W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
5 grudnia 2005






Pani Magdo!
Za oknem zimno i nie ciekawie, (tzn.
nieciekawie jest przez cały rok, bo
mam widok na śmietnik) ale kto by się
tym przejmował. Gorzej, że jestem
zawalona książkami po uszy i muszę przyswoić neurofizjologię na piątek. Co
jak łatwo się domyślić jest rzeczą awykonalną, choć muszę przyznać, że
dobrze mi idzie, bo wiem już, że np. odruch rozciągania zwany też
miotatycznym lub własnym mięśnia jest stereotypowym najprostszym
dwuneuronowym, monosynaptycznym odruchem rdzeniowym. Prawda, że proste???
A
ja jestem dzielna bestia więc może sobie poradzę, choć wiara w to maleje
wprost proporcjonalnie do czasu jaki został do kolokwium. Ale ciągle mam
nadzieję... Nadzieja matka głupich... A głupi podobno ma szczęście więc od
razu mi lepiej:-) Grunt to dobre samopoczucie... Prawda? Ale proszę tak na
wszelki wypadek ścisnąć za mnie kciuki w piątek.
Pozdrawiam i wracam do nauki
Kasia K.
Neurofizjologu , czyli Kasiu K, czyli
Kobieto z widokiem na smietnik!
1.Nie ciekawie obok nieciekawie...mam
sobie wybrać jakąś wersję?Wybieram
drugą.
2.Dwuneuronowy , monosynaptyczny odruch
rdzeniowy=miotatyczny=leniwe
przeciąganie się?Muszę to sobie zapisać.
3.Boję się że ten twój piatek juz minął
a ja mialam tzw.awarie serwera.Ale
mam nadzieję że zdałaś?MU

Kochana MU,
Jak miło spotkać Panią w PANI czyli na
tzw. "łamach" :):):)
Świetna lektura, śliczne zdjęcia i dużo
zdań do przemyślenia ....
Oczywiście nic mi nie wyszło z
"oszczędzania" lektury na wieczory
bliższe
Świętom.... Zaczęłam już czytać w
samochodzie, ale na czerwonym świetle!
Zapraszam do lektury, bo mam nadzieję,
że i tym razem pani " red.nacz."
stanęła na wysokości zadania i wysłała
egzemplarz grudniowej PANI!
Z teksu wyrwane:
(...) "Prawie rok temu Umer odwiedziła
południowe Indie, wioski dotknięte
przez tsunami. Zachwyciła ją wewnętrzna
pogoda tych ludzi, mimo biedy i
nieszczęść. Zgoda na los i wiara w
przyszłe, lepsze życie. - Nie znoszę
tego
europejsko-amerykańskiego tempa, kupić,
załatwić - mówi. - A potem
przychodzi kres i człowiek nie zdąży się
napatrzeć na te drzewa, niebo,
ptaki i dzieci, które nie wiadomo kiedy
urosły i odeszły. " (...)
Piękne słowa,.... Dziękuje za nie i cały
artykuł!
Z ukłonami i uściskami, jak zawsze
mała
Mała !
Bardzo proszę.Podziękowania należą sie
także pani Monice Bagan .Pozdrawiam
i wysylam coś z moich ukochanych
Indii-MU
W załączeniu zdjęcia, Fot. Lidia Popiel
HYPERLINK "http://www.pani.pl/index.php"
http://www.pani.pl/index.php

dla Malej

albo to...

o, znalazlam jeszcze hinduski śmietnik dla pani z widokiem na śmietnik polski!
Droga Magdo!
Było mi niezmiernie miło uczestniczyć w wieczorze „Pamiętajmy o Osieckiej” w Oberży „U Michała” z Twoim udziałem.
Nie będę oszukiwać, lubię Twój głos, dowcip i pióro. (...)Ten styl, klasę, ciepło i naturalność.
Dlatego byłoby nam niezwykle miło gościć Cię w szkole na Koncercie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w niedzielę 8 stycznia 2006r.
Serdecznie zapraszamy do Komorowa. Mam przeszło 80 wolontariuszy, którzy widzą sens pomocy innym. 12 lat razem z Owsiakiem zbieramy pieniądze dla dzieci.
Dzięki artystom, Ludziom Wielkiego Serca, pomagamy chorym dzieciom zrealizować ich marzenia, marzenia o życiu.
Proszę, choćby godzinkę czy nawet pół, o 16.00 czy o 17.00. Przewidujemy zakończenie koncertu o godzinie 20.00
Jeszcze raz serdecznie zapraszam.
Pozdrawiam gorąco i pozostaję z nadzieją na spotkanie.
Ewa
Gradowska
Jeszcze dyrektorka szkoły w
Komorowie
Szefowa sztabu WOŚP
Szefowo
sztabu WOŚP!
Zrobię wszystko żeby móc!I Dam znać
czy na 100%, bo lubie dotrzymywać
slowa - Magda U
Dzikie wino
Koło tych pagórkow
piaszczystych, które księżyc
po kolei odsłania
jeden po drugim,
jeden po drugim,
ptaki śpią,
tylko droga się srebrzy
i Wisła świeci jak latarnia -
i cisza jakby Szopen przed
chwilą zamilkł,
lecz niech struna się przypomni
srebrna jak te koleiny
zapląsają chmury z sosnami, z
pagórkami,
dzikie wino pocznie szeptać z
dzikim winem;
no i już masz polonez. Przeklęte
polskie serce!
Diabli wiedzą, co to jest: w
liniach skrzypiec
i pagórkow tego szukaj, w dzikim
winie na szybie;
szepty zaśpiewne i niebiosa
bohaterskie,
i wrzawa nad niebiosami, i pory
roku jak struny
skrzypcowe, cztery, cztery:
wiosna, lato, jesień i zima
wiatr w struny, i deszcz w
struny, i grad w struny, i blask
w struny,
bas śnieżny i słowicza szalona
kwinta,
Wisła pod smyczkiem, srebro
wiślane, Wisła pod palcem, ta co
śpiewa najwyżej struna, rzeka na
skrzypce sopranowe
naciągnięta, a z worka czasu
chmury, ptaki, horyzonty
wielogłowe
i jesień fruwająca, i ogromne
lato;
- chmury nad skrzypcami, i
liście tuż nad smyczkiem,
i te pagórki faliste, i wiatr, i
światła wszystkie.
*
Na liściu dzikiego wina trudno
jest zmieścić Warszawę
i gwiazdę Wenus nad nią, a
jednak
w jakiejś trudnej podróży to on
ci przypomni Warszawę
ten liść
na wszystkich kontynentach
we wszystkich miastach,
zaułkach
labiryntach.
Na liść dzikiego wina jak na
mapę ojczyzny
patrzę tu węgiel, mówię; tu
morze jak Kochanowski
rozśpiewane,
a tutaj, mowię, góry, a tutaj
równiny,
wszystko razem jak fotografia
ukochanej;
ognie portów, lampy w oknach,
maszyny i ludzie,
nasi ludzie, budowniczowie
pogody,
i słońce, słońce, słońce, które
przodem pójdzie
przez ogrody, ogrody, ogrody;
i wiatr, i wiatr w liście, i
znow wyrażalna trudno
nuta, drzazga cudowna pod sercem
samym.
Powiedz, skąd jesteś, nuto;
powiedz, skąd płyniesz, nuto,
nuto-latarnio idąca przed nami.
To w niej, w tym błysku nagłym:
twarz jakaś, chmura jakaś,
jakiś sierpień, dom, dzikie wino
-
jak burza odetchniesz, lecz nie
deszcz będzie płakać
to łzy twoje szczęśliwe popłyną;
gościńce złote wszystkie, rzeki
wszystkie chóralnie
zejdą się w twoim sercu,
ziemia ciebie przyciągnie,
księżyc ciebie dopadnie
i po polsku ci powie: "Dobry
wieczór!"
A to jest dzikie wino.
Rozszumiało się ono,
zestroiło głos do głosu w
pieśni,
dzikie wino - dokoła; dzikie
wino - noc wesoła;
krzyczą liście: "My tutaj
jesteśmy,
nad tym oknem, nad tą lampą nie
zagasłą,
rozgadane jak jesienna plucha -
jakich >Trenów<, jakich>Ballad i
romansów<
można by się jeszcze w nas
dosłuchać!"
O, dzikiego wina nocy, czarne
blaski
rozsypane muzyką śnieżno-ciemną!
Nocy, w kóbrej jak w pokoju
babki
i liść, i ptak, i gwiazda bawią
się ze mną.
Osowieje liść, gdy mrok go
najdzie,
ptak w gąszcz frunie, zaś
gwiazda do nieba,
pokój babki zniknie, czas
szumiący
swoje wody będzie toczył i
rozlewał.
*
Ileż to lat, ileż to lat trzeba
chodzić
po dniach, po nocach, po
schodach, po piętrach,
do ilu łomotać drzwi, w ilu
szukać
książkach, światłach, muzycznych
instrumentach!
Po jakich drogach, co się w
deszczu mylą,
zaplątują w niebieskich
zachmurzeniach,
w ilu miastach z latarniami! o,
w ilu
nieskończonych próbach,
oczekiwaniach, doświadczeniach -
ażeby znaleźć jakieś jedno
zdanie,
które do serca komuś wejdzie i
zostanie,
parę słów ułożonych w dziecinny
gwiazdozbiór,
a ten nad czyimś oknem będzie
sunął świecąc
w noc zimową i powie ktoś: "Cóż,
noc niebrzydka!"
Bo trudno jest za włosy chwycić
treść wzburzoną,
rytm odmienny jak księżyc, ten
sam księżyc, który
Beetoven z nieba zerwał i w
sonatę wepchnął.
*
Nad oknem,
na murze,
a liście takie duże -
zielone, zielone
dzikie wino zielone.
O każdej
godzinie
wiatr szumi w dzikim winie -
zielone, zielone,
dzikie wino zielone.
Uroda
przyroda
za nic byś jej nie oddał -
zielone, zielone,
dzikie wino zielone.
Za siedmiu
morzami
napełni oczy łzami -
zielone, zielone,
dzilie wino zielone.
I we śnie
przypłynie
dom cały w dzikim winie -
zielone, zielone,
dzikie wino zielone.
I niebo,
i księżyc,
i wino się rozsrebrzy -
zielone, zielone,
dzikie wino zielone.
Zaszepce
na szybie,
myślisz, że słuchasz skrzypiec -
zielone, zielona,
dzikie wino zielona.
Pod serce
jak nuta.
I powiesz: tak, to tutaj -
zielone, zielone
dzikie wino zielone.
Ten dach i
te okna,
i noc jak narzeczona -
zielone, zielone,
dzikie wino zielone.
*
Tańczy noc, rozśpiewała się
po pagórkach, po kotlinach,
tańczy noc, roztańczyła się
w wieńcu z dzikiego wina.
Klaszcze Wisła, wszystkie fale
klaszczą,
a nad Wisłą klaszcze wiklina,
klaszcze niebo wysoko, noc
tańczy
w wieńcu z dzikiego wina.
A to przecie wiatr dmie w
srebrne pasma
chmur, a każda chmura inna.
Tańczy noc, jak bardzo srebrna
gwiazda,
w wieńcu z dzikiego wina.
A to przecie najzwyklejsze
liście,
zwykły księżyc, co liście
odciemnia -
tylko że ten trylik tak
srebrzyście,
tylko że ten bas jak skała:
ziemia.
I pieśń ziemi, co jak skrzypce
woła -
i te strofy, co jak chmury płyną
-
strofy - chmury - noc czuwa,
wesoła -
i szumiące dzikie wino, dzikie
wino -
koło tych pagórkow
piaszczystych, które księżyc
po kolei odsłania,
jeden po drugim,
jeden po drugim,
ptaki śpią,
tylko droga się srebrzy
i Wisła świeci jak latarnia.
Konstanty Ildefons Gałczyński
1953
Pani Magdo,
przeczytałam o Pani w "Pani".
Niezwykle jest widzieć
> Pani zdjęcie aktualne obok zdjecia
z dzieciństwa.(...) Mika
Miko!
Ale przynajmniej miala ta
dziewczynka ciekawe życie, to nie ma
to
tamto...pozdrawiam MU

konwalia dla pana Jana
25 listopada 2005
Paląca z ważką od Asi i Tajaksa




ciekawe czy pan Tadeusz Zamachowski będzie kiedys załatwial PINY NIPY i PESELE...
Kochana MU! z
pozdrowieniami zasyłam orginalną wersję
tekstu,może wreszcie
> się uda?!Ania
Słowami- bez słów
ktoś napisze dzisiaj wiersz
jak liść na wietrze jak deszcz
ktoś napisze słowami
jak ptak trzepoczący skrzydłami
delikatnie,wesoło,smutnie
może nawet okrutnie
a ty mów do mnie mów
słowami bez słów
rzekami,polami
gestami mów
ktoś opisze motylem
najpiękniejse chwile
pod zamknietymi powiekami
jest sen zaczarowny
z aniołami zaprzyjaźnił się
rozśmiesza mnie,wciąz rozśmiesza mnie
a ty mów do mnie mów
słowami bez słów
kwiatami,trawami
gestami mów
ktoś napisze o miłości
o tęsknocie o zazdrości
błękitnymi litaniami
mówią nimi zakochani
ulicami,deszczu kroplami
dzwonią słowa między nami
a ty mów do mnie mów
słowami bez słów
łąkami,świerszczami
księżycem,gwiazdami
No, chyba sie udało...




Pani Aldono!
Bolący migdał przeobraził się w dwa bolące migdały, gorączkę i kaszel. Jednak teatr może wykończyc człowieka.... I znów 4 dni nicnierobienia. Czy ja nie szaleje za bardzo?
Przeszukując boską stronę z boskiego autokaru natknełam sie na boską wodną rozrywkę. Próbowała Pani kiedyś? Jeśli nie, to polecam!!!
Ś (ten mały)

Mały Świerszczu!
1.4 dni nnr!!!!Szalej i nie kiwaj nawet palcem.
2.Nie próbowałam.Miło zobaczyć,że jeszcze coś przede mną.
3.Angin nie można lekceważyc( to znaczy niedoleczać ), bo w późniejszym wieku to sie 'przerzuca" na serce.Wiem cos o tym .Kuruj sie i zdrowiej .Hej .MU

Koniec z mazgajeniem
listopadowym !
MU Kochana!
Bardzo optymistyczne hasło na pierwszej
stronie.... i tak trzymać !
Powiedziałam, co wiedziałam i kupiłam
karnet na basen! A, co!
Jak szaleć to szaleć.... i Sylwester w
Kazimierzu na dodatek.
Zaintrygowało mnie zdanie z poezji AO,
które znalazłam w
korespondencji: "No bo Ty się bawisz
nami jak niegrzeczny chłopiec"...
Poszperałam i znalazłam całość. Pozwolę
sobie zamieścić. Świerszcze
się ucieszą .... :):):)
ZABAWKI PANA BOGA
Ta dziewczyna, co tak płacze,
że sukienka nazbyt droga,
ten wodzirej, co wciąż skacze,
choć się skończył bal...
To zabawki Pana Boga, to zabawki Pana
Boga,
których trochę żal...
Tą kolędą z pretensjami chcę Ci, Panie,
dopiec,
bo też Ty się bawisz nami jak
niegrzeczny chłopiec.
Ta kobieta, która nie śpi,
bo ją dręczy ciemna trwoga,
ten mężczyzna udręczony,
co hartował stal...
To zabawki Pana Boga, to zabawki Pana
Boga,
których trochę żal...
Tą kolędą z pretensjami chcę Ci, Panie,
dopiec,
bo też Ty się bawisz nami jak
niegrzeczny chłopiec.
Ten podróżny, co spostrzega,
że się nagle gmatwa droga,
ta tancerka, która dusi muślinowy
szal....
To zabawki Pana Boga, to zabawki Pana
Boga,
których trochę żal...
(Posłowie liryczne Agnieszka Osiecka
"Biała bluzka")
Z wyrazami miłości i szacunku
Mała
(a chciałoby się napisać: "menda
komenda" .... Tylko, kto to jeszcze
pamięta....)
Mała!
Karnet na basen i sylwester w
Kazimierzu!!!!!!!!!!!!!!!Muszę cie czymś
odznaczyć....nadzwyczaj mi się podobają
twoje plany!MU

dla Malej- nagroda imienia Złotego Lwa
21 listopada 2005
zmarł Marek Perepeczko
Znany polski aktor filmowy i teatralny Marek Perepeczko, odtwórca słynnej
roli Janosika, zmarł na serce w czwartek w swoim warszawskim mieszkaniu.
Miał 63 lata.*
Największą popularność uzyskał jako bohater seriali "Kolumbowie",
"Gniewko, syn rybaka" i "Janosik". Na uwagę zasługuje też jego dorobek
teatralny. Był Jaśkiem w "Weselu", Wodzem Bromdenem w "Locie nad kukułczym
gniazdem" Keseya i Tatusiem Muminka w "Lecie Muminków". Próbował też sił w
musicalu - wystapił w sztuce "Boso, ale w ostrogach" Grzesiuka, w
telewizyjnym duecie z Ireną Santor śpiewał piosenki miłosne.
Był aktorem, który grywał najczęściej postaci pozytywne. W 1965 roku
zadebiutował jednak wcielając się w typy spod ciemnej gwiazdy: w
"Popiołach" był zdrajcą-dezerterem, a w "Sam pośród miasta" - jednym z
chuliganów. Dał się też namówić na udział w nieudanym czeskim filmie
"Śmierć autostopowiczek", w którym zagrał czarny charakter.
W latach 80. Perepeczko próbował swoich sił w Australii. Po powrocie do
kraju musiał zaczynać wszystko od początku. W teatrze znów zagrał w
"Weselu", tym razem Wernyhorę, a w filmie "Sara" Macieja Ślesickiego -
potężnego gangstera, który ma kłopoty z dorastającą córką.
Ostatnio występował w serialu "13. posterunek".
Warunki fizyczne Perepeczki - blisko 2 metry wzrostu i znakomita
sylwetka - spowodowały, że powierzano mu role bohaterów szlachetnych,
odważnych i męskich, owianych niekiedy legendą. Tylko on w filmie "Piłat i
inni", jako centurion Marek Szczurza Śmierć mógł nosić na rękach Poncjusza
Piłata, którego grał Jan Kreczmar. Był to jednak nie tylko popis tężyzny
fizycznej, ale także stylowego aktorstwa w kostiumie. Tę umiejętność
Perepeczko pokazał już wcześniej, gdy w "Panu Wołodyjowskim" zagrał
młodego Nowowiejskiego, prezentującego zalety młodzieży szlacheckiej jak
odwaga, patriotyzm, szacunek dla obyczaju. Właśnie te cechy bohatera
wyraził, nosząc kontusz z wdziękiem i naturalnością.
Marek Perepeczko urodził się 3 kwietnia 1942 roku. W latach 1960-61
występował w telewizyjnym Studiu Poetyckim Andrzeja Konica. W 1965 roku
ukończył PWST w Warszawie. W tym samym roku zadebiutował na scenie
teatralnej. Przez kilka lat występował w stołecznym Teatrze Klasycznym. W
latach 1970-77 był dyrektorem Teatru Komedia. W latach 80. przebywał poza
granicami Polski. Od 1998 roku był aktorem i dyrektorem Teatru im.
Mickiewicza w Częstochowie.
Dziekujemy.MU
Kochana MU ,
Dziękuję za dobre słowo, Pani to wie o czym marzy jesienna kobieta. Dla takiego, szalonego który chciałby kochać nawet w grudniu to ja bym......... no, wiele bym :-).
Pójdę, oczywiście zobaczyć Tornado, bardzo jestem ciekawa – widziałam rozmowę z Nią w TV , dzień po premierze – wyglądała rewelacyjnie, mówiła absolutnie przytomnie, choć pora była barbarzyńska, około 9 rano, a program na żywo! Jest niesamowita. Bardzo chcę też zobaczyć Shirley Valentine. Widziałam to 3 razy, ale dawno, byłam kilka lat młodsza, miałam zupełnie inne doświadczenia życiowe... Bardzo się cieszę, że będę mogła to zobaczyć jeszcze raz, ciekawa jestem jak teraz będę ten tekst odbierać.
Jednak najpierw pójdę do Bajki, bo tam, premiera Krzysztofa Kolbergera i Małgorzaty Zajączkowskiej.
MU, mam przeczucie, że 04.12 odbędzie się jakiś wielki zlot czarownic. To mogłoby być bardzo przyjemne:-). Nie mogę się doczekać!
Miły pan z domu kultury powiedział, że koncert będzie o 19. 00 i że lepiej rezerwować bilety.
Podaję wszelkie dane, na ich stronie jest mapka dojazdu. Moim zdaniem, jeśli komunikacją miejską, to najlepiej metrem, trzeba wysiąść na stacji Stokłosy i kierować się do wyjścia na ulicę ZWM (Związku Walki Młodych) , potem przechodzi się obok sklepu – to kiedyś było Globi i trzeba iść cały czas prosto między blokami, jak droga prowadzi. To nie jest daleko.
Wiem gdzie to jest, więc możemy się umówić gdzieś przy metrze...
http://www.stoklosy.com.pl/domkultury/ ; Dom Kultury Stokłosy , ul. Lachmana 5, tel. 855.35.17
Pozdrawiam bardzo – Joasia
czuję że nie wymigam sie tym razem...MU

To milo.I ja widzę.I pozdrawiamMU
Na płycie "Pamiętajmy o Osieckiej" Marcin Kołaczkowski wypowiada takie słowa: "Poetka znikła w oddali, bardzo dalekiej oddali. Wsztscy ją świetnie znali, wszyscy ją strasznie kochali. Lecz skoro tak ją kochali, tak bezgranicznie, tak mocno czemu w co drugim jej wierszu taka straszliwa samotność? (...)czemu w co drugiej piosence takie błaganie o czułość? (...) poetka dowcipna, psotna a w środku tak straszliwie zziębnięta i samotna."
No właśnie Pani Magdo, czemu? ś.
Ś!
Ten piękny wiersz napisał Wojtek
Młynarski, ktory jest także jedną z
najbardziej samotnych postaci, jakie
znałam i znam...
Agnieszka pisała w jednym z wierszy
do Pana Boga :"No bo Ty sie bawisz
nami jak niegrzeczny chlopiec"...
Może taki jest pisany los , taka
cena za wielki talent.Artysta dla
wszyskich , ktory często nie ma
nikogo...
Ja sie domyślam niewesołej
odpowiedzi ...ale moge nie miec
racji.I może na nią za wcześnie.
Ona sama troche o tym mowiła w
"Rozmowach o zmierzchu i
świcie",kiedy opowiadała o takim
jednym "kretynie"(Jej slowa) , ktory
sie topił w Bułgarii...to bylo chyba
w ostatnim odcinku-zobacz
to.Pozdrawiam MU

Agnieszka -1996 rok

"Sufit Jonasza Kofty,czyli gdzie ta bohema"

szczecińskie słońce z hotelowej restauracji
Mój weekend: zjadłam co jest do zjedzenia, zwinęłam się w kłębek (z bolącym migdałem) i czytam książkę popijając gorącą herbatę z miodem.
Cisza, spokój, żadnych ludzi, żadnych niepotrzebnych odgłosów... pierwszy taki weekend od bardzo długiego czasu. Czasami takie prawie nic nie robienie jest bardzo potrzebne, żeby nie dać się zwariować.
świerszczyk
Kobieto z bolącym migdałem!
Mnie takie nicnierobienie jest potrzebne po każdym trochęrobieniu.Ten typ tak ma.Rozumiem bardzo.MU

boski autokar dla kobiety z bolącym migdalem
Witam Panią serdecznie!
Przepraszam,że tak późno piszę,ale mieliśmy w szkole długą
awarię sieci, a poza tym jak napisałam kiedyś w jednym z
> wierszy: "Nie jestem z pokolenia
sms -ów, moją młodość wyrażał
gorący list".
Pisze do Pani Maria Szczepankowska,
nauczycielka j.polskiego z
XXIII LO im.M. Skłodowskiej - Curie. 26.10 byłam z garstką
młodzieży (tylko 5 osób, z powodu braku miejsc) na spotkaniu
z "fenomenalną kobietą, z której emanuje żywiołowość, wdzięk
oraz radość życia".Tak zaczyna się artykuł do szkolnej gazetki,
jaki napisali o Pani moi uczniowie. Mam nadzieję, że wiersze,
które podarowałam Pani po spotkaniu, wyraziły moją sympatię do
niezwykłych talentów: Pani i wspominanej A.Osieckiej.Napisałam
kiedyś wiersz pt. "Talenty", drukowany bodajże w styczniowym
numerze "Angory"(2002), który chciałabym Pani dziś zadedykować:
TALENTY
Można za nie kupić niepokój
i błysk w oczach
w których na chwilę
zakochują się szaleńcy
Można je odtrącić
ale oderwane skrzydła odrosną
a blizna
po ucieczce
pozostanie
Mam kobiecą słabość
do talentów
ich pasja tworzenia
zaraża moje serce
wirusem tęsknoty
Życzę miłego popołudnia i gorąco
pozdrawiam!
Maria
Szczepankowska
P.S.Jeśli znajdzie Pani okruch czasu, by mi odpisać,będę
szczęśliwa.:)
Pani Mario!
Oczywiście ,pani wiersze jeszcze
gdzies leżą na moim przepastnym
biurku.Sprawiły mi dużą
przyjemność.Pozdrawiam serdecznie
panią i
uczniów("żywiolowośc oraz radośc
życia"...Mój Boże...może ja częściej
powinnam spotykac sie z młodzieżą
szkolną...)





20 listopada 2005
No tak... wiedziałam, ze tak
będzie... Pani Magdo! Chciałam Pani
powiedzieć, ze to włóczenie po ojczyźnie
to przede wszystkim przez Panią. Kiedyś
powiedziała mi Pani "podróżuj póki
jesteś młoda i nie masz dzieci", i tak
mi jakoś zapadło to w sercu, że już
stało się nałogiem... przyjemnym
nałogiem :)) Cieszę się, że recital się
odbędzie, bo ja już od kilku dni na
walizkach siedzę i nie mogę się
doczekać. To będą baaaardzo długie dwa
tygodnie...
Kto tu zawisa na drutach tepsy i
roztacza różne niestworzone wizje to już
nie będę mówiła! Ja tylko grzecznie
podtrzymuje rozmowę :)))) A potem jest
wszystko na mnie... ech... taki lajf...
Przytulam nie z desperacją ale po
prostu... tak ładnie i z sympatią.
Ania
Aniu!
Nie miałam jeszcze okazji napisać i ……. podziękować za wspaniałe spotkanie, za nastrojowy recital, za chwile miłe i wesołe…. dziękuję !
To były szalone dni („To były piękne dni”),
Jędrzejów, potem 100lica….. tyle miejsc ważnych i bliskich mojemu sercu….. Świerszcze okazały się niezmordowane w pokazywaniu i opowiadaniu…..
Saska Kępa, Powązki, Cmentarz Ewangelicki……
Wracam wciąż wspomnieniami do tych chwil…. I gdy o szyby bębni deszcz, z jaśminową herbatą rozgrzewam się ich wspomnieniem…..
Mała z Sopotu
W załączeniu: Recital w Jędrzejowie/fot.mała
zadumany Anioł /fot.mała
<<...>> <Mała!


Witam Droga MU!
Czy mam się krygować i udawać, że miałam
"VIVĘ!" w ręku przez przypadek,
siedząc u fryzjera?
I zmyślać, że akurat wiozłam ze sobą
odebrany z naprawy skaner i podłączyłam
go szybciutko, i wysłałam, czekając aż
ułożą mi loki, maila z tego zakładu
fryzjerskiego prosto do Pani?....
Eeeee, nie uwierzy mi Pani..... No to
przyznaje się! Kupiłam "VIVĘ!", bo
myślałam, że to jest periodyk
popularnonaukowy (razem czy osobno
Mistrzu?),
że przeczytam o wpływie braku światła na
moje samopoczucie.....a znalazłam
tam Panią! :):):)
Załączam zdjęcie i to co obok.
Ciepło i z szacunkiem pozdrawiam
Mała(bez loków)

--Mala( co sie
rozpisala)!
1.Popularnonaukowy razem.Tak mi sie
wydaje.
2.Tak, odbyl niezwykły wieczór
poświecony Andrzejowi Woyciechowskiemu w
Fabryce Trzciny.Pomysłodawcą był pan
Robert Kozyra.
3.Ja bym nawet i kupowala te gazety,ale
mąż by mnie z domu wyrzucil.Na
szczęscie czasami jakieś mile naczelne i
prawie naczelne panie redaktor
wysylaja mi je do domu...a u
fryzjera-raj.Tyle że coraz rzadziej wiem
o kim
one(te gazety) piszą.Pozdrawiam -Old
Women MU
Kochana
MU!
Ktoś
mnie ubiegł,bo też chciałam nawiązać do
programu"Żebro Adama".Wogóle to przez
przypadek telewizor włączyłam,bo nie
oglądam.A tu akurat pstryk i Pani w
programie-niesamowite! Raz sobie z
przyjemnością obejrzałam telewizję!
Bardzo mi się podobały Pani wypowiedzi
kochana MU,bo oczywiście się z wieloma
zgadzam,(inaczej być nie może)! A jeżeli
chodzi o słodycze to 100% jestem na
tak.Świetny był ten program,a Pani
Kochana MU w nim!Wszystko mi się
podobało! Trochę radości i uśmiechu
wniosła Pani kochana MU do mojego
szarego życia!
Dziękuję za aniołka,nikt tak o mnie nie
mówił,to miłe!
MUSI BYc LEPIEJ!MU
Miłe akcenty komunikacji miejskiej
...
Witam serdecznie!!!
Zapewne Pani Magdzie jak i drogim administratorkom strony wiadomo co to
jest "Warszawski Festiwal Poezji im.Zbigniewa Herberta " i Ameryki nie
odkryję, choć ja sama ją odkryłam własnie dziś!!!
Nie wiem czy wiecie, ale właśnie od dziś w Gdańsku we wszystkich
tramwajach i autobusach zostały naklejone wiersze Zbigniewa Herberta!
Jakie miłe zaskoczenie ... i muszę przyznać , że sporo ludzi zatrzymywało
na nich wzrok. Ja sama przesiadałam się kilkakrotnie w poszukiwaniu nowych
wierszy choć mogłam przejechać trasę jednym autobusem. Bardzo spodobał mi
się ten pomysł. Możeby tak wybrać 12 polskich poetów i co miesiąc
rozpowszechniać poezję jednego z nich, mi by taki pomysł bardzo się
podobał o jak bardzo by umilił podróż zwłaszcza w jesienne nostalgiczne
popołudnia.
Pozdrawiam serdecznie i ślę całusy.
P.s. Życzę wszystkim poetyckich srodków transportu.
Natalia
Natalio!
Mnie sie takze bardzo podoba ten
pomysł!A czego sie kto w tych wierszach
doczyta to inne zagadnienie.Od czegos
trzeba zacząć.MU
p.s. Ja bym nawet na murach wieszła
wiersze...zamiast zdjęc
polityków.Żylibyśmy w innym kraju...MU


róże dla Bumca
Pani Magdo Kochana!!!Właśnie dziś
zobaczyłem swoje zdjęcie na Pani
stronie Dziekuje a powyzej taki oto wpis nie bardzo go rozumiem ale jak
Pani go zrozumie to prosze mi wyjaśnic pozdrawiam Tomek
Pani Magdo! (...)
Właśnie mi Świerszczyk doniósł przez telefon, że niejaki fanTomek
poszukiwał swoich zdjęć z Panią i nic nie dostał. Te zdjęcia są tylko u
mnie. Wysyłam je, żeby Pani fanTomkowi wysłała. Niech się chłopak cieszy,
bo mu się ładniutka (seria BNK) fotka fuksnęła. Pozdrawiam zza komina. Ś i
ś(na drutach tepsy)EC
Panie Tomku!
To już zostalo
wyjaśnione...pozdrawiamMU

autorka zdjęć dla pana tomka Ewa C


Dziękuje za zdjęcia i
pozdrowienia
Droga Pani Magdo!Dziekujemy za zdjęcia i pozdrowienia oraz zdjęcia
wykonane przez wierną internautkę Szkoda,że Nasze wspólne zdjęcie nie
wyszło Pani aparatem,ale ja przesyłam wykonane moim niezawodnym;-)Słońce
świeci , choć rano jeszcze Kraków mgłą było spowite i nawet ptaki jakieś
ćwierkają za oknem to chyba wróble. Czy w czwartek przyjdzie zima???Tak
mówią niektóre zapowiedzi pogodowe. Miejmy nadzieje, że nie....Nie tak
szybko
Zaś w ostatnią niedzielę13.11 byliśmy na koncercie dla ratowania zdrowia
Andrzeja"Kuby" Florka jak sie potem okazało w tym samym dniu póżnym
wieczorem Andrzej "Kuba"Florek zmarł
Przesyłamy też notatkę z "Dziennika Polskiego" z dnia 15.11 o tym
koncercie, pozdrawiając bardzo ciepło serdecznie Tomek i Leszek
Jak zawodowy menedżer
Śmierć Andrzeja "Kuby" Florka
Ależ życie pisze scenariusze; w niedzielę koledzy i środowisko muzyków
zorganizowało w krakowskim klubie Rotunda koncert charytatywny na rzecz
poważnie chorego Andrzeja "Kuby" Florka, animatora kultury, menedżera.
Zagrali głównie jazzmani, bo też z nimi przez lata "Kuba" Florek
pracował; byli m.in. Krzysztof Ścierański, Marek Bałata, Jazz Band Ball
Orchestra... I gdy właśnie koncert się zakończył, w szpitalu zmarł ten,
na rzecz którego grali.
Miał "Kuba" 51 lat, z których większość spędził działając w sferze
kultury; zaczął jeszcze studiując w Politechnice Krakowskiej. Potem były
kluby studenckie, Polskie Stowarzyszenia Jazzowe; to "Kuba" Florek
stworzył bardzo w pewnym momencie ważny nie tylko w Polsce festiwal Solo
Duo Trio, na który do Klubu Pod Jaszczurami zjeżdżali znaczący muzycy,
to on przez lata z wielką kulturą prowadził przesłuchania konkursowe
Studenckiego Festiwalu Piosenki, właśnie jeszcze w Rotundzie.
Wiele dobrego zrobił dla środowiska muzycznego - tę opinię podzielali
wszyscy ci, którzy mieli okazję z "Kubą" Florkiem pracować.
W ostatnich latach trochę się zagubił; to już nie był jego świat, już
innej muzyki chciano słuchać, innej oczekiwano... Zniknęły kluby
studenckie, które były naturalnym środowiskiem jego aktywności. A i
"Kuba" wyniósł się poza Kraków.
No, a potem pojawiła się choroba...
/- Bądźcie zdrowi/ - bodaj takimi słowami kończył Zbigniew Książek
niedzielny wieczór, z którego dochód miał wesprzeć leczenie kolegi i
przyjaciela.
Chwilę potem okazało się, że Andrzej
"Kuba" Florek właśnie zmarł. /-
Doczekał do końca koncertu, czyli
zachował się jak zawodowy menedżer/
-
cierpko mówi teraz zasmucony Książek.
Pogrzeb "Kuby" Florka odbędzie się w czwartek o godz. 14 w Trzemeśni
koło Myślenic.

Tak słyszalam o tym od Grzesia Turanua....bardzo to smutne, bardzo....MU
chicago
Witam serdecznie.Nie napisze duzo
tylko tyle,ze ciezko nam tu w
Chicago
zwlaszcza o tej poze roku,ze gesi
juz gdzies sie wyniosly i ze wieje
strasznieBywaja jednak chwile dla
ktorych warto tu byc.Wysylam gorace
pozdrownienia i zalacznik zona Marta
z takim czyms.Aha.Przykro mi ze nie
moge zajrzec do Polonii takie
przedsiewziecie a ja tego nie
zobacze.Prosze o
wiecej zdjec.Bardzoooo.

Anonimie z
Chicago!
1.Żona Marta przyjemna i takie coś
przyjemne.Bardzo.
2.Wiatru w Chicago nie da sie
zapomnieć przez lata...
3.Także byłoby mi przykro.Zaraz
poszukam zdjęcia z szatni w
POLONII.I
pozdrawiam MU

to jest duża scena...na razie...

a to pierwsi widzowie.Już!
Pani Magdo,
jesienna kolacja piękna. Dziękuję. Takie obrusy nie są mi obce, bo ja jestem Jesienna Dziewczyna J A w liceum miałam kolegę, który robił sobie kasztanowe dywany ( miło się wśród nich chodziło). Ten kolega mówił na mnie „Pani Księżyc”. A Bufka z Muminków patrząc na księżyc wzdychała „okrągły i samotny jak ja”. Była mi wtedy bardzo bliska.
A dla Pani kawałek mojej jesieni. Znowu czasem robię zdjęcia.
Jutro jedziemy na mini urlop. Trzydniowy, ale za to w pięknym miejscu.
Pozdrawiam.Agnieszka

Agnieszko!
Niech te trzy dni trwają i
trwają! A ja jade do pracy.Do
Szczecina.I pozdrawiam MU
ps. kasztanowy dywan to dobry
pomysl na przyszly rok...
Tak było dziś przez chwilkę maleńką i było pięknie!

Kochana MU!
Dziś wieczorem spadł pierwszy śnieg
i było pięknie,biało jakoś tak
magicznie.Śnieg po chwili stopniał i
szrość wróciła.Niestety,ale mam taką
nadzieję,że zima będzie srebrzysta i
biała.Dla mnie może być mroźna,lubię
zimę.
Ja tak ciągle do Pani piszę,bo to mi
pomaga i najzwyczajniej w świecie
Panią lubię!Pozdrawiam może już
zimowo,ale z ciepłem sercem!ANIA
Ania
Aniu-aniołku!
U mnie jeszcze nie padał
śnieg....Więc od ciebie mam pierwszy
w tym
roku.Trzymaj sieMU
Wszystkich
zainteresowanych zapraszamy na
rozpoczynające się niebawem KURSY
dla POCZĄTKUJĄCYCH:
18 listopada - PIĄTKI
18.00-19.30
Chrześcijański Ośrodek Rodziny przy
kościele dominikanów
na tyłach Freta 10 (dawne
przedszkole)
koszt: 15zł/lekcja
6 grudnia - WTORKI
20.30-22.00
Studio Tańca SalsaLibre
ul.Solec 38
www.salsalibre.pl
* pierwsze spotkanie wyjątkowo o
20.00
koszt: 20zł/lekcja
Dodatkowe informacje pod telefonem:
0501 672 273
Do zobaczenia!
Paulina & Janek
Tańczcie,bo dzieki temu jest sie mniej smutnym!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!MU
16 listopada 2005

Kochana Pani Magdo,
Nadal mam dużo pracy: organizacja dużej konferencji naukowej to trudne zadanie – naukowcy są okropni, zapominają, nie przysyłają na czas, gubią teksty, gubią się w Italii i nie potwierdzają terminów, a rezerwacje uciekają....... Jednym słowem dużo pracy organizacyjnej, której nie umiem i nie lubię, ale jakoś sobie radzę. Nie mam pojęcia jakim sposobem, ale zanosi się na to, że na czas będą materiały konferencyjne, torby reklamowe, identyfikatory i sprzęt, a nawet wygłaszający referaty oraz liczni słuchający. Mam dobrego Anioła Stróża, bardzo dobrego, przekonuję się o tym na każdym kroku. No, ale niech to się już odbędzie i uda. Jestem zmęczona, bo jakoś nie umiem się nie przejmować.
Ale cieszę się, że mogę pracować i jesień w tym roku taka cudna i łaskawa, trochę szkoda, że samotna, no ale nie można mieć wszystkiego.
JŻyczę Pani Dobrych dni. Joasia
PS. Och MU, muszę się przyznać, że z odchudzaniem porażka na wszystkich frontach : jem słodycze, nie chodzę na basen i nawet chleb chrupki mi obrzydł. Nie mam charakteru kompletnie! A jak u Pani?
Przesyłam Baltazara, proszę zobaczyć, jak rośnie :-)

Joasiu!
1.Baltazar rośnie jak na drożdżach.
2.Ja także nie mam charakteru .Kompletnie.W dziedzinie odchudzania.W kwietniu zaczne z tym walczyc.
3.Nie można miec wszystkiego ,ale mozna by miec chociaz kogos ,kto nas pokocha w listopadzie....a nawet zaszaleje i bedzie kochal w grudniu...Sa tacy
4.Ale przynajmniej masz dobrego Anioła Stróża.
5. Idź do POLONII na "UCHO,GARDŁO, NÓŻ".Zobaczysz,że inne mają gorzej.Niektórym to pomaga.A poza tym to jest wstrząsające przedstawienie GENIALNIE ZAGRANE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Myslę że na świecie nie ma takiej aktorki jak Krysia J, czyli nasze kochane Tornado.

dla Joasi-Tornado dyskutuje po premierze...

szatnia w POLONII
Pani Magdo, właśnie obejrzałam
zamieszczone przez Panią zdjęcia z
jesiennej kolacji i tak mi się ciepło zrobiło na sercu,że hoho. Dwa
razy zdarzyło mi się podobnie nakrywać stół - korzystając z liści,
kasztanów, a nawet winorośli z czerownymi listkami i małymi
gronami. Ale Pani aranżacja bogatsza o lampion z dyni, była również
opromieniona pięknem zwierzaków. Dziękuję za te zdjęcia. One
przypominają, co jest w życiu ważne.
Przypomniał mi się piękny film "Słodki listopad", a konkretnie
scena listopadowej kolacji na tarasie. Mam nadzieję,że będę kiedyś
miała okazję w ciepły (a jesienie coraz piękniejsze)wieczór zjeść
gorącą kolację na tarasie, pośród kolorowych chryzantem (nie mam do
nich uprzedzeń ;) i opadających liści... ;) Póki,co mam tylko
skromny balkon, ale za to pełen liści ;) W końcu od czegos trzeba
zacząć. Pozdrawiam serdecznie.Mika
Miko!
1.To nie moja aranzacja,tylko mojego
męża.Ja przyjechałam zachwycona na
gotowe!
2.A lampion z dyni dostalam od Natalii z
Sopotu,ktora wiozła go dla mnie
przez pół Polskii wręczyła na koncercie
w Jędrzejowie...Ach , pani
Natalio...
3. Znam wielbicielki "Słodkiego
listopada".Obejrzały z pięc razy.
4.Skromny balkon pełen liści to juz jest
bardzo coś.Znam jedną ,co oddałaby
królestwo za balkon.nawet
najmniejszy.Mieć dwa koty na czwartym
piętrze(bez
windy) i ani jednego balkonu...
5.Ja takze pozdrawiam serdecznie .i
proszę sobie uświadomić ,że POŁOWA
LISTOPADA JUŻ MINĘŁA!!! MU

dla Miki-bardzo miła pani z kasy Ogrodu Botanicznego,ktora zaraz będzie miala zimową przerwę w pracy.

(...)

Witam Pani Magdo!!
Ostatnio oglądałem i słuchałem Pani zwierzeń w programie "Żebro Adama" i
przyznam się szczerze, że musialem koniecznie napisać do Pani tego maila.
Potrzeba ta wynikła z tego, iż poczułem jakąś więź dziwną z Panią, być
może łączy ta więź szalonych poetów a być moze jest to zwykła sympatia..
:)
No cóż , zafascynowała mnie Pani droga od niewiary do wiary, być może
dlatego,że sam jestem w Bogu do szaleństwa zakochany i bardzo lubię
słuchać o tym jak inni Go odnajdują, poznają, odkrywają itd...
Lubię ludzi, którzy nie boją się mówić o tym co ważne, nie boją się pytać
i poddawać wątpliwościom reguł rządzących światem i szukać , szukać,
szukać...
Muszę się jeszcze pochwalić Pani, że jeden z moich wierszy został
wyróżniony drukiem w Ogólnopolskim Konkursie Literackim "Promień Nadziei"
w Tomaszowie Mazowieckim, zorganizowanym przez Stowarzyszenie Rodzin
Dzieci i Osób Niepełnosprawnych.
Tą nieskromną informacją kończę, załączam wiersz i pozdrawiam
serdecznie..
***
Kiedy odnajdę Boga
rzucę Mu się w ramiona
i wszystko wokół zniknie
i stanie się nieważne
Pozostaniemy tylko ja i On.
***
Pa! Maciek S.
Maćku S!
Bardzo dziękuję za list i za wiersz .Pa!
Magda U.
Witam Pani Magdo droga!
Jesiennie się zrobiło, drzewka zgubiły
już prawie wszystkie liście...dopiero
co zdołałam to zauważyć. Znowu "podróż"
była długa i daleka i to jeszcze z
wiatrem po oczach, ale już jestem w domu
i mam się nawet nie najgorzej, choć
jeszcze nie dość chęci we mnie moim
zdaniem, jednak czekam z nadzieją, że
wkrótce ulegnie to zmianie, mimo że
trudno jest tak żyć i mimo że mamy
listopad.
Ja też bym bardzo chciała pojawić się na
PAni recitalu w domu kultury,
jakieś szczegóły, jak się tam dostać by
się przydały, jeśli mogłaby Pani je
podać, byłabym bardzo wdzięczna. Wezmę
mamuśkę pod rękę i odpoczniemy z Pani
głosem, marzę o tym...może jednak nie
jest już ze mną tak źle? W końcu myślę
o przyjemnościach. Przytulam mocno i
myślę ciepło, jak zawsze.
Pozdrowienia
Skandynawska
PS. W załączniku coś na uśmiech.

Skandynawska!
1.Mamy juz DRUGĄ POŁOWĘ LISTOPADA.
2.MNie sie wydaje że to jest na
Ursynowie.Niech ktoś sie dowie i powie
jak
tam sie dojeżdża ,bo ja raz tam bylam i
bardzo bladziłam.
3.Bardzo przyjemny zalącznik..Pozdrów
mamę.MU

Aniołku!
Dziękuje bardzo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!MU



A to jest zupełnie niezwykłe drzewo. Nawet liści nie gubi. Myśli pewnie, że skoro ogród zamknięty to nikt się nie dowie. Pozdrawiam zza parkanu.E


dla EC-drzewo za drzewo...jeszcze październikowe.
Ptasia grypa... w malarstwie polskim...

to moje dzieło

a to dzieło moich
sasiadow.

Lucy!
I tak trzeba sie ratować.czekam na
rzeźby zimowe.MU
Czołem Dziewczynki !!!
Wasza przygoda w wielkim sklepie
przypomniała mi o przygodzie mojego
wuja - także wielkosklepowa tyle że dotyczyła sklepu budowlanego.
Wujek został posądzony o wynoszenie po kieszeniach towarów budowlanych ...
zwinęli go do jakiegoś pomieszczenia i kazali wyjąć wszystko z kieszeni!
Nie trudno się domyśleć jak wyglądają męskie kieszenie, zwłaszcza jeśli
ten mężczyzna jest na etapie budowania altanki na swojej działce ... w
kieszeniach znalazła się metrówka, komplet wierteł i garść śrubek i
wkrętów - każdy inny zabrany ze sobą na wzór aby dostać takie same ...
Wujek gęsto się tłumaczył ale nie bardzo to pomogło. Na szczęście metrówka
była jakąś reklamówką w dodatku niemiecką więc jej posiadanie zostało
usprawiedliwione, wiertła okazały się być made in Rosja więc były poza
podejrzeniem - duże sklepy takiś nie posiadają natomiast cała garść śrubek
i wkrętów wymagała wyjaśnienia a raczej próbowano wmówić wujkowi że je
ukradł niż starano się to jakos wyjaśnić ... koniec końców wujek zgodził
się zapłacić za te śruby ( co jak wiadomo zostało odebrane jako przyznanie
się do winy)i został odnotowany w jakiś sklepowych kartotekach. Śruby
potraktowano jako towar na wagę i wyceniono je na zawrotną sumę 62
groszy!!! Tak więc kolejny raz uczciwy człowiek został potraktowany jak
złodziej ... ale ochroniarz wykazał się skutecznoscią działania i wypisał
nawet 4 - stronicowy protokół zatrzymania.
Pozdrawiam gorąco drogie Dziewczynki : MU, Anulę i Dorotkę
Lękająca się dużych sklepów Natalia F.
Natalio F z wujkiem na etapie budowania altanki!
Życie pisze scenariusze, jak mawia moj
starszy syn Mateusz...Trzymajmy sie
na litośc boską!Pozdrawiam MU



dla Pauli- zdjecie z innej epoki...
Kochana Pani Magdo!!!
Czesto zagladam na Pani stone, a prawde
powiedziawszy prawie co
dziennie. I czytam antologie i ciesze sie ze sa tam az trzy listopady :)
i na kazdy dzien znajduje cos dla siebie. I nie lubie tych dni ktorych
tam nie ma. ( na szczescie jest ich bardzo malo).
Pozdrawiam serdecznie, bo nie bede tu
sie rozpisywac o tym jak zle
jest na swiecie (wiekszosci ludziom) bo nie potrafia docenic tego co maja.
Ja chce podzielic sie tym , ze pomimo niepomyślnych wiatrow w moim
zyciu, mam sie z czego cieszyc. Wychowuje sama czteroletniego synka-ktory
jest zdrowy i daje mi siłe do zycia, na szczescie mam prace- ktora lubie,
koncze studia- ktore mniej lubie ale jak juz sie zaczelo to trzeba
skonczyc, mam kochaną mame ktora bardzo mi pomaga i siostre bez ktorej bym
sobie nie poradzila. I Pani Magdo staram sie ciesze z zycia, mam checi i
wole czytania dobrych ksiazek, ogladania dobrych filmow i sluchania
radiowej "Trojki" i oczywiscie odwiedzania Tej cudownej strony. I chce sie
zyc choc wiatr zawsze wieje w oczy.A druga polówka plącze sie jeszcze
gdzies po swiecie i szuka mnie,a ja jej:)
pozdrawiam mocno i goraco, aby do wiosny!!!
Iza

Izo!
Przeciez ty masz prawie wszystko: zdrowy
,czteroletni synek, mama ktora
bardzo pomaga, praca,ktorą lubisz,wola
czytania i oglądania...A ten ktory
sie gdzies na razie plącze PRĘDZEJ CZY
PÓŹNIEJ pojawi sie w twoim
życiu.Przynajmniej tak mi sie wydaje 11
listpada 2005 roku,a to ważna
data.Pozdrawiam serdecznie MU
Pani Magdo! Widziałam już w księgarni książkę o Jerzym Wasowskim i w związku z tym zaczynam zbierać butelki i makulaturę (na nowy regał do książek, naturalnie, bo inaczej niedługo stosiki pod ścianami urosną) :))). Szkoda, że to otwarcie wystawy z Panią przepadło... No nic, dobrze, że wystawa w ogóle będzie.
Pani Magdo,
za medal dziękuję- bardzo potrzebny. Bardzo.(tym razem trzy dni w Warszawie)
A to brakujące słowa dla pani Elżbiety „ które w ogrodzie nagle za muzyką posłyszałeś”, chyba takie.
Agnieszka
Agnieszko!
te trzy dni pewnie juz wlasnie minęły.A za brakujące slowa dziekujemy!MU i pani Elżebieta(mam nadzieję).

dla Agnieszki z Pajeczyny-jesienna kolacja...

wczasie ktorej Łyżwa spi na poduszce na najważniejszym miejscu, oczywiście...

a Markotny udaje lwa...

święta? sik!

Witam po przerwie!
Jestem na weekendowej przepustce w domu, za chwilę, czyli w niedzielę
znów będę w Warszawie...wsiąkłam już w środowisko naszej małej 30
osobowej społeczności...psychoterapie są intensywne i dużo dają do
myślenia...terapeuci indywidualni pomagają się poskładać...wielkimi
krokami idzie ku lepszemu...coraz lepiej poruszm się po Warszawie,
wsiadając w niedzielę wieczorem do metra w centrum wpadłam na Anulę,
ale tak mnie zamurowało, że nic nie powiedziałam...widziałam, że się
spieszyła...stęskniłam się za panią i całym klimatem tej
strony...dlatego rzucam się na szyję i przytulam mocno.
ps. na koniec prywatna prośba zobaczyłam, że 4 grudnia będzie pani
recital w Domu Kultury "Stokłosy" bardzo bym chciała się na nim
znaleźć - niech mnie pani na niego porwie...to znaczy niech mi pani
napisze gdzie jak i po ile można dostać bilety i gdzie jest ten DOm
Kultury jak tam trafić z Sobieskiego z Sadyby. Ja cały czas mam przy
sobie komórkę...będę bardzo wdzięczna za te informacje. całuje Jola.
Jolu!
1.Dobrze że tam jestes Oby pomoglo. Tak trzeba robić, jak sie samemu nie
daje rady.Po prostu.
2.Trafić w Warszawie na Anulę w metrze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!tez
by mnie zamurowalo...
3.Wezmę cię ,jeżeli ten koncert sie odbędzie .Zadzwonię.Lecz sie poki co i
zbieraj sily . MU
J

dla Joli H!-moj ulubiony kolega z Indii.SPOKÓJ NADE WSZYSTKO.