W tym miejscu publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.


26 lipca 2005

 

DLA FRANKA!!!! KOLOR, ORAZ SPRZęT SPORTOWY NIE BEZ ZNACZENIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!
 
I WSZYSTKIEGO CO DLA NURKO-SOCJOLOGA NAJWAŻNIEJSZE!
a.

 
A!
 
Dziękuje w imieniu syna!MU

 

Droga MU!

Jakiś czas temu pisałam, że mam zapalenie stawów. Podleczyło się trochę, na tyle, że mogę funkcjonować, ale ciągle boli. Miałam zamiar kolejny raz iść do ortopedy, kiedy przeczytałam o śmierci pana Priwieziencewa – napisali, że umarł na boreliozę. Przypomniałam sobie, że rok temu ugryzł mnie kleszcz. Wtedy pamiętałam o boreliozie i zwracałam uwagę na miejsce ugryzienia. Żadnego rumienia nie było. W ciągu najbliższych miesięcy nic się nie działo, żadnych objawów...

W piątek spotkałam się z przyjaciółką, która kiedyś pisała pracę magisterską  dotyczącą kleszczy i boreliozy właśnie. Zastanawiałyśmy się, czy po roku od ugryzienia, bez wcześniejszych objawów można mieć boreliozę. Kasia zadzwoniła do swojego profesora i okazało się, że MOŻNA. Nakazał natychmiast zrobić badanie krwi, w szpitalu zakaźnym to się robi, które ma to stwierdzić. Dziś zrobiłam, wynik za 8 dni.

Nie wiem, czy jestem na to chora, ale piszę bo borelioza nie leczona jest chorobą śmiertelną. Po nadgryzieniu przez kleszcza najczęściej pojawia się tzw rumień wędrujący – duże zaczerwienienie niekoniecznie w miejscu ugryzienia. Później to znika i jakiś czas nic się nie dzieje, następnym etapem jest przewlekłe zapalenie stawów, albo silne bóle głowy z drętwieniem  jednej strony twarzy. Dalej, jeśli się nie leczy, już tylko zapalenie mięśnia sercowego, albo zapalenie mózgu. A leczy się tą chorobę prosto – silną dawką konkretnego antybiotyku.  Okazuje się, że nawet po upływie długiego czasu od ugryzienia kleszcza można zachorować. Łatwo uniknąć problemów: kiedy ugryzie kleszcz trzeba wziąć skierowanie i zrobić badanie krwi – chyba 6 tygodni po ugryzieniu. Bez skierowania kosztuje to 60 zł.

Okazuje się, że później jest już tylko trudniej. Później, czyli kiedy już się okaże, że jest się chorym. Trzeba szybko iść do lekarza – zakaźnika. Sprawdzałam, bo wyjeżdżam za tydzień, na tydzień, a później wracam na jeden dzień i jadę nad morze znowu na tydzień.  Okazało się, że do lekarza w szpitalnej przychodni zapisać się można, oczywiście, najbliższy termin ..... za trzy miesiące! Zapytałam panią w rejestracji, miłą nawet, co zrobić jeśli wynik powie, że mam tę boreliozę. Trzeba iść do lekarza rodzinnego po skierowanie a później się zapisać.... I czekać, czekać, czekać ..... Na szczęście niektórzy zakaźnicy przyjmują prywatnie, ale to bardzo droga wizyta. Po raz kolejny zastanawiam się po co płaci się ten ZUS. To jest po prostu jakiś horror – ten nasz kraj......

Myślę, że warto wiedzieć na co zwrócić uwagę, zwłaszcza, że teraz pełnia sezonu i kleszcze grasują.

Bardzo serdecznie pozdrawiam Joasia

 

Joasiu!

Jasne że warto wiedziec.Nie ma żartów.Mam nadzieje ,że nie masz boreliozy jednak...MU

 

O, a ja miałam boreliozę... przez pół roku kazano mi się smarować różnymi mazidłami bo zapewne uczulenie na chlor, potem zdiagnozowano jakiś trądzik różowy i po wielu prośbach dano skierowanie aby wykryć tę dziwną chorobę... i wszystkiemu winien jeden kleszcz na obozie harcerskim.... Ale słyszałam, że jak raz się na to zachoruje to już zawsze w organizmie są niedoleczone ślady, więc obecnie mi wszystko jedno  i zamierzam hasać po Puszczy Piskiej do woli....

Pozdrawiam, Anula z z boreliozą zdiagnozowaną.

 

 

...twoje włosy...

....to lubię...


 

Ta publiczność w sobotę też słuchała....

 

urodziny Franka P.


Ponizej charakterystyka osob urodzonych 25 lipca. Czy pasuje do Franka?
 Wszystkiego najlepszego dla Jubilata i Jego Mamy!
 Dziś poniedziałek, 25 lipca 2005 roku. Słońce przebywa w Znaku Lwa, a
 Księżyc w Znaku Ryb i Barana (od godz. 15.24). Imieniny obchodzą Jakub i
 Krzysztof.
 Urodzeni 25 lipca są przedsiębiorczy i ambitni. Często obdarzeni są
 talentem artystycznym. Lubią nowe przedsięwzięcia i zwykle mają wiele
 trafnych pomysłów. Łatwo awansują i mają zdolności przywódcze. W miłości
 wiedzie im się nieco gorzej, ponieważ cierpią w powodu kompleksów. Udaje
 im się jednak założyć szczęśliwą rodzinę, która jest dla nich źródłem
 wsparcia i radości. Są dobrymi rodzicami i chętnie angażują się w pomoc
 innym. Szczęśliwa cyfra: pięć. Kamień szlachetny: bursztyn. Sprzyjający
 Znak Zodiaku: Panna.
 RD

RD!
Wysłałam to Frankowi...DziekujemyMU

 

witam Pani Magdo ponownie
jeszcze tylko na chwilkę odezwę się tutaj na tej stronie, ponieważ w sierpniu będzie już możliwość porozmawiania
w Sopocie, mam nadzieję oczywiście.
Pragnę podzielić się naszymi, tzn. naszego zespołu redakcyjnego, wrażeniami z premiery "Mayne teg" Andre Ochodlo.
Znamy go od lat i podziwiamy, ale ten koncert bardzo różnił się od "Shalom", czy "My blue". Był niesamowity, niepowtarzalny!
Szkoda, że Pani tego nie widziała. Andre bisował kilka razy !
To nasza recenzja:

"Mayne teg – dni, które odejść nie mogą - w teatrze „Atelier”.

 

Koncertem „Mayne teg” dyrektor teatru „Atelier” im. Agnieszki Osieckiej rozpoczął tegoroczne spotkania z kulturą żydowską. W Sopocie –  mieście, w którym wpływy trzech kultur: polskiej, niemieckiej i żydowskiej przez lata współgrały ze sobą, tworząc specyficzny klimat tego nadmorskiego kurortu, Andre Ochodlo zaproponował publiczności program, będący niesamowitą „podróżą” do wnętrza ludzkich myśli, przeżyć, które stanowią fundament każdej kultury.

 

Sięgając po utwory żydowskich poetów początku XX wieku takich jak: Schmuel Jakob Imber, czy Mosche Lejb Halpern, Ochodlo stworzył przejmujące studium ludzkiej osobowości. Rozdarcie duszy, walka z własnym sumieniem, bunt przeciwko światu i w końcu osamotnienie, które wydaje się być wyzwoleniem od cierpienia emocjonalnego, ale jednak nim nie jest. Z jednej strony – ucieczka od ludzi, z drugiej – potrzeba bycia wśród nich.

 

Wiele się pisało wcześniej o Andre, o jego zdolnościach wokalnych, aktorskich, umiejętności oddawania nastroju, poetyckim wyczuciu, ale tym razem artysta ten, dość, że potwierdził to, o czym wcześniej pisali różni dziennikarze recenzujący jego koncerty, recitale, to dodatkowo jeszcze pokazał nową jakość spotkań z kulturą żydowską.

 

Przy okazji festiwali, dni kultury żydowskiej w różnych regionach Polski, przywoływane są wspomnienia z lat przedwojennych, obrazy małych żydowskich stetl, a Ochodlo dodaje do tego wszystkiego całą gamę emocji, oddziałowuje na wyobraźnię widza i słuchacza, tchnie życie w „obrazy” w taki sposób, że zaczynamy rozumieć żydowskiego poetę, nie jest on już dla nas kimś obcym, kimś kogo należy się obawiać, od kogo należy stronić. W ten sposób poznajemy drugiego człowieka.

 

„Po cichu na palcach odchodzą me dni.

Znikają jak fale, co ku brzegom szły” pisze Schmuel Jacob Imber w tłumaczeniu Piotra Millatiego, a odejściu temu towarzyszy niezwykła muzyka Marka Czerniewicza, stypendysty European Association for Jewish Culture, w wykonaniu austriackiego zespołu „The Jazzish Quintet”. Młodzi muzycy grają jazz w najlepszym wydaniu, wkładając w swą grę wiele serca, energii i twórczej pasji. Niesamowite jest ich wyczucie rytmu, ubarwianie muzyką, dźwiękami poszczególnych fragmentów utworów poetyckich. Zadziwia kontrast na scenie – z jednej strony poezja pełna bólu życia, świadomości, że śmierć może nadejść w każdej chwili, a z drugiej strony – zespół młodych ludzi, którzy emanują życiem i radością. Ale kontrast chyba jednak nieprzypadkowy, bo oto we współczesnych nam czasach wielu młodych ludzi nie widzi dla siebie przyszłości, są osamotnieni w wielkich miastach, zamknięci we własnych wnętrzach, tak jak żydowscy poeci XX wieku. To również nowy wymiar spotkań z kulturą żydowską – uzmysłowienie publiczności jak wiele emocji łączy nas z żydowskimi twórcami, jak wędrówka w ich psychikę, myśli, umożliwia dotarcie do własnych.

 

„Możecie o mnie Państwo zapomnieć” – mówi Andre Ochodlo po zakończeniu „Mayne teg”, ale takiego programu zapomnieć się nie da, więc bisuje kilka razy, a wśród publiczności jest nie kto inny, jak sam Leopold Kozłowski – największy z klezmerów . Teatr „Atelier” im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie wypełnia bowiem wyśmienicie pustkę, która pozostała po żydowskich artystach początku XX wieku, tworzących żydowską scenę teatralną Wybrzeża. Jest wyrazem hołdu, który artyści składają artystom i trójmiejskiej żydowskiej społeczności okresu międzywojennego.

 

Podczas gdy większość żydowskiego życia kulturalnego w Polsce koncentruje się obecnie głównie w stolicy i na południu, „Atelier” jest jedynym teatrem w tej części naszego kraju, który pomimo trudności finansowych, funduje publiczności kulturę żydowską na najwyższym poziomie, czego przykładem jest właśnie program „Mayne teg”. Dni żydowskich twórców sceny teatralnej Wybrzeża w latach 30-tych XX wieku musiały „odejść” wskutek ataków faszystowskich bojówek, a potem wybuchu II wojny światowej. Dni teatru „Atelier” odejść nie mogą, bo wtedy umarłaby część kultury Trójmiasta i część żyjącej jeszcze kultury żydowskiej w Polsce.

 

Anna Stasierska

"Forum Żydów Polskich"

 

Pani Aniu!

Bardzo cieszę się,że Andre zrobil wspanialy spektakl!I Agnieszka by sie cieszyla...I dziekuje za recenzję.Pozdrawiam serdecznie MU

p.s. Moim zdaniem osamotnienie nie może być wyzwoleniem od cierpien emocjonalnych...ale z pewnością bywa wyzwoleniem od cierpień emocjonalnych ludzi ,którzy nie mają sił z takim "osamotnionym"przebywać.Przynajmniej na trochę sobie odsapną.

 

 

Pani Magdo,
a może by jakiś maluśki wierszyczek dla Franka w Antologii na urodzinki....
ściskam mocno,
Beata
 
pani Beato!
 Myslałam o tym i na mysleniu sie skończyło...Jakos nie jestem w stanie teraz zagladać do wierszy.Ale to przejdzie.Mam nadzieję.MU
 

Kochana Pani Magdo!

 

    Sobota i koncert w Morągu zespołu Beltaine z Warszawy na takim festiwalu Morrok! Ten zespół poznałam na "SMAKU"w Myśliborzu i kontakt utrzymujemy głównie elektroniczny.A piszę o tym zespole,bo w dobie tej popowo-rockowej papki i sieczki,zespół o takim niesamowicie mroczno-tajemniczym klimacie jest dla mnie objawieniem.Beltaine ma bardzo orginalne instrumentarium np: cymbały,cytr,flety.Wokalista z łatwością przechodzi z barwy tenorowej,do rejestrów osiąganych niekiedy tylko sopranistkom.Sam  zespół określa swoją muzykę jako art-melancholik.Na tym festiwalu Morrok zespoły raczej pankowo-rockowe czyli głośne walenie w gitary,a tu taki zespół,raczej nie w temacie.Beltaine grał na końcu i trochę długo sie rozstawiał.Publiczność lekko niezadowolona,jak zobaczyła,że oprócz gitary basowej nie ma żadnych instrumentów typowych dla kapel roockowych,to zaczęła gwizdać i krzyczeć by Beltaine zszedł ze sceny.Zespół zapalił świece i reflektory zgasły,zaczęli grać.Na sali zrobiła się całkowita cisza,ludzie byli zskoczeni i zszokowani,wbici w krzesła,a jak zespół kończył  swoje utwory następowały gromkie brawa i okrzyki zachwytu.Publiczność  chyba nie wierzyła,że można tak wykonywać utwory i te ich  teksty głębokie i piękne! Słuchając Beltaine,człowiek przenosi się jak by w inny świat,pełen,dziwnych kuglarzy,nocy pełnej tajenic i magii.Tego nie sposób opisać! Dawno nie przeżyłam czegoś takiego,cały czas mam ich występ przed oczami! Na chwilę znalazłam się w jakiejś baśni.Ale właściwie nie wiem po co ja to Pani piszę,chyba mam chęć podzielenia się tym wszystkim właśnie z Panią,bo oczywiście  znajomi i rodzina są ciągle przeze mnie zamęczami opowieściami o koncercie.

Ciągle wnikliwie śledzę Pani stronę i ostatnio natrafiłam na parę ciekawych linków,które chciałam umieścić na swoim blogu tak jak Pani stronkę,Annę Szałapak już mam,ale zginą mi adres strony Marka Grechuty,ostatnio był dziwne?

Kompozytorka ,z którą współpracuję, obecnie mieszkająca w Krakowie,kiedyś w latach siedemdziesiątych i trochę w osiemdziesiątych grała w zespole Marka Grechuty Anawa na wiolonczeli,a jej siostra na skrzypcach.Dużo ciepłych słow mówiła o Panu Marku i nawet Marek Grechuta namalował jej portret-pięknie!

Zasyłam zdjęcie ze "SMAKU".Na klawiszach gra natchniona i tajemnicza kompozytorka Jaga ,śpiewa zwariowana wokalistka o cudnym głosie Magda ,a ten wymiatający gitarzysta to Wojtek.Pozdrawiam bardzo serdecznie!A charakter poprawia mi się coraz bardziej,tylko mam ciągłe dylematy co z moim pisaniem i z tym wszystkim,ale myślę pozytywnie! Ania

 Aniu!
"Art melancholik"...no no no... dziekuje za relacje i pozdrawiamMU

 

Droga M.U!

 Czy musi być tak trudno, że aż czasem nie do wytrzymania...?:(

 Skandynawska

Kasiu!
 Widocznie tak.I co ja mam ci kochanie napisać...Przytulam mocno MU


 

Szanowna Pani   Magdo  ;
 
 
We wrześniu organizowana będzie charytatywna aukcja internetowa na rzecz Kacperka Dudkiewicza  - w zalaczeniu zdjecie Kacperka. 
Kacperek urodził się z olbrzymim guzem - naczyniakiem limfatycznym, który nie tylko deformuje mu twarz, ale przede wszystkim uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie - czyli oddychanie, jedzenie, rozwój mowy. Pojawiła się jednak szansa na to, że Kacperek odzyska pełną sprawność. Kacperek przeszedł już dwie szczęśliwe operacje w niemieckiej klinice w Marburgu. 4.08 Kacperek jedzie na konsultacje do szpitala w Niemczech i mamy nadzieje, że zostanie wyznaczony termin operacji oraz zostaną oszacowane koszty - jakie one by nie były to będą i tak nierealne dla rodziców Kacperka...

Dlatego wśród internautów zainteresowanych pomocą Kacperkowi pojawil się pomysl zorganizowania charytatywnej akucji, z której caly dochód przeznaczony będzie na leczenie Kacperka. Liczy się dla nas każdy, nawet najmniejszy przedmiot, który umożliwi zdobycie pieniążków na leczenie. Cala akcja opiera się o wrażliwych ludzi dobrej woli, do której z cala pewnością się Pani zalicza.

I tu moja gorąca prośba o pomoc - czy możemy poprosić o podarowanie na wspomnianą aukcję jakiegoś drobiazgu - np.  plyty  z autografem bądź innego przedmiotu, który móglby zostać zlicytowany i pomóc Kacperkowi funkcjonować tak, jak jego równieśnicy??

Za każdy drobiazg będziemy wdzięczni zarówno my- internauci, jak i rodzice Kacperka.

Szersze informacje na temat Kacperka i jego choroby dostępne są na stronie internetowej: http://www.kacperek.alpha.pl/

z góry dziękuję za zainteresowanie

pozdrawiam serdecznie

Magda Fluder

ul. Grunwaldzka 31 b /7

60-783 Poznań

fluderm@wp.pl

Pani Magdo!
Dam wam cos oczywiście.I przesyłam prośbe w świat...MU

 

Polskie Radio otwiera archiwa i sprzedaje swoje największe przeboje - piosenkę można kupić za 1,49 zł.

«To coś specjalnie dla tych melomanów, którzy mają sentyment do starych przebojów. Przyjemność nie będzie całkiem bezinteresowna, ale też nieprzesadnie droga. Internetowy sklep muzyczny Melo.pl zyskał prawo do sprzedaży prawie 600 utworów ze zbiorów Polskiego Radia. W udostępnionej kolekcji są muzyczne perełki, nieosiągalne nigdzie indziej. Wiele z nich nie zostało zarejestrowanych nawet na płytach. Gratka duża dla wielbicieli talentów takich artystów, jak m.in.: Iga Cembrzyńska, Halina Kunicka, Hanka Bielicka, Bohdan Łazuka czy Jan Kobuszewski. Młodsze generacje reprezentują, m.in.: Mietek Szcześniak, Sławek Wierzcholski i grupy - Bolter, Kombi czy Vox.

- Prawdziwą kolekcjonerską gratkę, zwłaszcza dla wielbicieli lat 20. i 30., stanowi nigdy dotąd nie publikowana w internecie składanka "Hemar w Warszawie 1924-1939" w wykonaniu Zofii Terne oraz "Hemar - Piosenki" w wykonaniu Wiktora Zborowskiego - podkreśla Izabela Walas z działu handlowego Polskiego Radia.

 INTERIA.PL jest pierwszym portalem oferującym utwory z kolekcji Polskiego Radia. Planuje się rozwijanie tej współpracy. Albumy w Melo.pl można nabyć już za 9,99 zł, zaś pojedyncze utwory - nawet za 1,49 zł.

KH [Krzysztof Kucharski]

Słowo Polskie Gazeta Wrocławska nr 172

26-07-2005

 

 

25 lipca 2005

z Pajęczyny

Pani Magdo,

czy ta strona mogłaby trwać i trwać ? Proszę

Czytałam archiwum i tak mi jakoś. Agnieszka

Poczułabym się dziwnie bezdomna bez tej strony…

I pewnie nie tylko ja. A.

A z Pajęczyny!
Będzie trwać dopóki nie stanie się nic złego.Przynajmniej chciałabym Pozdrawiam ! MU

 

MU... aaaaa Sopot... aaa jeśli chodzi o Sopot, to w Sopocie wszystko, co artystyczne wypadło moim zdaniem bardzo dobrze... co prawda niektóre wokalistki martwiły się swoją sopocką chrypką i ogólnymi problemami z głosem... fonią... znaczy dźwiękiem... ale publiczność odebrała to po prostu jako pogłębienie interpretacji...

 

Zdecydowanie, kategorycznie i stanowczo moim ulubionym fragmentem tego sts’u była piosenka ‘co słychać’

[za przekłamania w tekście przepraszam, leci nie z taśmy lecz z głowy] ->

 

„co słychać? nic nowego

można się wściec

znów o sobie nic dobrego nie umiem rzec

co słychać? jem, trochę piję

i tak żyję

tak żyję

z dnia na dzień z roku na rok

dalej w cień głębiej w mrok

 

gdzieś za górami lasami

podobno jest zdrowo i miło,

a ja tu zgrzytam zębami i czekam

przepraszam za słowo - na miłość

 

choć wkoło mnie jęki i skargi

ja czekam z głową podpartą na pięści,

ja mocno zagryzam wargi i czekam

przepraszam za słowo - na szczęście

 

czekanie mi się dłuży

ile to już lat?

lepiej będzie mi w podróży

odnajdę ślad

a droga trudna daleka

cel ucieka ucieka ucieka

z dnia na dzień z roku na rok

dalej w cień głębiej w mrok

 

choć losu tą szara droga

wytknięte wzorowo koleje

ja tupnę o ziemie noga i znajdę

przepraszam za słowo - nadzieje

 

niech tam słońce kolo swe złote

pcha naprzód wolą uparta po niebie

ja zejdę z kursu a potem pobiegnę

nie wiem czy warto do ciebie”

 

 

....i za wykonanie tej piosenki przyznaję Sopockie Muszelkowe Grad Atelier, czy jak kto woli żółtą koszulkę lidera... za chwilę foto story nadmorskie... gloomy, z pogryzionymi wargami

 

Na zewnątrz...

Piosenka o wygiętych trąbach i puzonach....

Na walizkach....

... a ja tu zgrzytam zębami...

...lepiej będzie mi w podróży odnajdę ślad...

...tak żyję...

z dnia na dzień , z roku na rok...

dalej w cień głębiej w mrok...

gdzieś za górami lasami... podobno jest zdrowo i miło...

....i były rzeki

miejskie rzeki,

rdzawe rzeki

od murów rdzawe....

....to wszystko z nudów...

...wysoki sądzie..

 ....to wszystko z nudów..

.....czy sąd na wisła kiedyś błądzieł?

Wysoki sądzie

jazda

spróbuj

 The End

 

OJ, DANA ,DANA, NIE MA SZATANA

 

reżyseria i scenariusz: Jerzy Satanowski

_______________________________________________________________________________

 

Po premierze

 

Piosenki z repertuaru STS-u nie potrzebują mojej oceny, a to one zagrały główną rolę w spektaklu w reżyserii Jerzego Satanowskiego i same się obroniły. W przestrzeni dworca kolejowego na scenie zabrzmiały uniwersalnie, a wśród wykonań znalazło się kilka perełek

 

Byłam przekonana, że trafię do "atelierowskiego" świata poezji śpiewanej i nie było niespodzianek, tym bardziej że na scenie obecny był Mirosław Czyżykiewicz, bard i prawdziwy sztukmistrz. Wiedziałam, że czeka mnie koncert jubileuszowy - 50-lecie STS-u, dlatego też gdzieś tam w głowie tlił mi się obrazek wieńca i aureoli ku czci. Ale nie było pompy i raczej, jak to w Atelier bywa, a widzowie mogli w bardzo kameralnych warunkach obcować z poezją.

 

Jerzy Satanowski, reżyser spektaklu, wybrał piosenki, których nie mogło zabraknąć i oczywiście zaśpiewano "Okularników", "Kochanków z Kamiennej" i "To wszystko z nudów". Świetnie słuchało się i tych mniej znanych. Każda z piosenek stanowiła własną opowieść, o jaką trudno czasem nawet w tych największych przedsięwzięciach teatralnych. Miejscem, które łączyło teksty w jedną całość i określało scenę dla wykonawców każdej wyśpiewanej historii, był dworzec kolejowy. W przestrzeni, gdzie należy oczekiwać radosnych spotkań, smutnych pożegnań i długo wyczekiwanych podróży w nieznane, te tak różne piosenki miały szansę całkiem zrozumiale ze sobą współbrzmieć. W spektaklu Satanowskiego znalazły się również słabsze interpretacje aktorskie i muzyczne, o czym piszę z żalem. Nie przekonały do siebie widzów utwory śpiewane przez Arkadiusza Brykalskiego. Wykonawca zapomniał troszkę, że aktorstwo to najmocniejsza rola aktora śpiewającego i nie udowodnił swojego talentu interpretacyjnego w prezentowanych hitach - "Nam nie jest wszystko jedno" czy "Oj, dana, dana...". Mirosław Czyżykiewicz, wykonując ballady z antologii STS-u, jak zwykle oczarował słuchających.

 

Bardzo dobrze wypadł Mariusz Kilian i to jego obfitująca w humorystyczną gestykulację, dynamiczna "Polka kryminalna" obok poruszającej interpretacji "Kochanków z ulicy Kamiennej" Doroty Osińskiej stanowiła perełkę wieczoru.

 

"Oj, dana, dana, nie ma szatana" - piosenki teatru STS. Scenariusz i reżyseria: Jerzy Satanowski. Wykonawcy: Dorota Osińska, Magdalena Piotrowska, Katarzyna Zielińska, Arkadiusz Brykalski, Mirosław Czyżykiewicz i Mariusz Kilian. Teatr Atelier im. Agnieszki Osieckiej (Sopot, Teatr na Plaży, al. Mamuszki 2). Kolejne spektakle: 12-15 lipca godz. 18 i 20.30, 16 lipca godz. 20. Bilety: 31 zł

 Agata Kirol

Gazeta Wyborcza Trójmiasto

13 lipca 2005

***

noc przed...


 
Jak to wszystko wyglądało? Ano bardzo, bardzo sts-owo. Czasami tak wypadało, że jedna wokalistka była w posiadaniu dwóch mikrofonów, a niekiedy nie miała żadnego. Ale to tylko chwilami bo tak w całości to wszystko było na swoim miejscu mimo że Reżyser wyjechał. Dyscyplina w  normie..przynajmniej do czasu kiedy ja tam sopotowałam. Był na scennie dworzec i przechadzali się podróżni bardzo różni. Był poeta siedzący na ławce i czytający książkę, wspominający dziewczynę pijącą  mleko, była dziewczyna co nie potrafi nic dobrego o sobie rzec i zgrzyta zębami, była podróżna marząca o konduktorach kasującychh bilety z wyczuciem... Kto jeszcze? Komik, którego nie rozumiałam za bardzo i mężczyzna widzący takie dno, że gwiazdy bledną... Tylko pociągu nie było bo peron może nie ten, rozkład jazdy dawno zerwany...walizki czasami trzymały się właścicieli a butelki stały pod nogami pasażerów...
 
A za kulisami? kawa, sok, woda, morze... wysyp muszelek łamiących się w plecaku...No i czubek mola w oczekiwaniu na pociąg.
Co tam jeszcze było? Wystawa zdjęć z Peru i kilka spacerów.
Ważniejsze co będzie...
 
Anula na plecaku niczym człowiek w galarecie.
Ps. A sobota ? godz 13. ..  Redakcja Pogniecionego Hamaka stawi się...nie w komplecie ale będzie. I raport oczekiwany.
 

 

Anulo na plecaku!
 
1. Zloty medal za czasownik:"sopotowałam"!!!
2."Wystawa zdjęć Peru i kilka spacerów"- srebrny.MU

 

Pani Magdo,
 
chcialam bardzo Pani podziekowac za piekna OBECNOSC na dzisiejszym koncercie w Lazienkach.
 
Ciesze sie, ze w nadarzyla sie okazja, aby posluchac Pani ''na zywo'' :-)
Jestem poruszona Pani wykonaniem (tak naprawde od kilkunastu lat niezmiennie).
Przyznam sie, ze marzy mi sie Pani naprawde dluuuuugi koncert, nie tylko jesienny :-)
 
pozdrawiam w kolorze Pani miodowej torebki
Ewa z 9 pazdziernika (1972)
 
Pani Ewo!
 
1.  Jest pani ode mnie młodsza o 13 lat...a ja o tyle lat byłam młodsza od Agnieszki...
2.To jest antydepresyjna torebka ,którą dostałam od Krysi Jandy i nigdy jej za to nie przestanę być wdzięczna!
3. Pozdrawiam serdecznie i wysyłam sobotnią  grupę "internetową"...MU 

 

trzymaj się swoich chmur... albo trzymaj się jak ważka...

 

MU... b.dziękuję za ‘Twoje włosy’... i Łazienki... i takie całe miłe dzisiaj...

gloomy, co dzięki takim popołudniom ma się czego trzymać

Gloomy!
To może ty juz nie jestes taka gloomy?Najwyższa pora!MU

 

Kochana MU!

 W piątek byłam w Łazienkach i Ogrodzie Botanicznym. Jak tam
 pięknie...człowiek naprawdę wypoczywa z taką ilością natury. Pawie
 dumnie przechadzające się po trawie...fontanny...pałac...no i
 oczywiście Chopin...przyznam, że bardzo przystojny! Potem Ogród
 Botaniczny i moje ulubione liście z miłorzębu japońskiego...a tunel
 cały w zielonościach cudny!!!!!

 Wygląda na to, że już za kilka miesięcy spędzę trochę czasu w
 Warszawie. Zostałam zakfalifikowana na 10 tygodniowe terapie. Trochę
 się czeka na miejsce bo ok. pół roku, ale myślę, że tak na
 jesieni...gdy robi się ciemno, smutno i brudno tam pojadę. Może wtedy
 spotkamy się w Łazienkach na jakimś miłym spacerze...bo klinika od
 łazienek jest bardzo bliska....

 całuję i załączam zdjęcia pa jola

 ps. a i będzie ciekawa wystawa zdjęć z Nepalu i Indii!

 



Pa Jolu!
1. No to bylaś tam gdzie najladniej!
2.Wysylam ci przystojnego Chopina z kolegą( z Muzeum Wychodźstwa w
Podchorążówce).MU


 

Witam:)  

Dziekuję za odpowiedź. Izraelczycy................ . Rok temu w Nicei rozmawiałam z jednym z nich. Miał może ze 22-23 lata. W swoim kraju pracował jako kucharz , albo kelner. Nie pamiętam.. Trzy lata cieżkiej charówki i uciekł do Francji. Chciał pozwiedzac Europę a potem we Florencji studiowac historię sztuki. Ciekawe , czy mu się udało....     Córka znajomej jeździ sobie po świecie: Japonia, Australia, Londyn.   W Australii poznani wcześniej znajomi zaplacili jej za studia:))). Fantastycznie!!! Mnie sie marzą Wyspy Zielonego Przylądka. O małe piwo  bym tam wylądowała ...:)). Ostatnio poznalam przez internet pracujacego na temtajszym Uniwersytecie Polaka:))). A najbardziej  śmiać mnie sie chciało, kiedy pisząc do tamtejszych lini lotniczych dostalam odpowiedz.....z Warszawy.... .:))  Bowiem tam maja swoją filię.:))

Włączyłam właśnie tvn. Emitują "Ciao DArwin" Chyba mam inne poczucie humoru, bo jakos mnie nie bawi nakladanie prezerwatyw na różnej maści warzywa; czy wzajemne wyszydzanie sie blondynek i brunetek, mało i wielko pierśnych kobiet....  .  Żenada.   Tym, że optymistycznym akcentem kończe  ALicja ze Śląska
 
p.s
przesyłam kilka zdjęć, choc jakośc ich chyba nienajlepsza:(

 

 

 

 

Pani Magdo! Kto napisał muzykę do tekstu Stachury "Płynie czas i zabja rany"? Chodzi mi o tę wersję, którą Pani wykonywała. Jestem zauroczona zarówno muzyką, aranżacją  jak i wykonaniem. Genialna! Dzięki. Dlaczego tego nie ma na płytach? A może gdzieś jest, tylko ja nic nie wiem...Pozdrawiam. E.
 
E!
 
Jurek Satanowski.Jest to wydane na płycie z 1985 roku.20 lat temu! Na okładce jest mój portret narysowany przez Franka Starowieyskiego.Bardzo smutna płyta.
Pozdrawiam serdecznieMU

 

Kochana Pani Magdo!!!
Dziękuję, że odpisała i podzieliła się Pani chwilami skupienia i refleksji w
Bazylice Bożego Grobu uwiecznionymi na fotografii. Jest to niesamowite
miejsce..
Ja ostatnio dużo rozmyślam o Agnieszce Osieckiej - jest to spowodowane po
częsci tym, że odwiedziłem z moją koleżanką Agnieszkę na Powązkach...
Strasznie ciężko było trafić do Jej grobu...
No i wpadłem w taką nostalgię i ciągle dźwięczą mi w uszach jej teksty.
Jak słucham tych piosenek Agnieszki, to tak sobie myślę, że musiała dużo
myśleć o przemijaniu, o tym o będzie tam "po tamtej stronie tła".. i chociaż
te piosenki Agnieszki są wszystkie takie możnaby powiedzieć przebojowe, to
jednak jest w nich bardzo  wyraźnie odbijająca się strona takiego smutku,
jakiejś głębszej refleksji nad tym wszyskim co nas dotyczy...
Napisałem kiedyś taki wiersz, trochę refleksyjny, trochę może niezwyczajny,
wynikający z mojej miłości ukrytej do Agnieszki Osieckiej:

****
I może pójdę kiedyś na spacer
z Agnieszką Osiecką
gdzieś tam w niebie
po białych obłokach
i będziemy rozmawiać o Bogu
którego na Ziemi
nie słychać ani nie widać
Spotkamy może kogoś po drodze
znajomego albo nieznajomego
i zaświecą nam gwiazdy wysoko
jak Boskie wszechwidzące Oko...
****

Pozdrawiam serdecznie... Maciek S.

Macku S!

1.No i w ten sposób pana milość do Agnieszki wyszla z ukrycia...
2.Nie slychac ani nie widać...tyle strasznych rzeczy pokazują w
dziennikach,że strach włączyć to pudło z niezdrowym światlem.
 3. Życzę Panu tego spaceru...ale nie za szybko, bo pan chyba jest młodym
czlowiekiem?Pozdrawiam MU

 

Kochana Pani Magdo,

Jeszcze raz dziękuję za to dzisiejsze spotkanie. Spodziewałam się, że może uda się z Panią przywitać (...) ale ten czas z Panią to był prezent. Bardzo, bardzo miły prezent. Dziękuję.

Ma Pani piękny dar rozmawiania z ludźmi tak, żeby czuli, że są dla Pani ważni. Myślę oczywiście o sobie, ale również o tym panu Karolu z Łazienek, o dziewczynach..

 

(...)Pozdrawiam najcieplej - Joasia

 

Joasiu!

Bardzo mi było z wami miło,a pan Karol naprawdę zrobił na mnie duże wrażenie.Wyślę ci jego zdjęcie,ale niestety nieostre.

Podobało  mi się jak powiedział ,że mieszka trochę w Warszawie a trochę w piosence.Przytulam MU

 

Pan Karol dla Joasi

Witam serdecznie  !!!!
 
    Dziękuję za ciepłe słowa.Ostatnie dni takie dziwne były bieganie do lekarza i z powrotem i mam nadzieję, że już mi to bieganie się zakończy i będę mogła spokojnie bez obawy o "nasze" zdrowie cieszyć się, a tak z niepokojem czekam najbliższych badań i tego co po nich i tak ostatnio  w kółko .I jak przed ogniem bronię się żeby lekarz nie zadecydował o szpitalu ale może sie uda postaramy się być silne.Zaniepokojenie staje się mniejsze teraz powoli staram się być spokojna różnie to bywa. I tak siedzę sobie w domu bo daleko iść nie mogę,  a tak naprawdę marzy mi się długi spacer ...jeszcze troszkę i może się uda jakikolwiek spacer na razie tak tego mało. Ładne to zdjęcie od Magdaleny jakoś mało mnie było w sieci nie widziałam go dopiero na stronie ..ładne ...Czekam ciepła wtedy może łatwiej będzie wyjść mniejsze prawdopodobieństwo zaziębienia. Przewiania i w ogóle czekam na to "moje maleństwo -mój ważny egzamin"a im częściej bywam u lekarza tym bardziej jestem ostrożna w tym czekaniu.A w przyszłym roku pojedziemy nad morze tak o tym marzę...Ciepełku, piasku,błękicie spokoju, bez niepotrzebnego zamiesznia dokoła. Jeszcze troszkę tylko ..pozdrawiam Iwona Wojnarowicz z Sosnowca
 
Iwono matko i żono!
 
Ten strach czuje twoje dziecko.Musisz cos z tym zrobić.Będzie dobrze.MU

 

Powroty...
 
1. Przygotowanie do chrztu...czyli zapalanie świeczek. Zapalającą jest ukraińska babcia. Może i mama by chciała zapalić ale tak się składa, że matce to nie wolno być na chrzcie własnego dziecka. I długo się zastanawiałam dlaczego... Popa się wstydziłam o to zapytać a nikt dookoła nie wiedział. Ewentualnie mogłam zostać niezrozumiana. Wszak władanie językiem ukraińskim jest u mnie w powijakach. Składam literki. I to bardzzi powoli (podczas jazdy samochodem tylko krótkie nazwy miejescowości udawało mi się odszyfrować).

2.Pop przyszedł...zaczął rozstawiać kwiaty, krzątać się po Cerkwi, przyniósł miskę  i wszystkie niezbędne przyrządy. Potem się  zaczęło. śpiewy, modły przeplatane rozpaczliwym płaczem D (powód? brak mamy, dużo ludzi, godzina 13- czyli czas na spanie)

3.4Ale prawdziwy ryk się zaczął dopiero teraz. Polewanie małej główki zimną wodą nad plastikową miską to zapewne nic przyjemnego. Rzekłabym wydarzenie traumatyczne w życiu 9 miesięcznego dziecka. Oprócz tego było jeszcze obcinanie kosmyków włosów i palenie ich nad świecami trzymanymi przez rodziców chrzestnych.



4.Nie wiem czy było warto to znosić, ale w nagrodę D dostał taki oto dokument...tam jest podobno napisane, że chrzest przeszedł pomyślnie i że na drugie imię mój bratanek ma Antoni

Potem był już tylko sen, długi sen. I przyjęcie bohater miał w nosie. (popieram, rozumiem i też bym tak chciała).  Mi nie starczyło odwagi aby tak po prostu powiedzieć - do widzenia i wyjść. A bardzo tego chciałam. Dla odmiany zajęłam się liczeniem koralików w bransoletce...wyszlo dwa razy 1406 i raz 1390. I poszło! Chociaż nie ukrywam, że z odrobiną zażenowania. Plus jest taki, że do pewnych rzeczy już się chyba przyzwyczaiłm, nadal wkurzają ale już nie bolą  tak jak kiedyś.  Minus... o pewnych rzeczych wolałabym nie wiedzieć, a wiem i muszę coś z tą wiedzą zrobić. Nie mam jeszcze na to koncepcji, kompletnie!!!
 
Anula powrócona z daleka.
 
Ps0. A jak sobota? Bo niewiele do mnie dotarło. A chciałabym coś wiedzieć więcej poza tym, że dla dziewczynki miało być imię Matylda....
Ps1. Ukraińska chałwa czeka (była tylko ze słonecznikiem)
 
Powrócona z daleka!
 
1. Antek ma na jakiś czas spokój.
2.O ilu rzeczach ja wolalabym nie wiedziec a wiem...Temat-rzeka.
3. Zamiast Franka miala byc Matylda,a zamiast Mateusza -Julia...
4.Nie pisz o chalwie na milość boską.Ważę juz chyba ze sto kilo!!!Narka MU

 

Droga M.,

Wkrótce w TVP Kultura cykl programów o Agnieszce Osieckiej!!! A mianowicie:

31 lipca

godz. 17:05 "Poeci i ich wiersze: Agnieszka Osiecka"

Program z udziałem Agnieszki Osieckiej, która recytuje własne wiersze w plenerach Warszawy.

 godz. 17:20 "Rozmowy o zmierzchu i świcie: Rozmowa 1- Dzieciństwo".

 godz. 18;05 "Czy te oczy mogą kłamać - piosenki Agnieszki Osieckiej śpiewa Zespół Raz Dwa Trzy".

 godz. 19:10 "Listy śpiewające - Baba w babie"

Widowisko poetycko-muzyczne z piosenkami do muzyki Adama Sławińskiego wyreżyserowane przez Olgę Lipińską.

 godz. 21:00 "Listy śpiewające"

Widowisko teatralno-muzyczne zrealizowane w formie listów pisanych przez dwie nieznajome sobie kobiety. 

godz. 22:00 "23 Przegląd Piosenki Aktorskiej - Pamiętajcie o Osieckiej"

Czyż ten dzień nie będzie piękny ?

Przesyłam dużo ciepła,
herbaciana

Herbaciana!
Wiem o tym, bo i ja tam będę coś mówiła.Pozdrawiam MU

A czy ktoś ten Dzień mógłby nagrać?? Tak rzucam w przestrzeń...A

 

Moja Przyjaciółka uważa ,że w dniu urodzin dziecka, życzenia trzeba też składać mamie. Życzę Pani najlepiej.

posyłam coś co już niedługo ( mam nadzieję ) będę oglądać  z okien naszego nowego domu.  

 Agnieszka    

 

 

Agnieszko!

dziekuje bardzo!Zaraz zadzwonie do Magdy Czapinskiej, bo przypomnialaś mi o tym ,że jej corka także dzisiaj ma urodziny.Dziękuje MU

p.s bardzo ladne rzeczy będziesz oglądać z tych oczekiwanych okien...

 

Droga MU, ma Pani dziś piękne święto.
Z okazji urodzin Franka życzę Pani, żeby był zdrowy i szczęśliwy - myślę, że wtedy Pani też będzie szczęśliwa. A Frankowi spełnienia marzeń.
Joasia
 
Joasiu!
Otóż to!Dziekuję!MU

Franek dzisiaj najważniejszy!

 

24 lipca 2005

1. W niedzielę, 24 lipca w "Radiu dla Ciebie" (Warszawa 101 FM, dostepne też przez internet www.rdc.pl) o 15.05 wyemitowana zostanie audycja, której bohaterką będzie Klementyna Umer.
W audycji udział weźmie także Magda Umer.
Całość przygotowała Teresa Drozda.
 
2. W niedzielę, 24 lipca w TVP 2 o 22.40 wyemitowany zostanie koncert "Konie narowiste" w reżyserii Jerzego Satanowskiego. Koncert składa się z pieśni Włodzimierza Wysockiego, a został zarejestrowany podczas tegorocznych 32. Ogólnopolskich Spotkań Zamkowych "Śpiewajmy Poezję" w Olsztynie.
 
3. W poniedziałek, 25 lipca mija 25 rocznica śmierci Włodzimierza Wysockiego.
Tego dnia w Koszalinie odbędzie się wernisaż wystawy "Wysocki. Czy pamiętasz jeszcze tamten dom?".
Godzina 17.00, w Koszalinie, przy ulicy Zwycięstwa 105 (siedziba Miejskiego Ośrodka Kultury i kina Kryterium).
Wystawa dokumentować będzie młodzieńcze i dziecięce lata życia poety, jak również historię jego rodziny, by nie powiedzieć rodu...
Świadectwa, legitymacje, indeksy, wypisy z ksiąg metrykalnych i rabinackich, bardzo liczne fotografie - oto, co ujrzą zwiedzający, i czego nigdzie poza Koszalinem zobaczyć nie sposób. Materiały archiwalne sprowadzono z siedmiu państw (Polski, Rosji, Ukrainy, Białorusi, Izraela, Niemiec, USA) - z archiwów państwowych i prywatnych.
W czasie wernisażu zostanie również zaprezentowany film dokumentalny "Niewymyślone dedykacje dla Władimira Wysockiego".
Niezwykle ważny rozdział koszalińskiej wystawy poświęcony będzie przodkom Wysockiego w linii ojcowskiej, który pozwoli prześledzić nie tylko losy jego rodziny, ale (na jej przykładzie) losy wielu Żydów, ich życie w Rosji carskiej, na terenach II RP, w czasie okupacji hitlerowskiej. Włodzimierz Wysocki nie był wprawdzie halachicznym Żydem, ale był świadom swego pochodzenia, czemu niejednokrotnie dał wyraz w swej twórczości ("...i żyją we mnie geny gett...").
 

 

21 lipca 2005


Droga MU!
Piszę, bo czuję, że muszę, że inaczej nie mogę, w związku z moim snem...
Ostatnio nie narzekam na klimat, czyli tkwię w tym Agnieszkowym, także
Bluzkowym... Jakoś teraz inaczej to widzę, jakbym pierwszy raz czytała
jakiekolwiek słowa Agnieszki... Teraz, takie nagłe olśnienie! I aż mi się
przyśniło, że byłam w bloku, gdzie mieszkała Agnieszka i potem przed nim....
spotkałam Panią, ucieszyła się Pani na mój widok, jakby mnie Pani znała, a w
rzeczywistości nie miałyśmy okazji rozmawiać, tylko raz podpisała mi Pani
%u201Enie narzekajmy na klimat%u201D AO....
Jeszcze nie miała Pani czasu by dobrać się do www.małpa2.pl? Ja, począwszy
od tego wieczoru %u2013 23.06, to tak powolutku, po troszku.... A gdzie w
tym roku odbędzie się urlop? Ja urlopuję się weekendowo, bo tydzień w
tydzień będę spędzać w nowej pracy, i dobrze. Za dużo już się
naodpoczywałam, a na wojaże jeszcze przyjdzie czas....
Pozdrawiam %u2013 Magnolia

Magnolio!

1. Agnieszka miała szczęście nigdy nie mieszkać w bloku...
2.Przeczytałam.Jednym tchem!Przypomniały mi się te wakacje ze
szczurami...Spałam z Jędrkiem i Adasiem na dworze ,a one sobie nas
obserwowaly z drzewa.
   Były emocje, to nie ma to tamto...
3.   To jest pierwszy rok bez Toskanii od 7miu lat...nasza Budownicza
buduje...
4.Wydaje mi sie ,że w tym roku pojadę "tylko " na tydzień do Grecji, bo taka
wycieczkę zafundowała mi "Triada" jako Mistrzowi Mowy Polskiej. Ja to mam
szczęście.A na dłużej pojadę zimą , żeby uciekac przed ciemnością.Może znowu
do Indii?
5. Pozdrawiam serdecznieMU


 

MU!... niestety, nie znam dalszych losów Pana  Patricka, ale mam nadzieję, że mu wyciągnęli...bo żal byłoby gapy... poza tym z takim ‘żelaznym kołeczkiem’ to on moim zdaniem spokojnie przez żadną bramkę spr uzbrojenie nie przejdzie... czyli np. do Trójki na koncert wrześniowy by nie wszedł... anyway... był Sopot!!...  był Sopot!!... aaach!!...

 

...a w Sopocie....

...a niebo nad Atelier cały czas było takie..


... gloomy, po/sopocka i przed/łazienkow

psss0..... aleeee chałwa i sezam!!!mniammmmmm!!! szacun za wygraną walkę!

Pss1... a jak to jest dokładnie z tymi Łazienkami, bo że sobota to wiem, ale, że o której toniecałkiem jasne..

Posopocka!

1.No ale nic nie piszecie o tym Sopocie.Jak to wszystko wypadło?

2.Co z tego że wtedy wygrałam, jak dzisiaj zjadłam pół kilo ciasteczek z konfiturą wiśniową...

3.Te Łazienki sa o 13 -tej ale po co cie tam niesie....Narka MU

 

00.09 - czyli dziewięć minut po duchach.


 
Za plecami Mistrzostwa świata w Skokach do Wody... trampolina się chybocze. Tak woda to jest to, w każdym stanie:płynnym, stałym(lodowisko) i lotnym(czyli mgła).
Nie wiem tylko jak te skoki się punktuje i trochę mi to utrudnia odbiór...odróżniam już śrubę od salta w pozycji łamanej i kucznej.
 
chrzest...wiem póki co o nim tyle, że mam się ubrać "jak człowiek", musi być długa sukienka, przykryte ramiona i chusta na głowę- czyli jakby standart. Może podołam.  Tylko podróż (a raczej jej świadomość)mmną telepie bo to nie jest pociąg bylejaki tylko samochód konkretny...  "Gobelin" do czytania, coś na uszy i dojadę. /uwaga. podkreślam nutę optymizmu/
 
A.
PS0. chciał nie chciał ślę Coś pt "jem lody śmietankowe na spacerze z ciotką"...
PS1. Czy po drugiej stronie deszcz też pada jakby kojąco, że aż bez parasolki?
 
 
A!
 
1."Gobelin"?
2.Nazwałabym ją  półnutą.
3.Nie odrózniam śruby od salta niestety.
4.Mały wciąz bardzo przystojny.
5.Pada i pada .Należy się to przyrodzie.Aż bez parasolki.
6.Podołasz .I wracaj zdrowa i POGODNA -MU
 

Droga Magdo i Wojtku,

W imieniu organizatorow Reunion 68  chcialbym ser-
decznie podziekowac Wam za wspanialy koncert.
Dla wiekszosci z nas,odcietych od polskiej kultu-
ry,byla to unikalna okazja do przypomnienia sta-
rych i poznania nowych polskich piosenek,tak
swojsko brzmiacych w naszych uszach.
Jestescie wspanialymi artystami,a przy tym sympa-
tycznymi ludzmi,z ktorymi milo bylo porozmawiac
przy filizance kawy.
Mam nadzieje,ze i Wam pozostaly mile wspom-
nienia z naszego spotkania.
                            Serdecznosci-Marek Prywes
 
 
Miły panie Marku!
Dziękujemy bardzo!Zaraz przekażę Wojtkowi.Zostały nam bardzo miłe wspomnienia.A ta pożegnalna kolacja to juz w ogóle...Proszę pozdrowić żonę -Magda U 
 

 

Pani Magdo Kochana !

  1. Cieszę się, że Podróżnik się spodobał. To może raz jeszcze…
  2. Bardzo dziękuję za zdjęcia.
  3. Te plany są bardziej dalekosiężnie, niż wskazywałby mój optymizm… Zosia musi podrosnąć, a ja dorosnąć do tego ,żeby zostawić ją z kimś troskliwym. To może potrwać kilka lat  (10 ??) J

Zanim to się stanie, urlopy raczej bliskie, ale Wrocław leży w dobrym miejscu –niedaleko z niego do różnych pięknych i spokojnych przestrzeni.

A to Zosia podczas swoich pierwszych wakacji

bardzo duże to zdjęcie. mam nadzieję ,że nie zbyt duże)

4. „Świat zwariował i Zosia jak najdłużej nie powinna mieć o tym pojęcia” – to mój wielki lęk. Czasem tak wielki, że boję się urodzić jeszcze jedno dziecko…  

Pozdrawiam  i  dziękuję.

Agnieszka

Agnieszko !

1.Zdjecie duze ale panna Zofia tak  przyjemna  , że wybaczamy.

            2.No i ten podróznik...Wszystkiego dobrego! MU

Zosia dziś usiadła.

Dobrej nocy.

Agnieszka

            

 

WAŻNE!!!!

   Światowi liderzy pragną, abyś przyłączył/a się do protestu przeciw
islamskim fundamentalistom. Zachęcamy wszystkich do wzięcia udziału w
ogólnoświatowej demonstracji przeciw reżimowi Al Kaidy, w ten piątek o
godz. 12.00.
Powszechnie wiadomo, że islamscy fundamentaliści są fanatycznymi
przeciwnikami picia alkoholu oraz nie znoszą widoku nagich kobiet,
dlatego
zachęcamy wszystkie kobiety, aby w piątek o godz. 12:00 biegały nago po
biurze lub w miejscu pracy, a w tym czasie mężczyźni, z piwem w
dłoniach,
będą próbowali je złapać.
Naszym zdaniem jest to najlepszy sposób okazania sprzeciwu wobec
terroru Al. Kaidy i, co równie ważne, w ten sposób zdekonspirujemy ich
zwolenników
wśród nas! Osoby, które nie przyłączą sie do protestu, to
prawdopodobnie islamscy fundamentaliści!

Bądźcie czujni i gotowi na wszystko!

 

 

Mili Państwo/Nasi/Moi
 
zapraszamy na kolejny, zupełnie wyjątkowy
muzyczny piątek w milimoi
22 lipca
od godziny 19.00
wstęp wolny
 
Krzysztof Wagner (DJ Shoovax) będzie grał w klimatach jazzowych.
Polski jazz reprezentowany przez Nahornego, Namysłowskiego i Jonkisza będzie przeplatany z
fantastyczną muzyką zespołu Sklapel.
Na koniec wariacje, tym razem kawałki słynnego zespołu Yello ze znanym
wszystkim utworem The Race.
 
Serdecznie zapraszam,
Krzysiek Wagner
a my polecamy i też zapraszamy
Milena Łakomska i Agnieszka Mokosa
Dwie Prezeski
 
milimoi Art  Café
Najlepsza kawa w galerii,
najlepsza sztuka w cafeterii....
czynne codziennie od 12 do 21
oprócz PONIEDZIAŁKÓW
ul. Modrzewiowa 33
Podkowa Leśna Główna
milimoi_telefon: 022 758 90 29
e-mail:
milimoi@op.pl

 

19 lipca 2005

Pani Magdo Droga!
Cóż mogę powiedzieć - długo nie pisałem, ale cóż... Pozostała mi nadzieja,
że nie zapomniała Pani o mnie.. Widziałem, że była Pani w Ziemi Świętej. Mam
ogromne pragnienie, żeby tam kiedyś pojechać, szczególnie zaś do Bazyliki
Grobu Bożego. Kiedyś pojadę.
U mnie są właśnie wakacje, egzaminy mam za sobą.
Przesyłam wiersz, który napisałem ostatnio i chcę go Pani podarować, aby
Ziemia Święta pozostała na długo w Pani sercu.

***
Dlaczego Panie konasz
na moich oczach
Czemu gdy Cię dotykam
i chcę się przytulić
Twoje Ciało jest zimne
..i tylko spływają na mnie
z przebitego boku
Twoja Krew i woda
***
Pozdrawiam serdecznie! Maciek S.

Maćku S!

1.Dziękuję za wiersz.
2.Oczywiście byłam  w Bazylice Grobu Bożego i palilam świeczki za
najblizszych...i za najdalszych nieznajomych.
3.Tam jest Matka Boska o nadzwyczajnym wyrazie twarzy!I setki ludzi z całego
świata.Rozmodlonych i błagających o lepsze życie i lepszy świat...
4.I jak tam jestem , to mam wrazenie ,że te różne religie sobie
współistnieją i nikt nie chce nikogo zabijać.Ale wiem że to nieprawda
niestety.I nie moge tego pojąć.Nie chcę.Pozdrawiam serdecznieMU

 

Kochana Pani Magdo
> Pozwoliłem sobie z Pani strony pożyczyć zdjęcie J.Satanowskiego to ze
> świecą i proszę o pozwolenie na publikację. Dodam, że nie kierowała mną
> chęć zysku lecz odwrotnie. Jestem początkującym webmajsterem i
> wielbicielem twórczości J.S.. Postanowiłem więc jego dorobek zebrać w
> całość i umieścić na stronie www.republika.pl/satan  Jeszcze nie wszystko
> chodzi ale powoli będę pracował. A tak swoja drogą to liczyłem na to, że
> prowadzenie już kilku koncertów „Pamiętajmy o Osieckiej” pod
> kierownictwem mistrza J.S. zaowocuje jakimiś nowymi wspólnymi nagraniami
> bo wciąż mam niedosyt po  „Płynie czas i zabija rany” i
> „Faux pas”
> Zwracam się z prośba o pozytywne rozpatrzenie mojej prośby.
>Adam G.

> Ps. Dzięki za autograf mimo tłumu i nawału obowiązków towarzyskich przed
> koncertem Sopockim. Nie wiem jeszcze w jakim terminie będę w Atelier ale
> jeśli spotkam mistrza Satanowskiego to poproszę by wyszperał z szuflady
> kilka utworów dla M.U.

Panie Adamie!

1.Pozwalam.Tylko podpisz kto zrobił.Będzie mi miło.
2.Świetnie że ktoś sie zajmie jego dorobkiem!Nareszcie!
3.Teraz ?!Nowe piosenki?!Jak już powoli trzeba zwijać manatki?...
4.Niech on szpera i daje je młodym dziewczynom.
5.Pozdrawiam serdecznieMU


 

Pani Magdo,
tak, miałam na myśli płytę DVD "Zielono mi" (plus, żeby nie było wątpliwości, "Rozmowy..."). Z tej niecierpliwości umknął mi taki szczegół jak te trzy literki.
Temat Żydów, to temat-rzeka. Zbyt skomplikowany na maila. Nie wiem nawet, czy nie zbyt skomplikowany na długość życia jednego człowieka. Nie doświadczyłam wygnania z kraju, który jest mi bliski, nie noszę w sobie tej tęsknoty, więc nie śmiem twierdzić, że wiem, co czują Ci, którym w Izraelu "polskie piosenki rozrywają serca". Ale silnie rozwinięta empatia pozwala mi się domyślać tego i... współczuć. Bo czy mogę coś więcej...?
Słońce wróciło. Jesień sobie poszła. Jest dobrze. Już mi się znowu cokolwiek chce.
A najbardziej to mi się chce pójść ponownie na spektakl "Don Kichote" na Scenie Letniej Teatru Miejskiego w Gdyni. REWELACJA! Aż słów wyrażających entuzjazm mi zabrakło. No, coś takiego...
 
W załączniku wysyłam krążącą po internecie fotografię, a poniżej komentarz do niej. Niesamowite.
"Zdjęcie zostało wykonane w trakcie operacji: lekarze korygowali bardzo ciężką zmianę kregosłupa w 23 tygodniu ciąży. Fotograf chciał tylko udokumentować skomplikowany medyczny zabieg, ale udało mu się także uwiecznić moment, gdy pięciomiesięczny płód (bobasek?) wyciągnął raczkę z macicy otwartej przez chirurga i...przytrzymał palec operującego chirurga. To niesamowite zdjęcie ukazało sie w wielu xzasopismach na świecie, a przy okazji stało się w Irlandii szyldem walczących przeciwko aborcji. Mały bohater zdjęcia to Samuel Aleksander, który ostatecznie urodził się 28 grudnia 2001 r. Lekarze byli pewni, że bez tej operacji po porodzie Samuel nie utrzymałby się przy życiu, dlatego zaledwie po pięciu miesiacach w brzuchu mamy zdecydowano się na zabieg. Po zabiegu macicę zaszyto, by mógł się dalej normalnie rozwijać, dzieki czemu wkrótce po urodzeniu już niemal całkowicie zdrowy Samuel mógł ponownie uscisnąć dłoń tego samego chirurga..."
 
Magdalena

 

 
 
Magdaleno!
 
1.Nie możesz nic więcej.Chyba...
2.A u mnie dzisiaj caly dzień padało. Ale było ciepło i miło.
3."Don Kichote" powiadasz...ale ja tam nie będę miała ani jednego  wolnego wieczoru.Jak zwykle.
4.Tak , znałam to zdjęcie.Niesamowite.Pozdrawiam MU
Witam najoptymistyczniej jak  w tej chwili umiem, Butterfly 
Oglądałam zdjęcia z Izraela. Fenomenalne. Szczególnie ten piesek z plaży. Tam musi być naprawdę ładnie. Wie Pani co, zaczynam miec dość tego jak traktuje sie młodych ludzi. Nie chce sie tu użalac, bo nie czas i miejsce, ale bolą sytuacje w których najpierw są zapewnienia o pracy a nagle zwrot akcji i won i obelgi.  I najgorsze, że szef z niewywiązania się z umowy z urzędem pracy (w sprawie stażu na którym byłam) nie poniesie zadnych konsekwencji. Dosłownie. A gdybym ja chciała zrezygnowac z tej dobroczynnosci - musze zwracac pieniądze za  comiesięczne stypendia. Dlaczego jest tak niesprawiedliwie? co? Monkey Dlaczego tak utrudnia się nam start? Kiedys w "Rozmowach w toku" jakis bezrobotny  stwierdził, ze nie będzie pracował za 800 zł. Stażysta dostaje ok 450 za nieraz 8h pracy. Vomit Czy jak Pani startowała też było tak podle, tak bez szacunkowo??? Czy wtedy tez tak się liczyły znajomości, układy???? Czy też szefowie byli tak nieuczciwi??????Co się dzieje w tym kraju????? Jak śpiewa Artur Gadowski
 
"Masz siłe masz wiare, raz jeszcze podniesz sie, nie żyjesz a kare, nieeeeeee................"

 Flowers no to kopytko:)
Alicja ze Ślaska


Alicjo ze Śląska!
 
1. Wydaje mi sie że bylo więcej pracy dla ludzi, tylko ona często byla kompletnie bezsensowna...
2.Ja się spotykałam z milymi ludźmi w pierwszej pracy,ale może mialam po prostu szczęscie w życiu...
3.Wysylam ci jeszcze mlodych ludzi z Jerozolimy.Ciekawe jak u nich z pracą?MU

 

Kochana Pani Magdo!

Już pierwsza w nocy,a ja przy komputerku, jestem nocnym markiem i nie lubię wcześnie chodzić spać,tak mam.Trochę mi sie oberwało za to wszystko, co wcześniej napisałam,tylę mogę tylko powiedzieć,że jest mi bardzo przykro z tego powodu.To ta moja wada osądzanie innych,ale walczę z tym i już czasem udaje mi się ugryźć w język zanim coś powiem.Teraz słucham sobie cichutko moich ulubionych piosenek Agnieszki Osieckiej,zawsze pomagają na smuteczki.Miałam ten zaszczyt zamienić z Panią Agnieszką parę słów i z Panią też,mam jeszcze od Pań autografy.To było dość dawno na początku lat dziewiędziesiątych pod czas Olsztyńskich Spotkań"Śpiewajmy poezję".Jeszcze wtedy nie myślałam o śpiewaniu,to przyszło dużo,dużo póżniej,może nawet za póżno?Byłam nastolatką i interesowały mnie głównie imprezy,ale poezję lubiłam zawsze.Zawsze też pisałam i to mi zostało do dziś.Teraz skupiam sie na pisaniu tekstów piosenek i oczywiście bloga."Kabaret starszych panów" zwyczajnie uwielbiam."Jesienna dziewczyna" magiczny utwór,taki niesamowicie piękny i tajemniczy,a Kalina Jędrusik cudowna!Już chyba nikt nie pisze takich piosenek jak Jeremi Przybora ,Jerzy Wasowski i takich świetnych tekstów jak Agnieszka Osiecka.Agnieszka potrafiła napisać o wszystkim i o niczym!Wzór niedościgniony!Dziękuję za wszystko,bo jest mi bardzo miło,że Pani umieściła nawet moje zdjęcie.Pozdrawiam w tą noc pełną gwiazd.Przesyłam zdjęcie Synagogii w Barczewie, obecnie mieści się tam galeria.Jeszcze raz dziękuję!

 Kobieto , ktora walczysz ze sobą!
Ja pozdrawiam w noc pelna deszczu.I czuję jak  poprawia ci się charakter...MU

 

nadal wakacyjnie

 
    Tak, to ja jestem od Krzysia, długich listów, masażu, spotkania z okazji Mistrza MP oraz kotów a ostatnio trochę chorych stawów :)
    Ja dawno Krzysia nie spotkałam, ale rozmawialiśmy przez telefon i mówił, że czuje się coraz lepiej i że sobie radzi... Dobrze wiedzieć, że uśmiecha się pięknie i jest pełen blasku. Hmm, my się znamy, wydawało mi się dotąd, że długo, bo prawie 20 lat, ale kiedy Państwo się poznaliście, to ja ......no, nawet na świecie już byłam, ale miałam 3 latka :))  Ale moim zdaniem Krzyś wtedy był mniej przystojny niż 20 lat później :)
    Krioterapia jest podobno nadzwyczajna na wiele mięśniwo - stawowych problemów, ale to jest okropnie zimne!!!!! Żartuję trochę, a trochę poważnie się zastanawiam, jak można znieść takie zimno, zwłaszcza kiedy się preferuje ciepło. Jutro idę jeszcze raz do lekarza, bo jakoś nie bardzo chcą mi się te stawy wyleczyć.. Jeśli poleci lodówkę, to będę próbować.
    Do zobaczenia w Sopocie z wielką radością, już się nie mogę doczekać widoku morza i szumu fal. Kocham siedzieć sobie nad morzem wieczorem, lub o świcie, kiedy jest jeszcze bezludnie, słuchać fal, mew, tonąć w marzeniach, myślach......
A w ogóle, to ja też jadę 08.08 :), tylko Pani zapewne swoim ulubionym samochodem, a ja mam nadzieję wsiąść do Słonecznego Pociągu - inne są okropnie drogie. Ten uroczy wymysł PKP (chyba ich polubię) jest wyjątkowo tani, ale moim zdaniem będzie oblężony przez młodzież(pociąg będzie oblężony, nie pomysł oczywiście). Gdybym była młodzieżą chciałabym jechać tym pociągiem nad morze :) Bardzo się cieszę, że będę mogła tam być właśnie wtedy.
Słonecznych dni - Joasia
 
 
Joasiu!
 
1. W mlodości duzo mniej przystojny...ale usmiech ten sam!
2.A ja lubie sobie siedziec na samym koniuszku mola...Pozdrawiam MU
 

 

18 lipca 2005

Witam!
Korzystając z nudy i ze swojej bufonady wpisałam w googlach swoje imię i nazwisko licząc, że a nuż coś nowego pojawiło się, a i mi zrobi sie miło...no i patrzę, a tu strona pani Magdy Umer- serce w gardle -o co chodzi????
Dziękuję, Iskierko za docenienie mojego występu podczas konkursu "Pamiętajmy o Osieckiej". Takie słowa sprawiają. że reszta dnia jest słoneczna.
Serdeczne pozdrownienia i wyrazy uznania dla pani Magdy.
Dorota Fijuth
 
pani Doroto!
 
Ta Iskierka to zloty czlowiek...a ja przyznaje bez bicia ,że nie pamiętam...Może w przyszlym roku?To wtedy caly rok mółby byc sloneczny?Pozdrawiam MU

 

Droga MU,

przesyłam jeszcze raz info i termin

I Ogólnopolskiego Konkursu Piosenek Honorowego Starosty Kutnowskiego Jeremiego Przybory

„STACJA KUTNO”

                          Kutnowski Dom Kultury

12 – 13 listopada 2005r.

wszystkich zainteresowanych zapraszamy na stronę

www.odjutra.prv.pl lub

www.kdk.art.pl

gdzie można zapoznac się z regulaminem i pobrać kartę zgłoszenia.

Pozdrawiamy chłodno bo za oknami gorąc strrraszny!

Krzysztof

 

 

Krzysztofie!

 

I am thinking ...MU

 

Kochana Pani Magdo,
mocno ściskam i nic więcej.
Dużo słonka na weekend.
Beata
 
Beato!
Juz po weekendzie..Slonecznym.Może dzieki Pani?Pozdrawiam serdecznieMU

 

Droga MU,

 A co to będzie za koncert 30 lipca w Praniu? Będzie pani też śpiewać?
 Ja się do tej wyprawy bardzo przymierzam... Gdzie się kupuje bilety na
 ten koncert? A spanie w Rucianym, przecież to blisko...ściskam mocno
 j

J!
1. Piosenki Starszych Panów w wykonaniu Piotra Machalicy, Zbigniewa
Zamachowskiego i Magdy Umer.To będzie 30 lipca w Praniu.
2.Będę i śpiewac i mówić i przyglądać się bardzo  miłej publiczności.
3.Nie wiem gdzie sie kupuje bilety..chyba tam; na miejscu.
4.Chyba bardzo blisko.PozdrawiamMU


pojedziemy do Prania...

Z ostatniej chwilii !!!!
 
lekarz mówi że to będzie dziewczynka :-)))))))))
 
pozdrawiam iwona wojnarowicz
 
Żono Iwono!
 
Przynajmniej nie będzie musiala iść do wojska...MU

 

Witaj Mu Kochana !!!
 
Pozdawałam swoje egzaminy (POZDAWALIŚMY)i teraz mój organizm buntuje się dopada mnie co chwilkę coś ,słaba jestem a może po prostu koniec pracy , wakacje a potem pespektywa macierzyńskiego tak na mnie działa . A organizm czuje to i robi co  chce , żeby tylko te rozmaite bóle ustapiły. Dziecko kopie całymi dniami a ja czekam i myślę i czasem boję się, taka ze mnie początkowa mama , początkowa żona. We wrześniu zmierzę się z tym wszystkim czas leci a ja z dnia na dzień pełna strachu.Dziś być może dowiemy się jaka jest płeć ...Czytam a raczej próbuje gdy nie boli a jednak ostatnio bolało za wiele więc mało było tego czytania. Cieszę się każdym dniem ...i marzę o chwili dawnej aktywności a ja nie umiem całymi dniami leżakować i tak walczę sama ze sobą .. Ładne lato a może tylko ostatnie dni ...kilka dni temu odezwał się dawny przyjaciel, tak dobrze wiedzieć że ktoś jest  , ale trudno gdy wie się , że ktoś ciągle gdzieś czeka, takie pomieszane jak w kiepskim filmie. Spotkamy sie za 20 lat i powspominamy ....mam nadzieję , oj i tak to  u mnie .Cieszę się dzieckiem a czasem ktoś coś przypomni i trochę smutno na duchu a tu za niedługo ważne wydarzenie i szykować się czas ...na Moje matkowanie ..pozdrawiam zagubiona troszkę i jakaś roztkliwiona Iwona Wojnarowicz z Sosnowca
 
Jakaś roztkliwiona początkowa mamo i żono Iwono!
 
1.Na razie przestań marzyć o dawnej aktywności.Już za chwilę będziesz jej miała aż za dużo...
2.Cale nasze życie "tak jak w kinie".Domyslam sie , że  to dawna miłość  sie odezwała...
3.Będzie dobrze!MU
 

Podróżniczko Droga !

    Dobrze, że Pani wróciła, wyobrażam sobie jak wielki worek wrażeń przyjechał z Panią. Bardzo jestem ciekawa jakie wrażenie to miejsce zrobiło na Pani. Proszę napisać choć kilka zdań, które miejsca udało się Pani zobaczyć, jakich ludzi spotkać....

    Ja też na chwilę wyjechałam, bardzo blisko, w porównaniu z  Pani podróżami J. Byłam we Wrocławiu, spędziłam kilka dni z przyjaciółmi. Ich mała córeczka właśnie skończyła 5 miesięcy i wielką przyjemnością było rozpuszczanie jej J. Moje wakacje w tym roku będą niezbyt długie, mogłoby się wydawać, że nieciekawe, lecz myślę, że dla mnie będą pełne miłych spotkań, emocji i niespodzianek. Pojadę jeszcze nad morze, na kilka dni tylko, ale spotkam się z bliskimi koleżankami. Nasz kontakt ogranicza się głównie do maili i telefonów, spotykamy się bardzo rzadko, a tym razem udało się J. W tym samym czasie będą koncerty konkursowe w Sopocie i na pewno na tam wpadnę – bardzo się cieszę, że tak cudnie się ułożyło. To taki wyjazd prezent od losu J, zupełnie nie planowany, a chyba będzie bardzo miły. Nawet gdyby padał deszcz! A potem jeszcze pojadę do mojej przyjaciółki o której kiedyś pisałam, że przyszywana mama. To będzie kilka pięknych dni, nawet gdyby też padał deszcz! Bo kiedy jest ciepło w sercu, to deszcz w ogóle nie przeszkadza...

    Z życzeniami takiego właśnie ciepła w sercu – Joasia

PS. W międzyczasie, tuż po egzaminach dopadło mnie zapalenie stawów kolanowych (przeważnie jednego) Leżałam, czytałam zaległe książki, jadłam antybiotyk oraz takie magiczne tabletki „na chrząstkę stawową”, masowałam te nieszczęsne kolana .. Jest lepiej, choć jedno kolano jest oporne – możliwe, że życzy sobie mniejszego ciężaru. Ojjjj, chyba muszę przynajmniej spróbować mu pomóc....
 
Joasiu!
 
1.Czy ty jesteś tą Joasią od Krzysia ?Spotkalam go wczoraj na swojej ulicy.Bije od niego blask i spokój.I jeszcze piękniej sie uśmiecha.
Jestem szczesliwa,że mogłam go zobaczyć...Poznaliśmy się na Famie w 1969 roku...
2.Na takie reumatyczne historie podobno nadzwyczajna rzeczą jest krioterapia.Sprawdź , czy nie piszę głupot, ale chyba nie.
3. Do zobaczenia w Sopocie!MU
 
Pani Madziu,
okropnie Pani zazdroszczę tego Izraela, a Ściany Płaczu to już w ogóle. I tych Żydów stamtąd. A w zasadzie Żydów jakichkolwiek i skądkolwiek...
Na pocieszenie czytam "Sztukmistrza z Lublina" Singera.
I usiłuję siebie przekonać do obejrzenia "Sanatorium pod Klepsydrą". Bo jakoś nie jestem przekonana, czy czyjaś wizja mnie zadowoli, a z drugiej strony chciałabym z tym filmem jednek się zapoznać. I na takim stanie umysłowym jak na razie utkęłam od kilku tygodni.
A już za niedługo "wrócą moje pieśni". 22 lipca idę na "Mayne Teg" Andre Ochodlo. Brakowało mi tego klimatu przez cały rok...
Na PoO też już się szykuje rezerwacja. Trzeba tylko pójść i w końcu się zdecydować na: dzień, godzinę, rząd, miejsce.. A to okropnie trudne jest i za jednym podejściem nie udało się załatwić ;)
Odliczanie dni do Pani przyjazdu do Sopotu trochę mi sklęsło, pogubiła się przyszła polonistka w cyferkach. Więc tylko i po prostu czekam :) I mam nadzieję, że miło spędzi Pani tu czas.
 
Pozdrawiam gorąco, Magdalena
 
Przyszła polonistko Magdaleno!
 
1. Jest czego zazdrościć.Mimo że bylam tam trzeci raz...ciągle coś nowego...
2.Ja także czasami nie chcę obejrzeć czegoś  co sobie za bardzo "wyobrażałam" w młodości...
3. Jakichkolwiek i skądkolwiek...jednej nocy , po koncercie rozmawiałam z tymi, którzy jako młodzi bardzo ludzie stali sie obywatelami bardzo niemile widzianymi.Mówie o emigracji z 1968 roku...Mimo że ulozyli sobie zycie,a przede wszystkim ulożyli życie swoim dzieciom- polskie piosenki rozrywają im serca.
Kiedy śpiewałam Agnieszki "Szpetnych Czterdziestoletnich" :"potem wraca się do siebie, tylko powiedz gdzie to jest?"- to bylo bardzo o Nich...
4.Nie licz , tylko czekaj.To juz za chwile.Pozdrawiam MU

spotkanie po latach...

 

Odkryłam. Nie bede krzyczec "eureka", bo mi sie nie chce. Jestem na pogodę. Nie na krew, nie na baterie, ani na nic innego, tylko na pogodę... Słońce się wzięło i poszło. I sklęsło mi wszystko i prawie słyszę jak liście z drzew spadają i wiatr za oknem hula. Jesień. No ratunku!
Ale niech sie Pani nie martwi przypadkiem, to nie depresja, nie smutek ani nic z tych rzeczy. Lenia do nich bowiem nie zaliczam ;) W głębi mnie jest mi wręcz bardzo strasznie okropnie wesoło. Tylko mi się śmiać nie chce.
 
A w ogóle to czekam az dotrze do mnie zamówiona płyta "Zielono mi". W końcu. To znaczy w końcu zamówiłam. I teraz czekam i czekam, i czekam. I tak od wczoraj. Cierpliwości trochę kupię.
 
Pozdrawiam lipcowo,
Magdalena
 
Magdaleno!
1.ja także jestem na pogodę...
2.Ale nie jesień , na Boga!!!
3.Płyta ?  nie wiedzialam że wyszła...chyba że masz na myśli DVD.Ja także jej nie mam...MU

 

KOCHANA PANI MAGDO!!

      Bardzo,bardzo,bardzo Pani dziękuję za umieszczenie moich listów na Pani stronie i oczywiście za komentarze.Chcę Panią przeprosić,za to wszystko co napisałam.Jest mi przykro i nie wiem czemu, chce mi się ryczeć!Może z tego wrażenia,że jednak Pani napisała do mnie,a wcale w to nie wierzyłam!Tak mi teraz miło oj jak miło! Kiedy przyszła moja przyjaciółka zresztą Pani imienniczka Magda,to aż krzyknęłam- "Magda choć szybko zobacz Magda Umer mi odpisała".Co za radocha jak nic! 

Teraz lubię Panią jeszcze bardziej i w dowód sympatii zasyłam mój nowy tekst piosenki,do którego muzykę skomponuje moja druga przyjaciółka z Krakowa Jaga Olesińska.Mam nadzieję,że się Pani spodoba?

 

   A panna młoda

 

Już cię nigdy nie zobaczę

Ty nad ziemią,ja pod ziemią

Dziwnie ptak nade mną kracze

Niewierności czarny kruk

Chciałabym powiedzieć tobie

Słowa pętlą się w mych ustach

Słowa,których nie wypowiem

Choć przebiły gardło moje

 

Na przecięciu samotności

Dziś nie czekaj,ani jutro

Nie usłyszysz więcej kroków

Delikatnych jak stokrotki

Widzę oczy pełne smutku

Słyszę fortepianu dzwięki

W moich dłoniach zaciśniętych

Zatrzymałam oddech twój

 

       Rfr: A panna młoda ciągle tańczy i śpiewa

              Wiruje na wietrze jej biała sukienka

              Tak roześmiana w jaśminowym wianku

             Prawie zapomniała o swoim kochanku

 

Już spadają złote wiersze

Ty je zasusz w pamiętniku

Bo rozmyją się jak deszcze

I nie znajdziesz sensu życia

Tyle jeszcze było marzeń

Tyle kochań nieprzytomnych

A w ogrodzie jedna róża

Której kolce nie wyrosły

 

I niech będzie czystą kartką

To co między nami było

Znowu lilię zerwał anioł

I pomoczył sobie skrzydła

Teraz suszy je na słońcu

Z bardzo uśmiechniętą miną

A nad wodą pełno świerszczy

Co prubuje grać na skrzypcach

 

         Rfr: A panna młoda.......

 

Pozdrawiam baaaaaaardzo cieplutko

                                         ANIA

 
 
Aniu!
 
1.Porycz sobie .To powinno pomóc.I bądź mniej podejrzliwa, a bardziej życzliwa ludziom.Wtedy i Tobie będzie łatwiej w życiu...
2. Spróbuj (bo  tak bym jednak napisala ten wyraz "na drugi raz" )być tą różą bez kolców.Pozdrawiam Magdę i Jagę -MU

 

Pani Ani w sprawie Spotkań Zamkowych:
Ze Spotkaniami jestem związana sercem, nie formalnościami.
Muszę to zaznaczyć, bo będę bronić imprezy.
Eliminacje w CEiKU są tylko jedną z możliwości uczestniczenia w festiwalu.
Być może niedokładnie przeczytała Pani regulamin, ale jest w nim wyraźnie napisane, że udział w konkursie Spotkań biorą osoby zakwalifikowane podczas eliminacji, rekomendowane przez członków Rady Artystycznej i finaliści OKRu.
O proporcjach decydują organizatorzy.
W konkursie wystąpiło 15 osób, z czego 6 zakwalifikowało się podczas eliminacji. Proporcje rozkładają się prawie równo na trzy.
Poza tym... pisze Pani, że "trzeba dyskutować, bo każdemu podoba się co innego". Ale z kim, Pani zdaniem, ma dyskutować Jury? z uczestnikami konkursu? Byłaby to prawdziwa rewolucja. Jury dyskutuje ze sobą. I zapewne jeszcze z organizatorami - czasami.
Nie byłam na eliminacjach i nie wiem, jak wyglądały w tym roku, ale Zbigniew Łapiński i Andrzej Fabisiak to fachowcy. Wbrew temu, co Pani pisze, Andrzej Fabisiak nie jest dyrektorem do spraw technicznych, a zastępcą dyrektora ds. reklamy i marketingu, poza tym jest cenionym reżyserem i wykładowcą warszawskiej Akademii Teatralnej.
Dla porządku jeszcze tylko dodam, że uczestników głównego konkursu Spotkań oceniali: Elżbieta Adamiak, Grzegorz Turnau, Artur Żmijewski, Wojciech Kass i Lech Śliwonik.
Nie ma mowy o układach.
Główny konkurs oglądałam i słuchałam go starannie. Werdyktem jestem wyjątkowo usatysfakcjonowana, choć pewnie ze względu na swoje "lubienia" ułożyłabym go inaczej. Ale do własnego zdania każdy z nas ma prawo.
Byle tylko nikogo nie krzywdzić i niesprawiedliwie ni odsądzać od czci i wiary.
 
Ukłony,
TD
 
 
TD!
 
Dziękuję !MU

 

Droga Pani Magdo!

 Miło zobaczyć, że Pani już wróciła, choć pewnie wolałaby Pani nadal tam
 być i szczerze mówiąc wcale się nie dziwię. Ja dla odmiany przed wyjazdami
 wszelkimi, no i oczywiście przed Sopotem, jak my wszyscy. Już 6 będę,
 przeczytałam, że Pani 8 i w związku z tym poczekam:). Zabieram ze sobą
 moją przyjaciółkę, tę co to ciągam ją po zielonym w okresach gorszych niż
 te zwykłe, codzienne. Cieszymy się obie jak wariatki na ten wyjazd i już
 nie możemy się doczekać. Atelier, molo, głębokie wikliniane fotele i
 kawka, mmm...no nie możemy się doczekać:)! Pani pewnie mniej, bo do pracy,
 no i samotności mało, bo wielbiciele strony nie dadzą spokoju:), ach z
 nami to się Pani ma dopiero... . Mam nadzieję, że uda mi się zamienić parę
 słów z Panią po którymś z koncertów i oczywiście wychwalić tę, która mnie
 tak bardzo, bardzo wspiera i zawsze przy mnie jest. Przypomniała mi się
 taka sztuka z Teatru Telewizji: "Milena" z Krystyną Jandą i Janem
 Englertem i tam jest powiedziane, że po prawej mamy tych, których kochamy,
 a po lewej resztę bliskich i mniej bliskich, moja przyjaciółka stoi
 zdecydowanie po prawej, nawet wtedy gdy nie jest za łatwo. Marzę o
odpoczynku i żeby się tylko udało zapomnieć chociaż na chwilę!

 Pozdrawiam
 Skandynawska!

Skandynawska!

Juz my sie postaramy,żebys zapomniala na chwilę...Jestes bardzo
dzielna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!MU

 

KOCHANA PANI MAGDO!
Jeszcze raz serdecznie Pani dziękuję za wszystko,zasyłam moje zdjęcie.Ta dziewczyna z tulipanami to ja we własnej osobie.

                              Ania

 

środek dnia, aż dziwnie

 
Jeżeli Łazienki są 23 lipca to jedynym rozwiązaniem dla mnie jest o tym nie wiedzieć...
Szykuje się plecak na Ukrainę. Sukienka, spodnie, książka, tonik ogórkowy, pachnący szampon, szczotecza do zębów(jak zawsze wyjątkowo na miejscu)...paszport odnaleziony i jeszcze chwilę ważny...
Cel? Chrzest prawosławny D...chcę być! Tylko jest kilka ale...a) wyprawa w większym gronie l)to co się zostawia tutaj na te kilka dni e)odrobina niepewności co do słuszności mojej tam. czyli zwiększona wysypka. Pytałam  żółwia co robić ale zapomnialam, że on umie tylko "nie"...
 
Zdjęcia mówią same za siebie, we wszystkich językach...
 
Anula z plecakiem, paszportem, umownym biletem...
Ps0. Znajomy w prezencie
 
AnuloI
 
Może nie wszystkie ciotki powinny byc na chrztach prawoslawnych ,ale ty na pewno tak!I niczego nie zgub po drodze i wracaj cala , zdrowa i bogatsza o chrzest prawoslawny.A potem oczywiście opisz co i jak...MU

 

 

17 lipca 2005

 

Subject: pozdrowienia z Sopotu

 
witam Pani Magdo
Gratuluję tytułu Mistrza Mowy Polskiej i serdecznie pozdrawiam z Sopotu, gdzie - jak mewy donoszą - chleb na Pani powitanie już się piecze. Z solą zaś lepsza sprawa, bo w morzu jej pod dostatkiem. A w Atelier nadal ta sama sympatyczna, rodzinna atmosfera :-) Może powiem tylko tyle, że na niedzielnym recitalu Magdy Smalary nie daliśmy jej zejść ze sceny, nie było tak łatwo nas opuścić :-)
Jak Pani znajdzie chwilkę czasu, to zapraszam na stronę "Forum Żydów Polskich" www.fzp.jewish.org.pl i do naszego menu, które może lekkostrawne nie jest, ale mam nadzieję, że nadaje się do przełknięcia ;-)
Jeszcze raz pozdrawiam i do zobaczenia w Sopocie !
Ania
Aniu!
 
1.Przyjeżdżam 8go sierpnia.
2.Tę atmosferę znam i bardzo lubię!
3.No bo i pani Magda Smalara  utalentowana że ho ho!
4. Zajrzę ,ale jeszcze nie dzisiaj.
5.Do zobaczenia!MU

 

Witam Pani Magdo!

I pierwszy ROK AKADEMICKI się skończył, sesja zaliczona...a teraz ponad dwa
miesiące wakacji
Tylko boję się, że  kompletnie je zmarnuję...Planów jako takich brak, więc
póki co siedzę i myślę
co zrobić, żeby w pełni wykorzystać ten wolny czas - jak najbardziej
sensownie.
Na pewno będzie "troszkę" książek z działu FILOZOFIA...Badzo mocno mnie ona
zafascynowała - na tyle
mocno, że miałam okres, w którym chciałam zmienić politologię właśnie na
filozofię. Wykładowca był/jest fantastycznym człowiekiem, sposób w jaki
wykładał nam poszczególne tematy był fenomenalny...oby takich ludzi jak
najwięcej...:)  Zostałam zarażona :)
Długo mnie tutaj nie było z powodu rzadkiego dostępu do internetu, ale
wracam...z wieeelką radością:)
I pozdrawiam Panią najserdeczniej
I ściskam bardzo ciepło
I życzę uśmiechu i słońca ...wszędzie
Kamila


Zarażona Kamilo!
Filozofia nie powinna zaszkodzić...zwłaszcza jak sie ma takiego
wykladowcę...Wszystkiego dobrego nie tylko w czasie wakacji!MU

slonce dla Kamili

 

cudeńka:-))


 

Karolino droga!

Potrafisz zmusić do usmiechu.Dziękuję!MU

 

Kochana Pani Magdo!!!!!!
 
Tak dawno już nie pisłam na ten magiczny adres: umermagda@o2.pl , że czuję taki dreszczyk emocji jak za pierwszym razem!:) Nie mailowałam, ale słuchałam Pani płyt jak zwykle bardzo często - aż wyśpiewała mi Pani nawet  życzenia ślubne dla mojej Sostry:)! Wypisywanie kartek do bliskich osób dla takiej introwertyczki jak ja, to nielada zadanie - a barrdzooo chciałam , żeby były pełne ciepła i szczerości. Miotałam się po pokoju z ołówkiem w ręce i wypiekami na policzkach, gdy nagle usłyszałam płynącą z wieży piosenkę: "Mapy są nam nieporzebne/ Przewodniki na bok odłóż/ Zabierzemy tylko ufność w naszą podróż /Zabierzemy tylko z sobą trochę marzeń/ i pójdziemy w dni nieznane..."- z takim mottem życzenia same sie układają, a serce samo otwiera..:) DZIEKUJĘ!!!!!!!
Ale to jeszcze nie wszystko: własnie dowiedziałam się, że zostanę ciocią!!! Po raz pierwszy w życiu:) Maleństwo ma juz całe 30 mm(!), barrrdzo malutkie rączki,nóżki i jeszcze....ogonek:) Już je kocham całym swym ciotczynym sercem i postanowiłam, że będę dla niego tak dobra, jak dla mnie jest moja Siostra - czyli najlepsza na świecie!:) Maleństwo, zwane przeze mnie Orzeszkiem (bo jeszcze niedawno było takiej wielkości) od 5 miesiąca bedzie juz słyszeć, więc dostanie pewne piękne Kołysanki - utulanki w Pani wykonaniu:) Nie wiem , jak to się dzieje, ale piosenki żyjąc własnym życiem, prędzej czy później zataczają koło i wracaja do nas, np by pomóc powiedzieć: "Kocham", "Wszystkiego najlepszego", by się z nami cieszyć. Pani utwory własnie do mnie  wróciły - dziękuje, ze je Pani śpiewa!!!
Wydaje mi się, że kilka dni temu widziałam na Pani stronie, że ktoś szuka piosenki Agnieszki Osieckiej "Obejmę dozorcostwo". Ja ją mam i z chęcia się dzielę /a jezeli coś pomyliłam , to i tak zawsze miło ją przeczytac;)/:
 
OBEJMĘ DOZORCOSTWO
/Piosenka z kabaretu "Pod Egidą/
 
Spotkałam cię w barze,
a, pal to sześć,
ludzie się muszą spotykać gdzieś,
ty śmiałeś sie z marzeń,
no trudno, niech...
Niech tam, na zdrowie,
śmiech to śmiech!
Miałeś długi - zapłaciłam,
byłeś drugi - nie mówiłam,
chorowałeś - ja nie spałam,
nie wracałeś - to czekałam.
Dzis mi ciebie brak jak chleba -
ręce moje to sieroty,
coś by nimi objąć trzeba,
ale nie chcę juz - tęsknoty -
 
    Obejmę dozorcostwo
    na cichej, spokojnej ulicy,
    obejmę dozorcostwo,
    niech żaden juz na mie nie liczy,
    do pracy
            będzie
                    mi blisko,
    na klatce
            zdobędę
                       poważne stanowisko,
    a kiedy - ktoś do mnie - w zaloty zbyt ostro -
    obejmę dozorcostwo -
    i - miotłą - i miotłą - i miotłą!
 
Mówiłeś o sobie
raz tak, a raz tak,
miałeś fufajkę, a potem frak,
to płonął ci w głowie
żar wielkich zmian,
to piłeś na zdrowie,
jak cham.. jak pan...
Byłeś biedny - harowałam,
byłeś świety - ja przetrwałam,
gdy kłamałeś - powtarzałam,
gdy sie bałeś - ja się bałam.
Dziesiaj, kiedy jesteś żaden,
wstaję rano bez pobudki,
jest mi, jakbym zjadła żabę
i coś ciagnie mnie do wódki!
 
    Obejmę dozorcostwo
    - na cichej, spokojnej ulicy -
    obejmę dozorcostwo,
    z urzędem dziś każdy się liczy,
    do pracy
            będzie
                    mi blisko,
     i na klatce
            zdobędę
                       poważne stanowisko
    a kiedy -  już wszystko - sie zamknie - na amen...
    to zawsze... wpadnie... te parę groszy... za bramę!
 
PS Jak już Maleństwo sie urodzi i przyjdzie mi je pilnować w 'zastępstwie' rodziców, to - jak na przyszłą nauczycielkę polskiego przystało - zadbam o jego polonistyczną edukację i na dobranoc będę mu nucić "Dookoła noc się stała":) ; za każdym razem kiedy słyszałam tę piosenkę, przed oczami pojawiało mi sie jakieś dzieciątko:)
 
PS2 Przepraszam, że pisze tyle o sobie, ale radosć z tego Maleńkiego-Wielkiego Cudu jest silniejsza niz wszystko inne!
 
Pozdrawiam cieplutko i życzę barrrrrrdzo udanych wakacji!!
 
Z niecierpliwością oczekująca na Festiwal A. Osieckiej w Atelier (oczekiwanie krótkoterminowe) i na Maleństwo (o. długoterminowe)
                                                                                                                                           Mała Kaczuszka Natalia  
 
Mala kaczuszko (pamietam!) Natalio!!!
 
1. Dla siostry pozdrowienia i gratulacje!
2.CZEKAM NA ZDJĘCIE ORZESZKA.
3. Dziękuję za tekst piosenki w imieniu tego kogoś!!!MU

 

Dawno nie pisałam:) Ale piszę - teraz - Marta z Białobrzegów.
 Dostałam się do warszawskiego Liceum Plastycznego! I to na III miejscu!
 Baaardzo się cieszyłam po egzaminach, stop - po ogłoszeniu wyników, bo po
 ostatnim egzaminie to szczerze wątpiłam w moje szanse. Czyli jeszcze - nie
 umiem ich oceniać. W tym wypadku... dobrze:) Najpierw się trochę bałam,
 później była euforia, a teraz - trochę się boję. To chyba normalne. Tak mi  się wydaje:) Dochodzi świadomość że warszawski plastyk nie jest tego typu
 szkołą najlepszą - ...
 Białobrzegi w wakacje robią się ciche wieczorem (zwłaszcza że całodobowe
 zamykają teraz o godz. 22:))). Wystarczy pojeździć rowerem koło ósmej  wieczorem. Hm, ja jeżdżę właśnie o tej porze, bo samochodów brak i ludzi
 przechadzających się ilość nikła - warunki wprost dla mnie, zważając na
 to, że rower owładnęłam w średnim stopniu.

Pozdrawiam - Marta

Marto, ktora rower owładnęłaś w średnim stopniu!

1.I pomysleć,że te Bialobrzegi są teraz takie ciche...Ale by sie Alicja z
Jeremim cieszyli...
2.Troche to nawet powinnas sie bać.I uczyć .A który "plastyk" jest tego typu
szkola najlepszą?
3.Czy ta szkola dalej mieści sie w Podchorążówce, w Łazienkach?Będziesz
codziennie w najpiekniejszym miejscu Warszawy!
4.G R A T U L A CJ E!!!MU

Marcie- dla ochłody- Łazienki zimą.


 

Droga Pani Magdo!

   Bardzo długo zastanawiałam sie czy do Pani napisać w tej sprawie,ale postanowiłam jednak się odważyć!

A chodzi mi o OLSZTYŃSKIE SPOTKANIA "ŚPIEWAJMY POEZJĘ".Brałam udział w tegorocznych eliminacjach do tych spotkań, może nie byłam swietna  ,ale chciałam się sprawdzić!Nie mówmy jednak o mnie,bo istotną sprawą jest to,że te przesłuchania to pic na wodę!Tam były genialne zespoły,które miały świetne instrumentarium,wokalistów świetnie śpiewających z osobowością!Ci ludzie nie zakwalifikowali się,natomiast przeszła Klementyna Umer (przepraszam za szczerość),była mierna,ani głosu wielkiego,ani osobowości.Staneła przed mikrofonem jak kołek,zaśpiewała jakieś pitu,pitu i przeszła?Ludzie biorący udział,byli tym bardzo zdziwieni?Jeden zespół powiedział mi po werdykcie,my i tak wiedzieliśmy,że przejdziemy,bo będziemy występować jako gwiazdy z zespołem AWA.Czy Panią to nie dziwi,bo mnie bardzo?A tak komisja składająca się z dwóch osób,Panowie Fabisiak , Łapiński.dodam,że właściwie ten pierwszy nie miał znaczącego głosu.Pan Fabisiak jest dyrektorem do spraw technicznych w teatrze "Jaracza" , czy on zna się na śpiewie?Nie wydaje sie Pani,że komisja powinna składać się z kilku osób?Przecież,powinno się dyskutować,bo każdemu podoba się co innego-dla wszystkich było to dziwne?A sam werdykt po całym festiwalu to tak mnie zdenerwował,że musiałam napisać!Klementyna Umer zajeła pierwsze miejsce,a grandprix jakaś dziewczyna, która nie brała udziału w eliminacjach?Zresztą tylko Klementyna z tych co nagrody otrzymali,brała w nich udział!To po co ta cała szobka z tymi eliminacjami,przeciez ludzie przyjechali z całej Polski i nic?!

Z tego wynika,że wystarczą układy i kasa i już jestes zakwalifikowany!Ja nie mam układów,ani też wielkiej kasy,to co lepiej nie startować,bo i tak nie mam szans!?Tak jes ze wszystkim w Polsce i jeżeli będzie tak dalej,to pytam Panią: Co z tą Polską?!

Bardzo proszę o odpowiedź i z góry przepraszam za ten list!

Z pozdrowieniami Anna


 

                                Droga Pani Magdo!

 

 To znowu ja do Pani piszę,bo zaglądam na Pani stronkę.Jest na moim linku na blogasku: http://www.aniaxi1.blog.onet.pl Jeżeli będzie miała Pani chwilkę czasu zapraszam serdecznie.Zastanawiałam się czemu Pani mi nie odpisała i doszłam do wniosku,że ten mój list pełen żalu i goryczy nie pasuje na Pani stronkę.Tam wszystkie piszące osoby są pełne zachwytu w stosunku do Pani,a tu ja z takim "tekścidłem"!Długo nad tym wszystkim myślałam,nad tymi eliminacjami do"Śpiewajmy poezję" i doszłam tylko do tego,że złośc mi jeszcze nie przeszła!Jednak i tak nie potrafię Pani nie lubić,tak mam! Tu jeszcze raz podaję adres festiwalu dla autorów i kompozytorów,bo jakaś poetka szukała konkursu na tekst piosenki poetyckiej! www.mok.bono.net.pl i e-mail mok@red.alpha.net.pl

To są Ogólnopolskie Spotkania Młodych Autorów i Kompozytorów Piosenki "SMAK" w Myśliborzu.Tam jest cudowna atmosfera,warsztaty prowadzą znani twórcy np:Andrzej Poniedzielski,czy Jerzy Derfel.

Serdecznie pozdrawiam Ania!

Aniu!

1.Przysięgam że Klementyna nigdy nie korzystała z żadnych protekcji!I raczej ma nieszczęście nazywac sie tak jak ja...
2.Dwa  razy upewniała się , czy na pewno nie będę w jury, zanim  zdecydowala sie startować w tym konkursie.
 
3.Nie widziałam ani jednego wykonawcy i w ogóle nie byłam na tym koncercie!!!!!!!!!!!!!!I nie znam jego kulis.
4. Ale kilka osób powiedzialo mi ,że Klementyna zrobiła ogromne postępy i zaśpiewała pięknie.
5.A  może  ona jest  po prostu zdolna?Mimo nazwiska...
6.Życzę Pani więcej szczęścia w życiu.W przyszlości.I pozdrawiam (mimo wszystko)serdecznie-MU

mala Klementyna(w wianku na glowie)

Droga Pani Magdo1

 

    Napisałam do Pani już trzy e-maile,ale Pani nie odpisała?Rozumiem,że ta druga  moja wiadomość mogła Pnią trochę zdenerwować,była napisana pod wpływem impulsu i z wściekłości.Trochę mi przeszło,aczkolwiek jeszcze nie do końca.

Tu każdy pisze do Pani listy pełne zachwytu,,a tu ja z takim tekstem!

No i nie potrafię Pani nie lubić,bo jakoś tak Pani dobrze z oczu patrzy i bije od pani ciepełko! To tyle na dziś.Bardzo serdecznie Panią pozdrawiam i życzę zdrówka!

 

       Anna

Ps zapraszam do poczytania mojego bloga,jeżeli znajdzie Pani czas.Jest tam tez coś o Pani,o Agnieszce.

 http://www.aniaxi1.blog.onet.pl

 

Wlaśnie pani odpisałam...

 

Droga Pani Magdo.

 Wysłałam po koncercie Niepołomicach moje teksty i list, była Pani tak
 miła, że list zamieściła i po kobiecemu obiecała "Zamieścimy..." Patrzę
 sobie, czy coś się nie zamieszcza, i nie zamieszcza się, ale rozumiem, że
 czas, że praca, że obowiązki i koniecznie również przyjemności, na te
 prosze czasu nie skąpić! Tylko się nieśmiało przypominam.... a tak
 naprawdę, to gdyby Pani wpadł tekst w rękę, a w oko lub ucho ktoś do jego
 zaśpiewania, w stosownej chwili i przy odpowiednim splocie
 okoliczności.... Ach. Jak byłoby świetnie. Na moją młodość już czas, na
 młodośc dojrzałą i mądrą... idzie toto w parze?

 Pozwolę sobie jeszcze czasem coś przysłać. Mogę?

 Margola Sularczyk


Pani Margolo(U?)

1.Ja na pewno PO Męsku prosiłam dziweczyny,aby zamieściły te teksty!
2. Gdyby one przyznały sie ,że gdzies je zagubiły-to proszę wysłac jeszcze
raz, bo ja juz ich u siebie nie mam na pewno...
3. Prosze przysylać.Mam nadzieje ,że ze szczęsliwszym skutkiem.Pozdrawiam MU

Przyznaję się po męsku a raczej po swojemu : ZGUBIŁAM.... Przepraszam....I proszę o wysłanie ponowne a natychmiast zamieszczam. A.

Kochana Pani Magdo !

Bardzo dziękuję za odpowiedź ! Byłabym niezwykle wdzięczna za spis lektur dotyczący Pana Jeremiego ! Może on też ( tzn.spis) zawierać pozycje które lubił Pan Jeremi. Wszystkie ścieżki, którymi wędrowała Jego myśl są dla mnie interesujące i wszystkiego chcę się dowiedzieć ! I w ogóle - jeśli wolno mi tak powiedzieć - tęsknię za Panem Jeremim....

Jeśli mogłabym się przydać do czegokolwiek w związku z pobytem synów Pani w Irlandii, to chętnie służę pomocą, gościną !....Mieszkam w Dublinie razem z mężem Darkiem i małym Stasiem, oczywiście. Oboje ( tzn. z Darkiem ) jesteśmy architektami. 

Pozdrawiam Panią serdecznie !

Aldona

 Pani Aldono!

1.Ten spis juz wysłała Teresa Drozda.Gdzies tu jest na pewno!!!

2.Jasne że wolno. Ja także tęsknię.I to tak , że słów mi brak.

3.Mateusza dziewczyna -Basia pracuje tam w jakims biurze architektonicznym...może nawet sie znacie.Wysle im pani list.

4.Pozdrowienia dla Stasia i pana Darka!MU

 

MU... 'to samo słońce... ten sam tramwaj... a i konduktor patrz ten
 sam... zobacz sprzedawca... ten sam bałwan... te same jabłka
 sprzedaje nam...//...te same gesty... te same słowa... i nieustannie
 wciąż ten sam rytm... to samo w kółko i od nowa... niesamowity jakiś
 byt'... to samo w kółko i do nowa... to samo w kółko... to samo, to
 samo... i od nowa... w kółko, od nowa...
 gloomy, co się zebrać nie może

NO ale Gloomy, umówmy sie- kiedy ty sie ostanio moglas zebrac?...

 

MU... 'zdjęcie rentgenowskie Patricka Lawlera, który nie zauważył,
że wbił sobie w głowę gwóźdź'... a niektórzy mają myśli jak
gwoździe...i nijak nie mogę ich wyciągnąć... anyway... a Pani pawnie
jeszcze w klimacie egzotycznym bardziej?... pozdro przed sopocko
wyjazdowe... j, czyli kg gwoździ



Gloomy!

jak ty juz cos wyslesz...A panu Patrickowi wyciągnęli?MU
 

MU...chciałabym mieć takie 'krzesełko'... aaaa właściwie... to coo
taam... zamykam oczy i jakbym miała... i mam... i sobie siedzę...
gloomy, w kącie krzesła



I tak sobie tam posiedź jeszcze dłuzszą chwilę.Może przejdzie ktos
interesujący...

 

Pani Magdo Kochana,

Pani wróciła z Ziemi Świętej a mój Przyjaciel właśnie w samolocie, rano TAM będzie. To moje marzenie. Posłucham Pani, posłucham Przyjaciela i może kiedyś i mnie się uda. Nie jestem młodą mamą, zanim urodziła się Zosia spełniłam kilka podróżniczych marzeń- Litwa, Ukraina, Krym, Skandynawia ( ta już z Zosią w brzuszku ). Ale jeszcze troszkę zostało. Poczekamy aż Zosia ( a potem może i jakiś braciszek, czy siostrzyczka) podrośnie i zaczniemy spełniać resztę. Piszę „my”, bo Pan Jot też podróżnik. I żeglarz.

Bardzo czekam na to, co Pani napisze, choć wiem, że wcale niełatwo pisać o podróżach i przeżyciach.

Cieszę się ,że Pani wróciła.

Agnieszka

 

p.s. i jedno prozaiczne pytanie- jak Pani zniosła upały ??? Ja przy naszych 30 stopniach mam potworne bóle głowy.

 

mój ulubiony Podróżnik dla Pani

 

Agnieszko z Pajęczyny!

1. Podróznik BOSKI!

2.Ja upały znoszę świetnie!Szczególnie nad morzem.A wrócilam tu do takich samych temperatur.

3.Potworne bóle wszystkiego mam z zimna,ciemna i wilgoci...

4.Z Zosią dzisiaj do Izraela to troche niebezpieczne. Zreszta gdzie jest dzisiaj bezpiecznie...Świat zwariował,a Zosia jak najdłuzej nie powinna miec o tym pojęcia.Moim zdaniem.

5. Pozdrowienia dla Zosi i żeglarza!MU

6. Bylo pieknie!Wysyłam parę zdjęć zamiast opowiadania.

ALEEEE PODRóżNIK! A NIECH TO..... cudny. A.

dla Agnieszki z Pajęczyny

oni sie nie boją byc tu z dziecmi, no ale oni tu mieszkają

a ile tam jest chałwy i sezamków....po długich walkach ze sobą- nie kupiłam.

Witam bardzo serdecznie,
Mam na imię Asia. Jestem z Włodawy. Zwracam się do Pani z pewną sprawą.
Otóż, od pewnego już czasu interesuję się piosenką poetycką. Tak się
złożyło, że zdecydowałam się wybrać na maturę ustną z języka polskiego
temat, związany właśnie z tym zagadnieniem. Jestem w trakcie poszukiwania
wszelkich materiałów dotyczących tego. Temat dokładnie brzmi: "Poezja jako
tworzywo piosenki poetyckiej". Czy mogę prosić o pomoc? O pewien trop.
Chodzi mi o punkt zaczepienia, gdyż niestety przeszukując księgarnie nie
znalazłam niczego, co byłoby związane z tym zagadnieniem. Pomyślałam, iż
Pani, jako ekspert w tej dziedzinie, może posiadać jakieś materiały,
broszury, czy też książki, które prezentują ten temat w sposób bardziej
szczegółowy.  Będę naprawdę zobowiązana i ogromnie wdzięczna.
Pozdrowienia,
Joanna Trociuk
 

Pani Joanno z Włodawy!

Boje się ,że nie będę umiala pani pomóc, mimo że od tylu lat tym sie
zajmuję..Nie znam żadnych prac na ten temat.Ale może ktoś z naszych stałych
bywalców  zna?Pozdrawiam  MU

 

Czasem ktoś mi pomaga w lekcjach...wygląda to nieostro...ale dokumentuje...
a.

 

Anulo!
 
On jest do ciebie bardzo podobnY!!!Ale masz dobrze!MU
Z.N
 
Były 3 dni i minęły... Jakaś plaża, jakaś ryba, trochę jodu, trochę łażenia... 2 długie spacery, jedno długie oczekiwanie na pociąg nocny... Czekało się cudnie bo w głowie piosenka "lepiej będzie mi w podróży" czyli o tym, że "znów o sobie nic dobrego nie umiem rzec". Doczekałam się, wsiadłam, wysiadłam i tak się to skończyło.
Przywiozłam ze sobą coś nieostrego. (w postaci zdjęć i nie tylko)
a) walizka zielona czyli podróż...fragment scenografii.
b) drogowskaz pokazujący właściwą drogę- fragment przestrzeni
c) jakiś cień czyli postać niejasna.
 
Poza tym to trochę mimo wszystko boję się odezwać bo...no wiadomo...kara niezbędna.  Nadal wydaje mi się  niemożliwe, że "zmierzch i świt" nie pojechał...no ale..nie,nie mam wytłumaczenia dla siebie. Głupio i już!!!!
Anula
Ps0. Powiedziałam morzu zamiast żegnaj, do widzenia... ulicy Monte Casino "nie daj się zadeptać"...czyli chyba Powroty...
Ps1. Chciaż słowo o tym Izraelu, dobrze????
 
 

Anulo!
 
1.Już ci wybaczyłam to melepectwo, więc nie rozszarpuj ran.
2.Bardzo przyjemne cos nieostrego.
3.W tym Izraelu bylam na przyklad w Muzeum Holokaustu...wysle ci zdjęcia,bo slowa bezradne.MU


 

 

 


 

ARCHIWUM