W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.


 


21 lutego 2006

Jeremi Przybora o Hertzach

 
Droga Pani Magdo,

Ku swej wielkiej radości odkryłam tak fantastyczną MU - stronę, od zaraz stanę się jej namiętną podczytywaczką. A moja radość powdwójna, bo strona jest cudna, a ja mogę tak łatwo do Pani napisać.

Jestem stryjeczna wnuczką Zygmunta Hertza, tego Zygmunta od Zofii Hertz i Jerzego Giedroycia i od paryskiej Kultury. Na dodatek jestem "opętana" rodzinnością, więc poszukuję wszelkich hertzowatych śladów. Dużo wiem o swojej rodzinie i ciągle wiele się dowiaduję, zbieram wszystkie możliwe informacje, buszuję w archiwach. Chcę wykorzystać każdy trop.

Wielką przyjemność sprawiło mi wznowienie Memuarów pana Jeremiego Przybory, bo to nie tylko radość czytania, ale kolejne przywołanie pamięci wszystkich osób, które przewinęły się przez Jego życie, a jedną z tych osób był Zygmunt Hertz. Z kart „Memuarów część I” wychodzą mi na spotkanie również prababcia oraz jej siostra Jana. Trochę mi żal, że z tego drugiego wydania książki wypadło zdjęcie Zygmunta, to z wakacji w Miedzyniu, w 1925 r., ale rozumiem ograniczenia edytorskie.

Ale to właśnie owo brakujące zdjęcie nasunęło mi myśl, aby zwrócić się i do Pani, tak blisko zaprzyjaźnionej z p. Jeremim. Skoro zachował się album ze zdjęciami z wakacji w Miedzyniu, odesłany przez Zygmunta Hertza, oraz jego wersja z odbitkami, która - jak pisał p. Jeremi - przetrwała pożogę wojenną Przyborów ... to być może na niektórych z nich sfotografowano też i matkę Zygmunta - Marię Hertzową, choć wówczas po drugim mężu Heymanową (moja prababcia), być może jest i Jana - jej siostra bliźniaczka, owa ciotka Zygmunta, przyjaciółka domu Przyborów.

Szczególnie postać Jany bardzo mnie intryguje. Pan Jeremi tak ciepło i "kobieco" opisał Janę, jako pierwszą w życiu kobietę, fascynację kobiecością... - a ja prawie nic o niej nie wiedziałam. Dopiero półtora roku poszukiwań rodzinnych umożliwiło mi dopasowanie jej postaci do jednej z fotografii z moich rodzinnych zbiorów, a ilu pociotków przy tej okazji poznałam - cudne jest życie w genealogicznym wcieleniu.

Pani Magdo Droga, może Pani zna losy miedzyńskiego albumu z fotografiami z 1925 r., a może Pani podpowie mi coś jeszcze o Janie, jakieś fragmenty zapamiętane z rozmów z p. Jeremim, z takich jak to się opowiada kobiecie o kobietach.

Napisałam do p. Kota Przybory, ale natchnął mnie smutnym pesymizmem - archiwa po tacie są w stanie totalnego bałaganu. Czy mogę liczyć slyszałam  na maleńką dozę optymizmu od Pani, bardzo proszę.

Bardzo serdecznie pozdrawiam

Anna Olszewska

Pani Aniu!

1.Wspaniale że się pani odezwała.

2.Mam nadzieję że jak Kot ochłonie ze szczęscia(ma zupełnie malutkiego synka -Jasia Jeremiego-czyli wnuczka Mistrza!CUDNY), przestanie sie borykać z prozą życia i nie będzie miał tak duzo pracy w pracy- to uporządkuje  archiwum.Porządku w zdjęciach pilnowala zawsze Alicja.

3. O Pieknej i tajemniczej Janie słyszałam wiele razy.Że gdy sie u nich kąpała (bo u niej w domu często były kłopoty z wodą)-to maly Jeremi cały drżał z przejęcia i wyobrażania sobie jak to jej boskie ciało moglo w ich wannie wyglądać.I o kropelce krwi, i o tym że zaraz potem on sie kąpał w tej samej wannie,

ALE NIE W TEJ SAMEJ WODZIE( tu zawsze razem wybuchalismy śmiechem...mój Boże).To bylo chyba jego pierwsze erotyczne uczucie, co tu ukrywać.

4.A pan Zygmunt , z kolei ,był autorem zdjęcia młodziutkiego  Jeremiego z kolegą  na drzewie, na wakacjach w Miedzyniu wlasnie.Chyba opowiadał mi o tym także "publicznie"-to znaczy w wywiadzie -rzece, ktory z nim nagrałam w 1988 i 1989 roku("Jeremi Przybora-czyli Dziecko szczęścia")Mam nadzieję że TVP tego nie zagubi,a może nawet doczekamy sie wydania  na DVD- tak jak wydano "Rozmowy o zmierzchu i swicie" z Agnieszką O).To na podstawie naszej rozmowy telewizyjnej napisał potem Mistrz swoje Memuary .

5.A ja nie mogę pojąc ograniczeń edytorskich i tego ,że wydano to na lichym papierze,okrojone i bez polowy zdjęć.Młodzi teraz , na szczęście ,szukają po antykwariatach pierwszego wydania.

6.Pozdrawiam pania bardzo serdecznie .Może jeszcze kiedyś "dokopiemy się" czegoś ciekawego o pani niezwykłej rodzinie.MU 

 

dla pani Ani- Jeremi z Alicja w ogrodzie

 

Witam, dzień dobry, dobry wieczór!!!

Przepraszam że sie spoufalam pisząc do pani...można zignorować tego maila, nie czytac go po prostu...ja bym tak zrobiła na pani miejscu:)

Byłam NA STRONIE MAGDY UMER i od tego momentu jest jakos milej, weselej w moim krotkim i nudnym zyciu. Mam na imie Natalia, mam 20 lat, studiuje historię sztuki we Wrocławiu i niby jest dobrze, ale... Moim życiem kieruje (juz od jakichś 5 lat) pani Agnieszka i pan Jeremi, ale do Nich maile raczej nie dojdą, musiały by mieć naprawde wszechmocną siłę, ale nie mają:)Strona www jest świetna, jest taka świeża i sentymentalna jednocześnie, wspaniałe wspomnienia opowiedziane w uśmiechem i łezką w oku... W ten bardzo niezgrabny sposób chcę pani podziękować za te wszystkie piosenki dawne zabawne:), za ten serdeczny uśmiech skierowany do słuchaczy, za wrażliwość, nadwrażliwość, której w moim pokoleniu już nie widac...

a stronę www.magdaumer.pl/ polecę wszystkim, którzy zrozumieją:))

 pozdrawiam i przepraszam za zawracanie

Natalia Więcław

 Natalio ze swoim krótkim i nudnym dwudziestoletnim życiem!

 Znam parę osób z twojego pokolenia wrażliwych , nadwrażliwych i chorych z nadwrażliwości.Pozdrawiam serdecznie!MU

Agnieszka O dla Natalii W z Wrocławia

To, iż strona się podoba /a ostatnimi czasy bywało z tym różnie/ sprawia załodze wielką przyjemność...Pozdrawiamy

20 lutego 2006

Pani Magdo,
kilka osób proponowało, bo to by była Piękna Książka:). Strona jest oczywiście swego rodzaju książką , ale tam jest Pani mało :-) Ja podziawiam Panią za to, że chce się Pani odpisywać, ale wie Pani jak to jest, kiedy się kogoś lubi, chciałoby się go słuchać i słuchać, albo chociaż czytać :-) Wiem, że Pani to doskonale rozumie.
Kupiłam wczoraj kolejną bajkę - dziękuję. Jestem trochę zacofana bajkowo i zupełnie o żabie nie pamiętałam. Wiedziałam, że dobrze jest całować wszelkie napotkane ropuchy, bo a nuż się tam jakiś królewicz zaplątał, ale historii złotej piłki nie znałam. Za chwilę wiosna i nawet stado ropuch się znajdzie, tylko jak zgadnąć, czy wśród nich jest królewicz?...
Przydałby się, bo stawy jakby mniej bolą, ale samotność ciągle tak samo, tabletki tylko na stawy działają niestety.... Oczywiście o damsko - męską chodzi, inna mi na szczęście nie doskwiera i to właśnie mnie jakoś trzyma...
Dobranoc - Joasia
 
Joasiu!
 
1.ja także nie znałam wersji ze zlotą piłką...
2.Jedne stawy musza poboleć, w innych ukrywa sie żaba , czyli  królewicz
3.I pomyślec że tylu samotnych mężczyzn także chodzi po świecie i wyszukuje królewny.
4.Gdyby wynaleziono tabletki przeciwko samotności damsko- męskiej,obdarowano by wynalazców kilkoma nagrodami Nobla.Ale sie tu mądrzę.Dobranoc,pchły na nocMU
 

Droga MU!



 Na wstępie chciałabym przez list do Pani podziękować serdecznie
 tajemniczej J. za wsparcie duchowe czyli listowo-mailowe, bardzo mi miło,
 że ktoś choc przez chwilę pomyślał o mnie. Nie czuję sie warta, ale to
 bardzo miłe. To ludzie dają najwięcej siły, od kogoś trzeba ją w końcu
 brać jak się zapasy swoje kończą. Wystarczy, że ktos się uśmiechnie, a ja
 łapię się tego jak koła ratunkowego, to jest jednak coś:). Dziekuję bardzo
 wam:), jesteście kochane!
> Dobrze jest móc napisać. Znów na chwilę stanę się prawdziwą Skandynawską,
 bo robię sobie urlop od wszystkiego i na tydzień jadę do Szwecji. Co
 prawada tam też zima (niestety), no ale jakieś oderwanie od rzeczywistości
 na pewno. Modlę się tylko po cichu, żeby samopoczucie pozwoliło, żeby było
 wszystko w porządku. Chciałabym odpocząć, marzę o tym, żeby tak móc
 zatrzymać to wszystko choć na parę dni, czy to tak dużo?
 Ciesze się Pani szczęściem z powodu Indii, to musi byc wspaniałe taka
 podróż. Życzę słońca i wypoczynku, wypoczynku i jeszce raz wypoczynku i
 żeby melisowo-zimowe uczucie przeszło na jak najdłużej. Ja bronię sie tym,
że jak już wrócę będzie wiosna, oby się sprawdziło.
 Pozdrawiam, przytulam i czekam na reportaż fotograficzny na stronie:)

 Skandynawska

kASIU sKANDYNAWSKA!

TO OBIE SOBIE WYJEŻDŻAMY. W KWIETNIU CZEKAM NA DOBRE WIeŚCI.tRZYMAM
KCIUKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!mu

DLA kASI sKANDYNAWSKIEj:PĘKAJĄ LODY!

 

biblioteka

 
Udało się Załodze trafić do biblioteki przy Alei KEN na spotkanie z Katarzyną T. Nowak... Czy to nie wyjątkowe zdarzenie, że biblioteka została znaleziona?
I absolutnie było warto!!! Lubię tak sobie siedzieć i słuchać, uwielbiam. Ten typ aktywności jak najbardziej mi odpowiada. Pisarka mówiła, mówiła, brakowało trochę papierosa, opowiadała, tłumaczyła, czasem coś rozdrapywała delikatnie i wcale mi się nie chciało wychodzić.
Jak to wszystko dziwnie się plecie... zatacza koło, zazębia się. Próbuję zrozumieć ale nie zawsze wychodzi. I wiem tylko jedno, chciałabym zdążyć poukładać to co się da i na ile się da.
 
Anula
 
Ps0. Torby powoli się pakują???
 
ANULO O TYPIE AKTYWNOŚCI SŁUCHACZA!
 
1.Kiedys i ja pójdę z wami na spotkanie z pisarką, bo jestem jej ciekawa.
2.Torba.Jedna.To znaczy , marzyłabym aby się zmieścić w jednej, ale nie wiem czy to się uda. Juz jest zdjęta z pawlacza. MU

 

Pani Magdo.
 Po pierwsze bardzo dziękuję za piękne zdjęcie. Po drugie melduję, że
 egzaminy pozdawane, choć po ostatnim oddając prace śpiewaliśmy
 „Wypijmy za błędy…”, a po otrzymaniu wyników część z nas
 nuciła „Dostaliśmy to, na co nie zasłużyliśmy…”, ale
 mnie na szczęście udało się zdać za pierwszym razem. Po egzaminie
 przyjechałam do domu, a teraz wcale nie uśmiecha mi się wracać w świat
 studenckiej zawieruchy, zwłaszcza  kiedy popatrzę na plan zajęć. Widząc
 tyle nowych
 przedmiotów o groźnie brzmiących nazwach słabnę w oczach, więc na wszelki
 wypadek kartkę z planem omijam szerokim łukiem. Po co się martwić teraz,
 kiedy można potem... Jak mawiają mądrzy ludzie: wszystko ma swój czas i
 swoje miejsce. Zresztą może nie będzie tak źle…
 Od kiedy wróciłam „pod strzechy” nie miałam żadnej książki
 medycznej w ręku, tylko kilka, no może kilkanaście razy notatki, ale to
 się przecież nie liczy. Czytałam to, na co wcześniej nie było czasu, czyli
 literaturę przyjemnie niemedyczną. Jadłam obiadki domowe, duużo obiadków
 domowych, nabrałam tłuszczyku jak niedźwiedź na zimę. Pocieszam się, że
 przynajmniej będzie co spalać.
 Zegarek nad biurkiem wskazuje prawie trzecią w nocy. Mnie się jakoś trudno
 przestawić z czasu studenckiego na cywilizowany... Ale i na mnie przyszła
 pora. Pan Andrzej Poniedzielski śpiewał kiedyś: „Chyba już można się
 położyć marzeń na jutro trzeba namarzyć”. Właśnie spojrzałam na
 łóżko i widzę, że mój pies, a właściwie suczka wraz z kotem w pełni
 zastosowali się do rad Pana Andrzeja, tylko dlaczego w mojej pościeli?!.
 Idę przywrócić porządek i spać.

 Pozdrawiam cieplutko
 Choć za oknem mróz
 Jest przed trzecią w nocy
 Więc zakończę już.

 Kasia K.

Kasiu K!

1.Ja także wczoraj do trzeciej w nocy czytalam
książkę.Niemedyczną."Codziennik"Daniela Passenta.
2. Jak ja bym chciala nie miec alergii i móc spać z psem i kotem.To by bylo
życie.Nie przywracalabym porządku.
3.To w tej piosence jest mój ulubiony fragment:"gdy chcesz sobie zycie
poprawić, to wystarczy poprawić poduszkę"...
4.Spalaj sobie co powinnaś i ucz się jeżeli juz trzeba.A jesli jeszcze nie
trzeba to nie.Pozdrów psa a właściwie suczkę i kota.MU

 

Wysyłamy raz jeszcze "coś zielonego" do wiadomego adresata...
 
A Miasto Aniołów w lepszej wersji mówi "Nie można odnaleźć strony". :))))))))))
Pozdrawiamy Śś
 
Anulo-to do ciebie!MU

Miasto Aniołów już moim zdaniem gra!! A za zielonego smoka na tle pomidorów DZIęKUJę!!!!!!!!!!!A

 

Pani Magdo,

tydzień temu minął  rok- Zosinego życia i naszego, Pana Jot i mojego, bycia rodzicami. Dobry rok.

Jestem, choć nie piszę. Trudno pisać, gdy brak sam na sam ze sobą.

Pozdrawiam bardzo.

I dziękuję.

Agnieszka

a to Zosia na zdjęciu niezbyt technicznym, ale bardzo Zośkowym

 Zośka zdecydowanie w porządku!Trzymajcie sie wszyscy MU

 

Świerszcze chore i czekaja na nowe listy. W ramach walki z nudą duży Świerszcz zajął się stroną a mały przegladaniem internetu. Nowe odkrycia w załączniku. Śś
 

 

Śś!
 
Duzy świerszcz szaleje ze stroną;wiem o tym co nieco...A gdzie ty znajdujesz te zdjęcia?!Jurka S.spotkałam wczoraj we włoskiej restauracji z córką.Lubię jego uśmiech i cieplo.Studiuj trochę.MU

 

Witam Kochana Mu !!!!
 
Nie pisalam dawno, brak czasu i wpadanie z dołka w dołek nie pozwolilo mi na to. A dziś staram się znaleźć czas na sprawy ważne , poza tym słońce nastraja pozytywniej. Od tygodnia pracuję i staram się opanować dom .Godzić wszystko.Bywa różnie , za to radość wielka jak patrzę na małego Kacperka , rośnie i łobuzowaty robi się ogromnie , już niebawem będzie siedzieć a na razie próbujemy sobie nowe smaczki , i ja sie jakas mamusiowata stałam, dobrze mi z tym , tylko czasem brak czasu na ulubione zajęcia dziwnie nastaraja. Marzę o wiośnie jak wszyscy  staram się cierpliwie czekać tylko tej cierpliwości coraz mniej. Mam nadzieję że uda mi się wszystko opanować ale jakoś   nie udaje się ale cóż początkujaca jestem . Tymczasem staram sie jak mogę pozdrawiam ciepło mały dopomina sie o swoje ...
 
 
Iwona Wojnrowicz z Sosnowca w załaczeniu zdjęcia Kacperka.

 
IwonO Wojnarowicz i Kacperku z Sosnowca!
 
Za chwilę wiosna i będzie duzo jaśniej!W każdym sensie!MU

 

Morze Czerwone - FOTOGRAFIA   
 
 
Drodzy przyjaciele,

Moja strona jest przeznaczona dla wszystkich, których podobnie jak mnie zafascynowało piękno rafy
koralowej. Bogactwo form i barw jakie stworzyła i skupiła tam natura jest wprost niewiarygodne i ciągle zaskakujące.
Strona WWW 
zawiera fotografie przedstawiające faunę Morza Czerwonego z okolicy
Hurghady w Egipcie. Od 2002 roku wykonałem tam setki zdjęć - część z nich
znajduje się na stronach tego katalogu. W ten sposób chcę się podzielić swoją
pracą ze wszystkimi zainteresowanymi tym tematem.
Zapraszam.
 
 
 
Krzysztof Buchowicz
 
Krzysiu Kochany!
 
Moi mężczyźni na pewno będą tam zaglądać!Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!Magda
 
 

 

16 lutego 2006

 

Z dedykacją (załącznik) od świerszczy i nadzieją, że Melepeta nas za to nie pośle do wiezienia. Jesteśmy jej fankami i na recitalach śpiewamy najgłośniej z całej publiczności.

 Miasto Aniołów

Dołączamy coś zielonego "wiadomo dla kogo" na walentynki.

 

ale milo sie porobilo!dziękujemy!MU z zaloga

Coś zielonego się nie wyświetla niestety. Natomiast co do załącznika to po konsultacji zamieszczamy podobno lepszą wersję...

 

Wieczór smutny.Zawozimy jutro Misia do szpitala. Jeszcze nie wiadomo co mu jest, tam mają to sprawdzić. Boję się. On teraz śpi błogim snem trzlatka i nic nie wie, choć pewnie przeczuwa. Dzieci czują i widzą więcej niż nam się zdaje. Postaram się przez chwilę nie myśleć o tym, że się boję i napiszę o tym, co lubię.
Otóż SKLEP Z PTASIMI PIÓRAMI istnieje od 28 lat!!! ( 8 marca obchodzi urodziny- z tej okazji koncert w Teatrze Kana w Szczecinie).
Obecnie w zespole gra sześciu świetnych panów w różnym wieku, a front to Ryszard Leoszewski (pedagog, kompozytor, od wielu lat prowadzi znakomity zespół dziecięcy Arfik ) oraz Jacek Rudnicki (neonatolog,ordynator oddziału w Klinice).Jak tylko się nauczę, to wyślę Pani jakąś piosenkę.
A co poza tym...? Olga zaczęła chodzić i wyrósł jej trzeci ząb (jest teraz trójzębem). Czwarty w drodze.Bolesnej. A ja łapię każdy promień szczecińskiego słońca i chowam pod sweterek jak haiku. Noszę pomarańczowy szal, żeby oszukać chłody tym kolorem. Leczę zapalenie krtani.W piątek mam śpiewać w nowej klimatycznym miejscu o nazwie Antykwariat.
A tu dźwięków tylko parę w skali, reszta to szumy... Cudu trzeba!
tym optymistycznym akcentem...tralala...
Ściskam.
Agnieszka D-M
 
Agnieszko D-M!
1.Ucaluj Misia. Juz lepiej?
2.Czym sie zajmuje neonatolog?
3.Opisz występ z szumami w klimatycznym miejscu.I trzymaj sie pomarańczowego czegokolwiekMU

prawie pomaranczowy mis dla Misia( do życzeń szybkiego powrotu do zdrowia dołącza sie zając)

 

BUZIAK!!!!!!!!!!


Ps

Ktoś (jakiś znawca herbat :) ) powiedział ostatnio w telewizji, że melisa
jest rozweselająca ( ja do tej pory myślałem, że tylko uspakajająca, no
ale może spokojny człowiek to człowiek wesoły... ??? :) ). Przeczekajmy
więc śniegi i chlapy z melisą!!! :) WIOSNA TUŻ TUŻ!!!Wyraźny znak na to
daje zbliżający się wielkimi krokami festiwal Pisz i Śpiewaj Poezję :D :D
:D (www.festiwalpoezji.pisz.pl) :)

Pozdrawiam, ściskam i całuję mocno
Łukasz B z Mazur



Lukaszu B z Mazur!
1. Bylam w Piszu!
2.Aż wesoły to może nie,ale weselszy na pewno.
3. Trzymaj sie na tych Mazurach i pisz z Pisza(u?)MU
p.s.a u mnie już chyba od dwóch miesięcy codziennie pada jakiś deszczo-
śnieg i to jest nie do wytrzymania....nie pamiętam takiej dokuczliwej zimy.

 

chyba sie udało! miłego słuchania!
A.
A!Chyba jednak nie :"plik nie istnieje w danej lokalizacji"-tak mi napisano...ale może zaloga coś zdziała...MU

Załodze komputer mówi to samo...

Kochana Pani Magdo,

Myślę o tym już od dawna, ale nie miałam odwagi zapytać jakie jest Pani zdanie. Pomyślałam jednak, że jeśli nie zapytam, to nigdy się nie dowiem, najwyżej odpowie Pani: nie, nie chcę i już”...

Czy nie sądzi Pani, że jest wiele, a nawet bardzo wiele osób, które chciałyby wiedzieć o pani więcej, znać Pani zdanie na różne tematy ? Ja bym chciała. I wiem, że cała masa ludzi uwielbia słuchać tego, co Pani opowiada na koncertach. Bo Pani mówi mądrze, dowcipnie i ma Pani taki swój własny styl Umerowy J.

Pomyślałam więc, że byłoby cudnie gdyby Pani wydała książkę, ale nie taką typową autobiografię, mnie by się marzyło przeczytanie wywiadu z Panią wydanego w książce. To oczywiście wymagałoby mnóstwa spotkań i nagrania Pani opowieści, spisania, Pani musiałaby to wszystko czytać, poprawiać i akceptować. Ale myślę, że mogłaby z tego powstać świetna książka. Gdyby to miało charakter autobiografii, wtedy mogłaby Pani opowiedzieć trochę o dzieciństwie, o świecie małej Magdy Umer, widzeniu i odczuwaniu tego świata, trochę o Pani pierwszych przyjaźniach, miłościach, później czas studiów i dalej. Opowiadałaby Pani etapami o sobie, odpowiadając na pytania. Oczywiście pytania zaakceptowane przez Panią. Ale to nie byłyby pytania wyłącznie o to, co Pani robiła, czy kto był Pani chłopakiem. Jestem ciekawa jakie było Pani zdanie np. na temat religii, kiedy Pani miała dwadzieścia kilka lat, a jakie jest teraz. Jestem ciekawa jak kiedyś myślała Pani o eutanazji, i czy w ogóle Pani myślała, a jakie jest Pani zdanie teraz? Chciałabym wiedzieć jak Pani sobie radziła w stanie wojennym, wiem tyle ile czasem Pani gdzieś powie, że Pani wyjechała, ale chciałabym wiedzieć, co Pani wtedy czuła, jak Pani sobie radziła z dziećmi, najpierw z Frankiem, a później Mateuszem, czy inaczej ich Pani wychowywała, jaką Pani była i jest dla nich mamą i co miało, i ma na to wpływ. Trochę wiem, bo czasem coś Pani powie w wywiadzie, czy na stronie – zwykle kilka zdań. No i Pani opowieści o Panu Jeremim, Agnieszce Osieckiej, przyjaźni z Krystyną Jandą i nie tylko z nią. Tak mało wiemy o Magdzie Czapińskiej.... Jest tak wiele faktów z życia Pana Przybory czy Pani Osieckiej o których mogłaby Pani powiedzieć. I nie chodzi przecież o jakieś fakty intymne, a o te pokazujące osobowość, pozwalające na zachwycenie się Osobą.

Zaczynając od początku Pani znajomości z Mistrzem mogłaby Pani opowiedzieć o tym jaki był. Mogłaby Pani powiedzieć jak to było naprawdę z pomysłem na Zimy Żal, skąd pomysł (nie wszyscy to wiedzą), jak Pani i Pan Przybora nad tym pracowaliście?

No i oczywiście rozmowa o Pani stronie, o tym jak Dorotka Panią namawiała, a Pani miała wątpliwości, o pierwszych listach, o tym, że teraz wiele osób już się poznało, a niektóre nawet zaprzyjaźniły, o tym jakie znaczenie dla ludzi ma tych kilka Pani słów pod listem.

Gdyby pomiędzy tematy trudne, poważne wpleść trochę zdjęć, opowiadań o różnych Pani szaleństwach i przygodach, zdradzić trochę Pani upodobań kulinarnych, ciuchowych to byłoby bardzo ciekawe. Moim zdaniem interesująca byłaby forma pamiętnika ze spotkań z Panią. Każde spotkanie byłoby jednocześnie oddzielnym rozdziałem z zaznaczeniem daty rozmowy, może kilka zdań związanych z miejscem spotkania i tym jak Pani tego właśnie dnia wygląda, jaki ma nastrój, jak się czuje. A na koniec spotkania, w zależności od tematu można byłoby dawać wybrane listy ze strony z Pani odpowiedziami – oczywiście pasujące do rozmowy. Bo aż szkoda, żeby te listy się marnowały takie samotne na stronie w archiwum.

 

Ja wiem, że to nie jest nic odkrywczego, bo Pani nagrała przecież z Agnieszką Osiecką „Rozmowy o zmierzchu i świcie” w podobnej konwencji, ale to miałaby być książka, a rozmowy byłyby nagrane na dyktafon po to, aby nic nie umknęło z Pani sposobu opowiadania, który ja osobiście uwielbiam, a wiem, że nie jestem odosobniona w swoich uczuciach. No i proszę sobie wyobrazić swoje przyszłe, podrośnięte wnuki czytające tą książkę, wzruszone i dumne z Babci, przybiegające do Pani żeby dopytać o szczegóły.

Wiem, ze to wymagałoby Pani czasu i wysiłku, a jeszcze później ktoś musiałby to wydać – choć o to jestem jakoś dziwnie spokojna. Pani jest świąteczna J, nie jest Pani wszędzie pełno, daje Pani szansę widzowi na spotkanie, ale nie zbyt często, dlatego pewna jestem, że nie tylko wydawnictwa byłyby zainteresowane, ale także czytelnicy. Wiem, że może Pani wcale nie chcieć się sobą dzielić i o sobie opowiadać, ale może.....?

Pani Magdo, proszę o tym pomyśleć....... 

Pozdrawiam i przesyłam kolejny worek ciepłych myśli - Joasia

 

Joasiu!

 

Proponowano mi to juz nie raz-ale wydaje mi sie,  że nie jestem gotowa na taką rozmowę...I mam nadzieję,że ta stona jest jednak takiej rozmowy namiastką...dziekuje za ciepłe mysli i niech ci sie wiedzie MU

 


 

Jestem stałą "podczytywaczką" Pani strony i od pewnego czasu
 martwiłam się,że strona jest taka wyciszona. Ale dzisiaj odnalazłam
 nowy adres i uspokoiło mnie to.
 Przy okazji, zobaczyłam,że była Pani u nas... to znaczy w
 Nałęczowie. Pracuję w tym pięknym miasteczku i bardzo je lubię.
 Kiedy byłam bardzo młodą dziewczyną, tuż po studiach, składając
 swoje pierwsze podania "o pracę" (jeszce wtedy nie nazywały się one
 CV), pokierowałam się dość specyficzną motywacją :"chcę pracować w
 ładnym miejscu" ;)i złożyłam dokumenty w Nałęczowie i Kazimierzu.
 Nic z tego nie wynikło, ale... po prawie dwóch latach, kiedy byłam
 już
 skłonna pracować w każdym miejscu, bo poznałam rynek pracy od
 ciemnej strony...udało się i mam przyjemność cieszyć oczy pięknem
 parku, ławeczek w róznych nastrojach, także
 tych "nieprzysiadalnych" (cudowne określenie!),wiewiórek, których u
 nas pełno, psów i kotów. Z wielką radością obejrzałam zrobione
 przez Panią nałęczowskie zdjecia. Sama nie mam aparatu, robię
 zdjęcia tylko "w swoim umyśle" i staram się zachować w nim piękne
 obrazy.
 Mam nadzieję,że jadła Pani przepyszne rogaliki z dżemem z piekarni
 w N. Takich piekarni już coraz mniej - dlatego wszystkim ją
 reklamuję. Rano pachnie pięknie chlebem na pół miasteczka.
 Pozdrawiam serdecznie ode mnie i nałęczowskich wiewiórek. Mika
 

Kobieto,ktora pracujesz w ladnym miejscu i robisz zdjęcia tylko w swoim
umyśle!
1.Nalęczowa w tym roku nie zwiedzałam ,bo bylo bardzo zimno a ja ciągle w
wodzie .Ale nadrobię to wszystko wiosną.Widzialam tylko piekny , zimowy
park...
2.Dawano mi pyszne,ale jednak odchudzjące jedzenie.Dobrze że nie wiedziałam
o tych rogalikach,bo byłby ze mną koniec.
3. Następnym razem zwiedzanie Nałęczowa zacznę od tej piekarni!Wszystkiego
dobrego!MU

wspaniale termy palacowe- dla pani Miki

 

 

Trzy Elementy grają, świeczka się pali, rumianek w Nonsensach i co? Ratujemy się.

 
Coś bym wysłała w klimacie indyjskim może nastrój tutejszy, czyli słońce z problemem? :
 
 
Poza tym to jutro dziecko ma dyskotekę w szkole i nie odrabiamy lekcji, może w takim razie kilka chwil jogi po 3 miesiącach?
 
 
Anula i Szczur- dumni z tych załatwionych dzisiejszych spraw warszawskich. Bo to wielki wyczyn!!!!
 
Anulo ze Szczurem!
 
1.Kilka chwil to początek wychodzenia z najgorszego!Brawo.I pomyśleć że wszystko dzięki dyskotece..pozdrów dziecko.
2.To jest slońce z wieloma problemami.
3.Przypomialaś mi o "Trzech elementach" i zrobilo mi sie żal,że juz tego nie gramy. Taki lajf.MU
 
 

niebagatelny wpływ wiosny na życie jednostek i społeczeństw


 Droga Pani Magdo,
 z tą zimą to jest tak, że już wszyscy mają jej dosyć. Chociaż to przecież
 dopiero luty i tak naprawdę wiosna raczej o tej porze nie przychodzi.
 Niemniej, chociaż świstak już wyszedł i zobaczył swój cień, ja nie
 odczuwam
 wyraźnych "widoków i perspektyw", które to miałyby zwiastować jakieś
 zmiany
 w kwestii aury.
 Dla wszystkich tęskniących za słońcem i całym bogactwem dobrodziejstw,
 które
 wiosna zwykła była przynosić równocześnie ze swoim nastaniem, pozwalam
 sobie
 przesłać dwa zdjęcia. Ratują mnie one przed niechybnym splinem zimowym
 pojawiającym się w okolicy przedwiosennych roztopów, w obliczu wyraźnego
 braku konkretnej decyzji ze strony zimy w sprawie –odejść czy nie
 odejść. Potwornym egoizmem byłoby zaniechanie podzielenia się tymi
 obrazkami
 z resztą cierpiącej i marznącej ludności.
 W Trójce ktoś wpadł na bardzo mądry pomysł, skutkiem czego na antenie
 tegoż
 radia pani Wisława Szymborska czyta codziennie jeden ze swoich wierszy .
 Bardzo pięknie, bardzo wzruszająco. Polecam!
 Sprawa kolejna, lekka, techniczna. Proszę zamieścić jakiś link na
 poprzedniej stronie z informacją o przenosinach pod nowy adres. Pozwoli
 to
 uniknąć wielu cierpień czytelników, którzy w rozpaczy swej imają się
 wszelkich możliwych sposobów, aby posiąść wiedzę na temat nagłego
 zniknięcia
 MU (np. napastują użytkowników forum KJ, jak to uczynić raczyła niżej
 podpisana)
 Pozdrawiam z mroźnej i zasypanej wciąż Finlandii, gdzie na wiosnę nie ma
 co
 liczyć przynajmniej przez najbliższe trzy miesiące. O zgrozo!
 Małgośka, która nigdy wcześniej się tutaj nie odzywała, ale w sprawie
 wiosny
 zamilknąć nie może.


 Małgośko z Finlandii!
 1.Dziękujemy za wiosnę!
 2.Marzę żeby pani Wisława nagrała płytę z czytanym przez siebie
 wierszami.Swoimi a może i z ulubionymi.Bo robi to pięknie , prosto i
 mądrze.
 3. O zamieszczenie takiego linku proszę juz moja załogę od grudnia.ale
 jakoś
 im to nie wychodzi...Pozdrawiam serdecznie MU

Oj, oj...zrobimy...

 

Za oknem sypie śnieg, ja zajadam ptasie mleczko, słucham kołysanek-utulanek i pisze prace... tak ostatnio wyglądają moje wieczory i noce :))

Śpiewać uwielbiam!! Zgadza się. Gorzej ze słuchającymi... ale to inna bajka. A wielki śpiewnik AO mam już w sobie... no jest jeszcze kilka niedociągnięć ale wszystko da sie naprawić.

"Mały świerszczyk zasnął w kominie..." - no skoro Pani tak śpiewa to może już się oddalę...

Przytulam. ś

ś!

A na jaki temat piszesz pracę?MU

 

Kochana MU!

Dawno nie odwiedzałam Pani pięknej strony,jakoś ostatnio miałam tyle na głowie,kompletny brak czasu.Ale teraz trochę luzu jest,więc piszę sobie tego e-maila.Odkryłam mnóstwo Pani piosenek,których nie znałam,a to dzięki płytom "Gdzie ty jesteś" i "Wszystko skończone".Teksty,muzyka i Pani wykonanie są balsamem dla mojej duszy.Miło posłuchać dobrej piosenki w dobie tej sieczko-łupanki, jaką serwuje nam radio.

Za oknem biało,a ja mam piękny widok na ośnieżoną łąkę.Dziś wyszystko mnie cieszy i niech tak już będzie zawsze.Czego i Pani życzę.Pozdrawiam bardzo cieplutko. Ania

PS.Przesyłam obraz mojej kuzynki Sylwi,mam nadzieję,że uda sie go otworzyć.

 

Aniu ,ktora piszsz sobie tego emaila!

 

1.DZIŚ WSZYSTKO MNIE CIESZY I NIECH TAK JUŻ BĘDZIE ZAWSZE.Chyba sobie wydrukuję to zdanie i zawieszę w ważnym miejscu.

2.Udalo sie otworzyć.Bardzo mi sie podoba!Pozdrów kuzynkę Sylwię>MU

 

 

14 lutego 2006

Z całusami i przytulasami. WaLEntYnA.


>Ale ladne kolory!Dziekuję bardzo!MU
 

Jednak jest taka możliwość. Właśnie stosuję się do Pani rady i przesypiam zimę. Tyle, że z gorączką!...

Pozdrowienia spod śpiwora. ś

 

Ś!
Śnieg, Śpiwór,Śnienie...marzenie!Tylko ta gorączka tu nie pasuje...- walentynkowo caluje MU

 

To mam w głowie


 Szanowna Pani Magdo
Jak tak patrzę w telewizorze na tych biednych naszych wojaków, którzy po
 dalekich krajach biegają, to chce mi się powiedzieć:

 Czasami w piątek, czy w sobotę
 We dwoje żeby było raźniej
 Odlatujemy z mym pilotem
 W niewyobraźnię
 Mikrofalowe stawiam żarcie
 Co ponoć wpędzi mnie do grobu
 Pilot ma niezawodne wsparcie
 Baterii obu

 A tam szykują się do boju
 Okręty, czołgi - ale banał
 Dla rozbrojenia i pokoju
 Zmieniamy kanał

 Kilku programom zawsze wierny
 Poprawiam pod swym tyłkiem pufę
 A w rudym czołgu jeden z pancernych
 Znów wali lufę
 Chłop pewnie strzelić sobie lubi
 Strzelanie przecież bardzo kręci
 A pilotowi w tak zwanym czubie
 Rośnie napięcie

 A tam szykują się do boju
 Okręty, czołgi - ale banał
 Dla rozbrojenia i pokoju
 Zmieniamy kanał

 Ja robię niewyraźną minę
 Mówiąc że to są wszystko mity
 Gdy w odbiorniku nagle giną
 Obrazy z satelity
 A ja powtarzam znów uparcie
 Że to nie dzieje się na serio
 Lecz pilot ufa wciąż uparcie
 Swoim bateriom

 Gdzieś szykowali się do boju
 Historii o tym wspomni annał
 Tych, co siedzieli w swym pokoju
 Wpuszczono w kanał
 Gdzieś szykowali się do boju
 Historii o tym wspomni annał
 Z kuchni przeszliśmy do pokoju
 Cholerny banał

Tajemniczy Poeto Antywojenny!

A co mają zrobic ci ,którzy nie mogą przejśc do pokoju i nie mogą zmienić
kanału, bo to sie u nich dzieje naprawde czyli w niewyobraźni ...
Pozdrawiam bardzo serdecznieMU

 

Witam Pani Magdo,

uprzejmie donoszę, że piosenka Pani Maryli „Podzielcie się” to utwór napisany przez M. Kamińską i K. Jeżykowską - nagranie radiowe z roku 1988 – info ze strony www.marylarodowicz.pl; jest tam trochę nieznanych piosenek - mp3, które można sobie oficjalnie ściągnąć. taka nieznana Maryla jest czasem zaskakująca. warto tam pobuszować.

 

Pani Magdo, a Pani pogląd na nową płytę Maryli?

 

zapytuje 

Marcin M. z Warszawy

 

marcinie m z warszawy!

 

mówi pan o tej płycie z tekstami Kasi Nosowskiej?Kilka świetnych.Najbardziej podobały mi sie "parapety jak trampoliny", chociaz smutne.A maryla śpiewa cudownie od stu tysięcy lat.I daje duzo dobrej energii,co jest może jeszcze ważniejsze.Pozdrawiam i zaraz poszukam jakiegoś zdjecia Maryli.MU

 

 

Dziekuję pięknie za odpowiedź! Za znalezienie na nią czasu! Oczywiście
 wszystko rozumiem - zdaję sobie sprawę z nagabywania ze strony różnych
 firm, dziennikarzy, wydawnictw.... To jest prawdopodobnie ta druga strona
 popularności, którą my-odbiorcy możemy znać tylko z domysłów.
 Pozdrawiam niezwykle ciepło, polecając się pamięci, i jednocześnie
 dziękując przy tej okazji za wszystkie wyśpiewane słowa, które tak bardzo
 trafiają...
 Życząc dalszych trafnych występów, nagrań, scenariuszy..., życzę nadal
 tłumnych, wiernych ale i niekłopotliwych i nienatrętnych słuchaczy.
 Z wyrazami nieustającej sympatii.
 zasłuchana
 -małgorzata s.-
 z Cieszyna

Małgorzato z Cieszyna!
pozdrawiam walentynkowo i dziekuje za zrozumienie...MU

 

radio

 
Godzina 03.06  a w Trójce a)senne zioła b) ocalić od zapomnienia... w wykonaniu wiadomym. słucham dalej. a dalej Andrzej Poniedzielski przenosi mikrofon iiii w tle odbywa się odliczanie iiii...ulubiona piosenka Elżbiety Adamiak...
 
Po popłudniowej drzemce obudziłam się mając przy głowie  pluszowego szczura leżącego do góry brzuchem.
Tzn w ramach sprostowania, to co powyżej nie było snem, tylko jawą. A szczur po prostu spadł z parapetu.
 
Tulę A
 
Ps. Ta łódka co to ją dostałam w prezencie udźwignęłaby najogromniejsza arkę...
 
A!
 
Wojtek Młynarski mówił że jego piosenki w radio puszczaja juz tylko miedzy trzecia a czwartą rano....tak że to nie jest najgorsze towarzystwo.Ale niedługo i tego nie będzie...Pozdrów szczura i niech wreszcie jakas żaba okaże sie krolewiczem!!!!!!!!!!!MU

 

Dzień dobry MU
 
Walentynkowe błogosławieństwo na drogę do Indii i z powrotem.


 

 
Autor zdjęć Paren /wyszukane w internecie/
 
eb
 
eb!
 
dziękuję!Wyjeżdżam za dwa tygodnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Pozdrawiam serdecznieMU

 

Pani Magdo!
 Żałuję, że dopiero w kwietniu, ale cieszę się, że jednak!
 Indie... brzmi przepysznie. Zazdroszczę jak Magda Magdzie czyli
bardzo życzliwie.Może w tym świecie, gdzie bardziej niż u nas wierzy
 się w reinkarnację, spotka Pani nowo narodzoną Agnieszkę Osiecką?
 Życzę wielu wrażeń, nowych doświadczeń, ciekawych przeżyć i
 niezapomnianych znajomości.MagdaK

pani Magdo K!

może i tak będzie.Umawiamy sie na rozmowę w kwietniu, to opowiem jak
bylo.Pozdrawiam i życzę wytrwalości w tolerowaniu zimy.MU

 

Pani Magdo mam ogromną prośbę...


Dzień dobry. pani Magdo czy mogłaby pani odpowiedziec na te trzy pytania ?.
Dziękuję z góry i gorąco pozdrawiam Kamil Krynica.

PANIE KAMILU!

OCZYWIŚCIE-JUZ ODPOWIADAM I POZDRAWIAM mu

 

1.Jak Pan/i uważa, czym może być spowodowany negatywny stosunek znacznej części Polaków do Żydów?

 

Znaczna część Polaków nie miała szczęścia do   mądrych wychowawców w dzieciństwie i młodości.

Rozmowie na ten temat poświęcony jest 8-my odcinek moich „Rozmów o zmierzchu i świcie” z Agnieszką Osiecką, która pięknie i mądrze  mówi na ten temat. Proszę tam zajrzeć.

Ja na szczęście nie znam bliżej tej „znacznej części”…

2.Co Pan/i sądzi o Żydach?

 

Nie umiem na to pytanie odpowiedzieć mądrze. Tak jak nie umiałabym odpowiedzieć na pytanie co sądzę o Rosjanach ,Ukraińcach, Chińczykach

Czy Murzynach .Mogę mówić tylko o tych ,których poznałam. O poszczególnych  osobach. Dostojewski na przykład , podobno  nie znosił Polaków. Nie spodobali mu się ci, których poznał – i uogólnił. A to jest (moim zdaniem) wielki grzech. Dlatego proszę, aby nie namawiał mnie pan do uogólnień…

Mądry i wspaniały pisarz, pan Jacek Bocheński powiedział podobno nad trumną Kazimierza Brandysa:

„Rasizm – to szczególny wynalazek. Oskarża człowieka o coś , na co on nie ma wpływu. Rasizm prześladuje i może zabić nie za to kim człowiek jest i co robi, ale za to jakich miał przodków” .

Spędziłam kiedyś niezwykły dzień w Jerozolimie u naszych katolickich sióstr, które opiekowały się sierotami , ofiarami wojny -dziećmi Arabów i Żydów. Uczyły ich trudnej miłości do świata , z którym przyszło im się zetknąć….Nigdy tych sióstr nie zapomnę. I tych dzieci…
 

3.Czy lubi Pan/i humor żydowski?

Jeżeli jest dobry- bardzo.

do tych sióstr zaprowadził calą naszeą grupe kochany ksiądz Kazio Orzechowski...

12 lutego 2006

 

Pani Magdo! Odkryłam dziś tę piosenkę Maryli (w załączniku). Nigdy jej nie słyszałam, a zakochałam się w niej od pierwszego dźwięku. I jakie piękne przesłąnie w tekście...Słyszała ją Pani kiedyś? Nie rozumiem dlaczego Maryla jej nie śpiewa na żadnym koncercie... no nie rozumiem... Ech! Rozanielony Świerszcz
Roznielony!
 
bardzo ladne! Nie slyszalam . A czyje slowa i muzyka?MU

 

Pani Małgorzato Szklorz z domu Sadowska!

Wyslala mi pani kilkadziesiąt wierszy a ja zamieszczę tylko jeden .Wyłącznie
z powodu slabości do bohatera tego wiersza.Ale pozdrawiam serdecznie i nawet
wysylam portret AP wykonany przez panią Ewę C-nasza stalą korespondentkę!


A ja nie mogę tego wyświetlić po pokazują się same kwadraciki...popzdrawiam.

 

Przepraszam, ze prawie przeklinam... następnym razem będę całkiem :))

Zgadza się! Sama chciałam tam studiować. Człowiek młody to głupi. Pani Magdo, ale to tak samo jak z ludźmi. Można się zakochać w mężczyźnie (a raczej moze sie to tylko wydawać) a po 5 latach go przeklinać. Taki lajf. Ale nie ma tego złego... dobrze, że przeklinam sobie Rzeszów a nie np. Kraków :))

Co do spania, to nie ma takiej możliwości! Nie dają! Jakoś nie ma czasu :/ A ja jak niedźwiedz potrzebuję w zimie dużo snu. No a później  to tylko same głupoty z tego niewyspania. ś

 

Maly świerszczyku z Tarnowa i Rzeszowa!

 DUŻO SNU ŻYCZY MU!

 

Zjadłam cały słoik nutelli.... chyba przegięłam troszkę :/ ś
 
Ś!
 
Tylko troszkę.Bez snu zjadłabym trzy sloiki.Śpij!!!MU

dla ani z tarnowa-kup sobie wielki spiewnik piosenek Agnieszki  O i spiewaj, bo wiem że lubisz.

 

Nio właśnie Pani Magdo chyba nasze wesole zdjecia oraz listy  z zimą w tle przepadly a juz tez myślelismy ze coś stalo sie Pani...a taki mail pisalismy 12 stycznia Posylamy jeszcze raz wraz ze zdjeciami i pozdr TiL
Kochana Pani Magdo!!!!Właśnie się zastanawialiśmy z Leszkiem co się stało z Panią że nie ma żadnych wiadomości na Pani stronie od 12.grudnia br a tu sie okazało że Pani serwer padł Zyczymy wszelkiej radości w Nowym Roku aby już serwer nie padł dla Pani oraz innych odwiedzających Pani stronę Aby ta mrózna zima juz się skończyła
Przesyłamy piękne widoczki z okolic Tarnowa
Moc całusów i pozdrowień
Tomek i Leszek
 

 

Tomku i Leszku z okolic Tarnowa!
 
O B Y  S I Ę  S K O Ń C Z Y Ł A !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
 
wtedy bez końca moge ją ogladać na obrazkach...pozdrawiam MU

 

 Pani Magdo
 Piszę do Pani o tak nieludzkiej porze (01:05), bo właśnie mam przerwę w
 maratonie naukowym. Uczę się do ostatniego już egzaminu z mikrobiologii
 chociaż po zaliczeniu fizjologii już nic nie jest straszne (może pamięta
 Pani jak kobieta z widokiem na śmietnik, próbowała przyswoić
 neurofizjologię? Zaliczyłam wtedy:)). Teraz siedzę i czytam o grzybicach.
 Koleżanka rozpacza, że to obrzydliwe, ale cóż, ja tego nie wymyśliłam.
 Pomęczy się jeszcze troszkę bo egzamin zdaję (mam nadzieję, że zdaję) 8
 lutego. Już się nie mogę doczekać, ponieważ później będę mieć wolne w
 najlepszym wypadku do 17 lutego więc pojadę do domu. Wreszcie okno z
 widokiem na śmietnik zamienię na okno z widokiem na łąkę. Zobaczę się z
 rodzicami, psem, kotami i będę chodzić na spacery do lasu... Ech
 rozmarzyłam się, a tu najpierw trzeba zdać. Cóż wracam do nauki, bo
 dzisiaj jeszcze muszę przyswoić zakażenia szpitalne. Mam na koniec małą
 prośbę, proszę ścisnąć za mnie kciuki w środę.

 P.S.
 Czy nie ma Pani w planach koncertu w Krakowie, bądź okolicach?


 Pozdrawiam cieplutko
 Kaisa K.

Kobieto z widokiem na łąkę, po zakażeniach szpitalnych!

1.Jasne że pamietam.
2.Nie trzymalam ,ale na pewno zdałaś...jeżeli  nie- moja wina!
3.U mnie trudno spacerować.Ślisko, mokro, zimno i pada.
4. Na razie mam w planie wybrzeża Goa....i te plany trzymaja mnie przy
życiu.
5.Pozdrów rodziców, psa, koty łąkę i las.I do siedemnastego nie zaglądaj do
książek medycznych!MU

łąka letnia -dla Kasi K

 

Droga Pani Magdo!!!!
 To będzie taki krótki e-mail.

 1. Na początku pozdrawiam Panią bardzo bardzo serdecznie!

 2. Mam nadzieję, że ten e-mail dojdzie do Pani i że zostanie odczytany,

 3. Mam pytanie, czy dotarł do Pani mój list, datowany bodaj na 15 grudnia
 2005 roku, w którym wysłałem swoje dwa teksty ("Istniejemy na papierze" i
 "Tylko zaraz wróć")? Mam nadzieję, że dotarł.

 Gdyby zechciała Pani w wolnej chwili odpisać na tego maila, byłoby mi
 bardzo miło.

                                Marcin ze Szczecina


Panie Marcinie!

Nie dotarły te teksty do mnie.Pozdrawiam serdecznieMU

 

No i dorobiłam się w końcu bólu gardła, głowy i ogólnego osłabienio -
 zamroczenia...jak się człowiek snuje w taką pogodę po ulicach to nie
 ma innej opcji....i wpada się w stany gypopodobne...

 oby po drugiej stronie ekranu było jednak mimo wszystko i naprzekór
 jaśniej i cieplej!!!

 zaczęłam rozglądać się za suknią...już wiem, że ma być skromna, prosta
 (tzw. Bez nie znoszę!) subtelna...i chyba w kolorze ecri...w każdym
 razie nie taka śnieżna biel...to jest frajda tak sobie oglądać,
 przeglądać, a niedługo będę przymierzać...super!

 koniczymy kurs tańca 1 stopnia (dokładnie w moje 27 urodziny - 13
 lutego) i wybieramy się już na drugi. Umiemy już tango, walca, czaczę,
 sambę, quick stepa...ooj będziemy wymiatać na parkiecie w tę
> szczególną letnią noc!

 Gorsze już są sprawy szukania mieszkania i pracy...ale i przez to
 trzeba przebrnąć...niestety...mam nadzieję, że później będzie już
 tylko lepiej...

 A czy w tej pani antologii jedenastych 111-tych znajdzie się moja
 ulubiona Kulmowa???

 Indie coraz bliżej!!!! Jak pięknie!!!! I to już chyba jest jakaś
 motywacja do tego, żeby się jednak odzywać nawet po obejrzeniu "Roku
 dziabła" chociażby co do poniektórych...!

 Na koniec chciałam życzyć Kasi Skandynawskiej ogromnie dużo siły w tej
 trudnej drodze do zdrowia!!!! i cierpliwości i wiary, wiary ponad
 wszystko!!!! Sama po sobie wiem, że czasem te wartości gdzieś w
 zmęczeniu i zwątpieniu się zatraca, ale wiem też że przychodzi taki
 czas, kiedy nagle wszystko zaczyna jaśnieć i nadejścia takiego czasu z
 całego serca Ci życzę! Trzymaj się dzielnie dziewczyno!!!! Przytulam
 J.

J!
 1. To znaczy że masz jutro urodziny.Wszystkiego dobrego!
2.Wymiatajcie na parkiecie...
3.A nie mieliście pracować w sklepie ?
4. Jedna Kulmowa sie znajdzie.
5.to juz jest motywacja,więc sie odzywam.
6.Wysylam ci na urodziny jakies Indie MU


dla Joli na urodziny-mlodszy kolega z indii

 

Witam,

 

Na imie mi Ewelina, mam 19 lat i ciężki bagaż marzeń. Powiem Pani szczerze, że napisanie e-maila do Pani, jest dla mnie sporym wyzwaniem. Jednak ostatnio, moje życie to same wyzwania, więc dlaczegoby nie podjąć kolejnego ?

Jestem tegoroczną maturzystką. Dla mnie to trochę niesprawiedliwe- jeden nieudany dzień, nietrafiony temat- i... marzenia dalej sa tylko pragnieniami. A ja- może troche naiwnie- uwierzyłam w przyszłość i nauczyczyłam się żyć przyszłymi chwilami. Moim pragnieniem jest praca z niepełnosprawnymi dziećmi- chcę czuć się potrzebna i tym samym uczuciem chcę obdarzać innych. Niesty, moje marzenia mają taka właściwość, że na  zawsze pozostają tylko pragnieniami- ale to nie znaczy przecież, że kuleją, że maja połamane skrzydła- nie, one po prostu naprawde są niebanalne....

Kiedyś wierzyłam, że jesli przeleję na kartkę moje problemy, opiszę moje uczucia- ona mi pomoże, doradzi. Ale kartki na zawsze pozostały nieme. Ale jest tego jeden plus- pokochałam pisać. To jest coś mojego, innego, to mój świat złozony z najpiekniejszych kolorów wyobraźni. Swoją maturalna prezentację poświęciłam życzeniu serca- na chwilę pozostawiam wszystko marzeniom. Poszukując wierszy, trafiłam na stronę Parnasu, stronę na której ludzie mogą zamieszczać swoje wiersze. Jednak jest pewna przeszkoda- do tego potrzebna jest opinia

Przepraszam, ale ja właśnie postanowiłam zaryzykować emailem do Pani, poprosić o przeczytanie owocu moich- nierzadko infantylnych- rozważań.

Chciałabym poznać Pani opinię, wiem- że wymagam dużo, że tym samym zabieram Pani czas. Ale ja po prostu pomagam moim marzeniom w spełnieniu- więc chyba nie robię nic złego.... 

przesyłam małą namiastkę tego, co kiedyś udało mi się napisać.

Być może kiedyś znajdzie się chwila, w której to właśnie Pani przeczyta moje wiersze...

 

Tymczasem życze spełnienia marzeń- przede wszystkim tych niebanalnych.

Serdeczności 

E.  

Historia pewnej miłości…

Od pewnego czasu nienawidzi wieczorów.

Nienawidzi myśli, które w owym czasie budzą się do życia.

Jest sama...

To samotność sprawiła, że pewnego dnia po prostu przestała się śmiać.

Zapominała po co jest, kiedy mówiła, że chce pokochać.

Bała się tego..

Raz spróbowała- podarowała swoje serce mężczyźnie, którego naprawdę pokochała. A teraz on przechodzi obok niej obojętnie…

Ona wie, że inna kobieta czuje ciepło jego dłoni…

Postanowiła spróbować raz jeszcze-

chciała zatracić samą siebie, oddać swoje marzenia..

 

A teraz, gdy już poznałeś jej historię- mam do ciebie prośbę- naucz ja kochać, tak mało w niej miłości...   

 

Promyk nadziei

Zamknęłam mały promyk w szklanym pudełku- by nie zgasł

Postawiłam wysoko na półce za książkami- by nikt go nie znalazł

Śmiałam się do szyby płaczącej boskimi łzami-

bo szczęście było ze mną i nie musiałam się bać.

 

Sięgnęłam ręką za książki- w pudełku spała pusta

Zapomniałam o dziurkach na powietrze

I promyk zgasł.

 

Pomocnej…

Ofiaruję moje życie-

niewiele tego-

kilka zapisanych stron,

dwa wspomnienia

garstka dobrych słów

i tak dziś już nie mają znaczenia

I jeszcze moje marzenia

Ocalały…

Ale uważaj- mają połamane skrzydła

Kuleją…

Weź je w ramiona, otul, ogrzej-

niech czują się ważne,

Później mi opowiedzą jakie to uczucie…

Weź je,

może u ciebie znajdą swe spełnienie.

E!

spróbuj wyslać-w końcu miliony pisza tam o tym samym.Niech ci sie wiedzie !MU

 

łódka w którą wsiądę i odpłynę

 
Dostałam szalik...ktoś mi zrobił na drutach szalik. Chciałabym na niego kiedyś zasłużyć. Będę się teraz jeszcze bardziej starała.
 
Poza tym to śmiem twierdzić,że można wpaść w chlapę i ciężko z niej wyleźć./A raczej wyplynąć/.
W razie czego przesyłam Łódkę... wiadomo po co.
 
Anula vel Zielona Łódka
 
Ps0. Czas ucieka, Indie widać z daleka.
 
 
Anulo ze swoją arką  !
 
1.ciesze sie że ktos ci zrobil szalik.
2. I że będziesz sie starala na niego zasłuzyc.
3.tez poszukam dla ciebie jakiejs łódki.
4. Wczoraj mialam zebranie organizacyjne w sprawie INDII.Już tylko tym zyję...MU

dla jeza z szalikiem na ktory zasluzy

 

Kochana Pani Magdo,

mocno się wystraszyłem, że to już koniec Pani przygody z internetem,

na szczęście strona się znalazła dzięki niezawodnym wyszukiwarkom. Uufff.

zaglądam tutaj (czy też zaglądałem tam ;-) cały czas, mniej lub bardziej systematycznie, od początku.

kiedyś nawet pisałem czasem do Pani jakieś listy, potem czasu zaczęło brakować, na prawie wszystko. też na pisanie.

ale dobry klimat chłonę chętnie, szczególnie zimą, więc jestem i teraz.

i proszę pamiętać, ze poza tymi którzy piszą, są tacy, którzy tylko zaglądają - a może nawet nas jest więcej.

 

Pozdrawiam

Marcin z Warszawy

(wielbiciel na zawsze - nie zawsze aktywny)

 

Marcinie z Warszawy!

 

okazuje się jednak że istnieją niezawodne wyszukiwarki!Pozdrawiam bardzo serdecznie i dziekuje za pamięć-MU

 

przechodnie slońce dla pana marcina z warszawy

 

Pani Magdo!
    Skoro w korespondencji wzmiankowano o programach telewizyjnych Panow Wasowskiego i Przybory-   mam pytanie, czy program "Pani X przeprasza" tez wyszedl z pod piora tej spolki?
Pozdrowienia z cieplych (chociaz troche deszczowych) krajow - bo dane mi jest bywac  w Brazylii.
 
Antoni Langenfeld M.D.
Island Escape Ship's Doctor
 
 
Panie doktorze Antoni L, któremu dane jest bywać w Brazylii!
Też.Ale to juz trochę póżniejsze czasy- gierkowskie . Czasy prezesa Macieja Szczepańskiego  .I aranżacji nie robił już pan Jerzy Wasowski , tylko(jeżeli mnie pamięc nie myli) Włodzimierz Korcz.Rewia.... schody   -  te sprawy.Pozdrawiam MU

 

Pani Magdo! Przypuszczam, że Pani Alicja ze Śląska, której list znajduje się w "Listach" pytając co się dzieje, pytała o nieaktywną stronę www. magdaumer.art.pl. Takich ludzi jest dużo. Myślą, że przestała Pani pisać. Czy nie dałoby się umieścić adresu nowej strony na starej stronie? Jeśli nie, to może trzeba tym ludziom na prywatne adresy, z których piszą, wysłać namiar na nową stronę. Wyszukiwarka Google też cały czas znajduję starą stronę, nowa jest dopiero dalej... nikt tego nie znajdzie... pozdrawiam Ś

Lada chwila już będzie tylko aktualny adres a ten stary zniknie i przepadnie. Tylko mądra osoba musi to zrobić... Pozdrawiamy Załoga!

6 lutego 2006

 

 

Pogrzeb Ks.Twardowskiego

 

Msza pogrzebowa zostanie odprawiona w bazylice Świętego Krzyża 3 lutego o godz. 12.00. Bezpośrednio po Mszy św. ciało ks. Twardowskiego zostanie przewiezione do Świątyni Opatrzności Bożej na Polach Wilnanowskich, gdzie zostanie złożone w dolnym kościele.E

 

 

Dziekuję Bardzo!!!MU

E!

Oglądałam calą mszę w telewizji.Jaki to byl czlowiek!!!!!!!!!MU

 

pani Magdo, co sie dzieje????
martwie sie
Alicja ze Slaska

Alicjo ze Śląska!
 
Nie mam pojęcia niestety.Ale pozdrawiam serdecznie-MU

Dzień dobry pani Magdo, a może dobry wieczór (w końcu nie wiadomo kiedy
Pani to odczyta)!

    Mam nadzieję, że nie będzie miała mi Pani za złe reklamy Pani strony na
 moim blogu http://kobiecy-punkt-widzenia.blog.onet.pl/ . Blog mój trąci
 amatorszczyzną, małym zasobem czasowym i pokojem nauczycielskim, ale go
 lubię. A w Pani stronie cudowne jest słowo żywe, które Pani daje i pozwala
 sobie ofiarować.
 Dlatego dodałam link pod opisem - "Napisz list do Magdy Umer". Proszę się
 nie obawiać, nie wpłynę na zasoby Pani skrzynki pocztowej;) Mało osób tam
 zagląda;)
 Pozdrawiam Panią z rzeszowskich zaścianków;)
 Magdalena( co za przypadek;)

Pani Magdaleno!

1.Nie chcialabym , aby tu pisał ktos,komu ktos inny to nakazuje-a "napisz"
brzmi jak rozkaz...
2.Poza tym wydaje mi sie że mój punkt widzenia jest bardziej ludzkim niż
kobiecym punktem widzenia.
3.Ale wzruszył mnie ten pokój nauczycielski,więc niech tam...pozdrawiam MU

 

 

Pani Magdo!
Ale wstyd z tym "egzemplażem".To wszystko przez lekcje francuskiego. Próbuję się uczyć tego pięknego języka, choć to niełatwe, gdy ma się lat 34 i zwoje już nie tak żwawe (-sprawdziłam w słowniku tym razem...). I w tym francuskim roi się od "aży", oczywiście w wymowie, no i wpadka! Przepiszę sto razy i będziemy kwita!
Ostatnio bardzo było źle ze mną. Tydzień siedzenia w domu, maluchy marudzące i to, co we wszystkich mediach od rana do nocy...
 Łzy mi się nie chciały skończyć, nie chciało mi się gotować, sprzątać ani bawić z dziećmi-nic...
No, może tylko pójść i nie wrócić. Ale już lepiej.
Mam Przyjaciela, nazywam go Czarodziejem. Ma coś takiego w głosie, że może leczyć dusze.
Gdy nie mogę się z nim spotkać to słucham sobie zespołu Sklep z ptasimi piórami, (on tam śpiewa) i to pomaga. (podpunkt "k" do punktu 4 "Chandra zimowa") Jeśli nie do końca, to przynajmniej ma się ładny podkład pod ten smutek. Polecam płytę Sklepu  "Płynie czas". Strona zespołu chwilowo śpi, ale dwie piosenki są do odsłuchania na stronie grupy Do Góry Dnem.
Wracając jeszcze do zimowych smuteczków, to wśród znajomych znana jestem jako etatowa optymistka. Jak komuś źle, to migiem do mnie. A tu taka porażka! Każdemu wolno mieć tzw. "doła"-głupie słowo, ale oddaje.A swoją drogą dlaczego nie "dół"?
Pomału wydłubuję się z tej dziury, czego życzę wszystkim na dnie!
 
Wiesława Ł. pozdrowię.Właśnie skończyłam zamówiony przez niego tekst o...Mikołaju! To już na przyszły sezon. Dziś bzdurek nie będzie. Idę słuchać Basi Stępniak. Piękna płyta "Chwila zmian". Myślę, że przypadnie pani do serca.
Ściskam, opatulam w koc.
Agnieszka D-M
 
34-roletnia  z nie tak już żwawymi zwojami!
1.Tyle lat żyje na tym swiecie a w zyciu nie slyszałam o Sklepie z Ptasimi Piórami ani o grupie Do Góry Dnem...
   ile zaleglości...
2.Oj oddaje...nawet jesli nieprawidlowo.
3.ja także pomału sie wydłubuję.
4.Basia ślicznie śpiewa.Pozdrawiam opatulona , z resztką zwojówMU

 

 

Jestem bardzo zaniepokojona, co sie dzieje, ze na stronie nic sie nie dzieje. Czy mi cos umknelo, czegos nie wiem? Miesiac bylam spokojna, kazdy ma prawo do spokoju, ale jak minal, bardzo mi sie zrobilo smutno, ze zadnego wytlumaczenia, usprawiedliwienia mlodych pomocniczek, no nie wiem, smutno i juz i co dalej? Pani Magdo Kochana, bez Pani nie da sie zyc, a tu jeszcze takie trudne czasy. Pozdrawiam bardzo serdecznie i prosze, prosze cos na oslode                         
 
                                                             z szacunkiem Krystyna R
 
Pani Krystyno R!
 
Wszystko toczy sie po staremu, tylko w zwolnionym zimowym tempie.I adres inny -www.magdaumer.pl.Melepeta z Anulą wiedza dlaczego.Zaraz poszukam czegos na oslodę!Pozdrawiam MU
 
p.s.a swoja droga dziewczynki-trzeba chyba juz zlikwidowac te starą stronę ?napiszcie dlaczego nie?

dla pani Krystyny cos na oslodę- czekolada z placu sw.marka w Wenecji

Bo chyba nie umiemy...

 

piżamoterapia

 
Druga Strona na Hydro a ja mam obecnie piżamoterapię...oraz mnóstwo przygód...życie nie jest nudne, absolutnie.
Troche trzęsie jak na kocich łbach, wiadomo polskie drogi- drogi wewnętrzne.
 
W oczekiwaniach na Zregenerowane Domino nr 1
a
 
Ps0. Biały Oleander!!! Do obejrzenia obowiązkowego!!!!! Załoga dostarczy. Tylko nic a nic nie przeczyta Pani opisu na opakowaniu bo jest do niczego! Phi.. ja bym lepszy napisała /uwaga- element optymizmu i wiary we własne możliwości/.
 
Anulo z piżamie ale z niespotykaną wiara w siebie! 
 
1.Gdyby ta hydroterapia mogla potrwać jeszcze z tydzień- nie byloby zdrowszej pięćdziesięciosześcioletniej na świecie. 
2.Przypomnialaś mi oleandry w Toskanii i az mną targnęło!
3.Czekam na dostarczenie przez zalogę. Z twoim opisem. MU

dla anuli, bo zielone

 

 

4:40

Z zamkniętymi oczami, wyrwana z błogiego snu w środku nocy udaję się za wschód. Kierunek Rzeszów. Na usta ciśną sie jedynie słowa piosenki "pieprze cię miasto" Co za życie....

Pier.. nie robie! ś

ps. ściskam z nadzieją, że Pani dają sie wysypiać.

 

Ś!

 

1.A czemu ty dziecko prawie przeklinasz?!Chyba sama chcialas tam studiować?

2.Dają.Na szczęscie .Bo zime trzeba przede wszystkim przespać.Czego ci życzę  bardzo MU

 

 

Kochana Pani Magdo,

Milczę, bo czasem chyba lepiej milczeć. „Zima trudna, zima żmudna” , wcale mi nie będzie jej żal!

Ostatnio nawet musiałam przypomnieć sobie zdjęcia z Peru. Ale to było przed Katowicami...

MU, ja właściwie tylko w tej sprawie, że moje uczucia niezmienne, że myśli ciepłe bardzo często do Pani wysyłam. I czekam bardzo na ten miły czas, kiedy Pani wróci i przywiezie nam Wiosnę – błagam , tylko niech Pani o tym nie zapomni...

Joasia

PS.  W tym miesiącu „Kocham O’Kefee” w Bajce grają tylko:
10 lutego 2006 (piątek)
24 lutego 2006 (piątek)
 
Joasiu!
1.Ale za to jak sie potem rozgadamy po tym milczeniu za dlugim!
2.A ja z Indii.Tez przed Katowicami...
3.Mam nadzieje że przywioze wam wiosne i sloneczne zdjęcia!
4.Nie moge!Po powrocie zobaczę.Widzialam Krzysia w telewizji.tak mnie wzrusza jego niebywala dzielnośc i promiennośc!
5.Ale dzisiaj wracałam z Nalęczowa i sobie oglądałam tę trudną zimę przez okno samochodu, to jednak bylo pieknie i biało.
   Jeszcze tylko miesiąc i będzie z górki!Pozdrawiam MU

 

Droga Pani Magdo!
>
> Nic nie wiedziałam, że zmienił się adres strony i czekałam, czekałam,
> czekałam i nic. Wreszcie zaczęłam się martwić, że coś się stało, bo jeśli
> by Pani z nas zrezygnowała(tak sobie tłumaczyłam), to by Pani chyba się
> pożegnała chociaż...i zupełnie przypadkiem, dzięki Dorotce O. udało się i
> okazało się, że strona żyje sobie od tak po prostu normalnie, swoim
> własnym życiem, zrobiło mi się lżej. Kolejny raz wróciłam, tym razem aż z
> Wrocławia, bo tam mnie wysłano w sprawach tych najtrudniejszych, bo
> zdrowotnych. Już czasem to mam tak serdecznie tego wszystkiego dosyć, ale
> tłumaczę sobie, że trzeba wierzyć, że i tutaj nadejdzie wiosna, choć
> przedłuża się to niemiłosiernie, bardzo jestem zmęczona, już chyba nie
> potrafię się cieszyć z tych małych sukcesów, z powrotów...zbyt wiele razy
> radość okazała się być na wyrost, no ale trudno, zobaczymy. Teraz poczytam
> sobie listy na stronie, bo mam ogromne zaległości, przesyłam morze
> znalezione i przytulam się z nieukrywaną chęcią.
> Skandynawska
>
Skandynawska!

1.I ja juz sie trochę martwiłam co z tobą.Dobrze że jesteś.Teraz strasznie
dużo wyleczeń.Ciągle o nich słyszę!
2.Raczej bym się pożegnała jednak.Nawet ostatkiem sił.Trzymaj sie ,wiosna za
chwile!!!!MU

 

 

Dzień dobry MU
Ładnej Dziewczyny ciąg dalszy wraz ze zdjęciowym komentarzem żeby wiadomo było o zajściu skąd.
Zastanawiająca jest fotogeniczność Osoby, z kilkusekundowego ujęcia można wydać album.
Martwi mnie tylko czy nie popada w anoreksję, czyżby nie lubiła chałwy?
Przepraszam, że w takich hurtowych ilościach, ale sądzę, że od przybytku głowa nie boli.
 
eb

eb!
 
Zaraz zadzwonie i poproszę żeby przytyła!I tak sie stanie.11-go sie widzimy MU

 

zapraszamy do wysłuchania słuchowiska radiowego na podstawie wierszy Wojciecha Kassa "Krajobraz z rozbitym snem" w reż. Janusza Kukuły. 8 luty, Pr. I Polskiego Radia godz. 21.30
 
jagienko!
 
postaramy sie posluchac.Pozdrawiam MU

 

Droga Pani MU!
Czy coś się stało, że strona stoi od 12 grudnia? Baaaardzo jest bez niej pusto.Może stronka zamarzła, bo tak ziiiiiiiiiiiiimno? Przesyłam zimowy ogród....
 
Przyniosłeś mi różę z zimowego ogrodu
nie chcę jej, choć piękna,
dosyć mam chłodu,
niech zostanie w ogrodzie,
niech ją mróz przytuli
i utrwali jej piękno
w lodowej koszuli.
 
Patrz a obok bukszpany
przeciw zimie zielone,
mgliste świerki nabrały
kryształów w koronę
i cichutko staw zamarzł
z tatarakowym wojskiem,
choć wrzosy skalnego ogrodu
są w barwach kardynalskie...
 
A śnieg pada i pada
i nie może przestać,
bo swym puchem, jak kołdrą
wszystko chce obetkać
i tkliwie utulić do snu
bardzo, bardzo długiego
całe, przed chwilą kipiące,
życie ogrodu mego.....
                                             i pozdrawiam cieplutko     gk (od złotej rybki)
 
 
GK od zlotej rybki!
 
nie zamarzla tylko zmienila adres i zaloga nie wie jak o tym poinformowac na poprzedniej stronie...Pozdrawiam i wysylam snieg za moim oknem...MU

widok za widok dla gk

 

Zwierciadło w lutym...

 
Uzupełniając temat chandry... cytuję ze strony http://chat.nohavica.cz:
 
"OTÁZKA: 15:37 TRMS:
Milý Jaromíre, moc zdravím! Byla by nějaká rada (krom již zmíněné konzumace čaje a kávy), jak přežít v pohodě tyhle pošmourné dny? Snad tip na nějakou knížku, film, muziku?
ODPOVĚĎ: 23:22
Tiramisu !"
 
Proste tłumaczenie: Ktoś z ksywką "TRMS" zapytał Jaromira Nohavicę jak przeżyć w te ciemne, ponure dni - jaki obejrzec film, jaką poczytać książkę, jakiej posłuchać płyty.
Odpowiedzi Jarka Nohavicy chyba tłumaczyć nie muszę... I proszę zwrócić uwagę na wykrzyknik.
 
Po prostu zmieniam temat.
Jak się da.
 
TD
 
TD!
 
1.Ja bym dodala profiterole , czekolade gorzką u Wedla i hydroterapię w Nałęczowie.
2.Bardzo ci jestem wdzięczna za ten "Rok diabla"Petera Zelenki.Ciągle o nim myślę.I coraz częściej nie chce mi sie nic mowić do nikogo.Az strach.
3.Dostajesz ławeczke z Nałęczowa w nastroju nieprzysiadalnym.Uwielbiam to okreslenie M.Świetlickiego.Trzymaj się MU

 

 

1 lutego 2006

 

 

 Pani Magdo,

 Jestem wdzięczny Pani, że przyczynia się Pani do uchronienia od
 zapomnienia
 twórczości Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. Wiele razy myślałem o
> tym by napisać do Pana Jeremiego i wyrazić moje uznanie, ale nigdy do tego
 nie doszło i teraz żałuję, że się nie zmobilizowałem i nie zdążyłem. Nie
> wiem czy to nie zmarły kilka dni temu ksiądz Twardowski (a może się mylę?)
 nie powiedział "Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą", i coś w
 tym
 jest. Pan Jeremi Przybora był z tego samego rocznika co mój tata, tylko
 mój
 tata zmarł już dawno w roku 1971 (i strasznie mi go brak przez cały czas),
 a
 ja w tym roku skończę 50 lat i nie mogę sobie wyobrazić, że to aż tyle bo
 wewnętrznie to czuję się najwyżej na 35. Zanudzam Panią pisząc o sobie a
 chciałem napisać o twórczości Pana Jermiego Przybory. Pierwsze zetknięcie
 to
 piosenki słuchane w radio, wtedy gdy jeszcze nie rozumiałem o co chodzi
 np.
 w piosence z refrenem "A wy z nas się nie śmiejcie proszę was, inny czas
 inny czas, zrozumiejcie". Pana Jeremiego miałem okazję widzieć osobiście
 tylko raz jak w Odeonie na Hożej w 1994 roku (roku urodzin mojej pierwszej
 córki, którą miałem na rękach gdy tam byłem) podpisywał pierwszą część
 swojej autobiografii (mam wszystkie trzy części, w tym pierwszą z
 autografem
 Pana Jeremiego) i jednocześnie pięknej opowieści o miłości "Przymknięte
 oko
 opaczności". Życie niesie wiele różnych problemów, które są różnie
 przedstawiane w literaturze, poważnie lub mniej poważnie. Sztuka jest
 człowiekowi potrzebna, jeśli ktoś twierdzi inaczej to się świadomie
 zubaża.
 Ja uważam, że Pan Jeremi Przybora większość aspektów życia (a być może
 wszystkie) przedstawił w swojej twórczości w żartobliwy przyjemny sposób,
 a
 mnie taki właśnie sposób najbardziej odpowiada. Mógłbym tu bardzo dużo
 napisać na poparcie mojej tezy, jako przykład przytoczę tylko coś co widać
 w
 życiu ciągle "co innego pojmowanie a co innego nadstawianie". Pewnie Pani
 od
 razu wie, z którego kabaretu i w jakiej sytuacji to było. Teraz to już
chyba
 mniej, ale kiedyś znałem na pamięć pewnie z 50 całych piosenek, teraz
 pamiętam fragmenty ale chyba jeszcze sporo. Gdy wyszedł taki trzypłytowy
 album CD zawierający ok 100 piosenek Pana Jeremiego to ja usiadłem z
 kartką
 papieru i stwierdziłem, że ja znam conajmniej 150 tytułów piosenek. W
 wielu
 sytuacjach życiowych przychodzą mi do głowy pomysły Pana Jeremiego
 Przybory
 i cytuję jakies jego zdanie czy przedstawiam te pomysły własnymi słowami
 (zawsze podaję autora, z którego czerpię np. "Ciociu przestrasz wujka" czy
 "Listy z podróży"). Pani Magdo mam nadzieję, że Pani będzie nadal
 zwolennikiem twórczości Jeremiego Przybory i przyczyni się Pani do tego by
 odszukać jeszcze nagrania cyklu "Divertimento" oraz takich utworów jak
 "Balladyna - spłycił i uprzystępnił Jeremi Przybora", "Gołoledź" czy
 "Medea". Chciałbym mieć to na DVD. Pani Magdo, jeszcze nigdy nie napisałem
 tak długiej wiadomości e-mail, a i tak to jest tylko bardzo mała część
 tego
 co mógłbym na ten temat. Niech Pani nie sądzi, że zamiłowanie dla
 twórczości
 Jeremiego Przybory mają tylko osoby, które nie interesują się rzeczami
 poważniejszymi, tak nie jest. Twórczość Przybory jest pełna poważnych
 tematów podanych we wspaniałej atrakcyjnej formie. Ja jeśli chodzi np. o
 muzykę to najbardziej lubię klasykę, ale np. inwencja muzyczna Pana
 Jerzego
 Wasowskiego i jej dopasowanie do tekstu to dla mnie też absolutne
 mistrzostwo. Zresztą do Pana Jerzego Wasowskiego czuję sentyment bo sam
 jestem inżynierem z pokrewnej dziedziny (elektronika), ale niestety nie
 mam
 żadnego talentu muzycznego. Pani Magdo chętnie bym z Panią podyskutował na
 temat Jeremiego Przybory i jego twórczości, przepraszam jeśli zanudziłem.

 Pozdrawiam
 Jerzy Zambrzycki


 Panie Jerzy!

1.Nie zanudzil pan.
2.Dyskutowac moga ci,którzy mają inny pogląd na coś...a my?No ale sprobujmy
sie o cos poklócić!
3.Nadal bedę zwolennikiem.A nawet zwolenniczką.
4.Juz dawno odszukalam,ale potem wyrzucono mnie z telewizji , a teraz nie
mam żadnego wpływu na to co tam sie dzieje.
5.Spróbuje poszukac dla pana zdjecia Mistrza z tamtego odeonowego
podpisywania ...pozdrawiam serdecznie pana i jedenastoletnią(?)córkę.MU

Mistrz w Odeonie 1994

 

Samochody oblodzone, a rowery ośnieżone...

 

 

A wiosną będzie tak...


Oj Gloomy,gloomy.Jest na co czekać!Dziękuję!MU

 

 

 

Ławeczka się zakopała? Widziała Pani coś takiego? Tylko czubek nosa wystawiła.



 

A ja bym na niej na przykład chciala usiąść i poczytać..

 

a.

 

Ps0. W poniedziałek ang... nie mylić z anginą /wolałabym/... Pozwoliłam sobie wysłać to bardzo mądre zdanie o czwórkach za obecność do Studium Języków Obcych Uniwersytetu Warszawskiego. Nie odpowiadają.

Ps1. Pan kontroler chciał mi dziś wypisać mandat za to, że mam bilet ważny do 27 stycznia, już prawie wysiadaliśmy gdy pani siedząca obok zauważyła, że dziś jest 26 i "dziecko ma przecież dobry bilet"...

Ps2. Jakby wskazówki na życie działały to nie warto ich przestawiać.

 

a!

nawet jakby zaczęły działać,mialam troche pracy pełnej satysfakcji,

no a potem ten 28 my o 17.15 i znowu niewyobrazalna groza.O tym angielskim to już slyszalam niestety...Ale sama widzisz że są większe nieszczęscia w życiu

 

żelatyna

 
Ogłaszam:
W persenie na uspokojenie jest żelatyna... i nawet lekko pozbyć się niepokoju nie mogę. Co za lajf!
 
Aby po Drugiej Stronie było lepiej!
 
Tulę A
 
A!
 
Lajf nie do uspokojenia.MU

 

 

Dobry wieczór...(gdy pisze te słowa, od razu przypomina mi się c.d. "pewnie dziwisz sie, kochanie, że mnie widzisz tu samego w takim stanie..."-Michał pięknie i smutno to śpiewał, ale ja nie o tym!)
No, i jestesmy chorzy!Olga , Misio i ja.Tylko Tatuś się jeszcze trzyma, ale to silny egzemplaż.Z tą zimą...już starczy, już dosyć! I tak mieliśmy tu, w Szczecinie szczęście, że w te największe mrozy było u nas najcieplej z całej Polski.Doszperałam się w archiwum zdjęcia ze szczecińskim słońcem.Tutaj często świeci. I dobrze,bo chyba kupiłabym karnet na solarium i jak ja bym wyglądała? teraz tylko kichawa jak zrumieniony kalafior i błędny wzrok jak po absyncie.No i zdjątko z Teatru...ach,jak żałowałam, że nie mogę być! tam sobie śpiewa i gra niejaki Wiesław Ł., któremu mam przyjemność pisać czasem piosenki(dwie są na jego płycie),przyznał się dziś, że pisał do Pani,ale go nie znalazłam,bo miganie strasznie wykańcza mi oczy.Wracając do chorowania,to Misio życzył sobie słuchać kilka razy "Czerwonego K." w Pani interpretacji.A na dobranoc, oczywiście kołysanki grzesiowo-magdowe.Trochę przez mamę śpiewane (dla Oleśki, ona woli na żywo występy) trochę z płyty dla Misia. Jak tak sobie śpiewam koło łóżeczka, to przychodzą mi do głowy różne głupie pomysły.
oto jeden z nich:
 
Pagórek bzdurek

autorstwa Agnieszki Mazurek

 

Był sobie król, był sobie paź

i było pełno mrówek-

jak z chmury grad spadły na kraj,

królowi wlazły w kubek.

Zebrane w chór siadły na mur,

śpiewały długo w nocy.

Paź wąsy rwał, a król wpadł w szał,

we wrzątku nogi moczył.

 

Bo tak się właśnie dzieje,

gdy bajki ktoś zasieje

prawdziwą treść i sens-

królewny mają pryszcze,

a smok miast zionąć-gwiżdże

i w butach biega pies.

Uwierzcie mi, kochani,

że warto jest czasami

pogubić sensu szlak.

Wejść sobie na pagórek

bezsensów, bzdur i bzdurek

i zmyślić cały świat.

 

Był sobie król, był sobie stół,

na stole pomidory.

Król nie chciał jeść, królowa w bek:

“Jedz, bo znów będziesz chory!”

Był sobie paź, był sobie las,

a w lesie czarownica.

Miłość jak grom! Ona i on

razem do końca życia!

 

Bo tak się własnie dzieje...

To by było na tyle dziś, bo już naprawdę moje oczy siadają.Ściskam i życzę snów pełnych lata,albo przynajmniej wiosny.

Agnieszka D-M

 

Agnieszko D-M!

1.Pagórek bzdurek bardzo mi sie podoba.Nawet daruje ci ten "egzemplaż"(rz!)

2.Ja także nie znoszę tego komputerowo-telewizyjnego migania i drgania!

3.Pozdrów Olgę, Misia i tatę A także Wieslawa Ł.MU

 

 

Słoneczko wysyłam!!! Niech się przedziera!
 
Ps. Czekamy na relacje z Gołdapi (to się chyba tak odmienia, Mistrzu?) Ś

 
Ś!
 
Bardzo tam bylo miło,ale od razu potem dowiedziałam sie o Katowicach i o tych milych rzeczach zapomnialam.Przez calą droge powrotna sluchalismy z Wojtkiem Borkowskim tych przerażających wiadomości.jakoś to slonce nie ma lekko w tym roku...

 

Mało brakowało a przegapiłabym Śpiącą Królewnę. Przeszukałam wszystkie sklepy i w ostatnim udało mi się spod lady wyprosić od pani. Ostatnia!! Uff.. ulga. Teraz słucham i bardzo mi się podoba. Chyba najbardziej :))

Mam nadzieje, ze przetrzymała Pani jakoś te mrozy. Ja ratowałam się jak tylko mogłam: grzejnik, czekolada, gorąca herbata malinowa z miodem, siedzenie pod żarówką... itd. I choć "zimy żal" ja poproszę podwójną wiosnę ze słońcem.

Wykończony przez mrozy ale dzielnie trzymający się świerszczyk.
 
Drugi Swierszczyku !
 
te wasze listy jeszcze sprzed 28-go.Przetrzymalam mrozy a nie moge przetrzymac wiadomości telewizyjnych. trzymaj sieMU
 
 
 
 
Droga Pani Magdo,
 
Już od jakiegoś czasu nie ma nowej poczty. Zatem co słychać ? Ja ciągle na piątym biegu i nieomal na rezerwie. Czekam na chwilę wytchnienia.
Czasami mam małą przerwę i wtedy oddaję sie różnym  przyjemnostkom. Czasami pisuję do starych przyjaciół. A'propos ostatnio przeczytałam, że "Czas omija miejsca, które wspominamy" - Stanisława Fleszarowa-Muskat. Ładne, prawda ?
Krystyna
 
P.S. Ta Jamajka to tak trochę na rozgrzewkę. Jest bezwstydna w swoim ciepełku i rozleniwieniu. 
 
Krystyno!
 
1.ja nie " nieomal ", tylko na.
 
2.bezwstydne to zdjecie na teraz , to prawda.Ale pozdrawiam MU


 

Taki radosny kwiat na mrozy i chlapę. Na dobry humor ...
Pozdrawiam serdecznie,
Agnieszka
 
Bardzo dziekuję!MU

 

Witam!
 Nie wiem czy pisze bezpośrednio do pani Magdy, lecz mam ogromna prośbę.
 Nazywam sie Monika Łuczak, jestem uczennicą II liceum ogólnokształcącego w
 Nowogardzie, przygotowujemy akademie na 100-dniówkę, i mam zaszczyc
 spiewac piosenke "jeszcze w zielone gramy" i niegdzie nie mozemy znaleźc
 akordów gitarowych, i w tym miejscu znajduje sie moja prosba, czy byłaby
 mozliwosc wysłania mi nut, akordow lub czegokolwiek aby tylko zagrac do
 mojego spiewu. Uroczystosc ta odbywa sie w tą sobote( 4 lutego BR.), takze
 prosiłabym o jak najszybsze i pozytywne rozpatrzenie mojej prosby.
 pozdrawiam! czekam na odpis... Monika Łuczak

Pani Moniko Łuczak z Nowogardu !


Jeżeli w tym miejscu znajduje sie twoja prośba , to ja wysylam twoj list
także do Wojtka Borkowskiego-może on poratuje.Mnie nikt nigdy  przezornie
nie dal żadnych nut moich piosenek...pozdrawiam MU

 

ARCHIWUM