W tym miejscu publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.


17 sierpnia 2005

Pani Magdo
Dziękujemy za prześliczny wieczór w Leśniczówce Pranie, z muzyką z kabaretu "Starszych Panów" oraz
za Pani humor, z którym mieliśmy okazję zetknąć się przed koncertem. Ten miły epizodzik udało się utrwalić na zdjęciu, które wraz z kilkoma innymi przesyłamy tą drogą.
Pozdrawiamy
                    Jola i Zbyszek z Olsztyna
 
 

Jolu i Zbyszku z Olsztyna!

 
Dziękujemy bardzo i pozdrawiamy!MU z kolegami...

 

MU... w tym roku, w przeciwieństwie do poprzedniego, decyzja o wyjeździe do Prania nie zapadła na godzinę przed odjazdem autobusu, ale znacznie, znacznie wcześniej... nauczona zeszłorocznym doświadczeniem /tak, tak od czasu do czasu to nawet wyciągamy z czegoś wnioski/ redakcja Pogniecionego Hamaka postanowiła wyjazd swój chociaż odrobinę zorganizować... ta ‘organizacja wyjazdu’ po zupełnie nie burzliwej dyskusji ostatecznie ograniczyła się do wcześniejszego zaopatrzenia się w bilet autobusowy relacji warszawa – ruciane... tylko tyle i aż tyle... dzisiaj więc dzielna redakcja przedzierając się przez naturalny, wodny, od-niebny tor przeszkód w postaci burzy, udała się na dworzec pks stadion w celu nabycia świstków biletowych...

 

Pierwsze zbliżenie do okienka. Kasa nr 4

-Dzień dobry. Dwa bilety studenckie na 30stego na 00:55 do rucianego

-Nie ma

-Jak to nie ma? Biletów już nie ma?

-Nie mam takiego autobusy

-Ale to nie możliwe. Musi być. Sprawdzałyśmy w internecie i nawet rok temu jechałyśmy czymś takim. Jest coś takiego.

-A u mnie nie ma.

-Naprawdę?

-Naprawdę. Nic takiego tutaj nie staje

-Aaaa! Nie, no właśnie, nie powiedziałyśmy? Bo my to chcemy z zachodniego odjeżdżać. Tylko bilet tutaj kupić.

-A jak tak to proszę do stanowiska numer 2.

-Dziękujemy.

 

Drugie zbliżenie do okienka. Kasa nr 2

-Dzień dobry. Dwa bilety studenckie na tę noc piątek / sobota na 00:55 do rucianego.

-Nie mam czegoś takiego.

-Ale odjazd z zachodniego.

-Ja mam tylko odjazdy z zachodniego i nie ma nic o 00:55.

-Ale my sprawdzałyśmy i naprawdę było, że o 00:55 jest do rucianego. I że w rucianym po 4 jest.

-Mam tylko jakiś o 23.

-I nic nie ma o północy?

-Może być przelotowy, ale tego to ja już w komputerze nie mam.

-A co to znaczy ‘przelotowy’?

-Że bilety sprzedaje kierowca.

-No dobrze. A o której on jest w rucianym? Znaczy ten co odjeżdża o 23.

-W tej sprawie to proszę do informacji.

-Dziękujemy.

 

Trzecie zbliżenie do okienka. Informacja

-Dzień dobry. Chcemy się dostać do rucianego, tak najlepiej to na 30stego, i żeby być na rano, co nam może Pani zaproponować?

-Ostatni autobus odjeżdża o 20:10

-Jak to?

-I jest w rucianym o północy.

-A nie ma nic takiego, żeby jechać w nocy a być na rano?

-Nie ma.

-A nam wyszło, że jeździ coś o 00:55 a Pani w Kasie nr 2 wyszło, że o 23 też jeszcze coś jest.

-Możliwe. Bo jest taki przystanek ruciane – dworzec kolejowy.

-A to jak dla nas to może być. Wszystko jedno.

-I wtedy jest też autobus o 00:55

-Naprawdę? Super! A gdzie możemy kupić bilety?

-Nigdzie.

-Jak to?

-Bo on jest przelotowy.

 

  ...i tak oto pierwsze redakcyjne próby jakiejkolwiek organizacji okazały się przelotowe... nic to... nie poddajemy się... sobota... godz. 00:55... stanowisko VI... i jakoś dotrzemy... i nie ma to tamto...  

gloomy, co wie, że trzeba mieć walizeczkę i koc i latarenkę na noc

 

...oto oni... poranni prańscy żeglarze... ci od szumiących kasztanów...

gloomy, z uchem i okiem czasami na pulsie

MU... nocny autobus przelotowy okazał się być bardzo przelotowym, aż tak, że zanim redakcja Pogniecionego Hamaka się obejrzała to o 04:50 była już w punkcie dojazdowo wysiadkowym, czyli na przystanku z tabliczką ‘Ruciane – Nida’... z moich obserwacji wynika, że w sobotni poranek w rucianym najłatwiej natknąć się na: mgły, przepływające kaczki i przycumowane łódki... dalej... z przystanku... wyprawa ruszyła w stronę zaopatrzenia, czyli w stronę mazurskiego sklepu ‘społem’ w którym to dopiero co wykładano towar... po wypiciu kawy i wyszorowaniu zębów... po porannej kąpieli w jeziorze nidzkim poczułam się jak młody harcerz i ruszyłam w nie tylko sobie znanym kierunku...

‘przepraszam, czy do prania to tą drogą dojdziemy?’

‘ooj tak, ale to k a w a ł drogi’

ależ jaki tam kawał! tylko czy dobrze idziemy? bo wie pan, rok temu poszłyśmy przez krzyże, a w tym roku chcemy prosto do prania’

‘przez krzyże? jak to możliwe? przecież to jest jeszcze dalej, przecież to za praniem’

‘no tak, to wiemy, dlatego w tym roku chcemy najpierw do prania’

‘to dobrze idziecie, teraz za mostkiem w lewo, w prawo pod górkę i na górce w lewo i lasem wzdłuż jeziora, aż do leśniczówki. Ale to jest naprawdę bardzo daleko’

‘tak, tak, my wiemy’

...wiemy, wiemy, ale tak naprawdę to wcale nie wiemy... bo - kawał a kawał to dla każdego piechura coś innego, to zależy... zależy od miary... moja linijka to w drodze żadnej dłużyzny nie odmierzyła... ale może mam koślawą... może ona odmierzała trasę piechoty nadjeziorańskiej w źdźbłach mile mijanej trawy i w piosenkach... i tyle... krok okularnicy... krok no i jak tu nie jechać... krok by jakąś radosną na wiosnę mieć minę... krok cytujemy coś z po prostu... krok wystarczą pieniądze na bilet... i już była furtka, i już było Pranie... i nie wiadomo gdzie miał być ten kawał do przejścia... ot chwila... i już... i Pranie... i serdeczni Gospodarze, i plecaki wrzucone na strych i heeej witać się z pomostem... i kąpiel w jeziorze, i suszenie na pomoście, i kąpiel, i badminton boso na trawie, i kąpiel, i suszenie, i zwiedzanie muzeum, i znów kąpiel, i wysychanie, i już była próba... i tu oddaję swój zupełnie niecenny głos w oczywiście nieistniejącym głosowaniu na próbne i wyjątkowe wersje piosenek: „Zimy żal” i „Do Ciebie szłem” ... i uważam, że powinny być włączone jako bonus, jako gratis, jako gratka do koncertu... a koncert, koncert piosenek KSP, czyli część zasadnicza wyjazdu świetny!! czyli rewelacyjny... mistrzowskie /wiadomo!/ teksty /nie umknęły publiczności oczywiście neologiczne wtrącenia lingwistyczne - ‘not for him’/, genialna /wiadomo!/ muzyka i TAKA obsada... kochająca ten repertuar i siebie i dobrze się ze sobą czująca na scenie... i jak to od razu widać, i jak to od razu czuć, i jak to od razu świeci nie odbitym, ale własnym blaskiem... i jak to od razu przenosi się na publiczność... na dodatek w tej scenerii, aurze i z takim wiaterkiem to jest to, co gloomy lubi najbardziej... noo, co tu dużo mówić – po prostu wymarzone połączenie... i takie o którym pamiętać będzie się długooo... długooo... a zwłaszcza, że się jeszcze rozpamiętywało koncert siedząc na strychu... a potem śpiąc i budząc się na strychu tym samym... też zresztą wymarzonym... niedzielny deszcz co prawda pokrzyżował plany porannego zapiechotowania do Krzyży, ale jest jeszcze szansa na sierpniowe pranie, więc może wtedy... kto wie, who knows... anyway... tyyyle czekania... a tu pstryk i pranie, pranie i po praniu...

gloomy w rozpisce o praniu

...nasz przelotowy o 00:55...

...04:15...poranne mgły....

... już 5 rano, czyli redakcja w rucianym...

...tu jesteśmy...

...już dawno jest rano... a niektórzy jeszcze śpią...

 

...tzw stopka redakcyjna....

...i koncertowo...

 

...źródło cierpień, pomyłek, wahań i tortur pilotki - idiotki...

 

 

 Witam Pania.Pisze troche na zyczenie albo pod wplywem Pani Krstyny Jandy
 do ktorej napisalem list o tresci:
 Witam serdecznie Mam pytanie a brzmi ono tak "bierzesz mnie jak jakas
 rzecz i mowisz rozkosz to nie grzech..." Bardzo prosze mi napisac co to
 jest i gdzie ja to moge znalesc.Bardzo licze na odpowiedz i z gory
 dziekuje :) bo jak nie Pani to chyba
 Pani janda odpisala ze nie ma pojecie co to jest i ze Pani powinna
 wiedziec wiec pisze.Licze na Pani odpowiedz Pani Magdo.wydajemi  sie ze
 slyszalem to kilka lat temu w trojce.Pani Janda mowila ten tekst  do
 takiej fajnej muzyki jak dobrze pamietam.Prosze o odpowiedz.Czekam
 cierpliwie.Pozdrawiem goraca i przepraszam za zawracanie glowy ;)

adzio

Adziu!

Chyba nigdy nie slyszałam czegoś takiego...ale pozdrawiam . Można
zawracac.MU

 

Droga Pani Magdo,
 od pewnego już czasu odwiedzam Pani stronę i muszę przyznać, że te wizyty
 stały się miłym przyzwyczajeniem, dziękuję za to ludziom, którzy dzielą
 się
 swoimi spostrzeżeniami, myślami, a nawet życiem z Panią, a przy okazji
 także
 z nami-czytelnikami listów, a także Pani za podjęcie z nimi dialogu,
 jakiś czas temu usłyszałam piękną piosenkę "Wakacje w Amsterdamie" Pani
 Magdo proszę mi pomóc i powiedzieć, kto śpiewał tą piosenkę, wiem tylko
 tyle
 albo nawet aż tyle, że autorką tekstu jest Agnieszka Osiecka a muzyki
 Seweryn Krajewski,
 z góry dziękuje za pomoc,
 Pozdrawiam gorąco,
 Agata

Agato!

Wydaje mi sie,że spiewał ja sam Seweryn K.Pozdrawiam MU

 

 

Witam pieknie, choć za oknem zimno, leje ;  a na Kasprowym snieg.
na Zielonym Przylądku nie lepiej , bo pora deszczowa  . Znajomy z Cabo Verde stwierdził, że to co sie dzieje w Polsce dalekie jest od polityki europejskiej. Przypomina zaś działania w Bissau, czyli w totalnej Afryce.:)  .  Tęsknie za Francja,- Niceą,   Długo sie nie odzywalam do Pani, ale wychodzilam kolejny raz na prostą. Pani Magdo , kiedys na tej stronie byla opinia o STS, czy moge ja wykorzystac w doktoracie?
serdecznie pozdrawiam
Alicja ze Śląska
p.s
w zdjeciach moja nicea,  i alpy

 

 
Alicjo ze Śląska po wyjściu na prostą!
 
1. o polityce nie mowmy, blagam...
2.To lato można by nazwać najdłuższą porą deszczowo- wichurową . Ale podobno od dzisiaj ma byc lepiej!
3.Oczywiście- możesz wykorzystać.Chociaz  juz nie pamiętam co mowiłam.Ale najpewniej to co myslałam.Pozdrawiam MU

 

Pani Magdo, piszę do Pani z pewną nieśmiałością a zarazem wielką ochotą. Od dawna słucham Pani piosenek, czytam co tylko dostępne na Pani temat, nawet Pani psychika wydaje mi się bliska i taka znana.
W tym roku pływałam wraz z mężem i córką po jeziorach mazurskich i bardzo chciałam być na koncercie w Praniu 30 lipca 2005r. To było moje największe pragnienie, zapowiedziałam to mężowi na poczatku rejsu, cała reszta mogła być dowolna. Płynęliśmy z północnych jezior, śpiesząc na 30.07. do Leśniczówki i niestety- awaria silnika. Z uwagi na zbliżający się koniec rejsu (31.07.05) i konieczność przekazania sprawnej łódki nastepnej załodze zmusiła nas do spędzenia tego wieczoru w Rucianem, niby tak niedaleko, ale... Było mi bardzo smutno i źle, ale nie miałam serca powiedzieć mężowi, że nic mnie nie obchodzą żadne awarie świata, widziałam że i on miał mieszane uczucia, zwyciężyło poczucie obowiązku.
Ale, chyba los nie jest taki zły, co jako pesymistka z niejakim zdziwieniem stwierdzam, daje mi kolejną szansę spotkania Pani, Pani Magdo.
Będziemy 14 - 16 sierpnia na Mazurach i tym razem już na pewno postaram się być na koncercie w Praniu. Tak bardzo się cieszę z tego, nie wiem czy będę miała odwagę podejść do Pani, tym bardziej że będzie tam wiele innych sławnych i znanych. Posłucham piosenek mojej ukochanej Agnieszki Osieckiej. Będę z mężem i córką Kasią - przypłyniemy z Rucianego na jachcie który nosi imię "Mirka Polo" jako że jest realizacją marzeń mego męża Mirka. Pozdrawiam i do zobaczenia - Alicja z Siedlec.
 
Alicjo z Siedlec!
 
1. No i nie wiem czy byliście państwo , czy nie...sporo ludzi podchodzilo,ale chyba o Siedlcach nikt nie mowil.
 
2.Wysle za to pani kilka zdjęć z 30-go,ktore ktos mi wyslal. Źle nie bylo, to nie ma to tamto...
 
3.Proszę pozdrowić serdecznie  i pana Mirka i jego awaryjne Polo!MU

 

PANI MAGDO
 
A KIEDY TO PANI ZAWITA NA ŚLĄSKU
TU TEŻ NA PANIĄ CZEKAMY
POZDRAWIAM
BASIA
 
Basiu!
 
na Śląsku to ja spiewałam w kwietniu.I bardzo bylo milo!MU
 

TO ZNOWU JA

CÓZ ZA NIETAKT
POWINNAM ZACZĄĆ OD NAJLEPSZYCH ŻYCZEŃ URODZINOWYCH DLA STRONY INTERNETOWEJ
I WYRAŻENIA PODZIWU DAL CZAROWNIC ORGANIZATOREK PRZYJĘCIA
PROSZĘ O WYBACZENIE
POZDRAWIAM
BASIA
 
Znowu Basiu!
te pierwsze urodziny byly chyba dwa lata temu...ale do dzisiaj jestem dla nich pelna podziwu!MU

 

 

Magda!
o tym jak płyta z twoimi kołysankami pomogła mi przetrwać pierwsza noc opieki nad moją całkiem młoda wnuczką Paulinką już Ci pisałam. Otóż kolejne moje doświadczenia wskazują że:
1. piosenki przydają się także w dzień - uspokajają i najwyraźniej sprzyjają wysiłkowi intelektualnemu, a w tym czasie babcie mogą ugotować obiad, zrobić pranie i ew. wykonać inne równie porywające czynności
2. nawet opakowanie jest użyteczne w trudnych chwilach ząbkowania
o czym mam nadzieję przekonuje załączona dokumentacja fotograficzna.
Czekam z radością na wydanie bajek.
Sciskam. Danka 

 

 
Danusiu bardzo  Kochana moja !!!
 
Jakie to szczęscie móc przydac sie na coś twojej wnuczce...całuje was obie(Paulina piekna  a i rodzicow pozdrawiam serdecznie)Magda.
 
p.s. a bajki podobno od września maja sie ukazywać.Czyli lada chwila...

 

Dzień dobry Pani Magdo,
 upał na zewnątrz okropny, ja w pracy siedzę i na wakacje pieniążka
 zbieram... ale upał tak okropny, że raczej ciężko nazwać to co robię
 pracą, jednakowoż... moje niecne buszowanie po internecie okazało się
 przynosić pozytywne efekty. Szukając jakichkolwiek inormacji na temat
 śpiewjącej wprost obłędnie Anny Sroki, trafiłam na strone listów Pani i do
 Pani. Jestem co prawda zwolenniczką listów tradycyjnych pisanych nocą przy
 lampce i w ciszy kojącej, ale adresu realnego Pani nie mam, a słów kilka
 napisać od dawna już chciałam... Od lata roku 1997 konkretnie, wtedy po
 raz pierwszy obejrzałam byłam opolski koncert "Zielono mi". I za ten
 koncert bardzo Pani dziękuję.
 Pozdrawiam bardzo gorąco i życzę wszystkiego dobrego
 Dorota Dobosz

 P.S. Również od Mamy mojej kochanej i cierpliwej zawsze pozdrowienia dla
 Pani przesyłam

Doroto Dobosz!

1. Proszę pozdrowić śpiewajacą wprost obłędnie Annę Srokę.
2.No i oczywiście mamę.Cierpliwą i kochaną.MU

 

Pani Magdo kocham Pania!
 Słucham Pani płytki i robi mi sie cudownie na sercu, chce mi sie spiewać i
 tanczyc...i plakac. Dziekuje za slonce dziekuje za deszcz....Serdecznie
 pozdrawiam

I ja także-MU

Dzien dobry, co ciekawe bez kawy :)
Leniłam sie. Miałam napisac miesiąc temu. a teraz cóz. Nawet nie pamiętam co miałam napisać.
Pochwale się. Udało mi się. Jak jakaś wariatka, z biletem w jedną storne. Jurata- Sopot. Nie wiedziałam jak wróce i kiedy wróce. Wrócić też się udało, ale to mniej ważne. Byłam w Atelier na piosenkach STS'u. Ja chcę Polkę kryminalną słyszeć codziennie rano! i wieczorem też. Tak samo Ballade o Chmielnej. A chwale się, bo ten Sopot taki wariacki był. Po czterech nieprzespanych nocach, wsiedliśmy w trojke do pociagu i jechaliśmy, chcoiaż nie mieliśmy nawet siły siedzieć. Mnie bolało wszytsko, głowa, brzuch, nogi ręce. Ale udało się i do tej pory opowiadam coz to za genialny koncert był :)))
A teraz. Czekam piątku. Zabieram przyjaciółke i jedziemy do Karwicy. Musimy zdążyć w piątek na recital Mirka i mam nadzieje, że uda nam się na Osiecką w poniedziałek. jak mi sie uda Panią dopaśc, to przyjde się przywitać :)
A tak poza tym, to odkryłam fantastyczną tawernę Gniazdo Piratów, gdzie niejaki Roman Roczeń śpiewa szanty i juz idę tam trzeci raz go słuchać i juz się ciesze, że będą śpiewac Hiszpańskie dziewczyny. Mam nadzieję, że w Sopocie koncerty się udają :))))
Pozdrawiam nie tak wietrznie jak jest teraz za oknem
Iskierka
ps. bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo dziękuje za zdjęcia z przesłuchań :))))
 
 Iskierko!
 
 Dotarłaś.Bo rozmawialysmy sobie na trawie...z tym jurorowaniem to czarno widzę...może za rok.MU

 

upał- a jutro najcieplejszy dzień lata- do 37C

a) Pocztę jako instytucję...Trzeba popłacić to i owo a się nie da. Przychodzą upomnienia, ostrzeżenia itp...
b) "znielubić chałwę"? A może polubić, że się lubi??
c) Mapy skompletowane, rakietki i lotki również.  trzeba jeszcze kupić gęś i pomalować ją jutro na zielono...
d) Autobus jest tylko "przelotowy" to znaczy, że bilety przed odjazdem u kierowcy... i kto się zabierze w podróż a kto nie, nie wiadomo.
e) To ja się udam do Kornela Makuszyńskiego, a potem pokibicuję Otylii.
 
Anula jeszcze tu, a niedługo tam.
 
Ps0. Uwaga na drodze! Bo te trasy leśne bywają zdradliwe...zakręty, zakręty, wyboje.
 
anulo !
 
1.To jest jakiś przedpotopowy list...Otylia wygrala sto tysiecy wydarzeń temu...
2. Nie wytrzymałam i jadłam dzisiaj twoją  chałwę.Niestety pyszna...
3. Te droge to juz obie znamy jak wlasna kieszeń....MU

 

Poczułam coś takiego z czym nie bardzo umiałam sobie poradzić. Przez chwilę tak po prostu było dobrze. Leżałam na niebylejakim strychu i cienia smutku. Nawet marudzenie typu "allle strych, jak ja bym tak chciała..." mniej bruździło. Bo kurcze, w tę jedną noc był strych, była trawa, jezioro, pomost... Pytałam siebie jak to się stało i dlaczego taki dzień był możliwy. Bo nie rozumiem, bo to za ładne, za dobre, za spokojne. 4 rano pomost potem śniadanie, kąpiel, krótka leśna droga,  przegrane 2 mecze w grę "dwie rakietki + lotka"... zielona scena....wiadomo Kto na scenie. W każdym razie Najważniejsza Osoba wysłuchała i dała znak, że jest bardzo, bardzo wzruszona.... Za kulisami też mówiono, że coś takiego to już się właściwie nie zdarza, że takaie Trio to jedyne... Czuło się miłość.
I wszyscy byli mili... Jedyne czego się bałam to tego, że znajdę rano mysz w pułapce. Z takim strachem można sobie lepiej lub gorzej ale poradzić.
 
dziękująca anula prosto z pomostu.
 
 
Ps0 zdjęcia : a) torba odpoczywa, właścicielka pływa, b) schody- chciała bym zawsze mieć po schcodach- po TAKICH SCHODACHH!!!!!!!!! c) antydepresyjne barwy na scenie
Ps1. Slucham Plastusia "to będzie jazda no bo z nas leciutkie podróżniczki"- oni jechali autem "Polski Skrzat". A w ludzkim świecie? Podróż z dość milczącą pasażerką i dziwną pilotką...chyba nie była najłatwiejsza dla kierowcy.
Ps2. Stanowczo w drodze lepiej. Tylko to trochę ucieczka...tu też trzeba jakoś być.

 
Anulo!
 
To juz także jakis stary bardzo list...Ale przytulam MU

 

Byłam spakowana, kubek wrzucony, kawa także, mapa, ciepły sweter... Nastawiony budzik, plecak przy drzwiach. I kierunek - Ahoj Ruciane, Ahoj Pranie.
A rano? dzwoni  zegarek, jeszcze 10 minut. Otwieram oczy... Autobus właśnie pojechał. Zamykam oczy... natępny o 10.00.... otwieeram oczy 11.05.... kolejnego autobusu już nie ma... a pociągi do tej Stacji Karwica to chyba 12 godzin jadą.
I tym sposobem zamiaist podróży kłębek...
 
Coś o morzu,  lesie, występach? Abym przez chwilę pomyślała, że nie zaspałam.
 
Anula- zaplątana wełna.
 
Ps0. Pragnę Puzzli 5000 elementów z dużym niebem  i łąką... Jutro poszukiwania.
 
Zaplątana!
 
1. Chetnie kupilabym ci te puzzle.
2.Morze bylo zaplakane a potem ponure.Slonce wyszlo w dniu wyjazdu...Ale ja i tak prawie caly czas w robocie...
3. W lesie i na pomoście bylo cudownie.Żaluj że nie dojechalas.MU

dla anuli- niebo nad Sopotem

 paparazzi w jeziorze Nidzkim

dla anuli- Ania z Tarnowa

Dla anuli -"Trzy świerszcze" i znajomi z Gliwic na twoich ukochanych schodach

moi nowi znajomi z Bydgoszczy!

ludzie przybywali na czym sie dalo...

Moim zdaniem gdybym miała takie śmigiełko to wszędzie lądowałabym na czas. Ale czuję, że chwilę tam byłam... A.

 

Kochana Pani Magdo,

Wróciłam do Warszawy w sobotę – uznałam, że już nic piękniejszego nad morzem mnie nie spotka. Piątek 12 sierpnia, zwłaszcza do godz 14 został niezwłocznie wpisany na krótką listę najpiękniejszych dni mojego życia.

Byłam jeszcze na jarmarku Dominikańskim, wybrała się Pani? Ciekawa jestem Pani wrażeń – moje takie sobie. Z jednej strony jak na jarmark przystało : kolorowy zawrót głowy, ale z drugiej – kiedyś było inaczej, bardziej regionalnie. Teraz można tam kupić nawet kierpce góralskie i oscypki. Stoiska z bursztynami liczne, ale miałam wrażenie, że wystawiają się głównie właściciele sklepików, a prawdziwi hobbyści, drobni wytwórcy poznikali. Szkoda, kiedyś takie stoiska były najciekawsze. Duże kule bursztynowe były – nie wiem, czy wystarczająco duże i odpowiednio ładne, ale na pewno baaaardzo cenne J.  Były różne – tzn z bursztynu jasnego i ciemnego i nieoszlifowanego. 

Mój urlop, wyjątkowo udany, niestety dobiegł końca. Bardzo lubię mieć urlop czego Pani oczywiście życzę – to znaczy, żeby znalazł się chociaż ten wolny tydzień.

Chcę jeszcze powiedzieć, w ramach pozytywnych informacji, że chyba coraz lepiej mi idzie przebywanie we własnym towarzystwie. Ja wiem, że Pani lubi być sama, a ja zupełnie tego nie umiałam. Możliwe, że przyczyną jest dzieciństwo w którym musiałam być sama i samodzielna. A może to takie upośledzenie, bo jak pamiętam zawsze sama być nie lubiłam. Długo musiałam dojrzewać, żeby polubić J, ale cieszę się, że jestem na dobrej drodze. Pisałam już o pewnych sukcesach wczesnym latem, a teraz było jeszcze lepiej. Bo ja nad tym morzem spotykałam się z przyjaciółką, ale mieszkałam i większość czasu spędzałam sama. I było mi dobrze – spacerowałam, czytałam, zbierałam muszelki, jadłam kiedy chciałam i co chciałam... Ale przede wszystkim zupełnie nieźle czułam się ze sobą ! To taki mój mały sukces i z radością się tym z Panią dzielę.

Pozdrawiam bardzo serdecznie – Joasia

PS. Na tej stronie są dane pana od koszy wiklinowych – gdyby nie dało się odczytać ze zdjęcia.

 
 
Joasiu!
 
1. dalo sie odczytać.
2.Nieźle czuc sie ze soba to polowa zwycięstwa!!!
3. Bardzo ci dziekuje za Muzeum Sopotu!!!MU

 

 

W Sopocie było: deszczowo, pochmurno, ale ciepło i z przebłyskami słońca. A czasem to nawet tak błyszczało, że OCH!  Ale to już błyszczało wewnętrzne Światło MU.

    Były Koncerty – właściwie jeden oglądałam i jeden podsłuchiwałam :) - bilety drogie, ale trzeba to zrozumieć. Na koncercie to ja najbardziej lubiłam konferansjerkę. Ale lubiłam też, że młodzi artyści wybrali mniej znane piosenki Agnieszki Osieckiej, przyznaję, że niektórych w ogóle nie pamiętałam. Podobały mi się trzy osoby – Paulina, która sprawia wrażenie jakby się dla sceny urodziła i pięknie zaśpiewała Rodzi się ptak, Tomek i Małgorzata Czajka. Ciekawa jestem werdyktów..

Były jeszcze spacery po molo, nawet na sam koniuszek, pyszna włoska kawa, kotek, który nie chciał dać się sfotografować, wystawy, spacery po plaży włącznie z próbą zaprzyjaźnienia się z meduzami (przyjemne w dotyku, ale jakieś takie mało kontaktowe stworzonka) no i mnóstwo innych atrakcji – dla każdego coś miłego. A podczas deszczu kawa z widokiem na morze :).....

Korespondentka Joasia

PS. Dokumentacja fotograficzna u Pani, proszę więc uprzejmie o ubarwienie mojego skromnego raportu:). 
 
Stała korespondentko!
 
1.A "Peonie " w wykonaniu Bereniki Karwan?
2. Wygrała Paulina. Drugie miejsce Tomek Łupak. Trzecie Małgosia Czajka.(Czyli wyszlo na twoje) To są nagrody przyznane przez dziennikarzy Trójmiasta.A nagrodę pobliczności i w Sopocie  i w Praniu zdobyła Paulina Kujawska.Były emocje!
3.Zaraz ubarwię.I pozdrawiam MU

 

 

 fotografowala Joasia

 

pani Magdo kochana, cóż ja moge napisać, żeby nie było tak banalnie i
 nijak. uwielbiam słuchać gdy pani śpiewa, np, że się nie zdaży już dzisiaj
 w kimś zakochać, albo, że król wystawil im wesele i skończona
 bajka(wspaniałe!), a w oczach tej małej przeglądałam się jak w lustrze już
 tyle razy, że znam je lepiej niż jakiekolwiek inne.dziekuje pani, że jest,
 bo daje mi nadzieje i poprawia humor ogromnie. podzielam pani pasję
 fotografowania, bardzo się cieszę, że mogę czytać o pani na stronie
 intrnetowej, trafiłam na nią ze strony p. doroty osińskiej;)

 życzę ogromu szczęścia i siły na życie.

 pozdrawiam najserdeczniej

 Joanna

Joanno (juz chyba inna )!

1. Siła na życie to bardzo by mi się przydała. Bo ochotę mam...
2.Dostaje pani zdjęcie PRZEPIĘKNEGO LEŚNEGO KOSZA, który dostalam w Praniu
od trzech zwariowanych kobiet :Efki , Rudej i Ani z Tarnowa.
3. Pozdrawiam panią , Dorotę Osińską i te trzy zwariowane ...

 

Wciąż jeszcze pamiętam ten wieczór....ciepły lipcowy
 wieczór...zielono, spokojnie, radośnie...wszystko wyszło
wspaniale!!! chętnie sobie podśpiewywaliśmy ulubione piosenki z
 kabaretu, bujając się w takt...dla mojego marcina piosenka "Taka
 Gmina" to absolutne mistrzostwo!!!! Na długo zapamięta panią
 Janinę...;) Leśniczówka Pranie ma w sobie jakąś magię, a powietrze
 smakuje nad wyraz dobrze, nawet po 4 godzinach w pociągu i godzinie na
 rowerze w upalny dzień i gdyby nie te
 kilometry ( w sensie ceny pkp) to 15 też byśmy byli..urzekło nas to
 miejsce i pani jak
 zwykle! z Prania przyjechała ze mną gąska Balbina jest oczywiście cała
 zielona...pani Magdo Kochana dziękuję za koncert i chwilkę
 po..bardzo!!! teraz czekamy na Sopot...niech będzie równie pięknie.
 Uprana J.

 ps. W załączniku Balbina.

 ps1. i jeszcze Mazury są piękne! Pływaliśmy łódką do Prania,
 jeździliśmy na rowerach, pływaliśmy, spacerowaliśmy, nocowaliśmy w
 namiocie, karmiliśmy dzikie! kaczki - absolutny kontakt z naturą,
 żadnej cywilizacji...wszystko jak być powinno istna laba!!!!!!!

 ps2. w Praniu spotkaliśmy kota Gałczyńskiego...siwiutki już, ale taki
 miły, że
 dał się nie tylko pogłaskać, ale nawet sfotografować...

 ps3. te słowa zatrzymam w sercu:

 "Chciałbym więcej ptaków,
 drzew z ptakami,
 więcej blasków gwiazd, obłoków,
 trzcin, kaczek na wodzie,
 i uchwycić to wszystko rękami,
 ucałować to wszystko ustami
 i tak zajść jak słońce zachodzi"

 Kronika olsztyńska


 J!
"I tak zajśc jak slońce zachodzi"- to także mój ulubiony kawałek...MU

...adieu zatoko snów, goodbye riviero marzeń, za rok...

 pani Magdo Kochana

 DZIĘKUJEMY ZA SOPOT BYŁO WSPANIALE!!!

 Jola i Marcin

 ps1. Dla pewności spytam kto wygrał? ... ale pewnie Paulina "Rodzi się
 ptak". Nam się jeszcze podobała Czajka, śpiewała "Ziemio dobra , ziemio
 stara"...

 ps2. jak tam sprzęty domowe? naprawione? chyba udało się coś uratować..

 ps3. ciekawam jak Markotny i Łyżwa przyjęli kota? Czy kot ma już jakieś
 imię?


Jolu i Marcinie!
1." Wygrala" Paulina. Potem Tomek Łupak i Malgosia Czajka.
2. Niewiele udalo sie uratować..stopniowo kupujemy nowe...Zaczęlismy od
domofonu.
3. Wyobraź sobie,że oni w ogole nie potraktowali go jako kota!!!!!!!!!!Ale
mąż zachwycony- nazwał go Pimpuś i ja mu na to pozwoliłam, bo on jest bardzo
biedny bez kota, na ktorego NIE MA UCZULENIA.Leży na kanapie przed
telewizorem, ktory po naprawie ZADZIAłAŁ!Tyle radości sprawilaś nam tym
kotem!!!Dziekuję!A w Sopocie to on leżał na moim stoliku przez caly czas i
niektórzy mysleli,że to żywy kot...Pozdrawiam-MU
 

Pimpus od Joli i Marcina

 

w oczekiwaniu...


Droga M.U.!

W oczekiwaniu na poprawę i na to lepsze, co podobno ma nadejść,
niespodzianka dla Pani. Oby się udało i obym dotarła tam gdzie bardzo
chciałabym dotrzeć... .

Pozdrawiam
Skandynawska!


Kasiu!
jak milo bylo Cie tam zobaczyć!Pisz co i jak...Mocno przytulam MU

 

Kochana MU!

Znowu ja,ale dzisiaj pozwoliłam sobie wysłać tą piękną karteczkę.Bo jakoś tak ""zielono mi i spokojnie"".Ostatnio ciągle ryczałam,tak od czwartku mnie wzięło.Ryczałam i ryczałam,jak mówi moja przyjaciółka,na zawodową płaczkę się nadaję.Oczywiście w Praniu nie byłam i trochę też z tego powodu morze łez,ale nie można mieć wszystkiego.
Dziś mam lepszy humor,choć upał daje mi się we znaki.Ale za to w nogach 25km,bo rowerkiem pojeździłam,by podziwiać cudne warmińskie krajobrazy i oczywiście popływać w jeziorku!Nie ma to jak przejaszczka rowerowa z przyjaciółką!
Czasem taki wysiłek pomaga,a jutro lepiej nie myśleć,mogą być zakwasy!Pozdrawiam cieplutko i serdecznie!Ania

Jeżeli jest

Na ludzką podłość i małość,
na oschły Boży chłód.
Na to, że nic się nie stało,
a zdarzyć miał się cud.
Na szary mysi strach,
bliźniego wrogi gest,
ratunkiem miłość bywa.
Jeżeli miłość jest,
jeżeli jest możliwa.
 

Agnieszka Osieicka


 

MU!

Pranie niestety musiało mnie ominąć, ale na pewno zaraz ktoś tu doniesie.... jak było...

Ja sobię tkwię w mym bloku... ale troszkę z niego wychodzę, nawet więcej niż troszkę, w celu... (cel w załączonych zdjęciach)....

Budownicza buduje... a Pani leci do mojego ukochanego kraju.... Grecji, co to nie w tym roku, przynajmniej nie teraz... Byłam między innymi i z Triadą, czego nie wspominam z zachwytem, Grecję tak, ale nie Triadę... ale Pani nie jedzie prywatnie... tylko jako mistrz... więc na pewno będzie wspaniale... proszę przywieźć trochę mi „greckiego klimatu” – muzyki, jedzenia, plaż i gór i wszystkiego przeze mnie ukochanego.... A Indie to ja też kiedyś zobaczę!!! Taki jest plan ;)

Serdecznie dziękuję za zdjęcie z Budowniczą i z jej Jędrusiem...

Pozdrawiam najserdeczniej! - Magnolia

 
Magnolio!
 
1.Trzymaj sie tego planu! Az mi glupio ,że ja moge tak sobie jezdzić...
2. Budownicza powinna juz dostac dwa ordery za to budowanie...Troche się o nią boję...Pozdrawiam . Zachód i drzewko to nie jest takie nic ..MU

28 lipca 2005

Droga Pani Magdo!
 
Jadę na koncert do Prania. W sobotę. W dniu moich urodzin. Kolejnych... No, najczęściej bywa, że urodziny są kolejne. Ale jadę. I obiecałam sobie pozapominać trochę. Nie będę myśleć o tym, co mnie ostatnio przytłacza. Przestanę się martwić o siebie.
(...)
Mój niespotykanie wyrozumiały mężczyzna obiecał nie zwracać uwagi, że taki Jeden Naj zaśpiewa , że beze mnie jest tak smutny, jak... Obiecał też zadbać o wszystko, bym mogła się rozkoszować bez konieczności przejmowania. Miło, prawda?
 
(...) "Spędzam" z Państwem każdy dzień od wielu lat. Chciałabym, choć nie wiem, czy to istotne, ale chciałabym, żeby Pani wiedziała, jak wiele radości i spokoju, potrafią mi dać te piosenki, których słucham. Dzięki nim czuję się lepsza, bardziej bezpieczna. Szczęśliwsza? Może to przez to, że jeszcze dość histerycznie reaguję na wszystko, co piękne i mądre. Są słowa, dźwięki, które potrafią przewrócić w moim życiu wszystko do góry nogami. Słowa, które sprawiają, że się uśmiecham, choć to niekiedy jest tak bardzo trudne. Słowa, które wzruszają, choć czasem ma się dość swoich własnych łez. To się pewnie zmieni (?!), zmienia się trochę każdego 30 lipca. Ale na razie tak jest. 
 
Dziękuję, Pani Magdo.
 Dziękuję, że dzięki Pani, dzięki Panu Piotrowi i dzięki... ojej... dzięki Panu Zbyszkowi, te piosenki powracają do mnie zawsze wtedy, kiedy ich najbardziej potrzebuje. A w sobotę będę ich potrzebowała bardzo...
 
 
Kłaniam się Pani nisko i życzę dużo słońca.
 
(wkrótce) 24-letnia Marta (to jeszcze nie jest "z górki", prawda?)
 
Wkrótce 24 letnia Marto!
1. Jasne że "z górki"!Wszystkiego najlepszego!!!
2.Boże , ile my juz lat jeździmy z tymi piosenkami...I tez je kochamy.I nam one pomagają.
3.Pozdrowienia dla Wyrozumiałego...MU

 

 

...00:45...01:12...02:39...03:54...04:21... czy zawsze coś tak musi bezsennie tarmosić za uszy?

 Musi.Ratuj się kto może.MU

 

Cytat z "Gobelinu" B. Kosmowskiej- ale najpierw krótkie wprowadzenie.
Ona- ma swój strych i leży tam pijana - poddała się, nie wytrzymuje.
Druga Ona(przyjaciółka)+niezbędny pomocnik przychodzi i włazi bez pytania bo to już przestało być bezpieczne, bo to trwa za długo, bo dość!
 
"-Nie udawaj, że śpisz - twarz Konstancji nachylona nad barłogiem materaca(...)
/ Zamknęła oczy, ostatecznie nikogo tu nie zapraszała, wiięc nie musi udawać dobrej gospodyni i leżeć z OTWARTYMI oczami/"
 
A ja? Popijam wodę swoją łyżkorurką... Tak! Czarownice znalazły dla mnie ŁYżKORURKę! czyli długąąąąąą  łyżkę, która jednocześnie jest rurką( bardzo się starałam aby zdjęcie oddało ten stan rzeczy ale chyba jakoś mi nie wyszło). Jest nadzieja bo od dziś jak "namieszam" za bardzo to mogę kłopoty wyciągnąć przez rurkę... Wlecą do mnie a innym może dzięki temu nie zaszkodzą. Jest szansa! (to już na pewno cała nuta optymizmu).  Lada chwila trzeba będzie umyć sztuciec i spakować do małego plecaka... I z wielką przyjemnością dokonam tego zmywania, z OGROMNą! I jeszcze mi teraz przyszło do głowy, że ta łyżkorurka może być i różdżką.
 
Bałaganiara- czyli  Anula
 
Ps0. Chałwa i tak dogoni... i w ogóle nie ma czym się przejmować- jeśli o to chodzi. Chyba, że już ten artykuł spożywczy został kategorycznie zwolniony...ale moim zdaniem to raczej nie.
Ps1. Pytanie : jak polubić Pocztę??
 

 

Łyżkorurko!
1. Niewiele z tego zrozumiałam.
2. Jaką Pocztę?!
3. Najważniejsze żeby znielubić chałwę...MU

 

Pani Magdo,
uwielbiam Pani poetyckie podejście do życia (myślenie na temat wpisania kolejnego wiersza do antologii)
i zazdroszczę. Ja jestem raczej zającem i w związku z tym ta zazdrość, bo 'Zając nigdy nie dogoni żółwia'.
Tak przynajmniej dzisiaj napisała Krysia J. cytując kogoś tam. Coś w tym jest. Mocno ściskam.
Beata
 
Beato B!
 
Uważam że największym z lukusów jest nie(-?) zmuszanie się do robienia czegoś, czego sie robic nie chce.Całe życie do tego dązę.Za to  jak już coś mi sie chce zrobić, przeczytać , stworzyć etc- to rzucam się na to z radościa i pasją.Czasami te przestoje są długie,ale widocznie tak ma być...Nic na siłę.Pozdrawiam MU

 

Ahoj!

 Jedziemy do PRANIA !!!!!!!!! Postanowione!!!!! Zatem do zobaczenia!!!!
 Narka Jola z Marcinem przy boku ;)


 ps. Zamawiam zdjęcie z idolką - obowiązkowo!!!!

No dobrze. Narka MU

 

ARCHIWUM