W tym miejscu publikę wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


umermagda@o2.pl 


***

Czwartek, 11 listopada 2004

Godz. 02:03 – Katowice

 mnie po... dziwaczności zaczęły się od rana ... zasnęłam około 4:40 a obudziłam się po 7 ... i nie mogę napisać, że czułam się wyspana ooooo nieee ... wydawało mi się, że w czasie snu mogły się wydarzyć dwie rzeczy: albo mnie szatkowano albo biczowano ... wypiłam kawę, wmawiając sobie, że ona tostawi na nogę choć jedną ... nie postawiła ... pojechałam za to z Melepetą na stadion, na którym to poza skarpetkami, budzikiem – wyjcem, koncertami i innymi piratami zakupiono (w dziale „Jazz”) płytę „Idę” ... daleko płyta zawędrowała, bo aż na samą górę ... nie tylko stadionu ... anyway ... po stadionie obiad na leszczyńskiej i kołatanie „a może jednak jechać?” ... hmmm ... jakiś dziwny ścisk, szybkie pakowanie, co krok to wahanie ... szukanie potwierdzenia po drugiej stronie słuchawki ... szukanie bezpieczeństwa ... „co mam robić?” ... „rób co uważasz” ... „a jak ja nic nie uważam?” ... „to uważaj chociaż na siebie” ... uważam, że może pomogę jak będę ... a jak zobaczę, że nie całkiem, że nie wychodzi, że nie mogę, że wręcz przeciwnie i że beze mnie lżej - to zawsze mogę sobie „nagle przypomnieć o wzywających mnie ważnych sprawach do załatwienia w trybie natychmiastowym” ... i tak właśnie pognałam na dworzec bez grosza w portfelu, bo przed momentem zapłaciłam za leszczyńską, ale całkiem o tym zapomniałam ... na dworcu, na chwilę przed odjazdem, dopadłam bankomatu i stuk puk, stuk puk ... „nie masz wystarczających środków na koncie” ... ??? ... stuk puk, puk stuk ... „nie masz wystarczających środków na koncie” ... ??? ... 10 minut do odjazdu ... oczywiście przy okazji (a okazja to wyśmienita!) rozładował mi się telefon ... bez pieniędzy, bez telefonu, bez nadziei ... szukanie jakiegokolwiek konduktora nie przyniosło rezultatu ... zostałam w pociągowej chmurze dymu ... w tył zwrot ... i znów na leszczyńską ... to znaczy, że miałam nie jechać, że mnie ma tam nie być, nie powinnam się tam pchać ... i tyle i po prostu i nie ma co ... i nagle telefon „jedziesz już do nas??” ... i znów, i koło się zaczyna kręcić ... jak ja się łatwo poddaję, jak niewiele trzeba aby odpaść ... nie może tak być, nie chcę tak łatwo ... Leon wkroczył do akcji, podłączył się do sieci i zaczął szukać nowych komunikacyjnych rozwiązań ... podaję, bo może ktoś kiedyś być w potrzebie:

wersja podróży a) jadę na południe:

1)      17:15 autobus z dworca zachodniego - jestem na miejscu około 22 (dzwonię – nie ma biletów)

2)      17:30 pociąg z dworca centralnego - jestem na miejscu około 20 (dzwonię – są bilety)

wersja podróży b) jadę na północ:

1)      20:00 autobus z dworca centralnego - jestem na miejscu 03:50 (nie mogę się dodzwonić)

2)      06:35 pociąg z dworca centralnego - jestem na miejscu 13:20 (nigdzie nie dzwonie, bo już mam dość)

... po toczonej naprawdę już resztkami sił, bitwie na myśli i zdobyciu gotówki ze źródeł nie podejrzanych, podejmuję ostatnią próbę wydostania się z miasta które mnie przeraża ... wybrałam wersje a2, czyli jazda na południe pociągiem o 17:30 ... docieram na dworzec, podchodzę (z gotówką!!) do kasy a okienko mi na to „nie ma już biletów” ... oczopląs, palpitacje, zapadnie się w rezygnacji ... „proszę spróbować u konduktora” ... expressowe ratowanie się dworcową czekoladą z orzechami ... wskok do pociągu i przyklejenie do konduktora ... „dobrze, jak musisz, to musisz. siadaj, jakoś dojedziemy (...) no co za dzień! nie uwierzysz - kupiłam sobie dzisiaj psa!” ... „tak, co za dzień. uwierzę” ... koniec i bomba, kto pojechał ten trąba ... moment byliśmy sami ... później już cały czas w trójkę (czwórkę??) i wieczór stał się nie łatwy, ale na szczęście dziś szybko nadeszła noc, więc bez męczarni ... za to boję się jutrzejszego śniadania ... mam nadzieję, że nie zostawi mnie samej, że gdzieś tu będzie się krzątał ... poza tym rano jadę do Dzieci i to jest najważniejsze ... idę spać ... a za oknem mam spodek ...

roztargniona

 

Bez pieniędzy, bez telefonu, bez nadziei!

 

Ale kto nie zostawi cie samej?ten konduktor?!!!MU

 

 

GALERIA POTWORÓW" - NOWA KSIĄŻKA AGNIESZKI OSIECKIEJ

 8 listopada 2004 roku będzie miała miejsce premiera najnowszej książki
Agnieszki Osieckiej - "Galerii potworów", będącej zbiorem felietonów
(historii) publikowanych przez poetkę w tygodniku "Polityka" w latach 1988-92. Teksty te, po raz pierwszy zebrane razem, składają się na opowieść o świecie Agnieszki Osieckiej: o miejscach, ludziach i zdarzeniach. "Galeria potworów" jest opowieścią o ciekowości świata i ludzi.

 Była szczególnie ciekawa ludzi, z których wielu sportretowała w
 "Galerii
potworów". Od największych artystów i luminarzy Londynu, Paryża i Nowego Jorku po wiejską dziewczynę z Mazur - z każdym rozmawiała równie bezpośrednio, w każdym dostrzegała coś interesującego. Umiała słuchać i uwielbiała opowiadać. Była doskonałą obserwatorką ludzi i obyczajów, czemu dała wyraz nie tylko w poezji i w prozie artystycznej, ale także w książkach wspomnieniowych.

 Książka została zredagowana i opracowana przez Fundację "Okularnicy",
wydawcą jest Wydawnictwo Prószyński i Spółka. Patronat medialny nad książka objęli m.in.: "Polityka", Program II TVP S.A. oraz Program III PR.

 I ja ją muszę mieć! Całuję J.M.H.


JMH!
Ja juz ją mam od Agaty Passent .Pieknie wydana i "ulożona" przez bardzo zdolnego Andrzeja Bareckiego.Wczoraj w radio Tok fm byłam na dlugiej o tym rozmowie.Melepeta ją dostała od jakiejś starszej pani na urodziny .Ta to ma szczęście...I Anula ją sobie kupila za ostatnie grosze.Pozdrawiam MU
 

 

***********************************

 Dostałam piękny pocztowy list od przyjaciółki. Takie listy cieszą
 najbardziej! Dużo dobrych zdań: kolory jesieni - "chce się tylko na
 nie patrzeć i przenieść ich kolorystyczną energię do środka". zima,
 pory roku:" chciałąbym przeskoczyć z tych czerwono-żółtych liści
 właśnie w tę miękką, bajkową biel, potem świeżą zieleń wiosny, błękit
 lata...." Tak sobie piszemy...Marzenie na długą jesień-zimę, otulić
 się ferią kolorów, popatrzeć na inne niż swoje ściany w innym niż
 tylko swoje towarzystwie, powychodzić do ludzi i świata, bo to jednak
 daje radość. Deficytową cnotę w te srogie, ponure dni. Marzenie, ale i
 wyzwanie...Jest taki piękny wiersz Pawlikowskiej..."w twojej ręce jest
 świat. W twojej białej ręce...". Idę jutro kupić sobie żółtę bluzkę!!!
 Przenośne słońce!!! Jak miło tak czytać, te pani pozytywne odpowiedzi
 na listy!!! Z humorem i energią! To chyba to tango gorące...

 Dobrze, że nie jestem filozofem, bo lubię sny.....

 A znalazłaby pani jakiś wiersz dla snuj? Z energią?

 Jutro do kina na Nikifora i dobrze!

 Serdeczności J.M.


J.M!
1.Tak sobie piszcie.Jeżeli to pomaga.
2.I powychodźcie do ludzi i świata.
3.Z żółtą bluzką zacznie sie zupelnie nowe życie.
4.Między innymi to tango.
5.Nie bylam jeszcze na Nikiforze,a tez chcę zobaczyć...
6.Poszukam wiersza dla ciebie.MU

 

 

Subject: nie podejrzany list...


* Płyty słucham i słucham... Ona naprawdę leczy. Od razu człowiekowi jest lepiej.
* Witam wiec wśród "dziwnych"... :)
* Przyjaciłóki przerażone? Mówia, ze Pani zwariowała? Pani Magdo to jest najlepsza rzecz jaką mogła Pani zrobić w ramach terapi anty listopadowej i nie tylko. Do tańca zachęcam wszystkich. Starych, młodych, ładnych, brzydkich, garbatych, krzywych... itd. Kazdy moze tańczyć i każdy powinien to robić. A jak nie taniec to inny rodzaj ruchu. Na szczescie mija czas fascynacji komputerem, telewizją... itp. Ludzie powoli, powoli zaczynają wychodzić z domów, zapisywać się na taniec, basen, yogę, step, aerobick, pilates, zaczynają jeździć na rowerze, biegać albo przynajmniej spacerować.
Co mnie niezmiernie cieszy.
* to ze "milonga" jest miejscem do tańczenia tanga to nie wiedziałam.
Człowiek uczy sie całe życie. A ja wyglada to miejsce? Jest to obojętnie jakie miejsce, takie w którym w danym momencie tańczymy tango? Czy jest to jakies specjalne miejscedo tego przeznaczone? A jak tak to czym ono się wyróżnia?
Po kursie to zobaczymy czy będa sie pukali w czoło. Jak na parkiecie odtańczy Pani tango to im szczęki opadną i sami zaraz pobiegną na kurs. Ach!
gdybym ja tam była...
Co do Pani poczucia rytmu to nie mam żadnych wątpliwości. W końcu ma Pani do czynienia z muzyką nie od dziś. A poza tym dowiodła Pani tego zdobywając mistrzostwo szkoły w rock&rollu. Gratulacje. Pana Ernesta i studentkę piątego roku "stosunków międzynarodowych" pozdrawiam. Tak dalej trzymać...
to znaczy tańczyć.
* jestem ciekawa jak sie Pani spodoba mambo i walc. Jak zacznie Pani je tańczyć to prosze o wrażenia. A jakie tańce obejmuje jeszcze ten kurs?
* z piosenką "Ta nasz młodość" związana jest pewna historia... ale o tym innym razem.
* to ONE się wcześneij nie znały? No byłam pewna, że juz wcześniej sie znały i wspólnie założyły tą stronę a główną pomysłodawczynią była Dorotka. W ogółe to wczesniej, myślałam ze Anula to Justyna a Justyna to Anula... bo co do Pani i Dorotki to nie miałam wątpliwosci :). No i musiałam sie zapytać, zeby się upewnić i nie żyć w błędzie. Dziewczyny wybaczcie.

* Dorotko z okazji urodzin życzę Ci ...
- szczęścia - zawsze i wszędzie
- miłości - tej prawdziwej
- radości - na co dzień
- odwagi - nawet w nocy
- energii - tylko tej pozytywnej
A poza tym słońca, śpiewu ptaków i spokoju duszy, pogodnych przygód i radosnych spotkań, śpiewu przy ognisku i dumania w fotelu, i żeby wszystko spełniło się SZYBKO...

W prezencie dla Dorotki róża zwiazana tematycznie i wesoły jesienny liść.

ps. U nas świeci słońce a u moje babci cały ogród pełen stokrotek.


Ania (Tarnów)


 

---Aniu z Tarnowa!

1.To takie miejsca , w których tańczy sie tango.Na przykład w Warszawie "milongi" odbywaja sie w piątki o godzinie 19-tej ,na ulicy Chłodnej róg Ciepłej(ale adres!).
2.Z mambo i walcem to jednak żartowałam...ale ,kto wie czy słusznie(żartowałam)...
3.Dorotko , jak to jest z tym SZYBKO?Odpisz parę słów...MU

 

No mnie marzenia spełniają się nawet szybko, w każdym razie niektóre...... Przepraszam że  piszę dopiero teraz, ale ktoś nie uprzedził mnie, że tu było coś do mnie...Dziękuję za liść i związaną tematycznie a najbardziej za życzenia - całusy dla wszystkich MELEPETA


 

 

Kochana Pani Magdo:)))))
 Tym razem nie ma załącznika, więc nic mam nadzieje nie
 zablokuje. A
tak swoją drogą, to pewnie Pani nie odsłuchała tego pechowego El tango?
 Całodniowe załatwianie przeróznych spraw w Warszawie, męczy
niesamowicie...I te okropne choinki wszędzie...może same choinki nie są, aż takie złe (widziałam gorsze.), ale to , że po raz kolejny pojawiają się tak wcześnie mnie osobiście dobija. Zanim dojdzie do świąt,wszyscy będą mieli ich już dosyć:( Smutne to.
 Oczywiście byłam z przyjaciółką na grobie AO. Biorąc pod uwagę
 to,
że nie pomyślałyśmy i poszłyśmy jak już było ciemno, trochę sobie pobłądziłyśmy, ale jedna dobra M. nas pokierowała we właściwym kierunku.
Bardzo dobrze, ze nie ma Jej w głównej alei, razem z wieloma innymi znanymi osobistościami.
> Takie pytanie troszkę nie na temat i takie dziwne. Kojarzy Pani
Justynę Kulczycką? Jeśli tak, to poźniej rozwinę temat.
> Kolega dzisiaj zadzwonił i zapytał czy może pożyczyć Platona:)))
Tylko teraz ja nie mam co czytać...chociaż może to i dobrze, że nie będę czytała po raz któryś tamtego samego. A ostatnio znalazłam czas Na "Gnój"
Kuczoka ( trzy godziny w nocy z zeszłego pt na sobote) i stwierdzam bardzo subiektywnie, że książka genialna, film jak dla mnie chyba nie za bardzo...ale coż, może się nie znam.
> Pozdrawiam serdecznie
> (idę sobie robić herbatkę:)))
> Iskierka.


Iskierko!

1. Nie przesłuchałam, bo właśnie w czasie próby przesłuchania zablokowała sie skrzynka...
2.Co do tych "handlowych "choinek, zgadzam sie z tobą całkowicie.Niedługo zaczną je przystrajać w październiku...
3. Agnieszka "sama sobie" wybrała to miejsce...
4.Wydaje mi sie ,że z Justyną byłam razem w zuchach(1958-1960?!),a po latach w Teatrze Narodowym.(1974-1978)Dobrze pamiętam?
5."Gnój"Kuczoka leży na moim stoliku nocnym w kolejce.Pozdrawiam MU

 

Witam Serdecznie:)
 Pragne sie podzielic kawalkiem siebie.
 To jest moja dusza w slowach:)
 Czasem musze pisac aby mi bylo lzej, dlatego zazwyczaj pisze smutno.
 Mam nawet wrazenie, ze moja dusza rozwija sie poprzez smutek.

 Krotką chwile po sztormie, gdzies na wyspie samotnosci w czasie nocy
 letniej, moje serce zatraca rytm.
 Czuje to niczym samotnosc i zapach nadchodzacej mgly, ktora zakonczy
 ta sztuke niczym opadajaca kurtyna w teatrze.
 Jakzesz milo odgrywac ostatnia role, w koncu moge umierac prawdziwie ,
 pogardze maskami.
 Bijcie brawa, komedia sie konczy.
 Nie te piaski, nie te wody przez zycie prowadzily mnie, lecz coz
 teraz mi pozostalo, gdy tesknota i pamiec zatruwa senne marzenia
 rozbitka, co niczym jak niewdzieczny pasozyt chwyta sie ostatniej
 deski ratunku. Dusza serce mysli- toną w utopi sennych marzen, lecz te
 plugawe dlonie chwytaja chocby - brzytwy.
 Takie bez honoru, zalosc w sercu, gorycz w duszy.
 Wszedzie Nicosc! Ojcze tonę! Ach dramatyczny scenariusz komedii.
 Rezyserem zlym okazales sie.
 Gdziez te piekne beztroskie lata mlodosci? Zatracone?
 To nonsens, bo ludzko zapomniales o mlodosci!
 Ojcze tonę, lecz to nic, bo juz wypogadza sie niebo i blekit na nowo
 sie odradza.
 Juz po wielkim gniewie i slonce mnie w oczy nie razi.
 To kochane wybawienie, droga do raju.
 I wiem, innymi czasy ot co podarujesz inne sztormy, dla takich co jak
 ja nadziei w sobie nie maja.
 Wtedy gniew Neptuna zapanuje nad wodami morz i oceanow, by skoczyc
 mogli i odrodzic sie w falach dzikiego oceanu.
 Skaczcie!
 Nikt nie bedzie pamietal.
 Oto ratunek wasz ku szczesciu byscie droga do raju mogli dojsc.
 Oto koniec bijcie brawa komedia skonczona.
 I zapadla mgla.
 Pozdrawiam Serdecznie, chociaz dusza smutna.
 

Smutna!

Nie skacz jednak i nie odradzaj sie w falach dzikiego oceanu...MU
 

 

godz. 23:16 - Dom 
... nie jestem ani miła ani sympatyczna ... wiem ... ale nie mogę być tylko dlatego "bo wypada", więc schodzę z drogi, siedzę w kącie albo u siebie ... nic się nie odzywam i nawet nie patrzę prosto w oczy ... brrrrrr ...
jakośtobędzie
 
Jakośtobedzie!
 
Wyscie sie dzisiaj na mnie uwzięli,drodzy internauci.Oglaszam TYDZIEŃ BEZ SMUTNEGO LISTU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

nie podejrzna fotografia...
Pani Magdo jeszcze coś dla Pani. Zdjęcie z 80 urodzin pana Andrzeja Łapickiego.


O, Jak miło!dziekuję bardzo!

 

 

Właśnie słucham Tok Fm.. Uśmiałam się jak norka, gdy usłyszałam na
 antenie
admina naszego forum o Agnieszce O., Dawida, któremu udało się dodzwonić na konkurs.
 I bardzo miło było Panią tak bardziej na żywo usłyszeć :) Częściej,
 Pani
Magdo, częściej proszę.
 Pozdrawiam baardzo gorąco, podduszona (od kaszlu) Maja

 PS Biednej Ninie muszę nagrywać tę audycję na kasetę, bo wybyła z domu
 i
nie może na żywo słuchać.. Pewnie ją teraz trochę skręca ;)

Kaszląca!

Przynajmniej pan Dawid nie musi kupowac tej ksiązki.Należy mu się za darmo.Pozdrowienia dla p. Niny>MU

 

B wszedł do pokoju i w te pędy wyszedł. I nie dziwię się bo ujrzał siostrę przed pięćdziesięcioma kartami rozłożonymi na podłodze, na kartach dziwne ludziki, obok słownik angielsko-polski, przybory do pisania i notatnik. Jestem na karcie nr3 „Krzesło” czyli Utkatasana „to jest wspaniała pozycja na zimne dni. Jeśli nie możesz się ogrzać spróbuj kilka rund pozycji krzesła(…).  Ach i nauczyłam się dziś wreszcie na blachę tych nazw- metoda: odwracanie kart obrazkiem do góry powtarzanie nazwy, sprawdzanie, jak źle to z powrotem obrazek na wierzchu a nazwa na spodzie a jak dobrze to odwrotnie i wiadomo, że nauczone. Jak już wszystkie wykute to sprawdzian metodą losowania kart i na wyrywki. Podejrzewam, że się mogą o mnie martwić, ale nie protestują gdyż zajmując się swoimi kartami nie budzę dziecka, nie chcę nic mu czytać jak śpi i nie włączam szumiącego czajnika co sekundę i daję wszystkim święty spokój, i sobie przy okazji również.

 

A noc dziś będzie pod znakiem Potworów(nie, nie lęki, strachy, depresje i inne znajome fisie) tylko „Galeria Potworów” AO. Wczoraj otworzono Galerię głośnym jej czytaniem ale towarzystwu się zasnęło więc zgasiłam lampkę by nie budzić i udałam, że już też śpię wyciszając się po euforycznych sekundach przekładających się na kilka godzin. A dzisiaj? Do dzieła. Znalazłam póki co jeden minus Galerii – w przypisach dotyczących Lamentów nie wspomniano ani słowem o bardzo ważnej osobie M.CZ. – mają za to krechę. O reszcie jutro. Bo teraz składam karty, by zrobić generalną odpytkę.

 

Anula Karciana

 

Ps0. Motto na wczoraj „Ucieczka w stronę ulicy Kubusia Puchatka to tym razem byłby bardzo kiepski pomysł- zapamiętać na przyszłość”

PS1. Torba ukryta przed alergią! Jabłka nie znaleziono, ale może Pomidorowa Strzała coś o nim wie?

 

Anulo!

 

1.Proszę pozdrowić B-czyli ojca i brata.I powiedziec,że są większe nieszczęścia niz taka siostra.

2.Jasne że maja  za to  krechę!!!!

3.The apple is in the safe place.Dont worry. MU

 

Dobry wieczór Pani Magdo!
 Dawno sobie nie pogawędziłyśmy a i dzisiaj tylko kilka słów bo
 młodzież okupuje sprawny komputer zasłaniając się pogłębianiem wiedzy
 poprzez internet...
 Mam nadzieję, że dotarła przesyłka ode mnie (przepraszając zarazem, że
 zapapierzyłam uduchowione poddasze). Mój entuzjazm co do wydania
 tomiku trochę oklapł bowiem zakwestionowałam treść umowy, która wydała
 mi się nie do końca wyrazista. I może być tak, że wydawca sie
 obrazi... Ale co tam , poszukam wtedy innego!
 Pisać wiersze to przyjemność, ale wertować ksiegi dotyczace relacji
 autor-wydawca to zaprawdę mało romantyczne.
 Może Pani pamięta moje cztery wersy o słońcu na mantylki dla powiek...
 Powstał z tego taki oto wiersz, który będzie też w tomiku:

 Ból głowy

 Dzwoni skroń do przysadki:
 -Co tak dudni w tej głowie?

 -To wagony ze słońcem
 na mantylki dla powiek...

 - A po diabła tym pindom
 tyle śmiesznych staroci?

 -Żeby oczy ratować
 bo pleśnieją z wilgoci

- Przecież uszy w zastępstwie
 mogły przejąć część zadań...

 - Hmmm... Nie zastąpi widzenia
 nawet sto opowiadań!


 I tą japońska mądrością żegnam się, życząc Pani i sobie
 bezdepresyjnych dni i nocy, którymi chcą nas uraczyć zmawiające się
 listopadowe ciemności...A kysz paskudy, a kysz!
 Wszystkim miłym osobom brykającym po polanie Pani stronki przesyłam
 serdeczności - poganiana przez syna Tomasza Urszula M.Rajch

 Poganiana przez syna Tomasza!
 Zapapierzoność mojego poddasza woła o pomstę do nieba! Przesyłka
 doszła i
lada chwila jej sie przyjrzę uważniej...z obrazkow najbardziej podobaja mi sie okolice Koszalina.Pozdrowienia dla syna!MU
 p.s. Juz niedlugo trzeba bedzie zapacic samemu za to, żeby wydac ksiązkę.

 

Witam Pani Magdo!
Zaczynam pisać tę wiadomość chyba po raz dziesiąty i czuję się jakoś dziwnie stremowana i skrępowana. Wynika to zapewne z faktu,że nie zdarza mi się pisywać do osób, których nie znam, chociaż może w tym wypadku właściwiej byłoby napisać - do osób, które mnie nie znają, bo ja kogoś mogę przecież choć trochę znać przez jego twórczość i wszelkiego rodzaju działania artystyczne. Zawsze jednak wydaje mi się, że takie pisanie jest czymś niewłaściwym, że nie wpada, że zawracam komuś głowę itp. Nie będę się rozwodzić nad tym, że wiele razy obiecywałam sobie do kogo to ja napiszę, ale wciąż odkładałam tę decyjzę na później, a później okazywało się,że jest już za późno.
Tak było z Agnieszką Osiecką i do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć!
Dziś jednak zebrałam się w sobie i postanowiłam - teraz albo nigdy!
Pretekst by do Pani napisać jest jeszcze jeden. Otóż jak wspomniałam kimś szalenie ważnym była i jest dla mnie Agnieszka Osiecka. To jej poezję czytuję niemal każdego dnia, to jej piosenki wiecznie podśpiewuję pod nosem, to dzięki niej zostałam magistrem ( no bo o kim innym mogłabym pisać pracę magisterską?!) i... trochę jej w hołdzie, a trochę by sprawdzić jak to jest tworzyć piosenki - napisałam współczesną wersję "Okularników". Napisałam i pomyślałam, że chciałabym, by mogła to przeczytać, ale nie przeczyta (chociaż kto wie, może zerknęła mi przez ramie parę razy?!), a jeśli nie ona to ktoś jej bliski. Posyłam więc nowych "Okularników" Pani.
Dlaczego? Sama nie wiem. Ale nie o to przecież w tym wszystkim chodzi, by wiedzieć, ale by przezwyciężyć swój strach, zdobyć się na jakiś gest i przestać wreszcie odkładać do jutra!
Ściskam serdecznie!
Justyna

 

Między nami po ulicach                                                

pojedynczo i grupkami

snują się bezrobotni absolwenci z papierami

z dyplomami, z podaniami

i osiągnięć swych listami itp.itd.itp.

 

Nosy mają opuszczone

nogi w drodze wychodzone

myślą sobie często mrocznie

cóż ja pocznę?

Czy ja pracę kiedy znajdę,

czy zatrudnić mnie bynajmniej

nikt nie zechce?

 

Tu pukają, tam stukają,

wciąż papiery gdzieś składają

lecz nie dla nich są etaty, ni chałtury, ni wakaty

lecz nie na nich praca, płaca,

dziś się przecież nie opłaca ich zatrudniać  

tak legalnie itp.

 

Tylko czasem tak się zdarzy

czasem jakaś sekretarka

da nadzieję...

I umówi na rozmowę

ze swym szefem co być może,

ach być może, tak być może Cię zatrudni.

 

Wniebowzięty, uśmiechnięty

dziś garnitur swój odświętny

wdziewasz szybko i z zapałem, myśląc pracę tę dostałem

i móc będę koniec z końcem

wiązać za te psie pieniądze itp.itd.itp.

 
Pani Magister Justyno!

Najważniejsze- że przezwyciężyła pani ten strach i nie odlozyła do jutra.Życzę zdobycia pieknej i DOBRZE PŁATNEJ pracy....MU

 

 

***

 PANI MAGDO!!!

 ALE IMPREZA !!!WYSZŁO ŚWIATOWO!MŁODZI LUDZIE ŚPIEWALI PIOSENKI Z
ŻYCIEM,RADOŚCIĄ...TO BARDZO RZADKIE W DZISIEJSZYCH CZASACH....BYŁ POWER!A JUŻ ODLATUJĘ.....ANGLIA CZEKA..PAPAPA

 PS.POLECAM GORĄCO NAJCUDNIEJSZĄ JESIENNĄ PŁYTĘ...ANI SERAFIŃSKIEJ
CIEPŁO -ZIMNO!!!!!!!!!!!!!!CUDEŃKO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Tajemnicza osobo!

1.Gdzie ci ludzie spiewali z zyciem i radością?
2.Na co czeka Anglia...to znaczy co ty tam będziesz robić?
3."Cieplo-zimno" kupię.Pozdrawiam MU

 

am, mam, mam !! Zdobyłam płytę Grzesia Turnaua !! Hura !! Teraz siedzę z herbatą z miodem spadziowym i śpiewam sobie: "W kawiarence "Sułtan"....
tralalalalala...." i mi lepiej, bo na pogodzę dzisiaj nie ma co liczyć. Jest beznadziejna. Wyszłam rano z domu, poniewaz musiałam coś załatwić a na polu zimno, strasznie wieje i jakby tego było mało to jeszcze pada! Zasunęłam kurtkę, założyłam rękawiczki, rozłożyłam parasol i poszłam. Po 10 minutach zmagania sie z wiatrem i deszczem mój parasol skończył swój żywot i wylądował w bardzo ładnym koszu. Ale i tak dużo wytrzymał. Dalej poszłam sama. Na szczescie trochę przestało padać. Pomyślałam, ze dobrze, ze nie wzięłam tego drugiego parasola takiego duuużego. Wtedy bym chyba odleciała.
Chociaż... moze nie byłoby to takie złe....
Piosenka "Średnie miasta" to prawie jak o Tarnowie...
Ja tez będe trzymała kciuki, zeby sie Pani "chciało chcieć". A Pani Magdzie Czapińskiej dziękujemy, za urodziny i ze one zmusiły Panią do wznowienie antologii. Na przyjaciół zawsze mozna liczyć :). No i oczywiście życzę wszystkiego najlepszego.
Stwierdzenie "Tu piszą prawie wyłącznie nieznani lub dziwni" bardzo mnie rozbawiło. Zakwalifikowałam sie do tych drugich (nic nowego), bo już wie Pani z kim ma do czynienia. Chociaż jakbym wiedziała wtedy, ze nie lubi Pani poznawać ludzi osobiscie to pewnie bym nie podeszła. Ale dobrze, ze nie wiedziałam. Cieszę sie, ze Panią poznałam osobiście. Bo ja uwielbiam poznawać nowych ludzi.
Gratulacje z powodu rozpoczęcia kursu tanga argentyńskiego. Ja w ramach kuracji anty listopadowej zapisałam sie na lekcje z jezyka angielskiego.
Oczywiście dużo bardziej wolałabym lekcje tanga niz angielskiego. No ale co zrobić... kiedys trzeba sie tego jezyka nauczyć a jest to tym bardziej trudne, ze moja głowa nie przyjmuje zadnego poza polskim. Tango tańczyłam jakieś 2 tyg temu. Nie wiem czy to było argentyńskie, ale krok podstawowy, promada, valentino, obroty - były. Tańczyłam jako partnerka i jako partner a później to już mi sie wszystko myliło. Ale było śmiechu i zabawy. Bo później zaczełyśmy tańczyć jeszcze rumbe i sambe, i tez zamieniałymy sie rolami. A teraz 3 razy w tygodniu ćwiczymy mambo, walca i rock & rolla. Na szczescie już nie w parach.

"Ta nasza młodość z kości i krwi
Ta nasza młodość co z czasu kpi
Co nie ustoi w miejscu zbyt długo
Ona co pierwszą jest potem drugą
Ta nasza młodość ten szczęsny czas
Ta para skrzydeł zwiniętych w nas"

Przesyłam uśmiech dla wszystkich :)

Tym razem nie jade do Rzeszowa (chociaż powinnam). Robię sobie wagary i na weekend jade do Krakowa. Ta sama droga tylko w drugą stronę.

Pozdrawiam.
ps.jeszcze mały prezent...

Ania (Tarnów)

--Aniu,ktora tym razem nie jedziesz do Rzeszowa!
1.Płyty słuchaj jak najczęściej,bo leczy.
2.Pisząc "dziwni " miałam na myśli także i siebie...
3.Ty mi gratulujesz a moje przyjaciółki przerażone... rozmawiają ze sobą przez telefon , że zwariowałam...
4.A ja się dowiedziałam , że"milonga"-to jest miejsce do tańczenia tanga!Tyle lat żyłam bez takiej podstawowej wiadomości! Ponieważ nikt z moich bliskich nie chcial sie na ten kurs zapisać(tylko pukali się w czoło)-na pierwszych zajęciach tańczyłam ze studentką piatego roku "stosunków miedzynarodowych", obywatelką Białorusi(bardzo sympatyczną),a na drugich z bardzo miłym Panem Ernestem, który "właściwie tańczy salsę"i ma 30 lat...Pochwalił mnie,że mam poczucie rytmu!Tez było kupę śmiechu i zabawy,a przecież wiadomo,że w listopadzie takie rzeczy są prawie nieosiągalne!
5.Mambo i walc przede mną.A w rock&rollu to zdobyłam z moim szkolnym chlopakiem mistrzostwo szkoły w 1967 roku!!!
6."ta moja młodość co z czasu kpi" postanowiła walczyć !Nie poddam sie byle jesieni!Pozdrawiam gorąco jak tancerka tancerkęMU
 

Aha! jeszcze zapomniałąm sie zapytać. Jaka jest kolejność na tym zdjęciu?
Czy tam jest (od lewej): Anula, Dorotka, Pani i Justyna? Czy znowu coś poplątałam? Pytam z czystej ciekawości. Czytałam ostatnio relacje z pierwszych urodzin i tak mnie to zastanowilo. Wiem,ze "Ciekawośc to pierwszy stopień do piekła" ale z drugiej strony "Kto pyta nie błądzi" :)

-Tak-zgadłaś!Taka jest własnie kolejność.I pomyśleć,że wszystkie te kobiety poznały sie dzięki stronie internetowej....Ta Melepeta ma pomysły!MU

 

Zwracam się z ogromną prośbą o przysłanie mi scenariusza monodramu "Biała bluzka",ponieważ chcę wziąść udział w konkursie i chciałabym go zaprezentować, ale nie mogę zdobyć tekstu.
Z poważaniem
Monika (17)

-Moniko!


ten scenariusz(a wlaściwie adaptacja powieści)powinien leżeć w ZAIKSIE,w Warszawie, na ulicy Hipotecznej.Może pożyczą?Tylko czy nie wydaje ci sie,że to powinna zagrać osoba sporo starsza?MU

 

Czy wiecie, że na 10 ludzi 10 umiera?
Nie ma sie czym przejmować!
p,
jmh
 
 jmh!
 
Toteż nie tym sie przejmujemy...MU

 

Zakopana w stosach chusteczek higienicznych, witamin, syropów, termometrów, soków z malin... kołder, kocy, swetrów i książek przewertowałam stojaki z płytami i odkryłam na nowo ukochane piosenki. "Oczy tej małej", "Jeszcze w zielone gramy", "Jeszcze poczekajmy" w Pani wykonaniu, rzecz jasna;) i "Na zakręcie" oraz "Sama chciała" w inerpretacji KJ. I tak sobie lecą mi te piosenki w kółko.. Słucham, myślę i łezka w oku się kręci.. Jak ja mogłam tak długo bez nich funkcjonować? Zabieganie, zaganianie i bezustanny brak czasu chyba mnie nie usprawiedliwiają. Ciekawe po ilukrotnym odsłuchiwaniu niszczy się płyta CD? Bo kaseta VHS to już wiem.. Moja z "Zielono mi" wytrzymała kilka lat.. a koncert oglądałam namiętnie. Teraz niestety jakieś dziwne paski zaczynają mi po ekranie skakać. Chyba muszę zacząć zbierać na wersję DVD..
 
Spokoju wewnętrznego i zewnętrznego
osłabiona nina
 
Oslabiona!
 
To może ty(po wyzdrowieniu) zapisz sie na jakąś salsę,zamiast słuchać tych smutnych piosenek...MU

 

Dlaczego w życiu musi być tak, że najczęściej trzeba robić to, co się najmniej lubi i umie? Właśnie robię to w pracy, muszę przetrwać do wtorku, później już będzie tylko lepiej. Nie lubię tej pracy, ale uwielbiam ją za to, że jest i że dzięki niej (oraz oczywiście innym dodatkowym zajęciom) mogę zająć się masażami i włoskim i nawet mam co jeść. Starcza jeszcze, jeśli się dobrze postarać na kwiatki, albo jakiś drobiazg dla kogoś kochanego, a nawet na bilet do teatru. Postanowiłyśmy z moją przyjaciółką znowu zacząć chodzić na wejściówki, pewnie będziemy trochę śmiesznie wyglądały w towarzystwie studentek czyhających na wolne miejsca, ale za to jak świetnie się będziemy czuły :-). Mnóstwo mamy do oglądania, bo żeby pójść do teatru trzeba życie poukładać: przekładać zajęcia, trafić na dobry nastrój tatusia mojego chrześniaka oraz jego siostry,coby moja przyjaciółka mogła się wyrwać...
     A masaż, taki relaksacyjny to już nie tylko umiem robić, ale mam nawet na to papier :-). Umiem już też izometryczny, bardzo popularny ostatnio, bo pięknie modelujący części zbyt obfite w tkankę podskórną. O ileż piękniej brzmi: tkanka podskórna, niż tłuszcz:-). Będę się jeszcze uczyła narazie podstawowych masaży: segmentarnego, leczniczego, jakieś elementy sportowego... Niesamowity jest masaż stóp, ale taki bardziej rozwinięty, czyli refleksoterapia - szalenie relaksujące i przyjemne doznania, uczę się go z radością. Jeszcze nie wiem, co zrobię z tymi swoimi umiejętnościami, podejrzewam, że to jest już zapisane w Wielkiej Księdze, a ja oczywiście dowiem się ostatnia. Coś mi tam, głęboko w sercu przebłyskuje, ale narazie myśl pielęgnuję i się przyzwyczajam. I zostawiam to życiu, które zwykle samo wszystko układa.
Dziś już bardzo jesiennie i zimno, ale ja pozdrawiam bardzo, bardzo ciepło.
Joasia
 
Joasiu!
 
1.Nie wiem dlaczego w życiu jest tak,ale wiem że tak jest.
2.Może dlatego,żebyś miała co jeść...
3.Ja najbardziej lubię publiczność"wejsciówkową"!
4.Masaż stóp ,czyli refleksoterapia powiadasz...Wszystko przede mną .
5. "Części zbyt obfite" -ładnie brzmi.Mój mąż mówi ,że na tkankę podskórną za jego młodości  mówiło się "podściółka tłuszczowa". I że on jej wtedy nie miał, a lekarze  nazywali ten brak  "upośledzeniem podściółki tłuszczowej"...
6 Mi jakoś życie samo ułożyło brak tego upośledzenia i zaczynam sie z tym godzić.Pozdrawiam MU 
 

Pani- (jeszcze nie ja!)-bez upośledzenia podściółki tłuszczowej...

 

1. Piorun mi sie kończy. To po pierwsze. Ma 14 lat i jest najpiękniejszy na świecie. Piorun czyli Pio to mój kundel.
2. Zdecydowanie lepsze . Cuuuuudne !( oblicza ); W moim typie.Bliskie sercu.
3. W listopadowym numerze Mojego Psa ( z Gawlińskim na okladce ) jest nasza rozmowa o Łyzwie, Bambusie i Markotnym.
4. Ktoregoś dnia Tajaks wziął ze sobą do przedszkola  kołysanki "cioci Magdy".Czy masz w planie jakieś koncerty w Warszawie ?  
5. Od trzech tygodni leczę zatoki. Trzeci antybiotyk.
6. A poza tym żizń tiażołaja. Buziaki. Ten Franek to niezły przystojniak.
 
 
Asiu J!
 
1.Przecież Pioruna znamy.Występował tu z Tajaksem i jest rzeczywiście piękny! Może jeszcze trochę  pożyje...
2.To sie cieszę.
3.Wiem, bo juz mi ktoś doniósł.Tylko nie ma zdjęcia Bambusa...
4.3o listopada w teatrze"Komedia".Zamkniety(chyba) koncert na rzecz Towarzystwa Anonimowych Alkoholików.Ale przyjdź.
5.Spróbuj akupunktury.
6.Na podstawie ktorego zdjęcia wyciągasz taki miły dla matki  wniosek?
7.Wylecz zatoki,zapisz sie na tańce, przestań palić i jakoś zima zleci.Pozdrowienia dla Tajaksa.MU

 

Pani Magdo!
Bardzo dziękuję za odpowiedź - jeśli chodzi o mnie i p. 3 - to ja oczywiście bardzo chętnie, tylko nie wiem czy Pani Dorotce będzie się coś podobało i pasowało (wysłałam jej kilka tekstów i przez przemile Pogniecioną podałam książkę).
Od kilku dni jest piosenka "Zostań Świętym Mikołajem", wysłałabym (to i Pani Dorotka by może posłuchała :-)), ale nie wiem czy nie zapcham skrzynki (ok. 2 MB)
Jak to miło było usłyszeć Panią śpiewającą (chociaż tylko w TV). Proszę robić to częściej!!!
Pozdrawiam Iwonna B.
 
Pani IWONNO!
 
Za określenie "Przez przemile Pogniecioną"otrzymuje pani ode mnie meteforyczny order!!!!
p.s.Ale gdzie ta piosenka "jest? Niech pani jakoś umówi sie z Dorotą prywatnie.Tylko nie jutro, bo jutro ma urodzinki.MU
 

Dzień dobry,
 Na forum dyskusyjnym na stronie A. Osieckiej poruszyliśmy nowy temat i
 pojawiły się wątpliwości, które z pewnością Pani będzie mogła rozwiać...
 Podobno Bułat Okudżawa napisał dla A. Osieckiej wiersz "Pożegnanie Polski"
i
 z naszych informacji wynika, że A.O. odpowiedziała na niego swoim
wierszem,
 który Pani zaśpiewała na krakowskim rynku na koncercie... Czy byłaby
 Pani tak uprzejma i pomogła nam? Z góry serdecznie dziękuję i
 pozdrawiam Panią
i
 wszystkich bywalców tej strony.
 Gaja


Pani Gaju!

Owszem Agnieszka odpowiedziała i ja zaśpiewałam to w Krakowie , w maju ubiegłego roku oto te słowa:

Związaniśmy koleżko tą nutą , niby wstęgą, W pokoju , w niepokoju, w radości i we łzach, Gdy nocą pociemniałą upiorne sny się lęgną, Nastawiasz starą płytę i już po czarnych snach.

Gdy podłość i obmowa chwytają nas za gardło, ja chwytam za słuchawkę , dopóki łączność jest -po braciach bezimiennych już niebo ślad zatarło, Pozostał tylko po nich w ogrodach dziki bez.

Nad naszą smutną ziemią samotna gwiazda stoi i przydałby się kostur , bo długi jeszcze szlak, Od czego wszak poezja- ta trudów się nie boi- niejedną przetrwa zimę ten muzykalny ptak.

Przepraszam za milczenie,za siwy lok nad skronią, za późne zaproszenie i za pretensji deszcz, Wypijmy za zmęczonych i za tych, co wciąż gonią, Za grzeczne nasze dzieci i za niegrzeczne też.

(Muzykę napisał oczywiście Bułat Okudżawa)Pozdrawiam forum dyskusyjne!MU

mloda AO-dla forum

 

Witam Serdecznie
 Ja chcialam tylko podziekowac za zdjecie Agnieszki z Piotrem:) Jakzesz
 Oni ladnie razem wygladaja.
 Bardzo mocno Pani dziekuje za to zdjecie i fatyge.
 Pozdrawiam Serdecznie
 Dobranoc
 Karolina

Karolino!

cała przyjemność po mojej stronie!MU
 

Godzina 22! Dziwne ale idę spać, i już!
 
Elżbieta Isakiewicz "Liczenie słoni" - kilka dni temu wbiło w poduszkę i ścisnęło pod parapetem, do dziś nie wybiło z poduszki. ( z małymi przerwami na drobne obowiązki) Chce coś o tym napisać...
 
Anula gdzies między poduszką a parapetem, czyli nie na dnie.
Dobranoc
 
ps0. D ryczał ale juz śpi bo się najadł. Kupili mu smoczek. bez sensu!
ps1. Na Smyku już mikolaj macha, i gwiazdki świecą. Mam wrażenie, że Święty M śmieje się jakoś złośłiwie czy to możłiwe?
 
A!
 
o jak dobrze, że nie na ...
ps0.ludzie kupują małym dzieciom smoczki  z bezsilności i braku cierpliwości. I ja ich niestety rozumiem. A potem te kosztowne aparaty na zęby...
ps1.zobaczę jutro jak on się śmieję, bo będe tamtędy przejeżdżała. MU

 

 

Mile Pognieciono!
 
A skąd ty masz to zdjęcie, na Boga ?!

 

... spadam ... nic silnego mnie nie trzyma ...

MU ...
i kolejny dziurawy tydzień nadszedł w kaloszach ... tu święto, tam wolne ... i znów i znów i znów ‘muszę’ zostać w wawie ... nic tylko palnąć sobie z procy między oczy ... dziś miał być odjazd ... do brata i nie tylko ... w czwartek miał być odjazd do domu ... aaaaaaale ... tak mnie przeraził ten wspólny, planowany od dwóch miesięcy weekend w TYM składzie ... że wszystko odwołałam ... tzn odbędzie się to, co miało się odbyć tylko po prostu beze mnie ... coś tak mnie ściska i telepie, że bez sensu ... i się boję, więc lepiej beze mnie ... anyway ... w sobotę wielkieeee przemeblowywanie pokoju, więc się zajmę czynnościami zwykłymi, porządkującymi ... normalizującymi ... bo na leszczyńskiej kolejne turbulencje i przewroty ... kupiłam ciemno - niebieskie kartony do wkładania papierów ... a tak naprawdę to samą siebie schowałabym tam najchętniej ... najgłębiej .. a wyciągnęłabym po przedawnieniu ... po przeterminowaniu ... szaro ... buro ... nijak ... „i właśnie pod takim niebem nie wiem ... czego nie wiem” ... a gdyby ktoś wymyślił krem, który wygładza nie tylko zmarszczki, ale przy okazji i myśli to ja zamawiam od razu trzy tuby ... tymczasem barykaduję się w mieszkaniu i nie ma mnie do odwołania ...
zatrzaśnięta i nieobecna
psss... zwiewającego ZB rozumiem .... ooojj jak rozumiem ...
 
 
Zatrzaśnięta!
 
j=Jak ty sobie palniesz z procy między oczy, to kto będzie nam wysyłał zdjęcia z zabawy absolwentów szkoly numer 14?!
Przemebluj, powkładaj do ciemno-niebieskich , sama wymyśl taki krem zamiast myśleć o głupotach i juz będzie po dłuuuuugim weekendzie niepodległościowym.Nara -MU

 

Piszę zanim zapomni mi się ten sen piękny. Dzisiaj chyba pierwszy raz
 w życiu (w każdym razie pierwszy raz tak wyraźnie) śniła mi się
 Kalina. Chodziłyśmy po kwitnącym ogrodzie w piękny, słoneczny dzień,
 rozmawiałyśmy. Dużo się śmiała. Była taka rozpromieniona. Miała na
 sobie czarną sukienkę po kolana w stylu lat sześdziesiątych z białymi
 aplikacjami przy dekoltcie. Niebywały sen. Pamiętam, że na pożegnanie
 uściskała mnie serdecznie. Chyba długo tego niezapomne. Tak silnie
 realny sen... Pozdrawiam serdecznie zaspana Jola

 Zaspana!

Nie takie rzeczy sie ludziom śniły...ale nie filozofom, niestety.MU

 

 

 

***

Hurra!!! Znowu jest ANTOLOGIA!!!
Rozentuzjazmowana O.
 
Rozentuzjazmowana!
 
Teraz trzymaj kciuki,żeby mi się "chciało chcieć"...MU
 

wirusy


 
Ostatnio się rozpanoszyły...
 
Nie otwierać:
maili, które nie mają tematów
maili, które mają DZIWNE tematy - dziwne słowa albo jakieś "robaczki" albo są w obcym języku
maili z załącznikami (chyba, że nadawca i temat wiadomości wskazują, że można)
maili, które mają nieznanych lub DZIWNYCH nadawców...
 
Powinno wystarczyć, chociaż wirusy bywają sprytne.
Potrafią się podszywać pod różne osoby...
 
Pozdrawiam jeszcze raz.
 
TD
 
ps
czyli tak ogólnie - źle z tym moim pisaniem nie jest?
 
TD!
 
1.Tu piszą prawie wyłącznie nieznani lub dziwni.
p.s.Źle nie jest.MU

 

 

1. Płytę "Cafe Tęsknota" wydała firma z Sopotu "Soliton" - www.soliton.pl
Co prawda na ich stronach nie ma jeszcze o tym wzmianki, ale myslę, że jak się napisze maila, to powinno się udać.
 
2. Na zdjęciu z SFP (laureat drugiej nagrody) był Michał Łanuszka świetnie (po polsku) śpiewający piosenki Jaromira Nohavicy.
 
3. Podczas SFP piosenkę "Nasza wiara, nadzieja i miłość" (słowa Henryk Cyganik, muzyka Roman Opuszyński) śpiewał Marcin Tytko.
 
4. - o "Piosenniku" można czytać na stronach www.strefapiosenki.pl lub www.poniedzielski.pl (tam jest także krótki repotraż z prób w mp3)
 
Pozdrawiam rzeczowo ;-)))
TD
 
TD!
 
NO! I to jest bardzo przyjemna rzeczowość.Dziękujemy!!!MU

 

Droga MU!

 I co z tymi Indiami? Informacje ode mnie doszły??? (...) Dzisiaj
 słyszałam
w radiowej jedynce GT. Wymyślił, żeby w całej Polsce powstała sieć "Cafe
 Sułtan" sygnowanych jednym i tym samym szyldem (tym który się zachował
 z
tamtych czasów), by wciąż w tych kawiarniach leciały piosenki
 Starszych Panów i było miło. Ale bym chciała, żeby tak się stało!
 Taki piękny pomysł! Proszę mi zdradzić, czy ten pan z tamtą panią...to
 był p. Jeremi i jego Alicja? Wszystkiego dobrego. Uściski Jola
 

 Jolu!

1. Z tymi Indiami w porzo. Wszystko wskazuje na to, że 22 lutego do nich polecę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!W pewnym sensie dzięki tobie!
2.Ja to bym jeszcze chciala (jak marzyć to marzyć), żeby wlaściciele tej kawiarni przywrócili jej starą nazwę! Co im zależy...
3."Ten pan z tamtą panią", to nie był Jeremi z Alicją. Alicja miala wtedy zupełnie innego męża,a Jeremi inną żonę...

 

Pani Magdo,
czy mysli Pani, ze mozna zaimponowac praca magisterska facetowi, ktory studiuje na dwoch wydzialach (w dwoch miastach) na studiach doktoranckich??? Mi sie to raczej wydaje niemozliwe, ale zgodze sie z Pania, ze to mogloby mnie troche w jego oczach dowartosciowac, zatem postanowilam jednak kiedys skonczyc to pisanie i sprobowac sie obronic. Na razie jednak uniemozliwia mi to chroniczny brak czasu. Nasza piekna "zlota polska" gdzies ucieka, a ja jeszcze nie bylam w tym roku w Lazienkach. Koniecznie musze to nadrobic jak tylko pozbede sie przeziebienia, ktore mnie od kilku dni meczy.
Jutro jednak wszystko nabierze barw, gdyz mezczyzna powroci ze swojego drugiego miasta zamieszkania i to prawdopodobnie na caly tydzien. Huraaaa!!!
Pozdrawiam troszke zakaznie.
Margotna
 
Przeziębiona!
 
tak dawno to pisałaś,że juz na pewno:
1. nie masz kataru
2.Bylaś w Łazienkach
3.Kończysz "to pisanie"...
4.Spędziłaś piekny tydzień z wymarzonym doktorantem.W każdym razie chcialabym,żeby tak było!MU

 

Nie tylko nie dotarł do nas deszcz ale dzisiaj pięknie świeciło słońce, było ciepło chociaż pojawił sie wiatr. Ja wybrałam sie na wycieczkę rowerową.
Przejechałam chyba 30 km i wcale nie chciało mi sie wracać. Było cudownie.
Ach... żeby taka jesień była zawsze...
Pani Magdo prosze zgadnąć gdzie znów jutro jade (to znaczy już dziś). Zgadza sie! Do Rzeszowa. Ja nie wiem dlaczego przeważnie pisze do Pani przed zjazdami. Tak jakoś mam.
Pozdrawiam serdecznie.
A w poniedziałek prosze zapalić za mnie świeczke na grobie Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory. Nie mam dnia zebym o NICH nie myślała.
ania

 


 

Aniu , ktora tak jakoś masz ,że piszesz do mnie zawsze przed wyjazdem do Rzeszowa!

Zapaliłam świeczki na ICH grobach.W imieniu wszystkich ,ktorzy ICH kochali i kochają nadal...Ja także nie mam takiego dnia...MU
 

Kochana Pani Magdo,
dziękuję za dobre słowo i Zbyszka, który się nie otworzył, bo jest filmem :-))). 
Dorastać nie będę, bo całkiem mi dobrze z dzieckiem w środku. Poza tym dostałam, "na starość", mamę przyszywaną. To cudowne poczuć się dzieckiem!
Chwalę się, żeby wszyscy wiedzieli, że na szczęśliwe dzieciństwo nigdy nie jest za późno.
Niestety coś też straciłam, bo w życiu to już chyba tak musi być. Czy Pani też tak miała, taką zamienność? Nie dało się uratować znajomości, przyjaźni, której dałam bardzo dużo siebie i swoich uczuć. Ale wiem, że wtedy, kiedy była największa potrzeba, po ciężkim wypadku, pomogłam, dałam więcej niż wszyscy inni, nawet rodzina. I nie żałuję i zrobiłabym to wszystko jeszcze raz. 
    Teraz wszystko w tym moim życiu jest nowe. Kolejny etap, niespodziewany i niespodziewanie interesujący. Zaszalałam w tym roku i kontynuję kurs masażu - (wróciłam wczoraj wykończona fizycznie, ale to takie dobre zmęczenie),  uczę się włoskiego, pracuję... Na razie dobrze mi z tą aktywnością, nie wiem, jak długo wytrzymam, czy wystarczy mi zapału i siły? Mam motywację, a to powinno pomóc.
    Prześliczna jesień, mam nadzieję, że cieszy się nią Pani na codzień.
Przesyłam Pani dziś pozdrowienia pełne ciepła, jesiennych kolorów i zapachów. Dobrego dnia. Joasia
PS. Przedstawiam Pani mojego Behemota. Piękny, prawda?
 
Joasiu , której na razie dobrze z tą aktywnością!
 Behemot piękny i wszystko wskazuje na to,że ty także jestes pieknym człowiekiem. Pozdrawiam MU
 p.s.czy to będą  zwykle masaże ,czy ma-uri?

 

Dzisiaj porządki na cmentarzu. Lubię ten cały zgiełki. Kupowanie
 zniczy, kwaitów, zbieranie liści, czyszczenie, chodzenie po wode,
 grabienie, zamiatanie, wycieranie. Dużo, dużo ludzi, cmentarz ożywa.
 Alejki zapełniają się. Słychać rozmowy, kroki, spotkania po latach,
 śmiech. Czuć zapach zapalanych zniczy...Można też usiąść cichutko,
pomodlić się w
 skupieniu, poobserwować ludzi. Dzisiaj pomogłam dwóm starszym osobom i
 jestem z siebie dumna! Gdybym tak częściej i odważniej do ludzi
 podchodziła, to może też bym się czasem na coś przydała... W końcu
 przy grobie mojej prababci..porządki...za chwilę zjawia się ponury,
 czarno - fioletowy kondukt pogrzebowy. Na początku udziela się
 przejęcie, zdenerwoanie, smutek tych ludzi, potem człowiek się
 uodparnia. Łzy, łzy, wieńce, modlitwa. 15 minut i po krzyku. I wtedy
 pomyślałam sobie nie wiedzieć skąd o moim pogrzebie, że ja bym chciała
 zupełnie inaczej. Dużo kolorowych kwiatów, dużo, dużo z samolotu co
 krąży nad miastem na ludzkie głowy, na chodnik (może ośnieżony), na
 dachy, mury, wszystko.... Żałobnicy ubrani jak w filmach Almodovara,
 jaskrawo i barwnie. I wieczorem puszczanie światełek na rzece i znowu
 kwiaty w wieńcach. Na cmentarzu, ciche miejsce pod lasem, najlepiej
 przy rosnej brzozie...skromnie..bez pomników grobowców itp. Koniecznie
 muzyka! Spokojna, piękna, po polsku...coś co bardzo lubiłam za życia.
 I krzyż drewniany. Tak, wiem, to jest wersja raczej fantasy na tę
 naszą mentalność...ale tak sobie to dzisiaj obmyśliłam...
 Wiersz z antologii taki cudowny! "Szukam wspólnika" zastanawiałam się
 przez moment co by było, gdyby takie ogłoszenie naprawdę zamieścić?? !
 Czy ktoś by się zgłosił? Czy od razu uznano by ogłaszającego za
 wariata?

 Depresja, depresja....a ja jestem na ANTY!!!!! tak się ustawiam i
 powtarzam sobie, że skoro jestem uparta to muszę być i w tej kwestii i
 nie pozwolić sobie na mazgajstwa - rozpływajstwa. Test zrobiłam. Tak
 light depression. Wysyłam dwa zdjęcia zdecydowanie ANTY!!, Zdjęcia dla
 wszystkich, ale najbardziej dla Anuli!

 Dziękuję za pozdrowienia dla MMŻ! Ucieszy się! Papa J.

 ps. Został mi jeszcze tylko jeden rodział Kapuścińskiego. Jak fajnie
 się z nim podróżuje, jaki to mądry i spostrzegawczy człowiek...Super
 się czyta!



J z light depression i wizją własnego pogrzebu !

Takiego pogrzebu nie nazwałabym skromnym. Wiesz ile kosztuje wynajęcie samolotu?! Ale pozdrawiam czytelniczkę Kapuścińskiego! MU
 

 

No więc piszę znowu...
 Oglądałam koncert piosenek Grzegorza Turnaua...piękny koncert...Bo wie
Pani ja kiedyś uwielbiałam Pod Budą.Moi rodzice bardzo lubili(zresztą do tej pory bardzo lubią,tylko już rzadziej słuchają) no i mnie-małej dziewczynce tak się to spodobało,że poszłam do szkoły znając już wszystkie piosenki A.Sikorowskiego na pamięć...Podobno byłam jeszcze mała,a chodziłam i śpiewałam "sieeeeeentymenty mi powiędły" :)) ... już trochę później,kiedy zaczęłam te słowa rozumieć,zachwycałam się takimi piosenkami jak "Żal za Agnieszką O.","Żal za Bułatem O.", "Żal za Piotrem S." i o,ironio...już kilka lat później przypadkowo znalazłam na strychu "Szpetnych czterdziestoletnich" no i ..tak mi się porobiło:)...tak mi się jakoś pokryło to moje pogmatwanie z tym,co czytałam...a później usłyszałam Bułata( to był "Balonik" w Pani,proszę Pani,wykonaniu!)...no i tak już jest...
 Bo widzi Pani,o ile Pod Budą trochę "odziedziczyłam",a trochę sobie
dopowiedziałam,to moja droga do AO była moją idywidualną,zupełnie intymną drogą i taką pozostaje...tyle,że teraz to nie dlatego,że ja tego chce,ale zwyczajnie nie mam z kim o tym rozmawiać(!),większość moich rówieśników nie wie kim właściwie była AO..zupełnie nie interesuje ich ten rodzaj wrażliwości...zresztą na ten temat juz nie piszę,bo jakoś nie umiem tego opisać...
 Wie Pani,ja teraz jestem na etapie "O,Romeo"(w Pani wykonaniu) i
"O,Julietto"(w wykonaniu JP)-rano,wieczorem,przed szkołą,po szkole,po prostu bez przerwy:) Podczas jednej z "rozmów telefonicznych" na tej płycie mówi
Pani: "Bo właściwie to młode pokolenie,ono w ogóle nie zna tych piosenek"...i ja wiem,że Pani ma rację...to pokolenie nie zna,bo nie chce znać(przepraszam,ze ja tak uogólniam-przynajmniej Ci moi rówieśnicy z mojego
otoczenia) po prostu.....tylko,ze JA znam!...bo zgubiłam się tutaj w tych nie-moich czasach przez pomyłkę i smutno mi samej...Więc proszę niech mi Pani obieca,że jak jeszcze trochę podrosnę;) i będę już mogła zacząć spełniać swoje marzenia to będą jeszcze Ci wszyscy wspaniali ludzie,którzy zostali,choć już tylu Wielkich ostatnio odeszło..,że nie będę musiała budować tego wszystkiego od nowa z tym moim pokoleniem,któremu chodzi o coś zupełnie innego niż mnie...Bo KJ napisała kiedyś,że zawsze będzie jakaś kultura-jak nie ta to inna-i ja się tego boję,bo ja nie chcę innej...ja nie chcę się dostosowywać...codziennie walczę sama ze sobą,żeby nie iść na łatwiznę-żeby się nie dostosować...ja jestem malutka-ktoś mi musi pomóc...obieca Pani? Ojej -ale się rozpisałam...nikt nie wie o mnie tyle ile Pani bedzie wiedziała po przeczytaniu tego listu:)....przepraszam,ze tak
długo ... "Płoną lasy,słychać burze,a mnie tak się nie chce dłużej..nie
żałować róż"


 Nadal Piętnastoletnia
Karolina

Piętnastoletnia Katarzyno!

Obiecuję, że ci pomogę, bo bardzo wzruszył mnie twój list.Oczywiście jeżeli będę żyła.
p.s. dostajesz zdjęcie historyczne-ja z Bułatem O, (fot: Agnieszka Osiecka!). To było robione w latach osiemdziesiątych, w Warszawie , na Mokotowie.
Wtedy (dzięki Agnieszce )poznałam GO osobiście.I to był wielki dzień w moim życiu!
p.s. ja mam nadzieję że teraz , dzięki Grzesiowi T, trochę młodych dołączy do naszej grupy...
 

 

MU!!  nie mogę się skupić  na niczym ; na nikim
 i jeszcze zostaję na weekend, czyli na wszystkich w wawie  pierwszy raz nie stanę Tam Gdzie Zawsze  krzywo mi z tym, ale już nie będzie inaczej  a wyjechałoby się gdzieś  ojoj heeen  anyway ; w czwartek idę na wywiad  badawczy ; bo podpisałam pierwszą w życiu umowę  dziwaczne i przerażające to papierzysko, więc nie specjalnie czytałam  ale na pierwszym spotkaniu to będę tylko obserwatorem i bardzo dobrze, dobrze bardzo więc skulona pójdę mniej niż gdyby wymagali czegokolwiek innego niż b y c i a  i jestem po ważnych warsztatach  jakieś wciskające w kąt proste ćwiczenie: zawiąż oczy, połóż się na materacu  najpierw cisza i ciemność  spokój  ciemność  cisza i ciemność  i wreszcie przejście przez próg i  iiii znikająca cisza !  ciemność  tykanie
 zegara & coraz głośniejsze, narastające  skrzypiąca
 podłoga
 szumi wiatr i puka do okien, spadające liście najpierw delikatnie przytulają się do ziemni, ale za moment, za chwilę już spadają jak kamienie a wiatr szyb już nie muska tylko rzęzi  coraz bardziej  niewiarygodnie  ignorowana a przecież bulgoca woda w kaloryferze może pulsować w głowie, może być jak uderzanie młotkiem  hmmm  ktoś słucha radia, komuś szeleści książka i rozmowy, rozmowy, rozmowy ; szepty, szelesty, szmery  wszystko coraz bardziej  mocniej  głośniej  coś brzdęknęło, upadło  koniec ćwiczenia  cienie i półcienie &; i właściwie ode mnie to tyle
 macham
 takie sobie wahadełko
 psss0 z katowic nadchodzą dobre wieści  z tuluzy jeszcze
 nic
 nie mówiąc już o wilnie
 pssss1 podobno los jednego Zielonego Balonika nie znany
biedny  może gdzieś go wywiało ?  who knows ??

 Wahadełko(u?) po ważnych warsztatach!


1.Nie lubisz ty się nudzić w życiu... i , co może wazniejsze nie byc potrzebną (nie lubisz)...
2.Katowice, Tuluza i Wilno to juz bylo w czasie awarii laptopa(u?). Wróciły wszystkie trzy i zaraz znowu gdzieś je pogna...
3. Zielony balonik widziano podobno na trzydziestym piętrze wiadomej budowli... Wybrał wolność , co jest typowe dla zielonych baloników.MU

 

Szanowna Pani Magdo!
Postanowiłem napisać do Pani, gdyż jest Pani dla mnie autorytetem w dziedzinie poezji. Aby zbyt się nie rozwodzić , chodzi mi o Pani opinię o przesłanych w załączeniu tekstach. Byłbym Bardzo zobowiązany za przesłanie mi Pani uwag ich dotyczących. Brak odpowiedzi potraktuję jako sugestię abym zajął się czymś innym ! Dziękuję za uwagę . Pozdrawim i życzę samych radosnych dni.
Marian Frankowski
 

Do nagich gałęzi, samotny księżyc się garnie,

Lekko wtulony w miękką obłoków puszystość,

Spijając gorzki smutek i losu swego męczarnie,

Rozmienia na drobne, gwiazd srebrzystą srebrzystość.

 

I nie ukoi jego żalu wiatr, co łka cichutko w kominie.

Ni strumień, co swoją szemrankę z pamięci wygrywa.

Każda chwila beztroską spłoszona, jak wiosna przeminie,

Licytując wcześniejsze wspomnienia, jakaż to była szczęśliwa.

 

Co niczego i tak właściwie, tak na dobre nie zmienia.

Wszak życie to jasność, wspomnienia są jego cieniem.

Gdy się ambicji ogłosi upadłość, znikają marzenia,

Szelestem opadłych liści, pogodzimy się z przeznaczeniem.

 

Gdańsk, dn.02.11.2004r

 

 

Rozzłociły się klony, słońca wyblakłym promieniem,

Wtulone w czerwień, którą się buki mocarne pokryły.

Wsparte o jodły, zielenią odziane, przepięte strumieniem,

Po połoniny, którędy chmury puszyste na spacer chodziły.

 

Nad leszczyną, co podróżnych przy gościńcu falowaniem wita,

Między, którą słodkich jeżyn, roje soczyste ochoczo się rozsiadły,

Wśród wiekowych dębów, pod którymi ziemia przez dziki poryta

I świerki, którym pierwsze przymrozki, igły z dolnych gałęzi skradły.

 

Urokliwe kapliczki, w lip wonnych tajemniczy kręg wpisane,

Pożółkłe brzozy, na których kora stała się już zupełnie płowa.

Góry i doliny, bajeczną tęczą barw, przez naturę malowane.

Taki obraz Bieszczad, ma pamięć na zawsze zachowa.

 

Gdańsk, dn.02.11.2004r.

 

Panie Marianie!

 
Gdyby pan wiedzial jakie ja już mam zaleglości w tej dziedzinie!
Niech mi pan nie każe robic tego teraz,a ja postaram sie nie posiać tego listu i odpisac za jakis czas.A na razie sedecznie pozdrawiam! MU

 

Oj.

  1. Jest dobrze w Krakowie, jest bardzo dobrze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Pojechałam, wróciłam, nabrałam olbrzymiej pokory i dostałam lekcję pt „kto to jest odważny, mądry człowiek”. Kilka herbato-kaw, spacerów, korytarzy. Maliny, banany, witaminy B kompleks, dostarczone aby było choć na moment lepiej, głupia tylko nie kupiłam herbaty grejpfrutowej a powinnam, jasne, że powinnam. Ale w każdym razie na mojego nosa to już ostatni pobyt w Krakowie w tej sprawie, następnym razem będzie typowo włóczęgowo.  A ileż to strachu było. Kiedy ja się ostatnio z czegoś tak cieszyłam? Nie pamiętam. (Bo D to jest inne cieszenie, inny rodzaj).  No, jeden Wrak Człowieka i patyk z niejedzenia wraca…Boże, jak ja się cieszę, jak bardzo.
  2.  A jakie w tym Krakowie antykwariaty, 5 naliczyłam. I zakupiłam następując epozycje :

a)      Musierowicz Kłamczucha (została chwilowo jeszcze w tych Katowicach), Noelka, Frywolitki

b)     Singer "Rodzina Muszkatów"

c)      Konwicki "Bohiń"

 

  1. Droga powrotna zleciała migiem, może zostać konduktorem?
  2. Chwila euforii bo miało być źle(95% że źle) a okazało się „Wszystko w porządku”
  3. Po euforii wracamy na ziemię i co dalej?
  4. Druczek mam od kogoś w depresji totalnej.
  5. Jak się ma takie cudne dziecko to się mu czyta tym razem wiersze Doroty Geller i Wierszyki łamiące języki pani Strzałkowskiej.  B powiedział, że na Powązki to WSZYSCY razem nie pójdziemy, bo niektórzy są za mali na takie długie spacery w listopadzie. Czy on może mieć rację, czy przesadza? A jak będzie ciepło?
  6. Jeśli chodzi o słowo „ciepło” to przed wyjazdem przypięłam do Zielonego niewiadomoczego podpinkę… i zabrałam to wszystko do pociągu  - w efekcie nie założyłam tego ani razu, a co się nadźwigałam.
  7. Jeszcze między tym wszystkim trafiłam na wystawę zdjęć pt „więźniowie tybetańscy” przerażające. Studentka – 50 lat więzienia, student filozofi – 20 lat więzienia, nauczyciel 14 lat więzienia…
  8. Wróciłam z rozsądku bo wcale nie po drodze mi było. Ale póki jeszcze nie przeszkadzałam to wolałam się usunąć.
  9. To były piękne 2 dni!

 Anula  ino tylko na czy(3) fajerki.

 

Ps0. Bo w Katowicach trzy=czy o czym wcześniej nie wiedziałam i się zdziwiłam jak usłyszałam „czy są czy koperty”

 

Anulo na czy fa , po dwóch pieknych dniach !

 1.A ja wiedzialam o tym wcześniej , bo tak mówiła moja teściowa, ktora od końca wojny mieszkala w Katowicach...
2.Moim zdaniem Dawid mógł pójść na ten spacer, bo było ciepło. Ale ojciec decyduje, nie my.
3.Konduktorem ty raczej nie zostawaj ,ale moglabyś byc wspanialą wlaścicielką antykwariatu. Wszyscy by chcieli ogrzewac sie u ciebie.
4.W  Krakowie zawsze jest dobrze! No, prawie zawsze. Pozdrów tego kogoś od druczku i powiedz mu,że to mija.MU

p.s.dostajesz w prezencie moją teściową ,tak zwaną babcię Wandeczkę , z małym Frankiem.
Zawsze pytala :"czy ty to syszysz?" zamiast słyszysz i mnie to zachwycało! MU

 

W gruncie rzeczy to chodziło o Katowice a Kraków niczym chochlik się wkradł.

 

 

Dzień, który bardzo lubię…nocny cmentarz. Czterej mężczyźni, którzy najpierw zapalili u Agnieszki a potem u Tetmajera – śledziłam.

 Od rana sama i włóczęgi. Tym razem uważałam i nikt mnie w Ogrodzie B nie zamknął…I Mały Powstaniec na starówce rozświetlony.

Trochę nie wiedziałam jak tego dnia z komunikacji miejskiej skorzystać ale wyszło na to, że zupełnie normalnie. I już! Potem nie wiedziałam za bardzo co po tym skorzystaniu ze sobą zrobić ale też wyszło na to, że raczej spacer i do D, a on spał – wszyscy spali.   Bałam się wyjącego czajnika – jak zwykle więc tylko jakieś granulki zalałam zimną wodą, zapaliłam świeczki (kadzidełek zakaz) i położyłam się w kącie…

 

Żółw cały czas mówi nie i sobie tak machamy głowami do siebie.

 A.

 Ps0. Pytanie : kiedy następuje moment wiedzenia czego się chce? Albo odważnego powiedzenia, że chcieć to można ale trzeba powiedzieć sobie prawdę?

 

A!

 1.Nie wiem kiedy następuje ten moment. Ale ja na przykład juz dosyć wcześnie wiedzialam czego nie chcę i tego się trzymałam.

2.Tylko czy to będzie prawda?

3.Żółw może porozumiewać sie po bułgarsku(tam nie=tak)

4.Ja także dużo spacerowałam  po cmentarzach , ale dzień wcześniej. 

5.Jak smakują takie granulki z zimną wodą? MU

 

z radością zawiadamiam, że książka "Nie Wiem Kto" Danuty Wawiłow z ilustracjami Krystyny Lipki-Sztarbałło, w opracowaniu graficznym Joanny Gwis, wydana przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne (dla dzieci) otrzymała wyróżnienie w (najbardziej prestiżowym) konkursie Książka Roku organizowanym przez polską sekcję IBBY (International Board on Books for Young People). Przyznaje się w nim 1 nagrodę i 2 wyróżnienia. Ta sama książka otrzymała wyróżnienie w konkursie Świat Przyjazny Dziecku organizowanym przez Komitet Ochrony Praw Dziecka.
Maugo
 
Maugo!
A my z radościa o tym czytamy i przekazujemy dalej! MU

 

Pani Magdo!
Po pierwsze - chciałam wyrazić swoją radość z tego, że antologia "się kontynuuje"!
Po drugie - wciąż słucham  płyty IDĘ i im dłużej jej słucham tym bardziej się nią zachwycam!
Po trzecie - to dawno nie wysyłałam Pani żadnego wierszyka... to może taki... listopadowy...
 
A po piąte przez dziesiąte - jak się już tak troszkę poznałyśmy, to czy mogę się upomnieć o drugie "n" w swoim imieniu (tak dla formalności)
 
Serdecznie pozdrawiam Iwonna B.

 

SPACER W LESIE

                                                           Tacie

                                     

Idę lasem. Jak pięknie tu pachnie igliwiem.

Stare sosny, a obok nich młodnik się ściele...

I wspominam, jak razem zbieraliśmy grzyby,

i nagle przyszło wspomnień o Tobie tak wiele...

 

Nasze wspólne wyprawy i długie rozmowy...

Ileż to już  minęło od tamtych dni czasu...

Słucham drzew – ty uczyłeś mnie słuchać ich mowy...

Jak żal, że nie pójdziemy już razem do lasu!

 

Czasem gałązka skrzypnie i coś zaszeleści...

I chociaż ludzki rozum tego nie pojmuje,

wiem, że jest takie miejsce, gdzie na zawsze jesteś –

widzisz to, co ja widzę i czujesz, co czuję.

 

 Pani IWONNO!

 
1.Może się pani upomnieć.
2.Doroto-Melepeto-i co ty na te zachwyty i listopadowe wierszyki?
3.A może byście ze sobą powspółpracowały? Pozdrawiam MU

 

 Witam Pania Serdecznie
Mam wielka prosbe.
 Otoz szukalam w sieci na roznych stronach zdjecia Agnieszki Osieckiej
 z Piotrem Skrzyneckim. Niestety nigdzie nie moglam znalezc na jednym
 zdjeciu tych dwoje wspanialych ludzi.
 Mam wielka prosbe. Moglaby Pani zamiescic na swojej stronie takie
 zdjecie? Bede bardzo wdzieczna. Z gory dziekuje bardzo.
 Pozdrawiam
 Karolina

Karolino!

Nie mam ich wspolnego zdjęcia robionego przeze mnie, chociaz razem ''żegnalysmy się" z Piotrem w Krakowie w maju 1996 roku... Ania Szalapak może mieć takie zdjęcie! Ja dla ciebie zrobiłam "zdjęcie ze zdjęcia", z ksiązki Agnieszki pt: "Rozmowy w tańcu". Bardzo proszęMU

 

 

 

Tak pięknie napisała pani o MISTRZU Jeremim Przyborze, że wzruszenie
ściśnęło
 mi gardło. Ta cisza wokół i zapadający mrok najlepiej wyrażają
 wszystkie wilgotno-szare uczucia, które się we mnie dziś kłębią. Cały
 dzień wspomnień. Czuć zapach śmierci...to niesamowite jaki świat bywa
 okrutny, ale równie niesamowite, że bywa też nieprawdopodobnie piękny!
 I tego się trzymajmy! J.

 ps. Wydaje mi się, że Jeremi i Alicja dziś są Tam w tym
 nieprzenikalnym dla nas świecie, trzymają się za ręce, są bardzo
 szczęśliwi i jest i razem dobrze....
 

 J!

Zazdroszczę ludziom , którym  się tak wydaje...

 

Z rzeczy przyjemniejszych.

 1. Wideoteka Dorosłego Człowieka i wspomnienie o Jeremim Przyborze.
 Puścili piękną piosenkę w wykonaniu samego Mistrza, którą tutaj
 zacytuję:

 ODJADĘ Z TEGO PREONU

 za parę krótkich lat,
 gdy jesień płachtą czerwoną
 do drogi da mi znak.
 Z niedużym wsiądę bagażem
 do jednej z pierwszych kals,
 bo będę już dygnitarzem
 lub ulubieńcem mas.
 Nie będzie za mną źrenic
 patrzących z żalem w dal.
 To dobrze, bo i mnie nic
 nie będzie jechać żal.
 La, la, la....
 Nie będzie jechać żal.

 Odjadę z tego preonu
 w jesienny, chłodny świat -
 w tę podróż tak wymarzoną,
 o której śnię od lat.
 Czas trochę będzie się dłużył,
 choć wkoło piękna wieś,
 bo będzie mnie z tej podróży
 ktoś oczekiwał gdzieś.
 Lecz jakoś sobie skrócę
 i dopasuję czas.

 Poczytam coś, ponucę,
 przekąszę co i raz.
 La, la, la...
 Przekąszę co i raz.

 Odjadę z tego peronu
 za parę krótkich lat,
 gdy jesień złoto z jesionów
 wytopi akurat.
 Na małą po mnie stacyjkę
 dziewczyna wyjdzie, co
 dziewczęta inne to przy niej
 zupełnie zwykłe są.
 Bukiecik da mi kwiatków,
 czym wzruszy mnie do łez,
 i cicho szpenie: "Dziadku,
 to fajnie, żeś już jest".
 .......................
 To fajnie, żeś już jest.

 O swoim spotkaniu i wspołpracy z JP opowiadała Hanna Banaszak.
 Teraz w pierwszym programnie polskiego radia leci audycja poświęcona
 Starszym Panom. Pani Szabłowska to jedna z tych, których tak bardzo
 brakuje w polskich radiach. UWielbiam!

 "Najcichszy tekst" wspaniały! Dopisałam go do piosenek prawie
 wszystkich, chociaż może to nie piosenka...

 2. "Kiedy ręcę odpadną od wierszy..." bardzo piękny koncert poezji
 Zbigniewa Herberta z wspaniałą muzyką GT!!!! CUdowny klimat na
 wieczór i światła też bardzo mi się podobały.

 A dzisiaj mamy słonko. Atmosfera święta trwa. Bardzo lubię
 Zaduszki... szkoda, że to takie ulotne...Ale chyba właśnie dlatego
 takie piękne...ach my słowiańskie dusze....

 A co jest z tą skrzynką???? Mogę jakoś pomóc?

 Najserdeczniej! J.


Slowiańska duszo!

1.Z tą skrzynką już dobrze.
2.Światła też mi się podobały.I dźwięk .I atmosfera. Najbardziej podobał mi się Wojtek Malajkat w wierszu o matce i Zbyszek Zamachowski w "prawie wierszu"
o ojcu... Okazuje się ,że można coś zrobić jednak w tej telewizji...Może to znak , że będzie lepiej?!Ale nasz Grześ ma teraz dobry czas.Oby Dobre Anioły nie opuszczały go jak najdłużej...
3."Odjadę z tego peronu" napisal Mistrz w latach 70-tych...

 

Pani MU!!

      Oglądałam dzisiaj w tv koncert "Ucisz serca"dla Z.Koniecznego.Koncert wspaniały,dawno się niczym w tv tak nie przejęłam...Wspaniale ,że pokazali.Pani ,p.Poniedzielski ,Anna Szałapak

Iwona Loranc i wielu,wielu innych.Ślicznie Pani zaśpiewała "Jaki śmieszny jesteś pod oknem".Bardzo bardzo pozytywnie nastawiona jestem po tym koncercie do wszystkiego:).

    a dzisiaj byłam zapalić światełka wszystkim bliskim mi osobom.Nie lubię tego dnia ,tak dziwnie się czuję w ten dzień.Niestety śmierć to konieczność.Ciągle kołacze mi się ta myśl-Memento-kiedyś umrzesz.Smutne to ,ale prawdziwe. Jesień ,liście ,smutek ,śmierć...Ech .

Ech ,ale i tak bardzo kocham to życie.

    Teraz zrobić sobie herbatkę malinową , włączyć Pięć Oceanów i pisać..dawno nic dla siebie nie pisałam.Za bardzo się przyzwyczaiłam do maili ,a to jednak nie to samo.No nic

  Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

         Tramwajowy człowiek(A z M)

ps.:Ma Pani może jakieś zdjęcie z koncertu "Ucisz serca"?:)Taka nieśmiała prośba...:)

 

Tramwajowy człowieku!

 Ja nie oglądałam teraz tego programu, bo byłam z Frankiem na grobach , ale pamietam,że byliśmy z Andrzejem Poniedzielskim  wściekli, bo wywalili nam różne ważne rzeczy w konfreansjerce...i kilku wykonawców  i wypowiedzi Zygmuntowa  i Janka Kantego  itp,itd-jak to w telewizji, ktora musi miec czas na reklamy i inne bardzo ważne rzeczy. Ale to miłe, że ci sie podobalo. Poszukam zdjęcia MU

 

 

 

Pani Magdo! Właśnie wróciłam z Powązek od Agnieszki. Siedziałam przy grobie i przez słuchawki słuchałam TRIBUTE TO AGNIESZKA OSIECKA - ŁATWOPALNI. Ciekawe czy ma tam w tym niemożliwym niebie swój niemożliwy dom....Nie bardzo wiedziałam jak tam trafić, ale dzięki informacjom ściągniętym z różnych grup dyskusyjnych udało mi się ustalić namiary i jakoś tam trafić. Ponieważ  w internecie panuje zgodna opinia, że trafić tam ciężko, narysowałam plan dojścia, Może komuś ułatwi życie...
  

 

POWĄZKI Warszawa. Wejść Bramą VI (od ul. Ostroroga) i iść prosto asfaltową alejką aż do słupka z napisem 257 B (po prawej stronie alejki). Skręcić prawo w asfaltową aleję B iść aż do słupka oznaczonego 284 B. Od słupka 5 kroków w kierunku muru cmentarnego i skręcić w lewo, w rząd, który rozpoczyna grobowiec z nazwiskiem MACIASZCZYK. 16 grób w tym rzędzie to grób Agnieszki Osieckiej.

 

Pozdrawiam. Piękny ten początek wspomnień o Mistrzu. Ewa
 
pani Ewo!
 
Dziękujemy!!! Franek sie właśnie zastanawiał jakim cudem ja tam trafiam...Pozdrawiam MU

 

 
"Coś wesolego" byloby super wesołe gdyby nie  te "zmęczone " męskie oblicza...
 
Asiu J!
 
To wysyłam mniej zmęczone i inne męskie oblicza(z przedstawienia "Zbiga żal"w teatrze Buffo...)MU

 

 

Pani Magdo,
 
Dziękuję za "próbę wspomnienia", bardzo dziękuję... Chociaż znowu zapłakałam.
Bardzo piękna i prosta..
Myślę, że MISTRZ patrzy na Panią - gdzieś musi przecież BYĆ - z najcieplejszym z uśmiechów...
 
MAGDALENA
 
 
Pani Magdaleno!
 
Żeby się chociaż usmiechnął... Dziękuję!MU

 

Pani Magdo kochana,
 
przeczytalm Pani probe wspomnienia  o Jeremim Przyborze i chodz jestem dorosla i smiem twierdzic zrownowazona :) osoba poplakalam sie siedzac w pracy przed monitorem. Musialo to wygladac dziwnie dla osob, ktore siedza obok, ale trudno, nie umialam powstrzymac lez wzruszenia.
Ja nie umiem tak pieknie pisac, chodz najczulsze i najpiekniejsze mysli przechodza mi przez glowe i serce ale gdy przychodzi do przelania ich na papier czy po prostu slowo pisane zatyka mnie, no mam jakas blokade ze nie chca owe mysli i uczucia wyjsc na zewnatrz...
A ten przydlugi wstep to wstep do podziekowania...
Znam Pani tworczosc od lat, pokochalam spiewane przez Pania piosenki kiedys tam w trudnej sytuacji zyciowej i od tamtej pory jest Pani z tymi piosenkami obok mnie w roznych okolicznosciach mojego zycia.
I podziekowac chcialam, ze moge do Pani napisac, bo to taka troche rozmowa:) z Idolka, slowa tego nie lubie ale nie znam innego, ktory oddaloby moj do Pani stosunek.
 
Pozwalam wiec sobie wirtualnie ale przeserdecznie Pania usciskac,
A
 
A!
 
Czuję się uściskana najserdeczniej i jest mi z tym lepiej  niż przed chwilą! Dziękuję .Mam nadzieję, że juz nie jest pani w takiej trudnej sytuacji życiowej jak kiedyś?MU

 

Szanowna Pani Magdo,

 bardzo, bardzo, zapraszam
 na kolejny, dziewięćdziesiąty pierwszy (już!) GALICYJSKI WIECZÓR z
 PIOSENKĄ.

 Kraków, klub Rotunda, ul. Oleandry 1,
 17 listopada (środa), godzina 19.00.

 Tym razem, naszym Gościem Specjalnym, będzie JANUSZ RADEK, ze swoją
 najnowszą płytą "Serwus madonna".

 Janusz wystąpił na pierwszym (w ogóle!), Galicyjskim Wieczorze.
 Teraz, po 10 latach, wraca....

 W koncercie, jak zawsze także - inni Niezwykli Artyści, muzyczne
 upominki i... pyszne herbatniki!
 Taka nasza tradycja...

 

 

 

ARCHIWUM