W tym miejscu publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.


15 września 2005

I ostatnie już zdjęcie z cyklu "wakacyjna miłość"
 
 

Asiu!

 
I to chyba najlepsze...caluje MU

 

Od zawsze jestem  wielbicielką Pani twórczości. Nastrojowe i mądre
 piosenki pomagały mi w czasie lat studenckich(było to dawno temu) i
 teraz  towarzyszą mi na co dzień.  Kończy się lato i najmilszym
 zakończeńem tej miłej pory roku jest wizyta Pani w moim rodzinnym
 mieście Lesznie. Pewnie nie starczy mi odwagi , aby do Pani podejść ,
 ale prześlę najpiękniejszy uśmiech.

            Renata U.

Renato U!

Mam nadzieje że  pani jednak do mnie podeszła...Pozdrawiam serdecznie_MU

 


dla pani Renaty-poranne Leszno

 

Witam mu kochana  !!!!
 
    Na początku pozdrwiam ciepło, serdecznie jeszcze letnio i wakacyjnie .Czekam niecierpliwie na dziecko , już z dnia na dzień coraz bliżej miesza mi się ta niecierpliwość ze strachem i obawami ale maleństwo kopie i chyba też chce nas zobaczyć, fika raz pokazuje z boczku stópkę raz dostaje czkawki a my cieszymy się każdą chwilką  !!! Jeszcze tydzień do pracy w piątek 16 ostatnie usg i czekamy  zostanie całe 14 dni terminowe a jak będzie wie tylko małe ...  i tak mija mi, próbuje coś robić ale sił mało i więcej zamiarów .Torba prawie spakowana ...tak więc czekamy w piątek dowiemy się reszty gdybyśmy się nie oddzywały znaczy ktoś już jest na świecie pozdrwiam .
 
Iwona Wojnarowicz z Sosnowca
 
 
Pani Iwono!

 Ja tu mam troche zaległości w odpisywaniu,ale mam nadzieje ,że wszystko będzie w porządku.
Na razie jestesmy przed USG...pozdrawiam MU

Pani Magdo!
Taka ładna pogoda, a ci robotnicy pracują i pracują. Czy nie czas na "fajrant" ? :)
Pozdrawiam słonecznie
Iwonna B.
PS
Czy ktoś może mnie oświecić, co mam zrobić aby "mieć"  TV KULTURA? (zaznaczam, że mam telewizor i kablówkę)
 
Iwonno B!
 
1.Juz im dałysmy fajrant...RZeczywiście napracowali sie za nas wszystkich,ale Dorotka sie przeprowadzała, Anula pożyczyła swój komputer,a ja wyjeżdżałam albo pracowałam w Warszawie...
2.Nie mam pojęcia co zrobić.Ale wspólczuję tym, ktorzy nie mają.Dzisiaj na przyklad  oglądałam ciekawą rozmowę a Erwinem Axerem o teatrze...
3.Może ktoś wie co zrobić?Pozdrawiam MU

 

w drodze spotkany

 
Wracam w kapturze, za okularami, po trudnym, bardzo trudnym wydobyciu z siebie głosu i co widzę za szybą kiosku?...

Nawet z Niego chcieli zroobić kogoś wesołego...nie do wytrzymania. I o zgrozo to jest właśnie ta często niezbędna maska.
 
Przytulam normalnie.
Anula
 
Anulo!
 
Ale w domu możesz ją zdejmować.I nikt cie nie zastrzeli.A przed ludźmi  nie należy się mazgaić za bardzo.

 

Witam cieplutko Pani Magdo!> Jak to będzię z tą jesienią w tym roku...? Siostrzyczka zaplanowała wraz z
 przyszłym małżonkiem ślub...15.X. - i gdyby świeciło piękne słońce, w
 którego promieniach wspaniale wyglądałyby różniste barwy liści to byłoby
 wspaniale...Chyba, muszę zamówić IM gdzieś taką pogodę... :)
 Wczoraj odbył się u mnie koncert zespołu RAZ DWA TRZY...świetni
 ludzie...teskty Agnieszki Osieckiej..."Oczy tej małej", "Okularnicy",
 wspaniały wieczór...
 Zbliża się październik, znowu trzeba będzie opuścić swój mały światek w
 rodzinnym mieście i ponownie odnaleźć się we Wrocławiu...Tak to
 fantastyczne miasto-tylko muszę przypomnieć sobie jak bardzo je
 kocham...:)
 Pozdrawiam serdecznie
Kamila

Kamilo!

A co to za rodzinne miasto?MU
 

Promenada Gwiazd - Międzyzdroje - 1998 rok odcisk takiej zdolnej
> dłoni!!! cały w zielonościach........j.

 

J!
Pamiętam jakby to bylo dzisiaj.Dziekuję MU

 

Co robotnicy to już wiemy.....a co MU? taka cisza na kablu...a mnie
 się właśnie śniło, że rozmawiałam z panią przez telefon i pytałam
 czemu pani nie pojawiła się w tvn - owskim programie na żywo...a potem
 ścigali mnie dziennikarze, bo chcieli wyłudzić ode mnie pani adres i
 numer telefonu, ale za żadne skarby nie dałam!!! Skąd się biorą takie
 sny...załączam wcześniej obiecane
 zdjęcia biwakowe. całusy jola

 ps. dzisiaj właśnie słyszałam pani zapowiedź trójkowego koncertu
 piosenek Agnieszki. Dla tych co nie słyszeli piszę, że odbędzie się on
 11 w sobotę o godz. 20:05. Polecam...y!




Biwakowa Jolu!

1.To wszystko juz za nami.Pozdrawiam MU
2.Nie jest wykluczone że  takie sny biora sie z braku poważniejszych
problemów  w życiu.Zajmij sie jakąs pracą!MU

 

 

14  września 2005

siedze sobie wlasnie z dzieciakami w piaskownicy i nagle slysze,ze 24.09
 Gordon w 100licy i albo to prawda albo dostalam lopatka w leb... gloomy

Gloomy!

Prawda, prawda...Ale ja nie idę , bo boje sie tłumu.MU

 

Karolinka

 
Ma juz kilkanaście godzin, 3100gr,czarne włosy, 51 cm wzrostu. Nazywa się Karolinka. Moja chrześnica. Jeszcze nie wie co ją czeka. Śpi. Czasem piśnie, mruknie. To niesamowite, cud narodzin, życia. Ja tam dzieci nie lubie, ale coś we mnie drgneło. Dużo dobrego maleństwo.
Alicja ze Śląska
 
Alicjo , w ktorej coś drgnęło!
 
To wlaściwie jest list do maleństwa.Pozdrawiam MU
 

 

coś dla zwierzolubów :)

 

Ale miłe!!Dziekujemy!MU
 

Już jesień?

 

Ewo!
 
Zdecydowanie.Wyjątkowo piekna i letnia w tym roku.Pozdrawiam MU

dla Ewy- jesien u mnie
 

9 września 2005

Droga M.U.!

 Dziękuję za "serce przechodnie", jest naprawdę śliczne no i słodkie
 oczywiście. Dobrze jest wiedzieć, że ktoś myśli tak ciepło.
 Ja szukam jakiegoś zajęcia, coś tam piszę, coś tam czytam - wiecznie
 szukam  nowych tytułów, żeby się zająć, żeby nie myśleć... . Oglądam
 zdjęcia z tegorocznego Sopotu i uśmiecham się sama do siebie, naprawdę
 było bardzo, bardzo miło! Odpoczęłam, a to chyba najważniejsze.
 Najgorsze jest to, że olbrzymimi krokami zbliża się wrzesień, a ja już
 myślę że będzie jesień:( i już się tym martwię, jakbym głupia nie miała
 większych problemów. Znów to czekanie...czekanie aż do wiosny, a ja się
 boję, że to może się przedłużać w tym roku. W ogóle jestem jakaś taka
 smutna, choć normą jest wmawianie sobie, że każda chwila jest ważna i
 każda chwila cieszy! Co tu zrobić, zajmę się chyba zakupionymi na molo
 krówkami, może to pomoże choć na moment.

 Pozdrawiam i ściskam
 Jakaś taka smutna Skandynawska


Jakaś taka Skandynawska!

Nie każdy może sobie kupic krowki na molo w Sopocie...Uznaj to za bardzo
malutkie ,ale jednak...szczęscie.
A ta końcówka lata ZJAWISKOWA to nic?!Jakie światło boskie!Śpieszmy się
cieszyć takimi rzeczami,bo szybko odchodzą.MU

boskie światlo dla Skandynawskiej

 

remont

 
A może przyszłość w ekipie remontowej?? świetnie się dziś czułam zrywając starą farbę ze ścian. Dostałam szpachelkę, swój kawałek ściany  i dłubałam, dłubałam, aż wszystko zeszło. Widać efekt takiej pracy. Poza tym wyobraziłam sobie, że zrywam z siebie pewne rzeczy i szło bardzo szybko. Tylko z sufitem średnio sobie radziłam bo drabina chwiejna a tynk leciał  do oczu... W każdym razie w ten sposób można chwilowo pozbyć się niewygodnych emocji. Sprawdziłam. A gdy nadchodzi zmęczenie nadgarstka, spacer do parku.
 
A basen w toku?
Anula
Ps0.  Z zielonymi panelami podłogowymi w wyobraźni, oraz szczurem na kolanach.
 
Kobieto,ktora  zrywasz z siebie pewne rzeczy!
 
1. Najważniejsze że widac efekt  takiej pracy!
2. Bliska mi osoba, gdy nadeszło zmęczenie nadgarstka , zalożyła bandaz elastyczny.Pomoglo.
3.Basen z nowu w toku! Jestem zadziwiona sobą.
4. Szczura nazwij Leon i zaopiekuj sie nim...

Anula z Melepetą jeszcze przed remontem.

 

Pani Magdo!

Po powrocie miałam problemy z zaklimatyzowaniem się ale już jest nawet ok! Jednak TĘSKNIE! 

(...)

Życzę wytrwałości w chodzeniu na basen! Też postanowiłam się tam wybrać, ale jeszcze nie teraz... za chwilę... najpierw szkoła i egzaminy. No chyba, że bardzo dadzą mi w kość to rzucę wszystko i pójdę. Na razie ratuję się wanną, a że jestem człowiekiem wody to tam najlepiej mi się uczy. Tylko lasu jeszcze brakuje...

(...)

Przytulam. Do następnego.

Ania (już Tarnów)

 Aniu znów z Tarnowa!
Nie rzucaj tego wszystkiego.Nauka to potęgi klucz!Basen na drugim miejscu.MU

 

W związku z cenzurą poprzedniej fotografii czuję się zobowiązania przesłać
inną, gdyż tamta była w prezencie ...
 Tak też czynię i przesyłam mój cudowny "udomowiony" a raczej
 "ubalkonowiony" - bo mieszka na balkonie - słonecznik.
 Bardzo jestem z niego dumna.
 Ta druga ( Natalia rzecz jasna )
 P.s. Mam nadzieję, ze tym razem "obiekt" przejdzie pomyslnie sito cenzury

 ____________________________
Natalko!
Może przejdzie ale kobiety teraz remontują i wpadają z nastroju w nastrój,
więc nie bardzo wiadomo co i kiedy będzie...Pozdrawiam MU

 
 

Dzien dobry Pani Magdo,
chce goraco pozdrowic i podziekowac za wszstko co do tej pory Pani zrobila, ale brakuje mi jednego wspanialego widowiska o Kalinie Jedrusik, Pani bedzie umiala zrobic na ten temat cos wspanialego. Nie kazdy to potrafi .Temat p.Kaliny powoli znika z naszej pamieci ale ja i moja 19-letnia corka ciagle ja wsppominamy czesto chodzimy na spacer kolo domu w ktorym mieszkala i ciagle mam wrazenie ze kiedys ja zobaczymy.Lakniemy kazdej informacji na jej temat. Chcialusmu kupic film "Jowita" ale chyba to nie\mozliwe szukalysmy wszedzie bez skutku.
Dlaczego, ona byla wspaniala.
 
Czekamy,
Renata i Olga Laskowskie
 
Mile Panie!
 
Nawet proszono mnie o to i ja się długo zastanawiałam...Myślę że jeszcze nie umiem.Może za mało Ją znałam jednak...Wojtek Mlynarski powinien to zrobić.
 
p.s A "Jowita" powinna być na kasecie.Pozdrawiam serdecznieMU

 

witam pieknie, prawie jesiennie
Gdy o 5 rano lub w jego okolicy mama wychchodzi z psem jest jeszcze ciemno. Kilka tygodni temu 4-5 - to godziny natrętnego światła.
Kilka dni temu odchodzilam  z pracy. Koleżanki z działu - kierowniczki pod działów - kobiety od 40 w gore, stanęły w półkolu, zasłaniając skutecznie droge ewakuacji. jedna z nich - główny życzeniomistrz -  trzymając w dłoniach duuuuuuuuuuuuuuużego słonecznika składała fajne słowa. Druga kierowniczka - chowała za sobą alboum fotografii Gudzowatego.:))
Kurcze, jakos mi to osłodziło niesprawiedliwa decyzję "najwyższego'. Trzymająca książkę stwierdziła: NO Alicja , chyba było wiecej dobrego, niz złego przez ten rok".......Maszerowałam potem przez całe Katowice dzierżąc w rękach bujne kwiecie; uważając by się przypadkiem nie złamało.
1 września dumnie poszłam na spotkanie z dyrektorem mojego ex-liceum, by uzgodnic warunku zajęć. Dzieciaki, z którymi miałam w zeszłym roku dorywcze lekcje juz czekały. przez 4 lata chodziłam do tej szkoły i nie wiedziałam, ze niedaleko jest fajna knajpka.........o zgrozo. Zatem , moi uczniowie zaprowadzili mnie do tego przybytku; wypełnionego umundorowanymi pierwszoklasistami - pewnie z pobliskich szkół... . Moi kochani wzieli sobie piwko, kufelki........a ja??? Wodę  mineralną..................... .  Nie, żebym była przeciwnikiem alkoholu, ale leki mi pić nie pozwalają. W akcie solidarności jedna z uczennic wyjęła butelke z sodówką. Az mi się miło zrobiło. Mimo, ze mineralka szybkim ruchem wylądowała w torbie pod stolikiem.
Wieczorem koleżanka zrobiła mi test przydatności do zawodu. Po serii pytań usłyszałam wniosek wstepny: Słuchaj , na bank ci powiem, na sekretarke , to ty sie nie nadajesz........... "
Ciąg dalszy badań przed nami. bo widzę, ze jest na gadu gadu.
Poza tym nareszcie jesień!!!!!!juz bliżej niż dalej!!!
pozdrawiam cieplo:)))
Alicja ze Śląska
 
Alicjo ze Śląska, która kilka dni temu odchodziłaś z pracy!
1.Jezeli pan Gudzowaty troche oslodził decyzję 'najwyższego"- to to jest wielki sukces fotografa!
2.Żeby uczniowie liceum brali sobie piwo przy pani profesor....nie podoba mi sie to.Chyba jestem starodawna.A juz pijąca pani profesor...
3. Pogoda nadzwyczajna.Tu sie zgadzamy.PozdrawiamMU
 

dla alicji- to prawda ze wschód slonca coraz później...

 

Pani MU!!
     Jutro do szkoły:(.Ja tęsknię już : za morzem ,które działa na mnie jak
 antidotum (kocham morze!),za Gdynią -Orłowo ,w której co roku mieszkam te
 kilka dni,za deptakiem ,dzikami i Teatrem  "na plaży" ,za Sopotem ,który
 odkryłam dla siebie mając 9 lat (zupełnie przez przypadek) ,za  Teatrem
 Atelier ,do którego mam wielki sentyment z wielu powodów,za tą podróżą
 ,którą odbywam co roku  dla
 Agnieszki Osieckiej ,za Festiwalem ,za przytuleniem się do Pani ,za
 magią ,poezją ,pięknymi zachodami słońca, za najlepszymi na świecie rybami
> w "Przystani"(chyba tak nazywa się ta restauracja) ,za
 wszystkim tym nienazwanym a istniejącym .....

 "Adieu Zatoko Snów, good bye Riwiero Marzeń,
 za rok zobaczę znów mój stolik w coctail barze,
 na szklanki pustym dnie obejrzę stary film
 o ludziach, co we mgle, o czasie, który był..."(AO)

   ech,ech ,ech pusty śmiech

    ps.:przesyłam foto..
                              Sentymentalna AzM

  ps.:Dziękuję za miłą rozmowę i przywitanie.Pamiętam ,że dla motyla chwila
 jest wiecznością.
 pps.:będę pisała dalej e-maile (mam już naprawiony komputer!!!!)


Sentymentalna z naprawionym komputerem!

Ale ty rosniesz i dojrzewasz ...Pozdrów mamę.W tym roku mieszkalam kolo
"Przystani".Umawiamy sie za rok o tej samej porze.MU

 
Kochana Pani Magdo,
ściskam mocno i pozdrawiam, i piszę do
Pani z okazji mojego dobrego humoru dzisiejszego
poranka. Mam nadzieję, że u Pani wszystko OK i
że w dalszym ciągu chodzi Pani na basen. Ja też
zaczęłam wczoraj - pół godza aqua areobic a pół
pływania. Bosko.
ściskam mocno jeszcze raz. Pewnie będzie piękna
jesień w tym roku. Cieszy się Pani?
Beata
 
Pani Beato KOCHANA!
 
1.Nareszcie do mnie ktos cos napisal z okazji swojego dobrego humoru!!!
2.Chodzę na basen i jestem z tego dumna.Chyba tylko z tego.
3.Musi byc piekna.Cieszę sie.I jeszcze raz dziekuje że  nie bylo o niczym smutnym.Taka groza na świecie...MU

 

 

Kochana MU,
W telewizji - "Kronika wypadków milosnych". Miły, cieply film,  kojarzy się z czymś dawnym, utraconym, z pierwszymi  "hormonami szczęścia". W załączniku "wakacyjna miłość Kluski" ( rzecz  zdarzyła się na Mazurach b.r.). Niestety K., pseudonim Zdzisława wrócila już do miasta którego nienawidzi bo miasto hałasuje.I zupełnie nie umie po nim spacerować na wędce. Buziaki - Asia z Tajaksem
Asiu!
Ale juz kochasz tego nowego psa...To dobrze.Ucaluj Ajaksa_MU 

I jeszcze jedna Kluska - "w dołku". Pozdro. Asia z Tajaksem

 

Droga Pani Magdo,
 
Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na spotkanie 8 września w Teatrze Lubuskim.
 
Postaram się dotrzeć i ujawnić chociaz już miałyśmy okazję spotkać się w warszawskim studio TV przy kawie i herbacie.
 
Krystyna z Zielonej Góry
 
P.S. Załączam portret psa o wdzięcznym imieniu Lucky
 
Krystyno z Zielonej Gory!
 
Proszę dotrzec.Nawet z Lucky.Pozdrawiam MU

 

droga MU!

Może wie pani w jaki sposób można dotrzeć do ROZMÓW O ŚWICIE I
ZMIERZCHU?serdeczne pozdrowienia ze słonecznego Rucianego-Nidy.kamus

kamu(siu?)

Trzeba kupic w sklepie muzycznym (DVD).Sa razem z koncertem :"Zielono
mi".Pozdrawiam MU


 

 

30 sierpnia 2005

Od ponad roku czytam Pani magiczną stronę.
 Dowiedziałam się o jej istnieniu poprzez stronę pani Krystyny Jandy
 (lubiłam tam niegdyś zaglądać - teraz jakoś zaprzestałam, bo
 zmieniło się tam zbyt wiele).
 Pamiętam i lubię Pani piosenki,a także jak każdy myślący człowiek,
 cenię niezmiernie twórczość p.Agnieszki Osieckiej i jestem szalenie
 wdzięczna, że zrealizowała Pani cudowne "Rozmowy o zmierzchu i
 świcie" (sam tytuł jest piękny, a wszystko pozostałe w tym
 programie było po prostu doskonałe)oraz koncert "Zielono mi" - więc
 nie mogłam nie zajrzeć na Pani stronę www. A jak już zajrzałam, to
 najpierw hurtem przeczytałam wszystko i obejrzałam mnóstwo cudnych
 zdjęć, a potem wpadłam w nałóg systematycznego czytania.
 Tym samym po cichutku,jak myszka pod miotłą siedząc - uczestniczę
 sobie w życiu tej strony.Postanowiłam dzisiaj,w sierpniową noc,
 przemówić i podziękować, że ta strona jest takim przytulnym
 kącikiem w Sieci.
 Zaglądam tu, bo to mnie uspokaja.
 W dzisiajeszej rzeczywistości - mieć takie uspokajające działanie
 to nie lada komplement ;)
 Pani dialog z korespondentami (a w wielu przypadkach po prostu
 dobrymi znajomymi)jest ciekawą i podnoszącą na duchu lekturą.
 Szczególnie serdecznie pozdrawiam Kobietkę Z Malborka i Iwonę Przy
 Nadziei.
 Wiele pozytywnych aspektów wniosła ta strona do mojego życia. Za to
Pani, Pani Magdo i Wszystkim Innym obecnym tu Osobom i Zwierzakom
 (ach ten Markotny...) - dziękuję.  Mika

Pani Miko!

Bardzo nam milo!Bardzo...pozdrawiam serdecznieMU

Markotny dla Miki

 

Odpowiednie światło do pracy. Czyli Pan Lamp we własnej osobie. świeci oczami i jest mi bardzo bliski.
 
Tutaj robi się ludniście więc z braku energii na życie towarzysko-uśmiechnięte wybieram spacer. krótka przechadzka z naiwną nadzieją, że jak wrócę to już wszyscy się rozejdą. Pstryk i wszystko mine. I tu jest właśnie wyższość "piętrusów" nad zwykłymi łóżkami-materacami. Na takie piętrowe można wleźć i udawać, że nikogo nie ma w pokoju...
Idę!
Anula- z kolejnym dniem na koncie!
Ps0. Ten basen to jakieś nieludzkie zacięcie. Nie wszyscy takie mają a niektórzy wręcz kompletnie nie posiadają.
 
 
Anulo z brakiem energii na życie towarzysko-usmiechnięte!
 
Juz dwa dni nie byłam na basenie.Ale przedtem szesc dni pod rząd.Jak Bog da to dzisaj pójdę...najpóźniej jutro...NarkaMU

 

 

 


 

24 sierpnia 2005

Pani Magdo,

Pozdrawiam z Wrocławia już prawie niewakacyjnego.

Czy zna Pani definicję przemęczenia ? Szereg nagromadzonych niewypoczętych zmęczeń. ( definicja podana na szkoleniu BHP kiedyś tam )

Gromadzi mi się ……………………….

Marzę ,żeby całą noc czytać książkę, pić zimne mleko i jeść ciastka czekoladowe z orzechami, albo nutellę. A potem spać jak długo zechcę.

I znowu robić zdjęcia i prezenty i pisać listy. ( troszkę piszę- do Pani, do Zosi ) I nie zasypiać w połowie filmu.

Pan Jot mówi, że nie potrafię odpoczywać, że wciąż czuwam. To prawda, ale tak chyba musi być. Dopiero od pół roku jestem mamą.

Działam na „całusy zasilające „ od PJ i uśmiechy Zosi J

 

A dziś dostałam przesyłkę- „Cafe Sułtan” i „Listy do świętego Mikołaja” Tolkiena- spóźniony prezent urodzinowy od  młodszego o sześć lat brata, który nie wiedzieć kiedy i jak, stał się starszym bratem.

 

Czas wyłączyć prodiż (jestem uzależniona od pieczenia ciasta. od jedzenia też).

Zosia pewnie za chwilkę się obudzi na kolejna porcję maminego mleka.

Dobrej nocy.

Przeczytałam kiedyś ( a może mi się przyśniło??) coś takiego- „zrobiłam Pani szalik z moich ciepłych myśli”.

I chciałabym to Pani powiedzieć, bo zrobiłam… I wcale nie szkodzi, że sierpień.

 

Agnieszka

 

Agnieszko  z  szalikiem ciepłych myśli !

1. Ale ładny list! I zdjęcie!

2.Definicja BHP na wage zlota ! Dam ją na pierwszą stronę.

3. Nie zasypiać w polowie fimu bedąc mamą malutkiego dziecka-nie sposób.Zasypia sie w polowie wszystkiego...

4."Cafe Sułtan" przed tobą!Ale masz dobrze!

5.Mój młodszy brat także byl przez jakiś czas starszym bratem . Opiekował sie mną w młodości. 

6. Jasne ze nie szkodzi.Będę o nim pamiętać do zimy i jeszcze dalej...

          Pozdrowienia dla PJ i Zosi-MU

 

Mu Kochana !!!!
 
Ogromne, ciepłe pozdrowienia, dziś byłam u lekarza już tylko miesiąc do urodzenia mojego maleństwa. Pani doktor zdziwiła się że tak nam to szybko zeszło a jednak mój brzuch to całe 10 kilo łobuziaka który tylko się czai aby nam wszystkim wreszcie się pokazać  właściwie łobuziaczki o ile to na pewno dziewczynka. Już nie mogę się doczekać z drugiej strony to kopanie to takie cudowne uczucie. Kilka dni temu były chrzciny siostrzenicy to cudo którego zdjęcie załączam , na nią też nie mogę się napatrzeć .Dziś miałam test na samodzielność sama pojechałam do lekarza mój mąż nie mógł więc sama autobusem i czułam się super wreszcie bez opieki jak dziecko które wyszło samo na spacer ...tak fajnie powoli snuć się po mieście. Jutro jade do pracy konferencja ...i popracuje sobie przez dwa tygodnie z tego też się cieszę , że nie będę panikować w domu i utrudniać innym życie. Za dwa tygodnie moje urodziny kończymy 27 lat i myślę sobie,że nigdy nie przypuszczałam że tak to się poukłada i jak tu nie wierzyć w przeznaczenie ? zbiegi okoliczności i takie tam a tu i suknia biała była  a teraz nawet dziecko nawet nie przypuszczałam i tak cieszę się z tych niespodzianek i czekam na to moje łobuziątko.Te urodziny 31 sierpnia będą wyjątkowe bo  podwójne takie śliczne zakończenie wakacji .Życzę wiele radości ..(A tu pada i pada )...załączam zdjęcie siostrzenicy i moje z córą w brzuszku .
 
                                      Iwona Wojnarowicz z Sosnowca
 
 
 

Iwono  z Sosnowca , która nie będziesz panikowac w domu i utrudniać życia innym!

 
Pozdrów męża i siostrzenicę i bądź dzielna.Ja w każdej ciąży przytylam 25 kg...Ale nie żałuję.MU

dla Iwony W - ja z malutkim Mateuszem...

 

Witamy Pani Magdo pozdrawiamy prosto z Paryza zalujemy iz nie mamy zadnego widoczku by Pani przeslac na strone ale moze jak wywolamy Nasze zdjecia to cos wyslemy Pogoda niezbyt optymistyczna bo zimno i pada deszcz ale nas to nie zraza bo zwiedzamy duzo i jestesmy zadowoleni ze tu jestesmy a Pani jak spedza wakacje?Mamy nadzieje ze tez sa przyjemne i wesole Sciskamy zyczac wiecej slonca dla Pani i wszystkich Tomek i Leszek
 
Tomku i Leszku!
 
Bawcie sie tam dobrze.Jest co oglądać.Moje wakacje będą trwaly tydzień i, jak Bog da , odbędą się w październiku

Dla Tomka i Leszka- Paryz 1973 rok.Zdjęcie robil Jacek Gąsiorowski, moj przyjaciel ze studiów.

 

MU, poszłam do lekarza – ortopedy. OOOOch ile mnie to kosztowało, oprócz 70 zł, głównie samozaparcia. Bo NIENAWIDZĘ chodzić do lekarza. Ja się głupio czuję jak mam mówić o sobie, zwłaszcza komuś obcemu i przypadkowemu, zazwyczaj wszystko skracam i wychodzi, ze prawie nic mi nie jest. Na zapas przyjmuję postawę przepraszania za zawracanie głowy. Zero asertywności po prostu. Ale teraz już po prostu musiałam.

Poszłam za pieniądze, bo w przychodni terminy za 2 miesiące. No i okazało się, że lekarz baaardzo miły i postury miłej. W takim to chyba mogłabym się zakochać, ale nie ma sensu, bo on już zobaczył moje nogi, więc nie ma szans na wzajemne uczucie. Może gdyby najpierw zapałał uczuciem, a potem zobaczył  te moje, jak się okazało nie tylko tłuste, ale również koślawe nogi, to byłby cień szansy...  Po drogich, ale jakże miłych 20 minutach okazało się, że jednak nieźle się na tym kursie uczyłam, bo dobrze myślałam. Zapalenie stawów wynikające głównie z ułożenia kolan i trybu życia. Główny problem to chrząstka stawowa i maź – otrzymałam receptę na potwornie drogie lekarstwo – podobno skuteczne i mające 3 razy więcej ważnego składnika od takich dostępnych bez recept, trochę tańszych. No i różne wskazania dotyczące ćwiczeń, pływania i jazdy na rowerze – bardzo jestem dumna z siebie, bo wszystko dobrze robiłam i we właściwym kierunku.

Ale najciekawsze jest to, że wcale nie kazał mi ten lekarz schudnąć natychmiast 40 kilo. Sama wspomniałam coś o zamiarze schudnięcia, a on (może dlatego tak mi się podobał?) stwierdził, że nie ma tragedii i jeśli mi się uda to oczywiście świetnie, ale mam się skoncentrować na właściwym odżywianiu chrząstki stawowej i nie stresować się bardzo odchudzaniem, bo stawy tego nie lubią, tzn stresów nie lubią .(ależ to miły lekarz J)

    A poważnie to oczywiście będę nadal próbowała: odstawiłam słodycze i pieczywo i postanowiłam jeździć na rowerze i chodzić na basen. Trzymam kciuki za Pani wytrwałość i poproszę o wzajemność :). Echhh, gdyby mi się udało ze słodyczami, to już byłaby połowa sukcesu. Nauczona wieloletnim doświadczeniem – czarno to widzę.

    Bardzo dziękuję za życzenia – liczę na jakieś szczęśliwsze życie.

Joasia z koślawymi kolanami (najczęściej jednak dobrze schowanymi)

 

PS. Prześlicznie zielona ta łąka Anuli. Podziwiam cierpliwość – ja nie miałabym cierpliwości szukać tylu kawałków, nawet łąki. A już gdyby mi się zgubiło takie zielone z czerwonym to bym wpadła w rozpacz naprzemiennie z wściekłością. Ależ ty masz charakter, podziwiam!
 
Joasiu , ktora masz zamiar skoncentrowac się na wlaściwym odżywianiu chrząstki  stawowej !
 
1.Najwieksze zbiory puzzli widzialam kiedys u mamy Zbyszka Zamachowskiego , w Brzezinach.Nie zapomne tego widoku do końca życia.Cały pokój w nich tonął.
2.Na basen chodzę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Czego i tobie życzę-MU 

 

Dzisiaj miałam sen z MU w roli głównej. Pani śpiewała w jakiejś salce
 ciasnej i wyładowanej po brzegi ludźmi. A ja byłam bardzo blisko pani
 tak na wyciągniecie ręki jak się potem okazało. Pani przy swoim
 okrągłym stoliku zapowiadała młodych śpiewających, a potem sama wstała
 i zaczęła śpiewać chyba Peonie....natomiast ja dostałam jakiejś
 niekontrolowanej głupawki i zaczęłam się śmiać, pani to zauważyła i
 również nie mogła opanować śmiechu...głos się łamał...i zanikał
 przestraszyłam się, że kładę pani występ...chwyciłyśmy się za dłonie i
 z zamkniętymi oczami zaczęłam pani pomagać w śpiewaniu, a potem
 dołączyła się cała publiczność i jakoś się udało. Następnie poszłyśmy
 szybko do toalety damskiej i jeszcze chwilę chichotałyśmy z tego. Potem
 zwaliło się masę ludzi po autografy. I pani je chętnie rozdawała. Dwie
 osoby przyszły w koszulkach z nadrukiem kart, a pani mówi do mnie:
 powróż sobie...takie to było to moje dzisiejsze śnienie....a całość to
 się chyba w Piszu działa! Czy coś takiego się kiedyś pani naprawdę
 przydarzyło?

 Jak wygląda o tej porze roku Pacewo? Zagląda tam pani czasem?

 Dokumenty o pracę złożone. Proszę trzymać nie tylko kciuki a nawet całe
 dłonie, żeby się udało! Bardzo mi na tym zależy.

 MMŻ to nawet chciał mi kupić ten kapelusz tylko on się zupełnie na tym
 nie zna....
 

Anula dzięki za wskazówki dotyczące puzzli. My w Malborku to mamy
 (oprócz oczywiście Krzyżaków) taki sklep wszystko dla dziecka i raj
 dziecka może tam poszukam,albo też w starej księgarni. (...)

 przytulam mocno j.


 ps. W prezencie kilka nastrojowych zdjęć z Syrii i Jordanii...


 

J!

1.Nic takiego mi sie naprawde nie przydarzyło.
2.Pacewo nazywa sie Pacew nie nie wiem jak wygląda w tym roku.Ale wiem jak
wygląda o tej porze roku.I tego nie zapomnę.Raz zajrzałam .Za smutno
jeszcze.
3.Trzymam.MU
 

 

Witam Serdecznie !!!
 Zaglądam na stronkę od czasu do czasu ale tak jakoś nigdy śmiałości by
 skrobnąć słów kilka ... aż
 aż zobaczyłam na jednym ze zdjęć moją małą Natalkę - niesamowita historia
 ... dopiero widok Osinki uprzytomnił mi okoliczności spotkania
 Przesyłam w prezencie Osinkę rozmawiającą z Panią z Sopotu, na twarzy
 maluje się przerażenie bo pora jakby późnawa ...
 Pozdrawiam z Trójmiasta
 Natalia - ta druga


 ___
Ta druga Natalko!
Pozdrawiam i zobaczymy czy Melepeta ocenzuruje to zdjecie...MU
 

 Ocenzurowała bo uważa, że "jej chude nogi to nie jest dobry obrazek"...

 

22 sierpnia 2005

szpetni czterdziestoletni.........

 

MU,

Dziś od rana słucham Szpetnych czterdziestoletnich :) i chciałam tylko powiedzieć, że dzięki Pani miło mi się zaczyna nowy etap życia. Zamierzam być rozsądniejsza, bardziej pracowita, żyć ze sobą w większej przyjaźni, może nawet być dojrzalsza, ale starsza duchem ani doroślejsza - MAI, po prostu NEWER ! :).

Zamierzeń jest jeszcze więcej, różnorodne one, między innymi odwieczne – schudnąć :-) oraz na przykład: spotkać kogoś, kogoś na stałe.... , albo chodzić na basen i zarobić na wyjazd do Włoch... Zwierzam się tak oficjalnie, bo może mnie to bardziej zmobilizuje, zwłaszcza do tych realnych.

        (...)

    Pozdrawiam serdecznie – Joasia

PS. Berenika i jej Peonie mi się podobały, ale jednak bardziej Małgosia Czajka. Ale ja to tylko raz obejrzałam i oceniam subiektywnie, czyli mniej wokalnie, a bardziej wrażeniowo.

 

 Czterdziestoletnia Joasiu , która zwierzasz sie oficjalnie !!!

 

1.Moim zdaniem 40 lat mija jak dwa dni . Ja wiem że kiedy sie je kończy to wydaje sie to byc takim malym koncem świata.Ale to nieprawda.

2.Dla mnie sie wtedy chyba zaczęło jakies szczęsliwsze zycie dopiero...

3. To obie chcemy schudnąć!ja chodzę już trzeci dzień na basen...zobaczymy ile wytrzymam...

4. A mnie sie podobala i Malgosia i Berenika. I chlopak Malgosi i Bereniki... Michal i Dawid (Oni nie spiewali.)

w środku nasza solenizantka Joasia. Wszystkiego najlepszego!!!!

Droga MU!

 Dziękuję za piękną i nastrojową Izbę dawnych Greków. Bardzo stylowa i
 taka aukurat dla mnie. Życzę pani, żeby jaknajszybciej udało się
 znaleźć ten tydzień na wyjazd.

 Z moją przyjaciółką po Syrii i Jordanii to my nieźle zabalowałyśmy
 ostatnio. My plus MMŻ wypiliśśmy (aż wstyd się przyznać, ale przecież
 nie znamy się od wczoraj tak że mogę szczerze) 4 butelki wina. Bardzo
 nam smakowało na ogrodowej ławce pod jabłonią. Rozmowy toczyły się w
 bardzo różnych i coraz to różniejszych kierunkach. Było naprawdę
 bardzo miło. (Gorzej było już na drugi dzień ;) To taka parawdziwa
 przyjaciółka od serca na którą zawsze
 można liczyć. Postanowiliśmy jeszcze w te wakacje razem gdzieś blisko
 wyjechać na biwak. Śpiewy, ognisko, łażenie po plaży, rozmowy przy
 blasku gwiazd to wszystko przed nami. Czuję się coraz lepiej, jest też
 mała szansa na pracę. Szukam jej i szukam....proszę trzymać kciuki! Z
 tymi słodyczami to ja nie żartowałam, staram się bez nich żyć już dwa
 tygodnie łatwo nie jest...ale się jeszcze wytrzyma. Do tego przysiady
 i brzuszki, a od września basen i joga. Takie są plany. W końcu trochę
 uporządkowana Kobieta z Malborka.

 ps. Anula gdzie się kupuje takie puzzle?

 ps1. ja uwielbiam marzyć o kapeluszach,ale przecież jak bym go kupiła
 to bym go miała i się nim cieszyła, bo spełniłoby się jedno z moich
 marzeń....to chyba jednak coś zmienia....

ps2. W załączniku ja i moja Ola.



Uporządkowana na chwilę!

1. A Męzczyzna Twojego Życia nie może ci kupić tego nieszczęsnego
kapelusza?!Kosztuje jakies cztery butelki wina .(Co ja tu wypisuję...)
2.Obys wreszcie dostała te pracę...
3. Anulo , napisz gdzie można kupic takie puzzle.W tym Malborku niczego nie
ma...Tylko Krzyżacy i Krzyżacy.Mimo wszystko pozdrawiam calą trójkę.MU

Ja kupiłam swoją puzzlową łąkę na Stoisku z Puzzlami...Przy braku takiego stoiska należy chyba udać się do sklepu z zabawkami, szukać gdzieś w okolicy gier i zabawek dla starszych dzieci, ewentualnie zapytać miłego sprzedawcę "Przepraszam, czy dostanę puzzle" zapewne odpowie " A jakie panią interesują?" albo  " Przykro mi, nie mamy puzzli ale proszę poszukać(...)"  A.
I puzzle w dodatku..


 

Miło było zobaczyć nasze zdjęcie na stronie. Prosi Pani, żeby pisać co i
 jak, a co tu pisać. To, co ewentualnie szczerze możnaby napisać, nie
 nadaje się do zamieszczenia na stronie, bo jestem raczej zwolennikiem
 chronienia nieznajomych i znajomych przed nieznanym i smutnym, a nie
 chciałabym również cyganić, bo zawsze uczono mnie, że tak nie wypada. Nie
 jest niestety za wesoło i raczej spodziewam się gorszych niż lepszych
 chwil, choć w sumie chyba powinnam to w sobie jakoś zagłuszyć, pytanie
 tylko jak?! Chciałabym po prostu nadmienić jak bardzo się cieszę, że udało
 mi się (mimo wszelkich trudności) dotrzeć do Sopotu i spędzić tam całe 10
 dni z duszyczką jakże mi bliską i jakże opiekuńczą. Nie było pogody,
 ponuro i raczej deszczowo, molowanie z wiatrem, ale było mi to bardzo
 potrzebne i okazało się, że jednak pogoda to nie wszystko. Wróciłam
 spokojna, zadowolona, choć nie mogę powiedzieć, że nasycona, jeszcze kilka
 dni... ale pewnie nie można mieć za dużo. Miło było się spotkać również z
 Panią kolejny raz i żałuję tylko, że Pani w pracy i że tak rzadko mamy ku
 temu okazję.

 Pozdrawiam i ściskam równie mocno
 Skandynawska!

 PS.Dziękuję za serdeczność!

Kasiu!

Twoja dzielność budzi mój podziw i straszliwą bezradność.Ale dalej
przytulam.Może troche mocniej.MU

"dyżurne" serce dla Kasi Skandynawskiej

 

sprzewartości


 
O przewartościowało mi się, przewartościowało. Jedno wydarzenie...dni spędzone z najsilniejszym człowiekiem w kompletnej rozsypce. Tylko dlaczego tak mało można zrobić. Liczę na pomoc Czasu. I boję się tego co będzie.
 
Łąka nie wychodzi, nie mogę znaleźć kawałka z małą czerwoną kropeczką i jasno zielonym tłem...
 
Anula Przestrach.
 
 
Anulo!
 
1.Najsilniejsi ludzie tracą siły w obliczu czegos takiego.I każdy musi przez to przejść. Chyba że umrze bardzo mlodo, czego ci nie życzę.
2. Już Bolesław Leśmian napisał , że łąka jest  " niedostępna ludzkim oczom ".  Może dlatego nie wychodzi...
3. Wysylam ci cos zielonego na pociechę.Najsilniejszego pozdrów.MU

21 sierpnia 2005

Dla Adzia ...co szuka

Nie wiadomo kto napisał – ale tak jest z biesiadną często

http://www.webmedia.pl/biesiada/teksty/frantic.htm

Frantic

pragnę cię - mówisz mi,
w tym słowie całe piekło tkwi.
dziś kochać łatwo żaden wstyd,
lecz jak pełniej żyć.
w duszy swej, gdzieś na dnie,
próbujesz znaleźć życia sens,
choć jesteś inna, mówią zła,
to gra, tylko gra.
twoja namiętność jest moją udręką,
zostaw mnie, zostaw mnie
bierzesz mnie, jak jakąś rzecz,
choć wiesz, że rozkosz to nie grzech,
zbyt wiele dzisiaj twoja miłość chce, miłość chce.
kusisz mnie, ja bronię się, bo chcę nauczyć kochać cię,
pomiędzy nami wielka przepaść jest,
znów śmiejesz się, śmiejesz się

z kilku słów, z paru dat,
chcesz stworzyć erotyczny świat,
to tylko frantic, zmysłów szał i gra dwojga ciał.
mówisz mi pragnę cię, choć i ja pragnę - mówię nie
dla mnie to mało kochać cię, czy wiesz o tym że,
twoja namiętność jest moją udręką,
zostaw mnie, zostaw mnie
bierzesz mnie, jak jakąś rzecz,
choć wiesz, że rozkosz to nie grzech,
zbyt wiele dzisiaj twoja miłość chce, miłość chce
kusisz mnie, ja bronię się, bo chcę nauczyć kochać cię,
pomiędzy nami wielka przepaść jest
znów śmiejesz się, śmiejesz się.

No naprawdę  panie Adamie- dziekujemy bardzo!!!MU( i ,  mam nadzieję , Adzio...)

 

Pani Magdo,
odnalazłam film " Wakacje w Amsderdamie",ale jakoś nie mogę odnaleźć płyty
 z
 piosenką przewodnią, ale jestem wytrwała i w końcu mi się uda, wierzę w
 to!
 dziekuję za podpowiedz, że Seweryn Krajewski ją wykonuje.
 Dziś miałam niesamowity dzień, można powiedzieć w rytm piosenki "na
 wesoło",
 jak wiele można oddać w kilku słowach...niesamowite....oby więcej było
 takich magicznych dni....Pani Magdo zapraszam do Lublina! ostatni koncert
 był tak dawno temu, warto znów nas odwiedzić.
 Pozdrawiam ,
 Agata

Pani Agato

Życze  jak najwięcej takich magicznych dni...MU

las pomidorow dla A z Lublina

 

witam pieknie!
Nie wytrzymałam. Dochodziła pólnoc. Wzięłam małą poduszeczkę pod głowę, zwaną "pinusią"i pomaszerowałam do pokoju mamy. Zważając, czy pudlo-fox-terier, nie leży gdzieś. Kiedys już go zdeptałam. Jak zwykle przypadkiem.
- Słuchaj, śpisz?- spytałam, wchodząc do łóżka.
...........cisza.
- Słuchaj jade w góry.................
- Kiedy....? - do mamy doszło, że ktoś za uchem jej mamrocze.
- Nie wiem, bo zwariuje, oszaleje, zgłupieje.........- poszło ciurkiem z mych ust, jeszcze nie wypchanych silikonem lub innej maści tłuszczem.
Kolejne minuty spełzły na omawianu trasy.
 
Czwarta rano dnia nastepnego.
Budzik drze sie niemiłosiernie. 4.50 trolejbus. Pies żegna mnie opętanym szczekaniem za pojazdem.
Złatna Huta, (Beskid Żywiecki)miejsce gdzie zaczyna sie szlak, przywitała mnie ciepłem i małą ilością turystów. Przy barze piwko żłopią pierwsi bywalcy. Ruszam "asfaltówką". NAgle mija mnie dżip. Kilkadziesiąt metrów dalej staje. Wychodzi z niego babeczka i sie pyta gdzie idę. Zgodnie z prawdą odpowiadam, że na Lipowską.  Chwile później siedze na tylnym siedzeniu. Pełna podejrzeń kim są ci ludzie bezczelnie przysłuchuje sie ich rozmowie. Myśli przeróżne.
a) moze nowi właściciele schroniska
b) właściciele z obiektu obok (bowiem 20 minut za LIpowska jest hala Rysianka a poniżej jej schronisko)
c) o kurde...........................
 
Po 12 minutach jazdy wbiegam do schroniska. Witam sie z kierowniczką a ta upewnia mnie: Z Wladkiem przyjechałaś..................
I mnie olśniło. To był Władek, goprowiec, z ktorym 6-7 lat temu kierownictwo chciało mnie wyswatać..........  Wtedy Władek, jak na rasowego górala przystało, chwile po telefonie przybiegł na hale z buteleczką okowity. PO ujmujacym stwierdzeniu, że rok ma 13 miesięcy wolalam już nic nie mówić......... . Po jakimś czasie wzielam jego nr telefonu, i  po kilku latach wpisalam na gg. Od czasu do czasu posylalam smsy z pozdrowieniami, sporadycznie dzwonił. Ale od "swatanki" się nie widzielismy.
I teraz nagle po latach mnie oświeciło.Żegnajac sie chyba skojarzył skąś twarz.....   Miła przygoda. 
 
 Potem poszłam na hale po borówki. Było ich od groma. Duże, prawie czarne, słodkie. Napełniłam dwa kubełki po serze. Dumna z siebie zaniosłam do schroniska. Krótko trwała moja radość.
- Ala dasz mi jeden, bo goście chcą pierogów z borówkami.......... - zarządziła Pani Kierownik:)
No i tył w zwrot. Siadłam w krzaczkach borówek. W tle szczyty polskich i słowackich beskidów, tatr.....  Mineło mnie kilku zbieraczy jagód z koszami na plecach, turystów.
"dzis prawdziwych turystów już nie ma
nikt nie mówi dzień dobry czy cześć......" parafrazuje w myślach słowa piosenki Agnieszki Osieckiej.
Gdy wróciłam do schroniska z kolejnymi wypchanymi kubełkami czekał już talerz z  pierogami posypanymi jagodami i bitą śmietaną....... .
Szkoda, że to trwało tylko dzień. I przez chwile poczułam sie jak Stachura chodzący od chaty do chaty kolejnej Potęgowej.............  .
pozdrawiam
Alicja ze Śląska:)
 
 

Alicjo ze Śląska ,  z ustami jszcze nie wypchanymi sylikonem lub innej maści tłuszczem, ktora przez chwilę czułas sie jak Stachura!!

 
Pozdrów Wladka i resztkę prawdziwych turystów...MU

dla pani alicji- jagody z Mazur

 

Moim zdaniem gdzieś tam po drodze muszą być poplątane znaki.  Np. tak...

 

 

Droga pani Magdo!Szalenie się cieszę że przyjechała pani do magicznego miejsca jakim jest leśniczówka Pranie   razem ze wspaniałymi,wrażliwymi i pięknie śpiewającymi młodymi ludżmi.Pragnę pogratulować nieziemskiego prowadzenia koncertu!Bardzo dziękuję,że moja ulubiona TEKŚCIARA dzięki pani zawitała w Praniu!W przyszłym roku też musi do nas pani przyjechać!To był wspaniały wieczór,aż szkoda było wracać do szarej rzeczywistości.dzięki tym piosenkom razem z koleżankami przeżyłyśmy studia,które niestety powoli się kończą.Serdeczne pozdrowionka od jednej z pośród trzech pań z przodu znających teksty
 
Nie wiem juz czy panie Andrzeju K,czy jedna z pań z przodu znajaca teksty!
 
1.ONA tam zawitala juz w latach pięćdziesiątych...
2.Nie dzieki mnie, tylko dzieki Jurkowi Satanowskiemu oraz  Jagience i Wojtkowi Kassom.

Jagienka Kass i Jurek Satanowski.Zdjęcie robiła niejaka Efka- nasza stała korepondentka

 

Kochana MU!

 

Dziś chciałam tylko serdecznie i słonecznie pozdrowić!

A to taki mój tekścik piosenki zresztą barzo prosty.Oczywiście muzykę napisała Jaga z Krakowa. Podobno wczesna Agnieszka Osiecka?

 

 

Miłość platoniczna

 

Proszę pana,proszę pana,

Myślę od samego rana.

Gdy przy kawie siedzę sobie,

Co ja tu bez pana robię.

Nie przestaję śnić i marzyć,

Lecz tak trudno się odważyć.

I powiedzieć to co czuję,

Że o panu plany snuję.

 

To jest miłość platoniczna,

To jest miłość niefizyczna.

To jest miłość niespełniona,

Pan i ja,nie pan i ona.

 

Co mam dziś uczynić z panem,

Czy nareszcie to dostanę?

Choć spojrzenie w moją stronę,

Bo z miłości chyba spłonę.

A pan taki zamyślony,

Na uśmiechy niewzruszony.

Lecz gdy ona się pojawia,

To pan biegnie ją zabawiać.

 

To jest miłość platoniczna......

 

Wiem,że nie będziemy razem,

Nie staniemy przed ołtarzem.

Lecz oddaję się marzeniom,

Chociaż one nic nie zmienią.

Ma pan dzisiaj śmieszną minę,

Chyba zaraz się rozpłynę.

W swoich myślach i tęsknotach,

I zapomnę o kłopotach.

 

Jeszcze raz pozdrawiam cieplutko! Ania

 Aniu!
Dziekuję.Rozpłyn sie w swoich myslach i klopotach i zapomnij o tęsknotach.MU
p.s. w prezencie dostajesz zakochaną mlodą parę. To jest juz milość fizyczna i spelniona.Mają ludzie szczęście w życiu...

oto oni:Agata i Doni !

to także oni

 

 

 

wracam tam natychmiast... pozdrowionka

Dziekujemy!!!

 

13, 12, 11, 10,9,8,7,6,5,4,3,2,1... oczy się zamykają

 
A teraz zamykam oczy, powieki mi opadają, prawa ręka staje się coraz cięższa, lewa ręka jest tak samo ciężka jak prawa, prawa stopa opiera się o podłogę... i wyobrażam sobie, że budzik zadzwonił a ja natychmiast  wstałam (...)
 
"Pamiętajmy o Osieckiej"... czyli z Sopotu dod Prania. Jak to zauważył 18 dni temu pewien Kustosz, to powinna być tradycja żeby po Sopocie wrócić na Mazury a potem do Warszawy... takiei cofanie się w czasie. Atelier, Krzyże, STS... Toczy się koło.
 Pobudka punktualna, jeszcze tylko umyć włosy, dorzrucić do bagażu coś o czym wnocy się pzypomniało i w drogę....czyli ostatnie Mazury w sezonie i pewnie poza sezonem także.
Ruciane na swoim miejscu, przystanek też sie zboczył z drogi. Chwila na pomoście, śniadanie i azymut na las. Przez Puszczę Piską do Prania. Nie pogubić się, nie zapodziać plecaka. Buty już typu "buciory" nie lekkie sandały jak to było całkiem niedawno.... idzie się baardzo wygodnie i jakoś szybciej chyba. Godzina, może godzina i piętnaście minut- już. Najpierw pierwsza furtka, potem druga furtka, czyli Tymi schodami na pomost i do jeziora. Z góry machają gospodarze- czyli w tył zwrot i do góry się przywitać. O jacy to są mili gospodarze... I  z powrotem do jeziora. Szkoda tracić czas. Podpływają łódki, głosy dochodzą z wody. Ktoś wychcodzi na pomost, ktoś schodzi z góry. Czyli są ludzie. Chwilowo zamiast wstawać z pomostu leżę i gapię się w niebo, czarne okulary na nosie i naiwnie wydaje mi się, że to ukrycie. Szybko zrobić sobie (i ewentualnym potrzebująco-chętnym) kawę-herbatę. I  z blaszanym kubkiem początek warty czyli przechadzka do okoła, spacer po całym terenie, oraz przyległościach.
O 18.00 koniecc warty bo koncert. Młodzi śpiewają, publiczność słucha, Konferansjerka opowiada "kto co i dlaczego", gospodarze się przysłuchują a Bryza macha ogonem. korespondentka siedzi na trawie i się wpatruje.  Potem zmrok, jeszcze na chwilę na pomost. Dwa słowa tu, dwa słowa tam, podziękowanie i ico? Trzzeba ruszać w odwrotnym do wymarzonego kierunku.  Powrót. jeszcze szybszy bo w lesie może być nieco strasznie, więc prawie biegiem. Ale niestety, autobusy źle sprawdzone i tego o 21.10 brak. Co teraz? port. I do rana...chwilo trwaj, swetrze grzej.... (...) Pstryk, pstryk. Otwierają się oczy, ręce mają już normalny ciężar, wraca świadomość...
Oj ja bym tak mogła długo.
 
Anula w stanie alfa.
Ps0. Puzle 5000 okazały się kompletną pomyłką bo brak tak wielkiego stołu do układania. Ale 3000 z łąką są. Póki co ułożona ramka.
Ps1. Wszelkie niejasności w słowie pisanym należy niezwłocznie zglaszać! Tak, ja dopero się uczę wyrażać myśli za pomocą klawiatury. I daleko mi dod lekkoścci i sprężystości pióra tudzież klawiatury.
Ps2. Tasiemiec jakiś wyszedł. jeśli jest limit znanków to chyba się nie zmieściłam.
 
 
Anulo!
 
Limit jest ale ty tu jestes na specjalnych prawach...Nie wiedzieć czemu...MU

 

 MU!!

 Przesyłam Pani trzy uśmiechnięte zdjęcia naszej znajomej hinduski. j.



bardzo przyjemny usmiech!MU

 

Kochana EM!

 1. a więc teraz Grecja na panią czeka...to dobrze. Życzę spokoju morza
 i ciepła słońca.Niech pani sobie wypocznie.

 2. bardzo się cieszę, że kot ucieszył...Pimpuś to ładne imię dla mnie
 jednak
 to był BOnifacy...ale jak to miło, że i pan Andrzej się cieszy!!!

 3. Rozpoczęłam akcję odchudzanie...nie ma mowy o słodyczach, wieczorne
 ćwiczenia., przysiady, brzuszki, myślę także o bieganiu. proszę
 trzymać
 kciuki, żebym wytrzymała!

 4. moja przyjaciólka wróciła właśnie z Syrii i Jordani, będzie dużo
 słuchania i oglądania pięknych miejsc.

 5. I tak przechodziłam bez kapelusza niemal całe lato.... trochę mi
 szkoda, że nie znalazłam odpowiedniego kapelusza, bo tak bardzo
 chciałam go mieć...teraz chyba czas pomyśleć o jakimś jesiennym?!


 (...)
 6. Przytulam. j.

 ps. Anula znalazłąś puzzle? Na jesienne wieczory jak ulał taka zabawa.
 Chyba też sobie coś takiego zafunduję. Uściski

 J!

1.Anula znalazla puzzle.Zafunduj sobie.
2.Lepiej marzyc i marzyć  o kapeluszu.Kupisz go i nic sie nie zmieni.
3.Trzymam kciuki ale malo wierzę...nie ma mowy o slodyczach?!
4.Andrzej w dziecinstwie mial kota Pimpusia.
5.Nie moge znaleźć wolnego tygodnia na tę Grecję.
6.Pozdrow przyjaciólkę po Syrii i Jordanii.
7. Pozdrawiam i wysyłam cos greckiego.MU

dla J- izba dawnych Greków

 

 

Droga Pani Magdo i Spółko Zamieszczająca!

 Przesyłam ponownie moje wierszyki. Ostatnio częściej bywam prozaikiem i
 prozaicznie zamieszczam porady dla czytelniczek (a i czytelników) w
 kłopocie - o czym w stopce, wobec tego pojechałam po wenę na Północ. MOja
 dobra i łaskawa firma wysłała mnie do Gdańska, eksploatując, ale i
 regenerując: dostałam pokój w Grandzie na otarcie łez. Wenę wytropiłam,
 chowała się po kątach, alem dorwała i parę nowych rzeczy się urodziło. I
 Koktail-Bar udało się nawiedzić. Niestety, moja miłośc do miasta narażona
 była na wiele wstrząsów, od restauracji bezczelnie rozpychających się na
 plaży po turystów bezczelnie rozpychających się po Sopocie. Plus ryczące
 łubudubu, w mało wybrednych sferach zwane muzyką. Zachwycił akordeonista
 na
 molo. Podróż sentymentalna bardzo z morałem.

 Bo, dosyć późno, muszę przyznać,
 zrobiło mi się w głowie jasno:
 myślałam, ze kocham mężczyznę.
 A ja kochałam miasto.


 Marzę o późnej jesieni. Za podpalanie restauracji na plaży powinni nadawać
 Honorowe Obywatelstwo Sopotu.
 Omal nie wezwałam policji, bo operator komórkowy POPa organizując zawody w
 siatkówce plażowej uznał za stosowne okrasić je głośno ryczącym
 zbuntowanym
 hiphopem, który wulgarnością tekstów raził mnie dogłębnie. Na szczęście
 ktoś
 mnie chyba uprzedził, bo najpierw słowa en question wyciszano, a potem
 wyciszono całość. Też nie podpaliłam, choć radykalizują mi się poglądy.

 Pozdrawiam Ekipę Stroniczkową.

 Margola Sularczyk

 

Tu, w Krainie Pracującej Niedzieli,

Gdzie z wysiłku umierają zegary,

Nikt się z innym chlebem nie podzieli

Nikt bliźniego nie wesprze dolarem.

 

Tutaj nikt na nikogo nie liczy,

Tu się raczej w głowach nie przewraca

Wszyscy wiedzą, że Życie jest niczym.

Tu jedyną wartością jest Praca.

 

 (na melodię „Przychodzimy, odchodzimy”)

 Pracujemy, gromadzimy,

Ciągle ktoś nas w kanał wpuszcza,

Wiosna lato jesień zima

Chłonie nas ta ludzka puszcza,

Czasu mało, pracy mało

Kasy mało do podziału

 

 Ach,  Kraina Pracującej Niedzieli

Ma bogatą infrastrukturę

Autostrady, markety, poldery

Rozwinięta agrokultura

 Ludzie w domach przestrzennych, bogatych

Odcinają procentów kupony

Wszystko z własnej, ciężkiej mają pracy

Samochody, działki, telefony

 

 

(na melodię Puszkina)

A przecież nam żal, że garnitur wkładają dziś panie

I nie ma już dam, i nie będzie już nigdy, a żal...

 

Zróbmy przewrót w Krainie Niedzieli

Niech  o pracy nikt dziś nie pamięta!

Wstawmy cyrki, teatr, karuzelę

Ogłosimy Dzień  Zwykłego Święta!

 

Może ktoś się znienacka zakocha?

Może komuś urodzą się wiersze?

Może żyć się nam zachce choć trochę?

Może uśmiech zagości w nas pierwszy?

 

Ale za to niedziela, ale za to niedziela, niedziela będzie dla nas!

 

 

SANATORYJNY BAL

 

Zabierz mnie tylko na bal

Popłyńmy w zawrotnym pas

Zaprowadź mnie w taki kąt

Gdzie tylko ściana nas zna

Gdzie nie dogoni mnie czas

Gdzie słychać szepty twych rzęs

Porwij mnie tylko na bal

Zanim zabierze cię zmierzch

 

Ukradnij dla mnie z zegara

Te szczęsne minuty dwie

Gdy słońce promieniem suszy

Zawisłą na rzęsie łzę

Zabierz na chmury błękitne

W skrzydeł łopocie mnie nieś

Zanim się szlochem zachłysnę

Zanim dopadnie nas śmierć

 

Wynieś mnie nocą na łąkę

W zieleni utul do snu

Zabuduj głupią rozłąkę

Tęczową cegłą ze złud

Chwilę - paciorek różańca

nawlecz na nitkę dnia

Porwij mnie jeszcze do tańca

Gdzie tylko ściana nas zna.

 

 

Anielski psikus

 

Anioł jej w niebie  męża wyjednał

Bo znaleźć sobie chciał robotę:

Brwi nastroszone i twarz gniewna

I tylko serce - szczerozłote

 

Wzięła swoj los za dobry grosik

I w serca toń się zapatrzyła

bo skoro anioł  męża wyprosił

to chyba po to, by z nim żyła....

 

Żyli zatem, spokojni, rozważni

Odszedł czas bólu i zachwytów

I tak trwał, niewzruszony, poważny

ten małżeński życia substytut....

 

Na fortepianie kurz zamieszkał

Muza odeszła na piechotę

On wszak nie dumał: orzeł czy reszka?

Ale - złotówka czy dwa złote?

 

A nocą przychodziły zmory

Gdy sen się czaił  krok od głowy

Pytały: umarł? czyliż chory?

 

Margolo(u?) S!

1. Mam nadzieje że tym razem TE KOBIETY zamieszczą Pani  wierszyki.My obie
niewiele tu mamy do gadania...
2.A ja tam sobie ogladałam zdjecia z Peru, ilustracje Salvateore Dali(ego),
stare meble i obrazy w Muzeum Sopotu udawalam,że w ogole nie slysze tego
głosnego ryczenia.Na molo byłam,ale akordeonisty nie widzialam...Pozdrawiam
serdecznieMU

moje miejsce pracy w sopocie

Kobiety zamieściły i przepraszają za to, że dopiero "tym razem"...

 

Pani Magdo, gdzie było zrobione to zdjęcie? Który to pomost?

Ania (Tarnów)

 

Aniu z Tarnowa!

O to musialabys zapytac pania Jolę Szydzińską, ktora wtedy zawiozla nas gdzies do swoich znajomych...Nie mam pojecia gdzie to bylo.

Ale w ramach rekompensaty mogę ci wysłać panią Jolę SZ. Pozdrawiam MU 

pani Jola jest tutaj w bardzo kolorowej bluzce

To zdjęcie jest u mnie jakieś dziwne i się nie ptwiera. Ale jakbyś Aniu je przysłała jeszcze raz...pozdrawiam A.

No i jest... Dziękujemy i pozdrawiamy.

witam po długim milczeniu

Witam Pani Magdo po długi milczeniu!

Odkąd mieszkam w Warszawie czas biegnie mi bardzo szybko i człowiek goni nie wiadomo, za czym. Przez ten czas zwiedziłem już dużą część miasta i okolic i muszę przyznać, że bardzo mi się podoba – wbrew stereotypom.

Droga Pani Magdo – zbudowałem swoją własną stronę – oczywiście nie tak ciekawą, jednak zachęcam do odwiedzenia. Strona powstała głównie z uwagi na teksty, które chciałbym gdzieś tam w marzeniach opublikować. Niestety ma swoje ograniczenia, bo jest darmowa, więc co jakiś czas będę musiał wymienić teksty. Zachęcam też, za Pani przyzwoleniem na taką prywatę, wszystkich Pani przyjaciół do przeglądania i korespondencji.

Oto link do strony: www.pawelleczuk.w.interia.pl.

 Pozdrawiam serdecznie w tę upalną noc.

 Paweł „Luis” Łęczuk

 

Pani Magdo Droga!
    Niestety wakacje zbliżają się do końca i wkrótce zacznie się kampania
 wrześniowa:-( Na szczęście w wakacje udało mi się napisać sporo utworów.
 Prawie miesiąc pobytu w Brwinowie i spacery do Podkowy Leśnej bardzo
 dobrze
 mi zrobiły. W załączniku przesyłam trzy teksty. Ciekaw jestem, co Pani o
 nich sądzi? Będę
 bardzo wdzięczny za słowo... Myślę, że moje kontakty z Andrzejem
 Poniedzielski, bardzo mi pomagają. Sądzę, że dzięki jego radom rozwijam
 się.
 Jeden z tekstów nawet zadedykowałem Idolowi. Kiedyś poprosiłem Go, aby
 napisał mi dedykację w zeszycie w którym piszę - aby natchnienie się
 trzymało. Napisał: "Porozmawiajmy o życiu, albo czymś podobnym.". Dlatego
 właśnie utwór "Rozmowa" jest dedykowany Panu Andrzejowi w podzięce. Zanim
 go
 jednak wręczę we wrześniu, chciałbym bardzo poznać Pani opinię... Będę
 bardzo wdzięczny.
    Wspaniały był koncert z okazji rocznicy śmierci Władimira Wysockiego -
 "Konie narowiste".
 Jerzy Satanowski, jak zawsze, zrobił genialne widowisko.
 Dla wszystkich fanów rosyjskiego barda podaję link do strony, na której
 znalazłem mnóstwo piosenek. Można np. ściągnąć cały koncert Wysockiego w
 Nowym Jorku z 72 roku. http://www.rosjapl.info/muzyka/wysockipiosenki.php
    Gratulacje dla Piotra Rubika za pierwsze miejsce w Sopocie!!!
 Pozdrawiam bardzo serdecznie,
 Piotr Cieński
 

Piotr M. Cieński

 

rozmowa

 

                                                   Andrzejowi Poniedzielskiemu

 

Drogi są po to, aby iść,

Także te kręte, wyboiste.

Popatrz na gnany wiatrem liść,

Ile zapału ma ten listek...

Drogi są po to, by je przejść,

A nie spać na nich gdzieś w ukryciu,

Często jest burza, pada deszcz,

Porozmawiajmy dziś o życiu...

 

Mosty są po to, by je przejść,

Także te wąskie i te kruche,

Kręci się w głowie – chciałbyś zejść,

Musisz uważać z każdym ruchem.

Mosty są po to, by je przejść,

Nie myśl o płaszczu i okryciu,

I nie zamieszkasz na nich, więc

Porozmawiajmy dziś o życiu...

 

Bitwy od zawsze toczą się,

Ale zwycięzca jeden będzie,

Każdy ma walczyć w krwawej grze,

Widzisz, że ból i łzy są wszędzie.

Bitwy od zawsze toczą się,

Wszyscy na sił są pograniczu,

Chociaż nie każdy wygra grę,

Porozmawiajmy dziś o życiu...

 

Aby nauczyć się jak żyć,

Musisz przejść całe swoje życie,

Tego samego trzeba ci,

By śmierć swą przyjąć należycie.

Morze się słodkim staje, gdy

Jako obłoki sięga nieba,

Porozmawiajmy – ja i ty,

Albo pomyślmy, bo tak trzeba...

17.07.2005.

 

szkło

 Szkło przezroczyste jest jak próżnia,

Szkło jest jak próżnia przezroczyste,

Szkło przejrzystością się wyróżnia,

Szkło jest jak potok górski czyste.

Lecz warstwa srebra wszystko zmienia,

Najczystsze szkło przemienia w lustro,

Odbija twarze i spojrzenia,

Naprawdę jednak tam jest pusto.

 

A może się na świecie zdarzyć,

A zdarzyć się na świecie może,

Że trafi szkło do ram witraży

I się Twą szatą stanie, Boże.

Lecz warstwa srebra wszystko zmienia,

Najczystsze szkło przemienia w lustro,

Odbija twarze i spojrzenia,

Naprawdę jednak tam jest pusto.

 

Bywało różnie na tej ziemi,

Na ziemi różnie tej bywało,

Szkło, choć przyjmuje blask promieni,

Z łatwością może zranić ciało.

Szkło zniszczyć można noża ruchem,

Szkło można zniszczyć ruchem noża,

Szkło, chociaż słabe jest i kruche,

Potrafi wzniecić wielki pożar.

 

Lecz warstwa srebra wszystko zmienia,

Najczystsze szkło przemienia w lustro,

Odbija twarze i spojrzenia,

Naprawdę jednak tam jest pusto.

17.08.2005.

 

za mało o jeden gest

 

Za mało o jeden gest,

O jedno przytulenie,

O nikły uśmiech mój,

O twoje przebaczenie,

O spojrzeń naszych kres,

O drobiazg i o całość

O jeden mały gest,

O jeden gest za mało...

 

Powiedziałaś, że kochałaś

I, że zranić mnie nie chciałaś,

Powiedziałaś, że inaczej mogło być...

Jedna łza oboje pali,

Chcesz, bym spokój dał tej dali

– Sinej dali w którą właśnie chciałem iść!

 

Kiedy pytasz, co się stało,

Nie potrafię ci wyjaśnić, jak to jest...

Czegoś było nam za mało,

Tak – za mało o ten jeden mały gest.

 

Za mało o jeden gest...

 

Powiedziałem, że nie wrócę,

Że wygasło w nas uczucie,

Próbowałem tak okłamać wczoraj nas...

Lecz normalne są rozstania,

Miłość to jest dar wracania,

Trzeba wiedzieć, kiedy przyjdzie na to czas.

 

Nie wiadomo, co się stało,

Nie potrafi nikt wyjaśnić, jak to jest...

Wszystko się naprawić dało,

Chociaż było nam za mało o ten gest.

 Za mało o jeden gest...

04.08.2005.

Panie Piotrze!

1.Sopotu nie oglądałam , ale nie żaluję.
2.Wysockiego także nie ,ale bardzo żaluję.
3. Mysle że jeszcze sporo pracy przed panem.A propos wiersza "Rozmowa" to ja
jestem za tym jednak ,aby najpierw pomysleć a potem porozmawiać...MU

 

Pani Magdo

Pozdrawiam

Jakos tak zawsze była Pani w moim zyciu

Dyskretnie w tle

Lubię Pani tworczosc

Chociaż ostatnio jakos nic nie słyszałem

Pozdrawiam Serdecznie

Ryszard Kupidura

Lekarz z Grabowa nad Prosną

Lat 46

 

Lekarzu z Grabowa nad Prosną!

To niech juz tak pozostanę.W tle...Ja także pozdrawiam MU

 

Pamiętajmy o Osieckiej.. Tak naprawdę niestety dwie osoby warte były wysłuchania: Paulina Kujawska i Tomek Łupak - za własny, ciekawy wkład w piosenki i zachowanie sceniczne (bardzo istotne!). Na pierwszym koncercie piątkowym Tomek Ł. rewelacyjnie wybrnął z tego, że zapomniał tekstu. Ogromny plus za styl i wdzięk. Duuuuża sympatia publiczności. A potem genialne wykonanie przez Paulinę K. piosenki a capella - majstersztyk.
Cieszę się, że właśnie jedna z tych dwu osób wygrała (chociaż żal, że nie Tomek Ł., ale to już refleksja podyktowana moją płcią :) )
Zauważyłam, że błąd popełniali ci, którzy śpiewali (albo raczej śpiewaŁY) dwie piosenki "smętne" - usypiały rewelacyjnie. I to nie tylko mnie.
Będą kilka razy w Atelier w te dni, widziałam, że miała Pani wyczerpujące wieczory. Mam nadzieję, że mimo wszystko znalazla Pani czas na odpoczynek - chociaż pogoda była "taka se". Buro i ponuro i do tego zimno.
 
Pozdrawiam ciepło, Magdalena
 
Magdaleno!
 
Buro, ponuro i do tego zimno , to malo powiedziane...Nie pamietam takiej pogody w Sopocie...Pozdrawiam i wysylam ci Tomka Ł( wysłanie zdjęcia podyktowane jest twoja płcią)MU

 

 

ARCHIWUM