W tym miejscu publikę wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


16 stycznia 2005

 

PANI MAGDO MIŁA.Jeżeli to zdjęcie jest tylko dla mnie,to ja Pani piękny wiersz przesyłam...BEATA OBERTYŃSKA...Pozdrawiam.Piotr G.

P.S. Słów tyle...tyle...
Nie.To nie wiersze.
To klonowe motyle...
Z wiatrem lecąca chmura skrzydlata,
strzępki zielone żywego świata
czyjemuś sercu nawiane na dno,
gdzie albo przyjmą się
albo przepadną... /Beata Obertyńska/..........

Piotrze G!
Panu sie chyba przyjmują...na pana szczęscie!Pozdrawiam MU................

 

Droga MU!

 Właśnie usłyszałam, że ten hinduski film będzie u nas wyświetlany.
 Hura!!! Nowość z ichniego Hollywood czyli Bollywood. Załączal opis i
 zdjęcia. Do Malborka jeśli w ogóle to dojdzie pewnie za rok. Ale w
 Warszawie będzie lada dzień. Kolory i muzyka ludzi słońca bardzo
 potrzeba nam do życia w taki smętny styczeń!!!! Ludzie do kin!

 Już od 21. stycznia, pierwszy raz w historii Cinema City na ekranach
pojawi się hinduski film rodem z Bollywood - Czasem słońce, czasem deszcz.
Seanse odbędą się w kinach Cinema City Katowice, Warszawa Mokotów i Kraków Plaza.



 Film składa się z dwóch części:


 1. Indie

 2. Londyn

 Godziny wyświetlania:



 Część 1: 15:30, 17:30, 19:30

 Część 2: 20:00, 22:00


 Ceny:

 Część 1: Ceny z cennika
 Część 2: Dla tych, którzy obejrzeli część 1. - 11 zł

 Czasem słońce, czasem deszcz

 (Kabhi Khushi Kabhie Gham...)

 reżyseria: Karan Johar

 scenariusz: Karan Johar, Sheena Parikh

 obsada: Kajol, Jaya Bhaduri, Shahrukh Khan, Hrithik Roshan

 gatunek: melodramat/musical

 kraj: Indie / Wielka Brytania

 Niedługo po ślubie Nandini i Yash Raichand adoptują małego Rahula.
Chłopiec staje się oczkiem w głowie matki. Cała rodzina traktuje go jak rodzonego syna. Gdy po studiach w Londynie Rahul wraca do Indii, by przejąć rodzinne imperium Raichandów, spotyka swoją młodzieńczą miłość Nainę. W trosce o odpowiednie zabezpieczenie fortuny Yash postanawia, że młodzi powinni się pobrać. Jednak Rahul nic nie wie o planach ojca. Pewnego dnia, podczas przejażdżki po Chandini Chowk, jednej z biedniejszych dzielnic Delhi, Rahul spotyka piękną i przekorną Anjali, w której zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Jednak wkrótce okazuje się, że ojciec nie zamierza zaakceptować związku z dziewczyną z niższych sfer.

Kobieto z Malborka!

Wczoraj w pociągu z Koszalina przeczytałam w "Gazecie Wyborczej"bardzo ciekawy artykuł Leszka Talko(Talki?) o tym filmie.Sprowadził go do Polski
Roman Gutek , a wlaściwie jego pracownik Kuba Duszyński...Wszyscy sie
teraz boją , bo ten film trwa 100+110 minut...Ale ja pójdę na pewno!!!
p.s .przejeżdzałam wczoraj przez Malbork i mam na to dowody!Pozrawiam MU

 


 

 

bryndza- nie koniecznie ser.

 
No tak, nie wytrzymał i tyle, telefon też strajkuje z tego samego powodu zapewne.
Sprawdza się przysłowie "Za błędy trzeba płacić" dosłownie i w przenośni....komputerowi lekarze powiedzieli, ze coś co jest bardzo ważne jest pęknięte...że niby mi komputer upadł, a co oni tam wiedzą o upadkach...
Dziś pożyczyłam od Julii książkę do polskiego...bo trzeba było napisać recenzję podręcznika....recenzję napisałam wczoraj o 4 w nocy, podręcznik zgubiłam...dzisiaj o 12 rano.
 
Nic dodać.
Bryndza - nienawidzę bryndzy.
A
 
Ps0. Partolenie, powoduje, że nie da się spojrzeć w oczy i się kuli.
PS1. Szczepienia, szczepienia...boszzzzzzzzzz.
PS2. D śpi, a ja idę po witaminy B3, B6. B12  i B compleks
PS3.  Dziś Julka miała klasówkę z Geografii- temat ukształtowanie terenu. Odpytywałam z DEPRESJI- najniższy punkt pod poziomem morza.
PS4. Koszalin, Koszalin - ech Koszalin.
 
Anulo, ktora o upadkach wiesz dużo więcej niz komputerowi lekarze!
 
1.Może teraz będziesz troche bardziej uważać na te przedmioty lączące cie ze światem...
2.Powinnaś wziąć końską dawkę witamin B w zastrzykach!
3.Wysyłam ci rózne typy ukształtowania terenu z punktu widzenia pasażera PKP
4.W Koszalinie bylo bardzo milo!PozdrawiamMU

 

dla anuli -styczniowy typ ukształtowania terenu w Posce 2005 roku!

 

 

 
 
Mile Panie Wszystkiego absolutnie najlepszego, najszczesliwszego w tym Nowym oby lepszym Roku.
Po tych wszystkich strasznych rzeczach, ktore ostatnio niestety ogladalismy wszedzie chcialabym poslac znowu "szczesliwe" psie zdjecie
 
 
 
Acha ! Nie chcialabym niczego ujmowac katastrofie azjatyckiej, czy wiecie jednak Panie , ze w Ruandzie zostalo zabitych 800 000 osob ! jeden koszmar, zastanawiam sie czy to sie stalo w Azji nie dotknelo nas tak bardzo poniewaz zginelo tam bardzo wiele europejczykow.Przepraszam za te niewesole refleksje ale tak czasami czlowieka nachodzi mimo szczesliwych wokol psow,  a i tak niestety nie wszystkich.
Serdecznosci       Ewa
 
Ewo!
 
1.Tyle tego nieszczęścia na świecie,że naprawdę nie ma sensu porównywać gdzie więcej a gdzie mniej.Bo to i tak są wszystko liczby NIEWYOBRAŻALNE. I najgorsza jest nasza bezradność...
2.Szczęsliwy pies na kanapie jest zawsze mile widziany!!!Dziękujemy!
3."niestety nie wszystkich"-święte słowa!Znam ludzi, których juz nie bardzo mam ochotę znac , bo postanowili(wyprowadzając sie do innego, dużego  mieszkania- zostawić swojego starego psa...obydwoje wykształceni i zamożni...)Pozdrawiam MU

 

Dobry wieczór.
 Nie pisałam nic przez sto lat, a to wszystko przez gramatykę
historyczną-histeryczną. Ale dziś piszę, bo dostałam coś b. miłego i chciałam się podzielić:
 Przepis na Rok 2005

 Bierzemy dwanaście miesięcy
 oczyszczamy je dokładnie
 z goryczy, chciwości, małostkowości i lęku, po czym rozkrajamy każdy
 miesiąc na 30 lub 31 części tak, aby zapasu wystarczyło dokładnie na
 cały rok.

 Każdy dzień przyrządzamy osobno
 z jednego kawałka pracy
 i dwóch kawałków pogody i humoru.
 Do tego dodajemy trzy duże łyżki
 nagromadzonego optymizmu,
 łyżeczkę tolerancji,
 ziarenko ironii i odrobinę taktu.

 Następnie całą masę polewamy dokładnie dużą ilością miłości.
 Gotową potrawę przyozdabiamy bukietem uprzejmości i podajemy
 codziennie z radością i filiżanką dobrej, orzeźwiającej herbatki.

 Smacznego.
 Katka


Katko!
1.bardzo przyjemny przepis!
2.Jak ja sie balam gramatyki historycznej!!!
3.Dostajesz za to grupę uśmiechniętych piosenkarek na wczorajszej plaży w Mielnie!
4.Powodzenia na egzaminie!MU

 

 

 Kochana Pani Magdo!
 Dziękuję ogromnie za odpowiedź na mój liścik. Wreszcie wiemy, kiedy
 będziemy świętować imieniny naszego Jeremiego. Już kiedyś myśleliśmy o
 1 maja, ale w kalendarzu był w tym dniu Jeremiasz, a nie Jeremi, więc
 szukaliśmy dalej. Podobał nam się pomysł imienin 1 maja, bo tego dnia
 imieniny obchodzi również nasz starszy synek Filip. Ale teraz będzie
 święto- Święto Pracy, Filipa i Jeremiego.
 Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam gorąco Monika z Myślenic

Moniko z Myslenic!

Cieszę sie ,że moglam pomóc!Pozdrawiam MU

 


 

DNO, czyli Do Niczego Osoba ...

 

MU! ... hmmm ... ratunku, ratunku - idzie sesja i podobno nic nie jest jej w stanie zatrzymać ... zgroza, zgroza, zgrozaaa ... z socjologicznego gabinetu wyszłam owszem jakoś z twarzą, bo oto, ku mojemu zaskoczeniu i zdumieniu jednak dopuszczono mnie do egz ... co nie znaczy oczywiście, że się na niego wybieram ... a w ręcz i w nóż przeciwnie - na takich zasadach jakie teraz migają to w ogóle! nie! nie! nie! ...  a co do tego nieszczęsnego quizu to przytaczam koleżance po fachu moje bezwiedzowe mniej więcej kombinowanie z którego wynika, że to raczej jest po nitce do kłębka niż cokolwiek innego, otóż leci to tak: anomia – czyli coś jakby dezintegracja – kierunek: rozpad (rozpacz!!) – a stąd to już krok do wyobcowania – prosta droga do zagubienia – wyjście: samobójstwo – więc to musi być ostatecznie z tą anomią pan durheim! ... czyli już mamy 1 socjologiczny punkt ... moje kombinowanie za 0,5 socjologicznego punktu(a!?), czyli z czym niby jakiś Beck wiąże pojęcie ryzyka: ... hmm ... ryzyko – poniedziałek, czyli wyjście spod koca – czarna dziura – rzeczywistość - odp: społeczeństwo (uznawano również odpowiedź - rozwój cywilizacji) ... the end quizu ... i jakoś poszło, jakoś poszło ... wiedza to żadna, a jakoś się przeturlałam ... czego i innym studentkom życzę ... aaaaale to wszystko teoria i niech ją trafi, co tylko może ... w praktyce, czyli na spotkaniach z Dzieckiem to ja ostatnio leżę i nawet się nie czołgam, bo mi nie idzie ... Dziecko krok do przodu, a ja przeżywam spadek i to znaczący ... „ciemność widzę ciemność” ... no dnoooo, dnoooo ze mnie, dnoooo ...

... czuję się pozdrowiona (szkoda, że nie uzdrowiona, ale nie wymagajmy zbyt wiele) ... macham zza szybki ...

DoNiczegO

pss... Leon (łykając tabletki!!) pozdrawia Augustyna i ma nadzieję, że kolega szybko ze swojej infekcji wyjdzie ...

 

Do Niczego Osobo!
A to cudowne  slońce w miesiącu styczniu nie robi na tobie żadnego wrażenia?!sama wiesz ,że nie mozna wymagac zbyt wiele...MU

dla Nieprzystosowanej zdjęcie pod tytułem :"Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka"...

 

Jeremi

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii.

 
 

Jeremi - alternatywna forma imienia Jeremiasz

Jeremi imieniny obchodzi: 1 maja, 14 maja i 26 czerwca.nane osoby noszące to imię:

 
DZIEKUJEMY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!MU

 

Subject: Słów kilka o depresyjkach


 Witam Pani Magdo!

 Dawno się nie odzywałam, ale z pisaniem e-maili zawsze było u mnie
 kiepsko, o wiele bardziej lubię pisać listy, takie na własnoręcznie
 wykonanej papeterii, tu wkleję kawałek zasuszonego kwiatka, tu kawałek
 listka, tam kawałek stylowej koronki itp. Nie o listach jednak
 chciałam pisać, a tym bardziej o e-mailach (które ostatecznie mają tę
 zaletę, że natychmiastowo trafiają do skrzynki adresata), ale o tej
 lekkiej "depresyjce", która wdarła się na Pani stronę. Czy naprawdę
 wszystkich ogarnia smutek i przygnębienie? Mówiąc szczerze mnie też
 dziś dopadło coś podobnego, ale zajrzałam na Pani stronę, poczytałam
 sobie kilka listów i jakoś mi przeszło. Być może dlatego, że podobno
 najlepszym lekarstwem na taką właśnie "depresyjkę" jest cudza
 "depresyjka" - człowiek zaczyna myśleć o tym kimś drugim, kto ma
 większe problemy i więcej zmartwień, zastanawia się czy można tej
 drugiej osobie jakoś pomóc i głupio mu się robi,że tak bezsensownie
 rozkleja się nad sobą. Co zaś do innych sposobów na "depresyjkę" - to
 polecam twórczość, obojętnie jaką, można aniołki ulepić z masy solnej,
 coś namalować, coś napisać, coś uszyć, przykleić, odkleić, nawet
 przemalować swój pokój na jakiś nowy, słoneczny kolor, a jak nie pokój
 to chociaż meble. Jak się tak człowiek artystycznie wyżyje i potężnie
 napracuje, to "depresyjka" mija jak ręką odjął. Poza przedstawionymi
 tu i wypróbowanymi metodami, stosuję jeszcze jedną - puszczam sobie
 piosenkę "Jeszcze w zielone gramy" i wydzieram się razem z Panią na
 całe gardło, potem znowu sobie puszczam i jeszcze raz, i jeszcze, aż w
 końcu śpiewam już całkiem radośnie i z przekonaniem, że: "My możemy
 być w kłopocie, ale na rozpaczy dnie - jeszcze nie. DŁUUUUUGO NIE!"
 Tak, piosenka jest zdecydowanie dobra na wszystko!

 Pozdrawiam zielono i radośnie
 Justyna

 

Justyno!!

Nareszcie ktos zielony i radosny!!!!poszukam fotograficznego podziekowania...MU

 

dla Justyny-wesole i radosne kobiety,ktore ratują się tworczością...

 

...słucham właśnie Osinki, odebrałam płytę na poczcie i nie mogę
przestać...
 ..."ja płaczę..."...tylu wzruszeń już dawno nie doświadczyłam, w
 dodatku
takich wyjątkowych...
 Kochani, jeśli nie macie jeszcze płyty Doroty Osińskiej-szybko
 naprawcie
ten błąd...Mam nadzieję, ze Dorotka zamieści ten list...:)

 Dorotko do Ciebie: maleńka jesteś WIELKA!!! dziękuję...

 Pani Magdo, jak ma Pani dobrze, ze Ją Pani zna...:) ...takie dwie
 wrażliwe osóbki (Pani i Osinka) nie mogły się nie
spotkać:)...
 Ściskam Panią serdecznie...przez łzy i (u)śmiech...-pełna
 refleksji...Ola
B.

 (jestem ta osóbką, której na konkursie przygrywała kobieta podobna do
Maryli...)

 P.S. Pani Krysia Janda ma jutro swój dzień:))) trzymam kciuki!!:)
 ...tak mi lekko...musialam do Pani napisac...sciskam słonecznie...


Olu B!
1.Może zamieści, tym bardziej że juz od jakiegoś czasu nie czyta tych listów, a zamieszcza Anula...
2.tez się cieszę ,że ją znam , ale charakter ma niełatwy...
3.Chyba panią pamiętam...
4.W Poznaniu podobno sukces że ho ho!

DO dla OB .W tle JN...
 

Przeczytała, bardzo dziękuje i wzruszona pobiegła do angielskiego. A charakter znośny...

 

MU Droga,

byłam wczoraj na „ Wiosna, lato ....”. Film niesamowity, nie do opowiadania – to trzeba zobaczyć i przeżyć, tak żeby zapadło w serce. Powiem tylko, że po seansie nikt nie wstał od razu i wszyscy wychodzili w milczeniu. Ci wszyscy to raptem około 10 osób. Kiedy wyszłam z kina Luna na ruchliwą ulicę  poczułam się jakbym wchodziła w zupełnie inny świat, który wcale mi się nie podoba, choć świat filmu nie jest sielanką. Pięknie pokazane jak wiele można przekazać bez słów. Bardzo lubię takie pokrewne dusze, którym wystarczy spojrzenie, gest, kilka słów i już wszystko wiadomo.

            Żyję intensywnie, choć poranki ciągle po prostu potworne. Uczę się dużo z radością, bo włoski jest piękny, a masaż, masaż to po prostu poezja doznań. Wbrew pozorom z obydwu stron. Męczę się tylko w tej pracy, bo robię to czego nie umiem i nie znoszę...

            Myślę, że sąsiadowi podobał się Aleksander, bo jest facetem i pewnie lubi sceny batalistyczne. A może po prostu to nie jest film w moim typie :-).

            Ja nie postanowiłam się odchudzać, ani nawet nie rzucam słodyczy – bo nigdy by mi się to nie udało :-), no i wiem, że zimą się nie powinno. Ja na razie nie mogę się odchudzać, bo nadal mam wyniki badań w najdolniejszej granicy normy – robiłam badania przed świętami. To nawet przyjemne wytłumaczenie przed nadgryzającymi wyrzutami. Ze słodyczami, a raczej ich brakiem wytrzymałam w zeszłym tygodniu do soboty. W weekend pozwoliłam sobie na jedzenie sernika, a w tym tygodniu znowu próbuję – na razie daję radę, z pomocą  ukochanego dżemu winogronowego na śniadanie oraz chrupek kukurydzianych i mandarynek.

MU kochana, życzę dobrych dni, przesyłam myśli pełne ciepła i dobrych uczuć.

Joasia – po intensywnym dniu zakończonym basenem, bez słodyczy!

 

Na zdjęciu Behemot jeszcze młodziutki z Lorim - moim ukochanym psem, który już 1,5 roku biega po niebieskich łąkach.

Joasiu!

1.Lori-piekny, Behamot tez niczego sobie.

2.Ciągle chcę się zmusić do pójścia na basen i nic z tego nie wychodzi...brak charakteru i koniec.

3.Pójdę na ten film lada chwila.

4.A wczoraj spotkalam bardzo milą kobietę, ktorej podobal sie "Aleksander"!...De gustibus..na szczęscie dla producentów.PozdrawiamMU 

 

dla joa-kobieta ,ktorej podobal sie "Aleksander"

 

SZanowna Pani Magdo!
 Czy czytala pani moze ksiazke "W ogrodzie pamieci" Joanny Olczak-Ronikier?
 Jezeli nie to ja polecam najmocniej jak potrafie! Zwlaszcza na zimowe
wieczory to odpowiednia literatura. Tak barwnej ksiazki juz dawno nie czytalam. Tej ksiazki sie nie czyta, te ksiazke sie przezywa!!!!!!!
 Czytala pani? Bardzo sie zdziwilam, ze na pani stronie nikt jeszcze
 nie
wspominal o tej ksiazce, dlatego ja postanowilam byc pierwsza:-)
 W ksiazce "wystepuja" postacie takie jak: Galczynski, Lesmian, Tuwim,
Zeromski-to tak dla zachety:-)
 pozdrawiam i zycze milego czytania.
 Historynka
 

Historynko!

1.Czytalam z zachwytem.I mówilam o niej w różnych wywiadach, tylko to bylo przed istnieniem tej strony internetowej...pamietam,że zchwycalam sie ta książką w rozmowie z Barbarą Łopieńską1Przecież to jest laureatka nagrody NIKE!!!Lektura obowiązkowa!MU

 

Witam Pani Magdo :)
Dzisiaj rano, kiedy sie obudziłam, strwierdziłam, ze bardzo dawno nie słuchałam Pani piosenek.... tak więc słucham ich od rana. Własnie spiewa Pani "Mrok na schodach"... bardzo mi sie podoba. Zresztą nawet jakby śpiewała Pani "Wlazł kotek na płotek" to też by mi się podobało. Pani głos leczy wszystkie rany i rozjaśnia wszelkie smutki.
"Przysięgam wam, ze mija czas..." oj mija... i to bardzo szybko. Zawsze wydawało mi sie, ze 50 lat to dużo, ze ludzie po 50 są dla mnie "nie osiągalni", że nie potrafiłabym z nimi rozmawiac, bo inne pokolenie, bo inne poglądy i w ogóle.... i uświadomiłam sobie, ze w tym roku moja przyjaciółka kończy 50 lat... no niby za pół roku, ale w tym roku. I... i właściwie w sumie nic. Zawsze wydawało mi sie dużo a teraz... normalnie. Znamy się 16 lat a przyjaźnimy od jakiś 8 lat i z każdym rokiem coraz bardziej siebie poznajemy. Wystarczy, że na siebie popatrzymy a już jedna wie co drugą trapi, sięgamy po słuchawkę telefonu w tym samym momencie, w danym momencie mamy takie same myśli... i wiele, wiele innych podobnych zdarzeń. Czasami mamy siebie dosyć, ale wystarczy, ze nie mamy za sobą kontaktu przez tydzień, dwa i musimy koniecznie się spotkać i pogadać. Czemu pisze Pani o tym wszytskim, o NIEJ? Nie wiem. Moze po prostu ze zwykłego wypisania sie, a moze dlatego ze jak słucham Pani piosenek to mam JĄ przed oczami...
Zmiana tematu. W Krakowie 20 - 23 stycznia odbędzie się I Festiwal Tanga Argentyńskiego. Na stronie http://imprezy.onet.pl/artykul.html?M=175&IM=8226
znajduje sie więcej informacji na ten temat.
A tak w ogóle to od wczoraj jestem sobą załamana. Uświadomiłam sobie cos co miało miejsce 8 miesięcy temu czyli dokładnie 13 maja 2004 roku (dla mnei brawo za szybkie kojarzenie) i załamałam się. Tak wtopić to tylko ja potrafię... jak można??!!... teraz sama nie wiem czy się śmiać czy płakać.
ehh... nie mam już siły do siebie... to moze ja już skończę, bo jeszcze Pani sie mną załamie a wtedy to już na pierwsze mogę mieć PORAŻKA.
Na koniec "Szli tędy ludzie"...
Pozdrawiam w dalszym ciągu załamana sobą...
Ania (Tarnów)

Załamana sobą Aniu z Tarnowa!
1.Bo te lata nie maja nic do rzeczy.Mozna sie czuć mlodo przy dużo mlodszej koleżance i na odwrót...pamietam że kiedy poznałam Agnieszkę O, wydawała mi sie jakąs starszą panią( miala wtedy 36 lat i wlasnie urodziła Agatę...a ja
23 i skończyłam studia) .Potem wydawala mi się rownolatką,a przez ostatnie lata-młodszą siostrą , którą się trzeba opiekować ...to była Wieczna Dziewczyna.
2.Ja niestety juz (na razie) skonczyłam naukę tanga).Mój partner nie wierzy w siebie a Moja "pani" Pola Policzkiewicz na jutro ma wyznaczony termin porodu!!!A tanczyła do ostatniej chwili...
3.A co to bylo tego 13 maja 2004 roku? MU

dla Ani z Tarnowa - nadzwyczajnie sympatyczna pani Pola  Policzkiewicz

 

 
 
A wieczory,
były wyjątkowe... ;-)))
 
Czego i Państwu i sobie - na przyszość życzę!
 
Proszę zerknąć:
http://www.lidiajazgar.pl/news.html
 
Serdecznie pozdrawiam!
Lidka
 
My także!MU

 

Droga Pani Magdo,
 Dawno nie pisałem.
 U mnie za tydzień zaczyna się sesja, a co z tym się wiąże mnóstwo
 pracy i brak czasu:-( Mam nadzieję, że ten okres wkrótce się zakończy
(pozytywnie).
 Czy Pani wie, że jutro swoje 64 urodziny obchodzi EWA DEMARCZYK?
 Szkoda,
że
 wycofała się z życia scenicznego... W załączniku zdjęcie Czarnego
 Anioła oraz trochę ciepła w tekście popełnionym w Święta. Mam
 nadzieję, że się spodoba.
 Proszę za mnie trzymać kciuki w czwartkowy wieczór. Spotykam się z
 pewnym Artystą - może coś się ruszy. Będę pisał wkrótce.
 Pozdrawaim serdecznie,
 Piotr Cieński

 

Piotr M. Cieński

 

NOCNY WALC

 

Muzyka z nocą się zmieszała,

Dwunastą piję już herbatę,

I gwiazda wpadła do niej mała,

Znudzona ludźmi i wszechświatem.

O filiżankę drzemie wsparty,

Spragniony ciepła sierp księżyca,

Kto wygra dzisiaj z losem w karty?

Tak silnie pachnie tajemnica...

 

Cichutko gra gdzieś nocny walc,

Przenika mrok i kusi mnie,

I szepce tak: Tańcz głupcze, tańcz!

Wciąż krąży gdzieś i uwieść chce.

Ten ciemny walc, ten nocny walc

Porywa nas na nocy dno,

I śpiewa: Tańcz, człowieku tańcz,

Nim twoje sny odpłyną z mgłą!

 

Do domu wracam w wieczór mroźny,

Tak idę srebrnych drzew aleją,

Wyszczerzył ostrze księżyc groźny,

Aż gwiazdozbiory kamienieją.

Podziwiam w szybach mroźne freski,

Mgłą otuliła się ulica,

Szron się układa w arabeski,

Tak silnie pachnie tajemnica...

 

Cichutko gra gdzieś nocny walc,

Przenika mrok i kusi mnie,

I szepce tak: Tańcz głupcze, tańcz!

Wciąż krąży gdzieś i uwieść chce.

Ten ciemny walc, ten nocny walc

Porywa nas na nocy dno,

I śpiewa: Tańcz, człowieku tańcz,

Nim twoje sny odpłyną z mgłą!

 

I porwał mnie ten nocny walc,

Bez reszty się zatracam w nim,

I śpiewam tak: Tańcz głupcze, tańcz!

Niech płynie w nas walc zamiast krwi!

Ten ciemny walc, ten nocny walc

Niech porwie nas na nocy dno,

Więc walca tańcz! Człowieku tańcz!

Nim nasze sny odpłyną z mgłą!
 

25.12.2004.




Panie Piotrze!

1.Szkoda wielka .
2.Będę trzymała kciuki w czwartek, jeżeli nie zapomnę.
3.Poszukam dla pana zdjęcia z Ewą sprzed kilku lat...MU
 

dyskutujemy tu zawzięcie z solenizantką o jakims mlodym talencie...nie wiem tylko,kim jest ten pan między nami...

 

Sesja! Nic dodać, nic ująć. Może jeszcze tylko zaśmiać się obłudnie znad książki i dalej dłubać w literkach. Jak to mówią: żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce. A jak mi się nie chce, to nawet chcieć mi się nie chce. I jak ja mam funkcjonować? Może komuś chce się za dwóch, hm? To niech się do mnie zgłosi - przyjmę od zaraz.
Jejku, kiedy jakieś święta będą? A może ktoś ma na sprzedanie kilka wolnych dni miedzy styczniem a lutym?
Już niedługo stracę orientację, gdzie jest podłoga, a gdzie sufit. Tej pierwszej nie będzie zaraz widać spod stosu makulatury, więc pozostanie mi chodzić po suficie chyba. Ale przynajmniej będę miała pewność, że mi na głowę nie spadnie.
 
z sufitowo-podłogowymi uściskami, Maja
 
pozdrawiam, Maja
 
 
Maju!
1.U nas w domu tez sesja...Franek sobie wczoraj robil kawę o 10 tej wieczorem...Od razu mi sie studia przypomniały.
2.Teraz to wszystko niewesoło wygląda,ale potem będzie się miło wspominać.Uwierz starej kobiecie.
3.jakies swięta będą lada chwila.
4.w prezencie dostajesz mlodzieżowe wspomnienie świąt bożonarodzeniowych.Franek i Mateusz  ze swoimi ukochanymi kobietami i fotografem nie uczą się, nie pacują , tylko grają w skrable!To były czasy!!!MU

 

 

Wyobrażenie,

My sweet home ( w domyśle strych) in the future

Taki wygrałam

Tak sobie urządziłam

Tak nabałaganiłam

Książki są na ścianie po prawej stronie, więc nie widać, Augustyn będzie jak przyjedzie z naprawy- jego miejsce to podłoga, cała reszta dojdzie sukcesywnie, bo chwilowo wszystkie szpargały zapakowane w kartonach stoją przy regale z książkami

 

A!
Jaki to skarb ta wyobraźnia... myślę że bałagan byłby większy, ale w wyobraźni może być tylko taki... MU

 

 10 stycznia 2005

 

Z każdym dniem klapcieje jak zmokła kromka chleba....to uczucie
 nicniechcenia jest okrutne....ta pogoda...i te wciąż problemy z
 przełykaniem...martwie się...nawet boję....latanie po lekarzach to nie
 jest to latanie które lubię najbardziej....sesja....nie wiem czy dam
 radę...czuję że tracę siły...schudłam...Może pozytywna lektura mnie
 uratuje???? Czy istnieją pozytywne ksiązki? Jakie? Może Chmielewska???
 Chce mi się odpocząć od siebie, od myślenia.... zima a raczej jej brak
 to dość przytłaczająca pora...ale musimy DAĆ RADĘ!!! Co robić? Tylko
 nie panikować, nie zamarwiać się - wszystko się ułoży -
 afirmacje...potem siedzenie - modlenie w pustym kościele - uwielbiam
 takie puste!.....marzę już żeby mi to wszystko wszystko wszystko!!!
 minęlo....odpłynęło z młodością....ludzie mówią, że jak zostanę matką
 świat mi się zmieni, ale czy jest w tym prawda??? Książeczka pocztyaj
 mi mamo też mnie bardzo rozczuliła...resztę też pamiętam, czasem  myślę, że tamten świat był radośniejszy, ale to złudzenie dziecka.
 Utulam bardzo! Tymczasowo Zdmuchnięta.

 ps. Pani Miro Kuś - dlaczego pani piękne wiersze są tak bardzo nie
 dostępne??? Cudem udało mi się kupić "Rajski pejzaż". poruszył mnie.
 Chcę
więcej...

Tymczasowo zdmuchnięta!
1.Życzę Ci ,żebyś jak najszybciej została matką!!!To może pomóc...
2. Melepeta twierdzi,że Chmielewska jest lekiem na cale zło..I "Wojna domowa" Marii Zientarowej!
 

 

Pani MU!

 Ostatnio mam refleksyjny nastrój.Przeszukuję Internet w celu znalezienia jakichś ciekawych tekstów itp.itd.Proszę zobaczyć co znalazłam...o nadwrażliwcach.Prawda ,że dobre?.

       

                 "Posłanie do psychoneurotyków". 

     Bądźcie pozdrowieni Nadwrażliwi

    za Waszą czułość w nieczułości świata,
za niepewność wśród jego pewności,
za to, że odczuwacie innych jak siebie samych, zarażając się każdym bólem,
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna,
za potrzebę oczyszczenia rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi
bądźcie pozdrowieni.
 

    Bądźcie pozdrowieni Nadwrażliwi
za Wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność nie mówienia innym tego co w nich widzicie,
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością,
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest, a przystosowanie do tego co być powinno,
za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane
ukryte w Was


Bądźcie pozdrowieni Nadwrażliwi
za Waszą twórczość i ekstazę,
za Wasze zachłanne przyjaźnie, miłości i lęk,
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed Wami
 

Bądźcie pozdrowieni Nadwrażliwi
za Wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -
(niedocenianie Waszej wielkości nie pozwoli poznać wielkości tych, co przyjdą po Was),
za to, że chcą Was zmieniać zamiast naśladować,
za Waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę,
za niezwykłość i samotność Waszych dróg
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi

    prof. Kazimierz Dąbrowski
 Bardzo mi się podoba ten wiersz

  pozdrrrawiam 

 Refleksyjna AzM

    Refleksyjna!

 1.Znam to!

2.Ostatnio malo kto nie ma refleksyjnego nastroju.

3.Magda Czapinska takie stany nazywa subdepresyjnymi,a przeczytala na ten temat duzo mądrych książek...

4.Ale to wszystko MIJA!!!MU 

 

Droga MU!

 CO się dzieje po drugiej stronie ekranu? Taka cisza, że postanowiłam
 zapytać....Mam nadzieję, że wszystko jest w jak najlepszym porządku...
 (...) Serdeczności J


 ps. te smsy z pierwszej strony już nieaktualne. Wysyłać można było
 tylko do wczoraj.

 W załączniku żyrafa rozweselająca.

Rozweselająca!

1.Żyrafa bardzo podnosi na duchu.
2.Melepeto i Anulu!-musimy zlikwidowac ten telefon z pierwszej strony.
3.No i tak sie to zycie toczy.Od Zyrafy do sms-u z nieaktualnym napisem AZJA...
4.Ale juz dzień coraz dłuzszy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!MU
 

Pani Magdo,

Czy jeśli o 9 rano jest już ciemno, to znaczy, że można znowu iść spać?

Oprócz tego, co Pani sama widzi i obawiam się, że doświadcza, czyli tego, że rano jest już wieczór, to zaczęło się normalne zupełnie nie świąteczne życie.

OŚWIADCZENIE

        Oświadczam niniejszym, że NA PEWNO należy słuchać starszych, zwłaszcza zaś MU.

Ja nie posłuchałam i poszłam na Aleksandra. Znajomi wzięli mnie przez zaskoczenie, zadzwonili, że za 20 min będą i mnie zabierają. Siedziałam we włoskich odmianach i zanim dotarło co do mnie mówią, to już trzeba było wychodzić J. Ma Pani rację, zdecydowanie można sobie darować. Ładnie to wszystko zrobione, piękne zdjęcia, ujęcia – tylko po co? Niby miało być przesłanie, ale prześlizgnięto się po nim bezlitośnie. Ale była i dobra strona: widziałam reklamę filmu Upiór w operze i bardzo chcę zobaczyć. Myślę, że to będzie wzruszająca bajka w pięknej scenerii. 

Dziś natomiast wyczytałam w WIK- u, że wchodzi na ekrany film Koreańsko-Niemiecki pt.” Wiosna, lato, jesień, zima.... i wiosna.” Film opowiada o dwóch mnichach – mistrz i uczeń, a wszystko w malowniczej scenerii. Przyroda jest drugim nauczycielem młodego mnicha. Jestem bardzo ciekawa i pójdę może nawet jutro.

Nie mówiłam jeszcze, że przedostatniego dnia roku byłam z moją przyjaciółką w teatrze. Wprowadziłyśmy w czyn nasze „groźby” i kupiłyśmy wejściówki na „Czego nie widać” w Powszechnym. Widziałyśmy to już dawno temu we Współczesnym, ale chciałyśmy zobaczyć tą (tę?) obsadę. Sala pełna, siedziałyśmy na balkonie, na schodkach i dobrze się bawiłyśmy. Nawet pewien młodzieniec ustąpił nam lepszego schodka J , ciągle mamy nadzieję, że po prostu był uprzejmy, a nie uznał nas za rozsypujące się próchna J.

Mam ogromną ochotę na obejrzenie Tamary, ale cena biletów mnie powaliła. Byłam na premierze Tamary dawno temu w Studio, ale teraz ech, pochodziłabym sobie za jednym artystą....... No i ciekawa jestem jak to wymyślili, w scenerii pałacu to może być interesujące, ciekawa jestem Magdy Wójcik ....... Trudno – precz ciekawości ! J

Jakiś KO mi ten list wyszedł. Na koniec pochwalę się – dziś 5 dzień bez słodyczy! Ani okruszynki słodycza! Ale jutro upiekę serniczek J. Bo ja nie postanowiłam, że nie będę w ogóle jadła słodyczy, postanowiłam je ograniczyć. Nie przewiduję jednak wytrwania zbyt długo – od 30 lat odchudzam się na zmianę z ograniczaniem słodyczy – efekty mizerne (w przeciwieństwie do mnie) Sernikiem obdzielę przyjaciółkę oraz znajomą i jej córkę. Jakby Pani miała ochotę, to oczywiście proszę wpaść.

MU, co tam u Pani na początku roku? Niech się Pani trzyma, wysyłam myśli pełne słońca i dobrych uczuć.

Joasia

Zamiast słońca dla Pani.

Pani Joasiu!

1.A mój sąsiad był na "Aleksandrze" i nie żałował...

2.Też slyszałam o "Wiośnie,lecie , etc".Wybieram się.

3.Bo to jest "Tamara " dla bogaczy.Niestety.

4.Dziękuje za sloneczne kwiatuszki.

5. Ja juz liczę dni do 22 lutego i to mnie trzyma przede wszystkim.Pozdrawiam serdecznieMU

p.s. jakis mądry (moim zdaniem) lekarz powiedzial,że zimą nie należy się odchudzać!!!!!!!!!

 

Kochana Pani Magdo!
 Piszę do Pani, jak to się mówi, po prośbie i z zapytaniem. Czy Pani,
 jako wieloletnia przyjaciółka Mistrza Jeremiego, mogłaby mi uchylić
 rąbka tajemnicy i powiedzieć, oczywiście jeśli to nie jest
 zastrzeżone, kiedy Pan Jeremi miał imieniny. Jest to dla mnie ogromnie
 ważne, gdyż 3 sierpnia urodził nam się synek i dostał na imię właśnie
 Jeremi. Od dłuższego czasu szukam we wszystkich możliwych kalendrzach
 kiedy są imieniny Jeremiego. Znajduję tylko Jeremiasza, a Jeremi
 pojawia się w jednych kalendarzach, a nie istnieje zupełnie w innych.
 Nie wiem co o tym sądzić. Bardzo zależałoby mi, żeby nasz Jeremi miał
 imieniny w tym samym dniu, co Pan Przybora. Przecież na jego cześć je
 dostał. Mam nadzieję, że będzie je z dumą nosił.
 Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.
 Na Pani stronę skierowała mnie Pani Krystyna Janda. Jestem jej za to
 bardzo wdzięczna. Nie miałam pojęcia, że Pani też ma swoją stronę
 internetową. Na pewno będę do niej teraz zaglądać.
 Pozdrawiam gorąco
 Monika z Myślenic



Moniko z Myślenic!

1.Jeremi obchodził imieniny 1 maja!!!(Z okazji swojego drugiego imienia- Stanisław...)Kot Przybora mówi,że wynalazla mu ten dzień jako "imieninowy"
jego pasierbica Agata Wirth.I wcale nie jest wykluczone ,że stalo sie tak dlatego,że nikt nie wiedział ,kiedy są imieniny Jeremiego...
2.Serdecznie pozdrawiam małego Jeremiego!!!
3.Mistrz w prezencie.Pozdrawiam MU

dla małego Jeremiego z Myslenic- Mistrz na spacerze w Łazienkach rok temu - 7 stycznia 2004 roku...

 

Zasada klepsydry - jak się sypie to do końca- chyba że umie się przerwać.
Ale się nie umie.
Augustyn w serwisie napraw sprzętów zepsutych. Czuję się jakby mój
terapeuta wyjechał bez uprzedzenia nie zostawiając żadnych wskazówek, recept itp. Tak się nie robi. I co z tego, że do okoła sporo innych terapeutów.
Czuję się oszukana. A ktoś uprzedzał "Uważaj, komputer też może cię mieć dosyć" No i stało się.

 Kolejne kilka rzeczy zostawione na potem...niedługo nie będzie na
 kiedy
przenosić.
 Przyszła pedagożka-koleżanka po fachu wyszła zadowolona z kolokwium
socjologicznego bo proste i wystarczy półtora punktu...że niby tylko o ANOMIĘ pytanie...
 A mnie się anomia kojaży jedynie z anomalią,ewentualnie z anemią. A
 tego na
socjologii nie było. No i nawet kurtki nie zdjęłam, tylko zrobiłam w tył zwrot i naprzód marsz.Ta komenda wypracowana do perfekcji. Z w tył zwrot 5+, sama sobie postawiłam.

 I jeszcze kilka innych ziarenek się posypało po drodze.

 Anula- z workiem sypiącego się piachu.

 Ps.Psuć jest prosto, naprawiać trudno.Czy to sprawiedliwe? Czy tak
 powinno
być?
 ps1.A jak po drugiej stronie ekranu?


 Anulo bez Augustyna!

1.On postanowił zastrajkować, bo nie jest w stanie wytrzymać tych "nie nawidzę' i "kojaży"!!!
2.Anomia- cytuję mojego ukochanego Władysława Kopalińskiego:"stan społeczeństwa wynikający z rozpadu powszechnie przyjętych norm postepowania; stan alienacji,dezorientacji, zagubienia sie jednostki"...czyli twój stan po prostu.I stan naszego społeczeństwa...
3. Po drugiej stronie ekranu jakoś się żyje.Od szczepienia do szczepienia.
4.Pozdrów koleżankę po fachu. I UCZ SIĘ BO" NAUKA TO POTĘGI KLUCZ"MU

 


dla Anuli- dowód na to ,że kiedys sie usmiechała!

 

Kochana magdo

 
Piszę do pani pierwszy raz,inspiracją do napisania paru słów jest pani płyta którą kupiłam.To Złota kolekcja - O niebieskim,pachnącym groszku.
Słucham jej bardzo często a gdy mam zły dzień pani sprawia,że szybko wracam do formy psychicznej a dzień zaczyna wydawać się piękny no i ten ciepły wspaniały głos co tu dużo mówić jest bardzo kojący dla duszy.Ja też mam labradora imieniem Borys w styczniu skończy 11 miesięcy,być może będę miała okazje przesłać pani jego zdjęcie.Na koniec chcę pani i rodzinie życzyć wszystkiego dobrego w Nowym Roku zdrówka,ciepła,dużo miłości i radości z każdego dnia.
Pozdrawiam Bożena
 
Pani Bożeno!
 
Dziękuję bardzo! I czekam na zdjęcie Borysa!MU

 

 

„Sting nagrał nową wersję jazzowego standardu "My Funny Valentine" na potrzeby soundtracku "Ashura" - film będzie grany w japońskich kinach od 16go kwietnia 2005 roku”

 

MU! ... nadal na temat majowych porywów muzycznych nic nie wiem, ale stawiam na okolice 15, bo to jest jedyny termin który mi zdecydowanie i kategorycznie nie pasuje, aż tak, że odpadam wtedy z wawy, więc na bank, na stówę właśnie wtedy Gordon przybędzie ... pozdro

odpadająca niczym tynk

 

Odpadająca!

 IDZIEMY NA GORDONA!!!Trzymaj sie MU

 

Pani Magdo droga,
 
Nie wiem czy uda się to Pani "włożyć" na stronę, ale może wywoła u Pani uśmiech? U mnie wywołało ogromny!
Pozdrawiam serdecznie i przesyłam - ciut spóźnione - ale baaardzo serdeczne życzenia noworoczne!!!
 
MAGDALENA
 

P.S.

Proszę włączyć głośniczki !!! 

 

Yiôr mái rânnypämn sucrluplam,
       Ham biam biam ken,
       Yiôr máisfirin ái...!!!!
       Yiôr mái kapk
êikan
       Puá slucp clunpc xór,
       Iá fór uâv mái áis!!!
 

 Nie przejmuj się tym że nic z tego nie rozumiesz.

To język aniołów!!!

Po prostu śpiewaj...

 

 

ARCHIWUM