W tym miejscu publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.


 19 i 20 listopada -Szczecin
 
 4 grudnia- Warszawa- Dom kultury "Stoklosy"-recital

8 listopada 2005

informacje:
 Polecam:
*niezwykłe koncerty niezwykłego pieśniarza z Czech - Jaromira Nohavicy:
7 listopada - Warszawa, Teatr Roma
8 listopada - Wrocław, Filharmonia
9 listopada - Poznań, CK Zamek
10 listopada - Chorzów, Teatr Rozrywki
19 listopada - Opole, Teatr im. J. Kochanowskiego
24 listopada - Warszawa, Ośrodek działań Twórczych, ul. 1 Sierpnia 36A
 
*znakomite przedstawienie "Krzyk" z Teatru Rozrywki w Chorzowie oparte na pieśniach Jacka Kaczmarskiego zaaranżowanych na nowo przez Hadriana Filipa Tabęckiego:
12 i 13 listopada - Warszawa, Teatr Polski
 
*a jeśli pamiętacie, jak przed prawie rokiem pisałam tu o spektaklu z Czeskiego Cieszyna, to także się wybierzcie, bo BĘDZIE W WARSZAWIE - i to jest prawdziwe wydarzenie:
"Cieszyńskie Niebo" - 19 i 20 listopada 2005r. w Teatrze na Woli.
 
Późna jesień zawsze wybucha artystycznie. Można się prawdziwie ogrzać.
 
Ukłony,
TD
 
TD!
 
Oj TD, skąd ty wiesz takie rzeczy...dziękujemy MU z zalogą.
 

Pani Magdo!!

Bardzo, bardzo dziekuje za odpowiedz i za slowa, ze przyleca do nas inne ptaki "na pocieche".
W zwiazku z tym, ze dzis pierwszy dzien listopada, a to chyba najmniej ulubiony przez Pania miesiac, przesylam Pani cieplejsze buty, zeby ten miesiac byl bardziej...znosny.
I pozdrawiam z calego bardzo cieplego dla Pani serca!!!
Izik
 
Iziku!
 
Radości bez liku!(podarowały mi te antydepresyjne ciżemki)Odzdrawiam bardzo serdecznieMU
 
 

 

Pajęczy okruch dla MU

Pani Magdo,

Pan Jot już pewnie wsiadł do pociągu Warszawa -Wrocław ( tym razem pojechał tylko na jeden dzień na szczęście), Zosia popiskuje wśród zabawek, ja układam zdjęcia w albumie i tak mi jakoś dobrze, że piszę.Pewnie jutro znowu się poawanturuję ,że Pan Jot częściej w Warszawie niż w domu. Ale to nie zmienia tego DOBRZE.

Pozdrawiam serdecznie.Agnieszka

 

Agnieszko!

Za zdanie :"TAK MI JAKOŚ DOBRZE ŻE PISZĘ"-otrzymujesz złoty medal!!!A Zosia cudowna!Pan Jot wróci lada chwila...MU

 

witam

W nawiazaniu do poprzedniego listu, to ja za bardzo nie mam wyjscia. Mam przyjaciół, ktorzy wspieraja mnie, zebym mogla wspierac jego:)
serdecznosci
Ala z Tych
 
Alu z Tych!
 
Bez przyjaciół nie ma życia.Trzymaj sie i jegoMU

 

dla Ali Tych zdjęcie z serii:"bez przyjaciół nie ma życia"

 

Na festiwalu w Myśliborzu było cudownie,zawsze jest niesamowita atmosfera
> i ludzie,brak rywalizacji tylko świetna zabawa.Oczywiście twórcze
> warsztaty,pomagają w tworzeniu swoich piosenek,bo to festiwal piosenki
> autorskiej! Jeden z wyróżnionych laureatów miał tak piękną
> piosenkę"Dworcowa miłość",że całą przepłakałam ze wzruszenia,bo
> tekst,muzyka i wykonanie rewelacyjne! Ja nagrody tym razem nie
> zdobyłam,ale pan Kondratowicz bardzo pochwalił moje teksty-to miłe. Nie
> przyjechałam dla  nagród,wiadomo jednak,że też myślałam ,że fajnie było by
> coś tam zdobyć,ale atmosfera"SMAKU" jest tak fantastyczna,że człowiek
> najzwyczajniej w świecie świetnie się bawi!Doskonalenie warsztatu też
> pomaga.
> Powrót do domu nie obył się bez przygód.Jechałam sobie nocnym pociągiem ze
> Stargardu Szczecińskiego do  Olsztyna i przez całą drogę
> spałam.Najśmieszniejsze jest to,że przespałam Olsztyn i konduktorka
> obudziła mnie dwie stacje przed Ełkiem.Tak to jest jak się dawno pociągiem
> nie jechało,ale jest co wspominać i można pośmiać się ze swojej głupoty!
> Jedna z uczestniczek spotkań Monika ze Szczecina napisała  do mojego
> tekstu piękną muzykę i już pisze do kolejnego.Bardzo młoda utalentowana
> kompozytorka!
> A  może w przyszłym roku Pani by też poprowadziła warsztaty,kiedyś
> prowadziła je też Agnieszka Osiecka i Jonasz Kofta.Pani też parę świetnych
> tekstów napisała ,bardzo lubię ten śpiewany przez Stanisława Sojkę !
>
>     Pozdrawiam jesiennie,ale bardzo cieplutko,bo na dworze zimno!
>
> ANIA

Aniu,która przespałaś Olsztyn!
1.Najbardziej mi sie podoba ten brak rywalizacji.I to że cieszy cie pisanie.
2.Ja nie moge poprowadzic takich warsztatów, bo napisałam w życiu cztery
piosenki i nie mam o tym fachu zielonego pojęcia.Same mi sie napisały.
    Ale może Magda Czapinska albo Andrzej Poniedzielski...albo Jan
Wołek...Pozdrawiam serdecznie MU

 

pozdrowienia z Sopotu

 
witam Pani Magdo z zapłakanego dziś Sopotu.
Pogoda ponura, ze znajomymi słuchamy sobie właśnie piosenek Seweryna Krajewskiego i tęsknimy za latem.
 
Andre przebywa w Wiedniu z Basią , która wraca 7 listopada i wtedy dalej będziemy "walczyć " o nasz festiwal kultury żydowskiej Póki co, sukcesem jest, że Polsat zgodził się byc patronem medialnym, a już załamywałam ręce, że nie będzie żadnej stacji telewizyjnej.
 
Proszę trzymać kciuki, żeby Andre dał się wreszcie przekonać , że podczas naszych Międzynarodowych Spotkań z Kulturą Żydowską w przyszłym roku , musi być jakieś przedstawienie, najchętniej komediowe - Żydzi słyną ze swego poczucia humoru.
 
Przeprowadzałam ostatnio wywiad z Grupą Rafała Kmity i oni by się zgodzili na występ, ale nasz sopocki mistrz musi się wypowiedzieć i aż strach, co powie.
 
Przesyłam w załączniku berberysy, które w tym roku w moim ogrodzie robią co mogą, żeby rozweselić jesień.
 
serdecznie pozdrawiam
Ania z Sopotu
(żeby nie pomieszać, bo Ań jest dużo - ta z Forum Żydów Polskich :-)
 
 

Aniu z FŻP!

 
1.Rzeczywiście  Ań sporo.
2.Walczcie , bo jest o co.
3.Z berberysami lżej.Pozdrawiam MU

 

Między Niebem a Ziemią


Droga M.,

Czy miała Pani okazję przeczytać książkę Pana Jana Nowickiego pod
tytułem "Między Niebem a Ziemią"? Jeżeli nie (choć wydaje mi się to
nieprawdopodobne), to gorąco polecam lekturę tejże. Zapiski
"korespondencji" Jana Nowickiego z Piotrem Skrzyneckim w tak
nietypowym przecież wydaniu są prawdziwą gratką dla książkomaniaków.

Przesyłam dużo ciepła,

Herbaciana


Herbaciana!

Chyba czytałam gdzies fragmenty...możliwe to?Ale przeczytam z
chęcią.Pozdrawiam MU
 

Mu kochana !!!!
 
Kacperek ma już miesiąc, to kawał mężczyzny a ja mam dwóch mąż i on moje dwa szczęścia .Kupiłam płytę Doroty Miśkiewicz polecam kołyszemy się razem .Dobrze mi bardzo szczęśliwie po mimo różnych kłopotów .jesień śliczna bardzo spacery promienne i ciepłe .
 
Pozdrawiamy ciepło Iwona Wojnarowicz i Kacperek
 
 
Iwono z Kacperkiem!

 

No to spacerujcie sobie, słuchajcie Doroty Miskiewicz i jak najdłużej żyjcie "poza czasem"...MUp.s (do dziewczyn- dlaczego wtedy ten Kacperek nam sie nie wyświetlił?

 Zginął? Przepadł? Przegapiłam? Nie mam pojęcia. Przepraszam i obiecuję, że jak jeszcze raz Kacperek do nas dotrze to pojawi się  jako pierwszy.Pozdrawiam. Dziewczyna.

MU
ze studiami /przypadkiem jestem na wydziale -bleeeee- to mozliwe ze choc
 raz wiem co pisze/ o tyle lepiej ze moze sie wykaraskam jak napisze prace
 o pogladach Habermasa, jak sie wytlumacze z czasu zaleglego i z tego czemu
 go zaprzepascilam itd itp... na tu i teraz to ja widze dwa problemy: po 1.
 napisac o pogladach Habermasa to ja oczywiscie moge, ale jak na razie to
 tylko fantasy, bo jakie ten Jurgen mial poglądy to niestety nie
 ogarniam... ale moze sie i czegos dowiem, lada dzien, lada chwila i cos
 posklejam i napisze i zobaczymy... po 2. /i to jednak to gorsze i nie do
 przebrniecia/ to ja sie niestety tlmuaczyc nie znosze.... taki mam ukos w
 charakterze nie-do-wyprostowania... eech... nie i juz! aaa i wtedy oddac
 index musze - aaaa niech sobie go biora, mnie tam na nim nie zalezy,
 przywioazana do neigo nie jestem zupelnie... poszedl won!
 a z Szują ostatnio w przeblyskach jakby lepiej niż gorzej, aaaaale tez
 niecałkiem.... chociaz nie wiem.... takie tam bezsensowne targanie sie za
 uszy.... anyway... dlugo tak niepociagniemy - widac juz mete....
 powiedzilam i czym predzej odlecialam!
 to tyle ode mnie, bo zmuszona jestem pędzic dalej
 ahoj
 ?
 pss.... mielismy bilety, gubilismy je i nawet odnajdywalismy... teraz
 zostalty tylko filizanki.... anonim
 pssss...lepsze jutro bylo wczoraj
 psss... zywie nadzieje, ze opary Pani nie zaszkodzily.... pozdro!!

Gloomy z ukosem w charakterze nie do wyprostowania!
1.O poglądach Jurgensa Habermasa  nie wiem  niestety nic.O czasie zaległym
sporo.
2.Nie zaszkodziły.Pozdrawiam w razie czego tylko ciebie.Szui na razie
nie...aż do wyjaśnienia.MU

dla Gloomy

 

MU
 1. przeszlam do nastepnej klasy
 2. szaro buro zimno mokro
 3. jak zapominac no to juz!
 bzdura jakas
Połamana!

Dzisiaj bzdura wczoraj uczucie.Z mlodymi  nie ma inaczej.Ale przynajmniej
przeszłaś.pozdrawiam kolorowo, cieplo i suchoMU

 

A ja z młodości pamiętam! Chociaż już też nie do końca, bo czegoś tam brakuje i za nic w świecie nie mogę sobie przypomnieć.

Pani Elżbieto to dla Pani ( pisane z pamięci ale mam nadzieje, że bedzie dobrze)

 

 

Popatrz jaki las jest piękny

I chociaż wszystko pamiętałeś

W szumie drzew pozostał motyw dźwięczny

który w południe na ustach smukłej, greckiej dziewczyny słyszałeś

 

Popatrz jaki las jest piękny

I chociaż wszystko zapomniałeś

W szumie drzew pozostał motyw dźwięczny

który tak dawno w altanach z bluszczu wśród traw rozwianych słyszałeś

 

Opowiedz jaki las jest piękny

Już wszystko sobie przypomniałeś

W szumie drzew przytłumione dźwięki słów słodkich,

które w ogrodzie .........................................................(?)

 

Popatrz jaki las znów piękny

I to wszystko zapomniałeś

W szumie drzew pozostał motyw wdzięczny

Chociaż od dawna mnie tu nie tu nie ma a ty tez stąd wyjechałeś

 

Z tego nieśmiałą nucę piosenkę

Jak twój menuet zgaszonym dźwiękiem

Lecz nie wiem wcale czy mnie usłyszysz

W podróży swojej w ogłuchłej ciszy

Na ścieżkach białych pośród zieleni

Nic się nie zmieni, nic się nie zmieni

 Pani Magdo! A Pani życzę całego dnia leżenia w łózku... albo i dwóch dni!! :))

Rybak OK!! Podoba mi sie :))

Ania (Tarnów)

 Aniu z Tarnowa!

1.Zaimponowałaś mi.Ten tekst miał podtytuł "List Teresy Brunschwik do Ludwika van Beethowena" Tyle pamietam z mlodości.I wiem że muzyke skomponował Adam Sławinski,a tekst napisał chyba  Michał,ale nie pamietam jaki

2.Leżałam dzisiaj pół dnia.A to juz prawie szczęście.Pozdrawiam MU

 

Witam Pani Magdo!Refleksyjnie dzis w tym szczególnym dniu 1listopada
 kiedy wspominamy tych którzy odeszli od Nas i odwiedzamy ich groby...
 Ale ja mam jeszcze inne pytanieTak się szczęśliwie złożyło, że byłem na
 Studenckim Festiwalu Piosenki i koncercie Elżbiety Adamiak, po którym
 udałem sie do Pani garderoby gdzie zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie
 zarówno moim (narazie jeszcze nie wywołałem)jak i Pani cyfrowym aparatem
 zdjęcie Czy może mi Pani go przesłać??Będę wdzięczny Nie wiem czy Pani
 mnie poznała, ale to byłem ja ten Tomek od Leszka z Krakowa i który w
 1994 roku, kiedy po spektaklu"Kobieta zawiedziona"w Warszawie z Krysią
 Jandą,dzięki Pani miałem okazje dostać autograf Pani oraz Agnieszki
 Osieckiej oraz Krystyny Jandy. Na dowód przesyłam ten historyczny już
program;-)bardzo się cieszę , że mielismy okazje po raz kolejny sie
spotkać
 Zyczę Pani dużo radości, słońca i nie tylko Jest Pani wspaniała
 Przesyłam też pozdrowienia od Leszka;-)))Tomek
 


Tomku a nawet Leszku!

1.Czy to na pewno bylo zdjęcie robione moim aparatem?!Nic takiego w nim nie
znalazłam.A może bylo bardzo nieostre i zostalo skasowane?
2.Niesamowity ten "historyczny juz program".Dziękuje bardzo, bardzo!
3. W ramach rekompensaty jakies zdjęcie z krakowskiego konceru zrobione
przez naszą wierną internautkę.Pozdrawiam MU

 

MU nasza kochana!A kiedy to mu przyjedzie do Olsztyna???!!!My wciąż
 czekamy i czekamy ...Widziałyśmy panią ostatnio w Praniu,a to się wydaje
 tak dawno.Co wieczór pocieszamy się kasetą nagraną z tego koncertu w
 akademiku i od razu jakoś lepiej i lżej nam czekać.Więc mam nadzieję,że spotkamy się w Olsztynie!!!kamus

Kamusiu!
1. mu byla w Olsztynie w czerwcu.Dwa razy.Ale pozdrawiam serdecznieMU

 

Szanowna Pani.

 

Bardzo dziękuję za przekazanie mojego telefonu komórkowego Pani Paulinie. Mam nadzieję, że uda mi się zorganizować jej występ na Galii Siemensa w marcu 2006.

 

Może to głupie co teraz napisze, ale bardzo doceniam to, że stara się Pani przedłużyć mit Agnieszki Osieckiej w Polsce...

 
.....................
Z poważaniem,
Maciej Kiela
 
panie Macieju!
 
Oby coś dobrego wyszlo z tego dla Pauliny.Bo bardzo zdolna.Pozdrawiam serdecznieMU
 

spiewa Paulina Kujawska

 

:)ale mimo wszystko dziekuje za rade:)
 nie wiem co jeszcze moge napisac... moze wybiore sie kiedys na jakis Pani
 wystep jesli bedzie gdzies w poblizu, 10 bodajze w Warszawie Pani
 wystepuje, ale 10 jade do domu:)chcialabym kiedys posluchac Pani,
 powiedzmy ze jest na to jeszcze duzo czasu:)
 pozdrawiam serdecznie
 i caluje
 i nawet usciskam jesli nie dosc czulosci:)))

 Marta

Marto !

1.Wystawa poświęcona Starszym panom w Muzeum Teatralnym zostala przełozona z
10-go na 14 listopada,a ja wtedy nie mam czasu...
2.Powiedzmy że jest na to jeszcze duzo czasu.Ładnie to brzmi.
3.Ja także ściskam bardzo serdecznie i pozdrów Bialobrzegi!MU

 

Droga Pani Magdo !
     Chciałabym podzielić się z Panią moimi wrażeniami po przeczytaniu
 książki. Nie jest to książka nowa, ale ja dopiero teraz wzięłam się za
 nią, choć to dziwne , bo pozostałe książki Tej autorki czytam na bieżąco.
 I choć wszystkie odbiły się w moim sercu , to ta czekała na mnie właśnie
 teraz. Czytałam, delektowałam się i tak bardzo chciałam, aby było
 szczęśliwe zakończenie. Dawno tak nie identyfikowałam się z żadną
 powieściową bohaterką.Nie , nie, w rzeczywistości jestem szczęśliwą żoną
 kochanego mężczyżny, ale to co przydarzyło się Julii, to było takie
 piękne!  Jeżeli jakś pięćdziesięciolatka nie przeczytała jeszcze tej
 książki, to  nich to zrobi natychmiast. Piszę oczywiście o "Rosyjskim
 kochanku" Marii  Nurowskiej.
                Bardzo serdecznie Panią pozdrawiam
                                          Zosia z Wrześni

Szczęsliwa żono kochanego mężczyzny!

Dostaniesz za ten list biurko, przy ktorym piszeMaria Nurowska(jeżeli je
znajdę).I pozdrawiam MU

 

Biurka nie znalazlam,ale mam ulubioną (chociaz nieostrą) Madonnę Marii Nurowskiej-zawsze to cos.

o, nawet biurko znalazlam...

 

smocza jama

 
Czy Druga Strona to pokrakowsko mogłaby opowiedzieć co u Wawelskiego??
 
A- czyli Kolumna Zygmunta w zachwianiu.
 
Ps. "Pamiętnik Czarnego Noska"- z mojej strony POLECAMY.
 
 
Kolumno Zygmunta w zachwianiu!
 
1.Chyba po raz pierwszy W ogóle nie widziałam Krakowa...Tylko próby , występy i życie towarzyskie.Wstyd i koniec.
2.jak polecacie to przeczytamy.MU

 

"Sklep pod specjalną ochhroną"
Tak, tak. Dokładnie chodzi o to co zawarte jest w tytule. Wczoraj w samo popołudnie zostałam razem ze znaną Doorotą O (pełnego nazwiska nie podaję bo nie wolno chyba) zatrzymana przez ochronę dużego sklepu, za podejrzenie kradzieży czekoladki. Tzn. że niby wyjęłyśmy czekoladkę z z pudełka, zjadłyśmy ją a potem zapłaciłyśmy za inne pełne opakowanie...(dodam, że absolutnie tak nie było- jesteśmy czyste i nie mamy żadnych cukierków na sumieniu). dobrowolnej rewizji się nie poddałyśmy, przyjechała policja (bardzo niemiła) i tu się zaczęło... Chciałam od razu zadzwonić po kogoś dorosłego ale co się okazujee?? Podejrzany nie mia prawa korzystać z telefonu do czasu złożenia zeznań. Wyglądało to groźniee, trwało długo i groziło komisariatem... Honor, honorem ale na komisariat, oraz sprawę w sądzie nie miałyśmy ochoty i wybrałyśmy możliwość zapłaty za drugą paczkę czekoladek...Po jakimś czasie dowiedziałyśmy się, że to jest jednoznacznnee z przyznaniem się do winy.
W tamim razie ogłaszam : NIE JESTEśMY WINNE I NIE ZJADŁYśMY NIESWOJEJ CZEKOLADKI!!!!
 
Poza tym to raczej Peru...
A Ddruga Strona??
 
A!
 
1.Po drugiej stronie bardzo Peru.
2.Wierzę że nie jesteście winne, bo was juz troche znam.I w ogóle to jakos nieswojo z nie swoją czekoladką.
3."Chcialam od razu zadzwonic do kogoś dorosłego"..Czy wy przypadkiem nie macie po dwadzieścia kilka lat?!...
4.Zapraszam na gorącą czekoladę.Za kilka dni.Z okazji urodzin jednej i drugiej .Co ja mam z wami...MU

 

święto i już po

 
I po święcie...
A 2 dni przed było tak :
 
Czyli jakby bez świeczek.
 
 
Strasznie to wszystko co do okoła ciągnie za uszy i nalega aby się zmuszać. Nie wiem jeszcze jaki w tym cel. I boję się nawet zastanawiać.
Na chwilę wyszłam z błocka i pojechałam do Płocka.I tam było dobrze, bo mogłam tak po prostu sobie być. I jeszcze dobrze było na spacerze...nawet na halloween pozwolili zostać.
Czyli jednak jest się czego trzymać.
 
Anula niczym dynia świecąca.
 
Ps0. Do tego lutego to naprawdę już niedaleko.słowo!
 
Anulo!
 
Odległości czasowe  czasem trwają inaczej dla jednych a inaczej dla drugich.Ale skoro przysięgasz...Mu

 

Droga Pani Magdo,
 jutro, tj. w poniedziałek, 7 listopada, przypada 68 rocznica śmierci
 Boleslawa Leśmiana. Był to jeden z najwspanialszych poetów polskich i
 europejskich, dlatego pragnę wspomnieć o tym wszystkim czytelnikom strony.
 Tymczasem pozdrawiam Panią bardzo serdecznie i dołączam upominek literacki
 swojego autorstwa, jak zwykle z nadzieją, że się spodoba.
 Piotr Cieński


 

Panie Piotrze!

To prawda!dzisiaj wlasnie jest ta rocznica.dziekuję -MU

 

 

 

"Zdarte przemocą z drzew liście

budzą żal tak gwałtowny

że chciałoby się gnać razem z nimi

z tym wszystkim co odchodzi a próbowało żyć

w nadziei nieśmiertelności"

 

 

(J.Hartwig Napiętnowanie jesieni, fragment)

 

No ico ja mam na to odpisać...pomilczę sobie MU

 

pozdrowienia z Torunia

 
"Piszę do Pani - trzebaż więcej,
piszę do Pani z tremom wielkom
bo jestem Pani ulubieńcem
a Pani mojom wielbicielkom."
                           Wojciech Młynarski
 
Witam
Jakiś czas temu trafiłem na Pani stronę , która bardzo mi się podoba , ale dopiero teraz postanowiłem pokonać swoją wrodzoną nieśmiałość ;) i podzielić się swoim wierszykiem. Od czasu , do czasu jakoś tak przypadkiem coś mi się zrymuje.
Jeśli będzie to możliwe , proszę ode mnie złożyć wyrazy najwyższego uznania oraz przekazać pozdrowienia panu Wojciechowi Młynarskiemu.
Serdecznie pozdrawiam z coraz piękniejszego Torunia.
Jarek Jankowski
 

 

smutny wierszyk

 

Proszę wybaczyć , że wiersz pełen smutku

i gorzkie słowo po słowie.

Właśnie zgłębiłem co było w ”Dudku”

i kim byli Starsi Panowie.

 

Taka mnie oto myśl teraz męczy ,

powiem ją z dozą przykrości :

szkoda że Im już dzisiaj nie dźwięczy

... trąbeczka popularności.

 

Jak tu spokojnie dziś robić swoje ,

gdy wokół fury , skóry , chałtury...

A coraz mniejsze mózgowe zwoje

i szwankujące szare komóry.

 

Brak życiowego teraz suflera ,

a przydałby się , bo do cholery -

tu z oburzenia aż dech zapiera ,

wszędzie tok szoły i big bradery.

 

Po co dziś sztukę propagować ?

Przecież i sitkom śmieszy.

Po co ludzi denerwować ,

niech się naród cieszy.

 

Ciągle też mną targają nerwy ,

że raczej nikt się teraz nie stara ,

miast mówić po polsku - bez przerwy

słychać ”w porzo” i ”nara”.

 

Taka to oto myśl mi kiełkuje :

W co dziś się bawić ? W cokolwiek możemy.

Niby jest wszystko , a czegoś brakuje.

Bawić się z klasą już nie umiemy...

 

Kto teraz sobie z nas przypomina ?

Wszak dzisiaj to tematy dziwne :

jak prostowała się leszczyna ..

i burzę włosów dziewczyny żniwnej...

 

Z nadzieją wtrącę trzy grosze swoje

pamięcią garnąc piosenki owe ,

że nie dla wszystkich to nocne przeboje

- choć dla niektórych – całodobowe.

 

A jednak może to ja się mylę ,

może nie wszystko stracone .

Jeszcze nadejdą jaśniejsze chwile

i znów zagramy w zielone.

 

Lecz czemu teraz Ty mi to robisz ?

Choć darzę Cię atencją...

Dlaczego powoli odchodzisz ?

Zanikasz ...  Inteligencjo.

 

Co robić , gdy Jej brak przeszkadza ?

Walić bezsilnie głową w murek ?

Czy jak Poeta nam doradza -

                                                     iść do kuchenki zrobić żurek...                                   JJ  02.2005

 

 

Jarku Jankowski z coraz piekniejszeego Torunia!

 

1. Widzę że znasz twórczość Wojtka na pamięć.To wspaniale!

2.Spróbuje Go od ciebie pozdrowić.

3.Swietnie że przełamałeś wrodzona nieśmiałość.Pozdrawiam serdecznie MU

 

 

-----
A kiedy się Pani na stronie odezwie? Bunt jesienny czy co? Pozdrawiam. Ewa
 

T a k   b l i s k o   o d   s e r c a   d o   p a p i e r u

Agnieszka Osiecka (1936-1997)

„Nie jest przyjemnie - albo raczej: nie jest szczęśliwie - żyć bar­dzo długo. Była taka pisarka polsko-żydowsko-niemiecko-amerykańska - Masza Kaleko. Miała osobliwą obsesję: bała się, że bę­dzie żyć bardzo, bardzo długo i że przeżyje wszystkich swoich bliskich. I tak się stało!" - opowiadała Agnieszka Osiecka. Uniknęła losu Maszy, ale czy sześćdziesiąt lat to rzeczywiście po­ra, by rzec: dość? „Niestety, należę do pokolenia, które zaczęło wymierać młodo - pisała. - I ci wszyscy ludzie, którzy dzisiaj są legendami czy legendkami - ludzie tacy jak Marek Hłasko, Zby­szek Cybulski, Bobek Kobiela - oni wszyscy byli kiedyś kolegami czy przyjaciółmi moimi z krwi i kości, i czasem czuję się bez nich bardzo samotna".

No dobrze, ale „nieśmiertelni" tej generacji odchodzili zdecydo­wanie przedwcześnie, często w tragicznych okolicznościach. Tylko, że oni „pięknymi dwudziestoletnimi" pozostać mieli na zawsze, choć wystarczy rzucić okiem na ostatnie zdjęcia Cybulskiego czy Hłaski, by się przerazić.

Osiecka najgłośniejszą swą książkę zatytułowała przekornie „Szpetni czterdziestoletni". A przecież nie zdążyła nawet się ze­starzeć, siwizna dodawała tylko uroku, dlaczego jednak jej wieczna młodość była tak piekielnie smutna? Szperanie w archiwach rodzinnych autorki „Białej bluzki" na wiele się nie zda, choć ona sama w ostatnich latach czyniła to z wyraźną wolą znalezienia odpowiedzi na kilka podstawowych nurtujących ją pytań. Do końca nie dowiedziała się jednak, dla­czego odchodzili od niej ci, których kochała najbardziej, na któ­rych najbardziej jej zależało. Dlaczego nie potrafiła zatrzymać ich przy sobie? Czy rekompensatą mieli być ci wszyscy akolici, wiecznie ją otaczający? Nie mieli żadnego wpływu na to, że prze­nosić musiała swój ból na papier.

Bluzka Zofii Hertz

Stosunkowo najwięcej dałoby się powiedzieć o ojcu Agnieszki, Wiktorze Osieckim, kierowniku muzycznym Teatru Buffo, wielo­letnim współpracowniku Syreny, kompozytorze, przedwojennym pianiście we Lwowie. Niewykluczone jednak, że z całej rodziny największy wpływ wywarła na nią Barbara Sikorska, jej ciotka. Krystyna Sienkiewicz o „korzeniach" Osieckiej powiedziała zna­mienne słowa: „Agnieszka wyrosła ze swojej rodziny, a jeśli się wystaje o głowę ponad rodzinę, to już się oczy ani rozumy nie spotkają. Ona jest jakby przez kogo innego urodzona, nie przez tę rodzinę, tylko przez znajomych. Stworzyła w poezji dom tak piękny i doskonały, że nie umie tego zrobić w życiu". Skonfrontujemy te zdania ze wspomnieniem autorki „Rozmów w tańcu", która o swoich związkach z paryską „Kulturą" tak mówi­ła: „Ważna była dla mnie przyjaźń z Zygmuntem Hertzem i Zofią Hertzową. Ja miałam zimnych rodziców i państwo Hertzowie byli dla mnie jak mama i tata, chociaż to może dziwne, bo nie byli dużo starsi ode mnie. Pamiętam, że ojciec chciał mnie wszystkiego na­uczyć, języków, a to tego, a to tamtego, mama była bardzo prak­tyczna, ale nie było ciepła u nas w domu. A państwo Hertzowie brali mnie do kogoś na przyjęcia. Zosia dała mi swoją zieloną bluz­kę, a potem krytykowała, że źle ją wyprasowałam. Właściwie byli dla mnie rodziną. Później zaczęliśmy pisać do siebie listy, z panem Jerzym i państwem Hertzami. Oni pisali listy rodzinne, pan Jerzy bardziej polityczne. Ktoś tam na te listy wpadł i byłam przesłuchi­wana, po czym przez pięć lat nie miałam paszportu". Do rodziców miała też Agnieszka i inne pretensje: „Moi rodzice byli bardzo kochani, ale wpadli na taki pomysł, jak wiele osób wtedy, że dziecko nie powinno za dużo wiedzieć, bo będzie się narażało. Nie mówili mi więc takich na przykład rzeczy, że Zwią­zek Radziecki zaatakował Polskę. W Maisons-Laffitte pierwszy raz zetknęłam się z ludźmi, którzy powiedzieli mi, że wojna była również po tamtej stronie. Kiedy państwo Hertzowie opowiadali mi o czasie spędzonym na zesłaniu, o tym, jak piłowali drzewo, nie wiedziałam, o czym mówią. Byłam chyba najgłupszą dziew­czyną na świecie".

 

Maszynopis Marka Hłaski

Załóżmy, że dalekie to od prawdy nie było, ale jak tę totalną, po­dobno, niewiedzę pogodzić z działalnością STS-owską? Po latach Osiecka przedstawiała swoich teatralnych przyjaciół z Witoldem Dąbrowskim na czele jako tych, którzy chcieli przyprawić socja­lizmowi ludzką twarz. Tak, jednak temu skazanemu na niepo­wodzenie pragnieniu towarzyszyło także domaganie się, by ko­muniści mieli więcej czerwonych ciałek we krwi. To nie żart: Studencki Teatr Satyry, podobnie jak rozwiązane przez Gomułkę „Po prostu", nie był przeciw komunizmowi; przeciwnie, ci młodzi odczuwali tego komunizmu niedosyt. Do Paryża, gdzie wyedukowała się politycznie, trafiła Osiecka w 1957 roku. „Wyjechałam z kolegami z STS-u na winobranie, żeby zarobić parę groszy. Marek Hłasko poprosił mnie, żebym wzięła »Cmentarze« dla »Kultury«. Gdzieś po miesiącu pracy pojechałam do Maisons-Laffitte autostopem i przywiozłam ten maszynopis. W ogóle nie wiedziałam, kim jest pan Jerzy, kim są Hertzowie, po prostu Marek poprosił o przewiezienie książki i ja to zrobiłam".

Agnieszka Osiecka publikowała w „Kulturze" tylko raz: „Strasz­nie dawno wydrukowałam tam ogromny artykuł o Festiwalu Młodzieży w ZSRR, bardzo krytyczny i komiczny. W moim przy­padku pseudonim nie miał sensu, bo mam tak intensywne poczu­cie formy, że nawet najgłupszy ubek wie, że tekst jest mój". W STS-ie, z którego twórcami i wykonawcami była Agnieszka związana bardzo mocno, nie pisała rymowanych agitek. Teatr był jej potrzebny wyłącznie do pisania piosenek, co zapowiadał już debiutancki (w wieku 19 lat) „List z wakacji", którego inter­pretacji podjęła się w STS-ie Danuta Kowalewska. W później­szych tekstach, a były wśród nich tak wielkie przeboje, jak „Mówiłam żartem" czy hymn pokoleniowy „Okularnicy", jeśli dostrzegało się politykę, to w mikroskopijnym wydaniu, takim na miarę przeciętnego młodego obywatela Polski ery towarzysza Gomułki.

Niemcy Magdaleny Zawadzkiej

Agnieszka Osiecka bardzo wcześnie stała się w pełni profesjona­listką. Napisać mogła tekst na dowolny temat i dla każdego, co nie znaczy, że tak robiła. Wiele gwiazd estrady marzyło o tym, by napisała coś dla nich i... na marzeniach musiało poprzestać. Ale wizerunek Agnieszki Osieckiej jako autorki tekstów piosenek wcale nie jest jednowymiarowy, a do rzeczy będzie tu przypo­mnieć, że napisała tych piosenek ponad dwa tysiące (!). Z jednej strony mamy w jej dorobku niezapomnianą „Polską madonnę", z drugiej ponad dziesięć lat starszy, nieco bełkotliwy „Urodzaj­ny rok" („i zdrówko daj maszynom"), cynicznie wykorzystywany przez radiowców w charakterze symbolu gierkowskich sukce­sów. Naturalnie Agnieszka Osiecka była osobą bez złudzeń co do trwałości owych sukcesów, ale takich tekstów, jak „Nie ma mięska oraz serka / i zabrakło wujka Gierka" w radiu się nie słysza­ło. Od tego był kabaret, w tym wypadku Pod Egidą.

A skoro o kabarecie mowa, to przecież był i Bim-Bom, i Piwnica pod Baranami, i Dudek. Bodaj w trzecim programie Dudka Magdalena Zawadzka wyśpiewała wierszowany komentarz do wyników wyborów w RFN, w których jakiś niewielki procent wy­borców opowiedział się za NPD, partią o charakterze neofaszy­stowskim. Utwór zatytułowany był „Pachnie ziemia", a tekst miał następujący:

„Dziś wygraliśmy wybory" - mówi papa; w prawo patrz. „Dziś wygraliśmy wybory" - mówi papa; mama w płacz. Pachną kwiaty, wieczór świeci, szkoda czasu dziś na łzy. Na podwórku wrzeszczą dzieci: „Stary niedźwiedź mocno śpi". Wesoły wieczór, wesoły wieczór, jakby w dzień zaręczyn. A dookoła, a dookoła sami dobrzy Niemcy.

Magda Zawadzka deklarowała przy okazji, że „lubi mieszkać w Bonn", a rzecz cała wymierzona była, naturalnie, w Hupków i Czajów. Przypominam tę na pewno nie najważniejszą w dorob­ku Agnieszki Osieckiej piosenkę z dwóch powodów. Po pierwsze: dowodzi ona, że napisać mogła, istotnie, wszystko, a po drugie: warto wiedzieć, że Bob Fosse, kręcąc swój „Kabaret" z genialną sceną śpiewającego o motylkach efeba w mundurze Hitlerjugend, wcale nie był pierwszy. Trzeba było widzieć w 1966 roku Magdę Zawadzką!

Ptaki Łucji Prus

Zaryzykowałbym twierdzenie, że bardzo wczesny debiut Osieckiej, który wywołał zbiorowy atak środowiskowej zawiści, stał się jej nieszczęściem. Niemal z dnia na dzień rzucona została na szerokie wody, nie tylko artystyczne, a ona, podkreślmy, chciała tylko pisać piosenki. Tymczasem kazano jej wręczać kwiaty wra­cającym z emigracji wielkim rodakom, angażować się w polity­kę, o której pojęcie miała względne, wypowiadać się na absolut­nie każdy temat: od mody po ekologię.

Ta ostatnia była jej jeszcze najbliższa, a to z powodu Krzyży na Mazurach, gdzie przez wiele lat spędzała lato. Nagromadzenie przyrodniczych, szczególnie ptasich motywów w jej twórczości jest wyjątkowe. To „chudym ptakom" brakowało głosu, a na rę­ku „lśniła srogo obrączka, jaką noszą ptaki". Kiedy spytałem Łucję Prus o „marcową" wymowę jednego z naj­piękniejszych utworów Agnieszki Osieckiej, „W żółtych płomie­niach liści", znana piosenkarka zrobiła wielce zdziwioną minę. Zapamiętała, że kolegom muzykom z zespołu Skaldowie tekst odnotowujący „wśród ptaków wielkie poruszenie" kojarzył się raczej z erotyką niż z polityką. Stało się jednak, jak stać się mia­ło i ta piękna ballada ze względu na obecność wersu o „palących wstydem skroniach" uznana została za intelektualną refleksję po Marcu '68.

Na dobre tematyka żydowska pojawiła się w twórczości Agniesz­ki Osieckiej znacznie później. Napisała świetne teksty do ada­ptacji „Sztukmistrza z Lublina" z muzyką Zygmunta Konieczne­go, jak „Oczy tej małej", trochę nazbyt dosłowne „Miasteczko Bełz po wojnie" („Twe oczy są czarne, a szkoda, że nie są niebie­skie - wolałabym") czy „Ucisz serca". Songi te śpiewała Magda Umer, a należałoby przypomnieć i o wykonywanym przez Annę Szałapak „Psalmie" („Grajmy Panu..."), awansowanym do rangi jednego z hymnów Piwnicy pod Baranami.

Orzeczenie Krzysztofa Komedy

Namaszczona na poetkę narodową (w samoobronie ironizowała, nazywając się poetessą), wielekroć zastanawiała się nad opusz­czeniem Polski. Miewała po temu okazje, ale - wspominała - za­wsze znajdywał się ktoś taki jak Krzysztof Komeda, który orzekł: Tobie nie wolno emigrować, bo jesteś częścią polskiego kraj­obrazu.

Nikt nie lubi być zobowiązywany do czegoś ponad własną, osobi­stą miarę. Wydaje się, że dyskomfort Agnieszki Osieckiej był z te­go powodu szczególnie dotkliwy. Chociaż sprawa ewentualnego wyjazdu z kraju miała jeszcze drugie dno. Tak opowiadała autor­ka „Apetytu na czereśnie" o Zygmuncie Hertzu: „Zygmunt był trochę plotkarzem, lubił opiekować się przybyszami, wypytywał o życie rodzinne, dziewczynom kupował zawsze rajstopy i banany. Pierwszego w życiu banana zjadłam dzięki niemu. Był taki podział ról, że pan Jerzy rozmawiał o wielkich, ważnych sprawach świata: Chinach, przyszłości ZSRR, Jugosławii, a Zygmunt pytał: »Czy masz gdzie przenocować, co jeść, w co się ubrać?«, był ciepły, za­bawny, wesoły. Czasem pan Jerzy mu tego zazdrościł. Ale pamię­tam, że kiedyś, dużo później, siedziałam u nich w kuchni i wszedł pan Jerzy z panią Zofią, mówiąc: »Wiesz, tak się zastanawiamy, czy ty masz wrócić do Polski«, a ja istotnie wiele razy się nad tym zastanawiałam. I wtedy Hertz powiedział, że słyszał dowcip o tym, że »Agnieszka nie wraca do Polski, tylko do ZAiKS-u«". Zazdroszczono Agnieszce Osieckiej ZAiKS-owego konta, na któ­rego stan wpływały wykonania jej piosenek przez Marylę Rodowicz i Skaldów, Czerwone Gitary i Irenę Santor, Teresę Tutinas i Danutę Rinn, Łucję Prus i Alibabki, Urszulę Sipińską i Majkę Jeżowską, Andrzeja Dąbrowskiego i Jaremę Stępowskiego. Dwa tysiące piosenek tworzy jeden z najobszerniejszych rozdziałów w historii polskiej piosenki.

 

Bolero Edyty Geppert

Świat autorki „Niech no tylko zakwitną jabłonie" rozciągał się między Paryżem, Moskwą, Nowym Jorkiem i Warszawą. A właś­ciwie Saską Kępą, wiosną, pachnącą - jak w „Małgośce" - „sza­lonym, zielonym bzem".

„Warszawa jest dla mnie jak taka stara, brzydka żona - pisała Agnieszka Osiecka. - Nie kocham jej, nie lubię, nie podoba mi się i nigdy nie podobała, ale przecież zawsze do niej wracam. Wracam, choć mam po świecie rozsiane różne kochanki, z który­mi właściwie mogłabym się ożenić. Ale się nie żenię". Bo czy potrzebny był jej związek z na przykład Puerto Rico, gdzie też trafiła w swych peregrynacjach. Ale miała swoje miejsca na mapie: Kazimierz, Tykocin, Hel, wspomniane już Krzyże, także Miami. Z tym że sama okolica, sama przyroda to było dla niej o wiele za mało. Ważne dla Agnieszki Osieckiej miejsca tworzyli przede wszystkim ludzie, w późniejszych latach wspo­mnienia o nich. „Sopockie bolero", śpiewane przez Edytę Geppert, opiewało na przykład stolik w sopockim Grand Hotelu:

Adieu, zatoko snów. Goodbye, Riviero marzeń. Za rok zobaczę znów mój stolik w cocktail barze. Na szklanki pustym dnie obejrzę stary film, O ludziach, co we mgle, o czasie, który był.

Była Agnieszka Osiecka poetką drogi, podróży, wędrowania. W wę­drówce tej, prowadzonej - jak w balladzie Skaldów - „zajęczym tro­pem", zahaczała o Konin, Mielno i Żnin, że o Pcimiu tylko wspomnę. Po swojej pierwszej podróży do Ameryki też pisała nie o Nowym Jorku, w którym za mało było dla niej przeszłości, lecz o Cheetaway i Syracuse. Postrzegano ją jako poetkę prowincji, tych wszystkich Mińsków, Zakroczymów i Piszów. Naprawdę była poetką wielkiej metropolii, znacznie lepiej czuła się w salonie niż w barze i na pew­no wolała pić szampana w SPATiF-ie niż wódkę z musztardówki na dworcu. Czy jednak można było pozostać damą w PRL-u? I właści­wie, co to znaczyło i co wciąż znaczy - „damą być"? Niemal przez całe życie szukała dla siebie innego miejsca niż Warszawa:

Kto powróży, kto powróży,

Kto powie, gdzie mój będzie dom.

Ja z podróży, jaz podróży,

Walizki moje, pełne snów, dziś puste są.

Dopiero w ostatnich latach ostatecznie pogodziła się z Polską, Warszawą, Saską Kępą. Dawała nawet wyraz zdziwieniu, że tak rzucało ją zawsze po świecie. Tych zdziwień było więcej, często, opowiadając o sobie, zdawała się pytać: To naprawdę ja?

Zachwyt Maryli Rodowicz

Była Agnieszka Osiecka autorką widowisk scenicznych, słucho­wisk, książek - nie tylko wspomnieniowych. Ale o roli, jaką odegrała w świadomości zbiorowej Polaków, zadecydować miały piosenki. Nie sposób wymienić tu choćby małej ich części, ale warto może przypomnieć, bo chyba nie wszyscy pamiętają, że pierwszy wielki przebój Tadeusza Woźniaka, „Hej, Hanno", był jej autorstwa, że wywołujący z racji niecodziennych rymów mie­szane uczucia „Rafael" Urszuli Sipińskiej także, podobnie jak przynależny całkiem innej epoce „Mój pierwszy bal", śpiewany przez Kalinę Jędrusik i Irenę Santor.

Piosenki Agnieszki Osieckiej zatoczyły wielkie koło: od senty­mentalnego „Mojego pierwszego balu" do wstrząsającego „Niech żyje bal".

Pojechałam do Seweryna Krajewskiego - przypomina okoliczno­ści powstania tego ostatniego utworu Maryla Rodowicz. - Kiedy usłyszałam pięknego walca, wiedziałam: to jest to. Ciężka, pełna ciemnego dramatyzmu muzyka. Byłam zachwycona, ale miałam kłopot: Agnieszka Osiecka napisała już do tego tekst dla Połomskiego, zaczynający się od słów: „Jurek-ogórek, kiełbasa i sznu­rek". Bez sensu. Taka muzyka! Wreszcie stanęło na tym, że Se­weryn napisze dla Jurka P. coś innego, a Agnieszka wymyśli dla mnie nowy tekst. Tak też się stało. Powstała piękna piosenka „Niech żyje bal".

No tak, znów mamy tak charakterystyczną dla Osieckiej dycho­tomię. Z jednej strony ten „Jurek-ogórek" (To nie dowcip, Agnieszka Osiecka innym razem napisała do muzyki Andrzeja Zielińskiego: „Agata, Agata, na głowie - sałata"), a z drugiej „Sucha Kostucha - Miss Wykidajło", która „wyłączy nam prąd w środku dnia".

Ale żeby przy całym dramatyzmie „Niech żyje bal" znalazło się miejsce na odrobinę ciepłego uśmiechu Agnieszki Osieckiej, przypomnę następujący jej komentarz: „Tak naprawdę to nigdy nie byłam na balu. Kiedy byłam nastolatką, żadnych praw­dziwych balów w Warszawie nie było. Chodziło się na tak zwane wieczornice, na przykład z okazji urodzin Bieruta. Potem, kiedy w latach sześćdziesiątych balowano troszeczkę i Tyrmand uczył ludność warszawską słowa »blues«, to ja się wstydziłam, że nie umiem tańczyć twista, i siedziałam w domu. A potem wcześnie posiwiałam - nie w sercu, tylko na głowie - więc jakoś głupio by było tańcować. Wszystkie zatem moje piosenki o balach są bajką, snem i kłamstwem. I »Mój pierwszy bal«, i nawet - sztandarowy niejako - »Niech żyje bal«. Może kiedyś, kiedyś, kiedyś Maryla zabierze mnie na sylwestra i wtoczę się w mój jedyny, trzeci, bal. Na razie warto westchnąć na taki temat: Może piękniej się pisze o balach, na których się nie było, niż o tych, na których się było?".

Świat Hanki Ordonówny

Jeden z największych przebojów polskiej muzyki filmowej wy­szedł również spod pióra Agnieszki Osieckiej. Myślę tu o balladzie „Nim wstanie dzień" z filmu „Prawo i pięść", śpiewanej przez Ed­munda Fettinga. Ale czy pamiętamy o tym, że to ona napisała pio­senki do „Małżeństwa z rozsądku"? Nie był to na pewno najlepszy film, jaki nakręcił Stanisław Bareja, czy jednak można wyobrazić sobie recital Bohdana Łazuki bez „Miłość złe humory ma"? Ciekawe, że piosenkę tę zdarzało się co młodszym radiowcom umieszczać wśród melodii przedwojennych, tak mocno jest ona osadzona w stylistyce międzywojnia. W atmosferę kabaretu i ka­wiarni literackiej II Rzeczypospolitej wpisywała się Agnieszka Osiecka, zapewne nie tylko za sprawą rodziców, bezbłędnie. Udanie naśladowała Własta, a w „Świecie Ordonki" wyznawała, że tamten świat był:

pełen drobnych i wielkich wstydów,

ta Warszawka z dawnych lat,

te fałszywe etole z mitów...

Ale było kilka pań

cudownie sentymentalnych,

ale było kilka pań

prawdziwie niebanalnych!

Już w latach siedemdziesiątych zorientowała się, że Polska mię­dzywojenna to nie żadne „Tango retro", jak chciał Wojciech Młynarski, że prawdziwe retro to lata pięćdziesiąte i stalinizm, a Dwudziestolecie było, zda się, wczoraj. Z takiego myślenia po­wstali między innymi „Szpetni czterdziestoletni".

 

Strofki Seweryna Krajewskiego

Talent i umiejętności Osieckiej, wyczucie obcego nawet stylu, zamiłowanie do pastiszu nie potrafiły uchronić jej przed niepo­wodzeniami. Mój pierwszy tekst dla Czerwonych Gitar był okropny, nazywał się „Port piratów" - opowiadała. - Nie było w nim nic z oryginal­nej Agnieszki Osieckiej, a daleko mu było do prostoty klasycz­nych tekstów, pisanych dla zespołu przez dawnych autorów. Po­jęłam, że zachowuję się jak krawcowa, która z uporem próbuje szyć ubrania na miarę, i dałam sobie z tym spokój. Spróbowałam pisać nie pod Czerwone Gitary, ale pod siebie, no i dalej poszło wspaniale. Cieszę się, że razem stworzyliśmy superprzebój „Nie spoczniemy".

Jeszcze jeden wielki przebój Czerwonych Gitar, walc „Niebo z moich stron", był jej autorstwa. A potem solowe piosenki Se­weryna Krajewskiego, wszystkie „Strofki na gitarę", najpięk­niejsze piosenki o miłości, włącznie z „Uciekaj moje serce" i „We dwoje".

Agnieszka Osiecka słuchała rocka, deklarowała na przykład swo­ją sympatię do Kazika, czuła jednak, że to już nie dla niej, że -w przeciwieństwie do Coca-Coli - to nie to. (Pierwszy slogan re­klamowy, z jakim Coca-Cola podbijała polski rynek, wymyśliła właśnie ona).

Miała Agnieszka Osiecka swoich ulubionych wykonawców na czele z Marylą Rodowicz, miała też faworytów wśród kompozyto­rów, poza już wymienionymi Katarzynę Gaertner, Jacka Mikułę, a wcześniej Adama Sławińskiego. Ten ostatni napisał z nią nie­mało „Listów śpiewających" i takie piosenki, jak „Dookoła noc się stała" czy „Na całych jeziorach ty". Agnieszka Osiecka mó­wiła niekiedy, że nigdy później nie udało się jej napisać lepszych piosenek. Chciałoby się rzec: bez obaw! To „późna" Osiecka pod­powiedziała Maryli Rodowicz, jak „Wariatka tańczy":

Taką to by na stos, na co jej durny los, dajcie chłopcy ten kagańczyk. Warkocz jej płonie już, dookoła złoty kurz, a wariatka jeszcze tańczy.

Ballada uczonego Balbusa

W tych późniejszych utworach nieodłącznym rekwizytem staje się alkohol. Pije się u Osieckiej „wino za kolegów, którym szczęś­cia w życiu brak", ale najczęściej wypija „wódki łyczek z do­mieszką cichych łez". Cóż, w „Balladzie o uczonym Balbusie

i przejeżdżającym tramwaju" zawarła Agnieszka Osiecka znaną prawdę: „Alkohol szkodzi zdrowiu, ale pomaga życiu. Resztę do­powiedziała w „Whisky":

Znam takich ludzi - mówisz -

co nie zaczną dnia bez szklanki whisky.

A ja znam takich, co nie rozpoczną dnia bez bata

lub oberwania cięgów.

Znam takich, którym jajko na miękko i płyta Mozarta,

takich, którym złamany kij,

i takich, którym gwiazdka pieszczoty we włosach

pozwoli dopiero wstać i iść.

Oboje zaś znamy takich,

co wcale a wcale nie zaczną dnia...

Zostaną w mrokach nocy

i będą tak długo je wlec,

rozwłóczać i dzielić na małe pasma,

aż któreś pęknie cichutko

jak naciągnięta struna -

i to wystarczy.

Śmiech Andrzeja Jareckiego

Miała Agnieszka Osiecka mężów o sławnych nazwiskach (Wojciech Frykowski, Daniel Passent) i jeszcze sławniejszych przyjaciół. Męż­czyźni w jej życiu to odrębny temat, który niewątpliwie zaintere­suje wielu biografów autorki „Widzisz, mała". Sama o swoich męż­czyznach pisała oszczędnie, może poza Markiem Hłaską i coraz mocniej obecnym w jej wspomnieniach Andrzeju Jareckim. „Kiedyś, dawno temu, późną nocą siedziałam z Andrzejem Ja­reckim na kładce jeziornej, a z głębi lasu dolatywał turkot fur­manki i monotonny dialog dwóch chłopów: »Oj, gdyby nie ta krowa, oj, gdyby nie ta krowa...« - pisała w książce „Na począt­ku był negatyw. - Śmialiśmy się wtedy z tego do rozpuku. Dziś już nie umiem się śmiać z takich rzeczy. Nie umiem też napisać wiersza ani piosenki o Mazurach. Przeszkadza mi czułość. ...To samo powiedziałam kiedyś w łóżku komuś, kogo przecież bardzo kochałam: »Przeszkadza mi czułość«".

O tak ważnych dla niej, jeszcze od STS-owskich czasów, Mazu­rach coraz częściej milczała. „Serce mi się kraje - tłumaczyła. -Tylu przyjaciół nie żyje, tylu wyjechało, tylu do cna zmieszczaniało, a ja sama połamałam się.

Wspominając innych, przywoływanych już tutaj, paryskich przy­jaciół, powiedziała: „Bardzo mi źle, że Zygmunt odszedł tak wcześnie, a wydawało się, że będzie żył najdłużej z nas wszyst­kich. Przykro mi, że Zosia bardzo ciężko choruje i wszystko ją boli. Jej znów przykro, że ja nie jestem w najlepszej formie".

Niewiedza pana Jourdain

„Człowiek boi się zwrotu »do końca« - pisała Osiecka. - Co do mnie, lękam się nawet napisać »Do ostatniego gościa«. Ludzie różnie sobie radzą z jednoznacznością żywota. Jeśli chcemy, żeby życie jakoś spuchło, zwielokrotniło się, utraciło zgrzebność, na­brało barokowej pulchności - wyczyniamy ze sobą rozmaite gry i zabawy, wchodzimy w role...".

Za tymi grami i zabawami skrywała się jej mrówcza, gigantycz­na, jak się okazuje, praca.

Literackich purystów drażnić może nadmierna tkliwość jej utworów, cały ten świat przedstawiony, zbudowany z okruchów, muszelek, szkiełek, zajączków z waty i gałązek bzu, ale to ten kruchy świat zaakceptowały już nie tysiące, lecz miliony słucha­czy piosenek Agnieszki Osieckiej. Podobnie jak molierowski pan Jourdain nie wiedział, że mówi prozą, tak wiele osób nie zdawało sobie może sprawy, że poznając, często mimowolnie, teksty tych piosenek, obcują z poezją najczystszą. Ogromny dług zaciągnęliśmy u Agnieszki Osieckiej. Podzięko­wać możemy tak tylko, zgodnie z jej życzeniem:

A mnie bezczelnie kochaj,

choć smutne śpiewki przędę,

bo przecież będę, no przecież będę.

„Rzeczpospolita", 15 marca 1997

 

AGNIESZKA OSIECKA (1936-1997) - poetka, autorka tekstów piosenek, utworów scenicznych, felietonistka. Pisała dla teatru, estrady, radia i telewizji. W jej dorobku są tomy poetyckie („Sztuczny miód", „Wada serca"), widowiska („Niech no tylko zakwitną jabłonie", „Listy śpiewające"), powieść („Zabiłam ptaka w locie"), opowiadania („Biała bluzka"), wspomnienia („Szpetni czterdziestoletni"), zbiory felietonów („Zabawy poufne", „Galeria potworów"). Jest autorką ponad 2 tysięcy piosenek, z których ogromna część stała się wielkimi przebojami („Małgośka", „Niech żyje bal", „Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma", „Zielono mi").

 Krzzysztof Masłoń

 

Ewo!

 
Do buntu niewiele brakuje.ale na razie ostatkiem sił cos tu wam gryzmolę listopadowo..Pozdrawiam MU

 

 

*Nagroda im. Stanisławy Zawiszanki po raz pierwszy
> Laureat: Krzysztof Siwczyk, wybitny poeta młodego pokolenia (znany również
> z roli Wojaczka w filmie Lecha Majewskiego)
> *
>
> *W tym roku, w drugą rocznicę śmierci aktorki i poetki zostanie przyznana
> po raz pierwszy statuetka Dżonki - Nagroda im. Stanisławy Zawiszanki za
> Poezję odważną. Pierwszym, honorowym laureatem nagrody został Krzysztof
> Siwczyk. Inicjatorem Nagrody jest PARNAS.PL*
>
> *MIEJSCE:*
>
> *Uroczystość odbędzie się w sobotę 29 października br., o godz. 13:00, w
> sali seminaryjnej nr 3 na terenie Targów Książki w Krakowie, przy ul.
> Centralnej 41a. *
>
> BARDZO SERDECZNIE WSZYSTKICH ZAPRASZAMY
>
>
> Informacja prasowa:
>
>
> *Nazwa:*
>
> */Dżonka /*
>
> Nagroda Literacka im. Stanisławy Zawiszanki
>
> *Cel: *
>
> Wyłonienie najbardziej utalentowanych poetów młodego pokolenia, promocja
> ich twórczości oraz upamiętnienie postaci poetki i aktorki Stanisławy
> Zawiszanki (1914-2003).
>
> *Kapituła:*
>
> Kapitułę Nagrody /Dżonki/ złożoną z wybitnych twórców i znawców polskiej
> kultury oraz przyjaciół Stanisławy Zawiszanki stanowią:
>
> Izabella Cywińska
>
> Marta Fox
>
> Hanna Maria Giza
>
> Tadeusz Górny
>
> Marta Kucharska
>
> Krystian Lupa
>
> Józef Żuk Opalski
>
> *Termin przyznawania*:
>
> Corocznie podczas październikowych Targów Książki w Krakowie
>
> *Organizatorzy:*
>
> Salon Promocji Telentów PARNAS.pl (inicjator)
>
> Fundacja NADwyraz.pl
>
> *Patronat:*
>
> Tragi Książki w Krakowie
>
> *Autor statuetki:*
>
> Andrzej Krawczak (www.krawczak.art.pl)
>
> *Patroni Medialni:*
>
> TVP3, 2 Program PR, Radio Kraków i (najprawdopodobniej - gazeta) Dziennik
> Polski
>
> *Uroczystość uświetni:*
>
> Recytacja wierszy laureata oraz Patronki Nagrody, a także koncert
> współczesnej muzyki kameralnej
>
> *Szerzej o Nagrodzie Dżonki*
>
> Stanisława Zawiszanka sama przyznawała stypendia utalentowanym poetom.
> Wierzymy, że Nagroda jej imienia stanie się kontynuacją tej inicjatywy.
>
> Była nieustającą debiutantką. Swoją karierę artystyczną zaczynała jako
> aktorka. Przez lata związana z teatrami krakowskimi. Była znakomitą
> interpretatorką piosenek Hanki Ordonówny, ale i dramatopisarką.
>
> Z pracy w teatrze zrezygnowała uznając, że nie chce już trzepać kanap
> Dulskiej. Wielokrotnie powtarzała, że teatr ogłupia. Ale przecież bez
> teatru jej poezja wyglądałaby zupełnie inaczej. Jej wiersze są pełne
> dramaturgii.
>
> Wyjechała w podróż do Wietnamu. Porażona wielobarwnymi dżonkami
> (łódkami-domami), nie mogąc ich sfotografować (odbierano turystom
> aparaty), zaczęła malować. Dżonki malowała jeszcze wiele lat później, z
> pamięci.
>
> Bardzo dużo podróżowała zbierając w ten sposób materiał poetycki. W wieku
> 75 lat zadebiutowała jako poetka. Na łamach miesięcznika Więź opublikowała
> wiersz pt. /Powrót mego syna ze studia w Harlemie/. Żadna ze sztuk nie
> była dla niej ważniejsza od poezji.
>
> Najbliższym poetą dla Stanisławy Zawiszanki był Rimbaud, o którym mówiła
> jak o synu. Zadawała często pytanie: „Jaki byłby Świat, jaka byłaby
> Poezja, gdyby nie przestał pisać?” Bo dla niej Świat i Poezja były Jednym.
>
> Wiersze Stanisławy Zawiszanki nie są oderwane od świata realnego, od
> przemocy, od zła, od wojen, terroryzmu, polityki. Zakorzenione w
> tradycjach etnicznych prowadzą dyskurs na temat współczesności. To poezja
> wielkiej próby i ogromnej wartości. Poezja odważna i zbuntowana. Poezja
> młodzieńcza, pełna niezgody na świat w jego obecnej formie. Właśnie taką
> Poezję będzie honorować Nagroda.
>
> Wydała pięć tomików: /New York Collage/; /Los nie frajer/; /Wenecjo, cóżeś
> ty za Pani/; /Mój fin de siecle/, /Aktorzy wiersze piszą/. Szósty, o
> wymownym tytule /Łabędzi krzyk/, napisany już po utracie wzroku, miał się
> ukazać w listopadzie 2003 roku. Nie doczekała go.
>
> Nagroda, poza wymiarem materialnym, ma również formę artystyczną. Jest to
> specjalnie zaprojektowana przez krakowskiego artystę,* *Andrzeja
> Krawczaka, statuetka dżonki.
>
> Twórczość poetów oceniać będzie specjalnie powołana Kapituła, w której
> skład wchodzą artyści — przyjaciele Stanisławy Zawiszanki. Po raz pierwszy
> nagroda zostanie przyznana w październiku 2005, w drugą rocznicę śmierci
> Poetki.
>
>
> Więcej o Stanisławie Zawiszance i nagrodzie jej imienia:
>
> http://www.parnas.pl/index.php?co=nagroda
> <http://parnas.pl/index.php?co=nagroda>

Anonimowy nadawco!

Juz po 31 października,ale dobrze wiedzieć...pani Stanisława była chyba
także mamą mojego dobrego znajomego z młodości-niezwykłego aktora Bolka
Greczyńskiego z teatru "Stu"...A pan Krzysztof Siwczyk wspaniale zagrał w
"Wojaczku".a wlaściwie nie zagrał ,tylko BYŁ.Pozdrawiam MU

 

31 października


 
Tym razem cała ekipa wykonała zadanie!

 
B R A W O ! ! ! MU

 

 

MU... donosze, ze ostatnio wynioslam sie z leszczynskiej i teraz zupelnie
 nie mam netu.... stad i stamtad to milczenie... aleee teraz wpadlam w siec
 wiec w locie i w skrtocie newsy:

 -studia przykladowo zawalilam
 -zycie zawala sie na mnie
 -a On to jest po prostu Szuja

 pozdrawiamserdecznie
 denko


>
Denku bez netu!
1.O NIm zapominamy NATYCHMIAST!
2.Życie zwala sie NIE TYLKO na ciebie.
3.Ale i na twoich rodziców, jesli dowiedzieli sie o tych zawalonych
studiach...
4. Wierzę  w lepsze jutro .twoje oczywiście .MU

dla Denka bez netu

 

no i umarla nam Shirley Horn....

Anonimie z telefonu komrkowego!

I to jak cicho....A mieliśmy juz bilety na koncert....MU

 


takie cudne kwiaty rosną w moim ogrodzie

To masz dobrze!Pozdrawiam MU

A u mnie się nic nie otwiera...z żalem stwierdzam i pozdrawiam. A

 

witam
Pozdrawiam z Krakowa, gdzie chwilowo pomieszuje. Oswajam od nowa mieszkanie, w ktorym zyla i niedawno umarla mama mojego partnera:(   Łatwo nie jest. Musi byc dobrze. Czy warto oswajac smierc, skoro za każdym razem jest remake odczuć i stanów. Mniejszy, wiekszy, ale zawsze jest.
duzo dobrego
Alicja z Tychów
 
Alicjo z Tychów!
 
A czy masz inne wyjście...Także duzo dobrego MU

 

Kochana MU

(...)
    Dziś miałam koncert wraz z grupą przyjaciół ze studia wokalnego
 ,koncert zatytułowany był"Grajmy Panu",a poświęcony piosenkom Agnieszki
 Osieckiej.Wszyscy zaśpiewali wspaniale,a bisom nie było końca!
 Dla Pani  koniczynka na szczęście i jako,że mamy jesień taki mój wiersz.
 Pozdrawiam bardzo serdecznie! Ania

Aniu!

Dziękuje bardzo!!MU

 

Kochana MU!

 W czwartek jadę do Myśliborza na festiwal Młodych Autorów i Kompozytorów
 Piosenki Smak i oczywiście bardzo się cieszę,bo to cudowna impreza jest
 jak nic!!!!!!!!  Śpiewam dwie piosenki (teksty oczywiście własne, a muzyka
 Pana Damiana z Olsztyna) szkoda,że muszę jechać z podkładami,bo pan Damian
 nie może pojechać! Utwory mam liryczno,humorystyczno-filozoficzne.Trzy dni
 wspaniałej zabawy i ten klimat!!!! A jak ktoś chce podaję linka na stronkę
 spotkań http://www.mok.bono.net.pl
 Ja tak tu trochę bez ładu i składu klikam,ale wybacz Kochana MU godzina
 bardzo wczesnoranna,a może późnonocna 01:07.

 DRAŃ
 a ja jemu tak ufałam
 i obiadki gotowałam
 prałam oraz prasowałam
 wciąż czyściłam i sprzątałam
 byłam miła jak cholera
 dziś samotność mi doskwiera

 ach co za drań ach co za drań
 zbałamucił wiele pań

 byłam słodka byłam wiotka
 i kokotka i maskotka
 taka trzcinka wręcz szczebiotka
 miluteńka tak jak kotka
 i jak szóstka w totolotka
 zwykła płotka i idiotka

 ach co za drań.......

 on mnie ciągle okłamywał
 z inną po jeziorze pływał
 ja wierzyłam tej kanalii
 bo przynosił mi konwalie
 a raz wyszedł po gazety
 i nie wrócił już niestety

 ach co za drań....

 A to jeden z tekścików....

 Ps Proszę trzymać za mnie kciuki!!
 SERDECZNOŚCI!!!!!!!!!! Ania


Chyba ta sama(?) Aniu!

Trzymam kciuki!MU

 

Pani MU!!

  Jesień.Bardzo smutna pora roku.Człowieka ogarnia wszechobecna
 melancholia.Pomaga mi przetrwać jedynie "Koncert jesienny..":)
 Ja się plączę ,gubię ,szukam i odnajduję w tym świecie.Wciąż uczę się żyć
 .Czasem pojawiają się chwile piękne ,które chce się pamiętać i ,które są
 antidotum na całe zło tego świata(niestety więcej tych kryzysów).
  Podobno była Pani w Krakowie.Nie wybaczę sobie tego ,że nie mogłam wtedy
 tam być."Bo to wszystko nie tak ,nie tak ,nie to!".A może ma Pani jakieś
 zdjęcie ?.:):)..
  A KJ otworzyła teatr i to jest wielkie szczęście!.
          Raz jest TAK  ,raz tak .Życzę żeby u Pani zawsze było TAk-czyli
 zawsze zielono.
                          AzM
 ps.:piszę do Pani już kilka lat.Piszę od początku powstania tej strony.To
 wszystko jest tak bardzo o mnie.Tak się zmieniałam.Miałam 14 lat ,w maju
 będę już dorosła.Pani MU-te wszystkie odpowiedzi mam zapisane w sekretnym
 zeszycie i tak miło je czytać!!....

 ---------------------------------------------------

Aniu z Myślenic!
1.Masz sporo towarzyszy w tej plątaninie, gubieniu i szukaniu.I
odnajdywaniu, na szczęscie.
2.Byłam w Krakowie. I mam jakies zdjęcie.
3. Jutro idę do Krysi na przedstawienie.Ale sie cieszę!
4. To juz tyle trwa ta strona?!Że ty z małej dziewczynki zdążyłaś zamienić
sie w pełnoletnią pannę...?!Boże!Pozdrawiam i ciebie i mamęMU


w Krakowie-dla Ani z Myslenic

 

Piękne trzy dni. Dzięki Pani, jesieni i galicyjskim nastrojom. 2Ś
 
2Ś!
 
 

Ale tam pieknie!PozdrMU

Machamy do Pani, bo zmądrzałyśmy :)))

 

Dzień Dobry,
 właśnie chcę opowiedzieć, jaki las jest piękny i ...chyba już prawie
 wszystko zapomniałam...i bardzo byłabym wdzięczna za pomoc w odnalezieniu
 tych słów.
 I przesyłam ciepłe nadmorskie podmuchy-otuchy
 - od lat zasłuchana w Panią
 elzbieta
> Elżbieto!

Ja na pewno w tym nie pomogę.Nie pamietam ze starości...ale pozdrawiam MU
 


 
Pani Magdo, bardzo- bardzo proszę o kilka refleksji z podróży do Grecji. Jakie ten kraj zrobił na Pani wrażenie?
Początkująca
 
Początkująca!
 
ja byłam "tylko i aż" na Krecie Juz po raz drugi.Pięknie było co tu duzo mowić...pozdrawiam MU

dla początkującej

 

Mu kochana malutki już jest wysiedzieliśmy w szpitalu długo mały był chory .Wycierpiał też ale wreszcie jest w domu Pozdrwiam składam życzenia najserdeczniejsze, i cieplutkie ale przez ostatni czas byliśmy wyłączeni ze wszystkiego zapomniałam zupełnie o rzeczywistości zewnetrznej a skupiłam się na moim maleństwie. Mały urodził się 6 października o 11.15 .i jakoś trudno mi uwierzyć że to słonko to moje . Ale jednak moje Całuje serdecznie pozdrawiam w załączeniu wysyłam zdjęcia moje a głównie Kacperka  
 
 
Iwona Wojnarowicz z Sosnowca

Mamo Kacperka!

 bardzo przyjemny mężczyzna...pozdrawiamy bardzo serdecznie!MU

 

Droga MU!
Ptaki odlatuja juz do cieplych krajow...
Smutno.
Jednak...co to bedzie, jak one do nas wroca?!!!
Jaki to bedzie piekny czas!
I ta mysla pocieszam-Pania, innych, siebie-w te coraz krotsze i chlodniejsze dni.
I mysle o Pani baaardzo cieplo.
I pozdrawiam serdecznie.
Izik
 
Iziku!
 
ale inne przylecą .Na zimę i na pociechę...MU

 

Droga Pani Magdo!

 Jeśli nie zaglądała Pani jeszcze na naszą stronę czas nadrobić te
 "karygodne" zaległości. :-))
 Gorąca zachęcam do przeczytania naszych tesktów na temat Marka Grechuty,
 biografii i recenzji 3 płyt (w tym Pieśni na których
 tak pięknie Pani zaśpiewała)

 Jeśli zdażyła Pani odwiedzić naszą stronę to informuję, że pojawiła się
 recenzja Szalonej Lokomotywy

 www.3ucho.art.pl/nowosci
 www.3ucho.art.pl/Grechuta

 Z uszanowaniem

 Jarek Pawlak

Panie Jarku!

Zajrzałam. Zaraz zrobimy od nas link i pozdrawiamy MU z drużyną

 

Skrót ostatnich kilku dni :
a) zgubiona kurtka z telefonenm i kluczami w kieszeni... znaleziona u pana strażnika na stacji metra....
b) zgubiony portfel z pieniędzmi, dokumentami i kartami wszelakimi... znaleziony przez Pana i zwrócony w całości...
Czy powinnam wybrać się do świętego Antoniego w podziękowaniu?
c) kłótnie z dzieckiem bo kłamie
d)D rozgadany, rozbawiony, rozbiegany tak, że ciotka średnio nadąża i pada na pysk.
e) Poza tym magnez + witamina C 1000
f) A jak  Tygodnie po GRECKU????
 
z ukłonami
a.
a!
 
1.Powinnaś być stalą klientką  swiętego Antoniego.
2.Życie ciotki latwe nie bylo nigdy.
3.Tygodnie po grecku bardzo zapracowane.Za bardzo.Jak na takiego lenia.Ale milo bylo.trzymaj sie z tym magnezem i C...MU

dla a ...

 
od Asi i Tajaksa

 
" Jeśli myślisz ze Cię nie kochamy - jesteś w błędzie..."
 
Magusi świeżo odrodzonej - jak najwięcej podróży do cieplych krajów - życzą Asia z Tajaksem
 
 

Asiu z Tajaksem!

 
dziekuję bardzo, bardzo i całuje MU

 

witajcie


 pozdrawiam ze szpitala!
 mam się coraz lepiej.
 całuję Was mocno.
 Do.

Do!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Wszelki duch pana Boga chwali!Ale to jest wiadomość!!!Przytulam mocno MU

Cieszymy się strasznie!!!!!!!!!!!!!!!!! I bardzo pozdrawiamy. A.
 

Bardzo serdecznie pozdrawiam i przesyłam fotki - wspomnienie z pobytu w Teatrze L.. Kruczkowskiego w Zielonej Górze. Byliście wspaniali i odwiedzajcie nas czasem.
P.S. Jak  wypadło przesłuchanie płytki ? 
Krystyna
 
pani Krystyno!
 
nam także bylo bardzo miło!A dziewczyny śpiewaja bardzo sympatycznie!Pozdrawiam pania i te spiewająceMU

 

Druga porcja zdjęć, łącznie z Wojciechem Pszoniakiem, który też był w ZG w czasie Winobrania, ze sztuką "Belfer". Również przednie, chociaż inne.
Krystyna  

 

Droga Pani Magdo.
 Od dłuższego czesu chciałam do pani napisać, ale nie miałam odwagi.
 Jednak po kolejnym przeczytaniu słów A. Osieckiej "Nie odkładajmy niczego
 na później..." wreszcie się zdecycowałam. Dziekuję za to, że... Pani
 jest. Za to, że w chwilach, gdy wszystko zaczyna się gmatwać słyszę Pani
 głos "Jeszcze w zielone gramy..." i od razu czuję się lepiej. A teraz,
 gdy przychodzą kolokwia tą piosenką witam dzień, a często też i kończę.
 Dziękuję za uśmiech i tych kilka miłych słów, które zamieniła Pani ze mną
 po koncercie.

 P.S.
 Gratuluję otrzymania medalu Gloria Artis. Było mi bardzo miło, gdy go
 Pani odbierała.
 Życzę dalszych sukcesów i czekam na kolejny koncert w Krakowie.
 Pozdrawiam cieplutko
 Kasia K.

Kasiu K!
dziękuje bardzo i pozdrawiam jeszcze cieplej MU

 

Droga Pani Magdo,

Posylam pozdrowienia zloto-jesienne, oraz cudowna historie, z nadzieja, ze ucieszy Pania tak jak mnie ucieszyla.

Soul Bird

Soul Bird

(Michal Snunit)

Deep down,
inside our bodies,
lives the soul.
No one has ever seen it,
but we all know it's there.
Not only do we know it's there,
we know what's in it, too.

Inside the soul,
right in the very middle of it,
there is a bird standing on one foot.
This is the soul bird.
It feels everything we feel.

When someone hurts our feelings,
the soul bird runs round and round in pain

When someone loves us,
it hops and skips
up and down
backwards and forwards

When someone calls our name,
it listens carefully
to hear what kind of call it is.

When someone is angry with us,
it curls itself into a ball
and is silent and sad.

And when someone hugs us,
the soul bird, deep down inside,
grows and grows
until it almost fills us.
That's how good it feels when someone hugs us.

Deep down, inside, lives the soul.
No one has ever seen it,
but we all know it's there.
Never, never has a person been born..
who didn't have a soul.
It sparks the moment we are born
and never leaves us-
not even once-
for as long as we live.
It's like the air that people breathe
from the moment they are born
until the time they die.

-Do you want to know what the soul bird is made of?
Well, it's really quite simple:
it's made of drawers.
These drawers can't be opened just like that-
because each is locked with its own special key!
Only the soul bird can open its drawers.
How?

Ah, that's quite simple too:
with its other foot.

-The soul bird stands one one foot,
and with its other foot..
(tucked under its wing when it's resting)
it turns the key to the drawer it wants to open,
pulls the handle, and lets everything inside- out!

-Because there is a drawer for everything we feel,
the soul bird has many, many drawers:
one for being happy and one for being sad;
one for being jealous and one for being content;
one for being hopeful and one for being hopeless;
one for being patient and one for being impatient.
There is also one for hating and for being loved.
There is even a drawer for being lazy and one for being vain.
And there is a special drawer for your deepest secret -
which is hardly ever opened.
There are other drawers too -
whatever drawers you dream of.

Sometimes you can tell the bird..
which keys to turn and which drawers to open.
Sometimes the bird will choose especially for you.
Like, when you want to be silent
and order the soul bird to open the silence drawers.

But the bird decides all by itself
to open the talking drawer
and you talk and talk
without even wanting to.

You want to listen patiently,
but the soul bird opens his impatience drawer
and you become impatient.

Sometimes you get jealous without meaning to.
And sometimes you get in the way when you only want to help.
The soul bird does not always do what it is told
and gets things in a mess.

By now you've understood that everyone is different
because there's a difference soul bird deep inside.
The bird opens the happiness drawer each day
pours happiness into your body
and you will be happy.

But if the bird opens the anger drawer
he will be angry
until the bird closes the drawer behind him.

A bird who feels bad
will open up the drawers
which make you feel bad.

A bird who feels good
will open up the drawers
which make you feel good.

Most important is to listen to the soul bird,
because sometimes it calls us and we don't hear it.
This is a shame- it wants to tell us about ourselves.
It wants to tell us about the feelings
that are locked up inside its drawers.


Some of us hear it all the time.
Some almost never.
And some of us hear it
only once in a lifetime.

That's why it'a good idea -
maybe late at night when everything is quiet -
to listen to the soul bird
deep down inside us.

Haftungsausschluß 
 
© Dr. Martin Hoppe 2001-2002 
 

Magda D. (z tych Magd zwyczajnych)

Thank you wery much!MU

 

Pani Magdo Umer Kochana!

 Dziękuję za tak miłe przyjęcie "debiutantki".
 Łyżwa i Markotny- w takich momentach "pieskie życie" nie wchodzi w grę.
 Słucham sobie "zimy żal" i nawet listopad mnie nie przeraża.

 W związku z "tym wszystkim" składam oficjalne podanie o przyznanie mi:

 1.miękkiego fotela - hmmm... a niech tam :idę na całość- sugeruję hamak-w
 celu wygodnego "zalogowania" się tu- w tej Pani DOM-ENIE :)

 2.chodzi o "zalogowanie" na czas nadchodzących jesieni i zim i pozostałych
 dni powszednich
 3. w "posagu" wnoszę wirtualną herbatkę i coś "s" :) do zjedzenia- to "s"
 od czasu do czasu oczywiście - ale wszyscy wiemy ,że czas szybko
 płynie...i wtym przypadku nie powiem "niestety" ;)

 4. obiecuję:
 - z trudem ale powstrzymywać się od nadmiernej tu aktywności :)
 - nie zasmucać tak bardzo bardzo bardzo, a jeśli to będzie mozliwe to " w
 ogóle"

 Proszę o rozpatrzenie podania.

                                               -YSIA

 ad.1 nie bardzo się orientuję w technicznym znaczeniu owego pojęcia  ale
 bardzo mi się zgadza początek "dom..."

Ysiu!

Zostalaś zalogowana w mojej Domenie.Poszukam hamaka..i pozdrawiam MU


hamak dla debiutantki

 

Pani Magdo!!!
 Chciałbym podziękować za to że naładowała mnie Pani pozytywną energią
 która teraz we mnie promieniuje. Dzięki Pani uwierzyłem już do końca w to,
 że jak się chce to wszystko można osiągnąc.

 Oktawian_Emanuel :-)

Oktawianie Emanuelu!
Cała przyjemność po mojej stronie...Pozdrów klasę i pania profesor MU

Oktawian z klasą


 

Pani Magdo!

 

W tym roku, jak w każdym, działo sie duuużo. Uśmiałam się bardzo, nie tyle na spektaklach co "za kulisami". Nie przypuszczałam, że tam moze być weselej niż na scenie :)).

JURY IX FESTIWALU KOMEDII TALIA 2005 w składzie: Olga Lipińska -(przewodnicząca), Anna Burzyńska, Anna Retmaniak, Paweł Głowacki, Józef Opalski (sekretarz) Grand Prix festiwalu - 10 000 złotych - przyznało spektaklowi "Kandyd czyli optymizm" Voltaire'a Teatru Groteska w Krakowie, w reżyserii Pawła Aignera. Jednak najważniejszą nagrodę, bo nagrodę publiczności otrzymał spektakl "Rodzina Dreptaków" Teatru na Woli im. Tadeusza Łomnickiego w Warszawie , w reżyserii Jerzego Satanowskiego. Wiadomo! Publiczność ma zawsze racje!... no dobra... prawie zawsze :))

"W ciepłych krajach było, jak to w ciepłych krajach - ciepło" - to już wiemy :)) ale poprosze o więcej tych ciepłych zdjęć. Czymś się trzeba ogrzać.

 

Do zobaczenia :)) Ania (Tarnów)

Aniu z Tarnowa!
Wysyłam ci ciepłe zdjęcie nie mojego autorstwa...MU

dla Ani z Tarnowa..kolezanka (tym razem) z Krakowa

 

Tajaks i Konrad Miklaszewski w Parku Skaryszewskim - fotka z przedostatniej niedzieli pażdziernika;co do wystawy to trafilam już na trop. Pozdro - asia j.

 

od Iwony z kanady.................bardzo samnotnej ale dzieki tobie
nie desperackiej!


 czesc Magda!

 pisze czesc zamiast "witaj" albo cokolwiek innego ludzie pisza do ciebie
 co
 dzien...
 wlasnie zciagnelam sobie twoje "upij sie ze mna na wesolo"....i wiesz co,
 to jest tak jakbym slyszala sama siebie ( w glowie, bo nigdy w zyciu nie
 wazylabym sie  powiedziec mu to w zyciu...ale....)
 on powinien to uslyszec kiedys....
 szanse sa takie ze nigdy tego nie uslyszy i ja po prostu umre kiedys
 (ciagle zakochana w nim) ale on nie bedzie o tym wiedzial...............
 moi mezczyzni i jego baby
 to jest
 taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakkkkkkkkkkkkkkkkkkiiiiiiiiiiiiiiieeeeeeeeeeeeeeeee
 okropne i po prostu lamie mi serce za kazdym razem............
 ale .............
 zycie jest zycie i ludzie ktorych kochasz nie musza kochac
 ciebie..........
 wiec nic innego nam nie zostaje jak sie upic co wlasnie robie..........
 Magda:)
 wszystkiego najlepszego z roznych okazjii od iwony z kanady
 jestes naprawde wspaniala jesli chodzi o muzyke:) lepsza od tych
 wszystkich
 amerykanskich panienek jak diana krall itp.........
 powinnas sie bardziej udzielac na swiatowej scenie bo one ci do piet nie
 siegaja a robiqa wieksza kariere na swiecie
 Magda!
 ja ma troche tzw. chodow w ameryce wiec jezeli bys kiedys chciala zblysnac
 tutaj...daj mi znac.......
 Yvonne
 naprawde.....nie wiem kto ci pisal ten tekst
 ale..........................dziala
 jezusmaria.......dziala bardzo!
 iwona
Troche nietrzezwa,ale usprawiedliwiona cierpieniem z powodu nieszczesliwej
milosci   Iwono z Kanady !
 

1. Ten tekst napisala mi Agnieszka Osiecka.
2.Nie chcialabym zablysnac w Ameryce.
3. Nie ma juz absolutnie szans na to uczucie?Pozdrawiam MU
 

Pani Magdo, jak dobrze, że Pani napisała to ważne zdanie. Już się zaczynałam niepokoić, nie tylko ja, już były rozmowy na temat: " pusto coś u MU, nie wiesz, czy wszystko w porządku?". Ja wnoszę postulat, żeby Pani dawała taki znak życia, kiedy Pani nie pisze, a zwłaszcza kiedy wiadomo, że Pani podróżuje. Bo my, droga MU, martwimy się o Panią.
Dobrego tygodnia. Joasia
 
Joasiu!
 
No wlaśnie.Anula nawet zrobila mi awanturę...Pozdrawiam MU

Awanturę??

Kochana Mu,

Pracowe szaleństwo nie tylko trwa, ale rozkręca się coraz bardziej. Dlatego nie mam czasu ani władz umysłowych, żeby coś sensownego napisać, ale chcę powiedzieć, że myślę o Pani Bardzo Ciepło, cieszę się, że Pani odpoczęła i już wreszcie wróciła :-). Przesyłam Pani cały worek Ciepłego i Puchatego i życzę dobrych dni, chłodniejszych, ale jeszcze ciągle cudnie jesiennych.

Calineczka zachwyciła córeczkę przyjaciółki, mój chrześniak stwierdził, że „ no lubię jak ta pani czyta, ale ta bajka to dla dziewczyn..” :-) Ja też lubię słuchać jak Pani czyta bajki :-).

Pozdrawiam - Joasia

 

Zapracowana Joasiu bez władz umyslowych!

 

Marzę o całym dniu leżenia w łóżku i nicnierobienia...albo dwóch dniach...pozdrawiam jak zapracowana zapracowaną MU

 

16 października 2005

 

Spóźnione, ale nie mniej szczere życzenia urodzinowe - uśmiechu na "pogody i niepogody duszy" i wiecznego lata zarówno za oknem, jak i w sercu...
Spóźnienie musi mi Pani wybaczyć, bo ja ostatnimi czasy siedzę w mentalnej piaskownicy. Jest wesoło i kolorowo, ale czasem to, co poza zamkami z piasku i foremkami, przesłania mi wszystko inne i powoduje spowolnione reakcje na pewne zdarzenia :)
 
Pozdrawiam gorąco w chłodny gdyński wieczór, Magdalena
 
Magdaleno!
 dziękuję!proszę nie wychodzić z tej piaskownicy,póki sie da.MU

dla magdaleny

 

Pani Magdo!

Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!!!
Zdrowia, spokoju, dobrych ludzi dookoła... Po prostu najlepszego.
Ola Chrząstek- za dokładnie tydzień "dorosła"
 
Olu,a wlaściwie juz dorosła Aleksandro!
 
Wszystkiego najlepszego wzajemnie!MU 

Dla Oli C na dorosłe  urodziny- grecka łódka w blasku   słońca

EC!
 
Dziękuję wam za prezenty!!!!Zjedzone, przesłuchane i przeczytane.Tylko poduszka została "na dłużej"...MU
 

Pani Magdo.

 
Z okazji urodzin zycze Pani spelnienia Wszystkiego i zawsze !
 
Ewa z 9.10.1972
 
ps
slucham dzis caly dzien  '' O zielonym pachnacym groszku'' , slucham i uwielbiam !
I jak tu nie wierzyc w astrologie ?

 Niedopuszczalnie młodsza Ewo! 

1 .Kiedy ty przyszlas na świat, byłam juz po absolutorium...

2.23 lata różnicy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

3. Mój groszek był niebieski.Ale i tak pozdrawiam MU

23 lata absolutorium? Niedopuszczalnie szybko...A

Kochana Pani Magdo!

 Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień Urodzin będzie dla Pani piękny, wyjątkowy i pełen Miłości niezależnie od tego, czy już Pani wróciła do Polski, czy spędzi go Pani w ciepłej Grecji.

Życzę Pani następnego roku pełnego cudownych przeżyć, spotkań z ludźmi o pięknych duszach, fascynujących podróży i wielu dni spędzonych tak, jak Pani lubi najbardziej, a także zdrowia. I oczywiście wnuczki oraz tego, aby pojawiła się w czasie najbardziej właściwym dla Pani i jej rodziców :-)

Przytulam Urodzinowo, bardzo, bardzo ciepło i serdecznie. Joasia

Joasiu !

 

Bardzo dziekuję!MU

 

Kochana Jubilatko!!!!
>
> Z wiadomej okazji absolutnie wszystkiego naj...a najwięcej zdrowia,
> zdrowia i jeszcze raz zdrowia....inne samo przyjdzie...całuję
> uroczyście w oba policzki. J.
>
> ps. prezent zdjęciowy z orzechobrania do wyboru...z całego serca!!!

J!
Bardzo przyjemny ten prezent!dziękuje!!!MU

 

Codziennie należy przeczytać dobry wiersz, obejrzeć piękny obraz, posłuchać lekkiej piosenki lub porozmawiać serdecznie z przyjacielem." Heinrich von Kleis

Kochana MU!
Ostatnio mi się Pani śniła,to był bardzo fajny sen.Zazwyczaj śnią mi się koszmary (upiory,ludzie goniący mnie z nożami,ćwirtujący zwłoki,no straszne sceny),a tu taka miła odmiana!Obudziłam się i pomyślałam,że mogłabym tak śnić i śnić do rana.To było niesamowite,bo rzeczywiście tak się też stało,rano niestety obudził mnie dzwięk budzika,musiałam wstać i zmierzyć się z szarą rzeczywistośćią.Nie próbuję nawet tłumaczyć tych moich snów,ale ten z Panią uważam za dobrą wróżbę! Serdecznie pozdrawiam i do zobaczenia może jeszcze raz w moim śnie! Ania

Dziękuję!!!MU

Droga Pani Magdo!!!

   Może będę mało oryginalny, ale jednak, WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!!!!!!!.
Te dwa słowa powtarzamy tak często, ale moim zdaniem są one bardzo wymowne.
   Wczoraj byłem w Krzyżach i sfotografowałem piękny okaz PALMY MAZURSKIEJ
specjalnie dla Pani.
   To i kilka innych zdjęć z Krzyży przesyłam jako prezent urodzinowy.

Pozdrawiam i ściskam jak najmooooocniej umiem,
Łukasz B z Mazur :)


Łukaszu B z Mazur!

Dziękuje bardzo bardzo .MU

 

Droga Pani Magdo!
 W dniu urodzin życzę wszystkiego, co najlepsze i najwspanialsze, pogody
 ducha oraz dużo ciepła.
 Czy wie Pani, że dzisiaj przypada także 27 rocznica śmierci Jacquesa
 Brela?
 Pamiętajmy o nim, bo był wspaniałym artystą, a będąc już śmiertelnie
 chorym
 i świadomym tego, nagrał ostatnią pożegnalną płytę (wcześniej wycofał się
 ze
 śpiewania i poświęcił filmowi). Do listu dołączam zdjęcie Brela, zrobione
 chyba podczas jego występu w Olimpii. Poniżej przesyłam drobny upominek literacki swojego autorstwa:

 JASKÓŁKI



 To czarne jaskółki na bławym sklepieniu,

 Jak ciemny meteor w obłokach zachodu,

 Wspinają się wyżej po jasnym promieniu,

 Chcą wzlecieć nad chmury do słońca ogrodu.

 Do słońca, do słońca, do słońca,

 Bez końca, bez końca przez wiatr,

 Przez chmury, wichury, nad świat!

 Ty nie znasz ich celu, powodu,

 A one tak lecą od lat,

 Nad chmury do słońca ogrodu,

 Choć nigdy nie dotarł tam ptak!


 Ty głupcze, człowieku, wciąż myślisz, że one

 Śmigają, byś wiedział, że ciągną już deszcze,

 I stoisz przy swoim otwartym balkonie,

 A nawet do głowy nie przyszło ci jeszcze:


 Że one do słońca, do słońca,
 Bez końca, bez końca przez wiatr,

 Przez chmury, wichury, nad świat!

 Ty nie znasz ich celu, powodu,

 A one tak lecą od lat,

 Nad chmury do słońca ogrodu,
>
 Choć nigdy nie dotarł tam ptak!

 Niech ludzie bezskrzydli polecą za nimi,

 Niech okna otworzą, wyfruną z betonów,

 Przez swoje wichury i wiatry i dymy,

 Niech wreszcie się wyrwą, oderwą od tronów!

 Do słońca, do słońca, do słońca,

Bez końca, bez końca przez wiatr,

 Przez chmury, wichury, nad świat!

 Do celu, do celu, do celu,

 Z jaskółką, by zamilkł w nas krzyk,

 Do słońca, co płonie w nas wielu,

 Choć prawie nie dotarł tam nikt!


 Pozdrawiam serdecznie,
Piotr Cieński

PaniePiotrze!

1.Bardzo dziekuje za drobny upominek literacki swojego autorstwa.
2. Z jaskólką w końcu zdecydowala sie pofrunąc Calineczka (po długich
wahaniach) i bardzo dobrze na tym wyszla...
3.Wiem o tej rocznicy, bo bardzo przeżyłam Jego śmierć...Byłam na koncercie
Brela "na żywo" i nigdy tego nie zapomnę.Pozdrawiam MU

 

 

Kochana MU!
 raz tylko ośmieliłam się napisać do Pani:) to było przy jednym z moich
 magicznych pobytów w w-wie, gdy będąc na dniach otwartych w Trójce
 spotkałam Panią:) zabieganą, gdyż to był dzień koncertu piosenek AO:)
 Wtedy to był krótki pobyt.
 Dziś mieszkanie, uczelnia i ponownie wokół magia:) byłam ostatnio na
 Starym Żoliborzu, na Jakiela w Fundacji:) stare domy, wąskie uliczki,
 zieleń... i to miejsce gdzie Agnieszka była:)) przyjęła mnie niezwykła
 osoba:) ciepła i taka jasna:))) to jest moja cicha prośba do Najwyższego,
 by tutaj w w-wie pozwolił mi poznawać pięknych ludzi:)

 Kochana MU:) chciałam z całego serca podziękować za poezje w moim życiu:)
 za Agnieszkę:) za to całe piękno, które dodaje magii mojemu życiu:)) a
 Temu na górze, za Panią:))

 w sobotę &#8211; to już jutro:) &#8211; wybieram się na Saską Kępę, na
 Dąbrowiecką:) tak sobie przemknę z uśmiechem na twarzy:))) i ogromną
 wdzięcznością:)

 Pani Madziu! Niech Panią Anioły chronią:)
 gdy zimno, i słońce daleko, niech otulają i dodają ciepła i słońca
 codzienności:) potrafią to pięknie robić:)))

 z workiem ciepłych uczuć i wdzięczności
 Magda:)))
 Kiedyś nowy sącz, dzisiaj w-wa:)))

Magdo z Warszawy i troche z Nowego Sącza!

Ta ciepła i jasna osoba to Marta Passent.Naprawdę wspaniała!A jakiego ma
syna!!!Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za życzenia!MU

dla magdy-Marta P-w środku , ze scenariuszem na kolanach.

Pani Magdo Umer Kochana!

 Ja "nietutejsza" (i przychodzi na myśl niezwłocznie- "niedzisiejsza",
 chociaż na pewno nie chodzi o to, że jakaś "wczorajsza" :))
 Czyli- jednym słowem - :) pisze do Pani pierwszy raz.Żyję sobie- gdzieś
 tam- właściwie niedaleko- bo w Polsce, i studiuję sobie jeszcze.
 I pomyślałam- też "sobie" :), że Pani podziękuję, za Pani zawodową ścieżkę
 życia, bo to- dla wielu ludzi, którzy gdzieś tam za Panią biegną,- ścieżka
 zielona, słoneczna i ciepła.A w życiu takie drogi są najcenniejsze i
 dziękować za nie wypada( zbyt często o tym zapominamy).

 Pani Magdo, Dobra życzę- w wymarzonej postaci i na dłuuuugi czas.
 -YSIA :)

Ysiu, która piszesz do mnie pierwszy raz i studiujesz sobie jeszcze!

Dziękuję za te slowa.Bardzo .PowodzeniaMU

specjalne pozdrowienia dla debiutantki przesylają Łyżwa i Markotny

 

MUsiałam napisać!!!
 Po pierwsze to składam najserdeczniejsze - choć spóźnione życzenia
 urodzinowe. Sił i zapału do realizacji własnych marzeń, uśmiechu na
 twarzy, nieustającej wiary w ludzi.
 Po drugie chciałam tylko napisać, że byłam w niedzielę na cudnym koncercie
 "Open for Chopin".Zgadzam się ze słowami pani Dudziak - Chopin był z
 pewnością jazzmanem , ba nawet momentami swingującym jazzmanem(jeśli tylko
 to się tak pisze). Nie wiem jakim cudem nie posiadam żadnej płyty pani
 Dudziak? Moja przyjaciółka mówi, że pewnie przez pomyłkę a zaraz potem
 dodała, że to jest błąd mojego życia i jej z resztą też ... ja jednak
 skłaniam się ku teorii "pomyłki" - "minimalnej pomyłki"
 Mam nadzieję , że Pani urodziny minęły równie miło jak moje - wśród
 przyjaciół
 Pozdrawiam z Gdańska
 Ciągle pod wrażeniem Chopina - jazzującego
 Obchodząca tego samego dnia urodziny co MU Natalia
 _____________________________
 Natalia  Formela
 fornatalka@wp.pl
 503-879-593

 --Natalko!
Możemy juz chyba założyć klub tych z 9-go października...Czy to ty
przysłałaś mi prezent, czy jakas inna dziewczynka, ktora podpisała się
"Natalka z Sopotu".Bo nie wiem jak i komu mam dziękować...Pozdrawiam MU
p.s.płytę kupić trzeba.Choćby jedną.Ja mam!


 

 

poszłam w masce zwinięta w pelerynę ciemną

z oczami zwęzonymi

w migocące sierpy

szczęście mnie nie poznało

i tańczyło ze mną

nie wiedząc ze to jestem

ja której nie cierpi

i los też mnie nie poznał

i pomyślał sobie

czemuż mam nie dogodzić

tej obcej osobie

                              (MPJ)

 Ściskam urodzinowo

Ania (wykończona po Talii)

Wykonczona po Talii!
A co tam sie działo w tym roku?Pozdrawiam MU 

 

Czy jeszcze cos nas czeka

Droga, a może najdroższa….

Po raz pierwszy spotkałem Cię na spotkaniu w bibliotece na Kabatach, pytając o ogrodnika twojej duszy.

Tak naprawdę to sam przewalam łopatą swoje życie szukając sensu, szukając siebie.

Czy to nie wariactwo w wieku 51 lat, po 20 latach prowadzenia firmy elektronicznej zachwycać się i uwielbiać poezję?

Sama wiesz, jakie życie przynosi nowiny. To się złościmy, to szalejemy,

Talenty swe dając unoszę się w trwodze, że tego, co we mnie nie potrzebuje świat.

Napisałem kilka wierszy, każdy w natchnieniu, lecz czy to ma jakiś głębszy sens?

Każdy ma swoje uczucia i perspektywę. Każdy rozumie i czuje inaczej.

Lecz coś mnie pcha i tracę kontrolę. Czy prawda jest we mnie?

Gorąco pozdrawiam

Paweł C

Pawle C!
 
 Przypuszczam że Prawda jest w tobie. Nawet wtedy gdy tracisz kontrolę.

Ale życzę ci,żeby jak najmniej "coś cie pchalo".I aby świat potrzebował tego co w tobie.Wtedy może będzie ci lżej.Oby.

Pozdrawiam - MU,ktora niestety wie  jakie życie przynosi nowiny...

 

 

Dzień dobry!
Wszystkiego, co naj, z okazji urodzin, słońca przede wszystkim!!!

 Przesyłam dróżkę, po której Agnieszka zeszła do mnie na swoją urodzinową
 imprezkę. Pojawiła się(ta drózka),co prawda, nad moim domem juz kilka dni
 temu, no ale trochę się stamtąd chyba idzie...

 Całuję urodzinowo

 Niezmiennie Szesnastoletnia Karolina

Niezmiennie szesnastoletnia!

Ja także ile razy widze taką dróżke-myslę o Agnieszce.Nie tylko z okazji
urodzin...Pozdrawiam po grecku, czyli gorącoMU


 

Z okazji...na zawsze.

Anula

Anula mnie często rozczula..dziękuje bardzo!!!MU
 

 

 
Pani Magdo, Paweł Pawlak to mój ulubiony ilustrator. Czy będzie Pani czytać jakąś bajkę do książeczki przez niego ilustrowanej? A w ogóle, które bajki będzie Pani jeszcze czytać, bo Agora nie podaje tej informacji? Pozdrawiam E.
 
E!
Nie mam pojęcia.Właśnie dostałam"Calineczkę"z pięknymi ilustracjami pani Agnieszki Żelewskiej.Cudownie jest to wydane.MU

dla Ewy W na urodziny

 

Pani Magdo czy są na płytach DVD wszystkie kabarety Starszych Panów.

Jeżeli tak to gdzie są do kupienia.

 Jacek Dąbrowa

Panie Jacku!

1.Są tylko te ,ktore sie zachowały , albo ich fragmenty.

2.Jest także moje ukochane "Divertimento stomatologiczne".

3.Mam nadzieję,że te plyty są w sklepach muzycznych...sprawdzę.Pozdrawiam MU

Są widziałam dziś na własne oczy. I to były na pewno Te płyty! Pozdrawiam A

 

Mu kochana !!!!
 
W sobotę idę do szpitala pani doktor powiedziała że musimy urodzić .....boję się ale czekam chce zobaczyć mojego synka ...jutro jeszcze kupię Kota w Butach a dziś przytulam się mocno i proszę o ciepłe myśli . Jak tu cierpliwie do soboty wytrzymać.?
 
Iwona Wojnarowicz z Sosnowca

 

Iwono W z Sosnowca!

To juz chyba kolyszesz to dziecko?...MU

 

 

Kochana MU!

Dawno nie odwiedzałam Pani stronki,jakoś nie było czasu.Tyle się nawarstwiło rożnych spraw.Nawet pies mnie pogryzł,naszczęscie był szczepiony,ale jeszcze mam ślad na udzie i chyba blizna zostanie?Ale ja nie o tym chcę napisać.Odkryłam Pani cudowną piosenkę,taką trochę mniej znaną "Późne panny"-rewelacja!!! Bardzo mi sie podoba utwór i oczywiście Pani niesamowite wykonanie! Zresztą znalazłam więcej takich mniej znanych piosenek,które Pani śpiewała,miło sie słucha! Delikatność w głosie do pozazdroszczenia,dla mnie trudno jest zaśpiewać piano,a Pani robi to rewelacyjnie! Pozdrawiam bardzo cieplutko,serdeczności! Ania

 Aniu!
1. Mój ukochany pies Bambus(PŚNJD)ugryzł (z zazdrości?!)dwie bliskie memu sercu osoby...Najpierw był placz,kompresy,siniaki,a potem zapewnienia że byl szczepiony i o wszystkim sie zapomniało;ale nie zapomnialo sie o Bambusie...27 pażdziernika będzie trzecia juz chyba rocznica jego śmierci.

2."Późne panny " ja także bardzo lubiłam.Szczególnie ten fragment:"byle szczęście, by wreszcie nadeszło".

3.Życzę ci nie byle jakiego szczęscia..póki co.W miarę utraty cierpliwości bedzie sie czekało na "byle" ...

4.Może obędzie się bez blizny?Tego ci życzę oprocz szczęscia w milości.MU

zaszczepiony Bambus dla Ani

 

Witam Pani Magdo!
 jak zwykle pisze wieczorem a raczej poznym wieczorem....tak juz mam, ze
 wtedy mysli mi sie najlepiej...a moze to taki sposob na rozgonienie zbyt
 wielu mysli?
 Zdjecie Markotnego wspaniale! wlasnego czworonoga  tez uwielbiam
 fotografowac, nie potrafie jednak uchwycic na zdjeciach jaki jest
 rozkoszny
 a probuje juz 13! lat uwiecznic jego mine niewiniatka:)
 przeczytalam w jednym z listow o podrozy do Rzymu...cudowne
 miasto!..gdybym
 tylko mogla jezdzialabym tam bardzo czesto, tylko po to by popodgladac jak
 wlosi ciesza sie z kazdego dnia, coz to pewnie klimat,
 zazdrosze podrozy! zycze niezapomnianych wrazen...
 To bylo dawno, ale ja dopiero teraz o tym pisze...o koncercie-konkursie
 "Pamietajmy o Osieckiej" dlaczego telewizja tak nieladnie pociela
 material?
 az zal, nic to zostaje czekac na nastepny rok,
 pozdrawiam cieplo!
 

 Agata

Agato!

1.A mnie sie jednak rano mysli najlepiej...co wiek może zrobic z
czlowiekiem...
2.Ja byłam teraz w Grecji a nie we Wloszech,ale może czegos nie
zrozumiałam.Ale i Rzym oczywiście piękny jak nie wiem co!
3.Telewizja tak nieladnie tnie wszystkie materiały od kilku lat; dlatego jej
nie znoszę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Byle łatwiej i głupiej!
4.Odzdrawiam bardzo ciepło!MU

dla agaty cos greckiego
 

ZAPRASZAM WSZYSTKICH DO WYSŁUCHANIA KONCERTU ZESPOŁU A-TO-MY; ANIA KARAMON,KASIA DEREŃ+CUDOWNI CHŁOPCY NA ANTENIE RADIA DLA CIEBIE ,JUŻ W SOBOTĘ, TJ.15-GO PAŻDZIERNIKA O GODZINIE 17.00...POZDRAWIAMY
 
Oj Aniu!
to juz po koncercie...mam nadzieję,że dobrze wypadł...Pozdrawiam was wszystkich!MU

dla Ani Karamon- Ania Karamon w charakteryzatorni-fot MU

 

Droga Pani Magdo :)
 Dzisiaj po raz pierwszy zakupiłam gazetkę "Dziecko". Nigdy nie byłam
 fascynatką jakiejkolwiek prasy, jednak to się zmieniło. Na tegoroczną
 Gwiazdkę zostanę po raz pierwszy mamą córeczki (już wiemy).. i teraz wręcz
 szukam wszystkiego co związane z dzidziusiem :) Naprawdę dużym a przede
 wszystkim miłym zaskoczeniem była załączona do pisemka książeczka pt:
 "Czerwony Kapurek" przeczytana; opowiedziana przez Panią. Właśnie przed
 chwilą po raz pierwszy wysłuchałyśmy Ją "Razem" i muszę w tzw trzy pędy
 przekazać Pani, że bardzo "Nam" się bajka podobała :) Oczywiście od teraz
 będę zbierać bajeczną kolekcję na przyszłość ;) Bardzo fajny to pomysł z
 wypracowaniem książeczki na papierze i płycie. Zobaczymy jaką
 interpretację "przyszłe dziecko" będzie wolało (?) ;) mamy Ani czy Pani
 Magdy (?) :)) oczywiście żartuję, nie przyrównuję się wcale a wcale :)
 Pragnę również napisać, że bardzo lubię Pani stronę internetową, Pani
 słowa pisane, mówione, śpiewane.. a wyreżyserowany przez Panią Koncert
 "Zielono mi", rozmowy "Ich pierwsze miłości" czy cykl z Agnieszką Osiecką"
 należą do moich ulubionych :)
 Życzę zdrowia, pogody ducha oraz owocnej pracy, żebyśmy My odbiorcy mieli
 z Niej dużo przyjemności i satysfakcji :)

 Pozdrawiam serdecznie,
 Ania, która jest teraz cała w zieleni
Aniu cała w zieleni!

Do Gwiazdki jeszcze 2 miesiące i kilka dni..czyli za chwilę.Będziemy trzymać
kciuki!MU

dla Ani M, calej w zieleni- moja chrzestna córka Bronka Zamachowska po otrzymaniu "Czerwonego Kapturka" na urodziny.Nie dala sie sfotografować en face...

Dzień dobry Pani Magdo,
Lubi Pani to malinowe serducho, prawda?
Mocno ściskam i życzę udanych wakacji.
Beata
 
Pani Beato!
 
1. Lubię!Dostałam je od przyjaciólki ze szkoły, ktora niedawno zostala babcią.
2.Udały się bardzo!Pozdrawiam serdecznieMU
 

cos greckiego dla pani Beaty

 

Może chodzi o ten wierszyk- Tuwima?

 W PORONINIE

Na małej stacji, w wiosce Poronin,
Gdzie pociąg stanął przy zgrzycie szyn,
Wysiadł z wagonu ojciec, a po nim
Raźno na peron wyskoczył syn.
Wyszli na drogę, wesoło idąc,
Przez kładkę przeszli na drugi brzeg.
Ojciec przystanął, spojrzał na syna,
Pomyślał chwilę i tak mu rzekł:

"Tu na tej ziemi, dawno już temu,
Za moich młodych dziecinnych lat
Chodził po świecie człowiek, któremu
Nową epokę zawdzięcza świat.
Wiesz o kim mówię?"
"Wiem o Leninie"
"Czy tutaj mieszkał?
Czy tutaj śnił?"
"Tak na tej ziemi, tu w Poroninie
Przed żandarmami Cara się krył."

Potem umilkli i w zamyśleniu
W wielkim skupieniu gdzieś dalej szli,
Tą samą ścieżką po której Lenin
Być może chodził za tamtych dni.

http://polskaludowa.com/napisali/lenin.htm

 Ta strona może się przydać naukowcom piszącym o socjalizmie. Tutaj, przesłany wcześniej wierszyk, jest przypisany Minkiewiczowi

A

Naprawdopodobniej chodzi o wierszyk:
Napisał to może Szenwald albo Broniewski.
 
Na małej stacji w wiosce Poronin,
Gdy pociąg stanął "???wśród zgrzytu szyn?//"
Wyszedł z pociągu ojciec,
A po nim, raźno na peron wyskoczył syn.
 
....
Wyszli na drogę, ...wesoło idą
 
....płynie im czas
gdy podziwiają wspaniały widok
góry i chmury, strumyk i las
 
Ożywczy strumyk chłodzi ich mile
Po kładce przeszli na drugi brzeg
Gdy ojciec stanął, pomyślał chwilę
Spojrzał na syna i tak mu rzekł
 
.... za moich młodych dziecinnych lat
mieszkał tu człowiek .
...nową epokę zawdzięcza świat.
 
- Wiesz o kim mówię -
- Wiem, o Leninie, czy Lenin  ...tu żył?
 
Tak na tej ziemi tu w Poroninie,
Przed żandarmami cara się krył
Nim rewolucja wstrząsnęła światem,
Zanim się carski zawalił tron
 
Lenin dwukrotnie mieszkał tu latem
Tu swe zwycięstwa obmyślał on
 
....
I jeszcze coś było ale nijak nie pamiętam
 
Pozdrawiam naukowców
 
A
 
 
No i nie wiemy -w koncu kto to napisał...MU

 

 

 



 

 

ARCHIWUM