W tym miejscu publikę wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
Pani Magdoo!
I całe szczęście,że depresję jesienną przetrwam w Anglii!!!Zaraz po moim Offie...wyjeżdzam... do Manchesteru...szkoda tylko ,że nie w celach rekreacyjnych...ale odpoczzynek będzie 2 dni w Londynie...Mam nadzieję,że wszystko będzie o.k.POzdrawiam z Torunia(jeszcze)papa
Karamonek
Karamonku!
Franek mi wreszcie pomógł uruchomić ten system, który
odczytał twojego "klipa"! Bardzo mi się podobał!!! Trzymaj
się na tej północy! MU
Pani Magdo Miła...Dziękuję za "coś
wesołego".Ale jednak wolałbym,w moje wesołe jesienne
wieczory,ujrzeć uśmiechniętą Magdy Umer twarz...Tak,mieszkam
w Krakowie.I miałem wielką ochotę odszukać Panią po
koncercie Grzegorza T.,ale tłum był ogromny i może pora
niewłaściwa.No to poszedłem z przyjaciółmi na piwo,aby ukoić
żal straconej szansy...Pani Magdo Miła,moja Lena zakochała
się w Markotnym.Nie powiedziałem Lenie,aby nie ranić jej
uczuć,że podobno ma rywalkę.Ale wysyłam zdjęcie,tak na
wszelki wypadek...
Serdecznie pozdrawiam...Piotr G.
P.S.Dygresja osobista---A chałwę i
winogrona nadal Pani lubi ?
Piotrze G!
1.Winogrona uwielbiam.Czekoladową chałwę niestety także...
2.Lena z tej samej rodziny...musiałaby pogadac z Gumką
Zamachowską...
3.Dostaje pan Grzegorza T w objęciach Ministra Kultury.
4.Siebie uśmiechniętej chyba nie znajdę,ale sprobuję
poszukać


"cos wesołego" dla pana Piotra G z Krakowa
1. Moje codzienne trasy tramwajowe to:
Marymont à skrzyżowanie Marszałkowska/Aleje
oraz
Smyk à plac Zawiszy
2. Pora wczesnopołudniowa lub poranna
3. Lektura tramwajowe: rozpadający się egzemplarz książki – Asimowa, Carre, Musierowicz, Morella, Ursuli le Quin, Strugackich czasem innego autora – czytam w każdej pozycji
4. kurteczka granatowa z czerwonym wnętrzem
5. Okulary
Mubrat
P.S. Moja (...)Siostra nie przyjęła do wiadomości, że nie pracuję w Polskiej Akademii Nauk od 1997 roku. I tak niech już zostanie – po wierzchu tego nie widać.
Bracie
internetowy-tu siostra!
Bo ja uważam, że wciąż wyglądasz jakbyś tam
pracował...
Pognieciono!-to był on? MU
MU i MU-Bracie!!
1. zgadza się
2. zgadza się
3. zgadza się (Ooo taak!)
4. zgadza się
5. zgadza się
podsumowanie: TO
BYŁ ON , TO BYŁ PAN...
pozdrawiam serdecznie...
gorączkowo pognieciona
A właśnie że nie!!!! Nie wszyscy przeżywają depresję jesienną, jak pisze Pan P.G.!! Mi jest bardzo wesoło i zaraz albo palnę, albo zrobię coś głupiego, niech no tylko wypełznę z domu! Albo namaluję kredkami coś na ścianie; potnę artykuł, który na jutro czytam, i poprzestawiam akapity, albo nawet zdania; rozłożę komputer na czynniki pierwsze i złożę tak, żeby jakaś część została, a potem będę chodzić po wszystkich znajomych i pytać, czy wiedzą od czego to; względnie wymieszam wszystkie perfumy jakie posiadam, żeby stworzyć zapach, który będzie tylko i wyłącznie mój..





jesień dla Margotnej
Zielonego
Sz nie zgubić, nie zgubić zielonego Sz
Otulam się w Zielony Szal aby się
schować i niczego na świecie się nie bać!!!
1. Dni wariackie bo bratanek.1 w nocy taksówka i do
szpitala zawieźć aparat, sinoblady B powiedział, ze mam
wracać bo to "wczesne stadium".rano wiadomość "jest
zdrowy syn(.)" Była jakaś utrata przytomności,
zatrzymanie pulsu ale w końcu 10 w tej dziwnej skali
Apgar czy jak to się tam zwie. Ktoś kazał kupić wodę dla
rodzącej a potem ktoś inny powiedział, że podczas porodu
nie wolno pić i co ta woda tu robi. Co się nabał to
jego, co przeżył to jego. . Ale już są w domu i chyba
wykąpali D w zielonej wannie od ciotki, no przynajmniej
mam nadzieję, że wykąpali.
2. 25 X dobry dzień! Trochę łzawy ale dobry. Nawet
powiedziałabym bardzo dobry. Mimo że gdzieniegdzie
kulturalnie wywalają.
3. Jak to niezwykle organizm wie kogo się bać a kogo
nie, reaguje szybciej niż głowa. Zadziwiające, i jak
rzadko się myli.
4. Jak to było z tymi nazwiskami w dzisiejszych czasach?
Kto co pamięta a czego nie? i co pierwsze?
5. prezent zdjęciowy pt. "krok do przodu" -
optymistycznie, tak jak i
25 X 2004
6. Noc więc spać.
Anula w zielonej skorupie żółwia.

CIOTKO ANULO!!!
1.10 punktów w tej dziwnej skali to najwięcej ile można
dać!
2.Hinduskie zdjęcie ojca bratanka stoi cały czas kolo
laptopa i daje mi dużo radości! podziękuj!
3.Troche łzawy, ale dopiero pod koniec dnia... wcześniej
było wesoło.
4."Krok do przodu" robi wrażenie...
5.Spij długo, ale i na zajęcia czasem wpadaj... MU
Dostrzeżone.
Bo.
Każdy świat ma swój.
Świat.
Bo.
Można nawet kiedy nie można już.
Nic.
Świadomość odbiera oddech.
ZIMY ŻAL
Pani Magdo! Kupiłam wczoraj płyty "Piosenki z
Kabaretu Starszych Panów
- ZIMY ŻAL". Oj żal! Cudne te rozmowy telefoniczne.
A przy powiatach
uśmiałam się do łez. Oj jak żal! Ale cóż! Ewa
Ewo!
Nie słuchałam tego dawno... Ale żal jak cholera...
Pozdrawiam MU


dla poety ze Sztormowej
Zapraszamy na szalony, pyszny, tydzień z dynią!
Już od wtorku 26.10.2004r. w milimoi cuda kulinarne z dyni.
Wpadnij, przekonaj się co można z dyni wykrzesać, będzie i na słodko i na wytrawnie, bardzo dyniowo!
W środę 27.10.2004 r. godz.18.30 – 21.30 WARSZTATY z LINORYTU, nauczymy jak artystycznie realizować się w małej formie graficznej, jak zrobić Ex Libris, stempel, oryginalną wizytówkę lub logo, które można (z)ręcznie i w prosty sposób nanosić na druki firmowe. Gwarantujemy wspaniałą atmosferę, materiały i profesjonalne informacje. Przewidziane są akcenty dyniowo – halloweenowe. Warsztat poprowadzi Maja Piotrowska, absolwentka Wydziału Malarstwa i Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi.
Koszt 50 zł od osoby! Jeśli przyjdziesz z osobą towarzyszącą cena za dwie osoby to 75 zł. Ilość miejsc ograniczona, decyduje kolejność zgłoszeń (za potwierdzeniem).
W piątek 29.10.2004 r. zapraszamy dzieci o 15.00 na wycinanie strasznej dyniowej buzi, która będzie potem straszyć w milimoi. Z masy solnej będziemy robić dyniowe, pomarańczowe buzie. Koszt artystycznych poczynań 10 zł, rodzeństwo 15 zł.
W sobotę 30.10.2004 r. dla dorosłych od godz. 18.00 w zaciszu szafy stawiany będzie zabawowo-rozwojowy TAROT intuicyjny przez naszą milimoiWróżkę za symboliczne 10 zł.
W niedzielę 31.10.2004 r. HALLOWEEN, 15.00 - 17.00 malowanie dziecięcych buź w strachy, potwory, pająki, dynie, nietoperze... będzie strasznie! Dla wszystkich, którzy przyjdą przebrani i nas wystraszą słodkie niespodzianki!
Przyjdź z pomarańczowym akcentem w swoim stroju w dowolnym dniu dyniowego tygodnia, a otrzymasz 10% rabatu na wszystkie milimoiPyszności.
milimoi Art Café
Najlepsza kawa w galerii,
najlepsza sztuka w cafeterii...
ul. Modrzewiowa 33
Podkowa Leśna
Tel. 022 758 90 29
***
Pani Magdo!

MU !! ... uuufff ... od ostatniego emial zdążyłam nawet zrobić parę rzeczy, kilka spraw przełożyć ze strony prawej na lewą ... zdążyłam wyjechać, wrócić ... być i nie być ... rozczochrać się, rozchorować i trochę zakatarzyć ... moje postanowienie zostania porządną studentką, czyli taką, co przede wszystkim chodzi na zajęcia nie legło w gruzach, bo żadnych kamieni co to lec by mogły nie było ... a gruzy z powietrza się nie biorą ... ogólnie to na razie bardziej w boki niż do przodu, ale może jakoś ... może jakoś ... za to w nadchodzący piątek i w sobotę UCZĘ SIĘ naprawdę ... i bardzo ... bo nie mogę nie wiedzieć, nie doczytać, zapomnieć, nie zapisać ... biorę rękawiczki, chustkę i będę pilna ... a jak nie wytrwam to znaczy, że jestem dno bardziej niż cokolwiek innego ... gdziekolwiek ... jakieś dobre myśli / prądy / fluidy czy jak to zwał - przydałyby się ...

Rzecz o
pamiętnikach....
MU! MU!
1.Przy okazji szukania pewnego wiersza, natrafiłam na moje zapiski z
przeszłości. Drobne, czarne, drukowane literki. Całe bloki A4
zagryzdane. I jakie rzeczy ja tam wypisywałam...ile strachu, obaw,
euforii....dziwności. To wszystko przeplatane poezją, a najczęściej
STEDa. Człowiek młody to ma jednak pstro w głowie. Mam nadzieję, ze
tak koło 40-stki już mi się wyklaruje! I mały cytat ze znaleziongo:
Ponurnik Kłapouszka - "Nie wszyscy mogą i któryś z nas też nie może. I
w tym cała rzecz.albo "Zdrętwiały ogon można przywrócić do życia
poprzez wytrwałe rozcieranie - dopóki znów nie zacznie należeć". i
"Więcej się ruszaj. Więcej bywaj. Wpadaj do innych. A jeśli ktokolwiek
powie od progu: "Do licha!", zawsze możesz WYPAŚĆ z powrotem." No
takie sobie np. cytaty wypisywałam. I taki wiersz nie wiem czyj:
Przeciw sobie
Pomódl się o to czego nie chcesz wcale czego sięboisz jak wiewiórka
deszczu przed czym uciekasz jak gęś coraz dalej przed czym drżysz jak
w jesionce bez podpinki zimą przed czym się bronisz obiema szczękami
zacznij się wreszcie modlić przeciw sobie o to największe co
przychodzi samo
Znalazałam jeszcze kilka wierszy mojego autorstwa, ale to już innym
razem, żeby nie przynudzać.
2. A ja bym pojechała na tydzień lub dwa do Pacewa.
Przeprowdzka...przeprowadzka... Bo tam cudnie i spokój. I tak pięknie
kolorowo. DZIĘKI WIELKIE ZA ZDJĘCIA! A do Indii to nie inaczej tylko w
porze naszej jesieni, bo teraz to tam jest jeszcze temperaturowo do
wytrzymania, a inną porą zdecydowanie nie!
Koleżana z Indii i kolega też bardzo by się ucieszyli z wizyty!!!!
3. Z tym podobieństwem głosu GT, to było tak, że ja słyszałam piosenki
"przeprowadzka i tam GT śpiewa z Kotem Przyborą o czym prędzej nie
wiedziałam i musi on mieć głos podobny do ojca. Ta płyta jest bardzo
rozklejająca...najbardziej rozczuliła mnie piosenka "Przejzaż bez
Ciebie", bo pomyślałam o p. Jeremim...i łzy popłynęły. W ogóle
wykonanie mistrzowskie, piosenek Mistrza!!!
4.Więc nie uciekam od tego, od czego się nie da. Ale wtedy co robić??!
Serdeczności JH
JH!
1.Koło czterdziestki jeszcze nic ci sie nie wyklaruje...
2.Z Ponurnika Kłapouchego dodaję:
"Jest dostatecznie smutno,jeżeli samemu się jest
nieszczęśliwym,ale jest jeszcze smutniej, kiedy
wszyscy inni twierdzą ,że też są nieszczęśliwi"..
3.Kot Przybora teoretycznie nie ma glosu podobnego
do taty, ale intonacja,ale uśmiech...
Miałam dzis z Kotem nieprawdopodobne ,metafizyczne
spotkanie.Aż muszę o im opowiedzieć!
Otóż -po spotkaniu z Grzesiem Turnauem, od ktorego
dostałam płytę z piękną dedykacją i koszulkę z
napisem "Cafe Sułtan"(Dziękuję TOSIU KOCHANA!),
postanowiłam pojechać do Ogrodu Botanicznego,
pierwszy raz od śmierci Jeremiego SAMA (raz tylko
tam byłam z trzema czarownicami,żeby sie nie
rozkleić,ale teraz postanowiłam tam pobyc
sama).Kiedy dojeżdżałam do Ogrodu zadzwonił KOT i
zapytal:"Gdzie jesteś?"
Ja(zgodnie z prawdą): dojeżdżam do Ogrodu
Botanicznego KOT:Boże ,ja jestem w Alejach
Ujazdowskich,tuż przed Ogrodem!
Ja : To chyba tata nas tutaj
umówił!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
I spędziliśmy niezwykły czas.Pokazywałam mu
drzewa,ktore tata najbardziej lubił i było
PIĘKNIE!!!
p.s.MISTRZOWSKIE WYKONANIE PIOSENEK MISTRZÓW-trochę
bym to zmieniła,żeby oddać sprawiedliwość i panu
Jerzemu...Dostajesz zdjęcia dzisiejszego Ogrodu...MU




Droga Pani Magdo,
Jestem psychologiem, biznesmenem, tzw. re-patem po większości życia w
Stanach, ale ostatnio przede wszystkim tatą półtorarocznej Zosi. I
jestem wciąż pod wrażeniem Pani i Grzegorza Turnau'a "kołysanek utulanek."
Postanowiłem skontaktować się z Panią tą drogą, zamiast prosić różnych
wspólnych znajomych o kontakt- chyba prościej i sensowniej.
Najkrócej jak można- mam dla Pani propozycję "artystyczno-biznesową."
Proszę o kontakt i pozdrawiam serdecznie,
Janusz Przeorek
Panie Januszu!
Zaraz do pana napiszę prywatnie. Dziekuję w imieniu
Grzesia także i prosze koniecznie pozdrowić pannę
Zofię!!!MU

No i Smok.
To wyszło dlatego ponieważ tu było ze mną nie do zniesienia więc tzw”zmienić miejsce” jako jedyny możliwy sposób. Że pomoże żadnej pewności, ale jakaś nadzieja.
Kraków Główny
gdzieś o 13…i ruszyło, i się zaczęło.
Najpierw nocleg bo tak bezpieczniej…Każdy możliwy
numer odpowiadał, że nie ma takiego numeru- okazało
się, że kierunkowy jest zupełnie inny do Krakowa…
Wreszcie schronisko młodzieżowe na Alei Kasztanowej
i przyczepa kempingowa. Właściciel schroniska,
dziwny historyk oświadczył, że ma tylko miejsca w
owych przyczepach, że będzie ciepło bo włączy
ŻARÓWKĘ tzn lampkę
nocną, która w mig ogrzeje przyczepę…Po małym
skrzywieniu włączył jeszcze piecyk a ja dodałam do
tego na noc dwie świeczki-podgrzewacze.
Potem odebrać czerwony pasek wstępu…Odebrać przed koncertem bo przecież Hotel Crakowia jest na Rakowickiej…godzina 18.20…okazuje się, że nie Rakowicka tylko gdzieś przy Błoniach, tramwajem 5 przystanków…Biegiem!!!! Za to Akademia Ekonomiczna jest na Rakowickiej. Godzina 19.01
- A pań paski?
(bo tym razem Kraków wespół zespół)
- No my dostałyśmy jeden od……. I musimy na ten jeden
wejść obie i już. Dwóch nie było, ale mamy wejść,
koniecznie, możemy go przerwać i będą dwa. Ale my
dostałyśmy…….
Ludzi pełno, miejsc brak, ale jakieś ławeczki z boku wolne. Długi początek i ruszył maraton pod dyrygenturą Andrzeja P(pokolenie podobno starsze) i Artura A (pokolenie podobno młodsze). Ruszył na dobre. Z boku sceny pojawiali się kolejni śpiewający, wbiegali po schodach i przypominali piosenki z Tego Śpiewnika… A jak ktoś nie mógł wbiec to i tak się znalazł na scenie i mimo wózka, kul, i każdej innej niepełnosprawności zaśpiewał. Ten zespół ludzi, którym jest trochę trudniej dostał olbrzymie owacje, i zasłużyli na to, oj bardzo, bardzo.
Ze zdziwień:
- Uwierzyłam rockmanowi Tomkowi Roguckiemu.
- Trafienie na sympatycznych panów pilnujących( a to rzadkość)
- Koniec koncertu o 24…zero autobusów, zero tramwajów na tę Kasztanową- deszcz!
Mieszanka stylów na scenie – tzw. Koncert eklektyczny. spokój, , hip hop, rockowe walenie w perkusję niczym Jarocin...ale publiczność też różna więc może to dobra droga. Kto wie?
Jedna piosenka zdziałała wiele. Na tyle wiele, że lejący deszcz, zimno, daleko, nic a nic nie przeszkadzało a nawet cieszyło i śmieszyło, a szukanie numeru 41 Alei Kasztanowej krążąc w tę i z powrotem cztery razy zupełnie nie denerwowało- czyli był pełen spokój.
Powrót do przyczepy jakaś pierwsza w nocy…i tu się zaczęła zabawa…bo miała być jeszcze tylko herbata rumiankowa i spać, a odbył się ponad godzinny wykład z historii – temat moim zdaniem Kościuszko(ale nie dam sobie głowy uciąć bo tak padałam, ze chwilami zdawało mi się, że historyk ma schizofrenie i mówi coś od rzeczy, ale okazało się, że faktycznie wiedzę to ma ogromną – tylko jasny gwint, nie o godzinie 2 w nocy, po podróży, łażeniu, koncercie i w przemoczonych butach…) i jeszcze odpytanie z królów umieszczonych na naszych banknotach…
Następnie pobudka 11.00- rano…walenie do okna, że wstawać!
I w skrócie :
a) Dorota
Terakowska
odwiedzona…szukana ponad godzinę – nikt nie wiedział
gdzie a ja nie pamiętałam…nawet pani co to
westchnęła „Aaaaaa
Terakowska…to kuzynka
Zenka, ale ja nie pamiętam gdzie Ona leży, muszę się
wieczorem spytać Zenka” nie mogła pomóc. Jednak
cudem, jakoś.
b) Kopiec Kościuszki wysoki i straszny. Za to pod
kopcem ładnie. I Cmentarz przy Kopcu o 19, już w
ciemnościach- boski. A po co się takie kopce sypało?
c) Kazimierz nocą- pierwszy raz nocą! a ile tam
niesamowitych klatek schodowych…(Ad. Zdjęcia)
d) Nie znalazłam kamienicy
Mordechaja Gebirtyga
bo ubzdurało mi się, że
Joselewicza jest przy Rynku, a wiadomo, że to
Kazimierz…Pociąg za chwilę odjeżdżał i nie było
czasu na zawrócenie… - nie zostawiać niczego na
ostatnią chwilę-
e) Do Wawelu się przytuliłam.
f) Obleganego i komercyjnego Smoka odwiedziłam.
g) A jakie tam są stragany z książkami w
podziemiach.
h) Długośc listu moim
zdaniem karygodna. W razie czego „Ściąć go”
Anula ze Smoczej Jamy
Ps0. Pytanie:
Co zrobić aby po powrocie nie czuć, że się
nienawidzi wracać po takich dniach? A z drugiej
strony chce się być i tutaj trochę.
Ps1. „Masz w takim razie trzymać się klamki, stań i
się przytrzymaj”- moim zdaniem tego się należy
trzymać.
Ps2. A jakieś zdjęcia Krakowskie to są po drugiej
stronie? Wskazane budynki, miasto i życie przez duże
„ż”.



Karygodna Anulo !
Boże,ile tu pytań...
p.s 2.Malo chodziłam po miescie tym razem...Z budynkow mam tylko "Nową prowincję "(pyszny makaron !!!) z GT i profesorem Bronisławem Majem, ktorego wielbię za wszystko.
p.s1.czywiście że tego należy sie trzymać.
p.s0.Pojechac do Szczecina na "Piosennik".Koniecznie!
1. Jeśli chodzi o koncert,ktory recenzujesz to moim zdaniem ten eklektyzm nie jest najlepszym rozwiązaniem...no ale ja widzialam tylko fragmenty...
2.I mnie poruszył ich występ.Ta piosenka nazywała sie chyba :"Wiara, nadzieja , milość".I jak oni to pięknie zaśpiewali! Chyba mam zdjęcie ...
3.Widze cie w tej przyczepie,z historykiem ,Żarówką i dwiema świeczkami...Nie mają z toba łatwo najbliżsi...
4.A wizytą u pani Doroty wzruszyłas mnie najbardziej!
5.ja bardzo przepraszam za swój występ w tzw"kantach...
W jednym rytmie ja , w zupełnie innym basista , perkusja nie mogąca sie zdecydować czy łapac mnie czy inne instrumenty...GROZA! I Przerazona mina aranżera Jacka Piskorza , ktory jest cudownym milym ,młodym czlowiekiem,zupełnie niewinnym. Zlapaliśmy sie dopiero w refrenie,a to troche za późno..Starość nie radość.To znaczy nawet i radość, byle nie trzeba było spiewać.Pozdro MU
ps.Do tego czakramowego Wawelu tez sie przytulałam.Na wszelki wypadek.


"Wiara ,nadzieja milość"

To zdjęcie się zupełnie nie chce otworzyć i komputer mówi, ze to film. Możliwe to?
Pani Magdo!
Pani Iwono!

matka i dwaj synowie na Helu -sierpien 2004
PANI MAGDO
MIŁA...Postanowiłem zaprotestować przeciw
"jesiennej na dwa świerszcze" kreacji Magdy
U.,ponieważ znam i uwielbiam Pani fantastyczne
poczucie humoru.I w gruncie rzeczy jest Pani
osobą pogodną.Nieprawdaż ? A tu u Pani wszyscy
przeżywają depresję jesienną.Kobiety zawiedzione
toną w melancholii,a panowie smutni.Może Pani
internetowi goście nie wiedzą,że dowcipnie i
zabawnie potrafi Pani gawędzić.A ja proszę o
"coś wesołego" na wesołe jesienne
wieczory.Serdecznie pozdrawiam...Piotr Gacek.
P.S.Dygresja osobista w stylu swawolnym ---
Ach,ta sukienka w kolorze ciała nad
morzem...Wszystkiego Dobrego.P.G.
Panie Piotrze!
1.O jak to milo o latach..Mieszka pan ciągle w
Krakowie?
2.W gruncie rzeczy jestem osobą pogodną...ale i
smutną niestety także.Taki uśmiech przez łzy...
3.Nie wszyscy przeżywają!Pan na
przykład(dziękować Bogu!)- nie przeżywa.
4.Zaraz poszukam czegos wesołego.
5.Już nie pamiętam co to byla za
sukienka...Wieki temu...ale spotkanie pamietam
.Pozdrawiam MU
p.s .Poczucie humoru to moja ostatnia deska
ratunku...

Coś wesołego dla pana Piotra Gacka...Mój ukochany kabaret MUMIO!!!!!!!!!!!!!!
Droga Pani Magdo,
Nie widziała Pani jeszcze "Kontrabasisty" z
panem Jerzym Stuhrem ???!!! Pani Magdo!!....
WSTYD !!!!! (uśmiech). A tak poważnie to bardzo
polecam. Pan Jerzy jest świetny. Mi/mnie
(niepotrzebne skteślić) sie bardzo podobało,
mimo tego, ze ledwo wysiedzialam te 2 godziny,
bo miałam straszną temperature. Na szczescie
jestem silną dziewczynką i pokonałam wirusa i
gorączkę, i na następny dzień było już wszystko
OK. No i oczywiście po "Kontrabasiście" zrobiło
mi się dużo lepiej (śmiech). Ale najbardziej
rozbroiła mnie pewna pani, która po spektaklu
wręczała panu Jerzemu wielką róże. Pani Magdo
tego się nie da opisać to trzeba pokazać. Aż
miałam zły w oczach (ze śmiechu).
Aaa.. to ja teraz wiem dlaczego pan Stuhr gra
"Kontrabasistę" już tyle lat
(18 lat). Gra go cały czas dla Pani, zeby Pani
to wrszcie zobaczyła. Gra i czeka ... czeka i
gra... a Pani nic! (uśmiech) No dobrze juz
przestaję.
A co do moich pamiętników i tych wspomnień, to
nie tyle było to dla mnie przed wiekami, bo to
było zaledwie 6 lat. Tylko w tych latach, które
obejmują moje pamiętniki (1996 - 2002),
zachodziły we mnie duuuuuże zmiany.
Te lata mnie kształtowały i są ona chyba
najważniejsze (jak dotąd) w moim życiu. Teraz
jestem całkiem inną osoba niż nawet te 3-4 lata
temu. I kiedy czytam zapiski z tamtych lat to
wydaje mi sie ze było to wieki temu, a tak
naprawde minęło zaledwie 8 lat.
OK ja zmykam i nie zawracam więcej głowy (do
następnego razu). Aha! Ktoś tu chciał Pani
"wannowe" zdjęcie. Ja mam i przesyłam. Niech
cieszy nie tylko mnie.
Przytulam
ps. Dziękuję jeszcze raz za ten "udział"
ania

Aniu,która miałaś zły w oczach!
1.Ciągle tak sie nieszczęsliwie składało,że
kiedy On przyjeżdżał z "Kontrbasistą " do
Warszawy, to ja nie mialam czasu.A chyba dwa
lata temu obiecał mi ,że specjalnie zadzwoni i
powie, kiedy to będzie grał...i zapomniał.Ale ja
to jeszcze obejrzę!!!Zaraz poszukam pana rektora
z tegorocznej Toskanii.
2.Dla mnie te "najważniejsze" lata ,
kształtowania i formowania to były chyba
1964-1969.Pięc lat a CAŁA EPOKA.I świetnie
rozumiem, co mialaś na myśli...
3.Dziękuję za "wannowe"!MU

kochana pani
magdo
to ja marta pozdrawiam serdecznie ,cieszę się ,że chociaż przez chwile
mogłyśmy porozmawiać w krakowie , ale czuje niedosyt
spotkania,zapraszam do mnie na wybrzeże całuski marta
Marto miła!
Mam zdjęcie twoje z kolegami na występie w
Krakowie!Na wszelki wypadek podaj adresMU
Pani MU!!
Ta jesień jakoś specjalnie mi nie dokucza.Jest dobrze i miło.Bez smutku na szczęście.Właściwie to lubię jesień ,lubię spacery po Plantach,kiedy pod nogami szumią liście ,lubię czytać do rana książki ,popijając przy tym herbatkę, lubię te długie wieczory,lubię poezję ,która jest w czasie jesiennym bardzo przydatna.....
Niestety nie byłam w tym roku na Festiwalu Piosenki Studenckiej:(.A żałuję bardzo.Nie mogłam z prostego,szkolnego powodu,kilku sprawdzianów (z fizyki,matematyki).Zamiast słuchać pięknej muzyki ,pięknych słów ja siedziałam jak głupia i uczyłam się tego czego nie cierpię się uczyć.Ale za to jutro wybieram się na Targi Książki:).Będą
min.:Wojciech Kuczok,Ewa Lipska .
Pozdrawiam
Ania z Myślenic
ps.:przesyłam zdjęcie
pps.:czy widziała się Pani z A.Szałapak?
ppps.:czy była Pani na "Duszyczce"w Narodowym?.Ja się ciągle wybieram do tej Wawy na to przedstawienie i jakoś nie mogę się wybrać....
Aniu z Myślenic!
1.zdjęcie typu impresjonizm komputerowy.W porzo.
2.Nie widziałam sie z Anią Szałapak, bo nie była na żadnym koncercie.
3.Nie byłam i ciągle się wybieram.Zaraz ci poszukam Beaty F.Pozdrawiam MU

Zdjęcie typu "impresjonizm komputerowy" u nas się nie wyświetla a szkoda.
Witam serdecznie
i nie mniej serdecznie, zapraszam na
90 GALICYJSKI WIECZÓR z PIOSENKA.
W czwartek, 28 pazdziernika, o godz. 20.00, w Rotundzie,
rozpoczniemy dziesiaty(!) rok istnienia Wieczorów!
Dodatkowe informacje - w zalaczniku.
Do zobaczenia :-)
Z jesiennym pozdrowieniem...
Lidia Jazgar
ART BLUE

scenariusz i reżyseria: Sebastian Skalski
muzyka: Andrzej Perkman, Witek Łukaszewski, teksty piosenek: Sebastian Skalski
kierownictwo muzyczne i aranżacje: Andrzej Perkman
choreografia: Emil Wesołowski
kostiumy: Monika Onoszko, scenografia: Pedro Frode
mecenasi spektaklu: Cafe Sati, Almi Decor, Kitchen Aid
WIELKA MIŁOŚĆ…WIELKIE CIERPIENIE…WIELKA TĘSKNOTA… „CAFE TĘSKNOTA”
Spektakl muzyczny inspirowany światem filmów Pedro Almodovara jest autorskim projektem fotografika, poety i producenta Sebastiana Skalskiego.
Premiera spektaklu odbyła się 1 maja 2004 na 25 Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu w ramach „Sceny Inicjatyw Artystycznych” przy nadkomplecie wybornej publiczności festiwalowej. Płyta z piosenki ze spektaklu ukazała się 11.X. 2004 roku!
Akcja spektaklu rozgrywa się w madryckiej kawiarni „Cafe Extrano” („Cafe tęsknota”). Stałymi bywalczyniami są trzy kobiety (Anna Chodakowska, Ewa Dałkowska, Margita Ślizowska), które poprzez w piosenki opowiadają o życiu, miłości, zdradzie i tęsknocie. W roli mężczyzny komentatora i lokalowego playboya Marcin Przybylski. Cierpienie, rozgoryczenie, pustka topiona w oparach kawy i alkoholu przeplata się z namiętnością i euforią. Dopełnieniem szalonego tempa życia kawiarni jest wielowymiarowa postać barmanki (draq queen) Rossitty Perez (Sebastian Skalski), która elementami kostiumu oraz gestykulacją przerysowuje charaktery kobiet i mężczyzn bawiąc i szokując jednocześnie. „Cafe tęsknota” to miejsce wyjątkowe a więc i nietypowi goście: heteroseksualni, biseksualni, homoseksualni – odmienne namiętności, które łączy jedno - TĘSKNOTA… za drugim człowiekiem…!
Muzyka to 18 premierowych piosenek autorstwa Andrzeja Perkmana, Witka Łukaszewskiego do słów Sebastiana Skalskiego inspirowanych flamenco (wśród nich utwór: „Oczy węża”, który promował płytę Anny Chodakowskiej w serii „Portret muzyczny/Złota kolekcja” i „Najpiękniejszy” Ewy Dałkowskiej włączony razem z „Oczami węża” do płyty - składanki: „Mam jedno oko zielone…” wydanej z okazji 25 Przeglądu Piosenki Aktorskiej). „Miłość to kaktus na dłoni” to piosenka, którą promowany jest spektakl a „Les Dance” to prowokacyjny duet feministyczny Anny Chodakowskiej i Margity Ślizowskiej puentujący temat miłości w życiu człowieka. Szczególną uwagę należy zwrócić na kostiumy projektantki mody Moniki Onoszko inspirowane Hiszpanią i muzyką flamenco oraz scenografię autorstwa Pedro Frode inspirowaną madryckimi kawiarniami. Spektakl „CAFE TĘSKNOTA” jest muzyczno – aktorską opowieścią o niezastąpionym elementem w życiu człowieka – MIŁOŚCI …
CAFE TESKNOTA W PRASIE, RADIU I TELEWIZJI
„O pani temperamencie możemy się przekonać słuchając zamykającej płytę „Oczy węża” z muzyką Witka Łukaszewskiego, słowami Sebastiana Skalskiego – śpiewa pani o tęsknocie, żalu, w pani głosie odnaleźć można smutek... Za czym pani tęskni?
”To tylko słowa piosenki. Śpiewanie „Oczu węża”, utrzymanej w stylu „rock flamenco” sprawia mi przyjemność, i dlatego umieściłam tą piosenkę na płycie. Andaluzyjski klimat utworu sam w sobie ma coś z nostalgii, smutku. Nastrój utworu tworzy się automatycznie. „Oczy węża” to zaczątek dużego programu literacko-muzycznego „Cafe tęsknota”, który przygotowuję z Ewa Dałkowską, Margitą Ślizowską i Marcinem Przybylskim”.
Prosta tajemnica piosenek - Anna Chodakowska. Rozmawiała: Elżbieta Chojnowska, Copyright 2003 Polskie Radio S.A.
„Klimat jak z filmów Pedra Almodovara zawładnął w sobotnią noc kameralną salą Impartu. Za barem Cafe Tęsknota stanął milczący autor spektaklu Sebastian Skalski, ubrany w kobiecy strój. Aktorzy - m.in. Anna Chodakowska i Marcin Przybylski - śpiewali o bliskości i rozłące, spełnieniu i o tym, który zgubił się na lata, choć miał zaraz przyjść... Ewa Dałkowska w czerwonej sukni wyglądała, jakby przed chwilą zeszła z planu filmu Almodóvara!”
„Tęsknota za Almodovarem” Gazeta Wyborcza / Wrocław, 4 maja 2005
„Na finał płyty („Portret muzyczny / Złota kolekcja”) jedno jedyne nagranie z 2003 roku „Oczy węża”. Tytuł piosenki kojarzy się z pasją pieśniarki – zagorzałej obrończyni praw zwierząt. Jednak to nie hymn ochroniarzy, ale żarliwa pieśń szamanki o tęsknocie, dramatycznej harmonii z kosmosem i przemijaniu życia. Chodakowska śpiewa tę pieśń lekko chrapliwym, pełnym emocji głosem. Fantastyczny kawałek!”.
Muzyka / Muzyczny portret - Marek Mikos, Gazeta Wyborcza, 14 listopada 2003.
Prosimy o potwierdzenie przybycia na premierę 28.X w Traffic Club, ul. Bracka 25
telefonicznie: 0 604 307 753 lub emailem: sebikoo@op.pl
