W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.


 

24 czerwca 2006

Ha! Nie dotarł,ale ja go mam nadal (nie dam za wygraną, źle jest się
> uzewnętrzniać na darmo:) )  Oto on:

 "Jadę, jadę w poniedziałek na Karaoke! :)))
 Cieszę się strasznie,że zobaczę Panią i Ukochaną Aktorkę, no i że znowu
 odwiedzę Polonię, byłam tam ostatnio pierwszy raz na Shirley i było
 cudnie.
 Wieczór Agnieszkowy w Płocku wyszedł świetnie, zresztą Pan Adam Sławiński
 opisał to na stronie okularników :) . Ja, jak to zwykle ze mną bywa w
 takich wypadkach, rozchorowałam się, no a jeszcze Kasia Zielińska moja
 KO-CHA-NA, no to sama Pani rozumie, że temperatura mojego ciała była dosyć
 wysoka. No i jeszcze duet Margita Ślizowska(strasznie miła i kochana) +
 Marcin Kołaczkowski...ech... :)
 Dużo ostatnio czytam i myślę na temat Ulubionego Aktora. Właściwie
 niedawno odkryłam, jak bardzo jest mi bliski. Ta jego świdomość
 spóźnienia, to, że całe życie się gdzieś spieszył, to jest też i we mnie.
 Wie Pani, ja właściwie do kiedy zaczęłam tylko samodzielnie myśleć, do
 kiedy przeczytałam tych przeklętych (nie, oczywiście nie przeklętych, ja
 tylko tak piszę!) "Szpetnych czterdziestoletnich" , ja mam przez cały
 czas, gdzieś na dnie przeświadczenie, że jestem spóźniona. Nie trafiłam
 swój czas, z Agnieszką też nie zdążyłam się spotkać i mam nieustające
 wrażenie ,że wszystko, co kocham bardzo szybko mija ( przecież tylu
 wspaniałych ludzi odeszło ostatnio) ,że muszę to łapać póki jest. I to
 jest bardzo dziwne, bo przy całym moim lenistwie w takich codziennych
 sprawach i odkładaniu wszystkie na potem, nie mogę nieczego, co dla mnie
 ważne zaplanować np. z rocznym wyprzedzeniem, bo boję się , że to już
 będzie za późno. A wracając do Zbyszka- czy Pani nie uważa,że On była
 prawdziwą zabawką Pana Boga? Całe życie coś doganiał, bał się upływu czasu
 i jednocześnie nikt nie potrafił sobie Go wyobrazić dorosłego. I jego
 śmierć to właściwie była taka gorzka pomoc Niebieskookiego, no bo został w
 pamięci wszystkich taki, jaki miał zostać. Pewnie mnóstwo mądrych ludzi
 już na ten temat mówiło, ale ja tak sobie myślę i piszę to Pani, bo Pani
 jest taka kochana dla wszystkich połamańców sercowych i wie Pani ,że "Dla
 Zdzisia to jest wszystko" :)
>Dostałam niedawno płytę "Leopold Kozłowski, ostatni klezmer Galicji". A ja
>kocham muzykę żydowską, w ogóle kulturę, no a jeszcze śpiewa tam Kasia Z.
>(jeju, zaczyna to przypominać małą obsesyjkę). Piosenki i melodie
>żydowskie to jest szloch rodości i rozpaczy, to jest coś, co mi przepływa
pod żebrami, do mostka. Najwspanialsza oczywiście piosenka śpiewana przez
samego Leopolda Kozłowskiego, to już szloch autentyczny.
Ostatnio też dostałam(Kochani rodzice) płytę "Apetyt na życie". Ta płyta
jest strasznie bolesna, Agnieszka w tych piosenkach jest zupełnie
odmieniona. Dlaczego człowiek, który kochał życie i ludzi najbardziej na
świecie i nie chciał umierać jak nikt inny, musiał odchodzić powoli, ze
świadomością umierania? A przecież Agnieszka jeszcze w ostatniej z
"Rozmów...", na Krakowskim Kazimierzu mówiła: "Nie wiedzieć czemu, ale mam
przeczucie,że będę żyła długo jak słoń..." , ja myślę ,że to było coś w
rodzaju iluzji, próby oszukania samej siebie...We mnie też to chyba jest.
Myślałam sobie dziś o tym , że Agnieszka zawsze powtarzała "Historia nas
wszystkich zmiecie"..Chciałabym zrobić coś, żeby z Agnieszką tak nie
było,żeby stanęła tej całej historii w poprzek! Ja bym chciała to zrobić,
nie dla Agnieszki jako postaci, tylko dla Agnieszki jako Agnieszki, bo ja
tak ją właśnie kocham, w jakiś bardzo prywatny sposób (wiem,że głupio
>>gadam...)

 Czy ma Pani jakiś najbardziej rozczulający Panią widok? Dla mnie to jest
 widok Mistrza jedzącego toffi w wieczorze XIII (moim ukochanym- "Przerwa w
 podróży") KSP. Po prostu cudo, ten Pan B, wiecznie zakochany ( "Lecz w TEJ
 Pani to naprawdę pierwszy raz bezgranicznie się zakochał jeden z nas") .  Jak to się stało, jak to się dzieje, że trzy czwarte moich rówieśników
 nawet nie wie co to KSP? I niech nikt nie mówi,że to jest kwestia
 wychowania, rodziców. Ja do Starszych Panów doszłam sama, nikt mnie nie
 musiał prowadzić za rękę. Ale prawda jest taka,że mnóstwo wrażliwych,
 młodych ludzi popada w tę dziwną współczesną popkulturę, zaczyna słuchać
 jakiegoś techno, tylko dlatego,że czegoś w porę nie przeczytali, albo nie  obejrzeli, za to są zalewani przez TV bzdurami z oglądalnością. To jest
 straszne. I to jest najstraszniejsze dla mnie, bo to jest moje pokolenie.
 W ogóle przeszkadza mi współczesność, nie lubię jak unowocześniają coś, co
 było od dawna, co kojarzy mi się z ludźmi, których już nie ma-oglądam i płacze. Wiem,że tak nie powinno być ze mną, ale cóż..

 Całuję i do zobaczenia w poniedziałek! siedemnastoletnia Karolina
 P.S:Coraz częściej myślę,że nie nadaję się do żadnej rzeczywistości. Ale  nie jestem smutasem(!!!), tylko czasami, czasami moje oczy wszystko  zdradzają, oczy mam czasem szare, albo granatowe, jak przed burzą... No,  ale przecież nie na tym zdjęciu!"

Karolinko!

Ja ci odpisalam na ten list!Załogo-proszę o odszukanie go w
archiwach-dowodcaMU

 

A o to i archiwum... przepraszam za zgubienie!

Siedemnastoletnia Karolino, ktora nie nadajesz sie do żadnej rzeczywistości
!
1. To prawda-nie zamienilabym się z nikim na epoke mojej mlodości.
2.  Wszyscy jesteśmy Zabawkami Pana Boga.
3. Przyjdź w poniedzialek .Będzie milo!!!MU
 

cos jeszcze a propos Jasminum i nie tylko

 
Pani Magdo, musze sie pochwalic a propos "Jasminum" udalo mi sie przeprowadzic wywiady z Janem Jakubem Kolskim i Grazyna Błecką Kolską
Przesyłam je Pani na stronę a innych zapraszam tez czasem do lektury www.semestr.pl gdzie na razie za darmo publikują moje i nie tylko moje artykuły
Pozdrawiam letnie w swoim imieniu i Leszka, któremu akurat wczoraj w nocy ukradli rower a tak wyglądalismy w zeszłym roku na jednej przejażdzce w okolicach kopca Krakusa Zyczymy duzo słońca!!!!!!!
Tomek i Leszek
 
Tomku i Leszku!
 
W zeszłym roku na letniej przejażdżce wygladaliście fantastycznie.A teraz ten osierocony rower.Może go tylko ktos na chwilę pożyczył?Pozdrawiam serdecznieMU
[26.06.2006, poniedziałek, godz. 20.00, czuły barbarzyńca]

Zapraszamy serdecznie na spotkanie autorskie z Iwoną Kurz.
Jej książka pt. "Twarze w tłumie" została nominowana do nagrody literackiej Nike 2006 r.
Spotkanie poprowadzą Paweł Felis (Gazeta Wyborcza) i Tomasz Plata (Film).

 

Iwona Kurz opisuje swoich bohaterów - Marka Hłaskę, Jerzego Skolimowskiego, Kalinę Jędrusik, Elżbietę Czyżewską, Zbigniewa Cybulskiego - po pierwsze, poprzez ich cielesność; po drugie, przez kontekst kultury epoki, szczególnie jej codzienności, która najpełniej określa postawy prywatne; po trzecie, poprzez przemianę mediów w PRL i związane z tym przekształcenie modelu komunikacji społecznej. W ten sposób powstaje mały traktat historyczny przedstawiający przemiany kultury prywatności w epoce PRL rozpatrywane poprzez publiczne wizerunki jej idoli.

Nie przypadkiem w ramie książki dwukrotnie cytowany jest, najpierw jako eseista, potem jako poeta - Wiktor Woroszylski. W twórczości autora Niezgody na ukłon dramatyzm ciągłej, nieuchronnej oscylacji między potrzebą prywatności a publicznym zobowiązaniem był szczególnie dojmujący. Gdybym szukał zatem najbardziej adekwatnego tytułu dla tej książki, to znalazłbym go właśnie u Woroszylskiego, w parafrazie tytułu jego poematu napisanego w 1962 roku, więc w samym środku piętnastolecia, które jest przedmiotem książki Iwony Kurz - Ich powszedni morderca. Opowieść o niemożności spełnienia się ludzi Peerelu w życiu prywatnym, wysnuta z wybranych wizerunków bohaterów wyobraźni zbiorowej w kulturze polskiej lat 1955-1969. Nawiasem mówiąc, dociekliwy czytelnik, który zechciałby - zaintrygowany - sięgnąć po poemat Twój powszedni morderca, zorientowałby się, że wbrew symbolice tytułu opowiada on o czymś, o czym nie udało się opowiedzieć żadnemu z pięciorga przedstawio! nych w książce artystów: o miłości spełnionej

Kochany Czuły Barbarzyńco!

26-go będe w Poznaniu,ale na pewno kupie sobie te ksiązkę!Pozdrawiam serdecznieMU

 

Droga Pani MU!
 
Nabyłem właśnie płytę Anny Serafińskiej pt. "Gadu Gadu". I po włączeniu jej oraz przeczytaniu Pani rekomendacji na wewnętrznej stronie okładki przypomniałem sobie, że dawno nie zaglądałem na Pani stronę. W zabieganej codzienności rzadko jest czas na chwilę oddechu i refleksji, a płyty takie, jak wspomniana wyżej, "Cafe Sułtan" G. Turnaua i kilka innych, jak również Pani strona internetowa przypominają mi, że jest jeszcze inny, zaczarowany świat, do którego Pani doskonale wskazuje drogę. A więc dziękuję, że potrafi Pani pociągnąć od czasu do czasu za rękaw i zwrócić uwagę na rzeczy, które są ważniejsze od nowego samochodu, stanu konta i tym podobnych przyziemnych spraw. A teraz muszę wracać do pracy, bo inaczej klient się pogniewa za opóźnienie projektu i zerwie umowę.
 
pozdrawiam serdecznie
Paweł S.
 
 
Pawle S!
 
To jeszcze bym dorzuciła moje ostatnie zachwyty:
1.Płyta "Wislawa Szymborska czyta swoje wiersze"(z"Dwukropka").Ostatnio nie rozstaję się z tą plytą w samochodzie!
2.Sławomir Mrożek:"Baltazar'
3.Wieslaw Mysliwski:"Traktat o łuskaniu fasoli"
4. Pozdrawiam bardzo serdecznieMU

 

Kochana MU,
dopiero teraz przeczytalam odpowiedz na mojego krociotkiego maila-niestety =
nie udawalo sie strony wlaczyc na angielskim komputerze.
Oj, dziekuje za zdjecia!
Kiedy to bylo!
Wieki cale temu!
I tyle sie zmienilo przez ten rok.

Przylecialam na wakacje. Troszke mam przed soba jezdzenia po polsce, ale po=
mimo to - urlop.
Dobrze tu pobyc przez chwile.

Przesylam dwa zdjecia londynskie - na jednym z nich moje ukochane miejsce t=
am - przesiaduje godzinami. Jakosc nie jest rewelacyjna, bo robilam je tele=
fonem, ale lepsze to, niz nic.

A tymczasem lece na sniadanie!

caluje mocno

maria


p.s. wczoraj, nie klamie!, do 3 w nocy wspominalam nasza toskanie i giglio.=
 Znalazlam stosy zdjec podczas robienia porzadkow. Oj, jak tam pieknie.... =
Ciagnie mnie do wloch strasznie....

Marysiu!!!

a jak mnie tam ciągnie!I (jak wszystko dobrze pójdzie) pojadę tam na dwa
tygodnie !!!!!!!!!!!!!!!!Zaraz poszukam jakiegos wspomnieniowego
zdjecia!Całuję-MU

 

Pani MU kochana,

Mama już doniosła, ale ja osobiście potwierdzam, że szczęście tym razem dopisało... mimo że serce i nogi bardzo mi drżały...
Teraz pozostaje tylko cierpliwie czekać na spotkanie w Sopocie:-)
 
UcałowAnia
 
Aniu!
 
wiem , wiem, gratuluję!W sierpniu pracujemy razem,pozdrawiam MU


 

 
Czy już wiadomo jakimi piosenkami będziemy sie opiekować w teatrze Polonia 10 lipca?
 
Pozdrawiam
 
Małgosia
 
Malgosiu!
b dą to tak zwane piosenki wakacyjne sprzed lat:
"Zachodni wiatr spienione goni fale "z repertuaru Marty Mirskiej
To była blondynka"Jonasza Kofty
"Pod papugami" Czesława Niemena
 
Pozdrawiam i zapraszam do spiewania!MU

 

Wczoraj do późna oglądałam kalinowy koncert na wrocławskim przeglądzie piosenki aktorskiej...podobało mi się...szczególnie te wypowiedzi
> Kaliny zręcznie wplatane między piosenkami...i suknie dziewczyny miały
 bardzo ładne...ale najlepiej jak dla mnie śpiewały Justyna Steczkowska,
 Magda
 Kumorek i Kinga Preis. Bardzo fajne w ogóle to unowocześnienie tych
 starych pięknych piosenek - jakby dostały nowe życie....w jednej przebitce Kalina miała blond włosy....to mnie totalnie zaskoczyło - czy ona kiedykolwiek miała blond włosy??? W każdym razie oglądałam i słuchałam sobie z ochotą i tak mi trochę przykro było, że totalnie
> zarzuciłam moją Kalinową Stronę i od jakiegoś czasu nic już tam nie
> wrzucam...a przecież jest co....mam nadzieję, że jeszcze za czas jakiś
> nie określony wrócę ja do tego. I do starego, dobrego przyjaciela...
> ***
> Piotrze G. wybacz jeśli potrafisz....
> ***
 Stale zdarzają się listy od ludzi, w którzy dziękują mi za tę stronę i
 cieszą się, że istnieje, a ja mam troche wyrzuty sumienia, bo
 chciałam, by była taka o Kalinie, ale przede wszystkim dla
 Kaliny....myślałam nawet o zorganizowaniu jakichś ciekawych spotkań w rocznicę jej śmieci...tymczasem sierpień się zbiliża...już mi niosą
 suknię z welonem...a Kalina śpi...na razie nie będę jej budzić...ale wciąż paniętam, że jest w niej seks i cała pełnia innych inności i
 myślę, że mimo wszystko warto o tym pisać i zaznajamiać z jej postacią
 wciąż nowe pokolenia...bo to była OSOBOWOŚĆ NIETUZINKOWA....a teraz
 jakby takich mniej...mam ją gdzieś w ciepłym kąciku serca i będę
 myślała o tym, by ta strona żyła...Przytulam Ziuta z Krosna ;)

 Ziuto z Krosna!
1.Ja także obejrzalam ten koncert, co prawda w wersji czarno - białej i
powiem (ze smutkiem ), że nie bardzo mi sie spodobał.Mimo że robił go bardzo
przeze mnie lubiany i ceniony Wojciech Kościelniak.Piekne mlode aktorki zbyt
często przerysowywały te piosenki  interpretacyjnie, kamery robiły
wszystko,żeby zadziwiac obrazkami i odwracac uwage od(jakich!) tekstów.Poza
tym nie podobały mi sie aranżacje.Głowna przyjemnośc -to mozliwośc oglądania
slicznych mlodych i zgrabnych dziewczyn,ale to troche za mało.Może ja jestem
juz bardzo stara ,ale wydaje mi sie że podstawowym grzechem kamer w
rejestrowaniu programów rozrywkowych jest absolutna niemożliwość skupienia
się na czymkolwiek,a co dopiero na czymś ważnym .
2. Kalina uwielbiala zakładać peruki i zmieniac (tylko w ten sposób) kolor
wlosów.Blondynką była na przyklad  W Kabarecie Starszych Panów pt:"Nieznani
sprawcy" -jako Julia śpiewająca :"O Romeo"
3.Nagrałam przedwczoraj do TVP Kultura program o Kalinie Jedrusik-w 15-tą
rocznice smierci (emisja 30 lipca).Będzie powtórzony ten program(może za
drugim razem mi sie bedzie bardziej podobał),będzie śpiewala Kalina i będą o
niej mówili wspaniali artyści.
4. Nagralam także program o Agnieszce-emisja 9 lipca.
5.A w niedzielę nagrywam program o Jeremim-emisja w sierpniu-jeszcze nie
wiem ktorego dokladnie..Wszystko W TVP Kultura.

 

Dla MU i załogi przesyłam świeże zwiastuny nadchodzącego lata (w
załżczniku), czyli 2 małe czajki oraz spora gromadka młodych
gąsiorków:)))Pozdrawiam kamus

Dziękujemy!!!Mu z załogą

 

 

19 czerwca 2006

Dzień dobry!

 Mam pytanie natury technicznej :)
Czy mój list, który napisałam przed Karaoke nie dotarł, czy po prostu nie
miała Pani wtedy czasu odpisać? Tak tylko pytam, bo nie wiem, czy coś
 dziwnego nie dzieje w sensie techniki.

 Bardzo  mocno Panią przytulam

Siedemnastoletnia Karolina

Siedemnastoletnia !

Chyba jednak nie dotarł.To sie zdarza .Odtulam MU

 

po

 

 
Sesja...
Zasadniczy ang. 91 punktów nna 160 czyli oblany...o włos.. Tu przytaczam obszerny fragment z Doroty Terakowskiej "Włos (...) to jest ten włos co to go za dużo doładnie o jedną sztukę, to także ten, co go za mało, i  to też o jedną sztukę, czyli "o włos".. i wreszcze ostatne znaczenie : włosek - a na nim coś wisi. No cóż, nie da sę ukryć, że z reguły na włosku wiszą najważniejsze sprawy"
Mam ciut dość... ale są większe tragedie niż kretynizm. prawda??? prawda, że prawda???????????????????????
 
Za to praktyki zaliczone na 5! Marnie mnie to cieszy, a raczej w ogóle.
 
Kary :
- sopot góra 2 dni - i NIC poza tym!!!!! Jak się złamię to resztka szacunku zniknie nieodwracalnie.
- ograniczenie daktyli - a nawet wyeliminowanie.
- umycie okna
- skakanka wieczorem - od dziś do września, codziennie - przynajmniej 500 skoków
- zero przyjemności!!!!!! (poza Chlipem w Sopocie)
- chciałam napisać jeszcze "zakaz podchodzenia do komputera na 2 miesiące" - ale to będzie kara jak mnie wywalą na dobre! Musi być coś w zanadrzu.
 
 
Z nadzieją, że Socjologowi wiedzie się lepiej...
Anula.
 
Ps0. A w zasadzie to pora się przyzwyczaić, że nie wychodzi. W końcu nie od dziś...są jakieś pigułki na przyzwyczajenie???Najlepiej w zestawie z pastylkami na przespanie...PiLNE!!!!! A do tego syrop na ciągłe niedobrze. PROSZę!!
PS1. Obok ktoś kopie w piłkę i to są dopiero problemy...że Brazylia a nie ktośtam, że Ukraina a nie Arabia (albo odwrotnie, nie wiem).
Ps2. Idę na huśtawki z Wiki... może to coś da.
Ps3. Czy bilet w końcu poleci z pasażerem? czy ciągłe przekładanie???
 
Dosyłam samopoczucie...

Kobieto ktora oblalas angielski!

 
1.Poprawka we wrześniu?
2.A mnie te praktyki cieszą.
3.Ograniczenie daktyli podziwiam!
4. Nie wiem czy skakanka jest dobra na kręgosłup.Nie lepiej plywac?
5.Nie moga cie wywalić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
6.Socjolog,odpukac ,wszystko zdaje i uczy sie pilnie,
7.Codziennnie inna decyzja.Dzisiaj raczej przekladanie...
8. Z takim samopoczuciem powinnas jednak pójść po prostu do psychiatry.Najlepiej mądrego.
9. Ucz się ,b o bez znajomości angielskiego nie dostaniesz żadnej pracy.MU


 

Dzieńdobry,
 
Co Pani Magda może poradzic postrzelonej chłopczycy która na zabój jest zakochana w pewnym chłopaku. I te jego bosko melancholijne oczy...oj tonę.
A on gdzie tam nie lubi tej zielonokiej Magduchy, i ugania się za innymi dziewczętami. A najgorsze że gada mi ciągle że takiej przyjaciólki to on nigdzie nie znajdzie.Wariat Jeden, i do tego ta jego boska gwałtowność i te paradoksy, które w nim uwielbiam.
Matko jak ja tęsknię do wiśni...
Rozpadałam się...
pozdrawiam
Desperatka
 
Desperatko!
 
1.Do jakiej (kich) wiśni ty tęsknisz?!
2.Możesz przeczekac to uganianie,albo zacząć sie rozgladać za innymi.Jakie to szczęscie że ja juz nie jestem mloda... trzymaj sie !MU

 

Droga MU z Załogą i Sympatykami!!!
 Jeśli chodzi o Sopot i szeroko rozumianą integrację to z racji miejsca
>zamieszkania i wrodzonych predyspozycji służę pomocą. Ba nawet na studiach
 miałam odpowiedni przedmiot: "Jak być animatorem społecznym? - dzieci i
 młodzież jako adresat projektów społeczno - kulturalnych." Chyba pasuje?!
 Ja się już nie mogę doczekać!!! W prawdzie po drodze jeszcze obrona ...  ale to juz (podobno) formalność - najważniejsze, że praca zaakceptowana w
 całości pomimo wcześniejszych perypetii.
 Pozdrawiam gorąco i czekam na Was!!!
 N jak Natalia
>P.s. Skandynawska!!! Czuj się jak najbardziej Trójmiejska;) Przez chwilę
 żyłam myślą o Twoim Sopockim pochodzeniu i zastanawiałam się jak to
możliwe, że jakoś się nie odnalazłyśmy wcześniej ... jak widać wszystko w
 swoim czasie.
>P.s.2. W załaczniku Mu z Załogą po koncercie, jeszcze zanim nastało lato.


 

Natalko!

to znaczy ty zostajesz koordynatorem?Oczywiście magistrem
koordynatorem.Pozdrawiam MU

Pani Magdo,
pomocy!
Jak się skontaktować z Panem Andrzejem Poniedzielskim (na razie mailowo najlepiej), bo wysłałam mu wiadomośc na adres Przechowalni (piwnica@o2.pl), ale wrócił z informacją, że skrzynka tymczasowo niedostępna.
 
Pozdrawiam ciepło
Magdalena
 
Magdaleno!
 
Ja sie najpierw zapytam, czy moge podac jego adres dostępny.Poki co-pozdrawiam MU

 

Jasminum jest absolutnie genialne!!! Małą Gieniusia świetna, a brat
 Zdrówko (J.Gajos) jak zwykle niezastąpiony. Na dźwięk wypowiedzianego
zdania "I co się dziwisz?" robi mi się jakoś cieplej na sercu(...)

A jeśli chodzi o dół i karuzelę, będę ratować Rozbitka, bo jak się
kocha naprawdę to nie ma to tamto....(...)
 I czasem sobie myślę, że trzepnięta jestem, bo wspaniale umiem
 wpakować się w kłopoty i zawiłości emocjonalne...ale zawsze coś z
 takiej wymiany międzyludzkiej wynika i zawsze nawet, gdy pójdzie nie
 tak, można z tego wyciągnąc coś dobrego dla siebie...

 Coś jakby lepiej chyba? (...) Ale nie
będziemy się rozklejać o nie! Zaraz się liście wymiecie z sieni i się
 wszystko zmieni?
 A tam w Pęcickim Domu kto tak choruje? Mateo? Proponuję na poprawę
 stanu - brata Zdrówko - prosże mu zorganizować projekcję filmu
 Jasminum.
Ja też mam się czym "pochwalić", bo chyba złapałam grypę
  Pociągająca KPŚ

Trzepnięta i Pociągająca!
1.ciągle sie wybieram i wybieram  na Jasminum .Wszyscy mówia  że to piękny
film.
2. Ratuj  rozbitka ale  nie zapominaj o sobie.
3.Mateo,Mateo...jak wydobrzeje to wszędzie pojedziemy i wszystko zobaczymy.
4. Grypę trzeba wyleczyć.Bo komplikacje nie do przewidzenia wykończyć mogą
najzdrowszych.Wiem co mowię.
 5. Szykuj sie do slubu MU

 

 

18 czerwca 2006

Kochana IDOLKO i mili wszyscy, którzy podzielacie moją magisterską radość
 (i ulgę) …

 Chyba w życiu żadnego listu tu nie napisałam, ale ten jeden jedyny raz
 zasadę cisnę do kąta i właśnie, że napiszę, bo i jest okazja…

 Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa, które tu czasem padają pod moim
 adresem (no adresem jak adresem…) a te ostatnie zwłaszcza!

 Życzę lata wszystkim smutasom, wakacji wszystkim, co się w odróżnieniu ode
 mnie – tralalalala- - muszą uczyć i szybkiego Sopotu wszystkim, którzy na
 niego czekają – a więc i sobie…

 Do zobaczenia, do napisania…….DO, czyli Melepeta, czyli Osina.

 Ps. Koncert w Ogrodach wspaniały acz przychylam się, tym razem publicznie
 i oficjalnie, do przywrócenia praw koncertowych SZPETNYM,

 Ps1. Na siedemnastego BAAAARDZO CZEKAM, A jakże mało już czekania i jakże
 to miłe…

 Ps2. Wczoraj wylałam wino na dekoder od telewizora i całkiem przestał
 działać, dekoder a co za tym idzie i telewizor – oto kolejny dowód na
 potwierdzenie mego melepectwa…

 Ostatnie ps. Niektórzy dziś mają imieniny. Wczoraj ich nie było (a skąd ja
 to wzięłam, że owszem?) Dziś są a jutro ich znowu nie będzie, ale teraz
 STOLAAAAAAAAAT Pogniecionuszku!!!!!!

 KONIEC – Niżej podpisana - MGR

 

Słonecznie Panią witam, Pani Magdo,
 
przeczytałam na stronie, że nie miała Pani możliwości zobaczyć Festiwalu, i że nie może Pani odżałować koncertu poświeconego Panu Markowi Grechucie,
nic straconego,
proszę wejść na http://www.itvp.pl/opole2006/i.tvp/ i oglądać ile dusza pragnie, także Festiwal Piosenki Aktorskiej http://www.itvp.pl/ppa2006/i.tvp/
 
serdecznie Panią pozdrawiam
Magda Nosal
Okularnica
 
Okularnico uczynna!
 
bardzo dziekuję! Teraz tylko poczekam na czas wolny...Pozdrawiam MU
 

"Prawo otwartej sylaby wymogło metatezy na grupach tautosylabicznych".

To ja już nie mam więcej pytań...
 
M.
 
m!
 
wSPÓLCZUJĘ.trzeba przez to przejść...MU

 

Pani Magdo,
po premierze w Polonii dzielimy się wrażeniami.
Znamy bardzo dobrze i fascynujemy się od dawna osobowością Andrzeja Poniedzielskiego. Staramy się być na wszystkich jego publicznych występach, gdzie sie tylko da, w Przechowalni i wszędzie indziej. Ale spektakl jaki razem zrobiliście (rozumiem głównie z Pani inicjatywy) jest czymś szczególnym i niebywałym - udało się Pani umieścić Andrzeja w jego naturalnym środowisku: poezji, wrażliwości i intelektu słowa. Stworzona przez Pania atmosfera sceny jest dokładnie tym, czego brakowało we wszystkich innych występach AP - i konferansjerkach, i festiwalach i kabaretach - błyskotliwości w zadumie i łagodności. Wydobyła Pani tę osobowość dla wszystkich. Dziękujemy. Spektakl jest sukcesem.
Maria i Wojciech Nowakowscy. Warszawa, 18.06.2006.
 
 
Mili państwo!
 
Bardzo dziekuję ,ale od razu musze powiedzieć  że nie ja byłam inicjatorką tego przedsięwzięcia tylko EAS...czyli Wojtek Borkowski.To on namawiał nas do pracy, wierzył że cos z tego może wyjść i miał  niezmierzone poklady cierpliwości .A ja , podobnie jak państwo, od lat jestem wielbicielką Andrzeja talentu.

praca nad scenariuszem chlip-hopu- u Wojtka w domu

pomyslodawca i jednocześnie szef EAS-Wojciech B

 

Chlip...
 
Ależ to jest po prostu mistrzostwo! Gdyby ten spektakl wystawić w Stumilowym Lesie to Kłapouchy byłby przeszczęśliwy.
Oprócz  zachwytu nad całością, uwagę przykuwa wybitna rola Wojciecha B, oraz piękna laptopowa scenografia. Ten wieczór to taki smutek przez uśmiech...Pani i Pan w kłopocie uratowani dzięki poczuciu humoru.
 
Hop!
 
dziękuję
 
Anula tzn. "pinokio w tartaku"
 
Pinokio!
 
1.My mamy jeszcze sporo do poprawienia,ale bedziemy sie starali, bo ( o dziwo!)chce nam sie nad tym pracować.
2.Wojciech B także nie powiedzial jeszcze ostatniego slowa.Lubimy to grać i byc ze soba.
3.A co tam z twoją sesją?Tak pytam...MU

 

Pani Magdo
Miałem przyjemność w 1976r.w gdańskim "Żaku" robić pierwszy w życiu
 wywiad.
 Z Panią.
 Do Studenckiej Agencji Radiowej.
 Robię różne rzeczy , przeważnie satyryczne ale taki "wypiek" liryczny miał
 miejsce a Agnieszka Babicz zaśpiewała. Muzykę zrobił Jan Rejnowicz z Ramy
 111.
 Pozdrawiam serdecznie
 Tadeusz Buraczewski

Pod aniołem

Panie Tadeuszu!
Ładne!dziękujęMU>
 

Droga Pani Magdo
W sobotę będę na chlip- hop i mam do Pani pytanie czy po koncercie będzie można dostać od Pani autograf?
Maria Rutkowska
 
 
Pani Mario!
 
Bylo mozna!Pozdrawiam MU

 

Kochana MU!

      Właśnie obroniłam pracę dyplomową, dostałam za nią piątkę. Promotorka powiedziała mi, że to jedna z najciekawszych prac dyplomowych w tym roku szkolnym, a dyrektorka, że jedna z najlepszych.To miłe usłyszeć tyle ciepłych słów. Moja praca nosiła tytuł: "Integracja i granice otwartości w grupach". Jestem już doradcą personalnym. Mam nadzieję, że po tym kierunku będzie łatwiej o pracę?  To miłe usłyszeć tyle ciepłych słów.

       Mamy wreszcie piękną pogodę, można chłonąć zapach kwiatów, kłosów traw i czystego powietrza. Warmia słynie z cudnych krajobrazów. Jest przepięknie, wraca radość i ochota do życia. Ach i ten śpiew ptaków!

Pozdrawiam cieplutko. Ania doradca personalny

Ps: Gratulacje dla Doroty Osińskiej!

Ps1: Zasyłam warmiński krajobraz  z jeziorem w tle. Wieś Tumiany koło Barczewa.

Doradco personalny

Pieknie tam u pani!Pozdrawiam i gratuluję! MU

 

Witam Pani Magdo ponownie,
 
przesyłam naszą ulotkę festiwalową. Może się jednak Pani skusi, aby zobaczyć "My Blue - Międzynarodowe Spotkania z Kulturą Żydowską" ?
 
serdecznie pozdrawiam
Anna Stasierska
 
Zobaczymy co sie da zdziałać ...pozdrawiam MU

Wszelkie informacje dotyczące wyczekiwanego lata w Teatrze Atelier na stronie  http://www.teatratelier.sopot.pl/index2.htm

 

... piszę, bo pytań w ostatniej porcji listów było wiele.
 
1. Tomiku Andrzeja Poniedzielskiego z "Twojego Stylu" NIE MA NIGDZIE już. Można polować na allegro, ale mnie udało się przez trzy lata "złowić" tylko jeden.
2. Podobnie sprawa się ma z pełnym wydaniem "Memuarów" Jeremiego Przybory. Nie trafiłam na allegro. Może bywają w "realnych" antykwariatach. Ale są też antykwariaty "on-line" (nie tylko allegro), można próbować szukać...
3. Na allegro natomiast - jeśli już wspominamy o JP pojawiają się (czasem w doskonałym stanie) pozycje dawniejsze jak choćby "Mieszanka Firmowa", "Kabaret jeszcze Starszych Panów" z ilustracjami Maśluszczaka czy "Teatr Nieduży". Warto sprawdzać - ceny przyzwoite, a stan (CZASEM) idealny.
4. "Kołysanki Utulanki" można kupić bez kłopotu - tak na allegro (nówki) jak i w merlinie (merlin.pl) - jeśli mówimy o sprzedaży internetowej.
 
Mam pewien plan - co do NOWEGO tomiku AP - proszę, by  MU "posuszyła" głowę Poecie w tej sprawie, ja pogadam z wydawcą, przygotuję, skonsultuję (z Poetą oczywiście) i MOŻE BĘDZIE...
Co państwo na to?
;-)
 
A ku pokrzepieniu ogólnemu chmury... jakby z marzeń Dyzia Marzyciela.
 
TD
www.strefapiosenki.pl
www.poniedzielski.pl
www.eadamiak.pl
www.tolszewski.pl

 

Dziękujemy za djęcia!

chciałabym obalić wszelkie plotki jakobym mieszkała w tym nadzwyczajnym
 mieście, jakim jest Sopot, bo z Pani maila do Pani Joasi tak właśnie
 wynikało. Chyba że nie o mnie chodziło, ale chyba o mnie:).Nie to, żebym
 nie żałowała, no ale tak już jest. Mieszkam w Warszawie i do Warszawiaków
 mam bliżej niż do Trójmieszczaków, że tak napiszę. Myśle że do
organizowania spotkań integracyjnych i nie tylko nie potrzeba specjalnych
 zdolności, najlepiej wziąść się i spotkać Pani Joasiu:).
U mnie chyba 7 tłustych lat się zaczyna, bo nie dość, że wracam z
 "dalekiej podróży", to jeszcze wczoraj obroniłam taki mój mały dyplomik i
 jestem Technikiem Obsługi Ruchu Turystycznego, jak to dumnie brzmi.
 Jeszcze nie wierzę, że udało mi się tego dokonać po tym wszystkim!Można
 już ze mną legalnie wyjechać na wakację:).
 Mam nadzieje, że wszystkie inne egzaminy też pójdą wszystkim świetnie i
 tego sie trzymajmy.
 Widzę, że Pani zapracowana? Czasem tak się zdarza tylko trzeba zawsze
 znaleźć czas, żeby pożyć, proszę o tym nie zapominać, dobrze?
 Jest tak pięknie, że z ogromną przyjemnością wybiorę się gdzieś na spacer,
 może do Łazienek? Po tych wszystkich szarych, smutnych dniach. Czy ktoś
 się wybierze, może sobota o 12:00 pod Chopinem? Jak nie to sama pochodzę,
 trudno:)

> Pozdrawiam Panią, Pani Magdusiu (mam nadzieje przynajmniej na Sopot), no i
> wszystkich innych także.
>
> Skandynawska

Skandynawska!
1.ja poznalam cie w Sopocie i może  dlatego tak myslałam...
2.Zapracowana jak dawno nie.
3.Juz chyba minęła ta sobota...przepraszam.
4.Organizujcie to spotkanie!Tylko żebym ja miala wtedy czas.Melepeta z Anulą
muszą to koordynować.MU


 
"kropelka" - okolicznościowa dla Pani MU
 
Od dzisiaj wyż,
nakazała Pani MU.......
...w życiu? w przyrodzie?...
A u mojej przyjaciółki,
serca stokrotne.....
w jej pięknym ogrodzie....... 
 
Droga Pani MU!
 
Od spotkania z Panią, jest we mnie odrobina optymizmu, a do tego... lato, idzie lato..... Dziś było pięknie, słonecznie, nareszcie! Odwiedzilam moją przyjaciółkę, piłyśmy kawę w ogrodzie....... i musiałam Pani pokazać te stokrotkowe serca, które powycinał jej mąż ( no cóż, trawnik trzeba kosić... choć z przykrością, bo taki stokrotkowy). Ich cudna sunia, Daisy, myśli chyba, że to dla niej, bo jak widać na zdjęciu, kładzie się dokładnie na serduchu. A swoją drogą, są jeszcze super faceci......takie serduszka........Pozdrawiam!   GK
 
P.S. Proszę powiedzieć Panu Andrzejowi i Panu Wojtkowi, że Oni też byli super (!), ale ja byłam tak "skoncentrowana" na tej chwili rozmowy z Panią, że się "nie zachowałam" i nie podziękowałam za wspaniały występ. No i jeszcze gratulacje dla "świeżo upieczonej" Pani Magister!

GK!

Pozdrowienia dla Daisy, przyjaciólki i męża przyjaciółki,podziekowania od pana andrzeja, pana Wojtka i pani Magister.LATO!!!MU
 

Droga Pani Magdo!

Miałyśmy przyjemnośc Panią poznać i spotkałyśmy sie już dwa razy (a jedna z nas, Iwona, nawet trzy), chciałybyśmy się wiec Pani przedstawić, jako że nie wiemy, co Ciotka Joasia na nas Pani nagadała:) (choć Ciotka Joasia nie jest naszą ciotką. Nie jest nawet naszą przyszywana ciotką, jest przyszywana ciotką chłopaka drugiej z nas, Weroniki)
Nie jesteśmy wcale żadną tam heavymetalową młodzieżą, a to z prostego powodu- jeślibyśmy były, to Pani też musiałaby być heavymetalowa, bo bardzo lubimy Pani piosenki.
Ciotka Joasia w maju kazała nam przyjść na karaoke i obiecała, że więcej nas na koncerty ciągać nie będzie. I rzeczywiście, potem już same chciałyśmy i szłyśmy (potem był koncert na Saskiej Kępie, gdzie Iwona szczególnie chętnie poszła, bo uwielbia Kępę i wszystko, co się wiąże, a Weronika zdezerterowała w tym celu z koncertu w Filharmonii, czego jej chłopak do dziś nie chce wybaczyć...).
A teraz kilka słów o nas:
Iwona- przygotowywuje sie do egzaminu na weterynarię, nieszczęśliwie w zeszłym roku sie nie dostała na studia, oprócz tego zajmuje się przyprowadzaniem na karaoke bardzo miłej młodzieży płci męskiej, sztuk jeden.
A Weronika nieszczęśliwie w zeszłym roku dostała się na studia i przeżywa pierwszą w życiu sesję (studiuje historię sztuki), w związku z czym nie poszła na karaoke, bo zjadała paznokcie ze strachu przed egzaminem z metodologii historii sztuki.
O i jest jeszcze Ravic, ale on na żadnym koncercie się raczej nie pojawi:) Zdjęcia załączamy.
No i jeszcze kilka naszych prac, bo Weronika zajmuje się sztuka od bezpiecznej, teoretycznej strony, a Iwona szaleje w praktyce.
Pozdrawiamy
Bliźniaczki

 
 
Dziewczyny od przyszywanej ciotki chlopaka drugiej z was!
 Trzymam kciuki za wasze egzaminy i pozdrawiam serdecznie!MU

 

Kochana Pani Magdo,

Piszę w nocy, bo przecież teraz nie zasnę :-) i chciałoby się jeszcze z Panią pobyć. Dziękuję za ten wieczór wesoły, kolejną lekcję zabawy i pogody ducha.

Pani Stefania znów miała wilgotne oczy, zwłaszcza na początku i ciepło się uśmiechała, zapewne do wspomnień. Nie mogłam się oprzeć, żeby na Nią przez moment nie popatrzeć...

Bardzo mi się podoba atmosfera tych wieczorów – jestem teraz szczęśliwsza i ocieplona...

Cudny dziś księżyc, widziała Pani?

Spokojnej Nocy - Joasia

 

PS. Zieleń zachwycająca - tym razem mój ukochany odcień. A spódnica - poprostu BOSKA!

 

Joasiu!

 

Wracałam z karaoke i zchwycałam sie tym księżycem! I także mi bylo ciepło od ludzi po tym wieczorze.Pozdrawiam MU

Tyle te wszystkie dziewczyny  pisza o spotkaniu, że sobie tak pomyślałam
 z moim prawie mężem i wysyłam co następuje....

 Kobiety Melepety - czyli wszystkie zaprzyjaźnione towarzyszki strony
> MU! jeśli tylko macie ochotę i będziecie w pobliżu (a chyba będziecie,
> bo Sopot do Malborka ma się jakieś 60 minut pociągiem)i macie ochotę
zobaczyć jak jedna z Was wychodzi za mąż...zapraszamy i podkreślamy,
 że będzie mam niespotykanie miło, gdy zaszczycicie nas swoją
>obecnością...Kobieta Przedślubna z nadzieją na spotaknie sobie
podobnych w dzień tak dla niej ważny. A wsparcie mi się wtedy przyda
 jak nic innego na świecie ;) Całuję Was mocno wszystkie i być może do
 zobaczenia....


>
 
 Pozdrowienia,
 Jolanta
 

Najwspanialsza Pani Magdo,

Można powiedzieć, że poznałem Panią jak dotąd 3 razy. Pierwszy raz to było już całkiem dawno temu, kiedy usłyszałem kobietę śpiewającą z najpiękniejszą dykcją na świecie i jeszcze piękniejszym szeptem. Trochę, a nawet znacznie później, tzn. odkąd zakochałem się po raz pierwszy, noszę ten szept codziennie w pamięci z piosenką Agnieszki O. „Dawne zabawne”..., którą wyśpiewuje Pani... tak, że brak słów!

Drugi raz poznałem Panią kilka lat temu na spotkaniu z publicznością. Nie był to jednak koncert, tylko rozmowa. Potem przyszło mnóstwo ludzi już po spotkaniu i dla wszystkich była Pani taka serdeczna!

Trzeci zaś raz, to było całkiem niedawno na Saskiej Kępie, kiedy w czasie święta Agnieszki Osieckiej spotkaliśmy Panią z pewnym sympatycznym Krzysiem K.:-) po próbie koncertu. W ogólnym rozgardiaszu udało nam się zamienić trzy słowa:-)

W zasadzie chciałem serdecznie podziękować, za dzisiejszy wieczór w Teatrze Polonia i dlatego przede wszystkim piszę. Jak już powiedziałem Pani osobiście, poznałem dziś kolejną Magdę Umer:)

Dziękuję:) Dobrej nocy:)

Michał

Panie Michale!

Bardzo mi milo!Dziekuje i pozdrawiam MU

 

Zapraszamy na spotkanie z Ewa Markowską-Radziwiłowicz, autorką książki "Paprochy"


 
[19.06.2006, poniedziałek, godz. 20.00, czuły barbarzyńca]

Wydawnictwo Znak serdecznie zaprasza na spotkanie z Ewa Markowską-Radziwiłowicz, autorką książki "Paprochy".

Rozmowe poprowadzi Tadeusz Nyczek.

Zapraszamy w poniedziałek 19 czerwca na godzinę 20.00 do księgarni i klubu czuły barbarzyńca przy ul. Dobrej w Warszawie.

 

 

11 czerwca 2006

 

Pani Magdo!Bardzo, bardzo dziękuję za odpowiedź.Przyznam się, że już
 zaczęłam tracić nadzieję, że Pani odpisze.Nie zaglądałam na Pani stronę
 przez czas jakiś, pochłonięta przeprowadzką do kraju.
 Dziękuję i już w zadumie oglądam tę moją pisanę...Hm, żebym to ja jeszcze
> umiała rozpoznać, co jest udane, a co nie!...Może ta wiedza przyjdzie...z
 czasem?
 Z najlepszymi życzeniami
 Ula G.
 Powracająca do ojczyzny!

Miejmy nadzieje że przyjdzie.Niech sie pani spodoba w kraju!!!Tu rozpoznac
co jest udane a co nie...to dopiero sztuka!MU
 

Witam! Pani Magdo! Jak miło Panią zawsze spotkaćJ

Pozdrawiam,

 Artur Wolski

czuły barbarzyńca/świat literacki

ul. Dobra 31

00-344 Warszawa

www.czuly.pl

 

Panie Arturze !

i mne jest miło bardzo.Gdyby ten Czuly nie był tak daleko, wpadałabym z największą chęcią!Pozdrawiam MU 

 

 

Opolskie "101 Lat Polskiego Kabaretu" minęło pod znakiem osoby konferansjera - Pana Andrzeja Poniedzielskiego. Reszta, z drobnymi wyjątkami, mogła w zasadzie zostać za kulisami - co stwierdzam z przykrością. Albo może to ja jestem zbyt wymagającym widzem...
I nigdzie nie mogę znaleźć wierszy Pana Poniedzielskiego, tych z serii "Biblioteka Bardów" :(
 
pozdrawiam gorąco w przerwie między 89 a 90 stroną "Sennika współczesnego" Konwickiego (nie chcę, ale muszę)
Magdalena
 
Magdaleno!
 
1.Nie widziałam niestety niczego, bo pracowalam w czasie festiwalu.Najbardziej żałuję ,że nie widziałam koncertu poświęconego Markowi Grechucie.
2.A na Allegro  nie ma?
3.A ja "Sennik współczesny" przeczytalam przed laty jednym tchem. 

 

maryla

 

03:24... niby jestem, ale troche jakby mnie nie było... świt... za oknem... świt... jakieś cokolwiek...

nieobecna

Nieobecna !

 A jakie teraz piekne świty!Zaraz sie skończy sesja.Franek także uczy sie i uczy.Troche jednak jestes,jezeli bawi cie wysylanie zdjęc rozweselających...MU

 

Pani Magdo,
 
dziękuję za koncert w Ogrodach Frascati, dziękuję za "Romans z Panną Przedwojenną", który usłyszałam pierwszy raz, a wartało było :)
Co do chłodu tego wieczora bardziej pewnie dokuczył on Pani, bo widownia siedziała pod klimatyzowanymi parasolami :) Pod każdym bowiem parasolem stała sobie nibylatarnia, co miast świecić grzała - cud techniki.
życzę ciepłego lata
Beata
 

Beato!

 
tak, bardzo to bylo dobrze wszystko zorganizowane!pozdrawiam MU

 

Droga Pani Magdo!
Dzięki za wspaniałe koncerty, byłam w Palladium (jako absolwentka UW) i w Ogrodach Frascati. Jestem urzeczona piosenką pana Jeremiego "Miłość do panny przedwojennej". Czy ona została napisana po śmierci ukochanej żony?
Niestety nigdzie nie mogę znaleźć tekstu, a pamięć już nie ta....Czy w natłoku spraw mogłaby Pani wygospodarować chwilkę i podesłać mi go e-mail'em: malgorzata.tiuryn@wsei.pl
Moc pozdrowień. Małgorzata
PS. Ja jestem tą poczochraną blondynką co zna teksty Agnieszki (i nie tylko ..) - rozmawiałyśmy kiedyś w DK"Stokłosy" i na Targach Książki.MT 
 
Poczochrana  blondynko !
 
1.Na koncercie dla absolwentow Uniwersytetu Warszawskiego bylo bardzo milo,A Chór Andrzeja Borzyma ,czyli Uniwersytetu to ho ho ho!
2. Natlok jest taki,że nie bardzo.Ale to jest chyba wydrukowane  w Piosenkach Prawie Wszystkich.
3.Nie, to zostalo napisane wcześniej.Zanim Alicja zachorowała.A muzykę skomponowal Adam Sławiński.PozdrawiamMU

 

o pani Halinie Gryglaszewskiej

Wręczono Nagrody Fundacji Kultury Polskiej 
 06-06-2006
- Kochają Kraków i chwalą jego piękno - powiedział prof. Aleksander Krawczuk o Halinie Gryglaszewskiej, Marii Rydlowej i Janie Pieszczachowiczu przed wręczeniem im we wtorek w sali Fontany Muzeum Historycznego nagród honorowych Fundacji Kultury Polskiej.
 
Halina Gryglaszewska jest artystką teatralną i filmową, reżyserem i profesorem PWST. Wymienienie wszystkich jej ról aktorskich zajmuje kilka stron maszynopisu. - Na scenie znalazłam się przez przypadek - wyjaśniła we wtorek. - Poszłam na egzamin do studia teatralnego przy "Słowackim" z myślą o reżyserii, bo jestem osobą twardą, która lubi rządzić, a także dlatego, że chciałam pracować w teatrze dla dzieci. Ale tam mi komisja powiedziała, że nie ma ani wydziału reżyserii, ani teatru dla dzieci, i jak chcę, to mogę sobie zdawać na aktorski. Gryglaszewska powiedziała więc jedyny wiersz, jaki pamiętała (o księżniczce zamienionej w kobyłę) i ku swojemu wielkiemu zdziwieniu rozpoczęła karierę.
Maria Rydlowa - edytor, kustosz Muzeum Młodej Polski "Rydlówka" - też podała ciekawe uzasadnienie swojej aktywnej działalności kulturalnej: - W dzieciństwie, co tu kryć, nie lubiłam pasania krów.
Przedstawienie całego dorobku sprawiło jej problemy. - Organizatorzy prosili nas, żebyśmy mówili krótko, ale jak ja mam mówić krótko, jak żyję długo, a życie miałam dobre i ciekawe? - retorycznie pytała Rydlowa. Ostatecznie przedstawiła siebie jako osobę, dla której praca zawsze stanowiła sens życia.
- Moja rola nie jest łatwa, bo jestem tu błogosławiony między niewiastami - żartował ostatni nagrodzony Jan Pieszczachowicz. - Cieszę się jednak bardzo, że mogę odebrać tę nagrodę w towarzystwie dwóch dam tak bliskich mojemu sercu.
Pisarz, publicysta i wydawca w jednej osobie miał szansę w ten sposób przypodobać się choć trochę Gryglaszewskiej, która wciąż nie może mu wybaczyć jego dawnych recenzji z jej spektakli w "Echu Krakowa". - Okropnie trudny krytyk teatralny! - syknęła, gdy ten wstawał odebrać nagrodę.
 

Pochwała pracy

 

Nagrody dla Haliny Gryglaszewskiej, Marii Rydlowej i Jana Pieszczachowicza

 

 
Maria Rydlowa (z lewej), Jan Pieszczachowicz i Halina Gryglaszewska
Fot. Wacław Klag

 

 

Halina Gryglaszewska, Maria Rydlowa i Jan Pieszczachowicz to kolejni laureaci Nagrody Honorowej Filii Fundacji Kultury Polskiej. Odebrali ją wczoraj w Sali Fontany Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.

 

Halina Gryglaszewska, znakomita aktorka, pedagog wielu pokoleń, reżyser, niegdyś dyrektor teatru Bagatela (wówczas Rozmaitości) odebrała nagrodę "w uznaniu trwałej obecności w kulturze polskiej, za wielkie kreacje teatralne i filmowe, za znaczące wzbogacenie kultury Krakowa". Artystyczny biogram aktorki jest tak obszerny, że kierujący Krakowską Filią FKP prof. Aleksander Krawczuk, wręczając nagrodę, wyznał: To trzeba by księgę napisać, a po chwili - jak na historyka starożytności przystało - złożył zgrabny komplement na cześć laureatki, iż jest dostojna, mądra i odważna jak Pallas Atena; w czym było i nawiązanie do akowskiej przeszłości aktorki. Obdarowana, dziękując przywołała anegdotę z egzaminu do studium teatralnego, kiedy to przyszła zdawać na reżyserię, ale nie było takiej możliwości, zatem zdopingowana przez komisję wyrecytowała wiersz Kornela Makuszyńskiego "O księżniczce zamienionej w kobyłę". I ku swemu zdumieniu została przyjęta. Wspominała też Halina Gryglaszewska mistrzów z dawnych lat, życząc wszystkim, by mieli podobne szczęście.

Mistrzów z uniwersyteckiej polonistyki przywołała i Maria Rydlowa, edytor i kustosz Muzeum Młodej Polski "Rydlówka", uhonorowana "w uznaniu wielkiego dorobku edytorskiego, za krzewienie wiedzy o wielkich dziełach literatury narodowej i ich twórcach, za troskę o utrwalenie tradycji i kultury Krakowa". - Jak mówić krótko, skoro żyję długo, a życie miałam dobre i ciekawe - wyznała laureatka, po czym pokrótce przywołała fakty z życia pięknego i pracowitego. Zrozumiałe zatem, że przywołała słowa pochwała pracy, bo ona wypełniła całe życie Marii Rydlowej, z czego blisko cztery dekady w Wydawnictwie Literackim. Dorobek pracowitego żywota jest imponujący: listy Wyspiańskiego, dzienniki Mehoffera, dzieła Orkana, a od lat - opieka nad "Rydlówką". I jeszcze praca na rzecz wydawnictw poświęconych AK, w której Maria Rydlowa walczyła.

Połączył niejako obie nagrodzone Jan Pieszczachowicz; krytyk literacki, publicysta, wydawca, redaktor naczelny niegdyś "Studenta", potem "Pisma", a obecnie miesięcznika "Kraków". W przeszłości bowiem, parając się i krytyką teatralną, poświęcił Halinie Gryglaszewskiej opinie nie zawsze pochlebne, co aktorka, jak się okazało, mu zapamiętała, a potem przez parę lat pracował z Marią Rydlową w WL jako zastępca redaktora naczelnego. Znów więc popłynął obfity strumień wspomnień od rodzimego Sandomierza poczynając, poprzez 48 lat w Krakowie, które teraz dopełnia praca w miesięczniku o takiej nazwie. I właśnie "za całokształt twórczości literackiej, publicystycznej i edytorskiej, za znaczący wkład do rozwoju kultury Krakowa" i budowanie wysokiego poziomu wspomnianych pism otrzymał Jan Pieszczachowicz nagrodę.

Wszyscy uhonorowani odebrali też gratulacje od prezydenta Krakowa prof. Jacka Majchrowskiego oraz od Wojciecha Siemiona, członka władz FKP, osobiście (dał przy okazji wielki popis swego aktorstwa), a za jego pośrednictwem pisemnie od Beaty Tyszkiewicz, która Fundacji Kultury Polskiej przewodniczy.

Przypomnijmy, że krakowska filia FKP nagrody te przyznaje od 1992 roku. Wcześniej odebrali je m.in.: Kaja Danczowska, Władysław Hasior, Jerzy Jarocki, Juliusz Joniak, Ludwik Jerzy Kern, Henryk Markiewicz, Kazimierz Mikulski, Jan Szancenbach, Jerzy Katlewicz, Mieczysław Porębski, Jerzy Skarżyński, Władysław Hasior, Jerzy Trela, Marta Stebnicka, Jerzy Nowak, a także wieloletnia publicystka naszej redakcji Krystyna Zbijewska.

 

Tomku!

Milo że to przyslałeś!

A pamiętasz jak pani Halina cudownie zagrała w "Pannach z wilka" Wajdy ?Pozdrawiam MU

 

Droga Pani Magdo:)
 Kiedy tylko mój malutki synek zaśnie, dając mi chwilę wytchnienia,to albo
 czytam książki, albo tak się czasami błąkam nieporadnie po tym nie do
 końca zrozumiałym dla mnie Internecie w poszukiwaniu czegoś miłego, no i w
 końcu dotarłam również na Pani magiczną stronkę. Pomyślałam, że i ja
 prześlę coś od siebie... Napisałam swego czasu taki wierszyk z myslą o
 Agnieszce i chciałabym go Pani sprezentować:)Co prawda, może nie jest on
 dokładnie "o Agnieszce", ale o tym jak ja ją sobie wyobrażałam...

 Skreśliłaś w życiu kilka zdań
 w wiecznym osamotnieniu
 Złamane serca sadzałaś w krąg
 Przy swoim jasnym płomieniu

 Chodziłaś zawsze krętymi drogami
 Mądrościom i bogom na przekór
 Sięgałaś sercem do najdalszych gwiazd
 Widziałaś człowieka w człowieku...

 Na strome szczyty, na głębokie wody
 Wiodły Cię dni Twoje powszednie
 Sny brałaś zawsze za dobrą monetę
 Życiowe prawdy - za brednie...

 Ty jedna wiedziałaś o tym jak nikt
 Że szarość ma wiele odcieni,
 Gdy przybierała odcień czerni
 - wierzyłaś, że wszystko się zmieni...

 Ktoś dostrzegł w twych oczach opuszczone dziecko,
 ktoś - strach samotnej kochanki
 I tylko czasem prawdziwe spojrzenie
 Odbijał chłód pustej szklanki...

 Na starym zdjęciu - zamyślone oczy
 We włosach kwiaty i spinki
 Kapelusz słomkowy, co chronił cię przed smutkiem
 I ten warkocz...siwej dziewczynki...

 P.S.Mam jeszcze w zasadzie jedno pytanie, na które, mam nadzieję, zna Pani
 odpowiedź. Od lat marzyłam o tym, by kupić sobie trzy tomy wspomnień
 Jeremiego Przybory, jednak jak dotąd nie było mnie na nie stać. Teraz,
 kiedy już mnie stać, okazuje się, że są już niedostępne na rynku...(oprócz
 książki, która została napisana na podstawie tamtych - a to mnie nie
 bardzo interesuje). Może orientuje się Pani, czy tamte pozycje zostaną
 jeszcze wznowione? Pozdrawiam ciepło:)
                                           Donata Pliszka

 ---Pani Donato!

1.Najladniejszy oczywiście jest ten"warkocz siwej dziewczynki"!
2. Niestety obawiam sie że nie zostaną wznowione ...a byłaby szansa , gdyby
nie wydano tego " bryku".Żal.
3.Ale powinno być w antykwariatach. Moi znajomi kupili i są
szczęsliwi.Pozdrawiam pania i synka!MU

 

Dziś chyba zrozumiałam, że fenomen życia polega na tym, że czasami jest
 nieznośne, bolesne i nie do wytrzymania, ale za to są chwile dla których
 warto podejmować ten cały trud...Kobieta z zapłakanymi oczami.
>
 ps. Oglądałam "Czułe słówka"
 ps1. Najmocniej ściskam Skandynawską i cieszę się bardzo, że u niej o
 niebo lepiej. Tak trzymaj Kasiu! Może zobaczymy się w Sopocie, jak uda
 mi się wyrwać w całym tym przedślubnym zamieszaniu. A ślub dokładnie
 12 sierpnia, więc może być gorąco...

 ps2. Mnie nawet odpowiada takie letnie lato...przynajmniej nie będzie
 mi aż tak ciepło w całej tej gali weselnej...

 ps3. Ostatnio mam wrażenie, że z dnia na dzień uczę się żyć, coraz
 mocniej, rozumniej i piękniej, czy to możliwe? Ostatnie miesiące, są
 dla mnie absolutnie niesamowite, balansuje na cienkiej linii euforii i
 smutku....czuję i kocham najbardziej na świecie...a miłość do drugiego
 człowieka bywa trudna i w tym konkretnym przypadku mam akurat na myśli
 najczystszą formę miłości - przyjaźń. W każdym razie dużo się
 dzieje...a jednocześnie rośnie świadomość, że całe morze zdarzeń
 jeszcze przede mną....dopiero teraz wszystko się zaczyna...

 ps4. Życzę zdrowia chorującemu. Niech już się nie wygłupia (to
 zdrowie) i wróci do normy. Może chociaż Mundialowe Szaleństwo poprawi
 mu i MU trochę samopoczucie..?

 ps5. W takich okolicznościach to pewnie niezbyt mądre pytanie, ale co
 z antologią 111????

 ps6.Znajoma Hinduska wróciła z podróży po Europie. Pozdrawia
 serdecznie i wybiera się na ślub. Koniecznie chce zobaczyć Polskę..

 ps7. ciągle tęsknie za Warszawą, a za ludźmi tam spotkanymi wprost
 szalenie i stale mam w pamięci ten grudniowy wieczór. Dziękuję.

Panno Mloda(in spe) przed ktorą całe morze zdarzeń!
1.Mundialowe szaleństwo mogło tylko pogorszyc stan.Póki co...
2.Podobno ma  byc wydana w 2007 roku.
3."Czułe slówka" to cudowny film!
4.Pozdrowienia dla Rachany i  trudnego pan młodego !Zapłakane oczy przed
slubem?Chyba ze szczęścia.MU
 

 

Najdroższa MU!
 W pierwszych słowach mego listu pragnę gorąco podziękować za moc wrażeń
 niedzielnych. Te wyprawy kulturalne z nad morza mają w sobie tyle uroku
 ...
 Ja wprawdzie nie dotrzymałam słowa i przyjechałam w połowie przygotowana
 na koncert;) ale spieszę donieść, że kamień już spadł mi z serca czyli, że
 własnie skończyłam pisać pracę magisterską.
 Jutro, a w zasadzie dzisiaj ( bo to już 2:18) idę do pani promotor.
 Jak widać nagradzanie się w trakcie pomaga lepiej niż post factum ... albo
 po prostu głupio mi było być niesłowną w stosunku do Pani.
 Teraz to już czekam na Panią w Sopocie ... no chyba, że się nagrodze
 jeszcze jakos za obronę - planowana jest na 27 czerwca.
 Pozdrawiam gorąco i całuję
 N. jak nareszcie

 Natalko , ktora bylas u pani promotor!

Nasza Melepeta ma juz te emocje za sobą.Trzymam kciuki !MU

 

Pani Magdo kochana!

Bo i nie jestem osobą zmęczoną uczuciem. Czasem tylko zmęczoną jego brakiem..

Dziękuję za miłe słowa i za to, że Pani jest.

Asia

Ps.  Jako przedstawicielka młodych przyznaję Pani rację, dużo z nas ma z tym kochaniem problemy. Ale skąd się one biorą? I jak temu zaradzić..? To chyba jednak trudne pytania.. POZDRAWIAM!

Asiu!

Temu chyba nie można  zaradzić.Czuję że zakochasz sie szczęsliwie  na wakacjach. Trzymaj sie MU

 

Wyzdrowiałam, bo miałam silną motywację: rano był festyn dla dzieci na którym czytałam bajki, no bo jak cała Polska to ja też, a wieczorem bardzo chciałam na Pani koncert. I jestem bardzo szczęśliwa, bo pierwszy raz tak się cudnie złożyło, że w tym samym koncercie zaśpiewała Pani wszystkie moje ulubione piosenki, no...prawie wszystkie, bo jeszcze Szpetni  i Popatrz jaki las jest piękny :-). Ale szczególnie dziękuję za:  Chagalla, Jeżeli miłość jest, Mężczyznę jesiennego, Romeo i Jeszcze w zielone gramy :-). Bardzo mi przykro, że się Pani przeziębiła –wszystko przez tą zjesienniałą wiosnę. 
    Bardzo przyjemna młodzież uprzyjemnia mi i rozwesela życie. Natomiast nie mam pojęcia jak one ze mną wytrzymują, ponieważ ciągle zrzędzę, pouczam, zaganiam do nauki, „nakazuję” cieszyć się życiem i znajdować powody do radości, zabraniam marudzenia oraz burzę ich pogląd na bycie stateczną kobietą :-). 
    Pani Magdo, do Dzieci zabieram zwykle Pani bajki i Kołysanki –utulanki. To pomaga i dzieciom i mnie, one słuchają i wtedy są spokojniejsze, mają mniej napięte mieśnie , mniej się wiercą, a ja mogę spokojnie masować. Bajki są doskonałe, bo krótkie – chore dzieci nie są w stanie długo skupić uwagi. Najwięcej przyjemności z bajek mają te dzieci, które mają tylko fizyczne problemy, natomiast na pozostałe świetnie działają kołysanki. Dzieci już przyzwyczaiły się do bajek i piosenek, wczoraj 3,5 roczna Anusia weszła i powiedziała: „chciałam żeby pani Magda Umer mi pseczytała bajkę, mas bajki?” :-) Jest też 15 letnia Madzia, ma tylko fizyczne problemy, która od jakiegoś czasu już bez zawstydzenia pyta, czy mogłabym włączyć bajke i czy mam jakąś nową. Kołysanek słuchamy obowiązkowo, zwłaszcza, że mamy długi masaż, który ma ją rozluźniać...Tak więc Pani bajki i kołysanki spełniają działanie terapeutyczne.
Kiedy zaczęłam je kupować, wszystkie po kolei myślała, że kupuję je dla swojej przyjemności i dla moich zaprzyjaźnionych dzieci, które mnie odwiedzają, a okazało się, że spełniają znacznie ważniejsze zadanie. Bardzo się cieszę.
Pani Magdo życzę szybkiego przepędzenia przeziębienia. Przesyłam dużo Ciepłego i Puchatego, bo jak człowiek przeziębiony, a w sercu ma jeszcze chorobę bliskiego, to mu Ciepłe i Puchate potrzebne w każdej ilości.
 
PS1.     Kasiu Ozdrowiona, no pewnie, że Cię namawiałam do odzywania się, bo wiadomość o Twoim powrocie do zdrowia jest wspaniała i napełniająca otuchą. A o nabieraniu chęci do życia też bardzo przyjemnie się czyta.
Bardzo miło było Cię poznać, w Sopocie się minęłyśmy... 12.06 jest Karaoke:-)...
 
PS.2     Załogo, ja się nie nadaję do organizowania, a Niektórzy z Załogi to nawet wiedzą, że tego nie znoszę i uważam, że nie potrafię.
:-) Ale skoro Pani jest na tak, to trzeba pomyśleć. Zdaje się, że Załoga jest teraz zapracowana, ale kiedy już naukowe sukcesy staną się rzeczywistościa, (nawet angielski ), to może jakieś spotkanie? Może w Sopocie? Załogo, co Załoga na to, bo bez Was, to ja w ogóle nie widzę możliwości...
 
Dzielna masażystko Joasiu!
 
Przed Sopotem to raczej nie jest mżliwe,ale tam tak .Anula już zda angielski i może cos zorganizuje z pania magister Dorotą O.A Kasia tam po prostu mieszka.Może prze Atelier?Pozdrów dzieci ! MU

 

Dobry wieczór chciałem podziękować jest 24-ta i jeszcze mnie to trzyma. Właśnie teraz dziele się wrażeniami po koncercie z moimi synami poprzez gg bo nie mieszkają z nami. Namawiam  ich żeby chodzili na takie koncerty bo to spora dawka kultury a dla informatyków czyli umysłów ścisłych to jest wskazane (są dobrymi studentami ja muszę   teraz gdzieś głębiej schować swój indeks żeby nie zobaczyli tej przepaści).No to na razie. Ciekawi mnie jakie są wrażenia wykonawców tego koncertu. Proszę przekazać pozdrowienia pozostałym wykonawcom. A na koniec na dobranoc posłucham Starszych Panów i spokojnie zasnę bo to już dzisiaj do pracy - Jan Raszewski.
 
Panie Janie!
 
My z Andrzejem i Wojtkiem coraz bardzej cieszymy sie z grania "tego czegoś".A w Jeleniej Gorze zachwycila nas reakcja publiczności.Mam nadzieje że spał pan spokojnie!Pozdrawiam MU

 

Wydawnictwo Świat Literacki poszukuje pracownika na stanowisko

 

Asystentka

 

Wymagania:

  • dyspozycyjność,
  • znajomość obsługi komputera,
  • język angielski (wymagany - inne mile widziane),
  • znajomość rynku wydawniczego.

    Księgarnia czuły barbarzyńca poszukuje kandydatów na stanowisko

    Kierownik Księgarni

    CV ze zdjęciem prosimy kierowac na adres e-mail: redakcja@swiatliteracki.com.pl

    Anulo!

    Gdyby nie ten nieszczęsny angielski-byloby w sam raz dla ciebie...MU

    Gdyby, gdyby, gdyby....

  •  

    Witam Magdo. Nie wiem czy  mnie pamietasz. Mieszkam od 69 roku w Danii. (...) Wiele razy przesluchiwalam Twje plyty, wsluchujac sie w glos, tak mi daleki i zarazem tak znajomy. Znalazlam Ciebie na internecie i wykorzystalam okazje, zeby napisac pare slow. Pamietasz, mialam siostre blizniaczke Ole. Nie zyje od 83 roku. Moj brat Jarek tez zakonczyl swoje "bycie na ziemi".
    Mam nadzieje, ze jest Ci dobrze, ze jestes spokojna i zadowolona od czasu do czasu. Caly czas to trudno.  Pamietam, jak powoli wracalas ze szkoly, zawsz z kims rozmawiajac.Pamietam Twoja mame i ojca. Braci rowniez. Caluje. Pola Synaj.
     
    Polu Synaj!
     
    A to niespodzianka!Wydaje mi sie że cie pamietam...dobrze że my jeszcze chwile żyjemy...Bardzo bardzo ściskam Magda
     

     

    Smutno mi, ze choruje .
    Moze na poprawienie humoru takie sobie zdjecia;

    Pierwsze z Malty, a dwa nastepne z Neapolu. Moze sie spodobaja ?
    jestem przelotem w domu, wroce dopiero pod koniec miesiaca, jak ma Pani ochote to moge podeslac jakies slonce albo inne talizmany, albo cos co sie nazywa w sredniej Azji " od zglaza, a nuz by pomoglo .....
    Przepraszam padam ale przeczytalam Pani odpowiedz pare dni temu, nie w domu i chadko mi sie stalo.
    No to lecie sie przepakowac .
    Przesylam serdecznosci, Milym Paniom oczywiscie tez !!
    A Dino pomachuje raznie ogonem, bo taki ma mily charakter
    Ewa
     
    Ewo!
     
    Po obejrzeniu tych zdjec powinno byc lepiej...co to znaczy od zglaza?MU
     
    Dino jest pozdrawiany tradycyjnie juz przez Markotnego i Lyżwę.

     

    Droga MU !
     
    Od pewnego czasu prowadzę bloga poświęconego dobrym książkom dla dzieci i młodzieży - książkom sprawdzonym na moich córkach: Ani, Zosi i Julce. Piszę tylko o książkach dobrych - takich, które nas urzekły i zaczarowały. Te kiepskie - nie sa warte, by się nimi zajmować i poświęcać im czas i uwagę.
    Nazwałam go "Mały pokój z książkami", bo była to ukochana książka mojego dzieciństwa.
    Pozwalam sobie niesmiało zaprosić do lektury Panią i osoby odwiedzające Pani stronę
    www.poczytajmi.blox.pl
     
    Pozdrawiam
     
    Agnieszka_azj czyli Agnieszka "od memuarów Jeremiego Przybory"
     
    Agnieszko!
     
    ja to chyba dopiero jak sie doczekam wnuczki,ale  moje studentki internetowe i mlode mamy na pewno sie ucieszą!DziękujeMU

     

    Pani Magdo,
     Właśnie przeczytałam, że się Pani trochę przeziębiła. Mnie zawsze na nogi
     stawia mleko z czosnkiem, miodem i masłem.


     Jest pierwsza w nocy. Koleżanka chrapie, lodówka szumi, a za oknem od
     czasu do czasu jęczą rozżaleni kibice piłki nożnej (Polska grała z jakimś
     krajem na K. i przegrała). Ja dopijam 3 kawę i kończę neurofizjologię.
     Dzisiaj, jak co dzień od dłuższego już czasu mam maraton fizjologiczny, bo
     w poniedziałek czeka nas egzamin. To dlatego coraz mniej wiem co dzieje
    się na świecie, ale za to coraz więcej co dzieje się w człowieku.

    > P.S.
     Delfin zaliczony w ostatniej chwili, bo warunek z basenu już wisiał w
     powietrzu.

     Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia
     Kasia K.


       Kasiu K z zaliczonym delfinem !
    1.Mleko zakazane przez lekarza.Ale juz lepiej.
    2.To co sie dzieje w człowieku jest chyba ciekawsze .
    3.Przegrac z jakims krajem na K to dla nas nie jest trudne zadanie.Ucz sie
    niestety jeszcze trochę!MU
     

     
    Witam Mu Kochana !!!!
     
    Dawno nie pisałam, brakowało mi czasu ciągle biegam pomiędzy pracą a domem.Jak już wpadam do domu sama nie wiem za co się zabrać , najczęsciej jest to Kacperek .Ma już prawie 9 miesięcy.Jak ten czas leci.Fika, bryka i nie sposób go złapać a ja usiłuję w te wolne minuty coś zrobić.Czytanie zawiesiłam na czas nieokreślony z braku czasu na koncentrację.Poza tym z utęsknieniem czekam na zakończenie roku szkolnego wypiszę świadectwa i odpocznę.Może odpocznę .....Już ledwo zipę moja psychika jest na zakręcie czuję sie jak po kontakcie z walcem.Czekam na ładną pogodę , przespaną noc i święty spokój. Poza tym usilnie poszukuję kołysanek utulanek z poduchą ale nie ma albo nam nie dane znaleźć.
    Pozdrawiamy Iwona Wojnarowicz i Kacperek.
     
    Kacperku z mamą, ktora ledwo zipie!
     
    Nie mam tych kolysanek,wszystkie porozdawałam.Ale za to jest ładna pogoda i stopnie juz chyba są w szkolach wystawione?Pozdrawiam i życze chociaz przespanej nocy .MU

     

    Oto nastał ten dzień!! Mamy MGR!!!!! Yuuuuupi!! Fanfaryyyy!! Hopsasy i przytupy!!Gloomy

    Gloomy czyli Pognieciona!

     Podzielam  radośc i ciągle nie mogę wyjśc z szoku ze jednak do tego doszlo.MU

     

     

    Oojjj cieszymy się z tytułu naukowego... BARDZO! trwało to w porywach do 15 minut ale piątka jest piątką!!!!!!!!!

     
    Poza tym to nic a nic na plus. Ale to się kiedyś zmieni. Albo i nie, kto to wie.
     
    Anula
     
    Ps0. Czy Jelenia w porzo???
    Ps1. Czy to lato to jest oby latem? Bo już lada moment jesień a od chyba 24 czerwca dni się skracają...
     
    Anulo!
     
    1.I w dodatku na piątkę!zdolna bestia.
    2.Zmieni sie. Ja wiem.
    3.Jelenia w porzo.I jak tam ladnie.
    4.dzisiaj pierwszy dzien pogody O JAKĄ NAM CHODZI.Nie narzekaj chociaz na to. Na ANGIELSKI możesz MU 

     

    Droga Pani MU!
     
    .........(...)..... Pani występ w Jeleniej Górze był niepowtarzalny..........zostanie we mnie na długo........i te kilka minut rozmowy........dziękuję!  Mam nadzieję, że zawita Pani jeszcze w nasze tereny..........zaczynam już czekać.....
    Ania dostała się do 10-tki szczęśliwców i jedzie do Sopotu (oczywiście nie obyło się bez przygód w podróży i bałam się, że nie dojedzie, ale pewnie sama to opisze, tylko muszą jej naprawić komputer, bo jest "padnięty"). Mam nadzieję, że i mnie uda się wpaść na trochę do Sopotu, bo już nie pamiętam kiedy ostatnio byłam na wakacjach. Oby tylko pogoda dopisała. Czy ma Pani na to jakiś wpływ? Pozdrawiam!  GK
     
    GK!
     
    Wpływ na pogodę?Mam .Od dzisiaj wyż.W każdym sensie.A jak zacznie znowu lać  i wiać zaparzę sobie herbate i wypije .W pieknej filizance z Jeleniej Góry.Gratulacje dla corki ! Powiedzieli mi że poziom wyższy  niz w ubieglym roku.Zobaczę w sierpniu.!MU. 

     

    Pani Magdo
     Przesyłam gorące pozdrowienia
     Karaoke w teatrze juz jutro goścmi będą
     Pani ŻANNA GIERASIMOW i PIOTR MACHALICA.
     Czy juz wiadomo kto będzie w lipcu gośćiem?

     Dziekuje za wszystkie odpowiedzi
    Robert

    Panie Robercie!

    Jeszcze nie wiadomo>Ale pozdrawiam serdecznieMU

     

    Byłąm, posłuchałam i bardzo sie z tego powodu ciesze. Ochrona początkowo oczywiście uparcie twierdziła, że nie można przyjść posłuchać i że nie ma mowy, żebym weszła. Jednak dość szybko udało mi sie ochronie przetłumaczyc, ze ja sobie nie wyobrazam, zebym nie posłuchała, wiec mnie wpuscili :)
    Finalistow posłucham pewnie w Lesniczówce, jako że zmusze rodzine aby mnie zawiozła na weekend do Karwicy. Chcociaż patrząc po nazwiskach, niektorych juz słyszałam. Martwi mnie to, że większosc ma wieksze doswiadczenie i wyksztalcenie muzyczne od mojego :(
    Pozdrawiam
    iskra
     

    Iskierko!

    Masz 365 dni do spiewania i ksztalcenia sie.W przyszlym roku startujesz!MU
     

    6 czerwca 2006

    gardlo,katar,czyli zdechlak

     
    Pani Magdo, zapalenie gardła, katar, a na dokładkę uporczywy ból szyi z jednej strony (szczęśliwie) to najgłupsze co może się przytrafić w środku wiosny. Przytrafiło się i to w tygodniu pełnym zajęć z których nie można, albo bardzo się nie chce zrezygnować. Trudno, jakoś trzeba sobie radzić, do niedzieli ma obowiązek przejść, bo wtedy jest inauguracja tygodnia Cała Polska Czyta Dzieciom i ja tam mam trochę pomóc, co zrobię z radością. A wieczorem chciałabym przyjść na Pani koncert. Wszystko się uda, bo bardzo chcę !
    Chwalę się chrześniakiem Adasiem, to była próba generalna stroju zakupionego z okazji pierwszej Komunii jego siostry Julki, która zapragnęła mieć eleganckiego braciszka.
    Pozdrowienia - Joasia
     
    Joasiu!
     
    1. Chrzesniak w gali zdumiony wlasna elegancją.
    2.Chyba wyzdrowialas , bo widzialam cię z bardzo przyjemną młodzieżą
    3. Za to ja sie troche przeziębiłam.Pozdrawiam MU

     

    Pani Magdo kochana!

    Dziękuję za wczorajsze spotkanie, za piękny koncert, zdjęcie i podpisane płyty. I za całe ciepło, jakie od Pani promieniowało mimo kiepskiej pogody.. Dziękuję za przytulenie..

    Asia

     (...)

    Chciałam się wczoraj Pani zapytać ale tyle ludzi było wokół Pani.. (czemu się wcale nie dziwię!)

    Pani Magdo, czy warto kochać tak mocno?

    Asiu !

    warto kochać najmocniej na świecie .Jesteś  sliczna, mloda i nie wyglądasz na osobe zamęczoną uczuciem .Trzymaj sie! MU

     

    Pani Magdo droga,
    Ochłonęłam już po Tańczących Eurydykach. A było po czym, bo wszystko tam było niesamowite. W najśmielszych snach nie wyśniłabym sobie takiej atmosfery; ani przez moment nie czuło się współzawodnictwa, w ogóle zapomniałam, że to konkurs. Po prostu tydzień z cudownymi ludźmi. Poznałam warszawskie Kataryniarki ze Sztukmistrza, ja jestem krakowską, więc znalazłyśmy wspólny magiczny język. Grand Prix zdobyła Joasia Lewandowska i to była piękna decyzja Jury, bo Joasia jest wspaniała! Najlepsza z nas wszystkich! Ja też - nieskromnie powiem - dostałam fajną nagrodę, więc pierwsze koty za płoty... Zagrała we mnie chyba jakaś siła woli, bo do Zielonej Góry dotarłam z zapaleniem krtani i tchawicy, zamiast przyjemności śpiewania, była walka z przeciwnościami... ale tak też bywa i trzeba nauczyć się radzić sobie w różnych sytuacjach... Przesyłam zdjęcie z konkursu, orkiestrę prowadził i grał na fortepianie Piotr Rubik.
     
    UcałowAnia:-)
    P.S. ja też uwielbiam konwalie i niezapominajki:-)
     
    Aniu!
     
    No to teraz szykuj sie do eliminacji na Myśliwieckiej.Powodzenia MU

     

     

    Pani Magdo,

    Byłam wczoraj w Ogrodach Frascati, gdzie

    spotkałam pewną Malarkę Słowa.

    Bardzo dziękuję za wszystkie pejzaże

    ludzkich marzeń, smutków i nadziei, które

    Pani wczoraj wyśpiewała w ciepłej tonacji.

    Znając większość słów, usłyszałam je

    wczoraj znów po raz pierwszy. Poświatowską,

    Przyborę..

    Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

    Dorota

    .
    Tajemnicza Doroto!
     
    To ja dziękuję,że słuchaliście mnie w takich warunkach...MU

     

    Pani Magdo
    Nie przyjadę na koncert 4 czerwca, choć bardzo bym chciała. Nie zaliczyłam
     basenu tzn. źle płynę delfinem bo "dziwnie się wynurzam". Ja doskonale
     zdaję sobie sprawę z tego, że dziwnie się wynurzam bo jak zaliczenie było
     by na picie wody nosem, to zdała bym z wyróżnieniem. Kolejne podejście- 5
     czerwiec i mam nadzieję, że wreszcie się uda, gdyż na chwilę obecną to
     jedyny niezaliczony przedmiot. Na tym nie koniec nieszczęść. Dzisiaj w
    godzinach popołudniowych idąc ulicą jadłam loda (gałkowego) i
     w chwili gdy już osiągałam mój ulubiony bakaliowy poziom nagle, cichcem,
     bez ostrzeżenia, nadleciał gołąb iiiiii... Nie dokończę, ale loda musiałam
     wyrzucić.
     Uff... Idę "poprawić poduszkę", bo za dużo wrażeń jak na jeden dzień.


     Pozdrawiam
     Kasia K.

    Kasiu K, ktora źle plyniesz delfinem, to znaczy dziwnie się wynurzasz !

    1.Dzisiaj jest 5 czerwiec.Zaliczyłaś?
    2.Gołąb do loda?!na szczęscie trochę zjadłaś , na chwilę przed kataklizmem .
    3.Ja także ostatnio  co wieczór przede wszystkim poprawiam poduszkę.
    4.Dobrze że nie przyszlaś, bo strasznie bylo zimno!!!Podziwiam ludzi, którzy
    przyszli.Pozdrawiam MU

     

    Pani Magdo, czy ja moge tak jak przez ostatnie dwa lata cicho sobie posiedziec na tych fotelach w Trojce i posłuchac tych przesłuchań? Bo mnie zawsze przy wejsciu pytaja, a po co ja skoro mnie na liscie nie ma. Jesli moge, a byłabym wdzieczna, bo moja miłość do Osieckiej nie mija, a rośnie, to w jakich one są godzinach?
    Pozdrawiam
    I.
    ps. pani napiórkowska twierdzi, ze z moim wyciem coraz lepiej :)
     

    I!

     
    Mysle że mozesz.Mnie nie będzie w tym roku na przesłuchaniach.Dopiero zobaczę dziesiecioro półfinalistów w Sopocie,w sierpniu.
    Pani Napiórkowska może miec rację!Pozdrawiam MU

     

    Droga Pani Magdusiu,

     dziękuję bardzo za niedzielę. Pogoda nie dopisała i zmarzło się trochę,
     ale w sumie nie tak źle wcale komponowały się piosenki z aurą. Podkład
     deszczowo-strumykowo-świergoczący(ptaki śpiewały z Panią) był nawet
     przyjemny w odbiorze, mam tylko nadzieję, że nie przeszkadzał Pani
     śpiewać, bo na to, to ja już się nie godzę.
     Piszę skuszona niedzielą, piszę skuszona przez innych piszących, dziękuję
     wam Kochani:) i jednocześnie chciałabym coś zaproponować, spotykajmy się
     czasem, w sumie mamy podobne zainteresowania, jest o czym porozmawiać,
     zorganizujmy się, spotkajmy, pogadajmy (chyba nabieram chęci do życia,
     choć czasem trudno w to uwieżyć!), co brygada na to? No dobrze, to taka
     moja mała propozycja.
     Pani Magdo? Jeszcze raz dziekuję bardzo, za wszystko!

     Skandynawska rzecz jasna!
     (Ta ozdrowiała powracająca do siebie!)

     PS. Dziękuję za podpis na płycie, tylko autograf się zapodział:(czy w
     Sopocie można będzie to naprawić?:)

    Skandynawska , która chyba nabierasz chęci do życia !!!

    1. Te ptaki i woda , to byl bardzo przyjemny rodzaj aranżacji pana Boga!
    2.Co brygada czyli załoga na to?-Ja jestem za !Dziewczyny , Kasia wróciła do
    tego świata z bardzo daleka, po chemiach , szpitalach i innych
    okropnościach!!!
    3. W Sopocie będzie można naprawic wszystko.Trzymaj sie.MU
     

    dla kasi Skandynawskiej

    Wszelaką integracją to zajmują się moim zdaniem stałe korespondentki czyli świerszcze i Joasia....  A Załoga cieszy się niezmiernie z tych chęci do życia! Pozdrawiamy!

     

    Droga Pani MU!
     
    Właśnie zostałam szczęśliwą posiadaczką biletu na "Rozmowy (z) piosenką" w Jeleniej Górze. Całe szczęście, że poprosiłam koleżankę, by mi dziś kupiła bilet, bo ja nie mogłam pojechać do JG. Okazało się, że zostało tylko kilka wolnych miejsc. Jutro na pewno bym już nie dostala i zapłakala się "naśmierć" (z akcentem na na).Już nie mogę się doczekać czwartku. Bardzo bym chciala, by mi Pani podpisała płytę, ale jak mam się do Pani dostać? Pozdrawiam i przesyłam jeszcze trochę niezapominajek, niestety już kończą kwitnienie..........  GK
     
    GK!
     
    Trzeba przyjść po koncercie za kulisy .Po prostu.Pozdrawiam serdecznie MU
     

    czas na piknik


     
    Koniec roku szkolnego? a co to takiego? Poki co wysyłam dziwne sms-y przez sen...
     W sobotę nantomiast mam zamiar czynnie zajmować dzieci przybyłe na Piknik Naukowy radia Bis...będzie wata cukrowa, będziemy robić zakładki do książek, wizytówki, uczyć się języka migowego...i w ogóle zamierzamy świetnie się bawić od świtu do nocy. Trzeba jeszcze tylko odebrać Hel, bo wiadomo - balony!! 
     
    Czy po Drurgiej Stronie też zegarki wariują?? Bo tu biegają jak "jakieś nakręcone".
     
    Tulę i wiadomo- Ostry dyżur kiedyś minie!!!!!!!!!!!!!!za moment!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    a
    a!
     
    Zegarki galopują w każdej dziedzinie oprócz chorowania.Tu wloka sie jak żółwie nie ninja (nie wiem jak to sie pisze?!)MU

     

    po

     
    Ogrody uzanjemy za otwarte!!!!!!! /a nie łatwo było je znaleźć- nagle most, nagle kładka i zagadka/I to w jakim stylu nastąpiło otwarcie, najwyższym z możliwych. Zimno? skąd, piecyki ogrzewały parasole a dodawszy do tego "opatulujące" swetry to po prostu aura boska. Pan Chagall zachwycający i znaczący!!!!
    Są sprawy bieżąco- organizacyjne :
    a) Do następnej listy recitalowej dodajemy Szpetnych!!( A  Faux Pas zostawiam poki co w marzeniach własnych-"jeżeli one są, jeżeli są możliwe").
    b) chyba to wszystko! DZęKUJę!!!!!!!
    Anula
     
    Ps. Powrót nocny bezpieczny???
     
    Anulo!
     
    1.Wy na pewno wiecie lepiej jakie piosenki ja mam w repertuarze...
     
    2, "Faux Pas" kojarzy mi sie bardzo ze stanem wojennym- wtedy to spiewalam i na razie nie chce mi sie do tego wracać.
    3.Zapisz sie na angielski!!!
    4.Bezpiecznie.Ucz sie !MU

     

    Na południu - deszcz, a i na północy jakoś nie lepiej.
    Załączam wiosnę sprzed paru dni. Na dobrą wróżbę.
     
    pozdrawiam
    Magdalena
     
     

    Magdaleno!

    Ktoś mi dzisiaj powiedział ,że cale lato ma byc takie...To ja może poszukam wiosno- lata z ubiegłego roku...pozdrawiam MU

    wiosna w tamtym roku

     

    COLLEGIUM MUSICU Uniwersytetu Warszawskiego

    ma przyjemność zaprosić na koncert z cyklu

    Goście Jubileuszu

    w ramach Sezonu Jubileuszowego 10-lecia naszego chóru

    pod patronatem Jej Magnificencji Pani Rektor UW prof. Katarzyny Chałasińskiej-Macukow

     

     w którym wystąpi

     

    Olsztyński Chór Kameralny

    COLLEGIUM MUSICUM

    pod dyrekcją Janusza Wilińskiego

     

    prezentując utwory

    Jacobusa Gallusa, Franka Martin, Edwina Fissingera,

    Romana Palestra, Henryka Mikołaja Góreckiego.

     

     

    Koncert odbędzie się

    10 czerwca 2006 r. (sobota) o 19.00

    w Kościele Ewangelicko-Augsburskim Św. Trójcy

    w Warszawie (Pl. Małachowskiego).

     

    WSTĘP WOLNY

     

    GORĄCO ZAPRASZAMY!!!

     

     

    30 maja 2006

    Dzień dobry,
     Nazywam się Ola i jako jedną z trzech piosenek na przesłuchanie do szkoły
     muzycznej wybrałam "Jeśli myślisz". Niestety nie udało mi się dotychczas
     znaleźć nut do tego utworu, które są niezbędne przy składaniu dokumentów.
     Byłabym wdzięczna za przesłanie mi ich (o ile to możliwe).
     Pozdrawiam,
     Ola

    Olu!

    ja nie mam żadnych nut swoich piosenek.Nikt mi ich nie chce powierzyć,bo
    wiedzą że zgubię.Wyślę twoja prośbe do Wojtka Borkowskiego .Mam nadzieje że
    on ci pomoże.Życzę szczęścia na egzaminie!MU


     

     

    Droga Pani MU!
     
    Czy mogę..........
     
    "cofnąć czas"
     
    chcę cofnąć czas
    nie dla siebie
    dla Matki
    może
    zrealizuje swoje pomysły
    rozwinie talent
    otworzy duszę artystki
    może
    dokona innych wyborów
    a może 
    będzie przerażona
    Mamo
    gdybym cofnęła czas
    byłabyś zadowolona?
     
    Jutro Dzień Matki, (a wlaściwie to już dziś, bo zrobiło się po północy) święto tych, które zawsze są przy nas. Wszystkim Matkom w tym SZCZEGÓLNYM DNIU wszystkiego najlepszego!
     
     
    Pozdrawiam,wysyłam fiołki i......... dalej siedzę przy maturze.......... GK
     
    GK!
     
    Przeczuwam niespełnioną artystkę , ktora uczy w szkole...ale i tam można być szczęśliwym,mam nadzieję.Już za chwilę wakacje...pozdrawiam MU

     

    ...dzień matki w Indiach...

     

    Kochana Pani Magdo, z okazji Pani nieprawdziwych imienin przesyłam maki, które Pani lubi i dużo Ciepłych myśli i Dobrych życzeń.
    Joasia
     
    Joasiu!
     
    Konwalie ,maki i niezapominajki uwielbiam !DziękujęMU

     

     

    Dziękuję!!!MU

     

    BE NE DE TTO!!!


    A mnie się ten papież bardzo podoba...jest inny niż Jan Paweł II, ale
     ta inność jest także wspaniała, mądra, ciepła i pociągająca. I chce
     się na niego patrzeć, słuchać, kochać i trwać w wierze i ja w to
     wierzę...że nam się uda! J.
    J!
    Niektorym na pewno sie uda!Pozdawiam MU

     

     

    Wizyta papieża Benedykta XVI w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau
    >
    > Tęcza - chrześcijański znak przymierza z Bogiem - nad obozem
    > koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau.

    Anonimie!

    Obejrzałam calą transmisję z tego dnia i byłam bardzo poruszona.Czuję wielką
    sympatię do tego Człowieka.
    Jeżeli Bóg jest Naturą , to na pewno był znak od Boga...pozdrawiam MU
     

    w maju ubieglego roku ja pojechałam tam ...po raz pierwszy. Sama.

     

    To jest ten stan... czyli kawa i ja.

     
    Pusto....ale przez moment miło. Wszyscy się zebrali i wyjechali w kierunku ukraińskim. A mi co zostaje? Kawa i samotny oddech. Raporty z drogi dostaję, najmłodszy śpi, starsi na warcie.
     
    Lampka zielona świeci uspokajająco, szmery straszą i nikogo nie ma. Oddech ale i niepokój.
     
    Trzynaste piórko Eufemii każdego postawi do pionu ale do tego czasu to hooooohoooo, już dawno wszyscy będą na silnych nogach, co nie zmienia faktu, że zdrowi  potrzebują czytania ...
     
    Tulę z samotnej norki.
    Anula
     
    Ps1. Nie wiem co z tym podpisywaniem bajek... w Gazecie W jakoś trudno się dowiedzieć, Sklep meblowy też nic nie wie.
    Ps2. Trudno się zmusić do snu, ale trzeba - czyli zamykamy na dziś elektronikę. Wracamy jutro.
     
    Anulo!
     
    1.Kawa i samotny oddech powiadasz... może i samotny ,ale zdrowy.Doceń to!!!
    2.1 czerwca w Centrum Zdrowia Dziecka o godzin ie 12-tej będę z Wojtkiem Mannem czytała bajki chorym dzieciom.To może byc impreza zamknięta, więc sklepy meblowe  nie wiedzą.
    3.A kiedy u ciebie koniec roku szkolnego?MU

     

    Weekend w podróży...

    A to strażnik apteki... trochę bałam się wyjść...

    Centralna bywa niekompletna...

    Przed wydziałem postawili nam takie tabliczki...

    I takie też....

     

    Co to by było na przykład, gdyby Melepeta nie poznała Anuli czy Pogniecionej?!

    Nic a nic, za nic a za nic, wcale a wcale nie mogę sobie przypomnieć, że kiedyś były czasy bez Melepety i Anuli... Niee, noo nie było takiego czasu. Na pewno nie... Był?

    Ściski

    wtorek-potworek

     wtorku p!

     Weekend  jaki mialaś każdy widział, ale za to  znasz Anulę i Melepetę!Ucz się . MU

     

    Mila Pani Magdo , serdeczne dzieki za samochod  dziekuje dzielnemu kierowcy za swietny refleks !! Widzialam co sie dzieje w Indiach; podobnie jest w Sri Lance, tylko miejsca na rozpedzenie duzo mniej,; czy jeszcze na autobusach sa napisy z tylu " horn, please !" ?
    Przeczytalam przed chwila , ze u Pani szpital, serdecznie wspolczuje i mam nadzieje, ze idzie ku lepszemu i posylam troche zieleni , choc zdaje sie nie brak jej Pani, no ale niech tam od przybytku glowa nie boli, przynajmniej takiego !
     
     
    Przesylam serdecznosci Pani i Milym Paniom oraz osobie, ktora niestety choruje, a wlasciwie mam nadzieje chorowala .
    Ewa
     
    Ewo!
    1.Choruje .
    2." Horn please"-of course! A jak tam trąbią!!!
    3.Piękna ta zieleń i bez i  mur i ławka i dach  i drzwi.wszystko piekne.Dziękuję!
    4. Zaraz znajdę zdjęcie naszego dzielnego kierowcy z zona i ze mną.Fot.Ela Górska.Pozdrawiam MU

     

     

    25 maja 2006

     

    Najukochańsza Pani Magdo!!!

    13-go maja byłam na Saskiej Kępie razem ze swoja koleżanką, która do dziś wspomina mój uśmiech spowodowany pojawieniem się MU..  Ponoć gdy zobaczyłam jak zbliża się Pani do sceny wyglądałam tak, jakby mi ktoś miodu do serca nalał.. (to są słowa mojej koleżanki). I ja jej wierzę, że tak było!

    Mam pytanie, czy będzie możliwość spotkania się z Panią 4-go czerwca (może gdzieś za kulisami) i podpisania tych płyt? Pamięta Pani? Pisałam już kiedyś.. Raz nawet prywatnie. (Tak mi Pani wtedy mądrze doradziła, za co jestem ogromnie wdzięczna!)

    Dziś moje imieniny.. Z tej okazji zrobiłam sobie mały prezent- idę do teatru KJ, właśnie dziś..

    Pozdrawiam Panią serdecznie!

    Asia

     

    Asiu!

     

    O czywiście- wpadnij za kulisy.Nawet gdy będą to kulisy metaforyczne.Pozdrawiam MU

     

     p.s zaraz poszukam jakiegoś zdjęcia na imieniny

     

    Jakaś niemoc piśmiennicza mnie ostatnio opanowała, zupełnie bez powodu. Nadrabiam więc :-).

        Przeczuwałam, że mój opis integracyjnego wieczoru został uzupełniony serwisem zdjęciowym :-).
        Miło było poznać Świerszczyka z dalekiego Tarnowa, a na Saskiej Kępie Małą z Sopotu. Na Francuskiej w tłumie było więcej spotkań: uścisk z Anulą i Justyną, nawet Iskierkę zobaczyłam z daleka, a Marysia, która śpiewała na Karaoke wpuściła nas na swoje miejsce przy barierce, żeby Ewa mogła zrobić ładniejsze zdjęcia.
        I bliźniaczki przyszły obydwie, choć jedna miała iść do filharmonii ze swoim chłopakiem, ale wybrali Francuską.
        Nawet mojej przyjaciółce udało się wpaść na fragment koncertu, odetchnąć i zdążyć na wieczorne przeczytanie bajki dzieciom.
    Pani Magdo, bardzo mi się podobają te nasze spotkania na koncertach: spotykają się ludzie z różnych miast, w różnym wieku, o różnych osobowościach, ale łączy nas to samo: przede wszystkim Pani, a właściwie to, że Panią lubimy i do Pani pisujemy, najczęściej podobna wrażliwość i zachwyt tymi samymi tekstami. Mam nadzieję, że wszyscy mają podobne odczucia: ja spotkałam się dotychczas zawsze z serdecznością i otwartością, a to wcale nie jest takie oczywiste i popularne. Dlatego o tym piszę.
        Piosenki na Karaoke jednak wcale nie były zbyt trudne i myślę, że było dobrze. Pani Grodzieńska urocza, jeśli dane mi będzie być w Jej wieku chciałabym być w takiej formie. Siedziałam blisko i widziałam, że była bardzo wzruszona i szczęśliwa. Spełniło się więc Pani marzenie: pani Stefania wyszła po Karaoke szczęśliwsza, nie tylko ona, wiem to na pewno :-).
    Chciałam jeszcze dodać, że zostałam fanką  Pani w zielonej sukience. 
     
        Pani Magdo wiosna jest cudna i działa na mnie aż za dobrze, znowu mi się zachciało trudnych decyzji życiowych wymagających odwagi. A ja na razie przestraszyłam się swojej śmiałości w myśleniu, a tu trzeba decyzji i działania, i to długofalowego działania nie tylko wiosną ! Nie mam pojęcia czy ja się do tego nadaję – szczegóły wyjaśnię oczywiście, jeśli zechce Pani posłuchać.
    Pozdrawiam – Joasia
     
    PS.1 Chciałabym wyrazić radość z tego, że na Karaoke w czerwcu gościem będzie Maryla Rodowicz – huraa! 
    PS.2 Trzymam ciągle kciuki i wysyłam dobre myśli, żeby ten szpital już się wreszcie skończył...i aby Pacjent przestał być Pacjentem, a Pani, żeby się już nie martwiła i nie miała smutnych oczu...
     
    Joasiu!
     
    1.I mnie to najbardziej cieszy,że wy poznajecie sie ze sobą ...Co to by było na przyklad, gdyby Melepeta nie poznala Anuli czy Pogniecionej?!
    2.Kocham panią Stefanię od lat!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Niewykluczone że przyjedzie do nas i teraz.
    3.Maryla poprawi nastroj nam wszystkim.Ile w niej siły i optymizmu!
    4.Pacjent na razie słaby bardzo,ale podobno to musi potrwać dłużej.Niestety.
    5.Zobaczymy czy sie do tego nadajesz,jeżeli dowiemy sie do czego.Pozdrawiam MU 

    Ad.1  Ano byłoby to, że życie sens by miało jeszcze mniejszy...  i w ogóle sobie nie wyobrażam, bo jak to??????Załoga pozdrawia.

     

    24 maja 2006

    dół

    mam dzisiaj bardzo smutny dzień, a to dlatego, że ktoś bardzo mi
     bliski brnie naiwnie w kłopoty zupełnie nie licząc sie z moim zdaniem i
     serdecznością jaką jej okazałam przez ostatnie kilka miesięcy
     wkładając całe serce w to by było lepiej. I teraz jest lepiej, ale
     żeby było dobrze, należy zmienić kierunek i iść w przeciwną stronę do
     tej w którą się brnęło gdy było źle. Wiem, że piszę zawile, ale chodzi
     mniej więcej o to, że jak będziesz się za długo kręcić na karuzeli to
     prędzej czy później zrobić ci się niedobrze. a jak jeszcze dotatkowo
     ma się chorobę lokomocyjną to już w ogóle...a ta moja bliska dusza
     wsiada na karuzelę znowu, bo teraz kręci się wolniej i naiwnie wierzy,
     że tym razem będzie już dobrze. i tak mi smutno i źle z tą całą
     sprawą, bo kocham ją i chciałabym dla niej jak najlepiej, a czuję się
     taka bezradna...swoją drogą jak człowiek może być taki ślepy,
     zablokowany emocjonalnie by zupełnie nie widzieć swoich potrzeb i nie
     przewidywać konsekwencji, chociaż już nie raz się sparzył na podobnym
     działaniu....widać ciężki przypadek....do takich mam szczęście....j.

    J, ktora piszesz zawile i czujesz się bezradna!
    Mnie na samo slowo "karuzela" kręci się w głowie.Obawiam sie że nie jestem w
    stanie pomóc.Ale ty spróbuj MU

     

     

     

    Droga Pani Magdo,

    Sprawdziłam u Okularników. Do konkursu tylko piosenki zarejestrowane, ale będzie można zaprezentować nowy utwór, a Pani Agata oceni... Oj, Szczęście się przyda, bo zgłoszeń prawie 200!... A jutro rano na Tańczące Eurydyki do Zielonej Góry... Szczęście, przybywaj:-)
    UcałowAnia:-)
     
    Aniu!
     
    Może przybędzie?Życzę ci tego !!!!MU
     

    dla Ani  z Krakowa-prezes Agata Passent z dyrektor Agatą Przeradzką.Obie za chwilę będą mamami...

     

    Eeee tam... żeby tak zaraz cierpieć to nieee... tylko w jakimś wirze jestem po prostu... coś jakby wlepke na murze przypominam...

     


    Wlepko na murze!

     

    Czy wyście wszystkie powariowały ?!jesteście mlode, zdolne , inteligentne,na dworze bzy i konwalie a wy nervous?!To co będzie jak was spotka prawdziwe nieszczęscie!!!!!!!!!!!MU

     

    Dobre wieści z Targów Książki :
    a) Jesienią wznowienie Trzynastego piórka Eufemii, Macieja Wojtyszki!!!!!!!!!!!!!! Sam autor obiecał. szykują się jeszcze wiersze Fikandra i spółki - sam autor czytał!!!!! Bromba się przewija przez całe moje życie.
    b) Pani Joanna Kulmowa w wyśmienitej formie!
     
    Poza targami :
    - Jasminum!!! Koniecznie - Gieniusia- miłośniczka "chlebka z masełkiem" oraz brat Zdrówko - moi faworyci!!!!!
     
    Tulę tęskno z nadzieją, że jest bardziej prosto niż krzywo.
    Anula
     
    Anulo!
    Ale ci zazdroszczę tych targów! U mnie w domu  szpital prawie dwa miesiące.Badania, lekarze ,wyniki i następne badania...Pisz  i studiuj!MU
    p.s."Trzynaste piorko Eufemii " to ukochana książka Mateusza z dziecinstwa.Może jak mu powiem o tym , to zacznie zdrowiec!MU 

    Franek, Weronika i Mateusz.Wszyscy przeszli przez "Trzynaste piórko Eufemii"!

    21 maja 2006

     

    I droga, i kochana Pani Magdo!
     (Zadnego z przymiotnikow ominac sie nie da.)

     Zamiast wstepu, powinna tu byc dluga lista podziekowan. Juz Pani wie za
    > co!
     Poznawalam Pania dotychczas przez Jej piosenki.Teraz, kiedy poranki
     przyszlo mi spedzac przy komputerze, natrafilam na Pani strone.I tak kazdy
     dzien zaczynam od czytania wierszy z Antologii.Zamieszczenie tych, a nie
     innych strofek, cieple komentarze znow mi troche przyblizaja portret MU.
     Gwaltownie zrodzila sie tez we mnie decyzja, ktorej nie chce przemysliwac,
     bo niewatpliwie sie wycofam.Tym bardziej, ze to taki czas, kiedy kladzie
     sobie Pani na twarz lecznicze oklady ze slonca...Jak mi przerywac ten
     blogostan?...
     Ech, Pani Magdo, woz albo przewoz, Hades albo MU...
     Chcialabym,zeby przeczytala Pani moje rymowanki. Bardzo chcialabym.I
     bardzo prosze.Kiedy bedzie czas ku temu, jesli juz nie ochota.Nie prosze
     jako pierwsza i nie jako ostatnia,wiec mnie to osmiela.
     W pisaniu mialam 10letnia przerwe,bo bylam na wylacznych uslugach
     Melpomeny.Teraz, kiedy nie moge sie dla niej zatracic tak entuzjastycznie,
     jakbym chciala, powrocilam do pisania.Forma bardzo sie zmienila;bedac
     nastolatka pisalam bialym wierszem(i nawet, ku wielkiej radosci mlodego
     serca mego, dwukrotnie zostalam laureatka konkursu poetyckiego).Z tym
     dzisiejszym pisaniem nie bardzo wiem, gdzie sie podziac...Wydaje sie takie
     "nieprzystosowane do zycia konkursowego".Marzy mi sie po cichutku,
     zeby niektore wiersze zabrzmialy piosenka...Gdybym byla "aktorka
     spiewajaca", pewnie bym zaryzykowala,na wlasnej skorze przekonujac sie,
     czy bylo warto.ale nie potrafie spiewac.
     Chcialabym Pani wyslac wszystko, co mam, ale - bez obawy - zachowam nieco
     taktu, choc bedzie trudno mi dokonac selekcji.Chyba bede ciagnac
     losy...Rymowanki sa i smutne, i wesole, bo i ja taka jestem.Sa tez bajki,
     korci, zeby dolaczyc.
     Jesli inne rzeczy nie dokucza w czytaniu, na pewno dokuczy czcionka.
     Jestem chwilowo w Londynie, gdzie niebo wciaz marszczy sie chmura i
    > cierpie na brak polskich literek z ogonkami...
     Juz sie zegnam i nie zaslaniam slonca.
     Scigajaca sie z Pani wielbicielami w przesylaniu dobrych zyczen
     Ula Gotowicka

                           GROSZKI

     

    Sukienka w groszki, w groszki ponczoszki

    Wlosy zwiazuja wstazki tez w groszki

    Jesli nie mozesz sprostac tej modzie

    Napewno znajdziesz groszek w ogrodzie

    Zielen w odcieniu bardzo twarzowym

    Nie mowiac o walorze smakowym

    Ci, co szczegolnie gustuja w groszku

    Nawet go z ubran zjedli po troszku

    Teraz zaczeli motyle lapac

    Zeby im groszki ze skrzydel zdrapac

    Muchomor sam im dawal swe groszki

    Lecz je wypluli – tak byly gorzkie

    A to, co wypluli wtedy wlasnie

    Upadlo tam, gdzie teraz pieprz rosnie

    Pieprz pikantniejszy jest od papryki

    Kto je go duzo, ten ma pieprzyki

    Pieprzyk wyglada jak czarny groszek

    Jak grosz na szczescie groszek ten nosze

     

     

    piosenka mlodocianej prostytutki                         

           zawieszal slady szminki na koszuli

          i wdychal jedwab moich ponczoch

          nie mowil nigdy o milosci -

          dobrze wiedzial ze kochac mnie nie wolno

     

          bral mnie zeby uciszyc wycie ciala

          i sen miec twardy jak moneta

          nienawidzilam - i kochalam

          czy tak mamo jak dorosla kobieta?

     

          ten pierwszy raz tylko bedzie bolalo

          mowilas: jak w dziecinstwie zastrzyk

          klamalas a teraz na cialo

          tak dziwnie mamo dusza patrzy

     

          jak wytlumaczyc jej ze ciezko bylo

          zes wycierala lzy ukradkiem

          a moze to sie mamo snilo

          i jutro na wies pojade znow z dziadkiem

     

          bedziemy chodzic po lesie zielonym

          gdzie liscie cenne jak banknoty

          nazbieram ci ich cala torbe

          zobaczysz, skoncza sie nasze klopoty

     

          dziadek opowie bajke ze jest Bogiem

          i butem o grzyba zahaczy

          bedziemy smiac sie cala droge

          az cialu dusza przebaczy

     

    Wariacja  szekspirowska

     

     

     

    Jaka szkoda, ze ona nie wie

    Jaka szkoda, ze sie nie dowie

    Ze w rodzinnym miasteczku Tczewie

    Mieszka zywy jej sen spod powiek

     

    Kolor oczu ma inny moze

    Moze inny ksztalt nosa, ucha

    Sluchaj, dzieweczko...Moj Boze,

    Jaka szkoda, ze ona nie slucha

     

    Czy spotkala go razy dziewiec

    Czy raz tylko? – tego nie powiem

    W kazdym razie nic o tym nie wie

    Jaka szkoda, ze sie nie dowie

     

    Jedno pewne – panie, panowie! –

                                                                Odwrocila sie kiedys w gniewie

    Gdy chcial w barze wypic jej zdrowie

    Ale ona nic o tym nie wie!

     

    Autobusem jednym jechali

    I byl tlok – ktos pchnal ja na niego

    Nie rozkwitla zielen pod rzesa

    Na nieszczescie dla niej, dla niego

     

    On szedl za nia, kwitly jasminy

    Ona w ich stroila sie wonie

    On chcial rwac je dla tej dziewczyny

    Ona nigdy sie o tym nie dowie…

     

    Smutna Julia – wciaz na balkonie

    Ciemnosc nocy na kurzych lapach

    Wkrotce zacznie znaczyc jej skronie

    Mija noc. I mijaja lata...

     

    Jaka szkoda, ze ona nie wie

    Jaka szkoda, ze sie nie dowie

    Nie ma gwiazd na pochmurnym niebie

    W oczach nosza je kochankowie

     

     

                                                                Jaka szkoda, ze ona nie wie

    Moze lepiej ze sie nie dowie

    W swoim lozku jak w grobie drzemie

    Piasek lez sypie sie spod powiek…

     

                                       piosenka  niepelnosprawnej

     

     

          ja nie wyroslam z wozka

          pytanie ciazy w niemych ustach:

          dlaczego by nie ukolysac

          na wieki wiekow mnie

     

          ja nie wyroslam z wozka

          mala syrenka w rybich luskach

          zaden Andersen nie napisze o mnie

          nie znam milosci znam zly los

     

          chce dotknac tej milosci

          swiatlosci i ciemnosci

          niech bym  postradac miala wszystkie zmysly

          gdy juz stracilam pare nog

     

          ja nie wyroslam z wozka

          choc ludzi pelno - pustka

          wciaz obce rece decyduja

          w jakiej pozycji sny mam snic

     

          a kiedy wreszcie zasne

          snic bede piekne basnie

          syreni spiew ukoi mnie

          ze luska spada zawsze w snie

     

          a wtedy zbiegne z wozka

          by ciemnosc swiatlem muskac

          Latarnik Morski da mi znak

          ze oczekuje mnie

     

     



     Smutno wesoła kobieto z Londynu, ktora byłaś 10 lat na wylącznych
     uslugach Melpomeny a teraz chciałabyś mi wysłać wszystko co masz -
     czcionką , która dokuczy!
    1.Przepraszam  że długo musiałaś czekać ,ale chcialam wykroic tyle czasu ,
    aby je dokladnie przeczytać.
    2.Te rymowanki sa nierówne.Jakieś ładne zdanie obok zupelnie nieudanego.
    3.Groszki we wszystkim  dobry pomysl,ale jedne drugim nie dorastają do
    pięt,a juz ta młodociana  prostytutka ,ktorą on brał żeby uciszyc wycie
    ciała i sen mieć twardy jak moneta  ...gdyby nie miała takiego dobrego
    dziadka byłoby z nią marnie...
    4.Nie jest dobrze jak wiersz  bardziej śmieszy niz wzrusza...
    5.Ale wzrusza na przykład "ja nie wyrosłam z wózka"... to znaczy mnie
    wzrusza.
    6.Na razie nie wysyłaj mi bajek ani wierszy, bo ja nie mam czasu tego
    czytać.Ale pozdrawiam bardzo serdecznie.MU

     

     

    Witam serdecznie,
     
    Chciałam  przekazać Pani szczegóły dotyczące podjętej przez nas akcji
    charytatywnej,  i poprosić o wsparcie naszej licytacji
    jakimś przedmiotem z dedykacją i autografem.
     
    Akcje podjęliśmy dla Ani  i naszej przyjaciółki, która jest jej nauczycielką.
     
    Ania Trzcionki jest uczennicą III L.O im. C.K.Norwida w
    Będzinie.Od dłuższego czasu walczy z nowotworem kości.
    Jest po amputacji  nogi i czeka na zaopatrzenie w stałą protezę.
    Do tego dochodzi długa  rehabilitacja.Wszystko to wymaga ogromnych kosztów
    ( sama proteza to 30 tys.zł). Ponieważ rodzina nie jest w stanie zebrać wymaganej kwoty,
    jako szkoła postanowiliśmy wszelkimi siłami pomóc w zbieraniu tych pieniędzy.
    między innymi:
    zorganizowaliśmy 2 dyskoteki,
    zbiórkę wśród nauczycieli i uczniów,
    odbył się  pokaz szermierki oraz aukcja płyt zespołów polskich.
    ING Bank Śląski zorganizował w Krakowie koncert  na  rzecz Ani.
     
    Nawiązujemy kontakty z firmami i osobami, które pragnęłyby włączyć się w naszą akcję.
     
    6 czerwca w Katowicach odbędzie się licytacja, z której dochód zostanie przekazany na konto Ani .
    W organizacji  licytacji wspierają  nas :
    Teatr Korez w Katowicach  z prowadzącym imprezę dyrektorem Mirosławem Neinertem,
    Formacja Mumio, która przekazała na licytację  swojego Wiktora,
    Kazimierz Kutz przekazał  swoją książkę  z dedykacją.
     
     
    W zbieraniu pieniędzy pomaga nam FUNDACJA SPEŁNIONYCH MARZEŃ, która  utworzyła
    konto w ING BANK ŚLĄSKI NR52105010251000002268440571 z dopiskiem DLA ANI TRZCIONKI.
     
     
     
     
     
    Mamy szczerą  nadzieję, że uda nam się pomóc Ani.
    Myślę, że warto czynić dobro, bo życie jest takie krótkie..
     
     
    Dziękuję za zainteresowanie
     
     
     
     
    Iza Bliźniuk  
    nauczycielka Ani
    tel.kont. 607639136      
    tel.III L.O. 032 2674547
    ul.Kniewskiego 2/10
    42-500 Będzin
     
    Ilona Niesler
    Katowice
    ul. Świdnicka 19/58
    kom. 692 470 832
     
    Ja wam coś wyslę,a list zamieszczam na stronie-może pomoże ktoś jeszcze?MU

     

    Pani Magdo
     Z bólem serca donoszę, że nie dojechałam w sobotę na Saską Kępę. Tak się
     cieszyłam na ten wyjazd, że w czwartek o godzinie 22,00 zamiast smażonej
     kiełbasy, na którą miałam chęć, zjadłam serek z grudkami, bo stwierdziłam,
     że jest lżej strawny, a po kiełbasie jeszcze się rozchoruję... I co?? I
     się rozchorowałam po tym serku tak jak nigdy po żadnej kiełbasie nawet
     popijanej mlekiem. Dwa dni trzymała mnie gorączka ponad 39,0, a pani dr
     powiedziała, że jak nie będę pić to zobaczymy się w szpitalu.
     Skończyło się prawie na przyjeździe pogotowia, bo nie miałam siły z łóżka
     wstać. Sobotę spędziłam leżąc z gorączką i wyobrażałam sobie co dzieje się
     właśnie na Saskiej Kępie. Mama mnie pocieszała, że może za rok znowu
     będzie zorganizowana podobna impreza to pojadę...
     Po czterech dniach ustąpiły objawy chorobowe. Przez te 4 dni nic nie
     jadłam i schudłam, a właściwie straciłam gdzieś 4 kg. Pierwszym posiłkiem,
     zjedzonym przeze mnie (ku rozpaczy mamy:) była oczywiście kiełbasa
     smażona. Dziś już jest dobrze, bo jem wszystko choć malutko (żołądek mam
     chyba wielkości naparstka). Jestem jeszcze trochę osłabiona, a jutro
     zaliczenie z koszykówki i Pan już mi nie przepuści. Ale co tam, będę wolno
     biegać.
     Pani Magdo, jeszcze jedno na koniec. Czy orientuje się Pani, gdzie i od
     kiedy można kupować bilety na Pani koncert 4 czerwca?? Jeśli tylko
     załatwię sobie nocleg postaram się przyjechać.


     Pozdrawiam serdecznie
     Kasia K.

    Kasiu K!

    1. 4kg mniej i żołądek wielkości naparstka...jak nazywal sie ten serek?
    2. Za  rok także coś będzie w maju na Saskiej Kępie.Tak obiecują władze
    miasta.
    3.Ma nadzieję że zaliczyłas koszykówkę .
    4.Chyba wstęp jest wolny , bo to jest z okazji wyborów 4 czerwca 1989 roku i
    dni pięknego słowa czy coś w podobie...dowiem sie .
    5.Przyjedź na czczo.Pozdrawiam mamę , ciebie i pana od koszykowki.MU
     

    Droga Pani Magdo
    To są zdjęcia, które już raz wysyłałam, mam nadzieję, że teraz będzie mogła
    Pani je obejrzeć. Bardzo bym prosiła o ocenę tych zdjęć, Pani zdanie będzie
    dla mnie bardzo cenne, życzę miłego oglądania. Niestety na razie będę miała
    przerwę w robieniu zdjęć gdyż zepsuł mi się aparat, bardzo nad tym ubolewam,
    bez aparatu czuję się jak bez zegarka
    Pozdrawiam
    Maria Rutkowska

    P.S. 12 czerwca też będę na karaoke, śpiew i fotografia to moje dwie pasje

    Pani Mario!

    1.ja te zdjecia juz widziałam i wysylalam na strone,ale sie nie
    wyświetliły.Robimy drugie podejscie .
    2. Ja bez aparatu czuje sie duzo gorzej niz bez zegarka, bo nie chodzę" w
    zegarku ".
    3.12-go zapraszam serdecznie!MU

     

     

    Witam Pani Magdo!
    Z tej strony Sebastian Steranka,ten od piosenki TUŻ OBOK.Dziękuję za szybką
    odpowiedź.Rzeczywiście "biedna ta moja bohaterka",jednak nie rozwiała Pani
    nurtującej mnie wątpliwości, czy przez to że biedna powinna o tym śpiewać,
    czy lepiej nie?
    Dzisiaj załączam piosenkę, którą napisałem z myślą o kabarecie.Pozdrawiam i
    również proszę o ocenę.

      ŻYCIE PRZEGRANE W KARTY

    Chłopca kochałam uroczego
    Nad wszelką miarę przystojnego
    I gest on miał i takt i szyk
    I tak jak zjawił się tak znikł!

    Ref:
    Dzisiaj już wiem, że to nie żarty
    Życie przegrałam chyba w karty
    Rozdania poszły dwa nie tak
    I jak ja teraz mam żyć, jak?

    Zabiegał o mnie był biznesmen
    Kwiaty kupował, stawiał lody
    Lecz tak jak auta, garnitury
    Tak szybko ja też wyszłam z mody!

    Wydać się mogłam i za posła
    Głosował za mną jego klub
    Lecz gdym go w fraku zobaczyła
    Komedia byłaby nie ślub!

    Podrywał kiedyś mnie też aktor
    Gadane szelma miał, że hoo
    Lecz jaka byłaby z nas para
    Gdy drań kochanek miał ze sto!

    Ref.2:
    I chociaż wiem, że to nie żarty
    Znów życie chętnie przegram w karty
    Gdy los da szansę, maleńki znak
    Bo tylko tak żyć umiem, tak.

    Nad wszelką miarę pracowity panie Sebastianie Steranko!

    Najbardziej podoba mi sie w tym tekscie to, że nasza bohaterka , masochistka
    i hazardzistka, używa mojego ukochanego czasu : "zabiegał o mnie był"
    biznesmen...to wszystko zależy od tego do jakiego stopnia zdolna artystka
    wykona tę piosenke...czy będzie miala odpowiedni dystans do swoich
    niepowodzeń. I lepiej gdyby go zobaczyła we fraku.Pozdrawiam serdecznieMU

     

    "Białe koszule na sznurze schły"?? A ja byłam pewna, że to Biała Bluzka czeka, aż ktoś ją założy i pójdzie wreszcie zapłacić za gaz, odebrać indeks, załatwić zaświadczenie...
    Koszula, Bluzka- nieważne, Właścicielka ta sama.
     
    Dziś noc pisarska... czyli nadrabiamy aby oddać kolejny Brakujący Kawałek.Tylko nie widać nawet dali.
     
    Anula- bez kawałka
     
    Ps0.Zjadłam daktyle  i mam wyrzuty, że aż tyle...
    Ps1. Czy w perspektywie jest słońce? Jak się wydaje Drugiej Stronie?
     
    Pracowita studentko Anulo!
     
    1. Cieszy  mnie że sie uczysz !Kawałek po kawałku i zbierze sie kawal dobrej roboty.
    2.Daktyle nie tuczą .Tak bardzo .
    3.Wczoraj burza i deszcz, dzisiaj deszcz i wicher.ale juz za chmurami słońce.SŁOŃCE.
    4.Pisz i zaliczaj !!!!!!!!!!!!!!!MU

    dla piszącej Anuli-Markotny na spacerze po wczorajszej burzy

    i niebo po burzy

     

    Kochana MU!

              Ostatnio brałam udział w niecodziennym pokazie mody jako "modelka".

    Pokaz mody odbywał się w olsztyńskim BWA i było pięknie."Modelkami" były panie w różnym wieku, które to kupiły kiedyś jakąś kreację projektantki i artystki pani Marii Jolanty Mierzejewskiej. Oczywiście przed pokazem wielki zgiełk szum, bieganina, bo to w końcu trzydzieści pań prezentowało ubiory. A żadna nie jest profesjonalną modelką. To nawet lepiej, bo wszystkie kobiety były naturalne i raczej na luzie. Cudnie wyglądały, tak baśniowo po prostu doskonale. Niektóre z pączka zamieniły się w kwiat, inne z Kopciuszka w księżniczkę, a wszystko dzięki boskim kreacjom pani Joli. Każda z „modelek” poruszała się z gracją i lekkością, tak zwiewnie. Sam klimat i muzyka, oraz przybyli tłumnie goście sprawiło, że na chwile znalazłam się w innym świecie. Pani Emila, która wszystko koordynowała, miała z nami czasem niewesoło, ale przetrzymała nasze fochy i przekrzykiwania. Również dzięki niej wszystko tak świetnie się udało. Pani Jola to artystka z klasą, ma niesamowite pomysły i styl. Jej ciuchy to nie jakaś tandetna masowa produkcja, ale piękne i oryginalne ubiory. Jak zeszłam ze sceny, to wydawało mi się, że ludzie oglądający pokaz, są jakoś tak okropnie ubrani. Po pokazie był poczęstunek i wino. Szkoda, że już po wszystkim, bajka się skończyła i niestety trzeba wrócić do rzeczywistości.Niesamowite przeżycie!

    A teraz się trochę pochwalę.Mój zespół Ludzie Deszczu dla , którego piszę teksty piosenek zajął trzecie miejsce XII na festiwalu „POETYCKO - MUZYCZNA BITWA POD GORLICAMI”! To dla nas ogromny sukces, zważywszy na to,że działamy dopiero od listopada 2005 i to nasz pierwszy festiwal. Miło jest usłyszeć tyle pochwał, ciepłych słów i to od samego pana Czyżykiewicza. Chyba niedługo eliminacje do festiwalu piosenek Agnieszki Osieckiej, chciałam pojechać, ale tyle zajęć, praca, pisanie pracy dyplomowej, dosłownie całkowity brak czasu, może w przyszłym roku się uda startować, bardzo bym chciała.Cieszę się, że u mnie ciągle ruch, bo nuda mnie zwyczjnie nudzi. Pozdrawiam bardzo serdecznie i majowo Ania

     

    Aniu!

    1.Jak sam pan Czyżykiewicz pochwalil, to musiło być ładnie!

    2.Nigdy nie widziałam kreacji pani Joli,ale wierzę że nie było nudno>Pozdrawiam MU

     

    Pani MU!!!

         No to mam 18 lat...Jestem już "dorosła",ale jeszcze nie całkiem,bo wie
     Pani ja  na zawsze chcę zachować w sobie dziecko:).
    >   Pani MU-dziękuję ,że Pani jest ,ma Pani duże znaczenie w moim życiu.
     Jutro jadę do Warszawy i wybieram się na Powązki do...
     Agnieszki Osieckiej..
                18 letni Tramwajowy Człowiek....kiedy pisalam pierwszy raz
     bylam-14 czy 13 letnim tramwajowym człowiekiem:)

    Tramwajowy czlowieku!

    zachowuj w sobie dziecko jak długo sie da.Mnie sie udaje do tej pory i to
    mnie ratuje czasami.Pozdrawiam; mam nadzieje   że tam trafisz...MU

    dla tramwajowego czlowieka :Agnieszka z Mateuszem, Frankiem i Natanem Tenenbaumem ze Szwecji

     

    Pani Magdo jeszcze pozwolę sobie poniżej na krótki opis, jak to było z tymi naszymi "Spotkaniami z kulturą żydowską - My Blue".

     
    serdecznie pozdrawiam
    Anna
     
    p.s. A może da się Pani namówić na wcześniejszy przyjazd do nas - do Sopotu ?
     

    Andre Ochodlo i MY BLUE W SOPOCIE

      W zeszłym roku powstały„Spotkania z kulturą żydowską”, bo Andre Ochodlo marzył już o tym przez długi czas i chciał przygotować publiczność „Atelier” na Swoje nowe przedsięwzięcie. Chyba wiedział, że nie będzie tak łatwo, bo dziś stworzenie „festiwalu” (Andre nie lubi tego określenia) na wysokim poziomie artystycznym oznacza „pukanie do drzwi” wielu sponsorów.

    Andre Ochodlo: „Wymyśliłem ten tytuł - "Spotkania z kulturą żydowską" - by dać naszej widowni wyraźny sygnał, że robimy coś zupełnie innego niż dotychczas i jest to ściśle związane z kulturą żydowską. Pogranicze kultur: polskiej, niemieckiej i żydowskiej jest ściśle związane z naszą działalnością od początku działalności Atelier. Stwierdziłem, że dobrym pomysłem będzie stworzenie cyklu imprez, dzięki którym moglibyśmy zaprezentować artystów z sąsiednich krajów, którzy także działają w tej dziedzinie sztuki”  (fragment wywiadu udzielonego „Forum Żydów Polskich”)

    Była końcówka lata 2005 roku, a my już wtedy podjęliśmy decyzję, że życie nie może być wiecznym czekaniem na spełnione marzenie , nie można czekać w nieskończoność na „Międzynarodowe Spotkania”, które w mieście trzech kultur: polskiej, niemieckiej i żydowskiej dawno już powinny były się odbywać. Zresztą niesamowite jest to, że tę dość oczywistą prawdę odkrył dopiero Andre Ochodlo, najlepsza „wizytówka” Sopotu, bo tak jak to miasto przed wojną, tak on dziś łączy w Sobie te 3 kultury.

    Andre Ochodlo – zapewnia mocne wrażenia na scenie, ale mało kto wie, jaki jest poza nią. Wystarczy poserfować po Internecie, aby zebrać całkiem pokaźną bibliotekę recenzji napisanych przez ludzi, których urzekły koncerty, programy artystyczne wyreżyserowane przez Andre. Byłoby nudno czytać kolejną z nich, dlatego powiem Wam, jaki On jest, gdy gasną światła w teatrze „Atelier”. To określenie, które jako pierwsze przychodzi mi do głowy to „nieprzewidywalność”. W zeszłym roku, któregoś letniego wieczoru, po swoim recitalu „Shalom” , kompletnie zmęczony, wciągnął nas do wnętrza teatru, usiedliśmy na widowni i do pierwszej w nocy opracowywaliśmy program Międzynarodowych Spotkań z Kulturą Żydowską , które później nazwaliśmy „My Blue” –od koloru, który najczęściej pojawia się w symbolice żydowskiej.

    Od tamtej chwili rozpoczęły się starania o sponsorów, patronów medialnych. Kilkanaście tysięcy maili, wiele listów, spotkań, żeby móc zaprosić tych artystów, których występy zaplanowaliśmy podczas „My Blue”.

    Projekt „Międzynarodowych Spotkań z Kulturą Żydowską „My Blue” oglądał mój kolega ze studiów – Marcin Perzyna (m.in. współtwórca największego show tanecznego w Polsce „Opentańca”)i jego uznanie oraz podpowiedzi sprawiły, że dostaliśmy jeszcze większy „wiatr w plecy”.

    We wrześniu pojechaliśmy z Andre na koncert „The Cracow Klezmer Band” do Nowego Portu. Stał, słuchał i w kilka minut podjął decyzję, że Jarek Bester wraz z zespołem musi wystąpić na „My Blue”.

    Ta jego nieprzewidywalność świetnie łączyła się z „tolerancją” wobec naszych propozycji. Wielokrotnie akceptował nasze rozwiązania. Między innymi udało nam się skłonić Andre do „wyprowadzenia” teatru na kilka dni trwania „My Blue” do ogrodów Muzeum Sopotu. Chyba zauważył w nas jakąś pasję (do dzisiaj nie potrafię wytłumaczyć, skąd się to u nas bierze), to, że łyknęliśmy „bakcyla” teatru, bo nie protestował.

    Teraz , jak to Państwo przeczytacie, to okaże się , że przygotowywanie festiwalu, to sielanka. A to nieprawda, gdyż podczas nerwów towarzyszących organizowaniu poszczególnych występów, wystaw itd. ujawniały się często nasze gorsze strony osobowości. Przeżyliśmy więc kilka małych wojen, ucząc się siebie, a to, że nikt nikogo nie zabił i wszyscy mają się dobrze, zobaczycie Państwo podczas „My Blue”.

    Andre często wyjeżdżał na koncerty i wtedy wiedzieliśmy, że lepiej przed występami go nie niepokoić pytania związanymi z „My Blue”, chociaż, kto by tam się bał. Raczej chodziło nam o szacunek dla tego, co robi, co tworzy. Jednak długo ciszy na odległość nie wytrzymywaliśmy i sms-y krążyły pomiędzy Polską i Austrią lub Węgrami.

    Andre Ochodlo: „Muszę wyjeżdżać, muszę spotykać ludzi z innych krajów, reprezentujących inne dziedziny sztuki. To mnie napędza i inspiruje. Teraz pracowałem z najlepszymi jazzmanami z Austrii, sam nie będąc jazzmanem, sam bym się wahał nawet nazywać siebie muzykiem. Jestem raczej interpretatorem, szansonierem. Praca z takimi ludźmi jest dla mnie niezwykle energetycznym przeżyciem. Świadomość, że mogę zrobić jeszcze więcej, inaczej, rozwijać się, dotykać innych oceanów artystycznych jest dla mnie niebywale ważna. Inspiracją jest także inna kultura, język. Podobne przeżycia towarzyszyły mi podczas pracy z muzykami z Mińska, The Minsk Klezmer Band - ludźmi z innej części Europy, o innym bagażu doświadczeń i historii, innej mentalności, tak odmiennej od mentalności np. młodych jazzmanów z Wiednia. Dla Białorusinów my jesteśmy już Zachodem i to ich inspiruje, nas natomiast pociąga ich wrażliwość, pracowitość, geniusz w opanowaniu gry na instrumencie. Właśnie dzięki takiej współpracy i takim projektom mam to szczęście, że mogę pracować z wybitnymi muzykami i wyjątkowymi ludźmi”.

    Oprac: Anna Stasierska

     

    Pani Aniu!

    Ale Agnieszka by sie cieszyła!!!Pozdrawiam was serdecznie bardzoMU

    p.s. Sprawdzałam- nie moge wcześniej przyjechać .

     

    Krew na sultannie

     

    Na Placu swietego Piotra

    Judasz czekal na Ciebie

    Tak jak przy wspolnej wieczerzy

    Chrystusa apostol zawiedzie

    Zbrodnia wystraszy garlice

    Na Niebie lune wypali

    Pieklo otworzy brame

    Dla wszystkich pacholkow moskali

    Karol Wojtyla!

    Ty odnowiles Polska flage!

    Krew wlasna na nia rozlales

    Twoj Narod tylko lzami ja zmoczyl

    Dzis zmartwychstala!

    Przez Twoje cierpienia i Boska odwage

    Ta wielka pieczec z rozdartej rany

    To wiara,nadzieja ktora nam dales

    Nie bojcie sie!

    Tak do nas wolales!

    Karol!

    Papiezu narodow!

    A nam tylko ojcze z rana otwarta

    Prowadz swe plemie droga krzyzowa

    Zroszona krwia przez ciernie ciemnoty

    Prowadz!

    Nawet z zaswiatow!

    Pokazuj ludzkosci cnoty.

     

    Marek Jasinski

    5.14.2006

    Wiersz ten dedykuje dla Polskich Matek,ktore zarliwa modlitwa przyczynily sie do odzyskania wolnosci.

     

    Nie zabijaj!

    Kazdy kto uderza w Rzymsko-katolicki kosciol,powtarza zbrodniczy zamach na Papieza,Karola Wojtyle.

    Pierwszego po Bogu,Nauczyciela Biblijnych prawd,najwiekszego Polaka w historii swiata.

    Rocznica hanby

     
    W dowod pamieci o pani i tej smutnej chwili.
    Marek Jasinski
    Szczesc Boze

     

    Pielgrzym

     

    Z pokory i przebaczenia powstaje czlowiek

    Co swoja misja w Papieza sie przemienia

    Pierwszy po Bogu!

    A najwiekszy wsrod ludzi

    Niestrudzony w swietej pracy

    Uporem,nauka,szacunek budzi

    Swiat przemierza,Chrystusa przedstawia

    Buduje ludzi,narody poprawia

    Dotyka sercem jak skarbem nadziei

    Kaplan z Rzymu,misjonarz Niebieski!

    Karol Wojtyla!

    Nie odchodz od nas!

    Poslanniku Boga z darem pojednania

    Zostan!

    Nauczaj tych z sercem Nerona!

    Czlowieku ludzkosci!

    Prawdo Nieskalana!

     

    Marek Jasinski

    kwiecien.01.2005 rok

     

     Moj smutny pacierz w przeddzien rozstania

    Wielka radosc!Gdyz On spotka Pana

    Czekaj na nas!

    Prosze!

    Przyjde!

     

    Panie Marku!
     
    dziękuje za pamięc . I pozdrawiam MU

     

    Pani Magdo, bylam tez w Sri Lance nad morzem , kolo Beruwela, tam juz prawie nie ma sladu po tsunami, ludnosc bardzo liczy na turystow. Prawie wszystkie hotele potracily partery , teraz nie ma po tym sladu.
    Po tej katastrofie liczba odwiedzajacych wyspe zdecydowanie sie zmniejszyla; poza tym sytuacja polityczna tez nie jest najprostsza. Negocjacje miedzy Tamulami i Sengalami trwaja, co nie przeszkadza, ze w czasie naszego pobytu w Colombo wysadzono w powietrze statek z 50 Sengalami, ktorzy chcieli podlozyc dynamit na promie, gdzie mogloby byc kilkaset ofiar ....
    W Colombo sa miejsca, gdzie ma sie wrazenie, ze to prawie wojna, pozycje snajperow, worki z piaskiem, ulice nieprzejezdne albo wrecz z zakazem poruszania sie po nich nawet pieszo, a poza tym zycie kwitnie !
    Albo oni sie do tego przyzwyczaili albo zycie jest silniejsze nad wszelkie ewentualne niebezpieczenstwa ?!
     
    A taki widok mialam co swit kolo Kandy.
    Pewnie zanudzam Pania, przepraszam ale kraj naprawde wart zobaczenia !
    Gdyby sie Pani tam wybierala, to musi sie Pani uzbroic w cierpliwosc bowiem drogi maja naprawde zle; a i sposob prowadzenia swoisty, adrenaline wydziela sie w nadmiarze. Wypadkow tym niemniej wiele nie widzialam, jedynie jakies stluczki, co jest swoistym cudem biorac pod uwage jak jezdza.
    Przesylam  Pani serdecznosci ; Milym Paniom rowniez; a Dino przyjaznie macha lapa w kierunku Lyzwy !
     
     
    Ewa
     
    Pani Ewo!
     
    1.Wlaściwie trudno teraz znaleźć spokojne miejsce na świecie.
    2.Ma pani racje,że chęc życia jest silniejsza... ponad to wszystko złe.
    3.W Indiach to samo.Na drogach szaleństwo ,nieodpowiedzialność, brak wyobraźni,a wypadków JAK NA TO CO SIĘ TAM DZIEJE -niewiele.
    4.Może i wybiorę sie tam do jakiegos hotelu bez parteru,kto wie?
    5. Łyżwa dziekuje za pozdrowienia !MU  

     

    dla pani Ewy- samochód w Indiach "na dowolnie wybranym boku".Nasz dzielny kierowca(dzięku ktoremu zyjemy) powiedział,że tamten kierowca musial zaszalec i jechać 70 - 80 km na godzinę...Tam dopuszczalna prędkość to 40 km /godz.
     

    COLLEGIUM MUSICU Uniwersytetu Warszawskiego

    ma przyjemność zaprosić na koncert z cyklu

    Goście Jubileuszu

    w ramach Sezonu Jubileuszowego 10-lecia naszego chóru

    pod patronatem Jej Magnificencji Pani Rektor UW prof. Katarzyny Chałasińskiej-Macukow

     

     w którym wystąpi

     

    Chór Uniwersytetu Humboldta w Berlinie

    pod dyrekcją Petera Vagtsa

     

    prezentując utwory

    Bacha, Schütza, Mendelssohna, Brucknera, Brahmsa, Ivesa, Kodály'a.

     

     

    Koncert odbędzie się

    27 maja 2006 r. (sobota) o 19.00

    w Kościele Ewangelicko-Reformowanym w Warszawie

    Al. Solidarności 74

     

    WSTĘP WOLNY

     

    GORĄCO ZAPRASZAMY!!!

     

    18 maja 2006

     

    Konkurs:

    Kto to jest?

    nadesłała  ś

     

    I jeszcze fotorelacja z Francuskiej :

     

     

    Pani Magdo lubi Pani Indie, a ja tu pani posylam zdjecia ze Sri Lanki; tam jest podobnie, tylko nie tak biednie. Ludzie pracuja tez ciezko tylko nie ma takich , ktorzy przymieraja glodem. Jakby miala Pani kiedys okazje to goraco polecam.
    Te dwie panie ze zdjec pracuja na plantacji herbaty, pierwsza zbiera liscie, druga sortuje; ilez w nich elegancji !
     

     

    A tu zdjecie z "frontu dinowego", jezeli pamieta Pani jeszcze nowofunlanda ze schroniska - tak sie rozbestwil ! I co powiedzialaby mu cos Pani ? Osobiscie nie mam serca !
    przepraszam za styl iscie telegraficzny ale jestem w kompletnym jet lagu.
    Co nie przeszkadza, ze przesylam moc serdecznosci dla Pani i Milych Pan opiekujacych sie strona .
    Ewa
     
    Pani Ewo!
     
    1.ja nawet chcialam tam pojechać,ale bałam sie po tsunami...
    2.co ja bym mu powiedziała?!Moja Łyżwa tak robi codziennnie i czasami nam sie pozwala dosiąść.To jest  psi dom i ja takie lubię!
    3.Pozdrawiam serdecznie MU

    I Załoga pozdrawia!

     

    ak co roku, na Dzień Niezapominajki, wysyłam Pani te cudne kwiatki. Tym razem z Ogrodu Botanicznego w Powsinie. Fot. wiadomo :)) ś

     
    ś!
     
    dziękuję!MU

     

    Po sobotnim koncercie i lżej mi i ciężęj trochę...


    Witam serdecznie!
    Pozwolę sobie się przypomnieć - miałyśmy okazję się kiedyś spotkać w Radiu
    TOK Fm, przy okazji promocji Galerii Potworów, w audycji Ewy Podolskiej.

    Byłam w sobotę z Wami cały dzień. Koncert był doskonały, atmosfera, jak i
    ulica - Francuska, a Agnieszka wszechobecna. Wszystko było przepiękne i
    bardzo wzruszające, nawet (a może zwłaszcza) normalne, ludzkie twarze
    uczestników pochodu.
    Te twarze tak strasznie rzadko się widuje na ulicach, a tak bardzo ich
    szkoda.

    Wieczorem oglądałam znów Zielono mi. Coraz mniej mi zielono, kiedy oglądam
    ten absolutny kanon polskiej kultury. Zastanawiam się czy i gdzie jest dla
    nas - popaprańców emocjonalnych - miejsce w dzisiejszym świecie.
    Smutno i ciężko robi mi się na sercu, zwłaszcza w kontekście IV RP.

    Pani Magdo! Dziękuję za wszystko i mam nadzieję, że się zobaczymy 4 czerwca.
    Znaczy - ja zobaczę Panią na pewnoJ
    W załączeniu kilka majowych zdjęć. (...)
    Pozdrawiam

    PS Doskonały pomysł wierszy Agnieszki na drzewach. I te koszule. Wiem, miały
    być białe koszule, co na drzewach schły, ale dla mnie był to jednoznaczny
    "Amor szmaciany"J
    Pozdrawiam:
    A.

    Proszę zwrócić uwagę, że chłopiec i Agnieszka dziwią się temu samemu:)
    Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję
    Agata
     



    A!

    dziękuję za zdjęcia!!!....MU

     

    Witam!
    > Dziekuje za opdowiedz.
    > A nie wiadmo jakie piosenki do wyboru beda w  lipcu .
    > Na karaoke w Teatrze Polonia?
    > Może ktoraś z piosenek,które wykonuje Pani Krystyna Janda?
    > Na karaoke w Teatrze Polonia?
    > Pozdrawiam
    > Fan Teatru Polonia

    Fanie Teatru Polonia!

    10-go lipca:"Pod papugami"
                       "To była blondynka"
                       "Zachodni wiatr spienione goni fale"

    Zapraszam!

    p.s Krysia spiewala piosenki troche trudniejsze...

     

    Ostatnio.
    Uważniej patrzę na ręce.
    Poetom.
     
    Choć nie tylko.
    Na ręce.
    W oczy. Także.
    Na świat w ogóle obiektywu.
    Ciekawie inny.
     
    Dowodów wiele mam.
    Ale nie zaśmiecam.
    Skrzynki szanownej.
     
    TD
     

     
    TD!
     
    Ależ prosze zasmiecać...i trzymać sie ! MU


     

    niebo nad saską kępą

     

    Jak mam trzymać pion skoro nawet na niebie jakieś i-X-y... Ooojj...gloomy

     

    Gloomy!
    toche możesz pocierpieć i wracac do zycia!MU

     

    Jak było dnia 8 maja?

     

    Witam ciepło,

     

    Ciekawa jestem niezmiernie jak było tym razem , na drugim>wyjątkowym>majowym karaoke w Polonii? Bałam się , bałam i nie zgłosiłam się do uczestnictwa. Może strach stopnieje przed czerwcem. Mam wrażenie , ze tam dzieje się cos wspaniałego J

     Jak miło gdy Ktoś wpadnie na świetny pomysł, prawda?

     Już niedługo imieniny Magdaleny. Niech mi wolno będzie już teraz , konwaliowo złożyć życzenia…..póki nie zwiędnąJ

     Wszystkiego najlepszegoJ

    Monika

     Moniko!

    Było cudownie!!!ODWAŻ SIĘ!Za zyczenia juz dziekuje,ale ja naprawdę mam na imię Malgorzata...MU

     

    Droga Magdo Umel !!!
     Nie nie to nie jest pomyłka!!! Tak została Pani nazwana (a w zasadzie
     odczytana)przez młodszą siostrę mojej przyjaciółki - to z okładki płyty
     "wszystko skończone". Marta - bo tak ma na imię to słodkie dziewczę - nie
     delektuje się jeszcze "muzyką dorosłych" ale z pewnościa nie przechodzi
     obojętnie obok "Kołysanek utulanek". W prawdzie, jak sama mówi, nie jest
     do końca pewna czy pan Turnau to Pani mąż czy syn ...ale ta niewiedza nie  przeszkadza bo ładnie śpiewacie razem!
     No więc Droga Pani Umel!
     Obiecujemy - ja wraz ze starszą siostrą Martusi- zadbać o edukację
     muzyczną tego dziewczęcia.
     Tym samym bardzo się cieszymy na myśł o koncercie 4 czerwca i obecność swą
     zapowiadamy.
     Natalia z Gdańska plus Magda prawie z Gdańska czyli z Kolbud

     P.s. Koncertem (jak zawsze) się nagradzamy - nie wiem jeszcze jak Magda
     ale ja będę świętować napisaną magisterkę - więc już muszę ją dokończyć -
     taką wersję przyjełam i takiej się trzymam wbrew tej cudnej pogodzie za
     oknem , która kusi niemiłosiernie.

     Natalia niemiłosiernie wystawiana na pokuszenie
     _____________________________
     Natalia  Formela

    Natalio z Gdańska i Magdo z Kolbud !

    1.Grześ urodzil sie w 1967 roku,a ja w 1949...spokojnie mogłabym być jego
    mamą.
    2. To ja juz będę śpiewać dla kobiety, ktora napisalA PRACE I KAMIEŃ SPADŁ Z
    JEJ SERCA!
    3.Pozdrawiam serdecznie Martę- Magda Umel

    Grzegorz Turnau z kolegą -dla Marty

     

    Witam Pani Magdo !
     
    serdecznie zapraszam Panią, jak i tych Miłych Ludzi, którzy odwiedzają Pani stronę, do teatru "Atelier" na Międzynarodowe Spotkania z Kulturą Żydowską "MY BLUE", którę odbędą się w dniach od 23 lipca do 6 sierpnia.
     
    Zaczynamy koncertami w ogrodach Muzeum Sopotu. Wystąpi czeski zespół "Trombenik". Następnie pokaz slajdów przedstawiających dawny Sopot oraz historię "Atelier". Na koniec - Andre Ochodlo ze swoimi klezmerami w "Shalom".
     
    Program został umieszczony na stronie www.teatratelier.sopot.pl pod MY BLUE.
     
    serdecznie pozdrawiam
    Anna Stasierska
     
    Pani Anno!
    Dziekujemy bardzo>Może uda mi sie przyjechac dzień wcześniej, bo ja tam zaczynam prace chyba  7-go...MU
     

    dla wszystkich

     

    Droga Pani Magdo!

     Bardzo dziękuję za Pani ciepłą obecność

    w moich melancholiach, sobotach na Saskiej Kępie,

    w wyobraźni codziennej..

    Życzę Pani odwagi w dziwieniu się światem

    i w odkrywaniu Światów Innych Ludzi.

     

    I jeszcze coś dla równoWAGI.

    Dwie rzeczy mi się ostatnio przeplatają.

    Smutek nad niemocą Agnieszki Osieckiej i zdanie

    jednego młodego poety, że Warszawa to miejsce

    wyjątkowo mitotwórcze. Rzecz nie w tym, żeby na głos

    rozważać prywatne życia ludzi - poetów, artystów. 

    Chodzi raczej o umiar w prezentowaniu Ich jako ludzi

    magicznych, z pięknymi rodzicielami, wysmakowanymi

    rytuałami. To pogłębia rozdźwięk między rzeczywistością

    a fantazjami. Fantazjami tych artystów - porzuconych, samotnych

    dzieci - dorosłych.

    Cudem i niezwykłością jest sama codzienność. Wiedzą

    to ci, którzy pogodzili się ze sobą i pokochali stąpanie

    po ziemi. Marzenia są odwagą wyrażenia pragnień. Ale,

    mity to już co innego - są oddalaniem od samego siebie i świata.

    Dlatego Panią, w pewnym sensie strażniczkę wspomnień

    o Agnieszce Osieckiej, proszę o umiar. O zauważenie, ile

    pozytywnego może Jej prawdziwa historia dać ludziom.

    Widzę to jako niezwykłą szansę.

     Jeśli nie dało się tu wszystkiego powiedzieć, liczę - jak zwykle -

    na Pani wrażliwość.

     Pozdrawiam serdecznie Panią i Pani Bliskich,

    życząc pięknego maja!

    Dorota

     Pani Doroto!
    Staram sie zachowywać umiar...pozdrawiam MU

     

    Szanowna Pani Magdo,
    Zwracam się do Pani z nietypową prośbą, od wielu lat zbieram autografy i
    mogę się już pochwalić sporym zbiorem fotografii z podpisami sławnych osób
    ze świata polityki, sportu, filmu, teatru czy książki. Posiadanie zdjęcia z
    Pani podpisem sprawiłoby mi wiele radości i zwiększyłoby moją już nie małą
    kolekcje. Mam nadzieje, że prośbą moją nie sprawiam zbyt wiele kłopotów.
    Pozdrawiam życząc wielu sukcesów.
    Łukasz Pruszak
    Ul. Bukowa 21
    83-250 Skarszewy

    Serdecznie pozdrawiam pana Łukasza Pruszaka z ulicy Bukowej 21 w
    Skarszewach.Zamiast autografu(mam daleko na pocztę) wysylam zdjęcie-MU

    dla pana Łukasza-fot Krystyna Janda

    Droga Pani MU!
    Nareszcie zakwitly jabłonie.U nas w górach jak zwykle spóżnione, ale jakie piękne. Pod moim oknem jabłoń i bez pysznią się swoimi kwiatami i świergolą ptaki, aż chce się żyć (no, oczywiście poza dniami, w których nie chce się żyć). Kolejny raz tracę te piękne chwile gdy za moim oknem kipi wiosna i siedzę w szkole, bo matura właśnie osiąga półmetek. O 5.00 trzeba być już w szkole, bo przywożą arkusze egzaminacyjne, a potem do wieczora jest co robić, arkusze zabierają po 17.00. To i tak postęp, bo w zeszłym roku musiałam być już o 4.00, a ja niestety należę do sów i o tej porze to ja się mogę kłaść spać, a nie wstawać. Na szczęście dziś ostatni egzamin pisemny w mojej szkole. Od jutra egzaminy ustne, które zaczynamy o przyzwoitej godzinie 8.00 i tak już do końca maja. Najpiękniejszy miesiąc w roku mija obok mnie i nie zdążę się nim zachwycić. Dobrze, że chociaż moja jabłoń pod oknem przypomina mi jak cudnie w przyrodzie o tej porze roku.
    Słyszałam, że u Pani na karaoke też zakwitły jabłonie i było wspaniale. Moja "krakowska" córka Anna opowiadała mi o wspaniałym wieczorze. Jakiś czas temu zachęciłam ją do odwiedzin na Pani  stronie, a ostatnio namówiłam na karaoke i chyba z niezłym skutkiem. Podesłałam też na stronkę Michała. Dlaczego Załoga nie wykorzysta jego zdolności i umiejętności? Może wtedy znikną wpisy, że załodze się nie otwiera. Pozdrawiam jabłoniowo i niezapominajkowo (zdjęcia w załączniku i mam nadzieję, że Załodze się otworzą).  GK
     
    Pani Grażyno!
     
    1.Ja także mam nadzieję .Załodze dochodzi jeszcze jedna załogantka.Nie wiem dlaczego nie skorzystały z pomocy pana Michala...
    2.) 5-tej rano?!Biedna pani ,oj biedna!!!U mnie jablonka ,grusza,śliwa, czeresnia i wiśnia juz po cudownych białych płatkach.I urodziły sie szpaki ,z ktorymi będę walczyc o czereśnie.W ogrodzie  jest teraz tak pieknie,że można zwariować ze szczęscia! 
    3.Życvzę pani i uczniom,żeby wszyscy zdali!!!MU

    dla pani Grażyny- juz po białych platkach

    Załoga nie skorzystała bo z załogą się ciężko pracuje i nie chciała narażać... ale pomoc techniczna nadeszła więc lada chwila będzie się otwierało wszystko... W imieniu załogi przepraszam!

     



    Chwalę się bratankiem...

    no bo i jest sie czym pochwalić!MU

     

     

    15 maja 006

    Jak się Pani podobał film Hi-way ??? Kabaretowo-reklamowe MUMIO
    > uwielbiam, ale jak z nimi filmowo??? całusy KŚP

    KŚP!

    Jak  na film zrobiony przez ludzi , ktorych nikt nigdy nie uczyl jak sie
    robi filmy - bardzo!Następny będzie jeszcze lepszy.Ja ich uwielbiam i nic na
    to nie poradzę.Ktos powiedzial mi na premierze,  że oni mu się "przejedli"
    przez te reklamy...a ja tych reklam prawie nie widzialam , bo rzadko oglądam
    telewizje.MUMIO to jest moja juz długa, ponad dziesiecioletnia milość.MU

    Mumio  u mnie na tarasie

     

    Dzień dobry
    Oglądałam Pani zdjęcia na stronie, bardzo mi się spodobały i postanowiłam podzielić się z Panią swoimi. Są to przede wszystkim zdjęcia z koncertu na Saskiej Kępie, ale również z karaoke i jeszcze most poniatowskiego z innej strony.Zdjęcia będą w kilku turach, inaczej się nie da.
    Maria Rutkowska
     
    Dziękujemy bardzo!!!I pozdrawiamyMU
    Zdjęcia niestety u Załogi nie działają...pozdrawiamy


     

    Nazywam sie Aleksandra Stojanowska, ale mówia na mnie Ola. Mam 14 lat i mieszkam w pieknym miescie - Zielonej Górze. Jestem Pani wielka fanka, zbieram wszystkie informacje z gazet i z internetu o Pani.
    Mam pytanie: Czy moglabym dostac autograf od Pani ?
     
     Pozdrawiam
    Ola
     
    Olu!
     Chodzenie na  pocztę i wysyłanie autografów wydaje mi sie zajeciem nikomu nie potrzebnym...nie wystarczy ci pozdrowienie emailowe?A Zielona Góra piękna, to fakt.Pozdrawiam bardzo serdecznie!MU

    dla czternastoletniej Oli Stojanowskiej  z Zielonej Góry- zamiast autografu-zdjęcie z przedwczorajszej proby na Saskiej Kępie

     
    Szanowna,
    To co Pani robi jest co najmniej  pożyteczne. Trudno mi sobie wyobrazić życie artystyczne Stolicy bez Pani w tym życiu obecności. Nie byłoby pewnie "Koncertu na dwa świerszcze" bez tego ślicznego pomarańczowego wdzianka, w którym - jak sama Pani zeznała -  jest Jej aż tak dobrze. Ile lat tyle wzruszeń. Dzisiaj objawiła mi się Pani w RMF classic ogłaszając się miłośniczką tej stacji radiowej. Bardzo mi się Pani przybliżyła tym wyznaniem.
    Taka wpaniała kontaminacja jazzu z muzyką dobrą a nie poważną (bo cóż to znaczy na dobrą sprawę?) przytrafia się nie tylko Pani i nie tylko w Pani wieku! O kurczę - gdybym to ja miał   56 lat !   Muzyka - tak myślę - po prostu nas dzieje! Pamięta Pani ten wers z "Kawiatów Polskich" Tuwima? ...Na sennej wstędze snu mijanie/ mijam śnię i pędzę/ mknę sekundami co mnie dzieją/ Sekunda, cięcie - stań./ Ktoś rozciął ten pęd na dwoje, a ja między...  Cytuję z pamięci więc może niezbyt dokładnie, ale sensu chyba nie zatraciłem.
     Więc cóż jest starość skoro potrafimy zachować te chwile w pamięci " Między wspomnieniem a nadzieją / między przeszłością a przyszłością?" To się właśnie liczyć powinno w życiu i w relacjach między nami ludźmi. Pamiętam nasze spotkanie w Klubie Studentów Wybrzeża Żak, wtedy przymusowo przeniesionym z Wałów Jagiellońskich na Długi Targ. Miała Pani recital a ja poprosiłem Panią o krótki wywiad dla Radia Gdańsk. Dłuższego być nie mogło. Taki  to"był mroczny czas./ Ciemna noc, tak już dawno ciemna noc a bez gwiazd, / po której drzew upiory wydarte ziemi - drżą..." Zgodziła się Pani i trochę porozmawialiśmy i ...zapamiętałem tę chwilę do dzisiaj. Bardzo silnie kojarzy mi się Pani ze Starszymi Panami, których (i ich twórczość) uwielbiam do dzisiaj.
    Zafascynowany "Pomidorami" w wykonaniu Michnikowskiego śpiewałem to, ku uciesze moich kolegów będąc na drugim roku SN przy ul. Polnej w W-wie i czuliśmy się wtedy po prostu wolni. Mój serdeczny druh Andrzej Krajewski, którego jeszcze oklaskiwałem w Stodole przy ul. Emilii Plater w "Kapeluszu pełnym kotów" cieszył się wraz ze mną  zabawiając publiczność swoimi numerami z tamtego spektaklu. 
     Potem były "prawdziwe studia", były wzloty i bolesne upadki ale, że mogę sobie co rano bez specjalnego obrzydzenia spojrzeć w lustro - cenię bardzo, czego i Pani najserdeczniej życzę Roman Łuczkowski
     
    Panie Romanie!
     
    dziekuje bardzo za list!Ja juz bez RMF classic nie wyobrazam sobie zycia!Jakbym przebywała w innej, lepszej ojczyźnie...
    zaraz poszukam dla pana zdjęcia wspanialego Wieslawa Michnikowskiego.Pozdrawiam MU

     

    Witam Pani Magdo!
    Nazywam się Sebastian Steranka. Od zawsze lubię Pani piosenki, lubiłem i
    ceniłem przyjaźń łączącą Panią z Agnieszką Osiecką.Mógłbym tak wymieniać
    długo, ale nie o to chodzi. Jestem studentem dziennikarstwa i od jakiegoś
    czasu piszę również piosenki.Ośmielam się dzisiaj przesłać Pani jeden z
    tekstów, z prośbą o jego ocenę.Mam nadzieję, że moja prośba nie wyda się
    Pani nazbyt śmiała. Pozostaję z szacunkiem i z niecierpliwością wyczekuję
    wiadomości.

    TUŻ OBOK

    Żyjemy tuż obok, ja kocham się w tobie,
    Ty z miłości mojej nic nie robisz sobie,
    Ty z książką pod pachą, z rękami w kieszeniach,
    Nie szukasz jak ja ludzi, szukasz zapomnienia.

    Ref.
    Całe dnie i noce spędzasz tylko z sobą,
    A ja tak bym chciała, choć dzień przeżyć z tobą,
    Ciągle zamyślony, nic nie mówisz prawie,
    A ja tak bym chciała, byś raz spojrzał na mnie.

    Żyjemy tuż obok, że jestem ty nie wiesz,
    Jak długo cię kocham, sama dobrze nie wiem,
    Gdy mijam cię w parku, zawsze szukasz cienia,
    Zatopiony w myślach, pragniesz zapomnienia.

    Żyjemy tuż obok i nic się nie zmienia,
    Ja kocham się w tobie, ty szukasz zapomnienia,
    Młodość przeminęła ,nie znamy wytchnienia,
    Ja od mej miłości, ty od zapomnienia.

    Panie Sebastianie !

    Biedna ta bohaterka pana piosenki.Powinna o nim jak naszybciej zapomnieć
    .Ciągle zamyslony, nic nie mówi prawie , szuka cienia w parku i w życiu.
    Znam ten typ.Oni najlepiej czuja się ze sobą niestety.Pozdrawiam MU



     

    Pani Magdo!
    1. Na słowa:
    Ś!
    Niech spiewaja kobiety mlodsze.I pogodniejsze!MU
    odpowiadam: Eeeeeeeetam!
     
    2. Na słowa: Skąd macie małpę niedużej postury?
    odpowiadam: z Komorowa (ul. Sabały) Urodziła się 21 maja 2004 r. tam właśnie.
    Oto ona
     
     
    3.dodatek zdjęciowy do relacji Joasi: Integrację uwieńczył wspólny posiłek (serek z truskawkami)
     
    4.dodatek zdjęciowy do tego, co Pani wycięła z rajdu majówkowego
     
    Do zobaczenia jutro. Będziemy machać przy bramie w zintegrowanym składzie. Pozdrawiamy jak zawsze. Śś
     
    Śś!
     
    To bylo chyba juz jakiś czas temu, bo nie pamietam przy jakiej bramie.Ale pozdrawiam i wysylam wam hinduskie zdjecie z cyklu:
    "z życia małp"MU

     

    Kochana Pani Magdo,
     wieki cale sie nie odzywalam i bardzo byc moze,ze juz przepadlam w
     pamieci,ale pomimo wszystko probuje i pare slow kresle(a raczej wstukuje).
     Mam nadzieje,ze polska wiosna piekna.
    > Ja poki co na obczyznie.
     Od wrzesnia w Anglii.
     Tak sie czlowiek zarzeka,tak sie zarzeka,ze pomimo wszystko w Polsce chce
    byc,ze chce wracac,ze bez swojego jezyka nie da rady,ze bez polskiej
     melancholii i smuteczkow nie uciagnie.
    A potem wszystko jak w kalejdoskopie sie obraca.
    I pomimo to,ze wciaz tego brak-inne perspektywy,inne podejscie,inni
     ludzie-to wszystko zaczyna tu tez jakos trzymac.
    Finansowo-katastrofa.Emocjonalnie-roznie.
     Ale widoki i klimat miasta-magiczne.
     a co to dalej bedzie?tego nie wie nikt.
     Ale przesylam jednak bardzo,bardzo pogodne pozdrowienia i ucalowania z
     Londynu,ktory na codzien cudowny,cieply,wiosenny,tylko dzisiaj wyjatkowo
     lekko zachmurzony.
     Sciskam mocno!
     maria 'toskanska'

    Mario toskanska!

    1.Nie przepadłaś .
    2.Piękna to mało powiedziane!ZJAWISKOWA.
    3.Ja nigdy nie byłam w Londynie.Tylko na lotnisku,ale czy  to mozna nazwać
    Londynem?
    4.Dalej będzie dobrze!Trzymaj się i odzywaj czasem,a ja zaraz poszukam
    zdjecia z twojego dyplomu -MU


    dla Marysi O - ważny dzień w jej życiu

    skrzypce Marii O -tuż po dyplomie

     

    Pani Magdo!
     
    To był dzień!
    Wszystko było jak trzeba: świetni wykonawcy, wspaniała publiczność, pachniało bzem i nawet białe koszule na sznurze schły! Było fantastycznie!
    Jeśli Pani, Pni Magdo, pozwoli, to skorzystam z Pani strony i posunę się do pewnego wyznania: "Pani Marylo kocham Panią!!!"
    Gdy się stoi w tłumie, który falując, śpiewa te wszystkie piosenki...
    Albo, gdy w blasku reflektora mignie przez moment łza w oku stojącego obok, obcego, a przecież w takiej chwili jakoś tak - bliskiego, człowieka...
    Przyznam się, że lubię "na trochę" odwrócić się i popatrzeć na otaczających mnie ludzi... To jest magiczne przeżycie!
    (A czasem to sobie myślę - jak by to było wspaniale...  ale tej myśli nie mam nawet śmiałości skończyć:))
    Jeszcze raz gratuluję pomysłodawcom i wykonawcom i pozdrawiam najserdeczniej
    i.b.
     
    I . B.  !
     
    Ja także nie mam śmiałości .I także o tym myslalam...pozdrawiam serdecznieMU

     

     

    Witam!

     Co tu pisać...? Po prostu Kocham Panią, jako osobę, jako Człowieka.
     Bo dobrze, że Pani - to "zielonookie stworzenie" - jest na tym świecie. Na
     tym, na którym ja też mam szczęście być. (Może kiedyś się spotkamy.)
     DZIĘKUJĘ!!!
    (W tym powyżej chyba zawiera się wszystko. A co, to już Pani dobrze
     wie...)
    >
    Łukasz Karol Bocian

     PS. Na żywo widziałem Panią tylko raz (ale to nie jest rzadziej niż innych
     moich ulubionych artystów) - na recitalu w Filharmonii Lubelskiej.
     Studiuję w Lublinie matematykę oraz informatykę na UMCS-ie. Poza tym
     mieszkam w maleńkiej wsi, którą kocham (Baryczka).

     ...aż JEDEN raz!

    Łukaszu Karolu Bocianie,który studiujesz w Lublinie ,  ale kochasz swoja
    maleńką wieś Baryczkę!

    Dziękuję za to wyznanie !!!Jak będę kiedys w Lublinie-wpadnij  za kulisy,
    to sobie chwilę porozmawiamy o życiu...Wysyłam ci niezapominajki z mojego
    ogrodu  .Udanej sesji!MU


     

    .. żeby nie przynudzać... za bardzo...
     
    Film: "Ostatni dzwonek" (1989) i nowa iskra wielkiej, od lat płonącej, miłości do Jacka Wójcickiego.
    Muzyka: "Jestem" Seweryna Krajewskiego - znowu, jak wyżej, odkrycie z poślizgiem - muzyka kojąco sewerynowa, a tekst "Złota Jabłoń" wypisz wymaluj andrzejowy - czyli wszystko na miejscu, co mnie cieszy dziś niezmiernie, bo wiosna wiosną, a ja przeżyłam chwile nihilizmu i poczucia efemeryczności wszystkiego.. przerażające.
    Do tego "Naprawdę nie dzieje się nic" w dwu cudownych (nadużywam ostatnio tego słowa...) wersjach: Jacka W. oraz Zbyszka Zamachowskiego z Panią w tle.
    Obok polscy futuryści, kompedium pijaka w postaci Wieniedikta Jerofiejewa "Moskwa - Pietuszki" i językoznawstwo diachroniczne - w perspektywie...
    I gitara. Drugie podejście. Bo jak mówią, do dwóch razy sztuka...
     
    Ściskam słonczenie wiosennie
    Magdalena
     
    Magdaleno!
     
    Chwile nihilizmu i poczucie efemeryczności wszystkiego gdy na dworze takie cuda?!WYKLUCZONE!!!pozdrawiam i życzę szczęscia przy drugim podejsciu!MU

    mlecze w trawie dla Magdaleny

     

    Pani Magdo,
    I znowu piszę do Pani późno w nocy, (mój zegarek właśnie wyświetla 1,30)
     ale w dzień nie mam dostępu do internetu. Studencki tryb życia (mam na
     myśli naukę) warunkuje moją nocną egzystencję. Dzisiaj jednak, po długim
     weekendzie podczas którego miałam odpocząć ale plany pokrzyżowała moja
     suczka powiększając nam rodzinę o 8 prześlicznych szczeniaków, które
     własnoręcznie przyjmowałam na ten świat, pozwoliłam sobię na chwilę
     oddechu.
     Otóż po zajęciach, a właściwie jednym zajęciu- basenie postanowiłyśmy z
     koleżankami skorzystać z pięknej pogody i wyjechać na parę godzin w jakąś
     dolinkę podkrakowską. Niestety, a właściwie jak się później okazało na
     szczęście, żaden PKS nie jechał tam gdzie byśmy chciały, więc
    >postanowiłyśmy "Wsiąść do pociągu byle jakiego...". Nie do końca jednak
    >zastosowałyśmy się do tych wskazówek, bo o bilet zadbałyśmy pieczołowicie.
     Podeszłyśmy do okienka i każda powiedziała swoje wymagania w skrócie:
     koszt- do 5zł, na miejscu ma być zielono, bez kleszczy, ale żeby był żubr,
     a cały wypad powinien trwać maksymalnie do godz.15:00. Z naszymi
     wymaganiami pokryło się wszystko, tylko żubra nie było.
     Po 40 min jazdy pociągiem wysiadłyśmy na maleńkiej stacyjce w środku lasu,
    > a po krótkiej wędrówce leżałyśmy na wielkiej zielonej polanie, pod
     drzewem, chłonąc spokój i śpiew ptaków. Tak przeleżałyśmy patrząc w niebo
     3 godziny po czym wróciłyśmy. Było cudownie. Odpoczęłam jak nigdy.
     Niestety jutro znowu szara rzeczywistość studencka. Ale jest światełko w
     tunelu:) Właśnie dogadałam z koleżanką przyjazd do Warszawy na sobotnią
     imprezę plenerową związaną z Osobą Agnieszki Osieckiej. Już się nie
     mogę doczekać... Szalenie się cieszę, że i Pani się tam pojawi. Może uda
     się nam gdzieś przypadkiem zamienić słowo:).
     P.S.
     Proszę mi wybaczyć ewentualne błędy ortograficzne (starałam się ich nie
     zrobić) ale o tej porze wszystko jest możliwe.


     Pozdrawiam jak zwykle ciepło
     Kasia K.

    >Kasiu K!

    Chyba nam sie nie udalo .Ale bylo cudownie i to najwazniejsze!Pozdrawiam MU
    ps.wysyłam ci bawoła z Indii (jako namiastkę żubra)

     


     Droga Pani Magdo,
     Poprzez strone Pani Krystyny Jandy, trafilam na Pani strone internetowa.
     Mam
     Was Obie w 'Ulubionych" i raz po raz zagladam co slychac. Jestescie Panie
     chyba bardzo zaprzyjaznione. To widac na zdjeciach. Stale sie przewija
    > Pani na
     fotografiach KJ, jak chocby ostatnio z przedstawienia Wesela. Spedzacie
     chyba
     wspolnie wakacje, swieta, wazne dni. Ciekawa jestem jak uklada sie
     taka 'babska' przyjazn. Czy nie ma w niej zgrzytow, checi dominacji,
     zazdrosci. To niby cechy przeciwne przyjazni,a jednak bardzo ludzkie. Tym
     trudniejsze do opanowania im silniejsze osobowosci wchodza w scisla
     relacje. A
     tak jest przeciez w Waszym przypadku. Dlaczego to pisze??? Bo sama od
     jakiegos
     czasu przyjaznie sie z kobieta i mam z tym sporo problemow. Ogromnie duzo
     nas
     dzieli a jednak cos przyciaga. Jak sobie z tym radzic? A moze to nie jest
     przyjazn????
     Serdecznie pozdrawiam
     Maria Rudawska rocznik 1949 (dobry rocznik)


    Rówieśnico moja , Mario R !

    1.Nasza przyjaźń "wzięła się" ze wspólnej pracy i chyba nie można jej nazwać
    babską przyjaźnią.
    2. Wakacje tak , ale w ciągu roku nie widujemy się często , bo jesteśmy
    kobietami zapracowanymi.
    3.Chęci dominacji nie ma . Tak  mi sie wydaje.Zazdrości także ... ja jej
    tylko bardzo zazdroszczę mamy, którą kocham .
    4.Jeżeli chodzi o zgrzyty , to ją czasami wykańcza moja powolność i brak
    chęci działania  - a mnie jej szybkość i brak chęci odpoczywania ...ale mamy
    juz do tego dystans i wiemy ,że żadna z nas nie ma na to wplywu .Z takimi
    temperamentami przyszłyśmy na swiat.
    5.Myślę że jeżeli kogoś "ogromnie duzo dzieli a jednak coś przyciąga " -to
    jest dobrze .A czy to mozna nazwać przyjaźnią ?Oby można bylo.
    Podrawiam serdecznie.MU


     

    tu Kraków ponownie:-)

     
    Pani Magdo kochana,
    Serdecznie dziękuję za wieczór karaoke. To niebywałe, jak ciepło, serdecznie, z jakim poczuciem humoru, wrażliwością na każdego człowieka wciela się Pani w rolę Mistrzyni Ceremonii! Wyszliśmy z teatru zachwyceni. Odbudowuję Pani we mnie wiarę, że na scenie, w "rozrywce" (ostatnio tak bezwzględnej i komercyjnej) najważniejszy jest po prostu człowiek. Jeszcze raz dziękuję ogromnie:-)!
    Mam też pytanie: doczytałam w regulaminie konkursu "Pamiętajmy o Agnieszce Osieckiej", że możemy wybierać tylko z listy "zarejestrowanych" utworów, a tymczasem Janusz Butrym (ten, który tak pięknie mi zawsze akompaniuje:-) napisał przepiękną muzykę do wzruszającego wiersza AO "Kamień z serca". Powstała wspaniała, niebanalna piosenka. Czy istnieje jakakolwiek możliwość zaprezentowania jej na przesłuchaniu?  Nasz kierownik muzyczny teatru jest niebywale zdolnym kompozytorem, stworzył też muzykę do "Kołysanki noworocznej". Szkoda by było, aby Jego piosenki leżały w szufladzie...
     
    Pozdrawiam gorąco
    Ania Krakowiak
     
    Aniu Krakowiak!
     
    Wydaje mi sie że nikt do tego nie pisal muzyki, więc who knows?Ale dla pewności wejdź na strone "Okularników"(ode mnie jest link) i zapytaj sie. Powodzenia.Ja nie będę w czerwcowym jury,więc jak ci sie poszczęści -zobaczymy sie w sierpniu ,w Sopocie.Sądząc po karaoke,masz szansę!MU
     

    Witam Panią!!!!
     Odważyłem sie napisać.Bardzo cenię to co Pani robi.
    > Mam pytanie:Jak wyglądaja wieczory Karaoke w Teatrze Polonia
     Co bedzie w czerwu i lipcu .Czy juz wiadomo jakie piosenki ?
     Czy moze Pani cos na ten temat napisać.Bede wdzieczny !


     Ukłony -Serdeczne Pozdrowienia!

    Anonimie !

    1.Wygladają bardzo przyjemnie.
    2.W czerwcu opiekujemy sie trzema piosenkami :"Milość ci wszystko wybaczy"
                                                   "Jadą wozy kolorowe"
                                                                             "Czy te oczy moga kłamać"
    Niedługo na stronie Teatru Polonia pojawią się mp3-ki do nauki.Śpiewac moga
    wszyscy i już.Pozdrawiam MU

     

    Pani Magdo, prosze zamieścić tę krótką notatkę o kolejnym wielkim poecie, którego zabrał nam Pan do niebos pogrążeni w żalu i rozpaczy Tomek i Leszek 
     
    Odszedł samotnik polskiej literatury
     

     
    Jerzy Ficowski
    (c) ANDRZEJ WIKTOR

    Jerzy Ficowski - poeta, pisarz, publicysta, tłumacz, znawca kultury cygańskiej i twórczości Brunona Schulza - zmarł wczoraj 9.05.2006 roku  nad ranem w Warszawie. Miał 82 lata. Znany był m.in. jako autor baśniowych i refleksyjnych liryk. Jerzy Ficowski (ur. w 1924 roku) studiował filozofię i socjologię na Uniwersytecie Warszawskim. Jako poeta debiutował tomikiem "Ołowiani żołnierze" w 1948 r. Pisarz przez kilka lat wędrował z cygańskim taborem i znał cygański język. Przyjaźnił się z cygańską poetką Bronisławą Wajs-Papuszą. W 1956 r. wyszedł drukiem pierwszy tomik poezji cygańskiej poetki, tłumaczony właśnie przez Ficowskiego. Był to pierwszy zbiór poezji cygańskiej, jaki ukazał się w Polsce sygnowany imieniem i nazwiskiem autorki. Ficowski był też autorem słynnego studium "Cyganie na polskich drogach" i "Cyganie w Polsce". Wielką fascynacją Ficowskiego była postać i twórczość Brunona Schulza. Poeta przez wiele lat opracowywał prozę Schulza, jego rysunki, listy. Książka "Regiony Wielkiej Herezji", która była efektem wieloletnich studiów Ficowskiego na ten temat, doczekała się entuzjastycznych recenzji nie tylko w Polsce, ale także m.in. w USA. Znany był także jako autor tekstów popularnych piosenek, m.in. dla Zespołu Pieśni i Tańca "Mazowsze". Napisał takie przeboje jak "Bajka o cygańskim królu" czy "Jadą wozy kolorowe". Podczas II wojny światowej był żołnierzem AK, więźniem Pawiaka (1943 r.). W Powstaniu Warszawskim walczył jako żołnierz pułku "Baszta" na Mokotowie

     

    Tomku i Leszku!

    Tak, to bardzo smutne. Własnie dostalam zaproszenie od Wydawnictwa Literackiego na spotkanie z nim...

    Wspaniała postać!!!MU

     

    Droga Pani Magdo!

     Serdecznie dziękuję za piękne niedzielne popołudnie z Markiem Grechutą,
    > mam
    jednak po tym programie duży niedosyt :-))
     Brakowało mi bardzo programów, które pamiętam jeszcze z lat 70-80 z
     telewizji, np. jak Grechuta  śpiewał w białym smokingu "Motorek" z
     Szalonej
     Lokomotywy. No i (pewnie były jakieś powody) brakowało samego Mistrza
     Ceremonii. Myślę, że byłoby świetnie gdyby udało się jeszcze jakieś
     materiały w TVP Kultura wyemitować lub powtórzyć program już z obecnością
     artysty.

     Mam jeszcze do Pani taką prośbę. Chciałbym napisać do pana Marka, czy od
     Pani mogę uzyskać adres korespondencyjny (lub mailowy), bardzo mi na tym
    > zależy

     Pozdrawiam serdecznie

     Jarek Pawlak (Poznań)
     www.3ucho.art.pl
     

    Miły panie Jarku!
    1.Mnie także bardzo brakowało kilku programow,ale nie mialam na to żadnego
    wpływu.
    2.Marek jest w nie najlepszej kondycji.Wiadomo że gdyby tylko mógl , bylby z
    nami.
    3.Szczerze mówiąc musi pan odnaleźć jego strone internetową.Pisali do mnie
    niedawno mlodzi ludzie ją tworzący>Ja mam tylko prywatny telefon i nie dam
    go nikomu, bo nie powinnam Pozdrawiam serdecznie -tak jak pan  wielbicielka
    Marka ,czyli  MU.

     

    Wiosennie witam się!

    Uprzejmie donoszę, że wczorajsza Pani misja zakończyła się powodzeniem  – wyszłam z karaoke szczęśliwsza i dużo lżejsza (znaczy się duchem, bo ciałem niekoniecznieJ). Dziękuję! I wiosennie pozdrawiam wszystkich, którzy wierzą że „świat nie jest taki zły”.

    Agnieszka (a czasami Jagosza)

    ps. Właśnie przeczytałam o ulubionych czerwonych butach AO – i tak mi się jakoś ciepło zrobiło na duszy, bo uświadomiłam sobie, że ja też od 2 lat kupuję tylko czerwone. Hmm, czy to imię determinuje kolor trzewików?

     

    Jagoszo-Agnieszko!

    1.Ciesze się!

    2.Agnieszka miewala bardzo zgrabne nogi i ubierała je w szpilki  najrozmaitszych kolorów.Czerwone zakladała najchętniej , bo mówiła że kolor czerwony dodaje poczucia bezpieczeństwa.

    3.moim zdaniem nie determinuje.Pozdrawiam serdecznie MU

     

    karaoke w Polonii - śpiewa Andrzej Poniedzielski,fot.Ewa Całka


     

    w drogę... czyli kot tylko z opiekunem

     
    Jutro Wrocław...
    Koty oszalały i psychiatra zwierzęcy nakazał rozdzielenie zwierząt. Dzieją się tu sceny rodem z kociego filmu sensacyjnego, fukanie, gryzienie, atakowanie, piszczenie, pogoń, lament, wycie, rzucanie się z pazurami- zagrożenie dla kociego życia z całą pewnością. Po prostu jest tak jakby mieszkające ze sobą od 3 lat koty pierwszy raz się zobaczyły i znienawidziły doszczętnie. Tylko że my nie tolerujemy agresji. Po konsulacji z lekarzem weterynarii a potem lekarzem psychiatrą zapadła decyzja, że jeden kot wyjeżdża. Były próby nadania kota lotem ale się nie da w trybie expres,  a nie ma czasu!!!!
     
    Lecę się pakować...bo nie wiadomo co w tym Wroclawiu nas czeka.
    Tulę A
     
    Ps0. Karaoke wiadomo, achhh...mama zachwycona... a wiadomo, że dla Bratanka szczęśliwsza babcia to już coś i zawsze jakaś inwestycja w przyszlość. Poza tym Pani Stefania cudna ...
     
     
    Anulo!
     
    1.Czy to sie nie mówi przypadkiem "drzec ze soba koty"?Czyli dla kotow to jednak nie nowina...
     
    2.Nadanie kota lotem zakonczylo sie klopotem ...jakie to szczęście dla kota .
     
    3.Melepeta juz mi to także opowiedziala przez telefon.Może wystarczy kwarantanna,a w zimie wrocą do siebie?
     
    4.Pani Stefania była cudowna ,ale i (na szczęscie dla nas) zachwycona .
    Powiedziała że zamawia sobie lepszy aparat sluchowy i będzie do nas przyjeżdżać na każde!Hurra!!!MU

    spiewa Stefania Grodzienska-fot.Ewa Całka

     

    Pani Magdo!

     Jadę na Saską Kępę trzynastego! Bardzo się cieszę i nie mogę doczekać!
     Chciałabym się też wybrać kiedyś na karaoke, ale poniedziałkowe wieczory
     to nie za dobry termin dla nastoletniej płocczanki. Zaczęłam już myśleć,że
     to tak spacjalnie jest wykombinowane,żebym nie mogła tam być :)))  ,ale
     nie podejrzewam Pani o aż taki stopień złośliwości (właściwie to nie
     podejrzewam Pani o żaden stopień złośliwości!). Może jakoś mi się w końcu
     uda przyjechać w któryś drugi poniedziałek miesiąca...zobaczymy.
     Tak długo do Pani nie pisałam,że aż się w tym czasie postarzałam z tego
     wszystkiego. No, a poza tym nazbierało się mnóstwo do pisania,ale już może
     następnym razem "z siebię wyrzucę" to wszystko.
     Chciałam tylko napisać,że będę, no i w ogóle dać znać,że żyję.

     Od niedawna SIEDEMNASTOletnia Karolina


     P.S: No właśnie! Pisała do Pani piętnasto- , szesnasto-, a teraz pisze do
    Pani siedemnastoletnia Karolina... Nie wyczuwa w tym Pani odrobiny
     metafizyki? (Przepraszam,oglądałam dziś film o Piwnicy i Piotrze,
    westchnęłam krakowskością, to chyba wszystko wyjaśnia...a poza tym serce
     rozedrgane niezmiennie od pierwszego listu).

     P.S.1:W załączniku trochę nieostry Klusek drzemiący...

    Siedemnastoletnia Karolino, ktora az sie postarzalas z tego niepisania!

    1.A czy ja przypadkiem nie rozmawialam z tobą i twoimi rodzicami na Saskiej
    Kępie?Coś mi sie tak wydaje...
    2.W czasie wakacji także będzie karaoke.
    3.Nastepnym razem wyrzuć z siebie to i owo.
    4.Wyczuwam nawet trochę wiecej metafizyki.
    5.Dobrze że żyjesz .Pozdrawiam MU
    p.s. nieostry ale w porzo

     

    bez

     
    Wróciłam z bzem w kapeluszu...
     
    Ależ tam był tłok! Zemdleć  się nie zemdlało ale to tylko zasługa miejsca siedzącego- czyli murka.
    Konkluzja - Saska Kępa umie się bawić.
    Konkluzja 2 - Maryla to Maryla i nie ma zmiłuj!
    Konkluzja 3 - Mogłyby wiszące koszule zostać na zawsze.
     
    Szalony pachnący wysyłam....
     
    Anula
     
    Ps0.Czy w maju ma prawo się nie chcieć?
     
    Anulo!
     
    1.Nie ma prawa.
    2.Boskie byly te koszule!Scenografia-Krzysztof Baumiller!
    3.Dla mnie Maryla moglaby zostac Królową Polski, nie tylko Saskiej Kepy!
    4.Takiego morza przyjemnych twarzy dawno nie widzialam.I jak na ironie zapomnialam o aparacie fotograficznym ...placz i zgrzytanie zębami.
    Nawąchaj sie bzu na cały rok!MU

     

     

    Witam Pani Magdo,

     Nigdy nie myslałam, że napisze ale dziś w drodze do pracy
     zobaczyłam plakat "To był Maj..." i nie wiem dlaczego pomyslałam o
     Pani i o Pani piosenkach. Teraz weszłam na stronę i widze, ze
     będzie na tym festynie także Pani. Oczywiście przyjdę.

     Ale nie o tym chciałam napisać:)
    > Dawno temu, gdy jeszcze studiowałam w Gliwicach kolega powiedział,
     ze przywiezie mi kasete, która na pewno mi sie spodoba, nie
     wiedziałam co to będzie. Gdy wręczył mi kasetę z Pani piosenkami z
     zapisu koncertu "Koncert" z 1988 roku przyznam, że nie znałam ani
     Pani ani tych piosenek.
     Miałam tą kasete ze sobą dwa lata, potem kolega zabrał i wyjechał a
     ja zaczęłam szukać własnie tego zapisu koncertu. Kupiłam jakies
     studyjne nagrania ale to nie było to. I gdy wreszcie trafiłam na tą
     samą kasetę byłam tak szczęsliwa, ze trudno opisać:)
     (A kontakt z kolegą niestety się urwał, choć była to chyba moja niespełniona miłośc, do dziś czasem śni mi się ten chłopak w nocy,
    > ze znalazł mnie, przyjechał i od tej pory jestesmy razem... lubie
     te sny, ale zawsze gdy się budze, jestem tak bardzo zdziwiona, że
     to tylko sen...)

     A wracając do koncertu z 1988 roku - uwielbiam te piosenki,
     śpiewane własnie tak, tylko z fortepianem, kontrabasem, gitarą,
     lubię słuchac setny raz tych Pani opowiadań o kotletach robionych
     na cały tydzień... A wszystkie piosenki znam na pamięć i często
     śpiewam je pod nosem, tak jak dziś, gdy zobaczyłam plakat zaczęłam
     śpiewać "Już szumią kasztany i pachnie już wiosną...":) Często
     podśpiewuję "Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła.." i
     wiele innych. Bardzo czesto te słowa przez Panią śpiewane pasują do
     mojego zycia, podtrzymuja mnie na duchu. Dziekuję Pani za to:) A ta
     kaseta, która teraz lezy na moim biurku chyba zawsze będzie ze mna
     i będe do niej wracać w dobrych i złych chwilach.

     Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam ciepło:)
     Marta

    Marto!

    A ja nie ma tej kasety . Niestety.Ale pozdrawiam serdecznieMU

     

    Przychodzimy koniecznie 13-go , nawet sobie nie wyobrazam zeby nas tam nie
    było :)
    Co do śpiewania, to jest tak, że ja wyć to może bym i mogła, ale moja pani
    od śpiewu ,,nie, nie, nie w tym roku nigdzie nie idziesz, dopiero w
    przyszłym"
    Fakt, faktem, ze przez ostatni czas, kiedy to nikt mnie nie uczył, albo to
    też byłam uczona interpretacji aktorskiej piosenki sama to sobie mowiłam, ze
    za rok. Teraz sobie moge tego posłuchać. Ale jest dobrze, uczymy sie każdego
    szczegółu powoli, dykcja koniecznie ciągle poprawiana. A uczymy się tak
    naprawde od podstaw, bo u mnie podobno wszytsko było źle.
    A co do odwagi...to w załaczniku ( mam nadzieje, ze nie zapcham maila, to
    jest niemożliwe żebym zapchała)
    iskra myśląca nad interpretacją Osieckiej...tyle, że ja ją mówiłam :)
    Pozdrawiam
    iskierka

    Iskierko!

    Najdalej za rok jesteś na eliminacjach.Najlepiej z dobrą dykcją .POzdrawiam
    MU
     

     

    WYCZYTALIŚMY TEZ INFORMACJE, ŻE BEDZIE PANI GOŚCIEM RMF Classic CZY TO PRAWDA???;-)))BARDZO SIE CIESZYMY Z TEGO BO BEDZIE OKAZJA POSLUCHAC PANI WSPOMNIEŃ...pozdr jeszcze raz dzis z deszczowego troszkę Krakowa Tomek i Leszek
     
    T i L!
     
    prawda,ale ja nie moglam sluchac bo byłam daleko czyli w Kielcach.Pozdrawiam MU

    świat składa się z tych co wiedzą i nie wiedzą...przynależność do każdej z tych grup ma swoje dobre strony...grupa druga może sobie np. wyobrażać..Pozdrawiamy! Załoga...

     

    MU!(...)
      Jakiś czas temu odważyłam się wysłać do Pani e-maila.Napisałam w nim
     o swej sympatii do Pani i o tym,że jest mi Pani kimś bliskim:moją
     ukochaną Magdusią(z punktu widzenia psychologii jest Pani dla mnie
     ,,osobą znaczącą" tj. osobą,która wywarła wpływ na mój rozwój).
     Przyznaję,że nie bardzo wierzyłam w to,że w ogóle przeczyta Pani
     mój list i nie byłam zarozumiała,by wyobrażać sobie,że zechce Pani
     w jakikolwiek sposób nań odpowiedzieć.W formie uzupełnienia dodać
     muszę,ze mój laptop jest wciąż jeszcze ,,ciepłym" nabytkiem i niejeden
     raz udowodnił mi,że to on ma nade mną władzę,a nie odwrotnie.
     Kilkakrotnie próbowałam wysłać do Pani swojego maila ale mój
     ,,ciepły" sam coś tam wysyłał,coś odbierał...I wtedy gdy wysyłany
     do Pani tekst wrócił do mnie,doszłam do wniosku,że ponad 50-letnia
     starula-brzydula(czyli ja) po prostu nie posiadła jeszcze umiejętności
     posługiwania się pocztą internetową.W związku z tym zrezygnowałam
     z podjęcia kolejnej próby.Tymczasem zdarzył się cud: na Pani stronie
     internetowej ukazał się mój list i-co ważniejsze- Pani odpowiedź
     na niego!Nie potrafię wyrazić swojej radości z tego powodu ale duszy
     mej zrobiło się bardzo ciepło!
      Pyta Pani,od czego,,jasienna" pochodzi?- Po prostu gra słów :
     jesień i ja.Jesień jest moją ukochaną porą roku,a i ja sama mam chyba
     w sobie coś z jesieni.W każdym razie:jesień i ja,ja i jesień;
     jesień jesienna i ja jesienna,więc krócej:ijasienna.Tak to powstało
     i tak pozostało.
      ...Wrocław może sobie i świetnie radzi bez Pani...Mieszkają jednak
     w nim ludzie,ktorzy z wielką radośćią doświadczyliby kontaktu
     z Panią. Znam taka jedną(!),której stan zdrowia wcześniej
     nie pozwalał chodzić do sal koncertowych.Teraz jednak ma się lepiej
     i w związku z tym z wielką nadzieją czeka na Pani przyjazd tutaj...
       Trzy lata temu osobie mi bliskiej odszedł ktos bardzo bliski.
     Bardzo przeżyłam całe to zdarzenie,a pod wpływem emocji związanych
     z zaistniałą sytuacją,zaczęłam pisać wiersze.Uzbierało się ich
     kilkadziesiąt i właściwie są już przygotowane do druku.Prawdę
     mówiąc,nie bardzo rozumiem,jak to się stało,że:ja i pisanie wierszy?
     One jednak są.-Co będzie dalej,to się okaże.Póki co-mam nieśmiałą
     propozycję:gdyby jakieś smętki-smutki miały ochotę Panią odwiedzić,
     proszę niezwłocznie przysłać je do mnie.A nuż uda mi się odesłać
     je do Pani w postaci miłej,jasno świecącej nutki?...Albowiem
             Chcę wielu ludzi kochać
             nie wiem,czy o tym wiesz?
             Każdemu z nich dam siebie
             i jeszcze zostanie mnie!

             Zostanie mnie trochę dla siebie
             i z kamykiem się sobą podzielę.
             Z wiatrem zatańczę na łące,
             bo przecież mnie ze mnie nie wywieje!

             Dam siebie liściom dojrzałym,
             co spadły właśnie z drzewa
             i dzielić się będę sobą
             z każdym,z kim tylko trzeba!

             Słuchajcie więc spragnieni światła:
             pogłaszczę was i przytulę.
             I nie martwcie się niczym na zapas:
             od tego mnie macie,taką okropną brzydulę!

             Brzydactwa wszystkie zbiorę,
             wykupię wszelkie smutki.
             Na światło je zamienię,
             na miło brzmiące nutki.

     Dziękuję za czas i uwagę mi poświęcone(mam nadzieję,że i ten list
     zechce Pani przeczytać).Pozdrawiam serdecznie.Przytulam wiosennie.

                                             Ijasienna

    Niewykluczone że Okropna Brzydulo!

    Myśle że pani z pani jeszcze długo  nie wywieje i wierzę w istnienie jeszcze
    brzydszych- pozdrawiam -osoba znacząca, czyli  MU

    ps. Jeremi Przybora mawiał ,ze 50-tka to dopiero wiosna starości i że jedyna
    urodą starości jest mądrość.

    dla ijasiennej-troche jesieni wiosną

     

    Niedziela telewizyjna...świetlicę otworzono o godzinie 17.00 a zamknięto o 21.00. Plan dnia nie wykonany w ułamku procenta ale to nic, przynajmniej obejrzałam to co obowiązkowe, wszystko inne poczeka i kiedyś się doczeka. Kiedyś myślałam, że w takiej jednej piosence są słowa "i znów paść, nie widzieć celu" a dowiedziawszy się o wersji optymistycznej lekko się skrzywiłam. Dziś to zabrzmiało mi całkiem ładnie...a jeszcze ładniej recytacja pozwalająca wierzyć na sekundę w to, że ważniejsze to co przed nami, niż to co było a nie jest... A co z tym co ani przed, ani za tylko w ????
    Dzień w kratkę ale zapisany jakoś.
     
    Anula
     
    Ps0. Jak wygląda satysfakcja Drugiej Strony z dobrze wykonanej Misji Kultura???
    Ps1.W prezencie i w nagrodę picture:/możliwe, że kiedyś już wysyłany ale głowa nie pamięta/
    Ponura Anulo!
     
    1.Bo leniwą bym cie nie nazywala.
    2.Ja tego nie widzialam ,więc nie wiem jak wypadlo,a satysfakcja musi byc polowiczna, bo ja tylko rozmawiałam z gośćmi w studio,a tzw. doborem materialów zajmowal sie ktoś inny.I pierwszy raz po latach obejrzałam "Korowód" w reż . Krysi Boguslawskiej ! Nam w studio bylo miło!
    3.a recytacja odbywala sie pod slynna czarną sosną , ktorą znasz.MU

     

     

     

    ARCHIWUM