W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
21 lutego 2006
Ku swej wielkiej radości odkryłam tak fantastyczną MU - stronę, od zaraz stanę się jej namiętną podczytywaczką. A moja radość powdwójna, bo strona jest cudna, a ja mogę tak łatwo do Pani napisać.
Jestem stryjeczna wnuczką Zygmunta Hertza, tego Zygmunta od Zofii Hertz i Jerzego Giedroycia i od paryskiej Kultury. Na dodatek jestem "opętana" rodzinnością, więc poszukuję wszelkich hertzowatych śladów. Dużo wiem o swojej rodzinie i ciągle wiele się dowiaduję, zbieram wszystkie możliwe informacje, buszuję w archiwach. Chcę wykorzystać każdy trop.
Wielką przyjemność sprawiło mi wznowienie Memuarów pana Jeremiego Przybory, bo to nie tylko radość czytania, ale kolejne przywołanie pamięci wszystkich osób, które przewinęły się przez Jego życie, a jedną z tych osób był Zygmunt Hertz. Z kart „Memuarów część I” wychodzą mi na spotkanie również prababcia oraz jej siostra Jana. Trochę mi żal, że z tego drugiego wydania książki wypadło zdjęcie Zygmunta, to z wakacji w Miedzyniu, w 1925 r., ale rozumiem ograniczenia edytorskie.
Ale to właśnie owo brakujące zdjęcie nasunęło mi myśl, aby zwrócić się i do Pani, tak blisko zaprzyjaźnionej z p. Jeremim. Skoro zachował się album ze zdjęciami z wakacji w Miedzyniu, odesłany przez Zygmunta Hertza, oraz jego wersja z odbitkami, która - jak pisał p. Jeremi - przetrwała pożogę wojenną Przyborów ... to być może na niektórych z nich sfotografowano też i matkę Zygmunta - Marię Hertzową, choć wówczas po drugim mężu Heymanową (moja prababcia), być może jest i Jana - jej siostra bliźniaczka, owa ciotka Zygmunta, przyjaciółka domu Przyborów.
Szczególnie postać Jany bardzo mnie intryguje. Pan Jeremi tak ciepło i "kobieco" opisał Janę, jako pierwszą w życiu kobietę, fascynację kobiecością... - a ja prawie nic o niej nie wiedziałam. Dopiero półtora roku poszukiwań rodzinnych umożliwiło mi dopasowanie jej postaci do jednej z fotografii z moich rodzinnych zbiorów, a ilu pociotków przy tej okazji poznałam - cudne jest życie w genealogicznym wcieleniu.
Pani Magdo Droga, może Pani zna losy miedzyńskiego albumu z fotografiami z 1925 r., a może Pani podpowie mi coś jeszcze o Janie, jakieś fragmenty zapamiętane z rozmów z p. Jeremim, z takich jak to się opowiada kobiecie o kobietach.
Napisałam do p. Kota Przybory, ale natchnął mnie smutnym pesymizmem - archiwa po tacie są w stanie totalnego bałaganu. Czy mogę liczyć slyszałam na maleńką dozę optymizmu od Pani, bardzo proszę.
Bardzo serdecznie pozdrawiam
Anna Olszewska
Pani Aniu!
1.Wspaniale że się pani odezwała.
2.Mam nadzieję że jak Kot ochłonie ze szczęscia(ma zupełnie malutkiego synka -Jasia Jeremiego-czyli wnuczka Mistrza!CUDNY), przestanie sie borykać z prozą życia i nie będzie miał tak duzo pracy w pracy- to uporządkuje archiwum.Porządku w zdjęciach pilnowala zawsze Alicja.
3. O Pieknej i tajemniczej Janie słyszałam wiele razy.Że gdy sie u nich kąpała (bo u niej w domu często były kłopoty z wodą)-to maly Jeremi cały drżał z przejęcia i wyobrażania sobie jak to jej boskie ciało moglo w ich wannie wyglądać.I o kropelce krwi, i o tym że zaraz potem on sie kąpał w tej samej wannie,
ALE NIE W TEJ SAMEJ WODZIE( tu zawsze razem wybuchalismy śmiechem...mój Boże).To bylo chyba jego pierwsze erotyczne uczucie, co tu ukrywać.
4.A pan Zygmunt , z kolei ,był autorem zdjęcia młodziutkiego Jeremiego z kolegą na drzewie, na wakacjach w Miedzyniu wlasnie.Chyba opowiadał mi o tym także "publicznie"-to znaczy w wywiadzie -rzece, ktory z nim nagrałam w 1988 i 1989 roku("Jeremi Przybora-czyli Dziecko szczęścia")Mam nadzieję że TVP tego nie zagubi,a może nawet doczekamy sie wydania na DVD- tak jak wydano "Rozmowy o zmierzchu i swicie" z Agnieszką O).To na podstawie naszej rozmowy telewizyjnej napisał potem Mistrz swoje Memuary .
5.A ja nie mogę pojąc ograniczeń edytorskich i tego ,że wydano to na lichym papierze,okrojone i bez polowy zdjęć.Młodzi teraz , na szczęście ,szukają po antykwariatach pierwszego wydania.
6.Pozdrawiam pania bardzo serdecznie .Może jeszcze kiedyś "dokopiemy się" czegoś ciekawego o pani niezwykłej rodzinie.MU

dla pani Ani- Jeremi z Alicja w ogrodzie
Witam, dzień dobry, dobry wieczór!!!
Przepraszam że sie spoufalam pisząc do pani...można zignorować tego maila, nie czytac go po prostu...ja bym tak zrobiła na pani miejscu:)
Byłam NA STRONIE MAGDY UMER i od tego momentu jest jakos milej, weselej w moim krotkim i nudnym zyciu. Mam na imie Natalia, mam 20 lat, studiuje historię sztuki we Wrocławiu i niby jest dobrze, ale... Moim życiem kieruje (juz od jakichś 5 lat) pani Agnieszka i pan Jeremi, ale do Nich maile raczej nie dojdą, musiały by mieć naprawde wszechmocną siłę, ale nie mają:)Strona www jest świetna, jest taka świeża i sentymentalna jednocześnie, wspaniałe wspomnienia opowiedziane w uśmiechem i łezką w oku... W ten bardzo niezgrabny sposób chcę pani podziękować za te wszystkie piosenki dawne zabawne:), za ten serdeczny uśmiech skierowany do słuchaczy, za wrażliwość, nadwrażliwość, której w moim pokoleniu już nie widac...
a stronę www.magdaumer.pl/ polecę wszystkim, którzy zrozumieją:))
pozdrawiam i przepraszam za zawracanie
Natalia Więcław
Natalio ze swoim krótkim i nudnym dwudziestoletnim życiem!
Znam parę osób z twojego pokolenia wrażliwych , nadwrażliwych i chorych z nadwrażliwości.Pozdrawiam serdecznie!MU

Agnieszka O dla Natalii W z Wrocławia
To, iż strona się podoba /a ostatnimi czasy bywało z tym różnie/ sprawia załodze wielką przyjemność...Pozdrawiamy
20 lutego 2006
Droga
MU!
Na wstępie chciałabym przez list do Pani podziękować serdecznie
tajemniczej J. za wsparcie duchowe czyli listowo-mailowe, bardzo mi miło,
że ktoś choc przez chwilę pomyślał o mnie. Nie czuję sie warta, ale to
bardzo miłe. To ludzie dają najwięcej siły, od kogoś trzeba ją w końcu
brać jak się zapasy swoje kończą. Wystarczy, że ktos się uśmiechnie, a ja
łapię się tego jak koła ratunkowego, to jest jednak coś:). Dziekuję bardzo
wam:), jesteście kochane!
> Dobrze
jest móc
napisać.
Znów na
chwilę
stanę
się
prawdziwą
Skandynawską,
bo robię sobie urlop od wszystkiego i na tydzień jadę do Szwecji. Co
prawada tam też zima (niestety), no ale jakieś oderwanie od rzeczywistości
na pewno. Modlę się tylko po cichu, żeby samopoczucie pozwoliło, żeby było
wszystko w porządku. Chciałabym odpocząć, marzę o tym, żeby tak móc
zatrzymać to wszystko choć na parę dni, czy to tak dużo?
Ciesze się Pani szczęściem z powodu Indii, to musi byc wspaniałe taka
podróż. Życzę słońca i wypoczynku, wypoczynku i jeszce raz wypoczynku i
żeby melisowo-zimowe uczucie przeszło na jak najdłużej. Ja bronię sie tym,
że jak
już
wrócę
będzie
wiosna,
oby się
sprawdziło.
Pozdrawiam, przytulam i czekam na reportaż fotograficzny na stronie:)
Skandynawska
kASIU
sKANDYNAWSKA!
TO OBIE
SOBIE
WYJEŻDŻAMY.
W
KWIETNIU
CZEKAM
NA DOBRE
WIeŚCI.tRZYMAM
KCIUKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!mu

Pani
Magdo.
Po pierwsze bardzo dziękuję za piękne zdjęcie. Po drugie melduję, że
egzaminy pozdawane, choć po ostatnim oddając prace śpiewaliśmy
„Wypijmy za błędy…”, a po otrzymaniu wyników część z nas
nuciła „Dostaliśmy to, na co nie zasłużyliśmy…”, ale
mnie na szczęście udało się zdać za pierwszym razem. Po egzaminie
przyjechałam do domu, a teraz wcale nie uśmiecha mi się wracać w świat
studenckiej zawieruchy, zwłaszcza kiedy popatrzę na plan zajęć. Widząc
tyle nowych
przedmiotów o groźnie brzmiących nazwach słabnę w oczach, więc na wszelki
wypadek kartkę z planem omijam szerokim łukiem. Po co się martwić teraz,
kiedy można potem... Jak mawiają mądrzy ludzie: wszystko ma swój czas i
swoje miejsce. Zresztą może nie będzie tak źle…
Od kiedy wróciłam „pod strzechy” nie miałam żadnej książki
medycznej w ręku, tylko kilka, no może kilkanaście razy notatki, ale to
się przecież nie liczy. Czytałam to, na co wcześniej nie było czasu, czyli
literaturę przyjemnie niemedyczną. Jadłam obiadki domowe, duużo obiadków
domowych, nabrałam tłuszczyku jak niedźwiedź na zimę. Pocieszam się, że
przynajmniej będzie co spalać.
Zegarek nad biurkiem wskazuje prawie trzecią w nocy. Mnie się jakoś trudno
przestawić z czasu studenckiego na cywilizowany... Ale i na mnie przyszła
pora. Pan Andrzej Poniedzielski śpiewał kiedyś: „Chyba już można się
położyć marzeń na jutro trzeba namarzyć”. Właśnie spojrzałam na
łóżko i widzę, że mój pies, a właściwie suczka wraz z kotem w pełni
zastosowali się do rad Pana Andrzeja, tylko dlaczego w mojej pościeli?!.
Idę przywrócić porządek i spać.
Pozdrawiam cieplutko
Choć za oknem mróz
Jest przed trzecią w nocy
Więc zakończę już.
Kasia K.
Kasiu K!
1.Ja
także
wczoraj
do
trzeciej
w nocy
czytalam
książkę.Niemedyczną."Codziennik"Daniela
Passenta.
2. Jak
ja bym
chciala
nie miec
alergii
i móc
spać z
psem i
kotem.To
by bylo
życie.Nie
przywracalabym
porządku.
3.To w
tej
piosence
jest mój
ulubiony
fragment:"gdy
chcesz
sobie
zycie
poprawić,
to
wystarczy
poprawić
poduszkę"...
4.Spalaj
sobie co
powinnaś
i ucz
się
jeżeli
juz
trzeba.A
jesli
jeszcze
nie
trzeba
to
nie.Pozdrów
psa a
właściwie
suczkę i
kota.MU

Miasto Aniołów już moim zdaniem gra!! A za zielonego smoka na tle pomidorów DZIęKUJę!!!!!!!!!!!A
Pani Magdo,
tydzień temu minął rok- Zosinego życia i naszego, Pana Jot i mojego, bycia rodzicami. Dobry rok.
Jestem, choć nie piszę. Trudno pisać, gdy brak sam na sam ze sobą.
Pozdrawiam bardzo.
I dziękuję.
Agnieszka
a to Zosia na zdjęciu niezbyt technicznym, ale bardzo Zośkowym

Zośka zdecydowanie w porządku!Trzymajcie sie wszyscy MU






16 lutego 2006
Z dedykacją (załącznik) od świerszczy i nadzieją, że Melepeta nas za to nie pośle do wiezienia. Jesteśmy jej fankami i na recitalach śpiewamy najgłośniej z całej publiczności.
Dołączamy coś zielonego "wiadomo dla kogo" na walentynki.
ale milo sie porobilo!dziękujemy!MU z zaloga
Coś zielonego się nie wyświetla niestety. Natomiast co do załącznika to po konsultacji zamieszczamy podobno lepszą wersję...

prawie pomaranczowy mis dla Misia( do życzeń szybkiego powrotu do zdrowia dołącza sie zając)
BUZIAK!!!!!!!!!!
Ps
Ktoś
(jakiś
znawca
herbat
:) )
powiedział
ostatnio
w
telewizji,
że
melisa
jest
rozweselająca
( ja do
tej pory
myślałem,
że tylko
uspakajająca,
no
ale może
spokojny
człowiek
to
człowiek
wesoły...
??? :)
).
Przeczekajmy
więc
śniegi i
chlapy z
melisą!!!
:)
WIOSNA
TUŻ
TUŻ!!!Wyraźny
znak na
to
daje
zbliżający
się
wielkimi
krokami
festiwal
Pisz i
Śpiewaj
Poezję
:D :D
:D (www.festiwalpoezji.pisz.pl)
:)
Pozdrawiam,
ściskam
i całuję
mocno
Łukasz B
z Mazur


Lukaszu
B z
Mazur!
1. Bylam
w Piszu!
2.Aż
wesoły
to może
nie,ale
weselszy
na
pewno.
3.
Trzymaj
sie na
tych
Mazurach
i pisz z
Pisza(u?)MU
p.s.a u
mnie już
chyba od
dwóch
miesięcy
codziennie
pada
jakiś
deszczo-
śnieg i
to jest
nie do
wytrzymania....nie
pamiętam
takiej
dokuczliwej
zimy.
Załodze komputer mówi to samo...
Kochana Pani Magdo,
Myślę o tym już od dawna, ale nie miałam odwagi zapytać jakie jest Pani zdanie. Pomyślałam jednak, że jeśli nie zapytam, to nigdy się nie dowiem, najwyżej odpowie Pani: nie, nie chcę i już”...
Czy nie sądzi Pani, że jest wiele, a nawet bardzo wiele osób, które chciałyby wiedzieć o pani więcej, znać Pani zdanie na różne tematy ? Ja bym chciała. I wiem, że cała masa ludzi uwielbia słuchać tego, co Pani opowiada na koncertach. Bo Pani mówi mądrze, dowcipnie i ma Pani taki swój własny styl Umerowy J.
Pomyślałam więc, że byłoby cudnie gdyby Pani wydała książkę, ale nie taką typową autobiografię, mnie by się marzyło przeczytanie wywiadu z Panią wydanego w książce. To oczywiście wymagałoby mnóstwa spotkań i nagrania Pani opowieści, spisania, Pani musiałaby to wszystko czytać, poprawiać i akceptować. Ale myślę, że mogłaby z tego powstać świetna książka. Gdyby to miało charakter autobiografii, wtedy mogłaby Pani opowiedzieć trochę o dzieciństwie, o świecie małej Magdy Umer, widzeniu i odczuwaniu tego świata, trochę o Pani pierwszych przyjaźniach, miłościach, później czas studiów i dalej. Opowiadałaby Pani etapami o sobie, odpowiadając na pytania. Oczywiście pytania zaakceptowane przez Panią. Ale to nie byłyby pytania wyłącznie o to, co Pani robiła, czy kto był Pani chłopakiem. Jestem ciekawa jakie było Pani zdanie np. na temat religii, kiedy Pani miała dwadzieścia kilka lat, a jakie jest teraz. Jestem ciekawa jak kiedyś myślała Pani o eutanazji, i czy w ogóle Pani myślała, a jakie jest Pani zdanie teraz? Chciałabym wiedzieć jak Pani sobie radziła w stanie wojennym, wiem tyle ile czasem Pani gdzieś powie, że Pani wyjechała, ale chciałabym wiedzieć, co Pani wtedy czuła, jak Pani sobie radziła z dziećmi, najpierw z Frankiem, a później Mateuszem, czy inaczej ich Pani wychowywała, jaką Pani była i jest dla nich mamą i co miało, i ma na to wpływ. Trochę wiem, bo czasem coś Pani powie w wywiadzie, czy na stronie – zwykle kilka zdań. No i Pani opowieści o Panu Jeremim, Agnieszce Osieckiej, przyjaźni z Krystyną Jandą i nie tylko z nią. Tak mało wiemy o Magdzie Czapińskiej.... Jest tak wiele faktów z życia Pana Przybory czy Pani Osieckiej o których mogłaby Pani powiedzieć. I nie chodzi przecież o jakieś fakty intymne, a o te pokazujące osobowość, pozwalające na zachwycenie się Osobą.
Zaczynając od początku Pani znajomości z Mistrzem mogłaby Pani opowiedzieć o tym jaki był. Mogłaby Pani powiedzieć jak to było naprawdę z pomysłem na Zimy Żal, skąd pomysł (nie wszyscy to wiedzą), jak Pani i Pan Przybora nad tym pracowaliście?
No i oczywiście rozmowa o Pani stronie, o tym jak Dorotka Panią namawiała, a Pani miała wątpliwości, o pierwszych listach, o tym, że teraz wiele osób już się poznało, a niektóre nawet zaprzyjaźniły, o tym jakie znaczenie dla ludzi ma tych kilka Pani słów pod listem.
Gdyby pomiędzy tematy trudne, poważne wpleść trochę zdjęć, opowiadań o różnych Pani szaleństwach i przygodach, zdradzić trochę Pani upodobań kulinarnych, ciuchowych to byłoby bardzo ciekawe. Moim zdaniem interesująca byłaby forma pamiętnika ze spotkań z Panią. Każde spotkanie byłoby jednocześnie oddzielnym rozdziałem z zaznaczeniem daty rozmowy, może kilka zdań związanych z miejscem spotkania i tym jak Pani tego właśnie dnia wygląda, jaki ma nastrój, jak się czuje. A na koniec spotkania, w zależności od tematu można byłoby dawać wybrane listy ze strony z Pani odpowiedziami – oczywiście pasujące do rozmowy. Bo aż szkoda, żeby te listy się marnowały takie samotne na stronie w archiwum.
Ja wiem, że to nie jest nic odkrywczego, bo Pani nagrała przecież z Agnieszką Osiecką „Rozmowy o zmierzchu i świcie” w podobnej konwencji, ale to miałaby być książka, a rozmowy byłyby nagrane na dyktafon po to, aby nic nie umknęło z Pani sposobu opowiadania, który ja osobiście uwielbiam, a wiem, że nie jestem odosobniona w swoich uczuciach. No i proszę sobie wyobrazić swoje przyszłe, podrośnięte wnuki czytające tą książkę, wzruszone i dumne z Babci, przybiegające do Pani żeby dopytać o szczegóły.
Wiem, ze to wymagałoby Pani czasu i wysiłku, a jeszcze później ktoś musiałby to wydać – choć o to jestem jakoś dziwnie spokojna. Pani jest świąteczna J, nie jest Pani wszędzie pełno, daje Pani szansę widzowi na spotkanie, ale nie zbyt często, dlatego pewna jestem, że nie tylko wydawnictwa byłyby zainteresowane, ale także czytelnicy. Wiem, że może Pani wcale nie chcieć się sobą dzielić i o sobie opowiadać, ale może.....?
Pani Magdo, proszę o tym pomyśleć.......
Pozdrawiam i przesyłam kolejny worek ciepłych myśli - Joasia
Joasiu!
Proponowano mi to juz nie raz-ale wydaje mi sie, że nie jestem gotowa na taką rozmowę...I mam nadzieję,że ta stona jest jednak takiej rozmowy namiastką...dziekuje za ciepłe mysli i niech ci sie wiedzie MU

Jestem
stałą "podczytywaczką"
Pani
strony i
od
pewnego
czasu
martwiłam się,że strona jest taka wyciszona. Ale dzisiaj odnalazłam
nowy adres i uspokoiło mnie to.
Przy okazji, zobaczyłam,że była Pani u nas... to znaczy w
Nałęczowie. Pracuję w tym pięknym miasteczku i bardzo je lubię.
Kiedy byłam bardzo młodą dziewczyną, tuż po studiach, składając
swoje pierwsze podania "o pracę" (jeszce wtedy nie nazywały się one
CV), pokierowałam się dość specyficzną motywacją :"chcę pracować w
ładnym miejscu" ;)i złożyłam dokumenty w Nałęczowie i Kazimierzu.
Nic z tego nie wynikło, ale... po prawie dwóch latach, kiedy byłam
już
skłonna pracować w każdym miejscu, bo poznałam rynek pracy od
ciemnej strony...udało się i mam przyjemność cieszyć oczy pięknem
parku, ławeczek w róznych nastrojach, także
tych "nieprzysiadalnych" (cudowne określenie!),wiewiórek, których u
nas pełno, psów i kotów. Z wielką radością obejrzałam zrobione
przez Panią nałęczowskie zdjecia. Sama nie mam aparatu, robię
zdjęcia tylko "w swoim umyśle" i staram się zachować w nim piękne
obrazy.
Mam nadzieję,że jadła Pani przepyszne rogaliki z dżemem z piekarni
w N. Takich piekarni już coraz mniej - dlatego wszystkim ją
reklamuję. Rano pachnie pięknie chlebem na pół miasteczka.
Pozdrawiam serdecznie ode mnie i nałęczowskich wiewiórek. Mika
Kobieto,ktora
pracujesz
w ladnym
miejscu
i robisz
zdjęcia
tylko w
swoim
umyśle!
1.Nalęczowa
w tym
roku nie
zwiedzałam
,bo bylo
bardzo
zimno a
ja
ciągle w
wodzie
.Ale
nadrobię
to
wszystko
wiosną.Widzialam
tylko
piekny ,
zimowy
park...
2.Dawano
mi
pyszne,ale
jednak
odchudzjące
jedzenie.Dobrze
że nie
wiedziałam
o tych
rogalikach,bo
byłby ze
mną
koniec.
3.
Następnym
razem
zwiedzanie
Nałęczowa
zacznę
od tej
piekarni!Wszystkiego
dobrego!MU

Trzy Elementy grają, świeczka się pali, rumianek w Nonsensach i co? Ratujemy się.
niebagatelny wpływ wiosny na życie jednostek i społeczeństw
Droga Pani Magdo,
z tą zimą to jest tak, że już wszyscy mają jej dosyć. Chociaż to przecież
dopiero luty i tak naprawdę wiosna raczej o tej porze nie przychodzi.
Niemniej, chociaż świstak już wyszedł i zobaczył swój cień, ja nie
odczuwam
wyraźnych "widoków i perspektyw", które to miałyby zwiastować jakieś
zmiany
w kwestii aury.
Dla wszystkich tęskniących za słońcem i całym bogactwem dobrodziejstw,
które
wiosna zwykła była przynosić równocześnie ze swoim nastaniem, pozwalam
sobie
przesłać dwa zdjęcia. Ratują mnie one przed niechybnym splinem zimowym
pojawiającym się w okolicy przedwiosennych roztopów, w obliczu wyraźnego
braku konkretnej decyzji ze strony zimy w sprawie –odejść czy nie
odejść. Potwornym egoizmem byłoby zaniechanie podzielenia się tymi
obrazkami
z resztą cierpiącej i marznącej ludności.
W Trójce ktoś wpadł na bardzo mądry pomysł, skutkiem czego na antenie
tegoż
radia pani Wisława Szymborska czyta codziennie jeden ze swoich wierszy .
Bardzo pięknie, bardzo wzruszająco. Polecam!
Sprawa kolejna, lekka, techniczna. Proszę zamieścić jakiś link na
poprzedniej stronie z informacją o przenosinach pod nowy adres. Pozwoli
to
uniknąć wielu cierpień czytelników, którzy w rozpaczy swej imają się
wszelkich możliwych sposobów, aby posiąść wiedzę na temat nagłego
zniknięcia
MU (np. napastują użytkowników forum KJ, jak to uczynić raczyła niżej
podpisana)
Pozdrawiam z mroźnej i zasypanej wciąż Finlandii, gdzie na wiosnę nie ma
co
liczyć przynajmniej przez najbliższe trzy miesiące. O zgrozo!
Małgośka, która nigdy wcześniej się tutaj nie odzywała, ale w sprawie
wiosny
zamilknąć nie może.


Małgośko z Finlandii!
1.Dziękujemy za wiosnę!
2.Marzę żeby pani Wisława nagrała płytę z czytanym przez siebie
wierszami.Swoimi a może i z ulubionymi.Bo robi to pięknie , prosto i
mądrze.
3. O zamieszczenie takiego linku proszę juz moja załogę od grudnia.ale
jakoś
im to nie wychodzi...Pozdrawiam serdecznie MU
Oj, oj...zrobimy...
Za oknem sypie śnieg, ja zajadam ptasie mleczko, słucham kołysanek-utulanek i pisze prace... tak ostatnio wyglądają moje wieczory i noce :))
Śpiewać uwielbiam!! Zgadza się. Gorzej ze słuchającymi... ale to inna bajka. A wielki śpiewnik AO mam już w sobie... no jest jeszcze kilka niedociągnięć ale wszystko da sie naprawić.
"Mały świerszczyk zasnął w kominie..." - no skoro Pani tak śpiewa to może już się oddalę...
Przytulam. ś
ś!
A na jaki temat piszesz pracę?MU
Kochana MU!
Dawno nie odwiedzałam Pani pięknej strony,jakoś ostatnio miałam tyle na głowie,kompletny brak czasu.Ale teraz trochę luzu jest,więc piszę sobie tego e-maila.Odkryłam mnóstwo Pani piosenek,których nie znałam,a to dzięki płytom "Gdzie ty jesteś" i "Wszystko skończone".Teksty,muzyka i Pani wykonanie są balsamem dla mojej duszy.Miło posłuchać dobrej piosenki w dobie tej sieczko-łupanki, jaką serwuje nam radio.
Za oknem biało,a ja mam piękny widok na ośnieżoną łąkę.Dziś wyszystko mnie cieszy i niech tak już będzie zawsze.Czego i Pani życzę.Pozdrawiam bardzo cieplutko. Ania
PS.Przesyłam obraz mojej kuzynki Sylwi,mam nadzieję,że uda sie go otworzyć.

Aniu ,ktora piszsz sobie tego emaila!
1.DZIŚ WSZYSTKO MNIE CIESZY I NIECH TAK JUŻ BĘDZIE ZAWSZE.Chyba sobie wydrukuję to zdanie i zawieszę w ważnym miejscu.
2.Udalo sie otworzyć.Bardzo mi sie podoba!Pozdrów kuzynkę Sylwię>MU
14 lutego 2006
Z całusami i przytulasami. WaLEntYnA.

>Ale
ladne
kolory!Dziekuję
bardzo!MU
Jednak jest taka możliwość. Właśnie stosuję się do Pani rady i przesypiam zimę. Tyle, że z gorączką!...
Pozdrowienia spod śpiwora. ś
Ś!
Śnieg,
Śpiwór,Śnienie...marzenie!Tylko
ta
gorączka
tu nie
pasuje...-
walentynkowo
caluje
MU
To mam w
głowie
Szanowna Pani Magdo
Jak tak
patrzę w
telewizorze
na tych
biednych
naszych
wojaków,
którzy
po
dalekich krajach biegają, to chce mi się powiedzieć:
Czasami w piątek, czy w sobotę
We dwoje żeby było raźniej
Odlatujemy z mym pilotem
W niewyobraźnię
Mikrofalowe stawiam żarcie
Co ponoć wpędzi mnie do grobu
Pilot ma niezawodne wsparcie
Baterii obu
A tam szykują się do boju
Okręty, czołgi - ale banał
Dla rozbrojenia i pokoju
Zmieniamy kanał
Kilku programom zawsze wierny
Poprawiam pod swym tyłkiem pufę
A w rudym czołgu jeden z pancernych
Znów wali lufę
Chłop pewnie strzelić sobie lubi
Strzelanie przecież bardzo kręci
A pilotowi w tak zwanym czubie
Rośnie napięcie
A tam szykują się do boju
Okręty, czołgi - ale banał
Dla rozbrojenia i pokoju
Zmieniamy kanał
Ja robię niewyraźną minę
Mówiąc że to są wszystko mity
Gdy w odbiorniku nagle giną
Obrazy z satelity
A ja powtarzam znów uparcie
Że to nie dzieje się na serio
Lecz pilot ufa wciąż uparcie
Swoim bateriom
Gdzieś szykowali się do boju
Historii o tym wspomni annał
Tych, co siedzieli w swym pokoju
Wpuszczono w kanał
Gdzieś szykowali się do boju
Historii o tym wspomni annał
Z kuchni przeszliśmy do pokoju
Cholerny banał
Tajemniczy
Poeto
Antywojenny!
A co
mają
zrobic
ci
,którzy
nie mogą
przejśc
do
pokoju i
nie mogą
zmienić
kanału,
bo to
sie u
nich
dzieje
naprawde
czyli w
niewyobraźni
...
Pozdrawiam
bardzo
serdecznieMU
Witam Pani Magdo,
uprzejmie donoszę, że piosenka Pani Maryli „Podzielcie się” to utwór napisany przez M. Kamińską i K. Jeżykowską - nagranie radiowe z roku 1988 – info ze strony www.marylarodowicz.pl; jest tam trochę nieznanych piosenek - mp3, które można sobie oficjalnie ściągnąć. taka nieznana Maryla jest czasem zaskakująca. warto tam pobuszować.
Pani Magdo, a Pani pogląd na nową płytę Maryli?
zapytuje
Marcin M. z Warszawy
marcinie m z warszawy!
mówi pan o tej płycie z tekstami Kasi Nosowskiej?Kilka świetnych.Najbardziej podobały mi sie "parapety jak trampoliny", chociaz smutne.A maryla śpiewa cudownie od stu tysięcy lat.I daje duzo dobrej energii,co jest może jeszcze ważniejsze.Pozdrawiam i zaraz poszukam jakiegoś zdjecia Maryli.MU

Dziekuję
pięknie
za
odpowiedź!
Za
znalezienie
na nią
czasu!
Oczywiście
wszystko rozumiem - zdaję sobie sprawę z nagabywania ze strony różnych
firm, dziennikarzy, wydawnictw.... To jest prawdopodobnie ta druga strona
popularności, którą my-odbiorcy możemy znać tylko z domysłów.
Pozdrawiam niezwykle ciepło, polecając się pamięci, i jednocześnie
dziękując przy tej okazji za wszystkie wyśpiewane słowa, które tak bardzo
trafiają...
Życząc dalszych trafnych występów, nagrań, scenariuszy..., życzę nadal
tłumnych, wiernych ale i niekłopotliwych i nienatrętnych słuchaczy.
Z wyrazami nieustającej sympatii.
zasłuchana
-małgorzata s.-
z Cieszyna
Małgorzato
z
Cieszyna!
pozdrawiam
walentynkowo
i
dziekuje
za
zrozumienie...MU


Pani
Magdo!
Żałuję, że dopiero w kwietniu, ale cieszę się, że jednak!
Indie... brzmi przepysznie. Zazdroszczę jak Magda Magdzie czyli
bardzo
życzliwie.Może
w
tym
świecie,
gdzie
bardziej
niż
u
nas
wierzy
się w reinkarnację, spotka Pani nowo narodzoną Agnieszkę Osiecką?
Życzę wielu wrażeń, nowych doświadczeń, ciekawych przeżyć i
niezapomnianych znajomości.MagdaK
pani
Magdo
K!
może
i
tak
będzie.Umawiamy
sie
na
rozmowę
w
kwietniu,
to
opowiem
jak
bylo.Pozdrawiam
i
życzę
wytrwalości
w
tolerowaniu
zimy.MU
Pani
Magdo
mam
ogromną
prośbę...
Dzień
dobry.
pani
Magdo
czy
mogłaby
pani
odpowiedziec
na
te
trzy
pytania
?.
Dziękuję
z
góry
i
gorąco
pozdrawiam
Kamil
Krynica.
PANIE
KAMILU!
OCZYWIŚCIE-JUZ
ODPOWIADAM
I
POZDRAWIAM
mu
1.Jak Pan/i uważa, czym może być spowodowany negatywny stosunek znacznej części Polaków do Żydów?
Znaczna część Polaków nie miała szczęścia do mądrych wychowawców w dzieciństwie i młodości.
Rozmowie na ten temat poświęcony jest 8-my odcinek moich „Rozmów o zmierzchu i świcie” z Agnieszką Osiecką, która pięknie i mądrze mówi na ten temat. Proszę tam zajrzeć.
Ja
na
szczęście
nie
znam
bliżej
tej
„znacznej
części”…
2.Co
Pan/i
sądzi
o
Żydach?
Nie umiem na to pytanie odpowiedzieć mądrze. Tak jak nie umiałabym odpowiedzieć na pytanie co sądzę o Rosjanach ,Ukraińcach, Chińczykach
Czy Murzynach .Mogę mówić tylko o tych ,których poznałam. O poszczególnych osobach. Dostojewski na przykład , podobno nie znosił Polaków. Nie spodobali mu się ci, których poznał – i uogólnił. A to jest (moim zdaniem) wielki grzech. Dlatego proszę, aby nie namawiał mnie pan do uogólnień…
Mądry i wspaniały pisarz, pan Jacek Bocheński powiedział podobno nad trumną Kazimierza Brandysa:
„Rasizm – to szczególny wynalazek. Oskarża człowieka o coś , na co on nie ma wpływu. Rasizm prześladuje i może zabić nie za to kim człowiek jest i co robi, ale za to jakich miał przodków” .
Spędziłam
kiedyś
niezwykły
dzień
w
Jerozolimie
u
naszych
katolickich
sióstr,
które
opiekowały
się
sierotami
,
ofiarami
wojny
-dziećmi
Arabów
i
Żydów.
Uczyły
ich
trudnej
miłości
do
świata
, z
którym
przyszło
im
się
zetknąć….Nigdy
tych
sióstr
nie
zapomnę.
I
tych
dzieci…
3.Czy lubi Pan/i humor żydowski?
Jeżeli jest dobry- bardzo.

do tych sióstr zaprowadził calą naszeą grupe kochany ksiądz Kazio Orzechowski...
12 lutego 2006
Pani
Małgorzato
Szklorz
z domu
Sadowska!
Wyslala
mi pani
kilkadziesiąt
wierszy
a ja
zamieszczę
tylko
jeden
.Wyłącznie
z powodu
slabości
do
bohatera
tego
wiersza.Ale
pozdrawiam
serdecznie
i nawet
wysylam
portret
AP
wykonany
przez
panią
Ewę
C-nasza
stalą
korespondentkę!

A ja nie
mogę
tego
wyświetlić
po
pokazują
się same
kwadraciki...popzdrawiam.
Przepraszam, ze prawie przeklinam... następnym razem będę całkiem :))
Zgadza się! Sama chciałam tam studiować. Człowiek młody to głupi. Pani Magdo, ale to tak samo jak z ludźmi. Można się zakochać w mężczyźnie (a raczej moze sie to tylko wydawać) a po 5 latach go przeklinać. Taki lajf. Ale nie ma tego złego... dobrze, że przeklinam sobie Rzeszów a nie np. Kraków :))
Co do spania, to nie ma takiej możliwości! Nie dają! Jakoś nie ma czasu :/ A ja jak niedźwiedz potrzebuję w zimie dużo snu. No a później to tylko same głupoty z tego niewyspania. ś
Maly świerszczyku z Tarnowa i Rzeszowa!
DUŻO SNU ŻYCZY MU!

dla ani z tarnowa-kup sobie wielki spiewnik piosenek Agnieszki O i spiewaj, bo wiem że lubisz.


Pani
Magdo
Piszę do Pani o tak nieludzkiej porze (01:05), bo właśnie mam przerwę w
maratonie naukowym. Uczę się do ostatniego już egzaminu z mikrobiologii
chociaż po zaliczeniu fizjologii już nic nie jest straszne (może pamięta
Pani jak kobieta z widokiem na śmietnik, próbowała przyswoić
neurofizjologię? Zaliczyłam wtedy:)). Teraz siedzę i czytam o grzybicach.
Koleżanka rozpacza, że to obrzydliwe, ale cóż, ja tego nie wymyśliłam.
Pomęczy się jeszcze troszkę bo egzamin zdaję (mam nadzieję, że zdaję) 8
lutego. Już się nie mogę doczekać, ponieważ później będę mieć wolne w
najlepszym wypadku do 17 lutego więc pojadę do domu. Wreszcie okno z
widokiem na śmietnik zamienię na okno z widokiem na łąkę. Zobaczę się z
rodzicami, psem, kotami i będę chodzić na spacery do lasu... Ech
rozmarzyłam się, a tu najpierw trzeba zdać. Cóż wracam do nauki, bo
dzisiaj jeszcze muszę przyswoić zakażenia szpitalne. Mam na koniec małą
prośbę, proszę ścisnąć za mnie kciuki w środę.
P.S.
Czy nie ma Pani w planach koncertu w Krakowie, bądź okolicach?
Pozdrawiam cieplutko
Kaisa K.
Kobieto
z
widokiem
na łąkę,
po
zakażeniach
szpitalnych!
1.Jasne
że
pamietam.
2.Nie
trzymalam
,ale na
pewno
zdałaś...jeżeli
nie-
moja
wina!
3.U mnie
trudno
spacerować.Ślisko,
mokro,
zimno i
pada.
4. Na
razie
mam w
planie
wybrzeża
Goa....i
te plany
trzymaja
mnie
przy
życiu.
5.Pozdrów
rodziców,
psa,
koty
łąkę i
las.I do
siedemnastego
nie
zaglądaj
do
książek
medycznych!MU

łąka letnia -dla Kasi K
Droga
Pani
Magdo!!!!
To będzie taki krótki e-mail.
1. Na początku pozdrawiam Panią bardzo bardzo serdecznie!
2. Mam nadzieję, że ten e-mail dojdzie do Pani i że zostanie odczytany,
3. Mam pytanie, czy dotarł do Pani mój list, datowany bodaj na 15 grudnia
2005 roku, w którym wysłałem swoje dwa teksty ("Istniejemy na papierze" i
"Tylko zaraz wróć")? Mam nadzieję, że dotarł.
Gdyby zechciała Pani w wolnej chwili odpisać na tego maila, byłoby mi
bardzo miło.
Marcin
ze
Szczecina
Panie
Marcinie!
Nie
dotarły
te
teksty
do
mnie.Pozdrawiam
serdecznieMU
No i
dorobiłam
się w
końcu
bólu
gardła,
głowy i
ogólnego
osłabienio
-
zamroczenia...jak się człowiek snuje w taką pogodę po ulicach to nie
ma innej opcji....i wpada się w stany gypopodobne...
oby po drugiej stronie ekranu było jednak mimo wszystko i naprzekór
jaśniej i cieplej!!!
zaczęłam rozglądać się za suknią...już wiem, że ma być skromna, prosta
(tzw. Bez nie znoszę!) subtelna...i chyba w kolorze ecri...w każdym
razie nie taka śnieżna biel...to jest frajda tak sobie oglądać,
przeglądać, a niedługo będę przymierzać...super!
koniczymy kurs tańca 1 stopnia (dokładnie w moje 27 urodziny - 13
lutego) i wybieramy się już na drugi. Umiemy już tango, walca, czaczę,
sambę, quick stepa...ooj będziemy wymiatać na parkiecie w tę
>
szczególną
letnią
noc!
Gorsze już są sprawy szukania mieszkania i pracy...ale i przez to
trzeba przebrnąć...niestety...mam nadzieję, że później będzie już
tylko lepiej...
A czy w tej pani antologii jedenastych 111-tych znajdzie się moja
ulubiona Kulmowa???
Indie coraz bliżej!!!! Jak pięknie!!!! I to już chyba jest jakaś
motywacja do tego, żeby się jednak odzywać nawet po obejrzeniu "Roku
dziabła" chociażby co do poniektórych...!
Na koniec chciałam życzyć Kasi Skandynawskiej ogromnie dużo siły w tej
trudnej drodze do zdrowia!!!! i cierpliwości i wiary, wiary ponad
wszystko!!!! Sama po sobie wiem, że czasem te wartości gdzieś w
zmęczeniu i zwątpieniu się zatraca, ale wiem też że przychodzi taki
czas, kiedy nagle wszystko zaczyna jaśnieć i nadejścia takiego czasu z
całego serca Ci życzę! Trzymaj się dzielnie dziewczyno!!!! Przytulam
J.
J!
1. To znaczy że masz jutro urodziny.Wszystkiego dobrego!
2.Wymiatajcie
na
parkiecie...
3.A nie
mieliście
pracować
w
sklepie
?
4. Jedna
Kulmowa
sie
znajdzie.
5.to juz
jest
motywacja,więc
sie
odzywam.
6.Wysylam
ci na
urodziny
jakies
Indie MU

dla Joli na urodziny-mlodszy kolega z indii
Witam,
Na imie mi Ewelina, mam 19 lat i ciężki bagaż marzeń. Powiem Pani szczerze, że napisanie e-maila do Pani, jest dla mnie sporym wyzwaniem. Jednak ostatnio, moje życie to same wyzwania, więc dlaczegoby nie podjąć kolejnego ?
Jestem tegoroczną maturzystką. Dla mnie to trochę niesprawiedliwe- jeden nieudany dzień, nietrafiony temat- i... marzenia dalej sa tylko pragnieniami. A ja- może troche naiwnie- uwierzyłam w przyszłość i nauczyczyłam się żyć przyszłymi chwilami. Moim pragnieniem jest praca z niepełnosprawnymi dziećmi- chcę czuć się potrzebna i tym samym uczuciem chcę obdarzać innych. Niesty, moje marzenia mają taka właściwość, że na zawsze pozostają tylko pragnieniami- ale to nie znaczy przecież, że kuleją, że maja połamane skrzydła- nie, one po prostu naprawde są niebanalne....
Kiedyś wierzyłam, że jesli przeleję na kartkę moje problemy, opiszę moje uczucia- ona mi pomoże, doradzi. Ale kartki na zawsze pozostały nieme. Ale jest tego jeden plus- pokochałam pisać. To jest coś mojego, innego, to mój świat złozony z najpiekniejszych kolorów wyobraźni. Swoją maturalna prezentację poświęciłam życzeniu serca- na chwilę pozostawiam wszystko marzeniom. Poszukując wierszy, trafiłam na stronę Parnasu, stronę na której ludzie mogą zamieszczać swoje wiersze. Jednak jest pewna przeszkoda- do tego potrzebna jest opinia
Przepraszam, ale ja właśnie postanowiłam zaryzykować emailem do Pani, poprosić o przeczytanie owocu moich- nierzadko infantylnych- rozważań.
Chciałabym poznać Pani opinię, wiem- że wymagam dużo, że tym samym zabieram Pani czas. Ale ja po prostu pomagam moim marzeniom w spełnieniu- więc chyba nie robię nic złego....
przesyłam małą namiastkę tego, co kiedyś udało mi się napisać.
Być może kiedyś znajdzie się chwila, w której to właśnie Pani przeczyta moje wiersze...
Tymczasem życze spełnienia marzeń- przede wszystkim tych niebanalnych.
Serdeczności
E.
Historia pewnej miłości…
Od pewnego czasu nienawidzi wieczorów.
Nienawidzi myśli, które w owym czasie budzą się do życia.
Jest sama...
To samotność sprawiła, że pewnego dnia po prostu przestała się śmiać.
Zapominała po co jest, kiedy mówiła, że chce pokochać.
Bała się tego..
Raz spróbowała- podarowała swoje serce mężczyźnie, którego naprawdę pokochała. A teraz on przechodzi obok niej obojętnie…
Ona wie, że inna kobieta czuje ciepło jego dłoni…
Postanowiła spróbować raz jeszcze-
chciała zatracić samą siebie, oddać swoje marzenia..
A teraz, gdy już poznałeś jej historię- mam do ciebie prośbę- naucz ja kochać, tak mało w niej miłości...
Promyk nadziei
Zamknęłam mały promyk w szklanym pudełku- by nie zgasł
Postawiłam wysoko na półce za książkami- by nikt go nie znalazł
Śmiałam się do szyby płaczącej boskimi łzami-
bo szczęście było ze mną i nie musiałam się bać.
Sięgnęłam ręką za książki- w pudełku spała pusta
Zapomniałam o dziurkach na powietrze
I promyk zgasł.
Pomocnej…
Ofiaruję moje życie-
niewiele tego-
kilka zapisanych stron,
dwa wspomnienia
garstka dobrych słów
i tak dziś już nie mają znaczenia
I jeszcze moje marzenia
Ocalały…
Ale uważaj- mają połamane skrzydła
Kuleją…
Weź je w ramiona, otul, ogrzej-
niech czują się ważne,
Później mi opowiedzą jakie to uczucie…
Weź je,
może u ciebie znajdą swe spełnienie.
E!
spróbuj wyslać-w końcu miliony pisza tam o tym samym.Niech ci sie wiedzie !MU


dla jeza z szalikiem na ktory zasluzy
Kochana Pani Magdo,
mocno się wystraszyłem, że to już koniec Pani przygody z internetem,
na szczęście strona się znalazła dzięki niezawodnym wyszukiwarkom. Uufff.
zaglądam tutaj (czy też zaglądałem tam ;-) cały czas, mniej lub bardziej systematycznie, od początku.
kiedyś nawet pisałem czasem do Pani jakieś listy, potem czasu zaczęło brakować, na prawie wszystko. też na pisanie.
ale dobry klimat chłonę chętnie, szczególnie zimą, więc jestem i teraz.
i proszę pamiętać, ze poza tymi którzy piszą, są tacy, którzy tylko zaglądają - a może nawet nas jest więcej.
Pozdrawiam
Marcin z Warszawy
(wielbiciel na zawsze - nie zawsze aktywny)
Marcinie z Warszawy!
okazuje się jednak że istnieją niezawodne wyszukiwarki!Pozdrawiam bardzo serdecznie i dziekuje za pamięć-MU

przechodnie slońce dla pana marcina z warszawy
Lada chwila już będzie tylko aktualny adres a ten stary zniknie i przepadnie. Tylko mądra osoba musi to zrobić... Pozdrawiamy Załoga!
6 lutego 2006
Msza pogrzebowa zostanie odprawiona w bazylice Świętego Krzyża 3 lutego o godz. 12.00. Bezpośrednio po Mszy św. ciało ks. Twardowskiego zostanie przewiezione do Świątyni Opatrzności Bożej na Polach Wilnanowskich, gdzie zostanie złożone w dolnym kościele.E



E!
Oglądałam calą mszę w telewizji.Jaki to byl czlowiek!!!!!!!!!MU
Dzień
dobry
pani
Magdo,
a
może
dobry
wieczór
(w
końcu
nie
wiadomo
kiedy
Pani
to
odczyta)!
Mam
nadzieję,
że
nie
będzie
miała
mi
Pani
za
złe
reklamy
Pani
strony
na
moim blogu http://kobiecy-punkt-widzenia.blog.onet.pl/
.
Blog
mój
trąci
amatorszczyzną, małym zasobem czasowym i pokojem nauczycielskim, ale go
lubię. A w Pani stronie cudowne jest słowo żywe, które Pani daje i pozwala
sobie ofiarować.
Dlatego dodałam link pod opisem - "Napisz list do Magdy Umer". Proszę się
nie obawiać, nie wpłynę na zasoby Pani skrzynki pocztowej;) Mało osób tam
zagląda;)
Pozdrawiam Panią z rzeszowskich zaścianków;)
Magdalena( co za przypadek;)
Pani
Magdaleno!
1.Nie
chcialabym
,
aby
tu
pisał
ktos,komu
ktos
inny
to
nakazuje-a
"napisz"
brzmi
jak
rozkaz...
2.Poza
tym
wydaje
mi
sie
że
mój
punkt
widzenia
jest
bardziej
ludzkim
niż
kobiecym
punktem
widzenia.
3.Ale
wzruszył
mnie
ten
pokój
nauczycielski,więc
niech
tam...pozdrawiam
MU

dla pani Krystyny cos na oslodę- czekolada z placu sw.marka w Wenecji
Bo chyba nie umiemy...

dla anuli, bo zielone
4:40
Z zamkniętymi oczami, wyrwana z błogiego snu w środku nocy udaję się za wschód. Kierunek Rzeszów. Na usta ciśną sie jedynie słowa piosenki "pieprze cię miasto" Co za życie....
Pier.. nie robie! ś
ps. ściskam z nadzieją, że Pani dają sie wysypiać.
Ś!
1.A czemu ty dziecko prawie przeklinasz?!Chyba sama chcialas tam studiować?
2.Dają.Na szczęscie .Bo zime trzeba przede wszystkim przespać.Czego ci życzę bardzo MU
Kochana Pani Magdo,
Milczę, bo czasem chyba lepiej milczeć. „Zima trudna, zima żmudna” , wcale mi nie będzie jej żal!
Ostatnio nawet musiałam przypomnieć sobie zdjęcia z Peru. Ale to było przed Katowicami...
MU, ja właściwie tylko w tej sprawie, że moje uczucia niezmienne, że myśli ciepłe bardzo często do Pani wysyłam. I czekam bardzo na ten miły czas, kiedy Pani wróci i przywiezie nam Wiosnę – błagam , tylko niech Pani o tym nie zapomni...
Joasia

Droga
Pani
Magdo!
>
> Nic
nie
wiedziałam,
że
zmienił
się
adres
strony i
czekałam,
czekałam,
>
czekałam
i nic.
Wreszcie
zaczęłam
się
martwić,
że coś
się
stało,
bo jeśli
> by
Pani z
nas
zrezygnowała(tak
sobie
tłumaczyłam),
to by
Pani
chyba
się
>
pożegnała
chociaż...i
zupełnie
przypadkiem,
dzięki
Dorotce
O. udało
się i
>
okazało
się, że
strona
żyje
sobie od
tak po
prostu
normalnie,
swoim
>
własnym
życiem,
zrobiło
mi się
lżej.
Kolejny
raz
wróciłam,
tym
razem aż
z
>
Wrocławia,
bo tam
mnie
wysłano
w
sprawach
tych
najtrudniejszych,
bo
>
zdrowotnych.
Już
czasem
to mam
tak
serdecznie
tego
wszystkiego
dosyć,
ale
>
tłumaczę
sobie,
że
trzeba
wierzyć,
że i
tutaj
nadejdzie
wiosna,
choć
>
przedłuża
się to
niemiłosiernie,
bardzo
jestem
zmęczona,
już
chyba
nie
>
potrafię
się
cieszyć
z tych
małych
sukcesów,
z
powrotów...zbyt
wiele
razy
> radość
okazała
się być
na
wyrost,
no ale
trudno,
zobaczymy.
Teraz
poczytam
> sobie
listy na
stronie,
bo mam
ogromne
zaległości,
przesyłam
morze
>
znalezione
i
przytulam
się z
nieukrywaną
chęcią.
>
Skandynawska
>
Skandynawska!
1.I ja
juz sie
trochę
martwiłam
co z
tobą.Dobrze
że
jesteś.Teraz
strasznie
dużo
wyleczeń.Ciągle
o nich
słyszę!
2.Raczej
bym się
pożegnała
jednak.Nawet
ostatkiem
sił.Trzymaj
sie
,wiosna
za
chwile!!!!MU







widok za widok dla gk
Zwierciadło w lutym...
Uzupełniając temat chandry... cytuję ze strony http://chat.nohavica.cz:"OTÁZKA: 15:37 TRMS:
Milý Jaromíre, moc zdravím! Byla by nějaká rada (krom již zmíněné konzumace čaje a kávy), jak přežít v pohodě tyhle pošmourné dny? Snad tip na nějakou knížku, film, muziku?ODPOVĚĎ: 23:22
Tiramisu !"Proste tłumaczenie: Ktoś z ksywką "TRMS" zapytał Jaromira Nohavicę jak przeżyć w te ciemne, ponure dni - jaki obejrzec film, jaką poczytać książkę, jakiej posłuchać płyty.Odpowiedzi Jarka Nohavicy chyba tłumaczyć nie muszę... I proszę zwrócić uwagę na wykrzyknik.Po prostu zmieniam temat.Jak się da.TDTD!1.Ja bym dodala profiterole , czekolade gorzką u Wedla i hydroterapię w Nałęczowie.2.Bardzo ci jestem wdzięczna za ten "Rok diabla"Petera Zelenki.Ciągle o nim myślę.I coraz częściej nie chce mi sie nic mowić do nikogo.Az strach.3.Dostajesz ławeczke z Nałęczowa w nastroju nieprzysiadalnym.Uwielbiam to okreslenie M.Świetlickiego.Trzymaj się MU

1 lutego 2006

Mistrz w Odeonie 1994
Samochody oblodzone, a rowery ośnieżone...


A wiosną będzie tak...

Oj Gloomy,gloomy.Jest na co czekać!Dziękuję!MU
Ławeczka się zakopała? Widziała Pani coś takiego? Tylko czubek nosa wystawiła.

A ja bym na niej na przykład chciala usiąść i poczytać..
a.
Ps0. W poniedziałek ang... nie mylić z anginą /wolałabym/... Pozwoliłam sobie wysłać to bardzo mądre zdanie o czwórkach za obecność do Studium Języków Obcych Uniwersytetu Warszawskiego. Nie odpowiadają.
Ps1. Pan kontroler chciał mi dziś wypisać mandat za to, że mam bilet ważny do 27 stycznia, już prawie wysiadaliśmy gdy pani siedząca obok zauważyła, że dziś jest 26 i "dziecko ma przecież dobry bilet"...
Ps2. Jakby wskazówki na życie działały to nie warto ich przestawiać.
a!
nawet jakby zaczęły działać,mialam troche pracy pełnej satysfakcji,
no a potem ten 28 my o 17.15 i znowu niewyobrazalna groza.O tym angielskim to już slyszalam niestety...Ale sama widzisz że są większe nieszczęscia w życiu
autorstwa Agnieszki Mazurek
Był sobie król, był sobie paź
i było pełno mrówek-
jak z chmury grad spadły na kraj,
królowi wlazły w kubek.
Zebrane w chór siadły na mur,
śpiewały długo w nocy.
Paź wąsy rwał, a król wpadł w szał,
we wrzątku nogi moczył.
Bo tak się właśnie dzieje,
gdy bajki ktoś zasieje
prawdziwą treść i sens-
królewny mają pryszcze,
a smok miast zionąć-gwiżdże
i w butach biega pies.
Uwierzcie mi, kochani,
że warto jest czasami
pogubić sensu szlak.
Wejść sobie na pagórek
bezsensów, bzdur i bzdurek
i zmyślić cały świat.
Był sobie król, był sobie stół,
na stole pomidory.
Król nie chciał jeść, królowa w bek:
“Jedz, bo znów będziesz chory!”
Był sobie paź, był sobie las,
a w lesie czarownica.
Miłość jak grom! Ona i on
razem do końca życia!
Bo tak się własnie dzieje...
To by było na tyle dziś, bo już naprawdę moje oczy siadają.Ściskam i życzę snów pełnych lata,albo przynajmniej wiosny.
Agnieszka D-M
Agnieszko D-M!
1.Pagórek bzdurek bardzo mi sie podoba.Nawet daruje ci ten "egzemplaż"(rz!)
2.Ja także nie znoszę tego komputerowo-telewizyjnego migania i drgania!
3.Pozdrów Olgę, Misia i tatę A także Wieslawa Ł.MU

Mało brakowało a przegapiłabym Śpiącą Królewnę. Przeszukałam wszystkie sklepy i w ostatnim udało mi się spod lady wyprosić od pani. Ostatnia!! Uff.. ulga. Teraz słucham i bardzo mi się podoba. Chyba najbardziej :))
Mam nadzieje, ze przetrzymała Pani jakoś te mrozy. Ja ratowałam się jak tylko mogłam: grzejnik, czekolada, gorąca herbata malinowa z miodem, siedzenie pod żarówką... itd. I choć "zimy żal" ja poproszę podwójną wiosnę ze słońcem.


Witam!
Nie wiem czy pisze bezpośrednio do pani Magdy, lecz mam ogromna prośbę.
Nazywam sie Monika Łuczak, jestem uczennicą II liceum ogólnokształcącego w
Nowogardzie, przygotowujemy akademie na 100-dniówkę, i mam zaszczyc
spiewac piosenke "jeszcze w zielone gramy" i niegdzie nie mozemy znaleźc
akordów gitarowych, i w tym miejscu znajduje sie moja prosba, czy byłaby
mozliwosc wysłania mi nut, akordow lub czegokolwiek aby tylko zagrac do
mojego spiewu. Uroczystosc ta odbywa sie w tą sobote( 4 lutego BR.), takze
prosiłabym o jak najszybsze i pozytywne rozpatrzenie mojej prosby.
pozdrawiam! czekam na odpis... Monika Łuczak
Pani
Moniko
Łuczak
z
Nowogardu
!
Jeżeli
w
tym
miejscu
znajduje
sie
twoja
prośba
, to
ja
wysylam
twoj
list
także
do
Wojtka
Borkowskiego-może
on
poratuje.Mnie
nikt
nigdy
przezornie
nie
dal
żadnych
nut
moich
piosenek...pozdrawiam
MU