W tym miejscu publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


22 czerwca 2005

 

HHHHHHHHHHUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUURRRRRRRRRRRRRAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA J !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


 
Dobre zdjęcie? Jeszcze raz gratulacje! Trzy świerszcze

Jak ważne jest właściwe słowo we właściwym momencie.

Słowa potrafią dodać otuchy, wspierają, krzepią.

Słowa, które budują są słowami życia!”

 

Kochany Mistrzu Mowy Polskiej !!! J

Gratuluję, BARDZO  się cieszę ! Cieszę się również, że udało mi się zdążyć, egzamin zaczął się z opóźnieniem i zdawało się, że jednak tylko sercem będę obecna. Ale udało się, dotarłam na zakończenie, miły pan z obsługi nie widział problemu i mnie wpuścił. Tak więc mogłam być obecna całem ciałem mem obfitem z czego ogromnie się cieszę. Przyznaję, że nawet chciałam wykorzystać Dorotkę i Anulę i dać im kwiatki z karteczką dla Pani, ale mnie zatrzymały i dobrze zrobiły, bo mogłam spotkać nie tylko Panią. Taki mały zlot czarownic ze strony się zrobił J.

Wynik egzaminu będę znała w czwartek, no i niezależnie od tego, czy to będzie 4 czy 5, to w czwartek stanę się dyplomowaną masażystką II stopnia z certyfikatem uprawniającym do uprawiania tego zawodu na terenie Unii Europejskiej J

Mistrzu MP dziękuję za chwilę z Panią.

Joasia

 

 

Joasiu prawie dyplomowana !

 

1.Bardzo bylo mi milo Cie poznać...

2. W czwartek prosze o meldunek.

3.To całe mistrzostwo miłe,ale i umowne... Bo mam pewnośc ,że w naszym kraju żyja setki tysiecy ludzi dobrze mówiących po polsku , tylko my nie mamy okazji ich usłyszeć...a właściwie ostatnio mamy.Kiedy przysłuchuje sie niektórym dyskusjom na ( w?) kanale"Kultura"( na przykład tej wczorajszej o Sławomirze Mrożku) to mam wrażenie ,że ci ludzie mówią innym językiem...o wiele piękniejszym.

4.Dostajesz w prezencie ptaka, który wpadł do mnie wczoraj z nieoczekiwana wizytą!Pozdrawiam serdecznie MU 

 

wczorajszy nieoczekiwany gość- dla Joasi

ta wizyta troche trwała...

powinien zostac ptasim  modelem...

obydwoje bylismy sobą zdumieni...

po krotkiej rozmowie z kolega , ktory powinien przynosić szczęście...rozpłynął sie..nie widziałam jak i kiedy wyleciał...

 

Witam gorąco (za oknem 25 stopni dziś było)!

To miło, wspaniale i przyjemnie, że Magda Umer popiera i wspiera nasz projekt. Do "Stacji Kutno" ze stolicy to jakieś120 km (85 min. jazdy pociągiem pośpiesznym, lub ok. 120 min samochodem, bo straszne korki i ruch wahadłowy na którymś odcinku). Warto tu przyjechać późną jesienią (nawet bez świerszcza w kominie).Nie pożałuje Pani, bo Kutnowskie to naprawdę miła okolica...

Skoro więc podoba się Pani nasz konkurs, to czy możemy wszem i wobec powiedzieć, że obejmuje nad nim Pani swój Honorowy Patronat?

Nie ukrywam, że pomoże nam to pozyskiwaniu do "Stacji Kutno" nowych osób.

Będziemy zobowiązani!

Pozdrawiam z Qtna.

Krzysztof Ryzlak

 

Panie Krzysztofie!

Jeszcze nie możecie tak powiedzieć, bo nie lubie rzucać słów na wiatr.Musze się nad tym zastanowić powaznie.To duża odpowiedzialnośc, wbrew pozorom....pozdrawiam MU

 

ja tak naprawde to znam tylko takie Kutno...

 

film, kawa, mąka, kolce


a) Mąka kupiona, stolnica wyjęta.
b) World Press jutro, wstanę rano i się zmobilizuję...
c) Poza tym pusto. w tle film Pokolenie Prozac...Dziewczyna z niełatwym
dzieciństwem idzie na studia, marzy o tym aby pisać...to całe jej życie... Jest tylko jedno ale...depresja....walka...lęk...nie radzenie sobie z niczym i nikim... w końcu tabletki...tylko czy proszek w kolorowej powłoce coś załatwi?
e) Rodzina pojechała się zielenić i odpoczywać...cicho, strasznie cicho.  na chwilę dobrze, chociaż brak pełzającego 8 miesięcznego...ale nich połazi trochę po trawie
d) jak dialog
 - co to jest to zielone z kolcami?
- rzep, podobny do mnie co?
- trochę. czasami...
 
Anula kolczasta
 
Ps.  owszem, andragogikaa- psychologia człowieka dorosłego. I ja mam z tego egzamin a za nic dorosła nie jestem. Czekam na "japonski system edukacyjny", który ma przyjsc od starszej koleżanki Melepety, bo Ona to zdawała i zdała jak wiadomo.
Ps1. Młodszemu Dziecku gratuluję!!!! Bardzo gratuluję!
Ps3. I coś z filmu... czyli zdjęcie.

 
Kolczasta!
 
Czasem jednak proszek coś załatwia..ale w tzw ostateczności.Najpierw trzeba starac się radzić  bez tego.A jak te starania do niczego nie doprowadzą - poszukac MĄDREGO psychologa, psychoterapeuty,psychiatry.Nie bac i nie  wstydzic sie tego.MU

 

Witam Pani Magdo, a raczej Mistrzu Mowy Polskiej.
 
Dziś w radiu ogłosili tę  wspaniałą wiadomość. No, no, jestem pod wrażeniem i jeszcze wiekszy szacunek w Pani stronę ślę:)
 
Gdy ostatnio zerknęłam na Pani stronę i znalazłam zdjęcie mojego pudlo-teriera "zawyłam" z radości. Pies zawtórował ; a mama aż przyszła z niepokojem sprawdzić, co wzbudziło taki entuzjazm. Zobaczyła i ....się usmiechnęła. Po raz nieliczny od śmierci taty.
Pyta Pani, kto nakazuje  pisać o kabarecie sztampowo. No promotor. Wymóg uczelni:(( a raczej narzuconego jej języka.  Ale słowo honoru, że przemycę wątki reporterskie:). Pani Magdo, czy kojarzy Pani jakichś cenzorów? Mogą byc anonimowi. Czy Pani miała jakieś z nimi spotkania, problemy? Bo jak na razie żaden, których znają znajomi dziennikarze, lub na których mam namiar,  nie chce mi pomóc. Przepraszam, że zawracam Pani tym głowę, ale wątek ten mnie ciekawi bardzo, a informacji na żywo raczej mało:((( .
Co do wspólnych kolegów.  Raczej na pewno ich nie mamy. Co najwyżej z pełnym szacunkiem mogę Pani przyjaciół podziwiać na szklanym ekranie; wsłuchiwać się w ich słowa. A czasem, gdy padnie takie zlecenie zrobić z nimi wywiad. Ale to żadne spoufalenie przecież.
Piszą do Pani  ludzie o koncercie "Zielono mi". Dokładam swój głos do niego. PAmietam, że na "żywo" był w moje urodziny. Potem go nagrałam. Ryczałam. Za każdym razem ryczę, ale nie z powodu smutnych piosenek, ale atmosfery; wszechogarniającej świadomości odejścia Pani Osieckiej. Ostatnio na jednej z podkoszulek widziałam napis, który jest mottem życiowym, noszacego ją 14 latka: "Życie grozi smiercią". Nic dodac, nic ująć.
Kończę, bo czas popracowac przed zbliżająca się radą pedagogiczną mojego działu,.
serdecznie pozdrawiam
byle do jesieni:) bo już pierwszy dzień lata:)
ALicja ze Śląska
 
Alicjo ze Śląska!
1.Pozdrów serdecznie mamę.Jak to miło ,że się usmiechnęła...dla takich wiadomości chce mi sie tutaj z wami byc!
2.Przemyć.
3. Ja mialam  jedna przygode z cenzorem.W czasie pracy nad "Bialą bluzką".Agnieszki Osieckiej.Jest ona opisana w ksiązce Magdy Jethon pt;'Pani Magdo , pani pierwszej to powiem".I powinna byc przedrukowana także gdzies tu na stronie .Poszukaj.
4.Cenzorzy zawsze byli anonimowi...
5.Cos bym dodała ... grozi śmiercią...lub kalectwem...
6.Pierwszy dzień lata ,a ty juz o jesieni?!MU

dla mamy Alicji-letni  spokój i zieleń

20 czerwca 2005

JADĘ  NA  WAKACJE !! HURA!!!!

Ale zazdroszczę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!(tylko komu, szczęśliwy anonimie?!)MU
p.s . Moje młodsze dziecko  już po zdanych egzaminach i rekonesansie
przedwakacyjnym...Niektórzy maja dobrze.Ja spędzam teraz całe dnie na
montażu i pierwszy wolny dzień bedę miala po 30 czerwca...

mlodsze dziecko...

 

Dzięki za dom z MU! To SuperDom! No to my Pani wysyłamy coś z dzisiejszego spacerku po deszczu.
"Zasnął Poniatowski Józef, zasnął już Sobieski Jan" a my latałyśmy po nocy jak wściekłe wokół Łazienek. Tym razem zjazd odbywa się w stolicy. Pozdrawiamy gorąco - Dwa Świerszcze z Oświęcimia i Trzeci, co to tylko żałuje!

 
 Świerszcze!
 Ale milo wyglądacie!Pozdrawiam serdecznieMU

 

Pise z adresu mojej mamy, bo moj sie z naszego oulooka wyprowadzil  a u Pani sie tylko outlook otwiera jak sie chce napisac. no nie wazne z reszta!!
Witam PaniaBardzo Serdecznie! i wszytskich tez..choc nos mam zasmarkany od placzu, oczy jak u kroliczka...obraz nedzy i rozpaczy jestem choc na zewnatrz juz nie widac..to ta faza kiedy czerwone nosy i oczy ma sie juz tylko w srodku,,,ewentualnie pod prysznicem, jak nikt nie widzi a woda od razu zmywa lzy, to sie wtedy te czerwienie od smutku na wierzch wydostaja..
Pewnie mnie Pani nie pamieta...to ja tu pisalam trzy miesiace temu ze wyjezdzam na stypendium do Zagrzebia. Taka szczesliwa kroatystka z Krakowa, ktra zaczela mieszkac z ukochanym, z ktorym sie kochaja, ktory dostal taaaka dooobra parce..
Szczesliwa kroatystka wyjechala sie edukowac,a Ukochany,,coz..Ukochany odszedl...bo nie mogl scierpiec trzech mieisecy, bo mu bylo za ciezko...bo jego paranoje wygraly z trzyletnia miloscia, bo sam z uzalania sie nad soba nie byl w stanie pomoc teskniacej tysiac kilometrow od niego kobiecie, bo kobieta wyjechala....
Wciaz nie wierze.
Wciaz tak piekielnie pusto bez niego.
Stalo sie tyle zlego miedzy nami przez te trzy mieisace...mniej niz jedna trzecia nadaje sie by o niej publicznie mowic..z reszta po co mowic..
A najgorzej jak milosc sie sypie gdy ludzie sie jeszcze kochaja, gdy wiedza ze sie kochaja a nie moga byc razem bo na zycie patrza tak strasznie roznie..
I we wtorek..pozegnalismy sie osobiscie..pieknie smutnie i az kiczowato.
Juz nawet nie placze..tylko oddychac mi wciaz trudno.
Czytam Pani strone bo na nioej cos pozytywnego krazy...i Pani Krystyny Jandy tez..bo tez pozytywne wibracje wysyla..
to wpadlam, wyzalilam sie, wpuscilam w odmety wirtualnego wszechwora i moj smutek..
Latwiej tu to zostawic..przyjaciele juz "obarczeni"..mama wykonczona..pies ma siersc mokra od lez a moja glowa peka od monologow..
Puszczone w internet..i tak nic nie pomoze..samo musi..
Pozdrawiam cieplo
 
agata juz po zakrecie
 
Agato zasmarkana i kochana !
 
Wiesz ile razy w zyciu ja przeżywalam coś takiego?Przysięgam ci ,że to minie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Ale boleć moze jeszcze długo. I to nie są żarty niestety...MU

dla Agaty zdjęcie z World Press Foto- a czasami ludzie się ranią tylko dla sportu...

 

Witam
 Za każdym razem jak odwiedzam Pani stronę zaglądam w ANTOLOGIĘ.
 Niestety wszystkie wiersze przeczytane a APETYT na kolejne WIELKI.
 Kolejny raz muszę obejść się smakiem ... ale nadziei na "ucztę" nie tracę.
 Czy korespondencja aż tak POCHŁANIA Panią że nie ma już miejsca na
 wiersze?
 Wielka prośba o reorganizację czasu i powrót do rozbudowy antologii.
 Przecież my co odwiedzamy stronę jesteśmy nie z tych co "poezja jest nie
 dla nich"...
 A może dług wdzięczności wobec "jedenastych wierszy" już spłacony?

 Kasia

Kasiu miła!

1.Niech żywi nie tracą nadziei...
2.Ale mowiąc powaznie musze sie jakoś zmobilizować.
3.Az tak nie pochłania,ale mam także i inne zajęcia w życiu...
4.Najtrudniejsza jest ta reorganizjacja czasu...
5.Gdzie tam spłacony.Gdybym sie zmobilizowała tylko, to ho ho ho!

dla Kasi zamiast wiersza-kaczka z małymi,ktora chodziła sobie wczoraj,  jak gdyby nigdy nic,  z bardzo malymi dziećmi, po wytworni filmowej na Chełmskiej.Niczego i  nikogo się nie bały i to jest moim zdaniem bardzo budujące!

a obok stalo tyle groźnych samochodów...
 

 

Droga Pani Magdaleno!
Na pewno już Pani wiele razy słyszała, że koncert "Zielono Mi" był cudowny, piękny, wspaniały...
Kiedy pierwszy raz widziałyśmy ten spektakl, miałyśmy po lat 15. Teraz jesteśmy troszkę strasze i właśnie teraz odkryłyśmy go na nowo. Sesja w tym roku strasznie się "zieleni" ...
dziękujemy
Magdalena& Olga
 
M&O!
 
O jak miło że na nowo!Pozdrawiam serdecznie -MU

dla Magdaleny i Oli-właśnie sobie uświadomiłam,że nie mam żadnych zdjęc z tego koncertu... nie mialam wtedy do tego głowy zupełnie...

A ja takie znalazłam (autora i pochodzenia nie znam)...A.

 

 

17 czerwca 2005

Okradziono mieszkanie Czesława Miłosza

Z krakowskie mieszkania nieżyjącego polskiego noblisty, Czesława Miłosza zniknęły obrazy, meble i bibeloty. Wstępnie przedmioty wyceniono na około 650 tys. złotych.

Sprawę bada krakowska policja, która próbuje wyjaśnić kto i w jakim zakresie miał prawo do majątku po zmarłym poecie.

 ...No i co ja mam napisać...Hańba Polska....MU

 

aaaa jjjjjjjaaaaa maaaaaaam dzisssssssiiiiiiiiaj
 iiiiiiimmmmmmmmiiiennnnnnniinnyyyyyy iiii jjjjjeeeeeessssttttttt
 mmmmmmmmmiiiiiiii wwwwwwweeeesssssseelllllllej!!!!!!!!!!!  teraz tylko
 mi trzeba WYJSCIA NA ŚWIAT SZEROKIEGO.....by mnie odwaga i wiara w
 siebie nie opuszczały zbyt często........z całusami wesołymi J


Wesoła!

ajajaj;co by ci tu w prezencie...Zaraz poszukam zdjęcia imieninowego...MU


dla Joli na imieniny - cudowne sukienki w sadzie- z Wystawy World Press Foto!

Alfred Seiland sfotografowal te sukienki...

 

Pani Magdo,
A dałaby się Pani jeszcze naciągnąć na jakieś spotkanie w Instytucie i pogawędkę np. o Osieckiej albo Kabarecie Starszych Panów? Dla ułatwienia mamy komplet kaset z Kabaretem - można by coś wybrać i nie musiałaby Pani bardzo dużo mówić. Po polsku, rzecz jasna.
Pozdrawiam
Agnieszka Maciejowska
The Polish Institute
 
Pani Agnieszko!

Jeśli po polsku to bardzo chętnie!Ja w ogole dużo bardziej lubie rozmawiać sobie z publicznościa niz śpiewac...Pozdrawiam serdecznie!MU

 

Witam pięknie.:)
 Siedzę sobie w pracy i to  niechybny dowód mojego tam nieróbstwa.
 Bo w zasadzie nie ma co robić. Dzieci mają koniec roku szkolnego,
 zamówione zajęcia sie pokończyły. Dzis siedzę do 18. Nie dlatego,
 ze tak bardzo lubię to miejsce, ale na 19 mam sie "odchamiać" na
 wesoło. W pobliskim katowickim teatrze "Korez" jest dzis kabaretowa
 scena "Kabaretu Długi". Zaprosili Kabaret Moralnego
 Nieokoju:):P):):):)
 Co do tego pisania na wesoło, to o zgrozo trzeba zastosować
 naukowy bełkot. Juz mi powiedziano, ze luźny i reportażowy..... to
 może być dodatek, załącznik a nie doktorat...... .:((((( A kolegów
 Pani pozdrowie, a owszem:) tylko kogo? Dochodzi 15. Czas na
 intensywna improwizacje;)
 alicja

 p.s
 w drugim mejlu sle kilka zdjec psiej mieszanki genow pudla i
 teriera. Charakterek bydlęcia , oczywiście po swojej pani...

Pani Alicjo!
1.Dzieci juz wszędzie liczą godziny do wakacji.Niektórzy studenci także...
2.Kto tak kazal?!
3.Ja mialam na mysli pani kolegów, bo nie przypuszczam,abysmy miały
wspólnych...
4.Zamieszczamy z ochotą pudloteriera.I pozdrawiamy, mimo charakteru.MU

No i pies. Nazywa się BUli , choc w oryginale Bouli. Tak, tak od
> tego bałwank:):0
> pozdrawiamm
> Alicja

 

Pani Magdo,
bardzo przepraszam za okropną poufałość, ale muszę się zwierzyć, że tęsknię za Panią, choć się nie znamy.
Tęsknię, bo w Pani jest Pan Jeremi, bo mi smutno, że tak bylejak wokół, że młodzież nie czyta nic, że znowu pada, a poza tym dlatego, że "lubię ten smutek"...  Do Pani powiedzenia o kobietach mam poza tym symetryczne, odnoszące się do mężczyzn :
Gdy mężczyzna jest starszy, wszystko się jakoś parszy...
Uściski dla Pani
                        Zibi

 
Zibi!
 
1.O tym mężczyźnie prawie to samo wymyslil przed wiekiem Boy ...
2.Ale czy naprawde wszystko???Nie wierzę.
3.Z ta mlodzieża nie jest tak źle.Naokolo mnie wszyscy czytają!
4.Bardzo jest.Może za bardzo...
5.Jakbysmy sie poznali, to przestałby pan tęsknić....lubie być sama, niestety.NAJCZĘŚCIEJ.
6.Zaraz poszukam zdjęcia dla pana...i pozdrawiam MU

dla Zibiego-niech pan to koniecznie obejrzy!



dla wszystkich

 

uchoigielnie

 
Pani Magdo!
No coś nieprawdopodobnego... Jeszcze nie spotkałam w życiu drugiego człowiekam, który z pełną świadomością określałby swe poczynania jako budowanie od dymu z komina. A ile ja kartek papieru zapisałam o tym oddymnym budowaniu. Zawsze wiedziałam, że to o mnie Staff napisał. To mój naukochańszy kawałek poezji. A tu taka niespodzianka! I tak mi miło się zrobiło! Ależ mam wspaniałe towarzystwo budowlane. Pozdrawiam i życzę, żeby się na skale udało, bo na piasku to może i miło,ale niestabilnie!
A jeszcze w sprawie tej złotówki... Książka kosztuje 34zł a tylko złotówka z jej sprzedaży idzie na Akogo? To śmieszne... Nie, nie śmieszne, żenujące! I jeszcze raz pozdrawiam! Ewa 
 
Ewo!
 
1.Ale przecież nikt nikomu nie może zabronic dac więcej.W jakis inny sposób.
2.Dom to jest oczywiście i  miejsce,ale przede wszystkim stan.Coś czego nie można odebrać ani zniszczyc. Poczucie szczęśliwej przynalezności.Może ktos miec największy i najbogatszy dom na świecie i czuc sie czlowiekiem bezdomnym.(Pewien psychoterapeuta powiedzial mi kiedys ,że największe depresje maja właściciele zamków nad Loarą)...A może mieszkac w lepiance swojego życia.Widzialam kiedyś taką szałaso- lepiankę w Nowej Zelandii.Gdybym troche schudła-moglabym opowiedziec jak bylo w środku.A chatka brata Alberta?!Co roku do niej pielgrzymuję...Pozdro MU

dla Ewy- budownictwo budownictwu nie równe...

tu juz by można...

Kalatówki

 

I jeszscze egzamin z Andragogiki w tym semestrze przedwakacyjnym... wyparlam z pamięcci...

 
Czy Druga Strona ekranu jada szarlotkę???
A.
 
A.!
1.Nie wypieraj.Czy to jest to coś o psychice ludzi starszych?
2.Jada .Póki pamięta co to szarlotka.Niesamowite wrazenie zrobiły dzis na mnie zdjęcia starszych ludzi z Altscheimerem(nie wiem czy dobrze napisalam,ale obie dobrze wiemy o co niestety chodzi...kupuj mąkę.MU...
 

Ahoj...

Coś jednego z głowy,  pozostałe wiszą jak wisielce. 
Poza tym to zastała mnie burza w Łazienkach, przemoczyłam zielone tenisówki, nie potrafiłam zareagować na histerię 10 latki, która to po przegraniu w grę w kropki zaczęła krzyczeć, że jest beznadziejna, do niczego się nie nadaje, głupia, kretynka, idiotka, nic nie umie... więc zaczęłam sama chlipać razem z nią i patrzeć jak drze zeszyt do angielskiego... I tylko potem napisałam sms-a "Nie kropki swiadczą o człowieku i jeszcze nie raz będziesz w kropce"... Oj bliskie mi dziecko...bardzo!
 
Taki bilans.
Anula
 
Ps0. Piekarnik niedługo  rusza do boju.
Ps1. W załączniku "droga Jeża do drzwi"...
Ps2. Upały...nałeży dużo pić, rośliny potrzebują wody....

 
Anulo po raz drugi!
 
1.Masz ty cierpliwość do ludzi..Ja bym ci od razu dała dyplom.Za czlowieczeństwo.
2.Bardzo przyjemny zalącznik.
3. A dla mnie to jeszcze nie sa upaly...MU

dla anuli- przed egzaminem..

 

 Dzien dobry
 Nazywam sie Jacek Gorski. Mam 34 lat. Mieszkam w Gdansku. Pracuje w Sopocie. Moja pasja  jest szaradziarstwo, a glownie krzyzowki oraz muzyka

Jestem czlonkiem Gdanskiego Klubu Szaradzistow Neptun. Opiekuje sie  strona internetowa tego klubu. Poniewaz chcialbym, aby strona ta byla  ciekawa dla odwiedzajacych - postanowilem publikowac na niej wywiady  przeprowadzone - (glownie za posrednictwem poczty elektronicznej) ze  znanymi osobami. Chcialbym, aby tematyka poruszanych pytan dotyczyla glownie szaradziarstwa, rozwiazywania i ukladania krzyzowek, rebusow i  anagramow, chociaz nie tylko.

Pierwsza osoba, ktora zgodzila sie na tego typu mini-wywiad byl p. Marek  Niedzwiecki. Efekt tej wirtualnej rozmowy mozna przeczytac na stronie  http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_mn.html
Druga - pani Monika Luft -  http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_ml.html
Trzecia - Grzegorz Kupczyk z zespolu Turbo -  http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_gk.html
Czwarta - Marek Piekarczyk z TSA -  http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_mp.html
Piata - Marcin Jedrych - wowczas z RMF FM -  http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_mj.html

W kolejnych miesiacach na liscie przybywaly kolejne nazwiska:
Artur Barcis - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_ab.html
Stan Borys - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_sb.html
Jan Chojnacki - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_jch.html
Roman Czejarek - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_rc.html
Andrzej Donarski - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_ad.html
Krzysztof Hanke - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_kh.html
Edward Hulewicz - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_eh.html
Andrzej Janeczko - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_3ok.html
Magdalena Jethon (na zywo) - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_mjet.html
Wojciech Konikiewicz - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_wk.html
Malgorzata Kosik - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_mk.html
Lombard - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_lom.html
Pawel Nowak - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_pn.html
Anja Orthodox - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_ao.html
Beata Pawlikowska - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_bp.html
Andrzej "Piasek" Piaseczny - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_app.html
Krystyna Pronko - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_kp.html
Marek Sajnog z zespolu Sami - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_sami.html
Kuba Sienkiewicz - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_ks.html
Jerzy Stuhr - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_js.html
Hieronim Wrona - http://neptun-gdansk.w.interia.pl/wyw_z_hw.html

Przepraszam za smialosc, ale chcialbym zapytac, czy zgodzilaby sie Pani na  podobny wywiad internetowy oczywiscie w czasie najbardziej dla Pani odpowiednim.

 Kresle sie z wyrazami szacunku liczac na pozytywna odpowiedz.

 Jacek Gorski
 Gdanski Klub Szaradzistow Neptun
 http://neptun-gdansk.w.interiapl
 
Panie Jacku!
 
Zgodzę sie, bo bardzo lubie rozwiązywać krzyżówki.I tzw"Wykreslanki".One mnie uspokajaja przed snem i pocieszają,że jeszcze  nie jest tak źle...Ale daleko mi do pani Stefanii Grodzieńskiej,ktora rozwiązuje najtrudniejsze "Jolki"!
Z Nią powinien pan koniecznie porozmawiac!MU

 

Pani Magdo,

zwracam się do Pani w imieniu Kutnowskiego Domu Kultury. Być może pamięta Pani jesień 1995 roku w Kutnie? Wtedy to, podczas Spotkań Teatralnych, po raz pierwszy mieliśmy zaszczyt i szczęście gościć Jeremiego Przybore wraz z Panią. I to podczas tych Spotkań Pan Jeremi otrzymał z rąk ówczesnych władz tytuł Honorowego Starosty Kutnowskiego. To wspaniałe i ważne wydarzenie niestety odeszło w niepamięć… My jednak pragniemy przypomnieć o tym fakcie mieszkańcom Kutna, powiatu i całej Polski. Wszak nie wszyscy mogą się poszczycić Takim Honorowym Starostą!

I tak powstał pomysł I Ogólnopolskiego Konkursu Piosenek Honorowego Starosty Kutnowskiego Jeremiego Przybory „Stacja Kutno”. Od pomysłu do realizacji, jak się okazało, były tylko dwa kroki, gdyż wszyscy bardzo chętnie i entuzjastycznie przystąpili do naszego projektu.

Nie ukrywam, że ogromnie by nam zależało, a wręcz bylibyśmy zaszczyceni, gdyby objęła Pani nad naszym Konkursem Honorowy Patronat. Będzie nam również niezmiernie miło gościć Panią u nas podczas „Stacji Kutno”.

Jeżeli nasz projekt wyda się Pani interesujący prosimy opowiedzieć o nim innym sympatykom poezji i dobrej piosenki, zależy nam, aby w Kutnie pojawili się ci wszyscy, którym bliskie sercu są takie klimaty.

 

W załączniku przesyłam słów parę o idei konkursu, regulamin i kartę zgłoszenia dla uczestników.

 

Krzysztof Ryzlak

ryzlakus@poczta.onet.pl

0605 220 329

 

Krzyśku z Qtna!

 

Bardzo mi sie podoba wasza propozycja... W każdym razie próbowac  trzeba...A ile jest kilometrów z Kutna do Warszawy?Pozdrawiam serdecznie i zaraz poszukam zdjęc z Kutna...Pamiętam że Jeremi czytał wtedy jeszcze nie wydrukowane fragmenty memuarów...MU

w Kutnie 95

Czytania kutnowskie...
 

tryptyk kutnowski...

 

.. na najbliższej, piątkowej milondze na Chłodnej 3 czeka nas niespodzianka (!) w wykonaniu Claude i Claudia
- tuż przed losowaniem ok godz. 23.30

zapraszamy!

Paulina i Janek

 

ze względów technicznych jesteśmy zmuszeni przesunąć rozpoczęcie koncertu
 z
 Machiną del Tango oraz Claude i Claudio na godzinę 20.00.
 Tak więc zapraszamy 20 czerwca o godz.20.00.

 o godz.19.00 dla chętnych nauka podstaw tanga
 wszystko inne bez zmian,
 za zmianę godziny przepraszamy

 Paulina i Janek
 

13 czerwca 2005

Dzień dobry Pani Magdo!

Ośmieliłam się napisać do Pani, bo...nie mam czasu. Na nic. Ciągle pędzę i coraz częściej mam wrażenie, że gonię "własny ogon" I teraz też jestem w pracy i porządkuję zaległe papiery. Sprawdziłam pocztę i okazało się, że oprócz wiadomości służbowych mam też niespodziankę, tzn. link prowadzący wprost do Pani.Już kiedyś sprawdziłam, czy ma Pani swoją stronę w tej "dziwnej części świata" i muszę przyznać, że byłam zaskoczona. Nie spodziewałam się, że jak się tak pod rękę maszeruje z najwspanialszymi "kawałkami" tradycji", to ma się też ochotę zahaczyć o nowoczesność. Ale wtedy nie napisałam. Nie napisałam, że podziwiam Panią od lat, a może właśnie z biegiem lat coraz bardziej. Uwielbiam słuchać piosenek w Pani wykonaniu i uwielbiam słuchać Pani. To, o czym Pani mówi i to, jak Pani mówi jest zachwycające. Bardzo zazdroszczę (przyznaje się, przepraszam) umiejętności pięknego mówienia. Mam wrażenie, że Pani buduje zdania, jak...domy. Są to nieprzypadkowe budowle, bo dla kogoś przeznaczone. Mają bardzo precyzyjną konstrukcję i duże, słoneczne okna, i ciepłe wnętrze, i solidny dach, i na koniec... dym z komina - widać, że dom żyje. Gdy przed chwilą otworzyłam tę stronę (otrzymałam ją mailem od człowieka, który wie, co lubię), to pierwsze skojarzenie było z Pani koncertem, w trakcie którego opowiadała Pani swoim słuchaczom o jednym z pierwszych swoich występów (zakończonych sukcesem) i przygodzie z kotem. A potem postanowiłam napisać. Od razu. Proszę więc wybaczyć nieporadność i chaos.
 
Powinnam się do czegoś przyznać. Ściagnęłam od Pani "M" (z okładki kasety, na której ten koncert jest nagrany - potem podpisywała się Pani trochę inaczej)  jest takie łagodne i inne niż wszystkie.
 
Dziękuję, że Pani jest.
Pozdrawiam serdecznie
 
Magda Serwicka
 
Pani Magdo z "dziwnej częsci świata"!
 
1.Ja także ciągle pędzę(ale w sensie metaforycznym, bo doslownie poruszam sie powoli i niechętnie) i gonię wlasny ogon...Najgorsze że końca nie widać.
2.Bardzo jest  miło przeczytac coś takiego po trzech dniach nieporadności  szukania własciwych słów...i rozpoczynania budowy domu od dymu z komina...Ale dziękuję bardzo!Może mnie to zmobilizuje do pracy nad sobą...
3.Nieporadność i chaos wybaczam najchętniej.
4.To nie byl moj podpis, tylko projektanta okładki!Sama sie zdziwiłam...Ale "M" bylo ladne, więc nie robiłam awantur.
5.Pozdrawiam serdecznie Panią i tego człowieka , ktory wie  co pani lubi..MU

 

Kiedy wykonuję niektóre piosenki, czuję, jakbym znów obcowałą z ich autorami. Z ludźmi, których dobrze znałam, z którymi się przyjaźniłam i których kochałam. To sprawia mi ogromną radość. Śpiewanie jest przeglądaniem starych fotografii i pamiątkowych filmów. Przechadzka przez recital daje możliwość pobłądzenia w przeszłości (...). Śpiewam Canzonę Adriany Szymańskiej i jakbym znów miała w ręku jej list, w którym pisze, że tekst powstał po śmierci Zbigniewa Bieńkowskiego, w jej pierwszą samotną wigilię. Z tym listem i z Magdą Umer jedziemy do górskiego domku Jurka Satanowskiego, gdzie razem z Polą Raksą grzejemy się przy kominku w kuchni. Dokładamy drew, bulgoce woda na herbatę."(s.65-66)
 
Wspaniała książka, piękny człowiek, trudny egzamin z życia...
Szkoda, że tylko złotówka na fundację...
 
Pozdrawiam. Ewa
 
Ewo!
 
1.Na razie znam  tylko fragmenty z "Gazety Wyborczej".Zbiorę sily i przeczytam.Pamiętam że niedlugo przed tymi wszystkimi niewyobrażalnym nieszczęsciami
siedzialam u Ewy na Bielanach a obie dziewczynki mi coś rysowały...A potem Jacek zmarł i myslałam,że nic juz gorszego nie może sie zdarzyć...
2.Dzisiaj nie ma juz tego domku Jurka i nie ma Irenki.A za chwile nie będzie i nas...Dziwne to wszystko bardzo.
3. A dlaczego tylko zlotówka?MU
 
 
Witam serdecznie!
 
Szanowna Pani Magdo! Pozwalam sobie przesłać Pani list, jaki zdecydowałem się wysłać do Fundacji Okularnicy, która jest organizatorem VIII edycji Ogólnopolskiego Konkursu Wokalnego "Pamiętajmy o Osieckiej'2005".
Jestem ogromnie zawiedziony i jest mi bardzo przykro, że przytrafiła mi się taka "przygoda" i nie mogę zrozumieć, jak do tego mogło dojść, bo przecież dzień wcześniej można mnie było poinformować o tym, że nie wszyscy uczestnicy przyjeżdżają i przesłuchania kończą się wcześniej. Zrobiłbym wtedy wszystko, aby przyjechać na przesłuchania na czas.
 
Pozdrawiam i łączę wyrazy szacunku.Krzysztof Kisiala "KIs"
 
P.S. W załączeniu piosenka, którą przygotowałem na przesłuchanie.
Zapraszam też na moją stronę internetową: www.kis.prv.pl
 
 
 
Subject: Re: Informnacja.

 
Witam!
Jestem zawiedziony, niepocieszony i bardzo mi przykro, że zostałem wprowadzony w błąd, bo gdy przyjechałem do Warszawy na ul. Myśliwiecką o godz. 18,25 mogłem tylko pocałować przysłowiową klamkę, ponieważ było już po przesłuchaniach. Czterokrotnie kontaktowałem się z Państwem w sprawie zmiany terminu mojego przyjazdu tj. z dn., 08-06-2005 r. godz. 10,00 na 15,00 tegoż dnia i mówiłem, że mogę przyjechać dopiero pod koniec przesłuchań, wieczorem, a to z tego powodu, że moja niepełnosprawna żona, która po wypadku porusza się na wózku inwalidzkim, na ten dzień ma umówioną ważną wizytę lekarską, na którą czekaliśmy ok. 3 m-cy. Ostatni raz dzwoniłem 07 czerwca, kiedy to ponownie informowałem o mojej prośbie. Gdyby wtedy ktoś powiedział mi, że przesłuchania popołudniowe trwają najdłużej do godz. 17,00, to zrobiłbym wszystko, aby przyjechać na czas. Postarałbym się, aby np. po specjalistycznych badaniach moją żonę odebrał ze szpitala ktoś inny i postarałbym się być przed godz. 17,00.
Tuż przed swoim wyjazdem z Kielc ok. godz. 15,00 dzwoniłem do fundacji, bo chciałem poinformować, że udało mi się już wyjechać, ale nikt nie odbierał telefonu.
W ten oto sposób można powiedzieć, straciłem czas na przygotowania się do przesłuchania, straciłem też swoje pieniądze, gdyż musiałem zlecić realizację podkładów, by móc wziąć udział w eliminacjach oraz wydałem pieniądze na "wycieczkę" do siedziby "TRÓJKI".
W regulaminie, nie podaliście Państwo granicznego czasu przybycia do studia na przysłuchania. Na pewno mieliście już Państwo doświadczenie z ostatnich i poprzednich przesłuchań i można było mnie poinformować, że ostateczny czas zgłaszania się na przesłuchania to np. godz. 16,00 - 17,00.
Jest mi z tego powodu bardzo przykro, bo bardzo liczyłem na występ na VIII edycji Ogólnopolskiego Konkursu Wokalnego "Pamiętajmy o Osieckiej'2005", bo bardzo lubię piosenki Pani Agnieszki.
Natomiast w moim wieku, każdy rok ma niestety duże znaczenie!
 
Z poważaniem. Krzysztof Kisiała "KIS"
 
P.S. W załączeniu piosenka w "Żółtych płomieniach liści" w moim wykonaniu.  nagrałem w moim małym domowym studio - w czasie przygotowań do konkursu.
 
Panie Krzysztofie Zawiedziony!
 
Mnie także jest bardzo przykro , ale nie wiem  kto tu zawinił.Parę razy czekaliśmy(mowię o jurorach)aż dojadą ci ,ktorzy sie zglosili.
Byc może w przyszlorocznych eliminacjach trzeba będzie sprecyzowac dokladniej czy i w jakich sytuacjach mozna sie spóźnić.Prosze pozdrowic zone i probowac w przyszłym roku!MU
p.s. w pana wieku mozna jeszcze spiewać i spiewać.

Panie Krzysztofie-a może skontaktowałby sie pan z panią Maria Szymonik, pomyslodawczynią tego konkursu?Może ona  wyjaśni dlaczego tak sie stało?

"Ciągle pada! Asfalt ulic jest dziś śliski jak brzuch ryby..." dobrze, ze
dzisiaj nigdzie nie musze wychodzić. W końcu pomieszkam trochę w tym domu,
bo w ostatnich dniach byłam tu tylko gościem... w sumie to dobrze...
mniejsze zagęszczenie ludzi na m2. Ale ten Pani ostatni dzwonek mnie
przekonał i zaczełam się uczyć :))
Prosze uważać na ulicach w taką pogodę, bo nie jest to wymarzona pogoda do
jazdy samochodem. A ja patrze przez okno i uśmiecham sie, bo około 60 km na
zachód ode mnie prowadzi Pani koncert :)) Szkoda, ze nie moge posłuchać jak
oni wszyscy pięknie śpiewają... no ale cóż... taki lajf... moze innym razem.
Ja się bardzo za Krakowem stęskniłam i w niedzielę jade pochodzić sobie po
rynku i Kazimierzu. Mam nadzieje, ze już nie bedzie padało.
Pani Magdo zimna woda nie jest zła a szczególnie zimne prysznice. Bardzo
dobrze orzeźwiają. Owszem jeśli chodzi o morze to raczej wolę to ciepłe ale
"jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma" :)) Byle można bylo
popływać. A pianka była po przyjeździe.. duuużo pianki ;)
Śpie stosunkowo mało, bo szkoda czasu na spanie, ale dzisiaj przeszłam samą
siebie... 10h snu... nie polecam... no ale musiałam odespać poprzednie noce.
Żyje mi się raczej całkiem dobrze a odkąd nad morzem znalazłam zielony kamyk
to już musi byc OK!
Zaczynam odczuwać brak słońca... ale mam nadzieje, ze już zachwile sie
pokaże.
Przytulam.
Ania (Tarnów)


---Aniu z Tarnowa!

1.Śpiewalismy w strugach deszczu!A u mnie podobno wcale nie padało!!!
2.Wczoraj ja odsypialam...9 godzin.
3. Z zielonym kamykiem będzie dobrze.Odtulam MU

Dzielna publiczność!

Mariusz Lubomski śpiewa "Ciągle pada"- fot.teresa Drozda

hehehe hehehe hehehe hehehe hehehe hehehe hehehe hehehe hehehe hehehe hehehe hehehe hehehe hehehe hehehe hehehe hehehe
Droga Pani Magdo!

 Poszukuję tekstu Agnieszki Osieckiej"Obejmę",kiedyś śpiewała to Danuta Rin.Może Pani mogła by mi pomóc?

Z góry serdecznie dziękuję!

Pozdrawiam Panią cieplutko Ania!

 Aniu Sloneczko!

Chyba ci chodzi o piosenke pt:"Obejmę dozorcostwo"?Ja nawet nie wiedziałam,że to Agnieszki...może ktoś ma ten tekst?MU

 

 

Dzień dobry :)))
Na poczatku to bardzo dziękuję, że miałam możliwość powiedzenia Panu przy wejściu, iż pytałam Panią czy mogę wejść posłuchać przesłuchań. Bowiem kiedy ten ( swoją droga sympatyczny Pan) dowiedział się,że nie ma mnie na liście, którą on ma, już chciał mi pokazać drzwi. Aczkolwiek poradziłam sobie. We wtorek dopisałam się już na listę środową. Ale kolega, który był ze mną we wtorek, a w poniedziałek chciał wejśc sam, któryś z tych panów siedzących na dole nie wpuścił. Nieważne. A swoją drogą zauwazyłam, że kolega wzbudził Pani zainteresowanie :))))))))))))))))))))))))) Jakaś tylko byłam wybitnie niezdolna w środę, bo chciałam przyjechac na te turę po 15 i posłuchać Natalii Sikory. prawie nigdy mi się to nie zdarza, ale tym razem się spoźnilam, bylam 15.15 i Sikora już nie śpiwała. Pomimo że Pani nie było, może orientuje się Pani czy ona wogóle śpiewała, czy na tej liście 10 uczestników znalazła się, bo Pan Satanowski miał możliwośc zaproszenia ludzi czy coś w tym guście. Oj, coś mi się niegramatycznie pisze i zdania trudno buduje.
Tak pięknie stwierdziałm, że nie mam talentu, ale mogę się pochwalić, że dzis dostałam II miejsce na konkursie recytatorskim poezji Twardowskiego.  Natomiast to jak gram swoją postać w przedstawieniu, którym zajmuje się Pani Kulczycka, potwierdza brak jakichkolwiek umiejętności, nie tylko talentu. Przed pokazami dla dyrekcji i decyzją, czy zostajemy wpuszczeni na pokazy mamy jeszcze dwie dłuugie próby. I zobaczymy...
Pozdrawiam ogromnie i jeżeli mogę to prosze o zdjęcie tych trzech mężczyzn z wtorku. Aha, co złego było w  Fijuth Dorocie, która śpiewała Tylko nie pal, bo mnie się podobało...
Ściskam raz jeszcze.
Iskierka.
Iskierko!
1.Bardzo proszę.
2.Ja po południu juz nie moglam być niestety...
3.Życzę ci,żeby te dwie dłuuugie proby  sie nie dłużyły...ani wam,ani pani Justynie.
4.ja juz nie pamiętam pani Doroty niestety.Tyle mi sie w życiu nadziało od tamtego czasu.
5. Zaraz poszukam trzech mężczyzn z wtorku.
6. Pamietaj że do drugiego etapu moze przejść tylko 10 0sób.I NIGDY TO NIE BYLO TAJEMNICĄ.

i reakcja publiczności

fotograf i poeta TD z  kochanym i dzielnym jurorem Jurkiem Satanowskim

jeszcze raz Jurek Satanowski...

 

Pani Magdósió
Oojejjuuuu..... niee, ooj niee... to jeśli to są takie konsekwencje,
no jeśli to ma tak być to ja na wszelki zacznę chodzić do Trójki
zupełnie innymi trasami.... chyba, że to ewentualne cygańskie
niedługo to jest w przeliczeniu na mój zegarek najwcześniej za
157lat... i to tych lat świetlnych.... albo w ogóle, booo....
zresztą nie ma co rozwijać... anyway i przeskakując.... wysyłam
sklep z kapeluszami spotkany po drodze na górę168... z myślą o AO,
bo chyba lubiła...narka...
jóstysia, co poznała bratanka, ale o tym w następnym odcinku




JÓstysiu!

1.157 zleci,ani sie obejrzysz.
2.Chyba lubiła.
3.Czekamy na odcinek z bratankiem.MU

jeszcze dla JÓstynki- Agnieszka w kapeluszu z kolegą Agatki

 

Witamy Pani Magdo!!!!Oto relacja z dzisiejszego"Dziennika Polskiego" na temat Pani koncertu w Niepołomicach.Dziękujemy prosimy o powtórkę w Krakowie;-)))))))))))))Samych słonecznych dni i chwil dla Pani i wszystkich z Pani Rodzinki Tomek i Leszek
 

Romantyczne wieczory w niepołomickim zamku

Pogoda na niepogodę

 

"Pogoda na szczęście" jest zawsze - bez trudu znakomici artyści udowodnili to w Niepołomicach
Fot. Wanda Ryszkiewicz

 

 

W renesansowej scenerii dziedzińca zamku królewskiego w Niepołomicach publiczność przeżyła w piątek i sobotę dwa zaczarowane spotkania z "Pogodą na szczęście", czyli piosenkami Seweryna Krajewskiego do tekstów głównie Agnieszki Osieckiej i Magdy Czapińskiej. Deszcz się nie liczył i czas się nie liczył, bo i widownia, i wspaniali artyści pogodę mieli w sobie. W rozmowach skrzących się dowcipem: ona - Magda Umer i on - Andrzej Poniedzielski - dwoje najcieplejszych ludzi, którzy się... kochają (przynajmniej tak im się wydaje), choć, jak kokietował Poniedzielski, przy Umer może emanować tylko ciepłem odbitym...

Wielki Seweryn, pozdrowiony serdecznie przez prowadzących, przemówił do publiczności z wielkiego ekranu ustawionego obok sceny, skromnie wyjaśniając, że on nie komponuje, on po prostu pisze piosenki. A potem z leciutkim uśmiechem towarzyszył z ekranu i występującym, i słuchającym. I był jeszcze nieproszony gość - ulewny momentami deszcz, na który zaradziły rozdane widowni przez organizatorów kolorowe pelerynki. I pewnie już dawno artyści nie śpiewali przed taką szeleszczącą i pstrokatą widownią, choć nie do końca wszyscy uwierzyli Poniedzielskiemu, że ten deszcz nie był programowo przewidziany...

Nie zawiodły oczekiwań gwiazdy o pełnym blasku i młodości ustabilizowanej (wg Poniedzielskiego), czyli: Ewa Bem, Michał Bajor, Marian Opania, Wiktor Zborowski, Piotr Machalica, Mariusz Lubomski (czterej ostatni panowie bardzo podobali się także jako "Srebrzyste Gitary" w zabawnej interpretacji piosenki "Nie zadzieraj nosa" dedykowanej politykom) oraz  Stanislaw Soyka i Grzegorz Turnau - niestety, tylko w piątek, bo w sobotę odbierał nagrodę w Opolu. I nie zawiedli trochę młodsi i równie utalentowani: Katarzyna Groniec, Dorota Osińska, Kinga Preis, Katarzyna Warno i Janusz Radek. Artystom towarzyszyła z humorem prowadzona przez Andrzeja Borzyma orkiestra symfoniczna i Chór Kameralny Collegium Musicum Uniwersytetu Warszawskiego.

Mimo deszczu i niespodziewanego o tej porze roku czerwcowego chłodu cieplutko zrobiło się, gdy wszyscy śpiewali z Magdą Umer "Remedium". I choć w większości podczas trzygodzinnego koncertu ze sceny płynęły "smutne piosenki", to bez trudu Umer i Poniedzielskiemu udało się przekonać publiczność, że przecież smutek to tylko "wesołość inaczej".

Niepołomicki zamek widownia opuszczała też w przekonaniu, że należy do zdecydowanej mniejszości, skoro ukochała ten rodzaj sztuki i na pewno, podobnie jak występujący artyści, choruje przewlekle na romantyzm. Jakoś ta diagnoza Poniedzielskiego nikogo nie zmartwiła.

(WR)

 

"Pogoda na szczęście". Reżyseria - Magda Umer, scenariusz i prowadzenie - Magda Umer, Andrzej Poniedzielski, kierownictwo muzyczne - Wojciech Borkowski, scenografia - Marek Grabowski.

 

Pani Magdo.

 Miała wczoraj być pogoda psia. Zimno, deszczowo i bezkolizyjne
 skrzyżowania
 w mieszkaniu nad małym synkiem, który powinien mieć dwoje rodziców, co
 sobie
 w sytuacjach kryzysowych powtarzam jak mantrę.
 W pogodę psią zadzwonił telefon. Piotr Węgiełek o oczach jak węgielki,
 znajomy, a może nawet nieco zaprzyjaźniony chórzysta. Nieodwołalnie i
 kategorycznie zażądał mojej obecności na koncercie. Popadałam już w
 codzienny marazm, wyszarpnął mnie z niego i na sznureczku ściągnął do
 Niepołomic.
 I Bogu niechaj będą dzięki. Bogu, Piotrowi i Pani, i Andrzejowi
 Poniedzielskiemu, i artystom, i chórowi, i orkiestrze... i pogodzie.
 Pogodzie na szczęście.
 Bo taka jest pogoda na szczęście, droga Pani Magdo. Nie jakieś tam upały,
 które ziarenka wysuszają, nie dając im szans w szczęscie się rozbujać.
 Wilgoć. Może trochę chłodu, niechaj sie ziarenko zahartuje. Potem się
 człowiek (ziarenko, znaczy) może ciepłem grzać. Ciepłem ze sceny.
 Przypadkowym ofiarodawcą miejsca pod parasolem. Łzą, co policzek
 zziębnięty
 parzy - łzą rozczulenia, wzruszenia, a nade wszystko radości, że coś znów
 w
 człowieku kiełkuje.
 Pokiełkowało, jak zawsze. Zwierzyłam się z tego kiełkowania - leżą sobie
 odłogiem pisanki szufladowe, jak większość dziewczynek bez skóry
 wierzchniej, zwłaszcza w okolicach trzydziestki, zwłaszcza właściwie po
 trzydziestce juz lat kilka, po falstartach, miłościach sercem
 wstrząsających, specjalistki od ciemnych stron samotności we dwoje,
 skrywam
 toto wstydliwie, i nowe dokładam, i skrywam - Piotrowi.
 A Piotr w podskok - zniknął - wrócił. I mówi - taka strona jest, a Pani
 Magda Umer zaprasza do wysłania.

 Ukhm.

 No sama Pani rozumie, że serce bijące. Ja tam nie wiem, czy z nadzieją. A
 może właśnie tak. Sularczyk, pogoda na szczęście - powtarzam sobie.

 Jest mi Pani winna, excusez le mot, hektolitry łez. Te, co z powodu
 groszków
 pachnących w dłoni przynoszonych, z powodu brwi Zamachowskiego w żałościwy
 trójkącik zbiegłych/zbiegniętych/zbiegających się, gdy w "Zimy żal"
 śpiewał,
 że malutki beze mnie (to znaczy, tak mi sie wydawało, póki nie wydało się
 ostatecznie, że dużej blondyny szukał, zdrajca) - wylewałam. Z wielu
 innych
 powodów, sygnowanych "Umer".
 Bo widzi Pani, ja do Pani bałwochwalczo dotąd dość, z powodów różnych.
 Weźmy
 takie "Zielono mi". Tu hektolitry moich łez mieszały się z hektolitrami
 łez
 dwóch przyjaciółek, przed trzydziestką, po trzydziestce, na życiowym
 zakręcie, kolejnym, i znów. Pani (również Pani) to zawdzięczamy. Może
 Agnieszce Osieckiej bardziej, ale ten koncert nad koncertami był. Chyba
 jak
 dotąd najmilszy memu sercu.
 I ja - Pani - te wierszyki, rymowanki i nierymowanki... no nie wiem.
 Ale wiem, ze Pani tak dobra, że przeczyta.

 Gdyby Pani udała, że się nadają do czegoś, albo ja się mogę do czegoś
 nadać,
 cos napisać, to nieśmiało jestem. Proszę mnie szukać w dobrą pogodę na
 szczęście.

 Pozdrawiam z serca, poruszonego wczorajszym.

 Małgorzata "Margola" Sularczyk

Margolu, Malgorzato Sularczyk!

Byłam tak dobra ( w koncu tyle sie pani przeze mnie naryczała)i przeczytałam
 Zamiescimy ,zeby i inni przeczytali o wydzieraniu miąższu z serca.Młodośc
to bardzo trudny okres w zyciu człowieka!!Pozdrawiam MU
 p.s zaraz poszukam   Zbyszka Z. ze swoją blondyną (miedzy innymi ).
 


 

Dzień Dobry Pani Magdo!
 
Gdy miałam jakieś 14 lat (a to było 19 lat temu!)  pomagałam ojcu w kuchni przy jakimś kreatywnym zadaniu typu obieranie moreli na powidła. W pewnym momencie ojciec zaczął recytować "Hamleta" zaczynajacego się słowami " O rany jak ciemno...." niestety  nie znał autora, ale pamiętał jeszcze z czasów licealnych (Reytan) cały tekst praktycznie bezbłędnie. Spisałam go i też zagraliśmy to w szkole (ja byłam narratorem, który wygłaszał didaskalia).
 
Jaki było moje zaskoczenie gdy 15 lat później przeczytałam te wersy w pamiętnikach Jeremiego Przybory, którego jestem wielką fanką. Cieszę się że taki wspaniały tekst odzyskał autora. Krążył z adnotacją "autor nieznany".
 
Bardzo dziękuję za udostępnienie tego tekstu w sieci.
 
Pozdrawiam,
 
 
Ola Luboińska
      
 
Olu!
 
ja także grałam w szkole w "Hamlecie " Jeremiego Przybory , nie mając pojęcia,że to napisal Mistrz...On sie chyba wtedy nazywal "Gburlet"...Pozdrawiam ! MU

autor "Gburleto Hamleta'

 

czekanie
 
Tu trwa wielkie oczekiwanie na wieści poniepołomnicowe....
 
Przytula Anula
 
Ps. Dokonałam generalnego porządku w pokoju. Wywaliłam biurko, posprzątałam szafę, papiery, gazety, książki, kubki, wyrzuciłam kilka starych pamiętników...Powietrze jakby się oczyściło, ale i tak kicham.
 
Kichająca !
 
1.Chyba pójde w twoje ślady i cos uporządkuję.za jakis czas.
2.Było troche nerwowo,ale chyba znowu sie nam upiekło i jakos poszło...Padam juz z nóg i musze iść spać!MU

kolezanka dla Anuli.Fot. Teresa Drozda

 

Droga i Zapracowana pani Umer!!!!

 Jak się pani podobało Opole???? Czy wie pani, że na tym pięciopłytowym
 wydaniu 80/80 znajdzie się pani jakże piękny utwór Koncert jesienny na
 dwa świerszcze i wiatr w kominie?!!! A 4 pierwsze miejsca to Maryla
 Rodowicz, ale z piosenkami A. Osieckiej!!! Po tegorocznym Opolu
 postanowiłam posłuchać sobie Mezo. Ich utwór "Ważne" bardzo mi się
 spodował. Rytm hip - hopu jest jednak porywający....

 Czy będzie panią widać i słychać na kanale kultura? Bardzo bym
 chciała...przydałby się jakiś mądry i ciekawy program artystyczny!

 (...)

 I czy w ogóle przy takiej liczebności przesłuchań da się jeszcze
 znaleźć chwilkę na przyjemny relaks?

 Ja uciekam na weekend do Krakowa! Mam nadzieję, że będzie pięknie.

 Całuję mocno. J

 
J!
1.Nie oglądałam Opola.
2.Wiem, bo musialam wyrazić na to zgodę.Dostanę za to jeden egzemplarz za
darmo...
3.Nie znam Mezo. Andrzej Poniedzielski powiedział,że my reprezentujemy nurt
chlip-hopowy.
4.Nikt mi nie zaproponował współpracy z kanałem "Kultura".Jak dla mnie
wszystko tam za bardzo drga i się za szybko rusza.Od razu boli mnie głowa od
tego ruszania...Ale widziałam tam kilka świetnych rzeczy- na przykład
rozmowę z Julią Hartwig(mimo haniebnego światła!) czy  film o słynnym
tłumaczu ze Szwecji, ktory przez wiele lat mieszkal w Polsce!
5.Przy takiej liczebności da sie znaleźć nawet kilka chwil na relaks.Inaczej
by sie zwariowało od tego Chlip-hopu...
6.W Krakowie zawsze jest pięknie.Chyba że sie tam mieszka .Wtedy wszystko
powszednieje i do szalu doprowadzać mogą za duże ilości turystów.
7. Wysyłam mapkę Lazienek- najlepsze miejsce na relaks w Warszawie(Oprócz
Ogrodu Botanicznego,ale to rzut beretem).MU

 


pani Prezes w Łazienkach

 

MU, przesyłam dużo ciepłych i dobrych myśli. U mnie jakoś jest, życie się toczy, lata nie widać, kociątko rośnie, z lenistwem walczę raczej bez sukcesów... Ale generalnie tzw może być. Widzę, że u Pani dużo pracy, ale to chyba miłe zajęcia i mam wrażenie, że Pani je lubi. W poniedziałek będę trzymać kciuki, jeśli mi się uda wejść to z bliska, a jeśli nie to trochę dalej, ale też sercem będę z PAnią. Pozdrowienia - Joasia
 
Joasiu z tak zwanym może być !
1.Ciągle nie umiem sobie odpowiedziec na pytanie czy je lubie .Czasami tak,a czasami...
1.Sercem bądz ze mną. Bóg zapłać.MU

dla Joasi- jak patrze na to zdjęcie, ktore zrobiła Teresa Drozda, to nawet lubię...

 

 
Serdecznie zapraszamy na koncert i pokaz tanga w wykonaniu warszawskiego zespołu Machina del Tango i naszych gości z Argentyny - Claude Murgi i Claudia Villagry. Specjalnie na tę okazję zespół, śpiewająca aktorka Anna Sroka i tancerze przygotowali także nowe utwory, które mamy nadzieję zaskoczą swoim wykonaniem.

 

 

KONCERT i POKAZ TANGA
20 czerwca, godz.19.00


 

zespół MACHINA DEL TANGO w składzie:
Urszula Borkowska – fortepian
Klaudiusz Baran – akordeon
Konrad Kubicki – kontrabas, gitara basowa

ANNA SROKA – śpiew

 

CLAUDE MURGA i CLAUDIO VILLAGRA – taniec

 

Teatr Collegium Nobilium
ul.Miodowa 22/24
bilety: 40zł, 30zł (studenci, ATA)
rezerwacja (9.00-15.00) – tel. 635 74 13


www.tangolada.com

 
 
Ja bym poszła BARDZO CHĘTNIE ,ale chyba w tym samym czasie muszę byc w Teatrze Polskim....Jeszcze sprawdzę godziny, może to sie da pogodzić!MU
 

 

10 i 11 czerwca 2005r.

 
Impresje niepołomickie...
 
Obraz I:
Deszczowe popołudnie.
Wsparty na Kazimierzu Wielkim - Poeta.
Muza przy biurku - zatopiona w myślach i aureoli. Włosów.
Ciężkie, zamkowe drzwi zamykam maleńkim kluczem.
 
Obraz II:
Wieczór.
Szeleszczą foliowe peleryny, w które bębni deszcz.
W pelerynach setki skupionych ludzi.
Deszcz widać tylko w świetle reflektorów.
Szlest peleryn harmonijnie współbrzmi. Z tym, co na scenie.
Serce rośnie.
 
Obraz III:
Późne przedpołudnie.
Bezradność Muzyka przy ekspresie do kawy.
Tłok przy malutkim stoliku w wielkiej, hotelowej restauracji.
Śmiech, ulga, oczekiwanie.
Klucz od zamkowych wrót mam w kieszeni.
 
Obraz IV:
Popołudnie.
Ściana deszczu w słońcu.
 
Obraz V:
Wieczór.
Setki par uszu. I oczu.
Oczy szeroko zdziwione.
Tak. Można. Inaczej.
Także staram się sprostać.
 
Obraz VI:
Czwarta nad ranem. Świt.
Peron kolejowy w małym miasteczku.
Życie się zaplata - jedni wstają, inni zasypiają.
Mgły się podnoszą.
Naprawdę tu byłam?
 
TD
 
TD!
 
1.Okazuje sie ,że Pan(i) poeta....i prosze nie mówić ale gdzie ta...
2.Dziękuję za zdjęcia i pomoc ! MU

Pani Magdo Kochana,
 i znow u mnie takie milczenie,ale brak komputera w domu naprawde
 powoduje,ze rzadko z niego korzystam.
 Prace o muzyce zydowskiej w rezultacie napisalam.Przetlumaczylam kilka
 ksiazek angielskich i jakos sie udalo.
 W piatek mam obrone,ale najpierw drugi recital dyplomowy.
 W zwiazku z tym wlasnie pisze i zapraszam goraco - piatek- 17.06.2005r. o
 godz.19.30 na sali koncertowej AMFC.
 Przepraszam,ze tak pozno pisze,ale zupelnie jestem niepozbierana:)
 Sciskam mocno.
 maria

Niepozbierana!

Pozbierasz sie i zagrasz pieknie! Nie moge niestety siedemnastego.całuje
mocno!!!MU

 

From: "Sefan stefan"
Siema! Szukam chetnych do nowego systemu zarabiania pieniedzy przez
 internet.Wiek tu nie gra roli, ja nieźle na tym zarabiam. Nie jest to coś
 w stylu tych platnych maili.
 To jest całkiem nowy system.(...)
 Robota jest strasznie latwa. Pozdrawiam

Siema Stefan stefan!

1.Jak juz będzie bardzo krucho , to może sie zgloszę.Na razie daje radę mimo
wieku, kóry jak mówisz nie gra roli...
2.Żeby tylko, broń Boże ,  nie pan wyłącznie na tym zarabiał...
3.Strasznie łatwa robota to jest zawsze cos podejrzanego niestety.Obym była
w błędzie .Siema Stefan stefan-Magda magda

dla pana stefana stefana- koledzy z Indii

i kolezanki...

 

Witam pieknie, choć za oknem deszcz, a  w górach śnieg. Koniec łikendu. Jakże on szybciutko minął, w większosci przespany, odespany. Z tym doktoratem o śląskich kabaretach zaczyna się rozkręcać:) Jest wreszcie promotor!!! Z mojego bełkotu wybrał najsensowniejsze wytyczne:) Czekają mnie wyprawy do IPN, archiwów tvp, radia. Może byc fajnie!!! Spotkałam się z fantastyczną reakcją lokalnych kabaretowców, którzy chyba bardziej niż ja wierzą w jego powstanie. Dziwie sie, bo przecież sami mogli by o tym pisać nawet książki. Tym bardziej, że mają dużo wiekszą wiedze o zaangażowanych w tutejszy kabaret ludziach. Znają też więcej anegdotek..... . jeden z nich stwierdził wręcz, że ksiażka ma byc mim celem. ŁAdnie by było, ale to tylko niesmiałe marzenia. Mam nadzieję Panią szybko usłyszec w klimacie bajek Andersena.
Jak zwykle byle do jesieni Pani MAgdo
Alicja ze Śląs
 
Alicjo ze Sląska!
 
Pisz mądrze i dowcipnie.Bo inaczej nie ma sensu.pozdrów kolegów MU

 

Maryla Rodowicz w Alei Gwiazd

PAP 16:20     

Maryla Rodowicz odsłoniła swoją gwiazdę w Alei Gwiazd Polskiej Piosenki na opolskim Rynku

(fot. PAP / Krzysztof Świderski)

Maryla Rodowicz odsłoniła w Opolu swoją gwiazdę, wmurowaną w bruk na Rynku. Ceremonii odsłonięcia gwiazdy z brązu w Alei Gwiazd Polskiej Piosenki przyglądało się kilkuset fanów.

Przed odsłonięciem z wieży opolskiego ratusza tradycyjnie zabrzmiał hejnał Opola. Potem hejnalista zagrał fragment jednego z wielkich przebojów artystki - "Niech żyje bal" - podchwycony na chwilę przez samą gwiazdę i tłum fanów. Do Opola zawsze wracam chętnie, bo z tym miejscem wiąże się wiele wspomnień. Poza tym ważne, żeby tutaj dobrze wypaść, bo to ma związek z dalszą karierą - powiedziała artystka po ceremonii.

Zdaniem Rodowicz, dla której niedzielny występ w koncercie jubileuszowym Polskiego Radia jest (co policzył jeden z jej wiernych fanów) 28. pobytem na opolskim festiwalu, dziś Opole ma większy niż kiedykolwiek wpływ na polską scenę muzyczną. W tej chwili mało jest programów muzycznych i tak naprawdę nie ma gdzie pokazać nowej płyty czy piosenki - zaznaczyła.

Aleja Gwiazd Polskiej Piosenki jest pomysłem na promocję Opola. Organizatorem ceremonii odsłaniania gwiazd jest Fundacja Stolicy Piosenki Polskiej wspierana przez młodych radnych Opola. Kolejnym pomysłem na promowanie miasta jest stworzenie "śpiewających autobusów" - autokarów komunikacji miejskiej, w których rozbrzmiewałyby przeboje któregoś z festiwalowych wykonawców.

Pierwsze takie autobusy, jak zapowiada jeden z radnych, wyjadą na ulice Opola jesienią. Będą to pojazdy "poświęcone" Maryli Rodowicz i Beacie Kozidrak, która również jesienią ma odsłonić swoją gwiazdę na opolskim Rynku. Na razie Aleja Gwiazd Polskiej Piosenki liczy 4 gwiazdy. Mają je Czesław Niemen, Ewa Demarczyk, Krzysztof Krawczyk i Maryla Rodowicz

 

 

OOoo proszę - Zespół A TO MY w koncercie Opole - Debiuty.....  

No ale jak poszlo tym znajomym twarzom?!MU

 

list z tornadowej strony...

Pani Krysiu,

pisze do Pani, bo przypadkowo zobaczylam Pani zdjecie i zdjecie Magdy Umer w takiej ksiazeczce "Chicagowskie Radio dla Ciebie" wydanej z okazji 10 rocznicy tej audycji. Otoz te audycje tworzyl i prowadzil pan Stanislaw Kedzia.

Wczoraj dowiedzialam sie o jego tragicznej smierci. Powodowany silna depresja popelnil samobojstwo w sobote... Cale Chicago, polskie Chicago, jest poruszone... Osobiscie chyba nigdy nie sluchalam jego audycji, ale byl postacia znana, pisal felietony do polonijnych gazet itp. Pomyslalam sobie, ze moze chcialaby Pani wiedziec o tym... W tej ksiazce jest tez wpis Magdy Umer (przy jej zdjeciu) - Staszku, nie zapomnij o mnie...

Smutne, kiedy ktos odchodzi, ale tragiczne, jesli w taki sposob...

Pozdrawiam Pani Krysiu,

Magda

PAni Magdo!

 Krzyknęłabym "Boże",ale prawde mówiąc Jemu juz od lat nie bylo wesoło.Ja widziałam Staszka może dwa, trzy razy w życiu,a poznała mnie z nim Magda Czapińska.Chyba znali sie bardzo blisko.Zaraz do niej zadzwonię.Pozdrawiam MU

 

 

 

ARCHIWUM