W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
www.chlip-hop.bloog.pl -Blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego
3 grudnia 2006
Witam Panią,
jestem polonistką-edytorem. Dwa lata temu przygotowałam na egzamin
makietę dotyczącą Agnieszki Osieckiej. Mojemu egzaminatorowi,
profesorowi Uniwersytetu Jagiellońskiego, spodobał się tenże
pomysł wydawniczy i zamierzał tę pracę opublikować w wydawnictwie,
którego jest redaktorem naukowym – krakowskim Collegium
Columbinum. Niestety pojawiły się problemy z kupnem prawa
autorskiego (być może od: Pani, Agaty Passent, Krystyny Jandy, Jerzego Urbana i in.).
Ośmielę się spytać, czy Pani mogłaby mi pomóc w realizacji mojego
pomysłu wydawniczego, uwieczniając w ten sposób postać wspaniałej
artystki, Agnieszki Osieckiej.
Chciałbym w tym miejscu zaakcentować, że Pani odegrała ogromną
rolę w moim życiu. Od czasów licealnych, „czasów wielkiej
rzeźby”
jestem pod Pani urokiem artystycznym.
Pozdrawiam serdecznie.
Aleksandra Kasica
Pani Aleksandro!
Spróbuję pani pomóc ,ale musi mi pani powolic zapoznac sie z tą pracą
i(jezeli mi sie spodoba) napisac czego konkretnie ode mnie
oczekuje.Pozdrawiam serdecznieMU

MU kochana,
Czyżby życie zaplanowało dla Pani zupełnie inny rodzaj ciepła? Bardzo mi przykro, że Pani zachorowała – mam nadzieję, że nie jest już Pani tak „rozgorączkowana”. Ciepło to może i Pani było, ale o odpoczynku raczej nie można powiedzieć. Och MU, czemu Pani nie dała znać? – wiadomo by było w jakim kierunku o Pani myśleć... Bo Pani Magdo: jest kilka, a nawet kilkanaście osób, które myślą o Pani i MARTWIĄ SIĘ, kiedy Pani nie daje znaku życia: dla nas ma znaczenie, że Pani jest w podróży i właśnie szczęśliwie wróciła, że jest Pani chora itp. Nie wiem, jak to wytłumaczyć...może tak: moim zdaniem my, przynajmniej te osoby, które znam, nie jesteśmy typowymi wielbicielkami, które przychodzą na koncert, biorą autograf, słuchają płyt, a prywatne życie Idola interesuje je pod kątem atrakcji i plotek. Nas najbardziej interesuje czy Pani jest bezpieczna, zdrowa, szczęśliwa... :-) oczywiście interesuje nas to także z pobudek egoistycznych: bo jeśli Pani jest zdrowa, spokojna, bezpieczna, to będzie Pani dla nas śpiewać, obdarzać nas swoimi ciepłem i dzielić się z nami swoimi doświadczeniami :-). Zwykle kiedy Pani ma koncerty wyjazdowe wypytujemy się wzajemnie, czy Pani wróciła... teraz też martwiłyśmy się, że taka mgła, a Pani ma wracać...
Chcę powiedzieć, że może Pani na nas liczyć- zawsze na tyle na ile Pani zechce i zawsze na nasze dobre myśli, ale nie tylko.
Dla mnie też życie miało inne plany: skręciłam nogę – paskudnie, z uszkodzeniem torebki stawowej. To była chwilka, schodziłam ze schodka w sklepie i noga wykręciła mi się w kostce, po czym oczywiście spadłam, wpadłam w dołek, uderzyłam się jeszcze.... Na szczęście niczego nie złamałam. Ale i tak ta chwilka zmieniła moje następne dni, a może nawet tygodnie. Dni – bo od wczoraj leżę z nogą w górze i robienie okładów jest moim najważniejszym zajęciem. Dziś również zamiast filozofii o świcie i całego dnia innych ciekawych zajęć. A tyle planów miałam na najbliższe dni. Tak „ jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga to opowiedz mu o swoich planach” :-).
Pani Magdo proszę dbać o siebie.

1.Nawet jak trudno to wychodzi, starac sie trzeba.
2.Inne jak miałyby takiego Kacperka i własne mieszkanie ,to szalałyby z radości.3.Trzymaj się i wierz że będzie dobrze!MU
Kochana MU!
Zapraszam do posłuchania mp3 na stronie: http://www.republika.pl/amamon/muzyka.html Piszę teksty piosenek, a koleżanka muzykę i śpiewa. Tworzymy piosenki na zamówienie w róznym klimacie,w zależności od zapotrzebowania. Ja oczywiście lubię pisać teksty z nutką poezji, ale ostatnio pisałam hymn dla Klubu sportowego Łabędź z Widuchowej. Zawsze miło, że się podoba.
Poetycka jesień z TMO
„Pamięci Marka Grechuty”
29 listopada (środa), godz. 18.00 odbył się w olsztyńskim spichlerzu piękny i wzruszający koncert poświęcony Markowi Grechucie. Wystąpili
Krzysztof Lewandowski, Magdalena Łowkiel, grupa muzyczna w składzie
Anna Caban - skrzypce
Hubert Ostrowski - skrzypce
Adam Bruderek - skrzypce
Patrycja Taradejna - wiolonczela
Liliana Nosowicz - pianino
Gwiazdą wieczoru była Basia Raduszkiewicz, która zaprezentowała piosenki ze swojej płyty "Czerwona róża".
Jak zawsze do spichlerza przyszły tłumy, ludzie tłoczyli się na schodach, a byli i tacy, którzy nie weszli na koncert. Salka niestety może pomieścić garstkę osób, ale warto było, koncert był wzruszający i z klimatem. Basia jak zawsze rewelacyjnie spiewała, a i Magdalena Łowkiel wspaniale wypadła w piosence Marka Grechuty "Zadymka".
ZADYMKA
Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
Zasypuje śnieżnymi płatkami sennymi
Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiekI te
ślady bezładnych moich kroków po ziemi.
Czy to dobrze, czy źle: tak usypiać we mgle?
Szeptać wieści pośnieżne, podzwonne, spóźnione?
Czy to dobrze, czy źle: snuć się cieniem na tle
Kołującej śnieżycy i epoki przyćmionej?
Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
Zasypuje śnieżnymi płatkami sennymi
To jedna z moich ulubionych piosenek pana Marka. Pozdrawiam bardzo serdecznie i jeszcze jesiennie! Ania
Autorko hymnu dla klubu sportowego "Łabędź" z Widuchowej!
To wspaniale że odbył się taki koncert!Ja także uwielbiam "Zadymkę".POzdrawiam serdecznieMU
Myślę
>, że powinna pani spróbować zostać winiarzem. Polecam
Panie Jacku!
Piekne zdjecie i piekne te parę pana zdań...w takiej sytuacji spróbuję
zostać winiarzem...za jakis czas.Pozdrawiam serdecznieMU
Pozdrowienia z Sosnowca
Dzień dobry Pani Magdo,
Spieszę wyjaśnić,iż Steffen Moeller jest Niemcem, który przy pomocy
TVP, pewnego serialu i pewnego programu o Europie, posługując się niezwykle
sprawnie polszczyzną buduje most przyjaźni niemiecko - polskiej
(ma chyba na tym polu większe sukcesy niż nasi politycy).
Podobno prowadzi też kabaret, ale bliższych szczegółów nie znam.
Jestem pod wrażeniem jego biegłości w posługiwaniu się językiem polskim.
Co do zaproszenia na Śląsk, muszę coś wymyślić, może nie na Śląsk, ale do
Sosnowca, czyli do Zagłębia. Już coś mi świta, niech tylko wyjdę z zapalenia
krtani, które wciąż mnie trzyma w swych objęciach!
Ponieważ pojawiły się w listach zdjęcia pięknych PONów, dołączam się do
zachwytów, jako właścicielka Pokera, lat 9, rodem z Kościeliska, maści
biało-szarej.
Próbowałam załączyć zdjęcie, niestety się nie udało. Jakoś nie jestem biegła
w komputerowych sztuczkach, muszę poczekać na powrót córki z Krakowa, jest w
tych sprawach niezastąpiona.
Tymczasem pozdrawiam serdecznie z Sosnowca, nad którym - o dziwo! - niebo
wciąż błękitne. Wiosna idzie???
Agnieszka
Agnieszko z Sosnowca!
1.Ja przez to nie ogladanie telewizji mam spore luki w wyksztalceniu pewnego
typu..może zacznę je powoli nadrabiać.Ale chyba na razie bałabym sie wpaść w
nałóg oglądania telewizji.Wydaje mi sie, że zawsze jest cos ważniejszego.
2.PON-y piekne, to prawda.Czekamy na powrót córki z Krakowa,ktora pokaże nam
Pokera z Kościeliska.
3.Pozdrawiam serdecznieMU

Dlaczego strona nie jest aktualizowana? Oprócz korespondencj,i inne pozycje na tej stronie są niezbyt aktualne.. szkoda..
Pozdr serd
Ela
Mam wrażenie, że załoga po prostu należy do niezbyt aktualnych ludzi i dlatego są problem z uaktualnianiem. Ale staramy się...
Pozdrawiam w imieniu załogi.
1 grudnia 2006
Droga Pani Magdo!
Byłem wczoraj w Przechowalni i tak mnie naszło na wspomnienia
chlip-hopowe. W związku z tym pomyślałem sobie, że napiszę kilka miłych
słów do miłej Pani Magdy i podeślę Jej uśmiech nieśmiały :-)
A do listu dołączam krótki tekst własny:
BALLADA O CZARNYM KOCIE
Jest wielki, stary, ale psotny,
Zwinięty w kłębek, sobie śpi,
Błyszczącym okiem na nas łypie
I grzbiet wypręża, który lśni.
Na czarnej sierści kłaki siwe, W zasadzie srebrne – zrzuca w kąt,
Drogami swymi lubi chodzić,
Bo wszechświat właśnie, to jest kot.
Jest wielki, stary, ale psotny,
Zwinięty dookoła nas,
I rozlał mleko w galaktykę,
Nie liczy się dla niego czas.
A dla zabawy kłębek toczy,
Nie jest to jednak włóczki splot,
Lecz kule planet i orbity,
Bo wszechświat jest jak czarny kot.
A srebrna wstęga meteoru,
To siwy kłak, co z grzbietu spadł,
Księżyca żółtym okiem patrzy
Na senne plamy naszych miast.
Nie zawsze kot przynosi pecha,
Gdy na kolana skacze w lot,
Do nóg się czasem będzie łasić,
Nie taki zły, ten wszechświat kot.
Pozdrawiam serdecznie i ciepło,
Piotr Cieński
P. S. Zapraszam na stronę http://www.cienski.magres.net
:-)
Panie Piotrze !
Dziękuję i pozdrawiam pana i kota wszechświata- w zasadzie siwa MU
:-) , och ten Zorro! Dziękuję za zdjęcie – nowy aparat miałam zaszczyt dotknąć, ale Komorowa odwiedzić nie mogłam – wykonywałam przyjacielski obowiązek, który był wyjątkowo przyjemny. Liczę jednak na Ateneum w styczniu, a nawet nie tylko na Ateneum.
Jeśli chodzi o moje uczucie do Zorro, to ono z założenia jest platoniczne i na wesoło i niech tak pozostanie. Niech sobie więc Zorro lubi być sam, byle niezbyt często. Uprasza się o przerwy w ulubionym zajęciu na różne sceniczne ekscesy.
Dziś zamiast cieszyć się słonecznym dniem tkwię od rana przy komputerze i przygotowuję się do Ważnego Zebrania. Taki lajf :-).
Jutro zaś będę uprawiać sport ekstremalny, jak to nazwał kiedyś Zorro, czyli będę „chodzić przed 9 rano”, co więcej ja będę filozofować od 7.15 do 8.45! O takiej porze to można tylko filozofować...:-) Wczoraj prawie zasnęłam nad filozoficznym artykułem na temat różnych teorii wychowania – jejku, ależ można zagmatwać konkretne i jasne poglądy...
A Pani w Dzierżoniowie i Legnicy – dobrej publiczności i miłych dni.
Dziękuję za „a może nawet ...” :-) – w tej sytuacji nie straszne mi Ważne Zebranie – Idę!
Pozdrawiam i proszę na siebie uważać podczas licznych wojaży.
Joasia
Wysyłam coś miękkiego, ciepłego i miłego dla Pani :-) na te jesienne dni.



Joasiu - filozofie poranny!
1)Bardzo mi imponujesz tym studiowaniem.Naprawdę!
2)Juz i koty jakby mądrzejsze...
3)Wydaje mi sie że Dzierzoniów i Legnica były przed wiekami...ale milo bylo bardzo, to nie ma to tamto...i publicznośc i organizatorzy.
4)Taka jestem stara że juz nie pamietam czego dotyczylo to "a może nawet",ale bylo ci milo a to najwazniejsze.Filozofuj!-MU

Szanowna Pani!,
Kochana Pani Magdo!
Dawno do Pani nie pisałam ale cały czas tu zaglądam. Spacerując między listami zaciekawiła mnie jedna rzecz. Gdzie Pani synowie uczą jazdy na nartach? Czy każdy może się do nich zapisać?
Pozdrawiam, jak zwykle bardzo serdecznie.
PS. Chciałabym jeszcze zapytać.. Kiedy znów będzie Pani miała swój recital w Warszawie? Bardzo chętnie bym przyszła.
Miałam w planach listopadowe KARAOKE bo wypadało dokładnie w dniu moich urodzin. Musiałam jednak jechać na kilka dni do Katowic – przeprowadzałam tam kontrolę finansową. Cóż, bywa i tak..
Całuję, Asia.
Asiu!
1)Moi synowie teraz nie uczą,bo Mateusz pacuje a Franek studiuje.Obaj w Irlandii.Ale trenowali male dzieci w Towarzystwie Narciarskim ,na gorce w Parku Szczęsliwickim.I jak wroca do Polski to pewnie znowu zaczna to robić.
2)W Warszawie chyba nieprędko.To jest za duzo smutku naraz.Nawet dla spiewajacej...
3)Bywa i tak.POzdrawiam serdecznie-MU
Miasteczko Bełz i stadion...
Pani Magdo Miła
Znalazłem niedawno interesującą witrynę krótkich filmów -
www.yuotube.com.Można tam zobaczyć i posłuchać we fragmentach filmów wielkie
gwiazdy kina.I na przykład piękna Rita śpiewa "Amado mio",i Marlena o
pięknym chłopcu,i Marilyn "Kiss me",i Marek Grechuta o Krakowie,i Violetta
też śpiewa.Cholera,proszę wybaczyć,Kaliny nie ma.Ale..."Wbiłem" sobie Magdę
Umer i wyszukiwarka witryny pokazała..."Maiasteczko Bełz".Śpiewa Pani (z
offu) na tle brzydkiego straganiarskiego stadionu dziesięciolecia.Czy to
jest jakiś tzw.videoklip.I jeszcze maleńki kawałeczek Pani występu,może
festiwal,"Pamiętasz była jesień".No,co ja mam o tym myśleć?Czy ja w ogóle
muszę myśleć...Pozdrawiam czule.Piotr G.
Panie Piotrze!
W ogóle pan nie musi myśleć na ten temat.Po co sie denerwować jeszcze tym
...?Pozdrawiam serdecznie MU
Wysłałam Pani serię "fotoodludzioodpoczynkową" :)))





dla pani Joanny
Chlip-hop w Tomaszowie
Witajciezwracamy się do Was, naszych stażystów i przyjaciół z prośbą o pomoc.
Nasz projekt po selekcji formalnej i merytorycznej rzeszedł przez wszystkie sita i dostał się do finału w konkursie "warto być za" organizowanego przez Kompanię Piwowarską.Żeby zagłosować na nasz projekt można:
Dotarliśmy, po selekcji formalnej i merytorycznej, do finału konkursu o dotację na działania przeciwko wykluczeniu społecznemu zorganizowanego przez Kompanię Piwowarską.
Konkurs nosi nazwę WARTO BYĆ ZA.Informacje o konkursie znajdują się na bilbordach, w ogłoszeniach w prasie i reklamach TV oraz na stronie WWW.warto.eu.
Z 19 finałowych wniosków zostanie wyłonionych 9, które otrzymają dotację.Teraz decyduje już ilość głosów oddanych na organizację.
· Wejść na stronę WWW.warto.eu , odnaleźć nasz projekt
(kategoria 100 000, nr 15) i klikając oddać głos
· Wysłać SMS o treści Warto.15 na numer 7138 (koszt brutto 1,22 zł)
· Poszukać kuponów w prasie i wysłać na podany tam adres
Prosimy, poinformujcie wszystkich Waszych znajomych, każdy głos się liczy!
Tak wygląda finał tego konkursu, stąd nasza prośba o pomoc.
Dziękujemy w imieniu Podopiecznych
Programu Pomocy Osobom z Autyzmem i Ich Rodzinom
Stowarzyszenie Terapeutów
17 listopada 2006
Pani Magdo,
Dziękuję za wieczór, pięknie spokojne i nastrojowe było to dzisiejsze spotkanie. Dopasowało się do moich odczuć i przeżyć ostatnich. Poczułam się jesiennie otulona tym nastrojem i Pani ciepłem.
Jeśli chodzi o Zorro, to ja nie mam słów – coraz bardziej podziwiam i uwielbiam. Boszz, jeszcze się zakocham na stare lata jakże nieszczęśliwie... Niebezpiecznie mnie do tego przybliża cotygodniowy wpis w bloogu, o „karaoczeniu” nie wspominając...
Pozdrawiam i dobrych dni Pani życzę
Joasia
Joasiu!
Nie będziesz odosobniona w tym ,jakże nieszczęsliwym , zakochaniu się. Obserwuję co sie dzieje za kulisami.Niewiasty odchodzą od zmysłów a Zorro niestety od nich.To znaczy od tych niewiast.Ja mam wrażenie że Zorro lubi byc sam. I tak to w tym zyciu sie dzieje.Pozdrawiam serdecznie a moze nawet przytulam.Zamiast Zorra(póki co)-MU




Panie Jakubie !
Magdo Kochana!!!
Coraz mi Pani bliższa po tym pisaniu bloga. Nie wiem czy instenieje
już jakiś formalny klub MU, ale ja pragnę mieć taką czarną koszulkę z
pani podobizną, jak te dziewczynki zaprzyjaźnione na jednym zdjęciu w
listach. Jak to zrobić? Jak to zdobyć? To już niemal rok temu ten
recital grudniowy, a ja pamiętam jak dziś...I tęsknię za Warszawą i
nie raz zazdroszę bliskości przebywania i obcowania, w różnych
przedsięwzięciach udziału brania. Te wieczory Karakoe....ach.
>Póki co moją poetyzowaną prozą życia jest Nauczycielskie Kolegium
Języków Obcych. Zostałam studentką anglistyki i za 3 lata już będę
miała pełne uprawnienia do wszelkiego w szkołach i nie tylko uczenia.
Ale jakie tam przedmioty....Liretaturoznastwo i Językoznastwo,
Fonetykę, Historię Anglii i USA .....i punkt programu Gramatyka
Opisowa - istna abstrakcja. Oczywiście wykładowy - angielski. I to
native speakerzy...Jest ciekawie, mili ludzie i chociaż dużo trzeba
się uczyć widzę w tym sens. Ja nie chcę wyjeżdzać z kraju z powodu
braku pracy. Kocham mój kraj, chociaż jak tylko spojrzę na
scenę polityczną robi mi się źle...dlatego staram się nie patrzeć i w
końcu "robić swoje" - to chyba najwięcej ile człowiek może zrobić w
obecnej sytuacji dla Ojczyzny i dla siebie przy okazji. Zatem kupujemy
domek z ogródkiem w spokojnej dzielnicy. Myślimy o dziecku i o psie ;)
Mój mąż tak bardzo zakochał się w PONach czyli Polskich Owczarkach
Nizinnych, że codziennie jak tylko wraca z pracy - jest oglądanie
coraz to nowych zdjęć, czytanie o rasie i poszukiwanie szczeniaków.
Dzisiaj i mnie chyba trafiła ta miłość, bo psiaki są piękne, mądre,
zjawiskowe...Żeby zdobyć takiego musimy się wybrać, aż pod Warszawę do
Tłuszcza jakiegoś czy coś...a może pani co wiadomo na temat hodowli
> tych psów? Przesyłam zdjęcia i proszę wybaczyć,że ich dużo....ale
są poparte wielką miłością ;) Jesień już zimowa mija u mnie raczej
bezobjawowo...sporadycznie coś tam - jakaś łza czy smuteczek, ale
ogólnie jest szczególnie. Celebrujemy kolacje z mężem, spacery itp.
itd. wszystko to jakieś bardziej optymistyczne po ślubie i chyba
zaczynam się cieszyć, że uciekam powoli od młodości....Młodość w moim
życiu bywała bardzo trudna - wrażliwości i wsółodczuwania (empatii) nie
wyrwę z serca, ale im człowiek starszy tym jakoś potrafi sobie lepiej
z tą burzą emocji radzić...Chociaż nie zawsze, ale..... Tymczasem
Przytulam mocno, radośnie i pytam o płytę Grzegorza T. poświęconą
> Grechutowym pięknym piosenką...i o pani antologię??? Były by gotowe
prezenty na Święta. JP
ps. Ten ślub w Bangalore to Vahana czyli brata pięknej Rachany. Ona
sama marzy o podróży do Polski w czasie Świątecznym, jednak chyba
tylko na marzeniach się skończy z powodów finansowych. Pokochałyśmy
się od pierwszego wejrzenia można by rzec...teraz nasze internetowe
rozmowy często kończą się łezką w oku i tęsknotą, aleogromnie się
cieszę, że mam bratnią duszę tam w świecie o zupełnie innym tempie
istnienia, pozytywnego nastawienia i ciepła ogromnego bo
wewnętrzego...
Pozdrowienia,
Jolanta



Młoda mężatko na chwilę przed kupieniem domu z ogródkiem i Polskiego
Owczarka Nizinnego, ktora nie chcesz wyjeżdżać z Polski!
1. Psy piekne! Chociaż szczególnie wymagany brak uczulenia na sierść !!!
2.Płyta Grzesia za chwile w sklepach(chyba 24 go listopada)
3.Antologia w przyszłym roku.
4. Uciekasz powoli od młodości?!Mnie się to do tej pory nie udało...Żebym
nie wiem z jaką prędkością uciekała.
5.Pozdrów męza ,Rachanę i Vahana. I trzymaj się .Właśnie minęła połowa
listopada!!!TYLKO połowa została...MU
Kochana Mu!
Ja jak zwykle piszę nocami, bo jestem nocnym markiem. Noc to dobry czas na pisanie tekstów piosenek, wystarczy klawiatura komputera i dobra muza na uszach. Spokój wewnętrzny, skupienie, moja dłoń ślizga się po klawiszach, a palce stukają, w jakimś dziwnym i bliżej nieokreślonym rytmie. To szybciej, by myśl nie uleciała spłoszona jak ptak, to wolniej by poukładać słowa w piękne zdania. Pisanie daje mi jakąś tajemną moc, przenosi w otchłań poezji, która mnie wciąga, a ja nie chcę się z niej uwolnić, czuję wewnętrzny spokój.
Piszę do Pani, bo szukam nut do piosenek Marka Grechuty (moja mama mówi, że kto nie lubi piosenek pana Marka, nie zna się na muzyce), szukam utworów "Zadymka" i piosenki z filmu Krystyny Jandy "Pestka". W bibliotece muzycznej w Olsztynie nie mają, a w internecie też nie znalazłam. Czy ktoś może mi pomóc, będę ogromnie wdzięczna. Teksty można znaleźć, ale z nutami niestety ogromny problem. Akompaniator nie ma czasu, by spisać je dla mnie, bo ciągle gdzieś koncertuje, a teraz jeszcze leży w szpitalu poturbowany po wypadku. Naszczęście nic groźnego mu się nie stało. Bardzo proszę o pomoc:) Pozdrawiam jesiennie, ale nie smutno.Anialek
Ps: Zasyłam obraz Hieronima Skurpskiego "Nokturn nad jeziorem Limajno"

Kobieto ktorej palce stukaja nocami w jakimś dziwnym i bliżej nieokreslonym rytmie!
1. Wewnętrzny spokój to rzecz bezcenna.Nie mówiąc o tajemnej mocy .Pisz i już.Taki twoj los.
2.Ja nie mam żadnych nut.Zadnych- nawet swoich piosenek.Nikt rozsądny nie odważyłby sie ich mi powierzyć...Ale mam nadzieje że lada chwila ktoś zajmie się tym dokładnie na stronie internetowej Marka Grechuty .Szukaj, pytaj i przynaglaj, bo to będzie potrzebne nie tylko tobie.Pozdrawiam MU
O jesiennym blogu i nie tylko
Dzień dobry droga Pani Magdo,
Udało sie, za drugiem razem, ale udało się dostać na blog (do blogu?) Pani i
Pana Andrzeja. Dobry dzień! Chciałam wpisać komentarz do Pani ostatniego
listu, bo o samych miłych osobach w nim Pani pisze - Pan Jeremi, Pan Marek,
a wydaje mi sie, że te wakacje to mogła być Pani ulubiona Toskania, którą i
ja lubię bardzo (chyba z wzjemnościa).
Pani Magdo, myślę że listopad i jesień w ogóle to pora na wspomnienia i
dobrze i trzeba, bo rzeczywistość skrzeczy, jak pisał poeta i żaden normalny
człowiek za nią nie nadąża.
Często sięgam do wspomnień i książek Pana Jeremiego, czy Agnieszki
Osieckiej, i to dodaje mi otuchy. Skończyłam dwa dni temu czterdzieści lat,
tydzień temu zaczęłam studia podyplomowe z zarządzania, bo w pracy muszę
zarządzać i dobrze jest być z zarządzaniem na bieżąco.
Prawdę mówiąc, wolałabym na przykład postudiować podyplomowo komunikację (tę
międzyludzką, gdyż czasem jest trudno komunikować nawet z własnym dzieckiem
lub mężem) bądź psychologię, ale tak to jest, kiedy człowiek nie ma dość
charakteru, aby losem pokierować i da się wykierować na kierownicze
stanowisko w strasznej firmie samochodowej, a odejść szkoda, bo dziecko
zaczęło studia socjologiczne w pięknym mieście Krakowie (kosztuje) i nowy
dom (też kosztuje), a przecież chcemy jak najszybciej wyjść na tzw. prostą
finansową...
Więc póki co wspomagam nasze działania rodzinne i obiecuję sobie, że wkrótce
zmienię pracę na taką, która choć trochę będzie mnie interesować.
Tymczasem leczę chore gardło i nadrabiam zaległości w czytaniu (mąż właśnie
zakupił na moją prośbe wspomnienia o Marku Grechucie, w którym podobno się
kochałam, gdy miałam 5 lat, a teraz kocham się w mężu, choć czasem denerwuje
mnie jego nieczułość do zwierząt) oraz zagadki kryminalne Toni Turnau
(zdolna jak ojciec!) i Michała Rusinka. Skończyłam lekturę Steffena Moellera
o Polsce - autor bardzo stara się, abyśmy polubili go jeszcze bardziej, ale
kilku spostrzeżeniom na temat naszego charakteru nie sposób odmówić
słuszności.
A więc są tacy, i to zza zachodniej granicy, którzy w Polsce widzą swoje
"miejsce na ziemi"!
I tym optynistycznym akcentem, kończę mój pesymistyczny i długawy wywód.
Pozdrawiam listopadowo z Sosnowca
Zaczytana Agnieszka
PS. Kiedy zawita Pani (może z Panem Inżynierem Andrzejem P.:) na Śląsk?
Przydałoby się trochę słońca tej zimy!
Zaczytana Agnieszko z chorym gardłem !
1.Na razie więc wychodź na prostą finansową.Skoro mówisz że to
najważniejsze...
2.Pracować w pracy ,ktora ani troche nie interesuje...nawet sobie tego nie
potrafię wyobrazić.
3.Ja także dostałam przedwczoraj książke o Marku od Wojtka Majewskiego i
mam zamiar przeczytać ją w pierwszej wolnej chwili.A książkę Tosi pana
Michała zamówię sobie na Gwiazdkę.
4.To pewnie kompromitujace ,ale nie bardzo wiem kto to jest pan Stefan
Moeller?Więc odważnie pytam-kto to jest?
5. Wydaje mi sie że Śląsk nas nie zaprosił jeszcze.Ale wszystko przed nami.
6. Oj przydalo!U mnie dzis stalowe niebo i siny deszcz.Ale pozdrawiam
slonecznie-MU

trochę slońca dla pani Agnieszki ze Śląska


dla e- znajome buty jesienne
zdjęcia dla Buby i uściski dla Pani
Cudna Pani Magdo,
(Mado Numel - jak mawiał mój syn Mikołaj słuchając kołysanek:
Tulnau i Mada Numel [o wymówienie imienia 'Grzegorz' się nie
kusił]),
zatem Pani Magdo, lata minęły, odkąd pisałam do Pani na stronę/na stronie. Lata ze
trzy. Ale bywam regularnie, chłonę listy i zdjęcia. Piękne dzięki
za nie. A teraz jeszcze blog z Panem Poniedzielskim. W sercu mi
(nam) się przewraca od tego dobrostanu! Cudowności i smakowitość.
Przytulić tego, co miał ten genialny pomysł. Przytulić serdecznie.
>
Przypomnę się - ja o ta od pesto, którym się zajadałam, kiedy mój
mąż w Wigilię 2002 złamał nogę na wale wiślanym śmigając na
sankach z synkiem. Noga sprawna, po dziś dzień na śrubach, ale
działa.
W międzyczasie mieszkałam przez moment w Alzacji i zrobiłam tam (w
muzeum zabawek) zdjęcie dla Pani (i dla Buby).
Załączam.
I zdjęcie.
I uściski serdeczne.
Kinga W.
Pani Kingo!
Jak dobrze że pani napisała, bo ja chciałam wiedzieć jakie sa długotrwałe
skutki tamtej sanny!Proszę serdecznie pozdrowić męża i dziecko-MU
p.s.Buba bardzo dziekuje za zdjęcie z Alzacji!

niestety zdjęcia się załodze nie wyświetlają...ale pozdrawiamy.
Droga Pani Magdo U.
Dobrze mieć świadomość, że ktoś taki jak Pani czyta te wszystkie radosne i mniej radosne listy od nas wszystkich.
Pani porady, dobre i czułe słowa, dostarczają tak bardzo w dzisiejszych zabieganych czasach potrzebnego ciepła.
Chyba mamy już za sobą tę cudowną, polską jesień ze snującym się „babim latem” (chociaż ja tak naprawdę zbyt dużo babiego lata tegorocznej jesieni nie spotkałem).
Patrząc na aurę za oknem, coraz trudniej sobie zanucić:
„W żółtych płomieniach liści, brzoza dopala się ślicznie ,
Pozostanie ponucić:
Grudzień mi stuka za grudniem,
Styczeń ucieka za styczniem.”
Muszę się przyznać, że lubię i tę wielobarwną, słoneczną jesień, i te zamglone szare i brudne krajobrazy późnojesiennych dni.
Na wszystko starczy miejsca pod wielkim dachem nieba.
Należy cieszyć się oferowanym przez przyrodę bogactwem nastrojów. U mnie za oknem szaruga, a w domu ciepełko niepowtarzalne w kręgu mi najbliższych osób: mojej żony i synka, który kilka dni temu dumnie obchodził swoje 11-te urodziny. Dla nich „obowiązkowo” Pani Magdo znajduję czas (według Pani wskazań).
PS.
Jeżeli chodzi o klucz do oznaczania roślin wyjaśniam, bo brzmi faktycznie dość tajemniczo – to nic innego jak kolejna opasła książka w moim życiu, dzięki której na podstawie „listków, płatków i bławatków” można nazwać najdziksze i najrzadsze okazy roślinek. Wyjaśniam, że z uwagi na porę roku od niedawna z torby klucz przeniósł się na półkę mojego pokoju i krzyczy sobie pewnie: „byle do wiosny”.
Ja jeszcze nie!!
Pozdrawiam czule
Krzysiek - Lustrzak
Ojcze ,mężu i znawco roślin!
Rzeczywiście z babim latem w tym roku było krucho.Przynajmniej u mnie i u pana.Pozdrawiam rodzinę i wszystkie ważne opasłe książki w pana życiu-MU

roślinka z Indii- dla pana Krzysztofa
Droga Pani Magdo
Proszę o pomoc. Chciałabym się dowiedzieć czy istnieje jakieś nagranie
przedstawień pt Biała bluzka, Apetyt na czereśnie, albo innej sztuki
Agnieszki Osieckiej. Czy wie Pani może w jaki sposób mogłabym je zdobyć? Mam
zamiar opowiedzieć o Agnieszce Osieckiej i jej twórczości na mojej
prezentacji maturalnej. Chciałabym zrobić to żetelnie, dobrze i dokładnie,
powiedzieć prawdę, z należytym szacunkiem. Dlatego uważam za konieczne
obejrzenie sztuk AO (i nie tylko dlatego równiez dlatego że uwielbiam
twórczość AO)(albo przeczytanie. Może dysponuje pani scenariuszami i zechce
się pani nimi podzielić?) a z racji wieku nie mogłam ich zobaczyć na żywo.
Bardzo będę wdzięczna za wszelką informację.
Pozdrawiam, paulka162
Paulko 162!
Mam nadzieję ,że te sztuki sa w archiwach TVP.I że kiedys komuś przyjdzie do
glowy aby je wyemitować ,albo wydac na dvd.Proszę sprobowac napisac do
fundacji "Okularnicy">Może oni mają do tego dostep.Ode mnie jest
link.Scenariusz adaptacji "Białej bluzki" powinien byc w Zaiksie-na ulicy
Hipotecznej, w Warszawie.Pozdrawiam serdecznieMU
Pani Magdo,
Dzisiaj moje imieniny, więc postanowiłem zrobić sobie prezent i napisać do
Pani :-)
Dosłownie kilka dni temu, może dlatego że akurat znów czytałem sobie
"Listy z podróży", a konkretnie "List z przesyłką", przyszła mi do głowy
pewna myśl. Nienatrętna, ale jednak bardzo wyrazista. Pomnik. Koniecznie
> pomnik Starszych Panów. Najlepiej róg Kraniaka i Dziwalewicza ;-) Ale
serio: skromny, nie na piedestale, ale tak zwyczajnie, jak spacerują Pan
Jeremi z Przyjacielem, jak w owych listach. Niechby i płaskorzeźba.
> Wiem, może być tysiąc "przeciw", poczynając od tego, że za wcześnie, że
pewnie sami Starsi Panowie w skromności swojej nie chcieliby żeby aż
tak... Wszystkie "ale" rozumiem, a jednak trzeba - choćby pomniczek
skromniutki. Najlepiej w Warszawie i to niebawem, bo jeszcze nas "Kutenko"
ubiegnie, bądź "Grudziążek" jaki.
Proszę o wybaczenie mego poniekąd nieuzasadnionego natręctwa. Jestem wszak
tylko wielbicielem Ich twórczości, dzisiaj już też starszym panem, który
> pierwsze Kabarety oglądał będąc jeszcze w "podstawówce".
Może wypadałoby najpierw z bliskimi Pana Jeremiego i Pana Jerzego
porozmawiać. Nie wiem, jak zareagowaliby na ten pomysł. Jako człowiek
najzupełniej prywatny nie mam właściwie możliwości dotrzeć do
zainteresowanych. Bałbym się zresztą posądzenia, że chcę zbić przy tej
okazji jakiś prywatny kapitał, czy też, jak to mówią, "zaistnieć
medilanie". Dziękuję, nie jestem zainteresowany.
Chciałem się tylko z Panią podzielić moim pomysłem. Może już ktoś o tym
wspominał, jeśli tak, to dobrze.
> Pozdrawiam serdecznie
Witold Wiszniewski
Panie Witoldzie!
Juz kilka lat temu, w Tarnowie postanowiono stworzyć Ich pomnik...ale chyba
na postanowieniach sie skonczyło...chociaż rodziny sie zgodziły..Ja bym była
za tym, żeby najpierw stworzyć NAPRAWDĘ skrzyzowanie ulic Kraniaka i
Dziwalewicza, czyli mianowac nowe ulice ( bo to swietny pomysł!)i potem to
zrobic .Tylko dobrze.Bo to co zaproponowano w Muzeum Teatralnym ubiegłej
jesieni było tak szkaradne,że aż serce boli.I w dodatku zrobiono z tego
okładke ksiązki...pozdrawiam serdecznie MU

dla anuli-Eas i Andryou w Tawernie
Ojej, chyba pani źle odczytała mój list. To nie był akt desperacki, tylko
chwila słabości. A to, że nie ma słońca i do nowego roku nie ma co liczyć
na poprawę, jest niezaprzeczalnym faktem. Moim remedium jest np. teatr,
piosenka, a ostatnio też solarium, no cóz każdy sposób na dosłonecznienie
jest dobry:) A jak poczuje, że sobie nie radzę, to z pewnością pobiegnę do
lekarza:)
Pozdrawiam,
margot
Margot!
Zgadzam się i pozdrawiam MU
motto dnia
"Praca w biurze to ciągła walka : do południa z głodem, od południa ze snem..."
Alicjo!
Może ...nie wiem.Nigdy nie pracowałam w takim prawdziwym biurze.Pozdrawiam tym bardziej MU
10 listopada 2006


Pani Magdo Droga,
4:18, nie mogę spać, nie mam już siły się uczyć. Nie jest dobrze.
Dziękuję za zdjęcie z Kutna, od kiedy wyjechałam studiować 23. sierpnia
byłam tam raz...
Oj, chyba zacznę brać jakieś "senne zioła". Ale jak zacznę- pewnie będę
potrzebowała innych rano na obudzenie. Chociaż teoretycznie dzięki temu
niespaniu mam więcej czasu na to, co student lubi najbardziej, czyli
naukę, prawda?
Przytulam się, a.
Do studentki weterynarii- przy mokrych preparatach kości były prościutkie,
bo przynajmniej wszystko na nich było widać. A na rękach leżących od X lat
w formalinie naprawdę trudno rozpoznać cokolwiek. Ale
powodzenia!!!Aleksandra C
Pani Olu!
A wy tu sobie o tej formalinie i mokrych preparatach kości tak
bezkarnie...wolalabym nie jednak.Ale pozdrawiam MU
Witam serdecznie,
Właśnie rozwiązywałam testy na stronie pani Osieckiej i przez nieuwagę
niestety nie zdobyłam 100 proc. w pierwszym zestawie. Wyłożyłam się na
banalnym pytaniu.
> A w teście drugim, czyli krótszym, troszkę wiecej strat.
I niestey nie można się poprawić, a szkoda.
Ale za błedy trzeba płacić.
Szukam recepty na przetrwanie najgorszego dla mnie czasu w całym roku. Bez
ciepła i światła. A tak niestety jest prawie do marca. Kąpiele we wrzącej
wodzie-nie działąja.
Ulubiona muzyka-nie działa.
Rzucanie się w wir zawodowych obowiązków-nie działa.
Dobra książka-jw.
Może ma Pani jakąś receptę.
Pozdrawiam i życzę pogody ducha na tę szarość.
margot
Margot!
Może byś poszła do lekarza?Po prostu.Czasami nie można sobie dac rady i nie
trzeba sie tego wstydzić. Nie ty jedna masz ten problem ...
Pozdrawiam.MU


Droga Pani Magdo,
W Pani jedyna nadzieja!!
>Od kilku juz lat poszukuje na rynku polskim nagrania Big Zbig Show Pani
MISTRZOWSKIEJ REZYSERII.
Posiadam jedynie nagranie domowe, ale (co tutaj ukrywac) od tak czestego
ogladania kaseta nie nadaje sie do odtworzenia. Moze sobie Pani jedynie
wyobrazic jak ogromna jest to strata dla calej naszej rodziny!!! byl to
> jedyny speklakt, ktory laczyl pokolenia, doskonale relaksowal i pozwalal
po
prostu sie smiac!
Czy moze mi Pani pomoc, aby chociaz wskazac gdzie moge szukac dobrej kopii tego nagrania?
Bede ogromnie wdzieczna za pomoc,
> pozdrawiam serdecznie,
Katarzyna Czaban
>
Pani Katarzyno!
Sama bym chciala MIEC taka kopie!!!Moze kiedys Telewizji wpadnie do glowy
aby wydac to na DVD...albo chociaz wyemitowac powtórnie...pozdrawiam
serdecznieMU

Big Zbig z Piotrem M i Malym Frankiem w Ameryce...

a to w przerwie za kulisami, chyba po premierze...
Kochana Pani Magdo,
precedens się dokonał: oto dane mi było spotkać Panią osobiście.Bardzo
jestem szczęśliwa!
Koncert wspaniały! Owacja publiczności na stojąco.Kilkakrotne bisy.
A w duszy co? Oj, długo by opowiadać...Powtórzę to tylko,co powiedziałam
Pani osobiście:potrzebujemy Pani.Jest nam Pani bardzo potrzebna!
Proszę uważać na siebie.Przytulam.
Ijasienna
Ijasienna!
To juz jesteśmy znajomymi...dziekuję bardzo za miłe słowa.Nam także bylo
bardzo miło!MU

Droga Pani Magdo
Wybrałam już ostatecznie temat prezentacji na moja maturę ustną z języka polskiego -,,Motyw dziecka w literaturze i sztuce.�
U mnie już bardzo zimno i śnieżno.
Gdy spadł pierwszy śnieg przypomniałam sobie od razu ferie i wypad z koleżanką na narty. Ach jak wtedy było cudownie! Codziennie musiałyśmy dochodzić na wyciąg 2 km. Z nartami na plecach i specjalnym obuwiem w plecakach. Wydaje mi się ze w Bieszczadach na nartach jeździ się najlepiej...
A co Pani na ten temat sądzi? Lubi Pani jeździć na nartach?
Pozdrawiam Agata - z miasta pachnącego piernikami
P.S. Ja już nie mogę się doczekać kolejnych ferii.
Do listu dodaję jedno zdjecie zrobione już jakiś czas temu :)


moje dziecko na nartach...
Pani Magdo, z przyjemnością czyta mi się i listy na Pani stronie i blooga...
miło jest wracać...
Czy to zdjęcie Pani z Agnieszką Osiecką to niedaleko Parku
Skaryszewskiego?
Ja właśnie pracuję nad wytycznymi do projektu rewaloryzacji tego parku,
zbieram materiały, robię kwerendę... To wymarzony projekt dla miłośniczki
Agnieszki... szczęściara ze mnie... Najmilej się spaceruje kiedy wiatr przynosi od Wedla zapach czekolady...
mało osób wie, że kiedyś w parku stały automaty z czekoladą!!!
U Agi w Kazachstanie zima! a ja wysyłam tym razem Rudą Baśkę ze Skaryszaka
:) jeszcze jesienną - to był ostatni ciepły dzień tej jesieni, następnego
spadł śnieg.
Miłego dnia! Wracam do pracy...
Basia

Basiu!
Tak, to jest w Parku Skaryszewskim, czyli Paderewskiego.Byłysmy tam bardzo
często.Pozdrów Agę z Kazachstanu.Ruda w porzo.MU

Agnieszka i Fabryka czekolady -dla Basi F

Witam Pani MAgdo:):)):

5 listopada 2006
W pracy...

a!

Franek z Irlandii
Tęsknij…
Tańczmy, jak zagrają
nuty losu, krople dni
Sny niech w Tobie tęsknią
do niedawnej szczęścia łzy
Ty, nim skrzydło nocy czarnej
rzuci szary cień – tęsknij, za kolejnym dniem
Tęsknij
za kolejnym dniem
Niech zielony płomień wiosny
wiolinowo drży
w popielatym tangu
tulą się jesienne mgły
Póki serce, tak taktowne
służy rytmu tłem – tęsknij, za kolejnym dniem
Tęsknij
za kolejnym dniem
Płoną w nas zachodem wiecznym
całe stada słońc
Śpią ławice gwiazd wygasłych
Ciężkie chmury wron
Dotknij nieba myślą senną
ale każdym z tchnień – tęsknij, za kolejnym dniem
Tęsknij
za kolejnym dniem
Tęsknij – tylko z Tobą
minie cały świat
dźwięczmy struną potrąconą
przez różaniec lat
podaj duszy łyk nadziei
a marzeniom tlen – tęsknij, za kolejnym dniem
Tęsknij-tylko z tobą
Minie cały świat
Dźwięczmy struna potrąconą
Przez różaniec lat
Dotknij nieba myślą senną
Ale każdym z tchnień
Tęsknij za kolejnym dniem

Szanowni Państw! W księgarniach pojawiła się nowość.
R. Carter „Na skróty”.

Tom Na skróty zawiera wybór opowiadań z bogatego dorobku wybitnego amerykańskiego prozaika Raymonda Carvera (1938–88), które stały się podstawą scenariusza zrealizowanego w 1993 roku filmu Roberta Altmana. Nominowany do Oscara film został uhonorowany m.in. Złotym Lwem na festiwalu w Wenecji.
Powściągliwe, niedopowiedziane, wieloznaczne opowiadania Carvera pełne są tłumionych emocji i skrywanych dramatów ludzi poranionych i samotnych. Pisarzowi udało się wykreować świat mroczny, w którym nawet najprostsze słowa i gesty mogą okazać się niebezpieczne i złowieszcze. Jego minimalistyczny, zdystansowany styl w znakomity sposób oddaje podejmowane przez bohaterów desperackie próby porozumienia się i dotarcia do prawdy o własnych uczuciach.
Pozdrawiam,
Artur Wolski
Panie Arturze!
desperackie próby porozumienia się i dotarcia do prawdy o wlasnych uczuciach, powiada pan...?Kupimy na Gwiazdkę.MU
Kochana Pani Magdo
Spotkaliśmy się dwukrotnie na koncercie „Pamiętajmy o Osieckiej” w Praniu. W roku ubiegłym wymieniłem z Panią kilka zdań stojąc przy prańskiej scenie.
Zachwyciłem się Pani naturalnością i wielkim ciepłem. Rozumiem, dlaczego Agnieszka Osiecka znalazła w Pani bratnią duszę i dlaczego tak bardzo się w sobie rozmiłowałyście.
Jest Pani wyjątkową osobą. Gatunkiem wymierającym we współczesnym świecie.
Wokół siebie w sposób bardzo naturalny, pozbawiony teatralnych gestów gromadzi Pani osoby z gatunku „łatwopalnych”, które nie kalkulując i nie przeliczając ewentualnych zysków, biegną w ogień by mocniej żyć.
Jestem dojrzałym już mężczyzną, chociaż niestety nie śpiewającym. Dusza we mnie piwniczno – liryczno – poetycka, toteż klimaty które Pani prezentuje bardzo mi odpowiadają.
Od kilku lat fascynuję się życiem i twórczością Agnieszki Osieckiej. Szczerze wyznam, że to dzięki Agnieszce Osieckiej dotarłem do Pani twórczości i do Pani samej. To wyraźny znak, że dla mnie Agnieszka wciąż żyje i wskazuje ludzi, którzy prawdziwie żyją. Nie dane mi było (jak zresztą wielu innym) poznać Agnieszki za życia. Jednak jest we mnie przedziwne przeświadczenie, że właśnie Pani jest Jej znakiem tu na ziemi.
Jest Pani usposobieniem poezji i poetyzowaniem codzienności. Duchem ciepła i wyjątkowego spokoju. Jest Pani wyjątkowa.
A ja – no cóż, przeciętny ze mnie już prawie „szpetny czterdziestoletni”, który w życiu chyba się trochę pogubił. Skończyłem biologię, zostałem …. urzędnikiem, a rozmiłowałem się w rzeczach bardzo ulotnych i nietrwałych.
Jak wszystko pogodzić?
Nawet w mojej torbie urzędniczej kłócą się ze sobą przepisy prawa, klucze do oznaczania roślin, atlasy zwierząt z prozą Czechowa, Singera, Hłaski i poezją Norwida, Osieckiej…
Cóż dopiero życie?
Gdzie czas dla żony i 11-letniego syna?
Boże, jak trudno to wszystko pogodzić i spiąć w jedną całość.
Czy się uda???
Pozwoli Pani, że jeszcze nie raz będę z Panią korespondował wierząc, że listy te Pani czyta.
Krzysiek – lustrzak
Panie Krzysztofie , tajemniczy właścicielu torby o bardzo ciekawej zawartości!
1. A myslał pan,że kto czyta te listy?!
2.Jak wyglądają klucze do oznaczania roślin?
3.Proszę pozdrowić żonę i 11-letniego syna .I znaleźć dla nich czas.Obowiązkowo!
4. Tego wszystkiego wcale nie trzeba spinac w jedną calość...tak mi sie wydaje -pozdrawiam MU

dla szpetnego czterdziestoletniego pana Krzysztofa

Bardzo mała koleżanka z Olsztyna (dokładnie z Ciechanowa), koło bardzo dużego zamku.

Szanowna i Droga Pani Magdo.
Pozwoliłam sobie na poufałość określając siebie w temacie tego listu dawną
znajomą ale już spieszę wytłumaczyć się z tego. Otóż jest Pani częścią
drogich mi wspomnień z dzieciństwa. Dawno temu, kiedy była Pani w ciąży z
drugim synkiem, byłyśmy sąsiadkami z jednej klatki schodowej bloku przy
ul.
Korotyńskiego w Warszawie. Pani mieszkała na trzecim a ja na jedenastym
piętrze. Sąsiadką Pani, taką prawdziwszą bo tylko przez ścianę, była Kasia
> Krasnodębska, z którą do dzisiaj utrzymuję kontakt. Byłam wtedy
dzieciakiem,
dla którego ważne było, że taka sławna jak Pani osoba odpowiada
pozdrowieniem na pozdrowienie, uśmiechem za uśmiech. Zamieniłam z Panią
dosłownie kilka słów podczas krótkiej rozmowy w windzie, gdy wracałam z
psem ze spaceru. Za to moja mama ucinała sobie sąsiedzkie pogawędki z Pani
Mamą. Wiem, że Pani mnie nie pamięta. Byłam tylko jedną z wielu
dziewczynek,
które spotykała Pani po drodze. Dla mnie to jednak ważne wspomnienia. Do
tej pory rodzicom moim zdarza się przy okazji słuchania płyt mówić o Pani
„nasza Magda Umer”. Od ponad 20 lat mieszkam na Mokotowie ale na Ochocie
pozostawiłam wielu znajomych i za każdym razem serce bije mi szybciej gdy
pojawiam się w okolicach Parku Szczęśliwickiego. Wiele wspomnień wiąże się z tym miejscem i z tym okresem mojego życia.
Dzisiaj mam prawie 40 lat, dużo pracuję jako lekarz psychiatra i nadal
jestem romantyczką, podobno niepoprawną. Słucham muzyki, sama lubię
>pośpiewać, kiedyś grałam na gitarze, zaglądam też m.in. na Pani stronę
internetową.
Bardzo chciałabym aby wysłuchała Pani płyty WNIEBOGŁOSY, płyty z
piosenkami w wykonaniu mojej koleżanki, Doroty Wasilewskiej. Jest ona
autorką muzyki większości z nich. Teksty to wiersze i piosenki takich
osobistości jak R. Śliwonik, T. Kubiak, G. Apollinaire, Z. Jerzyna, P.
Conte, a także mało znanych jak D. Ślepowrońska, D. Wasilewski. Jeśli nie
odmówi mi Pani, to następnym razem wyczerpująco uzasadnię moją prośbę i
poza płytą dostarczę Pani informacji o tej śpiewającej kompozytorce, jej
zespole itd. (...) Nie wiem czy będę mogła być za tydzień na
Chlip Hopie w Komorowie, nie mam też pewności, czy do tego czasu przeczyta
Pani mój liścik.
Będę wdzięczna za odpowiedź -Iwona G.
Pani Iwono mila!
Proszę mi to podrzucić do Komorowa.A jeżeli nie da pani rady być na tym
koncercie-umówimy sie jakos na odebranie płyty.Wtedy napisze pani jeszcze
raz.Proszę pozdrowić rodziców-dawna sąsiadka MU

DZIĘKUJĘ!!!


zima w Pęcicach
4 listopada 2006

dla kasi-tulipanowiec
Bardzo proszę, bardzo proszę:
Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj, jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece, jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego, co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli porównujesz się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od Ciebie. Ciesz się zarówno swoimi osiągnięciami jak i planami.
Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech Ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.
Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla Ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie.
Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy Ci to jest dla Ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki, jaki być powinien.
Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są Twoje pragnienia: w zgiełku ulicznym, w zamęcie życia zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.
W posiadaniu mamy tylko refren :
"Czemu płaczesz samotna głupiutka dziewczynko, dlaczego łkasz, kokainy nie znajdziesz na bulwarze moskiewskim wśród mgły"
Pozdrawiamy, Załoga.
Ps. A może ktoś posiada pełen tekst?????
Pani Magdo Kochana,
dwa lata temu w listopadzie śpiewała Pani piosenki Starszych Panów we Wrocławiu. Przyszliśmy wtedy posłuchać z Panem Jot i Joasią i jeszcze Kimś, kto mieszkał w moim brzuchu.
W poniedziałek znowu będzie pani we Wrocławiu, a ja przyjdę posłuchać sama, a właściwie z Kimś. To dla tego Kogoś Joasia będzie ciocią J.
Pozdrawiam i bardzo czekam na poniedziałek.
Agnieszka
Agnieszko z Pajęczyny!
A co będzie z Tobą kiedy przyjedziemy po raz trzeci?...my to gramy juz od 1989 roku...Przyjdź na chwilę za kulisy. pozdrawiamMU
Naukowcom
w
końcu
udało
się
w
prosty
sposób
(taki,
który
zrozumieją
również
mężczyźni),
pokazać
skomplikowany
sposób
myślenia
kobiet:

W Y
N I
K :

Jak no comments to no comments...ale ja nigdy nie marzyłam o takich pantofelkachMU