W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.


 

17 lipca 2006

Pani Magdo!
 Oto odpowiedź na nurtujące panią Ewę pytanie dotyczące kociego zachowania:
 1) kotka po jakichś 4 miesiącach mówi dzieciom zazwyczaj "won darmozjady,
 ja na was więcej pracowac nie będę!", ale to nie znaczy, że kotki odchodza
 w sina dal, zazwyczaj zostają gdzieś w okolicy> 2) mała kociczka może zajść w ciążę w wieku nawet pięciu miesięcy
 3)potomstwo jednej pary kotów po czterech latach to  20736 kotów
> 4) kociaki mogły sobie gdzieś pójść, ale bardziej prawdopodobne, że stało
 sie im coś niezbyt miłego, a nawet bardzo złego> 5) żeby nie zakładać hodowli, należy kotkę wysterylizować. Są takie
sprytne klatki łapki, do których kotkę można złapać. Nie wiem, gdzie pani
 Ewa mieszka, ale w lokalnym oddziale Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami
powinni mieć takową klatkę do pożyczenia.
 pozdrawiam, Iwona

Kocia Encyklopedio!

No i to sie nazywa pierwsza pomoc!Dziękujemy!MU

 

Droga Pani Magdo
Przeczytałam na Pani stronie; w listach, że w pani rodzinie ktoś zachorował, mocno trzymam kciuki za zdrowie, wierzę w moc kciuków, mi nieraz pomogły.
Ja się trochę przeziębiłam przez picie zimnych napojów, ale to nic, przykro mi tylko, że nie mogę teraz robić tego co lubię najbardziej czyli śpiewać.
Druga ważna sprawa to taka, że zaczełam badania do pracy magisterskiej, przebadałam już parę osób, teraz się tylko zastanawiam ile osób mi przepadło w piątek, kiedy już mnie nie było na Banacha i ile przepadnie mi przez najbliższe dwa, trzy dni. A już było tak fajnie podczas tych badań, bez problemu dogadywałam się z ludźmi pomimo upałów, jedna pani chciała nawet zorganizować dla mnie więcej osób do badaia pomijając kryteria wyboru osób badanych, to było miłe z jej strony, ale nie mogłam sie na to zgodzić.
Bardzo się cieszę, że byłam w poniedziałek na karaoke, mimo tego, że nie mogłam już śpiewać i tak było bardzo przyjemnie.
Bardzo dziękuję Pani Magdo za uścisk jaki dostałam na koniec, Pani ma w sobie tyle ciepła i energii.
Może zobaczymy się w Sopocie a na pewno we wrześniu w teatrze Polonia
pozdrawiam
Maria Rutkowska
 
Marysiu!
 
1.Tak, zachorował mój starszy syn Mateusz .Ale jest dzielny i coraz silniejszy.Tylko to juz strasznie za długo trwa!
2.11 września, o ile dobrze pamiętam.
3.Pozdrawiam i pisz tę pracę.Dobrze jest skończyc studia w terminie, bo potem się trudno zmobilizować.MU
 

Kochana  MU!!
>
 Dziękuje, że Pani odpisała. Dawno nie ucieszyłam się tak jak wtedy kiedy
zobaczyłam odpowiedz.
> Po tym poznańskim występie  stwierdziłam, że muszę jeszcze Panią zobaczyć
 i zarezerwowałam sobie  Bilet do Atelier na 8 sierpnia.:-)
 Chciałam  również podzielić się z Panią  moją  radością.
 Byłam w zeszłym tygodniu w Sopocie. Pojechałam do kolegów, którzy
 przygotowywali Top Trendy.
 Nie jestem entuzjastką tego typu festiwali, zwyczajnie są zbyt męczące i
 plastikowe, ale tym razem nie żałuję, że mogłam choć troszkę pomóc w jego
 tworzeniu.
 Spędziłam tam parę dni, ale tak intensywnie, że zaraz na początku sierpnia
 mam zamiar tam wrócić i zostać do początku września.
 Jestem na etapie załatwiania sobie  jakiejkolwiek pracy w Sopocie-ach ta
 proza życia ,za coś  trzeba jeść .Jak dobrze pójdzie będę pracować
 w samej Operze Leśnej.
 Ale ja nie o tym…
 Zaczynam się obawiać, że moje serce zostało w  tym mieście…a
 najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że ono wcale nie dostało ode
 mnie zgody na to żeby mnie choćby na moment opuszczać !!
 Czy możliwe jest żeby w przeciągu pięciu dni, a w zasadzie 5
 minut?…tyle minęło od mojego przyjazdu do momentu spotkania JEGO,
 zacząć zachowywać się w sposób całkowicie nieracjonalny i dziwny nawet dla
 samej mnie???
 Ale jak tu nie stracić głowy dla faceta, przy którym nawet Sean Connery-
 mój ideał faceta wydaje się totalnie zwyczajny 
 Mam  pytanie. Czy opłaca się fundować sobie  3 tygodnie szczęścia ,kiedy
 na dłuższą metę wiadomo, że nic z tego nie będzie .Czy uciekać gdzie
 pieprz rośnie. Zabarykadować się w pokoju, a na drzwiach wywiesić
 tabliczkę- „NIE BUDZIĆ DO WIOSNY, W RAZIE POŻARU I TRZĘSIENIA ZIEMI
 PRZENIEŚC W BEZPIECZNE MIEJSCE”????
 Wiem,  może moje pytanie jest głupie…ale z moją tendencją pakowania
 się w tarapaty powinnam zacząć zastanawiać się co zrobić, a ja znowu z
 uporem maniaka pcham się w  nowe kłopoty nie licząc się z tym, że  kilka
 tygodni szczęścia przyjdzie okupić mi stresem, którego będę pozbywać się
 przez następne pół roku.
 Agnieszka Osiecka powiedziała kiedyś, że jest osobą cierpiącą na
 nieumiejętność korzystania z doświadczeń. Nie śmiem się z Nią porównywać,
 ale to stwierdzenie doskonale opisuje bałagan jaki raz na jakiś czas
 powstaje wokół mnie ,tylko i wyłącznie z mojej winy.
 Zastanawiam się co Pani by zrobiła…czy jechać i żyć?? W myśl zasady,
 że lepiej żałować tego ,że coś się zrobiło, niż tego, że nawet nie
 spróbowałam????
 Czy też może gryźć paznokcie w tym moim nieciekawym mieście i żyć w
 przeświadczeniu, że coś jest nie tak. jak powinno??

 PS. Ośmielam się przytulić Panią –co prawda tylko meilowo,  ale
 zawsze!!
 I powiedzieć,  że ostatno na nowo odkryłam –„ Jeszcze w
 zielone gramy”-Kiedy budze się w nastroju pod tytułam –Nikt
 mnie nie kocha ,a życie jest wybitnie nie takie jak powinno- włączam
 płytkę i już mi lepiej .

 Z wyrazami przeogromnej sympatii  Ania z Poznania

 Do Zobaczenia w Sopocie!!!!

 Ps.2 w załączniku zdjęcie-Nie wiem dlaczego,ale strasznie mi się
 podoba.Jak na nie patrzę czuje się jakbym już była nad morzem.

 Aniu z Poznania , ktora zostawilaś serce w Sopocie!

1.5 dni, 5 minut...chyba   wystarczy 5 sekund .Niestety.Dłużej trwa
odkochiwanie.
2.Młodość polega między innymi na tym , że traci sie głowę dla faceta , przy
ktorym nawet Sean Connery to jakieś nieporozumienie.
3. Może się nie opłacać.Zwłaszcza z twoją tendencją do pakowania się w
tarapaty i nieumiejetnością korzystania z doświadczeń.
4. Ale z drugiej strony trzy tygodnie szczęścia to  nie jest mało.
5. Ja bym niestety zrobiła to,  czego ty nie powinnaś robić.Całą młodość się
nieszczęsliwie kochałam i dlatego zaśpiewałam na ten temat tyle piosenek.
6. Poznań jest nieciekawy?!Podobał mi sie kiedys plakat "Miasto nie do
poznania".Oczywiście zawieszony w Poznaniu.Ja lubię Poznań, chociaz nigdy
nie byłam tam dlużej niz tydzień.
7. Na wszelki wypadek wyślę ci zdjęcia z Poznania i z Sopotu. I nie gryź
paznokci .Przytulona meilowo MU

Niesteety zdjęcie mi ktoś blokuje i nie chce otworzyć, nie wiem kto i przepraszam... Załoga.

 

Pani Magda Umer a krzyzowki (pytanie numer 2)

 

Dzien dobry
A zatem stalo sie. I strasznie sie z tego powodu ciesze.
Pierwsze pytanie za nami. Teraz czas na drugie z proponowanej listy.

2) Nie ma Pani obaw przed tym bardzo szybkim w ostatnich latach postępem technologicznym i wszystkimi tymi nowinkami związanymi z techniką. E-mail, przeglądarka internetowa, MMS, video-konferencja, GSM, aparaty i kamery cyfrowe...

Wyjatkowego tygodnia zycze

Jacek Górski
(D.J.J.A.C.K.)
 
Panie Jacku!
 
Odpowiedź:
 
Nie mam obaw.Ja sobie przed tym wszystkim uciekam kiedy chcę...i  korzystam kiedy chcę. Nie jestem niewolnicą internetu.Nie wyobrażam sobie już życia bez telefonu komorkowego i poczty elektronicznej.Bo to jest rodzaj luksusu,a do niczego czlowiek nie lubi sie bardziej przyzwyczaic.Bez mojego aparatu cyfrowego także byłabym mniej szczęsliwa.
Ale za to nie wiem jak wyglada video- konferencja , co to jest MMS i GSM.Czyli jest jeszcze cos przede mną.
Pozdrawiam MU

dla pana Jacka Górskiego- tak wygląda moja łączność ze światem


Ależ co to MMS doskonale Pani wie... to jest tylko przesyłanie zdjęć drogą telefoniczno-komórkową. Ot wszystko. A łączność zdumiewająca.

 

A ja, za pośrednictwem strony Drogiej Pani MU - jeśli można
 oczywiście, chcę tylko donieść, że dziś (17 lipca) są urodziny> najzdolniejszego i najbardziej urokliwego 45-latka, czyli Pana
 Zbyszka Zamachowskiego. Przesyłam ciepłe myśli i ... wracam do
pracy.

 pozdrawiam,
 Cieplomyśląca Donosicielka

Donosicielko !

Zadzwonilam, złożylam życzenia.I zaraz poszukam zdjęcia.Cieplodziękująca MU


Zbyszek z Humphreyem Bogartem i Piotrem Machalicą

Zbyszek z naszą wspólna córką- panną Bronisławą

solenizant z rodziną

 

Pani Magdo
Obserwuję Pani stronę z ukrycia,listy od ludzi uwielbiam,zdjęcia namiętnie
piracko kopiuję i rozsylam znajomym,najblizszym. Taka tu dobra energia u
Pani.Tak rozluźniająco. I świat mniej chory się wydaje.
Tkwię nad pracą magisterską i popadam w przerażenie graniczące z euforią.
Mieszanka wybuchowa, ale ponoć typowa w tym momencie życia. Co robić..nie
przeskoczy się, a tu jeszcze doktorat się marzy. Wróciłam z Sarajewa
niedawno. Nie wiem jakim cudem udało mi się tam postudiować trochę. Ale się
udało!I to jak. Poznałam w Bośni wspaniałą pisarkę. Los mnie do niej
doprowadził-od sięgnięcia po jej książkę w bibliotece, przez wygadanie się
tatmejszej promotorce, że mnie na kolana jej proza rzuciła, aż do...spotkań
kilku na kawie. Potem zgoda na tłumaczenie, noce przed komputerem, nos
czarny od wściubiania go do słownika i...tłumaczenie jej opowiadań
skończone. Jeszcze drobna redakcja i..
i..i kolana się przede mną uginają! CO DALEJ? Nie mam pojęcia, gardło mi się
ściska na myśl jak bardzo teraz przydadzą mi się łokcie. Nie wiem..po prostu
nie wiem co z tym dalej zrobić.. Czarne? WAB? Pogranicza? Przecież ja
debiutantką jestem,co z tego,że stypendystką z jakimiś uczelnianymi
konkursami na tłumaczenie wygranymi. Debiutantka to debiutantka. Proszę
kciuki trzymać,żebym losowo wybierając numer kogoś z wydawnictwa na dobre
biurko trafiła.
A ja serdecznie pozdrawiam całą Krainę Wrażliwców u M.U!

serdeczności

A.

A!

Jasne że będę trzymać. I ciągle mam nadzieję,że jeżeli to tlumaczenie jest
wspaniałe- przebije sie bez łokci!Czego życze z calego serca!MU
 

ps.z tego całego mętliku słownego, napisałam, że się "kolana przede mną
uginają".No aż tak dobrze nie jest. Jedyne co sie ugina to  MOJE kolana,
pode mną. Pozdrawiam raz jeszcze. Szkoda, że nie umiem zdjęć zmniejszać,to
bym coś z Sarajewa podesłała.A

A!

No to moge tylko życzyc ,aby ICH(tych wydawnictw)KOlana sie ugięły.

p.s. Dobra uwaga o tym zmniejszaniu zdjęć.

ZMNIEJSZAJCIE ZDJECIA,KTORE DO MNIE WYSYŁACIE I NIE WYSYŁAJCIE ICH ZA WIELE
RAZEM .BO SA ODRZUCANE PRZEZ NIEZNANYCH SPRAWCÓW.
pOZDRAWIAM MU

dla agaty J -zamiast Sarajewa-dzisiejsze skrabble w Pecicach Małych-Polska



Pani Magdo,
 Dziękuję za te miłe słowa. Nie będę na razie pisać do Pani takich
 pesymistycznych rzeczy, bo ile można? ;-) przemyślę sobie to, co mi Pani
 odpisała i zobaczymy... jak wszystko się poukłada ;-) co do chłopaka to
 postaram się go trzymać, ale dziwię się mu że potrafi mnie znieść... ja
 bym z sobą nie wytrzymała ;-) w ogóle on jest zupełnie inny niż ja, jego
 zainteresowania też są inne niż moje, może i lepiej? a jak Pani
 samopoczucie? Wybiera się Pani gdzieś? odpocząć? wie Pani może, kiedy
 następne
 karaoke w teatrze polonia? widziałam zdjęcia i chętnie bym się wybrała ;-)
 mam nadzieję tylko, że nie trzeba śpiewać - wolałabym poobserwować ;-).
 Pozdrawiam już nieco bardziej wesoło,
 Kasia


Kasiu!

1.No to czekam na coś optymistycznego
2.Pozdrów chlopaka, mimo jego niczym nie uzasadnionej, przepelniajacej go
radości życia.
3. Jeśli wszystko sie ułoży dobrze ze zdrowiem Mateusza-pojade na dwa
tygodnie do mojej kochanej Toskanii pod koniec sierpnia.
4. Następne karaoke w drugi poniedzialek wrzesnia.Można tylko
obserwować.Albo nucić cicho.Albo się drzeć nieczysto . Taki wieczór.
5. Weselej zanim nas dopadnie jesień!MU


na ostatnim karaoke-Henryk Miskiewicz(Boże, jak on zagrał "Pod Papugami!)i Grażyna Torbicka jako Muza- fot.Robert Jaworski

15 lipca 2006

 

Droga Pani MU!
 
W Karkonoszach, jak wszędzie, upały. Siedzę codziennie w pracy i konstruuję raporty podsumowujące dla Kuratorium, a podobno mam wakacje. W szkole rozpoczął się kolejny remont, wymieniają instalację elektryczną w całym budynku. Kują bruzdy, hałasują i wszędzie się kurzy. Malowanie dopiero w przyszłe wakacje, więc  szkoła będzie wyglądać strasznie, a planujemy w tym roku nadanie imienia (Stanisława Lema- o ile nam organ prowadzący zatwierdzi, bo w przyszłym tygodniu składamy stosowny  wniosek). Mieliśmy już kiedyś imię (LO im.Janka Krasickiego), ale w pewnym momencie zostaliśmy...pozbawieni patrona i bezimienni, więc teraz procedurę nadania imienia trzeba przejść ponownie, a jest z tym trochę pracy, więc pracuję..........i marzę o wakacjach.Jak słyszę tekst typu tobie to dobrze, bo masz tyle wakacji, to podnosi mi się ciśnienie. Ale generalnie............. jest fajnie, świat jest piękny(żeby nie było wątpliwości, chodzi mi o świat przyrody), lato w pełni, a jak pięknie grają łąki..........w załączniku źródełko dla ochłody ( kawa na wodzie z tego źródełka jest boska).
Mam jeszcze pytanie - gdzie w Sopocie będzie grany "Chlip - hop" i czy trzeba rezerwować bilety, bo mam nadzieję, że uda mi się wyrwać się na trochę...........no przecież mam wakacje.
Pozdrawiam!  GK
 

 

GK!

 
1.Konstruować raporty w taki upał to bohaterstwo.
2.Kto wchodzi w skład organu prowadzącego?
3.Świat przyrody jak najbardziej.Nie mogę sie napatrzeć na pszczoły na lawendzie !
4.Będzie grany chyba 7 go albo 8 go sierpnia.Może zaloga znajdzie adres emailowy rezerwacyjny, bo chyba trzeba.Pozdrawiam i życze żeby organ prowadzący wyraził zgode .MU 

 

Stanowczo 8 sierpnia godzina 18.00 i 20.30

A oto wszelkie kontakty... Pozdrawia Załoga!

http://www.teatratelier.sopot.pl

tel./fax. (058) 550 10 01
teatr-atelier@sopot.pl

Bilety dostępne w systemie Ticket Online (
www.ticketonline.pl
) i w punktach przedsprzedaży w całej Polsce.
Kasa w teatrze czynna codziennie od 10.00 do 20.30
Kasa/rezerwacja (058) 555 89 06,    501 483 017

 

 

 

Droga Pani Magdo!

Jak to dokładnie było z moim złamanym/posiniaczonym sercem…

On- poznałam go przez Internet, przez jego blog o Saskiej Kępie. Napisałam mu esej, co ja sądzę o Kępie, potem zaczęły się rozmowy na gadu gadu; okazało się, że coraz więcej wspólnego mamy, zainteresowania, gusta…spotkaliśmy się. To było maj i istotnie Kępa pachniała bzem tak, że o żadnej hiperbolizacji nie było mowy.

Ja- biedna nie-studentka, ucząca się w pocie czoła do egzaminu na weterynarię, przytłoczona nijakością i szarością egzystencji (czyt. brakiem faceta). Bogata w doświadczenia „w temacie”, szczególnie, że Poprzedni wyjechał był jakiś czas temu za niewielką, a teraz już wielką wodę w pogoni za edukacją.

Spacerki, rozmówki, od słowa do słowa- żem się zauroczyła, na to dużo czasu nie potrzebowałam- szybko rzuciłam się w wir marzeń, a zachowanie obiektu hmm ten stan podsycało, oj podsycało. Jeszcze miesiąc temu wracaliśmy razem do metra po karaoke, ja cała w skowronkach, w motylkach, jak to określiła ciocia Joasia „z zapaleniem mózgu”.

 I wtedy, nagle i zupełnie niespodziewanie, po tym cudownym wieczorze…on zaczął mówić dziwne rzeczy o tym, że to za szybko, że on nie wie, że może kiedyś, ale może też nigdy nie…a tak w ogóle to on nie chce ranić. I on nie wie, co o tym myśleć. I że to za szybko. I że nie chce ranić. No to akurat mu nie wyszło.

Cudowny nastrój, gdy bzy potrząsały ochotnie kwiatowymi kitami, gwiazdki cykały i cała przyroda podrygiwała romantycznie, prysł. Znajomość też prysła, no dokładniej to pryska cały czas- Obiekt najpierw miał sesję i nie miał czasu, a teraz po sesji, a czasu jak nie było, tak nie ma, dla mnie nie ma. I chyba nie będzie…

 

Małgośka… to znaczy Iwona…mówią mi- on nie wart jednej łzy. On nie jest wart.

Szczególnie, gdy znika bez słowa, tak po prostu jakby nic mi się nie należało, jakby miedzy nami nic nie było- a przecież było…Nawet nie zapytał, jak poszedł mi pewien ważny egzamin.

 

Dziękuję za przytulenie, jak MU przytuli, to zaraz się chce zaśpiewać „Jeszcze w zielone gramy”J

A ciocia Joasia mówi, że rzuciła czar (strach się bać) i że Romeo się pofatyguje- kiedy dokładnie, to ona nie wie, ale kiedyś przylezie.

Pozdrawiam serdecznie

 Iwona

 

Zraniona Iwono !

1.Nie da się nikogo zmusić do miłości , ale o ważny egzamin powinien zapytać i już.

2.Lepiej chyba żeby juz nie przyłaził...

3.Na wakacjach sie zakochasz.Tak czuję .

4. A jak ci poszedł ten ważny egzamin?MU

dla zranionej Iwony

 

Pani Magdo i Mile Panie, Dino nie posiadal sie ze szczescia i radosci z przeslanych zdjec !!
A ja z tego, ze Mateo zdrowieje !!!
On czesto przeczekuje upaly mniej wiecej tak.
No moze nie bez przerwy ale jak czegos szuka w swym basenie to nie przeszkadza mu zanurzanie glowy !
Mamy tez jednego nowego lokatora, jest nim dziecko naszej dzikiej kotki, ktora nazwalismy Cobra, a dziecko w zwiazku powyzszym zostalo Shellby; to dla milosnikow samochodowych;
A teraz mam pytanie, kotka nasza, jest na tyle dzika, ze nie daje sie glaskac ani w ogole podchodzic ale ma miejsce gdzie dostaje jesc i pic i tam stale przychodzi; mieszka u nas chyba od dwoch lat. To znaczy wtedy ja zauwazylismy, albo ona przyzwyczaila sie do nas;
Wtedy miala malego szarego, ktory pozniej gdzes sobie poszedl;
W zeszlym roku miala cztery szarutki, juz szykowalismy sie na posiadanie pieciu kotow i zwiekszenie racji zywnosciowych; troche nas to przerazalo, biorac pod uwage , ze nie mozna sie do nich zblizyc, zapowiadala sie niezla hodowla, bo jezeli to byly panienki to moglyby miec male po siedmiu miesiacach.... No i mniej wiecej pod koniec zimy Cobr    a przychodzila na mleko i krokiety natomiast po malych sluch zaginal; I tu wlasnie pytanie, czy ktos wie jak to jest w kocim spoleczenstwie, czy po jakims tam czasie matka im mowi: drogie dzieci , a teraz musicie sobie same zapracowac na was ; Przyznam sie szczerze, ze balam sie, ze malym cos sie stalo, no ale czterem na raz ?
Prosze tu Cobra i Shelby, urzeduja glownie na dachu przybudowki, ale czasami na dachu stodoly

Przesylamy moc serdecznosci wszystkim Paniom, Mateo i pieskom nieustajace
 
Ewa
 
Ewo!
1. Nie znam sie  niestety na zwyczajach kotów.Ale tu pisuja takie co sie znają-może napiszą jak to jest ?
2. Po siedmiu miesiącach powiadasz?!
3. Mateo dziekuje.A czuje się raz lepiej raz gorzej i nie pojechal jednak.Podobno to musi trwać .Pozdrawiamy MU  

 

Droga Pani MU!
 
Dzięki za wieczór z Agnieszką i.......... jak dobrze, że mogło nam być znowu zielono........... Nareszcie udało mi się nagrać ten koncert i będę mogła do niego wracać.........Pozdrawiam!     GK
P.S. W załączniku........zielone dla MU
 

GK!
 
Zielonego nigdy dość!dziekuję-MU

 

Czereśnie ;-)

 Jakie dobre te czereśnie ;-) takie słodziutkie, dziękuję. Miło, że mi Pani
 odpisała. Próbuję odciąć się od tych myśli, od tego o czym wcześniej
 pisałam, bo wiem, że myśląc w ten sposób nic nie zdziałam. Staram się
 zmienić tok rozumowania i postrzegania pewnych spraw, zaczynam mniej
 poważnie traktować ludzi tzn może mniej brać do sobie to co robią, co
 mówią. Może dzięki temu nie będę tak przeżywać, kiedy znowu się na kimś
 zawiodę? Hmm... sama nie wiem co jest odpowiednie, ale może zmiana
 podejścia do ludzi jakoś pomoże? Oczywiście pewnych rzeczy nie da się
zmienić z dnia na dzień, ale chyba powinnam coś postanowić... nie wiem...
 nie umiem być szczęśliwa... mimo że powinnam, bo mam wszystko to co do
 szczęścia jest potrzebne... patrzę na mojego chłopaka, on cieszy się z
 każdego dnia, śmieje się, potrafi docenić to co ma... a ja? widzę go,
 czasem dziwie się mu, ja tak nie potrafię... nawet nie umiem z nim
 szczerze pogadać... wiem... ma Pani dość swoich spraw, ale ma Pani też
 więcej doświadczenia, może będzie mogła Pani spojrzeć na to inaczej z
 punktu widzenia osoby, która więcej przeżyła niż ja... bo jak sama Pani
 widzi trochę się w tym wszystkim pogubiłam...
 Pozdrawiam,
> Kasia
 

Kasiu!

Gdyby tak można było ukończyc kurs pt:"Jak być szczęsliwym " i być
szczęśliwym.Dobrze że twój chlopak jest taki . Trzymaj sie go!MU

 

Po programie o Agnieszce Osieckiej w TVP Kultura

 
Dzień dobry,
 
Pani Magdo,
właśnie obejrzałem na TVP Kultura Pani rozmowę m.in z Panią Krystyną Jandą i z Panem Borkowskim.
Zastanawialiście się Państwo dlaczego młodzi ludzie tak bardzo interesują sie twórczością Agnieszki Osieckiej. Chciałbym podzielić się z Panią moimi refleksjami na ten temat.
 
Mam 28 lat i właściwie ciągle zaliczam się do tych młodych ludzi. Jednak po piosenki Agnieszki nie "sięgałem" czy nie "sięgnąłem"  w sensie jakiegoś nagłego zachwytu: bo odkąd pamiętam te piosenki znałem, wychowałem sie z nimi i to przede wszystkim one ukształtowały moją wrażliwość. Moją i właściwie wszystkich moich przyjaciół. Jasne: było po drodze pełno innych tekstów innych poetów ale to u Agnieszki Osieckiej odnalazłem to, co najbardziej cenię i szanuję w sztuce, w poezji, w piosence: empatię połączoną ze szczerością do samego siebie, dla samego siebie.
 
Pamiętam jak niedługo po śmierci Agnieszki Osieckiej natrafiłem na jej ostatnie teksty: te pisane dla Teatru Atelier. Myślę tu o piosenkach śpiewanych przez Marka Richtera czy Teresę Budzisz-Krzyżanowską. Pamiętam jak byłem zdziwiony (nie chcę używać pompatycznego przymiotnika wstrząśniety) poziomem czegoś, co nazwałbym auto-szczerością, taką nawet okrutną, nieludzką szczerościa dla siebie, dla swojego życia w tych tekstach. Tu muszę Pani powiedzieć, że nigdy właściwie nie interesowały mnie bardzo szczegóły z biografii Agnieszki. Takie dobieranie czy odczytywanie czyichś emocji jakimś biograficznym kluczem ma w sobie coś powierzchownego i właściwie zaciera przekaz. To chyba w ogóle jest jakaś specyfika percepcji twórczości Agnieszki w Polsce-nierozerwalność tego co pisała z biografią. Ale to dygresja - mam wrażenie, że to się zmienia, że te teksty zaczynają żyć jakimś innym życiem. Bardziej osobistym czy intymnym.
 
Ale wracając do ostatnich tekstów Agnieszki - niesamowita była ta szczerość, to okrucieństwo, to zimno z jakim się patrzy na własne życie. Pamiętam, że właściwie wtedy zrozumiałem, że prawdziwa sztuka rodzi się wtedy, kiedy ma sie coś do powiedzenia i kiedy przekazując innym ludziom to coś, nie oszukuje się. Nawet, a może nawet własnie wtedy, jeśli tym czymś jest gorycz porażki czy żal, że wszystko mija i często tak głupio.
 Agnieszka nie oszukiwała - za to ludzie kochali ją i szanowali. Wydaje mi się, że zupełnie tak jak szanuje się czułego lekarza, który zadaje pytania bo rzeczywiście chce usłyszeć odpowiedź.
 
I to dlatego sięgają po jej słowa młodzi ludzie. My żyjemy dzisiaj w świecie, gdzie właściwie niewielu wierzy już w wartość słowa. Tych "małych drzwi, za którymi czają się małe sny" z piosenki Agnieszki jest właściwie dzisiaj coraz mniej. A właściwie jest ich tyle samo ile cierpiących czy czujących ludzi tylko w żaden sposób nie mogą przebić się przez kulturę obrazka, która boi się jakiejkolwiek treści bo wtedy ta treść by tę kulturę podważyłą. Stąd według mnie ta fascynacja słowami Agnieszki dzisiaj: świadomie czy nieświadomie ludzie widzą w nich zaginiony świat, w którym są prawdziwe uczucia, emocje - jest człowiek czyli są i oni.
 
To jest chyba najbardziej fascynujące w twórczości Agnieszki Osieckiej - w jej słowie czy też poprzez jej słowo człowiek sam dla siebie jest ważny, staje się ważny, staje się podmiotem, któremu słowa poezji nagle pozwalaja cierpieć, wzruszać się. Cierpienie dzisiaj nie jest modne - uśmiechnięte po ósemki twarze to wyznacznik ludzkiej wartości. A ludzie są też smutni. A kiedy są naprawdę smutni to potrafią być też naprawdę weseli. I to jest to przywracanie człowieka człowiekowi, które się poprzez teksty Agnieszki odbywa. I młodzi ludzie to czują bo czują również w jak sztucznym świecie sztucznej pogoni za nie-wiadomo-czym każe się im dzisiaj żyć.
 
Napiszę Pani jeszcze o Czechowie - wiem, że  Czechow jest dramaturgiem cenionym przez Agnieszkę Osiecką i Panią. W ogóle miło mi było dowiadywać się, że, niezależnie, te same lektury ukształtowały moją wrażliwość - fascynującą sprawą jest wiedzieć, że ktoś czuje podobnie. Chyba to przede wszystkim wspólnota wrażliwości sprawia, że człowiek na chwilę wie, ze nie jest sam. I to chyba taką wspólnotę miała na myśli Agnieszka, pisząc wiersz, którego fragment Pani zacytuję:
 
A ty, który wszystko znasz
terminy święta i zagłady
powiedz mi proszę jak tam jest
po tamtej stronie lady
 
Czy się tam sieje zboże
czy sie po prostu trwa
Może tam mają morze
i czy tam jest taki ktoś jak ja.
 
Niesamowity ten ostatni wers - nawet nie przez to co w nim powiedziane - raczej przez to, co sie czai w ukryciu: czyli tutaj właściwie jestem sam.
 
Wracając do Czechowa ale i do wspólnoty wrażliwości - nigdy nie miałem okazji poznać Agnieszki i porozmawiać z nią o tym ale zawsze zastanawiałem się czy jego dramaty Agnieszka widziała tak jak ja. Ja widzę u Czechowa ludzi niezwykle świadomych - siebie, innych, własnych małości, śmieszności. Ludzi świadomych, że można życ inaczej ale nie próbujących tak żyć bo być może nie ma żadnego inaczej. Symbolem tej postawy jest wiśniowy sad - jest w "Katarynce" Agnieszki wers o wiśniowym sadzie.
 
Sad który można uratować, lecz którego nikt tak naprawdę ratować nie chce, bo należy do przeszłości, która tak naprawdę dawno już umarła. Niesamowita jest ta scenia rąbania sadu - wszyscy się temu przysłuchują, nikt nie reaguje, nikt się nie wyrywa, nikt nie walczy. Ta perwersyjna wręcz uległość wobec losu ma w sobie coś co jest istotą tragizmu życia - że nie umiemy chronić tego, co naprawdę kochamy, że byc może wcale nie kochamy albo kochamy źle. Albo, i myślę, że własnie tak jest, kochamy za mocno. Kochamy tak mocno, że pozwalamy obiektowi tej naszej miłości umrzeć. To może właśnie jest zdrada. Zawsze byłem ciekawy czy Agnieszka też tak czuła. I czy Pani tak czuje.
 
Pani Magdo, pozwoliłem sobie napisać ten list bo chciałem się z Panią podzielić i refleksjami i własną wrażliwością. Mam wrażenie, że nie będzie mi Pani miała za złe osobistego tonu tego co napisałem a jeśli w jakimś momencie byłem niedyskretny czy w jakikolwiek sposób poufały - przepraszam.
 
Pozwolę sobie przesłać Pani parę tekstów moich piosenek. Może będzie Pani miała czas, żeby na nie zerknąć. Będę bardzo wdzięczny za opinię. Dwie moje rzeczy śpiewała Asia Lewandowska, która była gościem Pani programu (śpiewała tam Konie). Nigdy tego jednak nie wydaliśmy.
Gdyby chciała sie Pani ze mną skontaktować - podaję namiary
Łukasz Klimek
 
Żeby mieć pewność, że wszystko dotarło, wyślę też tego samego maila z mojej poczty.
 
Pozdrawiam serdecznie
 
Panie Lukaszu!
Dziękuje panu za ten list.Chyba jesteśmy bratnimi duszami.Ale pana wiersze nie chcą mi sie "wyswietlić".Prosze spróbowac w innym programie.MU
 


 

Pani Magdo
Bardzo serdecznie dziekuje za wczorajszy blok o p. Agnieszce Osieckiej jaki mialem przyjemnosc ogladac na kanale TV Kultura.

Pozdrawiam lipcowo

Jacek Górski
(D.J.J.A.C.K.)
Telefon: (0-58) 76-76-141
Fax: (0-58) 76-76-147

----- Przesłane przez Jacek Gorski/Abc dnia 2006-07-10 08:07 -----
 
  Jacek Gorski

2006-07-05 08:48


        Do:        "MAGDA UMER" <umermagda@o2.pl>
        DW:        
        Temat:        Pani Magda Umer a krzyzowkiŁącze


Szanowna Pani Magdo

Chcialbym na poczatku bardzo serdecznie Pani podziekowac za te kilka chwil, ktore mi Pani poswiecila w Gdansku 4 lipca 2006 r. po programie "Od przedszkola do Opola". To byl dla mnie taki spozniony o dzien skromny prezent imieninowy.

Dostosowujac sie do Pani sugestii podzielilem moj zestaw pytan na najdrobniejsze czesci i przesylam ponizej pierwsza z nich

1.        Jeżeli ktoś zakłada, że ciekawe strony internetowe mogą posiadać wyłącznie popularni artyści i artystki oraz zespoły młodzieżowe lansowane przez MTV czy Vivę, Radio Zet, RMF FM czy Eska, to są w błędzie. Pani strona www – Pani Magdo – jest jednym z najlepszych dowodów na obalenie powyższej tezy. Jak to się stało, że ma Pani swoje własne miejsce w Internecie, a Pani serwis zawiera wiele interesujących i trudnych gdzie indziej do zdobycia materiałów?

Pozdrowienia od upartego, kwietniowego barana


Jacek Gorski

Gdanski Klub Szaradzistow Neptun

http://neptun-gdansk.w.interia.pl
 
 
Uparty kwietniowy baranie , szaradzisto Jacku Górski!
 
Odpowiadam :
 
Pewnego wieczoru, w Elblągu, niewykluczone że w 2000 lub 2001 roku wtargnęła do mojej garderoby młoda i dziwna  osoba, pięknie spiewajaca laureatka konkursu :"Pamietajmy o Osieckiej"- pani Dorota Osińska i wyraziła gorącą  chęć założenia mi strony internetowej. Tłumaczyła  że  w dzisiejszym świecie artysta wlaściwie musi mieć swoją stronę internetową , bo takie nastały czasy. Nowe Czasy . Ponieważ od roku o tym samym mowiła mi zafascynowana internetem Krysia Janda- nie powiedziałam nie.No i ta dzielna niewiasta przez pół roku tworzyła te stronę , co opisała gdzieś tutaj (na tej stronie),więc  nie będę tego powtarzać.Jestem jej za to bardzo wdzięczna, przede wszystkim dlatego, że czuję się potrzebna młodym ludziom.
Pozdrawiam serdecznie!MU
Ale  nie mialam jeszcze wtedy własnego komputera i wcale nie chciałam mieć. Tym bardziej  nie umialam go obsługiwać i myslalam ,że nigdy się tego nie nauczę.  

dla pana jacka Górskiego- sprawczyni Dorota Osinska z kotem Pelagią

 

kryptonim: szałowi goście z Indii ;)

 Po pierwsze wysłałam Pani jeszcze raz zaproszenie ślubne tym razem
 priorytetem. Po drugie Rachana przylatuje do Polski z mamą i ciocią.
Będą w Warszawie na lotnisku 7 lub 8 sierpnia. Chciałam zapytać czy
jest jakaś możliwość, aby tych hinduskich gości zaprosić na jeden z
 sopockich koncertów. Myślę, że byłaby to dla nich frajda. Co prawda
 nie wiem jak to u mnie będziez czasem przedślubnym, ale sie postaram.
 I tak muszę jechaćdo Trójmiasta na chwilę przed ślubem (czwartek,
piątek) żeby odebrać suknię. 12 i 13 wesele. Zostaną chyba do 15. Jak
 pani to widzi? Pozdrawiam serdecznie Jola ps. Jak się czuje Mateo?

 Ja ostatnio miałam dużo przeżyć. Mój kochany dziadek (77lat) dwa dni
temu miała zawał, ledwo go odratowali to już drugi zawał w jego życiu.
 Okropnie się martwimy. Teraz leży w szpitalu. Ufam, że będzie
 dobrze...

 Jolu!

1.Dziękuje za zaproszenie,ale nie przyjadę.Na pewno wszystko sie uda!
2.Może i jest,ale tam trzeba wcześniej zadzwonic i zarezerwowac bilety. Ja
nie bardzo moge sie tym zajmować.
3.Mateo nie czuje sie najlepiej.Ale wierzymy że bedzie sie czuł świetnie.Za
jakis czas.
4.Pozdrów dziadka ,prawie męża, Rachanę i kogo tam chcesz-MU

A oto namiary raz jeszcze...

http://www.teatratelier.sopot.pl

tel./fax. (058) 550 10 01
teatr-atelier@sopot.pl

Bilety dostępne w systemie Ticket Online (
www.ticketonline.pl
) i w punktach przedsprzedaży w całej Polsce.
Kasa w teatrze czynna codziennie od 10.00 do 20.30
Kasa/rezerwacja (058) 555 89 06,    501 483 017

 

Karaoke w Teatrze Polonia

 
Witam Pani Magdo!
Chciałam bardzo podziękować za wieczór karaoke.
W końcu mogłam się sama przekonac jak wyglądają te wieczory.Sa cudne.
Cykl spotkań z najpiękniejszymi polskimi piosenkami był wspaniałym pomysłem.
Wybiera Pani piękne piosenki.Z Teatru wychodzi się z uśmiechem.
.
W ostatnim karaoke wystąpiłyśmy z koleżanką w duecie "Wakacje z blondynką"
Bardzo Serdecznie Pania Pozdrawiam
Życząc wakacji blond... bardzo słonecznych.

Aleksandra
 
 
Aleksandro z koleżanką!
 
Pamiętam wasz duet,a jakże!ja także uwielbiam te spotkania!Pozdrawiam  serdecznieMU


 
dla Aleksandry z koleżanką -to chyba wy?-fot.Robert Jaworski


 

Kochana MU :-), znowu nie mogłam zasnąć po Karaoke. Cudna pełnia – księżyc w kolorze Pani stroju ... Dziękuje za ten wesoły wieczór, jejku, ależ Pani jest mistrzynią budowania nastroju. Każde Karaoke jest inne, wiele zależy od gości i osób śpiewających, ale to Pani robi z ludźmi, co chce :-). Ja pierwsza się temu poddaję i bardzo mi z tym dobrze. Czy Pani wie, że nigdy wcześniej nie bawiłam się swobodnie w grupie, nie śpiewałam z ludźmi, nie śmiałam się tyle i tak spontanicznie. Naprawdę. Patrzę na Panią z podziwem, że potrafi Pani zapanować nad każdą sytuacją. Na pewno jest Pani później bardzo zmęczona...

    Pani Magdo, wracam co jakiś czas do tekstów Agnieszki Osieckiej (w ogóle lubię wracać do ulubionych tekstów) i odkrywam je na nowo. Bardzo lubię te powroty, kiedy po latach sięgam po znany mi i lubiany tekst, i odkrywam to, czego wcześniej nie byłam w stanie zauważyć, bo byłam zbyt młoda, miałam zbyt mało doświadczeń...Właśnie na nowo zaprzyjaźniłam się z Białą Bluzką... A teraz ta piosenka Dla Elizy – pamiętam, że dawno temu ją słyszałam, ale teraz dopiero zrobiła na mnie wrażenie – zachwyciłam się, wzruszyłam... Marzy mi się, aby na konkursie Pamiętajmy o Osieckiej śpiewano mniej znane piosenki.

Pozdrawiam i przesyłam moje koty rozkoszujące się upałem:), jest CUDOWNIE gorąco ! Joasia

 

JoasiU!

Cieszę sie że śmiejesz sie tyle dzieki tej zabawie.Koty cudne.Może chcesz jeszcze jednego?MU

 

 

Magda przekazuję Ci maila. Całuję. KJ

 

Pani Krystyno ze względu na to, że nie mam maila do Pani Magdy Umer przesyłam tego maila do Pani. Zapewne będzie się Pani szybciej z Nią widziała lub słyszała niż ja, a to chyba miłe usłyszeć takie słowa.

Dziękuję i przepraszam że wyręczam się Panią 

 

Droga Pani Magdo!

Bardzo dziękujemy za wspaniały koncert.

 Pani i Andrzej Poniedzielski byli niezrównani. Udało  się Państwu rozśmieszyć mojego męża, który ostatnio nie ma dobrego nastroju. Sprawiłam mu prawdziwą  niespodziankę, do ostatniej chwili niczego sie nie spodziewał.

Serdecznie dziękuje za życzenia urodzinowe, szczególnie Pani Prezes.

Pozdrawiam i życzę dalszych tak udanych koncertów. I wielu chętnych do śpiewania, bo pięknych polskich piosenek, którymi się trzeba opiekować, nie brakuje.

Hania Sztranc

 

Pani Haniu z mężem !

Jasne że miło usłyszeć takie slowa!Dziękujemy!MU

 

Koteczka do wzięcia, kto chce?



Agata Kuźnicka
Specjalista ds. marketingu
0.603.885.553
(0-22) 692.42.51

Subject: Lakshmi



    Koteczka jest słodka i bardzo towarzyska,
  lubi przebywać blisko człowieka, uwielbia zabawę. Będzie wdzięczna za dom
i opiekuna...Ma na imię Lakshmi (Lakszmi), ale jest mlodziutka więc imię
można zmienić:)
 



Och, gdybym ja nie miała uczulenia...może ktoś ?MU

 

zabawa w chowanego

 
A propos mówienia, ufania i całego tego bałaganu... Kiedy otwieranie dzioba stało się dla mnie prawie całkiem niemożliwe usłyszałam : "nie pozbędziesz się tego o czym milczysz". Tylko co z tym zrobić? Chować się nadal a czasem wybiec aby zdążyć "zaklepać"- bo jak się "zaklepie" to się podobno nie przegrywa - tylko ryzyko, podjęcie ryzyka graniczy z cudem.
 
W radio program o Chopinie, kończy się o świcie, posłucham, bo ciekawe i ładne... Duszniki zdrój, żelazowa wola...
 
Anula - czyli zła tonacja
 
Ps0. Jako bonus Mazury...
 
ANULO!!!
 
A czy ty chociaż próbowałas zapisać sie do jakiegoś mądrego lekarza ?MU

 

 

 

Kochani,

         W ostatnim mailingu  Polskiej Fundacji Muzycznej z 5 czerwca, w kilka dni po tragicznym wypadku członków zespołu Varius Manx, poinformowaliśmy o spontanicznym uruchomieniu specjalnego subkonta, by umożliwić przekazanie pieniędzy tym, którzy natychmiast chcieli wesprzeć finansowo ofiary wypadku. Dziękujemy Wam za dotychczasowe wpłaty.

         Nasza środowiskowa Fundacja musi dbać o to, by jak najlepiej rozpoznać potrzeby (np.koszty operacji, zabiegów, rehabilitacji) osób potrzebujących pomocy, ich sytuację finansową. Potem naszym zadaniem jest zebranie potrzebnych kwot, a na końcu dbałość o to, by zostały wydatkowane jak najbardziej efektywnie i przeznaczone zgodnie z wolą wszystkich darczyńców. Tak również jest i w tym przypadku.

Po wypadku, w którym poszkodowani zostali: Monika Kuszyńska, Robert Janson i Michał Marciniak, chcę przekazać Wam wszystkim oficjalny komunikat, oraz zapoznać z decyzjami Zarządu Polskiej Fundacji Muzycznej.
Michał Marciniak po skomplikowanym złamaniu obojczyka wraca do zdrowia. Jego stan jest stabilny i nie wymaga opieki Fundacji.

Robert Janson jest po dwóch operacjach kręgosłupa. Ma uszkodzone płuca i nerki. Czeka go długotrwała rehabilitacja, zwłaszcza, że wystąpiły powikłania pourazowe.

Monika Kuszyńska w wyniku wypadku doznała skomplikowanego urazu kręgosłupa i rdzenia kręgowego.
Nadzieją dla Moniki może być próba podjęcia eksperymentalnego leczenia operacyjnego za granicą. Jest to kosztowny zabieg, i nie ma możliwości, aby takie leczenie zostało zrefundowane przez NFZ. Próby operacji w oparciu o hodowlę komórek macierzystych podejmują ośrodki medyczne w Izraelu, Portugalii, USA. Jeśli któraś z klinik zostanie zarekomendowana przez lekarzy opiekujących się Moniką, będziemy się starali pomóc sfinansować taki zabieg.

Dlatego podjąłem decyzję: subkonto VARIUS MANX, na którym do dnia dzisiejszego zanotowaliśmy wpłaty w wysokości 1512 zł, od tej pory dedykujemy akcji zbiórki środków na ew. operację i rehabilitację Moniki Kuszyńskiej. O tym, ile potrzeba pieniędzy, ile udało się zebrać, kiedy i gdzie mogłoby dojść do zabiegu będziemy informować w miarę rozwoju sytuacji. Kiedy i gdzie można Monikę operować, zależy również od ilości i tempa zbieranych pieniędzy.

Chcę podkreślić, że formułując cel : OPERACJA KRĘGOSŁUPA I POOPERACYJNA REHABILITACJA MONIKI KUSZYŃSKIEJ, uzyskaliśmy niezbędne zgody MSWiA, MSZ i MF na zorganizowanie i przeprowadzenie ogólnokrajowej zbiórki publicznej, polegającej na :

  • dobrowolnych wpłatach na subkonto (do czerwca 2007) NORDEA BANK S.A. I Oddział w Warszawie,
    nr konta
    42 1440 1101 0000 0000 0489 4766
  • uruchomieniu przez TP S.A. stacjonarnej linii charytatywnej  0-400 207 400 czynnej od 14 lipca do 30 września 2006
    (2 zł 48 gr z VAT za połączenie - na konto dla Moniki trafi 2 zł 03 gr)
  • przeprowadzeniu akcji SMS-owej (niestety operatorzy sieci komórkowych: Orange, ERA, Plus GSM odnieśli się negatywnie i nie wesprą naszej akcji)
  • oraz na wydatkowanie zebranych środków zarówno w Polsce, jak i za granicą

Pierwszym poważnym przedsięwzięciem jest koncert, który odbędzie się w niedzielę 16. lipca w Operze Leśnej w Sopocie. W koncercie zatytułowanym "Artyści na rzecz VARIUS MANX", zorganizowanym i transmitowanym przez POLSAT, zdecydowało się wystąpić wielu przyjaciół i znajomych zespołu Varius Manx.

Jak zapewnili nas organizatorzy, dochód z biletów kupionych przez publiczność, zostanie przekazany na wskazany przez PFM cel. Więcej o koncercie znajdziesz na www.polsat.com.pl

Oczywiście po koncercie w Polsacie, PFM mając zgody MSWiA, MSZ i MF, nadal prowadzić będzie zbiórkę publiczną w innych mediach (informacje w prasie z podaniem nr konta i nr telefonu, emisje programów poświęconych Varius Manx zarówno w telewizjach jak i rozgłośniach radiowych), PFM chętnie też obejmie patronatem różne akcje, koncerty, recitale, z których mógłby pojawić się dochód dla Moniki.

Wiemy również, że wielu przyjaciół chce wesprzeć finansowo Roberta Jansona. Gwarantuję, że każdy przelew dedykowany konkretnie Robertowi, zostanie mu przekazany natychmiast specjalną darowizną. Do tego może służyć podstawowe konto naszej Fundacji, prowadzone w NORDEA BANK S.A. Nr 87 1440 1101 0000 0000 0311 8274. W przypadku stwierdzenia konkretnej potrzeby, po sformułowaniu konkretnego celu, jesteśmy w stanie uruchomić zbiórkę publiczną na rzecz Roberta Jansona, o ile jego sytuacja zdrowotna i finansowa będzie takiej pomocy wymagać.

Wszyscy pragniemy pomóc. Prosimy Was o wpłaty i telefony.

W imieniu Zarządu Polskiej Fundacji Muzycznej

Tomasz Kopeć

 

12 lipca 2006

 

Kochana Pani Magdo!!

 Nie wiem czy przeczyta Pani mój list,ale piszę...muszę napisać:-)
> 26.czerwca miałam przyjemność być na występie,który odbył się w Poznaniu
 na dziedzincu Zamkowym.
 Może przypomina sobie Pani lekko zagubioną  dziewczynę,która podeszła do
 Pani zaraz po zejściu ze sceny i poprosiła o autograf na "Czarnej
 wiewiórce" Agnieszki Osieckiej???
 Miałam wtedy urodziny,a ten koncert był najwspanialszym z prezentów jakis
 sobie zrobiłam:-)
 Chciałam napisać,że dziękuje...już nie tylko za koncert,ale za to,że Pani
jest.
Pewnie dużo osób to mówi,ale ja  i tak zrobie to raz jeszcze .
 Samym uśmiechem i ciepłem jakie bije od Pani sprawiła Pani,że świat przez
 moment wydał się cieplejszy:-))
 Postanowiłam sobie coś...
 Wybiorę siędo Pod Pretekstem na spektakl "Krochmalna 8" jeśli się uda
 zapytam osoby w nim występujące gdzie w tym moim mieście można rozpocząć
 naukę śpiewu.a w zasadzie kontynuować bo juz jakiśczas się uczyłam :-

 Może nic z tego nie wyjdzie,ale spróbuje.
>Kiedy patrzyłam na Panią i Pana Andrzeja stwierdziłam,że ja też chciałabym
dawać innym tyle radości,choć przez krótką chwilę kolorować ich świat.
 Bo to chyba o to chodzi żeby podążać za marzeniami prawda???
 Nawet jeśli są trudne do spełnienia.
 Chce się uczyć i przestać śpiewać tylko dla znajomych...:-)))))


 Czasami,mimo młodego wieku...mam dopiero 23 lata,czuje się kompletnie
 nieprzystosowana do życia w dzisiejszym plastikowym i pędzącym na złamanie
 karku świecie,na szczęście są takie osoby jak Pani i Pan Andrzej dzięki
 którym można   choć przez jakiś czas pożyć w normalnym tempie...zwolnić
 bieg i po prostu posłuchać ...
 Jest jeszcze jedna osoba,która sprawia,że  zwalniam- to Mirosław
 Czyżykiewicz, ale to temat na odrębny list :-)))

 tak więc raz jeszcze dziekuje i mam nadzieję,że uda się Panią jeszcze
spotkac w Poznaniu????
 Żałuje,że u nas nie będzie możlwości pójścia na "Karaoke"
 Raz jeszcze pozdrawiam i przesyłam moc letnich uściskow i koszyk
 uśmiechów.
 Odkładamy je na półke i kiedy  mamy gorszy dzień wyciągamy jeden ,wkładamy
 do szklanki ,zalewamy wodą i tak przygotowaną miksturę pijemy...pomaga!!!
 :-)

    Ania

 
Aniu z Poznania!
1. Pamiętam cię dzieki "Czarnej wiewórce" i urodzinom!
2.Z Poznania można przyjechac na karaoke.We wrzesniu albo w
październiku.Zapraszam serdecznie!
3.Włożyłam, zalałam, wypiłam i troche pomogło.Wszystkiego dobrego!MU

dlA Ani z Poznania- zdjęcie z ostatniego karaoke-fot.Robert Jaworski

 

Droga Pani MU!
Z przykrością przeczytałam, że ma Pani "trudny okres w życiu"........ a mimo to cały czas pomaga Pani innym dostarczając swoimi występami wiele radości (do dziś  na wspomnienie spotkania z Panią robi mi się cieplutko na duszy) i myślę, że wszystkim, którzy widzieli "Chlip-hop" poprawia się samopoczucie. Ładujemy sobie akuMUlatory na Pani stronce, a Pani dla każdego ma miłe słowo, nie zważając na własne kłopoty i chorobę w domu. Właśnie to do mnie dotarło i ............poczułam się nieswojo. Bardzo chciałabym pomóc, ale jak??????????
Posyłam kolejną "kropelkę"
                                                Gdzieś w pośpiechu
                                        między smutkiem a Smutkiem
                                                         pięciolinia
                                                  i...czerwone nuty........     tylko tak mogę powiedzieć Pani - dziękuję. Będzie dobrze Pani MU, wiele ciepłych i dobrych myśli kierowane jest w Pani stronę, tyle pozytywnej energii, więc MUsi się poprawić. Przesyłam jeszcze...
"krople optymizmu"
...to jest wierszyk na sMUteczki
na te stare i te nowe
to jest wierszyk kiedy myślisz
że świat stoi już na głowie
to jest wierszyk kiedy facet
odszedł z twoją przyjaciółką
powiedz głośno "dzień jest piękny"
i powtarzaj mantrę w kółko
a ponieważ sobie wierzysz
wokół ciebie będzie pięknie
w mglisty ranek ujrzysz słońce
róża nigdy już nie zwiędnie...
Kiedyś, jak mi było źle bardzo napisałam sobie modlitwę do Anioła Stróża, bo wydawało mi się, że i on o mnie zapomniał...Teraz go trochę "dopasowałam "
Aniele Boży Stróżu MU
otocz MU swymi skrzydłami
a blask Twój niech MU obroni
w Twej sile pragnie się schronić.
Prowadź MU zawsze ku światłu
pozwól w dobroci Twej płynąć
a choć w Jej życiu niełatwo
nie pozwól MU zaginąć!
 
A na koniec letnie życzenia...
 
(...)wysyłam je, by choć trochę się odwdzięczyć za to, że jak mi było źle, znalazłam tyle pozytywnej energii na Pani stronie. Pozdrawiam! GK
 
GK!
 
Dziękuję i pozdrawiam!Uwielbiam jasmin.MU

 

Dziękuję za odpowiedź. Wiem, Pani nie może mi pomóc. Ale osobie obcej
 ławiej pisze się takie rzeczy niż komuś bliskiemu, przynajmniej ja tak
 mam. Hmm... Jak nauczyć się z tym żyć? Jak pokonać w sobie to, że czasem
 chce się komuś coś powiedzieć ale nie można... a może wszystko właśnie na
 tym polega, że nie wolno nikomu ufać do końca...? Jak Pani sobie z tym
 radzi?
                                            Pozdrawiam,
                                            Kasia

>Kasiu!
1. Ja też tak mam.
2.Nie powinno się ,ale sie ufa i dlatego sobie z tym nie zawsze radzę.
3. Nie jest to tylko problem mój i twój.Może to jakieś pocieszenie?

czeresnie dla Kasi
 

Taki jeż piszący mi się napatoczył...
 
 
 
Na relację z gwiazdowego Gdańska trwa oczekiwanie.
 
Anula tzn kolec
 
Ps0.Wczoraj Melepeta pojechała, zapowiadali pociągi na dworcu... i tak się chciało i tak się marzyło...może następnym razem... who know/s/?
 
 
NaJEŻona Anulo!
1.jeszcze wyjedziesz na wakacje.Na razie za goraco i musisz sie uczyć angielskiego.
2. W Gdańsku najbardziej podobał mi sie koncert poświęcony Krzysztofowi Kieslowskiemu z muzyką Wojciecha Kilara.Bałtycka orkiestrą dyrygowal Jerzy Maksymiuk  , fragmenty ksiązki czytali Krysia Janda i Zbyszek Zamachowski.Ale wieczór!!!! 
3. I niezwykła wystawa bursztynów.Piękna!!!!Byłam tam dzieki Grażynce Torbickiej i bardzo miłej pani dyrektor, ktora nas oprowadzała
po tych cudach.Musisz tam kiedys dotrzeć!Zaraz dostaniesz zdjecia!MU

tez dla anuli-obraz z bursztynu!

 

Uwielbiam grupę Szkwał!!!!!!!!!!!!!!!! Regaty z grupą Szkwał to fascynująca przygoda...ahoj żółte peleryny i ahoj przygodo.
 
 
 
 
 
 
Natomiast brać studencka mnie absolutnie zauroczyła /czy Oni też oblewali egzaminy z języka obcego?/
 
Nieostre bo z daleka, były tylko wejściówki i to cudem zdobyte, kolejka dookoła teatru, walka o każdy skrawek papieru będący biletem, ale w końcu weszli wszyscy, szefowa pozwoliła ryzykując być albo nie być teatru (ach te przepisy, regulaminy, limity). Zasiadłam na schodkowych poduchach i było niezwykle.  A potem na nocny autobus... ze śpiewem na ustach. Publiczność się zgodnie podzieliła. Ci co czekali na przystanku w stronę centrum - festiwal piosenki żołnierskiej, autobus w przeciwną stronę - Jarocin, a ostatni Tramwaj - tańczył walca, waclczyka parami. Gdzieniegdzie słychać było szanty- to może wytrwała publiczność wracająca do domu na piechotę? Z gitarami z plecakami itepe itede, gdzieniegdzie słychać było, że niejedna, niejeden...marzą o takim szarym rozciągniętym swetrze.
 
A wszystko dzięki reżyserowi i sponsorowi z Ameryki...
 
Dziękuję!
 
anula czyli niewsos
 
Niewsosie!
 
To były czasy, mój Boże!Dziekuje MU

 

misz-masz


Jest dobry wieczór albo jest zły wieczór, bo to zależy jak u kogo... siedzę
u Pani Magister z bardzo senną Pelagią (to od upałów czy może prowadzi
jakieś nocne życie o którym nic nie wiemy??) na twarzy mam maseczkę Mistrza
Mowy Polskiej (może pomoże, wzbogaci słownik, rozjaśni umysł itp. itd.)
słucham płyt od X’a i się oczywiście depresssjonuję... przed chwilą była tu
Anula poszukująca swych niezbędnych butów chłodzących, ale nie znalazła,
więc pognała na drugi koniec miasta i tam już podobo buty są... w ogóle dziś
mamy dzień „butny”... Anula szuka, ja nie szukałam a znalazłam... wyszłam do
sklepu po brązową kredkę a wróciłam ze srebrnymi butami... czuję się w nich
jak potomek Alladyna, bo są jakieś takie bardzo w stylu alladynowym i w
cekinach, ale nawet nie jakiś wielki z nich festyn... poza tym to nagle ni
stąd ni stamtąd lipiec! i tak cały czas różne nas spotykają zaskoczenia...
czas płynie, jak na razie u mnie nic nie goi tylko zwiększa przestrzeń
między nami... anyway... za chwilę znów Sopot... życie płynie od Sopotu do
Sopotu i tylko czasami po drodze, tak jakoś w międzyczasie spotykają nas
inne drobne przyjemności... poza tym to albo dąs albo pląs i nie zawsze
wiadomo co i kiedy...
ściskam i całuję i mam w szkole prawie same dwóje
potworek we wtorek

P we W!
1.Jednak od iksa są te płyty...
2. Na czym polegają buty chłodzące?
3. Sopot za chwilę.Pozdro MU


Gdańsk w lipcu dla Gloomy

jeszcze dla Gloomy- antydepressyjne buty Ewy Błaszczyk

 

big zbig show


 ależ ten Zbyszek pięknie śpiewa..... i podobała mi się wymiana zdań
 pani z amerykaninem : Magda i pamiętaj, don't worry be happy!!! - cudne
 a w odpowiedzi rzucone od niechcenia: of course. ;)

 Na Pomorzu słonko grzeje jak szalone....a jak w Pęcicach? Wysyłam
 zdjęcia przedślubne robione w cieniu domowego ogniska. Całuję panna młoda.

Panno mloda, mloda panno!

1.Zbyszek  pięknie śpiewa i pięknie gra.
2.W Pęcicach przed chwilą grzmiało, padało i odreagowywało na tygodniowa
saunę.Powietrze rześkie.
3.Uczucie kwitnie.Tak trzymać!MU

 

Jeremi pozdrawia


> Kochana Pani Magdo
> Nasz Jeremi skończył niedawno tak zwane "półtorej roku".
> Kiedy gramy "Pejzaż bez Ciebie" - słucha.
> Chyba wyrośnie na dobrego człowieka ;).
> Gorąco życzę chłodnego lata.
> Szymon Marhwiak Barabach
>
> Na zdjęciu - Jeremi

Szymonie Marhwiaku Barabachu!

1.Tez mi sie tak wydaje(że wyrosnie na dobrego czlowieka)
2.Niech mi pan tego nie życzy, bo ja lubię gorace lato ,choc  wiem  że
jestem w tych upodobaniach odosobniona.Pozdrawiam MU
 

Droga Pani Magdo!

W poprzednim liście zapomniałam napisać, że bardzo Pani dziękuję za to, że nie śpiewa Pani tylko o smutnej i skomplikowanej miłości.

Zmieniłam zdanie- życie w postaci wiadomej, czyli męskiej, zweryfikowało moje poglądy.

 Teraz chciałam Pani podziękować za te wszystkie piosenki o bardzo smutnej i bardzo skomplikowanej miłości (jeżeli miłość jest, oczywiście)

Załączam lipcowe pozdrowienia

Bliźniaczka Iwona

PS. Jestem już po egzaminie, teraz czekam tylko na wyniki. Weronika tez zaliczyła sesję. Kot Ravic wyleguje się w łubiance.

 

 

Iwono z kotem i siostrą!

 

Postac wiadoma czyli męska wykończy nas wszystkie.Prędzej czy później.Ale dzięki temu mamy tyle pieknych piosenek o miłości.

A milość jest , tylko wpada na krótko. Czekanie na nią także ma sens, tylko jest troche trudniejsze.Ale sie tu mądrzę w upale.Pozdrawiam serdecznie.Wakacje są od tego,żeby się zakochac w kimś innym ,jeżeli nas nie chcą ci, na których nam zależy.

 

Agnieszka (wiadomo) O.

Droga MU!
 Dzięki pięknie za dzisiejsze wspaniałe popołudnie z Naszą Agnieszką!
 Nagrałam sobie na kasetę i będę co jakiś czas oglądała, tak jak często
 sięgam po nagraną kilka lat temu kasetę z koncertem z Opola "Zielono mi"
 Kiedyś miałam obiecany autograf i ...........
 nic z tego.
 Równolatka z Poznania - Juli@

Równolatko z Poznania!

To dlaczego nie zglosiła sie pani do mnie w Poznaniu?Magd@

 


Wlasnie ogladam w TV Kultura program poswiecony AGNISZCE OSIECKIJ i
 przypomniala mi sie jedna z piosenek, ktorej tekst napisala pani
 Agnieszka. Piosenke te slyszalem kilka razy w "Trojce" w Ilustrowanym
 Magazynie Autorow w latach 70-tych. Niestety nie moge trafic na zaden
 slad, gdzie to nagranie mozna odnaleźc.  Mysle  ze jedynie w tasmotece
 Polskiego Radia istnieje.
 Prosze o pomoc w jej odnalezieniu.

 tytul:  PIOSENKA DLA ELIZY
 muzyka: LUDWIG VAN BEETHOVEN
 tekst:  AGNIESZKA OSIECKA

 przesylam pozdrowienia:

 Waldemar Dylewicz
 Düsseldorf

Panie Waldemarze!

zaraz tu nasza zaloga sprobuje w tej sprawie cos dla pana zrobić.oglaszam
wakacyjne poszukiwanie piosenki dla pana Waldemara!Pozdrawiam MU

Poki co oto tekst :

Piosenka dla Elizy

Boże, daj Elizie szczęścia łut,
warkocze dwa,
przyjaciół w bród,
a pod oknem niech jej kwitnie sad,
i niech jej nie przybywa lat!
Sukienki niech
Eliza ma
i biały płaszcz
a może - dwa?
Talenicik niech Eliza jakiś ma,
niech przędzie lub
niech wełnę tka,
dziś tak się liczy w życiu zwinnosć rąk,
gdy sięgasz po
nadziei pąk!

Dorosłą być
już być chciała,
ale jeszcze wcześnie, wcześnie mała...
Ty jeszcze śnisz dziecinne sny z pawich piór.

Boże daj Elizie parę wad,
bo po cóż nam zbyt biały kwiat?
Doskonałość niech nie grozi jej:
Fantazjo, przyjdź!
Głupoto, zwiej!

Korale niech
Eliza ma
i biały płaszcz,
a może - dwa...
Boże, daj Elizie szczęścia łut
i serca żar,
i myśli chłód...
Miłosć niech nadejdzie w piękny dzień
i niech jej nie
przesłania cień!

...Ach, tak. Będzie też i lęk
i poznasz las, las, gdzie nie śpi nikt...
Tak, tak, to nie gitar brzęk!
Czasem jest potrzebny ...krzyk.
... Boże, daj Elizie szczęścia łut

A gdzie to można znaleźć dowiemy się ...
 

PANI MAGDO!!!!ZYCZYMY WSZELKIEJ POGODY DUCHA NA WAKACJE TE SLONECZNE ORAZ TROSZKE DESZCZOWE DNI ZEBY SIE PANI WSZYSTKO UKLADALO JAK NAJLEPIEJ SCISKAMY CIEPLUTKO I SERDECZNIE OD NAS
TOMEK I LESZEK
ps MAMY PYTANIE CZY PAN JACEK GÓRSKI  JEST MOZE DZIENNIKARZEM BO COS PISAL O SEKTORACH DZIENNIKARSKICH NA FESTIWALU GWIAZD I CZY MOGLIBYSMY OTRZYMAC DO NIEGO KONTAKT LUB NAPISAC PARE SLOW Z ZAPYTANIEM O EWENTUALNA WSPOLPRACE TOMKA JAKO PRZYSZLEGO DZIENNIKARZA??
Z GORY DZIEKUJEMY ZA POMOC;-)
 
Tomku i Leszku!
 
Spotkałam w Gdańsku pana Jacka, to znaczy on podszedł do mnie po koncercie,ale nie wiem jak ja moge was skontaktować...panie Jacku, co pan na to ?MU

 

Droga Pani Magdo,

 śpieszę donieść siły których brak. Tyle brałam, że teraz czas zacząć
 rozdawać. Przytulam ciepło i wiosennie i życzę wszystkiego najlepszego,
 będzie dobrze, proszę spróbować mi uwierzyć.

 Skandynawska

 PS. Joasiu przykro mi z powodu Sopotu, ale pozdrawiam:*
 Kasiu!

Żyjemy wiarą że będzie dobrze.Dziękuję MU


Jeszcze zdjęcie Sopockie dla podniesienia nastroju.

Skandynawska
 

 

Szanowna Pani MU
 Przesyłam program Letniego Sezonu Kulturalnego w Ogródku.
 Ogródek to maleńka miejscowość koło Orzysza, położona nad pięknym
 jeziorem. W tym roku po raz pierwszy tak często będzie brzmieć tu muzyka.  Mamy nadzieję, że nasz premierowy sezon kulturalny zaowocuje gronem
 wiernych gości Ogródka, którzy będą odwiedzać nas co roku.
 Zapraszamy do Ogródka!
 Katarzyna Zegadło, Dom Kultury w Orzyszu
 OGRÓDEK MUZYKI
 23 VII &#8211; Inauguracja Letniego Sezonu Kulturalnego w Ogródku. Koncert
 zespołu Stare Dobre Małżeństwo
 godz.19.00
 bilety: 18 zł

 5 VIII &#8211; Gala rozdania nagród II Ogólnopolskiego Konkursu
 Poetyckiego im. Michała Kajki. Spektakl muzyczny &#8222;Stachura czyli
 list do pozostałych&#8221;. Reżyseria: Jerzy Satanowski. Wystąpią:
 Mirosław Czyżykiewicz, Jan Janga Tomaszewski, Radosław Elis, Andrzej
 Perkman
 godz.18.00
 bilety: 18 zł

 6 VIII &#8211; Spektakl &#8222;Jest teściowa i jest zięć, czyli
 zawirowania piórnonsensu&#8221; oparty na tekstach K. I. Gałczyńskiego.
 Reżyseria: Grażyna Matyszkiewicz. Wystąpią: Katarzyna Łaniewska, Stanisław
 Górka
 godz.19.00
 bilety: 8 zł, ulgowe: 5zł

 20 VIII &#8211; Spektakl muzyczny &#8222;Muza pomyślności czyli piosenki
 Marka Grechuty&#8221;. Wystąpią: Margita Ślizowska, Marcin Kołaczkowski
 i Michał Piela oraz zespół muzyczny w składzie: Urszula Borkowska &#8211;
 piano, Radek Kiszewski &#8211; trąbka, skrzypce, Paweł Mazurczak &#8211;
 kontrabas, Piotr Maślanka &#8211; perkusja, Justyna Baran &#8211;
 skrzypce, Mariusz Wysocki &#8211;wiolonczela
 godz.18.00
 bilety: 8 zł, ulgowe: 5zł

 Scena plenerowa
 Muzeum Michała Kajki
 w Ogródku
 Organizator: Dom Kultury w Orzyszu
 tel. 087 423 70 10
 e-mail:dom.kultury@orzysz.pl
 

dziekujemy-przesyłamy dalejMU
 

1 lipca 2006

Droga Pani Magdo
Piszę też do Pani Prezes
Właśnie dzisiaj skończyłam ostatni w miarę łatwy rok studiów, czyli czwarty. Przede mną piąty- najtrudniejszy, czeka mnie pisanie i obrona pracy magisterskiej o znanym Pani tytule: " wpływ informacji przekazywanych pacjentowi przez lekarza na stan emocjonalny pacjenta".
Zaczeły się wakacje a ja muszę zabrać się za badania do pracy magisterskiej, do tej pory tego nie zrobiłam, inne rzeczy były w mojej głowie(dla mnie ważniejsze bo bliższe moim potrzebom i pasjom). Teraz to ja już nawet nie jestem pewna czy dalej mam miejsce do badań tam gdzie miałam(były pewne komplikacje) i brakuje mi odwagi, żeby to sprawdzić, szefowa tej kliniki nie była miła. Ja czasem czuję się jak piórko na wietrze, takie delikatne i wystarczy zrobić mały ruch, żeby je poruszyć albo uszkodzić. Szukam w sobie resztek odwagi, ale nie mogę ich znaleźć, może Pani ma jakiś pomysł?
Psychologia całkowicie przestała się mieścić w obszarze moich zainteresowań a tak naprawdę to chyba nigdy tam się nie znajdowała, to był szybki wybór, którego musiał dokonać maturzysta. Ja wolałabym zajmować się czymś bardziej artystycznym. Idę za tym co mi podpowiada serce i dusza a nie rozum.
Zupełnie zmieniając temat chciałabym wiedzieć gdzie jeszcze będzie można Panią zobaczyć poza karaoke w teatrze Polonia. To jest niesamowite, ale jak raz się Panią zobaczy i usłyszy to się chce żeby już zawsze tak było, przynajmniej ja tak mam i od razu mówię, że nie próbuję się podlizać bo to nie w moim stylu, ale jest w Pani coś co jest mi bliskie.
Mam jeszcze nieśmiałe pytanie, czy mogę Panią mailowo przytulić?
Pozdrawiam
Maria Rutkowska
 
Mario R, ktora czasami czujesz sie jak piórko na wietrze !
 
1.Pomysłu na znalezienie resztek odwagi nie mam niestety.Do mnie ona przychodzi nagle i odchodzi niespodziewanie.
Ja tylko ciągle wierzę , że jeszcze wróci , choćby na chwilę. Bo wiadomo że do odważnych świat należy.
2.Można mnie zobaczyć w Gdansku(od 2-go do 6 -go lipca ) , w  Sopocie (od 7-do 12-go sierpnia), w Praniu-13 sierpnia.A potem WAKACJE!!!!!!!!!!!!!!!!!!
3. Twoja  praca magisterska (jesli bedzie dobra)   bardzo sie przyda ! I lekarzom i pacjentom
4.. Mailowo jak najbardziej.

 


 
Droga Pani Magdo
Przykro mi, że nie odpisała Pani na mojego maila, mi nie zależy na tym, żeby znalazł się on na Pani stronie, dla mnie liczy się każde słowo od Pani i tylko to. Nie wiem czy Pani też tego doświadcza, ale ja często mam coś co się nazywa niecierpliwością serca, niestety często na tym źle wychodzę, to znaczy jest mi przykro, nie raz bardziej niż przykro.
Pozdrawiam
Maria Rutkowska
 
MR z niecierpliwościa serca!
 
dziecko,ale ja tu  nie zagladam codziennie.Poza tym mam trudny czas w zyciu.
Nie bardzo mam silę dawać silę innym .MU


 

od ów Desperatki,
Dziękuję za poradę.
Tęsknię do wiśni-miłością ją nazywam. Do smaku, koloru, odczucia i poczucia, do tego stanu kiedy trzeba na nią cierpliwie poczekać a kiedy już jest to skosztować bo następna nie wiadomo kiedy się trafi. Tylko wie Pani co ja mam wrażenie że zawsze jestem o krok za pózno, albo ze zauważam Ją w momencie kiedy nie powinna być zauważona, to frustrujaca sytuacja. Ale co tam, już się do tego przyzwyczaiłam, albo tak naprawdę boję się miłości.
Bo wiem że jest cierpka, ale zawsze dobra. 
E tam nie jest Pani już młoda- co za paskudnie skandaliczne stwierdzenie.Tyle w Pani figlarności, i tego wiatru we włosach. Pani tonie w zapachach.
A to uganianie - przejdzie mi, chyba.
A Michał - będziemy przyjaciólmi - mam wrażenie.
To będzie mądra przyjazń.
A miłość - poczekam, może właśnie z tego tak naprawdę Ona się rodzi, byle Jej tylko nie przeoczyć gdy będzie szła ulicą. I nie znalezć się w sytuacji kiedy zastanie mnie kiedy niosę rolki papieru toaletowego.
Oj Życie, i ten deszcz czerwcowy- zmywa to co wydałoby się niezmywalne. Dobry, ciepły deszcz...niby tylko deszcz
życzę Pani czasem takiego
pozdrawiam
Zielonooka
 
Zielonooka!
 
Jeżeli to będzie Ten o którego nam chodzi,pokocha cie z tymi rolkami!I tego ci życzę.Może juz na tych wakacjach?MU

 

schodami do góry lub w dóóóóół!

 
Takie schody znalazłam...

 
Przeczytałam właśnie, iż na obecnym etapie edukacji powinnam mieć odbyte 2205 godzin zajęć oraz 240 godzin praktyk...mina zrzedła nieco. Mam nadzieje, iż  to tylko cyferki, nie wiem co wynika z tej arytmetyki ale się uczę. Dokonałam właśnie pisemnej autoanalizy czyli - "Moje porażki pedagogiczne w ciągu przebiegu praktyk przedszkolnych"... fajne!
 
anula
 
Ps0. Czy moja intuicja mi dobrze podpowiada, że ten lot to już lada moment nie będzie przekładany?
Ps1. Uwaga na słońce! Grzeje!
 
Ale się ucząca !
1.Lubie jak grzeje.Nawet więcej niz lubię.Ale obserwuję je z cienia.
2.Tak ,są duże szanse na to,że tym razem nie będzie przełożony.Jest lepiej.
3. Jakie porażki?Porażką jest tylko nieznajomość angielskiego.Zaznajom się z tym niełatwym językiem i połowa kłopotów przestanie istnieć.I zdawaj relacje z postępów!MU
 
 
Dzien dobry, a w dodatku cieply, letni i czerwcowy

Szanowna Pani Magdo

Dotarla do mnie ostatnio bardzo ciekawa wiadomosc. Czy to mozliwe, ze zawita Pani na poczatku lipca br. do Trojmiasta...?
Jezeli to prawda, to ja mialbym dla Pani skromna szaradziarska propozycje.
Prosze do lipca odlozyc zalegle odpowiedzi na muzyczno-krzyzowkowe pytania przeslane do Pani ubieglego lata. Ale za to... co Pani powie na rozmowe tete-a-tete podczas Pani wizyty w Gdansku? Szczegolnie, ze... 3 lipca sa imieniny Jacka 8-)

Gdyby jednak spotkanie nie moglo dojsc do skutku (napiety kalendarz podczas Festiwalu Gwiazd albo bardzo krotka wizyta nad morzem albo inne powody) to... ja i tak bede nadal cierpliwie czekal. Pamietam, ze pisala Pani, ze nie moze jakos sie do tego zabrac, ale moze pewnego dnia sie to uda.

Pozdrawiam zyczac przepieknej, zielonej i zoltej wiosny

Jacek Górski


P.S. W piatek odbieram akredytacje na Festiwal Gwiazd. Bede mial wstep do sektorow dziennikarskich na wybranych imprezach w Gdansku.
 
Panie Jacku!
 
jest pan jednym z najbardziej cierpliwych panów jacków jakich w życiu poznałam.Prosze sprobowac mi sie przypomniec.Pozdrawiam MU
p.s Juz jest lato !

 

A ja już po!!!
 Defensywa spisała się na medal (albo mundial)
 tak czy siak - jestem magistrem psychologii
 nerwy??? jakie nerwy???
 komisja ucinała mi każde pytanie a sama obrona trwała 6 minut
 a teraz s ł o d k i e  l e n i s t w o
 Pozdrawiam gorąco
 Natalia

 Magister Natalio!

Gratulacje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!MU
ps zaraz poszukam zdjecia z cyklu:"słodkie lenistwo".

dla magister Natalii F

 

Witam,
 A to ja margot, chcialam powiedziec, ze zaspiewanie w Teatrze Polonia
 sprawilo mi ogromna przyjemnosc i  pewnie sie jeszcze kiedys odwaze, bo
 jak sobie tak pospiewam to mi pomaga w zmaganiu sie z trudna
 codziennoscia. Chociaz tak naprawde nie jest zle, bywalo gorzej. Musze
 tylko pozytywnie rozegrac moje ostatnie powazne przedsiewziecie. Zatem o
 kciuki prosze.
 Sila i honor!
 

Margot!

Rozegraj a ja potrzymam . Kciuki .
MU>

dla margot-wspomnienie z karaoke -fot Robert Jaworski

 

Kalina Jędrusik


 Dzień dobry. Nazywam się iwona Kociołek, jestem nauczycielką w I LO im.
 J.Słowackiego w Częstochowie. W 2007 roku szkoła będzie obchodzuiła
jubileusz 100-lecia istnienia. Pani Kalina Jędrusik była absolwentką
 naszej
 szkoły. Być może mogłaby mi Pani pomóc, ponieważ zbieram materiały do
 monografii szkoły. Będę wdzięczna za jakiekolwiek informacje, może zdjęcia
 z
 okresu szkoły lub wspomnienia? Pozdrawiam I. Kociołek I LO im. J.
Słowackiego, ul. Kościuszki 8, 42-200 Częstochowa 034 3242555, 691373000

Pani Iwono!

ja poznałam juz bardzo dorosłą Kaline i niestey nie moge pani pomóc.Ale może
przeczyta ten list autor ksiązki o Niej pan Piotr Gacek i coś pani ciekawego
napisze.Pozdrawiam serdecznieMU

 

Mile Panie, nie znalazlam nic o chorobie wiec moze jednak juz po niej ?!
Od zglaza to znaczy od zlego spojrzenia, moze mozna powiedziec od zaczarowania; ale nie chyba jednak nie bo w Sredniej Azji , w Turcji i Grecji maja duzo roznych talizmanow od tegoz wlasnie spojrzenia zlego. W Turcji i Grecji to to sa takie niebieskie szklane oka, ktore wiesza sie w charakterze wisiorka. Oczywiscie dzielnie bronia .
A w Sredniej Azji moga to byc tez te oka ale nie tylko niebieskie, a poza tym wiesza sie w domach naprzeciw drzwi wejsciowych takie  trojkaty z czrodziejskimi ziolami w srodku, zeby , gdyby, w razie co to sie spojrzenie wredne od tego odbija i wpada prosto do oka tego, ktory mial niecne mysli.
 
 wyglada to tak w Uzbekistanie, jest wyszywane krzyzykami,  a w Turkmenistanie czesto jest z materialu albo filcu wielbladziego

a tu mala Chinka, ktorej sie troche nudzi

a tu takie sobie cos czego juz dawno nie widzialam w zadnym znanym jezyku

 
Przesylam Paniom  serdecznosci  a od Dino dla Lyzwy i markotnego nieustajace machanie ogonem !
 
Ewa
 
Ewo!
1.Tak, Mateo powoli dochodzi do siebie.Ale byly to okropne trzy miesiące.
2.A ... to ja mam takie cos od zlego spojrzenia przed drzwiami wejściowymi.Przywiozlam z Indii i wszyscy jestesmy z tym czymś bardzo związani uczuciowo.
3. Lyżwa i Markotny dziękują .One nie lubią upałów a ja sie temu nadziwić nie mogę.Pozdrawiam MU

dla Dino

Mu kochana !!!!!!!!!!
 
Wielkie gratulacje dla Pani Agaty i Kubusia !!!!
Tak ładnie  wyglądała w ciąży :-)))).
 
Dużo zdrówka, spokoju i cierpliwosci .Życzy Iwona Wojnarowicz z mężem   Marcinem i malutkim  Kacperkiem .
 
  • /w załączniku mąż z synkiem , zawsze wysyłam zdjęcia synka, tym razem z tatusiem, synek rośnie i rośnie/ wreszcie odpoczywam już po świadectwach teraz czas na słodki relaks :-)))) .

Dziekujemy!Pozdrawiamy!MU

 

Kochana Pani Magdo,

Jakoś wiosennie to moje życie przebiega, wiosennie, bo wiosną jest zmienna pogoda, raz słońce, raz deszcz i tak właśnie w moim życiu. Nawet sporo tego słońca, zbierają się małe radości.

Jadę do TOSKANII !!! I to z najukochańszą przyjaciółką, na krótko, bo na 8 dni, ale właśnie wtedy będą moje urodziny!

 Jadę także do Sopotu. Najpierw myślałam, że nie jadę, bo ta Toskania przecież kosztowna i jeśli uda się to szaleństwo które zamierzam rozpocząć jesienią, to też będzie wydatek... (O szaleństwie powiem pani, jak tylko będzie okazja, nie piszę, żeby nie zapeszyć i w ogóle.....:) ) Jednak później okazało się, że mogę mieć urlop, cena noclegu w akademiku da się przeżyć, no i Chlip – Hop ! Jeśli nie w Sopocie to „niewiadomokiedyigdzie”. Więc jadę, nocleg zamówiony, bilety na kolej kupione (w super promocji za 15 zł w jedną stronę – (polecam wszystkim zaglądać na stronę IC) . Niestety wracam dzień przed przyjazdem Kasi Skandynawskiej... Ale bliźniaczki chcą ze mną jechać i raczej pojadą :-).

 A jutro jadę na 4 dni do Wrocławia, do mojej przyszywanej siostry i jej małej Zośki. Nie widziałyśmy się od jesieni, Zosia bardzo urosła, bardzo się cieszę, że je zobaczę.

Jednak żeby nie było zbyt pięknie jest też deszcz. Jak dla mnie to nawet oberwanie chmury.  Pamiętam dobrze zdanie, które powiedziała Pani do mnie prawie rok temu w Łazienkach...O (...)Ostatnio, kiedy już było tak dobrze, myślałam, że na szczęście Pani się myliła... Bezradność mnie najbardziej dotyka, bo chciałabym coś zrobić, zmienić, poradzić, jakoś pomóc.. ,wiem, że Pani to rozumie. Mniej mnie cieszą te wszystkie promyki słońca, ale .........

Do zobaczenia  - Joasia
 
 
joasiu!
 
Na temat tego ostatniego nic nie moge dodać.I nie chę.Do zobaczenia w Sopocie!MU

Toskania dla Joa

 

Pani Magdo,
> od poniedziałku "chlip hop" to moja ulubiona forma słowno-muzyczna. Bardzo
> dziękuję za poznański występ trio zanurzonego w wirtualnej rzeczywistości.
> Dobrze, że na świecie wciąż jest ktoś, kto w "bezbarwny roztwór dobrobytu
> i
> pomyślności" wpuszcza "parę kropel kolorowego smutku".
> Głos miała Pani w poniedziałek jak dzwon, z ogromem możliwości wyrazowych!
> Podziękowania dla wspaniałych Panów o nickach "andrew" i "wojtek". Takich
> partnerów scenicznych to można Pani tylko (życzliwie) pozazdrościć :).
> Życzę Pani gorącego lata
> Beata z Poznania

Beato z Poznania!
1.Było tam bardzo bardzo milo!
2. Świetny pan od  naglośnienia.
3.Endriu i Wojtek czyli EAS także lubia to grać!Przynajmniej na razie.
4. Oby pani życzenia sie spelniły .WzajemnieMU

pan od naglośnienia w Poznaniu. nie wiem jak sie nazywa,ale polecam!

Szanowni Panstwo,

 Zachecam do przeczytania ksiazki pt „Ksztalt”, ktora dostepna jest pod następującym adresem internetowym:

 http://www.doredo.com.pl/ksiazka/

 Pozdrawiam,

 Magdalena Sierakowska

 

27 czerwca 2006
 

Pani Magdo!
 Mam juz lato.Strasznie jest gorąco.
 Pozdrawam ciepło
>I życze wszystkiego dobrego.
 Kto będzie gosściem 10 lipca na karaoke?
 I kiedy na stronie pojawią siię z MP3
 do ćwiczeń.Czy juz wiadomo ?

Dziękuje seredecznie za wszystkie odpowiedzi.
Robert

panie Robercie!

przyznam szczerze,że mailam bardzo duzo pracy i za karaoke lipcowe zabiore
sie dopiero pojutrze.ale Wojtek Borkowski powiedział mi,że mp3ki wyslał juz
dawno.Jutro zapytam co i jak.Podrawiam MU

 

 

Tyle zostało z Lipy na Dziedzińcu w Olsztynie.

Rozpacz. Bezradność.
Fot. p. Andrzej Klonowski - przyjaciel mojego Taty z Olsztyna.
Aż nie wiem czy jechać na "Spotkania"...
 
TD
 
TD!
 
jechać mimo wszystko.Ale to straszne.MU

 

  • Zdjęcie: Grzegorz Czykwin

    Słyszałem, że to piorun.... a to sam wiatr dał radę ...


    A

    A!

    tak, cos w rodzaju trąby powietrznej...smutek wielki, wielki!MU

     

  • Jak ja się niesamowicie cieszę. Mam już bilety do Sopotu, będziemy (jak co
     roku), w sierpniu, kierunek jednym słowem obowiązkowy. Dopiero w piątek 11
     sierpnia dojadę, więc na piosenkach będę w piątek wieczorem, jeszcze nie  wiem na która ale będę. Nie wiedziałam, że kupno biletów i poszukiwanie  noclegu może sprawić tyle radości. Jednak prawdą jest, że po
     tym...człowiek cieszy się inaczej i chyba żyje inaczej. Będę z  przyjaciółką i liczymy na integrację:). Pani Magdo, taka jestem zadowolona, ze jest jak jest, żeby tylko nie  wracało...żeby...
     Pozdrawiam gorąco, bo pogoda oszalała:) jak dobrze Skandynawska

    Skandynawska!

    1.Nie wróci!!!!!!!!!!!
    2. No wlasnie .Wszyscy narzkaja na upały a mnie wreszcie nie jest
    zimno.Pozdrawiam i do zobaczenia w sierpniuMU

     

    Dziękujemy,
    Właśnie weszliśmy do domu uradowani, że udało nam się być na Waszym
    przedstawieniu,koncercie...w każdym razie być i nauczyć się że "młodość
    przychodzi z wiekiem"
    Gratulujemy pomysłu i gorąco(choć w tej temperaturze brzmi to cokolwiek nie
    na miejscu)pozdrawiamy i jeszcze raz dziękujemy

                                    Beata i Bolek("też") z Bydgoszczy

    Beato i Bolku!
    A jak nam  tam z wami milo było! Poznań coraz piekniejszy .DziekujemyMU


     

    Pani Magdo Miła
    No tak,muszę powiedzieć o włosach Kaliny.Kalina była naturalną jasną
    blondynką.Zaczynała grać z długimi jasnymi włosami.I pewnego dnia
    przefarbowała się na kasztanowo i tak zostało.Uważała bowiem,z właściwym
    sobie poczuciem humoru,że w naszym kraju "wamp powinien być ciemny".Zdjęcia
    z jasnowłosej młodości Kaliny można zobaczyć w mojej książce.Chyba
    powinienem pomyśleć o jej wznowieniu...Serdecznie pozdrawiam i czekam na
    kalinową Kulturę.Piotr G.

    Piotrze G!
    1.A mnie mowiła,że potem jej pociemniały.Ale to nic waznego w koncu.
    2.Myślę że dobrze byloby wznowic tę książkę.
    3.emisja 30 go lipca .Pozdrawiam serdecznieMU


     

    pipi

     
    Wieczór Agnieszkowy w Płocku? W tym samym Płocku, do którego kiedyś pojechałam na wystawę o AO  i okazało się, że wystawa to i owszem ale miesiąc temu?
     
    Poprawka owszem we wrześniu... a tym czasem urocze,wymarzone wakacje z językiem angielskim na godzinę 8.00. Oprócz zapoznania się z j.obcym oczekuję również nerwicy.
     
    A po Drugiej Stronie? Słońce i upał coś dają?
     
    a.

    Ps0. This is a nastrój jakiego życzę :
     
     
    Anglistko wrzesniowa!
     
    1.Ale ona grała tę PIppi!
    2.Dają radośc i nic nie męczą!
    3.Nerwicę to ty masz juz dawno.Bez angielskiego we wrześniu!U C Z S I Ę!!!MU

     

    Drodzy Przyjaciele i Znajomi, Szanowni Państwo Studenci, Wydawcy, Interesanci,
    Dostojni Koresspondenci,
    Jeśli łaskawy los da Wam odwiedzić Zakopane w początkach lipca, przyjmijcie załączone zaproszenie jako skierowane do Was, stawcie się na spotkanie znawców sztuki i mitu Zakopanego.
    Z serdecznymi pozdrowieniami
    Piotr i Krystyna Wojciechowscy

    Nie cysarska, nie xiomżęca, ba naska

    PODHALAŃSKA AKADEMIA WIEDZY

    (nie istnieje od 1961 roku, przedtem tyż nie, haj!)

     

    Motto: “Po redyku, w czasie swobodniejszym, zbiorą się Gazdowie, z hal przyjdzie do nich który z Baców. Razem, zgodnie, pod przewodnictwem Bacy, wybiorą kogo trzeba z górali i ceprów. Ci wybrani jako Stypendyści Instytutu, dostawać będą odtąd i na zawsze pomoc, życzliwość i duchowe wsparcie od Ludzi Gór.

     Co więcej, to się zobaczy”.

    Z anulowanego statutu Instytutu Sabały, kwestionowany Paragraf 14.
    Instytut Sabały i Syndyk Masy Upadłości

    byłej Podhalańskiej Akademii Wiedzy

     wraz

    z Galerią Magdy Kraszewskiej

    Zakopane, ul Witkiewicza, numer 19

     

    mają zaszczyt zaprosić na wernisaż wystawy

    Krystyny Wojciechowskiej

    i Piotra Wojciechowskiego

    BATIK, MALARSTWO, RYSUNEK

    “STYPENDYŚCI INSTYTUTU SABAŁY”

    Zapraszamy we wtorek, dnia 4 lipca 2006 roku na godz. 17.30

    Podczas ceremonii otwarcia Piotr Wojciechowski wygłosi pogadankę n.t.

    “MIT ZAKOPANEGO JAKO NADRZECZYWISTOŚĆ”

     

    ARCHIWUM