W tym miejscu publikę wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


umermagda@o2.pl 


 

Pani Magdoo!

I całe szczęście,że depresję jesienną przetrwam w Anglii!!!Zaraz po moim Offie...wyjeżdzam... do Manchesteru...szkoda tylko ,że nie w celach rekreacyjnych...ale odpoczzynek będzie 2 dni w Londynie...Mam nadzieję,że wszystko będzie o.k.POzdrawiam z Torunia(jeszcze)papa

Karamonek

Karamonku!
Franek mi wreszcie pomógł uruchomić ten system, który odczytał twojego "klipa"! Bardzo mi się podobał!!! Trzymaj się na tej północy! MU

 

Pani Magdo Miła...Dziękuję za "coś wesołego".Ale jednak wolałbym,w moje wesołe jesienne wieczory,ujrzeć uśmiechniętą Magdy Umer twarz...Tak,mieszkam w Krakowie.I miałem wielką ochotę odszukać Panią po koncercie Grzegorza T.,ale tłum był ogromny i może pora niewłaściwa.No to poszedłem z przyjaciółmi na piwo,aby ukoić żal straconej szansy...Pani Magdo Miła,moja Lena zakochała się w Markotnym.Nie powiedziałem Lenie,aby nie ranić jej uczuć,że podobno ma rywalkę.Ale wysyłam zdjęcie,tak na wszelki wypadek...
Serdecznie pozdrawiam...Piotr G.

P.S.Dygresja osobista---A chałwę i winogrona nadal Pani lubi ?

Piotrze G!
1.Winogrona uwielbiam.Czekoladową chałwę niestety także...
2.Lena z tej samej rodziny...musiałaby pogadac z Gumką Zamachowską...
3.Dostaje pan Grzegorza T w objęciach Ministra Kultury.
4.Siebie uśmiechniętej chyba nie znajdę,ale sprobuję poszukać


 

"cos wesołego" dla pana Piotra G z Krakowa

 

gorączkowej

Niewiele się zmieniłem od czasu, kiedy znawca Jesienina zrobił tę fotografię. Tym nie mniej, aby usunąć wątpliwości dotyczące ewentualnych halucynacji … parę faktów

1.      Moje codzienne trasy tramwajowe to:

Marymont à skrzyżowanie Marszałkowska/Aleje

                oraz

Smyk à plac Zawiszy

2.    Pora wczesnopołudniowa lub poranna

3.    Lektura tramwajowe: rozpadający się egzemplarz książki – Asimowa, Carre, Musierowicz, Morella, Ursuli le Quin, Strugackich czasem innego autora – czytam w każdej pozycji

4.    kurteczka granatowa z czerwonym wnętrzem

5.    Okulary

Mubrat

P.S. Moja (...)Siostra nie przyjęła do wiadomości, że nie pracuję w Polskiej Akademii Nauk od 1997 roku.  I tak niech już zostanie – po wierzchu tego nie widać.

Bracie internetowy-tu siostra!
Bo ja uważam, że wciąż wyglądasz jakbyś tam pracował...

Pognieciono!-to był on? MU
 

MU i MU-Bracie!!

1. zgadza się
2. zgadza się
3. zgadza się (Ooo taak!)
4. zgadza się
5. zgadza się

podsumowanie: TO BYŁ ON , TO BYŁ PAN...
pozdrawiam serdecznie...
gorączkowo pognieciona

 

A właśnie że nie!!!! Nie wszyscy przeżywają depresję jesienną, jak pisze Pan P.G.!! Mi jest bardzo wesoło i zaraz albo palnę, albo zrobię coś głupiego, niech no tylko wypełznę z domu! Albo namaluję kredkami coś na ścianie; potnę artykuł, który na jutro czytam, i poprzestawiam akapity, albo nawet zdania; rozłożę komputer na czynniki pierwsze i złożę tak, żeby jakaś część została, a potem będę chodzić po wszystkich znajomych i pytać, czy wiedzą od czego to; względnie wymieszam wszystkie perfumy jakie posiadam, żeby stworzyć zapach, który będzie tylko i wyłącznie mój..

Mogę też zwyczajnie i prozaicznie iść na spacer z psem, co też chyba zaraz uczynię, bo pies też człowiek i wysikać się musi ;) To może i ja przy okazji... się przespaceruję ;))))
 
radości po uszy! Maja
 
Radosna !
Z tych wszystkich pomysłow najepszy jest chyba jednak spacer z psem. Ja właśnie z niego wróciłam.POGODA BOSKA!!!!!!!!!!!!!

 

 

 

aaa.. i jeszcze tak a propos tej depresji jesiennej, co to ją niektórzy mają..
bo na wszystko jest czas, i na radość i na łzy..
 
Nie porzucaj nadzieje,
Jakoć się kolwiek dzieje:
Bo nie już słońce ostatnie zachodzi,
A po złej chwili piękny dzień przychodzi.
 
Patrzaj teraz na lasy,
Jako prze zimne czasy
Wszystkę swą krasę drzewa utraciły,
A śniego pola wysoko przykryły.
 
Po chwili wiosna przyjdzie,
Ten śnieg z nienagła zyjdzie,
A ziemia, skoro słońce jej zagrzeje,
W rozliczne barwy znowu się odzieje.
 
Ale człowiek zhardzieje,
Gdy mu się dobrze dzieje;
Więc też, kiedy go Fortuna omyli,
Wnet głowę zwiesi i powagę zmyli.
 
Lecz na szczęście wszelakie
Serce ma być jednakie;
Bo z nas Fortuna w żywe oczy szydzi,
To da,  to weźmie, jako się jej widzi.
 
Ty nie miej za stracone,
Co może być wrócone:
Siła Bóg może wywrócić w godzinie;
A kto mu kolwiek ufa, nie zaginie.
 
Jaś Kochanowski, Pieśń IX
 
M. zwana w pewnych okolicznościach przyrody Mają
 
M w pewnych okolicznościach przyrody!
O , jak ja lubię te pieśń !I w ogóle Kochanowskiego!!! Dziękuję bardzoMU 
TY NIE MIEJ ZA STRACONE CO MOŻE BYĆ WRÓCONE- i tego się trzymajmy... Pozdrawiam MU

 

Kochana Pani Magdo!
Dawno sie nie odzywalam, ale jakos tak nie mam nic wesolego, o czym bym mogla napisac, a zasmucac nie mam serca. Jesien piekna, mezczyzna nadal okrutny, bo pokochac nie chce, praca mgr-ska nadal nienapisana, czasu malo, pracy duzo i jeszcze wiecej stresu, zatem wszystko (poza pora roku) po staremu.
Pozdrawiam zawsze tak samo cieplo.
Margotna
 
Margotna! 
Łatwo nie masz. A jak by chciał pokochać, to wszystko wyglądałoby inaczej.
Na razie pisz pracę, bo nie jest wykluczone, że mu tym zaimponujesz. I trzymaj się z tym swoim dobrym sercem MU


jesień dla Margotnej

 

Zielonego Sz nie zgubić, nie zgubić zielonego Sz



Otulam się w Zielony Szal aby się schować i niczego na świecie się nie bać!!!

1. Dni wariackie bo bratanek.1 w nocy taksówka i do szpitala zawieźć aparat, sinoblady B powiedział, ze mam wracać bo to "wczesne stadium".rano wiadomość "jest zdrowy syn(.)" Była jakaś utrata przytomności, zatrzymanie pulsu ale w końcu 10 w tej dziwnej skali Apgar czy jak to się tam zwie. Ktoś kazał kupić wodę dla rodzącej a potem ktoś inny powiedział, że podczas porodu nie wolno pić i co ta woda tu robi. Co się nabał to jego, co przeżył to jego. . Ale już są w domu i chyba wykąpali D w zielonej wannie od ciotki, no przynajmniej mam nadzieję, że wykąpali.
2. 25 X dobry dzień! Trochę łzawy ale dobry. Nawet powiedziałabym bardzo dobry. Mimo że gdzieniegdzie kulturalnie wywalają.
3. Jak to niezwykle organizm wie kogo się bać a kogo nie, reaguje szybciej niż głowa. Zadziwiające, i jak rzadko się myli.
4. Jak to było z tymi nazwiskami w dzisiejszych czasach? Kto co pamięta a czego nie? i co pierwsze?
5. prezent zdjęciowy pt. "krok do przodu" - optymistycznie, tak jak i
25 X 2004
6. Noc więc spać.

Anula w zielonej skorupie żółwia.

 


 


CIOTKO ANULO!!!
1.10 punktów w tej dziwnej skali to najwięcej ile można dać!
2.Hinduskie zdjęcie ojca bratanka stoi cały czas kolo laptopa i daje mi dużo radości! podziękuj!
3.Troche łzawy, ale dopiero pod koniec dnia... wcześniej było wesoło.
4."Krok do przodu" robi wrażenie...
5.Spij długo, ale i na zajęcia czasem wpadaj... MU

 

mailo-wiersz

Dostrzeżone.

Bo.
Każdy świat ma swój.
Świat.

Bo.
Można nawet kiedy nie można już.
Nic.

Świadomość odbiera oddech.

Jednak.
 
TD
 
TD-drukujemy i życzymy pogodniejszej jesieni... więcej wierszy zacznę czytać w czwartek najwcześniej... MU

 

ZIMY ŻAL
Pani Magdo! Kupiłam wczoraj płyty "Piosenki z Kabaretu Starszych Panów
- ZIMY ŻAL". Oj żal! Cudne te rozmowy telefoniczne. A przy powiatach
uśmiałam się do łez. Oj jak żal! Ale cóż! Ewa

Ewo!
Nie słuchałam tego dawno... Ale żal jak cholera... Pozdrawiam MU
 

 

Pani Magdo
 
        Przeglądam antologię i  radośniej jest. Tyle pięknych wierszy.
Objęty cieniem drzewa słyszę słowa, które niczym liście opadają, opadają, opadają ........... 
 
                  ********  
 
Gdy mrok bezimiennie za oknem kwili
Ciemność spowija wszystko.
Warto myślami wrócić do chwili
Kiedy płonęło ognisko.
 
Gdy zapatrzeni w złote iskierki 
Staliśmy obok siebie,
A świat w zasięgu nieważne,
Że wielki kręcił się.
 
Co było wczoraj jutro będzie też.
Za oknem wieczór, jutro będzie też.
Ogniska płomień, jutro będzie też i te ogniki.....
 
Gdy mrok bezimienie za oknem kwili
Ciemność spowija wszystko
Warto myślami wrócić do chwili
Kiedy płonęło ognisko.
 
Wokół tańczyły płochliwe cienie
Tkane wzorami nocy,
A twoje oczy jak te płomienie
Tuliły żar.
 
Co było wczoraj.............
 
 
Lubię śpiewać tę piosenkę. Napisałem ją  jesienią w ubiegłym roku i mam nadzieję, że jutro napiszę nową.
Pozdrawiam serdecznie
Janusz Pierzak z ulicy Sztormowej
 
 
Panie Januszu! 
proszę tulić ten żar do pisania, który ma pan w sobie... pozdrawiam i wysyłam dzisiejszą , piękną  jesień. MU
 

dla poety ze Sztormowej

 

F e s t i w a l  D y n i  w  milimoi

Zapraszamy na szalony, pyszny, tydzień z dynią!

Już od wtorku 26.10.2004r. w milimoi cuda kulinarne z dyni.

Wpadnij, przekonaj się co można z dyni wykrzesać, będzie i na słodko i na wytrawnie, bardzo dyniowo!

 

 

W środę 27.10.2004 r. godz.18.30 – 21.30 WARSZTATY z LINORYTU, nauczymy jak artystycznie realizować się w małej formie graficznej, jak zrobić Ex Libris, stempel, oryginalną wizytówkę lub logo, które można (z)ręcznie i w prosty sposób nanosić na druki firmowe. Gwarantujemy wspaniałą atmosferę, materiały i profesjonalne informacje. Przewidziane są akcenty dyniowo – halloweenowe. Warsztat poprowadzi Maja Piotrowska, absolwentka Wydziału Malarstwa i Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi.

Koszt 50 zł od osoby! Jeśli przyjdziesz z osobą towarzyszącą cena za dwie osoby to 75 zł. Ilość miejsc ograniczona, decyduje kolejność zgłoszeń (za potwierdzeniem).

 

 

W piątek 29.10.2004 r. zapraszamy dzieci o 15.00 na wycinanie strasznej dyniowej buzi, która będzie potem straszyć w milimoi. Z masy solnej będziemy robić dyniowe, pomarańczowe buzie. Koszt artystycznych poczynań 10 zł, rodzeństwo 15 zł.

 

 

W sobotę 30.10.2004 r. dla dorosłych od godz. 18.00 w zaciszu szafy stawiany będzie zabawowo-rozwojowy TAROT intuicyjny przez naszą milimoiWróżkę za symboliczne 10 zł.

 

 

W niedzielę 31.10.2004 r. HALLOWEEN, 15.00 - 17.00 malowanie dziecięcych buź w strachy, potwory, pająki, dynie, nietoperze... będzie strasznie! Dla wszystkich, którzy przyjdą przebrani i nas wystraszą słodkie niespodzianki!

 

Przyjdź z pomarańczowym akcentem w swoim stroju w dowolnym dniu dyniowego tygodnia, a otrzymasz 10% rabatu na wszystkie milimoiPyszności.

milimoi Art  Café

Najlepsza kawa w galerii,

najlepsza sztuka w cafeterii...

ul. Modrzewiowa 33

Podkowa Leśna

Tel. 022 758 90 29

milimoi@op.pl

 

 

 
milimoi Art  Café
Najlepsza kawa w galerii,
najlepsza sztuka w cafeterii....
czynne codziennie od 12 do 21
oprócz PONIEDZIAŁKÓW
ul. Modrzewiowa 33
Podkowa Leśna Główna
milimoi_telefon: 022 758 90 29
e-mail: milimoi@op.pl

***

Pani Magdo!

Czytam korespondencję na Pani stronie i  zastanawiam się.. Skąd w Pani tyle ciepła, tyle cierpliwości, tyle radości i sympatii? Od zawsze mnie to zadziwia i cieszy. Miło wiedzieć, że jest ktoś taki. Ktoś, kto zawsze wysłucha - lub może lepiej w tym wypadku, wyczyta(?), przeczyta(?) - tego, co trapi, smuci i co w duszy sie gnieździ. Czy ta zwykła ludzka życzliwość jest cechą wrodzoną, czy można się tego jakoś nauczyć? A może to jest tak, że im więcej objawów serdeczności się otrzyma, tym więcej można przekazać innym?
U mnie, jeśli mogę się pouzewnętrzniać, zaczyna się jakoś układać. Sprawy uczelniano-biblioteczno-dziekanacko(?)-studenckie jakoś same się rozwiązały. I dziękuję im, że w ich rozsupływaniu nie musiałam uczestniczyć:) Wydawałoby się więc, że jest dobrze, tzn. powinno być, ale dla równowagi sytuacji znów pojawiły się sprawy egzystencjalno-miłosne.. O ileż to życie byłoby prostsze bez spraw natury emocjonalnej? Uhh, ale chyba i o wiele uboższe.. tym się pocieszam.
 
Mimo wszystko albo dzięki wszystkiemu
radosne pozdrowienia znad prawie samiutkiej plaży
Nina
 
PS trzeci dowód na to, że mądrość nie przychodzi wraz z "zębami mądrości" właśnie kiełkuje  
 
Nadmorska Nino!
 
1.Nigdy sie nad tym nie zastanawiałam , ale chyba jest tak,że oddaję poklady ciepła jakie otrzymalam w życiu od innych ludzi.Byłam kochana przez rodziców, braci,rosliny i zwierzęta, lubiana przez kolegów i koleżanki z podworka , przedszkola ,szkoły, świetlicy,ze studiow itd..itp.
Ale jest jeden paradoks w tym wszystkim,ktorego sama nie moge do końca pojąc.Otóz ja jestem odludkiem!Naprawdę.Cieszy mnie to,że moge tu byc z WAmi,ale balabym sie spotykac w tak zwanym "realu"...Wszystko wolę sobie wyobrażac.
2.Sprawy uczelniano- biblioteczno-dziekanackie najczęściej sie same rozwiązują.
3.W przeciwieństwie do egzystencjalno-miłosnych.Te najczęście ktoś rozwiązuje..A my cierpimyyy,albo skaczemy do sufitu ze szczęścia. 
4.Wysyłam ci radosną alejkę z dzisiejszego ogrodu botanicznego.Ma ona troche do morza...MU

 

... tak jakoś ... no nie wiem ...

MU !! ... uuufff ... od ostatniego emial zdążyłam nawet zrobić parę rzeczy, kilka spraw przełożyć ze strony prawej na lewą ... zdążyłam wyjechać, wrócić ... być i nie być ... rozczochrać się, rozchorować i trochę zakatarzyć ... moje postanowienie zostania porządną studentką, czyli taką, co przede wszystkim chodzi na zajęcia nie legło w gruzach, bo żadnych kamieni co to lec by mogły nie było ... a gruzy z powietrza się nie biorą ... ogólnie to na razie bardziej w boki niż do przodu, ale może jakoś ... może jakoś ... za to w nadchodzący piątek i w sobotę UCZĘ SIĘ naprawdę ... i bardzo ... bo nie mogę nie wiedzieć, nie doczytać, zapomnieć, nie zapisać ... biorę rękawiczki, chustkę i będę pilna ... a jak nie wytrwam to znaczy, że jestem dno bardziej niż cokolwiek innego ... gdziekolwiek ... jakieś dobre myśli / prądy / fluidy czy jak to zwał - przydałyby się ...

macham
gorączkowa
psss0.... był siedemnasty... czyli z kolejnej "okazji wiadomej" ... życzenia dobrego ...
ppsss1... i albo mam zwidy, albo Pani Brata spotykam w różnych tramwajach ...
 
Gorączkowa!
1.CHodź na zajęcia!Ucz się naprawdę!Daj tym profesorom szansę!(tak piszę, bo może Franek tu zajrzy...)
2.Siedemnasty wymyslila Tornado..Ale dziekuję!
3.Może to i byc mój brat, bo on jest autobusowo- tramwajowym człowiekiem i pracuje od lat w Polskiej Akademii Nauk.Zaraz znajdę jego zdjęcie z okresu  wczesnej młodości.Miał kilka lat, czyli było to w jakimś 1958 roku , nazywaliśmy go wtedy Kajtek-Calineczek.To zdjęcie zrobił mu taki pan, ktory znal na pamięc całego Jesienina,czym mi bardzo imponował...

 

Rzecz o pamiętnikach....
 MU! MU!

 1.Przy okazji szukania pewnego wiersza, natrafiłam na moje zapiski z
 przeszłości. Drobne, czarne, drukowane literki. Całe bloki A4
 zagryzdane. I jakie rzeczy ja tam wypisywałam...ile strachu, obaw,
 euforii....dziwności. To wszystko przeplatane poezją, a najczęściej
 STEDa. Człowiek młody to ma jednak pstro w głowie. Mam nadzieję, ze
 tak koło 40-stki już mi się wyklaruje! I mały cytat ze znaleziongo:
 Ponurnik Kłapouszka - "Nie wszyscy mogą i któryś z nas też nie może. I
 w tym cała rzecz.albo "Zdrętwiały ogon można przywrócić do życia
 poprzez wytrwałe rozcieranie - dopóki znów nie zacznie należeć". i
 "Więcej się ruszaj. Więcej bywaj. Wpadaj do innych. A jeśli ktokolwiek
 powie od progu: "Do licha!", zawsze możesz WYPAŚĆ z powrotem." No
 takie sobie np. cytaty wypisywałam. I taki wiersz nie wiem czyj:

 Przeciw sobie

 Pomódl się o to czego nie chcesz wcale czego sięboisz jak wiewiórka
 deszczu przed czym uciekasz jak gęś coraz dalej przed czym drżysz jak
 w jesionce bez podpinki zimą przed czym się bronisz obiema szczękami

 zacznij się wreszcie modlić przeciw sobie o to największe co
 przychodzi samo

 Znalazałam jeszcze kilka wierszy mojego autorstwa, ale to już innym
 razem, żeby nie przynudzać.

 2. A ja bym pojechała na tydzień lub dwa do Pacewa.
 Przeprowdzka...przeprowadzka... Bo tam cudnie i spokój. I tak pięknie
 kolorowo. DZIĘKI WIELKIE ZA ZDJĘCIA! A do Indii to nie inaczej tylko w
 porze naszej jesieni, bo teraz to tam jest jeszcze temperaturowo do
 wytrzymania, a inną porą zdecydowanie nie!
 Koleżana z Indii i kolega też bardzo by się ucieszyli z wizyty!!!!

 3. Z tym podobieństwem głosu GT, to było tak, że ja słyszałam piosenki
 "przeprowadzka i tam GT śpiewa z Kotem Przyborą o czym prędzej nie
 wiedziałam i musi on mieć głos podobny do ojca. Ta płyta jest bardzo
 rozklejająca...najbardziej rozczuliła mnie piosenka "Przejzaż bez
 Ciebie", bo pomyślałam o p. Jeremim...i łzy popłynęły. W ogóle
 wykonanie mistrzowskie, piosenek Mistrza!!!

 4.Więc nie uciekam od tego, od czego się nie da. Ale wtedy co robić??!
 Serdeczności JH

 

JH!
 1.Koło czterdziestki jeszcze nic ci sie nie wyklaruje...
2.Z Ponurnika Kłapouchego dodaję:
"Jest dostatecznie smutno,jeżeli samemu się jest nieszczęśliwym,ale jest jeszcze smutniej, kiedy wszyscy inni twierdzą ,że też są nieszczęśliwi"..
3.Kot Przybora teoretycznie nie ma glosu podobnego do taty, ale intonacja,ale uśmiech...
Miałam dzis z Kotem nieprawdopodobne ,metafizyczne spotkanie.Aż muszę o im opowiedzieć!
Otóż -po spotkaniu z Grzesiem Turnauem, od ktorego dostałam płytę z piękną dedykacją i koszulkę z napisem "Cafe Sułtan"(Dziękuję TOSIU KOCHANA!), postanowiłam pojechać do Ogrodu Botanicznego, pierwszy raz od śmierci Jeremiego SAMA (raz tylko tam byłam z trzema czarownicami,żeby sie nie rozkleić,ale teraz postanowiłam tam pobyc sama).Kiedy dojeżdżałam do Ogrodu zadzwonił KOT i zapytal:"Gdzie jesteś?"
Ja(zgodnie z prawdą): dojeżdżam do Ogrodu Botanicznego KOT:Boże ,ja jestem w Alejach Ujazdowskich,tuż przed Ogrodem!
Ja : To chyba tata nas tutaj umówił!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
I spędziliśmy niezwykły czas.Pokazywałam mu drzewa,ktore tata najbardziej lubił i było PIĘKNIE!!!
p.s.MISTRZOWSKIE WYKONANIE PIOSENEK MISTRZÓW-trochę bym to zmieniła,żeby oddać sprawiedliwość i panu Jerzemu...Dostajesz zdjęcia dzisiejszego Ogrodu...MU

 

 

 

 

Droga Pani Magdo,

 Jestem psychologiem, biznesmenem, tzw. re-patem po większości życia w
 Stanach, ale ostatnio przede wszystkim tatą półtorarocznej Zosi. I
 jestem wciąż pod wrażeniem Pani i Grzegorza Turnau'a "kołysanek utulanek."

 Postanowiłem skontaktować się z Panią tą drogą, zamiast prosić różnych
 wspólnych znajomych o kontakt- chyba prościej i sensowniej.

 Najkrócej jak można- mam dla Pani propozycję "artystyczno-biznesową."


 Proszę o kontakt i pozdrawiam serdecznie,

 Janusz Przeorek


Panie Januszu!

Zaraz do pana napiszę prywatnie. Dziekuję w imieniu Grzesia także i prosze koniecznie pozdrowić pannę Zofię!!!MU

No i Smok.

To wyszło dlatego ponieważ tu było ze mną nie do zniesienia więc tzw”zmienić miejsce” jako jedyny możliwy sposób. Że pomoże żadnej pewności, ale jakaś nadzieja.

Kraków Główny gdzieś o 13…i ruszyło, i się zaczęło.
Najpierw nocleg bo tak bezpieczniej…Każdy możliwy numer odpowiadał, że nie ma takiego numeru- okazało się, że kierunkowy  jest zupełnie inny do Krakowa… Wreszcie schronisko młodzieżowe na Alei Kasztanowej i przyczepa kempingowa. Właściciel schroniska, dziwny historyk oświadczył, że ma tylko miejsca w owych przyczepach, że będzie ciepło bo włączy ŻARÓWKĘ tzn lampkę nocną, która w mig ogrzeje przyczepę…Po małym skrzywieniu włączył jeszcze piecyk a ja dodałam do tego na noc dwie świeczki-podgrzewacze.

Potem odebrać czerwony pasek wstępu…Odebrać przed koncertem bo przecież Hotel Crakowia jest na Rakowickiej…godzina 18.20…okazuje się, że nie Rakowicka tylko gdzieś przy Błoniach, tramwajem 5 przystanków…Biegiem!!!! Za to Akademia Ekonomiczna jest na Rakowickiej. Godzina 19.01

- A pań paski? (bo tym razem Kraków wespół zespół)
- No my dostałyśmy jeden od……. I musimy na ten jeden wejść obie i już. Dwóch nie było, ale mamy wejść, koniecznie, możemy go przerwać i będą dwa. Ale my dostałyśmy…….

 Ludzi pełno, miejsc brak, ale jakieś ławeczki z boku wolne. Długi początek i ruszył maraton pod dyrygenturą Andrzeja P(pokolenie podobno starsze) i Artura A (pokolenie podobno młodsze). Ruszył na dobre. Z boku sceny pojawiali się kolejni śpiewający, wbiegali po schodach i przypominali piosenki z Tego Śpiewnika… A jak ktoś nie mógł wbiec to i tak się znalazł na scenie i mimo wózka, kul, i każdej innej niepełnosprawności zaśpiewał. Ten zespół ludzi, którym jest trochę trudniej dostał olbrzymie owacje, i zasłużyli na to, oj bardzo, bardzo.

 Ze zdziwień:

- Uwierzyłam rockmanowi Tomkowi Roguckiemu.

- Trafienie na sympatycznych panów pilnujących( a to rzadkość)

- Koniec koncertu o 24…zero autobusów, zero tramwajów  na tę  Kasztanową- deszcz!

 Mieszanka stylów na scenie – tzw. Koncert eklektyczny. spokój, ,  hip hop,  rockowe walenie w perkusję niczym Jarocin...ale publiczność też różna więc może to dobra droga. Kto wie?

Jedna piosenka zdziałała wiele. Na tyle wiele, że lejący deszcz, zimno, daleko, nic a nic nie przeszkadzało a nawet cieszyło i śmieszyło, a szukanie numeru 41 Alei Kasztanowej  krążąc w tę i z powrotem cztery razy zupełnie nie denerwowało- czyli był pełen spokój.

Powrót do przyczepy jakaś pierwsza w nocy…i tu się zaczęła zabawa…bo miała być jeszcze tylko herbata rumiankowa i spać, a odbył się ponad godzinny wykład z historii – temat moim zdaniem Kościuszko(ale nie dam sobie głowy uciąć bo tak padałam, ze chwilami zdawało mi się, że historyk ma schizofrenie i mówi coś od rzeczy,  ale okazało się, że faktycznie wiedzę to ma ogromną – tylko jasny gwint, nie o godzinie 2 w nocy, po podróży, łażeniu, koncercie i w przemoczonych butach…) i jeszcze odpytanie z królów umieszczonych na naszych banknotach…

 Następnie pobudka 11.00- rano…walenie do okna, że wstawać!

I w skrócie :

a) Dorota Terakowska odwiedzona…szukana ponad godzinę – nikt nie wiedział gdzie a ja nie pamiętałam…nawet pani co to westchnęła  „Aaaaaa Terakowska…to kuzynka Zenka, ale ja nie pamiętam gdzie Ona leży, muszę się wieczorem spytać Zenka” nie mogła pomóc. Jednak cudem, jakoś.
b) Kopiec Kościuszki wysoki i straszny. Za to pod kopcem ładnie. I Cmentarz przy Kopcu o 19, już w ciemnościach- boski. A po co się takie kopce sypało?
c) Kazimierz nocą- pierwszy raz nocą! a ile tam niesamowitych klatek schodowych…(Ad. Zdjęcia)
d) Nie znalazłam kamienicy Mordechaja Gebirtyga bo ubzdurało mi się, że Joselewicza jest przy Rynku, a wiadomo, że to Kazimierz…Pociąg za chwilę odjeżdżał i nie było czasu na zawrócenie… - nie zostawiać niczego na ostatnią chwilę-
e) Do Wawelu się przytuliłam.
f) Obleganego i komercyjnego Smoka odwiedziłam.
g) A jakie tam są stragany z książkami w podziemiach.
h) Długośc listu moim zdaniem karygodna. W razie czego „Ściąć go”

 Anula ze Smoczej Jamy

 Ps0. Pytanie: Co zrobić aby po powrocie nie czuć, że się nienawidzi wracać po takich dniach? A z drugiej strony chce się być i tutaj trochę.
Ps1. „Masz w takim razie trzymać się klamki, stań i się przytrzymaj”- moim zdaniem tego się należy trzymać.
Ps2. A jakieś zdjęcia Krakowskie to są po drugiej stronie? Wskazane budynki, miasto i życie przez duże „ż”.

           

          

            

 

Karygodna Anulo !

Boże,ile tu pytań...

p.s 2.Malo chodziłam po miescie tym razem...Z budynkow mam tylko "Nową prowincję "(pyszny makaron !!!) z GT i profesorem Bronisławem Majem, ktorego wielbię za wszystko.

p.s1.czywiście że tego należy sie trzymać.

p.s0.Pojechac do Szczecina na "Piosennik".Koniecznie!

1. Jeśli chodzi o koncert,ktory recenzujesz to moim zdaniem ten eklektyzm nie jest najlepszym rozwiązaniem...no ale ja widzialam tylko fragmenty...

2.I mnie poruszył  ich występ.Ta piosenka nazywała sie chyba :"Wiara, nadzieja , milość".I jak oni to pięknie zaśpiewali! Chyba mam zdjęcie ...  

 3.Widze cie w tej przyczepie,z historykiem ,Żarówką i dwiema świeczkami...Nie mają z toba łatwo najbliżsi...

4.A wizytą u pani Doroty wzruszyłas mnie najbardziej!

5.ja bardzo przepraszam za swój występ w tzw"kantach...

W jednym rytmie ja , w zupełnie innym basista , perkusja  nie mogąca sie zdecydować czy łapac mnie czy inne instrumenty...GROZA! I Przerazona mina aranżera Jacka Piskorza , ktory jest cudownym milym ,młodym czlowiekiem,zupełnie niewinnym. Zlapaliśmy sie dopiero w refrenie,a to troche za późno..Starość nie radość.To znaczy nawet i radość, byle nie trzeba było spiewać.Pozdro MU

ps.Do tego czakramowego Wawelu tez sie przytulałam.Na wszelki wypadek.

 

 

"Wiara ,nadzieja milość"


 

Marta Tomczyńska (laureatka ubiegłorocznej nagrody publiczności!) na festiwalu w Krakowie(z kolegami i koleżankami i publicznościa i operatorami)


 

Droga Pani Magdo,
z dużą przyjemnością czytam listy do Pani i od Pani :-). Ależ te dziewczyny mają szczęście, że Panią mają. Kiedyś tak dobrze nie było, kiedy ja byłam w ich wieku, to można było przedostać się za kulisy i wręczyć Pani bukiecik niezapominajek, albo różyczkę i dostać uśmiech, a czasem nawet ciepłe słowo wypowiedziane w biegu. No, gdyby się miało więcej asertywności, to może by się dało porozmawiać chwilkę, ale Pani zwykle była oblegana. A teraz można pogadać przez internet. Tak pięknie ciepło Pani odpowiada.
Mam mnóstwo ciepłych wspomnień związanych z Panią, w zasadzie Pani towarzyszyła mojemu dojrzewaniu. Dziękuję za tą Pani obecność daleką, ale jakże bliską.
Cudownie ciepło robi mi się w sercu, kiedy wspominam popołudnia spędzone na zmianę z koleżankami, pod kasą teatru, żeby dostać wejściówki (nikt wtedy nie myślał o biletach) np na koncerty Jesieni, Białą bluzkę, Brela ( to nie Pani, ale pokazuje czas), czy całkiem niedawno Zimy Żal :-). Do dziś utrzymujemy kontakt z dziewczynami z którymi poznałyśmy się pod kasą teatru. Jestem prawie dwa razy starsza od osób, które najczęściej do Pani piszą, ale pomyślałam, że to przecież nie przeszkadza - zwłaszcza, że duch ciągle taki sam. Czy ja kiedyś dorosnę? Chyba niekoniecznie.
To może ja się jednak przedstawię: Joasia z Warszawy, leciutko podstarzała wielbicielka Pani i teatru, powrócona życiu i sobie samej po życiowych burzach, ale ciągle idealistycznie patrząca na ludzi i świat - no, może jednak na mężczyzn trochę bardziej ostrożnie (oprócz Kolbergera - na niego chyba już zawsze będę patrzyła nieobiektywnie, no ale przecież on jest artystą, a i jeszcze mam słabość do Pani sąsiada, co się zwykle spóźnia:-) Zbyszka Z i Piotra M, ale z nimi to ja kiedyś miałam szczęście współpracować i to dlatego)
    Maja napisała o nieprzemyślanej szczerości. Bardzo mi się podoba to określenie. Ja stoję przed wyborem, kolejnym już, pomiędzy przemyślaną szczerością, a przemyślaną nieszczerością. Każdy wybór będzie zły. I każdy zaboli moją przyjaciółkę. Ona chce mieć mnie na wyłączność. Problemy jak w przedszkolu, ale kiedy mówię prawdę, że spędzam czas z przyjaciółką (inną) to ona jest nieszczęśliwa, kiedy okłamuję, żeby nie bolało, to robi wszystko, żeby mnie na tym złapać i znowu jest nieszczęśliwa.
Zostanę przy szczerości, bo coś wybrać muszę. Dlaczego nie da się uniknąć zranienia człowieka, który jest dla nas bardzo ważny?
Okropnie się rozpisałam, jak na pierwszy list.
Pozdrawiam Panią ciepło, jesiennie - Joasia
 
 
Joasiu, ktorej dojrzewaniu w zasadzie towarzyszyłam!
 
1.Nie dorastaj!To naprawdę nie jest obowiązkowe.
2.Nie mam tu nigdzie Krzysia K na podorędziu,więc dostajesz sąsiada , co sie zwykle spóźnia.To zdjęcie zrobiła Magda Falkowska , w Kielcach 4 października,w świetle,które bardzo odmladza.Ale slabość uczuciową  widać.
3.Czasami niestety trzeba zranić.I to jest najgorsze dla tego,ktory rani.Nikt nam nie obiecywal łatwych wyborów.Dobrze że chociaż jesień chwilowo piękna...MU

To zdjęcie się zupełnie nie chce otworzyć i komputer mówi, ze to film. Możliwe to?

 

Pani Magdo!

Przepraszam za "tego fopa" w życzonkach (okazuje się, że jestem jakaś niedoinformowana)
Od wczoraj mam płytę IDĘ. Pani Dorota świetna! Słuchałam cały dzień - zwłaszcza podobały mi się "Moje szczęście uśmiechnij się do mnie" i "Łódeczki moich marzeń".
Dziś ruszyła akcja "Komu piosenkę?" ( wczoraj dostałam namiary od "Okularników") Jak będzie Pani miala chwilkę, to niech potrzyma pani za mnie choć jednego kciuka...
Pozdrawiam serdecznie Iwonna B.
 

Pani Iwono!

1.Jestem matką dwóch synów.Zaraz to udowodnię fotograficznie!Franek ma 19 lat,a Mateo prawie 27...
2.A moja ulubiona piosenka to:"Gałązka wiśni"K .I .Galczyńskiego.Pięknie zaśpiewana!!!
3.Trzymam dwa kciuki!!!MU

matka i dwaj synowie na Helu -sierpien 2004

 

PANI MAGDO MIŁA...Postanowiłem zaprotestować przeciw "jesiennej na dwa świerszcze" kreacji Magdy U.,ponieważ znam i uwielbiam Pani fantastyczne poczucie humoru.I w gruncie rzeczy jest Pani osobą pogodną.Nieprawdaż ? A tu u Pani wszyscy przeżywają depresję jesienną.Kobiety zawiedzione toną w melancholii,a panowie smutni.Może Pani internetowi goście nie wiedzą,że dowcipnie i zabawnie potrafi Pani gawędzić.A ja proszę o "coś wesołego" na wesołe jesienne wieczory.Serdecznie pozdrawiam...Piotr Gacek.

P.S.Dygresja osobista w stylu swawolnym --- Ach,ta sukienka w kolorze ciała nad morzem...Wszystkiego Dobrego.P.G.


Panie Piotrze!

1.O jak to milo o latach..Mieszka pan ciągle w Krakowie?
2.W gruncie rzeczy jestem osobą pogodną...ale i smutną niestety także.Taki uśmiech przez łzy...
3.Nie wszyscy przeżywają!Pan na przykład(dziękować Bogu!)- nie przeżywa.
4.Zaraz poszukam czegos wesołego.
5.Już nie pamiętam co to byla za sukienka...Wieki temu...ale spotkanie pamietam .Pozdrawiam MU
p.s .Poczucie humoru to moja ostatnia deska ratunku...

Coś wesołego dla pana Piotra Gacka...Mój ukochany kabaret MUMIO!!!!!!!!!!!!!!

 

Droga Pani Magdo,

         życzę Pani zwariowanego zakochania w tym magicznie symetrycznym roku - regularna kontrola serca podstawą zdrowia psychicznego narodu ;))) - Zakochania co nie zagrozi ale zaniepokoi...zadziwi...zachwyci...napełni nowym entuzjazmem. Pozostawi w radosnym osłupieniu, że przecież wciąż żywe to serce...i tak samo głupie! Tak nam dopomoż św.Agnieszko i inne Święte Wariatki - Zorro
 
 Zorro!
 
Zaraz sie zacznę za kims rozglądać...Na czym polega magiczna symetryczność tego roku?!MU


Nie widziała Pani jeszcze "Kontrabasisty" z panem Jerzym Stuhrem ???!!! Pani Magdo!!.... WSTYD !!!!! (uśmiech). A tak poważnie to bardzo polecam. Pan Jerzy jest świetny. Mi/mnie (niepotrzebne skteślić) sie bardzo podobało, mimo tego, ze ledwo wysiedzialam te 2 godziny, bo miałam straszną temperature. Na szczescie jestem silną dziewczynką i pokonałam wirusa i gorączkę, i na następny dzień było już wszystko OK. No i oczywiście po "Kontrabasiście" zrobiło mi się dużo lepiej (śmiech). Ale najbardziej rozbroiła mnie pewna pani, która po spektaklu wręczała panu Jerzemu wielką róże. Pani Magdo tego się nie da opisać to trzeba pokazać. Aż miałam zły w oczach (ze śmiechu).
Aaa.. to ja teraz wiem dlaczego pan Stuhr gra "Kontrabasistę" już tyle lat
(18 lat). Gra go cały czas dla Pani, zeby Pani to wrszcie zobaczyła. Gra i czeka ... czeka i gra... a Pani nic! (uśmiech) No dobrze juz przestaję.
A co do moich pamiętników i tych wspomnień, to nie tyle było to dla mnie przed wiekami, bo to było zaledwie 6 lat. Tylko w tych latach, które obejmują moje pamiętniki (1996 - 2002), zachodziły we mnie duuuuuże zmiany.
Te lata mnie kształtowały i są ona chyba najważniejsze (jak dotąd) w moim życiu. Teraz jestem całkiem inną osoba niż nawet te 3-4 lata temu. I kiedy czytam zapiski z tamtych lat to wydaje mi sie ze było to wieki temu, a tak naprawde minęło zaledwie 8 lat.

OK ja zmykam i nie zawracam więcej głowy (do następnego razu). Aha! Ktoś tu chciał Pani "wannowe" zdjęcie. Ja mam i przesyłam. Niech cieszy nie tylko mnie.
Przytulam

ps. Dziękuję jeszcze raz za ten "udział"

ania



Aniu,która miałaś zły w oczach!

1.Ciągle tak sie nieszczęsliwie składało,że kiedy On przyjeżdżał z "Kontrbasistą " do Warszawy, to ja nie mialam czasu.A chyba dwa lata temu obiecał mi ,że specjalnie zadzwoni i powie, kiedy to będzie grał...i zapomniał.Ale ja to jeszcze obejrzę!!!Zaraz poszukam pana rektora z tegorocznej Toskanii.
2.Dla mnie te "najważniejsze" lata , kształtowania i formowania to były chyba 1964-1969.Pięc lat a CAŁA EPOKA.I świetnie rozumiem, co mialaś na myśli...
3.Dziękuję za "wannowe"!MU


 

kochana pani magdo
 to ja marta pozdrawiam serdecznie ,cieszę się ,że chociaż przez chwile
 mogłyśmy porozmawiać w krakowie , ale czuje niedosyt
 spotkania,zapraszam do mnie na wybrzeże całuski marta

 Marto miła!
Mam zdjęcie twoje z kolegami na występie w Krakowie!Na wszelki wypadek podaj adresMU

 

Pani MU!!

 Ta jesień jakoś specjalnie mi nie dokucza.Jest dobrze i miło.Bez smutku na szczęście.Właściwie to lubię jesień ,lubię spacery po Plantach,kiedy pod nogami szumią liście ,lubię czytać do rana książki ,popijając przy tym herbatkę, lubię te długie wieczory,lubię poezję ,która jest w czasie jesiennym bardzo przydatna.....

 Niestety nie byłam w tym roku na Festiwalu Piosenki Studenckiej:(.A żałuję bardzo.Nie mogłam z prostego,szkolnego powodu,kilku sprawdzianów (z fizyki,matematyki).Zamiast słuchać pięknej muzyki ,pięknych słów ja siedziałam jak głupia i uczyłam się tego czego nie cierpię się uczyć.Ale za to jutro wybieram się na Targi Książki:).Będą

min.:Wojciech Kuczok,Ewa Lipska .

     Pozdrawiam

       Ania z Myślenic

ps.:przesyłam zdjęcie

pps.:czy widziała się Pani z A.Szałapak?

ppps.:czy była Pani na "Duszyczce"w Narodowym?.Ja się ciągle wybieram do tej Wawy na to przedstawienie i jakoś nie mogę się wybrać....

Aniu z Myślenic!

1.zdjęcie typu impresjonizm komputerowy.W porzo.

2.Nie widziałam sie z Anią Szałapak, bo nie była na żadnym koncercie.

3.Nie byłam i ciągle się wybieram.Zaraz ci poszukam Beaty F.Pozdrawiam MU

Zdjęcie typu "impresjonizm komputerowy" u nas się nie wyświetla a szkoda.

 

 

 

 

Witam serdecznie
 i nie mniej serdecznie, zapraszam na
 90 GALICYJSKI WIECZÓR z PIOSENKA.

 W czwartek, 28 pazdziernika, o godz. 20.00, w Rotundzie,
 rozpoczniemy dziesiaty(!) rok istnienia Wieczorów!

 Dodatkowe informacje - w zalaczniku.

 Do zobaczenia :-)

 Z jesiennym pozdrowieniem...

 Lidia Jazgar
 ART BLUE

28 pazdziernika 2004 o godzinie 19
TRAFFIC CLUB
ul.Bracka 25, Warszawa
 
           AGENCJA ARTYSTYCZNA JOWITA          
SOLITON
 
zapraszaja serdecznie na premiere spektaklu muzycznego i plyty kompaktowej
 
SEBASTIANA SKALSKIEGO
CaFe TeSknOta
 
ANNA CHODAKOWSKA      EWA DALKOWSKA
   MARGITA SLIZOWSKA   MARCIN PRZYBYLSKI  
ANDRZEJ PERKMAN    SEBASTIAN SKALSKI
 

                            scenariusz i reżyseria: Sebastian Skalski                                     

                                               muzyka: Andrzej Perkman, Witek Łukaszewski, teksty piosenek: Sebastian Skalski

                                                                      kierownictwo muzyczne i aranżacje: Andrzej Perkman

                                                                                      choreografia: Emil Wesołowski

                                                                      kostiumy: Monika Onoszko, scenografia: Pedro Frode

                                                                     mecenasi spektaklu: Cafe Sati, Almi Decor, Kitchen Aid

 

 

WIELKA MIŁOŚĆ…WIELKIE CIERPIENIE…WIELKA TĘSKNOTA… „CAFE TĘSKNOTA”

 

Spektakl muzyczny inspirowany światem filmów Pedro Almodovara jest autorskim projektem fotografika, poety i producenta Sebastiana Skalskiego.

 

Premiera spektaklu odbyła się 1 maja 2004 na 25 Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu w ramach „Sceny Inicjatyw Artystycznych” przy nadkomplecie wybornej publiczności festiwalowej. Płyta z piosenki ze spektaklu ukazała się 11.X. 2004 roku!

 

Akcja spektaklu rozgrywa się w madryckiej kawiarni „Cafe Extrano” („Cafe tęsknota”). Stałymi bywalczyniami są trzy kobiety (Anna Chodakowska, Ewa Dałkowska, Margita Ślizowska), które poprzez w piosenki opowiadają o życiu, miłości, zdradzie i tęsknocie. W roli mężczyzny komentatora i lokalowego playboya Marcin Przybylski. Cierpienie, rozgoryczenie, pustka topiona w oparach kawy i alkoholu przeplata się z namiętnością i euforią. Dopełnieniem szalonego tempa życia kawiarni jest wielowymiarowa postać barmanki (draq queen) Rossitty Perez (Sebastian Skalski), która elementami kostiumu oraz gestykulacją przerysowuje charaktery kobiet i mężczyzn bawiąc i szokując jednocześnie. „Cafe tęsknota” to miejsce wyjątkowe a więc i nietypowi goście: heteroseksualni, biseksualni, homoseksualni – odmienne namiętności, które łączy jedno - TĘSKNOTA… za drugim człowiekiem…!

 

Muzyka to 18 premierowych piosenek autorstwa Andrzeja Perkmana, Witka Łukaszewskiego do słów Sebastiana Skalskiego inspirowanych flamenco (wśród nich utwór: „Oczy węża”, który promował płytę Anny Chodakowskiej w serii „Portret muzyczny/Złota kolekcja” i „Najpiękniejszy” Ewy Dałkowskiej włączony razem z „Oczami węża” do płyty - składanki: „Mam jedno oko zielone…” wydanej z okazji 25 Przeglądu Piosenki Aktorskiej). „Miłość to kaktus na dłoni” to piosenka, którą promowany jest spektakl a „Les Dance” to prowokacyjny duet feministyczny Anny Chodakowskiej i Margity Ślizowskiej puentujący temat miłości w życiu człowieka. Szczególną uwagę należy zwrócić na kostiumy projektantki mody Moniki Onoszko inspirowane Hiszpanią i muzyką flamenco oraz scenografię autorstwa Pedro Frode inspirowaną madryckimi kawiarniami. Spektakl „CAFE TĘSKNOTA” jest muzyczno – aktorską opowieścią o niezastąpionym elementem w życiu człowieka – MIŁOŚCI … 

 

 

CAFE TESKNOTA W PRASIE, RADIU I TELEWIZJI

 

„O pani temperamencie możemy się przekonać słuchając zamykającej płytę „Oczy węża” z muzyką Witka Łukaszewskiego, słowami Sebastiana Skalskiego – śpiewa pani o tęsknocie, żalu, w pani głosie odnaleźć można smutek... Za czym pani tęskni?

 

”To tylko słowa piosenki. Śpiewanie „Oczu węża”, utrzymanej w stylu „rock flamenco” sprawia mi przyjemność, i dlatego umieściłam tą piosenkę na płycie. Andaluzyjski klimat utworu sam w sobie ma coś z nostalgii, smutku. Nastrój utworu tworzy się automatycznie. „Oczy węża” to zaczątek dużego programu literacko-muzycznego „Cafe tęsknota”, który przygotowuję z Ewa Dałkowską, Margitą Ślizowską i Marcinem Przybylskim”.

 

Prosta tajemnica piosenek - Anna Chodakowska. Rozmawiała: Elżbieta Chojnowska, Copyright 2003 Polskie Radio S.A.

 

„Klimat jak z filmów Pedra Almodovara zawładnął w sobotnią noc kameralną salą Impartu. Za barem Cafe Tęsknota stanął milczący autor spektaklu Sebastian Skalski, ubrany w kobiecy strój. Aktorzy - m.in. Anna Chodakowska i Marcin Przybylski - śpiewali o bliskości i rozłące, spełnieniu i o tym, który zgubił się na lata, choć miał zaraz przyjść... Ewa Dałkowska w czerwonej sukni wyglądała, jakby przed chwilą zeszła z planu filmu Almodóvara!”

 

„Tęsknota za Almodovarem” Gazeta Wyborcza / Wrocław, 4 maja 2005

 

 „Na finał płyty („Portret muzyczny / Złota kolekcja”) jedno jedyne nagranie z 2003 roku „Oczy węża”. Tytuł piosenki kojarzy się z pasją pieśniarki – zagorzałej obrończyni praw zwierząt. Jednak to nie hymn ochroniarzy, ale żarliwa pieśń szamanki o tęsknocie, dramatycznej harmonii z kosmosem i przemijaniu życia. Chodakowska śpiewa tę pieśń lekko chrapliwym, pełnym emocji głosem. Fantastyczny kawałek!”.

 

Muzyka / Muzyczny portret - Marek Mikos, Gazeta Wyborcza, 14 listopada 2003.

 

 

Prosimy o potwierdzenie przybycia na premierę 28.X w Traffic Club, ul. Bracka 25

telefonicznie: 0 604 307 753 lub emailem: sebikoo@op.pl

 

 

 

 

 

 

ARCHIWUM