W tym miejscu publikę wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
Czwartek, 11 listopada 2004
Godz. 02:03 – Katowice
mnie po... dziwaczności zaczęły się od rana ... zasnęłam około 4:40 a obudziłam się po 7 ... i nie mogę napisać, że czułam się wyspana ooooo nieee ... wydawało mi się, że w czasie snu mogły się wydarzyć dwie rzeczy: albo mnie szatkowano albo biczowano ... wypiłam kawę, wmawiając sobie, że ona tostawi na nogę choć jedną ... nie postawiła ... pojechałam za to z Melepetą na stadion, na którym to poza skarpetkami, budzikiem – wyjcem, koncertami i innymi piratami zakupiono (w dziale „Jazz”) płytę „Idę” ... daleko płyta zawędrowała, bo aż na samą górę ... nie tylko stadionu ... anyway ... po stadionie obiad na leszczyńskiej i kołatanie „a może jednak jechać?” ... hmmm ... jakiś dziwny ścisk, szybkie pakowanie, co krok to wahanie ... szukanie potwierdzenia po drugiej stronie słuchawki ... szukanie bezpieczeństwa ... „co mam robić?” ... „rób co uważasz” ... „a jak ja nic nie uważam?” ... „to uważaj chociaż na siebie” ... uważam, że może pomogę jak będę ... a jak zobaczę, że nie całkiem, że nie wychodzi, że nie mogę, że wręcz przeciwnie i że beze mnie lżej - to zawsze mogę sobie „nagle przypomnieć o wzywających mnie ważnych sprawach do załatwienia w trybie natychmiastowym” ... i tak właśnie pognałam na dworzec bez grosza w portfelu, bo przed momentem zapłaciłam za leszczyńską, ale całkiem o tym zapomniałam ... na dworcu, na chwilę przed odjazdem, dopadłam bankomatu i stuk puk, stuk puk ... „nie masz wystarczających środków na koncie” ... ??? ... stuk puk, puk stuk ... „nie masz wystarczających środków na koncie” ... ??? ... 10 minut do odjazdu ... oczywiście przy okazji (a okazja to wyśmienita!) rozładował mi się telefon ... bez pieniędzy, bez telefonu, bez nadziei ... szukanie jakiegokolwiek konduktora nie przyniosło rezultatu ... zostałam w pociągowej chmurze dymu ... w tył zwrot ... i znów na leszczyńską ... to znaczy, że miałam nie jechać, że mnie ma tam nie być, nie powinnam się tam pchać ... i tyle i po prostu i nie ma co ... i nagle telefon „jedziesz już do nas??” ... i znów, i koło się zaczyna kręcić ... jak ja się łatwo poddaję, jak niewiele trzeba aby odpaść ... nie może tak być, nie chcę tak łatwo ... Leon wkroczył do akcji, podłączył się do sieci i zaczął szukać nowych komunikacyjnych rozwiązań ... podaję, bo może ktoś kiedyś być w potrzebie:
wersja podróży a) jadę na południe:
1) 17:15 autobus z dworca zachodniego - jestem na miejscu około 22 (dzwonię – nie ma biletów)
2) 17:30 pociąg z dworca centralnego - jestem na miejscu około 20 (dzwonię – są bilety)
wersja podróży b) jadę na północ:
1) 20:00 autobus z dworca centralnego - jestem na miejscu 03:50 (nie mogę się dodzwonić)
2) 06:35 pociąg z dworca centralnego - jestem na miejscu 13:20 (nigdzie nie dzwonie, bo już mam dość)
... po toczonej naprawdę już resztkami sił, bitwie na myśli i zdobyciu gotówki ze źródeł nie podejrzanych, podejmuję ostatnią próbę wydostania się z miasta które mnie przeraża ... wybrałam wersje a2, czyli jazda na południe pociągiem o 17:30 ... docieram na dworzec, podchodzę (z gotówką!!) do kasy a okienko mi na to „nie ma już biletów” ... oczopląs, palpitacje, zapadnie się w rezygnacji ... „proszę spróbować u konduktora” ... expressowe ratowanie się dworcową czekoladą z orzechami ... wskok do pociągu i przyklejenie do konduktora ... „dobrze, jak musisz, to musisz. siadaj, jakoś dojedziemy (...) no co za dzień! nie uwierzysz - kupiłam sobie dzisiaj psa!” ... „tak, co za dzień. uwierzę” ... koniec i bomba, kto pojechał ten trąba ... moment byliśmy sami ... później już cały czas w trójkę (czwórkę??) i wieczór stał się nie łatwy, ale na szczęście dziś szybko nadeszła noc, więc bez męczarni ... za to boję się jutrzejszego śniadania ... mam nadzieję, że nie zostawi mnie samej, że gdzieś tu będzie się krzątał ... poza tym rano jadę do Dzieci i to jest najważniejsze ... idę spać ... a za oknem mam spodek ...
roztargniona
Bez pieniędzy, bez telefonu, bez nadziei!
Ale kto nie zostawi cie samej?ten konduktor?!!!MU
GALERIA POTWORÓW" - NOWA
KSIĄŻKA AGNIESZKI OSIECKIEJ
8 listopada 2004 roku będzie miała miejsce premiera najnowszej książki
Agnieszki Osieckiej - "Galerii potworów", będącej
zbiorem felietonów
(historii) publikowanych przez poetkę w tygodniku
"Polityka" w latach 1988-92. Teksty te, po raz pierwszy
zebrane razem, składają się na opowieść o świecie
Agnieszki Osieckiej: o miejscach, ludziach i
zdarzeniach. "Galeria potworów" jest opowieścią o
ciekowości świata i ludzi.
Była szczególnie ciekawa ludzi, z których wielu sportretowała w
"Galerii
potworów". Od największych artystów i luminarzy Londynu,
Paryża i Nowego Jorku po wiejską dziewczynę z Mazur - z
każdym rozmawiała równie bezpośrednio, w każdym
dostrzegała coś interesującego. Umiała słuchać i
uwielbiała opowiadać. Była doskonałą obserwatorką ludzi
i obyczajów, czemu dała wyraz nie tylko w poezji i w
prozie artystycznej, ale także w książkach
wspomnieniowych.
Książka została zredagowana i opracowana przez Fundację "Okularnicy",
wydawcą jest Wydawnictwo Prószyński i Spółka. Patronat
medialny nad książka objęli m.in.: "Polityka", Program
II TVP S.A. oraz Program III PR.
I ja ją muszę mieć! Całuję J.M.H.
JMH!
Ja juz ją mam od Agaty Passent .Pieknie wydana i "ulożona"
przez bardzo zdolnego Andrzeja Bareckiego.Wczoraj w
radio Tok fm byłam na dlugiej o tym rozmowie.Melepeta ją
dostała od jakiejś starszej pani na urodziny .Ta to ma
szczęście...I Anula ją sobie kupila za ostatnie
grosze.Pozdrawiam MU
***********************************
Dostałam piękny pocztowy list od przyjaciółki. Takie listy cieszą
najbardziej! Dużo dobrych zdań: kolory jesieni - "chce się tylko na
nie patrzeć i przenieść ich kolorystyczną energię do środka". zima,
pory roku:" chciałąbym przeskoczyć z tych czerwono-żółtych liści
właśnie w tę miękką, bajkową biel, potem świeżą zieleń wiosny, błękit
lata...." Tak sobie piszemy...Marzenie na długą jesień-zimę, otulić
się ferią kolorów, popatrzeć na inne niż swoje ściany w innym niż
tylko swoje towarzystwie, powychodzić do ludzi i świata, bo to jednak
daje radość. Deficytową cnotę w te srogie, ponure dni. Marzenie, ale i
wyzwanie...Jest taki piękny wiersz Pawlikowskiej..."w twojej ręce jest
świat. W twojej białej ręce...". Idę jutro kupić sobie żółtę bluzkę!!!
Przenośne słońce!!! Jak miło tak czytać, te pani pozytywne odpowiedzi
na listy!!! Z humorem i energią! To chyba to tango gorące...
Dobrze, że nie jestem filozofem, bo lubię sny.....
A znalazłaby pani jakiś wiersz dla snuj? Z energią?
Jutro do kina na Nikifora i dobrze!
Serdeczności J.M.
J.M!
1.Tak sobie piszcie.Jeżeli to pomaga.
2.I powychodźcie do ludzi i świata.
3.Z żółtą bluzką zacznie sie zupelnie nowe życie.
4.Między innymi to tango.
5.Nie bylam jeszcze na Nikiforze,a tez chcę zobaczyć...
6.Poszukam wiersza dla ciebie.MU
Subject: nie podejrzany
list...
* Płyty słucham i słucham... Ona naprawdę leczy. Od razu
człowiekowi jest lepiej.
* Witam wiec wśród "dziwnych"... :)
* Przyjaciłóki przerażone? Mówia, ze Pani zwariowała?
Pani Magdo to jest najlepsza rzecz jaką mogła Pani
zrobić w ramach terapi anty listopadowej i nie tylko. Do
tańca zachęcam wszystkich. Starych, młodych, ładnych,
brzydkich, garbatych, krzywych... itd. Kazdy moze
tańczyć i każdy powinien to robić. A jak nie taniec to
inny rodzaj ruchu. Na szczescie mija czas fascynacji
komputerem, telewizją... itp. Ludzie powoli, powoli
zaczynają wychodzić z domów, zapisywać się na taniec,
basen, yogę, step, aerobick, pilates, zaczynają jeździć
na rowerze, biegać albo przynajmniej spacerować.
Co mnie niezmiernie cieszy.
* to ze "milonga" jest miejscem do tańczenia tanga to
nie wiedziałam.
Człowiek uczy sie całe życie. A ja wyglada to miejsce?
Jest to obojętnie jakie miejsce, takie w którym w danym
momencie tańczymy tango? Czy jest to jakies specjalne
miejscedo tego przeznaczone? A jak tak to czym ono się
wyróżnia?
Po kursie to zobaczymy czy będa sie pukali w czoło. Jak
na parkiecie odtańczy Pani tango to im szczęki opadną i
sami zaraz pobiegną na kurs. Ach!
gdybym ja tam była...
Co do Pani poczucia rytmu to nie mam żadnych
wątpliwości. W końcu ma Pani do czynienia z muzyką nie
od dziś. A poza tym dowiodła Pani tego zdobywając
mistrzostwo szkoły w rock&rollu. Gratulacje. Pana
Ernesta i studentkę piątego roku "stosunków
międzynarodowych" pozdrawiam. Tak dalej trzymać...
to znaczy tańczyć.
* jestem ciekawa jak sie Pani spodoba mambo i walc. Jak
zacznie Pani je tańczyć to prosze o wrażenia. A jakie
tańce obejmuje jeszcze ten kurs?
* z piosenką "Ta nasz młodość" związana jest pewna
historia... ale o tym innym razem.
* to ONE się wcześneij nie znały? No byłam pewna, że juz
wcześniej sie znały i wspólnie założyły tą stronę a
główną pomysłodawczynią była Dorotka. W ogółe to
wczesniej, myślałam ze Anula to Justyna a Justyna to
Anula... bo co do Pani i Dorotki to nie miałam
wątpliwosci :). No i musiałam sie zapytać, zeby się
upewnić i nie żyć w błędzie. Dziewczyny wybaczcie.
* Dorotko z okazji urodzin życzę Ci ...
- szczęścia - zawsze i wszędzie
- miłości - tej prawdziwej
- radości - na co dzień
- odwagi - nawet w nocy
- energii - tylko tej pozytywnej
A poza tym słońca, śpiewu ptaków i spokoju duszy,
pogodnych przygód i radosnych spotkań, śpiewu przy
ognisku i dumania w fotelu, i żeby wszystko spełniło się
SZYBKO...
W prezencie dla Dorotki róża zwiazana tematycznie i
wesoły jesienny liść.
ps. U nas świeci słońce a u moje babci cały ogród pełen
stokrotek.
Ania (Tarnów)

---Aniu z
Tarnowa!
1.To takie miejsca , w których tańczy sie tango.Na
przykład w Warszawie "milongi" odbywaja sie w piątki o
godzinie 19-tej ,na ulicy Chłodnej róg Ciepłej(ale
adres!).
2.Z mambo i walcem to jednak żartowałam...ale ,kto wie
czy słusznie(żartowałam)...
3.Dorotko , jak to jest z tym SZYBKO?Odpisz parę
słów...MU
No mnie marzenia spełniają się nawet szybko, w każdym razie niektóre...... Przepraszam że piszę dopiero teraz, ale ktoś nie uprzedził mnie, że tu było coś do mnie...Dziękuję za liść i związaną tematycznie a najbardziej za życzenia - całusy dla wszystkich MELEPETA
Kochana Pani Magdo:)))))
Tym razem nie ma załącznika, więc nic mam nadzieje nie
zablokuje. A
tak swoją drogą, to pewnie Pani nie odsłuchała tego
pechowego El tango?
Całodniowe załatwianie przeróznych spraw w Warszawie, męczy
niesamowicie...I te okropne choinki wszędzie...może same
choinki nie są, aż takie złe (widziałam gorsze.), ale to
, że po raz kolejny pojawiają się tak wcześnie mnie
osobiście dobija. Zanim dojdzie do świąt,wszyscy będą
mieli ich już dosyć:( Smutne to.
Oczywiście byłam z przyjaciółką na grobie AO. Biorąc pod uwagę
to,
że nie pomyślałyśmy i poszłyśmy jak już było ciemno,
trochę sobie pobłądziłyśmy, ale jedna dobra M. nas
pokierowała we właściwym kierunku.
Bardzo dobrze, ze nie ma Jej w głównej alei, razem z
wieloma innymi znanymi osobistościami.
> Takie pytanie troszkę nie na temat i takie dziwne.
Kojarzy Pani
Justynę Kulczycką? Jeśli tak, to poźniej rozwinę temat.
> Kolega dzisiaj zadzwonił i zapytał czy może pożyczyć
Platona:)))
Tylko teraz ja nie mam co czytać...chociaż może to i
dobrze, że nie będę czytała po raz któryś tamtego
samego. A ostatnio znalazłam czas Na "Gnój"
Kuczoka ( trzy godziny w nocy z zeszłego pt na sobote) i
stwierdzam bardzo subiektywnie, że książka genialna,
film jak dla mnie chyba nie za bardzo...ale coż, może
się nie znam.
> Pozdrawiam serdecznie
> (idę sobie robić herbatkę:)))
> Iskierka.
Iskierko!
1. Nie przesłuchałam, bo właśnie w czasie próby
przesłuchania zablokowała sie skrzynka...
2.Co do tych "handlowych "choinek, zgadzam sie z tobą
całkowicie.Niedługo zaczną je przystrajać w
październiku...
3. Agnieszka "sama sobie" wybrała to miejsce...
4.Wydaje mi sie ,że z Justyną byłam razem w
zuchach(1958-1960?!),a po latach w Teatrze
Narodowym.(1974-1978)Dobrze pamiętam?
5."Gnój"Kuczoka leży na moim stoliku nocnym w
kolejce.Pozdrawiam MU
Witam Serdecznie:)
Pragne sie podzielic kawalkiem siebie.
To jest moja dusza w slowach:)
Czasem musze pisac aby mi bylo lzej, dlatego zazwyczaj pisze smutno.
Mam nawet wrazenie, ze moja dusza rozwija sie poprzez smutek.
Krotką chwile po sztormie, gdzies na wyspie samotnosci w czasie nocy
letniej, moje serce zatraca rytm.
Czuje to niczym samotnosc i zapach nadchodzacej mgly, ktora zakonczy
ta sztuke niczym opadajaca kurtyna w teatrze.
Jakzesz milo odgrywac ostatnia role, w koncu moge umierac prawdziwie ,
pogardze maskami.
Bijcie brawa, komedia sie konczy.
Nie te piaski, nie te wody przez zycie prowadzily mnie, lecz coz
teraz mi pozostalo, gdy tesknota i pamiec zatruwa senne marzenia
rozbitka, co niczym jak niewdzieczny pasozyt chwyta sie ostatniej
deski ratunku. Dusza serce mysli- toną w utopi sennych marzen, lecz te
plugawe dlonie chwytaja chocby - brzytwy.
Takie bez honoru, zalosc w sercu, gorycz w duszy.
Wszedzie Nicosc! Ojcze tonę! Ach dramatyczny scenariusz komedii.
Rezyserem zlym okazales sie.
Gdziez te piekne beztroskie lata mlodosci? Zatracone?
To nonsens, bo ludzko zapomniales o mlodosci!
Ojcze tonę, lecz to nic, bo juz wypogadza sie niebo i blekit na nowo
sie odradza.
Juz po wielkim gniewie i slonce mnie w oczy nie razi.
To kochane wybawienie, droga do raju.
I wiem, innymi czasy ot co podarujesz inne sztormy, dla takich co jak
ja nadziei w sobie nie maja.
Wtedy gniew Neptuna zapanuje nad wodami morz i oceanow, by skoczyc
mogli i odrodzic sie w falach dzikiego oceanu.
Skaczcie!
Nikt nie bedzie pamietal.
Oto ratunek wasz ku szczesciu byscie droga do raju mogli dojsc.
Oto koniec bijcie brawa komedia skonczona.
I zapadla mgla.
Pozdrawiam Serdecznie, chociaz dusza smutna.
Smutna!
Nie skacz jednak i nie odradzaj sie w falach dzikiego
oceanu...MU
nie podejrzna
fotografia...
Pani Magdo jeszcze coś dla Pani. Zdjęcie z 80
urodzin pana Andrzeja Łapickiego.

O, Jak miło!dziekuję bardzo!
Właśnie słucham Tok Fm..
Uśmiałam się jak norka, gdy usłyszałam na
antenie
admina naszego forum o Agnieszce O., Dawida, któremu
udało się dodzwonić na konkurs.
I bardzo miło było Panią tak bardziej na żywo usłyszeć :) Częściej,
Pani
Magdo, częściej proszę.
Pozdrawiam baardzo gorąco, podduszona (od kaszlu) Maja
PS Biednej Ninie muszę nagrywać tę audycję na kasetę, bo wybyła z domu
i
nie może na żywo słuchać.. Pewnie ją teraz trochę skręca
;)
Kaszląca!
Przynajmniej pan Dawid nie musi kupowac tej
ksiązki.Należy mu się za darmo.Pozdrowienia dla p.
Niny>MU
B wszedł do pokoju i w te pędy wyszedł. I nie dziwię się bo ujrzał siostrę przed pięćdziesięcioma kartami rozłożonymi na podłodze, na kartach dziwne ludziki, obok słownik angielsko-polski, przybory do pisania i notatnik. Jestem na karcie nr3 „Krzesło” czyli Utkatasana „to jest wspaniała pozycja na zimne dni. Jeśli nie możesz się ogrzać spróbuj kilka rund pozycji krzesła(…). Ach i nauczyłam się dziś wreszcie na blachę tych nazw- metoda: odwracanie kart obrazkiem do góry powtarzanie nazwy, sprawdzanie, jak źle to z powrotem obrazek na wierzchu a nazwa na spodzie a jak dobrze to odwrotnie i wiadomo, że nauczone. Jak już wszystkie wykute to sprawdzian metodą losowania kart i na wyrywki. Podejrzewam, że się mogą o mnie martwić, ale nie protestują gdyż zajmując się swoimi kartami nie budzę dziecka, nie chcę nic mu czytać jak śpi i nie włączam szumiącego czajnika co sekundę i daję wszystkim święty spokój, i sobie przy okazji również.
A noc dziś będzie pod znakiem Potworów(nie, nie lęki, strachy, depresje i inne znajome fisie) tylko „Galeria Potworów” AO. Wczoraj otworzono Galerię głośnym jej czytaniem ale towarzystwu się zasnęło więc zgasiłam lampkę by nie budzić i udałam, że już też śpię wyciszając się po euforycznych sekundach przekładających się na kilka godzin. A dzisiaj? Do dzieła. Znalazłam póki co jeden minus Galerii – w przypisach dotyczących Lamentów nie wspomniano ani słowem o bardzo ważnej osobie M.CZ. – mają za to krechę. O reszcie jutro. Bo teraz składam karty, by zrobić generalną odpytkę.
Anula Karciana
Ps0. Motto na wczoraj „Ucieczka w stronę ulicy Kubusia Puchatka to tym razem byłby bardzo kiepski pomysł- zapamiętać na przyszłość”
PS1. Torba ukryta przed alergią! Jabłka nie znaleziono, ale może Pomidorowa Strzała coś o nim wie?
Anulo!
1.Proszę pozdrowić B-czyli ojca i brata.I powiedziec,że są większe nieszczęścia niz taka siostra.
2.Jasne że maja za to krechę!!!!
3.The apple is in the safe place.Dont worry. MU
Dobry wieczór Pani Magdo!
Dawno sobie nie pogawędziłyśmy a i dzisiaj tylko kilka słów bo
młodzież okupuje sprawny komputer zasłaniając się pogłębianiem wiedzy
poprzez internet...
Mam nadzieję, że dotarła przesyłka ode mnie (przepraszając zarazem, że
zapapierzyłam uduchowione poddasze). Mój entuzjazm co do wydania
tomiku trochę oklapł bowiem zakwestionowałam treść umowy, która wydała
mi się nie do końca wyrazista. I może być tak, że wydawca sie
obrazi... Ale co tam , poszukam wtedy innego!
Pisać wiersze to przyjemność, ale wertować ksiegi dotyczace relacji
autor-wydawca to zaprawdę mało romantyczne.
Może Pani pamięta moje cztery wersy o słońcu na mantylki dla powiek...
Powstał z tego taki oto wiersz, który będzie też w tomiku:
Ból głowy
Dzwoni skroń do przysadki:
-Co tak dudni w tej głowie?
-To wagony ze słońcem
na mantylki dla powiek...
- A po diabła tym pindom
tyle śmiesznych staroci?
-Żeby oczy ratować
bo pleśnieją z wilgoci
- Przecież uszy w zastępstwie
mogły przejąć część zadań...
- Hmmm... Nie zastąpi widzenia
nawet sto opowiadań!
I tą japońska mądrością żegnam się, życząc Pani i sobie
bezdepresyjnych dni i nocy, którymi chcą nas uraczyć zmawiające się
listopadowe ciemności...A kysz paskudy, a kysz!
Wszystkim miłym osobom brykającym po polanie Pani stronki przesyłam
serdeczności - poganiana przez syna Tomasza Urszula M.Rajch
Poganiana przez syna Tomasza!
Zapapierzoność mojego poddasza woła o pomstę do nieba! Przesyłka
doszła i
lada chwila jej sie przyjrzę uważniej...z obrazkow
najbardziej podobaja mi sie okolice Koszalina.Pozdrowienia
dla syna!MU
p.s. Juz niedlugo trzeba bedzie zapacic samemu za to, żeby wydac ksiązkę.
Witam Pani Magdo!
Zaczynam pisać tę wiadomość chyba po raz dziesiąty i czuję
się jakoś dziwnie stremowana i skrępowana. Wynika to zapewne
z faktu,że nie zdarza mi się pisywać do osób, których nie
znam, chociaż może w tym wypadku właściwiej byłoby napisać -
do osób, które mnie nie znają, bo ja kogoś mogę przecież
choć trochę znać przez jego twórczość i wszelkiego rodzaju
działania artystyczne. Zawsze jednak wydaje mi się, że takie
pisanie jest czymś niewłaściwym, że nie wpada, że zawracam
komuś głowę itp. Nie będę się rozwodzić nad tym, że wiele
razy obiecywałam sobie do kogo to ja napiszę, ale wciąż
odkładałam tę decyjzę na później, a później okazywało się,że
jest już za późno.
Tak było z Agnieszką Osiecką i do dziś nie mogę sobie tego
wybaczyć!
Dziś jednak zebrałam się w sobie i postanowiłam - teraz albo
nigdy!
Pretekst by do Pani napisać jest jeszcze jeden. Otóż jak
wspomniałam kimś szalenie ważnym była i jest dla mnie
Agnieszka Osiecka. To jej poezję czytuję niemal każdego
dnia, to jej piosenki wiecznie podśpiewuję pod nosem, to
dzięki niej zostałam magistrem ( no bo o kim innym mogłabym
pisać pracę magisterską?!) i... trochę jej w hołdzie, a
trochę by sprawdzić jak to jest tworzyć piosenki - napisałam
współczesną wersję "Okularników". Napisałam i pomyślałam, że
chciałabym, by mogła to przeczytać, ale nie przeczyta
(chociaż kto wie, może zerknęła mi przez ramie parę razy?!),
a jeśli nie ona to ktoś jej bliski. Posyłam więc nowych
"Okularników" Pani.
Dlaczego? Sama nie wiem. Ale nie o to przecież w tym
wszystkim chodzi, by wiedzieć, ale by przezwyciężyć swój
strach, zdobyć się na jakiś gest i przestać wreszcie
odkładać do jutra!
Ściskam serdecznie!
Justyna
Między nami po ulicach
pojedynczo i grupkami
snują się bezrobotni absolwenci z papierami
z dyplomami, z podaniami
i osiągnięć swych listami itp.itd.itp.
Nosy mają opuszczone
nogi w drodze wychodzone
myślą sobie często mrocznie
cóż ja pocznę?
Czy ja pracę kiedy znajdę,
czy zatrudnić mnie bynajmniej
nikt nie zechce?
Tu pukają, tam stukają,
wciąż papiery gdzieś składają
lecz nie dla nich są etaty, ni chałtury, ni wakaty
lecz nie na nich praca, płaca,
dziś się przecież nie opłaca ich zatrudniać
tak legalnie itp.
Tylko czasem tak się zdarzy
czasem jakaś sekretarka
da nadzieję...
I umówi na rozmowę
ze swym szefem co być może,
ach być może, tak być może Cię zatrudni.
Wniebowzięty, uśmiechnięty
dziś garnitur swój odświętny
wdziewasz szybko i z zapałem, myśląc pracę tę dostałem
i móc będę koniec z końcem
wiązać za te psie pieniądze itp.itd.itp.
Pani Magister Justyno!
Najważniejsze- że przezwyciężyła pani ten strach i nie
odlozyła do jutra.Życzę zdobycia pieknej i DOBRZE PŁATNEJ
pracy....MU
***
PANI
MAGDO!!!
ALE IMPREZA !!!WYSZŁO ŚWIATOWO!MŁODZI LUDZIE ŚPIEWALI PIOSENKI Z
ŻYCIEM,RADOŚCIĄ...TO BARDZO RZADKIE W DZISIEJSZYCH
CZASACH....BYŁ POWER!A JUŻ ODLATUJĘ.....ANGLIA CZEKA..PAPAPA
PS.POLECAM GORĄCO NAJCUDNIEJSZĄ JESIENNĄ PŁYTĘ...ANI SERAFIŃSKIEJ
CIEPŁO
-ZIMNO!!!!!!!!!!!!!!CUDEŃKO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tajemnicza osobo!
1.Gdzie ci ludzie spiewali z zyciem i radością?
2.Na co czeka Anglia...to znaczy co ty tam będziesz robić?
3."Cieplo-zimno" kupię.Pozdrawiam MU
am, mam, mam !! Zdobyłam płytę Grzesia
Turnaua !! Hura !! Teraz siedzę z herbatą z miodem
spadziowym i śpiewam sobie: "W kawiarence "Sułtan"....
tralalalalala...." i mi lepiej, bo na pogodzę dzisiaj nie ma
co liczyć. Jest beznadziejna. Wyszłam rano z domu, poniewaz
musiałam coś załatwić a na polu zimno, strasznie wieje i
jakby tego było mało to jeszcze pada! Zasunęłam kurtkę,
założyłam rękawiczki, rozłożyłam parasol i poszłam. Po 10
minutach zmagania sie z wiatrem i deszczem mój parasol
skończył swój żywot i wylądował w bardzo ładnym koszu. Ale i
tak dużo wytrzymał. Dalej poszłam sama. Na szczescie trochę
przestało padać. Pomyślałam, ze dobrze, ze nie wzięłam tego
drugiego parasola takiego duuużego. Wtedy bym chyba
odleciała.
Chociaż... moze nie byłoby to takie złe....
Piosenka "Średnie miasta" to prawie jak o Tarnowie...
Ja tez będe trzymała kciuki, zeby sie Pani "chciało chcieć".
A Pani Magdzie Czapińskiej dziękujemy, za urodziny i ze one
zmusiły Panią do wznowienie antologii. Na przyjaciół zawsze
mozna liczyć :). No i oczywiście życzę wszystkiego
najlepszego.
Stwierdzenie "Tu piszą prawie wyłącznie nieznani lub dziwni"
bardzo mnie rozbawiło. Zakwalifikowałam sie do tych drugich
(nic nowego), bo już wie Pani z kim ma do czynienia. Chociaż
jakbym wiedziała wtedy, ze nie lubi Pani poznawać ludzi
osobiscie to pewnie bym nie podeszła. Ale dobrze, ze nie
wiedziałam. Cieszę sie, ze Panią poznałam osobiście. Bo ja
uwielbiam poznawać nowych ludzi.
Gratulacje z powodu rozpoczęcia kursu tanga argentyńskiego.
Ja w ramach kuracji anty listopadowej zapisałam sie na
lekcje z jezyka angielskiego.
Oczywiście dużo bardziej wolałabym lekcje tanga niz
angielskiego. No ale co zrobić... kiedys trzeba sie tego
jezyka nauczyć a jest to tym bardziej trudne, ze moja głowa
nie przyjmuje zadnego poza polskim. Tango tańczyłam jakieś 2
tyg temu. Nie wiem czy to było argentyńskie, ale krok
podstawowy, promada, valentino, obroty - były. Tańczyłam
jako partnerka i jako partner a później to już mi sie
wszystko myliło. Ale było śmiechu i zabawy. Bo później
zaczełyśmy tańczyć jeszcze rumbe i sambe, i tez zamieniałymy
sie rolami. A teraz 3 razy w tygodniu ćwiczymy mambo, walca
i rock & rolla. Na szczescie już nie w parach.
"Ta nasza młodość z kości i krwi
Ta nasza młodość co z czasu kpi
Co nie ustoi w miejscu zbyt długo
Ona co pierwszą jest potem drugą
Ta nasza młodość ten szczęsny czas
Ta para skrzydeł zwiniętych w nas"
Przesyłam uśmiech dla wszystkich :)
Tym razem nie jade do Rzeszowa (chociaż powinnam). Robię
sobie wagary i na weekend jade do Krakowa. Ta sama droga
tylko w drugą stronę.
Pozdrawiam.
ps.jeszcze mały prezent...

Ania (Tarnów)
--Aniu,ktora tym razem nie jedziesz do
Rzeszowa!
1.Płyty słuchaj jak najczęściej,bo leczy.
2.Pisząc "dziwni " miałam na myśli także i siebie...
3.Ty mi gratulujesz a moje przyjaciółki przerażone...
rozmawiają ze sobą przez telefon , że zwariowałam...
4.A ja się dowiedziałam , że"milonga"-to jest miejsce do
tańczenia tanga!Tyle lat żyłam bez takiej podstawowej
wiadomości! Ponieważ nikt z moich bliskich nie chcial sie na
ten kurs zapisać(tylko pukali się w czoło)-na pierwszych
zajęciach tańczyłam ze studentką piatego roku "stosunków
miedzynarodowych", obywatelką Białorusi(bardzo
sympatyczną),a na drugich z bardzo miłym Panem Ernestem,
który "właściwie tańczy salsę"i ma 30 lat...Pochwalił
mnie,że mam poczucie rytmu!Tez było kupę śmiechu i zabawy,a
przecież wiadomo,że w listopadzie takie rzeczy są prawie
nieosiągalne!
5.Mambo i walc przede mną.A w rock&rollu to zdobyłam z moim
szkolnym chlopakiem mistrzostwo szkoły w 1967 roku!!!
6."ta moja młodość co z czasu kpi" postanowiła walczyć !Nie
poddam sie byle jesieni!Pozdrawiam gorąco jak tancerka
tancerkęMU
Aha! jeszcze zapomniałąm sie zapytać. Jaka
jest kolejność na tym zdjęciu?
Czy tam jest (od lewej): Anula, Dorotka, Pani i Justyna? Czy
znowu coś poplątałam? Pytam z czystej ciekawości. Czytałam
ostatnio relacje z pierwszych urodzin i tak mnie to
zastanowilo. Wiem,ze "Ciekawośc to pierwszy stopień do
piekła" ale z drugiej strony "Kto pyta nie błądzi" :)

-Tak-zgadłaś!Taka jest własnie
kolejność.I pomyśleć,że wszystkie te kobiety poznały sie
dzięki stronie internetowej....Ta Melepeta ma pomysły!MU
Zwracam się z ogromną prośbą o przysłanie
mi scenariusza monodramu "Biała bluzka",ponieważ chcę wziąść
udział w konkursie i chciałabym go zaprezentować, ale nie
mogę zdobyć tekstu.
Z poważaniem
Monika (17)
-Moniko!
ten scenariusz(a wlaściwie adaptacja powieści)powinien leżeć
w ZAIKSIE,w Warszawie, na ulicy Hipotecznej.Może
pożyczą?Tylko czy nie wydaje ci sie,że to powinna zagrać
osoba sporo starsza?MU

Dzień dobry,
Na forum dyskusyjnym na stronie A. Osieckiej poruszyliśmy
nowy temat i
pojawiły się wątpliwości, które z pewnością Pani będzie
mogła rozwiać...
Podobno Bułat Okudżawa napisał dla A. Osieckiej wiersz
"Pożegnanie Polski"
i
z naszych informacji wynika, że A.O. odpowiedziała na
niego swoim
wierszem,
który Pani zaśpiewała na krakowskim rynku na koncercie...
Czy byłaby
Pani tak uprzejma i pomogła nam? Z góry serdecznie
dziękuję i
pozdrawiam Panią
i
wszystkich bywalców tej strony.
Gaja
Pani Gaju!
Owszem Agnieszka odpowiedziała i ja zaśpiewałam to w
Krakowie , w maju ubiegłego roku oto te słowa:
Związaniśmy koleżko tą nutą , niby wstęgą, W pokoju , w
niepokoju, w radości i we łzach, Gdy nocą pociemniałą
upiorne sny się lęgną, Nastawiasz starą płytę i już po
czarnych snach.
Gdy podłość i obmowa chwytają nas za gardło, ja chwytam za
słuchawkę , dopóki łączność jest -po braciach bezimiennych
już niebo ślad zatarło, Pozostał tylko po nich w ogrodach
dziki bez.
Nad naszą smutną ziemią samotna gwiazda stoi i przydałby się
kostur , bo długi jeszcze szlak, Od czego wszak poezja- ta
trudów się nie boi- niejedną przetrwa zimę ten muzykalny
ptak.
Przepraszam za milczenie,za siwy lok nad skronią, za późne
zaproszenie i za pretensji deszcz, Wypijmy za zmęczonych i
za tych, co wciąż gonią, Za grzeczne nasze dzieci i za
niegrzeczne też.
(Muzykę napisał oczywiście Bułat Okudżawa)Pozdrawiam forum
dyskusyjne!MU

mloda AO-dla forum
Witam Serdecznie
Ja chcialam tylko podziekowac za zdjecie Agnieszki z Piotrem:) Jakzesz
Oni ladnie razem wygladaja.
Bardzo mocno Pani dziekuje za to zdjecie i fatyge.
Pozdrawiam Serdecznie
Dobranoc
Karolina
Karolino!
cała przyjemność po mojej stronie!MU

Piszę zanim zapomni mi
się ten sen piękny. Dzisiaj chyba pierwszy raz
w życiu (w każdym razie pierwszy raz tak wyraźnie) śniła mi się
Kalina. Chodziłyśmy po kwitnącym ogrodzie w piękny, słoneczny dzień,
rozmawiałyśmy. Dużo się śmiała. Była taka rozpromieniona. Miała na
sobie czarną sukienkę po kolana w stylu lat sześdziesiątych z białymi
aplikacjami przy dekoltcie. Niebywały sen. Pamiętam, że na pożegnanie
uściskała mnie serdecznie. Chyba długo tego niezapomne. Tak silnie
realny sen... Pozdrawiam serdecznie zaspana Jola
Zaspana!
Nie takie rzeczy sie ludziom śniły...ale nie filozofom,
niestety.MU
***
wirusy
Droga MU!
I co z tymi Indiami? Informacje ode mnie doszły??? (...) Dzisiaj
słyszałam
w radiowej jedynce GT. Wymyślił, żeby w całej Polsce
powstała sieć "Cafe
Sułtan" sygnowanych jednym i tym samym szyldem (tym który się zachował
z
tamtych czasów), by wciąż w tych kawiarniach leciały
piosenki
Starszych Panów i było miło. Ale bym chciała, żeby tak się stało!
Taki piękny pomysł! Proszę mi zdradzić, czy ten pan z tamtą panią...to
był p. Jeremi i jego Alicja? Wszystkiego dobrego. Uściski Jola
Jolu!
1. Z tymi Indiami w porzo. Wszystko wskazuje na to, że 22
lutego do nich polecę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!W pewnym
sensie dzięki tobie!
2.Ja to bym jeszcze chciala (jak marzyć to marzyć), żeby
wlaściciele tej kawiarni przywrócili jej starą nazwę! Co
im zależy...
3."Ten pan z tamtą panią", to nie był Jeremi z
Alicją. Alicja miala wtedy zupełnie innego męża,a Jeremi
inną żonę...
Nie tylko nie dotarł do nas deszcz
ale dzisiaj pięknie świeciło słońce, było ciepło
chociaż pojawił sie wiatr. Ja wybrałam sie na
wycieczkę rowerową.
Przejechałam chyba 30 km i wcale nie chciało mi sie
wracać. Było cudownie.
Ach... żeby taka jesień była zawsze...
Pani Magdo prosze zgadnąć gdzie znów jutro jade (to
znaczy już dziś). Zgadza sie! Do Rzeszowa. Ja nie
wiem dlaczego przeważnie pisze do Pani przed
zjazdami. Tak jakoś mam.
Pozdrawiam serdecznie.
A w poniedziałek prosze zapalić za mnie świeczke na
grobie Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory. Nie
mam dnia zebym o NICH nie myślała.
ania

Aniu , ktora tak
jakoś masz ,że piszesz do mnie zawsze przed wyjazdem
do Rzeszowa!
Zapaliłam świeczki na ICH grobach.W imieniu
wszystkich ,ktorzy ICH kochali i kochają nadal...Ja
także nie mam takiego dnia...MU

Dzisiaj porządki na cmentarzu.
Lubię ten cały zgiełki. Kupowanie
zniczy, kwaitów, zbieranie liści, czyszczenie, chodzenie po wode,
grabienie, zamiatanie, wycieranie. Dużo, dużo ludzi, cmentarz ożywa.
Alejki zapełniają się. Słychać rozmowy, kroki, spotkania po latach,
śmiech. Czuć zapach zapalanych zniczy...Można też usiąść cichutko,
pomodlić się w
skupieniu, poobserwować ludzi. Dzisiaj pomogłam dwóm starszym osobom i
jestem z siebie dumna! Gdybym tak częściej i odważniej do ludzi
podchodziła, to może też bym się czasem na coś przydała... W końcu
przy grobie mojej prababci..porządki...za chwilę zjawia się ponury,
czarno - fioletowy kondukt pogrzebowy. Na początku udziela się
przejęcie, zdenerwoanie, smutek tych ludzi, potem człowiek się
uodparnia. Łzy, łzy, wieńce, modlitwa. 15 minut i po krzyku. I wtedy
pomyślałam sobie nie wiedzieć skąd o moim pogrzebie, że ja bym chciała
zupełnie inaczej. Dużo kolorowych kwiatów, dużo, dużo z samolotu co
krąży nad miastem na ludzkie głowy, na chodnik (może ośnieżony), na
dachy, mury, wszystko.... Żałobnicy ubrani jak w filmach Almodovara,
jaskrawo i barwnie. I wieczorem puszczanie światełek na rzece i znowu
kwiaty w wieńcach. Na cmentarzu, ciche miejsce pod lasem, najlepiej
przy rosnej brzozie...skromnie..bez pomników grobowców itp. Koniecznie
muzyka! Spokojna, piękna, po polsku...coś co bardzo lubiłam za życia.
I krzyż drewniany. Tak, wiem, to jest wersja raczej fantasy na tę
naszą mentalność...ale tak sobie to dzisiaj obmyśliłam...
Wiersz z antologii taki cudowny! "Szukam wspólnika" zastanawiałam się
przez moment co by było, gdyby takie ogłoszenie naprawdę zamieścić?? !
Czy ktoś by się zgłosił? Czy od razu uznano by ogłaszającego za
wariata?
Depresja, depresja....a ja jestem na ANTY!!!!! tak się ustawiam i
powtarzam sobie, że skoro jestem uparta to muszę być i w tej kwestii i
nie pozwolić sobie na mazgajstwa - rozpływajstwa. Test zrobiłam. Tak
light depression. Wysyłam dwa zdjęcia zdecydowanie ANTY!!, Zdjęcia dla
wszystkich, ale najbardziej dla Anuli!
Dziękuję za pozdrowienia dla MMŻ! Ucieszy się! Papa J.
ps. Został mi jeszcze tylko jeden rodział Kapuścińskiego. Jak fajnie
się z nim podróżuje, jaki to mądry i spostrzegawczy człowiek...Super
się czyta!


J z light depression i wizją własnego pogrzebu !
Takiego pogrzebu nie nazwałabym skromnym. Wiesz ile
kosztuje wynajęcie samolotu?! Ale pozdrawiam
czytelniczkę Kapuścińskiego! MU
No więc piszę znowu...
Oglądałam koncert piosenek Grzegorza Turnaua...piękny koncert...Bo wie
Pani ja kiedyś uwielbiałam Pod Budą.Moi rodzice
bardzo lubili(zresztą do tej pory bardzo lubią,tylko
już rzadziej słuchają) no i mnie-małej dziewczynce
tak się to spodobało,że poszłam do szkoły znając już
wszystkie piosenki A.Sikorowskiego na
pamięć...Podobno byłam jeszcze mała,a chodziłam i
śpiewałam "sieeeeeentymenty mi powiędły" :)) ... już
trochę później,kiedy zaczęłam te słowa
rozumieć,zachwycałam się takimi piosenkami jak "Żal
za Agnieszką O.","Żal za Bułatem O.", "Żal za
Piotrem S." i o,ironio...już kilka lat później
przypadkowo znalazłam na strychu "Szpetnych
czterdziestoletnich" no i ..tak mi się
porobiło:)...tak mi się jakoś pokryło to moje
pogmatwanie z tym,co czytałam...a później usłyszałam
Bułata( to był "Balonik" w Pani,proszę
Pani,wykonaniu!)...no i tak już jest...
Bo widzi Pani,o ile Pod Budą trochę "odziedziczyłam",a trochę sobie
dopowiedziałam,to moja droga do AO była moją
idywidualną,zupełnie intymną drogą i taką
pozostaje...tyle,że teraz to nie dlatego,że ja tego
chce,ale zwyczajnie nie mam z kim o tym
rozmawiać(!),większość moich rówieśników nie wie kim
właściwie była AO..zupełnie nie interesuje ich ten
rodzaj wrażliwości...zresztą na ten temat juz nie
piszę,bo jakoś nie umiem tego opisać...
Wie Pani,ja teraz jestem na etapie "O,Romeo"(w Pani wykonaniu) i
"O,Julietto"(w wykonaniu JP)-rano,wieczorem,przed
szkołą,po szkole,po prostu bez przerwy:) Podczas
jednej z "rozmów telefonicznych" na tej płycie mówi
Pani: "Bo właściwie to młode pokolenie,ono w ogóle
nie zna tych piosenek"...i ja wiem,że Pani ma
rację...to pokolenie nie zna,bo nie chce
znać(przepraszam,ze ja tak uogólniam-przynajmniej Ci
moi rówieśnicy z mojego
otoczenia) po prostu.....tylko,ze JA znam!...bo
zgubiłam się tutaj w tych nie-moich czasach przez
pomyłkę i smutno mi samej...Więc proszę niech mi
Pani obieca,że jak jeszcze trochę podrosnę;) i będę
już mogła zacząć spełniać swoje marzenia to będą
jeszcze Ci wszyscy wspaniali ludzie,którzy
zostali,choć już tylu Wielkich ostatnio odeszło..,że
nie będę musiała budować tego wszystkiego od nowa z
tym moim pokoleniem,któremu chodzi o coś zupełnie
innego niż mnie...Bo KJ napisała kiedyś,że zawsze
będzie jakaś kultura-jak nie ta to inna-i ja się
tego boję,bo ja nie chcę innej...ja nie chcę się
dostosowywać...codziennie walczę sama ze sobą,żeby
nie iść na łatwiznę-żeby się nie dostosować...ja
jestem malutka-ktoś mi musi pomóc...obieca Pani?
Ojej -ale się rozpisałam...nikt nie wie o mnie tyle
ile Pani bedzie wiedziała po przeczytaniu tego
listu:)....przepraszam,ze tak
długo ... "Płoną lasy,słychać burze,a mnie tak się
nie chce dłużej..nie
żałować róż"
Nadal Piętnastoletnia
Karolina
Piętnastoletnia Katarzyno!
Obiecuję, że ci pomogę, bo bardzo wzruszył mnie twój
list.Oczywiście jeżeli będę żyła.
p.s. dostajesz zdjęcie historyczne-ja z Bułatem O,
(fot: Agnieszka Osiecka!). To było robione w latach
osiemdziesiątych, w Warszawie , na Mokotowie.
Wtedy (dzięki Agnieszce )poznałam GO osobiście.I to
był wielki dzień w moim życiu!
p.s. ja mam nadzieję że teraz , dzięki Grzesiowi T,
trochę młodych dołączy do naszej grupy...

MU!! nie mogę się skupić
na niczym ; na nikim
i jeszcze zostaję na weekend, czyli na wszystkich w wawie pierwszy
raz nie stanę Tam Gdzie Zawsze krzywo mi z
tym, ale już nie będzie inaczej a wyjechałoby
się gdzieś ojoj heeen anyway ; w
czwartek idę na wywiad badawczy ; bo
podpisałam pierwszą w życiu umowę dziwaczne i
przerażające to papierzysko, więc nie specjalnie
czytałam ale na pierwszym spotkaniu to będę
tylko obserwatorem i bardzo dobrze, dobrze bardzo
więc skulona pójdę mniej niż gdyby wymagali
czegokolwiek innego niż b y c i a i jestem po
ważnych warsztatach jakieś wciskające w kąt
proste ćwiczenie: zawiąż oczy, połóż się na materacu
najpierw cisza i ciemność spokój
ciemność cisza i ciemność i wreszcie
przejście przez próg i iiii znikająca cisza !
ciemność tykanie
zegara & coraz głośniejsze, narastające skrzypiąca
podłoga
szumi wiatr i puka do okien, spadające liście najpierw delikatnie
przytulają się do ziemni, ale za moment, za chwilę
już spadają jak kamienie a wiatr szyb już nie muska
tylko rzęzi coraz bardziej
niewiarygodnie ignorowana a przecież bulgoca
woda w kaloryferze może pulsować w głowie, może być
jak uderzanie młotkiem hmmm ktoś słucha
radia, komuś szeleści książka i rozmowy, rozmowy,
rozmowy ; szepty, szelesty, szmery wszystko
coraz bardziej mocniej głośniej
coś brzdęknęło, upadło koniec ćwiczenia
cienie i półcienie &; i właściwie ode mnie to tyle
macham
takie sobie wahadełko
psss0 z katowic nadchodzą dobre wieści z tuluzy jeszcze
nic
nie mówiąc już o wilnie
pssss1 podobno los jednego Zielonego Balonika nie znany
biedny może gdzieś go wywiało ? who
knows ??
Wahadełko(u?) po ważnych warsztatach!
1.Nie lubisz ty się nudzić w życiu... i , co może
wazniejsze nie byc potrzebną (nie lubisz)...
2.Katowice, Tuluza i Wilno to juz bylo w czasie
awarii laptopa(u?). Wróciły wszystkie trzy i zaraz
znowu gdzieś je pogna...
3. Zielony balonik widziano podobno na trzydziestym
piętrze wiadomej budowli... Wybrał wolność , co jest
typowe dla zielonych baloników.MU
Do nagich gałęzi, samotny księżyc się garnie,
Lekko wtulony w miękką obłoków puszystość,
Spijając gorzki smutek i losu swego męczarnie,
Rozmienia na drobne, gwiazd srebrzystą srebrzystość.
I nie ukoi jego żalu wiatr, co łka cichutko w kominie.
Ni strumień, co swoją szemrankę z pamięci wygrywa.
Każda chwila beztroską spłoszona, jak wiosna przeminie,
Licytując wcześniejsze wspomnienia, jakaż to była szczęśliwa.
Co niczego i tak właściwie, tak na dobre nie zmienia.
Wszak życie to jasność, wspomnienia są jego cieniem.
Gdy się ambicji ogłosi upadłość, znikają marzenia,
Szelestem opadłych liści, pogodzimy się z przeznaczeniem.
Gdańsk, dn.02.11.2004r
Rozzłociły się klony, słońca wyblakłym promieniem,
Wtulone w czerwień, którą się buki mocarne pokryły.
Wsparte o jodły, zielenią odziane, przepięte strumieniem,
Po połoniny, którędy chmury puszyste na spacer chodziły.
Nad leszczyną, co podróżnych przy gościńcu falowaniem wita,
Między, którą słodkich jeżyn, roje soczyste ochoczo się rozsiadły,
Wśród wiekowych dębów, pod którymi ziemia przez dziki poryta
I świerki, którym pierwsze przymrozki, igły z dolnych gałęzi skradły.
Urokliwe kapliczki, w lip wonnych tajemniczy kręg wpisane,
Pożółkłe brzozy, na których kora stała się już zupełnie płowa.
Góry i doliny, bajeczną tęczą barw, przez naturę malowane.
Taki obraz Bieszczad, ma pamięć na zawsze zachowa.
Gdańsk, dn.02.11.2004r.
Panie Marianie!
Oj.
a) Musierowicz Kłamczucha (została chwilowo jeszcze w tych Katowicach), Noelka, Frywolitki
b) Singer "Rodzina Muszkatów"
c) Konwicki "Bohiń"
Anula ino tylko na czy(3) fajerki.
Ps0. Bo w Katowicach trzy=czy o czym wcześniej nie wiedziałam i się zdziwiłam jak usłyszałam „czy są czy koperty”
Anulo na czy fa , po dwóch pieknych dniach !
1.A
ja wiedzialam o tym wcześniej , bo tak mówiła
moja teściowa, ktora od końca wojny mieszkala w
Katowicach...
2.Moim zdaniem Dawid mógł pójść na ten spacer,
bo było ciepło. Ale ojciec decyduje, nie my.
3.Konduktorem ty raczej nie zostawaj ,ale
moglabyś byc wspanialą wlaścicielką
antykwariatu. Wszyscy by chcieli ogrzewac sie u
ciebie.
4.W Krakowie zawsze jest dobrze! No, prawie
zawsze. Pozdrów tego kogoś od druczku i powiedz
mu,że to mija.MU
p.s.dostajesz w prezencie moją teściową ,tak
zwaną babcię Wandeczkę , z małym Frankiem.
Zawsze pytala :"czy ty to syszysz?" zamiast
słyszysz i mnie to zachwycało! MU

W gruncie rzeczy to chodziło o Katowice a Kraków niczym chochlik się wkradł.
Dzień, który bardzo lubię…nocny cmentarz. Czterej mężczyźni, którzy najpierw zapalili u Agnieszki a potem u Tetmajera – śledziłam.
Od rana sama i włóczęgi. Tym razem uważałam i nikt mnie w Ogrodzie B nie zamknął…I Mały Powstaniec na starówce rozświetlony.
Trochę nie wiedziałam jak tego dnia z komunikacji miejskiej skorzystać ale wyszło na to, że zupełnie normalnie. I już! Potem nie wiedziałam za bardzo co po tym skorzystaniu ze sobą zrobić ale też wyszło na to, że raczej spacer i do D, a on spał – wszyscy spali. Bałam się wyjącego czajnika – jak zwykle więc tylko jakieś granulki zalałam zimną wodą, zapaliłam świeczki (kadzidełek zakaz) i położyłam się w kącie…
Żółw cały czas mówi nie i sobie tak machamy głowami do siebie.
A.
Ps0. Pytanie : kiedy następuje moment wiedzenia czego się chce? Albo odważnego powiedzenia, że chcieć to można ale trzeba powiedzieć sobie prawdę?
A!
1.Nie wiem kiedy następuje ten moment. Ale ja na przykład juz dosyć wcześnie wiedzialam czego nie chcę i tego się trzymałam.
2.Tylko czy to będzie prawda?
3.Żółw może porozumiewać sie po bułgarsku(tam nie=tak)
4.Ja także dużo spacerowałam po cmentarzach , ale dzień wcześniej.
5.Jak smakują takie granulki z zimną wodą? MU
Tacie
Idę lasem. Jak pięknie tu pachnie igliwiem.
Stare sosny, a obok nich młodnik się ściele...
I wspominam, jak razem zbieraliśmy grzyby,
i nagle przyszło wspomnień o Tobie tak wiele...
Nasze wspólne wyprawy i długie rozmowy...
Ileż to już minęło od tamtych dni czasu...
Słucham drzew – ty uczyłeś mnie słuchać ich mowy...
Jak żal, że nie pójdziemy już razem do lasu!
Czasem gałązka skrzypnie i coś zaszeleści...
I chociaż ludzki rozum tego nie pojmuje,
wiem, że jest takie miejsce, gdzie na zawsze jesteś –
widzisz to, co ja widzę i czujesz, co czuję.
Witam
Pania Serdecznie
Mam wielka prosbe.
Otoz szukalam w sieci na roznych stronach zdjecia Agnieszki Osieckiej
z Piotrem Skrzyneckim. Niestety nigdzie nie moglam znalezc na jednym
zdjeciu tych dwoje wspanialych ludzi.
Mam wielka prosbe. Moglaby Pani zamiescic na swojej stronie takie
zdjecie? Bede bardzo wdzieczna. Z gory dziekuje bardzo.
Pozdrawiam
Karolina
Karolino!
Nie mam ich wspolnego zdjęcia robionego przeze mnie,
chociaz razem ''żegnalysmy się" z Piotrem w Krakowie
w maju 1996 roku... Ania Szalapak może mieć takie
zdjęcie! Ja dla ciebie zrobiłam "zdjęcie ze
zdjęcia", z ksiązki Agnieszki pt: "Rozmowy w
tańcu". Bardzo proszęMU

Tak pięknie napisała
pani o MISTRZU Jeremim Przyborze, że wzruszenie
ściśnęło
mi gardło. Ta cisza wokół i zapadający mrok najlepiej wyrażają
wszystkie wilgotno-szare uczucia, które się we mnie dziś kłębią. Cały
dzień wspomnień. Czuć zapach śmierci...to niesamowite jaki świat bywa
okrutny, ale równie niesamowite, że bywa też nieprawdopodobnie piękny!
I tego się trzymajmy! J.
ps. Wydaje mi się, że Jeremi i Alicja dziś są Tam w tym
nieprzenikalnym dla nas świecie, trzymają się za ręce, są bardzo
szczęśliwi i jest i razem dobrze....
J!
Zazdroszczę ludziom , którym się tak wydaje...

Z rzeczy
przyjemniejszych.
1. Wideoteka Dorosłego Człowieka i wspomnienie o Jeremim Przyborze.
Puścili piękną piosenkę w wykonaniu samego Mistrza, którą tutaj
zacytuję:
ODJADĘ Z TEGO PREONU
za parę krótkich lat,
gdy jesień płachtą czerwoną
do drogi da mi znak.
Z niedużym wsiądę bagażem
do jednej z pierwszych kals,
bo będę już dygnitarzem
lub ulubieńcem mas.
Nie będzie za mną źrenic
patrzących z żalem w dal.
To dobrze, bo i mnie nic
nie będzie jechać żal.
La, la, la....
Nie będzie jechać żal.
Odjadę z tego preonu
w jesienny, chłodny świat -
w tę podróż tak wymarzoną,
o której śnię od lat.
Czas trochę będzie się dłużył,
choć wkoło piękna wieś,
bo będzie mnie z tej podróży
ktoś oczekiwał gdzieś.
Lecz jakoś sobie skrócę
i dopasuję czas.
Poczytam coś,
ponucę,
przekąszę co i raz.
La, la, la...
Przekąszę co i raz.
Odjadę z tego peronu
za parę krótkich lat,
gdy jesień złoto z jesionów
wytopi akurat.
Na małą po mnie stacyjkę
dziewczyna wyjdzie, co
dziewczęta inne to przy niej
zupełnie zwykłe są.
Bukiecik da mi kwiatków,
czym wzruszy mnie do łez,
i cicho szpenie: "Dziadku,
to fajnie, żeś już jest".
.......................
To fajnie, żeś już jest.
O swoim spotkaniu i wspołpracy z JP opowiadała Hanna Banaszak.
Teraz w pierwszym programnie polskiego radia leci audycja poświęcona
Starszym Panom. Pani Szabłowska to jedna z tych, których tak bardzo
brakuje w polskich radiach. UWielbiam!
"Najcichszy tekst" wspaniały! Dopisałam go do piosenek prawie
wszystkich, chociaż może to nie piosenka...
2. "Kiedy ręcę odpadną od wierszy..." bardzo piękny koncert poezji
Zbigniewa Herberta z wspaniałą muzyką GT!!!! CUdowny klimat na
wieczór i światła też bardzo mi się podobały.
A dzisiaj mamy słonko. Atmosfera święta trwa. Bardzo lubię
Zaduszki... szkoda, że to takie ulotne...Ale chyba właśnie dlatego
takie piękne...ach my słowiańskie dusze....
A co jest z tą skrzynką???? Mogę jakoś pomóc?
Najserdeczniej! J.
Slowiańska duszo!
1.Z tą skrzynką już dobrze.
2.Światła też mi się podobały.I dźwięk .I
atmosfera. Najbardziej podobał mi się Wojtek Malajkat
w wierszu o matce i Zbyszek Zamachowski w "prawie
wierszu"
o ojcu... Okazuje się ,że można coś zrobić jednak w
tej telewizji...Może to znak , że będzie lepiej?!Ale
nasz Grześ ma teraz dobry czas.Oby Dobre Anioły nie
opuszczały go jak najdłużej...
3."Odjadę z tego peronu" napisal Mistrz w latach
70-tych...

Pani MU!!
Oglądałam dzisiaj w tv koncert "Ucisz serca"dla Z.Koniecznego.Koncert wspaniały,dawno się niczym w tv tak nie przejęłam...Wspaniale ,że pokazali.Pani ,p.Poniedzielski ,Anna Szałapak
Iwona Loranc i wielu,wielu innych.Ślicznie Pani zaśpiewała "Jaki śmieszny jesteś pod oknem".Bardzo bardzo pozytywnie nastawiona jestem po tym koncercie do wszystkiego:).
a dzisiaj byłam zapalić światełka wszystkim bliskim mi osobom.Nie lubię tego dnia ,tak dziwnie się czuję w ten dzień.Niestety śmierć to konieczność.Ciągle kołacze mi się ta myśl-Memento-kiedyś umrzesz.Smutne to ,ale prawdziwe. Jesień ,liście ,smutek ,śmierć...Ech .
Ech ,ale i tak bardzo kocham to życie.
Teraz zrobić sobie herbatkę malinową , włączyć Pięć Oceanów i pisać..dawno nic dla siebie nie pisałam.Za bardzo się przyzwyczaiłam do maili ,a to jednak nie to samo.No nic
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
Tramwajowy człowiek(A z M)
ps.:Ma Pani może jakieś zdjęcie z koncertu "Ucisz serca"?:)Taka nieśmiała prośba...:)
Tramwajowy człowieku!
Ja nie oglądałam teraz tego programu, bo byłam z Frankiem na grobach , ale pamietam,że byliśmy z Andrzejem Poniedzielskim wściekli, bo wywalili nam różne ważne rzeczy w konfreansjerce...i kilku wykonawców i wypowiedzi Zygmuntowa i Janka Kantego itp,itd-jak to w telewizji, ktora musi miec czas na reklamy i inne bardzo ważne rzeczy. Ale to miłe, że ci sie podobalo. Poszukam zdjęcia MU

Pani Magdo! Właśnie wróciłam z Powązek od Agnieszki. Siedziałam przy grobie i przez słuchawki słuchałam TRIBUTE TO AGNIESZKA OSIECKA - ŁATWOPALNI. Ciekawe czy ma tam w tym niemożliwym niebie swój niemożliwy dom....Nie bardzo wiedziałam jak tam trafić, ale dzięki informacjom ściągniętym z różnych grup dyskusyjnych udało mi się ustalić namiary i jakoś tam trafić. Ponieważ w internecie panuje zgodna opinia, że trafić tam ciężko, narysowałam plan dojścia, Może komuś ułatwi życie...
POWĄZKI Warszawa. Wejść Bramą VI (od ul. Ostroroga) i iść prosto asfaltową alejką aż do słupka z napisem 257 B (po prawej stronie alejki). Skręcić prawo w asfaltową aleję B iść aż do słupka oznaczonego 284 B. Od słupka 5 kroków w kierunku muru cmentarnego i skręcić w lewo, w rząd, który rozpoczyna grobowiec z nazwiskiem MACIASZCZYK. 16 grób w tym rzędzie to grób Agnieszki Osieckiej.



Szanowna
Pani Magdo,
bardzo, bardzo, zapraszam
na kolejny, dziewięćdziesiąty pierwszy (już!) GALICYJSKI WIECZÓR z
PIOSENKĄ.
Kraków, klub Rotunda, ul. Oleandry 1,
17 listopada (środa), godzina 19.00.
Tym razem, naszym Gościem Specjalnym, będzie JANUSZ RADEK, ze swoją
najnowszą płytą "Serwus madonna".
Janusz wystąpił na pierwszym (w ogóle!), Galicyjskim Wieczorze.
Teraz, po 10 latach, wraca....
W koncercie, jak zawsze także - inni Niezwykli Artyści, muzyczne
upominki i... pyszne herbatniki!
Taka nasza tradycja...
