W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.



12 grudnia 2005

Wielce Szanowna Pani Magdo,
 
Przed chwila ogladalem program/film n/t niezapomnialnego Kabaretu Starszych Panow ,ktory Pani wyrezyserowala/program Polonia/ Ogladalem  i sluchalem z zapartym tchem,bo tak jak i Pania  tak  i  mnie fascynowala  tworczosc Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego.
 
Chcialem tylko powiedziec,ze jestem Pani wdzieczny za to ,ze Pani z wielka wrazliwoscia traktuje temat Kabaretu Sarszych Panow i przybliza postacie tych kapitalnych dwoch panow.
 
Pozdrawiam Pania,
 
Jacek Moszkowski
Sopot
 
P.S. Serdecznie zapraszam  na wypoczynek ,  przy okazji  ewentualnego pobytu na Wybrzezu,do nas na Kaszuby gdzie mamy 2 duze domy nad jeziorami kolo Lipusza 80 km od Sopotu
 
Miły panie Jacku!
 
Zazdroszczę panu.Mnie nikt nie zawiadomil o emisji...dopiero listy internautów.Dziękuję bardzo za zaproszenie!Kto wie, kto wie...Chyba nigdy nie bylam na Kaszubach ,albo nie wiedzialam  że to są Kaszuby.Pozdrawiam MU

dla pana jacka z Sopotu-12 grudnia ,czyli dzisiaj  Jeremi Przybora skończyłby 90 lat!To zdjęcie ukazalo sie w dzisiejszej "Rzeczpospolitej ".

 

Magdo,
widziałam dziś fragmenty Twojego programu o Jeremim z 90 roku, tuż po premierze "Zimy Żal".  Nigdy nie pytałam, bo nie było okazji - Czy jest jakieś nagranie tego przedstawienia na video?, a może udałoby się to wydobyć jakoś z telewizji?
 
W 89-90 miałam 12-13 lat, nie widziałam, a teraz to jedna z rzeczy, których żałuję najbardziej w życiu!
 
Pozdrawiam Serdecznie -Magda F
 
 
Magdo F!
 
1.Z telewizji nie udałoby sie wydobyć, bo telewizja je ZAGUBIŁA dobre kilka lat temu,co uważam za skandal.Podobno odnalazła sie tylko jedna częśc...
2. Jest czego żałować.Ale jest nagranie dzwiekowe-na plytach CD.Z wrocławskiej premiery w marcu 1989 roku.
   Pozdrawiam i wysle ci jakieś zdjęcie w ramach rekompensaty.Magda U.

dla Magdy F- aktorzy z "Zimy żal"

a to próba generalna piosenki :"Taka gmina"...to byly czasy!

 

Dzien Dobry Magdziu
 
 
Niech ten mily dzisiaj ,mikolajkowy dzien ,bedzie dla Ciebie i Najblizszych ,dniem
pelnym uroczych niespodzianek
 
 
Wojtek Gluch
 
Wojtku kochany- bardzo ci dziekuję!
 
a dla twoich najbliższych -spokojnych Swiąt!Magda

 

Pani Magdo,
 
Piszę do Pani pierwszy raz, ale proszę mi wybaczyć, że nie będę opisywał, jak wiele chwil w moim 43 letnim życiu było piękniejszych właśnie dlatego, że gdziejś w pobliżu słychać było "Koncert jesienny"...i wiele wiele innych Pani piosenek. Urodziłem się pod koniec października, a nastroje Pani piosenek bardzo często są w "tym klimacie".
 
Od jakiegoś czasu pojawiła się we mnie (dosyć niespodziewanie) chęć albo może potrzeba pisania. Piszę bajki, wiersze ...i jak mi się wydaje coś, co przypomina teksty piosenek. Jednym z takich tekstow jest moje, dosyć dowolne, ale płynące z serca, tłumaczenie słów piosenki "HURT" Johny Cash'a. Teledysk zrobił na mnie bardzo głębokie i silne wrażenie. Efektem tego jest tekst, który przesłam Pani, prosząc jednocześnie o jego ocenę.
 
Życzę wszystkiego najlepszego na Święta i Nowy Rok
 
Adam Drogomirecki
 
Poznań
 
 
 
 

CIERŃ

 

 

Zraniłem dzisiaj dłoń,

Po cierniu płynie krew.

Poznałem śmierci głos,

Anielski to był śpiew.

 

Chcę zagrać jeszcze raz,

Niech ona o tym wie.

Że los mój pośród gwiazd,

Gdziekolwiek niebo jest.

 

Dziś kumplem moim on,

ten ból, goryczy brat.

Znajomy, stary wróg,

śmiertelny, niczym kat.

 

I widzisz druhu mój,

Ty także boisz się.

Przegrany toczysz bój,

Choć żyć się bardzo chce.

 

Cokolwiek zrobisz dziś,

Jest jeden życia bieg.

Już zwiędła wina kiść,

 Tak bliski mroku brzeg.

 

Nie zgadzam na to się,

By wygnał mnie stąd wiatr.

Ja żyć tu jeszcze chcę,

Zbyt piękny był mój świat.

 

Zraniłem dzisiaj się,

To mój szczęśliwy znak.

Krew ciepła sączy się,

Jak życia, płynny ślad.

 

Pot gorzki głaszcze skroń,

Ból słodko pieści mnie.

Śmierć chwyta moją dłoń,

Dziś jej odpowiem – nie.

 

Lecz przyjdzie chwila zła,

Gdy zniknie blady cień.

Nie wróci dawny czas,

Nie wróci nic, już wiem.

 

Wciąż w oku błyszczy łza,

Za oknem ciepły dzień.

Gitara ciągle gra,

Od palców słabych drgnień.

 

Przebiłem dzisiaj dłoń,

I z kolca spływa krew.

Jednego jeszcze chcę,

Wydobyć z gardła śpiew.

 

W końcu przychodzi on,

ten ból, jak wierny kat.

Znajomy, stary wróg,

okrutny, niczym bat.

 

Lecz jeśli dobry Bóg,

Żyć dałby jeszcze raz.

Nie zmieniłbym już nic,

Nie skreślił żadnych dat.

 

Wiem, mogłem wszystko mieć,

Nie warto liczyć strat.

Codziennie szedłem w przód,

Z gitarą, w podły świat.

 

Mnie cieszył każdy dzień,

Choć w oczy czasem wiatr.

Nie zapomniałem dni,

Gdym widział go zza krat.

 

Dziś każdy mówi mi:

To już tak wiele lat.

Upadniesz, niczym pień,

Potoczysz się jak głaz.

 

Też pozwól, żeby cierń,

I z dłoni, żeby krew...

Jak ja zrozumiesz dziś,

Czym życie twoje jest.

 

Pot gorzki głaszcze skroń,

Ból słodko pieści mnie.

Śmierć chwyta moją dłoń,

Dziś jej nie powiem nie.

 

Jedyny dzisiaj plan,

Odejść tam, koniec znam.

Panie Adamie!

Chyba nieźle(oprócz "gitara ciągle gra od palców slabych drgnień" , bo to troche nie po polsku).I trudne, bo same męskie rymy.
 
Mam nadzieję że ten "jedyny dzisiaj plan"  pana nie dotyczy i dlugo jeszcze o końcu mowy nie będzie.Pozdrawiam serdecznie -MU

 

Pani Magdo kochana!

 

Padało, padało

i znów się na Mazurach biało stało...

 

pozdrawiam

Łukasz

Szukasz pracy? Szukamy pracownikow: projektanta serwisow, webmasterow,
specjalisty ds. badan, promotion managera, administratorow baz danych,
programistow Windows i wielu innych! >>>
http://link.interia.pl/f18e6
 
Łukaszu!
 
Pieknie u was! A tu leje i leje.I ciśnienie NIEDOPUSZCZALNE.Pozdrawiam !MU

 

nocne tv
Jest tak gdzieś koło o2.06. I co? telewizja godzinę temu rozpoczęła emisję "Jesiennej Zadumy". To nic, że właśnie się kończy, to zupełnie nic...i nie szkodzi. Jedna piosenka złapana. Mam tylko małe pytanie? Dlaczego nikt o tym ani słowa?? Nawet ci najbardziej uporządkowani???nawet ci co zawsze wiedzą bo mają poukładane??
 
Zakładam koszulę i idę na spacer.
anula
 
Ps0. żaba wisi!
 
 1.Anulo!
1. Książę lada chwila!!!
2.Ja oczywiście także nic nie wiedziałam o tej emisji.Ale i tak bym  nie wstała o tej porze...
3.Podobno Magda Czapińska  nie mogła zasnąc i to widziała przypadkiem ...
4.A swoją drogą rzeczywiście dlaczego słynna zorganizowana i uporządkowana TD nic nie wiedziała ?!
5.Spacer bez koszuli byłby ryzykowny o tej porze roku.Pozdrawiam deszczowo ,szaro i buro.Marzę o słońcu.MU

 

 

Kochana MU!

Kochana MU!
Kartka już świątecza,bo Boże Narodzenie za pasem.Na dworze cudnie jest,zima zawitała! Dzieci mają radochę i ja też,co tu dużo mówić! Może trochę denerwuje ta gorączka zakupowa,ludzie całkiem powariowali i w sklepach straszny tłok,a to minus! U mnie jak na razie dzieją się same dobre rzeczy,bo powstały dwa projekty muzyczne,bardzo ciekawe! Czas popromować trochę.Zespół "LUDZIE" przekształcił się w "LUDZIE DESZCZU" i zamierza dalej grać,kolega flecista zrozumiał,że muzyka smutna też może być piękna.Czyli nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło! Cieszę się,że Pani reczital się udał,ja nie byłam,bo miałam ważny egzamin.Ale myślę,że będzie Pani miała jeszcze wiele reczitali i kiedyś sie spotkamy.To takie moje małe marzenie,a marzenia jednak się spełniają!Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę zdrowia,suksesów i wszystkiego o czym tylko Pani zamarzy!ANIA
Ania

 

ja nie umiem tego otworzyć ale "załoga" powinna podołać .Na wszelki wypadek
dziekuje bardzo!MU

 

DROGA MU!!!

 Całe szczęście. Całe szczęście, że nie udało się Pani wywinąć od
 tego zaproszenia... Mój kochany Dom Kultury zawsze stoi dla Pani
 otworem. A pan kierownik nie musiał długo machać przede mną
 zaproszeniem na ten wieczór pełen nostalgicznych piosenek o smutnej
 i skomplikowanej miłości....
 Jak gwiezdny srebrzysty pył piosenki delikatnie wysypywały się z
 Pani rękawów. A p. Borkowski jazzowo towarzyszył nam niczym cichy,
 pełen tajemnicy czarny kot. Piękny klimat pełen melancholii,
 smutku, a wręcz radości :) Teksty w większości doskonale mi znane,
 momentami na nowo do mnie trafiały, przekazywały inną prawdę. Tak,
 pani Magdo, pani sobie radośnie śpiewała, a mi w głowie krążyła
 myśl, że miłość skomplikowana jest... albo że być nie może... ale
 że jest i że daje szczęście, podobnie jak czar Pani piosenek...
 Dziękuję i przesyłam  nieostre zdjęcia, ale zrobione z sympatii...

 Magnolia z czwartego rzędu.

Magnolio z czwartego!

1.Pan kierownik rzeczywiście bardzo miły.
2.A pan Borkowski to ho ho ho!
3.Zamieszczamy z bólem serca-ponieważ z sympatii...i pozdrawiam serdecznie
MU

 

Cytat:

 

Ona została napisana dla Staszka.Ja nie mam żony.MU

 

A to niebywałe! Hahahhahhahhahaha. No rzeczywiście, nie wzięłam tego pod uwagę.

 ALE!

 1) Zawsze mogła Pani śpiewać w takiej wersji opisowej (jak Miłość delete na Stokłosach) np. TERAZ MÓWI ON O ŻONIE: Żona nie cieszy...itd, itp...

 ALBO

 2) inaczej - tworząc damską wersję do męskiej piosenki - translacja Romea do Julietty
ALBO
3) Zacznę jeść bezy- to mi się rozum rozjaśni i nie będę głupich pytań zadawać.
Pozdrawiam bardzo, bardzo, bardzo a nawet ...jeszcze bardziej. Ś

Ś!

1. Tak sobie napisałam.Ale oczywiście mogłam podstępnie zmienic płeć bohaterki przeżywanej tragedii na stoku.I miej babo placek. 

2."Miłość w wieku delete" jest ostatnio moja ulubiona piosenką!

3.Ja także pozdrawiam .Bezy jem a mężowi się nie przyznaję ..zapytał dlaczego ich tak malo i powiedzialam że to dzieci sąsiadów...A to nie tylko dzieci sąsiadów.MU

 
 
 

W ramach grudnia wysyłam mój ideał miłości*- Poznali się przez internet/albo dzięki internetowi, to zależy/....bo jakże inaczej w grudniu można.

 

 
 Lepiej późno niz wcale...MU

* Ot i miłość w czasach Delete.
/zdjęcie mężczyzny odnalezione przez Pogniecioną- to dla porządku/

 

Pani Magdo! Bardzo podoba mi się to zdjęcie ogrodu w śniegu i w tej ciepłej poświacie. Czy mogłaby mi je Pani wysłać w trochę większym rozmiarze, bo jak ustawiam je jako tapetę w komputerze, to się rozmywa. Jeśli to możliwe (wolitywnie i technicznie :))))))))))))))))))))))))))...
Wysyłam moje ulubione, zeszłoroczne zdjęcie zimowe jako zaliczkę :) Pamieniajem?
Pozdrawiam bardzo i informuję, że koniec szarugi jesiennej. Śnieg pada, biele, ściele, układa! Hurrraaaa! Ewa
 

no i poszło bez zaliczki... pardone... już się rehabilituję. Nie jest słoneczne, ale lubię ten kontrast.

Ewo!
 
1.Postaram sie wysłać, chociaż nie wiem co znaczy "wolitywnie i technicznie  "
2.zaliczka bardzo przyjemna
3.jaki koniec szarugi?!Dzisiaj na spacerze z psami wpadałam w kałuże po kolana ..pogodowa rozpacz w Pęcicach.Pozdrowienia MU

 

A na widok tego "pana" będę się uśmiechała już zawsze :)))) ś
 
I slusznie!MU

 

Właśnie dostałam to mejlem... ś
 
Mały ś!
 
a kto ci wysyla takie rzeczy?!Pozdrawiam MU

 

Droga MU, właśnie wróciłam z teatru – byłam na „Kocham O’ Keeffe” . Piszę do Pani, bo oczywiście nie mogę zasnąć, jestem pełna wrażeń i wzruszeń. Dawno przedstawienie nie zrobiło na mnie tak dużego wrażenia. Nie, nie tylko dlatego, że grał mój Ukochany Artysta. Wrażenie na mnie zrobił cały spektakl – bardzo bym chciała, żeby to Pani kiedyś zobaczyła, ciekawa jestem Pani wrażeń. Duże wrażenie zrobił na mnie tekst – głęboki, pięknie mówiący o sztuce, artystach, miłości i śmierci, pięknie, a jednocześnie wprost i dowcipnie. A jak to jest zagrane!!! Och Pani Magdo to jest spektakl po którym oklaski nie wybuchają od razu, który się przeżywa, nie tylko ogląda. Chcę koniecznie zobaczyć to jeszcze raz, żeby spokojniej, jeśli się da, posłuchać, zapamiętać zdania, które mi umknęły, bo byłam zbyt wzruszona, przejęta, zapatrzona... I nie będę tego daleko odkładać.

Mój Ukochany Artysta pełen energii, pasji, Światła... dobrze było go zobaczyć na scenie J.

Pani Magdo, jeśli będzie Pani miała ochotę na wzruszenie i refleksje, to proszę obejrzeć to przedstawienie. 

Joasia

 

PS. Cieszę się, że anioł się Pani podobał, nie zdążyłam Pani powiedzieć, że on jest niepowtarzalny, tzn. ta pani robi wiele takich, ale każdy jest trochę inny, ma niepowtarzalne ubranie, figurę no i „rekwizyt”. Można opisać lub opowiedzieć jakiego anioła i w jakich szatkach się chce i dla jakiej osoby np.: że ważnej, ciepłej, wrażliwej, bliskiej .... i wtedy dopiero ta pani robi anioła.  A to jej strona i kilka aniołów. Na zdjęciach nie są tak piękne, jak w rzeczywistości. http://www.ogrodsztuk.webpark.pl/

 

Joasiu, ktora  nie możesz zasnąć!

 

1.Pójdę na to.Napisz mi kiedy następne przedstawienia.

2.Anioł piekny w dalszym ciągu.stoi na kominku koło drugiego złotego anioła...Dziekuję jeszcze raz!MU

 

Witam!

Nazywam sie Marek Milewski i jestem Pani moze nie wielbicielem, ale wielkim sympatykiem (wielbicielem nikogo nie jestem). I znam Pania od wielu juz lat. Nie bede sie wiele rozpisywal, bo nie wiem, czy bedzie to Pani czytala. Usilowalem kupic Pani plyte, ale na stronie zakupow sa tylko produkty K. Jandy. Juz od dawna chcialem znalezc z Pania kontakt, ale nie potrafilem. A pewnie zadalem sobie zbyt malo trudu w tym kierunku. Internet to jednak wspaniala rzecz. Niewykluczone, ze otrzymam odpowiedz!
pozdrawiam
marek milewski
Pozdrawiam
 
Panie Marku!
1.Moje płyty można chyba dostać w dobrych sklepach muzycznych.Niedawno widziałam.
2.A jak je kupić przez internet- nie mam pojęcia.Może moja załoga wie?
3.Dużo lżej i normalniej jest być lubianym (niz wielbionym).Pozdrawiam bardzo serdecznieMU

http://www.merlin.com.pl/frontend/search/1?q=Umer&gdzieSzuk=fraza&oferta=O&dzial=4

http://www.allegro.pl/search.php?string=Umer

W sklepach są.... Załoga pozdrawia

 

 

 Z sądowych sal..

 Zdania, które padły w sądach.

 Pytanie: Kiedy są Pana urodziny?
 Odpowiedz: 15 lipca.
 P: Którego roku?
> O: Każdego roku.
*******************
 P: Ta amnezja ogranicza całkowicie Pana zdolność do
 zapamiętywania?
 O: Tak. P: W jaki sposób się ona objawia?
 O: Ja zapominam.
P: Pan zapomina. Może nam Pan podać jakiś przykład
czegoś, co Pan zapomniał?

 ************************
 P: Ile lat ma Pani syn, ten, który z Panią mieszka?
 O: 38 albo 35, stale mi się myli.
 P: Jak długo on już z Panią mieszka
 O: 45 lat.
 **********************
 P: Jak zakończyło się Pani pierwsze małżeństwo?
 O: Śmiercią.
 P: Czyja śmiercią?
 *******************
 P: Może Pani opisać ta osobę?
 O: On był średniego wzrostu i miał brodę.
 P: Czy to była kobieta, czy mężczyzna?
 *************************
 P: Panie Doktorze, ilu autopsji dokonał Pan na zwłokach?
O: Wszystkie moje autopsje dokonuje na zwłokach.
 *****************
 P: Na wszystkie pytania musisz odpowiedzieć słownie,
> OK? Do której szkoły chodziłeś?
> O: Słownie.
 P: Przypomina sobie Pan, o której zaczął Pan
 autopsje?
> O: Autopsje zacząłem o godzinie 8:30.?
> P: Czy Pan "X" był wtedy martwy?
> O: Nie, siedział na stole i dziwił się, dlaczego
 dokonuję na nim autopsji.
 *********************
 P: Panie Doktorze, zanim rozpoczął Pan autopsje,
! gt; zbaał Pan puls?
>> O: Nie.
 P: Zmierzył Pan ciśnienie?
 O: Nie.
 P: sprawdził Pan oddech?
 O: Nie.
 P: A wiec jest możliwe, ze pacjent jeszcze żył, kiedy
 dokonywał Pan autopsji?
 O: Nie.
 P: Jak może być Pan tak pewny, Panie Doktorze?
 O: Ponieważ jego mózg stal w słoju na moim stole.
P: Ale czy pomimo to, mogło być możliwe, ze pacjent
 był jeszcze przy życiu?
 O: Tak, było możliwe, że jeszcze żył i praktykował
 gdzieś jako adwokat.
 *****************
 P: I co się stało potem?
 O: Powiedzał: musze cię zabić, bo mógłbyś mnie rozpozna P: I zabił Pana?***************
 P: Jestem pewien, ze jest pan uczciwym i inteligentnym
 człowiekiem...
 O: Dziękuję. Gdyby nie obowiązywała mnie przysięga,
 odwzajemniłbym komplement.

Karolino kochana!
dziękujemy!

 

8 grudnia 2005

Święty Mikołaj zaprasza do
DEPARTAMENTU ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA
 
to nie jest spam ewentualnie patrz strona Krystyny Jandy  http://www.krystynajanda.net/forum/viewforum.php?f=11
 
Wiem juz wszystko.Szczerze odpowiedziałam i dostalam rózgę.A dzisiaj Maryla ma urodziny!!!!Mówiłam cos o niej wczoraj do jakiejś gazety.
 
STO LAT Mańko Kochana!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

koleżanki z pracy...

Witam Panią

 Piszę do Pani, ponieważ uznałem, że muszę. Chciałem się z Panią podzielić
 moim odkryciem muzycznym, które stało się obecnie moim przedmiotem pracy i
 pomocy tej osobie. Jestem stosunkowo młodym człowiekiem, by móc
 autorytetarnie się wypowiadać na takie tematy. Czesto jednak mówię i piszę
 co czuję.

 Niespełna rok temu poznałem młodą dziewczynę, która jest rodowitą
 poznanianką, lecz jako mała dziewczynka wyjechała z rodzicami do Niemiec.
 Tam kontynuowala swoja edukacje w dziedzinach wokalu i tańca. Po 13 latach
 wróciła do kraju i postanowiła tu zostac. Dziewczyna ma niesamowity głos,
 wie o czym śpiewa, a emocje są dla niej najważniesze. Ujeła mnie w niej
 jej szczerość w swojej zawiłości.
 Mozliwe, ze obiło się już gdzies o Pani ucho - Anna Nova. Gatunek muzyki
 oscyluje wokół aranżacji utworów Toma Waits'a, jazzujących, zabarwione
 piosenką aktorską.

 Byłbym zaszczycony, w tym również Ania, gdyby Pani zechciała posłuchać i
 wypowiedziała się na ten temat. Wiem, ze czym innym jest wystep naoczny na
 zywo, a czym innym nagranie nienajlepszej jakosci.
 Póki co, nim jednak tylko dysponuje.

 Pod tym linkiem na dole strony, znajdzie Pani kilka utworów w jej
 wykonaniu.

 http://www.parnas.pl/index.php?co=talenty&id=24

Dziekuje i pozdrawiam serdecznie
 Andrzej Grupiński

Panie Andrzeju!

Posluchalam.Bardzo ciekawa barwa glosu...ale występ"naoczny" jest
najważniejszy.Niech mi pan da znać,kiedy pani Ania wystapi w Warszawie .I
gdzie.I o ktorej.Jak dam radę-przyjdę.Pozdrawiam serdecznieMU


 

Pewna sprawa prośbą spowita...


Droga Pani Magdo!
Pisze do Pani wielce strapiona, frasunkiem ogarnięta studencina :)przedmiot
jej studiów-zacny-filologia polska, a studiuje już rok trzeci na
Uniwersytecie Maryśki Curie-Skłodowskiej w Lublinie. A teraz postaram się
bez żartów :)
Poza tym, że studiuję to co studiuję, że jestem z tego zadowolony, że kocham
to co robię, przewodzę jeszcze pewnej "organizacji" która działa na naszym
uniwersytecie i która jest bardzo związana z filologią polską, organizacją
tą jest Kolo Naukowe Polonistów UMCS ( wiem wiem-nazwa koszmarna :) )
Zadaniem mojego koła, które liczy około piętnastu członków ( których nota
bene bardzo trudno jest pojednać )są przeróżne inicjatywy, z tych ściśle
powiązanych ze studiami to np praca z poszczególnymi zakładami na instytucie
w celu jakiejś tam działalnosci mini naukowej. Możemy organizować wieczory
poezji ( poezji naszego pióra ), możemy wystawiać nasze autorskie sztuki,
jest tego baaaardzo dużo, ale jest jedna rzecz, którą możemy jeszcze
robić-organizować spotkania z ludźmi ze świata kultury i sztuki, troche
otworzyć drzwi na świat studentom, którzy nie widzą nic poza wykazem lektur
( prawdziwi to ludzie lemury )
Myślę w tym miejscu o Pani. Czy gdybym zaprosił Panią na takie spotkanie
jako gościa, to czy przyjęłaby Pani zaproszenie? Oczywiście koło dysponuje
pewnymi środkami, które to otrzymuje od szczodrych rąk rektora, miłosierdzia
dziekana i innych dobrych ludzi:). Mogłaby Pani swoim ciepłym głosem objawić
nam swoje wiersze, rozświetlić nam chociaż na chwilę te nasze Wschodnie
pustkowie do którego prawie nikt nie zagląda :(
Nie śmiem pisać o jakiejś dacie bo wiem, że jest Pani zajętą osobą a ja
tylko zwykłą nędzną studenciną, jednak gdyby znalazła Pani czas dla nas
tutaj w przyszłym roku ( 2006 )...byłbym jeszcze bardziej szczęśliwy niż
jestem :)
Czekam na odpowiedź od Pani pozdrawiając gorąco.
                                                   Łukasz Wrona( wronek )

Wronku ogarnięty frasunkiem , który przewodzisz pewnej organizacji trudnej
do pogodzenia!
1.Może i przyjęłabym zaproszenie , ale...
2.Ja nie piszę żadnych wierszy("gust ten wlasnie wielki miałam,żeby nie
pisać"-jak mówiła Rachela w "Weselu").
3.Natomiast znam masę wierszy innych poetów.I je z chęcią przeczytam.I o
nich porozmawiam.
4.Mam nadzieję że jest pan szczęśliwszy.Pozdrawiam MU

 

Ja w jakimś innym czasie więc tylko ślę zdjęcia... Warszawa 28 listopapda 2005 /teoretycznie/ i Warszawa 30 listopada 2005/teoretycznie/...
 
 
 
 
See You Soon
Ann
 
Annn!
 
ten koń na ulicy ZACHWYCAJĄCY!See you today.MU
 


pozdrawiam
 Alicja z Tych


 

Dziękujemy!

 

Pani Magdo,
 
polecam Pani na grudniowe wieczory, ksiazke Sonii Radunskiej "Biale zeszyty".
Piekna, madra i bardzo osobista ksiazka, a dokladnie to jest to dziennik S.R.
Musze jeszcze zdradzic, ze Sonia R. bardzo pieknie o Pani w owych pamietnikach pisze,
napisala nawet, ze jest Pani kobieta jej zycia, pomimo, ze nigdy Pani nie poznala osobiscie.
 
 
Polecam te ksiazke rowniez Anuli, bo ona podobnie jak S.R. lubi robic sobie terapie piszac,
wiec mysle, ze Anuli sie spodoba.
 
A moze Pani juz czytala te ksiazke? Jezeli tak to prosze napisac jak sie pani podobala.
 
Pozdrawiam Pania i Anule i Dorote!
Milego czytania zycze!!!!!!!!!
 
Starsza dziewczynka
 
Starsza dziewczynko!
 
Jeszcze nie czytałam .Może to zrobie w czasie świąt.A może tuż po .Ale milo.Pozdrawiam MU
p.s.a jak przeczytam -dam Anuli. 

 SD. Książkę znam i lubię... podałam dalej. Pozdrawiam A.

 
I to ma być ta "SMUTNA KOBIETA"???
 
Dziękujemy jeszcze raz za recital. Był cudny. A jak się udała podróż powrotna? Nam zamknęli knajpę włoską i Teresa głodna pojechała do domu. Buziaczki. ŚŚ
 

 

ŚŚ!
1.Jakoś dojechałam porozwoziwszy tę i ową.
2.Mąż schował mi wasze bezy na najwyższą półkę w domu...Ale ja sie tam zakradam i was blogoslawię... MU

 

 

Pani Magdo, DZIĘKUJĘ !

Koncert był piękny, wzruszający i zabawny. A po koncercie było mi zdecydowanie lepiej, naprawdę. Bardzo się cieszę, że zaśpiewała Pani nieznaną piosenkę napisaną przez Pana Przyborę (niesamowity, poruszający tekst) i inne mniej znane. „Miasteczka” – jak dobrze, że Pani to zaśpiewała, a jak pięknie J. Każda piosenka, to wzruszenie i uśmiech, Pani tak śpiewa, że nie można tylko zwyczajnie posłuchać, każde słowo zapada w serce.

Rozmawiałyśmy latem o fenomenie tej strony, która przyciąga różne osoby, z różnych stron i można obserwować jak się przy Pani rozwijamy, zmieniamy, dojrzewamy, zwierzamy się z kolejnych drżeń serc, pojawiają się mężczyźni a nawet dzieci, ktoś kończy studia, inny zaczyna pracę.... Dziś na sali patrzyłam na ludzi, rozpiętość wiekowa była spora, od bardzo młodych do mocno starszych. Za mną siedziały młodziutkie dziewczynki, które znały słowa większości piosenek, obok mnie starsza pani nuciła cichutko. To znaczy, że to co pisał Pan Przybora, Agnieszka Osiecka jest potrzebne ciągle i ciągle jest potrzebne w Pani wykonaniu ! Nikt TAK nie zaśpiewa „Jeżeli miłość jest” , ani „Jesiennego mężczyzny”  J, i „Romea” i ........ no właśnie, wszystkiego nikt TAK nie zaśpiewa, więc ja poproszę o jeszcze i żeby Pani częściej śpiewała. Jeżeli to możliwe.  

I jeszcze tylko chciałam powiedzieć, że uwielbiam Pani opowieści pomiędzy piosenkami. A teraz trochę się martwię, że Pani w tej mgle musi jechać, może już Pani jest w domu.... Wysyłam dobre myśli i jeszcze raz Dziękuję. Maki dla Pani wbrew pogodzie i jesieni.

Joasia

 

Joasiu!

1.Anioł piękny! Dziękuję!!!

2."Miłość do panny przedwojennej"- tak sie nazywa ta piosenka-muzyka Adama Sławińskiego. 

3."Miasteczka- to "Tak jak malowal pan Chagall" Wojtka Młynarskiego z muzyką Leopolda Kozłowskiego.

4.Miło było,to prawda.Dziękuję MU 

 

 Kochana Pani Magdo!

 Co ja mogę napisać? Mogę tylko powtórzyć to, co powiedziałam na żywo.
 Dziękuję bardzo, ogromnie dziękuję...niesamowicie mi się ten grudniowy
 wieczór przyda. Za tydzień prawdopodobnie do szpitala, ale teraz o niebo
 lepiej...jest Pani kochana!

 Z serca
 Skandynawska


Kasiu Skandynawska!

Bardzo mnie uradowal twój uśmiech . A ze szpitala sie wychodzi.Całuję MU

dla Kasi-szpital, z ktorego sie wychodzi!

 

Pani Magdo! Czy Pani śpiewała tę piosenkę, czy została napisana dla kogoś innego? Pozdrawiam. Ś

 

Tak jak w kinie

sł. Magda Umer muz.S.Soyka

 

Mam cichy dom, mam dobry dom, mam życie tak jak w kinie ...

I żonę mam i dzieci mam ...ale bez pani ginę.

 

Pani wciąż płacze, uciec chce, wyjeżdża gdzieś na narty

A ja nie mogę bez pani żyć. Ja jestem wewnętrznie rozdarty.

Tak jak w kinie, tak jak w kinie...

 

Żona nie cieszy , dzieci też, gdy pani tam na stoku...

Chociaż nie mogę  bez nich żyć, tak jakoś pusto  wokół

 

I pani o tym dobrze wie, więc mi ucieka jak najdalej

O dobry Boże , gdybym mógł wtedy nie spotkać pani wcale!

Tak jak w kinie, tak jak w kinie...

 

Gdy minie czas, gdy minie czas, gdy wszystko w dal odpłynie.

I pani będzie miała dom i życie ,tak jak w kinie...

 

Przestanie pani płakać już, zapomni pani o mnie

I nigdy się nie dowie , że... rozdarty byłem nieprzytomnie.

Tak jak w kinie, tak jak w kinie...

 

Ś!

 

Ona została napisana dla Staszka.Ja nie mam żony.MU

 

MU Kochana!!!
 Dziękuję z całego serducha za przepiekny niedzielny wieczór!!!
 Dawno nie miałam tak cudownego dnia! Z samego rana podróż pociągiem, która
 totalnie oderwała mnie od codzienności, Warszawa powitała mnie (nas - bo
 nie byłam sama)mgłą. Tak jak należy pierwsze kroki skierowałyśmy na Plac
 Zamkowy, przywitać się z Zygmuntem, potem spacer, kościółek i metro.
 Kierunek Kabaty, przystanek Stokłosy. Zamglony Ursynów wydawał się jeszcze
 bardziej obcy, a sam dom kultury schował się gdzieś między bloki.Jak na
 nasze możliwości to dość szybko odnalazłyśmy DK. Tam przemiły
 pan z szatni - tu ślemy gorące pozdrowienia!!! - powiedział: "Pani Magdy
 jeszcze nie ma musicie dziewczynki zaczekać." No więc czekałyśmy ale za to
 w jakim stylu ?!! Jak tylko Pan się dowiedział, że przyjechałyśmy "z
 daleka" zaprosił nas do pokoiku podał herbatki, ciasteczka i przeprosił
 bardzo, że zjadł już swoje kanapki!!! Kochany człowiek!
 Gdy tak grzałysmy się przy herbatce dobiegł nas radosny głos "dzień dobry"
 , nie miałyśmy watpliwości do kogo należy, w otwartych drzwiach śmignęła
 tylko sylwetka.
 Potem odbiór biletów i niecierpliwe wędrowanie wzdłuż i wszerz korytarza
 tak długo aż wpadłam na Anulę a raczej tak długo jak ona wpadła na mnie z
 wyrzutem, że ludzi nie zauważam :) Anula jak to Anula udzieliła kilku
 ważnych wskazówek ... pewnie znowu się bała, że "spadnie ze schodów"
 zupełnie jak w styczniu w Rampie.
 No i nadszedł długo wyczekiwany moment ...zgasły swiatła ... zaczęło się
 ... każdy dźwięk, każde słowo (te wypowiedziane i wyśpiewane) łapczywie
 chłonęłyśmy ... tylko od czasu do czasu męczyła mnie przeraźliwa mysl, ze
 za chwilę się to wszystko skończy ale tak się nie stało mam wrażenie, że
 przywiozłam do Gdańska jakąś małą cząstkę tej magii , która wypełniała
 salę w czasie koncertu, szczyptę nadziei, dużo miłości i serdeczności.
 Dziękuję MU , że jesteś!!!

 P.s. Pan Wojtek gdy się dowiedział skąd przyjechałyśmy powiedział : "Mój
 Boże przeciez przyjechalibysmy do Gdańska!" No więc zapraszamy serdecznie
 i trzymamy za słowo:)

 Ciągle rozmarzona Natalia

Ciągle rozmarzona!
Z ta Anulą to my mamy...A w Gdansku chyba niedawno bylam..Pozdrawiam i
dziekuje! MU

Niestrudzony Wojtek B. w drodze do publiczności

 

To ja miś


 
 
To ja Miś z Łezką...chciałem tylko napisać Misiowi w Niełatwej Sytuacji, że nie jest sam. Takich misiów jest co najmniej 2 a myślę, że może i więcej. Ja wpadłem do szklanki a na śliniaku mam napis "take me home"... Wiem, że terapia grupowa nie wchodzi w grę więc nie namawiam, ale musimy się jakoś trzymać mimo że pluszowe życie wcale nie jest takie miękkie i kolorowe jakby się mogło wydawać. Pozdrawiam.
 
Ja także pozdrawiam.Pacjenta i terapeutę.MU

 

Pani Magdo!
Są ludzie, którzy nie potrafią się obronić. Są tacy, których w inteligentny (czyt. podstępny) sposób można obarczyć każdą winą. Można ich też przekonać, że zawinili tak, że sami w to uwierzą. Dotychczas sądziłam, że to osoba obwiniająca jest charakterologiczną paskudą i wykorzystuje słabszego, aby przerzucić na niego odpowiedzialność. Może tak być, ale nie zawsze tak jest. Ostatnio miałam okazję przekonać się o tym, że tak być nie musi. Wystarczyło uczciwie przyjrzeć się  zachowaniom dziećmi (to przecież z nich biorą się późniejsi dorośli). Popularny szkolny agresor, o którym wszyscy wiedzą, że jest duży, silny, głośny i nie panuje nad emocjami okazał się OFIARĄ w pełnym tego słowa znaczeniu. Wszyscy uważali go za źródło wszelkiego szkolnego zła. Coś mi nie pasowało, wyczuwałam jakiś brak konsekwencji, logiczności... nie wiem jak to nazwać... w tym, co opowiadały dzieci o sytuacjach, w których dochodziło do konfliktu z "agresorem". Dogłębna analiza wydarzeń, krok po kroku, odkryła prawdę. Okazało się, że młody nie potrafi sie obronić, udowodnić własnego braku winy. Nie potrafi znaleźć racjonalnych argumentów na swoją obronę, ba, nawet ich w silnych emocjach nie dostrzega. Przyznaje się do tego, co mu inni wmawiają i już. Sprawa załatwiona, winny jest, kara wymierzona... Przerażające. Myślę sobie, że gdyby nie udało się tego dziś uchwycić, to nie wiem jak potoczyłyby się losy tego dziecka. Bunt, subkultura, zakład poprawczy... brrr... nie mogę o tym myśleć. I nikt tego nie zauważył przez dwa lata. A ja też zauważyłam to zupełnie przypadkowo (wątpliwa zasługa). I chandrę mam. Ile takich istnień można przegapić. Ofiara przez własną nieudolność, nie przez podstęp innych. No nic, pozdrawiam. Wygadałam się (cały real pożarł e-mail) :). Ś.
Ps. Dzięki za niedzielę, raz jeszcze.
 
 
Kobieto,ktora sie wygadalaś!
 
To prawda.Możemy skrzywdzić bardzo i nawet o tym nie wiedzieć.Myślę,że jesteś wspaniałą nauczycielką.MU 

 


 

Basia Raduszkiewicz

SAFONA

 

W piątek 9 grudnia 2005 o godz. 19.00 w Starym Ratuszu w Olsztynie odbędzie się premiera nowego projektu Basi Raduszkiewicz i Jarka Kordaczuka pt. Safona. Wokalistka znana także z wcześniejszych projektów Dzika róża i Chwile poruszone tym razem wcieli się w postać największej przewodniczki namiętności. Solistce towarzyszyć będzie zespół muzyczny pod kierownictwem Krzysztofa Herdzina.

 

Osią projektu jest cykl pieśni lirycznych na głos solowy i zespół instrumentalny autorstwa Jarka Kordaczuka łączącego w swej twórczości nurt piosenki poetyckiej z muzyką awangardową. Treść wszystkich pieśni oparta jest na fragmentach wierszy Safony. Utwory cyklu przeplatane będą wideoinstalacjami Adama Smoczyńskiego w części opartymi na obrazach choreograficznych Pantomimy Olsztyńskiej.

 

W przygotowaniu jest również płyta CD z utworami z projektu, której premiera planowana na początek 2006r.

 

śpiew Basia Raduszkiewicz

muzyka Jarek Kordaczuk

kierownictwo muzyczne Krzysztof Herdzin

wideoinstalacje Adam Smoczyński

Safona. Olsztyn, Stary Ratusz, 9 grudnia 2005, godz. 19.00 

Więcej informacji   :

 

 

ARCHIWUM