W tym miejscu publikę wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


umermagda@o2.pl 


***

Kochana Pani Magdo
Jestem wolontariuszką fundacji Mam marzenie, potrzebujemy pomocy, pomagamy spełniać marzenia dzieci śmiertelnie chorych. Jednym z nich jest Mateusz.

Mateusz ma 17 lat i cierpi na rozwojowy zanik mięśni. Chłopiec ma wspaniały talent do malowania. Kiedyś stworzenie obrazka zajmowało mu kilka dni, teraz - z powodu postępującej choroby - kilka tygodni. Jednak Mateusz się nie poddaje i będzie malował dopóki starczy mu sił.
Nasz młody artysta marzy o tym, aby odwiedzić kolebkę włoskiej sztuki - Florencję. Fundacja Mam Marzenie zajmuje się organizacją spełnienia Jego marzenia. Prosimy o jakiekolwiek wsparcie. Szukamy kontaktu z biurami podróży, Polonią we Włoszech lub samej Florencji oraz sponsorów, którzy zechcieliby pokryć koszty wyjazdu i pobytu chłopca we Włoszech. Wkrótce zaprezentujemy dzieła chłopca w Poznaniu w "Czerwonym Fortepianie" - tutaj też prosimy o jakąkolwiek pomoc: przy organizacji, nagłośnieniu medialnym, cateringu itp.

Z góry dziękujemy za pomoc, wsparcie i wielkie serce


Monika Krajewska- 0600-282-443
monika.krajewska@op.pl

Tomasz Moczerniuk
Fundacja Mam Marzenie - oddział Poznań
tel: 661 527 569
email: tomaszm@mammarzenie.org
www.mammarzenie.org


Fundacja Mam Marzenie powstała w ubiegłym roku w Krakowie. W kwietniu b.r. powstał oddział w Poznaniu. Do chwili obecnej spełniliśmy 21 dziecięcych marzeń, w tym 8 z Wielkopolski. Pracujemy nad 6-cioma kolejnymi. Przyłącz się do nas. Podaruj im magiczną moc marzenia!
Fundacja jest organizacją pożytku publicznego.

 

Pani Magdo!
Jest Pani absolutnym dinozaurem wśród Wielkich tego świata. Dinozaurem - tak, ten gatunek wielkich już wymarł. Artyści są teraz zmęczeni publicznością, unikają kontaktów, uciekają wzrokiem przed przypadkowo spotkanymi ludźmi. Trudno w sumie się temu dziwić. Nie jest łatwo być sławnym... to taki dyskomfort - być rozpoznawanym, nie rozpoznając... Ale Pani ma taką lekkość w kontakcie, taką spontaniczność "uśmiech za uśmiech".Strasznie to w Pani lubię!!! I dzięki za promienny uśmiech pod Buffo i wcześniej kilka razy w różnych miejscach! Ewa
 
Pani Ewo!
1.Zaliczanie mnie do "wielkich tego świata" jest poważnym nadużyciem.Naprawdę.
2.I ja pamiętam pani uśmiech.Na taki uśmiech trudno się nie odśmiechnąć.
2.Nie zawsze mam taką lekkość w kontakcie.Jak nie jestem w stanie się "odśmiechnąć" to staram się nie wychodzic z domu...Pozdrawiam serdecznieMU

 

Drogi Z.N zawsze na posterunku w sytuacjach skrajnych!

 Buffo przeleciało niczym torpeda a ja przez teatr niczym
 ponadświatłowa
prędkość ludzka lub nieludzka. Teraz to już o Programie Trzecim nie ma co pisać bo wszystko na własne oczy i uszy się odbyło i wiadomo co, jak, czyli bosko! Ile razy tego słucham tyle razy buduje się nadzieja...czmycha szybko ale jest. Więc po teatrze jeszcze na chwilę odwiedzić Dąbrowiecką, potem przespacerować się przez Chmielną i pod kołdrę posłuchać wszystkiego jeszcze raz sama ze sobą.
 Dziś praktyki u przedszkolaków...leżakowanie i zasypianie przy płycie,
przy której i ja zasypiam nieustająco(zamiast proszków, tabletek, pigułek czy jak to się nazywa...) czyli "Kołysanki Utulanki" dobre dla wszystkich -
9 potworów o wyglądach aniołków zasypiało przy Okruszku... co się działo po obudzeniu nie wiem bo wyszłam i nie wróciłam. Biegiem na uczelnie i z malinami do łazienki aby je trochę umyć, czy maliny się myje? A potem do czytelni czytać Guliwera i arytkuły o Dorocie T...odgradzamy się, odgradzamy za radą Wiedzących i Mądrych. Okulary na posterunku. Jak mówi Zygmunt, Muniek S "okulary są elementem mojej osobowości"...urocze.
 W uszach wczoraj, w głowie dzisiaj, w oczach mroczki. 6 grzanek z
przecierem...tzn napady głodu na zmianę z napadami niejedzenia + rumianek na wszystko.

 Zwyczajnie-Anula


 Chory pedagogu!
1.Zaczęłabym leczyć te napady.
2.Czasami bez okularów, to jakby za nago wyjść do ludzi.Tu pełne zrozumienie.
3.Jeżeli to są maliny z naszego albo zaprzyjaźnionego ogródka to sie nie myje.
4.Ja bym nawet chętnie popraktykowała u przedszkolaków.Naprawdę.
5.Jeżeli po słuchaniu buduje się nadzieja,to najważniejsze.Bo tak naprawdę , to głównie o to chodzi.
6.Wysyłam ci maliny ,których sie nie myje.Od sercaMU
 

 

Kochana Pani MU;)! No i się zaczęło! Te wykłady, te ćwiczenia, bieganie z sekretariatu do dziekantu i z powrotem. Ale nic i tak kocham te moje studia, na których udaje mi się jakoś utrzymać. Od tego roku już specjalizacje, więc teoretycznie to co mnie interesuje;) U nas w Sopocie pogoda sie rozpogodziła i zapowiada się  powrót wakacyjnego słoneczka. A jak u Pani? A do tego ile się tu dzieje! Byłam ostatnio na koncercie japońskiej kapeli "Kiki" Band - rewelacja! Określiłabym ich muzykę jako coś nowego, odkrywczego i zdumiewającego. Odnaleźć można w niej elementy jazzu, choć całość utrzymana jest raczej w nurcie rockowym. Muzycy potrafią wydobyć z instrumentów takie brzmienie, że żargonowa kopara opadła mi na ziemię i dość długo nie dała się podnieść;) A co do innych "atrakcji", kręcą w Gdańsku "Wróżby kumaka", ale o tym Pani zapewne wie;) Chciałam wybrać się na plan, poobserwować z ukrycia i może "zdobyć" autograf KJ do jej książki, ale jakoś ostatnio czasu brakuje na wszystko. Póki co 2 kawa i "Kartki z dziennika" prof. Chwina na zakończenie wieczoru.
 
Dużo ciepla i radości
Nina
 
Nino,której żargonowa kopara opadła na ziemię po wysłuchaniu kapeli "Kiki"!
1.Taki los studentów.Franek ma to samo.Wstaje o świcie i wraca wieczorem.A jak daleko do specjalizacji!
2.U mnie leje cały dzień.OKROPNA POGODA.
3.KJ w wirze pracy.Ale ona to uwielbia,czemu wciąż nie mogę się nadziwić...
4."Kartki z dziennika" muszę koniecznie przeczytać.
5.Duzo ciepła i radości mam od ludzi.I to w powaznym stopniu rekompensuje propozycje  atmosfery fizycznej i kolegi Celsjusza.Czego i mieszkance Sopotu życzęMU


 

Nie smuć się Magdusiu Najśliczniejsza.Ja się uśmiecham,choć przyznam,czasami głupawo.Bardzo Cię całuję a nawet ściskam.Twój bardzo i z wyjątkami.W.
 
 

Wiktorze kochany!

 
Ale zdjęcie!Od razu się uśmiecham.Też trochę głupawo..z radości że napisałeś!MU

 

 

Taki ważny, zwykły dzień......może razem pomilczymy o tym, że nam nie
 jest źle....pomilczymy na tak.....Ale zanim, to jeszcze muszę
 powiedzieć, że te całe pole maków jest jak najbardziej dla pani! A
 każdy z nich niesie nadzieje na marzeń spełnienie! I skromny prezent
 (na razie) to te piosenki nieznane AO. Cała reszta dotrze pocztą ( I
 HOPE!) i to w całkiem niedługim czasie. Wszystkiego Dobrego! Całuję
 uroczyście Jola

 MAŁE MIESZKANKA

 On: Gdzież jest czar niedawnych lat,
 Gdy prostych uczuć pragnął świat.
 Skoro nadszedł miesiąc maj,
 Już spotkałeś kogoś "naj"
 Patrząc w oczy miłej swej,
 Słyszałeś proste tak…
 Ona: Lub nie.
 On: Dziś innym słówkiem wabią cię:
 Ona: Ach, ustabilizujmy się…
 Ona: (na melodię "Mieszkanko na Mariensztacie") Spore mieszkanko na
 Saskiej Kępie To moje szczęście, to moje sny.
 Segment lub willa, na Saskiej Kępie,
 I już w nim "Desa", "Cepelia" oraz
 Ściany w picasy, antyki dwa,
 Na górze rzeźba, na dole obraz -
Wszystko jak w filmie z USA…
 On: Niech będzie jakiś basen
 I koniak przy kominku.
 Ona: Niech będzie jakiś "Opel"
 Niech będzie jakiś Fiat…
 On: Rolce-Roycea się nie kupi,
 Ona: (mówi) Dlaczego????
 On: Bo nie ma ich na rynku.
 Pani rozumie - dewiz brak.
 Oboje: A kiedy nocą przyjaciel księżyc Będzie do Pragi…
 Ona: Od Pragi dwa…
 Przez Wisłę biegł,
 Będziemy z okna na Saskiej Kępie
 Patrzeć na nasz Grand Hotel…
 On: Gdzież czar
 Tych dawnych lat,
 Gdy prostych faktów pragnął świat,
 Skoro nadszedł uczuć kres.
 Ona: Mówiłaś trudno, szkoda łez
 On: Brałeś drżąc walizki dwie
 I szedłeś tam, gdzie nie ma jej,
 Ona: Biegłaś tam, gdzie nie ma go…
 Oboje: Och, jakież dziś przeszkody są:
 Ona: (wściekła) Spore mieszkanko na Saskiej Kępie,
 On: (przedrzeźniając) To twoje szczęście, to twoje sny.
 Segment lub willa na Saskiej Kępie…
 Ona: A w tym segmencie - jak na złość - ty.
 On: I jeszcze "Desa", "Cepelia" oraz
 Ona: Ściany w picasy, antyki dwa,
 On: Na górze rzeźba, na dole obraz.
 Ona: Wszystko jak w filmie z USA!


 MIŁOŚĆ BIURALISTY

 Pewnego dnia
 Deszczowego dnia
 Spotkałem ją,
 Gdy z biura szła,
 A że z sąsiednich wracamy biur,
 Szedłem tuż obok…
 Deszczyk - szur-szur.

 I wtedy właśnie pomyślałem sobie, żeby się trochę zakochać - tak
 niedużo,
odrobinkę, kropelką, ot - powzdychać, pomarzyć, potęsknić choćby tyle, ciut, ciut, bez nadziei wzajemności…
I stało się.
 (liczy)
 Kwiaty - sto.
 Liścik - trzy.
 Ciągle się
 Trzeba strzyc (bądź co bądź siedem pięćdziesiąt).

 Albo też
 W taki deszcz
 W okno jej
 Gapić się…
 (kichnięcie)
 Doktor był,
Wziął pięć stów…

 - chociaż to było całkiem lekkie zapalenia płuc i niepotrzebnie się
fatygował aż pięć razy…

 Jestem zdrów.
 Bukiet róż,
 Potem znów
 Gałąź bzu…uuuff…133 złote i 44 grosze.

 Pewnego dnia
 Słonecznego dnia
 Spotkałem ją,
 Gdy z biura szła,
 Uśmiech rozjaśnił nagle jej twarz,
Mnie się cieplutko zrobiło aż…

 I wtedy właśnie pomyślałem sobie, żeby się zakochać z wzajemnością, bo
 to
i ładniej, i weselej, i taniej wyniesie - ziarnko do ziarnka, do miarki miarka, i tak we dwójkę, powolutku będziemy sobie jakoś ten wózek pchać…
 I stało się:
 Sopot-trzy (trzy patyki)
 Szpilki - dwa.
 Kino wciąż,
 Szafa - gra (bądź co bądź każda minuta złoty pięćdziesiąt) Brama -
 trzy, Piątkę stróż, Potem znów Bukiet róż - bo to urodziny, albo
 imieniny, raz we wrześniu, raz w czerwcu
i dwa razy w grudniu, na Józefaty…
 Nagle - trzask
 Mody - kres:
 Szelek szał
 Teraz jest - a do każdej spódnicy, do każdych spodni inne szelki, a
wszystkie moje - ufff…

 Pewnego dnia
 Zimowego dnia
 Spotkałem ją,
 Gdy z biura szła,
 Znów się taksówką kazała wieźć,
 Siedziałem obok…
 Za oknem - śnieg.
 I wtedy właśnie pomyślałem, żeby się trochę odkochać - tak ładnie, po
koleżeńsku, bez awantur, ot, po prostu - do widzenia, kochanie, wypijmy ten kieliszek wina i nie myśl o mnie źle.
 I stało się:
 Szampan - sześć (stów oczywiście)
 Kwiaty - pięć.
 Trzeba - gest
 W końcu mieć (jak się żegnać, to się żegnać, prawda?) Jeszcze tu,
 Jeszcze tam, Potem w gaz, Potem szał.
 Cygan grał,
 Chłop na schwał,
 Setkę wziął…
 Za ten walc! (mam na myśli ten walc, przy którym płakali - i ja, i
 ona, i
cała cygańska orkiestra, której - ma się rozumieć - stawiałem).
 Potem znów
 Bukiet róż,
 Bo jak już-
 No to już…uuuuuuuufffffff.
 I wtedy właśnie sobie pomyślałem, żeby Zrobić manko, proszę Wysokiego
 Sądu.

 Są jeszcze dwie piosenki nieznane. I jakby co mam do tego też nuty.
 jh



 Jolu!

Dziękuję bardzo!W ten sposób w dniu moich i Agnieszki urodzin poznałam jej dwa Nowe(dla mnie!)teksty...Jaki to prezent!!!

 

Pani Magdo,
 
Dziękuję za wywiad z panią Wasowską. Wielka przyjemność.Taki ładny, mądry, niedzisiejszy (w rozumieniu: na niekorzyść popularnych dzisiejszych...)
(...)
Pozdrawiam melancholijnie, wciąż przy dźwiękach płyty pana Grzegorza (którą zaraziłam już kilka osób - kupili sobie też!)
MAGDALENA
 
P.S.
Jutro - wcześniej nie miałam okazji - pędzę po płytę pani Doroty! : - )
 
M!
 
Ten wywiad zaraz przeprowadzi się do "MU POLECA"!I zostanie oczywiście dłużej.Serdecznie pozdrawiam.ja też "zarażam " ta płytą...MU


Witam Pani Magdo!
Bardzo się ciesze, ze jest szansa, ze przyjedzie Pani do Tarnowa (mam nadzieję, ze jeszcze tu będę). U nas jesień piękna. Oby jak najdłużej. Talia fantastyczna, ludzie fantastyczni i w ogóle jest fantastyczne!!! Jak bede miała czas to napisze o tym więcej. Teraz przybiegam do domu tylko na obiady (a czasami nawet i nie) i na nocleg, i biegnę dalej. Boże!! Jak ja to lubię!! Być w ruchu. Wtedy czuję, że żyję!
A korzystając z okazji chciałam Pani złożyć najserdeczniejze życzenia urodzinowe. Uśmiechu z każdego możliwedo powodu, szczęscie w małch i dużych sprawach, spełnienia marzeń (SZYBKO) i aby spotkała Pani w życiu samych szcześliwych, pogodnych i życzliwych ludzi.
Całuję i ściskam mocno.

ps. Jak będzie Pani na Powązkach proszę zapalić za mnie urodzinową świeczkę dla Agnieszki Osieckiej. Dziękuję.

ania



Aniu!

1.Ile radości w tym Tarnowie!Czy ciągle opiekuje sie tym A.Pacuła?
2.A ja czuję że żyję , nie ruszając się wcale najchętniej...Za to ruszam się w snach.Gdzie ja wtedy nie podróżuję i z jakim wigorem...
3.Zapalę.
4.Jak będziesz miala czas to napisz więcej.Pozdrawiam MU 5.Ale misie!!!


 

***

Trójkowy koncert Melepety! - odbiór słuchowy

Podziedziałkowy wieczór. Małe malutkie światełko. Włączone radio. Dużo
pięknych słów padło na temat DO. Z ust pani Szabłowskiej i pani Basi z
Chicago. A potem już tylko piękna muzyka i jej głos. Czułam dumę i
wzruszenie. Dzika róża zaśpiewana wspaniale! To była piosenka
otwierająca koncert. Potem już się posypały jak z rękawa....niestety
miałam czasem wrażenie, że orkiestra zagłuszała Osinę, jak ściszała
głos i mało było słychać. Rzuciało mnie na kolana wykonanie "Duszy na
ramieniu" Magdy Czapińskiej. Przepiękna pisosenka. Słowa również.
Poza tym jeszcze bardzo mi się podobały" Senne zioła", "Gałązka
wiśni", " Ja się załapię" (mimo że wcześniej nie byłam przekonana do
tej piosenki, po lekturze słów, ale tak to wyśpiewała!!!), "Śmierć
ptaka", a najbardziej "Aniele Stróżu" właśnie zrozumiałam i Lulajka i
bardzo żałuję że takich trzech pięknych pisenek nie będzie na płycie,
ale może będą na następnych... Czego Osince bardzo życzę. Teraz czekam
na sprawozdaanie z koncertu w Buffo. Może być poparte zdjęciami.
Najserdeczniej jola
 

Jolu!
1.Byłam.Dorota twierdzi, że wypadło to dużo lepiej niż w poniedziałek w "Trójce". Publiczność szalała z zachwytu!!!
2. Kupiłam płytę. Pięknie wydana (w Ameryce!) , świetne zdjęcia mojego ulubionego fotografo-piosenkarki - Katarzyny Warno
Bardzo dobre zgranie! I cudowna praca Tadeusza Mieczkowskiego! Teraz tylko będziemy marzyć, żeby jak najwięcej ludzi to kupiło i Dorota stała się majętną kobietą...
3.Mnie najbardziej podobały się piosenki z akompaniamentem jednego instrumentu. Te cichsze. Ale publiczności odwrotnie!
4.Wszystko wskazuje na to ,że lada chwila stanie się także gwiazdą w Ameryce. Bo tam wspaniali ludzie (z panią Basią Bilsztą na czele!) się opiekują jej talentem... To by było!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
5.Bylo bardzo ciemno i zdjęcia nie wyszły... wysyłam namiastkę zdjęć.



 

tak jeszcze raz ja, tym razem już z wrażeniami pokoncertowymi. Pan Janusz Radek był po porstu fenomenalny, koncert fantastyczny. Polecam wszystkim na przyszłość. I musiałam załączyć chociaż 3 zdjecia..
pozdrowienia
Marta

 
M! 
Ale nam się wysypał worek z talentami! Pozdrawiam MU

 

Drooga Pani Magdo!
Z tymi studiami to tak prosto nie jest...Skończę je...to chyba największe samookaleczenie w moim zyciu(jak dotychczas przynajmniej...).Już nie mogę doczekać się przeprowadzki do W-wy po obronie pracy!Wtedy dopiero zacznę nowe studia .Co do Buffo to niestety chętnie,ale nie dziś...Pozdrawiam Osinę...Mam nadzieję,że płytę wkrótce usłyszę...
Jesienne pozdro(wienia)  

karamonek

 

Karamonku Jesienny!

1.Szkoda że cię nie było! Płytę kup! Franek mówil, że widział ją wczoraj przed Uniwersytetem! To się nazywa dystrybucja! 
2.Niejaka Pognieciona dała mi płytę od ciebie, ale na niej Nic Się Nie Nagrało... niestety. Cisza kompletna... chyba że to jest ta koncepcja offowa? Pozdrawiam MU

 

Ból głowy, nadgryzione jabłko, świeża herbata...
Stos książek, których i tak już nie przeczytam w najbliższych kilku miesiącach, lista lektur i głuchy telefon.
Deszcz zaczął padać.
Cały dzień chodziłam z rozmazanym makijażem i było mi z tym tak samo, jak kiedy nie bywa rozmazany.
Bardzo chciałam pójść na zajęcia z języka hebrajskiego. Nie pójdę, bo w tym roku ich nie ma ;(
Potrzebuję kogoś, do kogo się mogę uśmiechnąć, chociaż w tej chwili to mnie nawet uśmiech od tej głowy boli..
Idę się zakopać w jesiennych liściach.
Lubi Pani jesień?
 
Kłapouchiaste uściski, Maja
 
 
Maju!
 
1.Ale jeżeli głuchy telefon, to może cos się zmieni na lepsze w najbliższej przyszłości...
2.Tyle osób czeka na głuchy telefon... szczególnie jesienią.
3.Jesien taką jak wczoraj -uwielbiam. Słońce, kolorowe drzewa ,ciepło nawet wieczorem...
4.Jesieni takiej jak dzisiaj to juz trochę nie lubię. Pada, szaro, ani promyka słońca. Ale w porównaniu z takim listopadem na przykład to jeszcze Ciepłe Kraje...
5.Jesienne liście to jedna z piękniejszych rzeczy (mimo że "i klonom liście opadły i mnie"...)
6.Wysyłam ci zdjęcie Mistrza i Markotnego w ubiegłorocznych  liściach. Może uśmiechniesz się chociaż do tych zdjęć.. MU

 

w ciągu dnia bo brakuje nocy

Praktyki(nie Świerszczyk o, nie! Tylko dostałam baty, że się nie
odezwałam, przepadło bo guzik Anuluj zawsze pod palcem), potem Agrykola, Łazienki, Pawie i Pawi krzyk wariata;, potem ;Prooooogrrrraaaaaaam trrrzzzzeeeeeccccciiiiii;. Targanie stołów ; za pomocą mężczyzn przechodnich, krojenie 2.5 kg sera, nabijanie winogron na wykałaczki, szukanie czegoś czym da się otworzyć 12 win, robienie jeża z sera i winogron, wreszcie koncert ruszył i pozostało tylko rozlanie tych 12 win, 10 soków, 5 litrów wody mineralnej...jakoś w trakcie wlazłam, i było jakby to powiedzieć- Melepetowo, czyli na najwyższych obrotach gardłowych i emocjonalnych. Ja jestem dumna! Bardzo dumna! Poza tym to, że I mnie się uda i wam się uda; zostaje w uszach długo, długo, i chwilowo przekonuje.( chwilowo wyłoniła się wiara, bardzo chwilowo ale lepsze to niż nic). Pełno ludzi, klimatyzacja, dużo kwiatów, podziękowań, uznania i wszystkiego co się należało, oj bardzo należało. Trójka stanęła na głowie, mam nadzieje tylko, że nikt nie złamał
nogi na rozlanym soku, lub winogronie upadłym. Po koncercie też się podobno dużo działo ale o tym to już pewnie inni, odważni i towarzyscy ; ja myk, myk po schodach, z kieliszkiem czerwonego wina do domu, żeby broń boże nikt się nie pytał i nic i w żadnej sprawie. Są bardziej zorientowani, potrzebniejsi, którzy wiedzą lepiej co było potem, ja się staje kłopotem.
Tam się tworzyły jakieś kręgi zapoznawcze i każdy coś o sobie, na forum...intuicja w tym wypadku dostała 6 ze sprawowania i fanfary za skuteczność informowania o tym co należy robić. chciałam zabrać mojego stróża ale wylądował właśnie w Katowicach...a co ja tam robiłam? Nie wiem do końca, przejechałam się po prostu bo wydawało mi się, że powinnam, że to jedyne co mogę teraz zrobić i absolutnie konieczne, a że pociąg po drodze to nie widziałam problemu tylko cel- raz w życiu, nie problem tylko cel. Bo jeśli ktoś ma być chwilowym wrakiem to niech chociaż ma świadomość, że nie sam. To niezwykłe uczucie, kiedy nie ma wątpliwości, sprzeczności, jest jeden pewny wariant działania. Tak poczułam. A ile to się pociągnie? Może jeszcze niejedne katowice przede mną, oby nie.
Anula w pomidorowych rajstopach z niemijającą ochotą na bruskette.

Ps0. Teraz krótka rozmowa, Wiki, Buffo...czyli punkt programu na dzień
6.X. 04. Przemknę.
Ps1. Jutro o Dziwnym wypadku psa nocną porą;- dojrzewam.,

Anulo, która sądzisz, że potem jesteś kłopotem!
1.Szastasz pieniędzmi na te Katowice! Ale jeżeli ma cię to podleczyć... bo w wyleczenie mało wierzę.
2.Dalej nie wiem kto jest tym chwilowym wrakiem. Ty czy Stróż (Anioł?)
3.Wczoraj na koncercie nie wyglądałaś na ruinę człowieka. Ale ja wiem ,że pozory mylą. Wysyłam ci twoje zdjęcie autorstwa tajemniczego papparazzi MU

 

 

***

 

tylko kilka słów

 
Pani Magdo, ja mógłbym napisać milion słów do Pani! Milion sto tysięcy! Mógłbym, ale sie ogranicze. Jest Pani piękna! Tyle. Ściskam!
18-letni Artur...
 
Osiemnastoletni Arturze! 
Ale mi się dostało przed urodzinami... dziękuję bardzoMU

 

No to to jest właśnie Kedwesz. Żeby nie było, że dręczymy psa, to
wyjaśnię,że Kedwesz to fonetycznie zapisane węgierskie słowo kedves, które znaczy kochany.
Najfajniejsze w Kedweszu jest to, że jest strasznie sentymentalny i
bardzo się przywiązuje do swoich rzeczy. Nie chciał oddać swojej
pierwszej obróżki, którą dostał, jak miał kilka tygodni jeszcze w hodowli i ostatnio
chodził w niej prawie podduszony. Aż w końcu zdjętą przemocą i zastąpioną nową,
czerwoną, zabrał do siebie do łóżka, gdzie w skupieniu i z miłością
matki wylizał na pożegnanie. Ze stosu nowych, lśniących kości wybiera
zawsze zupełnie zmasakrowaną, brudną i nieprzypominającą już niczego
swoją pierwszą kość. A mały, żółty piszczący bucik ze szczenięcej wyprawki, chociaż
już dawno nie piszczy, jest nadal jego najlepszym kumplem.
Mogłabym o Kedweszu godzinami mówić, więc lepiej mnie nie prowokować...
Też się czuję poniekąd psią mamą i to nawet do tego stopnia, że trzymam na
biurku dwa psie mleczaki, które akurat przy mnie zadzwoniły o
niebieską posadzkę. No ale przecież nie wyrzucę do śmieci jednej
milionowej części składowej mojego psa?
Pozdrowienia ode mnie i od Kedwesza (jak się obudzi, to powiem mu, że
pozdrowił Magdę Umer)! Julka


 

Julko albo psia mamo!
Kochany (tzn Kedwesz) trochę nieostry ale bardzo przystojny! Wyświetlamy dla wszystkich i pozdrawiamy! MU


 
02.10
Dziś Urodziny Gordona !!!!
 
Pognieciona
... no właśnie Gordona i Oli Zamachowskiej. Ale zdjęcie! Dziękuję bardzo. Jeszcze poszukam zdjęcia Oli Z.-MU
 
 
Witam Pani Magdo
Jutro zaczyna się TALIA 2004 a ja musze wyjechać. Na szczeście wracam w poniedziałek i zdąże jeszcze na "LEKCJE PANNY MARGARIDY" z Joanna Żółkowską w roli głównej. Strasznie nie chce mi sie jechać na uczelnie. Jutro w ramach praktyki wizyta w Domu Samotnej Matki. Jakoś nie mam nastroju na takie wizyty... No ale co zrobić... jak trzeba to trzeba.
Zaczął się u nas sezon grzewczy... no to już nie bedzie ciepłych dni.
Przepraszam za ten humor, ale dzisiaj kompletnei nic mi sie nie chce. Chwila słabości. Jutro bedzie lepiej.
Ciesze się, ze Grecja OK. A kogut cudny. Do dobrych ludzi to nawet koguty lgnął.
Zmykam na pociąg. I duuuuuużo zdrowia życze.
Aha! Takie pytanie: Czy jest szansa, ze przyjedzie Pani jeszcze kiedyś do Tarnowa?
ania

Aniu!
1.Szansa jest.
2.Samotne matki mogą być czasem pogodniejsze niż te z mężami ...
3.Napisz jakie było to przedstawienie. Pozdrawiam MU
 
 
powroty-nie nawroty
Tramwaj 25 skręcił na Wolę, tylko po co? Bo ja chciałam na jogę. Już wiem po co, abym mogła wylądować w Katowicach. Kupiłam tylko na dworcu w jeszcze cudem otwartym sklepie beżową bluzkę, bo ta co aktualnie byłam w nią odziana zrobiła się nagle całkiem mokra z przerażenia i dreszczy. Przebrałam się w przebieralni sklepowej, potem bilet, sprawa przenocowania, skok do pociągu; W okienku poprosiłam o bilet normalny w przeświadczeniu, że legitymacja nie podstemplowana jest nieważna, ale jednak ważna do końca października, jak się okazało w drodze powrotnej.Nie było czasu aby to sprawdzić. Czy to do Katowic pociąg? Tak owszem. Moment oddechu i wysłać wiadomość, że jadę( w zupełnie innej sprawie, żeby nie było) Jeszcze z matą jogową na ramieniu, jeszcze z ubraniami do ćwiczeń(bardzo się przydały w roli piżamy) , jeszcze z notatkami nie wyjętymi od kilku dni, i jeszcze z paroma książkami na plecach, które też tam tkwią dość długo. Pasty, szczoteczki i całego bagażu zwanego; bez tego się nie ruszam; w ogóle nie wyjmuję z plecaka bo za często się okazuje, że mam być tam a nie tu albo tu a nie tam, ewentualnie jeszcze gdzie indziej. Jak ten żółw, co to w skorupie ma swój podstawowy ekwipunek.
23.30 dworzec Katowice, wiadomość, że dojechałam i mogę być za chwilę gdziekolwiek. Nie pamiętam kiedy tak nieludzko, tak niewiarygodnie wierzyłam w to, że MUSI Być dobrze, że tam się ten lęk musi skończyć, że nie możliwa jest powtórka. Zdążyłam jeszcze kupić mały papier kolorowy, nożyczki, kartkę zielonego brystolu, klej i zrobiłam z tego pocztówkę z tęczą. Bo kiedyś naturalna tęcza na niebie w drodze do tych Katowic pomogła, więc jak trochę się oszuka i wyśle papierową tęczę to może też; I z powrotem do Warszawy, z kaszkami truskawkowymi (których nie było kiedy wczoraj zjeść), z sokiem pomidorowym i pieprzem w torebce, z jabłkiem, które wróciło i z bąblem na pięcie. Coś mi powiedziało, że tak właśnie będzie bo wzięłam przed wyjściem na jogę dwa plecaki;(jeden na szelkach pakowny, drugi brązowy podręczny)
Anula - jeżdżacz bez głowy.

Ps0. Wydanie to i owszem ale z roku 1966, tak tam jest przynajmniej
napisane…i przejechało ono ze mną te kilometry.
Ps1. Pojawiło się łóżeczko, zielony wózek, śpioszki(bez zdrobnienia
śpiochy), zielony koc, koszulka w barany (po Ukraińsku Osly) i kilka innych przydatnych rzeczy rozmiaru 58, w porywach do 64.
Ps2 Zmęczona już jestem. Jutro wreszcie do Łazienek na chwilę, podpatrzeć tylko liście i do Trójki się wedrzeć przez bramę co piszczy na widok metali.
Ps3. Nie wiem nie rozumiem ale widzę skutki; to zdanie na ostatnie dni i myślę, że na najbliższe lata.
Ps4. Marzę o grzance z przecierem pomidorowym, ale tu wszyscy śpią i wolę nie wychodzić z nory aby nie budzić.
Kropka.

Kropko!
1.Ale co ty robiłaś w tych Katowicach?
2.Mialam oczywiście na myśli rok 1966-ty...
3.Ale dlaczego mi nikt o tym trójkowym koncercie nic nie pisze?!!
4.Po włosku to się nazywa brusketta i jest pyszne!
5.Napisz o koncercie Melepety! MU


 
Pani Magdo, 
Ta płyta JEST WYDARZENIEM. Bardzo, bardzo pięknym.... 
Życzyć sobie tylko możemy, by jak najwięcej ludzi to zauważyło... 
Nie ma już takich AUTORÓW. Dobrze, że są wciąż TACY WYKONAWCY, prawda?... 
Pozdrawiam smutno, melancholijnie i bardzo, bardzo ciepło. 
MAGDALENA
 
P.S. Nie umiem tego inaczej napisać, ale już dawno, bardzo dawno nic tak strasznie nie rozdzierało mi wnętrza......
 
Pani Magdaleno! 
Mi też .Pierwsze dwadzieścia przesłuchań beczałam i beczałam.Z rozpaczy, tęsknoty  i z bezsilnej zlości,że Mistrz nie zdążyl juz tego posłuchać... 
Płyta jest ZJAWISKOWA.MU

 

Dzień dobry Pani,
mineły wreszcie wakacji, to i nadeszła pora, aby powrócić do pisania do kochanej Pani M.U.
I znów zasypię pani skrzynkę zdjęciami bocianów, tęcz i zachodów słońca, mam nadzieję, że zostani mi to wybaczone. (?)
Nadszedł październik, a wraz z nim rozpoczęły się studia i czas koncertów, teatrów :). Już dziś wybieram się na koncert Janusza Radka.
Nauka na uczelni ruszyła już w czwartek. W środę uroczyste rozdanie indeksów (Akademia Ekonomiczna we Wrocławiu). Jestem po pierwszych wykładach i szczerze powiem, że matematyka jest straszna...
I zakończę ten list oczywiście załącznikiem. W czasie wakacji byłam w Borowicach. Odbywają się tam co roku takie spotkania pt. "Gitarą i piórem". W tym roku gościem specjalnym był pan Grzegorz Turnau. A to kilka zdjęć. I oczywiście jednen zachód słońca.
pozdrawiam serdecznie
i życzę dalszych sukcesów
Marta
---
czy "Trzymaj się swoich chmur" zostanie wydane na płycie?
---
jeszcze raz pozdrawiam panią, nasz skarb kultury

 
Marto miła!
1.jJasne że zostanie wybaczone... szczególnie mile widziane byłyby bociany. Ale GT też piękny. Ciągle słucham jego płyty!
2."Trzymaj się swoich chmur?!" Mógłby ktoś dobry wydać. Nagrania piosenek są świetnej jakości...
3.Matematyka jest straszna!!! To znaczy strasznie trudna dla takich jak my... Pozdrawiam MU  

 

Pani Magdo!
Bardzo dziękuję za słowa zachęty i za dobrą radę. W niedzielę wybieram się na "Miasteczko Cud" - jak się uda, to porozmawiam z "Insektami", a jeśli nie będzie okazji, to spróbuję przez "Okularników". Może znajdzie się ktoś, kto zechce pisać muzykę do moich tekstów "dla dorosłych" (bo piosenek dla dzieci już trochę jest, są też bajki sceniczne i jeden musical) i ktoś kto zechce je potem śpiewać. Fajnie jest pisać, jeśli się wie dla kogo (jest też wtedy szansa na to, że piosenka będzie "żyła"). Lubię też pisać do melodii (czasami sobie jakąś pożyczam :) ) i na zadany temat. Może się uda!
Jeszcze raz dziękuję, jak coś się będzie działo - będę się chwalić :)
I. Buczkowska
PS Czy słowo "Śpiewogra" jest zarezerwowane tylko do "Na szkle malowane" czy też można by go używać zamiast słowa musical?
Bardzo mi się ono podoba i chętnie bym go używała.
 
Pani Iwono! 
Może sobie pani używać terminu "śpiewogra" do woli.Jest dla wszystkich!MU

 

Pani MU!!
Już po transmisji w tvp2,oczywiście oglądałam,oczywiście podobało mi się bardzo,wielkie gratulacje dla Beaty Lerach, która jak się okazało już w Sopocie ma talent. Piękny koncert.Szkoda tylko ,że Kinga Ilgner jakiegoś miejsca nie zdobyła w Warszawie. Szkoda.
Piję herbatkę malinową , słucham "Pięciu Oceanów" ,rozwiązuję zadania z matematyki i ..próbuję jakoś przeżyć te jesienne wieczory,bez smutku i...jest OK.Zapisałam się na warsztaty dotyczące historii sztuki i kółko teatralne.Niecierpliwie czekam na koncert 15 pażdziernika.
A nastrój mam jakiś dziwny.Co chwilę wspominam,rozmyślam nad tym co było i boję się ,że to wszystko minęło i już nie będzie takich spotkań , wzruszeń itp.Boję się tego.

ps.: jak będę miała jakieś zdjęcia z koncertu dla Piotra S. to przesyłam!!
Tramwajowa Ania (AzM)

Tramwajowa!

1.Prześlij koniecznie.

2Nie bój się. Jeszcze tyle dobrego  wydarzy się w twoim życiu! Zobaczysz. Ale na razie ucz się matematyki.

3.Kinga była za bardzo zdenerwowana na koncercie w "Trójce". I nie wyszło tak jak w Sopocie. A wtedy zapadały decyzje jurorów. Pozdrawiam -Pani MU

 

karamoff

Droga Pani  MAgdo!
Właśnie zaczynam te jakże znienawidzone przeze mnie studia...Na całe szczęście żyję bardzo ważnym wydarzeniem ,którego inicjatorem jestem w znacznej części.Już za miesiąc organizuję                     I Ogólnopolski Przegląd SZtuki Offowej!!!Z nowoczesną muzyką,warsztatami prowadzonymi przez Anię Serafińską,z teatrem (warsztaty)...Jestem nieco spięta,ponieważ tworzę aranże piosenek finałowych.To będzie baaardzo odlotowa impreza.NO,i będą sami znajomi...Mnóstwo ścisków...
to byłam ja,czyli karamonek

p.s.Na zdjęcie z Panią,obiecane(!)liczę...

 

Karamonku!
1.Zdjęcie sobie zrobimy. Ja będę jutro na koncercie w Buffo-a ty?
2.Ania Serafińska PIĘKNIE ŚPIEWA!!!
3.Organizuj, organizuj, bo zauważyłam,że energia cię rozpiera...
4.ZNienawidzone studia?! To studiuj co innego. Szkoda życia. MU

 

gardłowa sprawa ;)
 

Droga MU,
ostatni tydzień spędziłam w służbie stosunków polsko-niemieckich. Przybył do nas (Chóru Kameralnego UAM) zespół z Tybingi (Chór równie Kameralny), z którym zacieśnialiśmy więzy wokalne i międzyludzkie w ośrodku UAM w Kołobrzegu (a potem również w Poznaniu). Zacieśnianie zakończyło się dla mnie koniecznością płukania gardła, co i tak niewiele zdaje się pomagać. W piątek wylewnie żegnałam się ze wszystkimi (bardzo sympatyczni, więc trudno było sobie odmówić) i zebrałam sporą kolekcję wirusów, które w bolesny sposób dały osobie znać, gdy tylko przekroczyłam próg mieszkania. Co za jesienne czasy: już nawet nie można się bezkarnie przyjaźnić z sąsiadami! Na szczęście nie rzuciło mi się na krtań, tylko na gardło (łatwiej wypędzić intruza). Ale i tak warto było się pożegnać, a co tam! Sobotę b. umilił mi pewien program emitowany przez telewizyjną Dwójkę o godz. 19:00. Bardzo ciekawe porównanie temperamentów wokalnych. Podobało mi się też to zielone na szyi MU (proszę o zdefiniowanie)
J
Serdecznie pozdrawiam i biegnę płukać gardło (drżyjcie intruzi!)
Beata
 

Kobieto w służbie stosunków polsko- niemieckich!
1.Miałam identyczną przygodę z gardłem. Chyba się zaszczepię , jak mój mądry mąż.
2.To zielone, to były koraliki kupione w  Toskanii. Chciałam mieć coś zielonego... jak często.10 euro. Pozdrawiam UAM i Tybingę. MU

 

Kochana MU!!!
Wiersz "Złote gody" piękny i bardzo wzruszający!
...
Spełza płeć, tleją tajemnice,
w podobieństwie spotykają się różnice
jak w bieli wszystkie kolory.
 

Kto z nich jest podwojony, a kogo tu brak?
Kto się uśmiecha dwoma uśmiechami?
Czyj głos rozbrzmiewa na dwa głosy?
W czyim potakiwaniu kiwają głowami?
Czyim gestem podnoszą łyżeczki do ust?
Kto z kogo tutaj skórę zdarł?
Kto tutaj żyje, a kto zmarł
wplątany w linie - czyjej dłoni?

DZIĘKUJE!!! Miłość, przywiązanie i oddanie moich dziadków obserwuję od
lat i marzęo takiej miłości... To niezwykłe i wieczne. Silniejsze od
wszystkiego.

Znów wizyta w szpitalu, gdzie pełno smutku i bólu, bardzo źle to
znoszę. Coś jak w "Relacji ze szpitala" W. Szymborskiej...."jak
dobrze, że są schody, którymi się zbiega/ jak dobrze, że jest brama,
którą się otwiera....(...) Szpitalna woń przyprawia mnie o mdłości." Na
szczęście babcia dobrzeje i mam nadzieję, że wróci do domu w następnym
tygodniu.
Oglądałam młodych i zdolnych! Ciesze się, że w tym roku było też kilka
mniej znanych piosenek. Mój Marcin podarował mi ostatnio zbiór skeczów
i piosenek pt" Z anteny telewizyjnej" Warszawa 1967r. Jest tu Stefania
Grodzieńśka (przedni humor!!!), Jeremi Przybora! "Pustka w sercu",
"Transakcja", "Polowanie na maciorę api"...., Jerzy Jurandot,
Jerzy Kleyny, Wojciech Młynarski i Agnieszka Osiecka. I właśnie takie dla
mnie nieznane piękne piosenki..za rok chciałabym usłyszeć "Miłość
biuralisty", "Pan na stanowisku" albo "Zrobię ci na złość"...
Jesień, jesień...do połowy października wytrzymam! a potem... oby też!
(...)
Mela i Hesia też bardzo w sobie zakochane i w nas. Hesia ostatnio
przeżywa ciężkie chwile, bo boi się grasujacych nocą myszy i ucieka do
mnie pod kołdrę.
(...)
A widziała pani te piękne zdjęcia naszej Dorotki, co to je robiła
zdolna Kasia Warno? Bardzo ładne! Czekam na poniedziałkowy koncert i
cieszę się bardzo, że Osina w końcu nagrała tę płytę!!!!!!!!!

Jednak będę się upierać przy tej antologii, albo chociaż przy takiej
co to po wytycznych do celu...jak poprzednio.J


J!
1.Na antologię przyjdzie pora.
2.Widzialam. Piekne zdjęcia!
3.U nas żyją tak zwane myszy tarasowe. Są zaprzyjaźnione z nami i z psami. Nikt się ich nie boi i one nikogo (może tylko kota sąsiadów). Też tu mieszkają...
4.Nie znam tych piosenek, które wymieniłaś i nie mam tej ksiązki... Pozdrów MSŻ i dziadków. MU
 

 

Pozdrowienia rocznicowe
Z okazji rocznicy Antologii serdecznie pozdrawiam!!!
Dziękuję, że dzieli się Pani swoimi ulubionymi wierszami, lubię tu
zaglądać, to jedna z najpiękniejszych antologii, jakie widziałam

 

Anna Pałach
AP!
Dziękuję. Może wreszcie się zmobilizuję do dalszego ciągu... MU
 

Droga MU!!
Odwiedzam Pani strone od dłuższego już czasu. Z przyjemnością czytam
nadesłane listy i komentarze. W ten zimny wieczór zakatarzona z lampką
grzanego wina w dłoni postanowiłam napisać. Mam małą prośbę do Pani.
Od kilku lat pisze wiersze, czy powinnam to robić? Sama nie wiem.
Jeżeli znajdzie Pani odrobine czasu by je przeczytać i wyrazić swoją
opinie na ich temat, będe niezmiernie wdzięczna! Liczę na kilka słów
krytyki, z Pani ust będzie ona zawsze mile widziana.
Serdecznie pozdrawiam
Mefi


Mefi!
Przeczytałam. Najbardziej podobał mi się ten (niestety smutny):

POGRZEB

Czerwona smuga płaczu
Ciemny samochód
Czarna sukienka

Droga do wieczności prowadzi
przez wyboiste ścieżki

A ja nadal trzymam się Ciebie
Nadal oddycham

nie uwierzysz ile powietrza
mnie to kosztuje


Czekam na pogodne wiersze, chociaż dobrze wiem, że rzadko się takie pisze. Pozdrawiam serdecznie MU
 

Dobry Wieczor:)

Dzisiaj spacerowalam aleja pelna drzew i zastanawialam sie nad
wszystkim i nad niczym.
Zazwyczaj gdy spaceruje samotnie mam natłok mysli, wtedy to obserwuje
ludzi, patrze jak bardzo sa zabiegani i zajeci w tym
swiecie,sprawami,ktore kiedys nie beda mialy zadnego znaczenia, nawet
najmniejszego, bo wszystko to przeminie.Praca,problemy bol i radosc
milosc i nienawisc.
Sa tak bardzo zaangazowani i przesiaknieci tym zyciem ze go tak
naprawde juz nie dostrzegajai nie przezywaja:( Zyja wykonujac
czynnosci, swoje obowiazki. Kiedy usmiechaja sie rano do znajomego
robia to z przyzwyczajenia nie z serdecznosci do tego czlowieka, a
kiedy obmywaja rece nie czuja wody:( to Smutne.
Codziennie chodze ta sama aleja i mijam po drodze szpital. Tam jest
smutek, wynikajacy z bezradnosci. Ci ludzie dostrzegaja szczegoly
-pamietaja i bardziej przezywaja kazda chwile podziwiaja to co
powszechne i oczywiste, do czego inni przywykli i nie uwazaja tego za
nadzwyczajne. to jest piekne Kawalek dalej na tej samej drodze widze
bar i ludzi zapijajacych swoje problemy.Czy w tym malym kieliszku
wodki sa wstanie utopic swoje problemy?
Oddaja role wodce? Czy ona jest od nich madrzejsza? Ma im pomoc?
Gdyby tak bylo i gdyby wystarczyl ten kieliszek to ich problemy
naprawde musialyby byc prostei mogliby sobie pomoc, przeciez oni
doskonale wiedza ze ona im nie pomoze, wiec czemu to robia?
To bledne kolo?

Mam do Pani pytanie: Czy lisc spadajacy na ziemie z galezi umiera?
Czy chce poznac wiecej niz tylko to drzewo z ktorego powstal i dlatego
rozstaje sie z nim na zawsze?
jesli opuszcza swoje drzewo-(miejsce bezpieczne )dla poznania czegos
wiecej to jakze odwazny musi byc....przeciez nigdy juz na to drzewo
nie wroci.
opada na ziemie i zostaje zdeptany przez ludzkie stopy...to bolesne No
wlasnie czy ludzie mysla o lisciach? poznali jego budowe i nazwali go
by moc potem rozpoznac ale czy wiedza dlaczego opuszcza swoje drzewo?
Pozdrawiam
Karolina Dudek

Karolino Dudek!
1.Ladny list. Chociaż niewesoły.
2.Nie poznam odpowiedzi na to pytanie, ale jednak chyba trochę umiera... Został w twoim liście. Pozdrawiam MU

 

...zapisy na zajęcia, czyli koszmarny tydzień...

 
MU!! ... ostatnio rękawy to zawsze mam ponaciągane, rozciągnięte, pognieciona, zwisające i wszystko, co tylko się da to schowane pod nimi ... anyway ... a te łokcie to bardzo, oj bardzo w tym tygodniu były potrzebne tylko niestety, okazało się że zupełnie nie umiem ich używać ... niby macham rękami we wszystkie strony, ale jakoś do przepychania to mi nie służą ... zadzwoniłam nawet po instrukcję obsługi do Mamy, a Ona mi na to, że w domu to tej instrukcji nie zostawiłam, więc szukaj wiatru w polu ... a te nieszczęsne, wybrakowane łokcie moje, po to potrzebne mi były, aby się na zajęcia zapisać ... co się dzieje na tym pożalsięboże wydziale to aż strach i bezsilność ... na każde, nawet te obowiązkowe zajęcia student ma obowiązkowy obowiązek się obowiązkowo zapisać ... bo na dodatkowe to jasne, że jak chcesz, to gnaj na nie ... i nic by mi to nie przeszkadzało, gdyby rzeczywiście można było się zapisać na każde interesujące studenta zajęcia ... ale oto nie ... nie ma tak ... nie ma czegoś takiego jak „równe szanse vel możliwości” ... nie ma czegoś takiego jak studiowanie tego, co cię interesuje i niech mi nikt nie mówi, że mam jakiś wybór ... a skoro nie ma czegoś takiego, to po co każą nam układać samodzilenie plan?? ... skoro potem i tak nie można się zapisac na wybrane zajęcia ... ooo nieee ...  to jest tak, że jak jesteś a) szybszy, b) wyższy, c) silniejszy, d) mocniejszy to owszem - jesteś zapisany ... a jak nie, to spadaj z tego drzewo na beton ... bo stać na końcu jakiegoś duszącego i przepychającego się tłumu to nie jest to, co tygryski lubią ani bardziej ani mniej ... i jak jest np. 20 miejsc a chętnych 140 i ja jestem 141 to po co niby mam tam stać ?? ... nie każcie mi, no litości ... kto pierwszy się dorwie ten się odhacza ... a ja najchętniej to bym się odhaczyłabym w ogóle od tego studiowania, tylko nie mam pomysły gdzie by tu się przyhaczyć ...  i jak jeszcze ktoś mdleje pod nosem i trzeba cucić to to jest niestety, ale ponad cokolwiek ... brrrr ... wrrrrr ... nie nie nie nie nie nie i już !!! ... i jak mi ktoś powie, że to jest fantastyczny pomysł, że mogę sobie ułozyć plan z tego, co mnie najbardziej interesuje to zwinę go w rulon !!!! ... skończyło się na tym, że dałam tym zapisom spokój ... zapisałam się na metodologie, co to nie wiem co to jest, ale były miejsca ... no to się wpisałam ... potem się okazało, że nie mogę chodzić, bo w życiu nie miałam socjologii, to poszłam się wypisać albo przepisać albo cokolwiek, a tam Pan mi mówi, że w sumie to mogę chodzić, bo jemu to wszystko jedno czy mam socjologię czy nie mam ... za to na dydaktykę, która jest narzuconym mi obowiązkiem to nawet listy nie widziałam ... więc pytam o co chodzi ?? ... jakieś listy, jakieś tłumy ... w rezultacie i jako tako to zapisałam się podobno na coś, ale nie wiem na co, bo już mnie to nie interesowało, nie sprawdzałam, nie czytałam co to za listy tylko zerkałam czy jakieś jest miejsce wolne ... a jakaś dziewczyna do mnie przez ramie „chciałbym mieć w sobie twój spokój” ... i tylko się do niej uśmiechnęłam, bo loooooooooooooooosie ... mój spokój ?? ... paranoja ...  i brrrr i wrrrrrr ... koniec tematu ...

... żeby zdrowiejący palec nie musiał się przemęczać przesyłam ‘zapasowe’ auto ... gdyby pomarańczowa strzała wzięła urlop ... bo chodzi o to, żeby nie chodzić piechotą ...

rozpisana ... niezapisana

psss0... leon kabluje pozdrowienia z leszczyńskiej...

pssss1... ‘osoba pilnująca morza’ prawda?! ... na taką specjalność to najchętniej bym się na tym drętwym wydziale zapisała ...

 

 

OPM!

1.Ale i tak się ucz. Czegokolwiek. Byle to było interesujące. Miło być mądrzejszym o cokolwiek.

2. Znam problem "mylenia tropów". I ten pozorny spokój, gdy w środku wszystko telepie... Dziękuję za auto. Wysyłam pomarańczową (a właściwie pomidorową ) strzałę w chwilowej niedyspozycji... Zapasowe auto jak znalazł... MU

 

 

ARCHIWUM