W tym miejscu publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
26 lipca 2005

Droga MU!
Jakiś czas temu pisałam, że mam zapalenie stawów. Podleczyło się trochę, na tyle, że mogę funkcjonować, ale ciągle boli. Miałam zamiar kolejny raz iść do ortopedy, kiedy przeczytałam o śmierci pana Priwieziencewa – napisali, że umarł na boreliozę. Przypomniałam sobie, że rok temu ugryzł mnie kleszcz. Wtedy pamiętałam o boreliozie i zwracałam uwagę na miejsce ugryzienia. Żadnego rumienia nie było. W ciągu najbliższych miesięcy nic się nie działo, żadnych objawów...
W piątek spotkałam się z przyjaciółką, która kiedyś pisała pracę magisterską dotyczącą kleszczy i boreliozy właśnie. Zastanawiałyśmy się, czy po roku od ugryzienia, bez wcześniejszych objawów można mieć boreliozę. Kasia zadzwoniła do swojego profesora i okazało się, że MOŻNA. Nakazał natychmiast zrobić badanie krwi, w szpitalu zakaźnym to się robi, które ma to stwierdzić. Dziś zrobiłam, wynik za 8 dni.
Nie wiem, czy jestem na to chora, ale piszę bo borelioza nie leczona jest chorobą śmiertelną. Po nadgryzieniu przez kleszcza najczęściej pojawia się tzw rumień wędrujący – duże zaczerwienienie niekoniecznie w miejscu ugryzienia. Później to znika i jakiś czas nic się nie dzieje, następnym etapem jest przewlekłe zapalenie stawów, albo silne bóle głowy z drętwieniem jednej strony twarzy. Dalej, jeśli się nie leczy, już tylko zapalenie mięśnia sercowego, albo zapalenie mózgu. A leczy się tą chorobę prosto – silną dawką konkretnego antybiotyku. Okazuje się, że nawet po upływie długiego czasu od ugryzienia kleszcza można zachorować. Łatwo uniknąć problemów: kiedy ugryzie kleszcz trzeba wziąć skierowanie i zrobić badanie krwi – chyba 6 tygodni po ugryzieniu. Bez skierowania kosztuje to 60 zł.
Okazuje się, że później jest już tylko trudniej. Później, czyli kiedy już się okaże, że jest się chorym. Trzeba szybko iść do lekarza – zakaźnika. Sprawdzałam, bo wyjeżdżam za tydzień, na tydzień, a później wracam na jeden dzień i jadę nad morze znowu na tydzień. Okazało się, że do lekarza w szpitalnej przychodni zapisać się można, oczywiście, najbliższy termin ..... za trzy miesiące! Zapytałam panią w rejestracji, miłą nawet, co zrobić jeśli wynik powie, że mam tę boreliozę. Trzeba iść do lekarza rodzinnego po skierowanie a później się zapisać.... I czekać, czekać, czekać ..... Na szczęście niektórzy zakaźnicy przyjmują prywatnie, ale to bardzo droga wizyta. Po raz kolejny zastanawiam się po co płaci się ten ZUS. To jest po prostu jakiś horror – ten nasz kraj......
Myślę, że warto wiedzieć na co zwrócić uwagę, zwłaszcza, że teraz pełnia sezonu i kleszcze grasują.
Bardzo serdecznie pozdrawiam Joasia
Joasiu!
Jasne że warto wiedziec.Nie ma żartów.Mam nadzieje ,że nie masz boreliozy jednak...MU
O, a ja miałam boreliozę... przez pół roku kazano mi się smarować różnymi mazidłami bo zapewne uczulenie na chlor, potem zdiagnozowano jakiś trądzik różowy i po wielu prośbach dano skierowanie aby wykryć tę dziwną chorobę... i wszystkiemu winien jeden kleszcz na obozie harcerskim.... Ale słyszałam, że jak raz się na to zachoruje to już zawsze w organizmie są niedoleczone ślady, więc obecnie mi wszystko jedno i zamierzam hasać po Puszczy Piskiej do woli....
Pozdrawiam, Anula z z boreliozą zdiagnozowaną.
...twoje włosy...

....to lubię...

Ta publiczność w sobotę też słuchała....

urodziny Franka P.
Ponizej charakterystyka osob urodzonych 25 lipca. Czy pasuje do Franka?
Wszystkiego najlepszego dla Jubilata i Jego Mamy!
Dziś poniedziałek, 25 lipca 2005 roku. Słońce przebywa w Znaku Lwa, a
Księżyc w Znaku Ryb i Barana (od godz. 15.24). Imieniny obchodzą Jakub i
Krzysztof.
Urodzeni 25 lipca są przedsiębiorczy i ambitni. Często obdarzeni są
talentem artystycznym. Lubią nowe przedsięwzięcia i zwykle mają wiele
trafnych pomysłów. Łatwo awansują i mają zdolności przywódcze. W miłości
wiedzie im się nieco gorzej, ponieważ cierpią w powodu kompleksów. Udaje
im się jednak założyć szczęśliwą rodzinę, która jest dla nich źródłem
wsparcia i radości. Są dobrymi rodzicami i chętnie angażują się w pomoc
innym. Szczęśliwa cyfra: pięć. Kamień szlachetny: bursztyn. Sprzyjający
Znak Zodiaku: Panna.
RD
RD!
Wysłałam to Frankowi...DziekujemyMU
"Mayne teg – dni, które odejść nie mogą - w teatrze „Atelier”.
Koncertem „Mayne teg” dyrektor teatru „Atelier” im. Agnieszki Osieckiej rozpoczął tegoroczne spotkania z kulturą żydowską. W Sopocie – mieście, w którym wpływy trzech kultur: polskiej, niemieckiej i żydowskiej przez lata współgrały ze sobą, tworząc specyficzny klimat tego nadmorskiego kurortu, Andre Ochodlo zaproponował publiczności program, będący niesamowitą „podróżą” do wnętrza ludzkich myśli, przeżyć, które stanowią fundament każdej kultury.
Sięgając po utwory żydowskich poetów początku XX wieku takich jak: Schmuel Jakob Imber, czy Mosche Lejb Halpern, Ochodlo stworzył przejmujące studium ludzkiej osobowości. Rozdarcie duszy, walka z własnym sumieniem, bunt przeciwko światu i w końcu osamotnienie, które wydaje się być wyzwoleniem od cierpienia emocjonalnego, ale jednak nim nie jest. Z jednej strony – ucieczka od ludzi, z drugiej – potrzeba bycia wśród nich.
Wiele się pisało wcześniej o Andre, o jego zdolnościach wokalnych, aktorskich, umiejętności oddawania nastroju, poetyckim wyczuciu, ale tym razem artysta ten, dość, że potwierdził to, o czym wcześniej pisali różni dziennikarze recenzujący jego koncerty, recitale, to dodatkowo jeszcze pokazał nową jakość spotkań z kulturą żydowską.
Przy okazji festiwali, dni kultury żydowskiej w różnych regionach Polski, przywoływane są wspomnienia z lat przedwojennych, obrazy małych żydowskich stetl, a Ochodlo dodaje do tego wszystkiego całą gamę emocji, oddziałowuje na wyobraźnię widza i słuchacza, tchnie życie w „obrazy” w taki sposób, że zaczynamy rozumieć żydowskiego poetę, nie jest on już dla nas kimś obcym, kimś kogo należy się obawiać, od kogo należy stronić. W ten sposób poznajemy drugiego człowieka.
„Po cichu na palcach odchodzą me dni.
Znikają jak fale, co ku brzegom szły” pisze Schmuel Jacob Imber w tłumaczeniu Piotra Millatiego, a odejściu temu towarzyszy niezwykła muzyka Marka Czerniewicza, stypendysty European Association for Jewish Culture, w wykonaniu austriackiego zespołu „The Jazzish Quintet”. Młodzi muzycy grają jazz w najlepszym wydaniu, wkładając w swą grę wiele serca, energii i twórczej pasji. Niesamowite jest ich wyczucie rytmu, ubarwianie muzyką, dźwiękami poszczególnych fragmentów utworów poetyckich. Zadziwia kontrast na scenie – z jednej strony poezja pełna bólu życia, świadomości, że śmierć może nadejść w każdej chwili, a z drugiej strony – zespół młodych ludzi, którzy emanują życiem i radością. Ale kontrast chyba jednak nieprzypadkowy, bo oto we współczesnych nam czasach wielu młodych ludzi nie widzi dla siebie przyszłości, są osamotnieni w wielkich miastach, zamknięci we własnych wnętrzach, tak jak żydowscy poeci XX wieku. To również nowy wymiar spotkań z kulturą żydowską – uzmysłowienie publiczności jak wiele emocji łączy nas z żydowskimi twórcami, jak wędrówka w ich psychikę, myśli, umożliwia dotarcie do własnych.
„Możecie o mnie Państwo zapomnieć” – mówi Andre Ochodlo po zakończeniu „Mayne teg”, ale takiego programu zapomnieć się nie da, więc bisuje kilka razy, a wśród publiczności jest nie kto inny, jak sam Leopold Kozłowski – największy z klezmerów . Teatr „Atelier” im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie wypełnia bowiem wyśmienicie pustkę, która pozostała po żydowskich artystach początku XX wieku, tworzących żydowską scenę teatralną Wybrzeża. Jest wyrazem hołdu, który artyści składają artystom i trójmiejskiej żydowskiej społeczności okresu międzywojennego.
Podczas gdy większość żydowskiego życia kulturalnego w Polsce koncentruje się obecnie głównie w stolicy i na południu, „Atelier” jest jedynym teatrem w tej części naszego kraju, który pomimo trudności finansowych, funduje publiczności kulturę żydowską na najwyższym poziomie, czego przykładem jest właśnie program „Mayne teg”. Dni żydowskich twórców sceny teatralnej Wybrzeża w latach 30-tych XX wieku musiały „odejść” wskutek ataków faszystowskich bojówek, a potem wybuchu II wojny światowej. Dni teatru „Atelier” odejść nie mogą, bo wtedy umarłaby część kultury Trójmiasta i część żyjącej jeszcze kultury żydowskiej w Polsce.
Anna Stasierska
"Forum Żydów Polskich"
Pani Aniu!
Bardzo cieszę się,że Andre zrobil wspanialy spektakl!I Agnieszka by sie cieszyla...I dziekuje za recenzję.Pozdrawiam serdecznie MU
p.s. Moim zdaniem osamotnienie nie może być wyzwoleniem od cierpien emocjonalnych...ale z pewnością bywa wyzwoleniem od cierpień emocjonalnych ludzi ,którzy nie mają sił z takim "osamotnionym"przebywać.Przynajmniej na trochę sobie odsapną.
Kochana Pani Magdo!
Sobota i koncert w Morągu zespołu Beltaine z Warszawy na takim festiwalu Morrok! Ten zespół poznałam na "SMAKU"w Myśliborzu i kontakt utrzymujemy głównie elektroniczny.A piszę o tym zespole,bo w dobie tej popowo-rockowej papki i sieczki,zespół o takim niesamowicie mroczno-tajemniczym klimacie jest dla mnie objawieniem.Beltaine ma bardzo orginalne instrumentarium np: cymbały,cytr,flety.Wokalista z łatwością przechodzi z barwy tenorowej,do rejestrów osiąganych niekiedy tylko sopranistkom.Sam zespół określa swoją muzykę jako art-melancholik.Na tym festiwalu Morrok zespoły raczej pankowo-rockowe czyli głośne walenie w gitary,a tu taki zespół,raczej nie w temacie.Beltaine grał na końcu i trochę długo sie rozstawiał.Publiczność lekko niezadowolona,jak zobaczyła,że oprócz gitary basowej nie ma żadnych instrumentów typowych dla kapel roockowych,to zaczęła gwizdać i krzyczeć by Beltaine zszedł ze sceny.Zespół zapalił świece i reflektory zgasły,zaczęli grać.Na sali zrobiła się całkowita cisza,ludzie byli zskoczeni i zszokowani,wbici w krzesła,a jak zespół kończył swoje utwory następowały gromkie brawa i okrzyki zachwytu.Publiczność chyba nie wierzyła,że można tak wykonywać utwory i te ich teksty głębokie i piękne! Słuchając Beltaine,człowiek przenosi się jak by w inny świat,pełen,dziwnych kuglarzy,nocy pełnej tajenic i magii.Tego nie sposób opisać! Dawno nie przeżyłam czegoś takiego,cały czas mam ich występ przed oczami! Na chwilę znalazłam się w jakiejś baśni.Ale właściwie nie wiem po co ja to Pani piszę,chyba mam chęć podzielenia się tym wszystkim właśnie z Panią,bo oczywiście znajomi i rodzina są ciągle przeze mnie zamęczami opowieściami o koncercie.
Ciągle wnikliwie śledzę Pani stronę i ostatnio natrafiłam na parę ciekawych linków,które chciałam umieścić na swoim blogu tak jak Pani stronkę,Annę Szałapak już mam,ale zginą mi adres strony Marka Grechuty,ostatnio był dziwne?
Kompozytorka ,z którą współpracuję, obecnie mieszkająca w Krakowie,kiedyś w latach siedemdziesiątych i trochę w osiemdziesiątych grała w zespole Marka Grechuty Anawa na wiolonczeli,a jej siostra na skrzypcach.Dużo ciepłych słow mówiła o Panu Marku i nawet Marek Grechuta namalował jej portret-pięknie!
Zasyłam zdjęcie ze "SMAKU".Na klawiszach gra natchniona i tajemnicza kompozytorka Jaga ,śpiewa zwariowana wokalistka o cudnym głosie Magda ,a ten wymiatający gitarzysta to Wojtek.Pozdrawiam bardzo serdecznie!A charakter poprawia mi się coraz bardziej,tylko mam ciągłe dylematy co z moim pisaniem i z tym wszystkim,ale myślę pozytywnie! Ania
Aniu!
"Art melancholik"...no no no... dziekuje za relacje i
pozdrawiamMU
Droga M.U!
Czy musi być tak trudno, że aż czasem nie do wytrzymania...?:(
Skandynawska
Kasiu!
Widocznie tak.I co ja mam ci kochanie napisać...Przytulam mocno MU


Dlatego wśród internautów zainteresowanych pomocą Kacperkowi pojawil się pomysl zorganizowania charytatywnej akucji, z której caly dochód przeznaczony będzie na leczenie Kacperka. Liczy się dla nas każdy, nawet najmniejszy przedmiot, który umożliwi zdobycie pieniążków na leczenie. Cala akcja opiera się o wrażliwych ludzi dobrej woli, do której z cala pewnością się Pani zalicza.
I tu moja gorąca prośba o pomoc - czy możemy poprosić o podarowanie na wspomnianą aukcję jakiegoś drobiazgu - np. plyty z autografem bądź innego przedmiotu, który móglby zostać zlicytowany i pomóc Kacperkowi funkcjonować tak, jak jego równieśnicy??
Za każdy drobiazg będziemy wdzięczni zarówno my- internauci, jak i rodzice Kacperka.
Szersze informacje na temat Kacperka i jego choroby dostępne są na stronie internetowej: http://www.kacperek.alpha.pl/
z góry dziękuję za zainteresowanie
pozdrawiam serdecznie
Magda Fluder
ul. Grunwaldzka 31 b /7
60-783 Poznań
Pani Magdo!
Dam wam cos oczywiście.I przesyłam prośbe w świat...MU
Polskie Radio otwiera archiwa i sprzedaje swoje największe przeboje - piosenkę można kupić za 1,49 zł.
«To coś specjalnie dla tych melomanów, którzy mają sentyment do starych przebojów. Przyjemność nie będzie całkiem bezinteresowna, ale też nieprzesadnie droga. Internetowy sklep muzyczny Melo.pl zyskał prawo do sprzedaży prawie 600 utworów ze zbiorów Polskiego Radia. W udostępnionej kolekcji są muzyczne perełki, nieosiągalne nigdzie indziej. Wiele z nich nie zostało zarejestrowanych nawet na płytach. Gratka duża dla wielbicieli talentów takich artystów, jak m.in.: Iga Cembrzyńska, Halina Kunicka, Hanka Bielicka, Bohdan Łazuka czy Jan Kobuszewski. Młodsze generacje reprezentują, m.in.: Mietek Szcześniak, Sławek Wierzcholski i grupy - Bolter, Kombi czy Vox.
- Prawdziwą kolekcjonerską gratkę, zwłaszcza dla wielbicieli lat 20. i 30., stanowi nigdy dotąd nie publikowana w internecie składanka "Hemar w Warszawie 1924-1939" w wykonaniu Zofii Terne oraz "Hemar - Piosenki" w wykonaniu Wiktora Zborowskiego - podkreśla Izabela Walas z działu handlowego Polskiego Radia.
INTERIA.PL jest pierwszym portalem oferującym utwory z kolekcji Polskiego Radia. Planuje się rozwijanie tej współpracy. Albumy w Melo.pl można nabyć już za 9,99 zł, zaś pojedyncze utwory - nawet za 1,49 zł.
KH [Krzysztof Kucharski]
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska nr 172
26-07-2005
25 lipca 2005
czy ta strona mogłaby trwać i trwać ? Proszę
Czytałam archiwum i tak mi jakoś. Agnieszka

Poczułabym się dziwnie bezdomna bez tej strony…
I pewnie nie tylko ja. A.
A z Pajęczyny!
Będzie trwać dopóki nie stanie się nic złego.Przynajmniej chciałabym
Pozdrawiam ! MU
MU... aaaaa Sopot... aaa jeśli chodzi o Sopot, to w Sopocie wszystko, co artystyczne wypadło moim zdaniem bardzo dobrze... co prawda niektóre wokalistki martwiły się swoją sopocką chrypką i ogólnymi problemami z głosem... fonią... znaczy dźwiękiem... ale publiczność odebrała to po prostu jako pogłębienie interpretacji...
Zdecydowanie, kategorycznie i stanowczo moim ulubionym fragmentem tego sts’u była piosenka ‘co słychać’
[za przekłamania w tekście przepraszam, leci nie z taśmy lecz z głowy] ->
„co słychać? nic nowego
można się wściec
znów o sobie nic dobrego nie umiem rzec
co słychać? jem, trochę piję
i tak żyję
tak żyję
z dnia na dzień z roku na rok
dalej w cień głębiej w mrok
gdzieś za górami lasami
podobno jest zdrowo i miło,
a ja tu zgrzytam zębami i czekam
przepraszam za słowo - na miłość
choć wkoło mnie jęki i skargi
ja czekam z głową podpartą na pięści,
ja mocno zagryzam wargi i czekam
przepraszam za słowo - na szczęście
czekanie mi się dłuży
ile to już lat?
lepiej będzie mi w podróży
odnajdę ślad
a droga trudna daleka
cel ucieka ucieka ucieka
z dnia na dzień z roku na rok
dalej w cień głębiej w mrok
choć losu tą szara droga
wytknięte wzorowo koleje
ja tupnę o ziemie noga i znajdę
przepraszam za słowo - nadzieje
niech tam słońce kolo swe złote
pcha naprzód wolą uparta po niebie
ja zejdę z kursu a potem pobiegnę
nie wiem czy warto do ciebie”
....i za wykonanie tej piosenki przyznaję Sopockie Muszelkowe Grad Atelier, czy jak kto woli żółtą koszulkę lidera... za chwilę foto story nadmorskie... gloomy, z pogryzionymi wargami
Na zewnątrz...

Piosenka o wygiętych trąbach i puzonach....

Na walizkach....

... a ja tu zgrzytam zębami...
...lepiej będzie mi w podróży odnajdę ślad...

...tak żyję...
z dnia na dzień , z roku na rok...
dalej w cień głębiej w mrok...
gdzieś za górami lasami... podobno jest zdrowo i miło...

....i były rzeki
miejskie rzeki,
rdzawe rzeki
od murów rdzawe....

....to wszystko z nudów...
...wysoki sądzie..
....to wszystko z nudów..
.....czy sąd na wisła kiedyś błądzieł?
Wysoki sądzie
jazda
spróbuj

The End

OJ, DANA ,DANA, NIE MA SZATANA
reżyseria i scenariusz: Jerzy Satanowski
_______________________________________________________________________________
Po premierze
Piosenki z repertuaru STS-u nie potrzebują mojej oceny, a to one zagrały główną rolę w spektaklu w reżyserii Jerzego Satanowskiego i same się obroniły. W przestrzeni dworca kolejowego na scenie zabrzmiały uniwersalnie, a wśród wykonań znalazło się kilka perełek
Byłam przekonana, że trafię do "atelierowskiego" świata poezji śpiewanej i nie było niespodzianek, tym bardziej że na scenie obecny był Mirosław Czyżykiewicz, bard i prawdziwy sztukmistrz. Wiedziałam, że czeka mnie koncert jubileuszowy - 50-lecie STS-u, dlatego też gdzieś tam w głowie tlił mi się obrazek wieńca i aureoli ku czci. Ale nie było pompy i raczej, jak to w Atelier bywa, a widzowie mogli w bardzo kameralnych warunkach obcować z poezją.
Jerzy Satanowski, reżyser spektaklu, wybrał piosenki, których nie mogło zabraknąć i oczywiście zaśpiewano "Okularników", "Kochanków z Kamiennej" i "To wszystko z nudów". Świetnie słuchało się i tych mniej znanych. Każda z piosenek stanowiła własną opowieść, o jaką trudno czasem nawet w tych największych przedsięwzięciach teatralnych. Miejscem, które łączyło teksty w jedną całość i określało scenę dla wykonawców każdej wyśpiewanej historii, był dworzec kolejowy. W przestrzeni, gdzie należy oczekiwać radosnych spotkań, smutnych pożegnań i długo wyczekiwanych podróży w nieznane, te tak różne piosenki miały szansę całkiem zrozumiale ze sobą współbrzmieć. W spektaklu Satanowskiego znalazły się również słabsze interpretacje aktorskie i muzyczne, o czym piszę z żalem. Nie przekonały do siebie widzów utwory śpiewane przez Arkadiusza Brykalskiego. Wykonawca zapomniał troszkę, że aktorstwo to najmocniejsza rola aktora śpiewającego i nie udowodnił swojego talentu interpretacyjnego w prezentowanych hitach - "Nam nie jest wszystko jedno" czy "Oj, dana, dana...". Mirosław Czyżykiewicz, wykonując ballady z antologii STS-u, jak zwykle oczarował słuchających.
Bardzo dobrze wypadł Mariusz Kilian i to jego obfitująca w humorystyczną gestykulację, dynamiczna "Polka kryminalna" obok poruszającej interpretacji "Kochanków z ulicy Kamiennej" Doroty Osińskiej stanowiła perełkę wieczoru.
"Oj, dana, dana, nie ma szatana" - piosenki teatru STS. Scenariusz i reżyseria: Jerzy Satanowski. Wykonawcy: Dorota Osińska, Magdalena Piotrowska, Katarzyna Zielińska, Arkadiusz Brykalski, Mirosław Czyżykiewicz i Mariusz Kilian. Teatr Atelier im. Agnieszki Osieckiej (Sopot, Teatr na Plaży, al. Mamuszki 2). Kolejne spektakle: 12-15 lipca godz. 18 i 20.30, 16 lipca godz. 20. Bilety: 31 zł
Agata Kirol
Gazeta Wyborcza Trójmiasto
13 lipca 2005
noc przed...


MU... b.dziękuję za ‘Twoje włosy’... i Łazienki... i takie całe miłe dzisiaj...
gloomy, co dzięki takim popołudniom ma się czego trzymać

Gloomy!
To może ty juz nie jestes taka gloomy?Najwyższa pora!MU
Kochana MU!
W piątek byłam w Łazienkach i Ogrodzie Botanicznym. Jak tam
pięknie...człowiek naprawdę wypoczywa z taką ilością natury. Pawie
dumnie przechadzające się po trawie...fontanny...pałac...no i
oczywiście Chopin...przyznam, że bardzo przystojny! Potem Ogród
Botaniczny i moje ulubione liście z miłorzębu japońskiego...a tunel
cały w zielonościach cudny!!!!!
Wygląda na to, że już za kilka miesięcy spędzę trochę czasu w
Warszawie. Zostałam zakfalifikowana na 10 tygodniowe terapie. Trochę
się czeka na miejsce bo ok. pół roku, ale myślę, że tak na
jesieni...gdy robi się ciemno, smutno i brudno tam pojadę. Może wtedy
spotkamy się w Łazienkach na jakimś miłym spacerze...bo klinika od
łazienek jest bardzo bliska....
całuję i załączam zdjęcia pa jola
ps. a i będzie ciekawa wystawa zdjęć z Nepalu i Indii!




Pa Jolu!
1. No to bylaś tam gdzie najladniej!
2.Wysylam ci przystojnego Chopina z kolegą( z Muzeum Wychodźstwa w
Podchorążówce).MU

Witam:)
Dziekuję za odpowiedź. Izraelczycy................ . Rok temu w
Nicei rozmawiałam z jednym z nich. Miał może ze 22-23 lata. W swoim
kraju pracował jako kucharz , albo kelner. Nie pamiętam.. Trzy lata
cieżkiej charówki i uciekł do Francji. Chciał pozwiedzac Europę a
potem we Florencji studiowac historię sztuki. Ciekawe , czy mu się
udało.... Córka znajomej jeździ sobie po świecie: Japonia,
Australia, Londyn. W Australii poznani wcześniej znajomi zaplacili
jej za studia:))). Fantastycznie!!! Mnie sie marzą Wyspy Zielonego
Przylądka. O małe piwo bym tam wylądowała ...:)). Ostatnio poznalam
przez internet pracujacego na temtajszym Uniwersytecie Polaka:))). A
najbardziej śmiać mnie sie chciało, kiedy pisząc do tamtejszych
lini lotniczych dostalam odpowiedz.....z Warszawy.... .:)) Bowiem
tam maja swoją filię.:))


Kochana Pani Magdo!!!
Dziękuję, że odpisała i podzieliła się Pani chwilami skupienia i refleksji w
Bazylice Bożego Grobu uwiecznionymi na fotografii. Jest to niesamowite
miejsce..
Ja ostatnio dużo rozmyślam o Agnieszce Osieckiej - jest to spowodowane po
częsci tym, że odwiedziłem z moją koleżanką Agnieszkę na Powązkach...
Strasznie ciężko było trafić do Jej grobu...
No i wpadłem w taką nostalgię i ciągle dźwięczą mi w uszach jej teksty.
Jak słucham tych piosenek Agnieszki, to tak sobie myślę, że musiała dużo
myśleć o przemijaniu, o tym o będzie tam "po tamtej stronie tła".. i chociaż
te piosenki Agnieszki są wszystkie takie możnaby powiedzieć przebojowe, to
jednak jest w nich bardzo wyraźnie odbijająca się strona takiego smutku,
jakiejś głębszej refleksji nad tym wszyskim co nas dotyczy...
Napisałem kiedyś taki wiersz, trochę refleksyjny, trochę może niezwyczajny,
wynikający z mojej miłości ukrytej do Agnieszki Osieckiej:
****
I może pójdę kiedyś na spacer
z Agnieszką Osiecką
gdzieś tam w niebie
po białych obłokach
i będziemy rozmawiać o Bogu
którego na Ziemi
nie słychać ani nie widać
Spotkamy może kogoś po drodze
znajomego albo nieznajomego
i zaświecą nam gwiazdy wysoko
jak Boskie wszechwidzące Oko...
****
Pozdrawiam serdecznie... Maciek S.
Macku S!
1.No i w ten sposób pana milość do Agnieszki wyszla z ukrycia...
2.Nie slychac ani nie widać...tyle strasznych rzeczy pokazują w
dziennikach,że strach włączyć to pudło z niezdrowym światlem.
3. Życzę Panu tego spaceru...ale nie za szybko, bo pan chyba jest młodym
czlowiekiem?Pozdrawiam MU
Kochana Pani Magdo,
Jeszcze raz dziękuję za to dzisiejsze spotkanie. Spodziewałam się, że może uda się z Panią przywitać (...) ale ten czas z Panią to był prezent. Bardzo, bardzo miły prezent. Dziękuję.
Ma Pani piękny dar rozmawiania z ludźmi tak, żeby czuli, że są dla Pani ważni. Myślę oczywiście o sobie, ale również o tym panu Karolu z Łazienek, o dziewczynach..
(...)Pozdrawiam najcieplej - Joasia
Joasiu!
Bardzo mi było z wami miło,a pan Karol naprawdę zrobił na mnie duże wrażenie.Wyślę ci jego zdjęcie,ale niestety nieostre.
Podobało mi się jak powiedział ,że mieszka trochę w Warszawie a trochę w piosence.Przytulam MU

Pan Karol dla Joasi


3.4Ale prawdziwy ryk się zaczął dopiero teraz. Polewanie małej główki zimną wodą nad plastikową miską to zapewne nic przyjemnego. Rzekłabym wydarzenie traumatyczne w życiu 9 miesięcznego dziecka. Oprócz tego było jeszcze obcinanie kosmyków włosów i palenie ich nad świecami trzymanymi przez rodziców chrzestnych.

4.Nie wiem czy było warto to znosić, ale w nagrodę D dostał taki oto
dokument...tam jest podobno napisane, że chrzest przeszedł pomyślnie i że na
drugie imię mój bratanek ma Antoni

Droga M.,
Wkrótce w TVP Kultura cykl programów o
Agnieszce Osieckiej!!! A mianowicie:
31 lipca
godz. 17:05 "Poeci i ich wiersze: Agnieszka Osiecka"
Program z udziałem Agnieszki Osieckiej, która recytuje własne wiersze w plenerach Warszawy.
godz. 17:20 "Rozmowy o zmierzchu i świcie: Rozmowa 1- Dzieciństwo".
godz. 18;05 "Czy te oczy mogą kłamać - piosenki Agnieszki Osieckiej śpiewa Zespół Raz Dwa Trzy".
godz. 19:10 "Listy śpiewające - Baba w babie"
Widowisko poetycko-muzyczne z piosenkami do muzyki Adama Sławińskiego wyreżyserowane przez Olgę Lipińską.
godz. 21:00 "Listy śpiewające"
Widowisko teatralno-muzyczne zrealizowane w formie listów pisanych przez dwie nieznajome sobie kobiety.
godz. 22:00 "23 Przegląd Piosenki Aktorskiej - Pamiętajcie o Osieckiej"
Czyż ten dzień nie będzie piękny ?
Przesyłam dużo ciepła,
herbaciana
Herbaciana!
Wiem o tym, bo i ja tam będę coś mówiła.Pozdrawiam MU
A czy ktoś ten Dzień mógłby nagrać?? Tak rzucam w przestrzeń...A
Moja Przyjaciółka uważa ,że w dniu urodzin dziecka, życzenia trzeba też składać mamie. Życzę Pani najlepiej.
posyłam coś co już niedługo ( mam nadzieję ) będę oglądać z okien naszego nowego domu.
Agnieszka

Agnieszko!
dziekuje bardzo!Zaraz zadzwonie do Magdy Czapinskiej, bo przypomnialaś mi o tym ,że jej corka także dzisiaj ma urodziny.Dziękuje MU
p.s bardzo ladne rzeczy będziesz oglądać z tych oczekiwanych okien...

Franek dzisiaj najważniejszy!
24 lipca 2005
21 lipca 2005
Droga MU!
Piszę, bo czuję, że muszę, że inaczej nie mogę, w związku z moim snem...
Ostatnio nie narzekam na klimat, czyli tkwię w tym Agnieszkowym, także
Bluzkowym... Jakoś teraz inaczej to widzę, jakbym pierwszy raz czytała
jakiekolwiek słowa Agnieszki... Teraz, takie nagłe olśnienie! I aż mi się
przyśniło, że byłam w bloku, gdzie mieszkała Agnieszka i potem przed nim....
spotkałam Panią, ucieszyła się Pani na mój widok, jakby mnie Pani znała, a w
rzeczywistości nie miałyśmy okazji rozmawiać, tylko raz podpisała mi Pani
%u201Enie narzekajmy na klimat%u201D AO....
Jeszcze nie miała Pani czasu by dobrać się do
www.małpa2.pl? Ja, począwszy
od tego wieczoru %u2013 23.06, to tak powolutku, po troszku.... A gdzie w
tym roku odbędzie się urlop? Ja urlopuję się weekendowo, bo tydzień w
tydzień będę spędzać w nowej pracy, i dobrze. Za dużo już się
naodpoczywałam, a na wojaże jeszcze przyjdzie czas....
Pozdrawiam %u2013 Magnolia
Magnolio!
1. Agnieszka miała szczęście nigdy nie mieszkać w bloku...
2.Przeczytałam.Jednym tchem!Przypomniały mi się te wakacje ze
szczurami...Spałam z Jędrkiem i Adasiem na dworze ,a one sobie nas
obserwowaly z drzewa.
Były emocje, to nie ma to tamto...
3. To jest pierwszy rok bez Toskanii od 7miu lat...nasza Budownicza
buduje...
4.Wydaje mi sie ,że w tym roku pojadę "tylko " na tydzień do Grecji, bo taka
wycieczkę zafundowała mi "Triada" jako Mistrzowi Mowy Polskiej. Ja to mam
szczęście.A na dłużej pojadę zimą , żeby uciekac przed ciemnością.Może znowu
do Indii?
5. Pozdrawiam serdecznieMU

MU!... niestety, nie znam dalszych losów Pana Patricka, ale mam nadzieję, że mu wyciągnęli...bo żal byłoby gapy... poza tym z takim ‘żelaznym kołeczkiem’ to on moim zdaniem spokojnie przez żadną bramkę spr uzbrojenie nie przejdzie... czyli np. do Trójki na koncert wrześniowy by nie wszedł... anyway... był Sopot!!... był Sopot!!... aaach!!...

...a w Sopocie....

...a niebo nad Atelier cały czas było takie..

...
gloomy,
po/sopocka i przed/łazienkow
psss0..... aleeee chałwa i sezam!!!mniammmmmm!!! szacun za wygraną walkę!
Pss1... a jak to jest dokładnie z tymi Łazienkami, bo że sobota to wiem, ale, że o której toniecałkiem jasne..
Posopocka!
1.No ale nic nie piszecie o tym Sopocie.Jak to wszystko wypadło?
2.Co z tego że wtedy wygrałam, jak dzisiaj zjadłam pół kilo ciasteczek z konfiturą wiśniową...
3.Te Łazienki sa o 13 -tej ale po co cie tam niesie....Narka MU
00.09 - czyli dziewięć minut po duchach.


Droga Magdo i Wojtku,
Pani Magdo Kochana !

Zanim to się stanie, urlopy raczej bliskie, ale Wrocław leży w dobrym miejscu –niedaleko z niego do różnych pięknych i spokojnych przestrzeni.
A to Zosia podczas swoich pierwszych wakacji

bardzo duże to zdjęcie. mam nadzieję ,że nie zbyt duże)
4. „Świat zwariował i Zosia jak najdłużej nie powinna mieć o tym pojęcia” – to mój wielki lęk. Czasem tak wielki, że boję się urodzić jeszcze jedno dziecko…
Pozdrawiam i dziękuję.
Agnieszka
Agnieszko !
1.Zdjecie duze ale panna Zofia tak przyjemna , że wybaczamy.
2.No i ten podróznik...Wszystkiego dobrego! MU
Zosia dziś usiadła.
Dobrej nocy.
Agnieszka

WAŻNE!!!!
Światowi liderzy pragną, abyś przyłączył/a się do protestu przeciw
islamskim fundamentalistom. Zachęcamy wszystkich do wzięcia udziału w
ogólnoświatowej demonstracji przeciw reżimowi Al Kaidy, w ten piątek o
godz. 12.00.
Powszechnie wiadomo, że islamscy fundamentaliści są fanatycznymi
przeciwnikami picia alkoholu oraz nie znoszą widoku nagich kobiet,
dlatego
zachęcamy wszystkie kobiety, aby w piątek o godz. 12:00 biegały nago po
biurze lub w miejscu pracy, a w tym czasie mężczyźni, z piwem w
dłoniach,
będą próbowali je złapać.
Naszym zdaniem jest to najlepszy sposób okazania sprzeciwu wobec
terroru Al. Kaidy i, co równie ważne, w ten sposób zdekonspirujemy ich
zwolenników
wśród nas! Osoby, które nie przyłączą sie do protestu, to
prawdopodobnie islamscy fundamentaliści!
Bądźcie czujni i gotowi na wszystko!
19 lipca 2005
Pani Magdo Droga!
Cóż mogę powiedzieć - długo nie pisałem, ale cóż... Pozostała mi nadzieja,
że nie zapomniała Pani o mnie.. Widziałem, że była Pani w Ziemi Świętej. Mam
ogromne pragnienie, żeby tam kiedyś pojechać, szczególnie zaś do Bazyliki
Grobu Bożego. Kiedyś pojadę.
U mnie są właśnie wakacje, egzaminy mam za sobą.
Przesyłam wiersz, który napisałem ostatnio i chcę go Pani podarować, aby
Ziemia Święta pozostała na długo w Pani sercu.
***
Dlaczego Panie konasz
na moich oczach
Czemu gdy Cię dotykam
i chcę się przytulić
Twoje Ciało jest zimne
..i tylko spływają na mnie
z przebitego boku
Twoja Krew i woda
***
Pozdrawiam serdecznie! Maciek S.
Maćku S!
1.Dziękuję za wiersz.
2.Oczywiście byłam w Bazylice Grobu Bożego i palilam świeczki za
najblizszych...i za najdalszych nieznajomych.
3.Tam jest Matka Boska o nadzwyczajnym wyrazie twarzy!I setki ludzi z całego
świata.Rozmodlonych i błagających o lepsze życie i lepszy świat...
4.I jak tam jestem , to mam wrazenie ,że te różne religie sobie
współistnieją i nikt nie chce nikogo zabijać.Ale wiem że to nieprawda
niestety.I nie moge tego pojąć.Nie chcę.Pozdrawiam serdecznieMU





Kochana Pani Magdo
> Pozwoliłem sobie z Pani strony pożyczyć zdjęcie J.Satanowskiego to ze
> świecą i proszę o pozwolenie na publikację. Dodam, że nie kierowała mną
> chęć zysku lecz odwrotnie. Jestem początkującym webmajsterem i
> wielbicielem twórczości J.S.. Postanowiłem więc jego dorobek zebrać w
> całość i umieścić na stronie
www.republika.pl/satan Jeszcze nie wszystko
> chodzi ale powoli będę pracował. A tak swoja drogą to liczyłem na to, że
> prowadzenie już kilku koncertów „Pamiętajmy o Osieckiej” pod
> kierownictwem mistrza J.S. zaowocuje jakimiś nowymi wspólnymi nagraniami
> bo wciąż mam niedosyt po „Płynie czas i zabija rany” i
> „Faux pas”
> Zwracam się z prośba o pozytywne rozpatrzenie mojej prośby.
>Adam G.
> Ps. Dzięki za autograf mimo tłumu i nawału obowiązków towarzyskich przed
> koncertem Sopockim. Nie wiem jeszcze w jakim terminie będę w Atelier ale
> jeśli spotkam mistrza Satanowskiego to poproszę by wyszperał z szuflady
> kilka utworów dla M.U.
Panie Adamie!
1.Pozwalam.Tylko podpisz kto zrobił.Będzie mi miło.
2.Świetnie że ktoś sie zajmie jego dorobkiem!Nareszcie!
3.Teraz ?!Nowe piosenki?!Jak już powoli trzeba zwijać manatki?...
4.Niech on szpera i daje je młodym dziewczynom.
5.Pozdrawiam serdecznieMU


Dlaczego
tak utrudnia się nam start? Kiedys w "Rozmowach w toku" jakis
bezrobotny stwierdził, ze nie będzie pracował za 800 zł. Stażysta
dostaje ok 450 za nieraz 8h pracy.
Czy
jak Pani startowała też było tak podle, tak bez szacunkowo??? Czy wtedy
tez tak się liczyły znajomości, układy???? Czy też szefowie byli tak
nieuczciwi??????Co się dzieje w tym kraju????? Jak śpiewa Artur Gadowski




Kochana Pani Magdo!
Już pierwsza w nocy,a ja przy komputerku, jestem nocnym markiem i nie lubię wcześnie chodzić spać,tak mam.Trochę mi sie oberwało za to wszystko, co wcześniej napisałam,tylę mogę tylko powiedzieć,że jest mi bardzo przykro z tego powodu.To ta moja wada osądzanie innych,ale walczę z tym i już czasem udaje mi się ugryźć w język zanim coś powiem.Teraz słucham sobie cichutko moich ulubionych piosenek Agnieszki Osieckiej,zawsze pomagają na smuteczki.Miałam ten zaszczyt zamienić z Panią Agnieszką parę słów i z Panią też,mam jeszcze od Pań autografy.To było dość dawno na początku lat dziewiędziesiątych pod czas Olsztyńskich Spotkań"Śpiewajmy poezję".Jeszcze wtedy nie myślałam o śpiewaniu,to przyszło dużo,dużo póżniej,może nawet za póżno?Byłam nastolatką i interesowały mnie głównie imprezy,ale poezję lubiłam zawsze.Zawsze też pisałam i to mi zostało do dziś.Teraz skupiam sie na pisaniu tekstów piosenek i oczywiście bloga."Kabaret starszych panów" zwyczajnie uwielbiam."Jesienna dziewczyna" magiczny utwór,taki niesamowicie piękny i tajemniczy,a Kalina Jędrusik cudowna!Już chyba nikt nie pisze takich piosenek jak Jeremi Przybora ,Jerzy Wasowski i takich świetnych tekstów jak Agnieszka Osiecka.Agnieszka potrafiła napisać o wszystkim i o niczym!Wzór niedościgniony!Dziękuję za wszystko,bo jest mi bardzo miło,że Pani umieściła nawet moje zdjęcie.Pozdrawiam w tą noc pełną gwiazd.Przesyłam zdjęcie Synagogii w Barczewie, obecnie mieści się tam galeria.Jeszcze raz dziękuję!

Kobieto
, ktora walczysz ze sobą!
Ja pozdrawiam w noc pelna deszczu.I czuję jak poprawia ci się
charakter...MU

18 lipca 2005
Droga MU,
przesyłam jeszcze raz info i termin
I Ogólnopolskiego Konkursu Piosenek Honorowego Starosty Kutnowskiego Jeremiego Przybory
„STACJA KUTNO”
12 – 13 listopada 2005r.
wszystkich zainteresowanych zapraszamy na stronę
gdzie można zapoznac się z regulaminem i pobrać kartę zgłoszenia.
Pozdrawiamy chłodno bo za oknami gorąc strrraszny!
Krzysztof
Krzysztofie!
I am thinking ...MU
Droga MU,
A co to będzie za koncert 30 lipca w Praniu? Będzie pani też śpiewać?
Ja się do tej wyprawy bardzo przymierzam... Gdzie się kupuje bilety na
ten koncert? A spanie w Rucianym, przecież to blisko...ściskam mocno
j
J!
1. Piosenki Starszych Panów w wykonaniu Piotra Machalicy, Zbigniewa
Zamachowskiego i Magdy Umer.To będzie 30 lipca w Praniu.
2.Będę i śpiewac i mówić i przyglądać się bardzo miłej publiczności.
3.Nie wiem gdzie sie kupuje bilety..chyba tam; na miejscu.
4.Chyba bardzo blisko.PozdrawiamMU

pojedziemy do Prania...
Podróżniczko Droga !
Dobrze, że Pani wróciła, wyobrażam sobie jak wielki worek wrażeń przyjechał z Panią. Bardzo jestem ciekawa jakie wrażenie to miejsce zrobiło na Pani. Proszę napisać choć kilka zdań, które miejsca udało się Pani zobaczyć, jakich ludzi spotkać....
Ja też na chwilę wyjechałam, bardzo blisko, w porównaniu z Pani podróżami J. Byłam we Wrocławiu, spędziłam kilka dni z przyjaciółmi. Ich mała córeczka właśnie skończyła 5 miesięcy i wielką przyjemnością było rozpuszczanie jej J. Moje wakacje w tym roku będą niezbyt długie, mogłoby się wydawać, że nieciekawe, lecz myślę, że dla mnie będą pełne miłych spotkań, emocji i niespodzianek. Pojadę jeszcze nad morze, na kilka dni tylko, ale spotkam się z bliskimi koleżankami. Nasz kontakt ogranicza się głównie do maili i telefonów, spotykamy się bardzo rzadko, a tym razem udało się J. W tym samym czasie będą koncerty konkursowe w Sopocie i na pewno na tam wpadnę – bardzo się cieszę, że tak cudnie się ułożyło. To taki wyjazd prezent od losu J, zupełnie nie planowany, a chyba będzie bardzo miły. Nawet gdyby padał deszcz! A potem jeszcze pojadę do mojej przyjaciółki o której kiedyś pisałam, że przyszywana mama. To będzie kilka pięknych dni, nawet gdyby też padał deszcz! Bo kiedy jest ciepło w sercu, to deszcz w ogóle nie przeszkadza...
Z życzeniami takiego właśnie ciepła w sercu – Joasia

spotkanie po latach...

KOCHANA PANI MAGDO!!
Bardzo,bardzo,bardzo Pani dziękuję za umieszczenie moich listów na Pani stronie i oczywiście za komentarze.Chcę Panią przeprosić,za to wszystko co napisałam.Jest mi przykro i nie wiem czemu, chce mi się ryczeć!Może z tego wrażenia,że jednak Pani napisała do mnie,a wcale w to nie wierzyłam!Tak mi teraz miło oj jak miło! Kiedy przyszła moja przyjaciółka zresztą Pani imienniczka Magda,to aż krzyknęłam- "Magda choć szybko zobacz Magda Umer mi odpisała".Co za radocha jak nic!
Teraz lubię Panią jeszcze bardziej i w dowód sympatii zasyłam mój nowy tekst piosenki,do którego muzykę skomponuje moja druga przyjaciółka z Krakowa Jaga Olesińska.Mam nadzieję,że się Pani spodoba?
A panna młoda
Już cię nigdy nie zobaczę
Ty nad ziemią,ja pod ziemią
Dziwnie ptak nade mną kracze
Niewierności czarny kruk
Chciałabym powiedzieć tobie
Słowa pętlą się w mych ustach
Słowa,których nie wypowiem
Choć przebiły gardło moje
Na przecięciu samotności
Dziś nie czekaj,ani jutro
Nie usłyszysz więcej kroków
Delikatnych jak stokrotki
Widzę oczy pełne smutku
Słyszę fortepianu dzwięki
W moich dłoniach zaciśniętych
Zatrzymałam oddech twój
Rfr: A panna młoda ciągle tańczy i śpiewa
Wiruje na wietrze jej biała sukienka
Tak roześmiana w jaśminowym wianku
Prawie zapomniała o swoim kochanku
Już spadają złote wiersze
Ty je zasusz w pamiętniku
Bo rozmyją się jak deszcze
I nie znajdziesz sensu życia
Tyle jeszcze było marzeń
Tyle kochań nieprzytomnych
A w ogrodzie jedna róża
Której kolce nie wyrosły
I niech będzie czystą kartką
To co między nami było
Znowu lilię zerwał anioł
I pomoczył sobie skrzydła
Teraz suszy je na słońcu
Z bardzo uśmiechniętą miną
A nad wodą pełno świerszczy
Co prubuje grać na skrzypcach
Rfr: A panna młoda.......
Pozdrawiam baaaaaaardzo cieplutko
ANIA
Droga Pani Magdo!
Miło zobaczyć, że Pani już wróciła, choć pewnie wolałaby Pani nadal tam
być i szczerze mówiąc wcale się nie dziwię. Ja dla odmiany przed wyjazdami
wszelkimi, no i oczywiście przed Sopotem, jak my wszyscy. Już 6 będę,
przeczytałam, że Pani 8 i w związku z tym poczekam:). Zabieram ze sobą
moją przyjaciółkę, tę co to ciągam ją po zielonym w okresach gorszych niż
te zwykłe, codzienne. Cieszymy się obie jak wariatki na ten wyjazd i już
nie możemy się doczekać. Atelier, molo, głębokie wikliniane fotele i
kawka, mmm...no nie możemy się doczekać:)! Pani pewnie mniej, bo do pracy,
no i samotności mało, bo wielbiciele strony nie dadzą spokoju:), ach z
nami to się Pani ma dopiero... . Mam nadzieję, że uda mi się zamienić parę
słów z Panią po którymś z koncertów i oczywiście wychwalić tę, która mnie
tak bardzo, bardzo wspiera i zawsze przy mnie jest. Przypomniała mi się
taka sztuka z Teatru Telewizji: "Milena" z Krystyną Jandą i Janem
Englertem i tam jest powiedziane, że po prawej mamy tych, których kochamy,
a po lewej resztę bliskich i mniej bliskich, moja przyjaciółka stoi
zdecydowanie po prawej, nawet wtedy gdy nie jest za łatwo. Marzę o
odpoczynku i żeby się tylko udało zapomnieć chociaż na chwilę!
Pozdrawiam
Skandynawska!
Skandynawska!
Juz my sie postaramy,żebys zapomniala na chwilę...Jestes bardzo
dzielna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!MU
KOCHANA PANI MAGDO!
Jeszcze raz serdecznie Pani dziękuję za wszystko,zasyłam moje zdjęcie.Ta
dziewczyna z tulipanami to ja we własnej osobie.
Ania

17 lipca 2005
Witam Pani Magdo!
I pierwszy ROK AKADEMICKI się skończył, sesja zaliczona...a teraz ponad
dwa
miesiące wakacji
Tylko boję się, że kompletnie je zmarnuję...Planów jako takich brak,
więc
póki co siedzę i myślę
co zrobić, żeby w pełni wykorzystać ten wolny czas - jak najbardziej
sensownie.
Na pewno będzie "troszkę" książek z działu FILOZOFIA...Badzo mocno mnie
ona
zafascynowała - na tyle
mocno, że miałam okres, w którym chciałam zmienić politologię właśnie na
filozofię. Wykładowca był/jest fantastycznym człowiekiem, sposób w jaki
wykładał nam poszczególne tematy był fenomenalny...oby takich ludzi jak
najwięcej...:) Zostałam zarażona :)
Długo mnie tutaj nie było z powodu rzadkiego dostępu do internetu, ale
wracam...z wieeelką radością:)
I pozdrawiam Panią najserdeczniej
I ściskam bardzo ciepło
I życzę uśmiechu i słońca ...wszędzie
Kamila
Zarażona Kamilo!
Filozofia nie powinna zaszkodzić...zwłaszcza jak sie ma takiego
wykladowcę...Wszystkiego dobrego nie tylko w czasie wakacji!MU

slonce dla Kamili
cudeńka:-))







Karolino droga!
Potrafisz zmusić do usmiechu.Dziękuję!MU
Dawno nie pisałam:) Ale piszę - teraz - Marta z Białobrzegów.
Dostałam się do warszawskiego Liceum Plastycznego! I to na III miejscu!
Baaardzo się cieszyłam po egzaminach, stop - po ogłoszeniu wyników, bo po
ostatnim egzaminie to szczerze wątpiłam w moje szanse. Czyli jeszcze - nie
umiem ich oceniać. W tym wypadku... dobrze:) Najpierw się trochę bałam,
później była euforia, a teraz - trochę się boję. To chyba normalne. Tak mi
się wydaje:) Dochodzi świadomość że warszawski plastyk nie jest tego typu
szkołą najlepszą - ...
Białobrzegi w wakacje robią się ciche wieczorem (zwłaszcza że całodobowe
zamykają teraz o godz. 22:))). Wystarczy pojeździć rowerem koło ósmej
wieczorem. Hm, ja jeżdżę właśnie o tej porze, bo samochodów brak i ludzi
przechadzających się ilość nikła - warunki wprost dla mnie, zważając na
to, że rower owładnęłam w średnim stopniu.
Pozdrawiam - Marta
Marto, ktora rower owładnęłaś w średnim stopniu!
1.I pomysleć,że te Bialobrzegi są teraz takie ciche...Ale by sie Alicja z
Jeremim cieszyli...
2.Troche to nawet powinnas sie bać.I uczyć .A który "plastyk" jest tego typu
szkola najlepszą?
3.Czy ta szkola dalej mieści sie w Podchorążówce, w Łazienkach?Będziesz
codziennie w najpiekniejszym miejscu Warszawy!
4.G R A T U L A CJ E!!!MU

Marcie- dla ochłody- Łazienki zimą.
Droga Pani Magdo!
Bardzo długo zastanawiałam sie czy do Pani napisać w tej sprawie,ale postanowiłam jednak się odważyć!
A chodzi mi o OLSZTYŃSKIE SPOTKANIA "ŚPIEWAJMY POEZJĘ".Brałam udział w tegorocznych eliminacjach do tych spotkań, może nie byłam swietna ,ale chciałam się sprawdzić!Nie mówmy jednak o mnie,bo istotną sprawą jest to,że te przesłuchania to pic na wodę!Tam były genialne zespoły,które miały świetne instrumentarium,wokalistów świetnie śpiewających z osobowością!Ci ludzie nie zakwalifikowali się,natomiast przeszła Klementyna Umer (przepraszam za szczerość),była mierna,ani głosu wielkiego,ani osobowości.Staneła przed mikrofonem jak kołek,zaśpiewała jakieś pitu,pitu i przeszła?Ludzie biorący udział,byli tym bardzo zdziwieni?Jeden zespół powiedział mi po werdykcie,my i tak wiedzieliśmy,że przejdziemy,bo będziemy występować jako gwiazdy z zespołem AWA.Czy Panią to nie dziwi,bo mnie bardzo?A tak komisja składająca się z dwóch osób,Panowie Fabisiak , Łapiński.dodam,że właściwie ten pierwszy nie miał znaczącego głosu.Pan Fabisiak jest dyrektorem do spraw technicznych w teatrze "Jaracza" , czy on zna się na śpiewie?Nie wydaje sie Pani,że komisja powinna składać się z kilku osób?Przecież,powinno się dyskutować,bo każdemu podoba się co innego-dla wszystkich było to dziwne?A sam werdykt po całym festiwalu to tak mnie zdenerwował,że musiałam napisać!Klementyna Umer zajeła pierwsze miejsce,a grandprix jakaś dziewczyna, która nie brała udziału w eliminacjach?Zresztą tylko Klementyna z tych co nagrody otrzymali,brała w nich udział!To po co ta cała szobka z tymi eliminacjami,przeciez ludzie przyjechali z całej Polski i nic?!
Z tego wynika,że wystarczą układy i kasa i już jestes zakwalifikowany!Ja nie mam układów,ani też wielkiej kasy,to co lepiej nie startować,bo i tak nie mam szans!?Tak jes ze wszystkim w Polsce i jeżeli będzie tak dalej,to pytam Panią: Co z tą Polską?!
Bardzo proszę o odpowiedź i z góry przepraszam za ten list!
Z pozdrowieniami Anna
Droga Pani Magdo!
To znowu ja do Pani piszę,bo zaglądam na Pani stronkę.Jest na moim linku na blogasku: http://www.aniaxi1.blog.onet.pl Jeżeli będzie miała Pani chwilkę czasu zapraszam serdecznie.Zastanawiałam się czemu Pani mi nie odpisała i doszłam do wniosku,że ten mój list pełen żalu i goryczy nie pasuje na Pani stronkę.Tam wszystkie piszące osoby są pełne zachwytu w stosunku do Pani,a tu ja z takim "tekścidłem"!Długo nad tym wszystkim myślałam,nad tymi eliminacjami do"Śpiewajmy poezję" i doszłam tylko do tego,że złośc mi jeszcze nie przeszła!Jednak i tak nie potrafię Pani nie lubić,tak mam! Tu jeszcze raz podaję adres festiwalu dla autorów i kompozytorów,bo jakaś poetka szukała konkursu na tekst piosenki poetyckiej! www.mok.bono.net.pl i e-mail mok@red.alpha.net.pl
To są Ogólnopolskie Spotkania Młodych Autorów i Kompozytorów Piosenki "SMAK" w Myśliborzu.Tam jest cudowna atmosfera,warsztaty prowadzą znani twórcy np:Andrzej Poniedzielski,czy Jerzy Derfel.
Serdecznie pozdrawiam Ania!
Aniu!
1.Przysięgam że Klementyna nigdy nie
korzystała z żadnych protekcji!I raczej ma nieszczęście nazywac sie tak jak
ja...
2.Dwa razy upewniała się , czy na pewno nie będę w jury, zanim zdecydowala
sie startować w tym konkursie.
3.Nie widziałam ani jednego wykonawcy i
w ogóle nie byłam na tym koncercie!!!!!!!!!!!!!!I nie znam jego kulis.
4. Ale kilka osób powiedzialo mi ,że Klementyna zrobiła ogromne postępy i
zaśpiewała pięknie.
5.A może ona jest po prostu zdolna?Mimo nazwiska...
6.Życzę Pani więcej szczęścia w życiu.W przyszlości.I pozdrawiam (mimo
wszystko)serdecznie-MU

mala Klementyna(w wianku na glowie)
Droga Pani Magdo1
Napisałam do Pani już trzy e-maile,ale Pani nie odpisała?Rozumiem,że ta druga moja wiadomość mogła Pnią trochę zdenerwować,była napisana pod wpływem impulsu i z wściekłości.Trochę mi przeszło,aczkolwiek jeszcze nie do końca.
Tu każdy pisze do Pani listy pełne zachwytu,,a tu ja z takim tekstem!
No i nie potrafię Pani nie lubić,bo jakoś tak Pani dobrze z oczu patrzy i bije od pani ciepełko! To tyle na dziś.Bardzo serdecznie Panią pozdrawiam i życzę zdrówka!
Anna
Ps zapraszam do poczytania mojego bloga,jeżeli znajdzie Pani czas.Jest tam tez coś o Pani,o Agnieszce.
http://www.aniaxi1.blog.onet.pl
Wlaśnie pani odpisałam...
Droga Pani Magdo.
Wysłałam po koncercie Niepołomicach moje teksty i list, była Pani tak
miła, że list zamieściła i po kobiecemu obiecała "Zamieścimy..." Patrzę
sobie, czy coś się nie zamieszcza, i nie zamieszcza się, ale rozumiem, że
czas, że praca, że obowiązki i koniecznie również przyjemności, na te
prosze czasu nie skąpić! Tylko się nieśmiało przypominam.... a tak
naprawdę, to gdyby Pani wpadł tekst w rękę, a w oko lub ucho ktoś do jego
zaśpiewania, w stosownej chwili i przy odpowiednim splocie
okoliczności.... Ach. Jak byłoby świetnie. Na moją młodość już czas, na
młodośc dojrzałą i mądrą... idzie toto w parze?
Pozwolę sobie jeszcze czasem coś przysłać. Mogę?
Margola Sularczyk
Pani Margolo(U?)
1.Ja na pewno PO Męsku prosiłam dziweczyny,aby zamieściły te teksty!
2. Gdyby one przyznały sie ,że gdzies je zagubiły-to proszę wysłac jeszcze
raz, bo ja juz ich u siebie nie mam na pewno...
3. Prosze przysylać.Mam nadzieje ,że ze szczęsliwszym skutkiem.Pozdrawiam MU
Przyznaję się po męsku a raczej po swojemu :
ZGUBIŁAM.... Przepraszam....I proszę o wysłanie ponowne a natychmiast
zamieszczam. A.
Kochana Pani Magdo !
Bardzo dziękuję za odpowiedź ! Byłabym niezwykle wdzięczna za spis lektur dotyczący Pana Jeremiego ! Może on też ( tzn.spis) zawierać pozycje które lubił Pan Jeremi. Wszystkie ścieżki, którymi wędrowała Jego myśl są dla mnie interesujące i wszystkiego chcę się dowiedzieć ! I w ogóle - jeśli wolno mi tak powiedzieć - tęsknię za Panem Jeremim....
Jeśli mogłabym się przydać do czegokolwiek w związku z pobytem synów Pani w Irlandii, to chętnie służę pomocą, gościną !....Mieszkam w Dublinie razem z mężem Darkiem i małym Stasiem, oczywiście. Oboje ( tzn. z Darkiem ) jesteśmy architektami.
Pozdrawiam Panią serdecznie !
Aldona
Pani Aldono!
1.Ten spis juz wysłała Teresa Drozda.Gdzies tu jest na pewno!!!
2.Jasne że wolno. Ja także tęsknię.I to tak , że słów mi brak.
3.Mateusza dziewczyna -Basia pracuje tam w jakims biurze architektonicznym...może nawet sie znacie.Wysle im pani list.
4.Pozdrowienia dla Stasia i pana Darka!MU
MU... 'to samo słońce... ten sam tramwaj... a i konduktor patrz ten
sam... zobacz sprzedawca... ten sam bałwan... te same jabłka
sprzedaje nam...//...te same gesty... te same słowa... i nieustannie
wciąż ten sam rytm... to samo w kółko i od nowa... niesamowity jakiś
byt'... to samo w kółko i do nowa... to samo w kółko... to samo, to
samo... i od nowa... w kółko, od nowa...
gloomy, co się zebrać nie może
NO ale Gloomy, umówmy sie- kiedy ty sie ostanio moglas zebrac?...
MU... 'zdjęcie rentgenowskie Patricka Lawlera, który nie zauważył,
że wbił sobie w głowę gwóźdź'... a niektórzy mają myśli jak
gwoździe...i nijak nie mogę ich wyciągnąć... anyway... a Pani pawnie
jeszcze w klimacie egzotycznym bardziej?... pozdro przed sopocko
wyjazdowe... j, czyli kg gwoździ

Gloomy!
jak ty juz cos wyslesz...A panu Patrickowi wyciągnęli?MU
MU...chciałabym mieć takie 'krzesełko'... aaaa właściwie... to coo
taam... zamykam oczy i jakbym miała... i mam... i sobie siedzę...
gloomy, w kącie krzesła

I tak sobie tam posiedź jeszcze dłuzszą chwilę.Może
przejdzie ktos
interesujący...
Pani Magdo Kochana,
Pani wróciła z Ziemi Świętej a mój Przyjaciel właśnie w samolocie, rano TAM będzie. To moje marzenie. Posłucham Pani, posłucham Przyjaciela i może kiedyś i mnie się uda. Nie jestem młodą mamą, zanim urodziła się Zosia spełniłam kilka podróżniczych marzeń- Litwa, Ukraina, Krym, Skandynawia ( ta już z Zosią w brzuszku ). Ale jeszcze troszkę zostało. Poczekamy aż Zosia ( a potem może i jakiś braciszek, czy siostrzyczka) podrośnie i zaczniemy spełniać resztę. Piszę „my”, bo Pan Jot też podróżnik. I żeglarz.
Bardzo czekam na to, co Pani napisze, choć wiem, że wcale niełatwo pisać o podróżach i przeżyciach.
Cieszę się ,że Pani wróciła.
Agnieszka
p.s. i jedno prozaiczne pytanie- jak Pani zniosła upały ??? Ja przy naszych 30 stopniach mam potworne bóle głowy.
mój ulubiony Podróżnik dla Pani

Agnieszko z Pajęczyny!
1. Podróznik BOSKI!
2.Ja upały znoszę świetnie!Szczególnie nad morzem.A wrócilam tu do takich samych temperatur.
3.Potworne bóle wszystkiego mam z zimna,ciemna i wilgoci...
4.Z Zosią dzisiaj do Izraela to troche niebezpieczne. Zreszta gdzie jest dzisiaj bezpiecznie...Świat zwariował,a Zosia jak najdłuzej nie powinna miec o tym pojęcia.Moim zdaniem.
5. Pozdrowienia dla Zosi i żeglarza!MU
6. Bylo pieknie!Wysyłam parę zdjęć zamiast opowiadania.
ALEEEE PODRóżNIK! A NIECH TO..... cudny. A.

dla Agnieszki z Pajęczyny



oni sie nie boją byc tu z dziecmi, no ale oni tu mieszkają

Witam bardzo serdecznie,
Mam na imię Asia. Jestem z Włodawy. Zwracam się do Pani z pewną sprawą.
Otóż, od pewnego już czasu interesuję się piosenką poetycką. Tak się
złożyło, że zdecydowałam się wybrać na maturę ustną z języka polskiego
temat, związany właśnie z tym zagadnieniem. Jestem w trakcie poszukiwania
wszelkich materiałów dotyczących tego. Temat dokładnie brzmi: "Poezja jako
tworzywo piosenki poetyckiej". Czy mogę prosić o pomoc? O pewien trop.
Chodzi mi o punkt zaczepienia, gdyż niestety przeszukując księgarnie nie
znalazłam niczego, co byłoby związane z tym zagadnieniem. Pomyślałam, iż
Pani, jako ekspert w tej dziedzinie, może posiadać jakieś materiały,
broszury, czy też książki, które prezentują ten temat w sposób bardziej
szczegółowy. Będę naprawdę zobowiązana i ogromnie wdzięczna.
Pozdrowienia,
Joanna Trociuk
Pani Joanno z Włodawy!
Boje się ,że nie będę umiala pani pomóc, mimo że od tylu lat tym sie
zajmuję..Nie znam żadnych prac na ten temat.Ale może ktoś z naszych stałych
bywalców zna?Pozdrawiam MU















