W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
www.chlip-hop.bloog.pl -Blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego
2 lutego 2007
Moja (no jest to spore nadużycie!!! „Moja” pewnie w jakiejś jednej…milionowej – jeżeli grono Twoich wielbicieli - do których jak wiesz należę od dnia, w którym pierwszy raz usłyszałam fascynującą opowieść o kotletach mielonych - ocenimy na ten milion) Magdo!
Właśnie przed chwilą przeczytałam Twój kolejny list na stronie wp (a śledzę bloog bardzo uważnie i oczekuję na kolejne listy z niecierpliwością) i z wielkim – nie ukrywam tego!!! – wzruszeniem - przeczytałam tam, oczywiście oprócz różnych bardzo ważnych rzeczy, ten mały fragmencik, dla innych zupełnie nieistotny, ale dla mnie jakże wielki – na swój temat. Nie muszę chyba Cię zapewniać jak cenię sobie Twoją sympatię, akceptację i jak to mnie onieśmiela. Muszę jednak przyznać, że to publiczne wyznanie jeszcze bardziej napawa mnie lękiem. Jakże ja sprostam TWEMU UCZUCIU do mnie??? Dzielnie przetrwałaś różne „akcje” pani z agencji: obrusy z Twojej koncertowej sukni, jakieś rozliczenia, które w żaden sposób nie odpowiadały rzeczywistości (wtedy było to akurat na Twoją korzyść, ale niestety nie mogę zagwarantować, mimo moich najszczerszych chęci, że następnym razem nie przydarzy mi się coś zupełnie odwrotnego!) no i naprawdę nie wiem co nas jeszcze może spotkać w naszym wspólnym przebywaniu. Może więc, aby moja obawa przed „niesprostaniem” (a niestety – w tym przypadku niestety – ma bujna wyobraźnia podpowiada mi, ze mogą zdarzyć się jeszcze przedziwne sytuacje wystawiające na próbę Twoje uczucie do mnie) nie przerodziła się w obsesję - postaraj się zgodzić ze mną, że „ukochiwać” drugiego człowieka najlepiej za nic. I o to Cię nieśmiało proszę, mając świadomość, ze jest to prośba dość bezczelna.
A 13 kwietnia – w piątek – będziemy z „Chlip-Hopem” w Piotrkowie Trybunalskim (to jest oczywiście dobra wiadomość, dla mnie np. 13-ty to najbardziej szczęśliwy dzień)
Małgosia – czyli pani z agencji, która uwielbia Cie za nic, ale też - nie ukrywam - za wszystko!
Małgosiu ukochana w dalszym ciągu!
Można i za nic...ale ja naprawde mam za co!I nie mam wątpliwości co do tego, że sprostasz.Ale mi milo,że napisałas tutaj!Twoja podopieczna-Magda U

praca nawet po pracy!

dla Małgosi Bo

i na koniec-dla Małgosi wdzięczni podopieczni.
Pani Magda Umer a krzyzowki (pytanie numer 24)


proba generalna "Takiej Gminy"
Powodzenia!

dla pani Basi-wschód slońca w Suwałkach...
Pani Magdo!
Dziękuję z Białegostoku za piękny wieczór! Byliśmy w teatrze całą rodziną. Mąż, 16-letnia córka i ja. Mądre, przyjazne przedstawienie...można powiedzieć terapeutyczne.
Tylko tyle, bo tak cicho się zrobiło wokół. Cicho i spokojnie.
Ela Danieluk
Pani Elu z rodziną!
Ale sie cieszę!!!Pozdrawiamy serdecznie-MU

dla pani Eli Danieluk- w drodze z Suwałk do Bialegostoku.
Dzień dobry! Czy w długie zimowe wieczory znalazła Pani trochę czasu na
> lekturę Epikurejskiej radości życia w liryce Agnieszki
> Osieckiej Czekam. Czekam. Czekam. Pozdrawiam gorąco. Monika
Pani Moniko!
Juz dawno znalazłam,przeczytalam i gdzies tu w archiwum musi byc moja
odpowiedź.Prosze sobie poszukac, w jakiś dlugi zimowy wieczór.Pozdrawiam MU




Atelier Ewa I Piotr Krajewscy
Zaczynamy Rok Hrabala. Rok pełen niespodzianek, o których będziemy informować na bieżąco.
Na początek kalendarz czułego barbarzyńcy na 2007 rok z ilustracjami Zygmunta Januszewskiego.

Cena 20 zł.
Pozdrawiam,
Artur Wolski
czuły barbarzyńca/świat literacki
ul. Dobra 31
00-344 Warszawa
0509 232 636
0603 130 140
828 95 58/826 32 94
Ten Rok Hrabala jest bardzo ważny!!!W Telewizji Kultura maja powtarzac te wszystkie wspaniałe filmy z"Pociągami pod specjalnym nadzorem " na czele.Tylko nie wiem jeszcze kiedy.Pozdrawiam -Magda
Zapraszamy 8 lutego (czwartek) o g. 20.00
Na wyjątkowym wieczór dla koneserów sztuki oraz fanów Witkacego ze specjalnym udziałem Katarzyny Herman.
Odbędzie się bowiem wernisaż ilustracji do "Nadobnisi i koczkodanów, czyli Zielona Pigułka" Witkacego autorstwa Ewy Mońko.
Zaprosiliśmy Prof. Józef Szajnę do opowiedzenia o swoich doświadczeniach z teatrem i słynnym polskim artystą i dramatopisarzem.
Instalacje video oraz komentarz przygotował Michał Góral - student V roku kulturoznawstwa na warszawskim UW- wielbiciel Witkacego (3MAJ fason).
Ewa Mońko urodziła się 20 lipca 1982 roku w Warszawie. Jest studentką V roku Grafiki warszawskiej ASP. O swoich pracach pisze, "...Witkacy jest inspiracją w odniesieniu tylko do jego literatury i jego osoby, charakteru, ''sposobu bycia'' z wyłączeniem jego twórczości artystycznej, plastycznej, ale przede wszystkim inspiracją stworzenia tych ilustracji byli ludzie. Dziwne ''demoniczne" osobistości, ze środowiska Witkacego, z czasów w których osadzone są jego utwory..."

Pozdrawiam,
Artur Wolski
czuły barbarzyńca/świat literacki
ul. Dobra 31
00-344 Warszawa
0509 232 636
0603 130 140
828 95 58/826 32 94
Najukochańsza Pani Magdo!
Chciałabym podzielić się z Panią moim szczęściem. 27-go stycznia wybieram się na Chlip – Hop do Ateneum. Będę tam z moją miłością - moim kochanym (i kochającym mnie!) Damianem. Bilety już zakupione (na godz. 20), będziemy siedzieć w pierwszym rzędzie na balkonie. Ale się cieszę! Po spektaklu napiszę jak było choć już teraz wiem, że znów dzięki Pani będę jeszcze bardziej radosna i jeszcze bardziej szczęśliwa.. Serdecznie pozdrawiam i mocno przytulam. Asia
ps. Czy na Chlip Hopie będzie można robić zdjęcia?
Asiu!
Mam nadzieję że byłaś ale nie przypuszczam żeby pozwolili ci robic zdjęcia...Czuje się przytulona i przytulam ciebie i Damiana-MU

dla pani Alicji-Zenek Laskowik
Doroto z TAKIM nazwiskiem!
Czytaj, grzej sie pod kocem,pij herbatę z sokiem malinowym i zapominaj o przykrej rzeczywistości.Przeciez wracasz razem z bocianami!Pozdrawiam MU
a dzis jeszcze Krystyna Feldman
> Odeszła Krystyna Feldman, odtwórczyni niezapomnianej, filmowej roli
> Nikifora
>
> Mistrzyni drugiego planu
>
> W środę zmarła wybitna aktorka teatralna i filmowa, Krystyna Feldman.
> Miała 86 lat.
>
> Uznana była za mistrzynię drugiego planu i jedną z najbardziej
> charakterystycznych polskich aktorek. Wielką popularność przyniosła jej
> rola babki Rozalii w telewizyjnym serialu "Świat według Kiepskich". Sławę
> na świecie zdobyła dzięki tytułowej roli w filmie "Mój Nikifor" Krzysztofa
> Krauzego, za którą została nagrodzona wieloma prestiżowymi nagrodami
> krajowymi i międzynarodowymi, m.in. na festiwalu w Gdyni i w Karlovych
> Varach.
>
> Krystyna Feldman urodziła się 1 marca 1920 roku we Lwowie. Jej matka była
> śpiewaczką operową, ojciec - aktorem. Po ukończeniu studium dramatycznego
> w 1937 roku debiutowała na scenie Teatru Miejskiego we Lwowie. W czasie
> okupacji była łączniczką Armii Krajowej. Po wojnie grała w teatrach m.in.
> Katowic, Łodzi, Szczecina, Opola i Krakowa.
>
> Od 1983 roku związała się na stałe z Teatrem Nowym w Poznaniu. W bieżącym
> repertuarze teatru grała Weronikę w "Fauście" w reżyserii Janusza
> Wiśniewskiego oraz w monodramie na podstawie autobiografii "I to mi
> zostało" w reż. Roberta Glińskiego. Premiera monodramu odbyła się w
> grudniu 2006 roku, a kolejny spektakl zaplanowano w najbliższy piątek.
> Krystyna Feldman przygotowywała się właśnie do kolejnej premiery -
> "Królowej piękności Leenane" w reż. Glińskiego.
>
> Jej filmowym debiutem była drobna rola w socrealistycznej "Celulozie"
> Jerzego Kawalerowicza z 1953 roku. W swoim dorobku ma ponad 60 ról
> telewizyjnych i filmowych, m.in. w "Lalce" Wojciecha Hasa, "Yesterday" i
> "Pociągu do Hollywood" Radosława Piwowarskiego, "Pogrzebie kartofla" Jana
> Jakuba Kolskiego, "Pianiście" Romana Polańskiego, "Starej Baśni" Jerzego
> Hoffmanna, a także w serialach "Jan Serce" Piwowarskiego i popularnym
> ostatnio "Świecie według Kiepskich".
>
> Postać Nikifora nie była pierwszą męską rolą w jej dorobku - wcześniej
> grała m.in. w teatrze rolę Staszka w "Weselu" i Kaja w "Królowej Śniegu".
>
> Ostatnim jej filmem była rola w "Rysiu" Stanisława Tyma, który nie wszedł
> jeszcze na ekrany.
>
> (PAP)
>
> Zawsze ciepŁa i serdeczna
>
> ANDRZEJ GRABOWSKI, który grał z Krystyną Feldman w telewizyjnym serialu
> "Świat według Kiepskich", powiedział, że była ona dla niego rodziną w
> serialu, ale czuli się, jakby byli rodziną także poza planem.
>
> Aktor ocenił, że Feldman była "chodzącą historią teatru i filmu". - Kiedyś
> mieszkała w Krakowie, a ja pochodzę stamtąd, więc bardzo często naszym
> udziałem były niekończące się opowieści o tym mieście - wspominał.
>
> Grabowski podkreślił też, że charakterystyczną cechą Krystyny Feldman był
> upór. - Była uparta, ale uparta w dobrym tego słowa znaczeniu. Zawsze
> miała swoje zdanie i trzymała się tego zdania. Nie musiała się nikogo
> obawiać, bo miała już swój wiek, osiągnięcia i szacunek ludzi - mówił
> aktor.
>
> Przypomniał, że Feldman około dwóch lat temu wycofała się z serialu, m.in.
> ze względów zdrowotnych. - Kręciła z nami pożegnalne odcinki, zrobiliśmy
> jej wtedy wspaniałe pożegnanie, popłakała się. Już wtedy żałowała, że nie
> będzie grała i już wtedy zapowiadała, że jeszcze kiedyś z nami zagra -
> mówił Grabowski.
>
> RAFAŁ GÓRECKI, organizator i dyrektor Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki
> Filmowej "Prowincjonalia": - Ta wiadomość spadła na nas jak grom z jasnego
> nieba. Panią Krystynę uwielbialiśmy wszyscy. Była najmilszym gościem i
> dwukrotną laureatką nagród naszego festiwalu, który w środę po raz 14.
> rozpoczął się właśnie we Wrześni.
>
> Twórca filmowych "Prowincjonaliów" powiedział, że Krystynę Feldman znał
> osobiście od wielu lat. - Bardzo szanowałem ją nie tylko za warsztat
> aktorski, ale dlatego, że była tak ciepłą, życzliwą, niezwykle serdeczną
> osobą, którą spotykałem w Poznaniu, także na przystanku autobusowym, w
> tramwaju czy markecie - wspominał Górecki. - Była nazywana bohaterką
> drugiego planu. Ale tak naprawdę to jej role wybijały się zawsze na plan
> pierwszy. Odnosiło się wrażenie, że trochę jakby była niedoceniana
> przez polskie kino. Bardziej była doceniana w teatrze, który zresztą
> kochała - mówił dyrektor wrzesińskiego festiwalu.
>
> Górecki przypomniał, że Krystyna Feldman otrzymała w 2001 roku nagrodę
> honorową "Prowincjonaliów" za całokształt twórczości. Długie owacje na
> stojąco towarzyszyły jej w 2005 roku, kiedy to - w wypełnionej po brzegi
> sali wrzesińskiego kina - odbierała nagrodę publiczności dla najlepszej
> aktorki za kreację w filmie "Mój Nikifor".
>
> (PAP)
> Dziekujemy !Niebywala to była aktorka!Pozdrawiam -MU

dla Anuli-myślącej trzciny...
25 stycznia 2007
Pani Magdo
zmarł Pan Kapuściński... jaka wielka szkoda! Mam nadzieję, że odbywa teraz
największą ze swoich podróży, szkoda tylko, że nam o tym nie opowie!
Na całej połaci śnieg! czy nie pięknie??!! Siedzę w pracy i obserwuję, jak
pada.. pogoda na "dobrą książkę pod kocykiem"... co ja tutaj robię?
Niedługo Karaoke - nagle przestraszyłam się, że to będzie na dużej sali...
czy nie zatracimy tej kameralnej atmosfery? Ja mam dopiero 10 rząd!!
Zazdroszczę Pani wyprawy do Indii! Kiedy to? Po powrocie proszę wszystko
opisać i pokazać nam zdjęcia! Jako zapalona miłośniczka jogi i podróży...
marzę o takiej wyprawie...
Pozdrawiam zimowo!
Basia F
Basiu F!
1.Pan Ryszard Kapuściński był kimś wyjątkowym , niezwykłym.Wielka strata i
żal.Nawet nie umiem nic więcej napisać.Miałam szczęscie zobaczyc go
usmiechnietego na przyjeciu, latem.Jak on sie pieknie usmiechał!Takich ludzi
juz prawie nie ma.
2.Pięknie, ale tylko przez okno.
3. Może i zatracimy.Spróbujemy i najwyżej wrócimy na "swoją " salę.
4.Opisywac nie bedzie mi sie chciało,ale zdjecia jak najchętniej.
5. Bo i jest o czym marzyć...może kiedys ci sie uda?Pozdrawiam serdecznieMU

dla Basi F- sierpień 2006



Paparazzi (?) są wszędzie :





Pani Magdo!
Oczywiście, że mam te płyty! Będzie mi bardzo miło jeśli Państwo je
> podpiszą:] Mam nadzieję, że dotrę za kulisy.
>Cudownie mieć takiego sąsiada jak M. chociaż znając Jego upodobania pewnie
ciągle w rozjazdach, więc marne te sąsiadowanie;]
Właśnie słucham piosenki My i Email, jest genialna, urocza, zaskakująca i
oby więcej takich piosenek, z dystansem i bardzo ?współczesnych�, mam
nadzieję, że nagranie płyty z tego spektaklu jest w planach, i dalej nie
mogę się WAS doczekać w Białymstoku:]
Pozdrawiam wylewnie:]
Agnieszka Albertyna
Ps: Tego samego dnia, rano mam egzamin, mam nadzieję że będę wieczorem już
odstresowana i będzie zaliczony na 5 :] W każdym razie Państwa piosenki
nastrajają bardzo pozytywnie , na razie słyszałam jedną, ale wierzę, że
wszystkie są tak wspaniałe, choć pewnie tak różne.
AA!
Bardzo różne.Może się spodobają-chcielibysmy.Do zobaczenia -MU
Dzien dobry.Jestem sympatykiem poezji spiewanej.Bardzo ciekawi mnie
dlaczego utwór ,,Jesienna zaduma'' jest w wielu żródłach przypisywany
Magdzie Umer na przemian z Elżbietą Adamiak.Oba z ,,Koncertem jesiennym
na dwa ...'' są moimi ulubionymi utworami. Ta ciekawostka spędza mi sen z
powiek.Robert.
Panie Robercie G!
1.Nie wiem dlaczego.To piosenka Eli.Piękna i pięknie zaśpiewana.Może
dlatego, że kiedyś zaśpiewałyśmy ją w duecie, w programie telewizyjnym i ja
to zamieściłam na swojej płycie?
> 2.Juz pan może spać spokojnie...pozdrawiam MU
„Kabaret Starszych Panów” w krzyżówce (II)
|
|
|
|
|
|
|
|
C |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
G |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
D |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
M |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
P |
A |
N |
O |
W |
I |
E |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
J |
|
|
|
K |
|
|
P |
A |
N |
I |
E |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
W |
R |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Ś |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
K |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Odpowiedzi nie zamieszczamy aby nikt nie ściągał...
21 stycznia 2007
Droga Pani Magdo,
prawie tydzień byłam tam, gdzie nie lubię być, dokończenie diagnostyki i
plany na najbliższą przyszłość. Teraz wróciłam i staram się funkcjonować,
choć o normalności mówić trudno. Pracuję, robię coś w domu, cokolwiek,
żeby nie myśleć, bo takie myślenie nie kontrolowane jest najgorsze, wtedy jakieś doły i dołki przychodzą do głowy, a tu się trzeba trzymać przecież swojego i nie dawać się. Na razie cel jest mały, czasowy - dotrzeć na karaoke. Nauczyłam się stopniować sobie, wybierać sobie takie mniejsze
cele, bo od razu wszystkiego osiągnąć się nie da. Zobaczymy. Czuję się tak
troche oddzielona od świata cienką szybką, bo większość tego co po mojej
stronie nie do przekazania. Odzywam się jednak i przekazuję jak
najcieplejsze myśli, dziękując jednocześnie za Pani miłe słowa.
Przytulam
Skandynawska
Kasiu!
Nie wiem czy to jest dla ciebie jakies pocieszenie,ale nie ty jedna chodzisz
do szpitala i wracasz i znow chodzisz i starasz sie nie dawać.Może
zaspiewasz nam na karaoke?Ale bym chciała!Trzymaj sie i czekam 12-go
lutego-MU









Dziękujemy bardzo!!!
Dzien Dobry MU,
,Zabawa w skojarzenia, a wlasciwie moje skojarzenia.
Gdy ogladam ten klip ponizej, to kojarzy mi sie z piosenka Leonarda Cohena gdy Margitka zatancowuje sie bezmala na smierc.
natomiast gdy slucham teraz Cohena to kojarzy mi sie z Margita, czyli nie jest jeszcze tak zle ze mna.

17 stycznia 2007
Droga Pani Magdo
Znalazłam kilka nowych wywiadów z Panią (nie istniejących na stronie)
Przesyłam linki do nich.
http://www.motofakty.pl/artykul/rozmowa_z_magda_umer.html?ses_mf=0660f089dfe206cc71464717520b5868
http://www.joga.net.pl/strona.php?8409
http://czat.wp.pl/zapis.html?id_czata=2576
Pozdrawiam Agata :)
Dziękujemy!
Chyba trochę historyczne, ale ładne
Zawsze Panią podziwiałam
Za ten spokój który z Pani emanuje, i który jednocześnie budzi Pani we mnie...
Pani, Meryl Streep i moja ciocia z Gdańska to jedność...
To cudowny pomysł dzielić się wierszami...
pomagają...
Życzę spokoju w duszy, miłości w sercu, mrówek w brzuchu, wiatru,
muzyki i słońca i wiary...
Katarzyna Sprężyna:)
Pani Katarzyno!
Mam: miłość w sercu, mrówki w brzuchu, muzykę i wiatru aż za
dużo. Miewam: spokój w duszy, wiarę, słońce .Pozdrawiam serdecznie pani
bliskich (także ciocię z Gdańska oczywiście) Cieszę się że wiersze
pomagają!!! MU
Kochana Pani Magdo!
Dopiero dzisiaj wróciłam do życia po otumanieniu moich zmysłów po ostatnim wieczorze z karaoke. Co za wspaniały pomysł ze wspólnym śpiewaniem tych tak pięknych piosenek. Mam do siebie żal że nie byłam na wszystkich poprzednich spotkaniach. Byłam pierwszy ale na pewno nie ostatni raz. Namówiła mnie moja 17 letnia córeczka na koncert. Jezu, dziękuję Ci za to że mam tak cudowne dziecko! Znowu obudziła się we mnie dziewczyna – ta co gdzieś zniknęła gdy skończyła 20 lat. Znalazłam ją na nowo i jest mi z tym wspaniale. Reasumując moje wrażenia:
Dziękuje za ten cudny wieczór, już nigdy więcej nie opuszczę żadnego spotkania.
Małgosia
Małgosiu(pani)!
Ale sie cieszę!!! Zapraszamy! Nie mam niestety zdjęć z tego karaoke. Pozdrawiam i czekam w lutym! MU
WCZORAJ ODSZEDŁ MÓJ DZIADEK. MIESZKAŁAM Z NIM OD URODZENIA. CZUJĘ
OGROMNY BÓL, SMUTEK I PUSTKĘ, ALE WIEM, ŻE MIŁOŚĆ SILNIEJSZA JEST OD
ŚMIERCI. " Może dlatego dzisiaj, gdy niektórych z nich już nie ma na
tym świecie, w dalszym ciągu ICH MAM." TO BRADZO PRAWDZIWE ZDANIE. ON
JEST TERAZ ZE MNA BARDZIEJ NIŻ KIEDYKOLWIEK I BĘDZIE JUŻ NA
ZAWSZE....CHOĆ ŁZY PŁYNĄ I PŁYNĄ JEST ŚWIADOMOŚĆ, ŻE DLA NIEGO
ZACZĘŁO SIĘ LEPSZE ŻYCIE, A MY ZA JAKIŚ CZAS DO NIEGO DOŁĄCZYMY....
PRZYTULAM SIĘ MOCNO JOLA
PS. KASIU SKANDYNAWSKA MOCNO SIĘ TRZYMAJ!!!! Z CAŁEGO SERCA SIŁY,
CIERPLIWOŚCI I ZDROWIA!!!!!!!
Jolu!
Sama sobie odpowiedziałaś na wszystko. Przytulam MU
karaoke w Polonii

Zrobiłem to więc jeszcze raz, lecz w załączniku, bo bardzo ciężkie (może zbyt..?), w Mo, nie w tonie. Prezent z 1977 r. wspaniały, lecz brak mu „pixeli” – proszę o więcej niż te biedne 24.6 Ko (pixeli, nie prezentów) w dowolnym formacie. b. mocno całuję. T.
T.L!
We wszystkim (w tym w tonie) wspaniałe. Pisz! Jak znajdę to ci wyślę w lepszej wersji> Całuję mocno_magda
Szukam ciepłego słowa w Outlook’u, w którym tylko chłodne spamy się pasą, a niespodzianka na Twojej stronie wisi. To był chyba 1976 rok. Dwa lata później wyjechałem, nie wiedząc, że na długo. Nie na Obczyznę. Tutaj jest taka mała „druga Polska” powstała, chociażby z Hotelem Lambert i do niej, po 30-stu latach się bardzo przyzwyczaiłem, do „IV-tej Rzeczypospolitej”jest mi trudniej.
Piszesz: „Gdy będę staruszką... postaram się jak najczęściej uśmiechać i podśpiewywać wesołe jest życie staruszki”.
W ostatni piątek, obchodziliśmy w Maisons-Laffittes, 85-te urodziny Henryka Giedroycia.

(w tle, srogo spogląda Kisiel)
On to właśnie robi. Więcej, czasem słucha znacząco głośno, wykonania Michnikowskiego, które ma na płycie Kabaretu Starszych Panów, strasząc duchy swego brata Jerzego, Hertzów, Czapskich… zakłócając pracę żywego wciąż Instytutu Literackiego.
Piszesz (w 1998 r.): „Chętnie zjadłabym kolację z ... z panem J Giedroyciem (…) Jak marzyć to marzyć...”
On jest tutaj, jakby wciąż obecny.

Obok Redaktora, obecna jest, tak bliska Ci Agnieszka („Giedroyc Jerzy. Może największy autorytet moralny. Po raz pierwszy pojechała do Paryża w 1957 roku. Miała wtedy 21 lat. Mówiła mi, że pan Jerzy był pierwszym, prawdziwym nauczycielem historii. Bardzo go kochała, mimo że historii nie znosiła”- Magda Umer, Słońce do chleba, czyli Wspomnienie o Agnieszce Osieckiej)


Był bardzo kochany, bardzo wrażliwy, sentymentalny, choć to skrywał, bo strasznie wstydliwy. Teraz jest często odwiedzany…
(J., jak w kinie… i kochany brat Redaktora, Henryk Giedroyc)
i odwiedzają go bliżsi i dalsi. Niektórzy, dalsi przerabiają go dzisiaj w wyniosły, patetyczny pomnik, do którego zupełnie nie pasuje i którym nigdy nie był.
Dodam jeszcze ten stół (nakryty na obiad, nie na kolację), pochodzący właśnie z Hotelu Lambert, który Redaktor zakupił, kiedy tworzył „Kulturę” lat temu 60.

W maju, z mą Najmilszą przyjedziemy z Obczyzny do Ojczyzny. Chcielibyśmy bardzo zobaczyć Chlip-Hop, a samym „e-mail’em” trudno ugasić pragnienie, tylko ślina spływa, jak kropelka słodka. Czy jest szansa, jeśli już nie we Włocławku, to, choć może w Tomaszowie…?
Trzymaj się swoich chmur, bo czuć w Tobie dużo pogody.
Ślę moc uścisków.
Tomek Ł.
Wysyłam recenzję z Rzeczpospolitej.
Pozdrawiam
Małgosia Bo
Rzeczpospolita - TEATR "Chlip Hop" Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego
Kraina łagodności w serwerze
Jesienna zaduma w środku zimy. Tak można najkrócej określić wieczór "Chlip Hop", w Teatrze Ateneum z udziałem Magdy Umer, Andrzeja Poniedzielskiego i towarzyszącego im Wojciecha Borkowskiego. To jedno z tych magicznych widowisk poetyckich, do których w dzisiejszej, dość prozaicznej rzeczywistości, bardzo się tęskni.
Umer, zwana przez Agnieszkę Osiecką Elfem Zielonookim, i Poniedzielski, przypominający pełnego melancholii Pierrota, wciągu niemal dwóch godzin snują "historię ożyciu niewesołą, choć pogodnie opowiedzianą". Duża scena Teatru Ateneum staje się dzięki nim kameralną krainą łagodności.
Inteligencja i poczucie humoru okraszone zostało w tym widowisku szczyptą melancholii. Oboje zatopieni w poezji próbowali znaleźć azyl w świecie bezdusznej techniki. Rozmowa przybierająca charakter swobodnej pogawędki odbywa się przy komputerach. Niektóre wyznania miłosne formułowali tak, że drżała klawiatura. Pojawiły się utwory Magdy Czapińskiej, Jeremiego Przybory, Wojciecha Młynarskiego i Andrzeja Poniedzielskiego. Były piosenki oryginalne oraz pastisze światowych przebojów.
Ciekawe rezultaty dało wprowadzenie do języka poezji określeń komputerowych. Niektóre powiedzenia mogą stać się z czasem złotymi myślami. Jak np. to: "Starość musi się wyszumieć... i zalogować". Przedwojenna piosenka "Patrzę na twoją fotografię" śpiewana przez Magdę Umer spoglądającą w ekran monitora nabrała nowego znaczenia.
Ona - artystka śpiewająca, on - poeta podśpiewujący, oboje, w wieku "stabilnej młodości" odnieśli się w swym widowisku do "coraz mocniej otaczającej rzeczywistości". Zwrócili uwagę m.in. na to, że w telewizji i radiu ciągle mówi się o oglądalności i słuchalności, a całkowicie zapominało... poczytalności.
Magda Umer zachwycała interpretacją piosenek, Andrzej Poniedzielski -nie tylko przewrotnym poczuciem humoru, ale też nowym znakomitym tłumaczeniem jednego z największych utworów Cohena "Dance me", którego jedna ze zwrotek brzmi:
"Płoną w nas zachodem wiecznym całe stada słońc.
Śpią ławice gwiazd wygasłych, ciężkie chmury wron. Dotknij nieba myślą senną, ale każdym z tchnień,
Tęsknij za kolejnym dniem".
Być może, używając określenia Przybory, "ludzie z uczuć wyzuci" będą się nieco na tym wieczorze nudzić. Ale też można się pocieszać, że ci, którzy niedawno zeszli zadrzew, wkrótce na nie powrócą.
Jan Bończa-Szabłowski
Malgosiu Bo, nasza ukochana pani z Agencji!
O , jak milo!Thank You!MU


21 stycznia 2007 r. o godzinie 11.00
czuły barbarzyńca zaprasza w ramach cyklu czułe czytanki na spotkanie z Agatą Muszalską – autorką i ilustratorką książeczki „ LENIO, czyli mania mniamania”, wydanej nakładem Świata Literackiego
Fragmenty książki przeczyta Jacek Braciak.
Bohaterem książeczki jest mały, ciągle głodny ptaszek LENIO, który na próżno walczy z różnymi pokusami...
„ LENIO, czyli mania mniamania” w sposób strawny i dla dzieci, i dla rodziców mówi o tym, co… niestrawne, cukierkach w nadmiarze, tonach papierków i reklamach, którym trudno się oprzeć.
Zabawne wierszyki, barwne ilustracje i towarzyszące im zagadki mogą być punktem wyjścia do rozmów na takie tematy jak ekologia, zdrowe odżywianie i dzisiejsze tempo życia.
Strony z wyraźnym dużym tekstem na białym tle ułatwią próby samodzielnego czytania.
Może przykład ptaszka LENIA sprawi, że dzieci z mniejszym zapałem będą domagać się nowej, tym razem „ błękitnej gumy do żucia”.
A mamy i tatusiowie przy kolejnych zakupach łatwiej przełkną jeszcze jedno „Ja chcę toooo !!!!”.
Agata Muszalska jest autorką średnio młodą, dosyć dowcipną i bardzo zdolną.
Zajmuje się projektowaniem książek dla dorosłych dla pieniędzy i robieniem książek dla dzieci dla przyjemności. Sama pisze, ilustruje i projektuje swoje książki.
Zależy jej, by książki dla dzieci mówiły o rzeczach ważnych, choć niekoniecznie poważnie.
Bardzo pomagają jej dwaj synowie, Kosma i Mikołaj.
Po lekturze zapraszamy do wspólnej zabawy z LENIEM.
Patroni medialni: Gazeta Wyborcza, radio PiN i dwutygodnik Miś.
Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc w naszej księgarni i klubie, dzieci na czułe czytanki prosimy zgłaszać na adres: poczta@czuly.pl
Każde zaproszenie zostanie przez nas potwierdzone. Prosimy więc podać dokładnie swoje dane kontaktowe.
Mecenasem czułych czytanek jest:
![]()
Pozdrawiam,
Artur Wolski
czuły barbarzyńca/świat literacki
ul. Dobra 31
12 stycznia 2007
Mam cichy dom, mam dobry dom, mam życie tak jak w kinie ...
I żonę mam i dzieci mam ...a do Pani tęsknię.
I niech się Pani dowie , że...rozdarty byłem nieprzytomnie.
Tak jak w kinie… w Paczkowie.
Magdo kochana, autorko „ponadczasowego bloog’u”,
Od lat haniebnie podglądam Cię na Twej stronicy internetowej, a po wysłuchaniu opublikowanego fragmentu „e-mail’u”, wodze puściły i muszę skreślić trzy nieoczekiwane słowa, wypełniony wzruszeniem i podziwem. Jeżeli od października odwiedzono Was 40 tysięcy razy, znaczy to, iż w kraju, który pozostawiłem, w którym niechętnie i rzadko bywam jest wielu ludzi subtelnych i wrażliwych. To strasznie cieszy.
Przeczytałem dzisiaj Wasz cudny „bloog”, przejrzałem na nowo w całości Twoją magdęumer.pl. Wszystko co czytam, o kim i jak, to część mojego szczenięcego świata w cieniu Krysi i Michała, świata od którego nigdy nie odstąpiłem. Nie wyjechałem z „Panem Tadeuszem”, lecz z Twoimi piosenkami, z Grechutą, Osiecką, Przyborą, którzy żyją u Ciebie w Internecie. W moim domu jak w kinie ryczę często groszkowymi łzami, kiedy Cię słucham z Nardellim i moja żona jak w kinie mnie otula. Nie zawsze życie jest moim ulubionym nałogiem, lecz Twoich dziesięć tęsknot jest moja codzienna tęsknotą.
Pozwolę sobie pozostać w mym wojeryźmie, uściskać Cię z całych sił, życzyć spełnień kilku tęsknot dla Ciebie i Twoich najbliższych.
Tomek Łabędź
KOCHANY TOMKU ŁABĘDZIU!
Kiedy my bylismy w tym kinie ,w Paczkowie?!975 albo 1976 rok?Ja mialam 26 a ty 16 lat?Mój Boże,Boże mój.Jestem szczęsliwa że napisałeś!!!
I zrób to jeszcze nie raz.Napisz jak tam żyjesz i do jakiego stopnia to jest dla ciebie Obczyzna? I otul żonę ode mnie-Magda U

dla Tomka Łabędzia -1977 rok...
Chlip Hop w Ateneum
A oto bardzo subiektywna i emocjonalna relacja z Chlip Hopa w Ateneum.
Najpierw udało mi się zdać egzamin. Wiem, wiem, to nic wielkiego, miliony ludzi zdaje egzaminy, ale ten był pierwszy po długim czasie, więc byłam pełna niepokoju, czy ja jeszcze potrafię się uczyć, czy moja pamięć w końcu będąca w Stanie Młodości Stabilnej da radę itp...
Udało się, jeszcze tylko 5 zostało w najbliższym czasie... Ustaliłyśmy z bliźniaczką Iwoną, że jak zdamy wszystko, to się upijemy, albo wytarzamy w czekoladzie !
Tak więc w nastroju zupełnie niezłym poszłam dużo wcześniej do Ateneum – mam tam znajomych, których nie odwiedzałam kilka lat, teraz była okazja, żeby to nadrobić – dzięki Pani. Weszłam więc za kulisy, wypiłam kawę ze znajomymi. Zupełnie niespodziewanie spotkałam kogoś, o kim nie wiedziałam, że znowu tam pracuje J ..... Może ja to Pani jednak opowiem prywatnie J.
Potem zaczęła się próba na której zrobiłam trochę zdjęć.
Chlip Hop zastałam odrobinę odmieniony na potrzeby teatru i pory roku. Jedna ze zmian zrobiła na mnie wyjątkowe wrażenie. Od kilku tygodni towarzyszą mi głównie dwie piosenki, słucham często „Bardzo smutnej kolędy” i Pana Andrzeja śpiewającego „Podanie o...” I nagle, na próbie właśnie ta piosenka
J ! Byłabym słabym fotoreporterem, bo z wrażenia nie zrobiłam ani pół zdjęcia, często się poddaję uczuciom, zagapiam i zasłuchuję zamiast fotografować J. Świerszcz jest w tej kwestii niezastąpiona – nie wspominając o jej boskim aparacie, któremu nie straszne: ani ciemność, ani odległości, ani też nadmiar oświetlenia. Ale ja i tak kocham mój aparat.Och, bardzo bym chciała, żeby „Podanie o..” zostało w Chlip Hopie do końca stycznia...Ktoś mi Bliski będzie Państwa oglądał 29 stycznia
J. Hmm, dokładniej to będziemy Państwa oglądaćJ, w moim Ulubionym Miejscu na Ziemi, pośrodku 2 rzędu będą na Panią czekały dwie bardzo się lubiące osoby i wspólnie bardzo lubiące Panią J. Nie mogę się już doczekać kiedy będę mogła Mojej Ukochanej Osobie towarzyszyć w oglądaniu Chlip – Hopa. No i dzięki Pani będę miała okazję, żeby pobyć tam chwilę.W zasadzie, to Ona mogłaby oglądać beze mnie, ale bardzo chcemy razem zobaczyć to, co budzi w nas podobne emocje. Pani Magdo, dlaczego faceci nie są w stanie zrozumieć czegoś takiego? Z przyjaciółką to takie oczywiste i niczego nie trzeba tłumaczyć, a mężczyzna? Mówi taki, że kocha, ale nie widzi potrzeby wspólnego przeżywania, no chyba, że to jest coś co jego fascynuje.... Zastanawiam się, czy Pan Bóg nie mógł dać mężczyznom trochę więcej empatii, ale obawiam się że w dawnych czasach mieliby problemy ze zdobywaniem pożywienia i obroną własnej jaskini, bo ciągle zastanawialiby się, czy przypadkiem nie zranili uczuć tego z sąsiedniej jaskini.
J Tylko, że moim zdaniem kobiety mają zdolność rozwijania się wraz z rozwojem cywilizacji, natomiast faceci niekoniecznie. Chociaż...... może i zdolność mają, tylko chyba nie chcą z niej skorzystać...Oj, chyba trochę odbiegłam od tematu, zaczęłam od relacji z Chlip-Hopa, a skończyłam na jaskiniach!
Powracam więc na chwilkę do Chlip –Hopa, żeby dodać tylko, że ta odmieniona wersja bardzo mi się podobała, a publiczność wstała dwukrotnie!
Na koniec jeszcze wyznanie muszę uczynić
J : oświadczam, że jestem bezradna i bezbronna wobec uczucia, które mnie ogarnęło już dawno temu, lecz ostatnio rozkwitło, a mianowicie do szaleństwa zakochałam się w Andrzeju Poniedzielskim J - w kwestii formalnej dodam, że kocham wersję sceniczną AP. Jaka jest wersja poza sceniczna nie wiem i niech tak zostanie J, o ileż przyjemniej jest uwielbiać takiego Andryou, Zorra . Poza tym na scenie nie pali! JPrzesyłam kilka zdjęć, pozdrawiam i do zobaczenia dziś, a także jutro !
Joasia wierna Chlip-Hopowiczka.




Wierna Chlip-Hopowiczko!
1. Jeszcze pięc egzaminów i ja przyjade fotografować wasze tarzanie w czekoladzie.
2. Oni nie sa w stanie zrozumiec nie tylko czegos takiego.Jeszcze i wielu innych rzeczy.Taki lajf.
3. Ja sie nie dziwie temu uczuciu.Uwielbiaj sobie do woli.MU
Już tradycyjnie piszę w nocy po Karaoke J
. Ale dziś będzie krótko, bo muszę zasnąć i muszę jutro wrócić do życia po tych trzech pięknych wieczorach. Jutro już wtorek, a ten tydzień stawia kolejne wyzwania: Ważne Zebranie, weekend pełen referatów i zaliczeń – ciągle jeszcze mi się chce, sama sobie się dziwię, chyba oszalałam, albo wreszcie robię to, co powinnam była zrobić dawno temu... Wykład z filozofii, ten o 7.15, jednak sobie odpuszczę J tym razem, to nie jest ludzka pora – sporty ekstremalne nie dla mnie...Bardzo lubię to, że Karaoke za każdym razem jest zaskakujące, inne, ale zawsze nie tylko wesołe, ale także przeplatane mądrymi i wzruszającymi chwilami... I bardzo lubię, że jest Zorro :-)
Pani Magdo, dziękuję za wszystkie wzruszenia, wesołe chwile i Spotkania z Panią podczas tych trzech wieczorów
J.
Joasia
PS. Jeśli płyta ze zdjęciami się zgubiła, to nagram drugą.
Joasiu!
Płyta sie nie zgubiła,a te różę podarujemy ZOrro, dobrze?MU
Pani Magdo kochana!
Piszę na świeżo, kilka godzin po Karoke!
> Dziekuję jeszcze raz za To i za Takie przedstawienie. Miło się wraca, do
znajomych... z Karaoke... bo chociaż wielu się z nas-publiczności nie zna
osobiście, to jesteśmy już przecież znajomymi i to nie byle jakimi, w
końcu wspólnie przeżywamy chwile wielkich uniesień i wzruszeń, a to bardzo dużo!!
Tanga nie znałam, a piękne, więc skrzętnie zachowam w pamięci i może uda się jakąś wersję do posłuchania znaleźć. Kto to śpiewał? Inne piosenki
> wspaniałe... a Magda Smalara rewelacyjna!
No i najważniejsze Pani Magdo... Kontrabasista! Jak tak można maltertować
czułe na piękno kobiety- czyli mnie? Miałam poważny dylemat na czym
> bardziej się skupiać... na fonii piosenek + tekst, czy na wizji -
Kontrabasisty (z fonią w tle, pal licho tekst)... Gdzie się tacy chowają
Pani Magdo (w sensie ukrywają)? proszę o namiary!! Druga najważniejsza sprawa - Zorro - zrozumiałe! Koleżanka Ludwika mdlała
mi z wrażenia (bo siedziałyśmy blisko)... i bardzo żałowała, że nie poszła
zaśpiewać, bo wtedy chociaż dostałaby całusa i uścisk ręki... Widzi Pani
co to się porobiło.... powtórzę - gdzie tacy się chowają?
wysyłam zdjęcie od Agi z Kazachstanu!
> Ściskam mocno i całuję! Do zobaczenia za miesiąć! Basia F

Basiu F!
1.Podobno "Tango Notturno" pierwsza zaśpiewała POla Negri.U nas,między
innymi Chór Juranda i Slawa Przybylska.
2.Kontrabasista i na mnie zrobil wrażenie.Ale namiarów nie znam.Dowiem sie
na następnym karaoke.Co ja z wami mam...
3.Gdzie się tacy chowają?Zorro , na przykład,to chowa sie gdzie tylko
może.Osaczony przez wielbicielki nie ma łatwego życia.
4.Pozdrowienia dla ciebie i Agi.MU
W sprawie "Kobiet Leśmiana"

serce przechodnie dla pani Ani ze skraju lasu
MK!

Droga Imagine 2007
Nie wiem, czy ci magicy, którzy obsługują Wasz blog, potrafią tak zrobić, by Twoje odpowiedzi były PO wypowiedziach Andryou?
I tak się świetnie czyta, ale niektóre rzeczy w czytaniu „odwrotnym” trochę giną
Tfuj racjonalizatorski brat
MRB 1953!
Ja także byłabym za tym,ale nie znam żadnego magika i w ogóle nikogo z Wirtualnej Polski.Napisz o tym po prostu do nich.Może cos sie da zrobić,a może wytłumaczą dlaczego sie nie da...całuję-Magusia 1949
Droga Pani Magdo.
…zaczelo sie od truskawek (tych z Milanowka) uslyszanych lat temu wiele, jakims popoludniem niedzielnym w Malmo .Kontynuowalo przez czytanie,sluchanie i ogladanie wszystkiego Pani Krystyny Jandy.Skonczylo kawalatkiem Milanowka, ktory od paru lat czeka,az wyleczymy tych ,ktorych wyleczyc mamy i emerytalnie –te truskawki na Rozenthalu zaczniemy rozkoszowac.Podgrzewamy tesknoty wizytami co drugi miesiac w Warszawie ,a przezywajac kolejne spektakle teatralne utwierdzamy slusznosc naszych marzen.Naturalnie zarazilismy nasza corke –teraz juz 21- dno letnia kobiete na trzecim roku medycyny w Polsce(!!!) wrazliwa osobke pisujaca wiersze (niestety mimo plynnej Polszscyzny nie po polsku). No i zaraz Swieta, oczywiscie u Mam, no i prezenty.no i klopot co komu.No I jak co dzien czytanie Dziennika P. Jandy ,no i posluszenstwo Jej rekomendacji, no i otwarcie Pani strony,no i oczarowanie antologia ,no i juz trzeci dzien zachwyt.No i najpiekniejszy prezent dla dziecka,jaki kiedykolwik Sw. Mikolaj jej przyniosl.Podejrzalam w jego worze(ktoz tego nie robi).Jest to zlote pudelko po najpyszniejszych pralinkach.przewiazane tiulowa wstazeczka.a w nim wiersze (dlugie , krotkie,smutne,wesole,bawiace,irytujace,liryczne,sentymentalne,radosne eh!!!!)-POEZJA ”Zycie” albo jak kto woli Zycie ”Poezja” (czy to jest roznica?) Juz sobie wyobrazam jak bedziemy czestowac sie nimi przy Wigilijnym stole i co to bedzie gdy mama meza - moja tesciowa poczestuje sie zabka- co to poszla do doktora (-podla duszyczka sie cieszy ). Tak wiec wreszcie dochodze do meritum. Droga Pani Magdo! Bardzo ,bardzo Pani dziekuje za urocze chwile ktore przezylam dzieki Pani antologii ,ale przede wszystkim za prezent dla corki..Zycze milych Swiat i wielu przyjemnosci w Nowym Roku seerdeczne uklony Pani poetycznosci
Beata Zaorska-Szelag
P.S. Zawstydzilam sie posiadaniem podlej duszyczki co od czasu do czasu sie cieszy.Dobrze wszak ,ze sie nie martwi.Moze nie jest taka podla.
Pani Beato!
Ale mnie cieszy to co pani napisała o prezencie dla dziecka!!!Dziękuję, pozdrawiam bliskich i Malmo-MU
Dzien Dobry MU
Nie wiadomo kiedy tvp powtorzy ten program.



Kilka zrzutek z benefisu i zalaczony fragment video.
Podaje trzy rodzaje linkow do tego samego video. Mam nadzieje, ze Zaloga poradzi sobie ktory podac na forum. Proponuje ten pierwszy, bo nie bedzie on naruszal estetyki tej strony.
http://www.filecrunch.com/file/~ihwybc
eb
EB
Dziękujemy
Pani MU!
Z okazji zbliżających się świa Bożego Narodzenia życzę Pani dużo zdrowia,szczęścia,radości oraz wszeliej pomyślności a przede wszystkim
> wszystkiego zielonookiego!
Tu Ania z Myślenic.Daaaawno nie pisałam,ale to przez to życie ,które
ciągle nadaje inny bieg ,cięgle się zmienia
i w ogóle .."kiedyś byłam stara"..dzisiaj jestem jeszcze starsza:D.
Żyję.Kocham.Mam się dobrze.Chociaż czasami z tą miłością i życiem to
różnie bywam.
Całkowicie się podporządkowałam mojej pasji jaką jest teatr.Ciągle chodzę
do teatru.Piszę wiersze.Piszę dramaty.Mam nawet pomysł na
film:)...i na życie też mam pomysł...
W tym roku matura.Boję się trochę...bo zdaję historię,Wos
rozszerzony,angielski i polski rozszerzony.Najpierw matura,potem
studia.Mam juz nawet kierunek wybrany:)...Będę zdawała na reżyserię,ale na
specjalizacją dramaturgiczną do PWST do Krakowa.Moim marzeniem jest ....zrobić kiedyś jakiś film(mam już nawet pomysł)...ale najbardziej to
chciałabym zostać reżyserem teatralnym.Tworzyć swój świat,ze swoimi ludzmi,opowiadać pewne historie...i wracać do tego świata.:).
Czytam "Demiana "Hessego.Kiedyś byłam takim dzieckiem(w głębi duszy nadal
nim jestem),które się boi życia,boi się wszystkiego
i nie wie co ze sobą począć.Chciałam być prawnikiem(bo podobało mi się
noszenie tog)....aktorką (chociaż nigdy w życiu nie weszłam na scenę bo bałam się,zawsze byłam chorobliwie nieśmiała,więc to był bardzo głupi pomysł),..politykiem( z PO,żeby naprawiać kraj!)..ale w końcu stanęło na tym,co było mi najbliższe:).
Interesuję się filozofią.Bliskie jest mi takie spojrzenie na świat.Jednak jest coś ważniejszego ,priorytowego,przed czym...wszelkie spekulacje nad egzystencją ,ontlologią mogą się schować...co jest dla mnie najważniejsze
w życiu,co mnie najbardziej ukształtowało.Tym czymś jest Miłość.Moja wiara
w Miłość.Dawniej nie wierzyłam w miłość.Teraz wiem ,że Miłość jest najważniejsza i ,że..."chociaż raz warto umrzeć z miłości,żeby się pozniej chwalić
znajomym ,że to bywa ,że to jest".Tak.Kocham.Mimo burz..niepowodzeń..Na zawsze.Na wieczność.
Myślę,że to,że jestem jaka jestem zawdzięczam czytaniu poezji Agnieszki Osieckiej i ciągłym wspominaniu Jej,Pani i Pani piosenkom czy KJ.Będąc dzieckiem słuchałam piosenek Pani i KJ.To we mnie zostało.Nigdy
nie zapomnę tego okresu mego życia.Nie zapomnę też spotkania z Panią przy
Teatrze Atelier(aż dwa razy!).Dziękuję!Dziękuję za wszystko!.Proszę sobie mnie czasem wspomnieć!
AzM
Kochana Aniu z Myślenic!
Czasem wspominam, nawet opowiadałam kiedys o tobie w RMF Classic.Ciesze sie
że moglam ci jakoś towarzyszyć prze te mlode lata...może jeszcze dożyję
twojej pierwszej premiery w jakims teatrze, who knows?Przytulam cie mocno-MU
p.s.Jasne że milość jest najwazniejsza
Kochana Pani Magdo!
Całkiem niedawno odkryłam Pani stronę, poszło hurtem bo i blog chlip-hop
> pojawił się w moich ulubionych adresach :] Dziękuję za te strony. Nie mogę
się już doczekać Pani koncertu w Białymstoku razem z Panem Poniedzielskim,
> jest aż 29 stycznia, ale ja już mam bilet w I rzędzie;] Zresztą dobrze, że
się pośpieszyłam, bo następnego dnia już nie było bliższych miejsc.
Odważyłam się napisać, bo mam 3 pytania:
1. Czy będzie jakaś możliwość podpisania Pani i Pana Poniedzielskiego płyt
CD, po tym koncercie w Białymstoku?
2. Zauważyłam, że czasem na prośbę piszących do Pani osób, zamieszcza Pani
zdjęcia różnych osobowości ze świata Sztuki, czy znalazły by się jakieś
ciekawe (nie takie z Internetu, może jakieś starsze ?) Mirka Czyżykiewicza
i Michała Bajora?
3. No i właściwie ni pytanie, ośmielam się wysłać w załączniku swoją
?własną twórczą grafomanie� złakniona kilu słów krytyki:]
Serdeczności!
Agnieszka Albertyna
> PS: Bardzo inspirujący dział LISTY :J
Nie wybaczaj
Będziemy oscylować na granicy obłędu.
Umawiać się na coś.
Rozmawiać o czymś innym niż mówimy.
Określać niedookreślone granice.
Drugie dno jawi się ciekawiej.
Tajemnica.
*
Jestem dla Ciebie tylko przelotnym spojrzeniem,
A Ty dla mnie jesteś wiecznym WIĘZIENIEM!
*
Spotkanie
Siedzisz mi nad głową…
Mącisz wszystkie myśli
Niczyja „ Melancholija…”
Głos przebija się przez dym
Odnawialny staruszek szepcze
Bym była Twoim snem
A ja wiem,
Że słowem nawet być nie mogę
AA!
1.Bedzie mozliwość,jeżeli będzie pani miala te płyty.Bo my ich oczywiście
nie mamy.
2.Mirka może znajdę, Michala chyba nie, chociaz jest moim sąsiadem...
3.Milo jest czasami pooscylowac na granicy obłędu.Tylko nie za
dlugo.Pozdrawiam serdecznie MU

tylko takie mam zdjęcieMirka Cz.Ze sobą.

Do kwietnia!!!MU
Droga MU,
obiecałam, że napiszę, więc piszę. Co prawda nie zapowiada się, żebym
miała dłużej dostęp do komputera, no ale póki mam to się odzywam. Nie mam
> siły zaczynać od nowa. Chyba wszystko wyrażało się we mnie skoro Pani
zapytała. Najgorsze jest chyba to, że ja uwierzyłam, przez te 7 miesięcy
uwierzyłam, że już będzie dobrze, że już nic mnie nie powali, a tu się
okazało, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej i że życie ma nieco
inny plan. Kolejny raz. Myślę sobie, że już nie podołam, nawet nie chce mi się słuchać co te mądre osoby wokół mnie mają mi do powiedzenia:( Czy kiedyś przychodzi czas, żeby przestać walczyć? Tłumaczę sobie, przypominam piękne chwile, które miały miejsce przez te pół roku. Wiele z Pani udziałem: Frascati, Sopot i spotkanie z dziewczynami,
Grudziądz i nasze płomienne powitanie, wreszcie Pani urodziny na karaoke i wiele innych momentów. Wzięłam ze sobą płyty i tę jedną z Pani podwójnym autografem, a tam, że "ozdrowionej", matko! Jakoś straciłam sens, ale
postanowiłam spróbować wykrzesać coś jeszcze z siebie, może się uda, nie
wiem jak to zrobię i czy starczy mi na to siły i samozaparcia, ale może
>uda się?
Joasia mnie namawiała, żeby Pani powiedzieć, do tej chwili nie wiem, czy wolno tak bez karnie martwić i smucić innych, bo nawet jak się słyszy o
obcej osobie to boli. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, no ale powiedzmy, że
czuję się trochę usprawiedliwiona Pani prośbą o pisanie, no i Asia zagroziła, że mnie cyt. "walnie", więc udałam, że się jej trochę boję:)
Ciężko mi idzie mówienie o tym, nawet najbliższym. Może pisać łatwiej i jest jakaś taka magia między nami wszystkimi z tego www-klubu.
Postaram się odzywać, jak to tylko będzie możliwe i przesyłam mocne uściski i dziękuję, już Pani najlepiej wie za co.
> Skandynawska
PS. Chciałam zapytać, bo zapominam za każdym razem, jak się Pani podobał
album warszawkich parków i czy ma jakiekolwiek działanie terapeutyczne, co mi obiecywała Pani z księgarni?
Kasiu Skandynawska!
Jesteś tu z nami od dawna i masz byc dalej!I wykrzesywać z siebie co tylko
sie da.A my trzymamy dużo więcej niż kciuki!Ludzie choruja i wyzdrawiają.I
tej wersji będziemy sie trzymać.Pisz, bo cię walnę razem z Joasią.w.w.w.klub
i MU

4 stycznia



Miasto oplakatowano...

/... glooOOoOmy girl .../
To był terapeutyczny wieczór.