W tym miejscu będę publikować wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
14 I 2003r.
1
Pani Magdo!!!!
*U mnie tez zgrzyta, bzyczy i trzeszczy nieznośnie, i natrętnie. Ale jakoś
damy radę prawda? Musimy...
*Moja refleksja na dzisiaj "Zabawa jest dla mnie trudnym zadaniem" - bo ja
jakoś nie potrafię się bawić, mam tak od dziecka! Jakieś "skakanie w
gumę",
berek, zabawa w szkołę...co to to nie.
*Ale ja wiszenie na linach uwielbiam(w przeciwieństwie do świecy). Zresztą
jak to brzmi "mogę się powiesić?" cud, miód.
* Nie pamiętam czy było tak do końca dnia.
*Pozdrowienia dla Kłapouchego jeżdżącego od Kłapouchego wiszącego.
Anula
ps. Jak już będzie za późno na pomoc to co najwyżej "taka jedna, wcale nie
stara kobieta" będzie mogła wspomnieć Anulę i pomyśleć sobie "A mówiłam
jej..."
ps2 Przesyłam zdjecie, które wczoraj przyleciało w nepalskiej
kopercie...

Wie Pani, że On się wybiera do Bangladeszu? Tylko nie wiem po jaką cholerę?
Żeby chyba siostrę podenerwować.
ps3. Dorota! Wszystko pięknie i wspaniale, z tym, że najpierw musi mnie
ktoś
do tego egzaminu w ogóle dopuścić, ale nic, będę walczyła a w chwili
kryzysu
przypomnę sobie to co starsza koleżanka andragog mówiła
Anulo!
1.A dlaczego nie pojechałaś z nim na ten uspokajający Wschód?Nie martwiłabyś
się tak co z nim i miałabyś dużo światła.
2A ja świecę też lubię.Nie znoszę tylko tzw.pozycji stojących(problemy z
utrzymaniem równowagi)
3.Pozdrów brata.MU
2
Droga MU ( w sensie drogocenna)
Z całego serca wytrwałości!
Z taką wielką i piękną duszą jaką pani posiada wszystko się uda.
Przesyłam serdeczności
Pozdrawiam
Jolu!
Dziękuję za kasety
.Są FANTASTYCZNE.Słucham ich już drugi dzień i nasłuchać się nie
mogę(oczywiście tylko w samochodzie, w drodze na próby)MU
3
Zaliczyłam psychologię i dydaktykę!!!!!!!!!!!!!!!
Musiałam się pochwalić!
Czeka mnie ważna rozmowa, pierwszy raz zdobyłam się na odwagę mówić o
sobie!!!!!! Trzęsę się trochę, ale liczę na to, że potem będzie lepiej.
W to śnieżno-szare popołudnie pozdrawiam jak najmocniej.
Aaaaaaannnuuulllla
Aaaaaaaaaannnnnnnuuulllllo!
Jasne że potem będzie lepiej,.
Ja w każdym razie TYLKO NA TO LICZĘ. Ułony od Kłapouchego dla Kłapouchego.MU
ps.Strasznie mi zaimponowałaś tą psychologią i dydaktyką!Brawo!!!
Anulo... Ja za to dydaktyki nijak nie mogłam zaliczyć i
strasznie się z nią zmagałam. Też gratuluję i oby tak dalej!!! D
4
Pani Magdo,
Wróciła szara (biała?) rzeczywistość i ja znowu nie mam czasu, żeby do Pani napisać - a tak lubię... (Czy przy takim nawale pracy to Pani za bardzo nie przeszkadza? Bo tak sobie pomyślałam, że jako człowiek dobry i obowiązkowy czyta to tu Pani i odpowiada, ale w duchu i głowie przepracowanej zgrzyta zębami przy wtórze:
"Wrrr - jeszcze jeden.!.."???
A ja znowu w lesie (taki lajf - taka praca - "emigracja zarobkowa"...), las znowu pod pierzyną - bajkowo i ślicznie, ale sobie przeziębiłam nie-powiem-co i coraz mniej mi tej zimy żal... Żeby tak chociaż w górach człowiek był!
Wmawiam sobie twardo, że mi dobrze na duszy i ciele, a wszelkie wątpliwości w tej sprawie to babska histeria oraz reakcje meteopaty (-patki?). To co napiszę będzie pewnie wstrętne, ale przez ułamek sekundy dodała mi ... otuchy informacja, że Pani się pokłóciła. Nie z racji podłego charakteru mojego (mam nadzieję, że nie taki on podły jednak..), ale dlatego, że ja się ostatnio za często kłócę, czepiam, często uważam, że słusznie (tzn. że mam rację, nie słusznie, że robię piekło), usiłuje przeforsować jakieś swoje racje, coś na siłę wytłumaczyć, nawet MMŻ się opędza, ja po babsku i po głupiemu usiłuję mu wyłuszczyć swoje racje, co oczywiście napotyka na mur męskiej irytacji itp. itd... Skoro nie tylko ja, to może to nie takie nienormalne?... A może oni (pleć mniej piękna) są gatunkiem niereformowalnie innym i tak mają, i idealizm, że nie należy między bajki włożyć?... Przepraszam bardzo za taką refleksję i mam nadzieję, że to już historia i w ogóle wszystko dobrze?! Ostatnie dwa wieczory leczyłam się fragmentami "Wszystko skończone" i pocieszałam, że wciąż w zielone gramy. Tłumaczę sfrustrowanemu ego, że też bierzemy (to ego i tamto ego i wszystkie ega we mnie zameldowane) udział w grze, a nie siedzimy w kątku pod wycieraczką i siąpimy nosem, że szaro ....
Jak to wspaniale, że istnieje ta Pani strona (pani Doroto - po raz n-ty: cudownie, że Pani itd... : ) ) Nie tylko dlatego, że jest stroną PANI MAGDY UMER, ale że ciągle znajduję tu coś nowego, jakiś okruch wzbogacający mnie wewnątrz - codziennie czekam jaki "nowy" wiersz się pojawi w Antologii i cieszę się jak uczniak, jeśli go już znałam i też uważałam za godny uwagi... Albo jeśli nie znałam - że poznałam. A ta przyjemność w odkrywaniu czegoś nowego w innych zakamarkach strony (dziękuję za historię Leśmiana!!!) - to tak jakbym (przepraszam za prozaiczność porównania) znalazła jednak jadalny grzyb w lesie (ku wielkiem mojemu żalowi w ogóle nie potrafię zbierać grzybów, a bardzo bym chciała...) albo tę przysłowiową perłę na dnie morza... Gdy pojawi się coś czego poprzedniego dnia jeszcze nie było i nic tego nie zapowiadało czuję taki przyjemny przypływ energii! nazwałabym to satysfakcją intelektualną, gdyby nie brzmiało tak pompiasto.. ; )
Z innej beczki - ucieszyłam się bardzo, że pani lubi Cesarię Evorę! Ja uwielbiam, a odkryłam ją chyba w '95 czy 96r., przypadkiem, jeszcze zanim zaczęła być znana na naszym rynku i od razu się zakochałam! Podobnie w Dianie Krall po "Let's Face the Music and Dance"... A moje ostatnie odkrycia to wspominana już tutaj Norah Jones oraz Jane Monheit (np. L.P."Come Dream With Me"). A czy zna Pani taką płytę:
"Dedicated to You" - Johna Coltrane'a i Johnny Hartman'a? - chyba by sie Pani spodobała..
A książki p. M. Musierowicz to arcydziełka, ocieplacze, pogodne duszki, promyki normalności, nadzieje na nią.... Wnuczka niezbędna!
I jeszcze chciałam do pani babci - Marty słów parę: Pani Babciu Marto! - pomidorowa mojej Babci śni mi się bez mała po nocach, soczewicy nie lubię - kojarzy mi się ze "złym narzeczonym", a krupniku zjadłam 400% procent normy, bo to mojej mamy ulubiona ("taka prosta, taka zdrowa") zupa do robienia i nie ma miesiąca, żebym nie dostała kilku słoików (tylko dlatego sama jej nie gotuję, ale umiem) ... Gaspaccio nie lubię, podobnie jak swojskiej szczawiowej, ale za swojskim żurkiem i grzybową (nie pieczarkową) przepadam. Gdzież tu snobizm??? :) Wszak wszystko jest tylko kwestią czasu, poznania, zaakceptowania, rozpowszechnienia. Przecież pomidory do wspaniałej pomidorówki mojej babci, jak i do Pani pomidorowej, z pewnością równie wspaniałej jeszcze w XVI wieku były uprawiane jako ... roślina ozdobna, a przyjechały oryginalnie aż z Ameryki Południowej czyli dalej miały niż bazylia do pesto! ;-)) Dopiero w XIX wieku w Ameryce Pn. i w Europie zaczęto pomidory uprawiać na wielką skalę.... A kapusta do narodowego dania naszego? Gdyby nie Królowa Bona... : ) Pozdrawiam.
Pani Magdo - pozdrawiam serdecznie i w załączaniu przedstawiam mojego kota - Heńka (tu z kolegą).
MAGDALENA

Magdaleno znowu z lasu!
1.Heniek z kolegą w porządku
2. Wnuczka niezbędna-ale na razie to tylko moje marzenie...PozdrawiamMU
5
Pani Magdo! Gdzie Pani spędziła Noc Sylwestrową?
Pozdrawiam Serdecznie
Justyna
Justyno- to TAJEMNICA.
Pani Magdo,
W zamian za Markotnego wysyłam zdjęcia moich zwierzaków. Kot jest
zdumiewający, waży 9 kg i w ogóle jakoś mi urósł, ale to dobrze, bo
więcej miejsca do całowania. Papugi są strasznie krzykliwe i wcale
ich
nie rozumiem. A ryba została wytypowana na ochotnika przez inne ryby
i
aż mnie zdziwiło, że wszystkie uciekły a ta jedna pozowała. Do tego
wszystkiego jest jeszcze pies, ruda bokserka, ale nie dała się
sfotografować, więc uszanowałam jej wolę. Może jutro. Ona ma
depresję.
Nie potrafi zrozumieć dlaczego nagle ludzie ją ubierają w jakieś
kretyńskie ubranko w szkocką kratkę i tak każą się pokazywać na
spacerze. To naprawdę straszne, prawda? Może nie lubi szkockiej
kratki?
Już sama nie wiem. Co do imion, kot Epos, pies Farsa i imiona te
najzupełniej odpowiadają ich temperamentom.
Przepraszam za kiepską jakość zdjęć, ale były robione na szybko.
A KJ proszę jak najszybciej powtórzyć, że jest niebezpiecznie piękna.
Już Ją o tym sama osobiście poinformowałam, ale jak widać pięknieje
nam
nadal. To wspaniale.
Czas szybko biegnie? Faktycznie. Ja mam już 25 lat. O matko! Słabo
mi..
olga

Stara kobieto , której słabo!
1.ZOO imponujące(Dorotka to wyświetli i jak Bóg da, nic się juz nie
zablokuje)
2.KJ juz dawno zacytowałam panią,ale ona jest strasznie
rozpieszczona pod tym względem a i tak ciągle ma wątpliwości...
3.Istnieje możliwość,że nie lubi szkockiej kratki.PozdrawiamMU
6
Widzę że skrzynka już wolna.
Wielbiciele aż tak atakują czy nie czyścicie skrzynki?
List trochę stracił na aktualności ale tyle się nastukałam , że szkoda
mi kasować. (A poza tym to było pierwsze poruszenie)
Staram się go wysłać chyba od piatku ale ciagle wraca:-)
MK
Witam!
Dzisiejszy dzień ogłaszam dniem Świątecznym. Właśnie podłaczyłam się
prywatnie do internetu (To juz radość)i w pierwszym ruchu sprawdzam
stonę P. Krystyny Jandy, która jest nieocenionym żródłem informacjo o
mojej Ulubionjej Artystce. A tu taka niespodzianka. Moja Ulubiona
Artystka posiada własną stronę. Nareszcie!!!!!
Nie wiem do kogo bezpośrednio piszę na ten adres. Adresu do Doroty
Osińskiej nie znalazłam (byćmoże z powodu nadmiernego poruszenia
dokonanym odkryciem).
Dzielę więc list na dwie adresatki:
Do Doroty Osińskiej!
Po pierwsze : Czy Ty śpiewasz? Czy dobrze skojarzyłam nazwisko?
A poza tym strona jest wspaniała. Od kilku lat zbieram materiał o
Magdzie Umer i marzyłam sobie zrobić stronę jej poświęconą. (Taka
strona po prostu powinna istnieć!) Ale bez jej udziału to było nie
realne. Wymarzyłam sobie , że na stronie powinny znaleźć się zdjęcia
autorstwa Magdy Umer oraz jakaś możliwość prezentacji przez nią
swoich ulubionych wierszy , polecanych książek. (Czyli miejsce gdzie
moglibyśmy Ją "usłyszeć". Ciągle mi tego za mało w naszych mediach.
Co pojawi się to znika. Skandal!)
A tu proszę jest strona dokładnie
taka wymarzona. Co prawa już nie mam motywacji do nauczenia się
tworzenia dobrych stron internetowych :-)(jestem informatykiem ale
od czego innego :-)) i trochę mi żal, że nie miałam w tym swego
udziału. Ale bardzo się cieszę. Jaka oszczędność czasu. Wszystko w
jednym miejscu i to z pierwszej ręki.
Jest szansa na jakiś Kącik Wymiany Mysli i Wrażeń oraz rzeczy
bardziej konkretnych?
(Od lat poszukuję np nagrania "Abelarda i Heloizy" w reżyseri Magdy
Umer, oraz starych nagrań np z piewrszej płyty. Z rzeczy
niedostępnych mam za to oba filmy w ktorych wystąpiła Magda Umer
("Pałac" i "Weryfikacja") oraz stare nagranie z Hybryd .
Czy pojawią się tu informacje o Magdzie Umer jako reżyserze
teatralnym? W końcu parę dobrych spektakli mogliśmy dzięki niej
obejrzeć.
Chciałam zaofiarować swoje materiały ale właściwie to większość masz
(A pozatym masz dobre zródło informacji :-))
Pozdrawiam!
Ps. Jeśli te maile nie przechodzą przez Ciebie to podaj proszę
mail do Ciebie na stronie. Pewnie bedę się odzywać a wolę wiedzieć
do kogo piszę.
Przepraszam że nie używam "Pani" ale jeśli dobrze kojarzę (czyli
śpiewasz) to jesteś młodą osobą.
MK
Do Pani Magdy Umer!
Bardzo się cieszę , że zgodziła się Pani na zaistnienie tej strony
internetowej. Szczególnie że jest to strona z Pani udziałem. Tak
rzadko można Panią teraz usłuszeć. Nie chodzi mi tylko o koncerty ale
o wywiady, programy przez panią prowadzone. To wszystko czasem
pojawia się, a potem nagle znika nie wiadomo dlaczego potem znowu
się pojawiają. (Dla kogoś kto rzadko ogląda telewizję odszukanie ich
ponowne graniczy z cudem. Chyba że kontrolnie przeglada się strony
pani Krystyny Jandy , która do tej pory była nieocenionym żródłem
informacji.) Lubię pani piosenki ale jeszce bardziej czekam na
Pani spektakle i wypowiedzi. Dlaczego ich tak mało?!!!
Mam nadzieję że nie zniechęci się Pani tą stroną przynajmniej do
lutego. Mam wtedy urodziny i już postanowiłam że rano przeczytam
sobie wiersz i bedzie to taki mój wiersz urodzinowy.
Pozdrawiam !
MK
MK!
A którego lutego ma pani urodziny?MU
MK! Ja za to ostatnią rzecz jaką o sobie mogę powiedzieć to to., że jestem informatykiem i, że umiem robić strony internetowe... Ale to dla mnie wielka frajda, choć czasem ta frajda przerasta moje 150 centymetrów o wiele, wiele głów. Chętnie skorzystam z materiałów (no i może jak pojawiła się kolejna - po mnie- chętna do zabawy w SI...) pomocy - Odezwę się jutro, dziękuję za list Dorota
Ps. A MU to nie taka znowu głęboka skarbnica wiedzy na własny temat (często powtarza , że ja wiem o niej więcej niż ona sama...) Więc ponawiam apel do Was wszystkich, że jeśli ktoś wie coś (lub ma...) na temat MU to niech koniecznie się z nami tym podzieli. Ja będę wdzięczna a Pani Magda też pewnie chętnie się czegoś dowie...
7
Droga MU,
Jaka jest szansa żeby dostać się na premierę twojego
"Młynarskiego" ? Albo w ogóle na spektakl ? Byłyśmy z Natalią 10 dni
w górach, teraz już wiem że co roku będę jeździć na Sylwestra na
południe kraju; było cudnie, fajewerki na stokach, narciarze z
pochodniami itp. Natalia wróciła zdrowa, poszła na jeden dzień do
przedszkola i już ma katar; chciałam ci przesłać filmik w którym
moje dziecko nuci " pieski małe dwa " bawiąc się psim ogonem (
dwunastoletniego psa Pioruna ) ale Twoja "wirtualna baza" nie
przyjęła go i trudno - zbyt dużo zajmował miejsca ). Pozdrawiamy Cię
serdecznie i trzymamy kciuki za premierę - Asia z Natalią
Asiu z Natalią!
1.Na premierę nie ma żadnej,ale ja bym wolała,żeby wszyscy przyszli dopiero w marcu, jak to się "rozegra"
2.Trzeba po prostu pojechać albo zadzwonić na Jaracza i zamówić bilet.
3.Cieszę się ,że Natalia zdrowa,ale nie wysyłaj mi żadnego filmu , tylko zdjęcie, bo coś się blokuje, jak to ładnie nazywa Dorota..
4.Pozdrowienia dla Pioruna.MU.
8
Dzień dobry,
Pani Magdo, dlaczego Pani radzi iść na "Młynarskiego..." dopiero w
marcu?!
Kłaniam się
Marta
Z powodu perturbacji i komplikacji o jakich jeszcze nie
mogę mówić,bo do ostatniej chwili wszyscy będziemy w
niepewności.Wiem,że jestem za tajemnicza,ale na razie tak musi być.
PozdrawiamMU
9
Witam!
Dziekuję za to ,że Pani wystapiła w moim pięknym mieście
Olsztynie,ten koncert był moim pierwszym Pani koncertem, na którym
bylem .
A teraz moje opinie :
Koncert był cudowny,co prawda dla mnie troche krótki :( no ale skoro
Pani musiała koniecznie tego samego wieczora wrocić do Warszawy to
rozumiem . Mam nadzieje,że z tym przedstawieniem ,które Pani
reżyseruje wystąpi Pani rowniez w Olsztynie :)
A czy może Pani jakieś szczegoły co do tego przedstawienia podac ?
Pozdrawiam Rafał Mikołajski
Olsztyn :)
Rafale Mikołajski!
1.Bardzo się cieszę,że koncert ci się podobał, naprawdę!
2.Musiałam wrócić niestety,a wiesz jakie są polskie drogi...
3.Nie wystapię z tym przedstawieniem w Olsztynie, bo nie biorę w nim
udziału.Marzę o długich wakacjach.
4Na razie mogę tylko napisać,żę marzę o tym aby to przedstawienie
było mądre, dowcipne i piękne.I potrzebne także młodym
ludziom.Reszta w rękach aktorów, muzyków, scenografa, oświetleniowca
i Pana Boga.
5.Ja także pozdrawiam bardzo serdecznieMU
12 I 2003r.
Kochani!!!
Skrzynka się zablokowała!!!
Tak dużo ostatnio przychodziło listów, że zanim się zorientowałam, kolejne przestały dochodzić bo zabrakło dla nich miejsca!!!
W związku z tą sytuacją zamieszczam DWA bardzo istotne komunikaty:
1. Wszyscy, którzy pisali, bądź próbowali do nas napisać w ciągu ostatnich dwóch dni, niech napiszą raz jeszcze - skrzynka już przyjmuje...
2. Postarajcie się, aby Wasze wiadomości nie przekraczały pojemnością 250kb, gdyż nasza skrzynka nie wytrzymuje dużych wielkości...
Z góry dziękuję i pozdrawiam w swoim i zapracowanej Magdy Umer imieniu...D
10 I 2003r.
1
Pani Magdo rozpogodzona,
Może się pani skarżyć, choć lepiej żeby nie było na co. W razie
czego,
ja będę rozjaśniać...
Tak sobie myślałam o tym pani KRÓTKIM urlopie od wirtualnego świata.
Parę lat temu, kiedy opuszczałam mury liceum, bardzo zaprzyjaźniona
polonistka, podarowała mi tomik wierszy z taką dedykacją:
"Temu, kogo kocham, życzę by był wolny nawet ode mnie"
/Anne Morrow Lindbergh/
Myślę, że to piękne i mądre słowa. Rozstania zawsze są smutne, ale
można je sobie osłodzić, choćby w ten oto sposób. Nawiasem pisząc
stale utrzymuje kontakt z moją panią od polskiego.Coś w tym jest
pani też przecież po polonistyce :)
Pani Magusiu, każdego dnia jestem wdzięczna za pani pisanie i
wiersze. Ta strona to coś cudownie kojącego, magicznego, zmysłowego.
Wchodzę i zatapiam się w ciepłej brązowo - żółtawej tonacji...
Jeśli jednak przyda się pani trochę wolności na rzecz odpoczynku i
lepszego samopoczucia, to proszę nas opuścić na trochę. Lecz proszę,
na trochę tylko. Mam nadzieję, ze przez ten czas listowny i pani nas
piszących trochę poznała i polubiła. A jeśli tak to powrót będzie
przyjemnością.
życzę dobrych decyzji i wszystkiego udanego
Wolność to cnota szczęśliwych ludzi, zatem wolości też, skąpanej w
zieloności wszelkiej.
Ucałowania
Jola
ps. Anula powodzenia w sesji egzaminacyjnej, głowa do góry i więcej
odwagi. Pozdrawiam ciepło JH
Jolu!
Dziękuję Ci za
wielkoduszność. Zobaczę ile wytrwam. MU
2
Pani Magdo Droga,
oczywiscie,że pamiętam pomidorową strzałę!
Gdyby nie Wojtuś i jego komunikat,stuknęłabym stojacy za nią na
parkingu samochod(tak mi sie zdaje).
A długie światła i dosyć ciekawy sposób szukania przez Panią ich
włącznika wspominam bardzo często:)
Tak,to były czasy....
Ale to już wszystko wspomnienia.
Życie się zmienia.Z Wojtusiem kontakty też już zupełnie inne.
Ale zdjecia wiszą w pokoju i przypominają.Cudnie tam było.
Oj,cudnie...
Jeśli chodzi o zdrowie-niestety nadal nie do konca takie,jakie być
powinno.Dokladnie w dniu urodzin(czyli pod koniec listopada) wysiadła
mi ręka.
Robię ciągle badania ale,jak wiadomo,na wszystko trzeba czekać po
parę
tygodni (zgroza-nawet w prywatnej przychodni). Nie wiadomo,co mi
jest.Możliwe, że jakiś ucisk na nerwy i naczynia krwionośne.Sama
dokładnie nie wiem.Widzę tylko skutki,czyli mrowienie w ręce od
sześciu tygodni.
Podobno ręka mi nie odpadnie,więc zaczynam juz z powrotem grać, ale
egzaminy i tak nie wchodzą w grę.
Cóż...tak zwane 'przymusowe wakacje'.
Czytam,odwiedzam teatry,jeśli stan konta pozwala, nadrabiam zaległości
płytowe(od Mahlera zaczynając,na alternatywnym popie kończąc) i tak
jakoś coraz bliżej do wiosny.
Na szczęście,na wielkie szczęście dobre samopoczucie trzyma się mnie
jak nigdy.
Co to się ze mną robi na stare lata....Taka radość wewnętrzna...:)
Harfistki poszukujace pracy?Kojarzę.W końcu to ta sama uczelnia.W
zasadzie mogłabym przyslać również swoje zdjęcie.Z pracą
kiepsko.Oj,kiepsko.Czasem aż myśleć się o tym nie chce.Na szczęście
póki co stypendium co miesiąc zasila konto.Nie mogę narzekać.
Cóż,pora kończyć.
Skrzypce wzywają,a wieczorem-"Grease" w Romie.
Poza tym chyba wpadne do Empiku po ... Pani płytę jakąś.Kasety gdzieś
mi się przez święta zawieruszyły,a posłuchałabym z chęcią.
Całuję mocno.
Marysia O
Marysiu!
1.Ale ci się porobiło z tą niezwykle utalentowną ręką...Miejmy nadzieję,że
minie"jak ręką odjął"
2.Radość wewnętrzna to najcenniejszy typ radości, bo daje siłę na
przenoszenie gór.
3.Jak chcesz to zamieścimy tu twoje zdjęcie ze skrzypcami?Powaga.Całuję MU
3
Pani Magdo Kochana!!
I znowu piszę...znowu nie daję spokoju...polubiłam to...Mam
nadzieję, że nie ma Pani NIC przeciwko temu?? Chyba nie napisałabym
jeszcze gdyby nie list Pani Teresy...Bóg...to przecież do Niego
skierowana jest 1/3 moich wierszy, ukazują się one w gazetce
parafialnej (a dlaczego nie? inni mogą przeczytać moje myśli,
rozważania...) - jest ich dużo...Dziś przesyłam mój wczorajszy
wiersz...dla wszystkich...
Pozdrawiam i całuję - Kamila
Uśmiechnąć się...
oświetlić całe serce...
Przecież to potraficie
Uśmiechnąć się...
pocieszyć je w rozterce...
Wtedy złe chwile stłumicie
Usmiechnąć się...
to tylko czy aż tyle...
Sami to ocenicie
Usmiechnąć się...
nic nie tłumaczyć zawile...
Ze smutkiem walkę stoczycie
Spróbujcie - pocieszcie
nie tylko siebie
Zrozumcie - to kiedyś
przyda się w Niebie...
Oby się przydało droga poetko parafialna...Pozdrawiam i nie mam NIC przeciwko
temuMU
4
8 - 9 I 2003r.
1
Droga Magdo,
Znać Panią (choć tylko internetowo) to przywilej.
Rzeczywiscie, stwarza Pani specyficzny, bardzo przyjazny klimat na tej
stronie. Dziekuję.
Podpisuję się pod odpowiedzią, jaką dała Pani Anuli. Bóg wie,że
Go
szukamy.
On zasiewa w nas tę potrzebę szukania. Szukać Go to znaczy slyszeć
Jego
wolanie. (Kiedy się wyciszymy, słyszymy wyrazniej.)
Pogodę ducha, odwagę i mądrość znajdujemy w sobie po przyjęciu do
serca i
za
naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Chrystus jest wszystkim we wszystkim.
Tylko
majac Jego mozemy widziec ludzi jakimi są i kochać ich jakimi są. Co za
ulga!
Do Magdy, Anuli, do Kamili, do Dominiki i każdego kto to czyta: Proszę,
otwórzcie Biblię Świętą i potraktujcie poważnie ten list miłości
od Boga
do
nas. Uwierzcie Jemu. Tylko tam znajdziecie Prawde. ŻYJCIE Kochani!
Pisze o tym co sama znam. Łzy i uśmiechy tego życia nie są mi
obce.
Jestem
żoną(26),matką(3), artystą, mam własny biznes(zalozylam po 40tce). Bogu
daje
kredyt za wszystko co mam.
Modlę się za Was, drodzy moi. To nie przypadek, że się tu spotkaliśmy.
Pozdrawiam serdecznie,
Teresa
Pani Tereso!
Bardzo dziękujemy za modlitwę, ale nie rozumiem
zdania: "Bogu daję kredyt za wszystko co mam".
Może już jestem taka przemęczona, że głupieję w
zawrotnym tempie...
Ale oczywiście pozdrawiam,mimo że nie do końca
rozumiemMU
2
Boję się lekarzy i na razie nie pójdę. Mój
jogin zakazuje mi robienia
połowy
ćwiczeń( o wiszeniu na linach nie ma mowy). Na razie postanowiłam, się
kilka
razy wyspać; żeby nie wiem co się działo, to muszę usnąć o
normalnej porze
bez żadnych specyfików- tak kilka przespanych nocy to jest to!
Jestem dziś spokojna i tak będzie do końca dnia.
Anula- czasami mniej rozstrojona a czasami bardziej.
ps. Mój Kłapouchy wisi na lampie i teraz sobie pomyślałam, że też mu
się
może kręcić w głowie...
ps2 "nie mam czasu nigdzie zaglądać(lada dzień chyba nawet
tu...)" -
proszę,
nie!
ps3 Dorota! Koleżanka Kaśka ma taśmę z nagranym koncertem Pamietajmy o
Osieckiej, który chyba z rok temu był pogobno pokazany w TV.
ps5 Propedeutykę mam z dr Rotkiewicz...I jak tu się nie bać? Dzis nie
poszłam na kolokwium ze strachu, zaliczam w piątek, innego wyjścia nie
mam!
Anulo-tchórzu!
1.Jasne-nie idź do lekarzy(ale jeśli, nie daj Boże,będzie za późno
na
pomoc, to pamiętaj,że taka jedna stara kobieta sugerowała Ci taką
mozliwość...)
> 2.Bo wiszenie na linach to jedna z najbardziej
niebezpiecznych"asan".Ja
kiedyś źle umocowałam linę i przez rok leczyłam tzw.mięsień przywodzący...
3.Czy tak bylo do końca dnia?
4.Jaka pani ,taki Kłapouchy.
5.Staram się tu jednak zajrzeć,ale nie obiecuję ,że
dam radę nie wziąć
sobie krótkiego urlopu od wirtualnego świata, gdy rzeczywistość tak
skrzeczy.MU
Ale dr Rotkiewicz to jeden z milszych pracowników umysłowych tego dziwnego wydziału!!! To tylko taki mit, że ona jest straszna. Zobaczysz sama. A jak na egzaminie będzie Ci się zdawało, że Cię ignoruje- to to też tylko taka poza. I nie tchórz więcej z okazji kolokwiów D.
3
Do Ani...
Jak
idą Ci poszukiwania „Białej....”??
Pozdrawiam
*Justyna*
4
5
6
Umówiłyśmy się, że jutro będzie trochę lepiej i
postarałyśmy się w
to uwierzyć...
br />
Jak choć przez moment nie jest się samym, to łatwiej z tym
wszystkim... Dziękuję.
br />
I chyba jest trochę lepiej. Potęga wiary i sugestii!
br />
Ściskam Panią
br />
Agata
br />
p.s. Posyłam zielone, przyjemne zdjęcie.
br />

Agato!
Jak to DUŻO, że już jest trochę lepiej!Trzymajmy się, na
litość boską!MU
ps.Dziękuję za zieleń.Tej nigdy dosyć...
7
Mozesz. I sie nie martf.
Zuzia U
Dorotko!
Opublikuj zdjęcie dwóch młodych , zdolych harfistek poszukujących pracy!
Gdyby ktoś miał parę groszy i chciał,żeby One mu zagrały - wystarczy do
nas
napisać!MU
> p.s.One są już trochę podłamane i coraz mniej wybredne ,jak nasz stołeczny
wielbiciel-pan Marcin, który nie wiadomo dla kogo uczył się tych wszystkich
rzeczy na studiach...
p.s2 już się nie martfię...
8
Pani smutna Magusiu kochana,
Ciężko pocieszać, a na odległość; to niemal niemożliwe. Ale
rozjaśnić można, choć nieco ociupinkę. Zatem:
UCISZ SERCE
Kto przysłonił te księżyce nad dachami,
mądrą głowę miał ?
Chciał by żony całowały się z mężami ?
Nie wpadały, mój kochany, w szał.
Księżycowy wstaje wcześniej niż stójkowy,
nim przejrzał świat.
Dobrym ludziom serca błyszczą jak podkowy,
a złym ludziom czarno kwitnie sad.
Uplotę ci złoty kołacz z moich świetlistych promieni.
Już ty się człowieku nie kołacz,
niech ci się na dobre odmieni.
A z mego żalu srebrnego utoczę ci miodu ciut,
niech ci się w sercu zapieni gęsty miód.
Ucisz serce, ucisz serce,
w białym świetle rozpalonych świec.
Ucisz serce, ucisz serce,
jedno z tylu, jedno z tylu serc.
Wielki Panie winorośli, stworzycielu gwiazd,
proszą dzieci i dorośli, nie zapomnij, nie zapomnij nas.
Ty, co gładzisz oceany i prowadzisz w dal bezpieczną,
spojrzyj też na nasze rany, na kołyskę i miasteczko.
Rozesłano już kobierce
w białym świetle rozpalonych świec.
Ucisz serce, ucisz serce,
jedno z wielu serc.
Ty, co złocisz łany zboża, bielisz łąki pył,
od pożaru i od morza,
chroń nas z całych sił.
Daj nam rodzić się w pokoju
i umierać w noc serdeczną
Wodą z królewskiego zdroju,
pobłogosław to miasteczko.
Ucisz serce, ucisz serce,
w białym świetle rozpalonych świec.
Ucisz serce, ucisz serce,
czarne gwiazdy serc
/A.Osiecka/
Słowa wierszy jak balsam spływają na rozłamaną duszę, i jeszcze te
od
przyjaciólki, ukochanego poety - najlepsze zawsze, na wszystko...
***
Z dłońmi tak splecionymi, jakbyś klęcząc, spała,
W niedostępne mym oczom wpatrzona widzenie,
Płaczesz przez sen i wstrząsem wylękłego ciała
Błagasz o nagłą pomoc, o rychłe zbawienie.
Jeszcze płaczu niesyty do piersi cię tulę,
A ty goisz się we mnie, niby lgnąca rana,
A ja płacz twój całuję, biodra i kolana
I ramię i zsuniętą z ramienia koszulę.
Lecz karmiony ust twoich spłakanym oddechem,
Nie pytam o treść widzeń. Dopiero z porania> Zadaję ciemną nocą tłumione
pytania.
Odpowiadasz bezładnie - ja słucham z uśmiechem.
/B. Leśmian/
Oto pogoda na jutro i wszystkie inne jutra - z całego serca.
POGODA NA SZCZĘŚCIE
Na kraniec siedmiu mórz,
na kraniec siedmiu zórz
przypłynął raz kapitan,
z księżycem się przywitał
i zapadł w sen, i śnił:
mija młodość jak woda,
czoło chmurzy się częściej,
a tu nagle pogoda,
taka dobra pogoda na szczęście.
Nikt otuchy nie doda,
cienie kłębią się gęściej,
aż tu nagle pogoda,
taka dobra pogoda,
odpowiednia pogoda na szczęście.
Coraz trudniej po schodach,
coraz puściej w kredensie,
aż tu nagle pogoda,
taka dobra pogoda,
odpowiednia pogoda na szczęście.
Z tysiąca szarych biur
zmęczony wyszedł chór,
odstawił w kąt liczydło,
wykąpał się w powidłach
i zapadł w sen, i śnił:
mija młodość jak woda,
czoło chmurzy się częściej,
a tu nagle pogoda,
taka dobra pogoda na szczęście.
Nikt otuchy nie doda,
cienie kłębią się gęściej,
aż tu nagle pogoda,
taka dobra pogoda,
odpowiednia pogoda na szczęście.
Coraz trudniej po schodach,
coraz puściej w kredensie,
aż tu nagle pogoda,
taka dobra pogoda,
odpowiednia pogoda na szczęście.
/A.Osiecka/
Dokładnie wiem jak to jest, jak to ciężko się oddycha w taki dzień,
jak sens zmienia się w bezsens, jak sił brak...Niech krajobraz pani
duszy, wystrzeli jutro słońcem, spokojem, tęczą - w przyjemnym
śpiewem ptaków w tle. Tylko spokojnie pani Magdo, tylko spokojnie -
tak naprawdę nie stało się nic. Znam panią - spektakl i tak będzie
boski!
Proszę się już nie wahać - bo zły nastrój w mig znikł :)
Więc jak?
Przytulam mocno
Wierzę w panią i trzymam kciuki
JH
ps. Kolejne rozjaśnienia powinny dojść, za jakieś kilka dni, w razie
przyszłej niepogody.
w prezencie spokojne morze...
Jolanta

JH!
Rozpogodzona uciszyłam
serce-juz więcej nie bedę sie na nic
skarżyc...DziękujęMU
9
Właśnie ustawiłam sobie markotnego Markotnego
jako tapetę w
komputerze!
Jest przecudny! Dziękuję za każdy mój uśmiech jak się na niego
spojrzę.
Raz jeszcze pozdrawiam
olga
Pani Olgo-on juz teraz jest dwa razy większy-może
w sobotę zrobię mu nową sesję, to wyślę.Jest naprawdę niezwykłej
urody.Pozdrawiam i cieszę się z tej tapety w Pani komputerze!MU
10
11
Droga Pani Magdo,
przepraszam za karygodne opoznienie,ale mam nadzieje,ze mi Pani
wybaczy z uwagi na zyczenia
prosto z serca:)
Niech ten nowy rok uplynie Pani w zdrowiu,szczesciu,otoczeniu
najblizszych.
Niech spelniaja sie Pani marzenia,chocby te najmniejsze.
A jesli chodzi o jesienne i zimowe smuteczki- wiosna juz sie zbliza!
Oby wiosna trwala przez caly rok:)
Mnie jutro czeka kolejny wyjazd z domu.Czas wracac do W-wy.Sesja sie
zbliza.Az strach
pomyslec o zaleglosciach,ktore z powodow zdrowotnych mi sie
zagromadzily.
Takie zycie.Nikt nie mowil,ze bedzie rozowo:)
Czego by jednak nie mowic,po raz pierwszy udalo mi sie uciec od
jesienno-zimowych
samodestrukcyjnych napadow melancholii.Oby taki stan trwal jak
najdluzej.
Aha,bylabym zapomniala-o ile dobrze pamietam,lubi Pani
D.Krall.Polecam rowniez inna
pania.Pani nazywa sie Norah Jones,a plyta-"Come fly with me"
Charakter nieco inny,ale mysle,ze sie Pani spodoba.
Pozdrawiam i caluje bardzo goraco Pania oraz cala rodzine.
Marysia Oldak
p.s.Markotny-boski!!!
1.No własnie Marysiu, gdzies mi sie zapodziałas,ale
dobrze,że nie na
długo.
2.Mam tę płytę!
3.OBY TEN STAN TRWAŁ JAK NAJDŁUŻEJ!-to
święte słowa.
4.A co to bylo ze zdrowiem?(oprócz
melancholii oczywiście?)
5.Wybaczam ci
karygodne spóźnienie z zyczeniami i cieszę,że
wróciłaś do ludzi i do nauki.MU-stara znajoma z Toskanii(a pamietasz jak
prowadziłaś w nocy moją pomidorową strzałę, ku uciesze Adasia i Jędrka
i
rozpaczy starych w niepomidorowych strzałach?).To były czasy,ech...Całuję
MU
12
13
Pani Magdo!
Będzie dobrze,
a nawet będzie lepiej i pewnie jaśniej,
a za jakiś czas cieplej i piękniej.
Proszę mi wierzyć...
głośna Cichosza


Cichoszo!
Trzymam za słowa.I pozdrawiam MU
ps.To są zdjęcia mojej
ukochanej Anny G!
To pierwsze jest
od dwóch lat na honorowym miejscu w mojej
bibliotece.Uwielbiam je!!!DziękujęMU
14
Pani Magdo cudowna, mam nadzieję że doda Pani
uśmiechu poniższy
przepis na
ciasto, że rozjaśni troszkę...
Joasia
(a ja obiecuję z Julką posłuchać wesołości, będziemy głośno śpiewać,
żeby
Pani usłyszała; nic nas nie wprowadza w tak dobry nastrój jak Arka
Noego)
Jak Panowie pomagają przy świątecznych wypiekach...
Najlepsze Na Świecie Świąteczne Ciasto Owocowe
Składniki:
- 1 kostka masła,
- 2 szklanka cukru,
- 1 łyżeczka soli
- 4 jajka
- 1 szklanka suszonych owoców,
- 1 szklanka orzechów
- sok cytrynowy
- proszek do pieczenia
- 3-4 szklanki dobrej whisky
Sposób przygotowania:
Przed rozpoczęciem mieszania składników sprawdź czy
whisky jest dobrej jakości. Dobra ... prawda?
Przygotuj teraz dużą miskę, szklankę itp. utensylia kuchenne.
Sprawdź czy na pewno whisky jest taka jak trzeba ... by być tego
pewnym
nalej
jedną szklankę i wypij tak szybko, jak to tylko możliwe.
Powtórz operację.
Przy użyciu miksera elektrycznego ubij kostkę masła
na puszystą masę, dodaj łyżeszke sukru i ubjaj dalej.
W miedzyszasie zprawdź czy wisky jest na pewno taka jak czeba.
Najlepiej sklaneczke. Otfórz druga butelkie jeźli czeba.
Wszuś do mniski dwa jajki, obje szlanki z owosami i upijaj
je
mikserem.
Sprawś jakoź wiski
żepy pootem gośie nie mufili sze jest trojnoca. Wszuś
do miszki szyśką sul jaka masz w domu czy so tam masz szysko jedno
so,
f sumje fsale nie
nie ma snaszenia so fszuśisz ! Fypij skok sytrynnmowy.
Fymjeszaj fszysko z oszehami i sukrem fszystko jedno i
frzudź monki
ile tam masz fdomu, osmaruj piesyk masem i wyklej siasto
na plache piesyka,
usaw ko na 350 stofni, saaaamknij źwiszki. Sprawś
jakoś fiski
sostanej
ot pieszenia siasta i iś spaś.
Pani Joasiu!
Dziekuję za przepis...wyobrażam to sobie w
interpretacji Z. Zamachowskiego i P.Machalicy...i juz mi raźniej!Całus dla
małejMU
15
Dzien dobry,
Pani Magdo, pierwszy raz mialam szanse przyjrzec sie Pani
stronie blizej. Gratuluje, bo ma sie Pani czym pochwalic. Mam 22
lata i studiuje w Kaliforni. Sloneczne, cieple miejsce, a jednak
to nie to samo co Polska. Ja chyba jak Agnieszka "do tej
[polskiej] ziemi przybita jestem konwaliami"... Skoncze studia i
wracam. Na krakowski rynek, nad polskie morze, nad jeziora i w
Tatry. A swiatlo, ktorym Pani bije, nawet przez ekran komputera,
oslepia. Caluje,
Basia
Pani Basiu z teoretycznie
cieplego kraju!
Zawsze sie moze Pani tu u nas ogrzać...
Dzielę sie z panią kwiatami, które dostałam od matki mojej
chrzestnej córki(taka komplikacja!).
Postawiłam je na chwile na polskim sniegu,żeby było
piękniej.I do tego pięknie sie do pani usmiecham - MU
ps.ja byłam Kalifornią zachwycona, ale tez nie mogłabym w
niej mieszkać na stale.W maju wysle pani konwalie z mojego ogrodu...
16
Droga Madziu!
Jesteś wspaniałością jaką mamy w dzisiejszym czasie...świecie.
Zarówno Ty jak i KJ, która jest Wielka, pozwalacie na Życie!!!Czy TY
Wiesz co to znaczy?
Podaję Ci dyskretnie dłoń i mówię "...DZIĘKUJĘ..."
kora
Koro!
Ja nie wiem co to znaczy,ale bardzo dziekuję i ściskam!!MU
17
7 I 2003r.
Droga Pani Magdo,
jak naj-dobrego roku.
Moja córeczka Juleczka (5 lat) poprosiła wczoraj podczas
kolacji: "Mami, proszę puść mi którąś z moich ulubionych piosenek
Magdy Umer, no wiesz co ja lubię, Ucisz serca albo Jeszcze
poczekajmy, proszę Cię". (Ostatnio Ucisz serca słuchałyśmy 3 razy
pod rząd na życzenie Julki).
Ja Pani tego życzę na ten rok (ba! życie całe) - wielbicieli
nienasyconych w każdym wieku.
A płyta szła od początku do końca. Dopieściła nas Pani na dobrą noc.
Dziękujemy.
Joasia
Juleczko!
2
Dziękuję za wiersz
Ciekawe, jak zapatrują się na te sprawy sąsiedzi
- może to im trzeba
by zadedykować? Przesyłam
obiecane zdjęcie i uściskaj ode mnie piesy!
bratanica, która nie lubi się fotografować;-)
Zuziu!
Mogę to zdjęcie
umieścic na swojej stronie?
3
4
Pani Magdo!
Nowy Rok miałam zacząć od pozbycia się
jakichkolwiek uzależnień
(na
szczęście takich niegroźnych), ale nie mogę jednak przestać pisać
do
Pani.
Wiem, że jest Pani bardzo zajęta, więc nie będę marudzić (zresztą
nie mam
powodów, bo już jest mi bardzo dobrze - czego też Pani z całego
serca życzę.
Poprzedni zły nastrój minął i znów "straszę" energią i
żółtym
parasolem).
Jednym z powodów, dla których Pani strona jest dla
mnie
codziennym
słońcem jest fakt, że dowiaduję się tu, jaka nasza młodzież jest
inteligentna, oczytana, ma dobry gust i smak. W dzisiejszych czasach
potrzeba jej antidotum na tę całą tandetę, która wypływa z
telewizji, z
muzyki, z filmów. I ona wie, jakie jest najlepsze lekarstwo. Szkoda
tylko,
że przez bycie "tymi innymi" często płaci zagubieniem,
melancholią a
niekiedy i depresją...
Nie chcą mi jeszcze sprzedać biletów na luty na
Pani
przedstawienie, a
ja już niecierpliwością paruję. Na pocieszenie kupiłam sobie (i
tylko sobie)
bilet na "Kartotekę" do Teatru Narodowego.
Acha, a Panią Stansławę Celińską uwielbiam, jeżeli
wypada tak
mówić
(zawsze miałam problemy z traktowaniem moich ukochanych artystów,
jako
"bardzo szanowanych,ale jednak nieznajomych".) Jeszcze nie tak
dawno
oglądałam Ją w "Domofonie" w Teatrze na Woli. To szczere
ciepło i
ludzką
mądrość pamiętam do tej pory.
i już nie przeszkadzam...
Kłaniam się nisko.
wdzięczna za słońce
Marta
Pani Marto!
1Dlaczego pani paruje?(To taki głupi żart-wiem,że
chciała pani napisać
waruję).
Radziłabym pani kupić
bilet na marcowe przedstawienia...
Dzisiaj zachmurzona i nie wierząca w powodzenie niczegoMU
5
6
7
Czekam na znów sprawnego pani laptoka (od laptalk) bo
połączyć się z
panią w żaden sposób nie można. A tak mi to potrzebne, bo znów
tysiące spraw spadło z dachu na plecy. Pisanie końcowej pracy idzie
tak ciężko...
Czekam na rozjaśnienia...
Pozdrawiam bardzo ciepło
JH
Pani Magusiu miła,
Morze to jest taka magia, że o każdej porze roku potrafi zaczarować
wszystkie zmysły. Można tak łazić i łazić, w milczeniu, z uśmiechem,
pocałunkiem, zamyśleniem, rozmową- godzinami...I tępo patrzeć w toń
i
zatapiać się w tym uspokojeniu. Na tafli leniwie kołysały się
łabędzie, mewy wciąż krążyły nad głowami, i to powietrze, że
tylko
wdychać...
Zdjęcia zimowe będą za ok. tydzień. I wtedy przyślę obowiązkowo.
Na
razie wysyłam dwa, z ostatnich wspólnych wakacji...

Czy nie będzie to zbyt wygórowaną prośbą,
jak poproszę panią o
wspólny
spacer plażą? "Ja panią z sobą zabiorę, w nadmorski spacer
daleki,
sympatia moim wyborem powodowała poniekąd...Ja panią na spacer wziąć
pragnę, pani czemu wacha się przeto...W spacerze takim jest także
cel
piękny w sobie sam, niech pani się dla niego da zjednać...nie
pożałuje
pani, nie pożałuje pani,ooooooooooooo nie!!!
Więc jak?"
W rozjaśnionej tonacji
Z uśmiechem i przytuleniem
Jola H.
Jolu H!
Waham sie przeto ,bo mam podły nastrój.
Dzisiaj to ja czekam na rozjaśnienia , zamiast
rozjasniać...Taki lajf.MU
ps. Z moim Pianistą Wojtkiem Borkowskim pokłóciłam
się bardzo-po raz
pierwszy od 20 lat!Nie panuję nad nerwami,a przecież to dopiero początek
smutnego szaleństwa...
6 I 2003r.
Szanowna Pani Magdo!
Na początku chciałam Panią bardzo serdecznie pozdrowić i w Nowym
Roku życzyć wszystkiego
co najlepsze! Bardzo lubię odwiedzać Pani stronę! Za każdym razem
odkrywam coś ciekawego i
interesującego! Uważam, że na stronie panuje bardzo specyficzna
atmosfera, nie potrafię jej opisać,
powiem tylko, że jest przyjemna i pachnie magią. Teraz wypada mi się
przedstawić. Mam na imie Iwona.
Więcej napiszę nastepnym razem.
Napiszę pytania, które chciałam skierować do Pani:
1. Co sądzi pani o Małgorzacie Musierowicz?
2. Jaka jest pani ulubiona powieść?
3. Ulubiony Pisarz lub Pisarka?
4. Lubi Pani ksiazki Olgi Tokarczuk?
5. Ulubiona Piosenkarka?
6. Lubi Pani muzyke Kate Bush?
No, na razie wystarczy tych pytań! Bardzo proszę, niech Pani na nie
odpowie!
dziękuję z góry
Iwona
Pani Iwono!
2
03 I 2003 godz 02.56
W tę nocną godzinę przesyłam Pani "Modlitwę o pogodę
ducha"
"Boże, użycz mi
POGODY DUCHA,
Abym godziła się z tym czego
nie mogę zmienić,
ODWAGI,
abym zmieniała to
co mogę zmienić,
I MĄDROŚCI,
abym odróżniała
jedno od drugiego."
Ja ten tekst powtarzam sobie bardzo często mimo, że nie wiem do
jakiego
Boga
mam się zwracać.
* Wracając do bajek to najgorsze jest to, ze one są PRAWDZIWE i mimo,
że
nie
chce się ich słuchać to trzeba, i na dobranoc i na dzień dobry.
* Zastanawiam się co z synkiem Pani Kingi. Mąż złamał nogę,
a syn? Czy
oni
razem na tych sankach zjeżdżali?
* Rozprawiłam się trochę ze sobą. Wyrzuciłam w Sylwestra butelkę,
w której
zbierałam, wszystkie swoje drzazgi...Wrzucałam karteczki do butelki i
prawie
cała się uzbierała, więc ją roztrzaskałam w koszu na śmieci!
* Przytulam się do Markotnego i całuję go w środek nosa!
Anula wieczorową porą.
ps. Dorota! "Wiesz, moja koleżanka Kaśka znalazła taką starą
taśmę, tam są
fajne numery
i podobno jeden Ty śpiewasz, to Twoje jest to "Uciekaj moje
serce?"-
przegrałam to sobie"
Anulu wieczorową porą!
Mam nadzieję,że i pani Kinga i Dorota napiszą
coś do Ciebie.
Dostałam słonika-jeździ ze mną samochodem ,
razem z
Kłapouchym.Dziękuję!MU
ps.Ale pan Bóg wie,że Go szukasz i to najważniejsze(przynajmniej
ja
marzę,żeby tak było)
No nie wiem Anulu, co CI napisać...
Uciekaj moje serce tam śpiewam? jak tak to aż się boję bo nie pamiętam, żebym to kiedykolwiek powalająco zaśpiewała. No i nie wiem jaką Koleżanka Kaśka ma taśmę, że tam to jest.
Byłam dziś na wydziale i tak chodziłam sobie w przerwie korytarzami zastanawiając się ileśmy się razy minęły...
Trzymam kciuki za propedeutykę ( a z kim masz ćwiczenia???)no i do kolejnego listu, albo wyminięcia... D.
3
Najwspanialszo Pani Magdo!!
Tak bardzo mocno chciałabym napisać o moich
radościach, o tym
jaka jestem szczęśliwa...niestety. Jestem na siebie z tego powodu
wściekła, NIC tylko smutki, smutki, smutki...Same złe wiadomości
potrafię przynosić i w ogóle psuć to co wspaniałe...
Mam Wielką Nadzieję, że mój kolejny list będzie
pełen radości a
nie mokry od łez. Życzę sobie tego z całego serduszka...
Pozdrawiam i całuję!! Kamila
No to czekamy na kolejny list i nie
ryczymy mała...nie ryczymy...MU
4
5
Pani Magdo Kochana!
Pozdrawiam w zimowy bardzo dzień z Izabelina!!!!!!!!!
marusia
A ja z Pęcic!MU
6
7
8
Droga (nie dlatego, że kosztowna...dlatego, że wartościowa,
utalentowana, kochająca ludzi, przezabawna, stworzona do celów
wyższych, bardzo, bardzo inteligentna, bardzo ) Pani Małgosiu!!
Nawet nie wyobraża sobie Pani ( chociaż dla osoby z taką wyobraźnią
nie ma chyba rzeczy, której nie może sobie wyobrazić) jak się
ucieszyłam z odpowiedzi na mój list. Myślę sobie, że jest niewiele
osób tak przyjaźnie nastawionych do świata i drugiego człowieka. Wie
Pani, weszłam dzisiaj na stronę znanej aktorki. W dziale
>kontakt<
można było napisać list. Wszystko by było dobrze, żeby nie
napis "ale oczekuję krótkich listów". Jak tak można? Nie
wiem. Wiem
tylko, że tylko takie osoby jak Pani czy p. Janda powinno się cenić.
Bo przecież odpisujecie Panie nieznanym sobie ludziom. Lubicie ludzi
i nie traktujecie ich tylko jak prostą drogę do zarobku. To piękne.
Jednym z moich zadań domowych było napisanie kazania do "braci
mniejszych" czyli zwierząt i roślin, tak jak robił to św.
Franciszek.
Miałam troszkę problemów. W skrócie wyglądało ono tak :
" Bracia moi mniejsi! "Posłuchajcie przez chwilę żebraczego
rozśpiewania mego.
Posłuchajcie radosnego i pokornego trubadura, który opowie wam o
miłości.
Jesteście ołtarzem Boga. Bo w każdym gniazdku ptasim widzę dzieło
Stwórcy,
a na najmniejszym liliowcu, najsłabszej dalii czuję dotyk ciepłej
dłoni Bożej.
(...)
Zaufajcie Panu i miłujcie Go. Niechaj jego miłość nie przestaje w
was
wzrastać.
Mówcie : "Jesteśmy ofiarami Twojej miłości Panie!" Wznieście
serca,
wydajcie
okrzyk miłości i radości, spójrzcie ku niebu. Zakochajcie się w
miłości...
(...)
Niechaj ptaki miłują Pana, za wolność jaką im ofiarował, za bycie
bliżej nieba.
Niechaj ryby dziękują Bogu za możność dokładnego poznania wody,
żywiołu
dającego życie. Niechaj kwiaty kochają Go za woń, która jest
kluczem
do
ludzkiego serca, a drzewa za........ "
Teraz moja prośba. Wiem, że Pani uwiebia drzewa. Chciałabym, żeby
pani dokończyła zdanie. Bo zastanawiam się co PANIĄ szczególnie w
nich urzeka? Ja również je kocham i nie wyobrażam sobie niedzieli,
bez Zytka, drzewa, którym się opiekuję. Proszę..
Dziękuję za zezwolenie na pisanie do Pani, postawiłam
"ptaszka" przy
tym postanowieniu noworocznym.
Pytała Pani, czy naprawdę zobaczenie Pani "na żywo" jest
takie ważne.
Może ja się źle wyraziłam. Usłyszenie Pani piosenek "na żywo"
zadziałało by na moje emocje ze zdwojoną siłą. Ale nie. Zobaczenie
też jest ważne. Ujrzałabym człowieka, z którego należy czerpać
przykład, który pomoże młodemu człowiekowi kształtować osobowość,
choćby dzięki takiej stronie internetowej, człowieka który kształci
w
innych wrażliwość na piękno, nie boi się ludzi, tylko ich odkrywa.
Człowieka, który jest darem Bożym.
Rozpisałam się.
Ucałowania ciepłe jak na zimowy wieczór dla Pani i Buby Matyldy
Przesyłam dwa zdjęcia, żeby spowodowały uśmiech!
Aluśka ( ta od afgańskich dzieci)
P.S. Serdeczne podrowienia dla p. Dorotki, już ostatnio powinnam to
zrobić..przepraszam
P.S.2 Pani Małgosiu, ostatnio do mnie, jako do jedynej napisała
Pani : "pani", ja się z tym czuję durnowato w sklepie, co
dopiero
teraz!!!

Aluśka!
1.W jakim sklepie ty się czujesz durnowato?
2.Wysyłam Ci moją jesienną Bubę Matyldę-na
zimowy wieczór
3.Nie umiem napisać co mnie w nich
urzeka-chyba po prostu wszystko.
4.Zdjęcia cudne-spowodowały uśmiech od ucha do
ucha!(Dorotko-pokaż je
wszystkim!)MU
Droga Pani Magdo!
Byłem bardzo mile zaskoczony, kiedy to zobaczyłem mój krótki list z
moim "nic nie wartym wierszem" i Pani odpowiedzią na Pani stronie,
ale jeszcze bardziej mile byłem zaskoczony gdy zajrzałem do
antologii... Aby podziękować za to wszystko najlepiej, jak tylko
mogę, przesyłam kolejny, napisany przeze mnie specjalnie z tej
okazji i specjalnie dla Pani wiersz:
ŚLEPE SZCZĘSCIE
Poranek słoneczny za oknem, gdy wstaję
Gdy same pochwały od ludzi dostaję
I kiedy uda mi się coś co chciałem
ukryć na lekcji, bo nic nie umiałem
Przychodzi szczęście
(i wcale nieprawda, że szczęście się ma lub nie ma)
Szczęście przychodzi
nieco zaślepione
i nieraz wtedy,
gdy go wcale nie potrzeba,
bo wpadam...
Maciek Stemulak
Panie Maćku!
11
12
6 I 2003 godz. 24.20
Tak...zastanawiam się ile wszystkiego można wytrzymać i "Kiedy
powiem
sobie
dośc".
Przesyłam zdjęcie bociana, polowałam na niego o 4 nad ranem w
Karwicy.
Zawsze mnie zadziwia, ze bocian stoi na jednej nodze na dachu a ja na
dwóch
na ziemi nie potrafię. Od 3 dni kręci mi się potwornie w głowie!
Na + to mogę wymienić:
a) Brat napisał maila, że tęskni za Pesto mimo tego iż jedzą w tym
Nepalu
potrawy z pieca tandori...więc jest szansa, że nie zostaną tam
dłużej niż
norma przewiduje, tzn do końca kwietnia.
b) Jest szczęśliwy
c)Dziś skończyła się przerwa "świateczna" i o zgrozo ja
się cieszę!
d) znalazłam zdjęcie z czasów kiedy jeszcze nie miałam próchnicy.(chyba)
Nieustannie pozdrawiam lecz dziś ze zdwojoną siłą. Anula

Anulo!
1.Może powinnaś po prostu pójść do lekarza z tą kręcącą się
głową?
2.Koniec kwietnia jest za chwilę...
3.Ucz się i ucz, bo nauka to potęgi klucz.
4.Zdjęcie wyświetlamy i pozdrawiamy!MU
5 I 2003r.
Pani Magdo,
mam taki straszny dzień...
Pani Agato!
Wysłałabym pani jakieś "uśmiechnięte" zdjęcie,ale mój laptop
jest w
naprawie,a w komputerze Franka nie ma mojego archiwum.Umówmy się ,że
jutro będzie trochę lepiej i obie postarajmy się w to uwierzyć...Nie
ma innego wyjścia!MU
(z powodu zepsutego laptopa Magda Umer na wszystkie listy z ostatnich dni odpisze jak już go naprawi )
Pozdrawiam Dorota
2 I 2003r.
Proszę Pani!!.
No i mnie dopadła chandra. Melancholia.Zastanawiam
się wciąż nad
światem ,nad tym wszystkim.A coraz trudniej ,coraz trudziej mi w
tych czasach,kiedy króluje ""Idol"",::Big Brother
".Ja nie mogę tego
oglądać.
Najchętniej to bym siedziała w łóżku i jadła czekoladki
słuchając ""Już szumią kasztany"".Proszę PaNI ,Pani
to zaśpiewała
rewelacyjnie ,tak
pięknie .Pięknie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.Dziękuję .Dobrze ,że w tych
czasach popkultury są jeszcze ""prawdziwi""artyści
m.in:PAni i
Pani Krystyna Janda.
Wszyscy moi znajomi słuchają hip hopu i czytają brukowce.Ja się taka
uchowałam i cieszę się z tego.Ale ten świat taki smutny i
przygnębiejący.Echh.
Ania -tramwajowy człowiek
2
(a to zagubiony list Ani, który właśnie się odnalazł)
Proszę Pani!!!!!.
Życzę Pani dużo zdrowia ,szczęścia,spokoju i
spełnienia wszystkich marzeń z okazji zbliżającego się Nowego Roku
2003.Bardzo Panią przepraszam iż na święta nie napisałam życzeń,lecz
przeklęty internet w ogóle mi nie działał,a to z powodów
technicznych pewnej,myślenickiej firmy.Przepraszam.
Chciałam Pani bardzo
,bardzo ,bardzo serdecznie
podziękować za przepiękny wiersz Ewy Lipskiej ,który jest do
mnie
skierowany.KJiedy go tu ,na tej mojej najulubieńszej stronie
zobaczyłam byłam szczęściarą.Dziękuję Pani.Jest piękny!!!!!.Bardzo
lubię poezję Ewy Lipskiej ,ostatnio czytam właśnuie Lipską i
Poświatowską.
Teraz kiedy już internet
działa przychodzę do mojego
pokoiku na poddaszu (zresztą bardzo przytulnego )i delektuję się
chwilą.
Człowiek pióra.
Femme de lettres.
Tak.
To tak.
A jednak nie wierzyłam ,
że tak blisko jest z serca do papieru,
gdybym tylko wiedziała ,że to nie bardzo boli,
załatwiłabym tę rzecz inaczej......
I gdybyż tylko
właściwy człowiek przybył na cmentarz .
Tam nie wysyła się zaproszeń
jak do lektur.
Agnieszka Osiecka.
Ania -tramwajowy człowiek 14.
ps.:Co Pani sądzi o Fridzie Kahlo.Ja ostatnio jestem Nią
zachłyśnięta.A to za sprawą pewnej książki.
Tramwajowa Aniu!
3
Pani Magdo Kochaniutka!!
I mamy ten Nowy, Lepszy,
Bogatyszy, Weselszy...oby taki był
dla każdego, bez żadnych tam wyjątków:)
Uważam, że grudzień
powinien mieć 32 dni. 31 grudnia byłby
SYLWESTER, który skończyłby się 32 grudnia - przez cały ten dzień
można by było odespać
nieprzespaną noc, a
dopiero następnego dnia wypoczęci i
szczęśliwi świętować Nowy Rok. A tak to raniutko przychodzi się do
domku (na przykład), 1 styczeń
przesypia się i na drugi
dzień idzie się do szkoły,
pracy... Coś z tym trzeba zrobić:)
Nie wierzę, że nie ma u Pani
puszku?? Może przez pomyłkę w
Bogatyni (gdzie mieszkam) spadło go za dużo. Do tego teraz na
ulicach jest tak ślisko, że
równowagi utrzymać nie można...strasznie...Brrrrrrrrrrrrr!!!
Pozdrawiam cieplutko w ten mroźny
wieczór - Kamila
Mieszkanko
zasobnej Bogatyni!!
4
Pani Magdo droga,
Skoro zapanowało PESTO, to i ja dorzucę małe co-nieco od siebie.
Oczywiście pierwsze i podstawowe założenie: zapominamy o
biodrach, a potem kupujemy/robimy: pastę PESTO cały mały
słoiczek, jakieś 40 deko pieczarek (dziabamy je porządnie i
podsmażamy na oliwie z małą podziabaną cebulą), natkę pietruszki
(dziabamy), jedno jajko na twardo (dziabamy) + sól i pieprz
(świeżo mielony), i makaron, który zapewne jakoś się nazywa, a
wygląda jak b. duże muszle. Podziabane to co wyżej oraz 2-3 zęby
zgniecionego czosnku zespalamy ze sobą, tak by utworzyły rodzaj
masy, ale nie za gładkiej. Napychamy masą ugotowane (ale nie do
zupełniej miękkości tylko nieco) muszle, układamy w naczyniu
żaroodpornym, a w oddzielnym garnku podgrzewamy mleko z
ulubionymi przyprawami (rodowód śródziemnomorski mile widziany)
i startym serem, np. prawdziwym ementalerem sporo, nawet do 40-
50 deko. Można dodać ciut mąki, jeśli zapomnimy również o
podbiuściu...) Gdy ser jest rozpuszczony, zalewamy nim muszle,
kładziemy na czubek kilka gałązek bazyli albo tymianku lub
szałwi, przykrywamy naczynie i do pieca na jakieś 20-30 minut.
PYCHOTA!
Danie jest skromnie mówiąc ;) moim wymysłem i nazywa
się ?Małyszki, ale nie jest to przejaw dołączenia do
ogólnonarodowego szaleństwa na tle dla tego skądinąd dzielnego
(baaardzo! Podziwiam odporność i skromność!) zawodnika, tylko jak
je pierwszy raz zrobiłam, to Małysz akurat zdobył srebro na
Olimpiadzie, a danie trzeba było nazwać... ;)
Tak więc w pierwszym dniu Nowego Roku życzę Pani, pani Dorotce,
pani Anuli i dzielnej pani Kindze i jej mężowi oraz wszystkim
łasuchom oraz potrzebującym PESTO wszystkiego smacznego!!!>
Pozdrawiam najserdeczniej,
MAGDALENA
Nic dodać oprócz pozdrowieńMU
5
Droga Pani Magdo!
Może Panią uraziłem, tym co napisałem w poprzednich listach. Jeżeli
tak, to najmocniej przepraszam. Zbyt wiele oczekiwałem, bo myślałem,
że jak napiszę do Pani, to mi Pani odpisze i opublikuje na swojej
stronie. Proszę mi wybaczyć. Na pewno dostaje Pani bardzo dużo e-
maili, także pewnie ciężko je wszystkie przeczytać, a cóż dopiero
odpisać na wszystkie. Chciałbym na tzw. przeprosiny przesłać Pani
wiersz, który kiedyś napisałem:
"Wiersze nic nie warte"( tak nazwałem te moje wiersze)
V
Zrobisz coś,
czego żałujesz, później
Powiesz coś,
czego wstydzisz się później
i nie ma odwrotu...
Zabijesz się
i nigdy już nie będziesz żył
I choć wokoło ludzie będą się cieszyć
Ty będziesz się smucił
Bo taki jest ten świat.....
Maciek Stemulak
Maćku Stemulaku
,,jedyny chyba na świecie autorze cyklu pt:"wiersze nic nie warte"!
6
Dzien dobry Pani Doroto!
Na poczatku zycze Pani wszelkiej pomyslnosci i samej radosci w
swiecie rzeczywistym i wirtualnym na Nowy Rok.
Mam jednak od razu, na samym poczatku tego roku, prosbe do Pani. Czy
istnieje mozliwosc "powrotu" listow, zamieszczanych na stronie do
Pani Magdy z grudniowego okresu? Nie mialam niestety dostepu do
Internetu, a bardzo lubie czytac korespondencje Pani i Pani Magdy z
czytelnikami strony. Niestety w archiwum, ktore Pani prowadzi, nie
ma tych listow. Zaczynam byc w tyle...
Ale ze mnie GAPA, MELEPETA i jeszcze nie wiem co!!!
No umknęło mi - przepraszam! Ale już się poprawiam i od teraz są te listy a w ramach skruchy mam NOWY ARTYKUŁ... (Od Magdy Umer) D.
7
Pani Magdo Wielce Szanowna,
zaklinam Panią na wszelkie świętości, błagam, niech Pani nie zwraca
się do mnie per: pani. To wyrywanie mi siłą resztek młodości, której
kres wielkimi krokami zbliża się do mnie- już 13 lutego będę miała
20 lat. Poza tym, gdy ktoś zwróci się do mnie per: pani mam
wrażenie, że powinnam być poważna, że to zobowiązuje do umacniania
dobrej opinii o sobie, że nie należy się wychylać, trzeba stać
grzecznie, nie histeryzować. Jakże tak?
Ja wiem, wiem i ,powtarzając po Pani Szymborskiej,
zdaję sobie
sprawę z tego, że "rzeczywistość wymaga", ale jakoś nie mam
siły "znormalnieć". I chyba wcale nie chcę.
Co do papierosów- nie ciągnie mnie do nich, nie
potrzebuję ich.
Przynajmniej tak sądzę. Już chciałam złapać za telefon, aby donieść
o tym "Rekompensacie", ale przezornego Pan Bóg strzeże, więc
na
wszelki wypadek jeszcze się powstrzymałam. Nie chciałabym powtórzyc
sytuacji sprzed kilkunastu dni, gdy to paliłam sobie najspokojniej w
świecie papieroska, "Rekompensata" akurat parła jak burza,
papieroska mi zabrała, przypomniała, że obiecałam Jej przed
wakacjami rzucenie...I rzeczywiście.Pieknego dnia letniego,
popijając ciut przesłodzoną herbatkę, wysłuchując Jej utyskiwań na
palenie, że to zdrowia szkoda( gsy zauważyła, że zdrowie mnie nie
bierze- przerzuciła się na niszczenie cery.), przetrawiwszy szereg
podanych przez Nią przykładów, w przypływie żarliwszych uczuć,
palnęłam obietnicę, a zaraz potem pomyślałam sobie, że i tak o tym
zapomni. Lekki niepokój ogarnął mnie w dniach ostatnich, bo co ją
napotkałam( a zawsze mam szczęście napotkać Ją, gdy akurat palę) to
głośno wyrażała swoją dezaprobatę i troskę o moją młodość.
Zdarzyło
się to razy kilka, aż wreszcie grom z jasnego nieba, konfiskata
papierocha i wyciągnięcie jako argumentu obietnicy sprzed 5
miesięcy, o której rzekomo w moim mniemaniu zapomniała jeszcze tego
dnia, gdy ją popełniłam. Wynika z tego tekstu, że jestem wręcz
perfidnie naiwna. no i ,że trzeba wreszcie to palenie rzucić.
Pani Magdo, Pani też obiecuję, że palić nie będę;
co dwie
obietnice to nie jedna, może nabiorę kręgosłupa moralnego i
rzeczywiście przestanę przemieniać wszystkich współtowarzyszy
istnienia w biernych palaczy. Oby...
Limit 18 wierszy ucieszył mnie bardzo, długie to one
z zasady
nie są, jeden jest ciut dłuższy(z tych, które wybrałam dla Pani),
ale to też jeszcze nie jest "potęga objętości". Kończę, bo
coś mi
się wydaje, że obszerny ten list. A może to kwestia czcionki, ne wiem.
Całuje Panią bardzo mocno
Piekielny
Piotruś
czyli
Piekielna Dominiczka( czyli tabula rasa)
PS. Przesyłam Pani "zdjęcie- rozweselacz" z mojego ukochanego
przedstawienia. Gdy mi smutno spoglądam na nie, przywołuję w pamięci
tę scenę i skręcam się ze śmiechu. Na wszelki wypadek niech go Pani
nie zamieszcza na stronie, ja się na prawach autorskich nie znam,
ale cos czuję, że to jest bezprawne rozpowszechnianie czy coś
takiego. Pa. D.
D!
Nie będę ci wyrywać siłą resztek młodości,dziecko.
Nie pal-bo co dwie obietnice, to nie jedna.
Pa.M.
ps.zdjęcie
rozweselacz i tak mi się nie wyświetla. Jutro znów oddaję
laptopa do naprawy,,,
8
9
10
Pani Magusiu droga,
Męczące świętowanie się skończyło i wreszcie można żyć
normalnie.
Wspaniale dziś wygląda Malbork,pięknie się zabieliło. Słońca wciąż
brak, ale coż może jakoś tak nawzajem ludzkim światłem się
ogrzejemy,
poświecimy sobie na szczęście.
Dziękuję, dziękuję, dziękuję za wiersz i brzozę. Mój łazienkowy
widok
to także drzewa, tyle że mniejsze i kilka naraz. Na tle błękitnego
nieba prezentuje się iście kojąco i ładnie.
Dzisiaj udałam się na zakupy. Jak to kobieta, by kupić sobie coś na
poprawę nastroju i tak już bardzo dobrego jak na moje możliwości od
rana. W rezultacie wylądowałam w anytykwariacie. Szukałam
wierszy
ładnych,szukałam, a znalazłam piosenki Agnieszki Osieckiej - apetyt
na życie.
Zupełnie nie wiem skąd ten nagły przypływ radości, ale nie
narzekam.
Mój apetyt na życie się wyostrzył, podobnie jak na pesto, o którym
panie tak smacznie pisały...
Mój chłopak zrobił dzisiaj przegląd płyt ostatnio przeze mnie
słuchanych. Po kolei
wyciągał z "wieży" grającej: Magda Umer, Magda Umer, Magda
Umer,Poniedzielski, AM Jopek. Powiedział, ze wolno mi słuchac tylko
kilku
takich piosenek dziennie, i dobrze, ze mieści się w mojej wieży tylko
5 kompaktów...:) A ja go słucham.
Rozpisałam się, lecz dziś radośnie :). Dobrze mi tak z tą miłością
ukochanego, rodziców, dziadków, przyjaciół. Dobrze mi z codziennym
budzeniem przez ukochane psy, ze szczęściem, że są dookoła ludzie
(i
zwierzęta)wspaniali. Z pani pisaniem też mi cudnie dobrze. Czegóż
więcej
chcieć!!! Pani Magdo my obydwie jesteśmy naprawdę bardzo szczęśliwymi
kobietami, tylko czasem tego po nas nie widać...:)
Życzę dużo przedpremierowego spokoju. Będzie dobrze.
Siły i cierpliwości do zimowej, chlapiącej pogody.
Pozdrawiam pięknie
Z uśmiechem
JH
Nareszcie uśmiechnieta
Jolu H!
Że ja doczekam listu od Ciebie w takiej tonacji...no no
no.Przestań
sluchac tych smutnych piosenek i wszystko sie rozjasni.Pozdrawiam MU
ps.Przedpremierowy spokój - to jest oksymoron
1111111111111111111111
A i jeszcze jedno jutro jadę nad
morze.(Mój mężczyzna mieszka w
Gdyni.) posnujemy się trochę po plaży, porobimy zdjęcia. Przywiozę
trochę miłego
morskiego nastroju. Będę tęsknić, ale jak wrócę przyślę wszystko
co
najlepsze.
Ściskam i całuję
Jola
Mój mężczyzna niestety nie mieszka w Gdyni i
nie ma zamiaru zabrać
mnie nad morze...Ale za jakiś czas zabiorę się sama!
Fotografia morza z mężczyzną
w tle- obowiązkowa(chyba że nie lubi
się fotografować, jak moje bratanice- wtedy samego morza)MU
1 I 2003r.
1
2
3
Karamonku drogi- zrobię wszystko,żeby żyć w lento-ale po premierze.
4
Pani Magdo Droga!
WSZYSTKIEGO DOBREGO, a nawet jeszcze lepszego w 2003 roku!
Cudownego czasu w Nowej Zelandii, fantastycznie
udanego "Młynarskiego" oraz spełnienia prawie (bo, gdyby
100% to
się robi pusto przed nami, prawda?) wszystkiego co tylko Pani
sobie wymarzy!
Oraz spokojnej okolicy dzisiaj w nocy! - mój Hienio już
przerażony siedzi pod stołem, bo "złota młodzież" ćwiczy
od
dwóch godzin odpalanie petard... :(( Biedak.
W załączeniu przesyłam zdjęcie, które wraz z życzeniami przesłał
mi dzisiaj kolega dodając: "(...)a w załączeniu niedoskonała
fotka pewnej doskonałej (i jedynej która do mnie przemawia
artystycznie) rzeźby, która jest dowodem na to, że czasem można
stracić głowę, a mimo to dojść do czegoś..." :)

Pozdrawiam
najserdeczniej,
MAGDALENA
P.S.
Najlepsze życzenia, oczywiście, także dla Pani Dorotki! :)
Pani
Magdaleno!
Bardzo dziekuję za zyczenia i symbol Zwycięstwa.
Ciekawe,czy jest pomnik symbolu klęski?Dorotka niech sama dziękuje,a
ja
pozdrawiamMU
Sama Dziękuję,
nawet bardzo i też przesyłam najlepsze Życzenia D.
5
6
1 I 2003 godz 18.01
* Pesto....tak ale z tym to już poczekam na brata- to
jeszcze "tylko"
trzy i pół miesiąca.. A z makaronem to jest tak: na problemy,
które się
długo ciągną najlepsze jest spaghetti, na kłopoty poplątane
-kokardki, a
jak
już mnie skręca to świderki(nazw włoskich nie potrafię
się nauczyć
chociaż
próbowałam).
* Nie pamiętam co było przed próchnicą...pewnie nieświadomość,
oszukiwanie siebie itp, to jest dla mnie kolejna zagadka. Nie potrafię
sobie
przypomnieć momentu, w którym zaczęłam czuć dziurę! Może przed
próchnicą
rodzice próbowali wychowywać mnie w bajce(o naiwności, myśleli, że
dziecko
ma klapki na oczach) i niestety(albo na szczęście) bajka okazała się
pozbawiona szczęśliwego zakończenia. Według Bettelheima podobno
szczęśliwe
zakończenie baśni daje dziecku siłę...
* Pożyczyłam znajomej książkę z moimi
afirmacjami i czuję dyskomfort.
* 1 stycznia nie ma gdzie kupić rumianku...- co za
idiotyczna data.
> * Zastanawiam się kto jest na tym zdjęciu szczęśliwszy
i komu jest
lepiej
Pani czy Markotnemu.
Pozdrawiająca Anula
ps. Dorota. Jak Ci się udało przebrnąć przez propedeutykę? Bo ja
wogóle
sobie tego nie wyobrażam.
Anulo!
1.Ciesz się ,że nie połamałas nóg i że jeszcze nie masz
męża,który mógłby złamać nogę-a ty musiałabyś mu robić
zastrzyki...
2.Zawsze zastanawiałam się dlaczego ten 1 stycznia to taka
idiotyczna data.Od dzisiaj juz wszystko rozumiem- po prostu tego dnia nie ma
gdzie kupić
rumianku...
3.A tyle wybitnych baśni straszy nas i straszy i strasznie
sie kończy...Bajka moich rodziców też była straszna-a ja myślałam ,że
piękna.I potem szok.
4Zaraz Dorotka ci odpowie jak przebrnęła przez
propedeutykę, to ja też się czegoś więcej o niej dowiem...
Pozdrawiam i razem czekamy na brataMU
Ja już nawet nie pamiętam, że brnęłam przez coś takiego...
To chyba pierwszy rok. A wtedy to ja byłam bardzo ambitną studentką. I pilną. Może dlatego nie pamiętam trudności, (a może dlatego, że lata świetlne od tego czasu upłynęły???) ale się nie przejmuj. To, to się akurat zdaje... Poza tym zobaczysz co to znaczy brnąć przez FPP!!!
Żywy dowód na
to że propedeutyka nie taka straszna - D.