W tym miejscu publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
24 kwietnia 2005
W TEN DZIEŃ 2.04.2005
W ten dzień, gdy stało się nieuniknione,
czas się zatrzymał. Zamarł świat w udręce
cichej rozpaczy, skargi nie tłumionej
i jednej myśli… że już nigdy więcej…
I po wielokroć powtarzane słowa,
wciąż niepojęte były – tak bolesne,
bo miłość nigdy nie jest dość gotowa,
na pożegnania – takie ostateczne…
I serca nasze drżały wylęknione,
jak świec płomyki smutne i milczące,
gdyś pielgrzymować poszedł w Tamtą Stronę,
nas zostawiając sierotami, Ojcze…
Iwonna Buczkowska




Droga MU!!!!
Przypomniało mi się, że w zamierzchłych czasach lutowych, dokładnie
22, był na stronie pewnien list od pani Miry Kuś.... Otóż ja jestem tymi
nożycami. To ja pytałam o te wiersze. Tylko, nie wiem czy to
jeszcze aktualne. Myśli pani, że sprawa uległa przedawnieniu????
Pozdrawiam serdecznie Jola
ps. W załączniku ten list apropo...
Droga Pani Magdo,
ktoś z Pani Korespondentów (nie moge znaleźć tego listu, był
chyba z 10. stycznia 2005 lub 10. grudnia 2004) pytał gdzie może
znaleźć moje wiersze. Mam jeden egzemplarz mojej ostatniej książki
poetyckiej "O,niebotyczna góro garów",który mogę w prezencie wysłać
pytającemu Ktosiowi.
Macham do Pani chusteczką z zasypanych śniegiem przedmieść Krakowa
Mira Kuś
Zdolna i uczynna kobieto z Krakowa!!!
1.Juz nie pamietam kto o to prosił...
2.Uderzyłysmy w stół ,więc mozemy tylko czekac na nożyce.
3.Dopilnować tego sprezentowania prezentu może juz tylko Melepeta ,albo
Anula.One tu rządzą.
4.Jadę daleko i pozdrawiam gorąco z białych Pęcic ,ale zdjęcie wysyłam z
(jeszcze wczorajszych) z gór .Ale tam bylo bialo i cicho...
5.Niech pani pisze i pisze!!!MU
Za tak karygodne opóźnienie i niedopilnowanie, przepraszam, winna jestem ja i tylko ja. Jeśli sprawa jest nadal aktualna to Panią Mirę Kuś bardzo proszę o kontakt mailowy anulapomylka@op.pl
Jeszcze raz przepraszam i kajam się okrutnie.
A.

Jest wesoło.
Sen się zaczął o 05.30, pobudka o 7.30. Miła rozmowa z Panią od
Literatury, wycieczka po kefir i....znalazłam pisklę z rannym
dziobem...zbudowałam domek, przyniosłam kołderkę i pojechaliśmy do Zoo. Bo
pogotowie weterynaryjne nie chciało do nas przyjechać. na kursach
pierwszej pomocy nauczono mnie, że rannego się nie opuszcza aż do momentu
kiedy przejmie go lekarz, wiec nie dałam się zbyć i odprowadziłam Dzióbka
pod samą lecznicę. Bałam się strasznie Śmierci Ptaka, ale udało się i
powiedziano mi, że postarają się go uratować. Miał żółte futerko(jeszcze
nie upierzony), krwawiący dziób i nie mógł jeść- nawet kruchej babki
śmietankowej, pić też nie chciał a przecież woda była niegazowana.
A teraz podobno mam zajęcia...ale tak jakby ich wcale nie było, chcociaż
żandarm siedzi koło mnie i zmusza do udania się w kierunku sali. A ja co,
a ja nic. Nie mam ochoty, nie mam siły, nie mam weny. Czyli wszsytko w
normie. Tym bardziej, że sala na 4 piętrze, czyli wysoko i daleko.
zakupiłam sok, wodę z nadzieją, że jednak...ale nie, stanowczo nie.
Wszystko od jutra, prawda? żandarm już nie naciska, już nie protestuje,
złąpałam go na haczyk pt "komputer, mail, posiedzimy jeszcze trochę". I
co, i udało się. Logopedię poćwiczę w domu wyginając podniebienie w każdą
stronę. Zresztą i tak wolę język pisany niż mówiony, więc jakoś sobie
poradzę. Gimnastyka palców bardziej potrzebna niż gimnastyka języka.
Zresztą tu jest tak wesoło, że ćwiczy się i język, i usta i podniebienie i
przepona. I po co te zajecia?? Wiosna Panie Sierżancie.
Tylko ten sen, ten sen, ten sen, o który tak trudno.
Póki co cały czas myślę o tym co zrobić aby powiedzieć co się myśli i
czego się boi a nie spłoszyć i nie zbudować muru. Do diaska, znowu ta
"granica" i działanie za pomocą intuicji i trochę na oślep. Kiedyś to
trzaśnie i będę ryczeć. A tym czasem, do dzieła, do walki.
Czuwaj! I odmeldowuję się.
Starszy wagarowicz Anula
Starszy wagarowiczu!
1.Zanim trzasnie powinnas iśc do lekarza.Od braku
snu mozna zwariować.A i
nie tylko od niego...
2.U mnie już niektore budki z lokatorami...Będą małe!Boję sie kota
sąsiadów.Mu
donos i nie ma to tamto
Dzień dobry!
powalona porażką donoszę, że w poniedziałek o godz 13:45 w pracowni
internetowej widziano Anulę, która żadną siłą /fizyczną, psychiczną,
groźbami, błaganiami, prośbami, tłumaczeniami, listami, rozkazami,
emailami/ nie dała się wyprosić z tejże pracowni vel zaciągnąc na górę na
obowiązkowe zajęcia z logopedii, które to zajęcia teraz właśnie trwają i
na których to Anula być powinna, nie to nawet że bez gadania bo właśnie z
gadaniem /logopedia!!/. Donoszę również , że sytuacja jest beznadziejna bo
A. w ogóle nie chciała nawet o tym /aby iść/ słyszeć. Za upór w indeks
można wpisać 6, za tekst piosenki "ach panie panowie" 4+, bo ostatnia
zwrotka kuleje. To tyle z frontu, czyli wydziału który niektórzy, a
dokładniej niektóre /w liczbie 3, w słowie trzy/ omijają łukiem. I to
bardzo duuuuuużym.
pozdrawiam serdecznie
...j, czyli porażka pedagogiczna też jakby trochę na wagarach
ps0.... powyższy donos w całej swojej okazałości została przez Anule -
uciekiniera zaakceptowany.... niestety, nic sobie z niego nie robi, co
oznacza, że nadal tutaj obok siedzi i pisze swoją relacje....
pss1.... tak, tak,... gimnastyka języka, gimnastyka palców... ale każda
cześć ciał powinna być /nooo, przynajmniej mniej więcej/ równomiernie
wygimnastykowana....
ps2.... owszem, rozumiem, że może to straszne, że te zajęcia są na 4
piętrze, ale na litośc boską - ten wydział ma winde!!
Gloomy!
Przecież wy musicie kiedys skonczyc te studia...MU
MU!!!!!!!!
czas: pół godziny później
akcja: nuda, jak w polskim filmie, nic się nie dzieje
osoby dramatu: dwie, te same, bez zmian
miejsce: to samo, bez zmian
generalnie cisza... słychać tylko obok stukot klawiatury i Anula "noo
zdjęłam pierścionek - rozkręcam się"
...j, no ręcę opadają
Wszystko opada...MU

12kwietnia 2005
Pani Magdo...
skierka

Odnośnie naszego Papieża
"W brzuchu ciężarnej kobiety były bliźniaki. Pierwszy zapytał
drugiego:
- Wierzysz w życie po porodzie?
- Jasne. Coś musi tam być. Mnie się wydaje, że my właśnie po to tu
jesteśmy, żeby się przygotować na to co będzie potem.
- Głupoty. Żadnego życia po porodzie nie ma. Jak by miało wyglądać?
- No nie wiem, ale będzie więcej światła. Może będziemy
biegać, a jeść buzią ....
- No to przecież nie ma sensu! Biegać się nie da! A kto widział żeby
jeść
ustami! Przecież żywi nas pępowina.
- No ja nie wiem, ale zobaczymy mamę a ona się będzie o nas
troszczyć.
- Mama? Ty wierzysz w mamę? Kto to według Ciebie w ogóle jest?
- No przecież jest wszędzie wokół nas... Dzięki niej żyjemy.
Bez niej by nas nie było.
- Nie wierzę! Żadnej mamy jeszcze nie widziałem czyli jej nie ma...
- No jak to? Przecież jak jesteśmy cicho, możesz posłuchać
jak śpiewa, albo poczuć jak głaszcze nasz świat.
Wiesz, ja myślę, że prawdziwe życie zaczyna się później."
Po Śmierci...
Z.U.
Z.U.
Dziękujemy!MU
cicho??

Witam Pani Magdo!
To ja - Marta białobrzeska:)
Jestem właśnie niemalże świeżo po konkursie recytatorskim. (...)I dobrze
poszło! Dostałam nominację na finał regionalny i jako jedyna będę
reprezentować powiat w Warszawie na finale "Warszawskiej Syrenki."
Dlaczego tak się chwalę? Hm... Miałam początkowo problem z wyborem
repertuaru, co prawda pomagała mi moja opiekunka, ale i tak zmieniłam
teksty, az w koncu obydwa byly moją, tylko moją propozycją:) W tym "Śmierć
ptaka" Pana Jeremiego Przybory.
Jeszcze w kwietniu będą finały.
I zdobyłam II miejsce w regionalnym konkursie poetyckim za 3 nadesłane
utworki.
I Białobrzegi opuściła zima. Tak jak dziś, gdy wracałam około 18:30 z
zajęć 'glinianych' to pustki na ulicach...
I chyba musze poważnie pomyśleć o liceum. Czas najwyższy, egzaminy za
mniej niz miesiąc, do końca maja trza papiery składać;)eh....Tak, bez tego
"chyba"
I w ogóle jak tak oglądałam na www te Pani zdjęcia z Indii, to na
prawdę.... musiało tam być niesamowicie. Niesamowicie niepolsko!:))))
Pozdrawiam serdecznie serdecznie serdecznie!!!
Marta S.
Marto S!
1.Przepraszam,że tak późno odpisuję , ale chyba sama rozumiesz
dlaczego...
2.Gratulacje!A kiedy masz ten finał ?Bo może potrzymam kciuki...
3.Jasne że musisz myśleć o Liceum.Czas galopuje.
4.Bylo niesamowicie niepolsko i w ogole niesamowicie.Jak nigdzie
indziej.Tylko juz troche o tym zapomnialam , po tym niesamowicie
polskim
tygodniu.
5.Wiosna juz wszędzie!U nas ptaki mają zupełnie nowe
budki!!!Pozdrawiam
serdecznie MU

Takiego Go zapamietajmy.


Oj, dobrzeć, żeś otworzyła stronę. Każdy dzień był jakiś niepełny.
Spieszę donieść, że i w tym roku miałem szczęście zobaczyć klucz(e) na niebie i jedynie słuszną sprawę. Tym razem było to 31 marca – wieczorową porą. Z krajowej drogi nr 46 (przed Opolem). Niestety z samochodu nie było słychać co mówią (kle-kle, gę-gę; czy klang-klang), a oczy słabe i po ćmaku nie bardzo było widać kto to.
Ale teraz to już WIOSNA i komary wkrótce też się obudzą!!!
A
A!
Na razie komarow nie widzialam.Na szczęście.A wiosnę czuje
przede wszystkim Markotny.Po uszy zakochany w Gumce Z.Dostajesz
dowód i autora hasła o jedynym słusznym kluczu, niejakiego
Andrzeja P, ktoremu obiecalismy ewentualne potomstwo...MU

Dzień dobry.
Nigdy do Pani nic nie pisałam, ale jestem stała bywalczynią i
czytelniczka. Drugiego kwietnia 1977 roku o godzinie;45 urodziłam się a
drugiego kwietnia 2005 o 21;37 cześć mojego serca i duszy
odeszła.............
Teraz jakoś mniej jest mnie na świecie, i tylko staram się przekazać
mojemu czteroletniemu synkowi KIM BYŁ I KIM JEST W MOIM/ NASZYM SERCU TEN
PAN/ KSIĄDZ W BIAŁYM UBRANIU.
Mam tylko jedną prośbę aby w antologii pojawił się jakiś nowy wiersz, a
może jednak milczenie jest najlepsze..... ?
Iza
Izo!
Myśle że milczenie jest lepsze.Na razie.Pozdrawiam .I synka także ,
oczywiście!MU
7 kwietnia 2005

To symbol łączności z
papieżem [*] [*] [*]
Proszono by przekazać dalej - więc ja przekazuję Tobie - Ty poślij
dalej :((
... i może pamiętaj o
modlitwie.
Jak to dobrze, że Pani tu jest... Ewa

Żegnaj niestrudzony wędrowcze
Pani Magdo! Dzień dobry. Czy jest Pani w posiadaniu
tekstu poematu
napisanego przez Jana Pawła II p.t. "Pieśń o Bogu ukrytym"? Jeśli tak, czy
byłoby możliwe umieszczenie go na Pani stronie? Będę bardzo wdzięczna.
Beata
Beato!
Niestety nie.Może ktoś?MU
Ponad rok temu, wtedy papież czuł się źle,
może był w klinice, nie pamiętam, ale musiały paść jakieś zdania o
zagrożeniu. Wtedy napisałam ten prościutki wiersz. Dzisiaj go znalazłam.
Ewa Jabłońska
Nie noszę przy sobie obrazka,
na którym ma minę zwycięzcy,
Nie śledzę w gazetach podróży,
nie modlę się żeby był wieczny.
Nie marzę po nocach by dotknął,
poklepał, powiedział szczęść Boże.
Nie kocham go tak, jak go wielu
uwielbia wynosząc w zastępy.
A jednak się boję. Codziennie.
Że może codziennie go nie być.
Niektórzy mogliby odnieść wrażenie, że Jan Paweł II był człowiekiem
poważnym i nudnym. I tu się bardzo mylą, bo Papa, jak nikt przed nim w
Watykanie tryskał zwariowanym poczuciem humoru. I o tym musimy
>> >> pamiętać żegnając się z NIM...
Szklana klatka
Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej
klatce. Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z
Janem Pawłem II w Krakowie.
- Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy,
że się lękamy o Waszą Świątobliwość...
- Ja też - uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją
świątobliwość.
Wszyscy sobie poszli
Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice
Gemelli po zamachu na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego
pokoju na opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne
rzeczy, wszyscy sobie poszli, a mnie zostawili!"
Podryw na księdza
Pewnego razu Karol Wortyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry.
Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie
wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej
się na uboczu młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta
uśmiechnęła się.
- Zapomniał pan zegarka, co?
- A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła.
- Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już dziesiątym
mężczyzną, który zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem
proponuje się winko, wieczorem dansing...
- Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony
Wojtyła
- Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w
różny sposób, ale na księdza to pierwszy raz.
Jeździć po kardynalsku
Pewnego razu zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał
jeździł na nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł:
Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na nartach!
Przeprosiny
Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana
częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej
chwili. Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś
pominął biskupa z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił,
podszedł do pominiętego i powiedział:
- Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa!
Pożegnanie biskupów
Po jednym ze spotkań Papież pożegnał polskich biskupów słowami znanej
pieśni: "O cześć wam, panowie magnaci!"
>> >>
>> >> Więcej już nic nie powiem
>> >> Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył pierwszą
audiencję
>> >> dla
>> >> Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś takiego
>> >> powiedział, że później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się do
mnie
>> >> dobrać".
>> >>
>> >> Opaleni kardynałowie
>> >> Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979
roku,
>> >> upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy
efekt
>> >> jest już widoczny - opalili się towarzyszący mu kardynałowie.
>> >>
>> >> Jakoś człapię
>> >> Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w Olsztynie,
dziennikarzowi
>> >> "Gazety Wyborczej" udało się wychylić głowę ponad tłum i zapytać
Jana
>> >> Pawła II o zdrowie.
>> >> - A jakoś człapię - odpowiedział Papież.
>> >>
>> >> Złość piękności szkodzi
>> >> Przed kilku laty - wspomina watykański korespondent Telewizji
>> >> Publicznej, Jacek Moskwa - po modlitwie "Anioł Pański" Jan Paweł
II
>> >> przemawiał, niemal krzycząc. Zaraz potem, podczas audiencji w
Pałacu
>> >> Apostolskim, Moskwa prosił Papieża, aby na siebie uważał, bo jego
>> >> chrypka zaniepokoiła dziennikarzy.
>> >> - To ze złości - usprawiedliwiał się Papież.
>> >> A odchodząc dodał: - A złość piękności szkodzi.
>> >>
>> >> Z Wami dziecinnieję
>> >> Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii Papież - jak
to
>> >> ma w zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi.
>> >> - Wy jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział.
>> >> - Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci.
>> >> - Tak, ale jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował Papież
>> >>
>> >> Mów mi wujaszku
>> >> Podczas pierwszej wizyty w USA Papież spotkał się z rodziną
>> >> prezydenta Jimmyego Cartera. Pięcioletnia wówczas wnuczka
prezydenta,
>> >> mając kłopoty z wygłoszeniem powitania, powtarzała w kółko:
>> >> - Jego Świątobliwość, Jego Świątobliwość.
>> >> Papież, chcąc wybawić dziewczynkę z kłopotów, wziął ją w ramiona
i
>> >> powiedział:
>> >> - Mów mi wujaszku.
>> >>
>> >> Papieskie wagary
>> >> Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne
dzieci:
>> >> "Dano wam dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością
>> >> dzieciarnia. "To znaczy - skomentował Jan Paweł II - że papież
>> >> powinien częściej tu przyjeżdżać".
>> >>
>> >> Jak się czuje piesek
>> >> Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc
>> >> sprowadził sobie nasz elementarz. Nauka była jednak
tak pospieszna, że
>> >> kiedy chciał się nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym,
coś
>> >> mu się pomyliło i zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się
>> >> czuje piesek?". Papież spojrzał na niego zdumiony, po czym
odpalił:
>> >> "Hau, hau".
>> >>
>> >> Jan Paweł - Pawłowi
>> >> Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na mszy tak
>> >> spodobały się cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że przerwali
mu
>> >> i zaczęli bić brawo. Kiedy Ojciec Święty znów doszedł do głosu,
>> >> przerywając przygotowaną mowę, stwierdził: "Dziękuję w imieniu
>> >> świętego Pawła".
>> >>
>> >> To tylko wasza konstytucja
>> >> W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983 roku podczas
pożegnania
>> >> na lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że ten w
swych
>> >> homiliach niezwykle surowo potraktował reżim komunistyczny.
>> >> - Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji -
>> >> odparł łagodnie Papież.
>> >>
>> >> Nie szumcie siostry nam
>> >> W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane
zakonnice
>> >> stawał się już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te
siostry,
>> >> które ślubowały milczenie, hałasują tu najgłośniej".
>> >>
>> >> Niech żyje łupież...
>> >> Podczas ostatniej pielgrzymki w Pełpinie: "Jak tak
krzyczycie;Niech
>> >> żyje papież, przypomina mi się, gdy ktoś się pomylił i krzyknął:
>> >> Niech żyje łupież;. Ja was do tego nie zachęcam".
>> >>
>> >> Ech, popapieżyć
>> >> Ojciec Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza:
>> >> - Poczekaj chwilę na mnie, muszę trochę popapieżyć.
>> >>
>> >> Papież nie da sobą kręcić
>> >> Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy
krakowian
>> >> gromadziły się przed domem arcybiskupów, który był rezydencją Ojca
>> >> Świętego. Ludzie ani myśleli rozstać się ze stojącym w oknie
papieżem
>> >> i bez końca przedłużali dialog z nim. Wreszcie Ojciec Święty
>> >> powiedział: "Cztery lata temu kręciliście mną, jak chcieli, a
teraz
>> >> już jestem starym papieżem i nie dam sobą kręcić".
Ten to ma dech
W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1983 roku, na krakowskich
błoniach odbyła się beatyfikacja dwóch powstańców styczniowych - brata
Alberta Chmielowskiego i ojca Rafała Kalinowskiego. W trakcie
ceremonii buchnął nagle z kadzielnicy wielki płomień, z którym nie
mogli sobie poradzić ani ministranci, ani księża koncelebranci.
Wreszcie ówczesny ceremoniarz papieski ks. John Magee, Irlandczyk,
dmuchnął tak skutecznie, że płomień zgasł i z kadzielnicy począł
unosić się upragniony dymek. Wydarzenie nie uszło uwagi Ojca Świętego,
który, sięgając po kadzidło, powiedział z uznaniem o swoim
ceremoniarzu: "Ten to ma dech!".
Wyślij to dalej. Ku pamięci...
Karolino kochana!
Takie listy to z zachwytem przesyłam dalej!!!!!!!!!!!!!!!MU
6 kwietnia 2005
Droga M,
Nigdy dotąd nie miałam większej nadziei, że Niebo jest. Ale nawet gdyby tak nie było, to był Dobry Człowiek i gdyby nic dalej nie było, to wszystko co robił nadal ma Sens. Bo uczył ludzi Pokory, Dobroci, Miłości i Pokoju. I teraz cały świat zatrzymał się na chwilę w biegu i myśli nie tylko o Nim, ale o tym, jak żyć i co w życiu jest ważne. Choćby dlatego Niebo powinno być. Tak myślę. Nie umiem zbyt dużo mówić w takich sytuacjach, więc pomilczę razem z Panią - myślę, że w tym samym kierunku.
Joasia
Joasiu!
Razem milczeć jest `o wiele lepiej...pozdrawiamMU
...że na koniec się dowiem.... ot tak się toczy
świat...
MU .... tak się składa, że od czasu do czasu mam jakąś nadzieję.... na
przykład teraz taką, żeby, jak On już przejdzie przez tę bramę czy co to
Tam ma być, to żeby Go nie spotkało jakieś rozczarowanie i żeby w ogóle ta
brama i to wszystko, co ma Tam za nią być, to żeby w ogóle b y ł o....
dzieczwynka z banalnymi nadziejami
Dziewczynko z nadziejami!
Ja także modle sie , żeby tam bylo NIEBO.Teraz mam więcej tej
nadziei...może
dzieki Niemu.MU
Papież umiera........sposób w jaki to
robi daje dużo siły i
nadziei....ile trzeba mieć wiary, by tak odchodzić spokojnie,
pogodzonym ze wszystkim, świadomie......cudowny człowiek...przez całe
moje życie to On był papieżem...zawsze patrzyłam na Niego z dumą i
miłością...nic nie krzepiło tak jak Jego słowa, gesty,
czyny....dzisiaj nie mogę się oderwać od tvn24...zrobiłam kilka
zdjęć...przeżywam bardzo....smutek miesza się z wiarą....być może
najważniejszy dzień w życiu...tyle myśli nagle...uświadamiam sobie
ludzką pychę, moją pychę....cierpienie, które często jest niczym przy
tym Jana Pawła...i dzielność, że za wszelką cenę trzeba walczyć o
życie, a gdy przychodzi koniec, należy go przyjąć z godnością,
pokorą i spokojem....tylko ci, którzy są tak blisko Boga to
potrafią...modlę się...nie wiem czy to wystarczy...nie umiem zrobić
nic więcej........
....Papież zrobił tyle ile się dało....do ostatniej chwili...nawet tej w
wielkim
bólu i cierpieniu...jest/był z nami....myślę, że to wydarzenie powinno
nam wiele powiedzieć...taka milcząca cisza jest bardzo wymowna...
J.
J.
Ja także bym troche pomilczała na ten temat.Ciesz sie ,że dane ci
bylo
żyć w Jego epoce. MU

Moja Droga eM!
(......)to co teraz dzieje się z papieżem, jego słowa i
zachowanie...dodaje mi sił w kroczeniu dalej i walce o bycie lepszym,
doskonalszym, spokojniejszym człowiekiem...stale uczę się żyć i
stawiać czoła temu to, co los nam daje...
(...)staram się modlić z serca...staram się objąć rozumiem
niepojęte....tysiące pytań, pozostających bez opowiedzi...
takie chwile jak ta też są potrzebne w życiu. Jakie to
wspaniałe, że w takich chwilach potrafimy być razem. Szkoda, że w
innych nie...ale może się nauczymy...
Jutro o 12:00 chwila modlitwy za Ojca Świętego. W kupie siła!!!!
Najserdeczniej jak umiem. Jola


"Każdy z Was znajduje sobie swoje Westerplatte. Jakiś
wymiar zadań, które
musi podjąć i wypełnić. jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie
walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie
można zdezerterować. Wreszcie, jakiś porządek wartości, które trzeba
utrzymać i obronić tak jak Westerplatte, w sobie, i wokół siebie. Obronić
dla siebie i dla innych"
Karol Wojtyła
Potrzebne mi sią te słowa teraz jak nigdy w życiu.........