W tym miejscu publikę wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


umermagda@o2.pl 

****

 

Wczorajszy wieczór cały w emocjach...dzisiaj na nic nie mam
 sił...złoty pierścionek z rubinem na najważniejszym z palców i
 przepiękny kosz czerwonych róż, przypominają mi że już jestem -
 Szczęśliwie Zaręczona....sprawozdanie z wydarzenia plus zdjęcia
 niebawem...jak tylko odpocznę....bo strachu było co niemiara.....pa


Szczęsliwie zaręczona!

Gratulacje! Chyba będziesz naszą pierwsza stalą korespondentką, ktora wyjdzie za mąż na naszych "łamach"...!MU
poniedziałek

 

UWAGA ZARĘCZYNOWY FOTOREPORTAŻ
OTO ZDJĘCIA:
Napiszę tylko, że ta pani z garderoby miała świętą rację. Nerwy mogą
 doprowadzić do śmierci. Już 4 dzień po zaręczynach, a ja jeszcze drżę
 z wrażenia....obawiam się, że ślubu nie przeżyję....szczęśliwie
 zareczona J. z M.
 

 TYLKO PROSZE SIE NIE ROZMYSLAĆ...

 

Ciepło i w miłym towarzystwie

 Pozdrawiam. Ewa

 

MU kochana !
Dziękuję za zdjęcia - urocze. Dzieci Zbyszka Z są cudnym połączeniem Mamy i Taty :-)
Czuję się dziś jak przekłuty balonik. To dlatego, że zużyłam dużo energii na załatwienie aż 4 niezałatwionych spraw, w tym jednej Arcyważnej - dziś to zrobiłam! Czekało 2 lata, po prostu nie byłam w stanie pójść do zwykłego urzędu i tego załatwić. Dziś poszłam, okazało się, że nie było to takie trudne. Ale dużo mnie kosztowało, tak samo, jak wczoraj odebranie ważnego dokumentu, który leżał i czekał dokładnie rok.  Bolą mnie wszystkie mięśnie. W przyszłym tygodniu zrobię jeszcze dwie rzeczy równie ważne i odkładane i mogę zacząć nowy rok.
Po świętach jednak ograniczę słodycze - mam nadzieję, że będę miała silną wolę. Jestem uzależniona od słodyczy, a zwłaszcza od cytrynowego ptasiego mleczka :-)
Nie mam dziś siły, niech już będzie moja ukochana wiosna.....
Joasia 
Joasiu ! Na tej stronie prawie  wszyscy  czują sie jak baloniki Klapouchego...Podobno dzisiaj najkrótsza noc i pierwszy dzien zimy.Potem będzie z górki...MU

 

Witam Pani Magdo  późną godziną wieczorno-nocną.
No właśnie, bo ostatnio doba mi się przestawiła... Nie śpię do 4 nad ranem, wstaję ok. 10. Póki coś się dzieje, coś robię - jest dobrze, ale jak tylko brakuje zajęcia (wykłady...) padam na twarz i nie wiem, co się wokół dzieje. Ale potem wracam do domu i znowu mi sie nie chce spać aż do tej 4...
Sporo pracy się narobiło, na styczeń zapowiadają się kolokwia - przerażenie w oczach, bo materiału tyyyyle, a do tej pory nie było ani jednego koła od początku semestru - zdążyłam zapomnieć o tym słowie.
Ponadto okazuje się, że wywalczona specjalność (edytorstwo) jest nijaka. Zamiast tego wpadam w dziennikarstwo - ale realnie, nie na specjalności. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Na razie są chęci i propozycje, ale trochę wiary w siebie i swoje możliwości i predyspozycje brak. Ktoś musi mnie jeszcze trochę podbudować...
W towarzystwie znowu zawiłości damsko-męskie, czyli "Jak zrozumieć mężczyznę?" część eNta. Na szczęście tym razem nie ja muszę się o to martwić. Moje zakręty niedawno się rozprostowały. Niestety nie tak, jak tego chciałam, ale cóż. Parafrazując reklamę: Los nie wybiera, wybierz Pickera.
Pickera to może sobie daruję, ale z Losem to ja muszę poważnie porozmawiać. Jak kobieta z facetem, po męsku. Czy on w Wigilię też przemawia ludzkim głosem...?
 pozdrawiam księżycowo, Maja
 
Maju!
 Powinien przemówić.Tylko nie wiadomo czy to juz będzie ta wIGILIA...
p.s .musisz sobie zorgaizowac jakies zajęcia, ktore dałyby zapominac o tych najważniejszych rzeczach...MU

 

Kochana p. Magdo
Zasyłam do kolekcji mojego kaczora Świątecznego chociaż dziś mandarynki nie pojawiają się w sklepach tylko na święta.
Pozdrawiam i życzę Wszystkiego Dobrego z okazji nadchodzących Świąt Adam

A!
Wzajemnie-poszukam koleżanki(lub kolegi?!) dla kaczora.To będzie mieszkaniec Łazienek...MU

 

Włąsnie zaczął u nas padać śnieg!! Pierwszy śnieg w tym roku!! Ale fajnie!!
Dzisiaj dopiero wyjęłam z szafy zimową kurtkę, ale za parę dni pewnie znów ją schowam, bo święta mają być ciepłe. No takiej zimy to ja jeszcze nie widziałam. Ale może w sylwestra, tak jak w tamtym roku, spadnie trochę śniegu. To znaczy ja tam za bardzo za śniegiem i mrozem nie tęsknię... "ale zimy, zimy żal"
Pani Magdo niech Pani inaczej ćwiczy tą silną wolę i je, bo nam Pani tutaj jeszcze z głodu padnie. Ja dzisiaj jestem cały czas głodna i cały czas coś jem... aż mi głupio. Ale w piątek wyszłam z domu i zapomniałam zjeść śniadania... miałam taką bieganinę, że w ogóle zapomniałam o jedzeniu i przypomniałam sobie dopiero kiedy przyszłam do domu czyli około 17. Czasu miałam tylko tyle, żeby zjeśc jedną bułkę i pobiegłam na tańce. Taki normalny posiłek zjadłam dopiero po powrocie czyli po 22 i usłyszałam, że sie głodzę... a ja nigdy w życiu! Nie potrafiłabym. Uwielbiam jeść. Tylko czasami sobie zapominam... :))

Byłam dzisiaj u Agnieszki zobaczyć jak sie u nas czuje. Wszystko ok. Podoba JEJ się :) szczególnie, że siedzi w towarzystwie dwóch mężczyzn :). Pani Magdo prosze mi powiedzieć czy wiersz "Obudza mnie..." w Sentymentach Agnieszka Osiecka dedykowała Pani?

A mi, od kilku, dni po głowie "chodzi" ten wiersz:

UMRZEĆ Z MIŁOŚCI

Chociaż raz
warto umrzeć z miłości.
Chociaż raz.
A to choćby po to,
żeby sie później chwalić znajomym,
że to bywa.
Że to jest.
...Umrzeć.
Leżeć w cmentarzu czyjejś szuflady
obok innych nieboszczyków listów
i nieboszczek pamiątek
i cierpieć...
Cierpieć tak bosko
i z takim patosem,
jakby się było Toscą
lub Witosem.
...I nie mieć już żadnych spraw
i do nikogo złości.
I tylko błagać Boga, by choć raz,
choć jeszcze jeden raz
umrzeć z miłości.
/Agnieszka Osiecka/

Porawda, że piękny...


Ostatnio jak byłam w Rzeszowie śniła mi sie Pani pierwszy raz i to przez trzy noce pod rząd.
W pierwszym śnie miała Pani około 20 lat... i pamietam tylko tyle, że my i kilka jeszcze osób szliśmy gdzieś z takimi dużymi plecakami koło jakiegoś jeziora. Nagle po drugiej stonie tego jeziora zobaczyłam dwie osoby (kobietę i mężczyznę) siedzące na takich jakby tronach. Powiedziałam Pani o tym i pobiegła Pani przez to jezioro w ich stronę. Podbiegła Pani do nich, przywitała się, stanęła po lewej stronie tego mężczyzny i położyła mu dłoń na ramieniu. Nie wiem skąd, ale wiedziałam, że jest to Pani MISTRZ i jego żona, i juz tam Pani z nimi zostanie. Nie pisałabym Pani o tym, ale to śmiło mi sie 12 grudnia (bo poszłam spać o 4 nad ranem) czyli, jak się później dowiedziałam, w urodziny Jeremiego Przybory...
W drugim śnie była już Pani trochę starsza ale nie pamiętam co pani tam robiła.
W trzeciem śnie występowała Pani na scenie... śpiewała piosenki, a ja po koncercie dałam Pani słoik miodu...
Czasami sny sa bardzo dziwne...

Pozdrawiam.

Ania (Tarnów)

ps. To zdjęcie miałam wysłać KJ, bo wiem ze lubi okna... szczególnie te toskańskie ale tam jest problem z wklejeniem zdjęć nie opublikowanych na zadnej stronie, wiec wysyłam je Pani.


Aniu z Tarnowa, cały czas głodna !
1.To dobrze ,z e Jej u was dobrze...
2."Obudzą mnie" było zadedykowane (dla) mnie...nie wiem dlaczego zniknęła ta dedykacja w wydaniu pośmiertnym, było mi przykro.
3.Prawda że piekny.
4.Trzy noce pod rząd...nie wiem czy przypadkiem nie współczuć...To chyba przez ten Rzeszów...
5.Ale że 12 grudnia...
6.Bo w drugim snie na pewno robiam jakies glupoty...
7.A może powideł śliwkowych?Uwielbiam!!!
8.Dziwne,ale są ludzie, ktorym nic sie nie śni i nigdy bym sie zz nimi nie zamienila...
9.Dostajesz za to zdjęcie z Alicją i Mistrzem.I pozdrawiam świątecznieMU
 

 

Pani Magdo Droga!
 W Poznaniu dziś bardzo świątecznie. Wreszcie spadł śnieg i pokrył
 wszystko równiutką białą pierzynką. Siedzę w ciepłym zimowym swetrze,
 popijam kawę, co chwilę wącham któryś ze świerkowych stroikow, które
 porozkładane i porozwieszane we wszystkich chyba kątach mojego
 mieszkania - przypominają,że Święta naprawdę są już tuż, tuż. W
 przedpokoju stoi pokaźnych rozmiarów walizka, a ja za chwil kilka
 powędruję na dworzec, by wrócić tu dopiero w pierwszych dniach
 stycznia. Nie mogę jednak spokojnie zamknąć za sobą drzwi, nie
 złożywszy wcześniej Pani życzeń:) Pani Magdo - myślę,że najlepsze są
 Święta z dużą pachnącą choinką i ogromnym stołem, za którym ze
 wzruszeniem zasiadają wszystkie bliskie sobie i kochane osoby.
 Myślę,że najlepsze są Święta zupełnie takie jak z "Opowieści
 wigilijnej" Dickensa, którą gdy kończy się, nawet po raz setny, czytać
 nie sposób się nie uśmiechnąć i nie zadumać. Najlepsze są takie Święta
 w czasie,których intensywniej niż w ciagu roku odczuwamy ciepło,
 miłość i dobro. I właśnie takich Świąt z wiarą, że się spełni,Pani
 życzę.
Ściskam bardzo świątecznie
 Justyna
Pani Justyno z Poznania!
Dziekuje bardzo!!!I prosze wypoczywać!MU

 

Świąteczne źyczenia zdrowia,
wielu dobrych dni i wszelkiej pomyślności przesyła,
 
Krzysztof Buchowicz z rodziną.. 
 
 
KRZYSIU kOCHANY!
JA TAKŻE POZDRAWIAM CIEBIE I TWOICH BLISKICH .PIĘKNA TA GRAJĄCA KARTKA!!! Magda U
 


 

 
Witam zimowo i serdecznie !!!!
 
Pięknie się zrobiło , chociaż zimno a ja dziś skończyłam wcześniej pracę i postanowiłam zrobić wiele rzeczy chyba zbyt wiele . Udało się jakoś to wszystko porobić , teraz padam , postanowiłam napisać dopóki jeszcze jakos moge sie zebrać.Chciałam złożyć życzenia magicznych i ciepłych świąt , odpoczynku i wszystkiego tego co tylko w tym czasie zdarzyć sie może.U mnie ten czas jakoś tak refleksyjnie mija zawsze tęsknię za ukochną babcią jak co roku brak jej przy stole, bez niej jakoś nie tak to wszystko ... a w tym roku o jedną osobę jest nas więcej , jedną nienarodzoną .Będzie rodzinnie i oby dalej śnieżnie, pomiędzy świętami  uporam się z toną papierów i będe wierzyć ,że ten kolejny rok już nie przyniesie tyle łez i cierpienia ile obecny . Pozdrwiam wszystkich których mam dane spotykać na tej wyjatkowej stronie , życzę dobrych świąt ...i wiosny . 
                                                           Iwona Wojnarowicz z Sosnowca
 
IWzS!
 
Coraz więcej tych osób BEZ KTÓRYCH JAKOŚ NIE TAK TO WSZYSTKO...ale za to rodzą sie nastepne i tego sie trzymajmy!!!WSzystkiego dobrego!!!Bedzie lepiej!MU

 

drugi plan

 
... drugi plan, czyli fotograf przyłapany na gorącym uczynku ...
pozdro
zablokowana

 
Zablokowana!
 
fotografowanie to chyba jedna z nielicznych moich prawdziwych  radości...Pozdrawiam i wysylam moje zdjęcie z tego wieczoru...MU

 

Spokojnych Świąt i Nowego, a właściwie Nowszego (zmodyfikowanego, ale nie genetycznie) Roku, pomyślnej realizacji planów i zamierzeń oraz następnych pomysłów (jakby było mało tych, które Pani ma!), a przy tym tej lekkości ducha (ale nie lekkoducha, to Pani na pewno nie grozi!), przy której czujemy, że żyjemy, że żyć warto i coś robić, coś więcej i dla kogoś też.
To, co w i dla Pani oraz bliskich osób dobre, niech będzie jeszcze lepsze.
Z serdecznymi pozdrowieniami - Lech Nawrocki i zespół MOZAIKA.mst
 
Panie Lechu z "Mozaiką"!!!
 
bardzo dziekuję...pamietam o nieodrobionych lekcjach...MU

 

Witam Pania Serdecznie.
Zycze Pani Wesolych Świat Bozego Narodzenia otulonych w magiczny puch z poduszki Świetego Mikolaja:)
Niech kazdy dzien przyszlego roku bedzie dla Pani szczesliwy.
Mam nadzieje ze te swieta beda dla pani cieple radosne przepelnione miloscia i radoscia:)
Tego zycze z calego serducha.
Karolina

 

Karolino droga!!!
Dziękuję bardzo!!!!Tobie także dużo ciepła na zimę!!!MU

 

Witam serdecznie Pani Magdo,
 okazja jest szczególna bowiem magii świąt oprzeć się nie da...W jednej
kwestii muszę być jednak stanowcza: żeby w portfelu zostało cosik na następne grudniowe dni... A tu mamią wokół drogimi bajerami, kredyty każą brać... Jakby drobiazgi prosto z serca straciły dawną moc, a to przecież nieprawda!
 Czytałam artykuł w ostatnim Zwierciadle mądrego pana psychologa, ojca
bodajże trójki dzieci, który tak ładnie namawiał na zaspokajanie faktycznych potrzeb dziecka, tych duchowych, opartych na wspólnie spedzonych chwilach, zapewnieniu poczucia bezpieczeństwa. Fajnie jest kiedy nie trzeba super drogim prezentem wyrównywać niedoróbek całego roku... Dotyczy to również naszego świata dorosłych, a może przede wszystkim...
 Bardzo lubię kiedy mój mąż bierze się np. za mycie okien (twierdzi, że
to
tęska sprawa), wyciąga pudełka z ozdobami choinkowymi, podśpiewuje, podkrada ciasto z makutry, a ja krzyczę: a poszedł mi stąd! I to jest najcudowniejsze w tym całym świątecznym zamieszaniu oprócz uśmiechu i przeczucia, że serca nagle nam się rozrastają i trzeba pomyśleć o nowych czerwonych wdziankach...

 Życzę Pani i wszystkim sympatycznym Admiratorom tej strony miłych,
nastrojowych i duchowo ciepłych Świat Bożego Narodzenia. A tym, którzy lękają się momentu dzielenia opłatkiem przesyłam wiersz, pasujący wydaje mi się do niejednej życiowej sytuacji...
 Serdecznie przedświątecznie pozdrawiam- Ulmania


 MAGICZNY WIECZÓR


 W czasie Wigilii zeszłego roku
 coś przedziwnego stało się z nami...

 dłonie spotkały się o zmroku
 na moście między spojrzeniami

 usta wtulone w aksamit życzeń
 nie pamiętały co to przewrotność

 nadzieja - trwając w czółnie opłatka
 podśpiewywała: - Żegnaj samotność...

 I taka cisza potem zapadła
 że aż struchlały anioły w niebie

 i nieistotne kto pierwszy podszedł
 ty do mnie - czy też ja do ciebie

 Pod brylantowym sklepieniem grudnia
 gwiazdami skuta jaśniała rzeka

 Święta niejednym pomogły pojąć
 co znaczy człowiek bez człowieka...


 U.M. Rajch

Pani Urszulo!
 Dziękujemy...Wszystkiego dobrego!!!!!!!!!!!MU

 

 


****

Pani Magdo,
poniedziałkowy poranek, za oknem buro, ponuro i nikt nie przyniósł kawy do łóżka. I raczej już nie przyniesie - pomyślałam wtulając się w mojego zupełnie nowego misia i głaszcząc mruczącego Behemota. Niezachęcająca to myśl, jak na poniedziałkowy ranek. Postanowiłam nawet nie wstawać, bo po co, skoro Romeo nie przybędzie, a jesień nie zamierza w mgnieniu oka zmienić się w wiosnę. Doszłam nawet do niewesołego wniosku, że koń mojego Romea nie tylko nieżyczliwie odnosił się doń, ale chyba mu nawet padł. Droga za długa, albo Romeo nie taki.
Ale resztki rozumu i obowiązkowości zmusiły mnie do zwleczenia się i wykonania czynności koniecznych. Kawa odrobinę pomogła, dżem truskawkowy chyba też.
    Później nie udało mi się załatwić czegoś pracowego, a później musiałam iść wreszcie do dentysty. Katar poszedł precz, więc nie było wymówki. Poza tym postanowiłam jakoś godnie skończyć ten rok i załatwić jeszcze kilka niezałatwionych spraw. Tam gdzie chciałam iść nie mogłam: z prostej przyczyny braku stomatologa w dniu dzisiejszym o dogodnej dla mnie porze - jak to w poniedziałek, 13, w środku jesieni. W desperacji rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam napis mnie interesujący. Weszłam, poczekałam, pan dentysta zrobił co trzeba i zapłaciłam za to 30 zł! A w renomowanej klinice w Centrum, gdzie przyjmuje moja ulubiona dentystka chcieli za to samo 200 zł, w innej, też w centrum 100 zł. Piszę o tym, żeby wszyscy przeczytali i zobaczyli, że w bury dzień też coś może się udać.
    A durna jestem strasznie, bo ja nie boję się dentysty tylko nie bardzo lubię poznawać nowych ludzi: w zasadzie to lubię i chcę, ale dużo mnie to kosztuje, bo ja się trochę długo oswajam. Najgorzej jest jak się już oswoję - najczęściej natychmiast za bardzo się przywiązuję (no, nie do dentysty rzecz jasna), a potem cierpię. Taka już jestem pokręcona. Myślę, że Pani mnie rozumie, bo Pani kiedyś napisała, że woli kontakty internetowe niż takie w realu. Dlatego we Wrocławiu prawie Pani nie zaczepiałam.
    Czy Pani śpiewa czasem w Warszawie? Taki recital na przykład? A jeśli w najbliższym czasie w Warszawie Pani nie lubi, to poproszę o jakieś miasto, do którego jest szybszy dojazd PKP (chyba po ostatniej podróży zapiszę się do "fan clubu PKP").
  Wrócę jeszcze na chwilę do Romea, może lepiej, że go nie widać, bo jakby trafił się taki, co to już kiedyś się pojawił, a znowu straciłabym zmysły (no, tak jak wtedy to już mi chyba nie grozi) to ja wolę żeby go nie było. No chyba, że mi ktoś gwarantuje, że nauczyłam się na bardzo bolesnych błędach... Nie mogłaby mi Pani gwarantować?
To wtedy niech ten Romeo w te pędy do mnie, choćby helikopterem. 
    Idę na zajęcia z teorii masażu - okropnie mi się dziś nie chce.
Pozdrawiam i życzę dobrego tygodnia, nich Panią otulają ciepłe myśli i uczucia wszystkich, którym jest Pani bliska i niech Panią chronią przed jesienną nostalgią.
Joasia wysyłając ciepłe myśli.
 
Wlaścicielko Behemota i zupelnie nowego misia!
 
1.Dziękuję za uszanowanie mojej  wylącznie internetowej towarzyskości!!!To się nazywa pokrewna dusza!
2.Dopiero po kilku dniach przeczytalam liścik, ktory dołaczyłaś do pięknej róży!Piękne słowa, do zapamiętania na gorsze dni...
3.Nie spiewam w Warszawie recitalu. I w ogóle nie śpiewam prawie.To są tylko takie sporadyczne ekscesy.
4.Ja kiedyś na troche straciłam zmysły i to nie było takie niemiłe...chociaz potem bardzo bolesne, to prawda.Ale nie żałuję.W sprawie Romeów niczego  nie mozna niestety gwarantować....otulona ciepłymi myslami MU 

dla Joa- ja jako mlodziutka Julia na próżno wypatrująca Romea(czyli kobieta w twojej sytuacji)

 

ciut roztrzepana

Niektórym to morze szumi, a niektórym w głowie szumi. Cóż i to szum i to.

 Sprawy mają się tak, że:

a)      pojechałam w sprawie nip-u, który kiedyś posiadałam ale już nie posiadam. Miałam na sobie Zieloną Bluzkę ale syndrom Białej . Poddałam się na etapie szukania urzędu, może przenieśli? I nip-u jak nie było tak nie ma- a dorośli naciskają, pytają kiedy i że potrzebny… I cóż ja na to poradzę.

b)     Trochę jestem mało przytomna i myli się wszystko- nawet to, że PESEL to nie koniecznie nr dowodu osobistego, nr dowodu to nie nip.

c)      Nawalam- za często nawalam. I spóźniam się karygodnie.

d)     Z Katowicami w kontakcie. Może dzień po świętach wsiąść do pociągu…pod jakim pretekstem? A no. Że do wujka.  Bo inaczej będzie dziamganie „Nie trzeba, nie wydawaj pieniędzy, nieeeee” Ale ja czuję, że trzeba tylko tak aby wyszło podstępem. Dziwne uczucie jak ktoś najsilniejszy na świecie mówi „dołuję-granica”

e)      Sensible Socker = Piłka nożna, dziś zmiana na krykieta. (ku rozpaczy żony i matki dziecka)

f)       Na jakim etapie tangowanie?

 

Anula z lekko przypaloną patelnią.

 

Karygodna Anulo bez Nip-u!

 1.po Nip sie jeździ w " naprawdę " białej bluzce... 

2.To wcale nie są takie rzadkie przypadki, kiedy ktoś najsilniejszy tak własnie mówi...albo i nie mówi nawet...

3.Dawid to chyba jeszcze nie rozpacza z tego powodu...?Ale żony żal.

4.Na ostatniej lekcji tanga nie mogłam sobie przypomnieć umiejętności nabytych przed tygodniem...to nie jest takie proste, to "oczo", ten "krzyżyk" i inne głupoty.Ale lubię pokonywac trudności i na razie sie nie poddaję!Pan Ernest to morze cierpliwości...

 

Kochana MU
 Ja mam w tej herbacie coś białego...ale dopiero teraz to zauważyłąm.
Tego czegoś białego jest mało ( bardzo mało w stosunku do herbaty) i również nie mam pojęcia co to może być...ale ciekawe to...trzeba zapytać ekspedientkę w sklepie ( i tak też uczynię...jak nie zapomnę).
 Hmmm...a całym swoicm zorientowaniu oczywiście nie wiedziałam,
 że
Stachura pisał o Wojaczku. Moje zorientowanie wyraża się tym, ze tak bardzo jestem zakochana w filmie o RW, że mało co o nim innego widzę. Poza poezją oczywiście. A to niedobrze, oj niedobrze.
 W nocy spać to swoją drogą...ale faktem jest, że dzisiaj mnie
strasznie boli głowa. Na razie się nie przeraziłam tym, bowiem kiedyś głowa ciągle mnie bolała, a teraz zdarza się to naprawdę żadko, więc nie będe panikować....nie ma to jak konstruktywne stwierdzenie.
 Upewnię się upewnię na pewno. Wszystkich kolegow, ktorzy kompa
traktują inaczej niż duża podstawkę pod kawę, poproszę aby sprawdzili:)
 Dzisiaj jest premiera Opery za trzy grosze, a ja nie mam
 czasu
na razie iść:(((
 Tak, tak wiem smutnym akcentem kończę, ale zmienię to
 następnym
razem:)
 Ściskam
 Iskierka

Iskierko!
1.To "żadko" tłumaczę silnym bólem glowy...
2.Pomylił mi sie Wojaczek z Wlodzimierzem Szymanowiczem. tragicznym poetą i malarzem.Zmarł nie skończywszy 21 lat...w 1967 roku.. Stachura napisał o nim : "Tak myslę,że oczywiście zabiła go wrażliwość,tak jak zabiła wielu innych.a jeszcze wielu innych wisi na włosku.troche wrazliwości , nawet duzo wrazliwości jest darem nad darami.za duzo wrażliwości jest przekleństwem" .
3.Zmień to następnym razem, to i ja nie będe pamietac takich smutnych wypowiedzi tragicznych poetów...Chyba znowu zarządzę tydzień pogodnych listów!MU p.s. czekam na wiadomośc co to jest to białe...

 

od Asi J c.d.

 
Ja się wcale nie mazgaję tylko taki grudzień łaję; na zimowy brak magnezu polecam śledzie w oleju oczywiście z siekaną cebulką; buziaki A.
 
Dziękujemy,dobrze że zbliza sie ogólnopolskie zatrzęsienie sledzi w oleju.MU
 
 

proszę dzwonić ... pukanie zepsute ...


MU!! ... mijały lata, byłam po drugiej stronie tylko, że nic wesołego do napisania nie miałam ... zaczęłam za to odwiedzać dziecko ... ostatnio na wejście, na początek, na strat:  - wrzask i krzyk - ... i w nogi ... a co ja? jedno w głowie: „iii jak ja znam to, jak ja to znam” ... bo miałam to samo, w tę samą stronę tylko, że mi nie wolno ... bo przez te trzy godziny to ja jestem niby ta o d p o w i e d z i a l n a ... ale za to niepoważna ... przerysowana ... jak z kreskówki ... jak z komiksu ... tak ma być, bo tak jest dobrze ... ale jednocześnie nic na siłę, nic pod prąd ... nic, nic ... powoli, małe kroczki ... a tu uciekanie i wracanie, uciekanie, uciekanie ... nic, nic ... i tylko się sobie przypatrywaliśmy się, przyzwyczajaliśmy się do siebie, poznawaliśmy ... np. przez czochranie włosów ... i pooooszłoooooo ... namiot, ciastolina, kulki, drogi, piłki, samochody, program aktywności knill’a, perkusja, rysowanie, wicher i te pe i te de i te pe ... i przy tym wszystkim - nic na pół gwizdka ... nic bez pełnego zaangażowania ... max na wszystkich poziomach  - bo inaczej odpadasz ... anyway ... mamy trzy latka, mówimy „chodź” uczymy się mówić „daj”, uwielbiamy resoraki, dużo krzyczymy i biegamy, bo jesteśmy nadpobudliwi ... i trochę mamy do nadrobienia, aby pozwolili iść nam do przedszkola ... a poza tym rzęsy pod sufit i cudnie się chichramy ... uuufffffff ... a ja? ja padam na paszczę i wątpliwości, wątpliwości i analiza błędów ... bbrrrrr ... a jak u Pani ??

pukająca ... do czyjegoś świata

 

Pukająca do mojego świata!

u mnie jakos leci...byle  do wiosny!A wlaściwie do lata .Trzymaj się MU

 

Kochana Pani Magdo!
Oto jestem, po dluzszym czasie milczenia. Dziekuje bardzo za wszystkie zdjecia, ktore ostatnio dostalam, za dziedziczna i szalenie urocza elegancje Kota P. i cieply usmiech p. Marii (a przy okazji czy p. Maria nie pracowala niegdys w ksiegarni Odeon na Hozej????). U mnie przedswiateczny szal, w tym roku (z braku pracy i pieniedzy) postawilam na prezenty typu hand made, wiec od kilku tygodni zajmuje sie ZPT-ami, nawet mnie to bawi. Slucham calymi dniami Przyjaciol Karpia (mam wszystkie - chyba - nielegalnie sciagniete z internetu) i staram sie zlapac atmosfere Swiat. Szkoda, ze za oknem tak nie swiatecznie :(
Wczoraj OM w ramach swoich urodzin zabral mnie do naszego ulubionego kina "Muranow" na "Piec nieczystych zagran" (jezeli kogos obchodzi recenzja, to moim zdaniem mozna sobie ten film spokojnie darowac). Jednak bylo calkiem milo!
Pozdrawiam cieplo
Margotna

Margotna!

1.Pani Maria tam wlaśnie pracowała!

2.a ja byłam dzisiaj na "Aleksandrze".Moim zdaniem także mozna sobie darować.Niestety.

 

 

       

Wesołych Świąt i sukcesów w Nowym Roku

Życzy            

       Kwartet Rampa

       

 

 

 

ARCHIWUM