W tym miejscu publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


8 maja 2005

Witam Pani Magdo
Widze, że samochód sie przydał i szybko Pani do nas dotarła :) Zupełnie nie
wiem dlaczego sie tam podpisałam "A" a nie tak jak zawsze...pozostanie to
dla mnie wielką niewiadomą. Ale jakby mnie to nie dziwi za bardzo, bo
ostatnio wstąpił we mnie taki zakret, ze aż sie boje :))
Chciałam jechać 13 maja do Oświęcimia na Pani koncert, bo to ta magiczna
data i w ogóle, i w tym roku pasowałoby tez, zeby ten dzień był inny od
wszystkich, no ale... czasami tak bywa... nie zawsze mamy to co chcemy :)
Będę musiała to "uczcić" inaczej. A jeśli chodzi o Pani koncert to może sie
cos uda pod koniec czerwca w Warszawie zobaczyć? Ooo... jak ja bym chciała!
Pani Magdo powinna Pani założyć na stronie taki dział "kalendarz"... czy
jakoś tak... i pisać tam gdzie i kiedy mozna Panią zobaczyć, posłuchać.
Myśle, ze byłoby to dobre dla takich ludzi jak ja, którzy czasem muszą
planowac taki wypad dużo wcześniej. Prosze o tym pomyśleć. A na koniec
czerwca nic Pani nie planuje w Warszawie? Ale nudze...ok już przestaję o
tym.
Na informacje o bajkach czekam z niecierpliwością.
Zaimponowała mi Pani tym ćwiczeniam przez godzinę. Jestem pełna podziwu. To
ja w takim razie moje ćwiczenia przedłuze z 15 min na pół godziny. A później
sie zobaczy :)
Do podróży mnie nie trzeba namawiać długo. Jedyna przeszkoda to jak zwykle
kasa, ale jakoś kombinuje. Nie narzekam. Jest ok ;) Musi byc!! A ten środek
transportu cudowny!!! Taki żywy... :D  Zawsze mi się taki marzył. Albo
jeszcze taki w postaci słonia. Też rewelacyjny :)
A dzieci uwielbiam!! Jest w nich coś pieknego, czystego, szczerego... no ale
jeśli o mnie chodzi to jeszcze nie pora... na razie niańcze cudze, więc moge
spokojnei podróżować :)
Ostatnio byłam w Krynicy... i nie wiem czym to idzie ale kiedy wjeżdzam do
Krynicy to mam Panią przed oczami. Wiem, ze z Krynica powinien mi sie
kojarzyć Kiepurą albo Nikiforem ale mi sie kojarzy Panią. Kiedy wchodzę na
ten deptak gółwny to nikt tylko Pani i nie chce być inaczej... ale mi z tym
dobrze :))
No to znów sie rozpisałam....
Pozdrawiam serdecze i życzę duuuużo uśmiechu :))
Ania (Tarnów)

Aniu z Tarnowa, w którą ostatnio wstąpił taki zakręt,że aż się boisz !No
więć piszę ci , gdzie mozna mnie zobaczyć:
1. 13 maja =Oświęcim
2. 20 czerwca-Teatr Polski w Warszawie
3. 10,11 czerwca - Zamek w Niepolomicach
4. 30 czerwca - zamek w Olsztynie
5. 8 lipca -Izrael-koncert dla emigracji z1968 roku.
6. 23 lipca- Pałac w Łazienkach, w Warszawie
7. 30 lipca-Lesniczówka Pranie-Mazury
8. 8-15 sierpień- Teatr Atelier w Sopocie
9. 16 sierpnia -Leśniczówka Pranie
10. 11 i 12 września Warszawa-Studio im Agnieszki Osieckiej  i Teatr na
Woli...

W Krynicy byłam chyba tylko raz w życiu,w 1970 roku, z tatą
Mateusza.Pamietam,że spalismy w pokoju, ktory wlasnie opuścili państwo
Pendereccy i zrobilo to na mnie duże  wrażenie...
p.s. Poszukam slonia...


 

 

 podróż sentymentalna

 
Pani Magdo! Ja cały czas nie mogę zrozumieć dlaczego ja muszę jechać na Pani koncert na drugi koniec Polski, skoro mam Panią "w okolicy...". No dobra,nie rozumiem, bo mam malutki rozumek, ale to dziwne, że tam Pani śpiewa, a tu nie. Może brak mi danych. Póki co, jadę za Panią (z radością) na koniec świata (myślę o Oświęcimiu) i mam malutką prośbę. W Praniu nie było mojej ukochanej piosenki AO "Kiedy mnie już nie bedzie", a ja bym bardzo prosiła, żeby ją Pani w Oświęcimiu zaśpiewała. Bardzo, bardzo proszę!!! A Ania z Tarnowa, którą mam właśnie pod ręką (na GG) prosi o "Jeżeli miłość jest" (też tam będzie). My taki mały zlocik magdoumerowy planujemy. Pozdrawiamy najgoręcej. Ewa
Ps. Możemy robić zdjęcia? Wszystkie przyjdą do autoryzacji, słowo harcerza!
 
Harcerzu!
 
1.Możesz robic zdjęcia.
2.Będą te dwie piosenki.
3.Ale po co was tam gna...MU

 

Ogroomnie cieszę się,że mogę napisać do mojej Najcudowniejszej z
> Magd:)Bardzo ale to bardzo cenię Pani twórczość i Pani postać:):):) Każdy
> jest w posiadaniu wrażliwośći tylko nie każdy potrafi ją przekazać -a Pani
> taki dar niewątpliwie ma!i proszę nie spierać się ze mną i nie być też
> zbyt skromną co do swojej osoby!:):)
>
> Pani Magdo,mam ogromną prośbę o wsparcie mojej pracy dyplomowej
> teoretycznej -jakoże jestem w szkole teatralno filmowej ,w czerwcu mam
> obronę  pracy dyplomowej ,temat:kopia walizki z  początku XX wieku.Zaś
> wielkim mym problemem jest skromny zbiór teoretyczny o walizkach.Dlatego
> gorącą swą prośbę kieruję  Własnie do Pani:) o podpowiedź jeśłi chodzi o
> tytuły wierszy,utworów literackich ,filmowych czy teatralnych ,których
> motywem przewodnim jest :walizka,kufer ,podróż czy pielgrzym.
>
> Człowiek jest wiecznym pielgrzymem i podróżnikem ,gdyż ma to zakodowane od
> wieków i nic już tego nie zmieni.
>
>  Najlepsza zaklinaczko mojej duszy:)Czy w Pani dorobku artystycznym
> ,oprócz:"Ja pana z sobą zabiorę", jest jeszcze jakiś utwór mówiący o
> podróży? podróż nie tylko rozumiana jako przemieszczanie się z miejsca na
> miejcse ,ale również sentymentalna czy też podróż dusz???
>
> BArdzo liczę na Pani pomoc!!:)z najwyższej góry dziękuję i Mocno-wiosennie
> ściskam:)
>
> Łódź 8.05.05                    Katarzyna Śliwowska
>
> P.S. Kawa to produkt grubo przereklamowany!pyszna kawka z mlekiem a i tak
> oczka mi się kleją i litery plączą...:)
>
> P.S.2  Czekam teraz na odpowiedź od Pana Andrzeja Poniedzielskiego,który w
> Łodzi Przechowalnię przyodział starymi walizkami:)
> P.S.3  Ściskam jeszcze raz -mocniej niż poprzednio:) i dobrej nocki :)

Katarzyno Śliwowska z Łodzi!

Fantastyczny temat pracy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

1.Może nasze stałe korespondentki ci coś podpowiedzą?!Dobrze by było.
2.Agnieszka Osiecka napisała na ten temat prawie wszystkie   piosenki...np
:"Ja z podróży".Spiewała ja pieknie Maryla Rodowicz i Magda Smalara
3.Jeremi  Przybora"No i jak tu nie jechać":
                                                                  "Nie ma
nic bez ryzyka
                                                                  Tylko widz
, tylko widz  go unika
                                                                  A kto chce
żyć wewnątrz zdarzeń
                                                                  Musi być
wciąż z bagażem
                                                                  Musi mieć
WALIZECZKĘ i koc
                                                                  I
latarenkę na noc..."
4.Wielka jest także piosenka pt:"Dworzec"-Jana Wołka
 5.A "Wsiąść do pociągu byle jakiego " -Magdy Czapńskiej?Co prawda ona
proponuje aby nie dbac o BAGAŻ...

Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie!MU

 

Dla Kasi-pare hinduskich worków i torebek...

Wiecznie Zielona MU !
 Ponieważ jest to mój pierwszy list do Pani to poprzestanę na podziękowaniu
 i troche się pozachwycam.
 Dzięki za antologię, przeczytałem fragment wywiadu z naszą WIsławą
 Szymborską i uswiadomiłem sobie, że ja na te jedenaste wiersze po prostu
 nie trafiałem......Pamiętam , owszem, "Kiedy przyjdą podpalić dom" i co
 autor miał na mysli, niekończące się analizy każdego słowa każdego wiersza
 i swój bunt..Bo jak można analizować i rozbierać na czynniki pierwsze coś
 co opiera się na wrażeniu jakie wywiera ? Uważam, że wiersz jest dobry
 wtedy kiedy NAM (czytelnikom) się podoba, tak samo muzyka, obraz, inny
 człowiek, po prostu WSZYSTKO.
 Niedawno odkryłem, że kocham poezję przeczytawszy genialne tłumaczenie
 "Anabel Lee", słuchając 'na moście z Avignon", UDAŁO SIĘ !
 A pani antologia sprawiła, że siedzę przy komputerze i czytam
 poezję.....Dziękuję !
 P.S.1 "Taki lajf" jest już w moim słowniku
 P.S.2 Pani ma poczucie humoru !
 P.S.3 Wygląda Pani jak Anioł i jest Pani Aniołem, więc jednak Bóg istnieje
 !
 P.S.4 Ukłony dla Pani Osińskiej. Jak ona tę całą wirtualną umerową
 rzeczywistość "ogarnywuje" ! Zazdroszczę .
 Gorąco Panią pozdrawiam (...)
 Maciek

Maćku, ktory analizowałeś "Kiedy przyjdą podpalić dom"!

Ciesze się , że czytasz wiersze.Ja także , ale nie zawsze .Czasami muszę od
nich odpocząć i teraz jest wlaśnie taki czas...Ale jeszcze do nich wrócę nie
raz i nie dwa...Pozdrawiam serdecznieMU


 

  MU, oczywiście o NIM pisałam. Pomogło, to co Pani napisała - troszkę pomogło:). Pomagają lepsze wieści, choć droga jeszcze daleka, niebezpieczna, górzysta i kamienista. Może uda się czasem uprzątnąć z niej kilka kamieni i rozgonić chmury...
Spokojnych i słonecznych dni - Joasia
 
 
Joasiu!
 
On jest teraz bardzo dzielny i nie ma ochoty sie poddawać,a to jest bardzo ważne!Czy to ty napisalaś niedawno do mnie taki bardzo długi, prywatny list?MU

KROWY

Latem 2005 Warszawa dołączy do grona miast prezentujących CowParade (z ang. Parada Krów) czyli największą wystawę sztuki publicznej. Mecenat nad wydarzeniem objął Bank BPH. Ponad 100 rzeźb krów posłuży jako płótno dla polskich artystów, którzy przeniosą na nie swoje propozycje. CowParade, obok promocji sztuki publicznej, przyświecają również cele charytatywne – na zakończenie projektu zorganizowana zostanie aukcja, a dochód ze sprzedaży wystawionych nie niej krów zostanie przekazany na organizacje charytatywne.

CowParade odbyła się po raz pierwszy w 1998 roku w Zurychu, a w latach kolejnych można było podziwiać kolorowe krowy m.in. w Nowym Jorku, Chicago, Londynie, Manchester, Pradze czy Johannesburgu. W 2005 roku, obok Warszawy, CowParade organizują takie metropolie jak Barcelona, Bukareszt, Monako, Moskwa i Sao Paulo. W stolicy Polski na ulice miasta wyjdzie minimum sto kolorowych krów, które ozdobią najważniejsze kulturowo i towarzysko punkty stolicy. Wydarzenie będzie wizytówką miasta przez kolejnych 90 dni, zachęcając mieszkańców i turystów do dobrej zabawy, edukacji i dialogu z wyobraźnią.
- „Mając świadomość społecznej odpowiedzialności biznesu od lat angażujemy się w różne przedsięwzięcia dobroczynne, wspieramy edukację, służbę zdrowia, promujemy młode talenty, wspieramy kulturę. I nie zamykamy na różne tej kultury obszary -  to nie jest tak, że poważna instytucja finansowa jaką jest Bank musi ograniczać swe wsparcie dla kultury do sponsorowania Teatrów, Filharmonii czy wystaw dzieł znanych mistrzów. Owszem, robimy to, ale mamy świadomość, że taka sztuka nie dociera do wszystkich, że potrzeby społeczeństwa są różne. Dlatego właśnie CowParade. I jeszcze coś – mam nadzieję, że dzięki temu projektowi, niezależnie od jego artystycznej i dobroczynnej wymowy,  ludzie na ulicach Warszawy będą się częściej uśmiechać”  powiedział Józef Wancer, Prezes Zarządu Banku BPH.

 CowParade Warsaw angażuje twórców z różnych środowisk oraz grup artystycznych. Podczas pracy nad tym projektem spotkają się znani artyści współczesnej awangardy polskiej o ugruntowanej pozycji w  świecie mediów,

a także młodzi, kształtujący się jeszcze studenci najbardziej prężnych pracowni akademii sztuk pięknych i znane osoby z życia publicznego. Każdy twórca biorący udział w CowParade Warsaw będzie mógł ukształtować swoją krowę według indywidualnych wizji, kierując się własną ekspresją i wyobraźnią. Liczą się niepowtarzalne pomysły. Wszyscy są zapraszani!

- Bardzo mi się te krowy spodobały. W Warszawie brakuje takich rozweselających projektów. Liczę na inwencję artystów. Może na krowach pojawia się motywy warszawskie, a może któraś zamieni się w Syrenkę – skomentował Tadeusz Deszkiewicz, dyrektor miejskiego biura promocji.

 Żeby stado na ulicach Warszawy było jak najbardziej liczne i kolorowe niezwykle ważny jest udział sponsorów. To ich wsparcie finansowe zadecyduje

o ostatecznym kształcie CowParade w Warszawie i bogactwie naszego projektu. Każda krowa, żeby dołączyć do stada na ulicy, musi znaleźć swojego sponsora, musi zostać zaadoptowana. Dlatego też organizatorzy zwracają się z gorącym apelem do firm i instytucji o aktywny udział w tworzeniu największej wystawy sztuki, jaka odbędzie się tego lata w Warszawie.

Znany szerokiej publiczności malarz EDWARD DWURNIK dołączył do grupy artystów, którzy zdecydowali się na stworzenie dzieła na Warszawską Paradę Krów. Dzięki wsparciu Banku BPH wystawa odbędzie się tego lata na ulicach Warszawy. Krowa Dwurnika bezpośrednio nawiązuje do abstrakcyjnego malarstwa, jakie artysta uprawia od 3 lat. Dwurnik, kontynuując tradycję zapoczątkowaną przez Jacksona Pollocka, udekorował krowę chlapiąc na nią farbami.

Organizatorzy Warszawskiej Parady Krów powoli zamykają listę artystów, którzy wezmą udział w projekcie. Jedną z kluczowych postaci tego grona jest  Edward Dwurnik, bez wątpienia jedna z najbardziej znanych postaci polskiej sztuki współczesnej. Znany szerokiej publiczności głównie z kolorowych obrazów przedstawiających miasto, od trzech lat tworzy obrazy abstrakcyjne, które są w pewnym stopniu kontynuacją malarstwa Jacksona Pollocka – przedstawiciela amerykańskiego ekspresjonizmu abstrakcyjnego. Dwurnik podobnie, jak on, tworzy swoje obrazy chlapiąc na nie farbą.

„Można powiedzieć, że jest to kontynuacja twórczości Pollocka, ale moje malarstwo jest kolorowe i pozytywne w przeciwieństwie do jego malarstwa, on był artystą dramatycznym.” – przyznaje Edward Dwurnik. Krowa Edwarda Dwurnika jest pokryta intensywnymi, żywymi barwami, które tworzą bardzo ekspresyjną, pozytywną całość.

Dzieci z Centrum Młodej Sztuki – Fundacji Atelier pomalowały w swojej pracowni KROWĘ BIEDRONKĘ według własnego projektu. Tak powstała kolejna przedstawicielka Parady Krów, wystawy, która dzięki wsparciu Banku BPH ozdobi Warszawę w najbliższe lato.  

 Wielkie malowanie poprzedził konkurs na najciekawsze projekty przygotowywane przez dzieci uczęszczające na warsztaty plastyczne do Fundacji Atelier. Spośród wszystkich prac młodych adeptów sztuki do realizacji została wybrana krowa BIERONKA, pomysł Celi Sobolewskiej i Justyny Wójcik. Wszystkie prace małych artystów można oglądać na wystawie zorganizowanej z okazji tego wydarzenia w Atelier.

 Centrum młodej sztuki – Fundacja Atelier istnieje od 1991 roku i tworzy możliwości rozwoju i edukacji dla wszystkich chętnych, dla których kontakt ze sztuką może stać się lekarstwem. Tu dzieci, jak również  dorośli mogą posmakować wszelkich gatunków sztuki plastycznej, rozwijać swoje zdolności oraz poszerzać widzę z zakresu historii sztuki. Przede wszystkim jednak jest to miejsce, do którego lubią wracać, gdzie rozwija się ich pasja i tworzą sobie swój nowy dom. Opiekunką Fundacji jest Teresa Starzec, która jest otwarta na wszelkie przygody ze sztuką.

MU!!

Wpadłam przypadkiem o 03:12 na czeskie krowy.... i oto.... proooszę.... trzy wybranki zza firanki....

 

.... taka, która trzyma się swoich chmur..... czyli Krova Pilotka....

.... i Krova dla stałych korespondentek, które tracą głos..... Krova Anginka....

..... Krova co cała jest w Lentilkach dla piosenkarek, które z dzieciństwa pamiętają właśnie Lentilki....... Krova Lentilka.....

 

......ahoj!!

glooomy

Za Anginkę dziękuję. W gruncie rzeczy dobrze tej krowie. Ja odzyskałam głos, na nieszczęście chyba...

 

MU!!..... taaak... niedługo SH i tej wersji się trzymajmy, bo na przykład po tej stronie to nie ma czego.... nie ma nic innego...... bilety w listach Simone de Beauvoir do Nelsona.... piszę, w razie co.... piszę, żeby był dowód w razie gdybym miała amnezję.... czy też inne kolaże pamięciowe albo życiowe.... aaa z tymi krowami to nie wiem dokładnie i nie wiem dlaczego, ale się dowiem, bo mnie to interesuje.... podobno będzie to stadko rozsiane po mieście.... na placu bankowym, świętokrzyskiej, alejach, marszałkowskiej i chmielnej..... różni ludzie i ‘instytucje’ malują te krowy... jest już krowa pomalowana w linie takie jakie są w zeszycie dla dzieci... a na krowie napis „love krowe”.... na razie zbierają się te krowy w jakimś magazynie i gdy nadejdzie czas dla nich odpowiedni to wyruszą w miasto.... nawet chyba Trójka maluje swoja krowę i  Edward Dwurnik i Andrzej Pągowski i Łódź Kaliska też i ktoś tam jeszcze.... mnie na początek najbardziej interesuje ta, która będzie się opalała na mieście.... bo będzie miała te tam różne atrybuty opalaczki, czyli podobno parasol i najważniejsze – CIEMNE OKULARY.... no i wszystkie jej koleżanki będę stały, a ona jako jedyna będzie leżała... ale to tylko tyle co ja wiem, więc mogłam dużo nazmyślać.... pozdro

j, czyli zmyślopisarz

 Pssss.... Hindusss przed psychoterapią poooowalający..... czuję do niego /nieprzystopowaną, niepohamowaną tą jakby nie było powalającą między nami odległością w kilometrach/ bliskość....

 

 

 Zmyślopisarzu!

1.Też juz co nieco o tych krowach slyszałam...Może byc weselej na ulicach , a to juz sporo.

2.Ten Hindus jest moim ukochanym modelem fotograficznym .Ja także czuję się jego przyrodnią siostrą...

3. W zamian za wspaniale krowy dostajesz kilku Hindusów z problemami...MU

 

Hindusi z problemami dla Gloomy...

 

 drugie miejsce w moim rankingu...

a tym jakby mimo wszystko lżej...

a to jest bardzo przyjemny Hindus, koremu nie potrzebna żadna psychoterapia, bo ma ukochanego wnuczka...

MU!!... z tym, że niby w maju tylu młodych to tak niekoniecznie..... tzn nie do końca tak młodych, bo jednak... bo u mnie na przykład to siwy włos szaleje..... szał pał i przytupy na głowie.... ale jak wiadomo człowiek magik, tragik różne sztuki zna i potrafi coś, przynajmniej od czasu do czasu, zakamuflować.... co innego taki fortepian.... iiiiii jak bym miała zaszczyt być fortepianem to wyglądałabym tak....

 

powodzenia w zajęciach pilnych i pilniejszych.......

j, jakieś fortealbopiano

 

Moim zdaniem Forte!

Dobrze wyrażone!Pozdrawiam piano-MU

 

 

Trawa, owszem. Ta zielona co to można po niej boso biegać...inny rodzaj moim zdanaiem nie wchodzi w grę, bo ta gra ma zasady, których się przestrzega....

 
Jest 4.30. "W zwierciadle niejasno" przeczytane, "Najwyższa góra świata" w toku i najdziwniejsze, że jest mi dobrze z tymi nocnymi czytaniami, no może poza ranem, bo wtedy to zupełnie niedobrze.  Okno uchylone, świta? Czy to możliwe czy mi się tylko wydaje?
 
Jeśli chodzi o górę zaległości...to ja się na tym znaam jak na niczym innym na świecie, bo praktykuję od myślę około 15 lat, mam wprawę. Oj jak pasuje tu ten tytuł "najwyższa góra świata". Tylko, że ta praktyka do niczego nie prowadzi. No i u mnie nie ma "ruszę", "wezmę się"...to już dawno wywaliłam ze słownika. Póki co obstaję przy "spróbuję", ewentualnie "zobaczymy".
 
A z tym językiem to jest tak, że mi go jakby ucięto, ewentualnie zdrętwiał. A może efekt bólu poamputacyjnego?? Kto wie. W kaażdym razie nie ma go tam gdzie być powinien.
A teraz uwaga! Jeden z ulubonych cytataów(to tyczy się egzaminu) "nie to, że się uprzedzam, ale z góry wiem"że to absolutnie nie wyjdzie.
 
Anula co powinna się ugryźć w język!
 
Ps. Bratanek czeka na bajki tak bardzo, że hohoho.
 
Niedopuszczalnie rozsypana Anulo!
 
Jedyne światełko to to,że możesz czytać.Jak nie zaczniesz sie leczyć,to możesz przestać móc...Co z tym plackiem ze śliwkami?MU

 

AaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaAAAaaaaaaaaaaa!!!!!

Mój Brat zawiózł przed chwilą swoją dziewczynę do szpitala, czyli RODZIMY!!!! Podobno do rana ma się pojawić Okruszek!!!! Miałam nadzieję, że jak się po raz trzeci zostaje ciotką to już się do takich akcji /porodowych/ przywyka i jakoś chłodniej do tego podchodzi, ale kurcze nicccc z tego ..... AAAaaaaaaaaaaaa!!

j, .... aaaaa tak wbrew pozorom to cicha ciotka

 

Wbrew pozorom cicha ciotkO!

 

Wszystkiego bym sie po tobie spodziewala , tylko nie  nagłego bratanka!!!Zacznie ci byc lepiej!MU

 

JUuuuUUuuUuuupi!! J E S T J!! Okruszek!!

Urodził się dzisiaj o 04:05. Ma 54cm i waży 3,5kg. Tatuś Okruszka odcinał pępowinę i nie zemdlał!!!

j, ciotka

 Ciotko!

ktore to juz dziecko urodziło sie podczas trwania naszej strony?Zadanie do odrobienia.Czekamy na zdjęcie!MU

 

 

 

 

6 maja 2005

 

Witaj Mu Kochana !!!!

 
Już dokładnie miesiąc minął od mojego ślubu , jakoś tak to wszystko teraz sie toczy szybciej .Nigdy nie przypuszczałam że kiedykolwiek będę  z kimś dłużej niz kilka chwil ,poza tym  ni myślałam że będę mamą a jednak to cudo w moim brzuchu rośnie a ja cieszę się okropnie .Teraz muszę tylko wyprostować moje zawodowe sprawy i we wrześniu rodzimy ten cud. Tylko jakoś nie mogę sie zebrać do pisania bezsensownych papierów , zawsze coś a to samopoczucie a to ...to a to tamto a jednak muszę .I jakoś to wszystko sie poukładałao .Oby Było dobrze tak w życiu jak w maju ...Pozdrawiam ciepło serdecznie od nas dwojga .
                                Iwona Wojnarowicz  z Sosnowca
 
 
IW z S!
Prostuj zawodowe sprawy i rodźcie ten cud .Czekamy do września!MU

jest lepiej!
 Droga M.U.!
 Zalałam Panią ostatnio swoją kapką goryczy, więc teraz spieszę donieść, że
 jest lepiej. Nie rewelacyjnie, ale zdecydowanie lepiej! "Ta oszałamiająca
 wiosna" pomaga na szczęście. Na nią zawsze można liczyć, na szczęście.

 Pozdrawiam bardzo wiosennie
 Skandynawska!


Kasiu!

Bardzo prosze o takie listy jak
najczęściej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

p.s . w nagrode oszałamiające maki wiosenne.MU


 

Pięknej Wiosny:) na dzień albo wieczór dobry.
Od czasu do czasu oglądam Pani stronę, czasem cos napiszę. Znalazłam fajne zdanie w jednej z Pani odpowiedzi.
"ponieważ coraz częściej odchodza moi bliscy), nauczylam sie bardziej cieszyc z tego powodu ,że mialam szanse ich poznać i z nimi przebywac, niz martwic sie ,że musieli odejśc".
 
Czy nie jest to czasem pogodzenie sie ze śmiercią??? Doświadczam tego. Próbuję. Ale coś nieokreślonego miedzy rysą a pustką, we mnie siedzi. 
A jak pomóc Skandynawskiej.... Myślę, że czas, może psycholog dla ujścia emocji... nie wiem. Bo szkoda żeby zeszla na psychotropy. Bo mimo, że mają nawet malinowy smak i można je brac przez cał rok chyba smaczniejsze sa owocki:) No i humor siem szybciej poprawia:)
pozdrawiam
 
Tajemniczy pozdrawiaczu!
1.To jest nie tyle pogodzenie sie ze śmiercia , ile proby godzenia sie z nią.Nie mam innego wyjścia...
2. Nie jestem na tyle wtajemniczona w problemy Kasi S,żeby sie mądrzyc na ten temat.Od tego sa lekarze.Ale pozdrawiam MU
 

Droga Pani Magdo! Wysyłam zdjęcie i .. może jakieś skojarzenia... Pozdrawiam najserdeczniej... Ewa

Ewo!  Bardzo mi to przypomina pewne okolice...MU

MU!.... „maj, maj i nagle listopad”... jak patrzę na zewnątrz to nie wątpię , że jesteśmy w pierwszej fazie powiedzenia, czyli że niby ten maj, maj... ale jak patrzę na wewnątrz to też nie wątpię, że bliżej jednak listopada, listopad niż cokolwiek innego.... anyway... właśnie zmierzchają moje majowe wakacje i znów trzeba będzie podwinąć rękawy i udawać, że coś się robi, że jakoś się żyje.... na początek kupiłam sznurowadła.... żeby jakoś związać koniec z końcem.... no i cóż niestety..... 45cm to jednak za mało.... tak i w samym bucie, jak i we wszystkim co ponad jego czubkiem.... w bucie wystarczyło mi do trzeciej dziurki od początku, więc gdzie tam jeszcze tym sznurówkom do końca..... to tyle w temacie sznurowania.... za miesiąc, najpóźniej za dwa oddaje Dziecko.... na pewno w jakieś lepsze ręce, ale jednak ten egoizm sprawia, że żal rozstania, że żal tych spotkań...... w ramach autopomocy mam new pasje ..... gram w grę pt „wyciągnij żabę z bagna”.... pomaga...... na razie w zabiciu czasu...w niczym więcej.... aaa z newsów to podobno w wawie mają stanąć jakieś krowy...... moim zdaniem do tego miasta najbardziej pasowałyby wściekłe .... no nic..... poczekamy, zobaczymy.... tymczasem... pozdrawiam serdecznie

j, czyli supeł

 

Gloomy !

 

1.Co to jest ,że w tym maju tyle smutnych A PRZECIEŻ BARDZO MŁODYCH!!!Opamietajcie się!Nie pozwalam.

2.Krowy powiadasz...a dlaczego tak ma być?

3.W razie czego podsyłam krowę hinduską(jeżeli jeszcze znajdę)MU

p.s. Juz niedlugo Shirley Horn!

hinduska krowa dla zasupłanej

 

 

*Wysyłam bratanka co to już od małego lubi się huśtać...mam nadzieję, że skończy lepiej niż ciotka...
 
*Na język zapisana...dzięki naszej stałej korespondentce...uratowała mnie...bo sama to bym powiedziala "za rok"...tzn Nigdy w życiu.
 
* Póki co uczelnia daleko, daleko za górą za rzeką. Dostać się tam ciężko. Może jakaś tratwa??
 
*Tamta strona niech trochę odpoczywa dobrze...?
 
Jeżu!
 
1.Ciotka jeszcze wszystkim pokaże!
2.Ale i bratanek niczego sobie...
3.Zapisana..a czy sie zaczęła uczyc tego języka?!
4.Najpierw zrozumiałam trawa zamiast tratwa i troche sie zmartwiłam.
5.Chwilowo sama wymagam tratwy.Trawa byłaby rozwiązaniem chwilowym i niezdrowym.
6.No i odpoczywam.A zaleglości się piętrzą.Ale jak sie zerwę to ho ho!
7.Jutro nagrywam bajki dla bratanka.Sama sobie imponuję ta pracowitością.Trzymajmy się !MU

 

 

 

Wiosna w mailach...
więc i ja swoją, w truskawkach, posyłam.
 
3 maja minęła 20 rocznica śmierci Wojtka Belona.
Czy strony MU czytelnicy wiedzą kim był? Audycja w przygotowaniu...
 
Co do strony o Kabarecie Starszych Panów... istnieje, choć wiele jej brak.
http://free.polbox.pl/g/grzesros/
Na pewno jest potrzebna.
Materiały bardzo merytoryczne w posiadaniu mam. Skądinąd...
 
Ukłony,
TD
 

 

Teresko!

 
Napisz nam tu o Wojtku...i o tym,kiedy bedzie ta audycja...MU




  Pani MU!!

     Dzisiaj rano  -Radio Zet i Pani:):)
             Przesyłam  wierszyk Jasieńskiego


         TARAS koTARA S TARA raZ


 biAłe pAnny

 poezjAnny

 poezOwią poezAwią

 poezYjne poezOSny

 MAKI na haMAKI na sOSny

 rOŚnym pełnowOSnym rAnem

 poezAwią poezOwią

 pierwsze

 szesnastoLEtnie LEtnie

 naIWne dzIWne wiersze

 kłOSy na włOSy bOSo na rOSy

 z brUZDy na brUZDy jAZDy bez UZDy

 słOńce uLEwa zaLEwa na LEwo

 na LEwo na LEwo na LEwo prOSTo

 OSTy na mOSTy krOST wodorOSTy

 tuPOTY koPYT z łoPOTem oPADł

 oPADł i łoPOT i łoPOT i POT.

                       Wiosenna ,Zagoniona ,Zaplątana
                                   Ania z Myślenic
  Życzę Pani wszystkiego naj,naj ,naj ,naj !!!!!!
 ps.: baaaardzo lubię do Pani pisać ale teraz byłam tak bardzo
 "zapracowana",że hej...:(:(:(
 pps.: czy pamięta Pani -Tramwajowego Człowieka?;)


Zagoniona i zaplątana!
Jasne że pamietam!Pewnie sie uczysz i biegasz do teatrów...Pozdrawiam MU

 

Wieczór u Franciszkanów,
czyli
tajemnice odkrywane przy muzyce...
                                            zespołu GALICJA 
w  "niezwykłych okolicznościach"
krużganków Bazyliki OO. Franciszkanów w Krakowie*
 
Poniedziałek, 9 maja 2005, godzina 20.00
(wejście od Placu Wszystkich Świętych)
 
Wstęp  wolny!
 
Z majowym pozdrowieniem,
w imieniu OO. Franciszkanów
i  GALICJI
 
Lidka
www.lidiajazgar.pl
www.franciszkanie.pl
* w załączniku - plakat 
 
 
Do Pani Magdy
 

Droga Pani Magdo !
 
 Pozwalam sobie napisać do Pani, bo jest wiosna i ona wszystko usprawiedliwia, nawet zawracanie głowy
Pani.   Mam na imię Zosia i już kiedyś pisałam do Pani (otrzymałam odpowiedź i byłam dumna jak paw),
dlatego ośmielam się prosić o jakieś słowo wsparcia - skończyłam 50 lat ( ...a w sercu ciągle maj...),
patrzę na siebie i widzę podstarzałą kobietę. Jak ten czas tak szybko może lecieć?! Ciągle mam w
pamięci taki piękny program z Pani udziałem (Pani wśród traw w powiewnych strojach)i ja młoda pełna
marzeń dziewczyna. Ile ludzi było wokół mnie , których już nie ma - Tato, najukochańsza Mamusia -
Dziadkowie - nie ma już Ich, a tak bardzo brak !  Łzy mi same kapią,   a przecież wstyd , że się nad
sobą rozczulam. Koniec! Jest wiosna. Wygrzebałam się właśnie z grypy (leżałam cały tydzień pod czułą
opieką męża, który obecnie leży zagrypiony), byłam w pracy ,potem kupiłam kwiatki, które wysadziłam w
doniczce, popadał deszczyk i jest wiosna!
 Życzę Pani dużo radości na wiosenne dni.
Zawsze pozostaniemy tymi samymi dziewczynami z tamtych lat!
Pani Magdo , jeszcze słówko - czy mogłaby Pani przesłać jakiś wierszyk , albo cytacik dla mojej
kochanej siostrzenicy Igi - niech dalej poniesie w sercu  to coś co tak trudno opisać , a przez tyle
lat jest gdzieś na serca dnie (Koncert, świerszcz i oczywiście groszek).
         Pozdrawiam
                   Zosia
Września, zaraz będzie 5 maja 2005 r.

 
Pięćdziesięcioletnia Zosiu z Wrześni!
 
1.Jest kilka starszych osób na tym świecie...
2.Ja także gdy patrzę na siebie widze starszą kobietę,ktora PRZE CHWILĄ była mlodą dziewczyną.
    Na szczęście słabo widzę...
3.Ci których nie ma żyją w nas, dopóki my żyjemy.Na szczęscie.
4.Zarazila pani męża!!Proszę go serdecznie pozdrowić.
5. Co by tu dla tej Igi,żeby poniosla w sercu ..może to:
"CZŁOWIEK WE WŁASNYM ŻYCIU GRA ZALEDWIE MAŁY  EPIZOD."(Stanislaw Jerzy Lec-"Myśli Nieuczesane"
 
Już piąty dzień pod rząd chodzę na basen. Zmienię kolor na blond,
> podetnę włosy, kupiłam kapalusz, pomarańczową bluzkę i czerwoną
> marynarę...zmieniam się z wierzchu, żeby przekonać wnętrze do
> zmian....więcej pozytywnego myślenia...na pewno jakoś się
> wyciągnę....ale już jest strach przed tym co będzie za rok, dwa,
> trzy...chce mi się zostać żoną i matką i nie myślec o takich czarnych
> rzeczach...mam skierowanie do takiego ośrodka pod Warszawą...na
> intensywną psychoterapię...6 godzin codziennie przez 10 tygodni..ale
> tam się długo czeka na miejsce ja mam termin na 22 lipca....chciałabym
> też spróbować hipnozy....czy ktoś zna dobrego hipoterapeutę??????
> najlepiej z pomorskiego...Pani Magdo Kochana bardzo dziękuję za kwiaty
> dla za smutnych...żółty kolor działa uzdrawiająco...szukam takiej
> bluzki...niech antologia jednak będzie proszę...chciałabym obejrzeć
> hinduskie zdjęcia i posłuchać opowieści...są jakieś ciuchy które pani
> sobie tam kupiła??? Może jakieś kolorowe zdjęcie w nich pliz. mam
> nadzieję, że w Sopocie
> będzie sposobność. A może jakoś wcześniej? Zapraszam i zapraszam i
> zapraszam do mojego miasteczka....ostatnio tu była nawet Maryla R.
> Całuję i tulę mocno J.

J!

1.Hipoterapeuty z Pomorskiego nie znam.Z innego rejonu tez słabo.Ale może
ktoś?
2.Jak ja bym sie teraz wzięła za wiersze to nie byloby dobrze...dla różnych
pilnych prac.
3.Jakiegos hinduskiego zdjęcia poszukam z chęcią.
4.Żółtej bluzki brak.
5.Maryla   R była wszędzie.Ale ona niesie ludziom duzo radości!!!
6.Zobaczymy sie w Sopocie.To juz wlasciwie za chwilę.
7.Biedny ten twój ukochany.A on nic nie może pomóc?!MU

 
 

żółty samochód dla J

dla J-mój ulubiony Hindus ...przed intensywną psychoterapią.

 

 


 

Wspaniała p. Magdo. Pani piosenki były ze mną kiedy zakochałam się pierwszy raz. "Jeśli myślisz, że Ciebie nie kocham, to się mylisz..." to było moje wyznanie czynione dzieki Pani. A we wspomnieniach z tą miłością związanych zawsze mam "nasze dawne, zabawne pocałunki". I tak historia mojej pierwszej miłości jest wyśpiewywana przez moje wspomnienia piosenkami w pani wykonaniu.
A teraz, kiedy od 10 lat jestem szczęśliwą, kochającą i kochaną żoną innego mężczyzny też mu wyśpiewuję "Ja pana z sobą zabiorę" i "Już szumią kasztany", żeby ta wiosna była dla Niego miła.
Dziękuję Pani, za piękne wykonania tych pięknych piosenek.
 
Z szacunkiem i wdzięcznością - Kasia
 
Kochająca i kochana Kasiu!!!
 
Ależ bardzo proszę!Pozdrowienia dla męża!!!MU

 

 

MU, rozmawiałam z chorym Przyjacielem przez telefon. On nigdy nie miał słabego głosu, nie zgadzam się ! Nawet wtedy, wiele lat temu, kiedy okazało się, że trzeba wyciąć nerkę, bo nowotwór. Nie zgadzam się, żeby cierpiał – dlaczego tak jest?

Ciągle odkładaliśmy spotkanie pytając się wzajemnie co jakiś czas, czy wszystko dobrze? Najgorsza jest bezradność. Nic nie mogę.

W tym samym momencie powiedzieliśmy sobie: „Będzie dobrze, zobaczysz, już niedługo będzie dobrze” . K ma dużo siły, optymizmu i chęci życia – zawsze tak było. Żeby tylko mu teraz wystarczyło. Wystarczy mu, prawda? Proszę mi powiedzieć, że wystarczy, bo muszę mieć siłę, żeby pójść do niego z pogodną twarzą...

Joasia

 

Joasiu!

 

Może ty piszesz o naszym wspólnym znajomym?!Bo to byłby dziwny zbieg okoliczności z tą wyciętą nerką wiele lat temu...Jezeli ci powiem,że wystarczy,to trochę pomoże?Ale i tak zawsze trzeba iśc do chorego z pogodną twarzą...albo wcale.Oby bylo dobrze!!!!!!!!!!!!!!!!!MU

 

 

 

Dla Joasi- na szczęscie

 

Niestety,  ten wiersz napisał nie Jan Paweł II, ale jest to (niewielka)
> parafraza wiersza, który napisał kto inny: Stefan Witwicki; opublikował go
> 170 lat temu, w 1833 r. Tekst rozpowszechniany jako dzieło Papieża ma
> tylko
> "istotnie" sparafrazowaną drugą linijkę. Karol Wojtyła (jeszcze jako
> biskup) pisał piękne, mądre wiersze i nie potrzebuje, żeby go "dopisywać"
> do
> cudzych utworów(!), ale jako Papież napisał tylko "Tryptyk rzymski" i
> kategorycznie (m.in. na pytanie Marka  Skwarnickiego, Jego wieloletniego
> przyjaciela) odpowiadał, że nic więcej nie stworzył z zakresu poezji.
>
> Trudno też uwierzyć, że to Papież osobiście sparafrazował wiersz
> Witwickiego. Oryginał jest napisany pięknym, równiutkim 13-zgłoskowcem
> (takim samym, jak mickiewiczowski "Pan Tadeusz", w którym zresztą Witwicki
> miał swój udział: to jego pióra jest opis matecznika!). Tymczasem tekst
> krążący m.in. po internecie jest rytmicznie pokaleczony! Papież był za
> dobrym poetą i polonistą, żeby tak popsuć formę wiersza.
>
> Dokumentacja fotograficzna oryginału wiersza z 1833 r. - do ściągnięcia,
> na
> stronie http://golem.umcs.lublin.pl/users/zabeksg/sosna.htm
> Więcej o Witwickim i tym wierszu - na stronie
> http://gotowce.com.pl/prace/4473.htm
>
> Patrz też: "Księga wierszy polskich XIX wieku". Zebrał Julian Tuwim,
> opracował i wstępem opatrzył Juliusz W.Gomulicki.
> PIW, Warszawa 1956r, wydanie drugie
> Wiersz p.t."Do sosny polskiej na obczyźnie" znajduje się na str.195 tom.I
> Pozwalam  też sobie przytoczyć znajdujący się na stronie
> http://www.naszekaszuby.pl/modules/news/article.php?storyid=770
> list, podpisany przez znanych i poważanych bibliotekarzy z "Jagiellonki":
> ------------------------------------
> Stefan Witwicki: Do sosny polskiej
> Gość: bibliotekarze (149.156.94.68)
>
> Kilka zapomnianych faktów o autorstwie wiersza "Do sosny polskiej"
>
> Stefan Witwicki
> DO SOSNY POLSKIEJ,
> znalezionej w jednym z ogrodów w Chatenay
>
> Gdzie winnice, gdzie wonne pomarańcze rosną,
> Domowy mój prostaku, witaj, moja sosno!
> Od matek i sióstr twoich oderwana rodu,
> Stoisz, sierota, pośród cudzego ogrodu.
>
> Jakże tu miłym jesteś gościem memu oku!
> Oboje doświadczamy jednego wyroku.
> I mnie także poniosła pielgrzymka daleka;
> I mnie na cudzej ziemi czas życia ucieka!..
>
> Czemuż, choć cię starania czułe otoczyły,
> Nie rozwinęłaś wzrostu, utraciła siły?..
> Masz tu wcześniej i słońce i rosy wiośniane,
> Przecież gałąski twoje bledną poschylane:
>
> Więdniesz, usychasz smutna śród kwietnej płaszczyzny,
> Nie ma dla ciebie życia, bo nie ma ojczyzny!
> Drzewo wierne! Nie zniesiesz wygnania, tęsknoty.
> Jeszcze trochę jesiennej i zimowej słoty,
> I padniesz martwe! Obca ziemia cię pogrzebie...
> Drzewo moje! Czy będę szczęśliwszym od ciebie!
>
> [Tekst, pisownia i interpunkcja za wydaniem: Stefan Witwicki: Zbiór pism
> pomniejszonych. T. 1. Lipsk : F. A. Brockhaus, 1878; s. 243-244]
>
> Twórcą utworu jest Stefan Witwicki (1801-1847), poeta, który w wieku 30
> lat
> dobrowolnie udał się na emigrację i osiedlił we Francji. Wiersz po raz
> pierwszy opublikowano anonimowo w zeszycie 1. "Wieczorów pielgrzyma"
> (Paryż
> 1833). Następnie wydrukowano go w zbiorku Witwickiego: Poezje biblijne,
> piosenki sielskie i wiersze różne, Paryż 1836 s. 331-332. Wspomniane w
> podtytule drzewo znalezione w Chatenay (obecnie dzielnica Paryża lub, jak
> podają inni, miejscowość o tej nazwie w pobliżu miasta Poitiers) stało się
> dla autora inspiracją do napisania tego dziś tak popularnego utworu.
>
> Wiersz nie miał szczęścia, w przeszłości jego autorstwo było przypisywane
> Adamowi Mickiewiczowi, i to przez tak wybitnych badaczy literatury jak
> Wiktor Gomulicki, Antoni Pietkiewicz (pseud. Adam Pług), Bogusław
> Kraszewski, muzykę ułożył Napoleon Orda. Jako wiersz Mickiewicza
> opublikowany został w czasopiśmie "Przyjaciel Dzieci" 1886 nr 35 s.
> 410-411
> i "Wieczory Rodzinne" 1901 nr 47 s. 370. Podobno ukazał się w
> "Noworoczniku
> dla Polek" na rok 1862, w artykule "kilka słów o rodzinie Adama
> Mickiewicza"

 

 

4 maja 2005
 

 

nareszcie wiosna

Pani Magdoooooooooooooooooooooooooo! (czytając akcentuj "o")
Obudziła się we mnie, wraz z wiosną, nowa chęć posłuchania Pani gdzieś na żywo. I co mam zrobić z tym fantem zrobić ???
Pozdrawiam cieplutko. Ewa
 
Ewo!
 
Wlaśnie spędzilam pracowite dni na koncertach poswieconych piosenkom z "Kabaretu Starszych Panów"...Magnolia piekna!Taka sama w moim ogrodzie.Wiosna i już!!!!Pozdrawiam goracoMU

Droga Pani Magdo!
 Te ostatnie dwa tygodnie to wprost koszmar jakiś. Płaczę co wieczór jak
 bóbr i powyrywałam sobie już prawie wszystkie włosy z głowy. Mam taką
 chwilę w życiu - poważną chwilę, kiedy mówię dosyć! Ja nie tylko mówię, ja
 krzyczę - DOSYĆ, DOSYĆ, DOSYĆ! "Bo ja jestem proszę pana na zakręcie...",
 jak mi się teraz zdaje. Natłok spraw się poszerza, a ja chyba nie jestem
 zbyt silna, żeby im podołać. Za mało rozumiem, zbyt wiele mnie przeraża.
 Dwa tygodnie temu, dzień przed papieżem zmarł mój dziadek, byłam przy tym
 i bardzo to przeżyłam, nigdy bym nie przypuszczała... Wydawało mi się, że
 tak wiele wiem, a wiem tak bardzo mało, tak strasznie mało, że to aż
 paraliżuje. Do dziś nie mogę się pozbierać. Do tego wszystkiego w tym  najgorszym okresie bardzo bliska mi osoba - przyjaciółka, ta którą ciągam
 zawsze do zielonego, postawiła sobie za punkt honoru, żeby się ze mną
 pokłócić. Dlaczego właśnie teraz? Wyciąga jakieś swoje niewypowiedziane
 żale z przeszłości i nie rozumie, że ja teraz nie mam na to tak naprawdę
 ani ochoty, ani siły, ani sposobu. Kiedy próbowałam jej to wytłumaczyć, to
 stwierdziła, że najlepszym wyjściem będzie jak się odsunie, a ja jej w tym
 momencie tak cholernie potrzebuje. Bywały już różne momenty w moim życiu,
 ale ten jest jakimś niewyobrażalnym koszmarem, przynajmniej ja go tak  widzę. Co ja mam robić? Jak mam się zachować w stosunku do tego co jest we
 mnie, do tego co czuję? Jak żyć, jak żyć życiem, o które przecież muszę
 tak twardo walczyć?

 Skandynawska

Skandynawska!

1.Nie mam pojecia jak sie pozbierac w twojej sytuacji....A ta oszalamiająca
wiosna nic nie pomaga?!

 

Sprawy bieżące:
a)kod z dziekanatu pobrany ale zgubiony(na język nie zapisana)
b) "Madika i Berbeć" A. Lindgren to moja ostatnia rewelacja, czyli noc z książką bez oderwania, bez podniesienia oczu. Tak, stanowczo to co teoretycznie dla dzieci jest i dla mnie. Poczułam się jak maluch, którym ktoś sie opiekuje. Miłe uczucie.
c) Kupiłam zeszyt na notatki...zaczynam od dziś!!!!!!!!
d) Wszyscy śpią, czasem tylko ktoś się budzi i wcale nie płacze.  a ja staram się cichutko na paluszkach, jakby nigdy nic. I oby się nie obudzili.
e) A po drugiej stronie???
 
Anula- niczym jeż.
 
Jeżu!
 
A po drugiej stronie nadrabianie zaleglości po wyjazdach...zaraz wszystko powinno wrocic do normy...na chwilę...Mu
p.s. na język się zapisz.
 

Raport.

1. godzina 23.39 placek ze sliwkami zrobiony, babeczki z malinami również, drugi placek z malinami i ze śliwkami w jednym, takze. To wszystko aby a) oderwać się b) pokazać komuś, że mimo wszystko chce się byc blisko. Te śliwki to są lekko osobno od placka, ale są. Tymczasem zabieram się za makaron.
2. Miałam tydzień urolopu z życia- czyli żadna uczelnia, żadne zajęcia- siła wyższa kazała się tam nie pokazywać. Przetrzymałam strach i jest ciut lepiej. Na tyle ciut, że jutro rozmowa i albo albo.
3. I czekam na wieści z drugiej strony monitora...
 
A.
 
A!
 
Tutaj druga strona monitora.Strachy wykluczone.Mam wielka ochote na placek ze śliwkami!MU

 

Pani Magdo witam serdecznie :)
Tak długo nie pisałam, ze niektóre rzeczy na pewno już nie sa aktualne.
Chociażby nawet to, ze na pewno jest Pani już zdrowa i nagrała bajki dla
dzieciaków. Proszę coś wiecej o tych bajkach napisać. A na górne i dolne
drogi oddechowe prosze uważać, bo to wrażliwy "instument" a tacy wrażliwcy
gardłowi jak ja to już mają całkiem przekichane i dlatego jestem na to
szczególnie uczulona.
Wiosna zagościła u nas już na dobre. Jest pięknie, słonecznie, ciepło,
zielono... tak lubię. Już zaraz trzeba będzie wyczyścić rower i go
rozruszać, bo staruszek zastał się przez zimę. A jak tam u Pani z basenem?
Bo ja mam przestój. W ogóle nie moge sie zebrać na basen. Ale w końcu musze
sie zmobilizować, bo bedzie źle.
Pani Magdo wiem, że w to trudno uwierzyć, ale ja nigdy nie słyszałam głosu
Agnieszki (poza tym fragmentem na tamtej stronie). Nie widziałam "Rozmów o
zmierzchu i świcie" :(( nad czym ubolewam ...niestety... może kiedyś uda mi
się to zobaczyć. Bardzo bym chciała to ogladnąć.
Ten środek transportu jest świetny. Bo kiedy już się wszystko znudzi,
jedzenie, spanie, ogladanie hinduskich wiosek itd. to w każdej chwili można
popływać :). A to jest dobre na wszystko!
Z tym podróżowaniem to mamy troche inaczej. Bo ja owszem lubię poznawać nowe
miejsca i w ogóle ale przemieszczać sie z miejsca na miejsce tez bardzo
lubię. Trudno jest mnie zatrzymać dłuzej w jednym miejscu. I wiem, że to
dziwne, ale bardzo lubię jeździć pociagami. Tylko nie sama, bo wtedy nudno.
Ale z kimś mogłabym co tydzień jeździć nad morze :) (15h). A jak jest taka
większa ekipa to już w ogóle jest wspaniale. Później najlepsze opowieści są
własnie z pociągu.
Pisała Pani kiedyś, że boi sie ciemnosci... nie wiem dlaczego teraz mi się
to przypomniało, moze dlatego, ze właśnie leżę na łóżku i dookoła ciemność.
Jest 2:15, wszystcy śpią, cisza i ciemnosć... I zaczełam sie zastanawiać nad
ta ciemnością... tzn. czy ja sie jej boje. I chyba nie... chyba sie nie
boje. Bardziej boję się ludzi w ciemności, niż samej ciemności. Bardzo lubię
taki stan jak teraz. Wszystcy już śpią, zza okna nie dochodzi żaden hałas,
jest cisza i ja w tej ciemności... ja i moje myśli, moje rozważania,
historie. W lecie, kiedy nie moge zasnąć, siadam na oknie i słucham odłosów
nocy... uwielbiam to :)
Wracam do moich myśli i ciemności. A Pani życzę spokojej nocy.
Ania (Tarnów)

Aniu z Tarnowa!
1.Nagrałam 6 bajek.Jeszcze 4 w maju.Jak juz dostanę to do przesłuchania, to
powiem coś więcej.
2.Wiem  że to wrazliwy instrument....Uratowała mnie doktor Komorowska w
klinice na Banacha.
3.Ja także nie moge się zebrać na basen.Ale za to codzinnie ćwicze przez
godzinę!
4.Nie zawsze boje sie ciemności.Teraz na przyklad nie.
5.To podróżuj jak najczęściej, poki jestes młoda i nie musisz nianczyc
dzieci!PozdrawiamMU

 

dla ani z tarnowa-jeden ze środkow lokomocji.
 

Pani Magdo,
 czasem ( a może i często) chcielibyśmy zatrzymać kogoś przy sobie na dłużej, na zawsze, nie licząc się z nim samym. Egoistyczne to i ludzkie. Chowam się za tą liczba mnogą. Uświadomiłam to sobie, kiedy nie potrafiłam ze spokojem modlić się o zdrowie dla Ojca Świętego. Boleśnie to we mnie odżyło podczas wizyty u mego Dziadka, pradziadka Zosi, który coraz częściej i tęskniej mówi o "przeprowadzce". A ja bym Go chciała dla siebie , dla  małej córeczki. Boję się, że odchodzą ci, którzy mają w sobie taką siłę i spokój i prawość. Pan Jot, kiedy za bardzo daję wyraz temu lękowi, przypomina mi Pani słowa, ze "Zwierciadła" chyba. Nie pamiętam ich dokładnie,ale mówiła Pani,że radość ze spotkania, obcowania z kimś może być większa, niż smutek z powodu odejścia.
Myślę, że jestem szczególnie obdarowana  dobrymi ludźmi. Patrzę na Zosię i życzę jej takiego bogactwa.
Dobranoc.
A.
 
I jeszcze dla Pani -Zosia zapatrzona i Zosia wtulona

 
 
Agnieszko!
 
1.Ale tej Zosi dobrze na swiecie!
2. Ja mowiłam(ponieważ coraz częściej odchodza moi bliscy),że nauczylam sie bardziej cieszyc z tego powodu ,że mialam szanse ich poznać i z nimi przebywac, niz martwic sie ,że musieli odejśc.
Pozdrawiam także pana Jot..MU

Kochana MU,

Co u Pani, czy wszystko dobrze? Wiosna nieśmiało zawitała i postanowiła zostać – miło z jej strony. Za oknem mam dużą magnolię – obserwowałam pęczniejące z dnia na dzień pączki, a dziś puszy się przede mną swoim pięknem – cała w bieli. Przepiękna !

Tylko w duszy jeszcze mało wiosny – ciągle mi zimno od środka... Pani życzę wiosny w sercu. Tam u Pani za miastem musi być pięknie...

Wiosennie pozdrawiam i przesyłam ciepłe myśli - Joasia

 

joasiu !

 

Wszystko dobrze, tylko duzo pracy!Pozdrawiam MU

 

 

 
Przesyłamy Ci zdjęcie Kluski. Kluska jest "piorunopodobnym" pieskiem, tak jak Piorun - pochodzi z Puszczy Mariańskiej; Pio zabrał się do psiego Nieba w Wielki Piątek; zdjęcie - zrobione w dniu Jej przyjazdu do stolicy; całujemy - Asia z Tajaksem
 
P.S. Mam nadzieję ze nic nie zapchamy tym zdjeciem
 
Oto Kluska.

Asiu z Tajaksem!
 
Lada chwila nie będziecie sobie wyobrazały życia bez Kluski.Ale Pioruna żal .Trzymajcie sięMU
 

Witam serdecznie!

Brakuje mi troche wierszy wiosennych, a przecież to juz koniec kwietnia prawie :-(
Proszęęęęęę!
Jola Grabowska
 
JG!
 
na razie to jest w ogole niemozliwe...ale za jakis czas...who knows MU
 

Pani Dorocie za determinację i talent, oraz pani Magdzie za talent i słuszną decyzję podzielenia się sobą z bliźnimi ukontentowany koneser babskich talentów życzy wielu sukcesów i spełnienia twórczego obydwu Paniom.

A żeby było całkiem kinky to życzenia płyną aż z Antypodów, z Południowej Australii gdzie Pani (pani Magdo) o ile dobrze pamiętam nigdy nie zawitała. O jak dobrze byłoby spędzić czas z koncertem jesiennym (właśnie nadeszła) na dwa świerszcze i wiatr w kominie. Jest to jedyna kasetka (MAGDA UMER KONCERT) którą posiadam ale muszę przyznać, robię z niej częsty użytek.
Zapraszam na krótki wypad na antypody, wystarczy kliknąć www.australink.pl/krzysztof
i po prostu mnie odwiedzić. Znajdą tam Panie dzienniki pisane o poranku dnia co drugiego, felietony z życia Polonii które ukazują się drukiem w największym polskojęzycznym piśmie na antypodach Express Wieczorny- Kulisy, oraz wiersze mojego autorstwa.
Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof Deja
Adelaide
 
ps. Mam jeszcze krótkie migawki z telewizyjnego programu z udziałem pani Magdy o twórczości Agnieszki Osieckiej. Czy jest to dostępne w całości na DVD?
 
Panie Krzysztofie!
 
1.Byłam w Australii przez dziesięc godzin, w drodze do Nowej Zelandii.
2.To jest dostępne w calości na DVD , razem z koncertem "Zielono mi".
3.Na razie nie mam zupelnie czasu, ale może ktos tam zajrzy do pana?Pozdrawiam MU

 

Ogłaszam wszystkim Kochani,że zespół A-To-My jedzie na opolskie Debiuty Trzymajcie kciuki!!!

 

Zespół powstał na wakacjach 2004 roku podczas Famy. Dzięki J.Grzywaczowi i J.Wołkowi zespół wziął udział w koncercie galowym- zyskując wielką sympatię publiczności. Kolejnym krokiem zespalającym zespół była organizacja festiwalu offowego, co związane było z jazzowo-groovowym opracowywaniem melodii ludowych przedstawionych podczas warsztatów i koncertu finałowego.

W lutym zespół wystąpił w łódzkiej Przechowalni, gdzie przywitany został entuzjastycznie. Do marca zespół skupił się głównie na dopracowywaniu materiału i nagraniach. Dzięki pomocy WOAK w Toruniu zespół mógł zrealizować materiał demo w krakowskim studio Olo Wilka.

Większość utworów komponuje Maciej Gburczyk i Anna Karamon(również teksty).Aranżacja należy do instrumentalistów.

 

 

Kochana Pani Magdo,
znowu Pani trafiła w dziesiątkę. Jeszcze siedzę przy kompie, bo właśnie skończyłam
pisać swoją pracę licencjacką. Weszłam sobie na Pani stronkę na deserek, a tu taka niespodzianka -
odpowiedź na mój list, o którym całkiem zapomniałam przez te wszystkie wichury ostatnie.
O jak mi się milutko zrobiło!!!!!!!
Mocno ściskam, przytulam i dzięki za przepiękne zdjęcia. W zamian przesyłam Pani moje ulubione
dziecko, któremu na imię Maja S.
Beata
 
Beato B!
 
Maja S  to bardzo przyjemny widok na wiosnę!pozdrawiam MU

 

Pani Magdo,
 Kończę 3 część memuarów Jeremiego Przybory i wydaje mi się że wiem już
 wszystko o życiu tego przemiłego Starszego Pana i znam już wszystkich jego
 znajomych. Poprzednie części przeczytałam jednym tchem bo cały temat jest
 mi bardzo bliski i sama nie wiem dlaczego tak jest...Oczywiście kocham
 jego poezję a myśle ze w moim wieku (mam 26 lat) i w tych czasach jest to
 conajmniej dziwne. Bardzo chcałabym zrobić stronę interetową o Kabarecie
 Starszych Panów aby  pokazać, przybliżyć młodym ludzom coś pięknego i
 mądrego. Wiem że Pani była przyjaciółką Alicji i Jeremigo i wiem że obojga
 już nie ma między nami... I dlatego tym bardziej potrzebna jest strona
 internetowa  o Kabarecie - której w internecie nie ma!!! Czy Pani myśli ze  to dobry pomysł zrobić taką stronę i czy bedę mogla umieśćić parę zdjęć
 kabaretowych z "Memuarów"na stronie? Piszę do Pani bo nie wiem do kogo się
 zwróić o pozwolnie wykonania strony o Kabarecie.
 Jeżeli zawróciłam Pani głowe to przepraszam ale jak zobaczyłam że można
 nabazgrać wirtualnie do Pani list to nie mogłam się powstrzymać:)
 Pozdrawiam serdecznie.
 Alicja


Alicjo!

Mysle że to jest swietny pomysł, tylko nie mam pojecia do kogo trzeba sie
zwrócić o takie pozwolenie...Może Melepeta cos wie na ten temat?
Pozdrawiam bardzo serdecznie!MU

Mi się wydaje, że jeżeli jest to tzw. "strona domowa", czyli nie o charakterze komercyjnym to takie pozwolenie nie jest konieczne. POzdrawiam Dorota
 

Dzień dobry, Pani MU.
Jakiś czas temu na Pani stronie pojawiła się informacja o I Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim im. K. I. Gałczyńskiego, organizowanym przez Powiatową i Miejską Bibliotekę Publiczną w Pruszkowie oraz Stowarzyszenie Leśniczówka Pranie.
Chcielibyśmy zapytać Panią, czy zechciałaby zaszczycić swoją osobą grono Jury, które wyłoni Finalistów tego Konkursu.
Przesłuchania kandydatów i obrady Jury odbędą się 30 maja 2005 roku w Pruszkowie.
W imieniu organizatorów -
Katarzyna Zegadło.
Proszę wybaczyć, jeżeli ten list dotarł do Pani kilkakrotnie. Ewentualna wina leży po stronie niesfornej skrzynki pocztowej.
 
Pani Katarzyno!
 
30 maja  niestety nie mogę.Ale trzymam kciuki!MU 

 

Och MU! CUDOWNIE było Panią usłyszeć ! Cudownie było posłuchać Pani ulubionej muzyki. Dziękuję. Właśnie dziś rano słuchałam Pani piosenek, a w ciągu dnia o Pani myślałam :) Bardzo się cieszę, że mogłam Panią usłyszeć.
Dziewczyny dziękuję za umieszczenie informacji o programie - jesteście kochane!
Bardzo pozdrawiam - Joasia
 
Joasiu!
 
to wlasciwie jest do dziewczyn.Ale i ja pozdrawiam!MU

My ze swojej strony przepraszamy, że tak późno  ta informacja...

 

witam serdecznie
 
zna Pani to uczucie rozczarowania ludzmi, szczegolnie najblizszymi??to uklucie
czuje sie oszukana ,chce krzyczec ale nie umiem, chce plakac ale moje oczy sa juz zmeczone
mam dosyc samotnosc
wiem takie dni tez sa potrzebne tylko czemu one tak dlugo trwaja..
 
usciski mocne
Oszukana, ktorej chce sie krzyczeć!
 
Ja nawet nie wiem komu i do czego takie dni sa potrzebne.A uczucie znam oczywiście.Niestety.I pozdrawiam POGODNIE -MU

 

Halina Poświatowska

 

Szczęście

 

-mam szczęście!

-krzyczą dzieci

chwytając piłkę

z nurtów wody

 

a ono-na niebie świeci

roześmiane złotem-młode

 

wyciągnij rękę- zamknij

płonący krążek w pięści

i głośno- głośno krzyknij

-MAM SZCZĘŚCIE!

 

 Wysyłam garść uśmiechów! :)

aneta

 

Aneto!
Dziękuję!!!MU 

 

I powroty takie...


 Wróciłam ze szpitala...teraz będę walczyć dalej, ale już
 jestem...jakie to głupie mieć depresje w środku wiosny...te nasze zimy
 takie złe i pewnie stąd..ale ciągnę się za uszy i mam nadzieję, że
 niedługo się wyciągnę...uściskuję mocno bom stęskniona..czy antologia
 to jakaś będzie???? j

J!
 To podobno częste,że najgorszy stan  dopada wtedy, kiedy juz jest prawie
 wiosna...Trzeba przeczekać .Wyciągniesz sie na pewno.Przynajmniej na jakis
 czas.
 Antologii na razie  nie będzie.

kwiatki dla  za smutnych...

 

Pani Magdo Kochana,
 znow sie pojawiam po dluuugiej nieobecnosci,dlugim milczeniu,ale tyle sie
 dzieje,ze na sen czasu nie ma wrecz prawie w ogole.
 Ale dobrze,dobrze,bo tez i przez to tak dobrze:)
 Mam nadzieje,ze dobrze sie Pani miewa i ze wyjazd do Indii(o ile dobrze
 pamietam?) sie udal i energii po tym wewnetrznej nadmiar.

 P.Magdo Droga,chcialam sie tez o cos spytac,bo Pani moze zna rozne
 osoby,ma kontakty jakies(w co nie watpie).
 Szukam i szukam tematu pracy magisterskiej juz od dluzszej chwili.Czasu
 coraz mniej do oddania,a czasu na pisanie brak.
 W kazdym razie wymyslilam sobie pare dni temu(i mam nadzieje,ze mi sie nie
 zmieni),zeby pisac o muzyce klezmerskiej.Tyle tylko,ze na razie nie za
 bardzo wiem,gdzie uderzyc jesli chodzi o materialy.
 Stad moje pytanie i prosba o podpowiedz-czy jakies instytuty kultury
 zydowskiej,tutaj albo w Krakowie,czy jakies prywatne osoby nagabywac?
 Strasznie,strasznie bylabym wdzieczna za najmniejsza chocby podpowiedz.
 Musze leciec,bo dzis znow gram koncert jakis.Wariatkowo kompletne:)
 caluje najmocniej
 maria

Mario!

Powinnaś skontaktować sie z naszą Dorotką,a ona da ci telefon do Kasi
Zielińskiej,a Kasia to juz powinna cie skontaktować z panem Leonardem
Kozlowskim.
A może ktoś zna inny sposób?Pozdrawiam MU

 

Pani Magdo gdzie nam sie Pani zapodziała?
Jak się Pani zaraz nie odezwie to trzeba będzie wszczać jakieś poszukiwania,
bo są na świecie ludzie spragnieni Pani towarzystwa, chociażby tego
wirtualnego. Prosze sie odzywać jak najczesciej.
Aha! Mam jeszcze jedno pytanie. Czy w pod koniec maja albo na początku
czerwca bedzie możliwość Panią zobaczyć gdzieś w Warszawie?
Wysyłam Pani samochód, zeby szybko Pani do nas przybyła i kawałek Irlandii
:)
A

A!
13 maja jestem w Oświecimiu, a napoczątku czerwca na zamku w
Niepolomicach...Dziękuje za kawalek Irlandii!MU

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ARCHIWUM