W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
15 września 2006
Witam
Wiadomość o zaginionych dzieciach pochodzi z 2004 roku (może nawet 2003?)Ten mail krąży po Internecie. Kiedy trafiła do mnie dwa miesiące temu nie mogłam o tym zapomnieć - sama mam małe dzieci więc od razu poczułam ten koszmar. Zaczęłam sprawdzać i okazało się,że dzieci się odnalazły!!! Piszę o tym żeby uspokoić tych ,na których ta wiadomość mogła wywrzeć takie samo wrażenie jak na mnie .Z drugiej strony to dobrze, że ludzie nie pozostają obojętni wobec takich apel
Pozdrawiam,
Marzena Firlej
Pani Marzeno!
No to Bogu dzieki!!!Dziekujemy za wiadomość!MU

dla pani Marzeny Firlej

i to dla pani Marzeny

a potem uplynie troche wody...

i te dzieci bedą tak wyglądały...
Pani Magdo,
Piszę pracę na temat poetów piosenki. Bohaterką mojej
pracy będzie między
innymi Agnieszka Osiecka, jej twórczość. Mam potworny problem z jednym
tekstem. Zawsze wydawało mi się, że piosenka, którą wykonywała Pani, Pani
Magdo, "Miasteczko Bełz - dwadzieścia lat po wojnie", nawiązuje do
wydarzeń z marca 1968 roku. Niedawno jednak przeczytałem gdzieś, że
Osiecka napisała ją w roku 1964. Wiem, że wymowa może być uniwersalna, że
nawiązuje ona do antysemityzmu polskiego w ogóle, jednak zastanawia mnie,
co skłoniło Agnieszkę Osiecką do napisania tego tekstu. Czy były to jakieś
szczególne wydarzenia 1964 roku? Jakieś nastroje antysemickie? Czy poetka
z czymś takim zetknęła się wówczas i napisała dlatego właśnie piosenkę?
Przewertowałem nawet podręczniki historii powojennej, ale nic nie wskazuje
na to, żeby w roku 1964 były już w Polsce tak silne nastroje antysemickie.
Nie mogę też znaleźć żadnych sensownych informacji o miasteczku Bełz,
jakiejś dokładnej historii tego miejsca (szukałem w nadziei, że znajdę
jakieś informacje, które zainspirować mogły Osiecką. I
nic). Wiem, że jest Pani osobą bardzo zajętą, lecz - o ile to możliwe -
będę wdzięczny za list, choćby próbę wyjaśnienia moich wątpliwości. Jest
Pani dla mnie autorytetem w dziedzinie piosenki.
Z pozdrowieniami,
Piotr
Panie Piotrze!
1.Tak silnych nie bylo...ale byly zawsze.Ukryte.Szczęśliwie nie mialam wtedy
o tym pojęcia.I zawsze o tym mowie w swoim recitalu.
2. Poeci to tacy niezwykli ludzie , ktorzy często antycypują to co nadejdzie
.Mają dar nad dary-INTUICJĘ.
3.Bełz dzisiaj(od 1951 roku) należy do Ukrainy.W ramach wymiany terenów
zagranicznych- dostaliśmy zań Ustrzyki Dolne i część ziemi w
Bieszczadach.Podobno.A dawniej to byl słynny ośrodek chasydzki z własną
dynastią Cadyków.
4.To byla stara żydowska piosenka, dzisiaj juz nikt nie jest w stanie
powiedziec, kto napisal melodię. Agnieszka napisała ją "na nowo"dla STS -u,
wlaśnie w 1964 roku.
5. Najsmutniejsze jest to że ona jest aktualna.Pozdrawiam serdecznie-MU


obóz w Bełżcu byl niedaleko...

na szczęście są strażnicy pamięci.

w tamtym roku, w lipcu, bylam m.in. w Osrodku Kultury Polskiej w Tel Aviwie i tam wisiało to zdjecie.
LUBLISZ WCZESNĄ JESIEŃ
NAD POLAMI DYMY NIBY MGŁA
MGŁA SPOWIŁA WRZESIEŃ
W SUKNI Z MGŁY JESIENNEJ
BĘDZIESZ SZŁA
LISĆ WSPOMNIENIA ROZKOŁYSAŁ
WKOŁO POZŁACANA CISZA
W SUKNI Z CISZY BĘDZIESZ SZŁA
LUBISZ WCZESNĄ JESIEŃ
PRZEDODLOTU NIECIERPLIWY GWAR
W POSIERPNIOWY WRZESIEŃ
W SUKNI Z PTASICH LOTÓW
BĘDZIESZ SZŁA
WIATR TWE MYŚLI POPRZEPLATA
PAJĘCZYNA ZDARZEŃ LATA
W SUKNI Z MARZEŃ BĘDZIESZ
SZŁA
LUBISZ WCZESNA JESIEŃ
U MNIE WŁAŚNIE TAKA JESIEŃ
TRWA
CÓŻ TA JESIEŃ NIESIE
W JAKIEJ SUKNI ZE MNĄ
BĘDZIESZ SZŁA
W JAKIEJ BĘDZIESZ WĘDROWAŁA
JAKĄ DO SNU ZDEJMOWAŁA
CO CI WCZESNA JESIEŃ DA
-- Pozdrawiam Józef, edukacjazti@wp.pl
Stary panie Jozefie!
1. Podoba mi sie ten tekst. Jako przedstawicielka późnej jesieni, sugeruję aby zaspiewał ją jednak młody mężczyzna.Najpóźniej dojrzałe lato...Ja to już najchętniej chodzę w sukni z ciszy.
2.Kto chciałby poznać teksty pana Jozefa?Nie ukrywamy że za pare groszy...Pozdrawiam MU
po wakacjach! dobrze, że Pani już jest:-)
Witam Panią znowu w Warszawie i życzę Pani i sobie też pogodnego, spokojnego, ciepłego i słonecznego końca lata :-).
Wróciłam z Włoch pełna wrażeń i zakochana w tym kraju. Toskania zachwyciła mnie kolorami, zapachami i ludźmi. Winorośle i gaje oliwne na wzgórzach rozświecone złotym słońcem zapierają dech.
Pierwszego dnia zwiedzałam Lucce i Pize. Podobało mi się, że wszystkie budynki w Lucce są podobnej wysokości i mają takie same czerwone dachy. Przyjemnie się zwiedza miasteczko w którym jest trochę mniej turystów niż w innych miejscach. A w Cattedrale di Santa Martino zachwycił mnie boczny mały ołtarzyk Madonny della Speranza :-). Madonna od Nadziei na początek to miłe spotkanie. Podoba mi się zwyczaj stawiania świeczek we Włoskich kościołach, który u nas istnieje głównie w cerkwiach.

Platany w Lucce.
Pize potraktowałam lekko, pomyślałam, że miło będzie ją zobaczyć, ale to takie banalne miasto , a wieżę widziałam tyle razy w tv i na zdjęciach, więc żadna atrakcja. I z takim nastawieniem przekroczyłam bramę na plac katedralny. Weszłam i .....zamarłam w zachwycie. Żadne zdjęcie, żaden program tv nie oddają piękna tego miejsca. Katedra, Baptysterium i Wieża – te trzy misternie rzeźbione, lśniące bielą budowle na niewielkim placu, pod błękitnym niebem zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Choć wolę małe, skromne kościółki z charakterem, to muszę przyznać, że bardzo bogate wnętrze Katedry jest piękne. A w Baptysterium miałam szczęście posłuchać niesamowitej akustyki tego miejsca: pani sprawdzająca bilety na czyjąś prośbę zaśpiewała, a głos miała mocny, niski, donośny.

Następnego dnia była Siena i San Gimigniano. Średniowieczna Siena spełniła moje oczekiwania – piękna, dostojna, pełna cudownych zakątków :-). Spędziłam tam większość dnia, zwiedzając, a później sama snułam się po uliczkach, siedziałam na TYM wyjątkowym placu, w cieniu, jadłam boskie lody i miałam czas, aby w tak szczególnym miejscu pomyśleć o upływającym czasie. Bardzo polubiłam Sienę, na pewno duże znaczenie ma to, że właśnie w tym mieście odebrałam telefon – niespodziankę z życzeniami od Ulubionej Osoby :-). W związku z tym już bardzo uśmiechnięta zwiedzałam San Gimigniano. Zwłaszcza, że nadeszły też dobre wiadomości z Polski i był to kolejny prezent :).

Katedra w Sienie
Mieliśmy przewodniczkę – pasjonatkę dzięki czemu mogłam zobaczyć urokliwe zakątki i boczne uliczki tego miasteczka. Czy Pani tam kiedyś była? Czy jadła Pani tam lody w gellaterii słynnej z lodów z alkoholem? Ja jadłam tam lody o smaku limoncello i vina. Podobno pyszne są także o smaku szampana:-). Nasza szalona przewodniczka twierdziła, że w San Gimigniano są najsmaczniejsze lody w Toskanii.

San Gimigniano
Kolejny dzień to była wyprawa na Elbę. Bardzo miły dzień: piękne widoki z promu i urocza wyspa. Warto się wybrać, ale trzeba brać pod uwagę ogromną ilość turystów, zwłaszcza w miejscowościach w których są plaże. Pisałam Pani o tym na pocztówce – tłum straszny, na plaży człowiek obok człowieka, w miasteczku trudno znaleźć kawałek miejsca dla siebie. Ale morze ma kolor nieba, niebo ma kolor morza .... No i zachwycające widoki zwłaszcza kiedy zjeżdża się krętymi drogami z siedziby Napoleona.

Widok z promu na Portoferraio na Elbie.
Następnie była bardzo przeze mnie oczekiwana wycieczka na wzgórza Chianti. Nie rozczarowałam się. Kiedy zamknę oczy widzę jeszcze te wzgórza pokryte gajami oliwnymi i winnicami, urokliwe domki otoczone cyprysami... Cudowne, kojące widoki :-). Ja może jestem jakaś dziwna, ale wyznam, że równie duże wrażenie jak zabytkowe miasta, zrobiły na mnie małe miasteczka na wzgórzach. Te kręte, wąskie uliczki, te domki z ukwieconymi tarasami, małe kościoły, malutkie trattorie....Byliśmy też w winnicy Aiola, gdzie odbyła się degustacja. Tam też zakochałam się od pierwszego wejrzenia oraz posmakowania w boskim Vino Santo. Ten kolor, ten aromat, ten smak!!!

Na koniec zwiedzaliśmy Florencję. Było bardzo mało czasu, więc po szybkim obejściu galerii Uffizi pozostało równie szybkie i pobieżne zwiedzenie Katedry Santa Croce. Pochodziłam też tradycyjnie po zaułkach i oczywiście zatrzymałam się na Ponte Vecchio, a co tam robiłam, to już Pani wie :-). W galerii Uffizi podeszłam do okna i długo zachwycałam się widokiem Ponte Vecchio i rzeki Arno. Pierwszą myślą było to, że MUSZĘ zobaczyć Wenecję. Mówiłam Pani przed wyjazdem, że marzę o Wenecji, a teraz marzę jeszcze bardziej :-). We Florencji tak bardzo zagapiłam się na cudne zaułki, że się zgubiłam. Miałam mapkę, znalazłam na niej nawet uliczkę na której byłam, ale niewiele mi to dało, ponieważ nie miałam pojęcia w którym kierunku powinnam iść, aby znaleźć się w miejscy zbiórki, a nie oddalić. I tu po raz kolejny przydała się moja nauka włoskiego, nie tylko umiałam zapytać o drogę, ale nawet umiałam zrozumieć odpowiedź :-) – to bardzo przyjemne uczucie. Takie samo towarzyszyło mi wielokrotnie, kiedy coś kupowałam, czy potrzebowałam o coś zapytać. Mam nowy zapał do nauki.

widok na Ponte Vecchio z galerii Uffizi
Po powrocie nadrobiłam świętowanie w Towarzystwie, którego tak niespodziewanie nie mogłam zabrać do Włoch i miałam szczęście być obecną przy odbieraniu kolejnych baardzo pocieszających wyników. A teraz koniec lata i powrót do pracy i rzeczywistości, i nowe wyzwania – oj, jak mi się nie chce! :-).
A jak Pani wakacje? Było ciepło i spokojnie, odpoczęła Pani?
Hmm, zastanawiam się, czy długością tego listu nie przekroczyłam wrześniowego limitu miejsca na stronie na listy od Joasi :-)))??? Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że mam jeszcze baaardzo dużo do opowiadania i starałam się ograniczać oraz , że nie pisałam przez całe 17 dni. Następne listy obiecuję krótkie.
Do zobaczenia na Karaoke.
Joasia
PS. A w Sienie w Katedrze odkryli wszystkie mozaiki! Widziała Pani? Bo miały być odkryte jeszcze przez miesiąc.

renowacja mozaiki w Sienie.
Joasiu!
1. Tylko na Elbie nie byłam .Resztę znam .Na moje wielkie szczęście!
2.Mozaiki przepiekne!!!
3. No i te wyniki w porządku.zaczyna sie nowe zycie.Pozdrawiam MU

relacja Toskanska- uczestniczki wyprawy


Nasze kochane Tornado fotografuje

j.w.

zobaczyc ten plac, polozyc sie ... i to juz jest bardzo, bardzo duzo.To jest po prostu szczęscie.






czasami spia tu dlużej, zmęczeni po dalekiej podrózy

i znowu caly rok będziemy marzyc ,żeby sie tam polozyć na chwilę.To juz rytuał.

nawet pzeszła tam jakby Agnieszka O.Aż razem krzyknęłyśmy...

fot-K.J.Następna częśc relacji i odpisywania na listy - później , bo musze gnac do pracy.MU
Biuletyn Czułego Barbarzyńcy [Poszukujemy operatora DTP]
Wydawnictwo Świat Literacki i księgarnia Czuły Barbarzyńca poszukuje
Operatora DTP
Wymagana znajomość Macintosh Quark oraz doświadczenie w składzie książek i broszur.
Prosimy o przesyłanie cv na adres
redakcja@swiatliteracki.pl z
dopiskiem "Operator DTP".

Szanowna Pani Magdalena Umer
Dzień dobry!
Nazywam się Katarzyna Błoch. Jestem osobą niepełnosprawną, poruszam się na wózku inwalidzkim. Od pięciu lat tańczę w grupie tanecznej “Twister” - Poznań, która działa przy Wielkopolskim Związku Inwalidów Narządu Ruchu w Poznaniu. Jest to jedyna tego typu grupa w Wielkopolsce!
Na dzień dzisiejszy mogę pochwalić się następującymi sukcesami w Tańcu na Wózkach:
· Mistrzostwo Polski w roku 2005,
· Puchar Polski w 2005 r.,
· V miejsce na Pucharze Świata w Boxmeer w Holandii.
Chciałabym zwrócić się do Państwa z prośbą o dofinansowanie naszej parze (mi i mojemu partnerowi - Markowi Zaborowskiemu) wyjazdu na Turniej „Malta Open DansSpectacular” 2006, który odbędzie się 25/26 listopada na Malcie.
Więcej informacji na temat turnieju można pozyskać na stronie: http://www.wdance.com/page/competitions.htm
Wyjazd ten jest ogromnym marzeniem i wyzwaniem dla naszej pary. Niestety koszt dojazdu znacznie przekracza nasze możliwości finansowe, dlatego też staramy się wszelkimi możliwymi sposobami pozyskać środki na ten cel.
Kwota potrzebna nam na wyjazd jest dość spora (8 000 zł), ale prosimy chociaż o minimalne wsparcie finansowe (500 zł jest dla nas znaczącą sumą!). Uprzejmie proszę o odpowiedź na nasz list. Będę ogromnie wdzięczna za pozytywny odzew na niniejszą prośbę.
Jednocześnie chciałabym wspomnieć, iż posiadamy własna stronę internetową: www.kasia-marek.strefa.pl, na której z przyjemnością umieścimy Państwa reklamę w zamian za nawet drobną pomoc finansową. Możemy też reklamować Państwa firmę w zaproponowany przez Państwa sposób podczas licznych pokazów tanecznych w jakich uczestniczymy.
Zaznaczam, że jesteśmy Stowarzyszeniem!
Z wyrazami szacunku
Katarzyna Błoch
Katarzyno Błoch!
Nie musicie reklamować mojej firmy.Nie mam firmy.Ja troszke pomogę i namawiam wszystkich, ktorzy tu zajrzą.Pozdrawiam serdecznie-MU
Tel 0501 313 803; Tiphany24@poczta.onet.pl
Nr konta: Grupa Taneczna „Twister” Katarzyna Błoch
PKO BP 12 1020 4027 0000 1302 0110 2375
Z dopiskiem : Dla Kasi i Marka