W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
12 grudnia 2005

dla pana jacka z Sopotu-12 grudnia ,czyli dzisiaj Jeremi Przybora skończyłby 90 lat!To zdjęcie ukazalo sie w dzisiejszej "Rzeczpospolitej ".

dla Magdy F- aktorzy z "Zimy żal"

Zraniłem dzisiaj dłoń,
Po cierniu płynie krew.
Poznałem śmierci głos,
Anielski to był śpiew.
Chcę zagrać jeszcze raz,
Niech ona o tym wie.
Że los mój pośród gwiazd,
Gdziekolwiek niebo jest.
Dziś kumplem moim on,
ten ból, goryczy brat.
Znajomy, stary wróg,
śmiertelny, niczym kat.
I widzisz druhu mój,
Ty także boisz się.
Przegrany toczysz bój,
Choć żyć się bardzo chce.
Cokolwiek zrobisz dziś,
Jest jeden życia bieg.
Już zwiędła wina kiść,
Tak bliski mroku brzeg.
Nie zgadzam na to się,
By wygnał mnie stąd wiatr.
Ja żyć tu jeszcze chcę,
Zbyt piękny był mój świat.
Zraniłem dzisiaj się,
To mój szczęśliwy znak.
Krew ciepła sączy się,
Jak życia, płynny ślad.
Pot gorzki głaszcze skroń,
Ból słodko pieści mnie.
Śmierć chwyta moją dłoń,
Dziś jej odpowiem – nie.
Lecz przyjdzie chwila zła,
Gdy zniknie blady cień.
Nie wróci dawny czas,
Nie wróci nic, już wiem.
Wciąż w oku błyszczy łza,
Za oknem ciepły dzień.
Gitara ciągle gra,
Od palców słabych drgnień.
Przebiłem dzisiaj dłoń,
I z kolca spływa krew.
Jednego jeszcze chcę,
Wydobyć z gardła śpiew.
W końcu przychodzi on,
ten ból, jak wierny kat.
Znajomy, stary wróg,
okrutny, niczym bat.
Lecz jeśli dobry Bóg,
Żyć dałby jeszcze raz.
Nie zmieniłbym już nic,
Nie skreślił żadnych dat.
Wiem, mogłem wszystko mieć,
Nie warto liczyć strat.
Codziennie szedłem w przód,
Z gitarą, w podły świat.
Mnie cieszył każdy dzień,
Choć w oczy czasem wiatr.
Nie zapomniałem dni,
Gdym widział go zza krat.
Dziś każdy mówi mi:
To już tak wiele lat.
Upadniesz, niczym pień,
Potoczysz się jak głaz.
Też pozwól, żeby cierń,
I z dłoni, żeby krew...
Jak ja zrozumiesz dziś,
Czym życie twoje jest.
Pot gorzki głaszcze skroń,
Ból słodko pieści mnie.
Śmierć chwyta moją dłoń,
Dziś jej nie powiem nie.
Jedyny dzisiaj plan,
Odejść tam, koniec znam.
Panie Adamie!
Pani Magdo kochana!
Padało, padało
i znów się na Mazurach biało stało...
pozdrawiam
Łukasz

Kochana MU!

Kochana
MU!
Kartka już świątecza,bo
Boże Narodzenie za
pasem.Na dworze cudnie
jest,zima zawitała!
Dzieci mają radochę i ja
też,co tu dużo mówić!
Może trochę denerwuje ta
gorączka zakupowa,ludzie
całkiem powariowali i w
sklepach straszny tłok,a
to minus! U mnie jak na
razie dzieją się same
dobre rzeczy,bo powstały
dwa projekty
muzyczne,bardzo ciekawe!
Czas popromować
trochę.Zespół "LUDZIE"
przekształcił się w
"LUDZIE DESZCZU" i
zamierza dalej
grać,kolega flecista
zrozumiał,że muzyka
smutna też może być
piękna.Czyli nie ma tego
złego co by na dobre nie
wyszło! Cieszę się,że
Pani reczital się
udał,ja nie byłam,bo
miałam ważny egzamin.Ale
myślę,że będzie Pani
miała jeszcze wiele
reczitali i kiedyś sie
spotkamy.To takie moje
małe marzenie,a marzenia
jednak się
spełniają!Pozdrawiam
bardzo serdecznie i
życzę zdrowia,suksesów i
wszystkiego o czym tylko
Pani zamarzy!ANIA
Ania
ja
nie umiem tego otworzyć ale "załoga"
powinna podołać .Na wszelki wypadek
dziekuje bardzo!MU
DROGA MU!!!
Całe szczęście. Całe szczęście, że nie udało się Pani wywinąć od
tego zaproszenia... Mój kochany Dom Kultury zawsze stoi dla Pani
otworem. A pan kierownik nie musiał długo machać przede mną
zaproszeniem na ten wieczór pełen nostalgicznych piosenek o smutnej
i skomplikowanej miłości....
Jak gwiezdny srebrzysty pył piosenki delikatnie wysypywały się z
Pani rękawów. A p. Borkowski jazzowo towarzyszył nam niczym cichy,
pełen tajemnicy czarny kot. Piękny klimat pełen melancholii,
smutku, a wręcz radości :) Teksty w większości doskonale mi znane,
momentami na nowo do mnie trafiały, przekazywały inną prawdę. Tak,
pani Magdo, pani sobie radośnie śpiewała, a mi w głowie krążyła
myśl, że miłość skomplikowana jest... albo że być nie może... ale
że jest i że daje szczęście, podobnie jak czar Pani piosenek...
Dziękuję i przesyłam nieostre zdjęcia, ale zrobione z sympatii...
Magnolia z czwartego rzędu.


Magnolio z
czwartego!
1.Pan kierownik rzeczywiście bardzo
miły.
2.A pan Borkowski to ho ho ho!
3.Zamieszczamy z bólem
serca-ponieważ z sympatii...i
pozdrawiam serdecznie
MU
Ona została napisana dla Staszka.Ja nie mam żony.MU
A to niebywałe! Hahahhahhahhahaha. No rzeczywiście, nie wzięłam tego pod uwagę.
ALE!
1) Zawsze mogła Pani śpiewać w takiej wersji opisowej (jak Miłość delete na Stokłosach) np. TERAZ MÓWI ON O ŻONIE: Żona nie cieszy...itd, itp...
ALBO
2)
inaczej - tworząc damską wersję
do męskiej piosenki - translacja
Romea do Julietty
ALBO
3) Zacznę jeść bezy- to mi się
rozum rozjaśni i nie będę
głupich pytań zadawać.
Pozdrawiam bardzo, bardzo,
bardzo a nawet ...jeszcze
bardziej. Ś
Ś!
1. Tak sobie napisałam.Ale oczywiście mogłam podstępnie zmienic płeć bohaterki przeżywanej tragedii na stoku.I miej babo placek.
2."Miłość w wieku delete" jest ostatnio moja ulubiona piosenką!
3.Ja także pozdrawiam .Bezy jem a mężowi się nie przyznaję ..zapytał dlaczego ich tak malo i powiedzialam że to dzieci sąsiadów...A to nie tylko dzieci sąsiadów.MU
W ramach grudnia wysyłam mój ideał miłości*- Poznali się przez internet/albo dzięki internetowi, to zależy/....bo jakże inaczej w grudniu można.

* Ot i miłość w czasach Delete.
/zdjęcie mężczyzny
odnalezione przez
Pogniecioną- to dla
porządku/
no i poszło bez zaliczki... pardone... już się rehabilituję. Nie jest słoneczne, ale lubię ten kontrast.



Droga MU, właśnie wróciłam z teatru – byłam na „Kocham O’ Keeffe” . Piszę do Pani, bo oczywiście nie mogę zasnąć, jestem pełna wrażeń i wzruszeń. Dawno przedstawienie nie zrobiło na mnie tak dużego wrażenia. Nie, nie tylko dlatego, że grał mój Ukochany Artysta. Wrażenie na mnie zrobił cały spektakl – bardzo bym chciała, żeby to Pani kiedyś zobaczyła, ciekawa jestem Pani wrażeń. Duże wrażenie zrobił na mnie tekst – głęboki, pięknie mówiący o sztuce, artystach, miłości i śmierci, pięknie, a jednocześnie wprost i dowcipnie. A jak to jest zagrane!!! Och Pani Magdo to jest spektakl po którym oklaski nie wybuchają od razu, który się przeżywa, nie tylko ogląda. Chcę koniecznie zobaczyć to jeszcze raz, żeby spokojniej, jeśli się da, posłuchać, zapamiętać zdania, które mi umknęły, bo byłam zbyt wzruszona, przejęta, zapatrzona... I nie będę tego daleko odkładać.
Mój Ukochany Artysta pełen energii, pasji, Światła... dobrze było go zobaczyć na scenie
J.Pani Magdo, jeśli będzie Pani miała ochotę na wzruszenie i refleksje, to proszę obejrzeć to przedstawienie.
Joasia
PS. Cieszę się, że anioł się Pani podobał, nie zdążyłam Pani powiedzieć, że on jest niepowtarzalny, tzn. ta pani robi wiele takich, ale każdy jest trochę inny, ma niepowtarzalne ubranie, figurę no i „rekwizyt”. Można opisać lub opowiedzieć jakiego anioła i w jakich szatkach się chce i dla jakiej osoby np.: że ważnej, ciepłej, wrażliwej, bliskiej .... i wtedy dopiero ta pani robi anioła. A to jej strona i kilka aniołów. Na zdjęciach nie są tak piękne, jak w rzeczywistości. http://www.ogrodsztuk.webpark.pl/
Joasiu, ktora nie możesz zasnąć!
1.Pójdę na to.Napisz mi kiedy następne przedstawienia.
2.Anioł piekny w dalszym ciągu.stoi na kominku koło drugiego złotego anioła...Dziekuję jeszcze raz!MU

Witam!
http://www.merlin.com.pl/frontend/search/1?q=Umer&gdzieSzuk=fraza&oferta=O&dzial=4
http://www.allegro.pl/search.php?string=Umer
W sklepach są.... Załoga pozdrawia
Z sądowych
sal..
Zdania, które padły w sądach.
Pytanie: Kiedy są Pana urodziny?
Odpowiedz: 15 lipca.
P: Którego roku?
> O: Każdego roku.
*******************
P: Ta amnezja ogranicza całkowicie Pana zdolność do
zapamiętywania?
O: Tak. P: W jaki sposób się ona objawia?
O: Ja zapominam.
P: Pan zapomina. Może nam Pan podać
jakiś przykład
czegoś, co Pan zapomniał?
************************
P: Ile lat ma Pani syn, ten, który z Panią mieszka?
O: 38 albo 35, stale mi się myli.
P: Jak długo on już z Panią mieszka
O: 45 lat.
**********************
P: Jak zakończyło się Pani pierwsze małżeństwo?
O: Śmiercią.
P: Czyja śmiercią?
*******************
P: Może Pani opisać ta osobę?
O: On był średniego wzrostu i miał brodę.
P: Czy to była kobieta, czy mężczyzna?
*************************
P: Panie Doktorze, ilu autopsji dokonał Pan na zwłokach?
O: Wszystkie moje autopsje dokonuje
na zwłokach.
*****************
P: Na wszystkie pytania musisz odpowiedzieć słownie,
> OK? Do której szkoły chodziłeś?
> O: Słownie.
P: Przypomina sobie Pan, o której zaczął Pan
autopsje?
> O: Autopsje zacząłem o godzinie
8:30.?
> P: Czy Pan "X" był wtedy martwy?
> O: Nie, siedział na stole i dziwił
się, dlaczego
dokonuję na nim autopsji.
*********************
P: Panie Doktorze, zanim rozpoczął Pan autopsje,
! gt; zbaał Pan puls?
>> O: Nie.
P: Zmierzył Pan ciśnienie?
O: Nie.
P: sprawdził Pan oddech?
O: Nie.
P: A wiec jest możliwe, ze pacjent jeszcze żył, kiedy
dokonywał Pan autopsji?
O: Nie.
P: Jak może być Pan tak pewny, Panie Doktorze?
O: Ponieważ jego mózg stal w słoju na moim stole.
P: Ale czy pomimo to, mogło być
możliwe, ze pacjent
był jeszcze przy życiu?
O: Tak, było możliwe, że jeszcze żył i praktykował
gdzieś jako adwokat.
*****************
P: I co się stało potem?
O: Powiedzał: musze cię zabić, bo mógłbyś mnie rozpozna P: I zabił
Pana?***************
P: Jestem pewien, ze jest pan uczciwym i inteligentnym
człowiekiem...
O: Dziękuję. Gdyby nie obowiązywała mnie przysięga,
odwzajemniłbym komplement.
Karolino kochana!
dziękujemy!
8 grudnia 2005

koleżanki z pracy...
Witam Panią
Piszę do Pani, ponieważ uznałem, że muszę. Chciałem się z Panią podzielić
moim odkryciem muzycznym, które stało się obecnie moim przedmiotem pracy i
pomocy tej osobie. Jestem stosunkowo młodym człowiekiem, by móc
autorytetarnie się wypowiadać na takie tematy. Czesto jednak mówię i piszę
co czuję.
Niespełna rok temu poznałem młodą dziewczynę, która jest rodowitą
poznanianką, lecz jako mała dziewczynka wyjechała z rodzicami do Niemiec.
Tam kontynuowala swoja edukacje w dziedzinach wokalu i tańca. Po 13 latach
wróciła do kraju i postanowiła tu zostac. Dziewczyna ma niesamowity głos,
wie o czym śpiewa, a emocje są dla niej najważniesze. Ujeła mnie w niej
jej szczerość w swojej zawiłości.
Mozliwe, ze obiło się już gdzies o Pani ucho - Anna Nova. Gatunek muzyki
oscyluje wokół aranżacji utworów Toma Waits'a, jazzujących, zabarwione
piosenką aktorską.
Byłbym zaszczycony, w tym również Ania, gdyby Pani zechciała posłuchać i
wypowiedziała się na ten temat. Wiem, ze czym innym jest wystep naoczny na
zywo, a czym innym nagranie nienajlepszej jakosci.
Póki co, nim jednak tylko dysponuje.
Pod tym linkiem na dole strony, znajdzie Pani kilka utworów w jej
wykonaniu.
http://www.parnas.pl/index.php?co=talenty&id=24
Dziekuje i pozdrawiam serdecznie
Andrzej Grupiński
Panie
Andrzeju!
Posluchalam.Bardzo ciekawa barwa
glosu...ale występ"naoczny" jest
najważniejszy.Niech mi pan da
znać,kiedy pani Ania wystapi w
Warszawie .I
gdzie.I o ktorej.Jak dam
radę-przyjdę.Pozdrawiam serdecznieMU


pozdrawiam
Alicja z Tych




Dziękujemy!
SD. Książkę znam i lubię... podałam dalej. Pozdrawiam A.
Pani Magdo, DZIĘKUJĘ !
Koncert był piękny, wzruszający i zabawny. A po koncercie było mi zdecydowanie lepiej, naprawdę. Bardzo się cieszę, że zaśpiewała Pani nieznaną piosenkę napisaną przez Pana Przyborę (niesamowity, poruszający tekst) i inne mniej znane. „Miasteczka” – jak dobrze, że Pani to zaśpiewała, a jak pięknie
J. Każda piosenka, to wzruszenie i uśmiech, Pani tak śpiewa, że nie można tylko zwyczajnie posłuchać, każde słowo zapada w serce.Rozmawiałyśmy latem o fenomenie tej strony, która przyciąga różne osoby, z różnych stron i można obserwować jak się przy Pani rozwijamy, zmieniamy, dojrzewamy, zwierzamy się z kolejnych drżeń serc, pojawiają się mężczyźni a nawet dzieci, ktoś kończy studia, inny zaczyna pracę.... Dziś na sali patrzyłam na ludzi, rozpiętość wiekowa była spora, od bardzo młodych do mocno starszych. Za mną siedziały młodziutkie dziewczynki, które znały słowa większości piosenek, obok mnie starsza pani nuciła cichutko. To znaczy, że to co pisał Pan Przybora, Agnieszka Osiecka jest potrzebne ciągle i ciągle jest potrzebne w Pani wykonaniu ! Nikt TAK nie zaśpiewa „Jeżeli miłość jest” , ani „Jesiennego mężczyzny”
J, i „Romea” i ........ no właśnie, wszystkiego nikt TAK nie zaśpiewa, więc ja poproszę o jeszcze i żeby Pani częściej śpiewała. Jeżeli to możliwe.I jeszcze tylko chciałam powiedzieć, że uwielbiam Pani opowieści pomiędzy piosenkami. A teraz trochę się martwię, że Pani w tej mgle musi jechać, może już Pani jest w domu.... Wysyłam dobre myśli i jeszcze raz Dziękuję. Maki dla Pani wbrew pogodzie i jesieni.
Joasia

Joasiu!
1.Anioł piękny! Dziękuję!!!
2."Miłość do panny przedwojennej"- tak sie nazywa ta piosenka-muzyka Adama Sławińskiego.
3."Miasteczka- to "Tak jak malowal pan Chagall" Wojtka Młynarskiego z muzyką Leopolda Kozłowskiego.
4.Miło było,to prawda.Dziękuję MU
Kochana Pani
Magdo!
Co ja mogę napisać? Mogę tylko powtórzyć to, co powiedziałam na żywo.
Dziękuję bardzo, ogromnie dziękuję...niesamowicie mi się ten grudniowy
wieczór przyda. Za tydzień prawdopodobnie do szpitala, ale teraz o niebo
lepiej...jest Pani kochana!
Z serca
Skandynawska
Kasiu Skandynawska!
Bardzo mnie uradowal twój uśmiech .
A ze szpitala sie wychodzi.Całuję MU

dla Kasi-szpital, z ktorego sie wychodzi!
Pani Magdo! Czy Pani śpiewała tę piosenkę, czy została napisana dla kogoś innego? Pozdrawiam. Ś
Tak jak w kinie
sł. Magda Umer muz.S.Soyka
Mam cichy dom, mam dobry dom, mam życie tak jak w kinie ...
I żonę mam i dzieci mam ...ale bez pani ginę.
Pani wciąż płacze, uciec chce, wyjeżdża gdzieś na narty
A ja nie mogę bez pani żyć. Ja jestem wewnętrznie rozdarty.
Tak jak w kinie, tak jak w kinie...
Żona nie cieszy , dzieci też, gdy pani tam na stoku...
Chociaż nie mogę bez nich żyć, tak jakoś pusto wokół
I pani o tym dobrze wie, więc mi ucieka jak najdalej
O dobry Boże , gdybym mógł wtedy nie spotkać pani wcale!
Tak jak w kinie, tak jak w kinie...
Gdy minie czas, gdy minie czas, gdy wszystko w dal odpłynie.
I pani będzie miała dom i życie ,tak jak w kinie...
Przestanie pani płakać już, zapomni pani o mnie
I nigdy się nie dowie , że... rozdarty byłem nieprzytomnie.
Tak jak w kinie, tak jak w kinie...
Ś!
Ona została napisana dla Staszka.Ja nie mam żony.MU
MU Kochana!!!
Dziękuję z całego serducha za przepiekny niedzielny wieczór!!!
Dawno nie miałam tak cudownego dnia! Z samego rana podróż pociągiem, która
totalnie oderwała mnie od codzienności, Warszawa powitała mnie (nas - bo
nie byłam sama)mgłą. Tak jak należy pierwsze kroki skierowałyśmy na Plac
Zamkowy, przywitać się z Zygmuntem, potem spacer, kościółek i metro.
Kierunek Kabaty, przystanek Stokłosy. Zamglony Ursynów wydawał się jeszcze
bardziej obcy, a sam dom kultury schował się gdzieś między bloki.Jak na
nasze możliwości to dość szybko odnalazłyśmy DK. Tam przemiły
pan z szatni - tu ślemy gorące pozdrowienia!!! - powiedział: "Pani Magdy
jeszcze nie ma musicie dziewczynki zaczekać." No więc czekałyśmy ale za to
w jakim stylu ?!! Jak tylko Pan się dowiedział, że przyjechałyśmy "z
daleka" zaprosił nas do pokoiku podał herbatki, ciasteczka i przeprosił
bardzo, że zjadł już swoje kanapki!!! Kochany człowiek!
Gdy tak grzałysmy się przy herbatce dobiegł nas radosny głos "dzień dobry"
, nie miałyśmy watpliwości do kogo należy, w otwartych drzwiach śmignęła
tylko sylwetka.
Potem odbiór biletów i niecierpliwe wędrowanie wzdłuż i wszerz korytarza
tak długo aż wpadłam na Anulę a raczej tak długo jak ona wpadła na mnie z
wyrzutem, że ludzi nie zauważam :) Anula jak to Anula udzieliła kilku
ważnych wskazówek ... pewnie znowu się bała, że "spadnie ze schodów"
zupełnie jak w styczniu w Rampie.
No i nadszedł długo wyczekiwany moment ...zgasły swiatła ... zaczęło się
... każdy dźwięk, każde słowo (te wypowiedziane i wyśpiewane) łapczywie
chłonęłyśmy ... tylko od czasu do czasu męczyła mnie przeraźliwa mysl, ze
za chwilę się to wszystko skończy ale tak się nie stało mam wrażenie, że
przywiozłam do Gdańska jakąś małą cząstkę tej magii , która wypełniała
salę w czasie koncertu, szczyptę nadziei, dużo miłości i serdeczności.
Dziękuję MU , że jesteś!!!
P.s. Pan Wojtek gdy się dowiedział skąd przyjechałyśmy powiedział : "Mój
Boże przeciez przyjechalibysmy do Gdańska!" No więc zapraszamy serdecznie
i trzymamy za słowo:)
Ciągle rozmarzona Natalia
Ciągle rozmarzona!
Z ta Anulą to my mamy...A w Gdansku
chyba niedawno bylam..Pozdrawiam i
dziekuje! MU

To ja miś


SAFONA
W piątek 9 grudnia 2005 o godz. 19.00 w Starym Ratuszu w Olsztynie odbędzie się premiera nowego projektu Basi Raduszkiewicz i Jarka Kordaczuka pt. Safona. Wokalistka znana także z wcześniejszych projektów Dzika róża i Chwile poruszone tym razem wcieli się w postać największej przewodniczki namiętności. Solistce towarzyszyć będzie zespół muzyczny pod kierownictwem Krzysztofa Herdzina.
Osią projektu jest cykl pieśni lirycznych na głos solowy i zespół instrumentalny autorstwa Jarka Kordaczuka łączącego w swej twórczości nurt piosenki poetyckiej z muzyką awangardową. Treść wszystkich pieśni oparta jest na fragmentach wierszy Safony. Utwory cyklu przeplatane będą wideoinstalacjami Adama Smoczyńskiego w części opartymi na obrazach choreograficznych Pantomimy Olsztyńskiej.
W przygotowaniu jest również płyta CD z utworami z projektu, której premiera planowana na początek 2006r.
śpiew Basia Raduszkiewicz
muzyka Jarek Kordaczuk
kierownictwo muzyczne Krzysztof Herdzin
wideoinstalacje Adam Smoczyński
Safona. Olsztyn, Stary Ratusz, 9 grudnia 2005, godz. 19.00