W tym miejscu będę publikować wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
W dniach przed premierą...
Kochani...
Jak się zapewne domyślacie nasza MU jest dla nas w żaden sposób nie dostępna, i tak będzie aż do 31 stycznia. Zatem błagam o cierpliwość, a od Pani Magdy przesyłam uściski ..
Poniżej zamieszczam list Anuli, bo czeka na nią ważna przesyłka i nie chcemy aby przepadła....
Pozdrawiam gorąco - Dorota
1
"Ja pewnie po nich mam ten smutek w każdej
swojej komórce" - jak ja się tego właśnie boję. Przeraża mnie to, że
niepostrzeżenie mogę stać się podobna do rodziców, że przejmę ich nawyki.
To tak jak relacje trener- zawodnik, czego trener nie nauczy, to albo
przepadnie, albo samemu potem trzeba wypracować- aż w końcu się okazuje, że
jest już za późno i pewne elementy techniczne są nie do opanowania. Podobno
DDA się łatwo uzależniają, tacy ludzie bardziej podatni, dziś mówię sobie
"to Ci nie grozi" ale jaką można mieć pewność? Walczę jak mogę
aby sterować swoim życiem, do tego stopnia, że nawet potrafię płakać jak
mamie podoba się ta sama muzyka co mi- Jak to, jej się to podoba, TO JEST
MOJE, MOJE PRYWATNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nienawidzę, jak to Ona puszcza
sobie "Wszystko skończone" albo "Jandę w trójce"- czuję
się wtedy jak obdarta ze wszystkiego, jakby zabierała mi to co jest dla mnie
intymne i ważne...takich przykładów jest mnóstwo!
Nie znoszę tej świadomości, że rodzice mogą tak zdeterminować życie
swojego dziecka, cały czas jeszcze mam tę szczyptę naiwności, że może
jednak jest możliwe uwolnienie się od tego. Moje relacje z mamą nawet nie są
skomplikowane, ich po prostu nie ma i ja nie chce nawet w tej chwili o to walczyć-może
jestem wredna i nieludzka, nie wiem.
"Garnek gorącej zupy"- zbudować coś takiego w domu, to chyba
mistrzostwo świata BYCIA z rodziną!! A przestrzeń jaką dajemy innym to
respirator pomagający oddychać i żyć!
To wszystko to skrawek tego co się w mojej głowie działo po przeczytaniu
"jesteśmy tu na chwilę"
Tym razem wylało mi się porządnie, mimo zmęczenia, niedospania.
Z promykiem nadziei Anula
Promyku Nadziei!
1.Wylewaj sobie porządnie ile chcesz.
2.Znam młodziutką niewiastę, która ze strachu,że upodobni sie do rodziców
uciekła do Ameryki...Chciałabym się mylić,ale wydaje mi sie,że od tego nie
da się uciec.
3.Zamiast talerza goracej zupy zawożę na portiernie do Ateneum "Stworzonko".Odbierz
sobie.MU
18 19 I 2003r.
1
Witam
Chciałabym nieśmiało poprosić Panią o zerknięcie na wiersze, które
Pani przesyłam. Nie liczę na to, że przebrnie Pani przez wszystkie
ale chciałabym poznać opinię Pani na ich temat
Chciał zdobyć świat
a okradł go brat.
Nadzieję na cud miał,
gdy cud się dział on spał.
Pragnął młodą mieć żonę,
a los mu zesłał matronę.
Miał wiarę w szybki życia tok,
lecz ciągle dawał kroczek w bok.
Gdy zmarł wciąż się jeszcze darł,
że długo żyć by chciał.
Ach! On wciąż nadzieję miał.
---------------------------------------------------------------------
Staruszki targają wózki,
Sprzedają okruszki.
Nie chce nikt z nimi rozmawiać,
Nie chce nikt nic kupować, dawać.
Wtedy rozzłoszczone mkną przez ulice,
I tak w biegu, znienacka, gubią życie.
---------------------------------------------------------------------
Drzewa płaczą słyszysz ten szloch?
Od łez konar się ugina,
Zanosi się łkaniem, szamoce
Z łez drzewa nowe drzewo się rodzi
Tu też z bólem na świat się przychodzi.
---------------------------------------------------------------------
Anioły są między nami,
Potrącają nas skrzydłami.
Chodzą między nami z
Białymi czuprynami.
Wieczorami załamane,
Niosą skrzydła połamane
Wracają pobłocone,
Idą w nieba stronę.
Gdzie słońce zachodzi,
A nadzieja wschodzi.
---------------------------------------------------------------------
Za siedmioma górami,
Starzec me życie, pokrywa liściami.
Każdą lukę zaraz przykrywa,
I tak mi latek ciągle przybywa.
Nie widać żółci, blasku, złota,
Zostaje tylko szarość, smugi błota.
Liście mokre, zastygłe, podgniłe
Przebyły drogi życia zawiłe.
Teraz leży liść mój ubogi, drogi
Grzeje starca zmarzłe nogi.
---------------------------------------------------------------------
Co myśli umarły?
Widzi ich płaczą
O jednak mnie kochali!
Słyszy ich wspomnienia
Cóż też oni nie wymyślą!
Chwalą, go cenią
-O doprawdy przesada!
Rzucają kwiaty
-Po cóż ta rozrzutność!
Kładą go w trumnę
-Co oni robią z mym ciałem!
Zamykają go
-Nareszcie spokój...
W dół... ziemia opada
-Teraz mi ich bardzo brak...
---------------------------------------------------------------------
Zapłaczę się płaczem
Płaczących płaczek
Zasmucę się smutkiem
smutnych smutasów
Zatruję się trunkiem
zatrutym trucizną
Zapytam się słowem
pytającym pytających
Zakocham się miłością
kochanych kochanków.
Zapomnę zapomnieć
pamięci zapomień.
Za...
Za - umrę
Za - trumnę.
---------------------------------------------------------------------
Szybko się stało
Co stać się miało
I tak na świat przyjść mi się udało
W pieluszkach zakuty
Papkami zatruty
Ryczałem, płakałem,
ale się nie dałem.
W naukach też zbytnio, zdolny nie byłem,
Więc za długo uczyć się nie uczyłem.
Potem do kobit mnie wzieła ciągota
Zostałem ojcem - ja biedny sierota.
Trochę pokradłem bo była potrzeba,
Na dzieciaka płacić było trzeba.
Doszli do mnie po śladach gliniarze.
Po roku wyszedłem po odbytej karze.
Tu i tam się zabawiłem
Wino, wódkę też piłem.
Miesiąc piłem, może dwa
Doprawiłem się raz, dwa.
I doznając tych wielu życiowych rozkoszy
Szybko się stało
co stać się miało
Ze świata zejść mi się udało.
---------------------------------------------------------------------
Jak ekscytuje na smak
owoców przed skosztowaniem.
Jak wzrusza nas akt urodzenia,
strach i łzy szczęścia.
Wszystko dalekie u progu
Staje się bliskie, miękkie i swoje.
Tak i to na co ze strachem wszyscy czekamy
Będzie zaśnięciem, a gdy się obudzimy
już po drugiej stronie usiądziemy na łózku
wsuniemy stopy w kapcie i westchniemy: Jakie to naturalne!
--------------------
Dzień zamknąl oczy
nie zważając na to
jak długo jeszcze musiałem iść
I noc także nie chciała uchylić rąbka czarnego płaszcza którym mnie
przykryła
Choć biegłem szybko sen mnie gonił i łapał me włosy i wciągał w swój
wir
Zmęczony dawałem za wygraną, przykucnięty słuchałem szeptów duchów
drzew
I czekałem, aż dzień znów otworzy oczy bym mógł przez jego żrenicę
przedostać się do innego jasnego świata
Z góry dziękuję za poświęcenie mi czasu
Pozdrawiam
Anonimowy poeto!
Przeczytałam rozszerzając coraz szerzej źrenice...
Formą zachwycona niestety nie jestem,ale niektóre wnioski(np.,że drzewa
także przychodzą na świat z bólem)-ciekawe.
Zasmucona smutkiem smutnych smutasówMU
2
I u mnie Markotny zamieszkał na pulpicie,
siedzi na tarasie lekko zamyślony,
rozmarzony, czekający na roztopy,
aż resztka śniegu spłynie z desek
i będzie można wylegiwać się w wiosennym słońcu ...
i ja nie mogę doczekać się wiosny,
zmienię tapetę na wiosenną,
te same deski, ten sam pies,
tylko trochę wyrośnięty...
oczywiście,
jeśli Pani Magda pstryknie nowe zdjęcie i podzieli się nim z nami,
pozdrawia marcin m.
Panie Marcinie!
Oczywiście że pstryknie i się podzieli, tylko za jakiś czas...Na razie ciągle niestety mamy zimę.Ale wysyłam go jeszcze takiego małego, specjalnie dla pana.
(Łyżwa by umarła z zazdrości, gdyby umiała obsługiwać laptopa...)
3
Moja ulubiona joginko MU
Chciałabym spytać jaką książkę mogłabym kupić , żeby zacząć ćwiczyć
Hatha
Yogę. Myślę, że pomogłoby to memu ciału i duszy, już coraz bardziej
zmęczonej. JA Pani MAgdo też resztkami sił, ale jeszcze ciągnę...
Przytulam i życzę wszystkiego hinduskiego :)
JH
Pani Magusiu zapracowana,
Przesyłam te obiecane zdjęcia z nad morza.Będę wysyłać na raty w
trosce o skrzynkę. Mam nadzieję, że ucieszą.
A tak przy okazji, kiedy pani zamiaruje wybrać się na spacer
plażą....?
Nieustannie życzę wszystkiego dobrego,
Pani Magdo cierpliwości, jeszcze tylko 17 dni i będzie po stresie :)
Uściskuję
Też zapracowana
Jola
Też zapracowana Jolu!
1.B.K.S.YENGAR:"DRZEWO JOGI" (przekład Sławomir Bubicz-mój nauczyciel)
2.Obiecane zdjęcia ucieszyły i już je "wyświetlamy"z Dorotką.
3.Na spacer plażą -około 15 lutego(w Nowej Zelandii, z moim ukochanym
Mateuszem)
4.To chyba będą najdłuższe dni w moim życiu.Muzyka hinduska jest dobra na
wszystko!Dziękuję MU
4
Pani Magdo!- kobieto kochana!
Ktoś mi powiedział, że robię coś źle a ja inaczej nie potrafię. Nigdy się
nie przejmowałam krytyką, a tym razem coś pękło. Nie rozumiem tego! Ale
cóż
"Jest tylke kobiet, które nie myślą i jakoś im idzie"
Poza tym czas leci jak wariat. to mniej więcej wygląda tak:"minuty
sekundy,
nie mogę spóźnić się" a ja go gonię i tak sobie gramy w berka kucanego. A
w chwili gdy już nie wyrabiam zakładam nogi na monitor, twarz mi opada na
biurko i to się chyba nazywa pozycja "żyrafy z ryjem w dół"
Kłapouchy macha ogonem a ja się uśmiecham.
Anula z dzbankiem rumianku!
ps. Podobno w Warszawie grali sztukę wg "Ostatniego Balu"- jak ja tej
książki nie lubię, ale teraz tłumaczyć mojego nielubienia nie będę!
ps. Dorota- tego kończenia studiów trochę zazdroszcze, ale tylko trochę!
Kobieto z twarzą na biurku!
1.W ogóle nie musisz (przynajmniej mnie) tłumaczyć twojego nielubienia...
2.A może potrafisz inaczej,jeśli i ty uważasz,że robisz to źle?
3.Mi juz wszystko opadło na biurko po dzisiejszych nagraniach...Idę spać i
obym zasnęła!MU
16 17 I 2003r.
1
16 I 2003 godz.22.46
Ależ Pani Magdo, ja mam do marca wytrzymać? Prędzej mój Klapouchy stanie
na ogonie! ogonie, gonie, o nie! To moze zrobię w ten sposób, teraz pójdę
jak najszbciej się da, a w marcu drugi raz.
* Bariera między nocą a dniem mi zanika! Potrzebuję recepty na skuteczne
zmniejszenie zapotrzebowania na sen! Pilne!
*Sesja to cudowny czas, śnią się "Pedagogiczne teorie doboru treści
kształcenia" na zmianę z "Taksonomią Blooma"- ale lepsze to niż
wcześniejsze
koszmary i koszmarki. Chwilowo zostałam zdominowana przez książki i
zabałaganione biurko, więc łopata do grzebania w sobie z
ostała w kącie.
* O mało co nie zostałabym złodziejką-kradziejką. W mojej bibliotece jest
takie ładne wydane Stworzonka(razem z Bialą Bluzką)...wypożyczyłam sobie i
tak mnie korciło aby powiedzieć, że zgubiłam, ale oddałam z bolącym sercem
i
myślą, że może ta książka jeszcze komuś pomoże. A w ogóle to wyrzucono
mnie
ostatnio z filozofii, za czytanie na zajęciach...dowiedziałam się, że
Osiecką mogę sobie poczytać na korytarzu. A i owszem mogę!
Pozdrawiam gdzieś między jaskinią Platona a strukturą pamięci.
Anula
ps. Dorota! Dydaktyka to oprócz psychologii moje ulubione, bo ćwiczenia
prowadzi niesamowita osoba! Faktycznie ten wydział jest dziwny,a przed
wejściem do dziekanatu cały czas mam ochotę powtórzyć za Klapouchym "Tylko
nie miejcie do mnie o nic pretensji"
Anulo w czasie sesji!
Poszukam ci gdzieś tego "Stworzonka" i zostawię w teatrze Ateneum , na
portierni.Dam znać ,kiedy to będzie.
Ucz się ile się da i śpij tyle samo!
Boże, gdybym to tak ja mogła powtórzyć za mędrcem Kłapouchym!Przychodź kiedy
chcesz,trudno...MU
No ja może źle prowadzącego wybrałam, ale to już nie ma znaczenia... U
mnie też sesja a co gorsza nieuchronny koniec studiów na horyzoncie. Zatem
ostatnio moje myśli zdominował j rosyjski i praca magisterska (w Polityce
piszą, że pracę można kupić jak się jest zapracowanym, ale ja nie kupię
tylko napiszę...) Trzymam kciuki za sesję Twoja starsza koleżanka po fachu
D.
2
Droga Pani Magdo,
zdjecia ze skrzypcami nie mam zadnego.Nigdy nie bylam zwolenniczka
fotografowania się z nimi,ale może czas najwyższy....
Ale dziekuję za mozliwość!Może kiedyś się odważę i coś przyślę:)
Całuję.
marysia
p.s. z reką sprawa jakby troche jaśniejsza-mam zbyt luźne stawy i
jakieś
nierówności w odcinku szyjnym.Zaczynam rehabilitacje.
p.s. a radośc wewnętrzna jeszcze wieksza z powodu mojego brata,który
wczoraj dołączył do grona magistrów(reżyseria dźwięku)-i to z jakim
efektem! Jak ja sie ciesze!:
M O!
1.Czas najwyższy.
2.Dobrze,że zaczynsz rehabilitację; tego nie można lekceważyć.Jesteś taka
młodziutka!
3.No to i ja się cieszę bratem .Pozdrowienia dla was obojga . MU
3
Na początku mojego listu , składam Pani najserdeczniejsze życzenia
z okazji rozpoczynającego się Nowego Roku.
Piszę do Pani, ponieważ jestem sympatyczką Pani
twórczości . Dopiero od niedawna posiadam komputer i jest Pani
pierwszą osobą , do której piszę. Cenię reżyserowane widowiska
estradowe , programy cykliczne i talent piosenkarski. Ale to nie
jedyny argument , dla którego zdecydowałam się napisać. Okazało się
bowiem, że mamy dwie wspólne pasje.
Podobnie jak Pani, Pani Magdo, uwielbiam wszystko, co związane z
"Kabaretem Starszych Panów" i Agnieszką Osiecką.Przeczytałam o niej
kilka książek i uważam, że była ona niezwykle
interesującą osobą o niecodziennym życiorysie.
Znakomitym przedsięwzięciem była moim zdaniem idea zrealizowania
cudownego koncertu " Zielono mi". To magiczny świat , do
którego chce się wracać.
Myślę , że w telewizji powinno powstawać więcej tego typu
inicjatyw , gdyż każdy szuka odrobiny ciepła w dzisiejszym
zaganianym i zmaterializowanym świecie.
Żegnam Panią i nie dajmy sie zimie !
Z pozdrowieniami
Agnieszka Matysik.
A M!
Nie dajmy się!
pożegnana MU
4
Szanowna Pani Magdo! Kilka dni temu pisałem czy można Pani podesłać
parę piosenek. Odpowiedziała Pani, że już dawno nie ma Pani ochoty
śpiewać. Szkoda, na pewno dla wielu Pani wielbicieli, do których ja
też się zaliczam (jeżeli chodzi o Pani głos i kulturę wykonawstwa,
hm... Pierwsza Liga!). Szkoda, bo mało na polskiej scenie Artystów
śpiewających tak, że po prostu w ogóle można ich słuchać, a cóż
dopiero zachwycać się (a propos polecam film "8 kobiet' właśnie ze
względu na piosenki, takie mieć wykonawczynie, marzenie ludzi
piszących podobne rzeczy). Skoro nie chce Pani śpiewać dla
publiczności, życzę żeby robiła to Pani na swój użytek , choćby dla
zdrowia. Śpiewanie, zwłaszcza przy pomocy przepony (czyli po prostu
fachowe) oczyszcza płuca, zwłaszcza dolne partie, powoduje masaż
organów wewnętrznych np. (lepsza praca wątroby etc.). Na codzień
oddychamy najczęściej zbyt płytko... No dobra, nie chcę się
wymądrzać (już to zrobiłem? przepraszam!!!). Piszę jeszcze raz,
ponieważ odpowiedziała Pani, że zna Pani młode, które się aż rwą i
czekają "bardziej niż na wielką miłość" (osobiście stawiam miłość
przed wszystkim) na nowe piosenki. Problem w tym, że wiem jak Pani
śpiewa, a jak tamte dziewczyny niestety nie, a z tym jest wg mojego
rozeznania, poza nielicznymi wyjątkami, fatalnie. Pani śpiewa
naturalnie, swoim głosem, natomiast "znakomita" większość ludzi na
naszym rynku muzycznym śpiewa manierycznie, nie swoim głosem,
naśladując mizdrzące się zachodnie piosenkarki czy zniewieściałych
facetów (zwłaszcza typu "płci obojga").
Nie chcę nikogo urażać. Mam zatem prośbę do Pani. Jeśli te
dziewczyny tak czekają, to może one skontaktują się ze mną, może być
drogą mailową. Mój przyjaciel i ja wyznajemy zasadę, że albo coś
zrobić dobrze, a najlepiej jak najlepiej lub wcale. Szkoda tylko nam
tych piosenek, ale dopóki nie będzie odpowiedniego wykonawcy, poleżą
w szufladzie. Myślę, że to jak z wyjściem za mąż czy żeniaczką -
lepiej zostać niechby i starą panną czy kawalerem, niż wydać się się
za byle kogo...
Dziękuję za szybką odpowiedź. Tym razem podpisuję się inicjałami,
tak jak wszyscy (byłem jedyny, który podał imię i nazwisko).
L.N. z Przyjacielem
PS: Inicjały MU (jak Magda Umer) kojarzyły mi się do tej pory z
klubem piłkarskim Manchester United, też w skrócie MU. Teraz na myśl
przywodzą mi wpierw Panią. Wszystkiego dobrego!
L N z przyjacielem!
1.Ja teraz śpiewam całe dnie, z aktorami na próbach,po kilka godzin dziennnie.
2.Słyszał pan o pranajamie?To dopiero jest głębokie oddychanie!
3.Te adresy i telefony poda panu Dorotka, która jest pierwsza na tej liście...
4.Jestem dumna , że wygrywam z klubem piłkarskim
pozdrawiam
M(anchester) U(nited)
5
Zasłuchana MU!
Bardzo się cieszę, że podobają się Pani hinduskie utwory muzyczne.
Miałam taką nadzieję. Są takie specyficzne i piękne, dlatego bardzo
chciałam się nimi podzielić właśnie z Panią. Mi zawsze pomagają na
tzw. spokojność.
Ja przez te ostatnie egazminowe dni i pisanie pracy dyplomowej chodzę
jak nieprzytomna. Dawno nie czułam się taka zmęczona i spragniona
wiosny. Śnieg znikł, zrobiło się szaro i brudno. Trzeba sobie jakoś
rozjaśniać...
Pani Magdo dziękuję choć pewnie to i tak nie wyrazi moich emocji, ale
DZIĘKUJE PIĘKNIE za korespodnencję. Za pośrednictwem tej cudownej
strony, niejeden wieczór, dzień, poranek może rozjaśnić kolejne.
Wchodzę, czytam, uśmiecham się do siebie, do Pani - potem silniejsza
wracam do obowiązków. Łatwiej bowiem żyje się z ludźmi, a nie obok
nich. Bo ja chyba już się z Panią zżyłam, choć na daleką odległość...
Co u Łyżwy i Markotnego?
Jak pani znosi przedpremierowe dni?
Czy zamierza pani posadzić pinię?
Życzę spokoju i więcej czasu hindusa (choć w samochodzie między
próbami)
Pozdrawiam ciepło
Jola

ps. Dołaczam jeszcze zimowe zdjęcie z zamkiem w tle.
Jolu , która chodzisz jak nieprzytomna!
1.Jeszcze raz dziękuję za muzyczny czas Hindusa! Już w ogóle nie nastawiam
radia w samochodzie , tylko tego słucham i słucham!
2.Łyżwa i Markotny mają ze mną trochę gorzej,bo mam dla nich coraz mniej
czasu...ale za to coraz więcej miłości
W ramach rekompensaty jedzą jak w najlepszych restauracjach...
3.Przedpremierowe dni znoszę resztkami sił.
4.Jasne że zamierzam.Jednak zamierzam właśnie, bo nie mam do tego głowy
.Dam znać jak posadzę.MU
6
Pani Magdo,
Opowiem Pani kawał, tak na poprawienie weekendowego nastroju:
Włoch dzwoni do swojego przyjaciela w Moskwie: - Buon giorno Wołodia,
słyszałem, że u was strasznie zimno, -50 stopni!
Nie Paolo, tak zimno nie jest, jest tylko -32 st.
Niemożliwe Wołodia, w CNN pokazywali, że jest u was -50 st.!
Paolo, mówię ci, jest -32 stopnie a nie -50!
Przecież sam widziałem w CNN Wołodia, reporter stał na Placu
Czerwonym
i pokazywał termometr, sam widziałem, -50 stopni
Aaaaaa, na zewnątrz....
A Kj niech pięknieje, niech zachwyca, niech Ją świat rozpieszcza, bo
na
to zasługuje jak mało kto.
Ja wyjeżdżam do babci w związku ze zbliżającym się Dniem Babci.
Wszystkim Babciom Tego Świata - Wszystkiego Dobrego! Proszę ucałować
Markotnego w obie pięty!
Pozdrawiam serdecznie
olga
O!
1.Kawał poprawił mi nastrój już w piątkowy wieczór.
2.Nie mam żadnego weekendu, tylko nagrywam 2 płyty: Z Grzesiem Turnauem i z aktorami...taki lajf .
3.Moim zdaniem on ma 4 pięty,ale mogę nie mieć racji.Całuję go w cztery ,na wszelki wypadek.
4.Piękna KJ zaraz będzie piękniec i wypoczywać na nartach.A inni muszą harować jak woły...
5.Przyłączam się do życzeń dla Babć Tego Świata.Niestety,to ciągle mnie jeszcze nie dotyczy.MU
7
Droga Pani Magdo!
Postanowiłem nie zawracać Pani głowy swoją osobą i w ogóle skończyć
z internetem na jakiś czas. Postanowiłem się nieco wyciszyć. Na czas
rozstania chcę ofiarować Pani wiersz Anny Kamieńskiej pt."Prośba o
ciszę"
"Przyjdź ciszo
urodzajny deszczu
napełnij uszy milczeniem
swych ogromnych basetli
rozpluskaj swoje lutnie
skrzypce dudy tambury
połącz strunami
niebo z ziemią
niech stanie się tak cicho
jakby śnieg spadł przed świtem
tak cicho by w tej ciszy
słychać było szept zmarłych
Zstąp ciszo gołębico
przedrzyj się białym piórem
przez obręcz żelazną huku
wokół wrzącej planety
spadnij rosą na wargi
oczyść z wszelkiego zgiełku
daj się połknąć jak hostia
ucisz nas do głębi"
Maciek S.
M S!
1.Na czas rozstania podarowałeś mi piękny wiersz,dziekuję."Niech stanie się tak cicho jakby śnieg spadł przed świtem"-piekne!
2.Ale to chyba nie bedzie długie rozstanie?Lubię jak mi zawracasz głowę swoją osobą.MU