W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.


www.chlip-hop.bloog.pl  -Blog Magdy Umer i Andrzeja                       Poniedzielskiego
                      


3 grudnia 2006

 

Witam Panią,
 jestem polonistką-edytorem. Dwa lata temu przygotowałam na egzamin
makietę dotyczącą Agnieszki Osieckiej. Mojemu egzaminatorowi,
 profesorowi Uniwersytetu Jagiellońskiego, spodobał się tenże
 pomysł wydawniczy i zamierzał tę pracę opublikować w wydawnictwie,
 którego jest redaktorem naukowym – krakowskim Collegium
 Columbinum. Niestety pojawiły się problemy z kupnem prawa
 autorskiego (być może od: Pani, Agaty Passent, Krystyny Jandy, Jerzego Urbana i in.).
 Ośmielę się spytać, czy Pani mogłaby mi pomóc w realizacji mojego
 pomysłu wydawniczego, uwieczniając w ten sposób postać wspaniałej
 artystki, Agnieszki Osieckiej.
 Chciałbym w tym miejscu zaakcentować, że Pani odegrała ogromną
 rolę w moim życiu. Od czasów licealnych, „czasów wielkiej
 rzeźby”
 jestem pod Pani urokiem artystycznym.
 Pozdrawiam serdecznie.
 Aleksandra Kasica

Pani Aleksandro!

Spróbuję pani pomóc ,ale musi mi pani powolic zapoznac sie z tą pracą
i(jezeli mi sie spodoba) napisac czego konkretnie ode mnie
oczekuje.Pozdrawiam serdecznieMU
 

 

Droga Pani Magdo!
    Kiedyś wydawało mi się, że na Pani stronę zaglądają ludzie młodzi lub bardzo młodzi. A teraz widzę, że powstał tu również klub czterdziestolatków !
W ubiegłym roku przekroczyłam ten magiczny wiek. Czuję się świetnie. Jak nigdy przedtem.
    Też mam pracę, która nie jest w żaden sposób związana z moimi zainteresowaniami. Też pewnie kiedyś nie mogłabym sobie tego wyobrazić... Czasami to trudne, ale możliwe do pogodzenia. Pan Poniedzielski pięknie napisał ... "trzymaj się swoich chmur, mieszkaj tam, a bywaj tu..." to chyba słuszna rada żeby nie zwariować w świecie pinów, emaili i innych wariactw.
    Od wielu lat wydaje mi się, że od zawsze, jestem wielbicielką twórczości Jeremiego Przybory. Myślę, że udało mi się też kilka osób przekonać, że to najwybitniejszy polski liryk.
    Czytałam tutaj o pomyśle postawienia pomnika Starszym Panom. Nasuwa mi się w związku z tym pytanie, czy gdzieś w Polsce jest ulica Starszych Panów, Jeremiego Przybory lub Jerzego Wasowskiego? Czy może są patronami szkół ?  
 
Pozdrawiam Panią cieplutko z otulonego mgłą Poznania.
Renata (pisałam po przedstawieniu Chlip-hop)
 
Miła pani Renato z Poznania!
1.Ja także najlepiej czułam sie po czterdziestce. Moja młodośc bywała ... trudna do zniesienia.
2.Nie ma takiej ulicy!Tak jak  nie ma chyba ulicy Agnieszki..a juz dawno powinny byc.Ma pani rację!Ale Agnieszka jest patronką kilku szkół.
3.Jeremi chyba żadnej szkoły patronem  nie jest,a pan Jerzy jest patronem prywatnej szkoły piosenki na ulicy Grojeckiej w Warszawie(w OKU)
   Ale oczywiście mogę nie o wszystkim wiedzieć.
4.Póki co siedźmy sobie na  chmurach i marzmy o czworokącie ulic :Kraniaka, Dziwalewicza,Przybory,Wasowskiego...pozdrawiam serdecznie MU 

 

Kochana Pani Magdo!
Ten wiersz  Tadeusza Borowskiego z chlip-hopowego blooga z poprzedniego tygodnia opisuje dokladnie mnie i moj nastroj tutaj! Tez sie teraz zastanawiam nad tym czy wracac czy nie.. A Ktos tam czeka w Warszawie, i to dosc nieoczekiwany Ktos. Bardzo chcialabym uslyszec kiedys jak Pani spiewa te slowa.
Szukam tu ciagle pieknych miejsc, pieknych ludzi (dusza, nie cialem), pieknych slow. Czasem to wlasnie trzyma nas przy przezyciu jesieni. I zima. Specjalnie dla Pani pocztowkowy wrecz widok z Nowego Jorku: Brooklinski Most noca, a w tle pieknie oswietlony Manhattan. PoZDRAWIAM bardzo cieplo, Dorota Szymborska
 
PS. I bardzo prosze przekazac Panu Andrzejowi, ze jestem jego wierna fanka! Nigdy nie zapomne jak zegnal mnie na karaoke "W imieniu narodu".
 
Dorotko!
 
Posiedź sobie tam, naogladaj sie i wracaj,kiedy juz będzie nie do wytrzymania...a most piekny!MU
ps.Pozdrowię.

 

MU kochana,

Czyżby życie zaplanowało dla Pani zupełnie inny rodzaj ciepła? Bardzo mi przykro, że Pani zachorowała – mam nadzieję, że nie jest już Pani tak „rozgorączkowana”. Ciepło to może i Pani było, ale o odpoczynku raczej nie można powiedzieć. Och MU, czemu Pani nie dała znać? – wiadomo by było w jakim kierunku o Pani myśleć... Bo Pani Magdo: jest kilka, a nawet kilkanaście osób, które myślą o Pani i MARTWIĄ SIĘ, kiedy Pani nie daje znaku życia: dla nas ma znaczenie, że Pani jest w podróży i właśnie szczęśliwie wróciła, że jest Pani chora itp. Nie wiem, jak to wytłumaczyć...może tak: moim zdaniem my, przynajmniej te osoby, które znam, nie jesteśmy typowymi wielbicielkami, które przychodzą na koncert, biorą autograf, słuchają płyt, a prywatne życie Idola interesuje je pod kątem atrakcji i plotek. Nas najbardziej interesuje czy Pani jest bezpieczna, zdrowa, szczęśliwa... :-) oczywiście interesuje nas to także z pobudek egoistycznych: bo jeśli Pani jest zdrowa, spokojna, bezpieczna, to będzie Pani dla nas śpiewać, obdarzać nas swoimi ciepłem i dzielić się z nami swoimi doświadczeniami :-). Zwykle kiedy Pani ma koncerty wyjazdowe wypytujemy się wzajemnie, czy Pani wróciła... teraz też martwiłyśmy się, że taka mgła, a Pani ma wracać...

Chcę powiedzieć, że może Pani na nas liczyć- zawsze na tyle na ile Pani zechce i zawsze na nasze dobre myśli, ale nie tylko.

Dla mnie też życie miało inne plany: skręciłam nogę – paskudnie, z uszkodzeniem torebki stawowej. To była chwilka, schodziłam ze schodka w sklepie i noga wykręciła mi się w kostce, po czym oczywiście spadłam, wpadłam w dołek, uderzyłam się jeszcze.... Na szczęście niczego nie złamałam. Ale i tak ta chwilka zmieniła moje następne dni, a może nawet tygodnie. Dni – bo od wczoraj leżę z nogą w górze i robienie okładów jest moim najważniejszym zajęciem. Dziś również zamiast filozofii o świcie i całego dnia innych ciekawych zajęć. A tyle planów miałam na najbliższe dni. Tak „ jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga to opowiedz mu o swoich planach” :-).

Pani Magdo proszę dbać o siebie.

Przytulam - Joasia
 
Joasiu,ktora na szczęście niczego nie złamałaś!
 
1.Bardzo mnie wzruszyłas tym listem.Naprawdę.
2.Mam nadzieje, że obie wyzdrowiejemy i bedzie lepiej niz teraz.
3.Nie chcę rozśmieszyć, więc nie opowiadam...przytulam panią filozof z uszkodzona torebka stawową.MU

 

Witaj Mu Kochana!!!!
 
    Dawno nie pisałam, jakoś nie miałam czasu.Chociaż zerkałam na stronę jednak na chwilkę skupienia brakło czasu.Czas biegnie Kacperek ma 13 miesięcy, pogodne kochane dziecko. Biega, rozrabia.Tylko ja jakby mam mniej cierpliwości, super mama to ze mnie chyba nie jest bo jakoś trudno mi godzić to wszystko, praca, dom .Brakuje mi czasu na odpoczynek, mam wrażenie że nie nadążam, jestem wiecznie nerwowa.Ten bieg po cos do czegoś działa na mnie bardzo destrukcyjnie.Zmęczenie daje się w znaki.Tydzień temu mój kregosłup się zbuntował,,rwa kulszowa " siedzenie w domu i ból, nawet synem nie mogłam sie zająć a do tego po ustepującym bólu okazało się że tak prosto już nie jest trzeba wolniej.Jutro do pracy a ja jakaś przemeczona jestem bólem i jego pokonywaniem .A tu wszędzie obrazki pogodnej mamusi, która ma na wszystko czas. Szkoda że tak nie jest....... Z rzeczy pozytywnych wreszcie będziemy mieć mieszkanie, duże ładne do remontu i na kredyt ale nasze .Od lutego zaczynamy życie rodzinne, i nie wiem co gorsze znoszenie trudnośći życia w gromadzie czy wspólne początki miesza mi się radośc ze strachem.Poza tym staram, się być pogodna ale jakoś trudno mi to wychodzi.Miejmy nadzieję że uda nam się to jakoś pogodzić i zorganizować.W załaczeniu już duży Kacperek.
 
Pozdrawiamy ciepło serdecznie Iwona Wojnarowicz-Wątorek i Kacperek
 
Mamo Kacperka , której miesza się radość ze strachem!

  1.Nawet jak trudno to wychodzi, starac sie trzeba.

2.Inne jak miałyby takiego Kacperka i własne mieszkanie ,to  szalałyby z radości.

3.Trzymaj się i wierz że będzie dobrze!MU

 

Kochana MU!

Zapraszam do posłuchania mp3 na stronie: http://www.republika.pl/amamon/muzyka.html Piszę teksty piosenek, a koleżanka muzykę i śpiewa. Tworzymy piosenki na zamówienie w róznym klimacie,w zależności od zapotrzebowania. Ja oczywiście lubię pisać teksty z nutką poezji, ale ostatnio pisałam hymn dla Klubu sportowego Łabędź z Widuchowej. Zawsze miło, że się podoba.

 

Poetycka jesień z TMO
„Pamięci Marka Grechuty”

29 listopada (środa), godz. 18.00 odbył się w olsztyńskim  spichlerzu piękny i wzruszający koncert poświęcony Markowi Grechucie. Wystąpili

Krzysztof Lewandowski, Magdalena Łowkiel, grupa muzyczna w składzie

  • Anna Caban - skrzypce

  • Hubert Ostrowski - skrzypce

  • Adam Bruderek - skrzypce

  • Patrycja Taradejna - wiolonczela

  • Liliana Nosowicz - pianino

  • Gwiazdą wieczoru była Basia Raduszkiewicz, która zaprezentowała piosenki ze swojej płyty "Czerwona róża".

Jak zawsze do spichlerza przyszły tłumy, ludzie tłoczyli się na schodach, a byli i tacy, którzy nie weszli na koncert. Salka niestety może pomieścić garstkę osób, ale warto było, koncert był wzruszający i z klimatem. Basia jak zawsze rewelacyjnie spiewała, a i Magdalena Łowkiel wspaniale wypadła w piosence Marka Grechuty "Zadymka".

 

ZADYMKA

 

Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
Zasypuje śnieżnymi płatkami sennymi

Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiekI te
ślady bezładnych moich kroków po ziemi.

Czy to dobrze, czy źle: tak usypiać we mgle?
Szeptać wieści pośnieżne, podzwonne, spóźnione?

Czy to dobrze, czy źle: snuć się cieniem na tle
Kołującej śnieżycy i epoki przyćmionej?

Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
Zasypuje śnieżnymi płatkami sennymi

 

To jedna z moich ulubionych piosenek pana Marka. Pozdrawiam bardzo serdecznie i jeszcze jesiennie! Ania

 

Autorko hymnu dla klubu sportowego "Łabędź" z Widuchowej!

To wspaniale że odbył się taki koncert!Ja także uwielbiam "Zadymkę".POzdrawiam serdecznieMU

 

 

 

 

dziecko we mgle

 
Powracając niczym bumerang do Pisarki to znalazłam taki akapit : "(...)Panika na myśl o uczelni i pracy licencjackiej, zadręczanie się złymi decyzjami podjętymi w przeszłości. Strach, wielki ohydny, chlipiący pod nosem. Poczucie porażki intelektualnej i braku jakichkolwiek osiągnięć(...)"Sylvia P.
Czy ja się z tą panią kiedyś poznałam???????? Mam niejasne wrażenie, że być może.
 
Anula - czyli z książką  pod poduszką.
 
Ps0. Uwaga na MGŁY!!! Mosty niebezpieczne bo można spaść.
 
Dziecko we mgle ,czyli Anulo bez wiary w siebie!
 
1.Sylvia Plath zanim rozchorowała sie tak,że dalej już nie mogla żyć, napisała parę niezwyklych rzeczy...może i to przed tobą...?Who knows?  
2.Czy ja juz ci pisałam,że mama i ciocia Agnieszki Osieckiej schowały przed nią "Szklany Klosz", w obawie o jej zdrowie?
3. Juz po mgłach,a poza tym ja i tak cały czas leżę w łóżku.Czytam książkę Kiry Gałczyńskiej o "Srebrnej Natalii".
4.UCZ się A N G I E L S K I E G O!!!MU 

 

 

 

Myślę


>, że powinna pani spróbować zostać winiarzem. Polecam
www.wino.org.pl a
>szczególnie forum.
> Dołączam zdjęcie chłopca, który jest moim synem. Puszcza latawce, jest
> dobry z matmy i perfekcyjnie prowadzi samochód (polnymi) drogami i tak
> wiele wie o ludzkich uczuciach, że przestaję za nim nadążać. Mam jeszcze
> młodszego, ten będzie atletą (jest pod latawcem).
> Jacek.
 

 

Panie Jacku!

Piekne zdjecie i piekne te parę pana zdań...w takiej sytuacji spróbuję
zostać winiarzem...za jakis czas.Pozdrawiam serdecznieMU

 

 

 

 

 

Pozdrowienia z Sosnowca


Dzień dobry Pani Magdo,

Spieszę wyjaśnić,iż Steffen Moeller jest Niemcem, który przy pomocy
TVP, pewnego serialu i pewnego programu o Europie, posługując się niezwykle
sprawnie polszczyzną buduje most przyjaźni niemiecko - polskiej
(ma chyba na tym polu większe sukcesy niż nasi politycy).
Podobno prowadzi też kabaret, ale bliższych szczegółów nie znam.
Jestem pod wrażeniem jego biegłości w posługiwaniu się językiem polskim.
Co do zaproszenia  na Śląsk, muszę coś wymyślić, może nie na Śląsk, ale do
Sosnowca, czyli do Zagłębia. Już coś mi świta, niech tylko wyjdę z zapalenia
krtani, które wciąż mnie trzyma w swych objęciach!
Ponieważ pojawiły się w listach zdjęcia pięknych PONów, dołączam się do
zachwytów, jako właścicielka Pokera, lat 9, rodem z Kościeliska, maści
biało-szarej.
Próbowałam załączyć zdjęcie, niestety się nie udało. Jakoś nie jestem biegła
w komputerowych sztuczkach, muszę poczekać na powrót córki z Krakowa, jest w
tych sprawach niezastąpiona.
Tymczasem pozdrawiam serdecznie z Sosnowca, nad którym - o dziwo! - niebo
wciąż błękitne. Wiosna idzie???
Agnieszka

Agnieszko z Sosnowca!

1.Ja przez to nie ogladanie telewizji mam spore luki w wyksztalceniu pewnego
typu..może zacznę je powoli nadrabiać.Ale chyba na razie bałabym sie wpaść w
nałóg oglądania telewizji.Wydaje mi sie, że zawsze jest cos ważniejszego.
2.PON-y piekne, to prawda.Czekamy na powrót córki z Krakowa,ktora pokaże nam
Pokera z Kościeliska.
3.Pozdrawiam serdecznieMU


 

 

zaproszenie

 
Szanowna Pani Magdo...
 
Bedziemy zaszczyceni,
jesli znajdzie Pani czas,
na posłuchanie naszych
( zespołu GALICJA),
"power ballads" ... :)
 
 
Zapraszam najserdeczniej,
w najblizszą niedzielę, 3.grudnia:
 
   godz. 18.00 - Natoliński Ośrodek Kultury
                        Ursynów, ul. Na Uboczu 3.
 
   godz. 20.00 - Studio im. Agnieszki Osieckiej
                         w Radiowej "Trójce" 
                         współudział w koncercie 20-lecia audycji
                         "Gitarą i Piórem"
                         (transmisja "na żywo")
 
 
Z nadzieją na spotkanie koncertowe,
w imieniu caaaaałej Galicji,
POZDRAWIAM Panią BARDZO!
 
Lidka Jazgar
 
Pani Lidko!
 
Juz to wszystko było a ja cały czas w lóżku...ale pozdrawiam serdecznie-Magda U

 

i jeszcze bonus drogowy

 
 
Byloby śmieszne, gdyby nie bylo takie smutne...MU
 

 

do załogi

 

Dlaczego strona nie jest aktualizowana? Oprócz korespondencj,i inne pozycje na tej stronie są niezbyt aktualne.. szkoda..

Pozdr serd

Ela

Mam wrażenie, że załoga po prostu należy do niezbyt aktualnych ludzi i dlatego są problem z uaktualnianiem. Ale staramy się...
Pozdrawiam w imieniu załogi.

 

1 grudnia 2006

 

Droga Pani Magdo!
 Byłem wczoraj w Przechowalni i tak mnie naszło na wspomnienia
chlip-hopowe. W związku z tym pomyślałem sobie, że napiszę kilka miłych
 słów do miłej Pani Magdy i podeślę Jej uśmiech nieśmiały :-)
 A do listu dołączam krótki tekst własny:

 BALLADA O CZARNYM KOCIE
Jest wielki, stary, ale psotny,
 Zwinięty w kłębek, sobie śpi,
 Błyszczącym okiem na nas łypie
I grzbiet wypręża, który lśni.
 Na czarnej sierści kłaki siwe, W zasadzie srebrne – zrzuca w kąt,
 Drogami swymi lubi chodzić,
 Bo wszechświat właśnie, to jest kot.

Jest wielki, stary, ale psotny,
Zwinięty dookoła nas,
I rozlał mleko w galaktykę,
Nie liczy się dla niego czas.
 A dla zabawy kłębek toczy,
 Nie jest to jednak włóczki splot,
 Lecz kule planet i orbity,
 Bo wszechświat jest jak czarny kot.

A srebrna wstęga meteoru,
 To siwy kłak, co z grzbietu spadł,
 Księżyca żółtym okiem patrzy
 Na senne plamy naszych miast.
 Nie zawsze kot przynosi pecha,
Gdy na kolana skacze w lot,
 Do nóg się czasem będzie łasić,
 Nie taki zły, ten wszechświat kot.

 Pozdrawiam serdecznie i ciepło,
 Piotr Cieński

 P. S. Zapraszam na stronę http://www.cienski.magres.net
 :-)
Panie Piotrze !

Dziękuję i pozdrawiam pana  i kota wszechświata- w zasadzie siwa MU

 

Dzien dobry
Zaczne od podziekowan dotyczacych poszerzenia mojej wiedzy odnosnie dwoch odrebnych warszawskich kabaretow "Dreszczowiec" i "Dreszczowisko". Nie wiem czemu, ale mialem takie przekonanie, ze jeden jest kontynuacja drugiego. (...)
Pytanie dwudzieste
20/ Wystapila Pani m.in. w "Diabelskiej górze" - widowisku muzycznym wg Ireneusza Iredynskiego i programie rozrywkowym "Piramida Hopsa". Ten drugi tytul pozwoli mi podzielic sie z Pania taka refleksja, ze kiedys chyba zdecydowanie latwiej bylo bawic sie slowem, niz teraz. Czy podziela Pani moje zdanie?  I czy samu lubi Pani taka zabawe w rozrywkowa nowomowe. Czy nie sa Pani obce np. czeste anagramy albo metagramy?

aineiwordzoP

Jacek Górski
(D.J.J.A.C.K.)
 
Panie Jacku!
 
1)W "Diabelskiej Górze" wystąpiłam razem z Piotrem Fronczewskim.Było to cos w rodzaju próby opisania uczucia młodych ludzi piosenkami- wierszami I.Iredyńskiego z muzyką Jurka Derfla.Reżyserowała "to cos" chyba Basia Borys Damięcka.To mógł być rok 1974... 1975 .Nie pamietam dokladnie.Ale pamietam kilka pieknych piosenek,np;"Mapy sa nam niepotrzebne".
2)Z "Piramidy Hopsa"pamietam natomiast piosenkę  pt:"I jeszcze jak, rzekł Findley", ktora śpiewałam z Piotrem Fronczewski i Jerzym Bończakiem(oczywiście byli mlodziencami...)I pamiętam że ten tytul i scenariusz wymyślil  scenograf  Jacek Hohense,a rezyserem była Krysia Boguslawska.Chyba 1974 rok..?
3)Nie wiem , myslę że i dzisiaj sa tacy , ktorzy wolą bawic sie słowami niz grami komputerowymi.Chociaz nie sledze tego zjawiska.Nie sa mi obce ale i niesa mi bliskie.Wiem że są.Na przykład gdyby mój ukochany Staszek TYM calą ksiązkę pt:"MAMUTA TU MAM" napisał w ten sposób-oszalałabym z wysiłku umyslowego,zupełnie niepotrzebnego ...Pozdrawiam serdecznie-REMU ADGAM
 

 

:-) , och ten Zorro! Dziękuję za zdjęcie – nowy aparat miałam zaszczyt dotknąć, ale Komorowa odwiedzić nie mogłam – wykonywałam przyjacielski obowiązek, który był wyjątkowo przyjemny. Liczę jednak na Ateneum w styczniu, a nawet nie tylko na Ateneum.

Jeśli chodzi o moje uczucie do Zorro, to ono z założenia jest platoniczne i na wesoło i niech tak pozostanie. Niech sobie więc Zorro lubi być sam, byle niezbyt często. Uprasza się o przerwy w ulubionym zajęciu na różne sceniczne ekscesy.

Dziś zamiast cieszyć się słonecznym dniem tkwię od rana przy komputerze i przygotowuję się do Ważnego Zebrania. Taki lajf :-).

Jutro zaś będę uprawiać sport ekstremalny, jak to nazwał kiedyś Zorro, czyli będę „chodzić przed 9 rano”, co więcej ja będę filozofować od 7.15 do 8.45! O takiej porze to można tylko filozofować...:-) Wczoraj prawie zasnęłam nad filozoficznym artykułem na temat różnych teorii wychowania – jejku, ależ można zagmatwać konkretne i jasne poglądy...

A Pani w Dzierżoniowie i Legnicy – dobrej publiczności i miłych dni.

Dziękuję za „a może nawet ...” :-) – w tej sytuacji nie straszne mi Ważne Zebranie – Idę!

Pozdrawiam i proszę na siebie uważać podczas licznych wojaży.

Joasia

Wysyłam coś miękkiego, ciepłego i miłego dla Pani :-) na te jesienne dni.

Joasiu - filozofie poranny!

 

1)Bardzo mi imponujesz tym studiowaniem.Naprawdę!

2)Juz i koty jakby mądrzejsze...

3)Wydaje mi sie że Dzierzoniów i Legnica były przed wiekami...ale milo bylo bardzo, to nie ma to tamto...i publicznośc i organizatorzy.

4)Taka jestem stara że juz nie pamietam czego dotyczylo to "a może nawet",ale bylo ci milo a to najwazniejsze.Filozofuj!-MU

 

 

 

 

Szanowna Pani!, 

 
I Pani TAM była?!
Zazdrość mnie zjada jednym chłapnięciem szczęk, no, dosłownie, no....ech....
Cerva
 
(zdjęcie z re-we-la-cyj-nej strony www.onephoto.net , polecam gorąco i tym polecaniem przepraszam autora, że: a) nie pamiętam kto on taki, więc zdjęcie bez podpisu, b) że o zgodę nie pytam (powód: vide pkt a ....)
 
Cerva!
 
Boję sie że zje panią do końca, bo ja tam byłam juz chyba 8 albo 9 razy...Pozdrawiam serdecznie i życzę tego samego!!!MU 

 

Kochana Pani Magdo!

Dawno do Pani nie pisałam ale cały czas tu zaglądam. Spacerując między listami zaciekawiła mnie jedna rzecz. Gdzie Pani synowie uczą jazdy na nartach? Czy każdy może się do nich zapisać?

Pozdrawiam, jak zwykle bardzo serdecznie.

PS. Chciałabym jeszcze zapytać.. Kiedy znów będzie Pani miała swój recital w Warszawie? Bardzo chętnie bym przyszła.

Miałam w planach listopadowe KARAOKE bo wypadało dokładnie w dniu moich urodzin. Musiałam jednak jechać na kilka dni do Katowic – przeprowadzałam tam kontrolę finansową. Cóż, bywa i tak..

Całuję, Asia.

 

Asiu!

 1)Moi synowie teraz nie uczą,bo Mateusz pacuje a Franek studiuje.Obaj w Irlandii.Ale trenowali male dzieci w Towarzystwie Narciarskim ,na gorce w Parku Szczęsliwickim.I jak wroca do Polski to pewnie znowu zaczna to robić.

2)W Warszawie chyba nieprędko.To jest za duzo smutku naraz.Nawet dla spiewajacej...

3)Bywa i tak.POzdrawiam serdecznie-MU

 

Miasteczko Bełz i stadion...


Pani Magdo Miła
Znalazłem niedawno interesującą witrynę krótkich filmów -
www.yuotube.com.Można tam zobaczyć i posłuchać we fragmentach filmów wielkie
gwiazdy kina.I na przykład piękna Rita śpiewa "Amado mio",i Marlena o
pięknym chłopcu,i Marilyn "Kiss me",i Marek Grechuta o Krakowie,i Violetta
też śpiewa.Cholera,proszę wybaczyć,Kaliny nie ma.Ale..."Wbiłem" sobie Magdę
Umer i wyszukiwarka witryny pokazała..."Maiasteczko Bełz".Śpiewa Pani (z
offu) na tle brzydkiego straganiarskiego stadionu dziesięciolecia.Czy to
jest jakiś tzw.videoklip.I jeszcze maleńki kawałeczek Pani występu,może
festiwal,"Pamiętasz była jesień".No,co ja mam o tym myśleć?Czy ja w ogóle
muszę myśleć...Pozdrawiam czule.Piotr G.

Panie Piotrze!

W ogóle pan nie musi myśleć na ten temat.Po co sie denerwować jeszcze tym
...?Pozdrawiam serdecznie MU

Wysłałam Pani serię "fotoodludzioodpoczynkową" :)))



 
E!
 Och jak ja bym sobie teraz chociaz na dzień wpadła do Kazimierza...dziękuje MU

 

Kochana MU musiu,
Czy znalazłaś płytkę ? Ja znalazłam bloga. Wpisałam sie nawet pod zdjęciem pięknej Pani zapominając że to o "pięknie ze zdjęcia" miałam pisać, a toć dlatego że zauroczyłam się pięknem bloogowych słów Imaginy i Andriuszy. Pod wpływem tych słów wpadłam na pewien szatański pomysł. Co wymyśliłam ? O tym już wkrótce.
 
AODT!
 
1)Płytke może i znalazłam,ale nie miałam czasu jej przesłuchac.A teraz juz nie pamietam gdzie jest...ale kiedyś sie znajdzie.
2) no to czekamy na wkrotce.Pozdrów Tajaksa -Magda

 

Pani Magdo, witam i z radoscia donosze o odkryciu pani strony a jeszcze z wieksza radoscia  podziekowac za kochany  usmiech......wiem ze brzmi to dziwnie, ale w Rosetto wlasnie byl mi tak bardzo i wlasnie w tym momencie potrzebny....... niesamowite!.... ale nie jest pani aniolem?....a moze....?  ten usmiech co pani mi go podarowala , dodal mi "skrzydel" ( no moze przesadzilam ale wszystko inaczej mi poszlo!)
Wiem co to jest odpoczynek i wiem jak bardzo chce sie go wykorzystac ale wtedy jak przechodzila pani z Krystyna Janda kolo mojego stolika i uslyszala mowe polska....przeslala pani ten swoj sliczny usmiech a przeciez mogla pani przejsc zupelnie obojetnie ( skad pani wiedziala ze on jest mi tak potrzebny?)  i mysle ze to u pani zawsze mnie zachwycalo ....ten spokoj i ta wspaniala melancholia, zreszta kocham pani spiewanie i one czesto pozwalaly mi przejsc fajniej przez zycie, dzieki!
Szkoda ( i moze dlatego pisze!)  ze nie chcialam pani psuc tej radosci odpoczynku ale .... taaaak barrrrdzo, naprawde bardzo chcialam z pania, pani Magdo "pogadulic" ale  wiem co to znaczy wyrwac sie od ludzi,  pracy i rodziny a ze sama kocham Toskanie i tam co roku bywam, tak ze nie chcialam pani zaklócac odpoczynku...i mysle ze dobrze zrobilam, dobrze?
Wspaniale jeszcze do tego byc tam z  kochana kolezanka, musze powiedziec .... ze bardzo pani zazdroscilam  ale  teraz  przynajmiej wiem skad  pani  emanuje taka radoscia i cieplem i pieknem.....................to,  przyjazn, prawda? 
przesylam pozdrowienia Joanna
 
Joanno z Rosetto!
 
1.Chyba nawet pania pamietam...
2.Ja lubie usmiechac się do ludzi,ale dobrze zrobilaś.Uważam że taki usmiech jest lepszy niz zdawkowa wymiana zdań
3.Wtedy bylo nam bardzo dobrze i milo, wyrwałysmy sie z domu i z pracy i ciągle chichrałysmy jak licealistki...
4.Zawsze powtarzam,że przyjaźń to cos najcenniejszego.Mam szczęscie przyjaźnić sie z kilkoma wspaniałymi osobami,bez ktorych moje zycie byloby duzo smutniejsze i mniej ciekawe.Krysia do nich nalezy.Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na letnim szlaku!MU   

           dla pani Joanny            

 

       

Szanowna Pani Magdo
(o ile wolno mi tak powiedzieć)
 
dziękuję za spotkanie z Panią podczas wczorajszego spektaklu w Teatrze Ateneum.
 
Pani urok powoduje, że - wbrew temu, co twierdzi Pan Andrzej Poniedzielski - czas potrafi się kropnąć do tyłu, albo przynajmniej stanąć dęba.
 
Dziękuję jeszcze raz. MIK
 
MIK(...)u!
 
No naprawde ,pan to potrafi powiedziec kobiecie w latach coś miłego...jeżeli pan jest panem , bo to tajemniczy podpis.W każdym razie dziekuje serdecznie i  bardzo chetnie udam że wierzę-pozdrawiam serdecznie-troche mlodsza MU

 

upływajacy czas

 
Witam Pani Magdo!
 
Jak to wspaniale że dzięki "technicznej cywilizacji" możemy z sobą pogawędzić.
Mam sześćdziesiąt lat, czy pamięta Pani swoje kameralne koncerciki "perełki" na Wójtowskiej w owych smutnych szarych czasach.
Obdarowała mnie Pani w trakcie  takiego przemiłego wieczoru uśmiechem i pozwoliła ucałowć swoją rękę a ja przygotowany wcześniej ofiarowałem Pani skromny bukiecik w podziękowaniu za Pani sentyment i ciepło którego nam w tamtych czasach bardzo brakowało.
Słuchając Pani potrafiłem zapomnieć o wszystkich niedoskonałościach i przykrościach dnia codziennego.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego 
Andrzej z Warszawy
 
 
Andrzeju(Panie) z Warszawy! 
 
Ja to sie dzisiaj czuje jakbym mała urodziny albo nie wiem...dziękuje bardzo!Oczywiście pamietam tamte czasy.Piwnica na Wójtowskiej to bylo moje ukochane miejsce do wystepowania w Warszawie.Ciekawe czy ona jeszcze istnieje...pozdrawiam serdecznieMU
 

 

Chlip-hop w Tomaszowie

 
Dziękujemy bardzo!MU + Załoga

 

 

Witajcie
 
zwracamy się do Was, naszych stażystów i przyjaciół z prośbą o pomoc.

 
 Nasz projekt po selekcji formalnej i merytorycznej rzeszedł przez wszystkie sita i dostał się do finału w konkursie "warto być za"  organizowanego przez Kompanię Piwowarską.
 
Dotarliśmy, po selekcji formalnej i merytorycznej, do finału konkursu o dotację na działania przeciwko wykluczeniu społecznemu zorganizowanego przez Kompanię Piwowarską.

 
Konkurs nosi nazwę WARTO BYĆ ZA.
Informacje o konkursie znajdują się na bilbordach, w ogłoszeniach w prasie i reklamach TV oraz na stronie WWW.warto.eu.

 
Z 19 finałowych wniosków zostanie wyłonionych 9, które otrzymają dotację.Teraz decyduje już ilość głosów oddanych na organizację.
       
Żeby zagłosować na nasz projekt można:
 

·        Wejść na stronę WWW.warto.eu , odnaleźć nasz projekt


 

(kategoria 100 000, nr 15) i klikając oddać głos


 

·        Wysłać SMS o treści Warto.15 na numer 7138 (koszt brutto 1,22 zł)


 

·        Poszukać kuponów w prasie i wysłać na podany tam adres

 

Prosimy, poinformujcie wszystkich Waszych znajomych, każdy głos się liczy!



 

Tak wygląda finał tego konkursu, stąd nasza prośba o pomoc.


 

Dziękujemy w imieniu Podopiecznych

Programu Pomocy Osobom z Autyzmem i Ich Rodzinom

 

Stowarzyszenie Terapeutów

 

17 listopada 2006

po karaoke :)

 

Pani Magdo,

Dziękuję za wieczór, pięknie spokojne i nastrojowe było to dzisiejsze spotkanie. Dopasowało się do moich odczuć i przeżyć ostatnich. Poczułam się jesiennie otulona tym nastrojem i Pani ciepłem.

    Jeśli chodzi o Zorro, to ja nie mam słów – coraz bardziej podziwiam i uwielbiam. Boszz, jeszcze się zakocham na stare lata jakże nieszczęśliwie... Niebezpiecznie mnie do tego przybliża cotygodniowy wpis w bloogu, o „karaoczeniu” nie wspominając...

Pozdrawiam i dobrych dni Pani życzę

Joasia

 

Joasiu!

 

Nie będziesz odosobniona w tym ,jakże nieszczęsliwym , zakochaniu się. Obserwuję co sie dzieje za kulisami.Niewiasty odchodzą od  zmysłów a Zorro niestety od nich.To znaczy od tych niewiast.Ja mam wrażenie że Zorro lubi byc sam. I tak to w tym zyciu sie  dzieje.Pozdrawiam serdecznie a moze nawet przytulam.Zamiast Zorra(póki co)-MU

Dla Joasi-Zorro z ostatniego Chlip-Hopu. w Komorowie Fot:Ewa Całka(Nowym aparatem!)

 

 

Dzień Dobry pani Magdo
 
Na wstępie przepraszam, że tak późno lecz miałem trudny tydzień na uczelni:-)
 
To część z naszych zdjęć z ostatniego spotkania ze studentami we Wrocławiu.(...)
 
Pozdrawiam serdecznie
Jakub Piasecki
 
PS. Jeszcze raz dziękuję za wspaniałe spotkanie i Pani osobę na polskiej scenie...

 

 
 

Panie Jakubie !

 
Dziękuje bardzo!Ale tam było milo!!! Pozdrawiam serdecznie MU

 

Magdo Kochana!!!

 Coraz mi Pani bliższa po tym pisaniu bloga. Nie wiem czy instenieje
 już jakiś formalny klub MU, ale ja pragnę mieć taką czarną koszulkę z
 pani podobizną, jak te dziewczynki zaprzyjaźnione na jednym zdjęciu w
 listach. Jak to zrobić? Jak to zdobyć? To już niemal rok temu ten
 recital grudniowy, a ja pamiętam jak dziś...I tęsknię za Warszawą i
nie raz zazdroszę bliskości przebywania i obcowania, w różnych
 przedsięwzięciach udziału brania. Te wieczory Karakoe....ach.
>Póki co moją poetyzowaną prozą życia jest Nauczycielskie Kolegium
 Języków Obcych. Zostałam studentką anglistyki i za 3 lata już będę
 miała pełne uprawnienia do wszelkiego w szkołach i nie tylko uczenia.
 Ale jakie tam przedmioty....Liretaturoznastwo i Językoznastwo,
Fonetykę, Historię Anglii i USA .....i punkt programu Gramatyka
Opisowa - istna abstrakcja. Oczywiście wykładowy - angielski. I to
 native speakerzy...Jest ciekawie, mili ludzie i chociaż dużo trzeba
się uczyć widzę w tym sens. Ja nie chcę wyjeżdzać z kraju z powodu
braku pracy. Kocham mój kraj, chociaż jak tylko spojrzę na
 scenę polityczną robi mi się źle...dlatego staram się nie patrzeć i w
 końcu "robić swoje" - to chyba najwięcej ile człowiek może zrobić w
 obecnej sytuacji dla Ojczyzny i dla siebie przy okazji. Zatem kupujemy
 domek z ogródkiem w spokojnej dzielnicy. Myślimy o dziecku i o psie ;)
 Mój mąż tak bardzo zakochał się w PONach czyli Polskich Owczarkach
 Nizinnych, że codziennie jak tylko wraca z pracy - jest oglądanie
coraz to nowych zdjęć, czytanie o rasie i poszukiwanie szczeniaków.
 Dzisiaj i mnie chyba trafiła ta miłość, bo psiaki są piękne, mądre,
zjawiskowe...Żeby zdobyć takiego musimy się wybrać, aż pod Warszawę do
 Tłuszcza jakiegoś czy coś...a może pani co wiadomo na temat hodowli
> tych psów? Przesyłam zdjęcia i proszę wybaczyć,że ich dużo....ale
 są poparte wielką miłością ;) Jesień już zimowa mija u mnie raczej
 bezobjawowo...sporadycznie coś tam - jakaś łza czy smuteczek, ale
 ogólnie jest szczególnie. Celebrujemy kolacje z mężem, spacery itp.
 itd. wszystko to jakieś bardziej optymistyczne po ślubie i chyba
 zaczynam się cieszyć, że uciekam powoli od młodości....Młodość w moim
 życiu bywała bardzo trudna - wrażliwości i wsółodczuwania (empatii) nie
 wyrwę z serca, ale im człowiek starszy tym jakoś potrafi sobie lepiej
 z tą burzą emocji radzić...Chociaż nie zawsze, ale..... Tymczasem
 Przytulam mocno, radośnie i pytam o płytę Grzegorza T. poświęconą
> Grechutowym pięknym piosenką...i o pani antologię??? Były by gotowe
 prezenty na Święta. JP

 ps. Ten ślub w Bangalore to Vahana czyli brata pięknej Rachany. Ona
 sama marzy o podróży do Polski w czasie Świątecznym, jednak chyba
 tylko na marzeniach się skończy z powodów finansowych. Pokochałyśmy
 się od pierwszego wejrzenia można by rzec...teraz nasze internetowe
 rozmowy często kończą się łezką w oku i tęsknotą, aleogromnie się
 cieszę, że mam bratnią duszę tam w świecie o zupełnie innym tempie
istnienia, pozytywnego nastawienia i ciepła ogromnego bo
 wewnętrzego...
 Pozdrowienia,
 Jolanta

Młoda mężatko na chwilę przed kupieniem domu z ogródkiem  i Polskiego
Owczarka Nizinnego, ktora nie chcesz wyjeżdżać z Polski!
1. Psy piekne! Chociaż szczególnie wymagany  brak uczulenia na sierść !!!
2.Płyta Grzesia za chwile w sklepach(chyba 24 go listopada)
3.Antologia w przyszłym roku.
4. Uciekasz powoli od młodości?!Mnie się to do tej pory nie udało...Żebym
nie wiem z jaką prędkością uciekała.
5.Pozdrów męza ,Rachanę i Vahana. I trzymaj się .Właśnie  minęła połowa
listopada!!!TYLKO połowa została...MU

 


 

Epikurejska radość życia w liryce Agnieszki Osieckiej

 
"Dzień dobry" mówi Monika Sitko. Czy "Epikurejska radość życia w liryce Agnieszki Osieckiej" została już oceniona? Pozdrawiam gorąco, życzę pozytywnych myśli w długie jesienne wieczory.
 
Pani Moniko!
 
Przeczytałam!!!Bardzo tam jest duzo ciekawych spostrzeżeń, chociaz oczywiście jest to styl teoretyka literatury.Tak nam każą pisać te prace magisterskie :anafory, epifory, metonimie, synekdochy...to warto oczywiście wiedzieć.Ale idealnie byłoby gdyby te nasze prace(mówie także o swojej , napisanej w 1973 roku)mogli sobie czytac ludzie bez wykształcenia polonistycznego...pozdrawiam serdecznie-MU

 

Kochana Mu!

Ja jak zwykle piszę nocami, bo jestem nocnym markiem. Noc to dobry czas na pisanie tekstów piosenek, wystarczy klawiatura komputera i dobra muza na uszach. Spokój wewnętrzny, skupienie, moja dłoń ślizga się po klawiszach, a palce stukają, w jakimś dziwnym i bliżej nieokreślonym rytmie. To szybciej, by myśl nie uleciała spłoszona jak ptak, to wolniej by poukładać słowa w piękne zdania. Pisanie daje mi jakąś tajemną moc, przenosi w otchłań poezji, która mnie wciąga, a ja nie chcę się z niej uwolnić, czuję wewnętrzny spokój.

  Piszę do Pani, bo szukam nut do piosenek Marka Grechuty (moja mama mówi, że kto nie lubi piosenek pana Marka, nie zna się na muzyce), szukam utworów "Zadymka" i piosenki z filmu Krystyny Jandy "Pestka". W bibliotece muzycznej w Olsztynie nie mają, a w internecie też nie znalazłam. Czy ktoś może mi pomóc, będę ogromnie wdzięczna. Teksty można znaleźć, ale z nutami niestety ogromny problem. Akompaniator nie ma czasu, by spisać je dla mnie, bo ciągle gdzieś koncertuje, a teraz jeszcze leży w szpitalu poturbowany po wypadku. Naszczęście nic groźnego mu się nie stało. Bardzo proszę o pomoc:) Pozdrawiam jesiennie, ale nie smutno.Anialek

Ps: Zasyłam obraz Hieronima Skurpskiego "Nokturn nad jeziorem Limajno"

 

Kobieto ktorej palce stukaja nocami w jakimś dziwnym i bliżej nieokreslonym rytmie!

1. Wewnętrzny spokój to rzecz bezcenna.Nie mówiąc o tajemnej mocy .Pisz i już.Taki twoj los.

2.Ja nie mam żadnych nut.Zadnych- nawet swoich piosenek.Nikt rozsądny nie odważyłby sie ich mi powierzyć...Ale mam nadzieje że lada chwila ktoś zajmie się tym dokładnie na stronie internetowej Marka Grechuty .Szukaj, pytaj i przynaglaj, bo to będzie potrzebne nie tylko tobie.Pozdrawiam MU

 

 O jesiennym blogu i nie tylko


Dzień dobry droga Pani Magdo,

Udało sie, za drugiem razem, ale udało się dostać na blog (do blogu?) Pani i
Pana Andrzeja. Dobry dzień! Chciałam wpisać komentarz do Pani ostatniego
listu, bo o samych miłych osobach w nim Pani pisze - Pan Jeremi, Pan Marek,
a wydaje mi sie, że te wakacje to mogła być Pani ulubiona Toskania, którą i
ja lubię bardzo (chyba z wzjemnościa).
Pani Magdo, myślę że listopad i jesień w ogóle to pora na wspomnienia i
dobrze i trzeba, bo rzeczywistość skrzeczy, jak pisał poeta i żaden normalny
człowiek za nią nie nadąża.
Często sięgam do wspomnień i książek Pana Jeremiego, czy Agnieszki
Osieckiej, i to dodaje mi otuchy. Skończyłam dwa dni temu czterdzieści lat,
tydzień temu zaczęłam studia podyplomowe z zarządzania, bo w pracy muszę
zarządzać i dobrze jest być z zarządzaniem na bieżąco.
Prawdę mówiąc, wolałabym na przykład postudiować podyplomowo komunikację (tę
międzyludzką, gdyż czasem jest trudno komunikować nawet z własnym dzieckiem
lub mężem) bądź psychologię, ale tak to jest, kiedy człowiek nie ma dość
charakteru, aby losem pokierować i da się wykierować na kierownicze
stanowisko w strasznej firmie samochodowej, a odejść szkoda, bo dziecko
zaczęło studia socjologiczne w pięknym mieście Krakowie (kosztuje) i nowy
dom (też kosztuje), a przecież chcemy jak najszybciej wyjść na tzw. prostą
finansową...
Więc póki co wspomagam nasze działania rodzinne i obiecuję sobie, że wkrótce
zmienię pracę na taką, która choć trochę będzie mnie interesować.
Tymczasem leczę chore gardło i nadrabiam zaległości w czytaniu (mąż właśnie
zakupił na moją prośbe wspomnienia o Marku Grechucie, w którym podobno się
kochałam, gdy miałam 5 lat, a teraz kocham się w mężu, choć czasem denerwuje
mnie jego nieczułość do zwierząt) oraz zagadki kryminalne Toni Turnau
(zdolna jak ojciec!) i Michała Rusinka. Skończyłam lekturę Steffena Moellera
o Polsce - autor bardzo stara się, abyśmy polubili go jeszcze bardziej, ale
kilku spostrzeżeniom na temat naszego charakteru nie sposób odmówić
słuszności.
A więc są tacy, i to zza zachodniej granicy, którzy w Polsce widzą swoje
"miejsce na ziemi"!
I tym optynistycznym akcentem, kończę mój pesymistyczny i długawy wywód.
Pozdrawiam listopadowo z Sosnowca
Zaczytana Agnieszka

PS. Kiedy zawita Pani (może z Panem Inżynierem Andrzejem P.:) na Śląsk?
Przydałoby się trochę słońca tej zimy!

Zaczytana Agnieszko z chorym gardłem !
1.Na razie więc wychodź na prostą finansową.Skoro  mówisz że to
najważniejsze...
2.Pracować w pracy ,ktora ani troche nie interesuje...nawet sobie tego nie
potrafię wyobrazić.
3.Ja także dostałam przedwczoraj  książke o Marku od Wojtka Majewskiego i
mam zamiar przeczytać ją w pierwszej wolnej chwili.A książkę Tosi pana
Michała zamówię sobie na Gwiazdkę.
4.To pewnie  kompromitujace ,ale nie bardzo wiem kto to jest pan Stefan
Moeller?Więc odważnie pytam-kto to jest?
5. Wydaje mi sie że Śląsk nas nie zaprosił jeszcze.Ale wszystko przed nami.
6. Oj przydalo!U mnie dzis stalowe niebo i  siny deszcz.Ale pozdrawiam
slonecznie-MU


 trochę slońca dla pani Agnieszki ze Śląska

 

Kapelusz przeciwjesienny
 
E!
 
Juz zaczyna działać.Dziękuję_MU

dla e-  znajome buty jesienne

 

zdjęcia dla Buby i uściski dla Pani


 Cudna Pani Magdo,
 (Mado Numel - jak mawiał mój syn Mikołaj słuchając kołysanek:
 Tulnau i Mada Numel [o wymówienie imienia 'Grzegorz' się nie
 kusił]),
 

zatem Pani Magdo, lata minęły, odkąd pisałam do Pani na stronę/na stronie. Lata ze
 trzy. Ale bywam regularnie, chłonę listy i zdjęcia. Piękne dzięki
 za nie. A teraz jeszcze blog z Panem Poniedzielskim. W sercu mi
(nam) się przewraca od tego dobrostanu! Cudowności i smakowitość.
Przytulić tego, co miał ten genialny pomysł. Przytulić serdecznie.
>
Przypomnę się - ja o ta od pesto, którym się zajadałam, kiedy mój
mąż w Wigilię 2002 złamał nogę na wale wiślanym śmigając na
sankach z synkiem. Noga sprawna, po dziś dzień na śrubach, ale
działa.
 W międzyczasie mieszkałam przez moment w Alzacji i zrobiłam tam (w
muzeum zabawek) zdjęcie dla Pani (i dla Buby).

 Załączam.
 I zdjęcie.
 I uściski serdeczne.

 Kinga W.

Pani Kingo!

Jak dobrze że pani napisała, bo ja chciałam wiedzieć jakie sa długotrwałe
skutki tamtej sanny!Proszę serdecznie pozdrowić męża i dziecko-MU
p.s.Buba bardzo dziekuje za zdjęcie z Alzacji!


 

dla pani Kingi-fot.Ewa Całka

niestety zdjęcia się załodze nie wyświetlają...ale pozdrawiamy.

 

Droga Pani Magdo U.

 

Dobrze mieć świadomość, że ktoś taki jak Pani czyta te wszystkie radosne i mniej radosne listy od nas wszystkich.

Pani porady, dobre i czułe słowa, dostarczają tak bardzo w dzisiejszych zabieganych czasach potrzebnego ciepła.

Chyba mamy już za sobą tę cudowną, polską jesień ze snującym się „babim latem” (chociaż ja tak naprawdę zbyt dużo babiego lata tegorocznej jesieni nie spotkałem).

Patrząc na aurę za oknem, coraz trudniej sobie zanucić:   

W żółtych płomieniach liści, brzoza dopala się ślicznie ,

Pozostanie ponucić:

Grudzień mi stuka za grudniem,

Styczeń ucieka za styczniem.”

Muszę się przyznać, że lubię i tę wielobarwną, słoneczną jesień, i te zamglone szare i brudne krajobrazy późnojesiennych dni.

Na wszystko starczy miejsca pod wielkim dachem nieba.

Należy cieszyć się oferowanym przez przyrodę bogactwem nastrojów. U mnie za oknem szaruga, a w domu ciepełko niepowtarzalne w kręgu mi najbliższych osób: mojej żony i synka, który kilka dni temu dumnie obchodził swoje 11-te urodziny. Dla nich „obowiązkowo” Pani Magdo znajduję czas (według Pani wskazań).

 

PS.

Jeżeli chodzi o klucz do oznaczania roślin wyjaśniam, bo brzmi faktycznie dość tajemniczo – to nic innego jak kolejna opasła książka w moim życiu, dzięki której na podstawie „listków, płatków i bławatków” można nazwać najdziksze i najrzadsze okazy roślinek. Wyjaśniam, że z uwagi na porę roku od niedawna z torby klucz przeniósł się na półkę mojego pokoju i krzyczy sobie pewnie: „byle do wiosny”.

Ja jeszcze nie!!     

 

Pozdrawiam czule

Krzysiek - Lustrzak

 

Ojcze ,mężu i znawco roślin!

Rzeczywiście z babim latem w tym roku było krucho.Przynajmniej u mnie i u pana.Pozdrawiam rodzinę i wszystkie ważne opasłe książki w pana życiu-MU

 

roślinka z Indii- dla pana Krzysztofa

 

Droga Pani Magdo


Proszę o pomoc. Chciałabym się dowiedzieć czy istnieje jakieś nagranie
przedstawień pt Biała bluzka, Apetyt na czereśnie, albo innej sztuki
Agnieszki Osieckiej. Czy wie Pani może w jaki sposób mogłabym je zdobyć? Mam
zamiar opowiedzieć o Agnieszce Osieckiej i jej twórczości na mojej
prezentacji maturalnej. Chciałabym zrobić to żetelnie, dobrze i dokładnie,
powiedzieć prawdę, z należytym szacunkiem. Dlatego uważam za konieczne
obejrzenie sztuk AO (i nie tylko dlatego równiez dlatego że uwielbiam
twórczość AO)(albo przeczytanie. Może dysponuje pani scenariuszami i zechce
się pani nimi podzielić?) a z racji wieku nie mogłam ich zobaczyć na żywo.
Bardzo będę wdzięczna za wszelką informację.
Pozdrawiam, paulka162

Paulko 162!

Mam nadzieję ,że te sztuki sa w archiwach TVP.I że kiedys komuś przyjdzie do
glowy aby je wyemitować ,albo wydac na dvd.Proszę sprobowac napisac do
fundacji "Okularnicy">Może oni mają do tego dostep.Ode mnie jest
link.Scenariusz adaptacji "Białej bluzki" powinien byc w Zaiksie-na ulicy
Hipotecznej, w Warszawie.Pozdrawiam serdecznieMU


 

Kochana Pani Magdo!
 
Jesien, ale co tam! Kiedy czytam listy do Pani, mam wrazenie ze wiekszosc z ich autorow spiewa do Pani w duszy: "Ida deszczowe dni, idzie mokry czas, a ty tyle slonca masz. Tyle go masz, w twoich oczach myslach i twym usmiechu, tyle go masz, ze otworzyc moglabys sklep. Podaruj mi troche slonca!". :)))) A ja bym chciala podarowac go troche Pani. W Nowym Jorku dzis pieknie, slonce swieci, cieplutko! A ja zaraz polece do polskiej biblioteki i wypozycze mnostwo ksiazek. I bede rozkoszowac sie Galczynskim oraz moja nazwiskowniczka (bo nie imienniczka przeciez). :)) Pozdrawiam slonecznie, Dorota Szymborska
 
Pani Doroto z Nowego Chwilowo Jorku!
 
Jakie to jest mądre podejście do sytuacji listopadowej  w naszym życiu.Dziekuje za słońce i pozdrawiam serdecznieMU

 

Pani Magdo,
Dzisiaj moje imieniny, więc postanowiłem zrobić sobie prezent i napisać do
 Pani :-)
 Dosłownie kilka dni temu, może dlatego że akurat znów czytałem sobie
 "Listy z podróży", a konkretnie "List z przesyłką", przyszła mi do głowy
 pewna myśl. Nienatrętna, ale jednak bardzo wyrazista. Pomnik. Koniecznie
> pomnik Starszych Panów. Najlepiej róg Kraniaka i Dziwalewicza ;-) Ale
serio: skromny, nie na piedestale, ale tak zwyczajnie, jak spacerują Pan
 Jeremi z Przyjacielem, jak w owych listach. Niechby i płaskorzeźba.
> Wiem, może być tysiąc "przeciw", poczynając od tego, że za wcześnie, że
 pewnie sami Starsi Panowie w skromności swojej nie chcieliby żeby aż
 tak... Wszystkie "ale" rozumiem, a jednak trzeba - choćby pomniczek
 skromniutki. Najlepiej w Warszawie i to niebawem, bo jeszcze nas "Kutenko"
 ubiegnie, bądź "Grudziążek" jaki.
 Proszę o wybaczenie mego poniekąd nieuzasadnionego natręctwa. Jestem wszak
tylko wielbicielem Ich twórczości, dzisiaj już też starszym panem, który
> pierwsze Kabarety oglądał będąc jeszcze w "podstawówce".
Może wypadałoby najpierw z bliskimi Pana Jeremiego i Pana Jerzego
 porozmawiać. Nie wiem, jak zareagowaliby na ten pomysł. Jako człowiek
 najzupełniej prywatny nie mam właściwie możliwości dotrzeć do
 zainteresowanych. Bałbym się zresztą posądzenia, że chcę zbić przy tej
 okazji jakiś prywatny kapitał, czy też, jak to mówią, "zaistnieć
medilanie". Dziękuję, nie jestem zainteresowany.
Chciałem się tylko z Panią podzielić moim pomysłem. Może już ktoś o tym
 wspominał, jeśli tak, to dobrze.
> Pozdrawiam serdecznie
 Witold Wiszniewski

Panie Witoldzie!

Juz kilka lat temu, w Tarnowie postanowiono stworzyć Ich pomnik...ale chyba
na postanowieniach sie skonczyło...chociaż rodziny sie zgodziły..Ja bym była
za tym, żeby najpierw stworzyć NAPRAWDĘ skrzyzowanie ulic Kraniaka i
Dziwalewicza, czyli mianowac nowe ulice  ( bo to swietny pomysł!)i potem to
zrobic .Tylko dobrze.Bo to co zaproponowano w Muzeum Teatralnym ubiegłej
jesieni było tak szkaradne,że aż serce boli.I w dodatku zrobiono z tego
okładke ksiązki...pozdrawiam serdecznie MU
 

 

po wycieczce

 
Czy to były dwa dni czy może jednak jeden????Mam poczucie jedności - a raczej łączności tych dwóch kwestii. Jeśli chodzi o część pierwszą, to miasto zwiedzone siłą rzeczy a poszukiwanie miejsca chlipania i hopania uwieńczone sukcesem. Czyżby zachodziły zmiany w życiu??Skąąąąd. Po prostu miły pan z kawiarni artystycznej powiedział, że taki koncert to nie u niego tylko prosto, do konca  i na skos... Skosu nie było ale ulica Komorowska oraz ciemna Zaciszna doprowadziły do celu-Tawerny. No i dla odmiany konduktora nie było, w żadną ze stron.
Takie wycieczki to jest to! Lubimy je! Wszystko dzięki tej zimie, ona wieje i zawiewa to tu to tam.za to należą się jej podziękowania.
A co by było gdyby nie tawerna??? Tego nie wie nikt.Pewnie Kłopot.
 
Podziękowania w imieniu swoim i Kłopotu.
Anula - czyli w myśl Zorra "mały dramacik"
 
Ps0. Pada. Po Drugiej stronie także??? CZy może raczej odwrotnie : słońce, radość i szczęśliwe umpa umpa??
Ps1. Lista pt. "ulubione formy aktywności"... good pomył??
 
Oj Anulo, Anulo!
 
1.To i tak cud że dojechałas na czas a w pociągu nie ukradli ci resztek dokumentów osobistych.
2.Tu także pada , buro , resztki liści ostatkiem sil walczą z wiatrem.I wiemy kto wygra.
3.Aktywności powiadasz?...mhm...to może byc ciekawe.Zgoda. UCZ SIĘ,ŚPIJ i JEDZ , bo zanikasz...MU

dla anuli-Eas i Andryou w Tawernie

 

 

 
Witam!!! Chciałabym bardzo podziękować za tę strone i za informacje na niej zamieszczone ... Bardzo pomagają mi napisac prace o pani Magdzie Umer (nie ukrywając mojej imenniczce). Chciałabym jednak prosić jeszcze o zamieszczenie na stronie, lub wysłanie mi pocztą jakiś ciekawostek, nigdzie nie spotykanych z życia artystki... Byłabym bardzo wdzięczna... pozdrawiam M.G
 
MG!
 
Ciekawostek ...chyba jednak nie wiem co to sa ciekawostki nigdzie nie spotykane z mojego życia. Ale pozdrawiam -MU

 Pani Magdo! Po raz kolejny było cudnie! na Karaoke oczywiście... udane
 urodziny przyjaciółki Moniki tym razem... Wie Pani, że "zaraziłam" Karaoke
 dużą grupę ludzi? Coraz więcej moich bliższych i dalszych znajomych mówi,
że "idzie", albo, że "musi jeszcze raz iść"... i dobrze! Ja oczywiście
 też... Przyjaciele moi już sobie wymyślili "barbórkowy" preazent dla
 mnie - hura! A jeden kolega (obecny na Karaoke) pytał też kiedy mam
>urodziny.... hahahaha - widzi Pani co się narobiło?
 A nawiazując do piękna... i zimy... to muszę powiedzieć, że po pięknym
 karaokowaniu ja poczułam się bardzo wiosennie... :)
 Mamy super zdjęcia!
 Pozdrawiam słonecznie, Basia F
 ps - tak się zastanawiam, czy te poniedziałki w teatrze, to tak
 specjalnie, ze względu na Pana Poniedzielskiego?

Basiu F!

1.Widzę co sie narobilo i bardzo mnie to cieszy!Jak ja lubie te wieczory z
Wami!
2.Nie , pobniedziałki wymysliła pani Prezes.Bo wtedy prawdziwi aktorzy maja
wolne.Chyba dlatego.Pozdrawiam serdecznieMU

 


Ojej, chyba pani źle odczytała mój list. To nie był akt desperacki, tylko
chwila słabości. A to, że nie ma słońca i do nowego roku nie ma co liczyć
na poprawę, jest niezaprzeczalnym faktem. Moim remedium jest np. teatr,
piosenka, a ostatnio też solarium, no cóz każdy sposób na dosłonecznienie
 jest dobry:) A jak poczuje, że sobie nie radzę, to z pewnością pobiegnę do
 lekarza:)

Pozdrawiam,
 margot
 

Margot!

Zgadzam się i pozdrawiam MU

 


motto dnia

"Praca w biurze to ciągła walka : do południa z głodem, od południa ze snem..." 

 

Alicjo!

 

Może ...nie wiem.Nigdy nie pracowałam w takim prawdziwym biurze.Pozdrawiam tym bardziej MU


 
 

10 listopada 2006

 

Droga Pani MU!
Jeszcze kilka dni temu cieszyłam się jesiennym bukietem z liśćmi czerwonego dębu, a następnego dnia miałam widok na jabłka w śniegowej pierzynce. Nieuchronnie więc zbliża się zima, której nie lubię, tak samo jak wyrazu nieuchronnie.Dziś już po śniegu na szczęście nie ma śladu i strasznie leje deszcz, który o dziwo nie przyprawił mnie o czarną rozpacz. "O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny"..........
 Dziękuję za gratulacje , ale z tym dyplomowaniem, to nie tak szybko...oddałam dopiero dokumentację, teraz mi to w kuratorium sprawdzą, powołają ważną komisję z ekspertami, którzy stwierdzą czy zrobiłam dosyć i zasłużyłam, odbędą ze mną rozmowę kwalifikacyjną, ocenią i dopiero nadadzą stopień awansu zawodowego...mają czas do końca grudnia. Ale już trochę odetchnęłam, co zdecydowanie poprawiło mi nastrój. Pozdrawiam............dziś........ GK
 
P.S.Do działu:polecam warto zapisać spektakl "Cieszyńskie niebo" z muzyką Jaromira Nohavicy w świetnym wykonaniu Teatru z Cieszyna. Byłam na tym spektaklu w Jabloncu n. Nisou, ale wiem, że grają go gościnnie na różnych scenach w Polsce. Warto zobaczyć.
 
GK przed nadaniem stopnia awansu zawodowego!
 
1.Ja własnie wróciłam z Wrocławia...tam zimy ani śladu...12 stopni Celsjusza . Najcieplej w Polsce.Nawet wyszlo słonce na chwilę.
2. Może i dopiero nadadzą ale juz sie nie trzeba męczyć...
3.Bo pan Jaromir to bardzo ciekawy twórca.Pozdrawiam serdecznie-MU

 

Pani Magdo Droga,
 4:18, nie mogę spać, nie mam już siły się uczyć. Nie jest dobrze.
 Dziękuję za zdjęcie z Kutna, od kiedy wyjechałam studiować 23. sierpnia
 byłam tam raz...
Oj, chyba zacznę brać jakieś "senne zioła". Ale jak zacznę- pewnie będę
 potrzebowała innych rano na obudzenie. Chociaż teoretycznie dzięki temu
 niespaniu mam więcej czasu na to, co student lubi najbardziej, czyli
naukę, prawda?
 Przytulam się, a.
 Do studentki weterynarii- przy mokrych preparatach kości były prościutkie,
 bo przynajmniej wszystko na nich było widać. A na rękach leżących od X lat
w formalinie naprawdę trudno rozpoznać cokolwiek. Ale
 powodzenia!!!Aleksandra C

Pani Olu!

A wy tu sobie  o tej formalinie i mokrych preparatach kości  tak
bezkarnie...wolalabym nie jednak.Ale pozdrawiam MU

 

Witam serdecznie,
Właśnie rozwiązywałam testy na stronie pani Osieckiej i przez nieuwagę
 niestety nie zdobyłam 100 proc. w pierwszym zestawie. Wyłożyłam się na
 banalnym pytaniu.
> A w teście drugim, czyli krótszym, troszkę wiecej strat.
 I niestey nie można się poprawić, a szkoda.
 Ale za błedy trzeba płacić.
Szukam recepty na przetrwanie najgorszego dla mnie czasu w całym roku. Bez
 ciepła i światła. A tak niestety jest prawie do marca. Kąpiele we wrzącej
 wodzie-nie działąja.
 Ulubiona muzyka-nie działa.
 Rzucanie się w wir zawodowych obowiązków-nie działa.
 Dobra książka-jw.
 Może ma Pani jakąś receptę.
 Pozdrawiam i życzę pogody ducha na tę szarość.
 margot

Margot!

Może byś poszła do lekarza?Po prostu.Czasami nie można sobie dac rady i nie
trzeba sie tego wstydzić. Nie ty jedna masz ten problem ...
Pozdrawiam.MU


troche swiatla i slonca z Toskanii-przed wizyta u lekarza

 

No, ładnie, wyszło na to, że rozpowszechniam teksty z błędami. NIEDOPUSZCZALNYMI. A chciałam dobrze...
Za pęcicką zimę również dziękuję. Mój widok z okna znacznie mniej interesujący. W Łodzi brudno, mokro, zimno, ciemno i śniegu niet. Zaczęło się...pół roku mroku.
Pozdrawiam i mam nadzieję, że moja Wrocławska Wysłanniczka Specjalna do Pani dziś dotrze (co mi obiecała) i co nieco przekaże.
K z Ł
P.S. Pół roku mroku i będzie tak:
K zŁ!
 
1. Wyslanniczka była za kulisami. Nawet dwie.bardzo miłe.
2. No to mamy na co czekać.Pozdrawiam MU

 

Droga Pani Magdo,

 W Pani jedyna nadzieja!!

>Od kilku juz lat poszukuje na rynku polskim nagrania Big Zbig Show Pani
 MISTRZOWSKIEJ REZYSERII.
Posiadam jedynie nagranie domowe, ale (co tutaj ukrywac) od tak czestego
 ogladania kaseta nie nadaje sie do odtworzenia. Moze sobie Pani jedynie
wyobrazic jak ogromna jest to strata dla calej naszej rodziny!!! byl to
> jedyny speklakt, ktory laczyl pokolenia, doskonale relaksowal i pozwalal
 po
 prostu sie smiac!

 Czy moze mi Pani pomoc, aby chociaz wskazac gdzie moge szukac dobrej kopii tego nagrania?
 Bede ogromnie wdzieczna za pomoc,
> pozdrawiam serdecznie,
 Katarzyna Czaban
>

Pani Katarzyno!

Sama bym chciala MIEC taka kopie!!!Moze kiedys Telewizji wpadnie do glowy
aby wydac to na DVD...albo chociaz wyemitowac powtórnie...pozdrawiam
serdecznieMU

Big Zbig z Piotrem M i Malym Frankiem w Ameryce...

 

a to w przerwie za kulisami, chyba po premierze...

 

Kochana Pani Magdo,
  precedens się dokonał: oto dane mi było spotkać Panią osobiście.Bardzo
  jestem szczęśliwa!
   Koncert wspaniały! Owacja publiczności na stojąco.Kilkakrotne bisy.
  A w duszy co? Oj, długo by opowiadać...Powtórzę to tylko,co powiedziałam
  Pani osobiście:potrzebujemy Pani.Jest nam Pani bardzo potrzebna!
  Proszę uważać na siebie.Przytulam.
                                     Ijasienna

Ijasienna!

To juz jesteśmy znajomymi...dziekuję bardzo za miłe słowa.Nam także bylo
bardzo miło!MU

 

Droga Pani Magdo

            Wybrałam już ostatecznie temat prezentacji na moja maturę ustną z języka polskiego -,,Motyw dziecka w literaturze i sztuce.�

            U mnie już bardzo zimno i śnieżno.

            Gdy spadł pierwszy śnieg przypomniałam sobie od razu ferie i wypad z koleżanką na narty. Ach jak wtedy było cudownie! Codziennie musiałyśmy dochodzić na wyciąg 2 km. Z nartami na plecach i specjalnym obuwiem w plecakach. Wydaje mi się ze w Bieszczadach na nartach jeździ się najlepiej...

            A co Pani na ten temat sądzi? Lubi Pani jeździć na nartach?

                                                   Pozdrawiam Agata - z miasta pachnącego piernikami 

          

P.S. Ja już nie mogę się doczekać kolejnych ferii. 

 

Do listu dodaję jedno zdjecie zrobione już jakiś czas temu :)


Agato z Torunia !
 
1.Ciekawy temat .Może tylko troche za ogólny.
2.A u mnie wieje i wieje.Męczy mnie taki za silny wiatr.Nie moglabym byc żeglarzem...
3.Bardzo lubie zimę w Bieszczadach!W szkole średniej organizowane były zimowiska w Czarnej.Ale wtedy nie było wyciągów i nikt nie jeździł na nartach.Do dzisiaj zostało mi to "nie jeżdżenie".Jeremi Przybora pisał pieknie:"a w zakresie łyżew, nart , mi nie dopisuje hart"...chociaż parę razy próbowałam.Męka noszenia tych desek, butów, kijków .Wstyd sie do tego przyznawać , tym bardziej że obaj moi synowie jeżdżą świetnie i są trenerami narciarskimi...ale lubie patrzeć jak inni jeżdżą na nartach.Bo tam chyba nie ma  smutnych ludzi i to jest budujące!Pozdrawiam MU


moje dziecko na nartach... 

 

Pani Magdo, z przyjemnością czyta mi się i listy na Pani stronie i  blooga...
 miło jest wracać...
Czy to zdjęcie Pani z Agnieszką Osiecką to niedaleko Parku
 Skaryszewskiego?
Ja właśnie pracuję nad wytycznymi do projektu rewaloryzacji tego parku,
zbieram materiały, robię kwerendę... To wymarzony projekt dla miłośniczki
Agnieszki... szczęściara ze mnie... Najmilej się spaceruje kiedy wiatr przynosi od Wedla zapach czekolady...
 mało osób wie, że kiedyś w parku stały automaty z czekoladą!!!

U Agi w Kazachstanie zima! a ja wysyłam tym razem Rudą Baśkę ze Skaryszaka
 :) jeszcze jesienną - to był ostatni ciepły dzień tej jesieni, następnego
 spadł śnieg.

 Miłego dnia! Wracam do pracy...
 Basia

Basiu!

Tak, to jest w Parku Skaryszewskim, czyli Paderewskiego.Byłysmy tam bardzo
często.Pozdrów Agę z Kazachstanu.Ruda w porzo.MU

Agnieszka i Fabryka czekolady -dla Basi F

 

Wrocław daleko, zima, ślisko, mokro... Oj!!!! Meldunek po powrocie konieczny.
 
Najmłodszy w rodzinie siedzi w fotelu i pol dnia słucha o pociągu (jak śpiewa chłopczyk), starszy 32 letni, gra w krykieta, babcia w Sochaczewie, ja w turbanie kontempluje niewyspanie... Oto przykładowy poranek.
 
czekam na raport!
 
Anula - czyli odwrotność porządku.
 
 
Anulo z problemami !
 
A ja specjalnie dla ciebie sfotografowałam we Wroclawiu jeże z kolcami.Bardzo mili ci twoi koledzy...MU
 
p.s.W turbanie?

 

Witam Pani MAgdo:):)):

Jak obiecałam meldujemy się:)
Przesyłam  pierwsze zdjecia z pierwszych chwil BRO na nowej ziemi tzn w moim mieszkanku:))
Psiak ma ok 4 m-cy i pokazuje swoj charakterek:)). Na przykład chciał wode a miska stala z daleko to sobie lapa miske przysunol:)).zdolne bydle;)A gdy właczyłam telewizor zdziwiony patrzył co sie dzieje:):)):) nie odstępuje mnie na krok:)) Lubi jezdzic samochodami bystro spoglądając za okno.:))
pozdrawiamy i donastepnego mejla:)))
Alicja i BRO:)
 
Alicjo !
 
Bro bardzo nam przypadł do gustu...pozdrawiam MU

 

 

5 listopada 2006

urodzinkiii

 
Dziś URODZINY MUńKA S!!!!!!! Składamy życzenia prawda????
 W imieniu Załogi...
 
a

W pracy...

 

a!

 
No jasne że składamy!!!PANIE MUŃKU KOCHANY-WSZYSTKIEGO DOBREGO ŻYCZY MU z ZAŁoGĄ!!!
p.s.do życzeń dołącza się Franek z Irlandii...

Franek z Irlandii

 

Śliczna, pęcicka wiosna...Dziękuję bardzo :-)
To dzisiaj, dla odmiany, "Koncert jesienny na dwa świerszcze", jakoś tak bardziej adekwatnie do panującej aury.
A dla Pana Piotra, który prosił Panią o polski tekst "Dance me to the end of love", podaję link:
Pozdrawiam serdecznie,
K z Ł
 
K z Ł!
 
1.Dzisiaj wyśle ci pęcicką (dzisiejszą!) zimę za moim oknem.Juz po jesieni...
2.Zajrzałam tam.Straszne błędy.NIEDOPUSZCZALNE!Zaraz poszukam tego tekstu.Jest wyjątkowej urody.Mądry i piękny.POzdrawiam MU 

 

Tęsknij…

 

Tańczmy, jak zagrają

nuty losu, krople dni

Sny niech w Tobie tęsknią

do niedawnej szczęścia łzy

Ty, nim skrzydło nocy czarnej

rzuci szary cień – tęsknij, za kolejnym dniem

Tęsknij

za kolejnym dniem

 

Niech zielony płomień wiosny

wiolinowo drży

w popielatym tangu

tulą się jesienne mgły

Póki serce, tak taktowne

służy rytmu tłem – tęsknij, za kolejnym dniem

Tęsknij

za kolejnym dniem

 

Płoną w nas zachodem wiecznym

całe stada słońc

Śpią ławice gwiazd wygasłych

Ciężkie chmury wron

Dotknij nieba myślą senną

ale każdym z tchnień – tęsknij, za kolejnym dniem

Tęsknij

za kolejnym dniem

 

Tęsknij – tylko z Tobą

minie cały świat

dźwięczmy struną potrąconą

przez różaniec lat

podaj duszy łyk nadziei

a marzeniom tlen – tęsknij, za kolejnym dniem           

 

Tęsknij-tylko z tobą

Minie cały świat

Dźwięczmy struna potrąconą

Przez różaniec lat

Dotknij nieba myślą senną

Ale  każdym z tchnień

Tęsknij za kolejnym dniem

 

 
 Język giętki


 Droga Pani Magdo!
 Rozgimnastykowana i radosna moja głowa po lekturze kolejnej,wyjątkowej
 książki Małgorzaty Musierowicz zaskoczyła mnie(głowa,rzecz jasna) zabawnym
,jak sądze, słowotworem i to na środku tłocznej ulicy miasta stołecznego
 Warszawy!Przechodnie mieli śmiechu co nie miara,gdyż smiać sie skrycie nie
 potrafię!
 Jeżeli ktoś z miłych piszących tu, ma w planach założenie
restauracji(wegetariańskiej najlepiej) to gorąco polecam mój
 słowotwór:BESTSELER.
 Pisownia dowolna,lokal wyjątkowy i sukces gotowy!
 Serdecznie pozdrawiam,
 Martyna

Martyno z radosna głową!

To jest świetna nazwa dla restauracji wegetariańskiej!Aż szkoda że nikt z
moich znajomych nie zaklada...POzdrawiam serdecznieMU

wegetarianskie sniadanie Marty G.


 

pytanie od niewtajemniczonej Asi od Tajaksa

 
Niech ktoś mi powi
kiedy te bloogi ?
 
(...)
 
Te bloogi juz są.Tylko nie u wszystkich działa ten link..U mnie, na przykład, nie działa.A załoga mówi,że u niej działa.I masz babo placek.Można także znaleźć wchodząc po prostu na strone Wrtualnej Polski.Pozdrów Tajaksa.Magda

 

 

 

nowość Świata Literackiego

Szanowni Państw! W księgarniach pojawiła się nowość.

R. Carter „Na skróty”.

Tom Na skróty zawiera wybór opowiadań z bogatego dorobku wybitnego amerykańskiego prozaika Raymonda Carvera (1938–88), które stały się podstawą scenariusza zrealizowanego w 1993 roku filmu Roberta Altmana. Nominowany do Oscara film został uhonorowany m.in. Złotym Lwem na festiwalu w Wenecji.

Powściągliwe, niedopowiedziane, wieloznaczne opowiadania Carvera pełne są tłumionych emocji i skrywanych dramatów ludzi poranionych i samotnych. Pisarzowi udało się wykreować świat mroczny, w którym nawet najprostsze słowa i gesty mogą okazać się niebezpieczne i złowieszcze. Jego minimalistyczny, zdystansowany styl w znakomity sposób oddaje podejmowane przez bohaterów desperackie próby porozumienia się i dotarcia do prawdy o własnych uczuciach.

Pozdrawiam,

 Artur Wolski

www.czuly.pl

Panie Arturze!

desperackie próby porozumienia się i dotarcia do prawdy o wlasnych uczuciach, powiada pan...?Kupimy na Gwiazdkę.MU

 

Kochana Pani Magdo

 

Spotkaliśmy się dwukrotnie na koncercie „Pamiętajmy o Osieckiej” w Praniu. W roku ubiegłym wymieniłem z Panią kilka zdań stojąc przy prańskiej scenie.

Zachwyciłem się Pani naturalnością i wielkim ciepłem. Rozumiem, dlaczego Agnieszka Osiecka znalazła w Pani bratnią duszę i dlaczego tak bardzo się w sobie rozmiłowałyście.

Jest Pani wyjątkową osobą. Gatunkiem wymierającym we współczesnym świecie.

Wokół siebie w sposób bardzo naturalny, pozbawiony teatralnych gestów gromadzi Pani osoby z gatunku „łatwopalnych”, które nie kalkulując i nie przeliczając ewentualnych zysków, biegną w ogień by mocniej żyć.     

Jestem dojrzałym już mężczyzną, chociaż niestety nie śpiewającym. Dusza we mnie piwniczno – liryczno – poetycka, toteż klimaty które Pani prezentuje bardzo mi odpowiadają.   

Od kilku lat fascynuję się życiem i twórczością Agnieszki Osieckiej. Szczerze wyznam, że to dzięki Agnieszce Osieckiej dotarłem do Pani twórczości i do Pani samej. To wyraźny znak, że dla mnie Agnieszka wciąż żyje i wskazuje ludzi, którzy prawdziwie żyją. Nie dane mi było (jak zresztą wielu innym) poznać Agnieszki za życia. Jednak jest we mnie przedziwne przeświadczenie, że właśnie Pani jest Jej znakiem tu na ziemi.

Jest Pani usposobieniem poezji i poetyzowaniem codzienności. Duchem ciepła i wyjątkowego spokoju. Jest Pani wyjątkowa.

A ja – no cóż, przeciętny ze mnie już prawie „szpetny czterdziestoletni”, który w życiu chyba się trochę pogubił. Skończyłem biologię, zostałem …. urzędnikiem, a rozmiłowałem się w rzeczach bardzo ulotnych i nietrwałych.

Jak wszystko pogodzić?

Nawet w mojej torbie urzędniczej kłócą się ze sobą przepisy prawa, klucze do oznaczania roślin, atlasy zwierząt z prozą Czechowa, Singera, Hłaski i poezją Norwida, Osieckiej… 

Cóż dopiero życie?

Gdzie czas dla żony i 11-letniego syna?

Boże, jak trudno to wszystko pogodzić i spiąć w jedną całość.

Czy się uda???      

Pozwoli Pani, że jeszcze nie raz będę z Panią korespondował wierząc, że listy te Pani czyta.   

 

Krzysiek – lustrzak

Panie Krzysztofie , tajemniczy właścicielu  torby o bardzo ciekawej zawartości!

1. A myslał pan,że kto czyta te listy?!

2.Jak wyglądają klucze do oznaczania roślin?

3.Proszę pozdrowić żonę i 11-letniego syna .I znaleźć dla nich czas.Obowiązkowo!

4. Tego wszystkiego wcale nie trzeba spinac w jedną calość...tak mi sie wydaje -pozdrawiam MU

dla szpetnego czterdziestoletniego pana Krzysztofa

 

olsztynno- jesiennie

 
Droga Pani Magdo!
Własnie na stronie przeczytałam list od studentki medycyny, coś tam było o częściach z formaliny- to zainspirowało mnie (nie wiedzieć czemu) żeby do Pani napisać.
U mnie na medycynie weterynaryjnej jak na razie same kości, małe, średnie i caaałkiem duże. Ilość szczegółów do zapamietania- tak, to trochę przytłacza, ilośc dziurek w czaszce każdego Bogu ducha winnego zwierzaka...A ja, gdy na stole leży kilka czaszek koni, zaraz sobie wyobrażam te konie, stojące nade mną, patrzące z wyrzutem i nerwowo potupujące kopytami...
Studia to taki miły czas, gdy trzeba sie uczyć i nie ma czasu martwić się takimi nieistotnymi rzeczami, jak brak zainteresowania ze strony młodych, uczciwych i szlachetnych mężczyzn...Zresztą, w porównaniu z kolokwium praktycznym z histologii to problem wręcz zaniedbywalny.
O milszych sprawach- byłam ostatnio w odwiedzinach u koleżanki, studiującej w Olsztynie. Olsztyn- ładne miasto, tam też jest wydział weterynaryjny. Koleżankę poznałam przez internet, widziałyśmy się pierwszy raz w życiu. Jak to stwierdziła jej współlokatorka z akademika- Nie wyglądacie, jakbyście się widziały po raz pierwszy. Przywracacie wiarę w ludzi.

Bardzo mała koleżanka z Olsztyna (dokładnie z Ciechanowa), koło bardzo dużego zamku.

I mała autorka tego listu na tle (wśród?) olsztyńskiej jesieni.
To było zaledwie kilka tygodni temu, a już się zima zrobiła...brrrr! Zima mrozi! 
 
Olsztyn kocham- Czerwony Tulipan
 
Olsztyn kocham moją małą Amerykę
Olsztyn kocham moją Amerykę
Olsztyn kocham moją małą Amerykę
Olsztyn kocham  
Kocham Łynę, zamek kocham, park i miasto stare,
ratusz nocą oświecony jaśnie zegarami
i Grunwaldzką kocham i most Jana, Prostą,
Kołłątaja, Żiżki, domy kocham,
drzewa, niebo i nad Krzywym przystań
i deszcz w śródmieściu i szum po ulicach samochodów
i kąpiel w Żbiku, wędrówki po lesie
kocham słońce i muzykę kocham
 
na dziedzińcu...  pod lipą...  z Kopernikiem...  muzykę.
Fragment piosenki, która ostatnio bardzo mnie urzeka.
Z olsztyńsko- warszawskimi pozdrowieniami
Iwona, studentka weterynarii (jakoś ciągle mnie to cieszy)
 
Iwono przed kolokwium praktycznym z histologii!
 
Ach ci niezainteresowani młodzi uczciwi i szlachetni mężczyźni..ile przez nich kłopotów.Ale ja jestem przekonana , że wielu z nich ubolewa nad niemożliwościa dotarcia do   młodych uczciwych i szlachetnych kobiet.Cos z tym trzeba zrobić...tylko co?Boże jak dobrze,że ja juz nie jestem mloda...pozdrawiam Ciebie i (póki co) koleżanke z Ciechanowa-MU

 

Szanowna i Droga Pani Magdo.

 Pozwoliłam sobie na poufałość określając siebie w temacie tego listu dawną
 znajomą ale już spieszę wytłumaczyć się z tego. Otóż jest Pani częścią
 drogich mi wspomnień z dzieciństwa. Dawno temu, kiedy była Pani w ciąży z
 drugim synkiem, byłyśmy sąsiadkami z jednej klatki schodowej bloku przy
 ul.
 Korotyńskiego w Warszawie. Pani mieszkała na trzecim a ja na jedenastym
 piętrze. Sąsiadką Pani, taką prawdziwszą bo tylko przez ścianę, była Kasia
> Krasnodębska, z którą do dzisiaj utrzymuję kontakt. Byłam wtedy
 dzieciakiem,
 dla którego ważne było, że taka sławna jak Pani osoba odpowiada
 pozdrowieniem na pozdrowienie, uśmiechem za uśmiech. Zamieniłam z Panią
 dosłownie kilka słów podczas krótkiej rozmowy w windzie, gdy wracałam z
 psem ze spaceru. Za to moja mama ucinała sobie sąsiedzkie pogawędki z Pani
 Mamą. Wiem, że Pani mnie nie pamięta. Byłam tylko jedną z wielu
 dziewczynek,
 które spotykała Pani po drodze. Dla mnie to jednak ważne wspomnienia. Do
 tej pory rodzicom moim zdarza się przy okazji słuchania płyt mówić o Pani
 „nasza Magda Umer”. Od ponad 20 lat mieszkam na Mokotowie ale na Ochocie
 pozostawiłam wielu znajomych i za każdym razem serce bije mi szybciej gdy
 pojawiam się w okolicach Parku Szczęśliwickiego. Wiele wspomnień wiąże się z tym miejscem i z tym okresem mojego życia.

 Dzisiaj mam prawie 40 lat, dużo pracuję jako lekarz psychiatra i nadal
 jestem romantyczką, podobno niepoprawną. Słucham muzyki, sama lubię
>pośpiewać, kiedyś grałam na gitarze, zaglądam też m.in. na Pani stronę
 internetową.

 Bardzo chciałabym aby wysłuchała Pani płyty WNIEBOGŁOSY,  płyty z
 piosenkami w wykonaniu mojej koleżanki, Doroty Wasilewskiej. Jest ona
 autorką muzyki większości z nich. Teksty to wiersze i piosenki takich
 osobistości jak R. Śliwonik, T. Kubiak, G. Apollinaire, Z. Jerzyna, P.
 Conte, a także mało znanych jak D. Ślepowrońska, D. Wasilewski. Jeśli nie
 odmówi mi Pani, to następnym razem wyczerpująco uzasadnię moją prośbę i
 poza płytą dostarczę Pani informacji o tej śpiewającej kompozytorce, jej
 zespole itd.  (...) Nie wiem czy będę mogła być za tydzień na
 Chlip Hopie w Komorowie, nie mam też pewności, czy do tego czasu przeczyta
 Pani mój liścik.
 Będę wdzięczna za odpowiedź -Iwona G.

Pani Iwono mila!

Proszę mi to podrzucić do Komorowa.A jeżeli nie da pani rady być na tym
koncercie-umówimy sie jakos na odebranie  płyty.Wtedy napisze pani  jeszcze
raz.Proszę pozdrowić rodziców-dawna sąsiadka MU

 

 


 

DZIĘKUJĘ!!!

 
DZIĘKUJĘ BARDZO BARDZO BARDZO!Magda

 

 

Dobry, zimowy,wieczór
Jeszcze wczoraj, kiedy pisałam do Pani, za oknem była jesień... A dziś? Od samego rana snieg.  W nocy śnił mi sie pies na którego czekamy. 8 listopada odbieramy go ze schroniska. O ile nie weźmie go właściciel, ktory jeszcze może to zrobic. Psiak jest fantastyczny. Taka mieszanka teriera chyba z jamnikiem.(tak podejrzewamy bo jak na swoje trzy miesiące jest dość długasny , o lekko krzywych, acz grubych łapkach) Mimo młodego wieku ma donosny szczek. Bardzo też garnie sie do ludzi.  Jest biały z czarną łatą, mordą teriera. No i ma długi ogon! Mama po smierci naszego swierdziła,  że psa nie chce. Jednak gdy zobaczyła szczeniaka zmieniła zdanie.
Jak tylko zrobimy mu zdjęcie zaraz się zameldujemy mejlowo;))  Będzie sie nazywał "BRO", co po szwedzku (przynajmniej w wymowie) znaczy "dobry".  Myslę że nawet mój tato by go polubił, tak jak pokochał Bulego. Czekamy... . Kupiłysmy już smycze, zabawki i obroże a także miski... . Wszystko nowe, nowa historia, nowe zycie, nowa miłość... . A propos...Oglądam właśnie koncert na tvp 2, dyryguje Piotr Rubik... . To jakos jeden z niewielu koncertów telewizyjnych z klimatem, nostalgią  i przesłaniem -którym jest właśnie miłość.
Zatem dużo slońca mimo zimy
Alicja z Tychów
 
p.s
weszłam na bloooga jaki prowadzi Pani z mistrzem słowa poetyckiego A.Poniedzielskim:))
Pomysł fantastyczny. Pana Andrzeja  bardzo cenie i lubię, szczególnie za profesjonalizm. Ilekroć (a było to aż dwa razy) miałam z nim ochote przeprowadzić wywiad, nie było problemu:)):):):)  Pozdrowienia także dla niego;)))
Alicja
 
 

 

Alicjo z Tychów !
 
To czekamy na 8 listopada ...pozdrawiam MU

zima w Pęcicach

4 listopada 2006


 
Witam,
W odpowiedzi na Pani pytanie... tak boję się być sama, jak chyba większosc z nas...
Dawno do Pani nie pisałam, ale to chyba z braku czasu. Nadmiar obowiązków mnie przytłacza...
Zaczęłam właśnie studiować drugi kierunek. Złożyłam papiery właściwie trochę nie wierząc we własne siły... a tu ku mojem zaskoczeniu i zadowoleniu dostałam się. Oczywiscie nie zdawałam sobie sprawy z tego na co tak naprawde się zdecydowałam... teraz dopiero poznaję skutki swej decyzji... no cóż. Postaram się nie poddać. Skończę te dwa kierunki ( a przynajmniej będę robić wszystko żeby się udało) Muszę!
Czuję jakiś dziwny smutek... taką bezradność... chyba za dużo na siebie zrzuciłam :) ale nie zrezygnuję!
P.S. Bardzo ciekawe zdjęcia można znaleźć na Pani stronie;) Pozdrawiam, buzki. Kasia.
 
Kasiu!
 
1.O jak ja rozumiem to przytloczenie!
2.Dziwny smutek i bezradność -w listopadzie norma.Nie przejmuj sie , bo to minie.
3.A jakie to dwa kierunki, bo nie wiem albo zapomniałam?
4. Zdjęcie dla ciebie w drodze.Pozdrawiam MU

dla kasi-tulipanowiec

 

Droga Pani Magdo,
 
zrobiła mi Pani przemiłą niespodziankę tym bukietem.
D z i ę k u j ę !!!
 
Pozdrawiam serdecznie z Krakowa
js.
 
PS. Kiedy nadchodzi sprzyjający refleksji listopad, moje myśli jak magnes przyciągają magiczny tekst "Dezyderata", rozsławiony przez naszą krakowską Piwnicę pod Baranami.
Przy okazji polecam napisaną przez Mariana Sworzenia, wydaną przez Media Rodzina książkę pt. "Dezyderata. Dzieje utworu, który stał się legendą".
 
JS!
 
Tak , ja juz dawno  przeczytałam te książkę.To bardzo piekny tekst...może ktos nam go wysle?Pozdrawiam MU

Bardzo proszę, bardzo proszę:

Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj, jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece, jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego, co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli porównujesz się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od Ciebie. Ciesz się zarówno swoimi osiągnięciami jak i planami.
Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech Ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.
Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla Ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie.
Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy Ci to jest dla Ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki, jaki być powinien.
Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są Twoje pragnienia: w zgiełku ulicznym, w zamęcie życia zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.


 

 

Dzien dobry
Listopad przywital nas bardziej zimowo niz jesiennie. Ciekawe jak nas pozegna za te 29 dni. I ciekawe tez ktore pytanie padnie wowczas w tej Naszej internetowej korespondencji...
Dziewietnaste z pewnoscia nie, bo ono pojawia sie juz dzisiaj.

Pytanie dziewietnaste

19/ Jestem w stanie wyobrazić sobie Pani udział w różnego rodzaju telewizyjnych widowiskach poetyckich w których dominują liryczne utwory deklamowane lub śpiewane a capella albo z towarzyszeniem muzyków. Ale Pani roli w "Dreszczowisku" - kabarecie literacko-muzycznym pełnym czarnego humoru i satyry p. Macieja Zembatego nie potrafię sobie uzmysłowić. Chyba, że swoimi lirycznymi piosenkami koiła Pani nerwy rozdygotanych widzów którym serwowano te wszystkie historie strasznie mrożące krew w żyłach... Proszę coś więcej powiedzieć o tym warszawskim przedsięwzięciu w którym udzielali się także m.in. p. Wojciech Młynarski i p. Rena Rolska.

Pozdrawiam z polnocy Polski gdzie - tak jak w tej piosence Krzysztofa Klenczona i zespolu Trzy Korony - 10 w skali Beauforta!

Jacek Górski
(D.J.J.A.C.K.)
 
Panie Jacku!
 
1. Dzisiaj zmieniałam opony na zimowe i w zakladzie wulkanizacyjnym była gazeta za zdjęciami sztormu na Wybrzeżu. Mam nadzieje , że juz po wszystkim.
2.Myli pan dwa kabarety.Najpierw był kabaret Dreszczowiec- i tam mógł wystepowac Wojtek Mlynarski a może nawet i Rena Rolska ,ale to było w  zamierzchłych(nawet dla mnie)  czasach.A kabaret "Dreszczowisko"Macka Zembatego to był rok 1972-1973-1974.Jeżeli dobrze pamietam...Moim zadaniem bylo koic te nerwy ,ale śpiewałam niewesołe piosenki-np."Kokainistkę"Aleksandra Wertyńskiego...o narkomance, ktora umarła z przedawkowania ...nie pamietam dzisiaj niestety tego tekstu,a to była piekna piosenka i pan mi o niej przypomnial!Pozdrawiam MU

 

W posiadaniu mamy tylko refren :

"Czemu płaczesz samotna głupiutka dziewczynko, dlaczego łkasz, kokainy nie znajdziesz na bulwarze moskiewskim wśród mgły"

Pozdrawiamy, Załoga.

Ps. A może ktoś posiada pełen tekst?????


 
Pani Magdo czy kiedyś będzie można zobaczyć Chlip Hop w Warszawie?
Pozdrawiam
Małgosia
 
Małgosiu!
 
Tak- gramy to w wieczór sylwestrowy , w Teatrze Ateneum.A potem 6 i 7 stycznia- także tam.Pozdrawiam MU

 

Dlaczego nie przyjeżdża Pani do Gdyni? Tu też są ludzie, którzy za Panią tęsknią? Ewa
 
Ewo!
 
Bo nikt nas tam nie zaprosił.Pozdrawiam MU

 

Pani Magdo Kochana,

dwa lata temu w listopadzie śpiewała Pani piosenki Starszych Panów we Wrocławiu. Przyszliśmy wtedy posłuchać z Panem Jot i Joasią i jeszcze Kimś, kto mieszkał w moim brzuchu.

W poniedziałek znowu będzie pani we Wrocławiu, a ja przyjdę posłuchać sama, a właściwie z Kimś. To dla tego Kogoś Joasia będzie ciocią J.

Pozdrawiam i bardzo czekam na poniedziałek.

Agnieszka

Agnieszko z Pajęczyny!

A co będzie z Tobą kiedy przyjedziemy po raz trzeci?...my to gramy juz od 1989 roku...Przyjdź na chwilę  za kulisy.  pozdrawiamMU

 

Naukowcom w końcu udało się w prosty sposób (taki, który zrozumieją również mężczyźni), pokazać skomplikowany sposób myślenia kobiet:


 

           
W Y N I K :

Jak no comments to no comments...ale ja nigdy nie marzyłam o takich pantofelkachMU

ARCHIWUM