zenek Laskowik

 

 
Kochana Pani Magdo.
"Ludzie, z ktorymi chcialoby sie isc i tacy, ktorzy niech ida" - to wspanialy podzial! Natychmiast go sobie "pozyczylam" i przekazuje dalej. Oczywiscie tym ludziom, z ktorymi chcialabym isc. :))
Nawet Pani nie wie z jak wielka przyjemnoscia czytuje Panstwa bloog. Kocham sie w slowie, wielbie piekna polszczyzne. Nie umiem zyc bez ksiazek, wierszy, piosenek. Jaka to dla mnie radosc i satysfakcja, ze mam takie nazwisko! :))
Sama tez staram sie mowic i pisac ladnie. Jestem szczesliwa wlascicielka Karty Mikrofonowej Polskiego Radia, wiec moje wysilki zostaly docenione. :))
A tutaj, w Stanach, troche mi trudno, kiedy slysze jak ludzie zasmiecaja swoj jezyk. Na pewno Pani slyszala o tzw. pinglish. To tragedia po prostu! "Nie mam insiury dla tej kary, na hajleju okropny trafik, a w baksie zabraklo cigaretow". Fe!!!!
Jak dobrze, ze wciaz sa sposoby na to, by zapomniec choc na chwile o przykrej rzeczywistosci. O tym, ze chcialabym pomoc siostrze z klopotami finansowymi, a juz nie moge bardziej (pieniadze, ech!), o tym, ze zimno sie zrobilo, o tym, ze... Dosyc! Wracam do ksiazki. Pozdrawiam bardzo cieplo, Dorota Szymborska
 

Doroto z TAKIM nazwiskiem!

Czytaj, grzej sie pod kocem,pij herbatę z sokiem malinowym i zapominaj o przykrej rzeczywistości.Przeciez wracasz razem z bocianami!Pozdrawiam MU

 

a dzis jeszcze Krystyna Feldman


> Odeszła Krystyna Feldman, odtwórczyni niezapomnianej, filmowej roli
> Nikifora
>
> Mistrzyni drugiego planu
>
> W środę zmarła wybitna aktorka teatralna i filmowa, Krystyna Feldman.
> Miała 86 lat.
>
> Uznana była za mistrzynię drugiego planu i jedną z najbardziej
> charakterystycznych polskich aktorek. Wielką popularność przyniosła jej
> rola babki Rozalii w telewizyjnym serialu "Świat według Kiepskich". Sławę
> na świecie zdobyła dzięki tytułowej roli w filmie "Mój Nikifor" Krzysztofa
> Krauzego, za którą została nagrodzona wieloma prestiżowymi nagrodami
> krajowymi i międzynarodowymi, m.in. na festiwalu w Gdyni i w Karlovych
> Varach.
>
> Krystyna Feldman urodziła się 1 marca 1920 roku we Lwowie. Jej matka była
> śpiewaczką operową, ojciec - aktorem. Po ukończeniu studium dramatycznego
> w 1937 roku debiutowała na scenie Teatru Miejskiego we Lwowie. W czasie
> okupacji była łączniczką Armii Krajowej. Po wojnie grała w teatrach m.in.
> Katowic, Łodzi, Szczecina, Opola i Krakowa.
>
> Od 1983 roku związała się na stałe z Teatrem Nowym w Poznaniu. W bieżącym
> repertuarze teatru grała Weronikę w "Fauście" w reżyserii Janusza
> Wiśniewskiego oraz w monodramie na podstawie autobiografii "I to mi
> zostało" w reż. Roberta Glińskiego. Premiera monodramu odbyła się w
> grudniu 2006 roku, a kolejny spektakl zaplanowano w najbliższy piątek.
> Krystyna Feldman przygotowywała się właśnie do kolejnej premiery -
> "Królowej piękności Leenane" w reż. Glińskiego.
>
> Jej filmowym debiutem była drobna rola w socrealistycznej "Celulozie"
> Jerzego Kawalerowicza z 1953 roku. W swoim dorobku ma ponad 60 ról
> telewizyjnych i filmowych, m.in. w "Lalce" Wojciecha Hasa, "Yesterday" i
> "Pociągu do Hollywood" Radosława Piwowarskiego, "Pogrzebie kartofla" Jana
> Jakuba Kolskiego, "Pianiście" Romana Polańskiego, "Starej Baśni" Jerzego
> Hoffmanna, a także w serialach "Jan Serce" Piwowarskiego i popularnym
> ostatnio "Świecie według Kiepskich".
>
> Postać Nikifora nie była pierwszą męską rolą w jej dorobku - wcześniej
> grała m.in. w teatrze rolę Staszka w "Weselu" i Kaja w "Królowej Śniegu".
>
> Ostatnim jej filmem była rola w "Rysiu" Stanisława Tyma, który nie wszedł
> jeszcze na ekrany.
>
> (PAP)
>
> Zawsze ciepŁa i serdeczna
>
> ANDRZEJ GRABOWSKI, który grał z Krystyną Feldman w telewizyjnym serialu
> "Świat według Kiepskich", powiedział, że była ona dla niego rodziną w
> serialu, ale czuli się, jakby byli rodziną także poza planem.
>
> Aktor ocenił, że Feldman była "chodzącą historią teatru i filmu". - Kiedyś
> mieszkała w Krakowie, a ja pochodzę stamtąd, więc bardzo często naszym
> udziałem były niekończące się opowieści o tym mieście - wspominał.
>
> Grabowski podkreślił też, że charakterystyczną cechą Krystyny Feldman był
> upór. - Była uparta, ale uparta w dobrym tego słowa znaczeniu. Zawsze
> miała swoje zdanie i trzymała się tego zdania. Nie musiała się nikogo
> obawiać, bo miała już swój wiek, osiągnięcia i szacunek ludzi - mówił
> aktor.
>
> Przypomniał, że Feldman około dwóch lat temu wycofała się z serialu, m.in.
> ze względów zdrowotnych. - Kręciła z nami pożegnalne odcinki, zrobiliśmy
> jej wtedy wspaniałe pożegnanie, popłakała się. Już wtedy żałowała, że nie
> będzie grała i już wtedy zapowiadała, że jeszcze kiedyś z nami zagra -
> mówił Grabowski.
>
> RAFAŁ GÓRECKI, organizator i dyrektor Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki
> Filmowej "Prowincjonalia": - Ta wiadomość spadła na nas jak grom z jasnego
> nieba. Panią Krystynę uwielbialiśmy wszyscy. Była najmilszym gościem i
> dwukrotną laureatką nagród naszego festiwalu, który w środę po raz 14.
> rozpoczął się właśnie we Wrześni.
>
> Twórca filmowych "Prowincjonaliów" powiedział, że Krystynę Feldman znał
> osobiście od wielu lat. - Bardzo szanowałem ją nie tylko za warsztat
> aktorski, ale dlatego, że była tak ciepłą, życzliwą, niezwykle serdeczną
> osobą, którą spotykałem w Poznaniu, także na przystanku autobusowym, w
> tramwaju czy markecie - wspominał Górecki. - Była nazywana bohaterką
> drugiego planu. Ale tak naprawdę to jej role wybijały się zawsze na plan
> pierwszy. Odnosiło się wrażenie, że trochę jakby była niedoceniana
> przez polskie kino. Bardziej była doceniana w teatrze, który zresztą
> kochała - mówił dyrektor wrzesińskiego festiwalu.
>
> Górecki przypomniał, że Krystyna Feldman otrzymała w 2001 roku nagrodę
> honorową "Prowincjonaliów" za całokształt twórczości. Długie owacje na
> stojąco towarzyszyły jej w 2005 roku, kiedy to - w wypełnionej po brzegi
> sali wrzesińskiego kina - odbierała nagrodę publiczności dla najlepszej
> aktorki za kreację w filmie "Mój Nikifor".
>
> (PAP)
>
Dziekujemy !Niebywala to była aktorka!Pozdrawiam -MU
 


 

Dear Artist!
 
I want to tell You that the weather is horrible and awfull! I dont't like snow!!!!!!!!! Today my hair was freezing.
 
Best regards - good night, good day and good lajf!
Ann - meaning Eerror
 
Ps0.My english is bad and wrong, I know, I am so sorry.
Ps2. A think, that polish  is the most beautiful language all over the world!
 
Ann-Errorze-Mój Boże!
 
Ale mi zaimponowałaś!!!Pochwalę się że wszystko zrozumiałam -your dear artist-Maggie
 

dla Anuli-myślącej trzciny...

25 stycznia 2007

Pani Magdo

 zmarł Pan Kapuściński... jaka wielka szkoda! Mam nadzieję, że odbywa teraz
 największą ze swoich podróży, szkoda tylko, że nam o tym nie opowie!

 Na całej połaci śnieg! czy nie pięknie??!! Siedzę w pracy i obserwuję, jak
 pada.. pogoda na "dobrą książkę pod kocykiem"... co ja tutaj robię?

 Niedługo Karaoke - nagle przestraszyłam się, że to będzie na dużej sali...
 czy nie zatracimy tej kameralnej atmosfery? Ja mam dopiero 10 rząd!!

 Zazdroszczę Pani wyprawy do Indii! Kiedy to? Po powrocie proszę wszystko
 opisać i pokazać nam zdjęcia! Jako zapalona miłośniczka jogi i podróży...
 marzę o takiej wyprawie...

 Pozdrawiam zimowo!

 Basia F

Basiu F!

1.Pan Ryszard Kapuściński był kimś wyjątkowym , niezwykłym.Wielka strata i
żal.Nawet nie umiem nic więcej napisać.Miałam szczęscie zobaczyc go
usmiechnietego na przyjeciu, latem.Jak on sie pieknie usmiechał!Takich ludzi
juz prawie nie ma.
2.Pięknie, ale tylko przez okno.
3. Może i zatracimy.Spróbujemy i najwyżej wrócimy na "swoją " salę.
4.Opisywac nie bedzie mi sie chciało,ale zdjecia jak najchętniej.
5. Bo i jest o czym marzyć...może kiedys ci sie uda?Pozdrawiam serdecznieMU

dla Basi F- sierpień 2006


 

Droga Pani Magdo
Dawno mnie nie było na karaoke, ale myślę, że mnie Pani pamięta. Duża ilość pracy na 5 roku studiów ogranicza moje rozrywki.
Mam do Pani pytanie, w zasadzie to jestem tu pośrednikiem, czy Pan Andrzej Poniedzielski wydał jakąś płytę. Moja ciocia była na chlip- hop i była pod urokiem Pana Poniedzielskiego.
Pozdrawiam
Maria Rutkowska
 
Pośredniku cioci!
 
Pan Poniedzielski wydał jakieś płyty.I wiersze wydrukował.Ode mnie jest link na jego strone internetową, tam powinno byc wszystko napisane.Pozdrawiam i studiuj dzielnie!MU

 
Pani Monika Monika to jest taka muzyka

 
Szanowna Pani !
Trafiłam na Pani stronę przypadkiem i bardzo się ucieszyłam gdy los dał mi szansę by do Pani napisać . To naprawdę wielkie dobrodziejstwo internetu.Jestem Pani bardzo wdzięczna za koncerty i całą Pani działalność poświęconą propagowaniu  kunsztu Starszych Panów. Kocham ich twórczość , znam wszystkie utwory na pamięć , delektuję się Ich słowem , geniuszem muzyki , humorem .Moje dzieci (mam dwóch chłopców 11 i 13 lat)  znają już doskonale (bo śpiewałam im do snu) "Moja dziewuszka nie ma serduszka" , Już czas na sen", "Zmierzch" ; mało tego, zaczynają wplatać w zwykłe zdania zwroty typu " życie czasem bywa trudne ale przecież mam piosenkę", " niech ja zasnę , niech mam sny jak me oczęta jasne". Jest przy tym masa śmiechu.
NIkt wg mnie nie wykonuje piosenek Wasowskiego i Przybory lepiej niż Oni sami to robili .Pan Przybora z zalotnym uśmieszkiem , Pan Wasowski z lekkim zakłopotaniem.Chciałabym móc się z Nimi spotkać , porozmawiać , pożartować . Tak mało jest już mężczyzn z taką klasą . Uważam że Kabaret Starszych Panów powinien być obowiązkowo oglądany na lekcjach języka polskiego w szkole średniej. Jako wzór maestrii artystycznej i jako wzór codziennego savoir-vivre'u.
No i Kalina .Charakterystyczny głos, kobieca , pociągająca .Prawdziwa muza. Wprawdzie Wasowski o niej mówił Jędrusik-ordynusik , ale to jakoś mi do niej pasuje i wcale nie zraża .Ona po prostu miała charyzmę. Takim ludziom się po prostu wybacza ich drobne słabostki .
Pani Magdo , jeszcze raz dziękuję za wszystko .Może Pani kiedyś znajdzie minutkę i odpisze? To byłby taki malutki dodatek do moich drobnych "szczęść" w 2007 roku.
Pozdrawiam
  Monika Jaworska z  Krakowa
Ps.Kiedyś byłam na koncercie W.Michnikowskiego na ul.Sławkowskiej .Udało mi się porozmawiać z Panem Wiesławem .Poprosiłam też o autograf a gdy podałam mu moje imię zaśpiewał tylko dla mnie "Pani Monika ,Monika to jest taka muzyka"... a potem westchnął :"Miecio Czechowicz..."
 
Pani Moniko z Krakowa!
 
1.O, jak milo czytać że tym uwielbieniem zaraża pani  dzieci!!!
2.Ja także uważam, że to powinno byc "przerabiane" na lekcjach języka polskiego.
3."Pani Monika"to była ukochana piosenka Agnieszki Osieckiej. 
4.Westchnął, bo i pan Mietek za wcześnie odszedł z tego swiata.Chyba w 1991?Był wspaniałym aktorem.Wspaniałym.
5. Pozdrawiam bardzo serdecznie pania i pani rodzine-MU
 
dla pani Moniki Jaworskiej z Krakowa

 

Wietrzenie mózgu

 
Wczorajsze wietrzenie mózgu - (śnił mi się Sokrates) w parku Skaryszewskim. Wiewióry nie głodne, ale spotkałam słońce i nie tylko :)
 
Błękit nieba styczniowego :) dla Pani

Paparazzi (?) są wszędzie :

 
 
Oprócz Świerszczy spotkałam zimowy kwiatuszek:
 
Kiedy siedziałam na ławeczce, w promieniach słońca i usiłowałam nie zasnąć nad histerią wychowania odwiedziła mnie taka miła parka :)
 
Było pięknie i spokojnie:
 
Pozdrawiam ciepło znad książek :)
 
 
Joasiu!
 
A teraz biało, bo zawiało.Najgorsze że dalej zawiewa.Ucz się!MU


Pani Magdo!
Oczywiście, że mam te płyty! Będzie mi bardzo miło jeśli Państwo je
> podpiszą:] Mam nadzieję, że dotrę za kulisy.
>Cudownie mieć takiego sąsiada jak M. chociaż znając Jego upodobania pewnie
 ciągle w rozjazdach, więc marne te sąsiadowanie;]
 Właśnie słucham piosenki My i Email, jest genialna, urocza, zaskakująca i
 oby więcej takich piosenek, z dystansem i bardzo ?współczesnych�, mam
 nadzieję, że nagranie płyty z tego spektaklu jest w planach, i dalej nie
 mogę się WAS doczekać w Białymstoku:]

 Pozdrawiam wylewnie:]
 Agnieszka Albertyna

 Ps: Tego samego dnia, rano mam egzamin, mam nadzieję że będę wieczorem już
 odstresowana i będzie zaliczony na 5 :] W każdym razie Państwa piosenki
 nastrajają bardzo pozytywnie , na razie słyszałam jedną, ale wierzę, że
 wszystkie są tak wspaniałe, choć pewnie tak różne.

AA!
Bardzo różne.Może się spodobają-chcielibysmy.Do zobaczenia -MU

 


Dzien dobry.Jestem sympatykiem poezji spiewanej.Bardzo ciekawi mnie
dlaczego utwór ,,Jesienna zaduma'' jest w wielu żródłach przypisywany
 Magdzie Umer na przemian z Elżbietą Adamiak.Oba z  ,,Koncertem jesiennym
 na dwa ...'' są moimi ulubionymi utworami. Ta ciekawostka spędza mi sen z
 powiek.Robert.
Panie Robercie G!

1.Nie wiem dlaczego.To piosenka Eli.Piękna i pięknie zaśpiewana.Może
dlatego, że kiedyś zaśpiewałyśmy ją w duecie, w programie telewizyjnym  i ja
to zamieściłam na swojej płycie?
> 2.Juz pan może spać spokojnie...pozdrawiam MU

 

dzień dobry bardzo!
Pani Magdo no i wykrakała pani tę zimę! Ja ją przeklinam w niebogłosy a Bronek....a pies Bronek to sie ją nacieszyć nie umie. Do domu, to by go wołami ciagnąć. Nic tylko goni jak strzała, na oslep po tym sniegu. Dzis napisała mi sms-a przyjaciółka ze Szwecji. Mieszka w Umei, jakieś 900 km na północ od Sztokholmu  "u nas jest minus 17 stopni i śnieg! Możesz sobie to wyobrazić??? Nawet nie chciałam. PAni Magdo byle do wiosny. A kiedy pani jedzie do Indii???!!
 
pozdrawiamy
Alicja i Bronek z Tychów.
 
A i B z T!
 
Ja także jestem przerażona,ale podobno to zdrowo dla roslin.I cieszy narciarzy.A do Indii dokladnie za miesiąc i na miesiąc-od 24 lutego do 25 marca.Pozdrawiam przemarznięta  MU

 

poniedziałko-wtorek

 
1. Sprawy rodzinne : Bratanek dalej w obcych stronach i dochodzą słuchy, że nie chce po ichniejszemu rozmawiać. Preferuje mowę polską (Po kim On to ma ciekawe?) 
2. Wszystko się głupio plecie, jak ten andron- z dziurą. W każdej sferze dziury jak w serze.
 
 
See You soon.
Anula - dziurawy ser
 
Ps1. Sile przypominam : - torby, plecaki - odlot- Indie-światło.
Ps2. Czy po takich powiedzmy Indiach to się lepiej śpi?
Ps3. Jak można lubić ang. kiedy każą wypisywać ze słownika słówka oznaczające "moje pozytywne cechy"... a na pytanie "mogą być dla odmiany wady" rozlega się głośne ABSOLUTELY NO!!!!??? Nie da się. I am sorry!
 
Anulo bez bratanka!
1.Za to "see you soon"-medal metaforyczny.
2.Do tego światła lecę jak ćma.
3.Twoje pozytywne cechy ?- wrażliwośc,empatia,dobroć.Oczywiście to wszystko w sosie melepeckim,ale ja lubię taki sos.Tylko tobie niełatwo z nim żyć.See you soon-MU

 

 

Pani Magda Umer a krzyzowki (pytanie numer 23 + dwie niespodzianki)


"(...)Ale z chęcia bym sobie rozwiazala taką krzyżówkę"


Dzien dobry

Pani Magdo. Zaczne dzisiaj od takiej niespodzianki wynikajacej z odpowiedzi na moje ostatnie pytanie.

Oto - specjalnie dla Pani ulozylem dwa drobne zadania szaradziarskie zwiazane z obsada aktorska "Kabaretu Starszych Panow" a dokladniej z nazwiskami szesciu aktorek i czterech aktorow kojarzonych z tym wlasnie Kabaretem.




Sadze, ze nie bedzie zadnych problemow z rozwiazaniem obu krzyzoweczek.

Moze to bedzie stanowilo faktycznie zaczatek Naszej wspolnej krzyzowki poswieconej p. Jeremiemu Przyborze i p. Jerzemu Wasowskiemu...


A teraz powracam do trzeciej dziesiatki z listy.

Pytanie dwudzieste trzecie:


23/
Wspaniala skarbnica ciekawie brzmiacych zupelnie nowych slów sa wlasnie programy "Kabaretu Starszych Panów". To tam narodzily sie takie pojecia jak brabluszka, melopiecyk, serdel-terrier, kryptoalkoholik. A czy Pani ma jakies swoje ulubione powiedzenie, bohatera, piosenke, monolog albo nawet caly odcinek ze wspomnianego cyklu programów? Prosze uprzejmie podac takie przyklady?

PO - - - - WIE - - -


Jacek Górski
(D.J.J.A.C.K.)

 

 „Kabaret Starszych Panów” w krzyżówce (II)

 

 

 

 

 

 

 

 

C

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

G

 

 

 

 

 

 

 

 

D

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

M

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

P

A

N

O

W

I

E

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

J

 

 

 

K

 

P

A

N

I

E

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W

R

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ś

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

K

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 
Panie Jacku!
 
1.Rozwiązałam, mam nadzieje że zaloga także by to rozwiązała...
2.Najbardziej lubię"Nieznanych sprawców","Ostatnich naiwnych","Niespodziewany koniec lata"i "Przerwę w podróży".
3.Moje najukochańsze scenki to trio;Kwiatkowska,Gołas i pan Jerzy przy stole wielkanocnym w scenie z "No co ja ci zrobiłem", "Szują" i  pojedynku na jajka .Mistrzostwo swiata!!!I scena z Kuszelasem rozmawiającym z Paryżem,"ktory był do niego" z Niespodziewannego końca lata" ...a z "Nieznanych sprawców "-Hrabina Tyłbaczewska z Czechowiczem- Rotmistrzem , ktory miał zginąć pod Maraschino  w "Ty nie odmawiaj mi"...A z  "Divertimenta Stomatologicznego"- scena w poczekalni Jeremiego z Gołasem i "korespondencją z Chełmka".Ale mi pan wywołał chrapkę na powtórne oglądanie!
4. Zapomnial pan o  niezwykłym i ważnym dla KSP aktorze- panu Czesławie Roszkowskim.
5.Piosenka?Prawie wszystkie.Ale uważam że wielką niedocenioną jest "A ta Tola".Marzyłabym,żeby to kiedyś zaśpiewało MUMIO.
6.Pozdrawiam serdecznie MU

 

Odpowiedzi nie zamieszczamy aby nikt nie ściągał...



21 stycznia 2007

Droga Pani Magdo,

 prawie tydzień byłam tam, gdzie nie lubię być, dokończenie diagnostyki i
 plany na najbliższą przyszłość. Teraz wróciłam i staram się funkcjonować,
 choć o normalności mówić trudno. Pracuję, robię coś w domu, cokolwiek,
 żeby nie myśleć, bo takie myślenie nie kontrolowane jest najgorsze, wtedy  jakieś doły i dołki przychodzą do głowy, a tu się trzeba trzymać przecież  swojego i nie dawać się. Na razie cel jest mały, czasowy - dotrzeć na  karaoke. Nauczyłam się stopniować sobie, wybierać sobie takie mniejsze
 cele, bo od razu wszystkiego osiągnąć się nie da. Zobaczymy. Czuję się tak
 troche oddzielona od świata cienką szybką, bo większość tego co po mojej
 stronie nie do przekazania. Odzywam się jednak i przekazuję jak
 najcieplejsze myśli, dziękując jednocześnie za Pani miłe słowa.

 Przytulam
Skandynawska
 

Kasiu!

Nie wiem czy to jest dla ciebie jakies pocieszenie,ale nie ty jedna chodzisz
do szpitala i wracasz i znow chodzisz i starasz sie  nie  dawać.Może
zaspiewasz nam na karaoke?Ale bym chciała!Trzymaj sie i czekam 12-go
lutego-MU

 

Bronek odsłona dwa a może trzy
 
BRy Bry pani Magdo!
Ładną mamy wiosne tej zimy, prawda? Dziś bedąc na wymuszonym przez  Bronka (dla przyjaciół pies Bro stał sie Bronkiem, tudziez Brośkiem) spacerze zobaczylam stokrotki. Brosiek zaczyna gubic sierść, co już niechybnie znaczy "wiosna". Więcej Bronek ma coraz więcej cech osobniczych jamnika a z teriera został mu tylko 'pysk". Ale przynajmniej jest biały. To znaczy poza uszami i gdzieniegdzie malenkimi kupkami niesamowicie szarych i puszystych włosków. Bronek pokazuje charakter. Gdy doszedl do wniosku, ze podczas spaceru może wszystko - było cięzko. Wołam go głosno. Zero reakcji. Wołam grzecznie ciszej. Zero reakcji. Zamykam klatke i wchodze do domu., Zero reakcji. Piesek szczęsliwy lezy na brudnej trawie i ogryza patyk. No, tego było za wiele. Powiedzmy, że od tego czasu pieschodzi na smyczy. I po jakims czasie metamorfoza! Gdy juz jest spuszczony, umie poszanowac chwile wolności, a gdy trzeba grzecznie czeka na zapięcie na smyczkę. Więcej, ta przedziwna mieszanaka jamniko-teriera musi postawic na swoim....
Ech, miłej i pieknej wiosny tej zimy
zyczymy
Alcja i Bronek z Tychów.
 

 

Alicjo i Bronku z Tychów!
 
Ja bym jednak tej pogody nie nazywała wiosną.Stokrotka stokrotką ,ale dwie doby huraganu ...i to podobno nie koniec...Za to  Bronek bardzo w porzo.Pozdrawiam MU

 

Pani Magdo! Nie wiem, gdzie zagracie z p. Andrzejem Poniedzielskim spektakl "Chlip - Hop" w Warszawie. Oglądałam go w Teatrze Polonia, potem był grany w Ateneum i co dalej? Gdzie i kiedy w Warszawie - chciałabym zaprosić około 50 osób (to nie żart) na to przedstawienie, a nie wiem do kogo się zwracać?
Pozdrawiam serdecznie i ciepło
Anna Jaskólska
 
Pani Aniu!
 
W sobote 27-go gramy w tEATRZE aTENEUM DWA RAZY-O 17-TEJ I O 20-TEJ.
pOTEM 19 LUTEGO,TAKŻE W aTENEUM...a POTEM JUZ CHYBA DOPIERO PO MOIM POWROCIE Z iNDII.pOZDRAWIAM SERDECZNIE-MU

 

Dziękujemy bardzo!!!

 

 

Dzien Dobry MU,

 

,Zabawa w skojarzenia, a wlasciwie moje skojarzenia.

 

Gdy ogladam ten klip ponizej, to kojarzy mi sie z piosenka Leonarda Cohena gdy Margitka zatancowuje sie bezmala na smierc.

natomiast gdy slucham teraz Cohena to kojarzy mi sie z Margita, czyli nie jest jeszcze tak zle ze mna.

 

http://files.filefront.com/6305724

 

 

17  stycznia 2007

 

Droga Pani Magdo
 Znalazłam kilka nowych wywiadów z Panią (nie istniejących na stronie)
 Przesyłam linki do nich.

 http://www.motofakty.pl/artykul/rozmowa_z_magda_umer.html?ses_mf=0660f089dfe206cc71464717520b5868

 http://www.joga.net.pl/strona.php?8409
 http://czat.wp.pl/zapis.html?id_czata=2576

 Pozdrawiam Agata :)
 

Dziękujemy!

 

 

Chyba trochę historyczne, ale ładne

 
 
a to trochę nowsze:
 
pozdrowienia,
K z Ł
 
K zŁ!
 
gdzie wy znajdujecie takie rzeczY?! MU


 

Zawsze Panią podziwiałam

 Za ten spokój który z Pani emanuje, i który jednocześnie budzi Pani we mnie...
 Pani, Meryl Streep i moja ciocia z Gdańska to jedność...
 To cudowny pomysł dzielić się wierszami...
 pomagają...

 Życzę spokoju w duszy, miłości w sercu, mrówek w brzuchu, wiatru,
 muzyki i słońca i wiary...

 Katarzyna Sprężyna:)

Pani Katarzyno!

Mam: miłość w sercu, mrówki w brzuchu, muzykę i wiatru aż za
dużo. Miewam: spokój w duszy, wiarę, słońce .Pozdrawiam serdecznie pani
bliskich (także ciocię z Gdańska oczywiście) Cieszę się że wiersze
pomagają!!! MU

 

 

Kochana Pani Magdo!

Dopiero dzisiaj wróciłam do życia po otumanieniu moich zmysłów po ostatnim wieczorze z karaoke. Co za wspaniały pomysł ze wspólnym śpiewaniem tych tak pięknych piosenek. Mam do siebie żal że nie byłam na wszystkich poprzednich spotkaniach. Byłam pierwszy ale na pewno nie ostatni raz. Namówiła mnie moja 17 letnia córeczka na koncert. Jezu, dziękuję Ci za to że mam tak cudowne  dziecko! Znowu obudziła się we mnie dziewczyna – ta co gdzieś zniknęła gdy skończyła 20 lat. Znalazłam ją na nowo i jest mi z tym wspaniale. Reasumując moje wrażenia:

  1. PANI MAGDA-CUDOWNA!
  2. ZORR O!- CUDOWNY !
  3. ZGADZAM SIĘ Z MOJĄ CÓRECZKĄ! – KONTRABASISTA JEST W PORZĄDKU I MA PIĘKNE BRZMIENIE!

Dziękuje za ten cudny wieczór, już nigdy więcej nie opuszczę żadnego spotkania.

Małgosia

 Małgosiu(pani)!

Ale sie cieszę!!! Zapraszamy! Nie mam niestety zdjęć z tego karaoke. Pozdrawiam i czekam w lutym! MU

 

WCZORAJ ODSZEDŁ MÓJ DZIADEK. MIESZKAŁAM Z NIM OD URODZENIA. CZUJĘ
OGROMNY BÓL, SMUTEK I PUSTKĘ, ALE WIEM, ŻE MIŁOŚĆ SILNIEJSZA JEST OD
 ŚMIERCI. " Może dlatego dzisiaj, gdy niektórych z nich już nie ma na
 tym świecie, w dalszym ciągu ICH MAM." TO BRADZO PRAWDZIWE ZDANIE. ON
 JEST TERAZ ZE MNA BARDZIEJ NIŻ KIEDYKOLWIEK I BĘDZIE JUŻ NA
 ZAWSZE....CHOĆ ŁZY PŁYNĄ I PŁYNĄ JEST ŚWIADOMOŚĆ, ŻE DLA NIEGO
 ZACZĘŁO SIĘ LEPSZE ŻYCIE, A MY ZA JAKIŚ CZAS DO NIEGO DOŁĄCZYMY....

 PRZYTULAM SIĘ MOCNO JOLA

 PS. KASIU SKANDYNAWSKA MOCNO SIĘ TRZYMAJ!!!! Z CAŁEGO SERCA SIŁY,
 CIERPLIWOŚCI I ZDROWIA!!!!!!!

Jolu!

Sama sobie odpowiedziałaś na wszystko. Przytulam MU
 

 

karaoke w Polonii


 
Pani Magdo , dlaczego karaoke zostało przeniesione na dużą scenę teatru?  Już nie będzie tak cudownie.
Małgosia 
 
M!
 
Ja także żałuję, ale nie decyduję o takich rzeczach. Pożyjemy , pośpiewamy, zobaczymy. MU 

 

Wiosenne pozdrowienia ze środka zimy. Może nie opłaca się zamieniać Grechuty na Indie, skoro w kraju takie zmiany na ciepłe...Ś
 
Ś!
 
Strasznie mi szkoda tego Markowego koncertu,ale  wyprawa  postanowiona już wcześniej , opłacona itp. I tam zupełnie inne światło.
Z J A W I S K O W E!!! Pozdrawiam bardzo MU

 

Zrobiłem to więc jeszcze raz, lecz w załączniku, bo bardzo ciężkie (może zbyt..?), w Mo, nie w tonie. Prezent z 1977 r. wspaniały, lecz brak mu „pixeli” – proszę o więcej niż te biedne 24.6 Ko (pixeli, nie prezentów) w dowolnym formacie. b. mocno całuję. T.

T.L!

We wszystkim (w tym w  tonie) wspaniałe. Pisz! Jak znajdę to ci wyślę w lepszej wersji> Całuję mocno_magda

 

 

A jaki ja szczęśliwy !

     Szukam ciepłego słowa w Outlook’u, w którym tylko chłodne spamy się pasą, a niespodzianka na Twojej stronie wisi. To był chyba 1976 rok. Dwa lata później wyjechałem, nie wiedząc, że na długo. Nie na Obczyznę. Tutaj jest taka mała „druga Polska” powstała, chociażby z Hotelem Lambert i do niej, po 30-stu latach się bardzo przyzwyczaiłem, do „IV-tej Rzeczypospolitej”jest mi trudniej.

     Piszesz: „Gdy będę staruszką... postaram się jak najczęściej uśmiechać i podśpiewywać wesołe jest życie staruszki”.

     W ostatni piątek, obchodziliśmy w Maisons-Laffittes, 85-te urodziny Henryka Giedroycia.

 

 

                 (w tle, srogo spogląda Kisiel)

 

On to właśnie robi. Więcej, czasem słucha znacząco głośno, wykonania Michnikowskiego, które ma na płycie Kabaretu Starszych Panów, strasząc duchy swego brata Jerzego, Hertzów, Czapskich… zakłócając pracę żywego wciąż Instytutu Literackiego.

Piszesz (w 1998 r.): „Chętnie zjadłabym kolację z ... z panem J Giedroyciem (…) Jak marzyć to marzyć...”

On jest tutaj, jakby wciąż obecny.

     Obok Redaktora, obecna jest, tak bliska Ci Agnieszka („Giedroyc Jerzy. Może największy autorytet moralny. Po raz pierwszy pojechała do Paryża w 1957 roku. Miała wtedy 21 lat. Mówiła mi, że pan Jerzy był pierwszym, prawdziwym nauczycielem historii. Bardzo go kochała, mimo że historii nie znosiła”- Magda Umer, Słońce do chleba, czyli Wspomnienie o Agnieszce Osieckiej)

Był bardzo kochany, bardzo wrażliwy, sentymentalny, choć to skrywał, bo strasznie wstydliwy. Teraz jest często odwiedzany…

 

(J., jak w kinie… i kochany brat Redaktora, Henryk Giedroyc)

i odwiedzają go bliżsi i dalsi. Niektórzy, dalsi przerabiają go dzisiaj w wyniosły, patetyczny pomnik, do którego zupełnie nie pasuje i którym nigdy nie był.

     Dodam jeszcze ten stół (nakryty na obiad, nie na kolację), pochodzący właśnie z Hotelu Lambert, który Redaktor zakupił, kiedy tworzył „Kulturę” lat temu 60.

    

 

    W maju, z mą Najmilszą przyjedziemy z Obczyzny do Ojczyzny. Chcielibyśmy bardzo zobaczyć Chlip-Hop, a samym „e-mail’em” trudno ugasić pragnienie, tylko ślina spływa, jak kropelka słodka. Czy jest szansa, jeśli już nie we Włocławku, to, choć może w Tomaszowie…?

Trzymaj się swoich chmur, bo czuć w Tobie dużo pogody.

Ślę moc uścisków.

Tomek Ł.

 

Wysyłam recenzję z Rzeczpospolitej.

Pozdrawiam

Małgosia Bo

 

 

Rzeczpospolita - TEATR "Chlip Hop" Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

 

Kraina łagodności w serwerze

 

Jesienna zaduma w środku zimy. Tak można najkrócej określić wieczór "Chlip Hop", w Teatrze Ateneum z udziałem Magdy Umer, Andrzeja Poniedzielskiego i towarzyszącego im Wojciecha Borkowskiego. To jedno z tych magicznych widowisk poetyckich, do których w dzisiejszej, dość prozaicznej rzeczywistości, bardzo się tęskni.

 

Umer, zwana przez Agnieszkę Osiecką Elfem Zielonookim, i Poniedzielski, przypominający pełnego melancholii Pierrota, wciągu niemal dwóch godzin snują "historię ożyciu niewesołą, choć pogodnie opowiedzianą". Duża scena Teatru Ateneum staje się dzięki nim kameralną krainą łagodności.

Inteligencja i poczucie humoru okraszone zostało w tym widowisku szczyptą melancholii. Oboje zatopieni w poezji próbowali znaleźć azyl w świecie bezdusznej techniki. Rozmowa przybierająca charakter swobodnej pogawędki odbywa się przy komputerach. Niektóre wyznania miłosne formułowali tak, że drżała klawiatura. Pojawiły się utwory Magdy Czapińskiej, Jeremiego Przybory, Wojciecha Młynarskiego i Andrzeja Poniedzielskiego. Były piosenki oryginalne oraz pastisze światowych przebojów.

Ciekawe rezultaty dało wprowadzenie do języka poezji określeń komputerowych. Niektóre powiedzenia mogą stać się z czasem złotymi myślami. Jak np. to: "Starość musi się wyszumieć... i zalogować". Przedwojenna piosenka "Patrzę na twoją fotografię" śpiewana przez Magdę Umer spoglądającą w ekran monitora nabrała nowego znaczenia.

Ona - artystka śpiewająca, on - poeta podśpiewujący, oboje, w wieku "stabilnej młodości" odnieśli się w swym widowisku do "coraz mocniej otaczającej rzeczywistości". Zwrócili uwagę m.in. na to, że w telewizji i radiu ciągle mówi się o oglądalności i słuchalności, a całkowicie zapominało... poczytalności.

Magda Umer zachwycała interpretacją piosenek, Andrzej Poniedzielski -nie tylko przewrotnym poczuciem humoru, ale też nowym znakomitym tłumaczeniem jednego z największych utworów Cohena "Dance me", którego jedna ze zwrotek brzmi:

"Płoną w nas zachodem wiecznym całe stada słońc.

Śpią ławice gwiazd wygasłych, ciężkie chmury wron. Dotknij nieba myślą senną, ale każdym z tchnień,

Tęsknij za kolejnym dniem".

Być może, używając określenia Przybory, "ludzie z uczuć wyzuci" będą się nieco na tym wieczorze nudzić. Ale też można się pocieszać, że ci, którzy niedawno zeszli zadrzew, wkrótce na nie powrócą.

Jan Bończa-Szabłowski

 

Malgosiu Bo, nasza ukochana pani z Agencji!

O , jak milo!Thank You!MU

 

idzie niebo ciemną nocą

 
Joga jakoś nie poszła dzisiaj... a) przeludnienie b) głośne prowadzenie /czy można mieć alergię na podniesiony głos????/ W efekcie zwinęłyśmy się z matą czym prędzej!
 
Nowość z dziedziny kulinariów : grzany nocny sok jabłkowy -potrzebny jest sok i przyprawa do "grzańca" - należy wszystko zagotować i wypić.  Nie działa nasennie, ale rozgrzewa gdy otwarte jest okno, pada deszcz i na przykład wieje...
 
Wyrzuty sumienia nieustające...ale zdarza się, że prawa, lewa, prawa, lewa i obowiązek wykonany. Rzadko bo rzadko ale czasem. To nie była lekcja angielskiego! Z niej nie ma ucieczek zazwyczaj, dotaszczam się tam resztkami resztek.
 
Dochodzi 03. Mam jeszcze jedną "kwestię liter" : świty-świry
 
Anula - bardziej espresso niż expreso
 
Ps0. Czy na trasie Kolejki też tak pada? Słyszałam, że jakiś leniwy bocian nie odleciał do ciepłych krajów. Dostawał tu jedzenie, ktoś go dokarmiał a potem nie chciało mu się rozwinąć skrzydeł.
Ps1. osłonowo przesyłam parasolkę!

Espresso!
1.Na podniesiony głos można mieć wyłącznie alergię.
2. Gdy na przykład wieje, mozna oszaleć.Podobno jutro ma znowu zacząć .
3.Na trasie kolejki tez tak padało.Popaduje(ywa) również W Elblągu i Braniewie.Na niebie szara szmata.
4. Niejeden bocian zostałA przedwczoraj, w drodze do Włocławka widziałam klucz ptaków.Czy on juz wracał(ten klucz), czy dopiero wybierał emigrację?Pan Adam Wajrak na pewno by wiedział.A ja niestety nie wiem.
5.Parasolek nigdy dość.Pozdrawiam i wyobrażam sobie, że piję grzany nocny sok jablkowy.MU 

 

Rolling Stonesi w trasie a tu co? a tu pusto. Liczę na rychły powrót. I może jakieś short photo relation?
 
Anula
 
Ps0. Prostownik kończyn poszukiwany!! na cito.
Ps1. W Zachęcie Wilkoń... też na cito bo do 21 stycznia- w tym wirze to jednak wątpię prawda?
 
Anulo!
1. Ja marzę, żeby obejrzeć te wystawę, ale nie wiem czy dam radę. Niech inni gnają koniecznie !
2.Wizyta u ortopedy obowiązkowa.
3.Rolling Stonesi wrócili z trasy w glorii, chociaż umęczeni drogą i pogodą. Ucz się angielskiego. Może następny list napiszesz chociaż w części po angielsku?! MU
 
 

 

 

 

Serdecznie zapraszam!
 
 

21 stycznia 2007 r. o godzinie 11.00

czuły barbarzyńca  zaprasza w ramach cyklu czułe czytanki na spotkanie z Agatą Muszalskąautorką i ilustratorką  książeczki „ LENIO, czyli mania mniamania”, wydanej nakładem Świata Literackiego

Fragmenty książki przeczyta Jacek Braciak.

Bohaterem książeczki jest mały, ciągle głodny ptaszek LENIO, który na próżno walczy z różnymi pokusami...

„ LENIO, czyli mania mniamania” w sposób strawny i dla dzieci, i dla rodziców mówi o tym, co… niestrawne, cukierkach w nadmiarze, tonach papierków i reklamach, którym trudno się oprzeć.

Zabawne wierszyki, barwne ilustracje i towarzyszące im zagadki mogą być punktem wyjścia do rozmów na takie tematy jak ekologia, zdrowe odżywianie i dzisiejsze tempo życia.

Strony z wyraźnym dużym tekstem na białym tle ułatwią próby samodzielnego czytania.

Może przykład ptaszka LENIA sprawi, że dzieci z mniejszym zapałem będą domagać się nowej, tym razem „ błękitnej  gumy do żucia”.

A mamy i tatusiowie przy kolejnych zakupach łatwiej przełkną jeszcze jedno „Ja chcę toooo !!!!”.

Agata Muszalska jest autorką średnio młodą, dosyć dowcipną i bardzo zdolną. 

Zajmuje się projektowaniem książek dla dorosłych dla pieniędzy i robieniem książek dla dzieci dla przyjemności. Sama pisze, ilustruje i projektuje swoje książki.

Zależy jej, by książki dla dzieci mówiły o rzeczach ważnych, choć niekoniecznie poważnie.

Bardzo pomagają jej dwaj synowie, Kosma i Mikołaj. 

Po lekturze zapraszamy do wspólnej zabawy z LENIEM.

Patroni medialni: Gazeta Wyborcza, radio PiN i dwutygodnik Miś.

Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc w naszej księgarni i klubie, dzieci na czułe czytanki prosimy zgłaszać na adres: poczta@czuly.pl
Każde zaproszenie zostanie przez nas potwierdzone. Prosimy więc podać dokładnie swoje dane kontaktowe.

Mecenasem czułych czytanek jest:

Pozdrawiam,

Artur Wolski

czuły barbarzyńca/świat literacki

ul. Dobra 31

 

12 stycznia 2007

 

Jak w kinie...
 

Mam cichy dom, mam dobry dom, mam życie tak jak w kinie ...

I żonę mam i dzieci mam ...a do Pani tęsknię.

I niech się Pani dowie , że...rozdarty byłem nieprzytomnie.

Tak jak w kinie… w Paczkowie.

     Magdo kochana, autorko „ponadczasowego bloog’u”,

     Od lat haniebnie podglądam Cię na Twej stronicy internetowej, a po wysłuchaniu opublikowanego fragmentu „e-mail’u”, wodze puściły i muszę skreślić trzy nieoczekiwane słowa, wypełniony wzruszeniem i podziwem. Jeżeli od października odwiedzono Was 40 tysięcy razy, znaczy to, iż w kraju, który pozostawiłem, w którym niechętnie i rzadko bywam jest wielu ludzi subtelnych i wrażliwych. To strasznie cieszy.

     Przeczytałem dzisiaj Wasz cudny „bloog”, przejrzałem na nowo w całości Twoją magdęumer.pl. Wszystko co czytam, o kim i jak, to część mojego szczenięcego świata w cieniu Krysi i Michała, świata od którego nigdy nie odstąpiłem. Nie wyjechałem z „Panem Tadeuszem”, lecz z Twoimi piosenkami, z Grechutą, Osiecką, Przyborą, którzy żyją u Ciebie w Internecie. W moim domu jak w kinie ryczę często groszkowymi łzami, kiedy Cię słucham z Nardellim i moja żona jak w kinie mnie otula. Nie zawsze życie jest moim ulubionym nałogiem, lecz Twoich dziesięć tęsknot jest moja codzienna tęsknotą.

     Pozwolę sobie pozostać w mym wojeryźmie, uściskać Cię z całych sił, życzyć spełnień kilku tęsknot dla Ciebie i Twoich najbliższych.

                                                                                                                                                                          Tomek Łabędź

 

KOCHANY TOMKU ŁABĘDZIU!

Kiedy my bylismy w tym kinie ,w Paczkowie?!975 albo 1976 rok?Ja mialam 26 a ty 16 lat?Mój Boże,Boże mój.Jestem szczęsliwa że napisałeś!!!

I zrób to jeszcze  nie raz.Napisz jak tam żyjesz i do jakiego stopnia to jest dla ciebie Obczyzna? I otul żonę ode mnie-Magda U

 

dla Tomka Łabędzia -1977 rok... 

 

 

 

Chlip Hop w Ateneum


 

 

A oto bardzo subiektywna i emocjonalna relacja z Chlip Hopa w Ateneum.

Najpierw udało mi się zdać egzamin. Wiem, wiem, to nic wielkiego, miliony ludzi zdaje egzaminy, ale ten był pierwszy po długim czasie, więc byłam pełna niepokoju, czy ja jeszcze potrafię się uczyć, czy moja pamięć w końcu będąca w Stanie Młodości Stabilnej da radę itp...

Udało się, jeszcze tylko 5 zostało w najbliższym czasie... Ustaliłyśmy z bliźniaczką Iwoną, że jak zdamy wszystko, to się upijemy, albo wytarzamy w czekoladzie !

Tak więc w nastroju zupełnie niezłym poszłam dużo wcześniej do Ateneum – mam tam znajomych, których nie odwiedzałam kilka lat, teraz była okazja, żeby to nadrobić – dzięki Pani. Weszłam więc za kulisy, wypiłam kawę ze znajomymi. Zupełnie niespodziewanie spotkałam kogoś, o kim nie wiedziałam, że znowu tam pracuje J ..... Może ja to Pani jednak opowiem prywatnie J.

Potem zaczęła się próba na której zrobiłam trochę zdjęć.

Chlip Hop zastałam odrobinę odmieniony na potrzeby teatru i pory roku. Jedna ze zmian zrobiła na mnie wyjątkowe wrażenie. Od kilku tygodni towarzyszą mi głównie dwie piosenki, słucham często „Bardzo smutnej kolędy” i Pana Andrzeja śpiewającego „Podanie o...” I nagle, na próbie właśnie ta piosenka J ! Byłabym słabym fotoreporterem, bo z wrażenia nie zrobiłam ani pół zdjęcia, często się poddaję uczuciom, zagapiam i zasłuchuję zamiast fotografować J. Świerszcz jest w tej kwestii niezastąpiona – nie wspominając o jej boskim aparacie, któremu nie straszne: ani ciemność, ani odległości, ani też nadmiar oświetlenia. Ale ja i tak kocham mój aparat.

Och, bardzo bym chciała, żeby „Podanie o..”  zostało w Chlip Hopie do końca stycznia...Ktoś mi Bliski będzie Państwa oglądał 29 stycznia J. Hmm, dokładniej to będziemy Państwa oglądaćJ, w moim Ulubionym Miejscu na Ziemi, pośrodku 2 rzędu będą na Panią czekały dwie bardzo się lubiące osoby i wspólnie bardzo lubiące Panią J. Nie mogę się już doczekać kiedy będę mogła Mojej Ukochanej Osobie towarzyszyć w oglądaniu Chlip – Hopa. No i dzięki Pani będę miała okazję, żeby pobyć tam chwilę.

W zasadzie, to Ona mogłaby oglądać beze mnie, ale bardzo chcemy razem zobaczyć to, co budzi w nas podobne emocje. Pani Magdo, dlaczego faceci nie są w stanie zrozumieć czegoś takiego? Z przyjaciółką to takie oczywiste i niczego nie trzeba tłumaczyć, a mężczyzna? Mówi taki, że kocha, ale nie widzi potrzeby wspólnego przeżywania, no chyba, że to jest coś co jego fascynuje.... Zastanawiam się, czy Pan Bóg nie mógł dać mężczyznom trochę więcej empatii, ale obawiam się że w dawnych czasach mieliby problemy ze zdobywaniem pożywienia i obroną własnej jaskini, bo ciągle zastanawialiby się, czy przypadkiem nie zranili uczuć tego z sąsiedniej jaskini. J Tylko, że moim zdaniem kobiety mają zdolność rozwijania się wraz z rozwojem cywilizacji, natomiast faceci niekoniecznie. Chociaż...... może i zdolność mają, tylko chyba nie chcą z niej skorzystać...

Oj, chyba trochę odbiegłam od tematu, zaczęłam od relacji z Chlip-Hopa, a skończyłam na jaskiniach!

Powracam więc na chwilkę do Chlip –Hopa, żeby dodać tylko, że ta odmieniona wersja bardzo mi się podobała, a publiczność wstała dwukrotnie!

Na koniec jeszcze wyznanie muszę uczynić J : oświadczam, że jestem bezradna i bezbronna wobec uczucia, które mnie ogarnęło już dawno temu, lecz ostatnio rozkwitło, a mianowicie do szaleństwa zakochałam się w Andrzeju Poniedzielskim J - w kwestii formalnej dodam, że kocham wersję sceniczną AP. Jaka jest wersja poza sceniczna nie wiem i niech tak zostanie J, o ileż przyjemniej jest uwielbiać takiego Andryou, Zorra . Poza tym na scenie nie pali! J

Przesyłam kilka zdjęć, pozdrawiam i do zobaczenia dziś, a także jutro !

Joasia wierna Chlip-Hopowiczka.

 

 

 

Wierna Chlip-Hopowiczko!

 

  1. Jeszcze pięc egzaminów i ja przyjade fotografować wasze tarzanie w czekoladzie.

  2. Oni nie sa w stanie zrozumiec nie tylko czegos takiego.Jeszcze i wielu innych rzeczy.Taki lajf.

  3. Ja sie nie dziwie temu uczuciu.Uwielbiaj sobie do woli.MU

 

 

 

jak zwykle po Karaoke..

 

Już tradycyjnie piszę w nocy po Karaoke J. Ale dziś będzie krótko, bo muszę zasnąć i muszę jutro wrócić do życia po tych trzech pięknych wieczorach. Jutro już wtorek, a ten tydzień stawia kolejne wyzwania: Ważne Zebranie, weekend pełen referatów i zaliczeń – ciągle jeszcze mi się chce, sama sobie się dziwię, chyba oszalałam, albo wreszcie robię to, co powinnam była zrobić dawno temu...  Wykład z filozofii, ten o 7.15, jednak sobie odpuszczę J tym razem, to nie jest ludzka pora – sporty ekstremalne nie dla mnie...

Bardzo lubię to, że Karaoke za każdym razem jest zaskakujące, inne, ale zawsze nie tylko wesołe, ale także przeplatane mądrymi i wzruszającymi chwilami... I bardzo lubię, że jest Zorro :-)

Pani Magdo, dziękuję za wszystkie wzruszenia, wesołe chwile i Spotkania z Panią podczas tych trzech wieczorów J.

Joasia

PS. Jeśli płyta ze zdjęciami się zgubiła, to nagram drugą.  

 

Joasiu!

Płyta sie nie zgubiła,a te różę podarujemy ZOrro, dobrze?MU

 

 

 

Pani Magdo kochana!
 Piszę na świeżo, kilka godzin po Karoke!
> Dziekuję jeszcze raz za To i za Takie przedstawienie. Miło się wraca, do
 znajomych... z Karaoke... bo chociaż wielu się z nas-publiczności nie zna
 osobiście, to jesteśmy już przecież znajomymi i to nie byle jakimi, w
 końcu wspólnie przeżywamy chwile wielkich uniesień i wzruszeń, a to bardzo  dużo!!

 Tanga nie znałam, a piękne, więc skrzętnie zachowam w pamięci i może uda  się jakąś wersję do posłuchania znaleźć. Kto to śpiewał? Inne piosenki
> wspaniałe... a Magda Smalara rewelacyjna!
 No i najważniejsze Pani Magdo... Kontrabasista! Jak tak można maltertować
 czułe na piękno kobiety- czyli mnie? Miałam poważny dylemat na czym
> bardziej się skupiać... na fonii piosenek + tekst, czy na wizji -
 Kontrabasisty (z fonią w tle, pal licho tekst)... Gdzie się tacy chowają
 Pani Magdo (w sensie ukrywają)? proszę o namiary!! Druga najważniejsza sprawa - Zorro - zrozumiałe! Koleżanka Ludwika mdlała
 mi z wrażenia (bo siedziałyśmy blisko)... i bardzo żałowała, że nie poszła
 zaśpiewać, bo wtedy chociaż dostałaby całusa i uścisk ręki... Widzi Pani
 co to się porobiło.... powtórzę - gdzie tacy się chowają?
 

wysyłam zdjęcie od Agi z Kazachstanu!
> Ściskam mocno i całuję! Do zobaczenia za miesiąć! Basia F

Basiu F!
1.Podobno "Tango Notturno" pierwsza zaśpiewała POla Negri.U nas,między
innymi Chór Juranda i Slawa Przybylska.
2.Kontrabasista i na mnie zrobil wrażenie.Ale namiarów  nie znam.Dowiem sie
na następnym karaoke.Co ja z wami mam...
3.Gdzie się tacy chowają?Zorro , na przykład,to chowa sie gdzie tylko
może.Osaczony przez wielbicielki nie ma łatwego życia.
4.Pozdrowienia dla ciebie i Agi.MU

 

 

Szanowna i Kochana Pani Magdo.
 
Przed chwilą, w programie telewizyjnym, wysłuchałam piosenkę śpiewaną przez Panią i Pana Andrzeja Poniedzielskiego- jest cudowna , urocza a Pani zachwycająca.
Bardzo dziękuję.
To piękne że Pani istnieje i śpiewa bo dzień w którym można Panią usłyszeć i zobaczyć jest słoneczny i radosny.
 
Ukłony i pozdrowienia
Maria Mielczarek
 
Ach pani Mario!
A ja patrze na siebie i dalej szaro, buro i wiatr nie do wytrzymania...ale dziekuje bardzo!MU

 

 

 

" Miłość w wieku delate "

 
Dzien dobry Pani
 Bardzo mi sie podoba sie utwór "Miłosc w wieku delate" lub jak znalazłem na stronie po sciagnieciu pliku "My i email" .Wzgledem własnie tego utworu pisze czy utwór zamieszczony na stronach jest w całosci czy jest tylko fragmetem . Przyznam ze utwór usłyszałem po raz pierwszy wczoraj jak byłe Pani razem z Panem Andrzejem Poniedzielskim gosciem Kawy czy Herbaty . Utwór mi sie bardzo podobał tak ze wiem ze bede szukał płyty z tego przedstawienia bo jak wynalazłem na stronach utwór jest z przedstawienia "Chlip-Hop" . Mam mało prośbe jesli mogła by pani umilic mi czekanie na płyte z tego przedstawienia przesłac ten utwór w całosci.
                                                                                                      Z góry dziekuje bardzo i pozdrawiam Darek
Panie Darku!
 
My juz niczego więcej  nie spiewamy.Mam nadzieje że Załoga zamieściła całą piosenkę...tak Załogo droga?Pozdrawiam  MU

 

 

Tak...raczej całą, chyba. U załogi gra cała. A jak jest "na świecie" to nie wiemy...

 

W sprawie "Kobiet Leśmiana"


 
 Droga Pani Magdo,
 w Internecie natrafiłam na Pani ciekawy tekst o kobietach Leśmiana. Pani miłość do tego poety podzielam, także zachwyt nad niewykłymi kobietami, jakie zesłał Leśmianowi los. Piszę do Pani z Garbatki, miejscowości letniskowej na trasie Radom- Dęblin, położonej w otulinie Puszczy Kozienickiej, 9 km od Czarnolasu. Od  siedmiu lat działa tu  Stowarzyszenie Przyjaciół Garbatki, od sześciu wydaje Kwartalnik Społeczno- Kulturalny "Moja Garbatka", który jest w zbiorach Biblioteki Miejskiej w Radomiu, Narodowej w Warszawie, w prywatnych rodzinnych archiwach. O Garbatce, my, spoełcznicy,  cztery lata temu nakręciliśmy film, bo  prócz jej widzialnego, niezaprzeczalnego piękna, jest z nią związanych szereg  znanych osób, że wymienię tylko niektórych: Andrzej Jagodziński (muzyk jazowy, pianista, kompozytor, stąd pochodzi, tu nadal mieszkają jego rodzice i brat),  Józef Szajna( mieszkał tu jego brat, Stanisław), Halina Szpilman( uczyła się na tzw."zielonej szkole"), Ryszard Szurkowki( tu był w wojsku, miał miłość, stąd zaczął jeździć poważniej narowerze),  Jerzy Antczak i Jadwiga Barańśka,  Andrzej Mularczyk, Józef Węgrzyn, Edward Dziewoński, Andrzej Piaseczny i inni. Ale przede wszystkim Leszek Kołakowski, który mieszkał w Garbatce z przerwami od 1942do 1945 r., od siedmiu  lat  jest Honorowym  Członkiem Stowarzyszenia Przyjaciół Garbatk, zaś  29 kwietnia 2005r. przyjął  osobiście  Honorowe  Obywatelstwo  Gminy Garbatka- Letnisko. 
 Nasze non profit  istnienie i wydawanie lokalnego periodyku  jest od lat zagrożone z powodu braku pieniędzy, ale z pomocą Bożą, udaje się, choć za każdym razem twierdzimy, że to już koniec, że tym razem nie znajdzie się jaki grosz. Gdyby się znalazł, czy zechciałaby Pani  zgodzić się na wydrukowanie testu "Kobiety Leśmiana" w bliżej nieokreślonej przyszłośći? To raz, dwa, czy  nie zechciałaby Pani napisać nam na kartce dwóch słów  z pozdrowieniami dla Czytelników "Mojej Garbatki" ? Chciałabym, żeby razem z Pani tekstem został wydrukowany materiał Piotra Łopuszańskiego" W poszukiwaniu zapomnianego życia Zofii Leśmianowej" . Wczoraj, taki zbieg okoliczności, rozmawiałam z Jackiem Chylińskim z Łomży( kolega mojego brata  stryjecznego), który  jest związany, jednak nie portafił dokładnie powiedzieć, w jaki sposób, z Zofią z Chylińskich Leśmianową...
 W Iłży nie byłam, na grób Dory chętnie wybrałabym się w te wakacje.
 
 17 marca 1997r., czyli wkrótce dziesięć lat  temu, byłam na pogrzebie Agnieszki Osieckiej, ale z Panią zetknęłam się dopiero  w Księgarni im. Bolesława Prusa w Warszawie. Było to w połowie maja 2003r. Zapytałam  panią  przy kasie   o ostatnią książkę  Kołakowskiego (właśnie skończył miesięczne  seminarium w OBTA na UW)- poezję polską w jego  wyborze. 
15 maja 2003r.  kupiłyśmy w Prusie  tę samą    książkę:"128 bardzo ładnych wierszy..." Przypomina mi o tym dedykacją  autora wyboru  tej  osobistej antologii poezji polskiej "stworzonej przez sześćdziesięcioro  ośmioro poetek i poetów polskich".
 
 Pani Magdo, czy proszę o wiele? Nasza praca non profit, społeczna, a Panią w  "Mojej Garbatce" ugościlibyśmy z notką biograficzną , skanem życzeń dla miłośników Garbatki i wszelkimi honorami. Z zaproszeniem do Garbatki,  w  parafrazie  Mistrza( Leszka Kołakowskiego)  pozdrawiam Panią z "wszystkimi  serdecznościami Garbatki" ,
 Ela Dziedzicka,
"Moja Garbatka" Kwartalnik Społeczno- Kulturalny, 
Stowarzyszenie Przyjaciół Garbatki
 ul. Nałkowskiej 1
 26-930 Garbatka- Letnisko
 woj. mazowieckie
 
 
Pani Elu!
 
Oczywiście -zgadzam się!A o zapomnianym życiu Zofii Lesmianowej także z checia przeczytam.I napisze wam parę słow z pozdrowieniami dla czytelników  "Mojej Garbatki".Niech pani tylko napisze gdzie ,kiedy ,co i jak.Pozdrawiam serdecznieMU

 


 

 

Pani Magdo Kochana!
 
Piszę w ten sposób, ponieważ, jast Pani tak ciepłą i tak normalną osobą, że  ma się wrażenie, jakby znało się Panią od lat!
Nie chcą się nad soba użalać wspomnę jedynie, że 2006 rok przeczołgał mnie niemiłosiernie, straciłam męża i brata, a i złośliwość urzędów i rzeczy martwych jakby ze zdwojona silą atakowała każdego dnia. Zostałam na tym obcym świecie z dwoma symani 11, 13 lat.
Mój mąż był osobowością ,odciskał swoje piętno na wszystkich i wszystkim wokół, ustąpiłam mu we wszystkim, gdzieś tam po drodze zatraciłam swoje marzenia, dążenia..., czuję się pusta zagubiona( znajomi gdzieś się rozmyli), została tylko wielka niewyobrazalna odpowiedzialnośc za los dzieci...i samotnośc, na odludziu, na skraju lasu, gdzie mieszkam.
Nie mam tez rodziców, nie ma mnie kto nauczyc życia na nowo,  walczę sama , ale mam wrażenie, że jestem małą ignorantką zupełnie nieprzygotowaną , by przetrwac w dżungli obecnej rzeczywistości.
Kochana Pani Magdo, zwracam się do Pani, właśnie do Pani, gdyz wiem, że Pani widzi szerzej czuje mocniej, dostrzega rzeczy wobec, których ludzie przechodzą mimo, proszę mi poradzić, gdzie odnależc sens, gdzie odnależć siebie na nowo, jaki zrobić pierwszy krok( wiążą się te poszukiwania również z nowym zajęciem, gdyż do tej pory pracowałam z męzem- on był osobą kluczowa , spełniałam jego marzenia), a teraz pustka, strach , brak pewności i wiary w siebie.
Dziękuję jeśli zechce Pani przeczytać ten list i odpowiedzieć mi.
Codziennie proszę Opatrznośc
Anioły i kogo tam jeszcze można, by dały choć cień podpowiedzi. Może jakieś słowo od Pani stanie się moim drogowskazem.
 
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję ze ciepło jakie daje Pani Światu!
Ania
 
Pani Aniu ze skraju lasu!
 
Najgorsi ci znajomi,ktorzy gdzies sie rozmyli...Ja nie czuję sie niestety  drogowskazem i  mam pojecia jak pani pomóc, czym sie pani zajmuje w sensie zawodowym, jakie ma wykształcenie itp.?Może Anioły pomogą?Albo ktos, kto przeczyta ten list?Pozdrawiam pania i synów!MU
Na pewno musi pani sprobowac wyjść do ludzi( broń Boże do tych "znajomych").Milość do synów powinna przenieść góry

 

serce przechodnie dla pani Ani ze skraju lasu

 

bardzo prosze o krotka odpowiedz

 


 
Szanowna Pani
 
Bardzo prosze, niech mi Pani powie jaki jest tytul tej francuskiej piosenki, ktorej muzyka zostala uzyta do piosenki "my i email", szukam tej francuskiej wersji od miesiaca, a w Stanach dowiedziec sie czegokolwiek na temat jakiej starej, francuskiej piosenki (chocby najladniejszej) to jest wyczyn.
 
Z gory dziekuje za odpowiedz i przepraszam, ze zawracam glowe takimi blahostkami.
 
Serdecznie pozdrawiam
 
Marta Konstantatos
 

MK!

 
"EMANUELLE"-pozdrawiam MU

 

jeszcze raz chlip-hop

 
Droga MU! Byłam jeszcze raz w Ateneum. Byliście wspaniali (wszyscy troje!). Spektakl zupełnie inny w odbiorze niz ten sylwestrowy. Cudowne te wasze pogaduchy, ciepło i humor, no i świetne reakcje publiczności (i to jak znakomitej!). Bardzo, bardzo dziękuję. Małgorzata T
 
MałgorzatoT!
 
Dziękujemy!!!MU

 

Julia & Franek Wrzosek
 
Matko Julii!
 
Bardzo mi sie podoba ta para!!!!Całuję MU

 

 

 
Zimy żal (ogromna prośba)

 
Kochana pani Magdo! Zwracam się z ogromną prośba i zapytaniem. Pytanie dotyczy przygotowanego przez Pania przed laty programu "Zimy żal".widziałam go na żywo w teatrze Rampa, widzialam w telewizji , nawet nagrałam sobie ,żeby mieć mozliwośc oglądać jeszcze wiele razy .Niestety pożyczylam to nagranie znajomym i juz do mnie nie wrociło . Niestety, naprawdę żal ,że tak się stało. Proszę o informację czy istnieje jakakolwiek możliwość kupienia nagrania tego spektaklu. Byłabym ogromnie szczęśliwa gdyby to było możliwe. Jestem entuzjastką wszystkiego co Pani robi.Proszę dać mi odrobinę nadziei, że jest jakiś sposób by znowu wejść w posiadanie nagrania tego znakomitego spektaklu .Czekam na wiadomość , pozdrawiam bardzo serdecznie.Krystyna Wiśniewska
 
Pani Krystyno!
 
Nie pierwsza to prośba w tej sprawie.Niestety telewizja ZAGUBIła jedna częśc tego przedstawienia a ja go nie mam.Może ktos z internautów poratuje?Pozdrawiam serdecznieMU

 

Droga Imagine  2007

Nie wiem, czy ci magicy, którzy obsługują Wasz blog, potrafią tak zrobić, by Twoje odpowiedzi były PO wypowiedziach Andryou?

I tak się świetnie czyta, ale niektóre rzeczy w czytaniu „odwrotnym” trochę giną

Tfuj racjonalizatorski brat

 

MRB 1953!

Ja także byłabym za tym,ale nie znam żadnego magika i w ogóle nikogo z Wirtualnej Polski.Napisz o tym po prostu do nich.Może cos sie da zrobić,a może wytłumaczą dlaczego sie nie da...całuję-Magusia 1949 

 

Pani Magdo
Kiedyś znalazłam informację o tym, że 14 stycznia bedzie Pani w Suwałkach ze spektaklem Chlip-hop. Nawet sprezentwałam już wspólne wyjście na to przedstawienie pewnej ważnej osobie. Im bliżej tej daty, tym bardziej martwie się, że nic o tym nie słychać?
Proszę mnie pocieszyć, że spektakl odbędzie się.
Pozdrawiam ciepło
R.N.
 
R.N!
 
W Suwałkach mamy być 28 stycznia.Do zobaczenia!MU

 

Droga Pani Magdo.

…zaczelo sie od truskawek (tych z Milanowka) uslyszanych lat temu wiele, jakims popoludniem niedzielnym w Malmo .Kontynuowalo przez czytanie,sluchanie i ogladanie wszystkiego  Pani Krystyny Jandy.Skonczylo kawalatkiem Milanowka, ktory od paru lat czeka,az wyleczymy tych ,ktorych wyleczyc mamy i emerytalnie –te truskawki na Rozenthalu zaczniemy rozkoszowac.Podgrzewamy tesknoty wizytami co drugi miesiac w Warszawie ,a przezywajac kolejne spektakle teatralne utwierdzamy  slusznosc naszych marzen.Naturalnie zarazilismy nasza corke –teraz juz 21- dno letnia kobiete na trzecim roku medycyny w Polsce(!!!) wrazliwa osobke pisujaca wiersze (niestety mimo plynnej Polszscyzny nie po polsku). No i zaraz Swieta, oczywiscie u Mam, no i prezenty.no i klopot co komu.No I jak co dzien czytanie Dziennika P. Jandy ,no i posluszenstwo Jej rekomendacji, no i otwarcie Pani strony,no i oczarowanie antologia ,no i juz trzeci dzien zachwyt.No i najpiekniejszy prezent dla dziecka,jaki kiedykolwik Sw. Mikolaj jej przyniosl.Podejrzalam w jego worze(ktoz tego nie robi).Jest to zlote pudelko po najpyszniejszych pralinkach.przewiazane tiulowa wstazeczka.a w nim wiersze (dlugie , krotkie,smutne,wesole,bawiace,irytujace,liryczne,sentymentalne,radosne eh!!!!)-POEZJA ”Zycie” albo jak kto woli Zycie ”Poezja” (czy to jest roznica?) Juz sobie wyobrazam jak bedziemy czestowac sie nimi przy Wigilijnym stole i co to bedzie gdy mama meza - moja tesciowa poczestuje sie zabka- co to poszla do doktora (-podla duszyczka sie cieszy ). Tak wiec wreszcie dochodze do meritum. Droga  Pani Magdo! Bardzo ,bardzo Pani dziekuje za urocze chwile ktore przezylam dzieki Pani antologii ,ale przede wszystkim za prezent dla corki..Zycze milych Swiat i wielu przyjemnosci w Nowym Roku seerdeczne uklony Pani poetycznosci

Beata Zaorska-Szelag

P.S. Zawstydzilam sie posiadaniem podlej duszyczki co od czasu do czasu sie cieszy.Dobrze wszak ,ze sie nie martwi.Moze nie jest taka podla.

 

Pani Beato!

Ale mnie cieszy to co pani napisała o prezencie dla dziecka!!!Dziękuję, pozdrawiam bliskich i Malmo-MU

 

Dzien Dobry MU

 

Nie wiadomo kiedy tvp powtorzy ten program.

Kilka zrzutek z benefisu i zalaczony fragment video.

 Podaje trzy rodzaje linkow do tego samego video. Mam nadzieje, ze Zaloga poradzi sobie ktory podac na forum. Proponuje ten pierwszy, bo nie bedzie on naruszal estetyki tej strony.

 

http://www.filecrunch.com/file/~ihwybc

eb 

EB

Dziękujemy

 

Pani MU!
  Z okazji zbliżających się świa Bożego Narodzenia życzę Pani dużo zdrowia,szczęścia,radości oraz wszeliej pomyślności a przede wszystkim
> wszystkiego zielonookiego!

  Tu Ania z Myślenic.Daaaawno nie pisałam,ale to przez to życie ,które
 ciągle nadaje inny bieg ,cięgle się zmienia
i w ogóle .."kiedyś byłam stara"..dzisiaj jestem jeszcze starsza:D.
 Żyję.Kocham.Mam się dobrze.Chociaż czasami z tą miłością i życiem to
 różnie bywam.
 Całkowicie się podporządkowałam mojej pasji jaką jest teatr.Ciągle chodzę
 do teatru.Piszę wiersze.Piszę dramaty.Mam nawet pomysł na
 film:)...i na życie też mam pomysł...
 W tym roku matura.Boję się trochę...bo zdaję historię,Wos
 rozszerzony,angielski i polski rozszerzony.Najpierw matura,potem
 studia.Mam juz nawet kierunek wybrany:)...Będę zdawała na reżyserię,ale na
 specjalizacją dramaturgiczną do PWST do Krakowa.Moim marzeniem jest  ....zrobić kiedyś jakiś film(mam już nawet pomysł)...ale najbardziej to
 chciałabym zostać reżyserem teatralnym.Tworzyć swój świat,ze swoimi  ludzmi,opowiadać pewne historie...i wracać do tego świata.:).
 Czytam "Demiana "Hessego.Kiedyś byłam takim dzieckiem(w głębi duszy nadal
 nim jestem),które się boi życia,boi się wszystkiego
 i nie wie co ze sobą począć.Chciałam być prawnikiem(bo podobało mi się
 noszenie tog)....aktorką (chociaż nigdy w życiu nie weszłam na scenę bo  bałam się,zawsze byłam chorobliwie nieśmiała,więc to był bardzo głupi  pomysł),..politykiem( z PO,żeby naprawiać kraj!)..ale w końcu stanęło na tym,co było mi najbliższe:).
 Interesuję się filozofią.Bliskie jest mi takie spojrzenie na świat.Jednak jest coś ważniejszego ,priorytowego,przed czym...wszelkie spekulacje nad  egzystencją ,ontlologią mogą się schować...co jest dla mnie najważniejsze
 w życiu,co mnie najbardziej ukształtowało.Tym czymś jest Miłość.Moja wiara
 w Miłość.Dawniej nie wierzyłam w miłość.Teraz wiem ,że Miłość jest  najważniejsza i ,że..."chociaż raz warto umrzeć z miłości,żeby się pozniej chwalić
 znajomym ,że to bywa ,że to jest".Tak.Kocham.Mimo burz..niepowodzeń..Na  zawsze.Na wieczność.
 Myślę,że to,że jestem jaka jestem zawdzięczam czytaniu poezji Agnieszki Osieckiej i ciągłym wspominaniu Jej,Pani i Pani piosenkom czy  KJ.Będąc dzieckiem słuchałam piosenek Pani i KJ.To we mnie zostało.Nigdy
 nie zapomnę tego okresu mego życia.Nie zapomnę też spotkania z Panią przy
 Teatrze Atelier(aż dwa razy!).Dziękuję!Dziękuję za wszystko!.Proszę sobie  mnie czasem wspomnieć!
 AzM
 

Kochana Aniu z Myślenic!
Czasem wspominam, nawet opowiadałam kiedys o tobie w RMF Classic.Ciesze sie
że moglam ci jakoś towarzyszyć prze te mlode lata...może jeszcze dożyję
twojej pierwszej premiery w jakims teatrze, who knows?Przytulam cie mocno-MU
p.s.Jasne że milość jest najwazniejsza

 

 

Kochana Pani Magdo!
Całkiem niedawno odkryłam Pani stronę, poszło hurtem bo i blog chlip-hop
> pojawił się w moich ulubionych adresach :] Dziękuję za te strony. Nie mogę
 się już doczekać Pani koncertu w Białymstoku razem z Panem Poniedzielskim,
> jest aż 29 stycznia, ale ja już mam bilet w I rzędzie;] Zresztą dobrze, że
 się pośpieszyłam, bo następnego dnia już nie było bliższych miejsc.
 Odważyłam się napisać, bo mam 3 pytania:
 1. Czy będzie jakaś możliwość podpisania Pani i Pana Poniedzielskiego płyt
CD, po tym koncercie w Białymstoku?
 2. Zauważyłam, że czasem na prośbę piszących do Pani osób, zamieszcza Pani
 zdjęcia różnych osobowości ze świata Sztuki, czy znalazły by się jakieś
 ciekawe (nie takie z Internetu, może jakieś starsze ?) Mirka Czyżykiewicza
 i Michała Bajora?
3. No i właściwie ni pytanie, ośmielam się wysłać w załączniku swoją
 ?własną twórczą grafomanie� złakniona kilu słów krytyki:]

 Serdeczności!
 Agnieszka Albertyna
> PS: Bardzo inspirujący dział LISTY :J

 

Nie wybaczaj

 

Będziemy oscylować na granicy obłędu.

Umawiać się na coś.

Rozmawiać o czymś innym niż mówimy.

Określać niedookreślone granice.

Drugie dno jawi się ciekawiej.

Tajemnica.

 

*

 

Jestem dla Ciebie tylko przelotnym spojrzeniem,

A Ty dla mnie jesteś wiecznym WIĘZIENIEM!

 

*

Spotkanie

 

Siedzisz mi nad głową…

Mącisz wszystkie myśli

Niczyja „ Melancholija…”

Głos przebija się przez dym

Odnawialny staruszek szepcze

Bym była Twoim snem

A ja wiem,

Że słowem nawet być nie mogę

 

 AA!
1.Bedzie mozliwość,jeżeli będzie pani miala te płyty.Bo my ich oczywiście
nie mamy.
2.Mirka może znajdę, Michala chyba nie, chociaz jest moim sąsiadem...
3.Milo jest czasami pooscylowac na granicy obłędu.Tylko nie za
dlugo.Pozdrawiam serdecznie MU

 

tylko takie mam zdjęcieMirka Cz.Ze sobą.

 

Pani Magdo!
I jak sie udalo kolejne karaoke? Na pewno wspaniale: goscie byli cudowni. Dwie Panie z temperamentem oraz Pan z temperamentem inaczej. :)) Opuszcze jeszcze tylko lutowe spotkanie, ale w kwietniu juz bede!
W poprzednim bloogu pisali Panstwo o samotnosci. Tutaj czesto bywa tak, ze samotnosc jest jeszcze okrutniejsza niz w kraju. Trzeba miec ochrone w postaci przyjazni lub milosci, inaczej nie da sie wytrzymac w obcym kraju. Ja na szczescie te ochrone mam. Codziennie powinnam za to dziekowac, a zdarza mi sie narzekac. :))) Nic to! Przed nami, tuz po wiosennej zimie, wiosenna wiosna, a potem lato i wakacje. Jak ja sie ciesze!!! Sciskam bardzo mocno! Dorota
 
PS. Dolaczam zdjecie, pamiatke ze swiat. Ladny mielismy stol wigilijny, prawda? :)))

Do kwietnia!!!MU

 

Droga MU,

 obiecałam, że napiszę, więc piszę. Co prawda nie zapowiada się, żebym
 miała dłużej dostęp do komputera, no ale póki mam to się odzywam. Nie mam
> siły zaczynać od nowa. Chyba wszystko wyrażało się we mnie skoro Pani
 zapytała. Najgorsze jest chyba to, że ja uwierzyłam, przez te 7 miesięcy
 uwierzyłam, że już będzie dobrze, że już nic mnie nie powali, a tu się
 okazało, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej i że życie ma nieco
 inny plan. Kolejny raz. Myślę sobie, że już nie podołam, nawet nie chce mi się słuchać co te mądre osoby wokół mnie mają mi do powiedzenia:( Czy kiedyś przychodzi czas, żeby przestać walczyć? Tłumaczę sobie, przypominam piękne chwile, które miały miejsce przez te pół roku.  Wiele z Pani udziałem: Frascati, Sopot i spotkanie z dziewczynami,
 Grudziądz i nasze płomienne powitanie, wreszcie Pani urodziny na karaoke i  wiele innych momentów. Wzięłam ze sobą płyty i tę jedną z Pani podwójnym  autografem, a tam, że "ozdrowionej", matko! Jakoś straciłam sens, ale
 postanowiłam spróbować wykrzesać coś jeszcze z siebie, może się uda, nie
 wiem jak to zrobię i czy starczy mi na to siły i samozaparcia, ale może
>uda się?
Joasia mnie namawiała, żeby Pani powiedzieć, do tej chwili nie wiem, czy  wolno tak bez karnie martwić i smucić innych, bo nawet jak się słyszy o
 obcej osobie to boli. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, no ale powiedzmy, że
 czuję się trochę usprawiedliwiona Pani prośbą o pisanie, no i Asia  zagroziła, że  mnie cyt. "walnie", więc udałam, że się jej trochę boję:)
 Ciężko mi idzie mówienie o tym, nawet najbliższym. Może pisać łatwiej i  jest jakaś taka magia między nami wszystkimi z tego www-klubu.
 Postaram się odzywać, jak to tylko będzie możliwe i przesyłam mocne  uściski i dziękuję, już Pani najlepiej wie za co.

> Skandynawska

 PS. Chciałam zapytać, bo zapominam za każdym razem, jak się Pani podobał
 album warszawkich parków i czy ma jakiekolwiek działanie terapeutyczne, co mi obiecywała Pani z księgarni?

Kasiu Skandynawska!

Jesteś tu z nami od dawna i masz byc dalej!I wykrzesywać z siebie co tylko
sie da.A my trzymamy dużo więcej  niż kciuki!Ludzie choruja i wyzdrawiają.I
tej wersji będziemy sie trzymać.Pisz, bo cię walnę razem z Joasią.w.w.w.klub
i MU

dla kasi Skandynawskiej

 

Kasiu Kochana!
Nie doczytałam o albumie.Piękny i cieszy !!!Dziękuję!MU

 

 

 

4 stycznia


 
3 lata temu :
Ulica Mokotowska, Wydział Pedagogiczny :
 
-  Słyszałyście, że zmarła Dorota Terakowska
-  Niemożliwe !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 
Jeżu z kolcami !To pieknie że pamietałaś...MU

 

 

zapięcia /niezappięcia

 
 Zatrzaśnięcia się odtrzaskują tajemniczo i nie bez pomocy. /np. odezwałam się na ang., z własnej woli! podnosząc palec do góry!!!!/  Tylko dochodzą nowe i tak to się toczy niczym guzik. 
 W ramach obrazu : rozsypane zatrzaski:
 
 
Anula - czyli zatrzask, rzep lub inne niezapięcie.
 
 
 
Ps0. Siły mają być na Indyjską Wędrówkę, jeszcze dajmy im chwilę na zebranie się. Za to jak już będą to nic i nikt ich (tych sił) nie dogoni. Takie będą silne!
Ps1. nastawiony był budzik na 8 ale nie obudził. Samoczynna pobudka nastąpiła o 12.00 mając w nosie zajęcia mniej lub bardziej obowiązkowe. Jak poszło śniadanie?
 
Zatrzasku!
 
1.Siły sa zbierane.
2.Zadnych wyrzutów sumienia?Mam nadzieje że to nie były zajecia z języka angielskiego.
3.Jakie sniadanie?!Za długo widocznie nie odpisywałam..ale pozdrawiam i zastanawiam sie nad kupieniem ci nowego obowiązkowego budzika.MU

 

 

Miasto oplakatowano...

/... glooOOoOmy girl .../

 

 

 

To był terapeutyczny wieczór.

Jutro przybywamy z Gloomy i z moją Psychoteranauczycielką i... jak to Tornado mówi "proszę położyć nacisk na chęć życia".
 
A- czyli wdzięczna 1/3 Pani  grupy terapeutycznej.
 
A!
 
Polozyłam nacisk i poznałam psychoteranauczycielkę.Ucalowania dla 3/3 grupy.MU

 

 

 

ARCHIWUM