W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.



5 grudnia 2005

Monika Dryl w Melodii... Zupełnie nowe aranżacje. Agnieszka Osiecka jeszcze inaczej... jazzująco... Ciekawie...
 
-bo to zdolna kobieta!MU

 


 
A to było PRZERAŻAJĄCE !!! Nie mogę się otrząsnąć!
 
to prawda.mu

 

noc z adapterem

 
Adapter włączony, kręcą się dziecięce piosenki Maryli R i tak najnormalniej to mi nie jest. Ale dość spokojnie chwilowo.
Strażacka się odbyła, wytrzymało się jakoś mimo że trudno i stresująco.Coś tam przełamałam, a w zasadzie to mądry pedagog przełamał.
Mam nawet ochotę na sen.
a. czyli dziecko biorące udział w akcji "całe Deo czyta dzieciom"
Ps0. Dowiedziałam się wszystkiego...mapka i wieści godzinowe za pare dni. Póki co mamy niedzielę a potem cały tydzień, a potem  kolejny tydzień i następny i znowu i jeszcze jeden 1298 niedziela i 1286 poniedziałek. Bredzę więc mówię DOBRANOC!
Ps1.Druga Strona proszona a zachowanie ostrożności na drogach bo lekka ślizgawka i zarzuca podobno.
 
Dziecko biorace udzial w akcji!
 
Staram sie zachowywać ostrożność...A Ferdynand jest jak zawsze Wspaniały.MU
 
 
1977 od Asi i Tajaksa

 
W 1977 - kiedy toczył sie plan Leśmiana - w tym samym czasie ja z Anią B. kułam do matury; w przerwach -wpadałam na sesje foto do narzeczonego. To własnie zdjęcie z takiej sesji.
 
Noi taką cie pamiętam najlepiej...pozdroMU

 
Pani"

 
Kochana Pani Magdo,
Widziałam, a nawet czytałam wywiad z Panią w Pani (to właściwie chyba nie był wywiad). Bardzo ciekawy. I zdjęcia Pani piękne. Czekam teraz na antologię. Czy może jest już jakaś data wydania, którą mogłaby się Pani z nami podzielić, czy ciągle zbyt wcześnie?
Tymczasem przesyłam Pani zdjęcie z Helu zrobione w listopadzie (widać, że listopad, a moim zdaniem i tak ładnie). Pobyt nad morzem (w Sopocie) bardzo przyjemny. No, ale jak się je obiad w tawernie w towarzystwie niejakiej Małej (znanej Pani), to nie może byc inaczej. 
Pozdrawiam serdecznie, 
Małgosia Sz
 
Malgosiu SZ!
 
1.Obiad w tawernie ,w Sopocie , NAD MORZEM i w dodatku w towarzystwie Malej...są na świecie wybrańcy losu.
2.Daty wydania jeszcze nie ma a moj podstawowy klopot - to wybrac TYLKO 100 wierszy.Takie jest polecenie.
Pozdrawiam juz grudniowo-MU

 

Magdo!
Pieczemy pierniczki na Swieta! W domu pachnie cudownie, mnostwo zabawy mamy przy tym i jest nam przyjemniej niz np. na zakupach...Mysle, ze zamiast dac sie wciagac w komercyjny wir lepiej sobie samemu wyczarowac adwentowa atmosfere, polubic, a nawet pokochac jeszcze bardziej.
Pieczemy te pierniczki, lukrujemy, malujemy i ... przesylam Pani odrobine cynamonowego zapachu, cieplego usmiechu szczesliwego dziecka i dobrych mysli, tym bardziej, ze listopad juz, juz prawie za nami.
Izik
 
Iziku!
1.Ciasteczka Boskie!
2.Listopad juz WRĘCZ za nami!
3.Niedawno trzymalam w objęciach przez 2 godziny szczęśliwe i uśmiechniete dziecko(trzymiesięczne!)Duże przeżycie!
Pozdrawiam i niech będzie tak jak tak u was jest jak najdlużej!MU

 

Pani Magdo!

Za oknem zimno i nie ciekawie, (tzn. nieciekawie jest przez cały rok, bo
mam widok na śmietnik) ale kto by się tym przejmował. Gorzej, że jestem
 zawalona książkami po uszy i muszę przyswoić neurofizjologię na piątek. Co
 jak łatwo się domyślić jest rzeczą awykonalną, choć muszę przyznać, że
 dobrze mi idzie, bo wiem już, że np. odruch rozciągania zwany też
 miotatycznym lub własnym mięśnia jest stereotypowym najprostszym
 dwuneuronowym, monosynaptycznym odruchem rdzeniowym. Prawda, że proste???
 A
 ja jestem dzielna bestia więc może sobie poradzę, choć wiara w to maleje
 wprost proporcjonalnie do czasu jaki został do kolokwium. Ale ciągle mam
 nadzieję... Nadzieja matka głupich... A głupi podobno ma szczęście więc od
 razu mi lepiej:-) Grunt to dobre samopoczucie... Prawda? Ale proszę tak na
 wszelki wypadek ścisnąć za mnie kciuki w piątek.

 Pozdrawiam i wracam do nauki
 Kasia K.

Neurofizjologu , czyli Kasiu K, czyli Kobieto z widokiem na smietnik!
 1.Nie ciekawie obok nieciekawie...mam sobie wybrać jakąś wersję?Wybieram
drugą.
2.Dwuneuronowy , monosynaptyczny odruch rdzeniowy=miotatyczny=leniwe
przeciąganie się?Muszę to sobie zapisać.
3.Boję się  że ten twój piatek juz minął a ja mialam tzw.awarie serwera.Ale
mam nadzieję że zdałaś?MU


dla kobiety z widokiem na śmietnik-w ramach rekompensaty.

 

Kochana MU,
Jak miło spotkać Panią w PANI czyli na tzw. "łamach" :):):)
Świetna lektura, śliczne zdjęcia i dużo zdań do przemyślenia ....
Oczywiście nic mi nie wyszło z "oszczędzania" lektury na wieczory bliższe
Świętom.... Zaczęłam już czytać w samochodzie, ale na czerwonym świetle!
Zapraszam do lektury, bo mam nadzieję, że i tym razem pani " red.nacz."
stanęła na wysokości zadania i wysłała egzemplarz grudniowej PANI!
Z teksu wyrwane:
(...) "Prawie rok temu Umer odwiedziła południowe Indie, wioski dotknięte
przez tsunami. Zachwyciła ją wewnętrzna pogoda tych ludzi, mimo biedy i
nieszczęść. Zgoda na los i wiara w przyszłe, lepsze życie. - Nie znoszę tego
europejsko-amerykańskiego tempa, kupić, załatwić - mówi. - A potem
przychodzi kres i człowiek nie zdąży się napatrzeć na te drzewa, niebo,
ptaki i dzieci, które nie wiadomo kiedy urosły i odeszły. " (...)

Piękne słowa,.... Dziękuje za nie i cały artykuł!
Z ukłonami i uściskami, jak zawsze
mała

Mała !

Bardzo proszę.Podziękowania należą sie także  pani Monice Bagan .Pozdrawiam
i wysylam coś z moich ukochanych Indii-MU


W załączeniu zdjęcia, Fot. Lidia Popiel
HYPERLINK "http://www.pani.pl/index.php"
http://www.pani.pl/index.php

dla Malej

albo to...

o, znalazlam jeszcze hinduski śmietnik dla pani z widokiem na śmietnik polski!

 

Droga Magdo!

Było mi niezmiernie miło uczestniczyć w wieczorze „Pamiętajmy o Osieckiej” w Oberży „U Michała”  z Twoim udziałem.

Nie będę oszukiwać, lubię Twój głos, dowcip i pióro. (...)Ten styl, klasę, ciepło i naturalność.

Dlatego byłoby nam niezwykle miło gościć Cię w szkole  na Koncercie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w niedzielę 8 stycznia 2006r.

Serdecznie zapraszamy do Komorowa. Mam przeszło 80 wolontariuszy, którzy widzą sens pomocy innym. 12 lat razem z Owsiakiem zbieramy pieniądze dla dzieci.

Dzięki artystom, Ludziom Wielkiego Serca, pomagamy chorym dzieciom zrealizować ich marzenia, marzenia o życiu.

Proszę, choćby godzinkę czy nawet pół, o 16.00 czy o 17.00. Przewidujemy zakończenie koncertu o godzinie 20.00

Jeszcze raz serdecznie zapraszam.

Pozdrawiam gorąco i pozostaję z nadzieją na spotkanie.

Ewa Gradowska
Jeszcze dyrektorka szkoły w Komorowie

Szefowa sztabu WOŚP

 Szefowo sztabu WOŚP!
Zrobię wszystko żeby móc!I Dam znać czy na 100%, bo lubie dotrzymywać slowa - Magda U

 

  

Pani Magdo! Mam prośbę. Mogłaby Pani powycinać tekst Dzikiego wina do wersji piosenkowej, tej którą Pani śpiewała? To bardzo ważne, bo Świerszce mają zastój w "pracach społecznych" Dziękujemy. Pozdrowionka.
 

Dzikie wino


Koło tych pagórkow piaszczystych, które księżyc
po kolei odsłania
jeden po drugim,
jeden po drugim,
ptaki śpią,
tylko droga się srebrzy
i Wisła świeci jak latarnia -

i cisza jakby Szopen przed chwilą zamilkł,
lecz niech struna się przypomni srebrna jak te koleiny
zapląsają chmury z sosnami, z pagórkami,
dzikie wino pocznie szeptać z dzikim winem;
no i już masz polonez. Przeklęte polskie serce!
Diabli wiedzą, co to jest: w liniach skrzypiec
i pagórkow tego szukaj, w dzikim winie na szybie;
szepty zaśpiewne i niebiosa bohaterskie,

i wrzawa nad niebiosami, i pory roku jak struny
skrzypcowe, cztery, cztery: wiosna, lato, jesień i zima
wiatr w struny, i deszcz w struny, i grad w struny, i blask w struny,
bas śnieżny i słowicza szalona kwinta,
Wisła pod smyczkiem, srebro wiślane, Wisła pod palcem, ta co
śpiewa najwyżej struna, rzeka na skrzypce sopranowe
naciągnięta, a z worka czasu chmury, ptaki, horyzonty wielogłowe
i jesień fruwająca, i ogromne lato;
- chmury nad skrzypcami, i liście tuż nad smyczkiem,
i te pagórki faliste, i wiatr, i światła wszystkie.

*
Na liściu dzikiego wina trudno jest zmieścić Warszawę
i gwiazdę Wenus nad nią, a jednak
w jakiejś trudnej podróży to on ci przypomni Warszawę
ten liść
na wszystkich kontynentach
we wszystkich miastach,
zaułkach
labiryntach.

Na liść dzikiego wina jak na mapę ojczyzny
patrzę tu węgiel, mówię; tu morze jak Kochanowski rozśpiewane,
a tutaj, mowię, góry, a tutaj równiny,
wszystko razem jak fotografia ukochanej;

ognie portów, lampy w oknach, maszyny i ludzie,
nasi ludzie, budowniczowie pogody,
i słońce, słońce, słońce, które przodem pójdzie
przez ogrody, ogrody, ogrody;

i wiatr, i wiatr w liście, i znow wyrażalna trudno
nuta, drzazga cudowna pod sercem samym.
Powiedz, skąd jesteś, nuto; powiedz, skąd płyniesz, nuto,
nuto-latarnio idąca przed nami.

To w niej, w tym błysku nagłym: twarz jakaś, chmura jakaś,
jakiś sierpień, dom, dzikie wino -
jak burza odetchniesz, lecz nie deszcz będzie płakać
to łzy twoje szczęśliwe popłyną;

gościńce złote wszystkie, rzeki wszystkie chóralnie
zejdą się w twoim sercu,
ziemia ciebie przyciągnie, księżyc ciebie dopadnie
i po polsku ci powie: "Dobry wieczór!"

A to jest dzikie wino. Rozszumiało się ono,
zestroiło głos do głosu w pieśni,
dzikie wino - dokoła; dzikie wino - noc wesoła;
krzyczą liście: "My tutaj jesteśmy,

nad tym oknem, nad tą lampą nie zagasłą,
rozgadane jak jesienna plucha -
jakich >Trenów<, jakich>Ballad i romansów<
można by się jeszcze w nas dosłuchać!"

O, dzikiego wina nocy, czarne blaski
rozsypane muzyką śnieżno-ciemną!
Nocy, w kóbrej jak w pokoju babki
i liść, i ptak, i gwiazda bawią się ze mną.

Osowieje liść, gdy mrok go najdzie,
ptak w gąszcz frunie, zaś gwiazda do nieba,
pokój babki zniknie, czas szumiący
swoje wody będzie toczył i rozlewał.

*
Ileż to lat, ileż to lat trzeba chodzić
po dniach, po nocach, po schodach, po piętrach,
do ilu łomotać drzwi, w ilu szukać
książkach, światłach, muzycznych instrumentach!
Po jakich drogach, co się w deszczu mylą,
zaplątują w niebieskich zachmurzeniach,
w ilu miastach z latarniami! o, w ilu
nieskończonych próbach, oczekiwaniach, doświadczeniach -

ażeby znaleźć jakieś jedno zdanie,
które do serca komuś wejdzie i zostanie,

parę słów ułożonych w dziecinny gwiazdozbiór,
a ten nad czyimś oknem będzie sunął świecąc
w noc zimową i powie ktoś: "Cóż, noc niebrzydka!"
Bo trudno jest za włosy chwycić treść wzburzoną,
rytm odmienny jak księżyc, ten sam księżyc, który
Beetoven z nieba zerwał i w sonatę wepchnął.

*
Nad oknem,
na murze,
a liście takie duże -

zielone, zielone
dzikie wino zielone.

O każdej
godzinie
wiatr szumi w dzikim winie -

zielone, zielone,
dzikie wino zielone.

Uroda
przyroda
za nic byś jej nie oddał -

zielone, zielone,
dzikie wino zielone.

Za siedmiu
morzami
napełni oczy łzami -

zielone, zielone,
dzilie wino zielone.

I we śnie
przypłynie
dom cały w dzikim winie -

zielone, zielone,
dzikie wino zielone.

I niebo,
i księżyc,
i wino się rozsrebrzy -

zielone, zielone,
dzikie wino zielone.

Zaszepce
na szybie,
myślisz, że słuchasz skrzypiec -

zielone, zielona,
dzikie wino zielona.

Pod serce
jak nuta.
I powiesz: tak, to tutaj -

zielone, zielone
dzikie wino zielone.

Ten dach i
te okna,
i noc jak narzeczona -

zielone, zielone,
dzikie wino zielone.

*
Tańczy noc, rozśpiewała się
po pagórkach, po kotlinach,
tańczy noc, roztańczyła się
w wieńcu z dzikiego wina.

Klaszcze Wisła, wszystkie fale klaszczą,
a nad Wisłą klaszcze wiklina,
klaszcze niebo wysoko, noc tańczy
w wieńcu z dzikiego wina.

A to przecie wiatr dmie w srebrne pasma
chmur, a każda chmura inna.
Tańczy noc, jak bardzo srebrna gwiazda,
w wieńcu z dzikiego wina.

A to przecie najzwyklejsze liście,
zwykły księżyc, co liście odciemnia -
tylko że ten trylik tak srebrzyście,
tylko że ten bas jak skała: ziemia.

I pieśń ziemi, co jak skrzypce woła -
i te strofy, co jak chmury płyną -
strofy - chmury - noc czuwa, wesoła -
i szumiące dzikie wino, dzikie wino -

koło tych pagórkow piaszczystych, które księżyc
po kolei odsłania,
jeden po drugim,
jeden po drugim,
ptaki śpią,
tylko droga się srebrzy
i Wisła świeci jak latarnia.


Konstanty Ildefons Gałczyński
1953

Swierszcze !
 
ja nie pamiętam , bo to jedni śpiewali ,inni mówili.Wiem tylko że to bylo w programie Krysi I michała Bogusławskich, chyba w 1972 albo 73 roku...I że muzykę napisał Wojtek Trzcinski, ten sam, ktory dzisiaj ma swoją "Fabrykę Trzciny"...

 

Pani Magdo!
Jeśli choć troszkę mazgai Pani listopadowo to właśnie pędzę wysłać Pani złotolistne listopadowe uśmiechy.
Czterolistna Koniczynka 
 
Czteroslistna!
 
Ja juz sie mazgaje grudniowo,ale zaraz mam zamiar przestać.Pozdrawiam wiosennieMU

 

Pani Magdo, przeczytałam o Pani w "Pani". Niezwykle jest widzieć
> Pani zdjęcie aktualne obok zdjecia z dzieciństwa.(...) Mika

Miko!

Ale przynajmniej miala ta dziewczynka ciekawe życie, to nie ma to
tamto...pozdrawiam MU

 

 

Dziękuję Pani Magdo

 
Poznałem Panią, lub raczej pani twórczość jako młody chłopiec w wieku lat 12 gdy mój tata śpiewał mojej mamie w rocznice ślubu "Już szumią kasztany". Potem na trzynaste urodziny dostałem LP "Koncert Jesienny", którą słuchałem jak najwiekszy fan, mimo że wtedy wiele tekstów brałem bardzo dosłownie i nie rozumiałem  znaczenia słów.
 
Potem był koncert koniec lat 80-tych w Olsztynie w Teatrze Jaracza. Którego nigdy nie zapomnę, był to w pewien sposób okres przełomowy w moim życiu, za pare tygodni wyjechałem na zachód do Niemiec by studiowac i stworzyć sobie nowe życie, a pani zawsze gdzieś tam była. Jak dobra wróżka pozwalała zapominać o złych chwilach i wzmagać te dobre.
 
Dzisiaj już jako dojrzały meżczyzna badal słucham pani utworów tych starszych i tych nowszych. Nadal jestem Pani fanem, albo ujmijmy to inaczej, nadal jestem pani słuchaczem, wracam do piosenek :Już szumią kasztany" czy "Ballady bezludnej" i słucham tych nowych "Wszystko skończone" Czy płyty z Turnauem. Od dwóch lat mieszkam znowu w Polsce i jestem pani bardzo wdzięczny za pani piosenki i twórczosć.
 
Dziękuje Pani za to że jest....
 
Wierny Magdzie
Jasiu
 
Panie Janie czyli wierny Jasiu!
 
Jakie to miłe móc  komus towarzyszyć w ten sposób w życiu!!!Dziękuje bardzo, bardzo.Także za to,że pan jest-Magda U
 

konwalia dla pana Jana

25 listopada 2005

od Asi i Tajaksa

 
 Na wystawie "Luka w pamięci" nabyłam póki co książkę ( plyty kupię jak będzie nadwyżka w gotówce ); najciekawsze są dla mnie oczywiście te "werkowe" zdjęcia z planu - ale matki na zdjęciach nie znalazłam; mam nadzieję że H.W. powiesi kilka Jej zdjęć jak już Muzeum Telewizji jakimś cudem powstanie - dałam H. do skopiowania i powiększenia kilka takich fotek.
 
Asiu!
 
1.Musimy wyjaśnić że H.W. to jest Hubert Waliszewski-pomyslodawca tej wystawy i autor wielu, wielu zdjęć.
2.A w tamtych latach(kiedy nawet ja bylam niedużą dziewczynką)razem z twoją wspaniałą Mamą Krysią Bogusławską-byli kamerzystami "KABARETU STARSZYCH PANÓW"(i nie tylko oczywiście) .Jeszcze nie bylam na tej wystawie,ale lada dzień...Za to zaraz wyświetlimy twoja mamę tutaj...caluję MU
 

Paląca z ważką od Asi i Tajaksa


Z planu Leśmiana

 
To jest właśnie Krysia Boguslawska-moja pierwsza w życiu Pani Reżyser-pamiętam pracę nad tym programem-to był 1977 rok...moj Boże.
--

 

Pani Magdo (MU jakoś mi nie pasuje). Jest mi tak strasznie źle czuję się tak strasznie smutno i pusto. Tak bardzo kogoś potrzebuję . Odeszła najbliższa mi osoba mama już pół roku temu, ale im dalej tym gorzej. Opiekowałam sie nią przez wiele lat .Teraz mam 47 lat i żadnego pomysłu na życie. Nie umiem  zacząć wszystkiego od nowa. Bo czy jest to możliwe? Wydaje mi się, że na wszystko już za późno. Przepraszam, że tak snuję, ale tak mi się jakoś zebrało. Życzę wszystkiego najlepszego Ulka.
 
Pani Urszulo!
 
1.Jest możliwe.A nawet konieczne.Inaczej pani zginie,a przeciez nie o to nam chodzi, prawda?
2.Pies cudny.
3.Listopad sie kończy!
4.Przepraszam że  pocieszam ale tak mi sie jakos zebrało.Pozdrawiam -pani Magda.

 

misz masz

 
1.oj nie, nie. żadna reklamacja nie wchodzi w grę. To było tylko drobne nasmarowanie i oczyszczenie. Zabieg kosmetyczny.
2. Rodzina nęka o zaświadczenie z miejsca pracy...od miesiąca...jeden urząd, drugi urząd, milion pytań o piny, nipy, pesele. Powinno to być na dwa tygodnie temu... a ja "No jutro to już na pewno". Podejeście jedno za drugim, a raczej odejście jedno za drugim. I po co?I czy takie zaświadczenie ma jakieś znaczenie?
3.Cały dzień coś blokowało internet a jak już działa to ja się zablokowałam, może jest już po prostu za późno?
 
Anula bez świstka papieru.
 
Kobieto bez świstka papieru!
 
1.Piny Nipy i Pesele- razem mlodzi przyjaciele.Powinni napisac taka piosenkę.
2.Ja mojego męża kocham przede wszystkim za to,że nie każe mi sie zajmować  takimi sprawami.
3.Ale on by ci powiedzial,że takie zaświadczenie ma ważne znaczenie.Life is męczące....MU
 

ciekawe czy pan Tadeusz Zamachowski będzie kiedys załatwial PINY NIPY i PESELE...

 

Kochana MU! z pozdrowieniami zasyłam orginalną wersję tekstu,może wreszcie
> się uda?!Ania
 

Słowami- bez słów

 

ktoś napisze dzisiaj wiersz

jak liść na wietrze jak deszcz

ktoś napisze słowami

jak ptak trzepoczący skrzydłami

delikatnie,wesoło,smutnie

może nawet okrutnie

 

a ty mów do mnie mów

słowami bez słów

rzekami,polami

gestami mów

 

ktoś opisze motylem

najpiękniejse chwile

pod zamknietymi powiekami

jest sen zaczarowny

z aniołami zaprzyjaźnił się

rozśmiesza mnie,wciąz rozśmiesza mnie

 

a ty mów do mnie mów

słowami bez słów

kwiatami,trawami

gestami mów

 

ktoś napisze o miłości

o tęsknocie o zazdrości

błękitnymi litaniami

mówią nimi zakochani

ulicami,deszczu kroplami

dzwonią słowa między nami

 

a ty mów do mnie mów

słowami bez słów

łąkami,świerszczami

księżycem,gwiazdami


No, chyba sie udało...

 

Dla Pani Magdy co lubi robic zdjecia, zdjecia z dalekiego Sydney. U nas lato!!!!
Serdeczne pozdrowienia.
Aldona.
 
P.S. Czytam strone regularnie i b.lubie ogladac zdjecia pani Magdy.
 
 

Pani Aldono!

 
LATO w SYDNEY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Pozdrawiam skąpanych w slońcu!Z nieukrywana zazdrością....MU

 

Kochana MU!
Za oknem szaro-bury świat i pada coś na kształt śniegu,a raczej śniegu z deszczem z przwagą niestety deszczu!Czyli pogoda pod zdechłum AZORKIEM! Siedzę przed komputerem i ulubioną stroną http://www.magdaumer.art.pl/ ,a właściwie to piszę kolejnego e-maila do Pani.Pewnie ma już Pani dosyć tego mojego ciągłego pesymistycznego pisania! Postaram się to zmienić,mimo,że w moim życiu jest tak źle,że już nie może być gorzej,może być tylko lepiej!Do tej chwili to nawet miałam dobry humor,ale przyszła przyjaciółka i wszystko wróciło do poprzedniego stanu.Oczywiście Magda jest super i to nie z jej powodu mi się popsuł nastrój.Miałyśmy super zespół  nazywał się"LUDZIE",o niesamowitym instrumentarium(gitara klasyczna,basowa,bongos,flet poprzeczny i przeszkadzajki).Pierwszy koncert odbył sie w ten piontek na koncercie poezji śpiewanej.Magda zaśpiewała rewelacyjnie,bo ma wokal o przpięknej barwie,tworzy tak fantastyczny klimat na scenie,że wszyscy są oczarowani!Wogule cały zespół dał popis świetnego grania,mistrzostwo świata! Zaznaczam,że mieli tylko trzy próby,grali swoje własne utwory,skomponowane do moich tekstów.Słuchacze nie mogli wyjść z podziwu,że można stworzyć coś tak orginalnego i jak na trzy próby profesjonalnego! Oni wwszyscy sa stworzeni do grania i występowania na scenie,a Magda nie da się tego opisać!!! Jednak to był chyba ostatni i jedyny koncert,bo fleciście nie podoba się taka muzyka,a on tak improwizował na tym flecie,że miałam ciarki na plecach! I wszystko sie znów rozpadnie,a już myślałam,że coś zacznie się dziać pozytywnego! Magda też się zapaliła,a tu nici z zespołu! Gdyby Pani mogła ich posłuchać,to z pewnością byłaby Pani oczarowana! Miałam napisać coś pozytywnego,a tu znowu same smutne miśli wyklikane na komputerze! Zawsze jak się coś ciekawego zaczyna dziać,to szybko się kończy i pozostaje smutek! A ja już nie mam 15 lat i nie mogę powiedzieć,że wszystko przede mną.Gdybym w tym wieku maiała takie marzenia jak teraz,pewnie teraz miałabym inne życie.A tak szkoda gadać! Oczywiście mam taki charakter,że jak coś sobie postanowie,to zrobię wszystko by tego dokonać,taka jestem.Więc się nie poddam tak łatwo! Już 23:14,ale nie chce mi się spać,pewnie po napisani tego przydługiego e-maila poczytam Bursę,powoli odkrywam jego poezje!
Miało być coś optymistycznego ,a jest jakoś tak pesymistycznie! Jutro będzie weselej! Serdeczności i wogóle wszystko co najlepsze Kochana MU!
ania o
 
Aniu O!
 
1.Ten list brzmi jak napisany przez kogoś innego...
2.Ale jesli to ty,to pozdrawiam.Pozdrów Magdę ,ktora jest super, flecistę-autora twoich ciarek na plecach i cały zespól"The people".MU

 

Bolący migdał przeobraził się w dwa bolące migdały, gorączkę i kaszel. Jednak teatr może wykończyc człowieka.... I znów 4 dni nicnierobienia. Czy ja nie szaleje za bardzo?

Przeszukując boską stronę z boskiego autokaru natknełam sie na boską wodną rozrywkę. Próbowała Pani kiedyś? Jeśli nie, to polecam!!!

Ś (ten mały)

 

Mały Świerszczu!

1.4 dni nnr!!!!Szalej i nie kiwaj nawet palcem.

2.Nie próbowałam.Miło zobaczyć,że jeszcze coś przede mną.

3.Angin nie można lekceważyc( to znaczy niedoleczać ), bo w późniejszym wieku to sie 'przerzuca" na serce.Wiem cos o tym .Kuruj sie i zdrowiej .Hej .MU

 

 Pani Magdo Droga,

 Nie pisalam do Pani chyba ponad rok, wiem, zdaje sobie sprawe, ze mogla
 mnie Pani przez ten czas zapomniec.

 Mimo to postanowilam napisac, a wlasciwie poczulam potrzebe wewnetrzna,
 zeby to uczynic.

 "Wciaz sie miotam, szarpie, nawracam". Wciaz nosze sie z zamiarem
 popelnienia ksiazki, ale wciaz mam za duza niemoc tworcza w sobie
 i taka obawe, ze nie powinnam. Juz nawet mam wstepny plan tegoz dziela,
 ale czy sil wystarczy??

 Chcialabym zrobic tyle wspanialych rzeczy, ale wciaz jestem uziemiona,
 praca i zyciem, a przeciez czasem trzeba sie zapomniec
 i pozwolic marzeniom sie spelniac, znow jestem na zakrecie, a wlasciwie
 przed zakretem, ale podobno co nas nie zlamie to nas podniesie, moze to
 racja....

 Pani Magdusiu, pozdrawiam serdecznie bardzo,
 Margot (ja zawsze mialam T na koncu).

Kobieto przed zakrętem, ktora zawsze miałaś T na końcu!

Jak czujesz w sobie niemoc twórczą to nie pisz,tylko przyglądaj sie światu.I
tak już dużo więcej ludzi pisze niż czyta...
Ale jak tylko poczujesz moc to cos tam napisz ,"bo przeciez czasem trzeba
sie zapomnieć".Ja także pozdrawiam serdecznie MU

 

dla Margot-moje ukochane kobiety tez juz zaczynają pisac...

 

Koniec z mazgajeniem listopadowym !

MU Kochana!
Bardzo optymistyczne hasło na pierwszej stronie.... i tak trzymać !
Powiedziałam, co wiedziałam i kupiłam karnet na basen! A, co!
Jak szaleć to szaleć.... i Sylwester w Kazimierzu na dodatek.

Zaintrygowało mnie zdanie z poezji AO, które znalazłam w
korespondencji: "No bo Ty się bawisz nami jak niegrzeczny chłopiec"...
Poszperałam i znalazłam całość. Pozwolę sobie zamieścić. Świerszcze
się ucieszą .... :):):)

ZABAWKI PANA BOGA
Ta dziewczyna, co tak płacze,
że sukienka nazbyt droga,
ten wodzirej, co wciąż skacze,
choć się skończył bal...
To zabawki Pana Boga, to zabawki Pana Boga,
których trochę żal...

Tą kolędą z pretensjami chcę Ci, Panie, dopiec,
bo też Ty się bawisz nami jak niegrzeczny chłopiec.

Ta kobieta, która nie śpi,
bo ją dręczy ciemna trwoga,
ten mężczyzna udręczony,
co hartował stal...
To zabawki Pana Boga, to zabawki Pana Boga,
których trochę żal...

Tą kolędą z pretensjami chcę Ci, Panie, dopiec,
bo też Ty się bawisz nami jak niegrzeczny chłopiec.

Ten podróżny, co spostrzega,
że się nagle gmatwa droga,
ta tancerka, która dusi muślinowy szal....
To zabawki Pana Boga, to zabawki Pana Boga,
których trochę żal...
(Posłowie liryczne Agnieszka Osiecka "Biała bluzka")

Z wyrazami miłości i szacunku
Mała
(a chciałoby się napisać: "menda komenda" .... Tylko, kto to jeszcze
pamięta....)

Mała!

Karnet na basen i sylwester w Kazimierzu!!!!!!!!!!!!!!!Muszę cie czymś
odznaczyć....nadzwyczaj mi się podobają twoje plany!MU

dla Malej- nagroda imienia Złotego Lwa

witam
Dziekuje za mile slowa i zdjecie przyjaciół. A ja sie coraz bardziej przekonuje, że mimo bycia wśród ludzi, rzekomych przyjaciół, bliskich jestem sama.
Alicja  z Tych

Alicjo z Tych!
 
Ja bym duzo bardziej wolała byc sama niż wśród rzekomych przyjaciół...ale może tak tylko ci sie wydaje ...W listopadzie same czarne myśli...trzymaj sie MU


 

 

21 listopada 2005

zmarł Marek Perepeczko

 Znany polski aktor filmowy i teatralny Marek Perepeczko, odtwórca słynnej
 roli Janosika, zmarł na serce w czwartek w swoim warszawskim mieszkaniu.
 Miał 63 lata.*
 Największą popularność uzyskał jako bohater seriali "Kolumbowie",
 "Gniewko, syn rybaka" i "Janosik". Na uwagę zasługuje też jego dorobek
 teatralny. Był Jaśkiem w "Weselu", Wodzem Bromdenem w "Locie nad kukułczym
 gniazdem" Keseya i Tatusiem Muminka w "Lecie Muminków". Próbował też sił w
 musicalu - wystapił w sztuce "Boso, ale w ostrogach" Grzesiuka, w
 telewizyjnym duecie z Ireną Santor śpiewał piosenki miłosne.
 Był aktorem, który grywał najczęściej postaci pozytywne. W 1965 roku
 zadebiutował jednak wcielając się w typy spod ciemnej gwiazdy: w
 "Popiołach" był zdrajcą-dezerterem, a w "Sam pośród miasta" - jednym z
 chuliganów. Dał się też namówić na udział w nieudanym czeskim filmie
 "Śmierć autostopowiczek", w którym zagrał czarny charakter.
 W latach 80. Perepeczko próbował swoich sił w Australii. Po powrocie do
 kraju musiał zaczynać wszystko od początku. W teatrze znów zagrał w
 "Weselu", tym razem Wernyhorę, a w filmie "Sara" Macieja Ślesickiego -
 potężnego gangstera, który ma kłopoty z dorastającą córką.
 Ostatnio występował w serialu "13. posterunek".
 Warunki fizyczne Perepeczki - blisko 2 metry wzrostu i znakomita
 sylwetka - spowodowały, że powierzano mu role bohaterów szlachetnych,
 odważnych i męskich, owianych niekiedy legendą. Tylko on w filmie "Piłat i
 inni", jako centurion Marek Szczurza Śmierć mógł nosić na rękach Poncjusza
 Piłata, którego grał Jan Kreczmar. Był to jednak nie tylko popis tężyzny
 fizycznej, ale także stylowego aktorstwa w kostiumie. Tę umiejętność
 Perepeczko pokazał już wcześniej, gdy w "Panu Wołodyjowskim" zagrał
 młodego Nowowiejskiego, prezentującego zalety młodzieży szlacheckiej jak
 odwaga, patriotyzm, szacunek dla obyczaju. Właśnie te cechy bohatera
 wyraził, nosząc kontusz z wdziękiem i naturalnością.
 Marek Perepeczko urodził się 3 kwietnia 1942 roku. W latach 1960-61
 występował w telewizyjnym Studiu Poetyckim Andrzeja Konica. W 1965 roku
 ukończył PWST w Warszawie. W tym samym roku zadebiutował na scenie
 teatralnej. Przez kilka lat występował w stołecznym Teatrze Klasycznym. W
 latach 1970-77 był dyrektorem Teatru Komedia. W latach 80. przebywał poza
 granicami Polski. Od 1998 roku był aktorem i dyrektorem Teatru im.
 Mickiewicza w Częstochowie.


Dziekujemy.MU
 

 

info o domu kultury Stokłosy

 

Kochana MU ,

Dziękuję za dobre słowo, Pani to wie o czym marzy jesienna kobieta. Dla takiego, szalonego który chciałby kochać nawet w grudniu to ja bym......... no, wiele bym :-).

Pójdę, oczywiście zobaczyć Tornado, bardzo jestem ciekawa – widziałam rozmowę z Nią w TV , dzień po premierze – wyglądała rewelacyjnie, mówiła absolutnie przytomnie, choć pora była barbarzyńska, około 9 rano, a program na żywo! Jest niesamowita. Bardzo chcę też zobaczyć Shirley Valentine. Widziałam to 3 razy, ale dawno, byłam kilka lat młodsza, miałam zupełnie inne doświadczenia życiowe... Bardzo się cieszę, że będę mogła to zobaczyć jeszcze raz, ciekawa jestem jak teraz będę ten tekst odbierać.

Jednak najpierw pójdę do Bajki, bo tam, premiera Krzysztofa Kolbergera i Małgorzaty Zajączkowskiej.

    MU, mam przeczucie, że 04.12 odbędzie się jakiś wielki zlot czarownic. To mogłoby być bardzo przyjemne:-). Nie mogę się doczekać!

Miły pan z domu kultury powiedział, że koncert będzie o 19. 00 i że lepiej rezerwować bilety.

Podaję wszelkie dane, na ich stronie jest mapka dojazdu. Moim zdaniem, jeśli komunikacją miejską, to najlepiej metrem, trzeba wysiąść na stacji Stokłosy i kierować się do wyjścia na ulicę ZWM (Związku Walki Młodych) , potem przechodzi się obok sklepu – to kiedyś było Globi i trzeba iść cały czas prosto między blokami, jak droga prowadzi. To nie jest daleko.

Wiem gdzie to jest, więc możemy się umówić gdzieś przy metrze...

http://www.stoklosy.com.pl/domkultury/  ; Dom Kultury Stokłosy , ul. Lachmana 5, tel. 855.35.17

Pozdrawiam bardzo – Joasia

 

czuję że nie  wymigam sie tym razem...MU

 

 

cytat: Ale za dobrze to wy nie macie w waszych upartych  głowach...Przytulam z desperacją.MU
"Nie za dobrze", to zawsze lepiej niż "źle"! W każdym razie lepiej brzmi! :))))))))))))))))))))))))))))
Odtulamy z uśmiechem.ŚŚ
 
Jasne że lepiej niz źle...MU

To milo.I ja widzę.I pozdrawiamMU

 

Na płycie "Pamiętajmy o Osieckiej" Marcin Kołaczkowski wypowiada takie słowa: "Poetka znikła w oddali, bardzo dalekiej oddali. Wsztscy ją świetnie znali, wszyscy ją strasznie kochali. Lecz skoro tak ją kochali, tak bezgranicznie, tak mocno czemu w co drugim jej wierszu taka straszliwa samotność? (...)czemu w co drugiej piosence takie błaganie o czułość? (...) poetka dowcipna, psotna a w środku tak straszliwie zziębnięta i samotna."

 No właśnie Pani Magdo, czemu? ś.

 Ś!
Ten piękny wiersz napisał Wojtek Młynarski, ktory jest także jedną z najbardziej samotnych postaci, jakie znałam i znam...
Agnieszka pisała w jednym z wierszy do Pana Boga :"No bo Ty sie bawisz nami jak niegrzeczny chlopiec"...
Może taki jest pisany los , taka cena za wielki talent.Artysta dla wszyskich , ktory często nie ma nikogo...
Ja sie domyślam niewesołej odpowiedzi ...ale moge nie miec racji.I może na nią za wcześnie.
Ona sama troche o tym mowiła w "Rozmowach o zmierzchu i świcie",kiedy opowiadała o takim jednym "kretynie"(Jej slowa) , ktory sie topił w Bułgarii...to bylo chyba w ostatnim odcinku-zobacz to.Pozdrawiam MU

Agnieszka -1996 rok

 

Monday

 
Zakopałam się w Winylach, czyli piszę z kilkudziesięciu lat wstecz. Nie widać mnie i nie syłychać...
Adapter poszedł do naoliwienia aby nie zwalniał (jak dla mnie to mógł troszkę zwalniać, a  co...ale samozwańczy znawca stwierdził, że lepiej zadbać to na dłużej starczy- ok, niech tak będziee). A te płyty to są zupełnie niezwykłe. Od Kalinki i Bułata O, przez Piwnicę pod Baranami aż do Gawędy i Akademii Pana Kleksa. (Plastuś w drodze- lada chwila dojedzie).
 
Poza tym to lepiej nie odsłaniać żaluzji lub zasłon (jak kto woli)...
 
Anula Winylska
 
Ps0. A jak Szczecińskie życie???
 
Winylska!
 
1.Ale sie cieszę z tej adapterowej radości!
2.Tylko dlaczego od razu musial iśc do naprawy?!Może jakaś reklamacja by sie przydala?
3.Życie szczecinskie bylo bardzo przyjemne.Pierwszego dnia obejrzałam spektakl   Teatru Polskiego pt:"Sufit Jonasza Kofty, czyli gdzie ta bohema"w reżyserii Adama Opatowicza i to był Bardzo Miły i Mądry Wieczór!Pan Adam zebrał zdolny i niezwykle sympatyczny zespól ludzi.(Kiedyś już  tu pisałam o ich wspaniałym "Piosenniku")A w sobotę i niedziele wystepowalam z tym zespołem wlasnie, a także ze Staszkiem Tymem i Andrzejem Poniedzielskim  , na jakims ich ważnym jubileuszu.I bylo bardzo milo!!!Lubie tam jeździć.Publicznośc wspaniala.Poza tym w SzczecinieŚwieciło Słońce!!!!!!!!!!!!!!!!! 

"Sufit Jonasza Kofty,czyli gdzie ta bohema"

 

 

szczecińskie słońce z  hotelowej restauracji

 

 

Mój weekend: zjadłam co jest do zjedzenia, zwinęłam się w kłębek (z bolącym migdałem) i czytam książkę popijając gorącą herbatę z miodem.

Cisza, spokój, żadnych ludzi, żadnych niepotrzebnych odgłosów... pierwszy taki weekend od bardzo długiego czasu. Czasami takie prawie nic nie robienie jest bardzo potrzebne, żeby nie dać się zwariować.

świerszczyk

 

Kobieto z bolącym migdałem!

 

Mnie takie nicnierobienie jest potrzebne po każdym trochęrobieniu.Ten typ tak ma.Rozumiem bardzo.MU

boski autokar dla kobiety z bolącym migdalem

 

Witam Panią serdecznie!
 Przepraszam,że tak późno piszę,ale mieliśmy w szkole długą
 awarię sieci, a poza tym jak napisałam kiedyś w jednym z
> wierszy: "Nie jestem z pokolenia sms -ów, moją młodość wyrażał
 gorący list".
  Pisze do Pani Maria Szczepankowska, nauczycielka j.polskiego z
 XXIII LO im.M. Skłodowskiej - Curie. 26.10 byłam z garstką
 młodzieży (tylko 5 osób, z powodu braku miejsc) na spotkaniu
 z "fenomenalną kobietą, z której emanuje żywiołowość, wdzięk
 oraz radość życia".Tak zaczyna się artykuł do szkolnej gazetki,
 jaki napisali o Pani moi uczniowie. Mam nadzieję, że wiersze,
 które podarowałam Pani po spotkaniu, wyraziły moją sympatię do
 niezwykłych talentów: Pani i wspominanej A.Osieckiej.Napisałam
 kiedyś wiersz pt. "Talenty", drukowany bodajże w styczniowym
 numerze "Angory"(2002), który chciałabym Pani dziś zadedykować:

              TALENTY
 Można za nie kupić niepokój
 i błysk w oczach
 w których na chwilę
 zakochują się szaleńcy

 Można je odtrącić
 ale oderwane skrzydła odrosną
 a blizna
 po ucieczce
 pozostanie

 Mam kobiecą słabość
 do talentów
 ich pasja tworzenia
 zaraża moje serce
 wirusem tęsknoty

   Życzę miłego popołudnia i gorąco pozdrawiam!
                           Maria Szczepankowska
 P.S.Jeśli znajdzie Pani okruch czasu, by mi odpisać,będę
 szczęśliwa.:)

Pani Mario!

Oczywiście ,pani wiersze jeszcze gdzies leżą na moim przepastnym
biurku.Sprawiły mi dużą przyjemność.Pozdrawiam serdecznie panią i
uczniów("żywiolowośc oraz radośc życia"...Mój Boże...może ja częściej
powinnam spotykac sie z młodzieżą szkolną...)

 

 

 

 

 


 

Tak tak, znam te wszystkie zdjęcia...Niedługo pójdę na tę wystawę.Dziękuje MU

20 listopada 2005

Druty tepsy

 
Wyjaśniam, Pani Magdo. Jak się dzidzia nie włóczy po ojczyźnie, to zawisa na długie godziny wieczorne na drutach tepsy, czyli na linii telefonicznej, której właścicielem jest TP SA (tepsa). A ja potem rano nie mogę zwlec z łóżka moich starych, niedospanych gnatów. No, ale co zrobić :))) Jak mus to mus! Ale  tak pozdrawiam. Ewa

No tak... wiedziałam, ze tak będzie... Pani Magdo! Chciałam Pani powiedzieć, ze to włóczenie po ojczyźnie to przede wszystkim przez Panią. Kiedyś powiedziała mi Pani "podróżuj póki jesteś młoda i nie masz dzieci", i tak mi jakoś zapadło to w sercu, że już stało się nałogiem... przyjemnym nałogiem :)) Cieszę się, że recital się odbędzie, bo ja już od kilku dni na walizkach siedzę i nie mogę się doczekać. To będą baaaardzo długie dwa tygodnie...
Kto tu zawisa na drutach tepsy i roztacza różne niestworzone wizje to już nie będę mówiła! Ja tylko grzecznie podtrzymuje rozmowę :)))) A potem jest wszystko na mnie... ech... taki lajf...
Przytulam nie z desperacją ale po prostu... tak ładnie i z sympatią.

Ania
 

Aniu!

No to pogadalyscie sobie dziewczynki...pozdrawiam mimo wszystkoMU

 

Ona nie ma na imię Natalka!!! Z Sopotu, owszem. Dynię przytargała z końca Polski, owszem. Ale Natalką nigdy nie była. To Mała! Imienia nie używa :))) Ale i tak pozdrawiam. Ewa
 
Fotografie Ewo!
 
Ja juz sie gubię w tych imionach...wybaczcie.Szczegolnie Małą o to proszę...MU

 

MU Kochana.......

 

Nie miałam jeszcze okazji napisać i ……. podziękować za wspaniałe spotkanie, za nastrojowy recital, za chwile miłe i wesołe…. dziękuję !

To były szalone dni („To były piękne dni”),

Jędrzejów, potem 100lica….. tyle miejsc ważnych i bliskich mojemu sercu….. Świerszcze okazały się niezmordowane w pokazywaniu i opowiadaniu…..

Saska Kępa, Powązki, Cmentarz Ewangelicki……

Wracam wciąż wspomnieniami do tych chwil…. I gdy o szyby bębni deszcz, z jaśminową herbatą rozgrzewam się ich wspomnieniem…..

Mała z Sopotu

W załączeniu: Recital w Jędrzejowie/fot.mała

 zadumany Anioł /fot.mała

<<...>> <Mała!

Zadumany aniol bardzo przyjemny!Dziekuję MU

 

Witam Droga MU!
Czy mam się krygować i udawać, że miałam "VIVĘ!" w ręku przez przypadek,
siedząc u fryzjera?
I zmyślać, że akurat wiozłam ze sobą odebrany z naprawy skaner i podłączyłam
go szybciutko, i wysłałam, czekając aż ułożą mi loki, maila z tego zakładu
fryzjerskiego prosto do Pani?....
Eeeee, nie uwierzy mi Pani..... No to przyznaje się! Kupiłam "VIVĘ!", bo
myślałam, że to jest periodyk popularnonaukowy (razem czy osobno Mistrzu?),
że przeczytam o wpływie braku światła na moje samopoczucie.....a znalazłam
tam Panią! :):):)
Załączam zdjęcie i to co obok.

Ciepło i z szacunkiem pozdrawiam
Mała(bez loków)

--Mala( co sie rozpisala)!

1.Popularnonaukowy razem.Tak mi sie wydaje.
2.Tak, odbyl niezwykły wieczór poświecony Andrzejowi Woyciechowskiemu w
Fabryce Trzciny.Pomysłodawcą był pan Robert Kozyra.
3.Ja bym nawet i kupowala te gazety,ale mąż by mnie z domu wyrzucil.Na
szczęscie czasami jakieś mile naczelne i prawie naczelne panie redaktor
wysylaja mi je do domu...a u fryzjera-raj.Tyle że coraz rzadziej wiem o kim
one(te gazety) piszą.Pozdrawiam -Old Women MU

 

Kochana MU!

Ktoś mnie ubiegł,bo też chciałam nawiązać do programu"Żebro Adama".Wogóle to przez przypadek telewizor włączyłam,bo nie oglądam.A tu akurat pstryk i Pani w programie-niesamowite! Raz sobie z przyjemnością obejrzałam telewizję! Bardzo mi się podobały Pani wypowiedzi kochana MU,bo oczywiście się z wieloma zgadzam,(inaczej być nie może)! A jeżeli chodzi o słodycze to 100% jestem na tak.Świetny był ten program,a Pani Kochana MU w nim!Wszystko mi się podobało! Trochę radości i uśmiechu wniosła Pani kochana MU do mojego szarego życia! Jest żle,kłopotów przybywa z prędkością światła,zamiast ubywać.Jeszcze te straszne sny,które mi się śnią w każdą noc.Istny horror,okropność!!Ale nic to,musi być tylko lepiej,musi i koniec! Jest jeszcze pisanie tekstów piosenek,to też pomaga i oczywiście moja mama i przyjaciółka Magda,zawsze zrozumieją i wysłuchają! Pani strona Kochana MU oczywiście wnosi dużo ciepła i radości,bardzo pomaga mi to wszystko!

Dziękuję za aniołka,nikt tak o mnie nie mówił,to miłe! Serdeczności i buziaczki Ania

 

MUSI BYc LEPIEJ!MU

 

Miłe akcenty komunikacji miejskiej ...


 Witam serdecznie!!!
 Zapewne Pani Magdzie jak i drogim administratorkom strony wiadomo co to
 jest "Warszawski Festiwal Poezji im.Zbigniewa Herberta " i Ameryki nie
 odkryję, choć ja sama ją odkryłam własnie dziś!!!
 Nie wiem czy wiecie, ale właśnie od dziś w Gdańsku we wszystkich
 tramwajach i autobusach zostały naklejone wiersze Zbigniewa Herberta!
 Jakie miłe zaskoczenie ... i muszę przyznać , że sporo ludzi zatrzymywało
 na nich wzrok. Ja sama przesiadałam się kilkakrotnie w poszukiwaniu nowych
 wierszy choć mogłam przejechać trasę jednym autobusem. Bardzo spodobał mi
 się ten pomysł. Możeby tak wybrać 12 polskich poetów i co miesiąc
 rozpowszechniać poezję jednego z nich, mi by taki pomysł bardzo się
 podobał o jak bardzo by umilił podróż zwłaszcza w jesienne nostalgiczne
 popołudnia.
 Pozdrawiam serdecznie i ślę całusy.
 P.s. Życzę wszystkim poetyckich srodków transportu.
 Natalia
 

Natalio!

Mnie sie takze bardzo podoba ten pomysł!A  czego sie kto w tych wierszach
doczyta to inne zagadnienie.Od czegos trzeba zacząć.MU
p.s. Ja bym nawet na murach wieszła wiersze...zamiast zdjęc
polityków.Żylibyśmy w innym kraju...MU
 

 

Są też i mężczyżni, którzy kończą tego 12 list. określoną ilość lat. pozdrawiam
 
Bumc-u!
 
Najserdeczniejsze, chociaż spóźnione życzenia!!!!!MU

róże dla Bumca

 

Pani Magdo Kochana!!!Właśnie dziś zobaczyłem swoje zdjęcie na Pani
 stronie Dziekuje a powyzej taki oto wpis nie bardzo go rozumiem ale jak
 Pani go zrozumie to prosze mi wyjaśnic pozdrawiam Tomek


 Pani Magdo! (...)
 Właśnie mi Świerszczyk doniósł przez telefon, że niejaki fanTomek
 poszukiwał swoich zdjęć z Panią i nic nie dostał. Te zdjęcia są tylko u
 mnie. Wysyłam je, żeby Pani fanTomkowi wysłała. Niech się chłopak cieszy,
 bo mu się ładniutka (seria BNK) fotka fuksnęła. Pozdrawiam zza komina. Ś i
 ś(na drutach tepsy)EC

Panie Tomku!

To już zostalo wyjaśnione...pozdrawiamMU

autorka zdjęć dla pana tomka Ewa C

pada

 
a) Moje podopieczne dziecko przyniosło ze szkoły sprawdzone wypracowanie z adnotacją "Brawo, ale moim zdaniem praca niesamodzielna". Reszta klasy dostała dobre oceny a Moja nic... A pisała sama, przysięgam! nawet najpierw plan powstał i odbyła się burza mózgów na temat wartości poznawczych i wychowawczych w książce "Ten obcy"...
b) Dom pełen...przepełniony niczym roztwór nasycony.
c) Wysłałabym zielony kaloryfer dla ogrzania ale zniknął. Poszukam i jutro to zrobię, a potem udamy, że Pciuch doręczał i wcale a wcale nic nie zginęło.
 
Zanim kaloryfer to najpierw parasol...bo pada!
 
 Tulę - Anula z deszczu pod rynną.
 
Anulo!
 
1.Nauczyciele nie zawsze maja rację.Niestety.
2."Ten Obcy" .Uwielbialam tę ksiązkę a dzisiaj juz nic nie potrafilabym o niej napisać, bo nie pamietam.Chyba przeczytam znowu.
3.Kiedyś Kantor w galerii na Foksal, stworzyl cudowna wystawę z bialymi parasolami...Wieki temu.Powiedz Twojej że jeszcze im pokażemy na co nas stać.I uczcie sie dalej mimo listopada i tego że pada....MU
 
grzejnik

 
Znalezione nie kradzione...
To na te 2 stopnie co za oknem sobie żarty robią!
 
anula z grzejnikiem ciepło otula.
 
Anulo!
 
Z takim grzejnikiem można zwariować ze szczęścia.dziękujęMU

 

Dziękuje za zdjęcia i pozdrowienia


 Droga Pani Magdo!Dziekujemy za zdjęcia i pozdrowienia oraz zdjęcia
 wykonane przez wierną internautkę Szkoda,że Nasze wspólne zdjęcie nie
 wyszło Pani aparatem,ale ja przesyłam wykonane moim niezawodnym;-)Słońce
 świeci , choć rano jeszcze Kraków mgłą było spowite i nawet ptaki jakieś
 ćwierkają za oknem to chyba wróble. Czy w czwartek przyjdzie zima???Tak
 mówią niektóre zapowiedzi pogodowe. Miejmy nadzieje, że nie....Nie tak
 szybko
 Zaś w ostatnią niedzielę13.11 byliśmy na koncercie dla ratowania zdrowia
 Andrzeja"Kuby" Florka jak sie potem okazało w tym samym dniu póżnym
 wieczorem Andrzej "Kuba"Florek zmarł
 Przesyłamy też notatkę z "Dziennika Polskiego" z dnia 15.11 o tym
 koncercie, pozdrawiając bardzo ciepło serdecznie Tomek i Leszek
 Jak zawodowy menedżer
 Śmierć Andrzeja "Kuby" Florka
 Ależ życie pisze scenariusze; w niedzielę koledzy i środowisko muzyków
 zorganizowało w krakowskim klubie Rotunda koncert charytatywny na rzecz
 poważnie chorego Andrzeja "Kuby" Florka, animatora kultury, menedżera.
 Zagrali głównie jazzmani, bo też z nimi przez lata "Kuba" Florek
 pracował; byli m.in. Krzysztof Ścierański, Marek Bałata, Jazz Band Ball
 Orchestra... I gdy właśnie koncert się zakończył, w szpitalu zmarł ten,
 na rzecz którego grali.
 Miał "Kuba" 51 lat, z których większość spędził działając w sferze
 kultury; zaczął jeszcze studiując w Politechnice Krakowskiej. Potem były
 kluby studenckie, Polskie Stowarzyszenia Jazzowe; to "Kuba" Florek
 stworzył bardzo w pewnym momencie ważny nie tylko w Polsce festiwal Solo
 Duo Trio, na który do Klubu Pod Jaszczurami zjeżdżali znaczący muzycy,
 to on przez lata z wielką kulturą prowadził przesłuchania konkursowe
 Studenckiego Festiwalu Piosenki, właśnie jeszcze w Rotundzie.
 Wiele dobrego zrobił dla środowiska muzycznego - tę opinię podzielali
 wszyscy ci, którzy mieli okazję z "Kubą" Florkiem pracować.
 W ostatnich latach trochę się zagubił; to już nie był jego świat, już
 innej muzyki chciano słuchać, innej oczekiwano... Zniknęły kluby
 studenckie, które były naturalnym środowiskiem jego aktywności. A i
 "Kuba" wyniósł się poza Kraków.
 No, a potem pojawiła się choroba...
 /- Bądźcie zdrowi/ - bodaj takimi słowami kończył Zbigniew Książek
 niedzielny wieczór, z którego dochód miał wesprzeć leczenie kolegi i
 przyjaciela.
Chwilę potem okazało się, że Andrzej "Kuba" Florek właśnie zmarł. /-
Doczekał do końca koncertu, czyli zachował się jak zawodowy menedżer/ -
 cierpko mówi teraz zasmucony Książek.
 Pogrzeb "Kuby" Florka odbędzie się w czwartek o godz. 14 w Trzemeśni
 koło Myślenic.

Tak słyszalam o tym od Grzesia Turanua....bardzo to smutne, bardzo....MU

 

chicago


Witam serdecznie.Nie napisze duzo tylko tyle,ze ciezko nam tu w Chicago
zwlaszcza o tej poze roku,ze gesi juz gdzies sie wyniosly i ze wieje
strasznieBywaja jednak chwile dla ktorych warto tu byc.Wysylam gorace
pozdrownienia i zalacznik zona Marta z takim czyms.Aha.Przykro mi ze nie
moge zajrzec do Polonii takie przedsiewziecie a ja tego nie zobacze.Prosze o
wiecej zdjec.Bardzoooo.


Anonimie z Chicago!

1.Żona Marta przyjemna i takie coś przyjemne.Bardzo.
2.Wiatru w Chicago nie da sie zapomnieć przez lata...
3.Także byłoby mi przykro.Zaraz poszukam zdjęcia z szatni w POLONII.I
pozdrawiam MU

to jest duża scena...na razie...

a to pierwsi widzowie.Już!

 

Pani Magdo,

jesienna kolacja piękna. Dziękuję. Takie obrusy nie są mi obce, bo ja jestem Jesienna Dziewczyna J  A w liceum miałam kolegę, który robił sobie kasztanowe dywany ( miło się wśród nich chodziło). Ten kolega mówił na mnie „Pani Księżyc”. A Bufka z Muminków patrząc na księżyc wzdychała „okrągły i samotny jak ja”. Była mi wtedy bardzo bliska.

A dla Pani kawałek mojej jesieni. Znowu czasem robię zdjęcia.

Jutro jedziemy na mini urlop. Trzydniowy, ale za to w pięknym miejscu.

Pozdrawiam.Agnieszka

 

Agnieszko!

Niech te trzy dni trwają i trwają! A ja jade do pracy.Do Szczecina.I pozdrawiam MU
ps. kasztanowy dywan to dobry pomysl na przyszly rok...

 

Tak było dziś przez chwilkę maleńką i było pięknie!

Kochana MU

Kochana MU!
Dziś wieczorem spadł pierwszy śnieg i było pięknie,biało jakoś tak magicznie.Śnieg po chwili stopniał i szrość wróciła.Niestety,ale mam taką nadzieję,że zima będzie srebrzysta i biała.Dla mnie może być mroźna,lubię zimę.
Ja tak ciągle do Pani piszę,bo to mi pomaga i najzwyczajniej w świecie Panią lubię!Pozdrawiam może już zimowo,ale z ciepłem sercem!ANIA

Ania

Aniu-aniołku!
U mnie jeszcze nie padał  śnieg....Więc od ciebie mam pierwszy w tym
roku.Trzymaj sieMU

 

 

Wszystkich zainteresowanych zapraszamy na rozpoczynające się niebawem KURSY dla POCZĄTKUJĄCYCH:

18 listopada - PIĄTKI
18.00-19.30
Chrześcijański Ośrodek Rodziny przy kościele dominikanów
na tyłach Freta 10 (dawne przedszkole)
koszt: 15zł/lekcja


6 grudnia - WTORKI
20.30-22.00
Studio Tańca SalsaLibre
ul.Solec 38
www.salsalibre.pl
* pierwsze spotkanie wyjątkowo o 20.00
koszt: 20zł/lekcja

Dodatkowe informacje pod telefonem: 0501 672 273

Do zobaczenia!

Paulina & Janek

 

Tańczcie,bo dzieki temu jest sie mniej smutnym!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!MU

 

 

16 listopada 2005

 

Witam !!!!
 
Gratulujemy z Kacperkiem  kobietom kończącym 27 lat w takich okolicznościach przyrody jak teraz .Pozdrawiamy ciepło i serdecznie .U nas pięknie jemy rośniemy  poza tym uczymy się macierzyństwa Pozdrawiamy,moje kochane niemowlątko zaczyna wariować więc zmykam do niego.
 
pozdrawiam ciepło Iwona Wojanarowicz z Sosnowca
w załączeniu Kacperek
 
Matko Iwono z Sosnowca!
 
No i wreszcie widzimy Kacperka!PoZdrawiamy MU z zalogą 

 

 

Kochana Pani Magdo,

Nadal mam dużo pracy: organizacja dużej konferencji naukowej to trudne zadanie – naukowcy są okropni, zapominają, nie przysyłają na czas, gubią teksty, gubią się w Italii i nie potwierdzają terminów, a rezerwacje uciekają....... Jednym słowem dużo pracy organizacyjnej, której nie umiem i nie lubię, ale jakoś sobie radzę. Nie mam pojęcia jakim sposobem, ale zanosi się na to, że na czas będą materiały konferencyjne, torby reklamowe, identyfikatory i sprzęt, a nawet wygłaszający referaty oraz liczni słuchający. Mam dobrego Anioła Stróża, bardzo dobrego, przekonuję się o tym na każdym kroku. No, ale niech to się już odbędzie i uda. Jestem zmęczona, bo jakoś nie umiem się nie przejmować.

Ale cieszę się, że mogę pracować i jesień w tym roku taka cudna i łaskawa, trochę szkoda, że samotna, no ale nie można mieć wszystkiego. J

Życzę Pani Dobrych dni.   Joasia

PS. Och MU, muszę się przyznać, że z odchudzaniem porażka na wszystkich frontach : jem słodycze, nie chodzę na basen i nawet chleb chrupki mi obrzydł. Nie mam charakteru kompletnie! A jak u Pani?

Przesyłam Baltazara, proszę zobaczyć, jak rośnie :-)

 

Joasiu!

1.Baltazar rośnie jak na drożdżach.

2.Ja także nie mam charakteru .Kompletnie.W dziedzinie odchudzania.W kwietniu zaczne z tym walczyc.

3.Nie można miec wszystkiego ,ale mozna by miec chociaz kogos ,kto nas pokocha w listopadzie....a nawet zaszaleje i bedzie kochal w grudniu...Sa tacy

4.Ale przynajmniej masz dobrego Anioła Stróża.

5. Idź do POLONII na "UCHO,GARDŁO, NÓŻ".Zobaczysz,że inne mają gorzej.Niektórym to pomaga.A poza tym to jest wstrząsające przedstawienie GENIALNIE ZAGRANE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Myslę że na świecie nie ma takiej aktorki jak Krysia J,  czyli nasze kochane Tornado.

dla Joasi-Tornado dyskutuje po premierze...

szatnia w POLONII

Pani Magdo, właśnie obejrzałam zamieszczone przez Panią zdjęcia z
 jesiennej kolacji i tak mi się ciepło zrobiło na sercu,że hoho. Dwa
 razy zdarzyło mi się podobnie nakrywać stół - korzystając z liści,
 kasztanów, a nawet winorośli z czerownymi listkami i małymi
 gronami. Ale Pani aranżacja bogatsza o lampion z dyni, była również
 opromieniona pięknem zwierzaków. Dziękuję za te zdjęcia. One
 przypominają, co jest w życiu ważne.
 Przypomniał mi się piękny film "Słodki listopad", a konkretnie
 scena listopadowej kolacji na tarasie. Mam nadzieję,że będę kiedyś
 miała okazję w ciepły (a jesienie coraz piękniejsze)wieczór zjeść
 gorącą kolację na tarasie, pośród kolorowych chryzantem (nie mam do
 nich uprzedzeń ;) i opadających liści... ;) Póki,co mam tylko
 skromny balkon, ale za to pełen liści ;) W końcu od czegos trzeba
zacząć. Pozdrawiam serdecznie.Mika

Miko!

1.To nie moja aranzacja,tylko mojego męża.Ja przyjechałam zachwycona na
gotowe!
2.A lampion z dyni dostalam od Natalii z Sopotu,ktora wiozła go dla mnie
przez pół Polskii wręczyła na koncercie w Jędrzejowie...Ach , pani
Natalio...
3. Znam wielbicielki "Słodkiego listopada".Obejrzały z pięc razy.
4.Skromny balkon pełen liści to juz jest bardzo coś.Znam jedną ,co oddałaby
królestwo za balkon.nawet najmniejszy.Mieć dwa koty na czwartym piętrze(bez
windy) i ani jednego balkonu...
5.Ja takze pozdrawiam serdecznie .i proszę sobie uświadomić ,że POŁOWA
LISTOPADA JUŻ MINĘŁA!!! MU
 

dla Miki-bardzo miła pani z kasy Ogrodu Botanicznego,ktora zaraz będzie miala zimową przerwę w pracy.

tam z tylu stoi natalka z Sopotu(druga z lewej), od ktorej dostalam lampion z dyni

 

(...)

Rzymianie mieli calkowita racje z tym podcinaniem zyl w kapieli. Moja krew w srodowisku nie-wodnym potwierdzila moje dobre wyniki morfologii- plytki krwi w zylach mojego lewego nadgarstka uwolnily trombokinaze, ktora z protrombiny zrobila trombine i z nieaktywnego fibrynogenu w moim osoczu wytworzyla sie fibryna, czyli wloknik, hamujaca krwawienie. To ze strony fizjologii. A tak po prostu- no nie udalo sie. Znowu. 
a.
A!
 
No i co ja mam ci napisać.Tylko przytulam  mocno.MU
 
p.s. O Rzymianach zapomnij.

 

Witam Pani Magdo!!
 Ostatnio oglądałem i słuchałem Pani zwierzeń w programie "Żebro Adama" i
 przyznam się szczerze, że musialem koniecznie napisać do Pani tego maila.
 Potrzeba ta wynikła z tego, iż poczułem jakąś więź dziwną z Panią, być
 może łączy ta więź szalonych poetów  a być moze jest to zwykła sympatia..
 :)
 No cóż , zafascynowała mnie Pani droga od niewiary do wiary, być może
 dlatego,że sam jestem w Bogu do szaleństwa zakochany i bardzo lubię
 słuchać o tym jak inni Go odnajdują, poznają, odkrywają itd...
 Lubię ludzi, którzy nie boją się mówić o tym co ważne, nie boją się pytać
 i poddawać wątpliwościom  reguł rządzących światem i szukać , szukać,
 szukać...
 Muszę się jeszcze pochwalić Pani, że jeden z moich wierszy został
 wyróżniony drukiem w Ogólnopolskim Konkursie Literackim "Promień Nadziei"
 w Tomaszowie Mazowieckim, zorganizowanym przez Stowarzyszenie Rodzin
 Dzieci i Osób Niepełnosprawnych.
 Tą nieskromną informacją kończę, załączam wiersz i pozdrawiam
 serdecznie..

 ***
 Kiedy odnajdę Boga
 rzucę Mu się w ramiona
 i wszystko wokół zniknie
 i stanie się nieważne

 Pozostaniemy tylko ja i On.
 ***

 Pa!        Maciek S.

Maćku S!

Bardzo dziękuję za list i za wiersz .Pa!  Magda U.

 

Witam Pani Magdo droga!

Jesiennie się zrobiło, drzewka zgubiły już prawie wszystkie liście...dopiero
co zdołałam to zauważyć. Znowu "podróż" była długa i daleka i to jeszcze z
wiatrem po oczach, ale już jestem w domu i mam się nawet nie najgorzej, choć
jeszcze nie dość chęci we mnie moim zdaniem, jednak czekam z nadzieją, że
wkrótce ulegnie to zmianie, mimo że trudno jest tak żyć i mimo że mamy
listopad.
Ja też bym bardzo chciała pojawić się na PAni recitalu w domu kultury,
jakieś szczegóły, jak się tam dostać by się przydały, jeśli mogłaby Pani je
podać, byłabym bardzo wdzięczna. Wezmę mamuśkę pod rękę i odpoczniemy z Pani
głosem, marzę o tym...może jednak nie jest już ze mną tak źle? W końcu myślę
o przyjemnościach. Przytulam mocno i myślę ciepło, jak zawsze.

Pozdrowienia
Skandynawska
PS. W załączniku coś na uśmiech.

Skandynawska!

1.Mamy juz DRUGĄ POŁOWĘ LISTOPADA.
2.MNie sie wydaje że to jest na Ursynowie.Niech ktoś sie dowie i powie  jak
tam sie dojeżdża ,bo ja raz tam bylam i bardzo bladziłam.
3.Bardzo przyjemny zalącznik..Pozdrów mamę.MU

 

Dziękuję!
Kochana MU
 

Kochana MU!
Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa,które są mi tak bardzo potrzebne i dzięki,którym łatwiej żyć.Pani strona cudna i zawsze Pani odpisuje na moje e-maile.Jak mi jest miło,że mogę pokorespondować z samą Magdą Umer!!To niesamowite!!!! Jeszcze raz pozdrawiam bardzo cieplutko i życzę zdrowia,bo to przecież najważniejsze!
Ps:Ja też uwielbiam słodycze!
Ania
Ania

Aniołku!

Dziękuje bardzo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!MU

 

Pani Magdo! (...)
Właśnie mi Świerszczyk doniósł przez telefon, że niejaki fanTomek poszukiwał swoich zdjęć z Panią i nic nie dostał. Te zdjęcia są tylko u mnie. Wysyłam je, żeby Pani fanTomkowi wysłała. Niech się chłopak cieszy, bo mu się ładniutka (seria BNK) fotka fuksnęła. Pozdrawiam zza komina. Ś i ś(na drutach tepsy)EC
 

 

EC!
 
 Co znaczy "na drutach te psy"???Ale i tak pozdrawiam i dziekuje za zdjęciaMU
 

A to jest zupełnie niezwykłe drzewo. Nawet liści nie gubi. Myśli pewnie, że skoro ogród zamknięty to nikt się nie dowie. Pozdrawiam zza parkanu.E

Ps. Czy ten recital w DK Stokłosy to nie na 100%, bo pisała Pani do Joli :))), że "jeśli się odbędzie"... Musi być, bo Świerszczyk już zaczął się pakować i szykuje się do kolejnego "włóczenia po ojczyźnie"...
 
EC!
 
1.Znam to drzewo!
2.No , jak Świerszczyk już sie pakuje,to nie mam innego wyjścia.Odbędzie się.
3.Ale za dobrze to wy nie macie w waszych upartych  głowach...Przytulam z desperacją.MU

dla EC-drzewo za drzewo...jeszcze październikowe.

 

 


 

Ptasia grypa... w malarstwie polskim...

 

 

to moje dzieło

a to dzieło moich sasiadow.

 

Lucy!

I tak trzeba sie ratować.czekam na rzeźby zimowe.MU

Czołem Dziewczynki !!!
Wasza przygoda w wielkim sklepie przypomniała mi o przygodzie mojego
 wuja - także wielkosklepowa tyle że dotyczyła sklepu budowlanego.
 Wujek został posądzony o wynoszenie po kieszeniach towarów budowlanych ...
 zwinęli go do jakiegoś pomieszczenia i kazali wyjąć wszystko z kieszeni!
 Nie trudno się domyśleć jak wyglądają męskie kieszenie, zwłaszcza jeśli
 ten mężczyzna jest na etapie budowania altanki na swojej działce ... w
 kieszeniach znalazła się metrówka, komplet wierteł i garść śrubek i
 wkrętów - każdy inny zabrany ze sobą na wzór aby dostać takie same ...
 Wujek gęsto się tłumaczył ale nie bardzo to pomogło. Na szczęście metrówka
 była jakąś reklamówką w dodatku niemiecką więc jej posiadanie zostało
 usprawiedliwione, wiertła okazały się być made in Rosja więc były poza
 podejrzeniem - duże sklepy takiś nie posiadają natomiast cała garść śrubek
 i wkrętów wymagała wyjaśnienia a raczej próbowano wmówić wujkowi że je
 ukradł niż starano się to jakos wyjaśnić ... koniec końców wujek zgodził
 się zapłacić za te śruby ( co jak wiadomo zostało odebrane jako przyznanie
 się do winy)i został odnotowany w jakiś sklepowych kartotekach. Śruby
 potraktowano jako towar na wagę i wyceniono je na zawrotną sumę 62
 groszy!!! Tak więc kolejny raz uczciwy człowiek został potraktowany jak
 złodziej ... ale ochroniarz wykazał się skutecznoscią działania i wypisał
 nawet 4 - stronicowy protokół zatrzymania.
 Pozdrawiam gorąco drogie Dziewczynki : MU, Anulę i Dorotkę
 Lękająca się dużych sklepów Natalia F.


 Natalio F z wujkiem na etapie budowania altanki!

Życie pisze scenariusze, jak mawia  moj starszy syn Mateusz...Trzymajmy sie
na litośc boską!Pozdrawiam MU

cudowny pomysl na laweczke (bez śrub)dla wujka Natalki... 

 

 
 
Wstałam dziiś o 7, wyszłam na dwór i myślałam, że ta pogoda to mi się śni, udawałam, że mnie nie ma...
 
 wysyłam ławeczkę
 
A

A!
 
A ja czasami nie udaję, tylko po prostu mnie nie ma , jak jest taka pogoda...Na szczęscie, jak dotąd, wracam po jakims czasie. 
 
Ławeczka chwilowo ratuje.MU

 

Pani Magdo,
Po drugiej stronie klawiatury zasiada i pisze do Pani Paula Kwietniewska, aktorka Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie, absolwentka  Liceum Muzycznego w klasie fletu poprzecznego i fortepianu i Państwowego Policealnego Studium Wokalno - Aktorskiego im. D. Baduszkowej w Gdyni,a obecnie również studentka Wydziału Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej  im. A. Zelwerowicza w Warszawie.
     Być może pamięta Pani nasze spotkanie podczas finału konkursu " Pamiętajmy o Osieckiej " w Teatrze na Woli.
Rozmawiałyśmy wówczas  o Panu Jeremim Przyborze i właśnie w związku z Nim i Jego twórczością kreślę do  Pani te słowa.
     Otóż z rąk Pana Andrzeja Kruczyńskiego, Dyrektora Muzeum Teatralnego otrzymałam zaproszenie na wernisaż wystawy " Luka w pamięci ". Dowiedziałam się przy okazji, iż to właśnie Pani sprawuje pieczę nad muzyczną oprawą tego wydarzenia. Jako że jest dla mnie ogromnym wyróżnienim fakt, iż miałam zaszczyt korespondować z Panem Jeremim, który zresztą obligował mnie do śpiewania piosenki " Ja  Pana w podróż zabiorę ",  zapytuję, czy może Pani przy tej wyjątkowej okazji wziąć pod uwagę możliwość wystąpienia mojej osoby i prezentację piosenki bądż piosenek podczas w.w wystawy. Dodam, iż mogę dołączyć demo z nagraniem kilku piosenek z repertuaru Starszych Panów.                            
                                                                                
 
                                                 Z szacunkiem
                                           
                                             Paula Kwietniewska.
 
Pani Paulo!
 
Pan Andrzej Kruczynski ma zle informacje.Nieprawdziwe.Owszem,byl czas kiedy pani Xymena Zaniewska poprosila mnie o zorganizowanie tzw."części artytycznej" w dniu otwarcia wystawy,ale potem(nie wiem kto i nie wiem dlaczego) zrezygnowano z tego...I nawet mi bylo troche przykro z tego powodu.

dla Pauli- zdjecie z innej epoki...

 

Kochana Pani Magdo!!!

   Czesto zagladam na Pani stone, a prawde powiedziawszy prawie co
 dziennie. I czytam antologie i ciesze sie ze sa tam az trzy listopady :)
 i na kazdy dzien znajduje cos dla siebie. I nie lubie tych  dni ktorych
 tam nie ma. ( na szczescie jest ich bardzo malo).
       Pozdrawiam serdecznie, bo nie bede tu sie rozpisywac o tym jak zle
 jest na swiecie (wiekszosci ludziom) bo nie potrafia docenic tego co maja.
 Ja chce podzielic sie tym ,  ze pomimo niepomyślnych  wiatrow w moim
 zyciu, mam sie z czego cieszyc. Wychowuje sama czteroletniego synka-ktory
 jest zdrowy i daje mi siłe do zycia, na szczescie mam prace- ktora lubie,
 koncze studia- ktore mniej lubie ale jak juz sie zaczelo to trzeba
 skonczyc, mam kochaną mame ktora bardzo mi pomaga i siostre bez ktorej bym
 sobie nie poradzila. I Pani Magdo staram sie ciesze z zycia, mam checi i
 wole czytania dobrych ksiazek, ogladania dobrych filmow i sluchania
 radiowej "Trojki" i oczywiscie odwiedzania Tej cudownej strony. I chce sie
 zyc choc wiatr zawsze wieje w oczy.A druga polówka plącze sie jeszcze
 gdzies po swiecie i szuka mnie,a ja jej:)

 pozdrawiam mocno i goraco, aby do wiosny!!!

                                Iza

Izo!

Przeciez ty masz prawie wszystko:  zdrowy ,czteroletni synek, mama ktora
bardzo pomaga, praca,ktorą lubisz,wola czytania i oglądania...A ten ktory
sie gdzies na razie plącze PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ pojawi sie w twoim
życiu.Przynajmniej tak mi sie wydaje 11 listpada 2005 roku,a to ważna
data.Pozdrawiam serdecznie MU

 

 

Pani Magdo! Widziałam już w księgarni książkę o Jerzym Wasowskim i w związku z tym zaczynam zbierać butelki i makulaturę (na nowy regał do książek, naturalnie, bo inaczej niedługo stosiki pod ścianami urosną) :))). Szkoda, że to otwarcie wystawy z Panią przepadło... No nic, dobrze, że wystawa w ogóle będzie.

 
Ps. ZAKAZ BUNTU na terenie www.magdaumer.art.pl
Racjonalny argument: "Nie odchodź, nie odchodź,
tak trudno czekać, wiesz (...) pada deszcz" :))) Ś
 
Ś!
 
Moj pokoj(a nie jest maly) jest bardzo powaznie zaludniony ksiązkami(to tylko pozorny bezsens ten imiesłow przymiotnikowy bierny,jeżeli dobrze pamietam ze studiów.Ksiązkami sie wlasnie zaludnia,moim zdaniem) i one juz także leżą jedna na drugiej na podlodze.Mąż szaleje.Ale i tak po naszej śmierci to wszystko pójdzie do jakichs bibliotek albo antykwariatów ,więc sie nie zmarnuje.A bez czytania nie ma życia.Książka o panu Jerzym-lektura obowiązkowa!
 
p.s.ten zakaz buntu ustanowiony na mocy jakiego paragrafu?!Ale i tak pozdrawiam MU

 

Pani Magdo,

za medal dziękuję- bardzo potrzebny. Bardzo.(tym razem trzy dni w Warszawie)

A to brakujące słowa dla pani Elżbiety „ które w ogrodzie nagle za muzyką posłyszałeś”, chyba takie.

Agnieszka

 

Agnieszko!

te trzy dni pewnie juz wlasnie minęły.A za brakujące slowa dziekujemy!MU i pani Elżebieta(mam nadzieję).

dla Agnieszki z Pajeczyny-jesienna kolacja...

wczasie ktorej Łyżwa spi na poduszce na najważniejszym miejscu, oczywiście...

 

a Markotny udaje lwa...

pomysl obrusu jesiennego-Andrzej Przeradzki, do ktorego mamy dwudziestodwuletnią slabośc za takie pomysły.
Ale mi sie zebralo na zwierzenia w dniu święta narodowego...no no.no..
 

święta? sik!


 
Tak jest na mieście...
 
 
 
I przypominam, że to jest LISTOPAD! Ratunku!
Nadchodzi głupi czas...albo już nadszedł.Ciekawe kiedy sobie pójdzie.
 
Z Peru nie ma powrotu... ale są światełka w oddali.
 
anula- niczym Plastuś na choince.
 
Ps0. Idzie luty-czas szykować sandały!
 
 
Plastusiu!
 
Zaczyna się wielkie zarabianie pieniędzy...czyli obraz duchowej nędzy.Tylko w lutym nadzieja ..PozdrMu

 

Witam po przerwie!

 Jestem na weekendowej przepustce w domu, za chwilę, czyli w niedzielę
 znów będę w Warszawie...wsiąkłam już w środowisko naszej małej 30
 osobowej społeczności...psychoterapie są intensywne i dużo dają do
 myślenia...terapeuci indywidualni pomagają się poskładać...wielkimi
 krokami idzie ku lepszemu...coraz lepiej poruszm się po Warszawie,
 wsiadając w niedzielę wieczorem do metra w centrum wpadłam na Anulę,
 ale tak mnie zamurowało, że nic nie powiedziałam...widziałam, że się
 spieszyła...stęskniłam się za panią i całym klimatem tej
 strony...dlatego rzucam się na szyję i przytulam mocno.

 ps. na koniec prywatna prośba zobaczyłam, że 4 grudnia będzie pani
 recital w Domu Kultury "Stokłosy" bardzo bym chciała się na nim
 znaleźć - niech mnie pani na niego porwie...to znaczy niech mi pani
 napisze gdzie jak i po ile można dostać bilety i gdzie jest ten DOm
 Kultury jak tam trafić z Sobieskiego z Sadyby. Ja cały czas mam przy
 sobie komórkę...będę bardzo wdzięczna za te informacje. całuje Jola.

Jolu!

1.Dobrze że tam jestes Oby pomoglo. Tak trzeba robić, jak sie samemu nie
daje rady.Po prostu.
2.Trafić w Warszawie na Anulę w metrze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!tez
by mnie zamurowalo...
3.Wezmę cię ,jeżeli ten koncert sie odbędzie .Zadzwonię.Lecz sie poki co i
zbieraj sily . MU
J

dla Joli H!-moj ulubiony kolega z Indii.SPOKÓJ NADE WSZYSTKO.

ARCHIWUM