W tym miejscu publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
17 sierpnia 2005


Jolu i Zbyszku z Olsztyna!
MU... w tym roku, w przeciwieństwie do poprzedniego, decyzja o wyjeździe do Prania nie zapadła na godzinę przed odjazdem autobusu, ale znacznie, znacznie wcześniej... nauczona zeszłorocznym doświadczeniem /tak, tak od czasu do czasu to nawet wyciągamy z czegoś wnioski/ redakcja Pogniecionego Hamaka postanowiła wyjazd swój chociaż odrobinę zorganizować... ta ‘organizacja wyjazdu’ po zupełnie nie burzliwej dyskusji ostatecznie ograniczyła się do wcześniejszego zaopatrzenia się w bilet autobusowy relacji warszawa – ruciane... tylko tyle i aż tyle... dzisiaj więc dzielna redakcja przedzierając się przez naturalny, wodny, od-niebny tor przeszkód w postaci burzy, udała się na dworzec pks stadion w celu nabycia świstków biletowych...
Pierwsze zbliżenie do okienka. Kasa nr 4
-Dzień dobry. Dwa bilety studenckie na 30stego na 00:55 do rucianego
-Nie ma
-Jak to nie ma? Biletów już nie ma?
-Nie mam takiego autobusy
-Ale to nie możliwe. Musi być. Sprawdzałyśmy w internecie i nawet rok temu jechałyśmy czymś takim. Jest coś takiego.
-A u mnie nie ma.
-Naprawdę?
-Naprawdę. Nic takiego tutaj nie staje
-Aaaa! Nie, no właśnie, nie powiedziałyśmy? Bo my to chcemy z zachodniego odjeżdżać. Tylko bilet tutaj kupić.
-A jak tak to proszę do stanowiska numer 2.
-Dziękujemy.
Drugie zbliżenie do okienka. Kasa nr 2
-Dzień dobry. Dwa bilety studenckie na tę noc piątek / sobota na 00:55 do rucianego.
-Nie mam czegoś takiego.
-Ale odjazd z zachodniego.
-Ja mam tylko odjazdy z zachodniego i nie ma nic o 00:55.
-Ale my sprawdzałyśmy i naprawdę było, że o 00:55 jest do rucianego. I że w rucianym po 4 jest.
-Mam tylko jakiś o 23.
-I nic nie ma o północy?
-Może być przelotowy, ale tego to ja już w komputerze nie mam.
-A co to znaczy ‘przelotowy’?
-Że bilety sprzedaje kierowca.
-No dobrze. A o której on jest w rucianym? Znaczy ten co odjeżdża o 23.
-W tej sprawie to proszę do informacji.
-Dziękujemy.
Trzecie zbliżenie do okienka. Informacja
-Dzień dobry. Chcemy się dostać do rucianego, tak najlepiej to na 30stego, i żeby być na rano, co nam może Pani zaproponować?
-Ostatni autobus odjeżdża o 20:10
-Jak to?
-I jest w rucianym o północy.
-A nie ma nic takiego, żeby jechać w nocy a być na rano?
-Nie ma.
-A nam wyszło, że jeździ coś o 00:55 a Pani w Kasie nr 2 wyszło, że o 23 też jeszcze coś jest.
-Możliwe. Bo jest taki przystanek ruciane – dworzec kolejowy.
-A to jak dla nas to może być. Wszystko jedno.
-I wtedy jest też autobus o 00:55
-Naprawdę? Super! A gdzie możemy kupić bilety?
-Nigdzie.
-Jak to?
-Bo on jest przelotowy.
...i tak oto pierwsze redakcyjne próby jakiejkolwiek organizacji okazały się przelotowe... nic to... nie poddajemy się... sobota... godz. 00:55... stanowisko VI... i jakoś dotrzemy... i nie ma to tamto...
gloomy, co wie, że trzeba mieć walizeczkę i koc i latarenkę na noc
...oto oni... poranni prańscy żeglarze... ci od szumiących kasztanów...
gloomy, z uchem i okiem czasami na pulsie

MU... nocny autobus przelotowy okazał się być bardzo przelotowym, aż tak, że zanim redakcja Pogniecionego Hamaka się obejrzała to o 04:50 była już w punkcie dojazdowo wysiadkowym, czyli na przystanku z tabliczką ‘Ruciane – Nida’... z moich obserwacji wynika, że w sobotni poranek w rucianym najłatwiej natknąć się na: mgły, przepływające kaczki i przycumowane łódki... dalej... z przystanku... wyprawa ruszyła w stronę zaopatrzenia, czyli w stronę mazurskiego sklepu ‘społem’ w którym to dopiero co wykładano towar... po wypiciu kawy i wyszorowaniu zębów... po porannej kąpieli w jeziorze nidzkim poczułam się jak młody harcerz i ruszyłam w nie tylko sobie znanym kierunku...
‘przepraszam, czy do prania to tą drogą dojdziemy?’
‘ooj tak, ale to k a w a ł drogi’
‘ależ jaki tam kawał! tylko czy dobrze idziemy? bo wie pan, rok temu poszłyśmy przez krzyże, a w tym roku chcemy prosto do prania’
‘przez krzyże? jak to możliwe? przecież to jest jeszcze dalej, przecież to za praniem’
‘no tak, to wiemy, dlatego w tym roku chcemy najpierw do prania’
‘to dobrze idziecie, teraz za mostkiem w lewo, w prawo pod górkę i na górce w lewo i lasem wzdłuż jeziora, aż do leśniczówki. Ale to jest naprawdę bardzo daleko’
‘tak, tak, my wiemy’
...wiemy, wiemy, ale tak naprawdę to wcale nie wiemy... bo - kawał a kawał to dla każdego piechura coś innego, to zależy... zależy od miary... moja linijka to w drodze żadnej dłużyzny nie odmierzyła... ale może mam koślawą... może ona odmierzała trasę piechoty nadjeziorańskiej w źdźbłach mile mijanej trawy i w piosenkach... i tyle... krok okularnicy... krok no i jak tu nie jechać... krok by jakąś radosną na wiosnę mieć minę... krok cytujemy coś z po prostu... krok wystarczą pieniądze na bilet... i już była furtka, i już było Pranie... i nie wiadomo gdzie miał być ten kawał do przejścia... ot chwila... i już... i Pranie... i serdeczni Gospodarze, i plecaki wrzucone na strych i heeej witać się z pomostem... i kąpiel w jeziorze, i suszenie na pomoście, i kąpiel, i badminton boso na trawie, i kąpiel, i suszenie, i zwiedzanie muzeum, i znów kąpiel, i wysychanie, i już była próba... i tu oddaję swój zupełnie niecenny głos w oczywiście nieistniejącym głosowaniu na próbne i wyjątkowe wersje piosenek: „Zimy żal” i „Do Ciebie szłem” ... i uważam, że powinny być włączone jako bonus, jako gratis, jako gratka do koncertu... a koncert, koncert piosenek KSP, czyli część zasadnicza wyjazdu świetny!! czyli rewelacyjny... mistrzowskie /wiadomo!/ teksty /nie umknęły publiczności oczywiście neologiczne wtrącenia lingwistyczne - ‘not for him’/, genialna /wiadomo!/ muzyka i TAKA obsada... kochająca ten repertuar i siebie i dobrze się ze sobą czująca na scenie... i jak to od razu widać, i jak to od razu czuć, i jak to od razu świeci nie odbitym, ale własnym blaskiem... i jak to od razu przenosi się na publiczność... na dodatek w tej scenerii, aurze i z takim wiaterkiem to jest to, co gloomy lubi najbardziej... noo, co tu dużo mówić – po prostu wymarzone połączenie... i takie o którym pamiętać będzie się długooo... długooo... a zwłaszcza, że się jeszcze rozpamiętywało koncert siedząc na strychu... a potem śpiąc i budząc się na strychu tym samym... też zresztą wymarzonym... niedzielny deszcz co prawda pokrzyżował plany porannego zapiechotowania do Krzyży, ale jest jeszcze szansa na sierpniowe pranie, więc może wtedy... kto wie, who knows... anyway... tyyyle czekania... a tu pstryk i pranie, pranie i po praniu...
gloomy w rozpisce o praniu
...nasz przelotowy o 00:55...

...04:15...poranne mgły....

... już 5 rano, czyli redakcja w rucianym...

...tu jesteśmy...

...już dawno jest rano... a niektórzy jeszcze śpią...

...tzw stopka redakcyjna....

...i koncertowo...

...źródło cierpień, pomyłek, wahań i tortur pilotki - idiotki...

Witam Pania.Pisze troche
na zyczenie albo pod wplywem Pani Krstyny Jandy
do ktorej napisalem list o tresci:
Witam serdecznie Mam pytanie a brzmi ono tak "bierzesz mnie jak jakas
rzecz i mowisz rozkosz to nie grzech..." Bardzo prosze mi napisac co to
jest i gdzie ja to moge znalesc.Bardzo licze na odpowiedz i z gory
dziekuje :) bo jak nie Pani to chyba
Pani janda odpisala ze nie ma pojecie co to jest i ze Pani powinna
wiedziec wiec pisze.Licze na Pani odpowiedz Pani Magdo.wydajemi sie ze
slyszalem to kilka lat temu w trojce.Pani Janda mowila ten tekst do
takiej fajnej muzyki jak dobrze pamietam.Prosze o odpowiedz.Czekam
cierpliwie.Pozdrawiem goraca i przepraszam za zawracanie glowy ;)
adzio
Adziu!
Chyba nigdy nie slyszałam czegoś takiego...ale pozdrawiam . Można
zawracac.MU
Droga Pani Magdo,
od pewnego już czasu odwiedzam Pani stronę i muszę przyznać, że te wizyty
stały się miłym przyzwyczajeniem, dziękuję za to ludziom, którzy dzielą
się
swoimi spostrzeżeniami, myślami, a nawet życiem z Panią, a przy okazji
także
z nami-czytelnikami listów, a także Pani za podjęcie z nimi dialogu,
jakiś czas temu usłyszałam piękną piosenkę "Wakacje w Amsterdamie" Pani
Magdo proszę mi pomóc i powiedzieć, kto śpiewał tą piosenkę, wiem tylko
tyle
albo nawet aż tyle, że autorką tekstu jest Agnieszka Osiecka a muzyki
Seweryn Krajewski,
z góry dziękuje za pomoc,
Pozdrawiam gorąco,
Agata
Agato!
Wydaje mi sie,że spiewał ja sam Seweryn K.Pozdrawiam MU





TO ZNOWU JA


Dzień dobry Pani Magdo,
upał na zewnątrz okropny, ja w pracy siedzę i na wakacje pieniążka
zbieram... ale upał tak okropny, że raczej ciężko nazwać to co robię
pracą, jednakowoż... moje niecne buszowanie po internecie okazało się
przynosić pozytywne efekty. Szukając jakichkolwiek inormacji na temat
śpiewjącej wprost obłędnie Anny Sroki, trafiłam na strone listów Pani i do
Pani. Jestem co prawda zwolenniczką listów tradycyjnych pisanych nocą przy
lampce i w ciszy kojącej, ale adresu realnego Pani nie mam, a słów kilka
napisać od dawna już chciałam... Od lata roku 1997 konkretnie, wtedy po
raz pierwszy obejrzałam byłam opolski koncert "Zielono mi". I za ten
koncert bardzo Pani dziękuję.
Pozdrawiam bardzo gorąco i życzę wszystkiego dobrego
Dorota Dobosz
P.S. Również od Mamy mojej kochanej i cierpliwej zawsze pozdrowienia dla
Pani przesyłam
Doroto Dobosz!
1. Proszę pozdrowić śpiewajacą wprost obłędnie Annę Srokę.
2.No i oczywiście mamę.Cierpliwą i kochaną.MU
Pani Magdo kocham Pania!
Słucham Pani płytki i robi mi sie cudownie na sercu, chce mi sie spiewać i
tanczyc...i plakac. Dziekuje za slonce dziekuje za deszcz....Serdecznie
pozdrawiam
I ja także-MU




dla anuli- niebo nad Sopotem

paparazzi w jeziorze Nidzkim

dla anuli- Ania z Tarnowa

Dla anuli -"Trzy świerszcze" i znajomi z Gliwic na twoich ukochanych schodach

moi nowi znajomi z Bydgoszczy!

ludzie przybywali na czym sie dalo...

Moim zdaniem gdybym miała takie śmigiełko to wszędzie lądowałabym na czas. Ale czuję, że chwilę tam byłam... A.
Kochana Pani Magdo,
Wróciłam do Warszawy w sobotę – uznałam, że już nic piękniejszego nad morzem mnie nie spotka. Piątek 12 sierpnia, zwłaszcza do godz 14 został niezwłocznie wpisany na krótką listę najpiękniejszych dni mojego życia.
Byłam jeszcze na jarmarku Dominikańskim, wybrała się Pani? Ciekawa jestem Pani wrażeń – moje takie sobie. Z jednej strony jak na jarmark przystało : kolorowy zawrót głowy, ale z drugiej – kiedyś było inaczej, bardziej regionalnie. Teraz można tam kupić nawet kierpce góralskie i oscypki. Stoiska z bursztynami liczne, ale miałam wrażenie, że wystawiają się głównie właściciele sklepików, a prawdziwi hobbyści, drobni wytwórcy poznikali. Szkoda, kiedyś takie stoiska były najciekawsze. Duże kule bursztynowe były – nie wiem, czy wystarczająco duże i odpowiednio ładne, ale na pewno baaaardzo cenne J. Były różne – tzn z bursztynu jasnego i ciemnego i nieoszlifowanego.
Mój urlop, wyjątkowo udany, niestety dobiegł końca. Bardzo lubię mieć urlop czego Pani oczywiście życzę – to znaczy, żeby znalazł się chociaż ten wolny tydzień.
Chcę jeszcze powiedzieć, w ramach pozytywnych informacji, że chyba coraz lepiej mi idzie przebywanie we własnym towarzystwie. Ja wiem, że Pani lubi być sama, a ja zupełnie tego nie umiałam. Możliwe, że przyczyną jest dzieciństwo w którym musiałam być sama i samodzielna. A może to takie upośledzenie, bo jak pamiętam zawsze sama być nie lubiłam. Długo musiałam dojrzewać, żeby polubić J, ale cieszę się, że jestem na dobrej drodze. Pisałam już o pewnych sukcesach wczesnym latem, a teraz było jeszcze lepiej. Bo ja nad tym morzem spotykałam się z przyjaciółką, ale mieszkałam i większość czasu spędzałam sama. I było mi dobrze – spacerowałam, czytałam, zbierałam muszelki, jadłam kiedy chciałam i co chciałam... Ale przede wszystkim zupełnie nieźle czułam się ze sobą ! To taki mój mały sukces i z radością się tym z Panią dzielę.
Pozdrawiam bardzo serdecznie – Joasia
PS. Na tej stronie są dane pana od koszy wiklinowych – gdyby nie dało się odczytać ze zdjęcia.
W Sopocie było: deszczowo, pochmurno, ale ciepło i z przebłyskami słońca. A czasem to nawet tak błyszczało, że OCH! Ale to już błyszczało wewnętrzne Światło MU.
Były Koncerty – właściwie jeden oglądałam i jeden podsłuchiwałam :) - bilety drogie, ale trzeba to zrozumieć. Na koncercie to ja najbardziej lubiłam konferansjerkę. Ale lubiłam też, że młodzi artyści wybrali mniej znane piosenki Agnieszki Osieckiej, przyznaję, że niektórych w ogóle nie pamiętałam. Podobały mi się trzy osoby – Paulina, która sprawia wrażenie jakby się dla sceny urodziła i pięknie zaśpiewała Rodzi się ptak, Tomek i Małgorzata Czajka. Ciekawa jestem werdyktów..
Były jeszcze spacery po molo, nawet na sam koniuszek, pyszna włoska kawa, kotek, który nie chciał dać się sfotografować, wystawy, spacery po plaży włącznie z próbą zaprzyjaźnienia się z meduzami (przyjemne w dotyku, ale jakieś takie mało kontaktowe stworzonka) no i mnóstwo innych atrakcji – dla każdego coś miłego. A podczas deszczu kawa z widokiem na morze :).....
Korespondentka Joasia





pani Magdo kochana, cóż ja moge
napisać, żeby nie było tak banalnie i
nijak. uwielbiam słuchać gdy pani śpiewa, np, że się nie zdaży już dzisiaj
w kimś zakochać, albo, że król wystawil im wesele i skończona
bajka(wspaniałe!), a w oczach tej małej przeglądałam się jak w lustrze już
tyle razy, że znam je lepiej niż jakiekolwiek inne.dziekuje pani, że jest,
bo daje mi nadzieje i poprawia humor ogromnie. podzielam pani pasję
fotografowania, bardzo się cieszę, że mogę czytać o pani na stronie
intrnetowej, trafiłam na nią ze strony p. doroty osińskiej;)
życzę ogromu szczęścia i siły na życie.
pozdrawiam najserdeczniej
Joanna
Joanno (juz chyba inna )!
1. Siła na życie to bardzo by mi się przydała. Bo ochotę mam...
2.Dostaje pani zdjęcie PRZEPIĘKNEGO LEŚNEGO KOSZA, który dostalam w
Praniu
od trzech zwariowanych kobiet :Efki , Rudej i Ani z Tarnowa.
3. Pozdrawiam panią , Dorotę Osińską i te trzy zwariowane ...

Wciąż jeszcze pamiętam ten
wieczór....ciepły lipcowy
wieczór...zielono, spokojnie, radośnie...wszystko wyszło
wspaniale!!! chętnie sobie podśpiewywaliśmy ulubione piosenki z
kabaretu, bujając się w takt...dla mojego marcina piosenka "Taka
Gmina" to absolutne mistrzostwo!!!! Na długo zapamięta panią
Janinę...;) Leśniczówka Pranie ma w sobie jakąś magię, a powietrze
smakuje nad wyraz dobrze, nawet po 4 godzinach w pociągu i godzinie na
rowerze w upalny dzień i gdyby nie te
kilometry ( w sensie ceny pkp) to 15 też byśmy byli..urzekło nas to
miejsce i pani jak
zwykle! z Prania przyjechała ze mną gąska Balbina jest oczywiście cała
zielona...pani Magdo Kochana dziękuję za koncert i chwilkę
po..bardzo!!! teraz czekamy na Sopot...niech będzie równie pięknie.
Uprana J.
ps. W załączniku Balbina.
ps1. i jeszcze Mazury są piękne! Pływaliśmy łódką do Prania,
jeździliśmy na rowerach, pływaliśmy, spacerowaliśmy, nocowaliśmy w
namiocie, karmiliśmy dzikie! kaczki - absolutny kontakt z naturą,
żadnej cywilizacji...wszystko jak być powinno istna laba!!!!!!!
ps2. w Praniu spotkaliśmy kota Gałczyńskiego...siwiutki już, ale taki
miły, że
dał się nie tylko pogłaskać, ale nawet sfotografować...
ps3. te słowa zatrzymam w sercu:
"Chciałbym więcej ptaków,
drzew z ptakami,
więcej blasków gwiazd, obłoków,
trzcin, kaczek na wodzie,
i uchwycić to wszystko rękami,
ucałować to wszystko ustami
i tak zajść jak słońce zachodzi"
Kronika olsztyńska



J!
"I tak zajśc jak slońce zachodzi"- to także mój ulubiony
kawałek...MU
...adieu zatoko snów, goodbye
riviero marzeń, za rok...
pani Magdo Kochana
DZIĘKUJEMY ZA SOPOT BYŁO WSPANIALE!!!
Jola i Marcin
ps1. Dla pewności spytam kto wygrał? ... ale pewnie Paulina "Rodzi się
ptak". Nam się jeszcze podobała Czajka, śpiewała "Ziemio dobra , ziemio
stara"...
ps2. jak tam sprzęty domowe? naprawione? chyba udało się coś uratować..
ps3. ciekawam jak Markotny i Łyżwa przyjęli kota? Czy kot ma już jakieś
imię?
Jolu i Marcinie!
1." Wygrala" Paulina. Potem Tomek Łupak i Malgosia Czajka.
2. Niewiele udalo sie uratować..stopniowo kupujemy nowe...Zaczęlismy
od
domofonu.
3. Wyobraź sobie,że oni w ogole nie potraktowali go jako
kota!!!!!!!!!!Ale
mąż zachwycony- nazwał go Pimpuś i ja mu na to pozwoliłam, bo on
jest bardzo
biedny bez kota, na ktorego NIE MA UCZULENIA.Leży na kanapie przed
telewizorem, ktory po naprawie ZADZIAłAŁ!Tyle radości sprawilaś nam
tym
kotem!!!Dziekuję!A w Sopocie to on leżał na moim stoliku przez caly
czas i
niektórzy mysleli,że to żywy kot...Pozdrawiam-MU

Pimpus od Joli i Marcina
w oczekiwaniu...
Droga M.U.!
W oczekiwaniu na poprawę i na to lepsze, co podobno ma nadejść,
niespodzianka dla Pani. Oby się udało i obym dotarła tam gdzie
bardzo
chciałabym dotrzeć... .
Pozdrawiam
Skandynawska!


Kasiu!
jak milo bylo Cie tam zobaczyć!Pisz co i jak...Mocno przytulam MU
Kochana MU!
Znowu ja,ale dzisiaj pozwoliłam sobie wysłać tą piękną karteczkę.Bo jakoś tak ""zielono mi i spokojnie"".Ostatnio ciągle ryczałam,tak od czwartku mnie wzięło.Ryczałam i ryczałam,jak mówi moja przyjaciółka,na zawodową płaczkę się nadaję.Oczywiście w Praniu nie byłam i trochę też z tego powodu morze łez,ale nie można mieć wszystkiego.
Dziś mam lepszy humor,choć upał daje mi się we znaki.Ale za to w nogach 25km,bo rowerkiem pojeździłam,by podziwiać cudne warmińskie krajobrazy i oczywiście popływać w jeziorku!Nie ma to jak przejaszczka rowerowa z przyjaciółką!
Czasem taki wysiłek pomaga,a jutro lepiej nie myśleć,mogą być zakwasy!Pozdrawiam cieplutko i serdecznie!AniaJeżeli jest
Na ludzką podłość i małość,
na oschły Boży chłód.
Na to, że nic się nie stało,
a zdarzyć miał się cud.
Na szary mysi strach,
bliźniego wrogi gest,
ratunkiem miłość bywa.
Jeżeli miłość jest,
jeżeli jest możliwa.
Agnieszka Osieicka
MU!
Pranie niestety musiało mnie ominąć, ale na pewno zaraz ktoś tu doniesie.... jak było...
Ja sobię tkwię w mym bloku... ale troszkę z niego wychodzę, nawet więcej niż troszkę, w celu... (cel w załączonych zdjęciach)....
Budownicza buduje... a Pani leci do mojego ukochanego kraju.... Grecji, co to nie w tym roku, przynajmniej nie teraz... Byłam między innymi i z Triadą, czego nie wspominam z zachwytem, Grecję tak, ale nie Triadę... ale Pani nie jedzie prywatnie... tylko jako mistrz... więc na pewno będzie wspaniale... proszę przywieźć trochę mi „greckiego klimatu” – muzyki, jedzenia, plaż i gór i wszystkiego przeze mnie ukochanego.... A Indie to ja też kiedyś zobaczę!!! Taki jest plan ;)
Serdecznie dziękuję za zdjęcie z Budowniczą i z jej Jędrusiem...
Pozdrawiam najserdeczniej! - Magnolia
Magnolio!1.Trzymaj sie tego planu! Az mi glupio ,że ja moge tak sobie jezdzić...2. Budownicza powinna juz dostac dwa ordery za to budowanie...Troche się o nią boję...Pozdrawiam . Zachód i drzewko to nie jest takie nic ..MU
28 lipca 2005

...00:45...01:12...02:39...03:54...04:21... czy zawsze coś tak musi bezsennie tarmosić za uszy?
Musi.Ratuj się kto może.MU
Ahoj!
Jedziemy do PRANIA !!!!!!!!! Postanowione!!!!! Zatem do zobaczenia!!!!
Narka Jola z Marcinem przy boku ;)
ps. Zamawiam zdjęcie z idolką - obowiązkowo!!!!
No dobrze. Narka MU