W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
24 czerwca 2006
Ha! Nie dotarł,ale ja go mam nadal (nie dam za wygraną,
źle jest się
> uzewnętrzniać na darmo:) ) Oto on:
"Jadę, jadę w poniedziałek na Karaoke! :)))
Cieszę się strasznie,że zobaczę Panią i Ukochaną Aktorkę, no i że znowu
odwiedzę Polonię, byłam tam ostatnio pierwszy raz na Shirley i było
cudnie.
Wieczór Agnieszkowy w Płocku wyszedł świetnie, zresztą Pan Adam Sławiński
opisał to na stronie okularników :) . Ja, jak to zwykle ze mną bywa w
takich wypadkach, rozchorowałam się, no a jeszcze Kasia Zielińska moja
KO-CHA-NA, no to sama Pani rozumie, że temperatura mojego ciała była dosyć
wysoka. No i jeszcze duet Margita Ślizowska(strasznie miła i kochana) +
Marcin Kołaczkowski...ech... :)
Dużo ostatnio czytam i myślę na temat Ulubionego Aktora. Właściwie
niedawno odkryłam, jak bardzo jest mi bliski. Ta jego świdomość
spóźnienia, to, że całe życie się gdzieś spieszył, to jest też i we mnie.
Wie Pani, ja właściwie do kiedy zaczęłam tylko samodzielnie myśleć, do
kiedy przeczytałam tych przeklętych (nie, oczywiście nie przeklętych, ja
tylko tak piszę!) "Szpetnych czterdziestoletnich" , ja mam przez cały
czas, gdzieś na dnie przeświadczenie, że jestem spóźniona. Nie trafiłam
swój czas, z Agnieszką też nie zdążyłam się spotkać i mam nieustające
wrażenie ,że wszystko, co kocham bardzo szybko mija ( przecież tylu
wspaniałych ludzi odeszło ostatnio) ,że muszę to łapać póki jest. I to
jest bardzo dziwne, bo przy całym moim lenistwie w takich codziennych
sprawach i odkładaniu wszystkie na potem, nie mogę nieczego, co dla mnie
ważne zaplanować np. z rocznym wyprzedzeniem, bo boję się , że to już
będzie za późno. A wracając do Zbyszka- czy Pani nie uważa,że On była
prawdziwą zabawką Pana Boga? Całe życie coś doganiał, bał się upływu czasu
i jednocześnie nikt nie potrafił sobie Go wyobrazić dorosłego. I jego
śmierć to właściwie była taka gorzka pomoc Niebieskookiego, no bo został w
pamięci wszystkich taki, jaki miał zostać. Pewnie mnóstwo mądrych ludzi
już na ten temat mówiło, ale ja tak sobie myślę i piszę to Pani, bo Pani
jest taka kochana dla wszystkich połamańców sercowych i wie Pani ,że "Dla
Zdzisia to jest wszystko" :)
>Dostałam niedawno płytę "Leopold Kozłowski, ostatni klezmer Galicji". A ja
>kocham muzykę żydowską, w ogóle kulturę, no a jeszcze śpiewa tam Kasia Z.
>(jeju, zaczyna to przypominać małą obsesyjkę). Piosenki i melodie
>żydowskie to jest szloch rodości i rozpaczy, to jest coś, co mi przepływa
pod żebrami, do mostka. Najwspanialsza oczywiście piosenka śpiewana przez
samego Leopolda Kozłowskiego, to już szloch autentyczny.
Ostatnio też dostałam(Kochani rodzice) płytę "Apetyt na życie". Ta płyta
jest strasznie bolesna, Agnieszka w tych piosenkach jest zupełnie
odmieniona. Dlaczego człowiek, który kochał życie i ludzi najbardziej na
świecie i nie chciał umierać jak nikt inny, musiał odchodzić powoli, ze
świadomością umierania? A przecież Agnieszka jeszcze w ostatniej z
"Rozmów...", na Krakowskim Kazimierzu mówiła: "Nie wiedzieć czemu, ale mam
przeczucie,że będę żyła długo jak słoń..." , ja myślę ,że to było coś w
rodzaju iluzji, próby oszukania samej siebie...We mnie też to chyba jest.
Myślałam sobie dziś o tym , że Agnieszka zawsze powtarzała "Historia nas
wszystkich zmiecie"..Chciałabym zrobić coś, żeby z Agnieszką tak nie
było,żeby stanęła tej całej historii w poprzek! Ja bym chciała to zrobić,
nie dla Agnieszki jako postaci, tylko dla Agnieszki jako Agnieszki, bo ja
tak ją właśnie kocham, w jakiś bardzo prywatny sposób (wiem,że głupio
>>gadam...)
Czy ma Pani jakiś najbardziej rozczulający Panią widok? Dla mnie to jest
widok Mistrza jedzącego toffi w wieczorze XIII (moim ukochanym- "Przerwa w
podróży") KSP. Po prostu cudo, ten Pan B, wiecznie zakochany ( "Lecz w TEJ
Pani to naprawdę pierwszy raz bezgranicznie się zakochał jeden z nas") .
Jak to się stało, jak to się dzieje, że trzy czwarte moich rówieśników
nawet nie wie co to KSP? I niech nikt nie mówi,że to jest kwestia
wychowania, rodziców. Ja do Starszych Panów doszłam sama, nikt mnie nie
musiał prowadzić za rękę. Ale prawda jest taka,że mnóstwo wrażliwych,
młodych ludzi popada w tę dziwną współczesną popkulturę, zaczyna słuchać
jakiegoś techno, tylko dlatego,że czegoś w porę nie przeczytali, albo nie
obejrzeli, za to są zalewani przez TV bzdurami z oglądalnością. To jest
straszne. I to jest najstraszniejsze dla mnie, bo to jest moje pokolenie.
W ogóle przeszkadza mi współczesność, nie lubię jak unowocześniają coś, co
było od dawna, co kojarzy mi się z ludźmi, których już nie ma-oglądam i
płacze. Wiem,że tak nie powinno być ze mną, ale cóż..
Całuję i do zobaczenia w poniedziałek! siedemnastoletnia Karolina
P.S:Coraz częściej myślę,że nie nadaję się do żadnej rzeczywistości. Ale
nie jestem smutasem(!!!), tylko czasami, czasami moje oczy wszystko
zdradzają, oczy mam czasem szare, albo granatowe, jak przed burzą... No,
ale przecież nie na tym zdjęciu!"

Karolinko!
Ja ci odpisalam na ten list!Załogo-proszę o odszukanie go w
archiwach-dowodcaMU
A o to i archiwum... przepraszam za zgubienie!
Siedemnastoletnia Karolino, ktora nie
nadajesz sie do żadnej rzeczywistości
!
1. To prawda-nie zamienilabym się z nikim na epoke mojej mlodości.
2. Wszyscy jesteśmy Zabawkami Pana Boga.
3. Przyjdź w poniedzialek .Będzie milo!!!MU

Zapraszamy serdecznie na spotkanie autorskie z
Iwoną Kurz.
Jej książka pt. "Twarze w tłumie" została nominowana do nagrody
literackiej Nike 2006 r.
Spotkanie poprowadzą Paweł Felis (Gazeta Wyborcza) i Tomasz Plata
(Film).
Iwona Kurz opisuje swoich bohaterów - Marka Hłaskę, Jerzego Skolimowskiego, Kalinę Jędrusik, Elżbietę Czyżewską, Zbigniewa Cybulskiego - po pierwsze, poprzez ich cielesność; po drugie, przez kontekst kultury epoki, szczególnie jej codzienności, która najpełniej określa postawy prywatne; po trzecie, poprzez przemianę mediów w PRL i związane z tym przekształcenie modelu komunikacji społecznej. W ten sposób powstaje mały traktat historyczny przedstawiający przemiany kultury prywatności w epoce PRL rozpatrywane poprzez publiczne wizerunki jej idoli.
Nie przypadkiem w ramie książki dwukrotnie cytowany jest, najpierw jako eseista, potem jako poeta - Wiktor Woroszylski. W twórczości autora Niezgody na ukłon dramatyzm ciągłej, nieuchronnej oscylacji między potrzebą prywatności a publicznym zobowiązaniem był szczególnie dojmujący. Gdybym szukał zatem najbardziej adekwatnego tytułu dla tej książki, to znalazłbym go właśnie u Woroszylskiego, w parafrazie tytułu jego poematu napisanego w 1962 roku, więc w samym środku piętnastolecia, które jest przedmiotem książki Iwony Kurz - Ich powszedni morderca. Opowieść o niemożności spełnienia się ludzi Peerelu w życiu prywatnym, wysnuta z wybranych wizerunków bohaterów wyobraźni zbiorowej w kulturze polskiej lat 1955-1969. Nawiasem mówiąc, dociekliwy czytelnik, który zechciałby - zaintrygowany - sięgnąć po poemat Twój powszedni morderca, zorientowałby się, że wbrew symbolice tytułu opowiada on o czymś, o czym nie udało się opowiedzieć żadnemu z pięciorga przedstawio! nych w książce artystów: o miłości spełnionej
Kochany Czuły Barbarzyńco!
26-go będe w Poznaniu,ale na pewno kupie sobie te ksiązkę!Pozdrawiam serdecznieMU
Kochana MU,
dopiero teraz przeczytalam odpowiedz na mojego krociotkiego maila-niestety =
nie udawalo sie strony wlaczyc na angielskim komputerze.
Oj, dziekuje za zdjecia!
Kiedy to bylo!
Wieki cale temu!
I tyle sie zmienilo przez ten rok.
Przylecialam na wakacje. Troszke mam przed soba jezdzenia po polsce, ale po=
mimo to - urlop.
Dobrze tu pobyc przez chwile.
Przesylam dwa zdjecia londynskie - na jednym z nich moje ukochane miejsce t=
am - przesiaduje godzinami. Jakosc nie jest rewelacyjna, bo robilam je tele=
fonem, ale lepsze to, niz nic.
A tymczasem lece na sniadanie!
caluje mocno
maria
p.s. wczoraj, nie klamie!, do 3 w nocy wspominalam nasza toskanie i giglio.=
Znalazlam stosy zdjec podczas robienia porzadkow. Oj, jak tam pieknie.... =
Ciagnie mnie do wloch strasznie....

Marysiu!!!
a jak mnie tam ciągnie!I (jak wszystko dobrze pójdzie) pojadę tam na dwa
tygodnie !!!!!!!!!!!!!!!!Zaraz poszukam jakiegos wspomnieniowego
zdjecia!Całuję-MU

Pani MU kochana,
Wczoraj do późna oglądałam kalinowy koncert na
wrocławskim przeglądzie piosenki aktorskiej...podobało mi
się...szczególnie te wypowiedzi
> Kaliny zręcznie wplatane między piosenkami...i suknie dziewczyny miały
bardzo ładne...ale najlepiej jak dla mnie śpiewały Justyna Steczkowska,
Magda
Kumorek i Kinga Preis. Bardzo fajne w ogóle to unowocześnienie tych
starych pięknych piosenek - jakby dostały nowe życie....w jednej przebitce
Kalina miała blond włosy....to mnie totalnie zaskoczyło - czy ona
kiedykolwiek miała blond włosy??? W każdym razie oglądałam i słuchałam
sobie z ochotą i tak mi trochę przykro było, że totalnie
> zarzuciłam moją Kalinową Stronę i od jakiegoś czasu nic już tam nie
> wrzucam...a przecież jest co....mam nadzieję, że jeszcze za czas jakiś
> nie określony wrócę ja do tego. I do starego, dobrego przyjaciela...
> ***
> Piotrze G. wybacz jeśli potrafisz....
> ***
Stale zdarzają się listy od ludzi, w którzy dziękują mi za tę stronę i
cieszą się, że istnieje, a ja mam troche wyrzuty sumienia, bo
chciałam, by była taka o Kalinie, ale przede wszystkim dla
Kaliny....myślałam nawet o zorganizowaniu jakichś ciekawych spotkań w
rocznicę jej śmieci...tymczasem sierpień się zbiliża...już mi niosą
suknię z welonem...a Kalina śpi...na razie nie będę jej budzić...ale wciąż
paniętam, że jest w niej seks i cała pełnia innych inności i
myślę, że mimo wszystko warto o tym pisać i zaznajamiać z jej postacią
wciąż nowe pokolenia...bo to była OSOBOWOŚĆ NIETUZINKOWA....a teraz
jakby takich mniej...mam ją gdzieś w ciepłym kąciku serca i będę
myślała o tym, by ta strona żyła...Przytulam Ziuta z Krosna ;)
Ziuto z Krosna!
1.Ja także obejrzalam ten koncert, co prawda w wersji czarno - białej i
powiem (ze smutkiem ), że nie bardzo mi sie spodobał.Mimo że robił go
bardzo
przeze mnie lubiany i ceniony Wojciech Kościelniak.Piekne mlode aktorki
zbyt
często przerysowywały te piosenki interpretacyjnie, kamery robiły
wszystko,żeby zadziwiac obrazkami i odwracac uwage od(jakich!)
tekstów.Poza
tym nie podobały mi sie aranżacje.Głowna przyjemnośc -to mozliwośc
oglądania
slicznych mlodych i zgrabnych dziewczyn,ale to troche za mało.Może ja
jestem
juz bardzo stara ,ale wydaje mi sie że podstawowym grzechem kamer w
rejestrowaniu programów rozrywkowych jest absolutna niemożliwość
skupienia
się na czymkolwiek,a co dopiero na czymś ważnym .
2. Kalina uwielbiala zakładać peruki i zmieniac (tylko w ten sposób)
kolor
wlosów.Blondynką była na przyklad W Kabarecie Starszych Panów
pt:"Nieznani
sprawcy" -jako Julia śpiewająca :"O Romeo"
3.Nagrałam przedwczoraj do TVP Kultura program o Kalinie Jedrusik-w
15-tą
rocznice smierci (emisja 30 lipca).Będzie powtórzony ten program(może za
drugim razem mi sie bedzie bardziej podobał),będzie śpiewala Kalina i
będą o
niej mówili wspaniali artyści.
4. Nagralam także program o Agnieszce-emisja 9 lipca.
5.A w niedzielę nagrywam program o Jeremim-emisja w sierpniu-jeszcze nie
wiem ktorego dokladnie..Wszystko W TVP Kultura.
Dla MU i załogi przesyłam świeże zwiastuny
nadchodzącego lata (w
załżczniku), czyli 2 małe czajki oraz spora gromadka młodych
gąsiorków:)))Pozdrawiam kamus

Dziękujemy!!!Mu z załogą
19 czerwca 2006
Dzień dobry!
Mam pytanie natury technicznej :)
Czy mój list, który napisałam przed Karaoke nie dotarł, czy po prostu nie
miała Pani wtedy czasu odpisać? Tak tylko pytam, bo nie wiem, czy coś
dziwnego nie dzieje w sensie techniki.
Bardzo mocno Panią przytulam
Siedemnastoletnia Karolina
Siedemnastoletnia !
Chyba jednak nie dotarł.To sie zdarza .Odtulam MU

Kobieto ktora oblalas angielski!
Droga MU z Załogą i Sympatykami!!!
Jeśli chodzi o Sopot i szeroko rozumianą integrację to z racji miejsca
>zamieszkania i wrodzonych predyspozycji służę pomocą. Ba nawet na studiach
miałam odpowiedni przedmiot: "Jak być animatorem społecznym? - dzieci i
młodzież jako adresat projektów społeczno - kulturalnych." Chyba pasuje?!
Ja się już nie mogę doczekać!!! W prawdzie po drodze jeszcze obrona ...
ale to juz (podobno) formalność - najważniejsze, że praca zaakceptowana w
całości pomimo wcześniejszych perypetii.
Pozdrawiam gorąco i czekam na Was!!!
N jak Natalia
>P.s. Skandynawska!!! Czuj się jak najbardziej Trójmiejska;) Przez chwilę
żyłam myślą o Twoim Sopockim pochodzeniu i zastanawiałam się jak to
możliwe, że jakoś się nie odnalazłyśmy wcześniej ... jak widać wszystko w
swoim czasie.
>P.s.2. W załaczniku Mu z Załogą po koncercie, jeszcze zanim nastało lato.

Natalko!
to znaczy ty zostajesz koordynatorem?Oczywiście magistrem
koordynatorem.Pozdrawiam MU
Jasminum jest absolutnie genialne!!! Małą Gieniusia świetna, a brat
Zdrówko (J.Gajos) jak zwykle niezastąpiony. Na dźwięk wypowiedzianego
zdania "I co się dziwisz?" robi mi się jakoś cieplej na sercu(...)
A jeśli chodzi o dół i karuzelę, będę ratować Rozbitka, bo jak się
kocha naprawdę to nie ma to tamto....(...)
I czasem sobie myślę, że trzepnięta jestem, bo wspaniale umiem
wpakować się w kłopoty i zawiłości emocjonalne...ale zawsze coś z
takiej wymiany międzyludzkiej wynika i zawsze nawet, gdy pójdzie nie
tak, można z tego wyciągnąc coś dobrego dla siebie...
Coś jakby lepiej chyba? (...) Ale nie
będziemy się rozklejać o nie! Zaraz się liście wymiecie z sieni i się
wszystko zmieni?
A tam w Pęcickim Domu kto tak choruje? Mateo? Proponuję na poprawę
stanu - brata Zdrówko - prosże mu zorganizować projekcję filmu
Jasminum.
Ja też mam się czym "pochwalić", bo chyba złapałam grypę
Pociągająca KPŚ
Trzepnięta i Pociągająca!
1.ciągle sie wybieram i wybieram na Jasminum .Wszyscy mówia że to
piękny
film.
2. Ratuj rozbitka ale nie zapominaj o sobie.
3.Mateo,Mateo...jak wydobrzeje to wszędzie pojedziemy i wszystko
zobaczymy.
4. Grypę trzeba wyleczyć.Bo komplikacje nie do przewidzenia wykończyć
mogą
najzdrowszych.Wiem co mowię.
5. Szykuj sie do slubu MU
18 czerwca 2006
Kochana IDOLKO i mili wszyscy, którzy podzielacie moją
magisterską radość
(i ulgę) …
Chyba w życiu żadnego listu tu nie napisałam, ale ten jeden jedyny raz
zasadę cisnę do kąta i właśnie, że napiszę, bo i jest okazja…
Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa, które tu czasem padają pod moim
adresem (no adresem jak adresem…) a te ostatnie zwłaszcza!
Życzę lata wszystkim smutasom, wakacji wszystkim, co się w odróżnieniu ode
mnie – tralalalala- - muszą uczyć i szybkiego Sopotu wszystkim, którzy na
niego czekają – a więc i sobie…
Do zobaczenia, do napisania…….DO, czyli Melepeta, czyli Osina.
Ps. Koncert w Ogrodach wspaniały acz przychylam się, tym razem publicznie
i oficjalnie, do przywrócenia praw koncertowych SZPETNYM,
Ps1. Na siedemnastego BAAAARDZO CZEKAM, A jakże mało już czekania i jakże
to miłe…
Ps2. Wczoraj wylałam wino na dekoder od telewizora i całkiem przestał
działać, dekoder a co za tym idzie i telewizor – oto kolejny dowód na
potwierdzenie mego melepectwa…
Ostatnie ps. Niektórzy dziś mają imieniny. Wczoraj ich nie było (a skąd ja
to wzięłam, że owszem?) Dziś są a jutro ich znowu nie będzie, ale teraz
STOLAAAAAAAAAT Pogniecionuszku!!!!!!
KONIEC – Niżej podpisana - MGR
"Prawo otwartej sylaby wymogło metatezy na grupach tautosylabicznych".

praca nad scenariuszem chlip-hopu- u Wojtka w domu

pomyslodawca i jednocześnie szef EAS-Wojciech B
Pani Magdo
Miałem przyjemność w 1976r.w gdańskim "Żaku" robić pierwszy w życiu
wywiad.
Z Panią.
Do Studenckiej Agencji Radiowej.
Robię różne rzeczy , przeważnie satyryczne ale taki "wypiek" liryczny miał
miejsce a Agnieszka Babicz zaśpiewała. Muzykę zrobił Jan Rejnowicz z Ramy
111.
Pozdrawiam serdecznie
Tadeusz Buraczewski
Pod aniołem
Panie Tadeuszu!
Ładne!dziękujęMU>
Kochana MU!
Właśnie obroniłam pracę dyplomową, dostałam za nią piątkę. Promotorka powiedziała mi, że to jedna z najciekawszych prac dyplomowych w tym roku szkolnym, a dyrektorka, że jedna z najlepszych.To miłe usłyszeć tyle ciepłych słów. Moja praca nosiła tytuł: "Integracja i granice otwartości w grupach". Jestem już doradcą personalnym. Mam nadzieję, że po tym kierunku będzie łatwiej o pracę? To miłe usłyszeć tyle ciepłych słów.
Mamy wreszcie piękną pogodę, można chłonąć zapach kwiatów, kłosów traw i czystego powietrza. Warmia słynie z cudnych krajobrazów. Jest przepięknie, wraca radość i ochota do życia. Ach i ten śpiew ptaków!
Pozdrawiam cieplutko. Ania doradca personalny
Ps: Gratulacje dla Doroty Osińskiej!
Ps1: Zasyłam warmiński krajobraz z jeziorem w tle. Wieś Tumiany koło Barczewa.

Doradco personalny
Pieknie tam u pani!Pozdrawiam i gratuluję! MU
Wszelkie informacje dotyczące wyczekiwanego lata w Teatrze Atelier na stronie http://www.teatratelier.sopot.pl/index2.htm




Dziękujemy za djęcia!

GK!
Droga Pani Magdo!


Kochana Pani Magdo,
Piszę w nocy, bo przecież teraz nie zasnę :-) i chciałoby się jeszcze z Panią pobyć. Dziękuję za ten wieczór wesoły, kolejną lekcję zabawy i pogody ducha.
Pani Stefania znów miała wilgotne oczy, zwłaszcza na początku i ciepło się uśmiechała, zapewne do wspomnień. Nie mogłam się oprzeć, żeby na Nią przez moment nie popatrzeć...
Bardzo mi się podoba atmosfera tych wieczorów – jestem teraz szczęśliwsza i ocieplona...
Cudny dziś księżyc, widziała Pani?
Spokojnej Nocy - Joasia
PS. Zieleń zachwycająca - tym razem mój ukochany odcień. A spódnica - poprostu BOSKA!

Joasiu!
Wracałam z karaoke i zchwycałam sie tym księżycem! I także mi bylo ciepło od ludzi po tym wieczorze.Pozdrawiam MU
Tyle te wszystkie
dziewczyny pisza o spotkaniu, że sobie tak pomyślałam
z moim prawie mężem i wysyłam co następuje....
Kobiety Melepety - czyli wszystkie zaprzyjaźnione towarzyszki strony
> MU! jeśli tylko macie ochotę i będziecie w pobliżu (a chyba
będziecie,
> bo Sopot do Malborka ma się jakieś 60 minut pociągiem)i macie
ochotę
zobaczyć jak jedna z Was wychodzi za mąż...zapraszamy i
podkreślamy,
że będzie mam niespotykanie miło, gdy zaszczycicie nas swoją
>obecnością...Kobieta Przedślubna z nadzieją na spotaknie sobie
podobnych w dzień tak dla niej ważny. A wsparcie mi się wtedy
przyda
jak nic innego na świecie ;) Całuję Was mocno wszystkie i być może do
zobaczenia....
>
Pozdrowienia,
Jolanta
Najwspanialsza Pani Magdo,
Można powiedzieć, że poznałem Panią jak dotąd 3 razy. Pierwszy raz to było już całkiem dawno temu, kiedy usłyszałem kobietę śpiewającą z najpiękniejszą dykcją na świecie i jeszcze piękniejszym szeptem. Trochę, a nawet znacznie później, tzn. odkąd zakochałem się po raz pierwszy, noszę ten szept codziennie w pamięci z piosenką Agnieszki O. „Dawne zabawne”..., którą wyśpiewuje Pani... tak, że brak słów!
Drugi raz poznałem Panią kilka lat temu na spotkaniu z publicznością. Nie był to jednak koncert, tylko rozmowa. Potem przyszło mnóstwo ludzi już po spotkaniu i dla wszystkich była Pani taka serdeczna!
Trzeci zaś raz, to było całkiem niedawno na Saskiej Kępie, kiedy w czasie święta Agnieszki Osieckiej spotkaliśmy Panią z pewnym sympatycznym Krzysiem K.:-) po próbie koncertu. W ogólnym rozgardiaszu udało nam się zamienić trzy słowa:-)
W zasadzie chciałem serdecznie podziękować, za dzisiejszy wieczór w Teatrze Polonia i dlatego przede wszystkim piszę. Jak już powiedziałem Pani osobiście, poznałem dziś kolejną Magdę Umer:)
Dziękuję:) Dobrej nocy:)
Michał
Panie Michale!
Bardzo mi milo!Dziekuje i pozdrawiam MU
Zapraszamy na spotkanie z Ewa Markowską-Radziwiłowicz, autorką książki "Paprochy"
Wydawnictwo Znak serdecznie zaprasza na spotkanie z Ewa Markowską-Radziwiłowicz, autorką książki "Paprochy".
Rozmowe poprowadzi Tadeusz Nyczek.
Zapraszamy w poniedziałek 19 czerwca na godzinę 20.00 do księgarni i klubu czuły barbarzyńca przy ul. Dobrej w Warszawie.
11 czerwca 2006
Pani Magdo!Bardzo, bardzo dziękuję za odpowiedź.Przyznam
się, że już
zaczęłam tracić nadzieję, że Pani odpisze.Nie zaglądałam na Pani stronę
przez czas jakiś, pochłonięta przeprowadzką do kraju.
Dziękuję i już w zadumie oglądam tę moją pisanę...Hm, żebym to ja jeszcze
> umiała rozpoznać, co jest udane, a co nie!...Może ta wiedza przyjdzie...z
czasem?
Z najlepszymi życzeniami
Ula G.
Powracająca do ojczyzny!
Miejmy nadzieje że przyjdzie.Niech sie
pani spodoba w kraju!!!Tu rozpoznac
co jest udane a co nie...to dopiero sztuka!MU
Witam! Pani Magdo! Jak miło Panią zawsze spotkaćJ
Pozdrawiam,
Artur Wolski
czuły barbarzyńca/świat literacki
ul. Dobra 31
00-344 Warszawa
Panie Arturze !
i mne jest miło bardzo.Gdyby ten Czuly nie był tak daleko, wpadałabym z największą chęcią!Pozdrawiam MU
maryla

03:24... niby jestem, ale troche jakby mnie nie było... świt... za oknem... świt... jakieś cokolwiek...
nieobecna
Nieobecna !
A jakie teraz piekne świty!Zaraz sie skończy sesja.Franek także uczy sie i uczy.Troche jednak jestes,jezeli bawi cie wysylanie zdjęc rozweselających...MU
Beato!

Pochwała pracy
Nagrody dla Haliny Gryglaszewskiej, Marii Rydlowej i Jana Pieszczachowicza
Halina Gryglaszewska, Maria Rydlowa i Jan Pieszczachowicz to kolejni laureaci Nagrody Honorowej Filii Fundacji Kultury Polskiej. Odebrali ją wczoraj w Sali Fontany Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.
Halina Gryglaszewska, znakomita aktorka, pedagog wielu pokoleń, reżyser, niegdyś dyrektor teatru Bagatela (wówczas Rozmaitości) odebrała nagrodę "w uznaniu trwałej obecności w kulturze polskiej, za wielkie kreacje teatralne i filmowe, za znaczące wzbogacenie kultury Krakowa". Artystyczny biogram aktorki jest tak obszerny, że kierujący Krakowską Filią FKP prof. Aleksander Krawczuk, wręczając nagrodę, wyznał: To trzeba by księgę napisać, a po chwili - jak na historyka starożytności przystało - złożył zgrabny komplement na cześć laureatki, iż jest dostojna, mądra i odważna jak Pallas Atena; w czym było i nawiązanie do akowskiej przeszłości aktorki. Obdarowana, dziękując przywołała anegdotę z egzaminu do studium teatralnego, kiedy to przyszła zdawać na reżyserię, ale nie było takiej możliwości, zatem zdopingowana przez komisję wyrecytowała wiersz Kornela Makuszyńskiego "O księżniczce zamienionej w kobyłę". I ku swemu zdumieniu została przyjęta. Wspominała też Halina Gryglaszewska mistrzów z dawnych lat, życząc wszystkim, by mieli podobne szczęście. Mistrzów z uniwersyteckiej polonistyki przywołała i Maria Rydlowa, edytor i kustosz Muzeum Młodej Polski "Rydlówka", uhonorowana "w uznaniu wielkiego dorobku edytorskiego, za krzewienie wiedzy o wielkich dziełach literatury narodowej i ich twórcach, za troskę o utrwalenie tradycji i kultury Krakowa". - Jak mówić krótko, skoro żyję długo, a życie miałam dobre i ciekawe - wyznała laureatka, po czym pokrótce przywołała fakty z życia pięknego i pracowitego. Zrozumiałe zatem, że przywołała słowa pochwała pracy, bo ona wypełniła całe życie Marii Rydlowej, z czego blisko cztery dekady w Wydawnictwie Literackim. Dorobek pracowitego żywota jest imponujący: listy Wyspiańskiego, dzienniki Mehoffera, dzieła Orkana, a od lat - opieka nad "Rydlówką". I jeszcze praca na rzecz wydawnictw poświęconych AK, w której Maria Rydlowa walczyła. Połączył niejako obie nagrodzone Jan Pieszczachowicz; krytyk literacki, publicysta, wydawca, redaktor naczelny niegdyś "Studenta", potem "Pisma", a obecnie miesięcznika "Kraków". W przeszłości bowiem, parając się i krytyką teatralną, poświęcił Halinie Gryglaszewskiej opinie nie zawsze pochlebne, co aktorka, jak się okazało, mu zapamiętała, a potem przez parę lat pracował z Marią Rydlową w WL jako zastępca redaktora naczelnego. Znów więc popłynął obfity strumień wspomnień od rodzimego Sandomierza poczynając, poprzez 48 lat w Krakowie, które teraz dopełnia praca w miesięczniku o takiej nazwie. I właśnie "za całokształt twórczości literackiej, publicystycznej i edytorskiej, za znaczący wkład do rozwoju kultury Krakowa" i budowanie wysokiego poziomu wspomnianych pism otrzymał Jan Pieszczachowicz nagrodę. Wszyscy uhonorowani odebrali też gratulacje od prezydenta Krakowa prof. Jacka Majchrowskiego oraz od Wojciecha Siemiona, członka władz FKP, osobiście (dał przy okazji wielki popis swego aktorstwa), a za jego pośrednictwem pisemnie od Beaty Tyszkiewicz, która Fundacji Kultury Polskiej przewodniczy. Przypomnijmy, że krakowska filia FKP nagrody te przyznaje od 1992 roku. Wcześniej odebrali je m.in.: Kaja Danczowska, Władysław Hasior, Jerzy Jarocki, Juliusz Joniak, Ludwik Jerzy Kern, Henryk Markiewicz, Kazimierz Mikulski, Jan Szancenbach, Jerzy Katlewicz, Mieczysław Porębski, Jerzy Skarżyński, Władysław Hasior, Jerzy Trela, Marta Stebnicka, Jerzy Nowak, a także wieloletnia publicystka naszej redakcji Krystyna Zbijewska.
Tomku! Milo że to przyslałeś! A pamiętasz jak pani Halina cudownie zagrała w "Pannach z wilka" Wajdy ?Pozdrawiam MU |
Droga Pani Magdo:)
Kiedy tylko mój malutki synek zaśnie, dając mi chwilę wytchnienia,to albo
czytam książki, albo tak się czasami błąkam nieporadnie po tym nie do
końca zrozumiałym dla mnie Internecie w poszukiwaniu czegoś miłego, no i w
końcu dotarłam również na Pani magiczną stronkę. Pomyślałam, że i ja
prześlę coś od siebie... Napisałam swego czasu taki wierszyk z myslą o
Agnieszce i chciałabym go Pani sprezentować:)Co prawda, może nie jest on
dokładnie "o Agnieszce", ale o tym jak ja ją sobie wyobrażałam...
Skreśliłaś w życiu kilka zdań
w wiecznym osamotnieniu
Złamane serca sadzałaś w krąg
Przy swoim jasnym płomieniu
Chodziłaś zawsze krętymi drogami
Mądrościom i bogom na przekór
Sięgałaś sercem do najdalszych gwiazd
Widziałaś człowieka w człowieku...
Na strome szczyty, na głębokie wody
Wiodły Cię dni Twoje powszednie
Sny brałaś zawsze za dobrą monetę
Życiowe prawdy - za brednie...
Ty jedna wiedziałaś o tym jak nikt
Że szarość ma wiele odcieni,
Gdy przybierała odcień czerni
- wierzyłaś, że wszystko się zmieni...
Ktoś dostrzegł w twych oczach opuszczone dziecko,
ktoś - strach samotnej kochanki
I tylko czasem prawdziwe spojrzenie
Odbijał chłód pustej szklanki...
Na starym zdjęciu - zamyślone oczy
We włosach kwiaty i spinki
Kapelusz słomkowy, co chronił cię przed smutkiem
I ten warkocz...siwej dziewczynki...
P.S.Mam jeszcze w zasadzie jedno pytanie, na które, mam nadzieję, zna Pani
odpowiedź. Od lat marzyłam o tym, by kupić sobie trzy tomy wspomnień
Jeremiego Przybory, jednak jak dotąd nie było mnie na nie stać. Teraz,
kiedy już mnie stać, okazuje się, że są już niedostępne na rynku...(oprócz
książki, która została napisana na podstawie tamtych - a to mnie nie
bardzo interesuje). Może orientuje się Pani, czy tamte pozycje zostaną
jeszcze wznowione? Pozdrawiam ciepło:)
Donata Pliszka
---Pani Donato!
1.Najladniejszy oczywiście jest ten"warkocz siwej dziewczynki"!
2. Niestety obawiam sie że nie zostaną wznowione ...a byłaby szansa , gdyby
nie wydano tego " bryku".Żal.
3.Ale powinno być w antykwariatach. Moi znajomi kupili i są
szczęsliwi.Pozdrawiam pania i synka!MU
Dziś chyba zrozumiałam, że fenomen życia polega na tym, że
czasami jest
nieznośne, bolesne i nie do wytrzymania, ale za to są chwile dla których
warto podejmować ten cały trud...Kobieta z zapłakanymi oczami.
>
ps. Oglądałam "Czułe słówka"
ps1. Najmocniej ściskam Skandynawską i cieszę się bardzo, że u niej o
niebo lepiej. Tak trzymaj Kasiu! Może zobaczymy się w Sopocie, jak uda
mi się wyrwać w całym tym przedślubnym zamieszaniu. A ślub dokładnie
12 sierpnia, więc może być gorąco...
ps2. Mnie nawet odpowiada takie letnie lato...przynajmniej nie będzie
mi aż tak ciepło w całej tej gali weselnej...
ps3. Ostatnio mam wrażenie, że z dnia na dzień uczę się żyć, coraz
mocniej, rozumniej i piękniej, czy to możliwe? Ostatnie miesiące, są
dla mnie absolutnie niesamowite, balansuje na cienkiej linii euforii i
smutku....czuję i kocham najbardziej na świecie...a miłość do drugiego
człowieka bywa trudna i w tym konkretnym przypadku mam akurat na myśli
najczystszą formę miłości - przyjaźń. W każdym razie dużo się
dzieje...a jednocześnie rośnie świadomość, że całe morze zdarzeń
jeszcze przede mną....dopiero teraz wszystko się zaczyna...
ps4. Życzę zdrowia chorującemu. Niech już się nie wygłupia (to
zdrowie) i wróci do normy. Może chociaż Mundialowe Szaleństwo poprawi
mu i MU trochę samopoczucie..?
ps5. W takich okolicznościach to pewnie niezbyt mądre pytanie, ale co
z antologią 111????
ps6.Znajoma Hinduska wróciła z podróży po Europie. Pozdrawia
serdecznie i wybiera się na ślub. Koniecznie chce zobaczyć Polskę..
ps7. ciągle tęsknie za Warszawą, a za ludźmi tam spotkanymi wprost
szalenie i stale mam w pamięci ten grudniowy wieczór. Dziękuję.
Panno Mloda(in spe) przed ktorą całe
morze zdarzeń!
1.Mundialowe szaleństwo mogło tylko pogorszyc stan.Póki co...
2.Podobno ma byc wydana w 2007 roku.
3."Czułe slówka" to cudowny film!
4.Pozdrowienia dla Rachany i trudnego pan młodego !Zapłakane oczy przed
slubem?Chyba ze szczęścia.MU
Najdroższa MU!
W pierwszych słowach mego listu pragnę gorąco podziękować za moc wrażeń
niedzielnych. Te wyprawy kulturalne z nad morza mają w sobie tyle uroku
...
Ja wprawdzie nie dotrzymałam słowa i przyjechałam w połowie przygotowana
na koncert;) ale spieszę donieść, że kamień już spadł mi z serca czyli, że
własnie skończyłam pisać pracę magisterską.
Jutro, a w zasadzie dzisiaj ( bo to już 2:18) idę do pani promotor.
Jak widać nagradzanie się w trakcie pomaga lepiej niż post factum ... albo
po prostu głupio mi było być niesłowną w stosunku do Pani.
Teraz to już czekam na Panią w Sopocie ... no chyba, że się nagrodze
jeszcze jakos za obronę - planowana jest na 27 czerwca.
Pozdrawiam gorąco i całuję
N. jak nareszcie
Natalko , ktora bylas u pani
promotor!
Nasza Melepeta ma juz te emocje za sobą.Trzymam kciuki !MU
Pani Magdo kochana!
Bo i nie jestem osobą zmęczoną uczuciem. Czasem tylko zmęczoną jego brakiem..
Dziękuję za miłe słowa i za to, że Pani jest.
Asia
Ps. Jako przedstawicielka młodych przyznaję Pani rację, dużo z nas ma z tym kochaniem problemy. Ale skąd się one biorą? I jak temu zaradzić..? To chyba jednak trudne pytania.. POZDRAWIAM!
Asiu!
Temu chyba nie można zaradzić.Czuję że zakochasz sie szczęsliwie na wakacjach. Trzymaj sie MU
Wydawnictwo Świat Literacki poszukuje pracownika na stanowisko
Asystentka
Wymagania:
Księgarnia czuły barbarzyńca poszukuje kandydatów na stanowisko
Kierownik Księgarni
CV ze zdjęciem prosimy kierowac na adres e-mail: redakcja@swiatliteracki.com.pl
Anulo!
Gdyby nie ten nieszczęsny angielski-byloby w sam raz dla ciebie...MU
Gdyby, gdyby, gdyby....



Pani Magdo,
Właśnie przeczytałam, że się Pani trochę przeziębiła. Mnie zawsze na nogi
stawia mleko z czosnkiem, miodem i masłem.
Jest pierwsza w nocy. Koleżanka chrapie, lodówka szumi, a za oknem od
czasu do czasu jęczą rozżaleni kibice piłki nożnej (Polska grała z jakimś
krajem na K. i przegrała). Ja dopijam 3 kawę i kończę neurofizjologię.
Dzisiaj, jak co dzień od dłuższego już czasu mam maraton fizjologiczny, bo
w poniedziałek czeka nas egzamin. To dlatego coraz mniej wiem co dzieje
się na świecie, ale za to coraz więcej co dzieje się w
człowieku.
> P.S.
Delfin zaliczony w ostatniej chwili, bo warunek z basenu już wisiał w
powietrzu.
Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia
Kasia K.
Kasiu K z zaliczonym delfinem !
1.Mleko zakazane przez lekarza.Ale juz lepiej.
2.To co sie dzieje w człowieku jest chyba ciekawsze .
3.Przegrac z jakims krajem na K to dla nas nie jest trudne
zadanie.Ucz sie
niestety jeszcze trochę!MU

Oto nastał ten dzień!! Mamy MGR!!!!! Yuuuuupi!! Fanfaryyyy!! Hopsasy i przytupy!!Gloomy
Gloomy czyli Pognieciona!
Podzielam radośc i ciągle nie mogę wyjśc z szoku ze jednak do tego doszlo.MU
Oojjj cieszymy się z tytułu naukowego... BARDZO! trwało to w porywach do 15 minut ale piątka jest piątką!!!!!!!!!

Pani Magdo
Przesyłam gorące pozdrowienia
Karaoke w teatrze juz jutro goścmi będą
Pani ŻANNA GIERASIMOW i PIOTR MACHALICA.
Czy juz wiadomo kto będzie w lipcu gośćiem?
Dziekuje za wszystkie odpowiedzi
Robert
Panie Robercie!
Jeszcze nie wiadomo>Ale pozdrawiam serdecznieMU
Iskierko!
6 czerwca 2006

Pani Magdo kochana!
Dziękuję za wczorajsze spotkanie, za piękny koncert, zdjęcie i podpisane płyty. I za całe ciepło, jakie od Pani promieniowało mimo kiepskiej pogody.. Dziękuję za przytulenie..
Asia
(...)
Chciałam się wczoraj Pani zapytać ale tyle ludzi było wokół Pani.. (czemu się wcale nie dziwię!)
Pani Magdo, czy warto kochać tak mocno?
Asiu !
warto kochać najmocniej na świecie .Jesteś sliczna, mloda i nie wyglądasz na osobe zamęczoną uczuciem .Trzymaj sie! MU

Pani Magdo,
Byłam wczoraj w Ogrodach Frascati, gdzie
spotkałam pewną Malarkę Słowa.
Bardzo dziękuję za wszystkie pejzaże
ludzkich marzeń, smutków i nadziei, które
Pani wczoraj wyśpiewała w ciepłej tonacji.
Znając większość słów, usłyszałam je
wczoraj znów po raz pierwszy. Poświatowską,
Przyborę..
Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.
Dorota
Pani Magdo
Nie przyjadę na koncert 4 czerwca, choć bardzo bym chciała. Nie
zaliczyłam
basenu tzn. źle płynę delfinem bo "dziwnie się wynurzam". Ja doskonale
zdaję sobie sprawę z tego, że dziwnie się wynurzam bo jak zaliczenie było
by na picie wody nosem, to zdała bym z wyróżnieniem. Kolejne podejście- 5
czerwiec i mam nadzieję, że wreszcie się uda, gdyż na chwilę obecną to
jedyny niezaliczony przedmiot. Na tym nie koniec nieszczęść. Dzisiaj w
godzinach popołudniowych idąc ulicą jadłam loda (gałkowego) i
w chwili gdy już osiągałam mój ulubiony bakaliowy poziom nagle, cichcem,
bez ostrzeżenia, nadleciał gołąb iiiiii... Nie dokończę, ale loda musiałam
wyrzucić.
Uff... Idę "poprawić poduszkę", bo za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
Pozdrawiam
Kasia K.
Kasiu K, ktora źle plyniesz delfinem, to
znaczy dziwnie się wynurzasz !
1.Dzisiaj jest 5 czerwiec.Zaliczyłaś?
2.Gołąb do loda?!na szczęscie trochę zjadłaś , na chwilę przed
kataklizmem .
3.Ja także ostatnio co wieczór przede wszystkim poprawiam poduszkę.
4.Dobrze że nie przyszlaś, bo strasznie bylo zimno!!!Podziwiam
ludzi, którzy
przyszli.Pozdrawiam MU
I!
Droga Pani Magdusiu,
dziękuję bardzo za niedzielę. Pogoda nie dopisała i zmarzło się trochę,
ale w sumie nie tak źle wcale komponowały się piosenki z aurą. Podkład
deszczowo-strumykowo-świergoczący(ptaki śpiewały z Panią) był nawet
przyjemny w odbiorze, mam tylko nadzieję, że nie przeszkadzał Pani
śpiewać, bo na to, to ja już się nie godzę.
Piszę skuszona niedzielą, piszę skuszona przez innych piszących, dziękuję
wam Kochani:) i jednocześnie chciałabym coś zaproponować, spotykajmy się
czasem, w sumie mamy podobne zainteresowania, jest o czym porozmawiać,
zorganizujmy się, spotkajmy, pogadajmy (chyba nabieram chęci do życia,
choć czasem trudno w to uwieżyć!), co brygada na to? No dobrze, to taka
moja mała propozycja.
Pani Magdo? Jeszcze raz dziekuję bardzo, za wszystko!
Skandynawska rzecz jasna!
(Ta ozdrowiała powracająca do siebie!)
PS. Dziękuję za podpis na płycie, tylko autograf się zapodział:(czy w
Sopocie można będzie to naprawić?:)
Skandynawska , która chyba nabierasz chęci do życia !!!
1. Te ptaki i woda , to byl bardzo przyjemny rodzaj
aranżacji pana Boga!
2.Co brygada czyli załoga na to?-Ja jestem za !Dziewczyny ,
Kasia wróciła do
tego świata z bardzo daleka, po chemiach , szpitalach i
innych
okropnościach!!!
3. W Sopocie będzie można naprawic wszystko.Trzymaj sie.MU

dla kasi Skandynawskiej
Wszelaką integracją to zajmują się moim zdaniem stałe korespondentki czyli świerszcze i Joasia.... A Załoga cieszy się niezmiernie z tych chęci do życia! Pozdrawiamy!

czas na piknik


Magdaleno!

wiosna w tamtym roku
COLLEGIUM MUSICUM Uniwersytetu Warszawskiego
ma przyjemność zaprosić na koncert z cyklu
Goście Jubileuszu
w ramach Sezonu Jubileuszowego 10-lecia naszego chóru
pod patronatem Jej Magnificencji Pani Rektor UW prof. Katarzyny Chałasińskiej-Macukow
w którym wystąpi
Olsztyński Chór Kameralny
COLLEGIUM MUSICUM
pod dyrekcją Janusza Wilińskiego
prezentując utwory
Jacobusa Gallusa, Franka Martin, Edwina Fissingera,
Romana Palestra, Henryka Mikołaja Góreckiego.
Koncert odbędzie się
10 czerwca 2006 r. (sobota) o 19.00
w Kościele Ewangelicko-Augsburskim Św. Trójcy
w Warszawie (Pl. Małachowskiego).
WSTĘP WOLNY
GORĄCO ZAPRASZAMY!!!
30 maja 2006
Dzień dobry,
Nazywam się Ola i jako jedną z trzech piosenek na przesłuchanie do szkoły
muzycznej wybrałam "Jeśli myślisz". Niestety nie udało mi się dotychczas
znaleźć nut do tego utworu, które są niezbędne przy składaniu dokumentów.
Byłabym wdzięczna za przesłanie mi ich (o ile to możliwe).
Pozdrawiam,
Ola
Olu!
ja nie mam żadnych nut swoich piosenek.Nikt mi ich nie chce powierzyć,bo
wiedzą że zgubię.Wyślę twoja prośbe do Wojtka Borkowskiego .Mam nadzieje że
on ci pomoże.Życzę szczęścia na egzaminie!MU


...dzień matki w Indiach...


Dziękuję!!!MU
BE NE DE TTO!!!
A mnie się ten papież bardzo podoba...jest inny niż Jan Paweł II, ale
ta inność jest także wspaniała, mądra, ciepła i pociągająca. I chce
się na niego patrzeć, słuchać, kochać i trwać w wierze i ja w to
wierzę...że nam się uda! J.
J!
Niektorym na pewno sie uda!Pozdawiam MU
Wizyta papieża Benedykta XVI w obozie koncentracyjnym
Auschwitz-Birkenau
>
> Tęcza - chrześcijański znak przymierza z Bogiem - nad obozem
> koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau.

Anonimie!
Obejrzałam calą transmisję z tego dnia i byłam bardzo poruszona.Czuję wielką
sympatię do tego Człowieka.
Jeżeli Bóg jest Naturą , to na pewno był znak od Boga...pozdrawiam MU


w maju ubieglego roku ja pojechałam tam ...po raz pierwszy. Sama.
Weekend w podróży...

A to strażnik apteki... trochę bałam się wyjść...

Centralna bywa niekompletna...

Przed wydziałem postawili nam takie tabliczki...

I takie też....

Ściski
wtorek-potworek
wtorku p!
Weekend jaki mialaś każdy widział, ale za to znasz Anulę i Melepetę!Ucz się . MU


25 maja 2006
Najukochańsza Pani Magdo!!!
13-go maja byłam na Saskiej Kępie razem ze swoja koleżanką, która do dziś wspomina mój uśmiech spowodowany pojawieniem się MU.. Ponoć gdy zobaczyłam jak zbliża się Pani do sceny wyglądałam tak, jakby mi ktoś miodu do serca nalał.. (to są słowa mojej koleżanki). I ja jej wierzę, że tak było!
Mam pytanie, czy będzie możliwość spotkania się z Panią 4-go czerwca (może gdzieś za kulisami) i podpisania tych płyt? Pamięta Pani? Pisałam już kiedyś.. Raz nawet prywatnie. (Tak mi Pani wtedy mądrze doradziła, za co jestem ogromnie wdzięczna!)
Dziś moje imieniny.. Z tej okazji zrobiłam sobie mały prezent- idę do teatru KJ, właśnie dziś..
Pozdrawiam Panią serdecznie!
Asia
Asiu!
O czywiście- wpadnij za kulisy.Nawet gdy będą to kulisy metaforyczne.Pozdrawiam MU
p.s zaraz poszukam jakiegoś zdjęcia na imieniny

Jakaś niemoc piśmiennicza mnie ostatnio opanowała, zupełnie bez powodu. Nadrabiam więc :-).
Ad.1 Ano byłoby to, że życie sens by miało jeszcze mniejszy... i w ogóle sobie nie wyobrażam, bo jak to??????Załoga pozdrawia.
24 maja 2006
dół
mam dzisiaj bardzo smutny dzień, a to dlatego, że ktoś bardzo mi
bliski brnie naiwnie w kłopoty zupełnie nie licząc sie z moim zdaniem i
serdecznością jaką jej okazałam przez ostatnie kilka miesięcy
wkładając całe serce w to by było lepiej. I teraz jest lepiej, ale
żeby było dobrze, należy zmienić kierunek i iść w przeciwną stronę do
tej w którą się brnęło gdy było źle. Wiem, że piszę zawile, ale chodzi
mniej więcej o to, że jak będziesz się za długo kręcić na karuzeli to
prędzej czy później zrobić ci się niedobrze. a jak jeszcze dotatkowo
ma się chorobę lokomocyjną to już w ogóle...a ta moja bliska dusza
wsiada na karuzelę znowu, bo teraz kręci się wolniej i naiwnie wierzy,
że tym razem będzie już dobrze. i tak mi smutno i źle z tą całą
sprawą, bo kocham ją i chciałabym dla niej jak najlepiej, a czuję się
taka bezradna...swoją drogą jak człowiek może być taki ślepy,
zablokowany emocjonalnie by zupełnie nie widzieć swoich potrzeb i nie
przewidywać konsekwencji, chociaż już nie raz się sparzył na podobnym
działaniu....widać ciężki przypadek....do takich mam szczęście....j.
J, ktora piszesz zawile i czujesz się
bezradna!
Mnie na samo slowo "karuzela" kręci się w głowie.Obawiam sie że nie jestem w
stanie pomóc.Ale ty spróbuj MU
Droga Pani Magdo,

dla Ani z Krakowa-prezes Agata Passent z dyrektor Agatą Przeradzką.Obie za chwilę będą mamami...
Eeee tam... żeby tak zaraz cierpieć to nieee... tylko w jakimś wirze jestem po prostu... coś jakby wlepke na murze przypominam...

Wlepko na
murze!
Czy wyście wszystkie powariowały ?!jesteście mlode, zdolne , inteligentne,na dworze bzy i konwalie a wy nervous?!To co będzie jak was spotka prawdziwe nieszczęscie!!!!!!!!!!!MU

Franek, Weronika i Mateusz.Wszyscy przeszli przez "Trzynaste piórko Eufemii"!
21 maja 2006
I droga, i kochana Pani Magdo!
(Zadnego z przymiotnikow ominac sie nie da.)
Zamiast wstepu, powinna tu byc dluga lista podziekowan. Juz Pani wie za
> co!
Poznawalam Pania dotychczas przez Jej piosenki.Teraz, kiedy poranki
przyszlo mi spedzac przy komputerze, natrafilam na Pani strone.I tak kazdy
dzien zaczynam od czytania wierszy z Antologii.Zamieszczenie tych, a nie
innych strofek, cieple komentarze znow mi troche przyblizaja portret MU.
Gwaltownie zrodzila sie tez we mnie decyzja, ktorej nie chce przemysliwac,
bo niewatpliwie sie wycofam.Tym bardziej, ze to taki czas, kiedy kladzie
sobie Pani na twarz lecznicze oklady ze slonca...Jak mi przerywac ten
blogostan?...
Ech, Pani Magdo, woz albo przewoz, Hades albo MU...
Chcialabym,zeby przeczytala Pani moje rymowanki. Bardzo chcialabym.I
bardzo prosze.Kiedy bedzie czas ku temu, jesli juz nie ochota.Nie prosze
jako pierwsza i nie jako ostatnia,wiec mnie to osmiela.
W pisaniu mialam 10letnia przerwe,bo bylam na wylacznych uslugach
Melpomeny.Teraz, kiedy nie moge sie dla niej zatracic tak entuzjastycznie,
jakbym chciala, powrocilam do pisania.Forma bardzo sie zmienila;bedac
nastolatka pisalam bialym wierszem(i nawet, ku wielkiej radosci mlodego
serca mego, dwukrotnie zostalam laureatka konkursu poetyckiego).Z tym
dzisiejszym pisaniem nie bardzo wiem, gdzie sie podziac...Wydaje sie takie
"nieprzystosowane do zycia konkursowego".Marzy mi sie po cichutku,
zeby niektore wiersze zabrzmialy piosenka...Gdybym byla "aktorka
spiewajaca", pewnie bym zaryzykowala,na wlasnej skorze przekonujac sie,
czy bylo warto.ale nie potrafie spiewac.
Chcialabym Pani wyslac wszystko, co mam, ale - bez obawy - zachowam nieco
taktu, choc bedzie trudno mi dokonac selekcji.Chyba bede ciagnac
losy...Rymowanki sa i smutne, i wesole, bo i ja taka jestem.Sa tez bajki,
korci, zeby dolaczyc.
Jesli inne rzeczy nie dokucza w czytaniu, na pewno dokuczy czcionka.
Jestem chwilowo w Londynie, gdzie niebo wciaz marszczy sie chmura i
> cierpie na brak polskich literek z ogonkami...
Juz sie zegnam i nie zaslaniam slonca.
Scigajaca sie z Pani wielbicielami w przesylaniu dobrych zyczen
Ula Gotowicka
GROSZKI
Sukienka w groszki, w groszki ponczoszki
Wlosy zwiazuja wstazki tez w groszki
Jesli nie mozesz sprostac tej modzie
Napewno znajdziesz groszek w ogrodzie
Zielen w odcieniu bardzo twarzowym
Nie mowiac o walorze smakowym
Ci, co szczegolnie gustuja w groszku
Nawet go z ubran zjedli po troszku
Teraz zaczeli motyle lapac
Zeby im groszki ze skrzydel zdrapac
Muchomor sam im dawal swe groszki
Lecz je wypluli – tak byly gorzkie
A to, co wypluli wtedy wlasnie
Upadlo tam, gdzie teraz pieprz rosnie
Pieprz pikantniejszy jest od papryki
Kto je go duzo, ten ma pieprzyki
Pieprzyk wyglada jak czarny groszek
Jak grosz na szczescie groszek ten nosze
piosenka mlodocianej prostytutki
zawieszal slady szminki na koszuli
i wdychal jedwab moich ponczoch
nie mowil nigdy o milosci -
dobrze wiedzial ze kochac mnie nie wolno
bral mnie zeby uciszyc wycie ciala
i sen miec twardy jak moneta
nienawidzilam - i kochalam
czy tak mamo jak dorosla kobieta?
ten pierwszy raz tylko bedzie bolalo
mowilas: jak w dziecinstwie zastrzyk
klamalas a teraz na cialo
tak dziwnie mamo dusza patrzy
jak wytlumaczyc jej ze ciezko bylo
zes wycierala lzy ukradkiem
a moze to sie mamo snilo
i jutro na wies pojade znow z dziadkiem
bedziemy chodzic po lesie zielonym
gdzie liscie cenne jak banknoty
nazbieram ci ich cala torbe
zobaczysz, skoncza sie nasze klopoty
dziadek opowie bajke ze jest Bogiem
i butem o grzyba zahaczy
bedziemy smiac sie cala droge
az cialu dusza przebaczy
Wariacja szekspirowska
Jaka szkoda, ze ona nie wie
Jaka szkoda, ze sie nie dowie
Ze w rodzinnym miasteczku Tczewie
Mieszka zywy jej sen spod powiek
Kolor oczu ma inny moze
Moze inny ksztalt nosa, ucha
Sluchaj, dzieweczko...Moj Boze,
Jaka szkoda, ze ona nie slucha
Czy spotkala go razy dziewiec
Czy raz tylko? – tego nie powiem
W kazdym razie nic o tym nie wie
Jaka szkoda, ze sie nie dowie
Jedno pewne – panie, panowie! –
Odwrocila sie kiedys w gniewie
Gdy chcial w barze wypic jej zdrowie
Ale ona nic o tym nie wie!
Autobusem jednym jechali
I byl tlok – ktos pchnal ja na niego
Nie rozkwitla zielen pod rzesa
Na nieszczescie dla niej, dla niego
On szedl za nia, kwitly jasminy
Ona w ich stroila sie wonie
On chcial rwac je dla tej dziewczyny
Ona nigdy sie o tym nie dowie…
Smutna Julia – wciaz na balkonie
Ciemnosc nocy na kurzych lapach
Wkrotce zacznie znaczyc jej skronie
Mija noc. I mijaja lata...
Jaka szkoda, ze ona nie wie
Jaka szkoda, ze sie nie dowie
Nie ma gwiazd na pochmurnym niebie
W oczach nosza je kochankowie
Jaka szkoda, ze ona nie wie
Moze lepiej ze sie nie dowie
W swoim lozku jak w grobie drzemie
Piasek lez sypie sie spod powiek…
piosenka niepelnosprawnej
ja nie wyroslam z wozka
pytanie ciazy w niemych ustach:
dlaczego by nie ukolysac
na wieki wiekow mnie
ja nie wyroslam z wozka
mala syrenka w rybich luskach
zaden Andersen nie napisze o mnie
nie znam milosci znam zly los
chce dotknac tej milosci
swiatlosci i ciemnosci
niech bym postradac miala wszystkie zmysly
gdy juz stracilam pare nog
ja nie wyroslam z wozka
choc ludzi pelno - pustka
wciaz obce rece decyduja
w jakiej pozycji sny mam snic
a kiedy wreszcie zasne
snic bede piekne basnie
syreni spiew ukoi mnie
ze luska spada zawsze w snie
a wtedy zbiegne z wozka
by ciemnosc swiatlem muskac
Latarnik Morski da mi znak
ze oczekuje mnie
Smutno wesoła kobieto z Londynu, ktora byłaś 10
lat na wylącznych
uslugach Melpomeny a teraz chciałabyś mi wysłać wszystko co masz -
czcionką , która dokuczy!
1.Przepraszam że długo musiałaś czekać ,ale chcialam wykroic tyle czasu ,
aby je dokladnie przeczytać.
2.Te rymowanki sa nierówne.Jakieś ładne zdanie obok zupelnie nieudanego.
3.Groszki we wszystkim dobry pomysl,ale jedne drugim nie dorastają do
pięt,a juz ta młodociana prostytutka ,ktorą on brał żeby uciszyc wycie
ciała i sen mieć twardy jak moneta ...gdyby nie miała takiego dobrego
dziadka byłoby z nią marnie...
4.Nie jest dobrze jak wiersz bardziej śmieszy niz wzrusza...
5.Ale wzrusza na przykład "ja nie wyrosłam z wózka"... to znaczy mnie
wzrusza.
6.Na razie nie wysyłaj mi bajek ani wierszy, bo ja nie mam czasu tego
czytać.Ale pozdrawiam bardzo serdecznie.MU



Pani Magdo
Z bólem serca donoszę, że nie dojechałam w sobotę na Saską Kępę. Tak się
cieszyłam na ten wyjazd, że w czwartek o godzinie 22,00 zamiast smażonej
kiełbasy, na którą miałam chęć, zjadłam serek z grudkami, bo stwierdziłam,
że jest lżej strawny, a po kiełbasie jeszcze się rozchoruję... I co?? I
się rozchorowałam po tym serku tak jak nigdy po żadnej kiełbasie nawet
popijanej mlekiem. Dwa dni trzymała mnie gorączka ponad 39,0, a pani dr
powiedziała, że jak nie będę pić to zobaczymy się w szpitalu.
Skończyło się prawie na przyjeździe pogotowia, bo nie miałam siły z łóżka
wstać. Sobotę spędziłam leżąc z gorączką i wyobrażałam sobie co dzieje się
właśnie na Saskiej Kępie. Mama mnie pocieszała, że może za rok znowu
będzie zorganizowana podobna impreza to pojadę...
Po czterech dniach ustąpiły objawy chorobowe. Przez te 4 dni nic nie
jadłam i schudłam, a właściwie straciłam gdzieś 4 kg. Pierwszym posiłkiem,
zjedzonym przeze mnie (ku rozpaczy mamy:) była oczywiście kiełbasa
smażona. Dziś już jest dobrze, bo jem wszystko choć malutko (żołądek mam
chyba wielkości naparstka). Jestem jeszcze trochę osłabiona, a jutro
zaliczenie z koszykówki i Pan już mi nie przepuści. Ale co tam, będę wolno
biegać.
Pani Magdo, jeszcze jedno na koniec. Czy orientuje się Pani, gdzie i od
kiedy można kupować bilety na Pani koncert 4 czerwca?? Jeśli tylko
załatwię sobie nocleg postaram się przyjechać.
Pozdrawiam serdecznie
Kasia K.
Kasiu K!
1. 4kg mniej i żołądek wielkości naparstka...jak nazywal sie ten serek?
2. Za rok także coś będzie w maju na Saskiej Kępie.Tak obiecują władze
miasta.
3.Ma nadzieję że zaliczyłas koszykówkę .
4.Chyba wstęp jest wolny , bo to jest z okazji wyborów 4 czerwca 1989 roku i
dni pięknego słowa czy coś w podobie...dowiem sie .
5.Przyjedź na czczo.Pozdrawiam mamę , ciebie i pana od koszykowki.MU
Droga Pani Magdo
To są zdjęcia, które już raz wysyłałam, mam nadzieję, że teraz będzie mogła
Pani je obejrzeć. Bardzo bym prosiła o ocenę tych zdjęć, Pani zdanie będzie
dla mnie bardzo cenne, życzę miłego oglądania. Niestety na razie będę miała
przerwę w robieniu zdjęć gdyż zepsuł mi się aparat, bardzo nad tym ubolewam,
bez aparatu czuję się jak bez zegarka
Pozdrawiam
Maria Rutkowska
P.S. 12 czerwca też będę na karaoke, śpiew i fotografia to moje dwie pasje







Pani Mario!
1.ja te zdjecia juz widziałam i wysylalam na strone,ale sie nie
wyświetliły.Robimy drugie podejscie .
2. Ja bez aparatu czuje sie duzo gorzej niz bez zegarka, bo nie chodzę" w
zegarku ".
3.12-go zapraszam serdecznie!MU
Witam Pani Magdo!
Z tej strony Sebastian Steranka,ten od piosenki TUŻ OBOK.Dziękuję za szybką
odpowiedź.Rzeczywiście "biedna ta moja bohaterka",jednak nie rozwiała Pani
nurtującej mnie wątpliwości, czy przez to że biedna powinna o tym śpiewać,
czy lepiej nie?
Dzisiaj załączam piosenkę, którą napisałem z myślą o kabarecie.Pozdrawiam i
również proszę o ocenę.
ŻYCIE PRZEGRANE W KARTY
Chłopca kochałam uroczego
Nad wszelką miarę przystojnego
I gest on miał i takt i szyk
I tak jak zjawił się tak znikł!
Ref:
Dzisiaj już wiem, że to nie żarty
Życie przegrałam chyba w karty
Rozdania poszły dwa nie tak
I jak ja teraz mam żyć, jak?
Zabiegał o mnie był biznesmen
Kwiaty kupował, stawiał lody
Lecz tak jak auta, garnitury
Tak szybko ja też wyszłam z mody!
Wydać się mogłam i za posła
Głosował za mną jego klub
Lecz gdym go w fraku zobaczyła
Komedia byłaby nie ślub!
Podrywał kiedyś mnie też aktor
Gadane szelma miał, że hoo
Lecz jaka byłaby z nas para
Gdy drań kochanek miał ze sto!
Ref.2:
I chociaż wiem, że to nie żarty
Znów życie chętnie przegram w karty
Gdy los da szansę, maleńki znak
Bo tylko tak żyć umiem, tak.
Nad wszelką miarę pracowity panie Sebastianie Steranko!
Najbardziej podoba mi sie w tym tekscie to, że nasza bohaterka , masochistka
i hazardzistka, używa mojego ukochanego czasu : "zabiegał o mnie był"
biznesmen...to wszystko zależy od tego do jakiego stopnia zdolna artystka
wykona tę piosenke...czy będzie miala odpowiedni dystans do swoich
niepowodzeń. I lepiej gdyby go zobaczyła we fraku.Pozdrawiam serdecznieMU


i niebo po burzy
Kochana MU!
Ostatnio brałam udział w niecodziennym pokazie mody jako "modelka".
Pokaz mody odbywał się w olsztyńskim BWA i było pięknie."Modelkami" były panie w różnym wieku, które to kupiły kiedyś jakąś kreację projektantki i artystki pani Marii Jolanty Mierzejewskiej. Oczywiście przed pokazem wielki zgiełk szum, bieganina, bo to w końcu trzydzieści pań prezentowało ubiory. A żadna nie jest profesjonalną modelką. To nawet lepiej, bo wszystkie kobiety były naturalne i raczej na luzie. Cudnie wyglądały, tak baśniowo po prostu doskonale. Niektóre z pączka zamieniły się w kwiat, inne z Kopciuszka w księżniczkę, a wszystko dzięki boskim kreacjom pani Joli. Każda z „modelek” poruszała się z gracją i lekkością, tak zwiewnie. Sam klimat i muzyka, oraz przybyli tłumnie goście sprawiło, że na chwile znalazłam się w innym świecie. Pani Emila, która wszystko koordynowała, miała z nami czasem niewesoło, ale przetrzymała nasze fochy i przekrzykiwania. Również dzięki niej wszystko tak świetnie się udało. Pani Jola to artystka z klasą, ma niesamowite pomysły i styl. Jej ciuchy to nie jakaś tandetna masowa produkcja, ale piękne i oryginalne ubiory. Jak zeszłam ze sceny, to wydawało mi się, że ludzie oglądający pokaz, są jakoś tak okropnie ubrani. Po pokazie był poczęstunek i wino. Szkoda, że już po wszystkim, bajka się skończyła i niestety trzeba wrócić do rzeczywistości.Niesamowite przeżycie!
A teraz się trochę pochwalę.Mój zespół Ludzie Deszczu dla , którego piszę teksty piosenek zajął trzecie miejsce XII na festiwalu „POETYCKO - MUZYCZNA BITWA POD GORLICAMI”! To dla nas ogromny sukces, zważywszy na to,że działamy dopiero od listopada 2005 i to nasz pierwszy festiwal. Miło jest usłyszeć tyle pochwał, ciepłych słów i to od samego pana Czyżykiewicza. Chyba niedługo eliminacje do festiwalu piosenek Agnieszki Osieckiej, chciałam pojechać, ale tyle zajęć, praca, pisanie pracy dyplomowej, dosłownie całkowity brak czasu, może w przyszłym roku się uda startować, bardzo bym chciała.Cieszę się, że u mnie ciągle ruch, bo nuda mnie zwyczjnie nudzi. Pozdrawiam bardzo serdecznie i majowo Ania
Aniu!
1.Jak sam pan Czyżykiewicz pochwalil, to musiło być ładnie!
2.Nigdy nie widziałam kreacji pani Joli,ale wierzę że nie było nudno>Pozdrawiam MU
Pani MU!!!
No to mam 18 lat...Jestem już "dorosła",ale jeszcze nie całkiem,bo wie
Pani ja na zawsze chcę zachować w sobie dziecko:).
> Pani MU-dziękuję ,że Pani jest ,ma Pani duże znaczenie w moim życiu.
Jutro jadę do Warszawy i wybieram się na Powązki do...
Agnieszki Osieckiej..
18 letni Tramwajowy Człowiek....kiedy pisalam pierwszy raz
bylam-14 czy 13 letnim tramwajowym człowiekiem:)
Tramwajowy czlowieku!
zachowuj w sobie dziecko jak długo sie da.Mnie sie udaje do tej pory i to
mnie ratuje czasami.Pozdrawiam; mam nadzieje że tam trafisz...MU

dla tramwajowego czlowieka :Agnieszka z Mateuszem, Frankiem i Natanem Tenenbaumem ze Szwecji
Pani Magdo jeszcze pozwolę sobie poniżej na krótki opis, jak to było z tymi naszymi "Spotkaniami z kulturą żydowską - My Blue".
Andre Ochodlo i MY BLUE W SOPOCIE
W zeszłym roku powstały„Spotkania z kulturą żydowską”, bo Andre Ochodlo marzył już o tym przez długi czas i chciał przygotować publiczność „Atelier” na Swoje nowe przedsięwzięcie. Chyba wiedział, że nie będzie tak łatwo, bo dziś stworzenie „festiwalu” (Andre nie lubi tego określenia) na wysokim poziomie artystycznym oznacza „pukanie do drzwi” wielu sponsorów.
Andre Ochodlo: „Wymyśliłem ten tytuł - "Spotkania z kulturą żydowską" - by dać naszej widowni wyraźny sygnał, że robimy coś zupełnie innego niż dotychczas i jest to ściśle związane z kulturą żydowską. Pogranicze kultur: polskiej, niemieckiej i żydowskiej jest ściśle związane z naszą działalnością od początku działalności Atelier. Stwierdziłem, że dobrym pomysłem będzie stworzenie cyklu imprez, dzięki którym moglibyśmy zaprezentować artystów z sąsiednich krajów, którzy także działają w tej dziedzinie sztuki” (fragment wywiadu udzielonego „Forum Żydów Polskich”)
Była końcówka lata 2005 roku, a my już wtedy podjęliśmy decyzję, że życie nie może być wiecznym czekaniem na spełnione marzenie , nie można czekać w nieskończoność na „Międzynarodowe Spotkania”, które w mieście trzech kultur: polskiej, niemieckiej i żydowskiej dawno już powinny były się odbywać. Zresztą niesamowite jest to, że tę dość oczywistą prawdę odkrył dopiero Andre Ochodlo, najlepsza „wizytówka” Sopotu, bo tak jak to miasto przed wojną, tak on dziś łączy w Sobie te 3 kultury.
Andre Ochodlo – zapewnia mocne wrażenia na scenie, ale mało kto wie, jaki jest poza nią. Wystarczy poserfować po Internecie, aby zebrać całkiem pokaźną bibliotekę recenzji napisanych przez ludzi, których urzekły koncerty, programy artystyczne wyreżyserowane przez Andre. Byłoby nudno czytać kolejną z nich, dlatego powiem Wam, jaki On jest, gdy gasną światła w teatrze „Atelier”. To określenie, które jako pierwsze przychodzi mi do głowy to „nieprzewidywalność”. W zeszłym roku, któregoś letniego wieczoru, po swoim recitalu „Shalom” , kompletnie zmęczony, wciągnął nas do wnętrza teatru, usiedliśmy na widowni i do pierwszej w nocy opracowywaliśmy program Międzynarodowych Spotkań z Kulturą Żydowską , które później nazwaliśmy „My Blue” –od koloru, który najczęściej pojawia się w symbolice żydowskiej.
Od tamtej chwili rozpoczęły się starania o sponsorów, patronów medialnych. Kilkanaście tysięcy maili, wiele listów, spotkań, żeby móc zaprosić tych artystów, których występy zaplanowaliśmy podczas „My Blue”.
Projekt „Międzynarodowych Spotkań z Kulturą Żydowską „My Blue” oglądał mój kolega ze studiów – Marcin Perzyna (m.in. współtwórca największego show tanecznego w Polsce „Opentańca”)i jego uznanie oraz podpowiedzi sprawiły, że dostaliśmy jeszcze większy „wiatr w plecy”.
We wrześniu pojechaliśmy z Andre na koncert „The Cracow Klezmer Band” do Nowego Portu. Stał, słuchał i w kilka minut podjął decyzję, że Jarek Bester wraz z zespołem musi wystąpić na „My Blue”.
Ta jego nieprzewidywalność świetnie łączyła się z „tolerancją” wobec naszych propozycji. Wielokrotnie akceptował nasze rozwiązania. Między innymi udało nam się skłonić Andre do „wyprowadzenia” teatru na kilka dni trwania „My Blue” do ogrodów Muzeum Sopotu. Chyba zauważył w nas jakąś pasję (do dzisiaj nie potrafię wytłumaczyć, skąd się to u nas bierze), to, że łyknęliśmy „bakcyla” teatru, bo nie protestował.
Teraz , jak to Państwo przeczytacie, to okaże się , że przygotowywanie festiwalu, to sielanka. A to nieprawda, gdyż podczas nerwów towarzyszących organizowaniu poszczególnych występów, wystaw itd. ujawniały się często nasze gorsze strony osobowości. Przeżyliśmy więc kilka małych wojen, ucząc się siebie, a to, że nikt nikogo nie zabił i wszyscy mają się dobrze, zobaczycie Państwo podczas „My Blue”.
Andre często wyjeżdżał na koncerty i wtedy wiedzieliśmy, że lepiej przed występami go nie niepokoić pytania związanymi z „My Blue”, chociaż, kto by tam się bał. Raczej chodziło nam o szacunek dla tego, co robi, co tworzy. Jednak długo ciszy na odległość nie wytrzymywaliśmy i sms-y krążyły pomiędzy Polską i Austrią lub Węgrami.
Andre Ochodlo: „Muszę wyjeżdżać, muszę spotykać ludzi z innych krajów, reprezentujących inne dziedziny sztuki. To mnie napędza i inspiruje. Teraz pracowałem z najlepszymi jazzmanami z Austrii, sam nie będąc jazzmanem, sam bym się wahał nawet nazywać siebie muzykiem. Jestem raczej interpretatorem, szansonierem. Praca z takimi ludźmi jest dla mnie niezwykle energetycznym przeżyciem. Świadomość, że mogę zrobić jeszcze więcej, inaczej, rozwijać się, dotykać innych oceanów artystycznych jest dla mnie niebywale ważna. Inspiracją jest także inna kultura, język. Podobne przeżycia towarzyszyły mi podczas pracy z muzykami z Mińska, The Minsk Klezmer Band - ludźmi z innej części Europy, o innym bagażu doświadczeń i historii, innej mentalności, tak odmiennej od mentalności np. młodych jazzmanów z Wiednia. Dla Białorusinów my jesteśmy już Zachodem i to ich inspiruje, nas natomiast pociąga ich wrażliwość, pracowitość, geniusz w opanowaniu gry na instrumencie. Właśnie dzięki takiej współpracy i takim projektom mam to szczęście, że mogę pracować z wybitnymi muzykami i wyjątkowymi ludźmi”.
Oprac: Anna Stasierska
Pani Aniu!
Ale Agnieszka by sie cieszyła!!!Pozdrawiam was serdecznie bardzoMU
p.s. Sprawdzałam- nie moge wcześniej przyjechać .
Krew na sultannie
Na Placu swietego Piotra
Judasz czekal na Ciebie
Tak jak przy wspolnej wieczerzy
Chrystusa apostol zawiedzie
Zbrodnia wystraszy garlice
Na Niebie lune wypali
Pieklo otworzy brame
Dla wszystkich pacholkow moskali
Karol Wojtyla!
Ty odnowiles Polska flage!
Krew wlasna na nia rozlales
Twoj Narod tylko lzami ja zmoczyl
Dzis zmartwychstala!
Przez Twoje cierpienia i Boska odwage
Ta wielka pieczec z rozdartej rany
To wiara,nadzieja ktora nam dales
Nie bojcie sie!
Tak do nas wolales!
Karol!
Papiezu narodow!
A nam tylko ojcze z rana otwarta
Prowadz swe plemie droga krzyzowa
Zroszona krwia przez ciernie ciemnoty
Prowadz!
Nawet z zaswiatow!
Pokazuj ludzkosci cnoty.
Marek Jasinski
5.14.2006
Wiersz ten dedykuje dla Polskich Matek,ktore zarliwa modlitwa przyczynily sie do odzyskania wolnosci.
Nie zabijaj!
Kazdy kto uderza w Rzymsko-katolicki kosciol,powtarza zbrodniczy zamach na Papieza,Karola Wojtyle.
Pierwszego po Bogu,Nauczyciela Biblijnych prawd,najwiekszego Polaka w historii swiata.
Pielgrzym
Z pokory i przebaczenia powstaje czlowiek
Co swoja misja w Papieza sie przemienia
Pierwszy po Bogu!
A najwiekszy wsrod ludzi
Niestrudzony w swietej pracy
Uporem,nauka,szacunek budzi
Swiat przemierza,Chrystusa przedstawia
Buduje ludzi,narody poprawia
Dotyka sercem jak skarbem nadziei
Kaplan z Rzymu,misjonarz Niebieski!
Karol Wojtyla!
Nie odchodz od nas!
Poslanniku Boga z darem pojednania
Zostan!
Nauczaj tych z sercem Nerona!
Czlowieku ludzkosci!
Prawdo Nieskalana!
Marek Jasinski
kwiecien.01.2005 rok
Moj smutny pacierz w przeddzien rozstania
Wielka radosc!Gdyz On spotka Pana
Czekaj na nas!
Prosze!
Przyjde!








dla pani Ewy- samochód
w Indiach "na dowolnie wybranym boku".Nasz dzielny kierowca(dzięku ktoremu
zyjemy) powiedział,że tamten kierowca musial zaszalec i jechać 70 - 80 km na
godzinę...Tam dopuszczalna prędkość to 40 km /godz.
ma przyjemność zaprosić na koncert z cyklu
Goście Jubileuszu
w ramach Sezonu Jubileuszowego 10-lecia naszego chóru
pod patronatem Jej Magnificencji Pani Rektor UW prof. Katarzyny Chałasińskiej-Macukow
w którym wystąpi
Chór Uniwersytetu Humboldta w Berlinie
pod dyrekcją Petera Vagtsa
prezentując utwory
Bacha, Schütza, Mendelssohna, Brucknera, Brahmsa, Ivesa, Kodály'a.
Koncert odbędzie się
27 maja 2006 r. (sobota) o 19.00
w Kościele Ewangelicko-Reformowanym w Warszawie
Al. Solidarności 74
WSTĘP WOLNY
GORĄCO ZAPRASZAMY!!!
18 maja 2006
Konkurs:
Kto to jest?


nadesłała ś
I jeszcze fotorelacja z Francuskiej :







I Załoga pozdrawia!
ak co roku, na Dzień Niezapominajki, wysyłam Pani te cudne kwiatki. Tym razem z Ogrodu Botanicznego w Powsinie. Fot. wiadomo :)) ś

Po sobotnim koncercie i lżej mi i ciężęj trochę...
Witam serdecznie!
Pozwolę sobie się przypomnieć - miałyśmy okazję się kiedyś spotkać w Radiu
TOK Fm, przy okazji promocji Galerii Potworów, w audycji Ewy Podolskiej.
Byłam w sobotę z Wami cały dzień. Koncert był doskonały, atmosfera, jak i
ulica - Francuska, a Agnieszka wszechobecna. Wszystko było przepiękne i
bardzo wzruszające, nawet (a może zwłaszcza) normalne, ludzkie twarze
uczestników pochodu.
Te twarze tak strasznie rzadko się widuje na ulicach, a tak bardzo ich
szkoda.
Wieczorem oglądałam znów Zielono mi. Coraz mniej mi zielono, kiedy oglądam
ten absolutny kanon polskiej kultury. Zastanawiam się czy i gdzie jest dla
nas - popaprańców emocjonalnych - miejsce w dzisiejszym świecie.
Smutno i ciężko robi mi się na sercu, zwłaszcza w kontekście IV RP.
Pani Magdo! Dziękuję za wszystko i mam nadzieję, że się zobaczymy 4 czerwca.
Znaczy - ja zobaczę Panią na pewnoJ
W załączeniu kilka majowych zdjęć. (...)
Pozdrawiam
PS Doskonały pomysł wierszy Agnieszki na drzewach. I te koszule. Wiem, miały
być białe koszule, co na drzewach schły, ale dla mnie był to jednoznaczny
"Amor szmaciany"J
Pozdrawiam:
A.


Proszę zwrócić uwagę, że chłopiec i Agnieszka dziwią się
temu samemu:)
Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję
Agata


A!
dziękuję za zdjęcia!!!....MU
Witam!
> Dziekuje za opdowiedz.
> A nie wiadmo jakie piosenki do wyboru beda w lipcu .
> Na karaoke w Teatrze Polonia?
> Może ktoraś z piosenek,które wykonuje Pani Krystyna Janda?
> Na karaoke w Teatrze Polonia?
> Pozdrawiam
> Fan Teatru Polonia
Fanie Teatru Polonia!
10-go lipca:"Pod papugami"
"To była blondynka"
"Zachodni wiatr spienione goni fale"
Zapraszam!
p.s Krysia spiewala piosenki troche trudniejsze...



Jak mam trzymać pion skoro nawet na niebie jakieś i-X-y... Ooojj...gloomy

Gloomy!
toche możesz pocierpieć i wracac do zycia!MU
Witam ciepło,
Ciekawa jestem niezmiernie jak było tym razem , na drugim>wyjątkowym>majowym karaoke w Polonii? Bałam się , bałam i nie zgłosiłam się do uczestnictwa. Może strach stopnieje przed czerwcem. Mam wrażenie , ze tam dzieje się cos wspaniałego J
Jak miło gdy Ktoś wpadnie na świetny pomysł, prawda?
Już niedługo imieniny Magdaleny. Niech mi wolno będzie już teraz , konwaliowo złożyć życzenia…..póki nie zwiędnąJ
Wszystkiego najlepszegoJ
Monika
Moniko!
Było cudownie!!!ODWAŻ SIĘ!Za zyczenia juz dziekuje,ale ja naprawdę mam na imię Malgorzata...MU
Droga Magdo Umel !!!
Nie nie to nie jest pomyłka!!! Tak została Pani nazwana (a w zasadzie
odczytana)przez młodszą siostrę mojej przyjaciółki - to z okładki płyty
"wszystko skończone". Marta - bo tak ma na imię to słodkie dziewczę - nie
delektuje się jeszcze "muzyką dorosłych" ale z pewnościa nie przechodzi
obojętnie obok "Kołysanek utulanek". W prawdzie, jak sama mówi, nie jest
do końca pewna czy pan Turnau to Pani mąż czy syn ...ale ta niewiedza nie
przeszkadza bo ładnie śpiewacie razem!
No więc Droga Pani Umel!
Obiecujemy - ja wraz ze starszą siostrą Martusi- zadbać o edukację
muzyczną tego dziewczęcia.
Tym samym bardzo się cieszymy na myśł o koncercie 4 czerwca i obecność swą
zapowiadamy.
Natalia z Gdańska plus Magda prawie z Gdańska czyli z Kolbud
P.s. Koncertem (jak zawsze) się nagradzamy - nie wiem jeszcze jak Magda
ale ja będę świętować napisaną magisterkę - więc już muszę ją dokończyć -
taką wersję przyjełam i takiej się trzymam wbrew tej cudnej pogodzie za
oknem , która kusi niemiłosiernie.
Natalia niemiłosiernie wystawiana na pokuszenie
_____________________________
Natalia Formela
Natalio z Gdańska i Magdo z
Kolbud !
1.Grześ urodzil sie w 1967 roku,a ja w 1949...spokojnie mogłabym być
jego
mamą.
2. To ja juz będę śpiewać dla kobiety, ktora napisalA PRACE I KAMIEŃ
SPADŁ Z
JEJ SERCA!
3.Pozdrawiam serdecznie Martę- Magda Umel

Grzegorz Turnau z kolegą -dla Marty

dla wszystkich
Droga Pani Magdo!
Bardzo dziękuję za Pani ciepłą obecność
w moich melancholiach, sobotach na Saskiej Kępie,
w wyobraźni codziennej..
Życzę Pani odwagi w dziwieniu się światem
i w odkrywaniu Światów Innych Ludzi.
I jeszcze coś dla równoWAGI.
Dwie rzeczy mi się ostatnio przeplatają.
Smutek nad niemocą Agnieszki Osieckiej i zdanie
jednego młodego poety, że Warszawa to miejsce
wyjątkowo mitotwórcze. Rzecz nie w tym, żeby na głos
rozważać prywatne życia ludzi - poetów, artystów.
Chodzi raczej o umiar w prezentowaniu Ich jako ludzi
magicznych, z pięknymi rodzicielami, wysmakowanymi
rytuałami. To pogłębia rozdźwięk między rzeczywistością
a fantazjami. Fantazjami tych artystów - porzuconych, samotnych
dzieci - dorosłych.
Cudem i niezwykłością jest sama codzienność. Wiedzą
to ci, którzy pogodzili się ze sobą i pokochali stąpanie
po ziemi. Marzenia są odwagą wyrażenia pragnień. Ale,
mity to już co innego - są oddalaniem od samego siebie i świata.
Dlatego Panią, w pewnym sensie strażniczkę wspomnień
o Agnieszce Osieckiej, proszę o umiar. O zauważenie, ile
pozytywnego może Jej prawdziwa historia dać ludziom.
Widzę to jako niezwykłą szansę.
Jeśli nie dało się tu wszystkiego powiedzieć, liczę - jak zwykle -
na Pani wrażliwość.
Pozdrawiam serdecznie Panią i Pani Bliskich,
życząc pięknego maja!
Dorota
Pani
Doroto!
Staram sie zachowywać umiar...pozdrawiam MU
Szanowna Pani Magdo,
Zwracam się do Pani z nietypową prośbą, od wielu lat zbieram
autografy i
mogę się już pochwalić sporym zbiorem fotografii z podpisami
sławnych osób
ze świata polityki, sportu, filmu, teatru czy książki. Posiadanie
zdjęcia z
Pani podpisem sprawiłoby mi wiele radości i zwiększyłoby moją już
nie małą
kolekcje. Mam nadzieje, że prośbą moją nie sprawiam zbyt wiele
kłopotów.
Pozdrawiam życząc wielu sukcesów.
Łukasz Pruszak
Ul. Bukowa 21
83-250 Skarszewy
Serdecznie pozdrawiam pana
Łukasza Pruszaka z ulicy Bukowej 21 w
Skarszewach.Zamiast autografu(mam daleko na pocztę) wysylam
zdjęcie-MU

dla pana Łukasza-fot Krystyna Janda



dla pani Grażyny- juz po białych platkach
Załoga nie skorzystała bo z załogą się ciężko pracuje i nie chciała narażać... ale pomoc techniczna nadeszła więc lada chwila będzie się otwierało wszystko... W imieniu załogi przepraszam!
Chwalę się bratankiem...

no bo i jest sie czym pochwalić!MU
15 maja 006
Jak się Pani podobał film Hi-way ??? Kabaretowo-reklamowe
MUMIO
> uwielbiam, ale jak z nimi filmowo??? całusy KŚP
KŚP!
Jak na film zrobiony przez ludzi , ktorych nikt nigdy nie uczyl jak sie
robi filmy - bardzo!Następny będzie jeszcze lepszy.Ja ich uwielbiam i nic na
to nie poradzę.Ktos powiedzial mi na premierze, że oni mu się "przejedli"
przez te reklamy...a ja tych reklam prawie nie widzialam , bo rzadko oglądam
telewizje.MUMIO to jest moja juz długa, ponad dziesiecioletnia milość.MU

Mumio u mnie na tarasie
Mam pytanie: Czy moglabym dostac autograf od Pani ?
Pozdrawiam
Ola
dla czternastoletniej Oli Stojanowskiej z Zielonej Góry- zamiast autografu-zdjęcie z przedwczorajszej proby na Saskiej Kępie

Witam Pani Magdo!
Nazywam się Sebastian Steranka. Od zawsze lubię Pani piosenki, lubiłem i
ceniłem przyjaźń łączącą Panią z Agnieszką Osiecką.Mógłbym tak wymieniać
długo, ale nie o to chodzi. Jestem studentem dziennikarstwa i od jakiegoś
czasu piszę również piosenki.Ośmielam się dzisiaj przesłać Pani jeden z
tekstów, z prośbą o jego ocenę.Mam nadzieję, że moja prośba nie wyda się
Pani nazbyt śmiała. Pozostaję z szacunkiem i z niecierpliwością wyczekuję
wiadomości.
TUŻ OBOK
Żyjemy tuż obok, ja kocham się w tobie,
Ty z miłości mojej nic nie robisz sobie,
Ty z książką pod pachą, z rękami w kieszeniach,
Nie szukasz jak ja ludzi, szukasz zapomnienia.
Ref.
Całe dnie i noce spędzasz tylko z sobą,
A ja tak bym chciała, choć dzień przeżyć z tobą,
Ciągle zamyślony, nic nie mówisz prawie,
A ja tak bym chciała, byś raz spojrzał na mnie.
Żyjemy tuż obok, że jestem ty nie wiesz,
Jak długo cię kocham, sama dobrze nie wiem,
Gdy mijam cię w parku, zawsze szukasz cienia,
Zatopiony w myślach, pragniesz zapomnienia.
Żyjemy tuż obok i nic się nie zmienia,
Ja kocham się w tobie, ty szukasz zapomnienia,
Młodość przeminęła ,nie znamy wytchnienia,
Ja od mej miłości, ty od zapomnienia.
Panie Sebastianie !
Biedna ta bohaterka pana piosenki.Powinna o nim jak naszybciej zapomnieć
.Ciągle zamyslony, nic nie mówi prawie , szuka cienia w parku i w życiu.
Znam ten typ.Oni najlepiej czuja się ze sobą niestety.Pozdrawiam MU




Kochana Pani Magdo,
wieki cale sie nie odzywalam i bardzo byc moze,ze juz przepadlam w
pamieci,ale pomimo wszystko probuje i pare slow kresle(a raczej wstukuje).
Mam nadzieje,ze polska wiosna piekna.
> Ja poki co na obczyznie.
Od wrzesnia w Anglii.
Tak sie czlowiek zarzeka,tak sie zarzeka,ze pomimo wszystko w Polsce chce
byc,ze chce wracac,ze bez swojego jezyka nie da rady,ze bez polskiej
melancholii i smuteczkow nie uciagnie.
A potem wszystko jak w kalejdoskopie sie obraca.
I pomimo to,ze wciaz tego brak-inne perspektywy,inne podejscie,inni
ludzie-to wszystko zaczyna tu tez jakos trzymac.
Finansowo-katastrofa.Emocjonalnie-roznie.
Ale widoki i klimat miasta-magiczne.
a co to dalej bedzie?tego nie wie nikt.
Ale przesylam jednak bardzo,bardzo pogodne pozdrowienia i ucalowania z
Londynu,ktory na codzien cudowny,cieply,wiosenny,tylko dzisiaj wyjatkowo
lekko zachmurzony.
Sciskam mocno!
maria 'toskanska'
Mario toskanska!
1.Nie przepadłaś .
2.Piękna to mało powiedziane!ZJAWISKOWA.
3.Ja nigdy nie byłam w Londynie.Tylko na lotnisku,ale czy to mozna
nazwać
Londynem?
4.Dalej będzie dobrze!Trzymaj się i odzywaj czasem,a ja zaraz
poszukam
zdjecia z twojego dyplomu -MU

dla Marysi O - ważny dzień w jej
życiu

skrzypce Marii O -tuż po dyplomie
Witam!
Co tu pisać...? Po prostu Kocham Panią, jako osobę, jako Człowieka.
Bo dobrze, że Pani - to "zielonookie stworzenie" - jest na tym świecie. Na
tym, na którym ja też mam szczęście być. (Może kiedyś się spotkamy.)
DZIĘKUJĘ!!!
(W tym powyżej chyba zawiera się wszystko. A co, to już Pani dobrze
wie...)
>
Łukasz Karol Bocian
PS. Na żywo widziałem Panią tylko raz (ale to nie jest rzadziej niż innych
moich ulubionych artystów) - na recitalu w Filharmonii Lubelskiej.
Studiuję w Lublinie matematykę oraz informatykę na UMCS-ie. Poza tym
mieszkam w maleńkiej wsi, którą kocham (Baryczka).
...aż JEDEN raz!
Łukaszu Karolu Bocianie,który studiujesz w Lublinie ,
ale kochasz swoja
maleńką wieś Baryczkę!
Dziękuję za to wyznanie !!!Jak będę kiedys w Lublinie-wpadnij za kulisy,
to sobie chwilę porozmawiamy o życiu...Wysyłam ci niezapominajki z mojego
ogrodu .Udanej sesji!MU


mlecze w trawie dla Magdaleny
Pani Magdo,
I znowu piszę do Pani późno w nocy, (mój zegarek właśnie wyświetla 1,30)
ale w dzień nie mam dostępu do internetu. Studencki tryb życia (mam na
myśli naukę) warunkuje moją nocną egzystencję. Dzisiaj jednak, po długim
weekendzie podczas którego miałam odpocząć ale plany pokrzyżowała moja
suczka powiększając nam rodzinę o 8 prześlicznych szczeniaków, które
własnoręcznie przyjmowałam na ten świat, pozwoliłam sobię na chwilę
oddechu.
Otóż po zajęciach, a właściwie jednym zajęciu- basenie postanowiłyśmy z
koleżankami skorzystać z pięknej pogody i wyjechać na parę godzin w jakąś
dolinkę podkrakowską. Niestety, a właściwie jak się później okazało na
szczęście, żaden PKS nie jechał tam gdzie byśmy chciały, więc
>postanowiłyśmy "Wsiąść do pociągu byle jakiego...". Nie do końca jednak
>zastosowałyśmy się do tych wskazówek, bo o bilet zadbałyśmy pieczołowicie.
Podeszłyśmy do okienka i każda powiedziała swoje wymagania w skrócie:
koszt- do 5zł, na miejscu ma być zielono, bez kleszczy, ale żeby był żubr,
a cały wypad powinien trwać maksymalnie do godz.15:00. Z naszymi
wymaganiami pokryło się wszystko, tylko żubra nie było.
Po 40 min jazdy pociągiem wysiadłyśmy na maleńkiej stacyjce w środku lasu,
> a po krótkiej wędrówce leżałyśmy na wielkiej zielonej polanie, pod
drzewem, chłonąc spokój i śpiew ptaków. Tak przeleżałyśmy patrząc w niebo
3 godziny po czym wróciłyśmy. Było cudownie. Odpoczęłam jak nigdy.
Niestety jutro znowu szara rzeczywistość studencka. Ale jest światełko w
tunelu:) Właśnie dogadałam z koleżanką przyjazd do Warszawy na sobotnią
imprezę plenerową związaną z Osobą Agnieszki Osieckiej. Już się nie
mogę doczekać... Szalenie się cieszę, że i Pani się tam pojawi. Może uda
się nam gdzieś przypadkiem zamienić słowo:).
P.S.
Proszę mi wybaczyć ewentualne błędy ortograficzne (starałam się ich nie
zrobić) ale o tej porze wszystko jest możliwe.
Pozdrawiam jak zwykle ciepło
Kasia K.
>Kasiu K!
Chyba nam sie nie udalo .Ale bylo cudownie i to najwazniejsze!Pozdrawiam MU
ps.wysyłam ci bawoła z Indii (jako namiastkę żubra)

Droga Pani Magdo,
Poprzez strone Pani Krystyny Jandy, trafilam na Pani strone internetowa.
Mam
Was Obie w 'Ulubionych" i raz po raz zagladam co slychac. Jestescie Panie
chyba bardzo zaprzyjaznione. To widac na zdjeciach. Stale sie przewija
> Pani na
fotografiach KJ, jak chocby ostatnio z przedstawienia Wesela. Spedzacie
chyba
wspolnie wakacje, swieta, wazne dni. Ciekawa jestem jak uklada sie
taka 'babska' przyjazn. Czy nie ma w niej zgrzytow, checi dominacji,
zazdrosci. To niby cechy przeciwne przyjazni,a jednak bardzo ludzkie. Tym
trudniejsze do opanowania im silniejsze osobowosci wchodza w scisla
relacje. A
tak jest przeciez w Waszym przypadku. Dlaczego to pisze??? Bo sama od
jakiegos
czasu przyjaznie sie z kobieta i mam z tym sporo problemow. Ogromnie duzo
nas
dzieli a jednak cos przyciaga. Jak sobie z tym radzic? A moze to nie jest
przyjazn????
Serdecznie pozdrawiam
Maria Rudawska rocznik 1949 (dobry rocznik)
Rówieśnico moja , Mario R !
1.Nasza przyjaźń "wzięła się" ze wspólnej pracy i chyba nie można
jej nazwać
babską przyjaźnią.
2. Wakacje tak , ale w ciągu roku nie widujemy się często , bo
jesteśmy
kobietami zapracowanymi.
3.Chęci dominacji nie ma . Tak mi sie wydaje.Zazdrości także ... ja
jej
tylko bardzo zazdroszczę mamy, którą kocham .
4.Jeżeli chodzi o zgrzyty , to ją czasami wykańcza moja powolność i
brak
chęci działania - a mnie jej szybkość i brak chęci odpoczywania
...ale mamy
juz do tego dystans i wiemy ,że żadna z nas nie ma na to wplywu .Z
takimi
temperamentami przyszłyśmy na swiat.
5.Myślę że jeżeli kogoś "ogromnie duzo dzieli a jednak coś przyciąga
" -to
jest dobrze .A czy to mozna nazwać przyjaźnią ?Oby można bylo.
Podrawiam serdecznie.MU
Witam
Panią!!!!
Odważyłem sie napisać.Bardzo cenię to co Pani robi.
> Mam pytanie:Jak wyglądaja wieczory Karaoke w Teatrze Polonia
Co bedzie w czerwu i lipcu .Czy juz wiadomo jakie piosenki ?
Czy moze Pani cos na ten temat napisać.Bede wdzieczny !
Ukłony -Serdeczne Pozdrowienia!
Anonimie !
1.Wygladają bardzo przyjemnie.
2.W czerwcu opiekujemy sie trzema piosenkami :"Milość ci
wszystko wybaczy"
"Jadą wozy
kolorowe"
"Czy
te oczy moga kłamać"
Niedługo na stronie Teatru Polonia pojawią się mp3-ki do
nauki.Śpiewac moga
wszyscy i już.Pozdrawiam MU

|
Jerzy Ficowski
(c) ANDRZEJ WIKTOR
|
Jerzy Ficowski - poeta, pisarz, publicysta, tłumacz, znawca kultury cygańskiej i twórczości Brunona Schulza - zmarł wczoraj 9.05.2006 roku nad ranem w Warszawie. Miał 82 lata. Znany był m.in. jako autor baśniowych i refleksyjnych liryk. Jerzy Ficowski (ur. w 1924 roku) studiował filozofię i socjologię na Uniwersytecie Warszawskim. Jako poeta debiutował tomikiem "Ołowiani żołnierze" w 1948 r. Pisarz przez kilka lat wędrował z cygańskim taborem i znał cygański język. Przyjaźnił się z cygańską poetką Bronisławą Wajs-Papuszą. W 1956 r. wyszedł drukiem pierwszy tomik poezji cygańskiej poetki, tłumaczony właśnie przez Ficowskiego. Był to pierwszy zbiór poezji cygańskiej, jaki ukazał się w Polsce sygnowany imieniem i nazwiskiem autorki. Ficowski był też autorem słynnego studium "Cyganie na polskich drogach" i "Cyganie w Polsce". Wielką fascynacją Ficowskiego była postać i twórczość Brunona Schulza. Poeta przez wiele lat opracowywał prozę Schulza, jego rysunki, listy. Książka "Regiony Wielkiej Herezji", która była efektem wieloletnich studiów Ficowskiego na ten temat, doczekała się entuzjastycznych recenzji nie tylko w Polsce, ale także m.in. w USA. Znany był także jako autor tekstów popularnych piosenek, m.in. dla Zespołu Pieśni i Tańca "Mazowsze". Napisał takie przeboje jak "Bajka o cygańskim królu" czy "Jadą wozy kolorowe". Podczas II wojny światowej był żołnierzem AK, więźniem Pawiaka (1943 r.). W Powstaniu Warszawskim walczył jako żołnierz pułku "Baszta" na Mokotowie
Tomku i Leszku!
Tak, to bardzo smutne. Własnie dostalam zaproszenie od Wydawnictwa Literackiego na spotkanie z nim...
Wspaniała postać!!!MU
Droga Pani Magdo!
Serdecznie dziękuję za piękne niedzielne popołudnie z Markiem Grechutą,
> mam
jednak po tym programie duży niedosyt :-))
Brakowało mi bardzo programów, które pamiętam jeszcze z lat 70-80 z
telewizji, np. jak Grechuta śpiewał w białym smokingu "Motorek" z
Szalonej
Lokomotywy. No i (pewnie były jakieś powody) brakowało samego Mistrza
Ceremonii. Myślę, że byłoby świetnie gdyby udało się jeszcze jakieś
materiały w TVP Kultura wyemitować lub powtórzyć program już z obecnością
artysty.
Mam jeszcze do Pani taką prośbę. Chciałbym napisać do pana Marka, czy od
Pani mogę uzyskać adres korespondencyjny (lub mailowy), bardzo mi na tym
> zależy
Pozdrawiam serdecznie
Jarek Pawlak (Poznań)
www.3ucho.art.pl
Miły panie Jarku!
1.Mnie także bardzo brakowało kilku programow,ale nie mialam na to
żadnego
wpływu.
2.Marek jest w nie najlepszej kondycji.Wiadomo że gdyby tylko mógl ,
bylby z
nami.
3.Szczerze mówiąc musi pan odnaleźć jego strone internetową.Pisali
do mnie
niedawno mlodzi ludzie ją tworzący>Ja mam tylko prywatny telefon i
nie dam
go nikomu, bo nie powinnam Pozdrawiam serdecznie -tak jak pan
wielbicielka
Marka ,czyli MU.
Wiosennie witam się!
Uprzejmie donoszę, że wczorajsza Pani misja zakończyła się powodzeniem – wyszłam z karaoke szczęśliwsza i dużo lżejsza (znaczy się duchem, bo ciałem niekoniecznieJ). Dziękuję! I wiosennie pozdrawiam wszystkich, którzy wierzą że „świat nie jest taki zły”.
Agnieszka (a czasami Jagosza)
ps. Właśnie przeczytałam o ulubionych czerwonych butach AO – i tak mi się jakoś ciepło zrobiło na duszy, bo uświadomiłam sobie, że ja też od 2 lat kupuję tylko czerwone. Hmm, czy to imię determinuje kolor trzewików?
Jagoszo-Agnieszko!
1.Ciesze się!
2.Agnieszka miewala bardzo zgrabne nogi i ubierała je w szpilki najrozmaitszych kolorów.Czerwone zakladała najchętniej , bo mówiła że kolor czerwony dodaje poczucia bezpieczeństwa.
3.moim zdaniem nie determinuje.Pozdrawiam serdecznie MU

karaoke w Polonii - śpiewa Andrzej Poniedzielski,fot.Ewa Całka

spiewa Stefania Grodzienska-fot.Ewa Całka
Pani
Magdo!
Jadę na Saską Kępę trzynastego! Bardzo się cieszę i nie mogę doczekać!
Chciałabym się też wybrać kiedyś na karaoke, ale poniedziałkowe wieczory
to nie za dobry termin dla nastoletniej płocczanki. Zaczęłam już myśleć,że
to tak spacjalnie jest wykombinowane,żebym nie mogła tam być :))) ,ale
nie podejrzewam Pani o aż taki stopień złośliwości (właściwie to nie
podejrzewam Pani o żaden stopień złośliwości!). Może jakoś mi się w końcu
uda przyjechać w któryś drugi poniedziałek miesiąca...zobaczymy.
Tak długo do Pani nie pisałam,że aż się w tym czasie postarzałam z tego
wszystkiego. No, a poza tym nazbierało się mnóstwo do pisania,ale już może
następnym razem "z siebię wyrzucę" to wszystko.
Chciałam tylko napisać,że będę, no i w ogóle dać znać,że żyję.
Od niedawna SIEDEMNASTOletnia Karolina
P.S: No właśnie! Pisała do Pani piętnasto- , szesnasto-, a teraz pisze do
Pani siedemnastoletnia Karolina... Nie wyczuwa w tym Pani odrobiny
metafizyki? (Przepraszam,oglądałam dziś film o Piwnicy i Piotrze,
westchnęłam krakowskością, to chyba wszystko wyjaśnia...a poza tym
serce
rozedrgane niezmiennie od pierwszego listu).
P.S.1:W załączniku trochę nieostry Klusek drzemiący...

Siedemnastoletnia
Karolino, ktora az sie postarzalas z tego niepisania!
1.A czy ja przypadkiem nie rozmawialam z tobą i twoimi rodzicami na
Saskiej
Kępie?Coś mi sie tak wydaje...
2.W czasie wakacji także będzie karaoke.
3.Nastepnym razem wyrzuć z siebie to i owo.
4.Wyczuwam nawet trochę wiecej metafizyki.
5.Dobrze że żyjesz .Pozdrawiam MU
p.s. nieostry ale w porzo

Witam Pani Magdo,
Nigdy nie myslałam, że napisze ale dziś w drodze do pracy
zobaczyłam plakat "To był Maj..." i nie wiem dlaczego pomyslałam o
Pani i o Pani piosenkach. Teraz weszłam na stronę i widze, ze
będzie na tym festynie także Pani. Oczywiście przyjdę.
Ale nie o tym chciałam napisać:)
> Dawno temu, gdy jeszcze studiowałam w Gliwicach kolega powiedział,
ze przywiezie mi kasete, która na pewno mi sie spodoba, nie
wiedziałam co to będzie. Gdy wręczył mi kasetę z Pani piosenkami z
zapisu koncertu "Koncert" z 1988 roku przyznam, że nie znałam ani
Pani ani tych piosenek.
Miałam tą kasete ze sobą dwa lata, potem kolega zabrał i wyjechał a
ja zaczęłam szukać własnie tego zapisu koncertu. Kupiłam jakies
studyjne nagrania ale to nie było to. I gdy wreszcie trafiłam na tą
samą kasetę byłam tak szczęsliwa, ze trudno opisać:)
(A kontakt z kolegą niestety się urwał, choć była to chyba moja
niespełniona miłośc, do dziś czasem śni mi się ten chłopak w nocy,
> ze znalazł mnie, przyjechał i od tej pory jestesmy razem... lubie
te sny, ale zawsze gdy się budze, jestem tak bardzo zdziwiona, że
to tylko sen...)
A wracając do koncertu z 1988 roku - uwielbiam te piosenki,
śpiewane własnie tak, tylko z fortepianem, kontrabasem, gitarą,
lubię słuchac setny raz tych Pani opowiadań o kotletach robionych
na cały tydzień... A wszystkie piosenki znam na pamięć i często
śpiewam je pod nosem, tak jak dziś, gdy zobaczyłam plakat zaczęłam
śpiewać "Już szumią kasztany i pachnie już wiosną...":) Często
podśpiewuję "Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła.." i
wiele innych. Bardzo czesto te słowa przez Panią śpiewane pasują do
mojego zycia, podtrzymuja mnie na duchu. Dziekuję Pani za to:) A ta
kaseta, która teraz lezy na moim biurku chyba zawsze będzie ze mna
i będe do niej wracać w dobrych i złych chwilach.
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam ciepło:)
Marta
Marto!
A ja nie ma tej kasety . Niestety.Ale pozdrawiam serdecznieMU
Przychodzimy koniecznie 13-go , nawet sobie nie
wyobrazam zeby nas tam nie
było :)
Co do śpiewania, to jest tak, że ja wyć to może bym i mogła, ale
moja pani
od śpiewu ,,nie, nie, nie w tym roku nigdzie nie idziesz, dopiero w
przyszłym"
Fakt, faktem, ze przez ostatni czas, kiedy to nikt mnie nie uczył,
albo to
też byłam uczona interpretacji aktorskiej piosenki sama to sobie
mowiłam, ze
za rok. Teraz sobie moge tego posłuchać. Ale jest dobrze, uczymy sie
każdego
szczegółu powoli, dykcja koniecznie ciągle poprawiana. A uczymy się
tak
naprawde od podstaw, bo u mnie podobno wszytsko było źle.
A co do odwagi...to w załaczniku ( mam nadzieje, ze nie zapcham
maila, to
jest niemożliwe żebym zapchała)
iskra myśląca nad interpretacją Osieckiej...tyle, że ja ją mówiłam
:)
Pozdrawiam
iskierka

Iskierko!
Najdalej za rok jesteś na eliminacjach.Najlepiej z dobrą dykcją
.POzdrawiam
MU
świat składa się z tych co wiedzą i nie wiedzą...przynależność do każdej z tych grup ma swoje dobre strony...grupa druga może sobie np. wyobrażać..Pozdrawiamy! Załoga...
MU!(...)
Jakiś czas temu odważyłam się wysłać do Pani e-maila.Napisałam
w nim
o swej sympatii do Pani i o tym,że jest mi Pani kimś
bliskim:moją
ukochaną Magdusią(z punktu widzenia psychologii jest Pani dla
mnie
,,osobą znaczącą" tj. osobą,która wywarła wpływ na mój rozwój).
Przyznaję,że nie bardzo wierzyłam w to,że w ogóle przeczyta
Pani
mój list i nie byłam zarozumiała,by wyobrażać sobie,że zechce
Pani
w jakikolwiek sposób nań odpowiedzieć.W formie uzupełnienia
dodać
muszę,ze mój laptop jest wciąż jeszcze ,,ciepłym" nabytkiem i
niejeden
raz udowodnił mi,że to on ma nade mną władzę,a nie odwrotnie.
Kilkakrotnie próbowałam wysłać do Pani swojego maila ale mój
,,ciepły" sam coś tam wysyłał,coś odbierał...I wtedy gdy
wysyłany
do Pani tekst wrócił do mnie,doszłam do wniosku,że ponad
50-letnia
starula-brzydula(czyli ja) po prostu nie posiadła jeszcze
umiejętności
posługiwania się pocztą internetową.W związku z tym
zrezygnowałam
z podjęcia kolejnej próby.Tymczasem zdarzył się cud: na Pani
stronie
internetowej ukazał się mój list i-co ważniejsze- Pani
odpowiedź
na niego!Nie potrafię wyrazić swojej radości z tego powodu ale
duszy
mej zrobiło się bardzo ciepło!
Pyta Pani,od czego,,jasienna" pochodzi?- Po prostu gra słów :
jesień i ja.Jesień jest moją ukochaną porą roku,a i ja sama mam
chyba
w sobie coś z jesieni.W każdym razie:jesień i ja,ja i jesień;
jesień jesienna i ja jesienna,więc krócej:ijasienna.Tak to
powstało
i tak pozostało.
...Wrocław może sobie i świetnie radzi bez Pani...Mieszkają
jednak
w nim ludzie,ktorzy z wielką radośćią doświadczyliby kontaktu
z Panią. Znam taka jedną(!),której stan zdrowia wcześniej
nie pozwalał chodzić do sal koncertowych.Teraz jednak ma się
lepiej
i w związku z tym z wielką nadzieją czeka na Pani przyjazd
tutaj...
Trzy lata temu osobie mi bliskiej odszedł ktos bardzo bliski.
Bardzo przeżyłam całe to zdarzenie,a pod wpływem emocji
związanych
z zaistniałą sytuacją,zaczęłam pisać wiersze.Uzbierało się ich
kilkadziesiąt i właściwie są już przygotowane do druku.Prawdę
mówiąc,nie bardzo rozumiem,jak to się stało,że:ja i pisanie
wierszy?
One jednak są.-Co będzie dalej,to się okaże.Póki co-mam
nieśmiałą
propozycję:gdyby jakieś smętki-smutki miały ochotę Panią
odwiedzić,
proszę niezwłocznie przysłać je do mnie.A nuż uda mi się
odesłać
je do Pani w postaci miłej,jasno świecącej nutki?...Albowiem
Chcę wielu ludzi kochać
nie wiem,czy o tym wiesz?
Każdemu z nich dam siebie
i jeszcze zostanie mnie!
Zostanie mnie trochę dla siebie
i z kamykiem się sobą podzielę.
Z wiatrem zatańczę na łące,
bo przecież mnie ze mnie nie wywieje!
Dam siebie liściom dojrzałym,
co spadły właśnie z drzewa
i dzielić się będę sobą
z każdym,z kim tylko trzeba!
Słuchajcie więc spragnieni światła:
pogłaszczę was i przytulę.
I nie martwcie się niczym na zapas:
od tego mnie macie,taką okropną brzydulę!
Brzydactwa wszystkie zbiorę,
wykupię wszelkie smutki.
Na światło je zamienię,
na miło brzmiące nutki.
Dziękuję za czas i uwagę mi poświęcone(mam nadzieję,że i ten
list
zechce Pani przeczytać).Pozdrawiam serdecznie.Przytulam
wiosennie.
Ijasienna
Niewykluczone że Okropna Brzydulo!
Myśle że pani z pani jeszcze długo nie wywieje i wierzę w
istnienie jeszcze
brzydszych- pozdrawiam -osoba znacząca, czyli MU
ps. Jeremi Przybora mawiał ,ze 50-tka to dopiero wiosna starości
i że jedyna
urodą starości jest mądrość.

dla ijasiennej-troche jesieni wiosną
