W tym miejscu publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
8 listopada 2005

Pani Magdo!!

Pajęczy okruch dla MU
Pan Jot już pewnie wsiadł do pociągu Warszawa -Wrocław ( tym razem pojechał tylko na jeden dzień na szczęście), Zosia popiskuje wśród zabawek, ja układam zdjęcia w albumie i tak mi jakoś dobrze, że piszę.Pewnie jutro znowu się poawanturuję ,że Pan Jot częściej w Warszawie niż w domu. Ale to nie zmienia tego DOBRZE.
Pozdrawiam serdecznie.Agnieszka

Agnieszko!
Za zdanie :"TAK MI JAKOŚ DOBRZE ŻE PISZĘ"-otrzymujesz złoty medal!!!A Zosia cudowna!Pan Jot wróci lada chwila...MU
witam

dla Ali Tych zdjęcie z serii:"bez przyjaciół nie ma życia"
Na festiwalu w Myśliborzu było
cudownie,zawsze jest niesamowita atmosfera
> i ludzie,brak rywalizacji tylko świetna
zabawa.Oczywiście twórcze
> warsztaty,pomagają w tworzeniu swoich
piosenek,bo to festiwal piosenki
> autorskiej! Jeden z wyróżnionych laureatów
miał tak piękną
> piosenkę"Dworcowa miłość",że całą przepłakałam
ze wzruszenia,bo
> tekst,muzyka i wykonanie rewelacyjne! Ja
nagrody tym razem nie
> zdobyłam,ale pan Kondratowicz bardzo pochwalił
moje teksty-to miłe. Nie
> przyjechałam dla nagród,wiadomo jednak,że też
myślałam ,że fajnie było by
> coś tam zdobyć,ale atmosfera"SMAKU" jest tak
fantastyczna,że człowiek
> najzwyczajniej w świecie świetnie się
bawi!Doskonalenie warsztatu też
> pomaga.
> Powrót do domu nie obył się bez
przygód.Jechałam sobie nocnym pociągiem ze
> Stargardu Szczecińskiego do Olsztyna i przez
całą drogę
> spałam.Najśmieszniejsze jest to,że przespałam
Olsztyn i konduktorka
> obudziła mnie dwie stacje przed Ełkiem.Tak to
jest jak się dawno pociągiem
> nie jechało,ale jest co wspominać i można
pośmiać się ze swojej głupoty!
> Jedna z uczestniczek spotkań Monika ze
Szczecina napisała do mojego
> tekstu piękną muzykę i już pisze do
kolejnego.Bardzo młoda utalentowana
> kompozytorka!
> A może w przyszłym roku Pani by też
poprowadziła warsztaty,kiedyś
> prowadziła je też Agnieszka Osiecka i Jonasz
Kofta.Pani też parę świetnych
> tekstów napisała ,bardzo lubię ten śpiewany
przez Stanisława Sojkę !
>
> Pozdrawiam jesiennie,ale bardzo
cieplutko,bo na dworze zimno!
>
> ANIA

Aniu,która przespałaś
Olsztyn!
1.Najbardziej mi sie podoba ten brak
rywalizacji.I to że cieszy cie pisanie.
2.Ja nie moge poprowadzic takich warsztatów, bo
napisałam w życiu cztery
piosenki i nie mam o tym fachu zielonego
pojęcia.Same mi sie napisały.
Ale może Magda Czapinska albo Andrzej
Poniedzielski...albo Jan
Wołek...Pozdrawiam serdecznie MU

Aniu z FŻP!
Między Niebem a Ziemią
Droga M.,
Czy miała Pani okazję przeczytać książkę Pana
Jana Nowickiego pod
tytułem "Między Niebem a Ziemią"? Jeżeli nie
(choć wydaje mi się to
nieprawdopodobne), to gorąco polecam lekturę
tejże. Zapiski
"korespondencji" Jana Nowickiego z Piotrem
Skrzyneckim w tak
nietypowym przecież wydaniu są prawdziwą gratką
dla książkomaniaków.
Przesyłam dużo ciepła,
Herbaciana
Herbaciana!
Chyba czytałam gdzies fragmenty...możliwe to?Ale
przeczytam z
chęcią.Pozdrawiam MU
No to spacerujcie sobie, słuchajcie Doroty Miskiewicz i jak najdłużej żyjcie "poza czasem"...MUp.s (do dziewczyn- dlaczego wtedy ten Kacperek nam sie nie wyświetlił?
Zginął? Przepadł? Przegapiłam? Nie mam pojęcia. Przepraszam i obiecuję, że jak jeszcze raz Kacperek do nas dotrze to pojawi się jako pierwszy.Pozdrawiam. Dziewczyna.
MU
ze studiami /przypadkiem jestem na wydziale -bleeeee-
to mozliwe ze choc
raz wiem co pisze/ o tyle lepiej ze moze sie wykaraskam jak napisze prace
o pogladach Habermasa, jak sie wytlumacze z czasu zaleglego i z tego czemu
go zaprzepascilam itd itp... na tu i teraz to ja widze dwa problemy: po 1.
napisac o pogladach Habermasa to ja oczywiscie moge, ale jak na razie to
tylko fantasy, bo jakie ten Jurgen mial poglądy to niestety nie
ogarniam... ale moze sie i czegos dowiem, lada dzien, lada chwila i cos
posklejam i napisze i zobaczymy... po 2. /i to jednak to gorsze i nie do
przebrniecia/ to ja sie niestety tlmuaczyc nie znosze.... taki mam ukos w
charakterze nie-do-wyprostowania... eech... nie i juz! aaa i wtedy oddac
index musze - aaaa niech sobie go biora, mnie tam na nim nie zalezy,
przywioazana do neigo nie jestem zupelnie... poszedl won!
a z Szują ostatnio w przeblyskach jakby lepiej niż gorzej, aaaaale tez
niecałkiem.... chociaz nie wiem.... takie tam bezsensowne targanie sie za
uszy.... anyway... dlugo tak niepociagniemy - widac juz mete....
powiedzilam i czym predzej odlecialam!
to tyle ode mnie, bo zmuszona jestem pędzic dalej
ahoj
?
pss.... mielismy bilety, gubilismy je i nawet odnajdywalismy... teraz
zostalty tylko filizanki.... anonim
pssss...lepsze jutro bylo wczoraj
psss... zywie nadzieje, ze opary Pani nie zaszkodzily.... pozdro!!
Gloomy z ukosem w
charakterze nie do wyprostowania!
1.O poglądach Jurgensa Habermasa nie wiem
niestety nic.O czasie zaległym
sporo.
2.Nie zaszkodziły.Pozdrawiam w razie czego tylko
ciebie.Szui na razie
nie...aż do wyjaśnienia.MU

MU
1. przeszlam do nastepnej klasy
2. szaro buro zimno mokro
3. jak zapominac no to juz!
bzdura jakas
Połamana!
Dzisiaj bzdura wczoraj uczucie.Z mlodymi nie ma
inaczej.Ale przynajmniej
przeszłaś.pozdrawiam kolorowo, cieplo i suchoMU
A ja z młodości pamiętam! Chociaż już też nie do końca, bo czegoś tam brakuje i za nic w świecie nie mogę sobie przypomnieć.
Pani Elżbieto to dla Pani ( pisane z pamięci ale mam nadzieje, że bedzie dobrze)
Popatrz jaki las jest piękny
I chociaż wszystko pamiętałeś
W szumie drzew pozostał motyw dźwięczny
który w południe na ustach smukłej, greckiej dziewczyny słyszałeś
Popatrz jaki las jest piękny
I chociaż wszystko zapomniałeś
W szumie drzew pozostał motyw dźwięczny
który tak dawno w altanach z bluszczu wśród traw rozwianych słyszałeś
Opowiedz jaki las jest piękny
Już wszystko sobie przypomniałeś
W szumie drzew przytłumione dźwięki słów słodkich,
które w ogrodzie .........................................................(?)
Popatrz jaki las znów piękny
I to wszystko zapomniałeś
W szumie drzew pozostał motyw wdzięczny
Chociaż od dawna mnie tu nie tu nie ma a ty tez stąd wyjechałeś
Z tego nieśmiałą nucę piosenkę
Jak twój menuet zgaszonym dźwiękiem
Lecz nie wiem wcale czy mnie usłyszysz
W podróży swojej w ogłuchłej ciszy
Na ścieżkach białych pośród zieleni
Nic się nie zmieni, nic się nie zmieni
Pani Magdo! A Pani życzę całego dnia leżenia w łózku... albo i dwóch dni!! :))
Rybak OK!! Podoba mi sie :))
Ania (Tarnów)
Aniu z Tarnowa!
1.Zaimponowałaś mi.Ten tekst miał podtytuł "List Teresy Brunschwik do Ludwika van Beethowena" Tyle pamietam z mlodości.I wiem że muzyke skomponował Adam Sławinski,a tekst napisał chyba Michał,ale nie pamietam jaki
2.Leżałam dzisiaj pół dnia.A to juz prawie szczęście.Pozdrawiam MU
Witam Pani Magdo!Refleksyjnie dzis w tym
szczególnym dniu 1listopada
kiedy wspominamy tych którzy odeszli od Nas i odwiedzamy ich groby...
Ale ja mam jeszcze inne pytanieTak się szczęśliwie złożyło, że byłem na
Studenckim Festiwalu Piosenki i koncercie Elżbiety Adamiak, po którym
udałem sie do Pani garderoby gdzie zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie
zarówno moim (narazie jeszcze nie wywołałem)jak i Pani cyfrowym aparatem
zdjęcie Czy może mi Pani go przesłać??Będę wdzięczny Nie wiem czy Pani
mnie poznała, ale to byłem ja ten Tomek od Leszka z Krakowa i który w
1994 roku, kiedy po spektaklu"Kobieta zawiedziona"w Warszawie z Krysią
Jandą,dzięki Pani miałem okazje dostać autograf Pani oraz Agnieszki
Osieckiej oraz Krystyny Jandy. Na dowód przesyłam ten historyczny już
program;-)bardzo się cieszę , że mielismy okazje
po raz kolejny sie
spotkać
Zyczę Pani dużo radości, słońca i nie tylko Jest Pani wspaniała
Przesyłam też pozdrowienia od Leszka;-)))Tomek

Tomku a nawet Leszku!
1.Czy to na pewno bylo zdjęcie robione moim
aparatem?!Nic takiego w nim nie
znalazłam.A może bylo bardzo nieostre i zostalo
skasowane?
2.Niesamowity ten "historyczny juz
program".Dziękuje bardzo, bardzo!
3. W ramach rekompensaty jakies zdjęcie z
krakowskiego konceru zrobione
przez naszą wierną internautkę.Pozdrawiam MU


MU nasza kochana!A kiedy to mu przyjedzie do
Olsztyna???!!!My wciąż
czekamy i czekamy ...Widziałyśmy panią ostatnio w Praniu,a to się wydaje
tak dawno.Co wieczór pocieszamy się kasetą nagraną z tego koncertu w
akademiku i od razu jakoś lepiej i lżej nam czekać.Więc mam nadzieję,że
spotkamy się w Olsztynie!!!kamus
Kamusiu!
1. mu byla w Olsztynie w czerwcu.Dwa razy.Ale
pozdrawiam serdecznieMU
Szanowna Pani.
Bardzo dziękuję za przekazanie mojego telefonu komórkowego Pani Paulinie. Mam nadzieję, że uda mi się zorganizować jej występ na Galii Siemensa w marcu 2006.
Może to głupie co teraz napisze, ale bardzo doceniam to, że stara się Pani przedłużyć mit Agnieszki Osieckiej w Polsce...

spiewa Paulina Kujawska
:)ale mimo wszystko dziekuje za rade:)
nie wiem co jeszcze moge napisac... moze wybiore sie kiedys na jakis Pani
wystep jesli bedzie gdzies w poblizu, 10 bodajze w Warszawie Pani
wystepuje, ale 10 jade do domu:)chcialabym kiedys posluchac Pani,
powiedzmy ze jest na to jeszcze duzo czasu:)
pozdrawiam serdecznie
i caluje
i nawet usciskam jesli nie dosc czulosci:)))
Marta
Marto !
1.Wystawa poświęcona Starszym panom w Muzeum
Teatralnym zostala przełozona z
10-go na 14 listopada,a ja wtedy nie mam
czasu...
2.Powiedzmy że jest na to jeszcze duzo
czasu.Ładnie to brzmi.
3.Ja także ściskam bardzo serdecznie i
pozdrów Bialobrzegi!MU
Droga Pani Magdo !
Chciałabym podzielić się z Panią moimi
wrażeniami po przeczytaniu
książki. Nie jest to książka nowa, ale ja dopiero teraz wzięłam się za
nią, choć to dziwne , bo pozostałe książki Tej autorki czytam na bieżąco.
I choć wszystkie odbiły się w moim sercu , to ta czekała na mnie właśnie
teraz. Czytałam, delektowałam się i tak bardzo chciałam, aby było
szczęśliwe zakończenie. Dawno tak nie identyfikowałam się z żadną
powieściową bohaterką.Nie , nie, w rzeczywistości jestem szczęśliwą żoną
kochanego mężczyżny, ale to co przydarzyło się Julii, to było takie
piękne! Jeżeli jakś pięćdziesięciolatka nie przeczytała jeszcze tej
książki, to nich to zrobi natychmiast. Piszę oczywiście o "Rosyjskim
kochanku" Marii Nurowskiej.
Bardzo serdecznie Panią
pozdrawiam
Zosia z Wrześni
Szczęsliwa żono
kochanego mężczyzny!
Dostaniesz za ten list biurko, przy ktorym
piszeMaria Nurowska(jeżeli je
znajdę).I pozdrawiam MU

Biurka nie znalazlam,ale mam ulubioną (chociaz nieostrą) Madonnę Marii Nurowskiej-zawsze to cos.

o, nawet biurko znalazlam...

Droga Pani Magdo,
jutro, tj. w poniedziałek, 7 listopada, przypada 68 rocznica śmierci
Boleslawa Leśmiana. Był to jeden z najwspanialszych poetów polskich i
europejskich, dlatego pragnę wspomnieć o tym wszystkim czytelnikom strony.
Tymczasem pozdrawiam Panią bardzo serdecznie i dołączam upominek literacki
swojego autorstwa, jak zwykle z nadzieją, że się spodoba.
Piotr Cieński

Panie
Piotrze!
To prawda!dzisiaj wlasnie jest
ta rocznica.dziekuję -MU
"Zdarte przemocą z drzew liście
budzą żal tak gwałtownyże chciałoby się gnać razem z nimi
z tym wszystkim co odchodzi a próbowało żyćw nadziei nieśmiertelności"
(J.Hartwig Napiętnowanie jesieni, fragment)

smutny wierszyk
Proszę wybaczyć , że wiersz pełen smutku
i gorzkie słowo po słowie.
Właśnie zgłębiłem co było w ”Dudku”
i kim byli Starsi Panowie.
Taka mnie oto myśl teraz męczy ,
powiem ją z dozą przykrości :
szkoda że Im już dzisiaj nie dźwięczy
... trąbeczka popularności.
Jak tu spokojnie dziś robić swoje ,
gdy wokół fury , skóry , chałtury...
A coraz mniejsze mózgowe zwoje
i szwankujące szare komóry.
Brak życiowego teraz suflera ,
a przydałby się , bo do cholery -
tu z oburzenia aż dech zapiera ,
wszędzie tok szoły i big bradery.
Po co dziś sztukę propagować ?
Przecież i sitkom śmieszy.
Po co ludzi denerwować ,
niech się naród cieszy.
Ciągle też mną targają nerwy ,
że raczej nikt się teraz nie stara ,
miast mówić po polsku - bez przerwy
słychać ”w porzo” i ”nara”.
Taka to oto myśl mi kiełkuje :
W co dziś się bawić ? W cokolwiek możemy.
Niby jest wszystko , a czegoś brakuje.
Bawić się z klasą już nie umiemy...
Kto teraz sobie z nas przypomina ?
Wszak dzisiaj to tematy dziwne :
jak prostowała się leszczyna ..
i burzę włosów dziewczyny żniwnej...
Z nadzieją wtrącę trzy grosze swoje
pamięcią garnąc piosenki owe ,
że nie dla wszystkich to nocne przeboje
- choć dla niektórych – całodobowe.
A jednak może to ja się mylę ,
może nie wszystko stracone .
Jeszcze nadejdą jaśniejsze chwile
i znów zagramy w zielone.
Lecz czemu teraz Ty mi to robisz ?
Choć darzę Cię atencją...
Dlaczego powoli odchodzisz ?
Zanikasz ... Inteligencjo.
Co robić , gdy Jej brak przeszkadza ?
Walić bezsilnie głową w murek ?
Czy jak Poeta nam doradza -
iść do kuchenki zrobić żurek... JJ 02.2005
Jarku Jankowski z coraz piekniejszeego Torunia!
1. Widzę że znasz twórczość Wojtka na pamięć.To wspaniale!
2.Spróbuje Go od ciebie pozdrowić.
3.Swietnie że przełamałeś wrodzona nieśmiałość.Pozdrawiam serdecznie MU
T a k b l i s k o o d s e r c a d o p a p i e r u
Agnieszka Osiecka (1936-1997)
„Nie jest przyjemnie - albo raczej: nie jest szczęśliwie - żyć bardzo długo. Była taka pisarka polsko-żydowsko-niemiecko-amerykańska - Masza Kaleko. Miała osobliwą obsesję: bała się, że będzie żyć bardzo, bardzo długo i że przeżyje wszystkich swoich bliskich. I tak się stało!" - opowiadała Agnieszka Osiecka. Uniknęła losu Maszy, ale czy sześćdziesiąt lat to rzeczywiście pora, by rzec: dość? „Niestety, należę do pokolenia, które zaczęło wymierać młodo - pisała. - I ci wszyscy ludzie, którzy dzisiaj są legendami czy legendkami - ludzie tacy jak Marek Hłasko, Zbyszek Cybulski, Bobek Kobiela - oni wszyscy byli kiedyś kolegami czy przyjaciółmi moimi z krwi i kości, i czasem czuję się bez nich bardzo samotna".
No dobrze, ale „nieśmiertelni" tej generacji odchodzili zdecydowanie przedwcześnie, często w tragicznych okolicznościach. Tylko, że oni „pięknymi dwudziestoletnimi" pozostać mieli na zawsze, choć wystarczy rzucić okiem na ostatnie zdjęcia Cybulskiego czy Hłaski, by się przerazić.
Osiecka najgłośniejszą swą książkę zatytułowała przekornie „Szpetni czterdziestoletni". A przecież nie zdążyła nawet się zestarzeć, siwizna dodawała tylko uroku, dlaczego jednak jej wieczna młodość była tak piekielnie smutna? Szperanie w archiwach rodzinnych autorki „Białej bluzki" na wiele się nie zda, choć ona sama w ostatnich latach czyniła to z wyraźną wolą znalezienia odpowiedzi na kilka podstawowych nurtujących ją pytań. Do końca nie dowiedziała się jednak, dlaczego odchodzili od niej ci, których kochała najbardziej, na których najbardziej jej zależało. Dlaczego nie potrafiła zatrzymać ich przy sobie? Czy rekompensatą mieli być ci wszyscy akolici, wiecznie ją otaczający? Nie mieli żadnego wpływu na to, że przenosić musiała swój ból na papier.
Bluzka Zofii Hertz
Stosunkowo najwięcej dałoby się powiedzieć o ojcu Agnieszki, Wiktorze Osieckim, kierowniku muzycznym Teatru Buffo, wieloletnim współpracowniku Syreny, kompozytorze, przedwojennym pianiście we Lwowie. Niewykluczone jednak, że z całej rodziny największy wpływ wywarła na nią Barbara Sikorska, jej ciotka. Krystyna Sienkiewicz o „korzeniach" Osieckiej powiedziała znamienne słowa: „Agnieszka wyrosła ze swojej rodziny, a jeśli się wystaje o głowę ponad rodzinę, to już się oczy ani rozumy nie spotkają. Ona jest jakby przez kogo innego urodzona, nie przez tę rodzinę, tylko przez znajomych. Stworzyła w poezji dom tak piękny i doskonały, że nie umie tego zrobić w życiu". Skonfrontujemy te zdania ze wspomnieniem autorki „Rozmów w tańcu", która o swoich związkach z paryską „Kulturą" tak mówiła: „Ważna była dla mnie przyjaźń z Zygmuntem Hertzem i Zofią Hertzową. Ja miałam zimnych rodziców i państwo Hertzowie byli dla mnie jak mama i tata, chociaż to może dziwne, bo nie byli dużo starsi ode mnie. Pamiętam, że ojciec chciał mnie wszystkiego nauczyć, języków, a to tego, a to tamtego, mama była bardzo praktyczna, ale nie było ciepła u nas w domu. A państwo Hertzowie brali mnie do kogoś na przyjęcia. Zosia dała mi swoją zieloną bluzkę, a potem krytykowała, że źle ją wyprasowałam. Właściwie byli dla mnie rodziną. Później zaczęliśmy pisać do siebie listy, z panem Jerzym i państwem Hertzami. Oni pisali listy rodzinne, pan Jerzy bardziej polityczne. Ktoś tam na te listy wpadł i byłam przesłuchiwana, po czym przez pięć lat nie miałam paszportu". Do rodziców miała też Agnieszka i inne pretensje: „Moi rodzice byli bardzo kochani, ale wpadli na taki pomysł, jak wiele osób wtedy, że dziecko nie powinno za dużo wiedzieć, bo będzie się narażało. Nie mówili mi więc takich na przykład rzeczy, że Związek Radziecki zaatakował Polskę. W Maisons-Laffitte pierwszy raz zetknęłam się z ludźmi, którzy powiedzieli mi, że wojna była również po tamtej stronie. Kiedy państwo Hertzowie opowiadali mi o czasie spędzonym na zesłaniu, o tym, jak piłowali drzewo, nie wiedziałam, o czym mówią. Byłam chyba najgłupszą dziewczyną na świecie".
Maszynopis Marka Hłaski
Załóżmy, że dalekie to od prawdy nie było, ale jak tę totalną, podobno, niewiedzę pogodzić z działalnością STS-owską? Po latach Osiecka przedstawiała swoich teatralnych przyjaciół z Witoldem Dąbrowskim na czele jako tych, którzy chcieli przyprawić socjalizmowi ludzką twarz. Tak, jednak temu skazanemu na niepowodzenie pragnieniu towarzyszyło także domaganie się, by komuniści mieli więcej czerwonych ciałek we krwi. To nie żart: Studencki Teatr Satyry, podobnie jak rozwiązane przez Gomułkę „Po prostu", nie był przeciw komunizmowi; przeciwnie, ci młodzi odczuwali tego komunizmu niedosyt. Do Paryża, gdzie wyedukowała się politycznie, trafiła Osiecka w 1957 roku. „Wyjechałam z kolegami z STS-u na winobranie, żeby zarobić parę groszy. Marek Hłasko poprosił mnie, żebym wzięła »Cmentarze« dla »Kultury«. Gdzieś po miesiącu pracy pojechałam do Maisons-Laffitte autostopem i przywiozłam ten maszynopis. W ogóle nie wiedziałam, kim jest pan Jerzy, kim są Hertzowie, po prostu Marek poprosił o przewiezienie książki i ja to zrobiłam".
Agnieszka Osiecka publikowała w „Kulturze" tylko raz: „Strasznie dawno wydrukowałam tam ogromny artykuł o Festiwalu Młodzieży w ZSRR, bardzo krytyczny i komiczny. W moim przypadku pseudonim nie miał sensu, bo mam tak intensywne poczucie formy, że nawet najgłupszy ubek wie, że tekst jest mój". W STS-ie, z którego twórcami i wykonawcami była Agnieszka związana bardzo mocno, nie pisała rymowanych agitek. Teatr był jej potrzebny wyłącznie do pisania piosenek, co zapowiadał już debiutancki (w wieku 19 lat) „List z wakacji", którego interpretacji podjęła się w STS-ie Danuta Kowalewska. W późniejszych tekstach, a były wśród nich tak wielkie przeboje, jak „Mówiłam żartem" czy hymn pokoleniowy „Okularnicy", jeśli dostrzegało się politykę, to w mikroskopijnym wydaniu, takim na miarę przeciętnego młodego obywatela Polski ery towarzysza Gomułki.
Niemcy Magdaleny Zawadzkiej
Agnieszka Osiecka bardzo wcześnie stała się w pełni profesjonalistką. Napisać mogła tekst na dowolny temat i dla każdego, co nie znaczy, że tak robiła. Wiele gwiazd estrady marzyło o tym, by napisała coś dla nich i... na marzeniach musiało poprzestać. Ale wizerunek Agnieszki Osieckiej jako autorki tekstów piosenek wcale nie jest jednowymiarowy, a do rzeczy będzie tu przypomnieć, że napisała tych piosenek ponad dwa tysiące (!). Z jednej strony mamy w jej dorobku niezapomnianą „Polską madonnę", z drugiej ponad dziesięć lat starszy, nieco bełkotliwy „Urodzajny rok" („i zdrówko daj maszynom"), cynicznie wykorzystywany przez radiowców w charakterze symbolu gierkowskich sukcesów. Naturalnie Agnieszka Osiecka była osobą bez złudzeń co do trwałości owych sukcesów, ale takich tekstów, jak „Nie ma mięska oraz serka / i zabrakło wujka Gierka" w radiu się nie słyszało. Od tego był kabaret, w tym wypadku Pod Egidą.
A skoro o kabarecie mowa, to przecież był i Bim-Bom, i Piwnica pod Baranami, i Dudek. Bodaj w trzecim programie Dudka Magdalena Zawadzka wyśpiewała wierszowany komentarz do wyników wyborów w RFN, w których jakiś niewielki procent wyborców opowiedział się za NPD, partią o charakterze neofaszystowskim. Utwór zatytułowany był „Pachnie ziemia", a tekst miał następujący:
„Dziś wygraliśmy wybory" - mówi papa; w prawo patrz. „Dziś wygraliśmy wybory" - mówi papa; mama w płacz. Pachną kwiaty, wieczór świeci, szkoda czasu dziś na łzy. Na podwórku wrzeszczą dzieci: „Stary niedźwiedź mocno śpi". Wesoły wieczór, wesoły wieczór, jakby w dzień zaręczyn. A dookoła, a dookoła sami dobrzy Niemcy.
Magda Zawadzka deklarowała przy okazji, że „lubi mieszkać w Bonn", a rzecz cała wymierzona była, naturalnie, w Hupków i Czajów. Przypominam tę na pewno nie najważniejszą w dorobku Agnieszki Osieckiej piosenkę z dwóch powodów. Po pierwsze: dowodzi ona, że napisać mogła, istotnie, wszystko, a po drugie: warto wiedzieć, że Bob Fosse, kręcąc swój „Kabaret" z genialną sceną śpiewającego o motylkach efeba w mundurze Hitlerjugend, wcale nie był pierwszy. Trzeba było widzieć w 1966 roku Magdę Zawadzką!
Ptaki Łucji Prus
Zaryzykowałbym twierdzenie, że bardzo wczesny debiut Osieckiej, który wywołał zbiorowy atak środowiskowej zawiści, stał się jej nieszczęściem. Niemal z dnia na dzień rzucona została na szerokie wody, nie tylko artystyczne, a ona, podkreślmy, chciała tylko pisać piosenki. Tymczasem kazano jej wręczać kwiaty wracającym z emigracji wielkim rodakom, angażować się w politykę, o której pojęcie miała względne, wypowiadać się na absolutnie każdy temat: od mody po ekologię.
Ta ostatnia była jej jeszcze najbliższa, a to z powodu Krzyży na Mazurach, gdzie przez wiele lat spędzała lato. Nagromadzenie przyrodniczych, szczególnie ptasich motywów w jej twórczości jest wyjątkowe. To „chudym ptakom" brakowało głosu, a na ręku „lśniła srogo obrączka, jaką noszą ptaki". Kiedy spytałem Łucję Prus o „marcową" wymowę jednego z najpiękniejszych utworów Agnieszki Osieckiej, „W żółtych płomieniach liści", znana piosenkarka zrobiła wielce zdziwioną minę. Zapamiętała, że kolegom muzykom z zespołu Skaldowie tekst odnotowujący „wśród ptaków wielkie poruszenie" kojarzył się raczej z erotyką niż z polityką. Stało się jednak, jak stać się miało i ta piękna ballada ze względu na obecność wersu o „palących wstydem skroniach" uznana została za intelektualną refleksję po Marcu '68.
Na dobre tematyka żydowska pojawiła się w twórczości Agnieszki Osieckiej znacznie później. Napisała świetne teksty do adaptacji „Sztukmistrza z Lublina" z muzyką Zygmunta Koniecznego, jak „Oczy tej małej", trochę nazbyt dosłowne „Miasteczko Bełz po wojnie" („Twe oczy są czarne, a szkoda, że nie są niebieskie - wolałabym") czy „Ucisz serca". Songi te śpiewała Magda Umer, a należałoby przypomnieć i o wykonywanym przez Annę Szałapak „Psalmie" („Grajmy Panu..."), awansowanym do rangi jednego z hymnów Piwnicy pod Baranami.
Orzeczenie Krzysztofa Komedy
Namaszczona na poetkę narodową (w samoobronie ironizowała, nazywając się poetessą), wielekroć zastanawiała się nad opuszczeniem Polski. Miewała po temu okazje, ale - wspominała - zawsze znajdywał się ktoś taki jak Krzysztof Komeda, który orzekł: Tobie nie wolno emigrować, bo jesteś częścią polskiego krajobrazu.
Nikt nie lubi być zobowiązywany do czegoś ponad własną, osobistą miarę. Wydaje się, że dyskomfort Agnieszki Osieckiej był z tego powodu szczególnie dotkliwy. Chociaż sprawa ewentualnego wyjazdu z kraju miała jeszcze drugie dno. Tak opowiadała autorka „Apetytu na czereśnie" o Zygmuncie Hertzu: „Zygmunt był trochę plotkarzem, lubił opiekować się przybyszami, wypytywał o życie rodzinne, dziewczynom kupował zawsze rajstopy i banany. Pierwszego w życiu banana zjadłam dzięki niemu. Był taki podział ról, że pan Jerzy rozmawiał o wielkich, ważnych sprawach świata: Chinach, przyszłości ZSRR, Jugosławii, a Zygmunt pytał: »Czy masz gdzie przenocować, co jeść, w co się ubrać?«, był ciepły, zabawny, wesoły. Czasem pan Jerzy mu tego zazdrościł. Ale pamiętam, że kiedyś, dużo później, siedziałam u nich w kuchni i wszedł pan Jerzy z panią Zofią, mówiąc: »Wiesz, tak się zastanawiamy, czy ty masz wrócić do Polski«, a ja istotnie wiele razy się nad tym zastanawiałam. I wtedy Hertz powiedział, że słyszał dowcip o tym, że »Agnieszka nie wraca do Polski, tylko do ZAiKS-u«". Zazdroszczono Agnieszce Osieckiej ZAiKS-owego konta, na którego stan wpływały wykonania jej piosenek przez Marylę Rodowicz i Skaldów, Czerwone Gitary i Irenę Santor, Teresę Tutinas i Danutę Rinn, Łucję Prus i Alibabki, Urszulę Sipińską i Majkę Jeżowską, Andrzeja Dąbrowskiego i Jaremę Stępowskiego. Dwa tysiące piosenek tworzy jeden z najobszerniejszych rozdziałów w historii polskiej piosenki.
Bolero Edyty Geppert
Świat autorki „Niech no tylko zakwitną jabłonie" rozciągał się między Paryżem, Moskwą, Nowym Jorkiem i Warszawą. A właściwie Saską Kępą, wiosną, pachnącą - jak w „Małgośce" - „szalonym, zielonym bzem".
„Warszawa jest dla mnie jak taka stara, brzydka żona - pisała Agnieszka Osiecka. - Nie kocham jej, nie lubię, nie podoba mi się i nigdy nie podobała, ale przecież zawsze do niej wracam. Wracam, choć mam po świecie rozsiane różne kochanki, z którymi właściwie mogłabym się ożenić. Ale się nie żenię". Bo czy potrzebny był jej związek z na przykład Puerto Rico, gdzie też trafiła w swych peregrynacjach. Ale miała swoje miejsca na mapie: Kazimierz, Tykocin, Hel, wspomniane już Krzyże, także Miami. Z tym że sama okolica, sama przyroda to było dla niej o wiele za mało. Ważne dla Agnieszki Osieckiej miejsca tworzyli przede wszystkim ludzie, w późniejszych latach wspomnienia o nich. „Sopockie bolero", śpiewane przez Edytę Geppert, opiewało na przykład stolik w sopockim Grand Hotelu:
Adieu, zatoko snów. Goodbye, Riviero marzeń. Za rok zobaczę znów mój stolik w cocktail barze. Na szklanki pustym dnie obejrzę stary film, O ludziach, co we mgle, o czasie, który był.
Była Agnieszka Osiecka poetką drogi, podróży, wędrowania. W wędrówce tej, prowadzonej - jak w balladzie Skaldów - „zajęczym tropem", zahaczała o Konin, Mielno i Żnin, że o Pcimiu tylko wspomnę. Po swojej pierwszej podróży do Ameryki też pisała nie o Nowym Jorku, w którym za mało było dla niej przeszłości, lecz o Cheetaway i Syracuse. Postrzegano ją jako poetkę prowincji, tych wszystkich Mińsków, Zakroczymów i Piszów. Naprawdę była poetką wielkiej metropolii, znacznie lepiej czuła się w salonie niż w barze i na pewno wolała pić szampana w SPATiF-ie niż wódkę z musztardówki na dworcu. Czy jednak można było pozostać damą w PRL-u? I właściwie, co to znaczyło i co wciąż znaczy - „damą być"? Niemal przez całe życie szukała dla siebie innego miejsca niż Warszawa:
Kto powróży, kto powróży,
Kto powie, gdzie mój będzie dom.
Ja z podróży, jaz podróży,
Walizki moje, pełne snów, dziś puste są.
Dopiero w ostatnich latach ostatecznie pogodziła się z Polską, Warszawą, Saską Kępą. Dawała nawet wyraz zdziwieniu, że tak rzucało ją zawsze po świecie. Tych zdziwień było więcej, często, opowiadając o sobie, zdawała się pytać: To naprawdę ja?
Zachwyt Maryli Rodowicz
Była Agnieszka Osiecka autorką widowisk scenicznych, słuchowisk, książek - nie tylko wspomnieniowych. Ale o roli, jaką odegrała w świadomości zbiorowej Polaków, zadecydować miały piosenki. Nie sposób wymienić tu choćby małej ich części, ale warto może przypomnieć, bo chyba nie wszyscy pamiętają, że pierwszy wielki przebój Tadeusza Woźniaka, „Hej, Hanno", był jej autorstwa, że wywołujący z racji niecodziennych rymów mieszane uczucia „Rafael" Urszuli Sipińskiej także, podobnie jak przynależny całkiem innej epoce „Mój pierwszy bal", śpiewany przez Kalinę Jędrusik i Irenę Santor.
Piosenki Agnieszki Osieckiej zatoczyły wielkie koło: od sentymentalnego „Mojego pierwszego balu" do wstrząsającego „Niech żyje bal".
Pojechałam do Seweryna Krajewskiego - przypomina okoliczności powstania tego ostatniego utworu Maryla Rodowicz. - Kiedy usłyszałam pięknego walca, wiedziałam: to jest to. Ciężka, pełna ciemnego dramatyzmu muzyka. Byłam zachwycona, ale miałam kłopot: Agnieszka Osiecka napisała już do tego tekst dla Połomskiego, zaczynający się od słów: „Jurek-ogórek, kiełbasa i sznurek". Bez sensu. Taka muzyka! Wreszcie stanęło na tym, że Seweryn napisze dla Jurka P. coś innego, a Agnieszka wymyśli dla mnie nowy tekst. Tak też się stało. Powstała piękna piosenka „Niech żyje bal".
No tak, znów mamy tak charakterystyczną dla Osieckiej dychotomię. Z jednej strony ten „Jurek-ogórek" (To nie dowcip, Agnieszka Osiecka innym razem napisała do muzyki Andrzeja Zielińskiego: „Agata, Agata, na głowie - sałata"), a z drugiej „Sucha Kostucha - Miss Wykidajło", która „wyłączy nam prąd w środku dnia".
Ale żeby przy całym dramatyzmie „Niech żyje bal" znalazło się miejsce na odrobinę ciepłego uśmiechu Agnieszki Osieckiej, przypomnę następujący jej komentarz: „Tak naprawdę to nigdy nie byłam na balu. Kiedy byłam nastolatką, żadnych prawdziwych balów w Warszawie nie było. Chodziło się na tak zwane wieczornice, na przykład z okazji urodzin Bieruta. Potem, kiedy w latach sześćdziesiątych balowano troszeczkę i Tyrmand uczył ludność warszawską słowa »blues«, to ja się wstydziłam, że nie umiem tańczyć twista, i siedziałam w domu. A potem wcześnie posiwiałam - nie w sercu, tylko na głowie - więc jakoś głupio by było tańcować. Wszystkie zatem moje piosenki o balach są bajką, snem i kłamstwem. I »Mój pierwszy bal«, i nawet - sztandarowy niejako - »Niech żyje bal«. Może kiedyś, kiedyś, kiedyś Maryla zabierze mnie na sylwestra i wtoczę się w mój jedyny, trzeci, bal. Na razie warto westchnąć na taki temat: Może piękniej się pisze o balach, na których się nie było, niż o tych, na których się było?".
Świat Hanki Ordonówny
Jeden z największych przebojów polskiej muzyki filmowej wyszedł również spod pióra Agnieszki Osieckiej. Myślę tu o balladzie „Nim wstanie dzień" z filmu „Prawo i pięść", śpiewanej przez Edmunda Fettinga. Ale czy pamiętamy o tym, że to ona napisała piosenki do „Małżeństwa z rozsądku"? Nie był to na pewno najlepszy film, jaki nakręcił Stanisław Bareja, czy jednak można wyobrazić sobie recital Bohdana Łazuki bez „Miłość złe humory ma"? Ciekawe, że piosenkę tę zdarzało się co młodszym radiowcom umieszczać wśród melodii przedwojennych, tak mocno jest ona osadzona w stylistyce międzywojnia. W atmosferę kabaretu i kawiarni literackiej II Rzeczypospolitej wpisywała się Agnieszka Osiecka, zapewne nie tylko za sprawą rodziców, bezbłędnie. Udanie naśladowała Własta, a w „Świecie Ordonki" wyznawała, że tamten świat był:
pełen drobnych i wielkich wstydów,
ta Warszawka z dawnych lat,
te fałszywe etole z mitów...
Ale było kilka pań
cudownie sentymentalnych,
ale było kilka pań
prawdziwie niebanalnych!
Już w latach siedemdziesiątych zorientowała się, że Polska międzywojenna to nie żadne „Tango retro", jak chciał Wojciech Młynarski, że prawdziwe retro to lata pięćdziesiąte i stalinizm, a Dwudziestolecie było, zda się, wczoraj. Z takiego myślenia powstali między innymi „Szpetni czterdziestoletni".
Strofki Seweryna Krajewskiego
Talent i umiejętności Osieckiej, wyczucie obcego nawet stylu, zamiłowanie do pastiszu nie potrafiły uchronić jej przed niepowodzeniami. Mój pierwszy tekst dla Czerwonych Gitar był okropny, nazywał się „Port piratów" - opowiadała. - Nie było w nim nic z oryginalnej Agnieszki Osieckiej, a daleko mu było do prostoty klasycznych tekstów, pisanych dla zespołu przez dawnych autorów. Pojęłam, że zachowuję się jak krawcowa, która z uporem próbuje szyć ubrania na miarę, i dałam sobie z tym spokój. Spróbowałam pisać nie pod Czerwone Gitary, ale pod siebie, no i dalej poszło wspaniale. Cieszę się, że razem stworzyliśmy superprzebój „Nie spoczniemy".
Jeszcze jeden wielki przebój Czerwonych Gitar, walc „Niebo z moich stron", był jej autorstwa. A potem solowe piosenki Seweryna Krajewskiego, wszystkie „Strofki na gitarę", najpiękniejsze piosenki o miłości, włącznie z „Uciekaj moje serce" i „We dwoje".
Agnieszka Osiecka słuchała rocka, deklarowała na przykład swoją sympatię do Kazika, czuła jednak, że to już nie dla niej, że -w przeciwieństwie do Coca-Coli - to nie to. (Pierwszy slogan reklamowy, z jakim Coca-Cola podbijała polski rynek, wymyśliła właśnie ona).
Miała Agnieszka Osiecka swoich ulubionych wykonawców na czele z Marylą Rodowicz, miała też faworytów wśród kompozytorów, poza już wymienionymi Katarzynę Gaertner, Jacka Mikułę, a wcześniej Adama Sławińskiego. Ten ostatni napisał z nią niemało „Listów śpiewających" i takie piosenki, jak „Dookoła noc się stała" czy „Na całych jeziorach ty". Agnieszka Osiecka mówiła niekiedy, że nigdy później nie udało się jej napisać lepszych piosenek. Chciałoby się rzec: bez obaw! To „późna" Osiecka podpowiedziała Maryli Rodowicz, jak „Wariatka tańczy":
Taką to by na stos, na co jej durny los, dajcie chłopcy ten kagańczyk. Warkocz jej płonie już, dookoła złoty kurz, a wariatka jeszcze tańczy.
Ballada uczonego Balbusa
W tych późniejszych utworach nieodłącznym rekwizytem staje się alkohol. Pije się u Osieckiej „wino za kolegów, którym szczęścia w życiu brak", ale najczęściej wypija „wódki łyczek z domieszką cichych łez". Cóż, w „Balladzie o uczonym Balbusie
i przejeżdżającym tramwaju" zawarła Agnieszka Osiecka znaną prawdę: „Alkohol szkodzi zdrowiu, ale pomaga życiu. Resztę dopowiedziała w „Whisky":
Znam takich ludzi - mówisz -
co nie zaczną dnia bez szklanki whisky.
A ja znam takich, co nie rozpoczną dnia bez bata
lub oberwania cięgów.
Znam takich, którym jajko na miękko i płyta Mozarta,
takich, którym złamany kij,
i takich, którym gwiazdka pieszczoty we włosach
pozwoli dopiero wstać i iść.
Oboje zaś znamy takich,
co wcale a wcale nie zaczną dnia...
Zostaną w mrokach nocy
i będą tak długo je wlec,
rozwłóczać i dzielić na małe pasma,
aż któreś pęknie cichutko
jak naciągnięta struna -
i to wystarczy.
Śmiech Andrzeja Jareckiego
Miała Agnieszka Osiecka mężów o sławnych nazwiskach (Wojciech Frykowski, Daniel Passent) i jeszcze sławniejszych przyjaciół. Mężczyźni w jej życiu to odrębny temat, który niewątpliwie zainteresuje wielu biografów autorki „Widzisz, mała". Sama o swoich mężczyznach pisała oszczędnie, może poza Markiem Hłaską i coraz mocniej obecnym w jej wspomnieniach Andrzeju Jareckim. „Kiedyś, dawno temu, późną nocą siedziałam z Andrzejem Jareckim na kładce jeziornej, a z głębi lasu dolatywał turkot furmanki i monotonny dialog dwóch chłopów: »Oj, gdyby nie ta krowa, oj, gdyby nie ta krowa...« - pisała w książce „Na początku był negatyw. - Śmialiśmy się wtedy z tego do rozpuku. Dziś już nie umiem się śmiać z takich rzeczy. Nie umiem też napisać wiersza ani piosenki o Mazurach. Przeszkadza mi czułość. ...To samo powiedziałam kiedyś w łóżku komuś, kogo przecież bardzo kochałam: »Przeszkadza mi czułość«".
O tak ważnych dla niej, jeszcze od STS-owskich czasów, Mazurach coraz częściej milczała. „Serce mi się kraje - tłumaczyła. -Tylu przyjaciół nie żyje, tylu wyjechało, tylu do cna zmieszczaniało, a ja sama połamałam się.
Wspominając innych, przywoływanych już tutaj, paryskich przyjaciół, powiedziała: „Bardzo mi źle, że Zygmunt odszedł tak wcześnie, a wydawało się, że będzie żył najdłużej z nas wszystkich. Przykro mi, że Zosia bardzo ciężko choruje i wszystko ją boli. Jej znów przykro, że ja nie jestem w najlepszej formie".
Niewiedza pana Jourdain
„Człowiek boi się zwrotu »do końca« - pisała Osiecka. - Co do mnie, lękam się nawet napisać »Do ostatniego gościa«. Ludzie różnie sobie radzą z jednoznacznością żywota. Jeśli chcemy, żeby życie jakoś spuchło, zwielokrotniło się, utraciło zgrzebność, nabrało barokowej pulchności - wyczyniamy ze sobą rozmaite gry i zabawy, wchodzimy w role...".
Za tymi grami i zabawami skrywała się jej mrówcza, gigantyczna, jak się okazuje, praca.
Literackich purystów drażnić może nadmierna tkliwość jej utworów, cały ten świat przedstawiony, zbudowany z okruchów, muszelek, szkiełek, zajączków z waty i gałązek bzu, ale to ten kruchy świat zaakceptowały już nie tysiące, lecz miliony słuchaczy piosenek Agnieszki Osieckiej. Podobnie jak molierowski pan Jourdain nie wiedział, że mówi prozą, tak wiele osób nie zdawało sobie może sprawy, że poznając, często mimowolnie, teksty tych piosenek, obcują z poezją najczystszą. Ogromny dług zaciągnęliśmy u Agnieszki Osieckiej. Podziękować możemy tak tylko, zgodnie z jej życzeniem:
A mnie bezczelnie kochaj,
choć smutne śpiewki przędę,
bo przecież będę, no przecież będę.
„Rzeczpospolita", 15 marca 1997
AGNIESZKA OSIECKA (1936-1997) - poetka, autorka tekstów piosenek, utworów scenicznych, felietonistka. Pisała dla teatru, estrady, radia i telewizji. W jej dorobku są tomy poetyckie („Sztuczny miód", „Wada serca"), widowiska („Niech no tylko zakwitną jabłonie", „Listy śpiewające"), powieść („Zabiłam ptaka w locie"), opowiadania („Biała bluzka"), wspomnienia („Szpetni czterdziestoletni"), zbiory felietonów („Zabawy poufne", „Galeria potworów"). Jest autorką ponad 2 tysięcy piosenek, z których ogromna część stała się wielkimi przebojami („Małgośka", „Niech żyje bal", „Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma", „Zielono mi").
Krzzysztof Masłoń
Ewo!
*Nagroda im. Stanisławy Zawiszanki po raz
pierwszy
> Laureat: Krzysztof Siwczyk, wybitny poeta
młodego pokolenia (znany również
> z roli Wojaczka w filmie Lecha Majewskiego)
> *
>
> *W tym roku, w drugą rocznicę śmierci
aktorki i poetki zostanie przyznana
> po raz pierwszy statuetka Dżonki - Nagroda
im. Stanisławy Zawiszanki za
> Poezję odważną. Pierwszym, honorowym
laureatem nagrody został Krzysztof
> Siwczyk. Inicjatorem Nagrody jest
PARNAS.PL*
>
> *MIEJSCE:*
>
> *Uroczystość odbędzie się w sobotę 29
października br., o godz. 13:00, w
> sali seminaryjnej nr 3 na terenie Targów
Książki w Krakowie, przy ul.
> Centralnej 41a. *
>
> BARDZO SERDECZNIE WSZYSTKICH ZAPRASZAMY
>
>
> Informacja prasowa:
>
>
> *Nazwa:*
>
> */Dżonka /*
>
> Nagroda Literacka im. Stanisławy
Zawiszanki
>
> *Cel: *
>
> Wyłonienie najbardziej utalentowanych
poetów młodego pokolenia, promocja
> ich twórczości oraz upamiętnienie postaci
poetki i aktorki Stanisławy
> Zawiszanki (1914-2003).
>
> *Kapituła:*
>
> Kapitułę Nagrody /Dżonki/ złożoną z
wybitnych twórców i znawców polskiej
> kultury oraz przyjaciół Stanisławy
Zawiszanki stanowią:
>
> Izabella Cywińska
>
> Marta Fox
>
> Hanna Maria Giza
>
> Tadeusz Górny
>
> Marta Kucharska
>
> Krystian Lupa
>
> Józef Żuk Opalski
>
> *Termin przyznawania*:
>
> Corocznie podczas październikowych Targów
Książki w Krakowie
>
> *Organizatorzy:*
>
> Salon Promocji Telentów PARNAS.pl
(inicjator)
>
> Fundacja NADwyraz.pl
>
> *Patronat:*
>
> Tragi Książki w Krakowie
>
> *Autor statuetki:*
>
> Andrzej Krawczak (www.krawczak.art.pl)
>
> *Patroni Medialni:*
>
> TVP3, 2 Program PR, Radio Kraków i
(najprawdopodobniej - gazeta) Dziennik
> Polski
>
> *Uroczystość uświetni:*
>
> Recytacja wierszy laureata oraz Patronki
Nagrody, a także koncert
> współczesnej muzyki kameralnej
>
> *Szerzej o Nagrodzie Dżonki*
>
> Stanisława Zawiszanka sama przyznawała
stypendia utalentowanym poetom.
> Wierzymy, że Nagroda jej imienia stanie
się kontynuacją tej inicjatywy.
>
> Była nieustającą debiutantką. Swoją
karierę artystyczną zaczynała jako
> aktorka. Przez lata związana z teatrami
krakowskimi. Była znakomitą
> interpretatorką piosenek Hanki Ordonówny,
ale i dramatopisarką.
>
> Z pracy w teatrze zrezygnowała uznając, że
nie chce już trzepać kanap
> Dulskiej. Wielokrotnie powtarzała, że
teatr ogłupia. Ale przecież bez
> teatru jej poezja wyglądałaby zupełnie
inaczej. Jej wiersze są pełne
> dramaturgii.
>
> Wyjechała w podróż do Wietnamu. Porażona
wielobarwnymi dżonkami
> (łódkami-domami), nie mogąc ich
sfotografować (odbierano turystom
> aparaty), zaczęła malować. Dżonki malowała
jeszcze wiele lat później, z
> pamięci.
>
> Bardzo dużo podróżowała zbierając w ten
sposób materiał poetycki. W wieku
> 75 lat zadebiutowała jako poetka. Na
łamach miesięcznika Więź opublikowała
> wiersz pt. /Powrót mego syna ze studia w
Harlemie/. Żadna ze sztuk nie
> była dla niej ważniejsza od poezji.
>
> Najbliższym poetą dla Stanisławy
Zawiszanki był Rimbaud, o którym mówiła
> jak o synu. Zadawała często pytanie: „Jaki
byłby Świat, jaka byłaby
> Poezja, gdyby nie przestał pisać?” Bo dla
niej Świat i Poezja były Jednym.
>
> Wiersze Stanisławy Zawiszanki nie są
oderwane od świata realnego, od
> przemocy, od zła, od wojen, terroryzmu,
polityki. Zakorzenione w
> tradycjach etnicznych prowadzą dyskurs na
temat współczesności. To poezja
> wielkiej próby i ogromnej wartości. Poezja
odważna i zbuntowana. Poezja
> młodzieńcza, pełna niezgody na świat w
jego obecnej formie. Właśnie taką
> Poezję będzie honorować Nagroda.
>
> Wydała pięć tomików: /New York Collage/;
/Los nie frajer/; /Wenecjo, cóżeś
> ty za Pani/; /Mój fin de siecle/, /Aktorzy
wiersze piszą/. Szósty, o
> wymownym tytule /Łabędzi krzyk/, napisany
już po utracie wzroku, miał się
> ukazać w listopadzie 2003 roku. Nie
doczekała go.
>
> Nagroda, poza wymiarem materialnym, ma
również formę artystyczną. Jest to
> specjalnie zaprojektowana przez
krakowskiego artystę,* *Andrzeja
> Krawczaka, statuetka dżonki.
>
> Twórczość poetów oceniać będzie specjalnie
powołana Kapituła, w której
> skład wchodzą artyści — przyjaciele
Stanisławy Zawiszanki. Po raz pierwszy
> nagroda zostanie przyznana w październiku
2005, w drugą rocznicę śmierci
> Poetki.
>
>
> Więcej o Stanisławie Zawiszance i
nagrodzie jej imienia:
>
>
http://www.parnas.pl/index.php?co=nagroda
> <http://parnas.pl/index.php?co=nagroda>
Anonimowy nadawco!
Juz po 31 października,ale dobrze
wiedzieć...pani Stanisława była chyba
także mamą mojego dobrego znajomego z
młodości-niezwykłego aktora Bolka
Greczyńskiego z teatru "Stu"...A pan
Krzysztof Siwczyk wspaniale zagrał w
"Wojaczku".a wlaściwie nie zagrał ,tylko
BYŁ.Pozdrawiam MU
31 października



MU... donosze, ze ostatnio
wynioslam sie z leszczynskiej i teraz zupelnie
nie mam netu.... stad i stamtad to milczenie... aleee teraz wpadlam w siec
wiec w locie i w skrtocie newsy:
-studia przykladowo zawalilam
-zycie zawala sie na mnie
-a On to jest po prostu Szuja
pozdrawiamserdecznie
denko
> Denku
bez netu!
1.O NIm zapominamy NATYCHMIAST!
2.Życie zwala sie NIE TYLKO na ciebie.
3.Ale i na twoich rodziców, jesli dowiedzieli
sie o tych zawalonych
studiach...
4. Wierzę w lepsze jutro .twoje oczywiście .MU

dla Denka bez netu
no i umarla nam Shirley
Horn....
Anonimie z telefonu komrkowego!
I to jak cicho....A
mieliśmy juz bilety na koncert....MU

takie cudne kwiaty rosną w moim ogrodzie
To masz dobrze!Pozdrawiam MU
A u mnie
się nic nie otwiera...z żalem stwierdzam i
pozdrawiam. A
Kochana MU
(...)
Dziś miałam koncert wraz z grupą
przyjaciół ze studia wokalnego
,koncert zatytułowany był"Grajmy Panu",a poświęcony piosenkom Agnieszki
Osieckiej.Wszyscy zaśpiewali wspaniale,a bisom nie było końca!
Dla Pani koniczynka na szczęście i jako,że mamy jesień taki mój wiersz.
Pozdrawiam bardzo serdecznie! Ania

Aniu!
Dziękuje bardzo!!MU
Kochana MU!
W czwartek jadę do Myśliborza na festiwal Młodych Autorów i Kompozytorów
Piosenki Smak i oczywiście bardzo się cieszę,bo to cudowna impreza jest
jak nic!!!!!!!! Śpiewam dwie piosenki (teksty oczywiście własne, a muzyka
Pana Damiana z Olsztyna) szkoda,że muszę jechać z podkładami,bo pan Damian
nie może pojechać! Utwory mam liryczno,humorystyczno-filozoficzne.Trzy dni
wspaniałej zabawy i ten klimat!!!! A jak ktoś chce podaję linka na stronkę
spotkań http://www.mok.bono.net.pl
Ja tak tu trochę bez ładu i składu klikam,ale wybacz Kochana MU godzina
bardzo wczesnoranna,a może późnonocna 01:07.
DRAŃ
a ja jemu tak ufałam
i obiadki gotowałam
prałam oraz prasowałam
wciąż czyściłam i sprzątałam
byłam miła jak cholera
dziś samotność mi doskwiera
ach co za drań ach co za drań
zbałamucił wiele pań
byłam słodka byłam wiotka
i kokotka i maskotka
taka trzcinka wręcz szczebiotka
miluteńka tak jak kotka
i jak szóstka w totolotka
zwykła płotka i idiotka
ach co za drań.......
on mnie ciągle okłamywał
z inną po jeziorze pływał
ja wierzyłam tej kanalii
bo przynosił mi konwalie
a raz wyszedł po gazety
i nie wrócił już niestety
ach co za drań....
A to jeden z tekścików....
Ps Proszę trzymać za mnie kciuki!!
SERDECZNOŚCI!!!!!!!!!! Ania
Chyba ta sama(?) Aniu!
Trzymam kciuki!MU
Pani MU!!
Jesień.Bardzo smutna pora roku.Człowieka
ogarnia wszechobecna
melancholia.Pomaga mi przetrwać jedynie "Koncert jesienny..":)
Ja się plączę ,gubię ,szukam i odnajduję w tym świecie.Wciąż uczę się żyć
.Czasem pojawiają się chwile piękne ,które chce się pamiętać i ,które są
antidotum na całe zło tego świata(niestety więcej tych kryzysów).
Podobno była Pani w Krakowie.Nie wybaczę sobie
tego ,że nie mogłam wtedy
tam być."Bo to wszystko nie tak ,nie tak ,nie to!".A może ma Pani jakieś
zdjęcie ?.:):)..
A KJ otworzyła teatr i to jest wielkie
szczęście!.
Raz jest TAK ,raz tak .Życzę żeby u
Pani zawsze było TAk-czyli
zawsze zielono.
AzM
ps.:piszę do Pani już kilka lat.Piszę od początku powstania tej strony.To
wszystko jest tak bardzo o mnie.Tak się zmieniałam.Miałam 14 lat ,w maju
będę już dorosła.Pani MU-te wszystkie odpowiedzi mam zapisane w sekretnym
zeszycie i tak miło je czytać!!....
---------------------------------------------------
Aniu z Myślenic!
1.Masz sporo towarzyszy w tej plątaninie,
gubieniu i szukaniu.I
odnajdywaniu, na szczęscie.
2.Byłam w Krakowie. I mam jakies zdjęcie.
3. Jutro idę do Krysi na przedstawienie.Ale sie
cieszę!
4. To juz tyle trwa ta strona?!Że ty z małej
dziewczynki zdążyłaś zamienić
sie w pełnoletnią pannę...?!Boże!Pozdrawiam i
ciebie i mamęMU

w Krakowie-dla Ani z Myslenic

Ale tam pieknie!PozdrMU
Machamy do Pani, bo zmądrzałyśmy :)))

Dzień Dobry,
właśnie chcę opowiedzieć, jaki las jest piękny i ...chyba już prawie
wszystko zapomniałam...i bardzo byłabym wdzięczna za pomoc w odnalezieniu
tych słów.
I przesyłam ciepłe nadmorskie podmuchy-otuchy
- od lat zasłuchana w Panią
elzbieta
> Elżbieto!
Ja na
pewno w tym nie pomogę.Nie pamietam ze
starości...ale pozdrawiam MU

dla początkującej
Mamo Kacperka!
bardzo przyjemny mężczyzna...pozdrawiamy bardzo serdecznie!MU
Droga Pani Magdo!
Jeśli nie zaglądała Pani jeszcze na naszą stronę czas nadrobić te
"karygodne" zaległości. :-))
Gorąca zachęcam do przeczytania naszych tesktów na temat Marka Grechuty,
biografii i recenzji 3 płyt (w tym Pieśni na których
tak pięknie Pani zaśpiewała)
Jeśli zdażyła Pani odwiedzić naszą stronę to informuję, że pojawiła się
recenzja Szalonej Lokomotywy
www.3ucho.art.pl/nowosci
www.3ucho.art.pl/Grechuta
Z uszanowaniem
Jarek Pawlak
Panie Jarku!
Zajrzałam. Zaraz zrobimy od nas link i
pozdrawiamy MU z drużyną

dla a ...

Asiu z Tajaksem!
witajcie
pozdrawiam ze szpitala!
mam się coraz lepiej.
całuję Was mocno.
Do.
Do!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wszelki duch pana Boga chwali!Ale to
jest wiadomość!!!Przytulam mocno MU
Cieszymy się strasznie!!!!!!!!!!!!!!!!!
I bardzo pozdrawiamy. A.



Droga Pani Magdo.
Od dłuższego czesu chciałam do pani napisać, ale nie miałam odwagi.
Jednak po kolejnym przeczytaniu słów A. Osieckiej "Nie odkładajmy niczego
na później..." wreszcie się zdecycowałam. Dziekuję za to, że... Pani
jest. Za to, że w chwilach, gdy wszystko zaczyna się gmatwać słyszę Pani
głos "Jeszcze w zielone gramy..." i od razu czuję się lepiej. A teraz,
gdy przychodzą kolokwia tą piosenką witam dzień, a często też i kończę.
Dziękuję za uśmiech i tych kilka miłych słów, które zamieniła Pani ze mną
po koncercie.
P.S.
Gratuluję otrzymania medalu Gloria Artis. Było mi bardzo miło, gdy go
Pani odbierała.
Życzę dalszych sukcesów i czekam na kolejny koncert w Krakowie.
Pozdrawiam cieplutko
Kasia K.
Kasiu K!
dziękuje bardzo i pozdrawiam jeszcze cieplej MU
Droga Pani Magdo,
Posylam pozdrowienia zloto-jesienne, oraz cudowna historie, z nadzieja, ze ucieszy Pania tak jak mnie ucieszyla.
| Soul Bird |
|
Soul Bird
Deep down,
Inside the soul,
When someone hurts our feelings,
When someone loves us,
When someone calls our name,
When someone is angry with us,
And when someone hugs us,
Deep down, inside, lives the soul.
-Do you want to know what the soul
bird is made of?
Ah, that's quite simple too:
-The soul bird stands one one foot,
-Because there is a drawer for
everything we feel,
Sometimes you can tell the bird..
But the bird decides all by itself
You want to listen patiently,
Sometimes you get jealous without
meaning to.
By now you've understood that
everyone is different
But if the bird opens the anger
drawer
A bird who feels bad
A bird who feels good
Most important is to listen to the
soul bird,
Some of us hear it all the time.
That's why it'a good idea -
Haftungsausschluß |
Magda D. (z tych Magd zwyczajnych)
Thank you wery much!MU
Pani
Magdo Umer Kochana!
Dziękuję za tak miłe przyjęcie "debiutantki".
Łyżwa i Markotny- w takich momentach "pieskie życie" nie wchodzi w grę.
Słucham sobie "zimy żal" i nawet listopad mnie nie przeraża.
W związku z "tym wszystkim" składam oficjalne podanie o przyznanie mi:
1.miękkiego fotela - hmmm... a niech tam :idę na całość- sugeruję hamak-w
celu wygodnego "zalogowania" się tu- w tej Pani DOM-ENIE :)
2.chodzi o "zalogowanie" na czas nadchodzących jesieni i zim i pozostałych
dni powszednich
3. w "posagu" wnoszę wirtualną herbatkę i coś "s" :) do zjedzenia- to "s"
od czasu do czasu oczywiście - ale wszyscy wiemy ,że czas szybko
płynie...i wtym przypadku nie powiem "niestety" ;)
4. obiecuję:
- z trudem ale powstrzymywać się od nadmiernej tu aktywności :)
- nie zasmucać tak bardzo bardzo bardzo, a jeśli to będzie mozliwe to " w
ogóle"
Proszę o rozpatrzenie podania.
-YSIA
ad.1 nie bardzo się orientuję w technicznym znaczeniu owego pojęcia ale
bardzo mi się zgadza początek "dom..."
Ysiu!
Zostalaś zalogowana w mojej Domenie.Poszukam
hamaka..i pozdrawiam MU

hamak dla debiutantki
Pani
Magdo!!!
Chciałbym podziękować za to że naładowała mnie Pani pozytywną energią
która teraz we mnie promieniuje. Dzięki Pani uwierzyłem już do końca w to,
że jak się chce to wszystko można osiągnąc.
Oktawian_Emanuel :-)
Oktawianie Emanuelu!
Cała przyjemność po mojej stronie...Pozdrów
klasę i pania profesor MU

Oktawian z klasą

Pani Magdo!
W tym roku, jak w każdym, działo sie duuużo. Uśmiałam się bardzo, nie tyle na spektaklach co "za kulisami". Nie przypuszczałam, że tam moze być weselej niż na scenie :)).
JURY IX FESTIWALU KOMEDII TALIA 2005 w składzie: Olga Lipińska -(przewodnicząca), Anna Burzyńska, Anna Retmaniak, Paweł Głowacki, Józef Opalski (sekretarz) Grand Prix festiwalu - 10 000 złotych - przyznało spektaklowi "Kandyd czyli optymizm" Voltaire'a Teatru Groteska w Krakowie, w reżyserii Pawła Aignera. Jednak najważniejszą nagrodę, bo nagrodę publiczności otrzymał spektakl "Rodzina Dreptaków" Teatru na Woli im. Tadeusza Łomnickiego w Warszawie , w reżyserii Jerzego Satanowskiego. Wiadomo! Publiczność ma zawsze racje!... no dobra... prawie zawsze :))
"W ciepłych krajach było, jak to w ciepłych krajach - ciepło" - to już wiemy :)) ale poprosze o więcej tych ciepłych zdjęć. Czymś się trzeba ogrzać.
Do zobaczenia :)) Ania (Tarnów)
Aniu z Tarnowa!
Wysyłam ci ciepłe zdjęcie nie mojego
autorstwa...MU

dla Ani z Tarnowa..kolezanka (tym razem) z Krakowa
Tajaks i Konrad Miklaszewski w Parku Skaryszewskim - fotka z przedostatniej niedzieli pażdziernika;co do wystawy to trafilam już na trop. Pozdro - asia j.

od Iwony z kanady.................bardzo
samnotnej ale dzieki tobie
nie desperackiej!
czesc Magda!
pisze czesc zamiast "witaj" albo cokolwiek innego ludzie pisza do ciebie
co
dzien...
wlasnie zciagnelam sobie twoje "upij sie ze mna na wesolo"....i wiesz co,
to jest tak jakbym slyszala sama siebie ( w glowie, bo nigdy w zyciu nie
wazylabym sie powiedziec mu to w zyciu...ale....)
on powinien to uslyszec kiedys....
szanse sa takie ze nigdy tego nie uslyszy i ja po prostu umre kiedys
(ciagle zakochana w nim) ale on nie bedzie o tym wiedzial...............
moi mezczyzni i jego baby
to jest
taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakkkkkkkkkkkkkkkkkkiiiiiiiiiiiiiiieeeeeeeeeeeeeeeee
okropne i po prostu lamie mi serce za kazdym razem............
ale .............
zycie jest zycie i ludzie ktorych kochasz nie musza kochac
ciebie..........
wiec nic innego nam nie zostaje jak sie upic co wlasnie robie..........
Magda:)
wszystkiego najlepszego z roznych okazjii od iwony z kanady
jestes naprawde wspaniala jesli chodzi o muzyke:) lepsza od tych
wszystkich
amerykanskich panienek jak diana krall itp.........
powinnas sie bardziej udzielac na swiatowej scenie bo one ci do piet nie
siegaja a robiqa wieksza kariere na swiecie
Magda!
ja ma troche tzw. chodow w ameryce wiec jezeli bys kiedys chciala zblysnac
tutaj...daj mi znac.......
Yvonne
naprawde.....nie wiem kto ci pisal ten tekst
ale..........................dziala
jezusmaria.......dziala bardzo!
iwona
Troche nietrzezwa,ale usprawiedliwiona
cierpieniem z powodu nieszczesliwej
milosci Iwono z Kanady !
1. Ten
tekst napisala mi Agnieszka Osiecka.
2.Nie chcialabym zablysnac w Ameryce.
3. Nie ma juz absolutnie szans na to
uczucie?Pozdrawiam MU
Awanturę??
Kochana Mu,
Pracowe szaleństwo nie tylko trwa, ale rozkręca się coraz bardziej. Dlatego nie mam czasu ani władz umysłowych, żeby coś sensownego napisać, ale chcę powiedzieć, że myślę o Pani Bardzo Ciepło, cieszę się, że Pani odpoczęła i już wreszcie wróciła :-). Przesyłam Pani cały worek Ciepłego i Puchatego i życzę dobrych dni, chłodniejszych, ale jeszcze ciągle cudnie jesiennych.
Calineczka zachwyciła córeczkę przyjaciółki, mój chrześniak stwierdził, że „ no lubię jak ta pani czyta, ale ta bajka to dla dziewczyn..” :-) Ja też lubię słuchać jak Pani czyta bajki :-).
Pozdrawiam - Joasia

Zapracowana Joasiu bez władz umyslowych!
Marzę o całym dniu leżenia w łóżku i nicnierobienia...albo dwóch dniach...pozdrawiam jak zapracowana zapracowaną MU
16 października 2005

dla magdaleny
Pani Magdo!

Dla Oli C na dorosłe urodziny- grecka łódka w blasku słońca

Pani Magdo.
Niedopuszczalnie młodsza Ewo!
1 .Kiedy ty przyszlas na świat, byłam juz po absolutorium...
2.23 lata różnicy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
3. Mój groszek był niebieski.Ale i tak pozdrawiam MU
23 lata absolutorium? Niedopuszczalnie szybko...A
Kochana Pani Magdo!
Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień Urodzin będzie dla Pani piękny, wyjątkowy i pełen Miłości niezależnie od tego, czy już Pani wróciła do Polski, czy spędzi go Pani w ciepłej Grecji.
Życzę Pani następnego roku pełnego cudownych przeżyć, spotkań z ludźmi o pięknych duszach, fascynujących podróży i wielu dni spędzonych tak, jak Pani lubi najbardziej, a także zdrowia. I oczywiście wnuczki oraz tego, aby pojawiła się w czasie najbardziej właściwym dla Pani i jej rodziców :-)
Przytulam Urodzinowo, bardzo, bardzo ciepło i serdecznie. Joasia
Joasiu !
Bardzo dziekuję!MU

Kochana Jubilatko!!!!
>
> Z wiadomej okazji absolutnie
wszystkiego naj...a najwięcej zdrowia,
> zdrowia i jeszcze raz zdrowia....inne
samo przyjdzie...całuję
> uroczyście w oba policzki. J.
>
> ps. prezent zdjęciowy z orzechobrania
do wyboru...z całego serca!!!

J!
Bardzo przyjemny ten
prezent!dziękuje!!!MU

Codziennie należy przeczytać dobry wiersz, obejrzeć piękny obraz, posłuchać lekkiej piosenki lub porozmawiać serdecznie z przyjacielem." Heinrich von Kleis
Kochana MU!Dziękuję!!!MU
Droga Pani Magdo!!!
Może będę mało oryginalny, ale
jednak, WSZYSTKIEGO
NAJLEPSZEGO!!!!!!!!!.
Te dwa słowa powtarzamy tak często, ale
moim zdaniem są one bardzo wymowne.
Wczoraj byłem w Krzyżach i
sfotografowałem piękny okaz PALMY
MAZURSKIEJ
specjalnie dla Pani.
To i kilka innych zdjęć z Krzyży
przesyłam jako prezent urodzinowy.
Pozdrawiam i ściskam jak najmooooocniej
umiem,
Łukasz B z Mazur :)

Łukaszu B z Mazur!
Dziękuje bardzo bardzo .MU
Droga Pani Magdo!
W dniu urodzin życzę wszystkiego, co najlepsze i najwspanialsze, pogody
ducha oraz dużo ciepła.
Czy wie Pani, że dzisiaj przypada także 27 rocznica śmierci Jacquesa
Brela?
Pamiętajmy o nim, bo był wspaniałym artystą, a będąc już śmiertelnie
chorym
i świadomym tego, nagrał ostatnią pożegnalną płytę (wcześniej wycofał się
ze
śpiewania i poświęcił filmowi). Do listu dołączam zdjęcie Brela, zrobione
chyba podczas jego występu w Olimpii. Poniżej przesyłam drobny upominek
literacki swojego autorstwa:
JASKÓŁKI
To czarne jaskółki na bławym sklepieniu,
Jak ciemny meteor w obłokach zachodu,
Wspinają się wyżej po jasnym promieniu,
Chcą wzlecieć nad chmury do słońca ogrodu.
Do słońca, do słońca, do słońca,
Bez końca, bez końca przez wiatr,
Przez chmury, wichury, nad świat!
Ty nie znasz ich celu, powodu,
A one tak lecą od lat,
Nad chmury do słońca ogrodu,
Choć nigdy nie dotarł tam ptak!
Ty głupcze, człowieku, wciąż myślisz, że one
Śmigają, byś wiedział, że ciągną już deszcze,
I stoisz przy swoim otwartym balkonie,
A nawet do głowy nie przyszło ci jeszcze:
Że one do słońca, do słońca,
Bez końca, bez końca przez wiatr,
Przez chmury, wichury, nad świat!
Ty nie znasz ich celu, powodu,
A one tak lecą od lat,
Nad chmury do słońca ogrodu,
>
Choć nigdy nie dotarł tam ptak!
Niech ludzie bezskrzydli polecą za nimi,
Niech okna otworzą, wyfruną z betonów,
Przez swoje wichury i wiatry i dymy,
Niech wreszcie się wyrwą, oderwą od tronów!
Do słońca, do słońca, do słońca,
Bez końca, bez końca przez wiatr,
Przez chmury, wichury, nad świat!
Do celu, do celu, do celu,
Z jaskółką, by zamilkł w nas krzyk,
Do słońca, co płonie w nas wielu,
Choć prawie nie dotarł tam nikt!
Pozdrawiam serdecznie,
Piotr Cieński

PaniePiotrze!
1.Bardzo dziekuje za drobny upominek
literacki swojego autorstwa.
2. Z jaskólką w końcu zdecydowala sie
pofrunąc Calineczka (po długich
wahaniach) i bardzo dobrze na tym wyszla...
3.Wiem o tej rocznicy, bo bardzo
przeżyłam Jego śmierć...Byłam na
koncercie
Brela "na żywo" i nigdy tego nie
zapomnę.Pozdrawiam MU
Kochana MU!
raz tylko ośmieliłam się napisać do Pani:) to było przy jednym z moich
magicznych pobytów w w-wie, gdy będąc na dniach otwartych w Trójce
spotkałam Panią:) zabieganą, gdyż to był dzień koncertu piosenek AO:)
Wtedy to był krótki pobyt.
Dziś mieszkanie, uczelnia i ponownie wokół magia:) byłam ostatnio na
Starym Żoliborzu, na Jakiela w Fundacji:) stare domy, wąskie uliczki,
zieleń... i to miejsce gdzie Agnieszka była:)) przyjęła mnie niezwykła
osoba:) ciepła i taka jasna:))) to jest moja cicha prośba do Najwyższego,
by tutaj w w-wie pozwolił mi poznawać pięknych ludzi:)
Kochana MU:) chciałam z całego serca podziękować za poezje w moim życiu:)
za Agnieszkę:) za to całe piękno, które dodaje magii mojemu życiu:)) a
Temu na górze, za Panią:))
w sobotę – to już jutro:) – wybieram się na Saską Kępę, na
Dąbrowiecką:) tak sobie przemknę z uśmiechem na twarzy:))) i ogromną
wdzięcznością:)
Pani Madziu! Niech Panią Anioły chronią:)
gdy zimno, i słońce daleko, niech otulają i dodają ciepła i słońca
codzienności:) potrafią to pięknie robić:)))
z workiem ciepłych uczuć i wdzięczności
Magda:)))
Kiedyś nowy sącz, dzisiaj w-wa:)))
Magdo z Warszawy i
troche z Nowego Sącza!
Ta ciepła i jasna osoba to Marta
Passent.Naprawdę wspaniała!A jakiego ma
syna!!!Pozdrawiam serdecznie i dziękuję
za życzenia!MU

dla magdy-Marta P-w środku , ze scenariuszem na kolanach.
Pani Magdo Umer
Kochana!
Ja "nietutejsza" (i przychodzi na myśl niezwłocznie- "niedzisiejsza",
chociaż na pewno nie chodzi o to, że jakaś "wczorajsza" :))
Czyli- jednym słowem - :) pisze do Pani pierwszy raz.Żyję sobie- gdzieś
tam- właściwie niedaleko- bo w Polsce, i studiuję sobie jeszcze.
I pomyślałam- też "sobie" :), że Pani podziękuję, za Pani zawodową ścieżkę
życia, bo to- dla wielu ludzi, którzy gdzieś tam za Panią biegną,- ścieżka
zielona, słoneczna i ciepła.A w życiu takie drogi są najcenniejsze i
dziękować za nie wypada( zbyt często o tym zapominamy).
Pani Magdo, Dobra życzę- w wymarzonej postaci i na dłuuuugi czas.
-YSIA :)
Ysiu, która piszesz do
mnie pierwszy raz i studiujesz sobie
jeszcze!
Dziękuję za te slowa.Bardzo .PowodzeniaMU

specjalne pozdrowienia dla debiutantki przesylają Łyżwa i Markotny
MUsiałam napisać!!!
Po pierwsze to składam najserdeczniejsze - choć spóźnione życzenia
urodzinowe. Sił i zapału do realizacji własnych marzeń, uśmiechu na
twarzy, nieustającej wiary w ludzi.
Po drugie chciałam tylko napisać, że byłam w niedzielę na cudnym koncercie
"Open for Chopin".Zgadzam się ze słowami pani Dudziak - Chopin był z
pewnością jazzmanem , ba nawet momentami swingującym jazzmanem(jeśli tylko
to się tak pisze). Nie wiem jakim cudem nie posiadam żadnej płyty pani
Dudziak? Moja przyjaciółka mówi, że pewnie przez pomyłkę a zaraz potem
dodała, że to jest błąd mojego życia i jej z resztą też ... ja jednak
skłaniam się ku teorii "pomyłki" - "minimalnej pomyłki"
Mam nadzieję , że Pani urodziny minęły równie miło jak moje - wśród
przyjaciół
Pozdrawiam z Gdańska
Ciągle pod wrażeniem Chopina - jazzującego
Obchodząca tego samego dnia urodziny co MU Natalia
_____________________________
Natalia Formela
fornatalka@wp.pl
503-879-593
--Natalko!
Możemy juz chyba założyć klub tych z
9-go października...Czy to ty
przysłałaś mi prezent, czy jakas inna
dziewczynka, ktora podpisała się
"Natalka z Sopotu".Bo nie wiem jak i
komu mam dziękować...Pozdrawiam MU
p.s.płytę kupić trzeba.Choćby jedną.Ja
mam!
(MPJ)
Ściskam urodzinowo
Ania (wykończona po Talii)

Wykonczona po Talii!
A co tam sie działo w tym
roku?Pozdrawiam MU
Czy jeszcze cos nas czeka
Po raz pierwszy spotkałem Cię na spotkaniu w bibliotece na Kabatach, pytając o ogrodnika twojej duszy.
Tak naprawdę to sam przewalam łopatą swoje życie szukając sensu, szukając siebie.
Czy to nie wariactwo w wieku 51 lat, po 20 latach prowadzenia firmy elektronicznej zachwycać się i uwielbiać poezję?
Sama wiesz, jakie życie przynosi nowiny. To się złościmy, to szalejemy,
Talenty swe dając unoszę się w trwodze, że tego, co we mnie nie potrzebuje świat.
Napisałem kilka wierszy, każdy w natchnieniu, lecz czy to ma jakiś głębszy sens?
Każdy ma swoje uczucia i perspektywę. Każdy rozumie i czuje inaczej.
Lecz coś mnie pcha i tracę kontrolę. Czy prawda jest we mnie?
Gorąco pozdrawiam
Paweł C
Ale życzę ci,żeby jak najmniej "coś cie pchalo".I aby świat potrzebował tego co w tobie.Wtedy może będzie ci lżej.Oby.
Pozdrawiam - MU,ktora niestety wie jakie życie przynosi nowiny...
Dzień dobry!
Wszystkiego, co naj, z okazji urodzin,
słońca przede wszystkim!!!
Przesyłam dróżkę, po której Agnieszka zeszła do mnie na swoją urodzinową
imprezkę. Pojawiła się(ta drózka),co prawda, nad moim domem juz kilka dni
temu, no ale trochę się stamtąd chyba idzie...
Całuję urodzinowo
Niezmiennie Szesnastoletnia Karolina

Niezmiennie szesnastoletnia!
Ja także ile razy widze taką
dróżke-myslę o Agnieszce.Nie tylko z
okazji
urodzin...Pozdrawiam po grecku, czyli
gorącoMU
Z okazji...na zawsze.
Anula

Anula mnie często
rozczula..dziękuje bardzo!!!MU

dla Ewy W na urodziny
Pani Magdo czy są na płytach DVD wszystkie kabarety Starszych Panów.
Jeżeli tak to gdzie są do kupienia.
Jacek Dąbrowa
Panie Jacku!
1.Są tylko te ,ktore sie zachowały , albo ich fragmenty.
2.Jest także moje ukochane "Divertimento stomatologiczne".
3.Mam nadzieję,że te plyty są w sklepach muzycznych...sprawdzę.Pozdrawiam MU
Są widziałam dziś na własne oczy. I to były na pewno Te płyty! Pozdrawiam A
Iwono W z Sosnowca!
To juz chyba kolyszesz to dziecko?...MU
Kochana MU!
Dawno nie odwiedzałam Pani stronki,jakoś nie było czasu.Tyle się nawarstwiło rożnych spraw.Nawet pies mnie pogryzł,naszczęscie był szczepiony,ale jeszcze mam ślad na udzie i chyba blizna zostanie?Ale ja nie o tym chcę napisać.Odkryłam Pani cudowną piosenkę,taką trochę mniej znaną "Późne panny"-rewelacja!!! Bardzo mi sie podoba utwór i oczywiście Pani niesamowite wykonanie! Zresztą znalazłam więcej takich mniej znanych piosenek,które Pani śpiewała,miło sie słucha! Delikatność w głosie do pozazdroszczenia,dla mnie trudno jest zaśpiewać piano,a Pani robi to rewelacyjnie! Pozdrawiam bardzo cieplutko,serdeczności! Ania
Aniu!
1. Mój ukochany pies Bambus(PŚNJD)ugryzł (z
zazdrości?!)dwie bliskie memu sercu
osoby...Najpierw był
placz,kompresy,siniaki,a potem zapewnienia
że byl szczepiony i o wszystkim sie
zapomniało;ale nie zapomnialo sie o
Bambusie...27 pażdziernika będzie trzecia
juz chyba rocznica jego śmierci.
2."Późne panny " ja także bardzo lubiłam.Szczególnie ten fragment:"byle szczęście, by wreszcie nadeszło".
3.Życzę ci nie byle jakiego szczęscia..póki co.W miarę utraty cierpliwości bedzie sie czekało na "byle" ...
4.Może obędzie się bez blizny?Tego ci życzę oprocz szczęscia w milości.MU

zaszczepiony Bambus dla Ani
Witam Pani Magdo!
jak zwykle pisze wieczorem a raczej poznym wieczorem....tak juz mam, ze
wtedy mysli mi sie najlepiej...a moze to taki sposob na rozgonienie zbyt
wielu mysli?
Zdjecie Markotnego wspaniale! wlasnego czworonoga tez uwielbiam
fotografowac, nie potrafie jednak uchwycic na zdjeciach jaki jest
rozkoszny
a probuje juz 13! lat uwiecznic jego mine niewiniatka:)
przeczytalam w jednym z listow o podrozy do Rzymu...cudowne
miasto!..gdybym
tylko mogla jezdzialabym tam bardzo czesto, tylko po to by popodgladac jak
wlosi ciesza sie z kazdego dnia, coz to pewnie klimat,
zazdrosze podrozy! zycze niezapomnianych wrazen...
To bylo dawno, ale ja dopiero teraz o tym pisze...o koncercie-konkursie
"Pamietajmy o Osieckiej" dlaczego telewizja tak nieladnie pociela
material?
az zal, nic to zostaje czekac na nastepny rok,
pozdrawiam cieplo!
Agata
Agato!
1.A mnie sie jednak rano mysli
najlepiej...co wiek może zrobic z
czlowiekiem...
2.Ja byłam teraz w Grecji a nie we
Wloszech,ale może czegos nie
zrozumiałam.Ale i Rzym oczywiście piękny jak
nie wiem co!
3.Telewizja tak nieladnie tnie wszystkie
materiały od kilku lat; dlatego jej
nie znoszę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Byle
łatwiej i głupiej!
4.Odzdrawiam bardzo ciepło!MU

dla agaty cos greckiego

dla Ani Karamon- Ania Karamon w charakteryzatorni-fot MU
Droga Pani Magdo :)
Dzisiaj po raz pierwszy zakupiłam gazetkę "Dziecko". Nigdy nie byłam
fascynatką jakiejkolwiek prasy, jednak to się zmieniło. Na tegoroczną
Gwiazdkę zostanę po raz pierwszy mamą córeczki (już wiemy).. i teraz wręcz
szukam wszystkiego co związane z dzidziusiem :) Naprawdę dużym a przede
wszystkim miłym zaskoczeniem była załączona do pisemka książeczka pt:
"Czerwony Kapurek" przeczytana; opowiedziana przez Panią. Właśnie przed
chwilą po raz pierwszy wysłuchałyśmy Ją "Razem" i muszę w tzw trzy pędy
przekazać Pani, że bardzo "Nam" się bajka podobała :) Oczywiście od teraz
będę zbierać bajeczną kolekcję na przyszłość ;) Bardzo fajny to pomysł z
wypracowaniem książeczki na papierze i płycie. Zobaczymy jaką
interpretację "przyszłe dziecko" będzie wolało (?) ;) mamy Ani czy Pani
Magdy (?) :)) oczywiście żartuję, nie przyrównuję się wcale a wcale :)
Pragnę również napisać, że bardzo lubię Pani stronę internetową, Pani
słowa pisane, mówione, śpiewane.. a wyreżyserowany przez Panią Koncert
"Zielono mi", rozmowy "Ich pierwsze miłości" czy cykl z Agnieszką Osiecką"
należą do moich ulubionych :)
Życzę zdrowia, pogody ducha oraz owocnej pracy, żebyśmy My odbiorcy mieli
z Niej dużo przyjemności i satysfakcji :)
Pozdrawiam serdecznie,
Ania, która jest teraz cała w zieleni
Aniu cała w zieleni!
Do Gwiazdki jeszcze 2 miesiące i kilka
dni..czyli za chwilę.Będziemy trzymać
kciuki!MU

dla Ani M, calej w zieleni- moja chrzestna córka Bronka Zamachowska po otrzymaniu "Czerwonego Kapturka" na urodziny.Nie dala sie sfotografować en face...

cos greckiego dla pani Beaty
W PORONINIE
Na
małej stacji, w wiosce Poronin,
Gdzie pociąg stanął przy zgrzycie szyn,
Wysiadł z wagonu ojciec, a po nim
Raźno na peron wyskoczył syn.
Wyszli na drogę, wesoło idąc,
Przez kładkę przeszli na drugi brzeg.
Ojciec przystanął, spojrzał na syna,
Pomyślał chwilę i tak mu rzekł:
"Tu na tej ziemi, dawno już temu,
Za moich młodych dziecinnych lat
Chodził po świecie człowiek, któremu
Nową epokę zawdzięcza świat.
Wiesz o kim mówię?"
"Wiem o Leninie"
"Czy tutaj mieszkał?
Czy tutaj śnił?"
"Tak na tej ziemi, tu w Poroninie
Przed żandarmami Cara się krył."
Potem umilkli i w zamyśleniu
W wielkim skupieniu gdzieś dalej szli,
Tą samą ścieżką po której Lenin
Być może chodził za tamtych dni.
Ta strona może się przydać naukowcom piszącym o socjalizmie. Tutaj, przesłany wcześniej wierszyk, jest przypisany Minkiewiczowi
A