W tym miejscu publikę wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
***
Kochana Pani Magdo
Jestem wolontariuszką fundacji Mam marzenie, potrzebujemy pomocy, pomagamy
spełniać marzenia dzieci śmiertelnie chorych. Jednym z nich jest Mateusz.
Mateusz ma 17 lat i cierpi na rozwojowy zanik mięśni. Chłopiec ma wspaniały
talent do malowania. Kiedyś stworzenie obrazka zajmowało mu kilka dni, teraz - z
powodu postępującej choroby - kilka tygodni. Jednak Mateusz się nie poddaje i
będzie malował dopóki starczy mu sił.
Nasz młody artysta marzy o tym, aby odwiedzić kolebkę włoskiej sztuki -
Florencję. Fundacja Mam Marzenie zajmuje się organizacją spełnienia Jego
marzenia. Prosimy o jakiekolwiek wsparcie. Szukamy kontaktu z biurami podróży,
Polonią we Włoszech lub samej Florencji oraz sponsorów, którzy zechcieliby
pokryć koszty wyjazdu i pobytu chłopca we Włoszech. Wkrótce zaprezentujemy
dzieła chłopca w Poznaniu w "Czerwonym Fortepianie" - tutaj też prosimy o
jakąkolwiek pomoc: przy organizacji, nagłośnieniu medialnym, cateringu itp.
Z góry dziękujemy za pomoc, wsparcie i wielkie serce
Monika Krajewska- 0600-282-443
monika.krajewska@op.pl
Tomasz Moczerniuk
Fundacja Mam Marzenie - oddział Poznań
tel: 661 527 569
email: tomaszm@mammarzenie.org
www.mammarzenie.org
Fundacja Mam Marzenie powstała w ubiegłym roku w Krakowie. W kwietniu b.r.
powstał oddział w Poznaniu. Do chwili obecnej spełniliśmy 21 dziecięcych marzeń,
w tym 8 z Wielkopolski. Pracujemy nad 6-cioma kolejnymi. Przyłącz się do nas.
Podaruj im magiczną moc marzenia!
Fundacja jest organizacją pożytku publicznego.
Drogi Z.N zawsze na posterunku w sytuacjach
skrajnych!
Buffo przeleciało niczym torpeda a ja przez teatr niczym
ponadświatłowa
prędkość ludzka lub nieludzka. Teraz to już o Programie Trzecim nie ma co
pisać bo wszystko na własne oczy i uszy się odbyło i wiadomo co, jak, czyli
bosko! Ile razy tego słucham tyle razy buduje się nadzieja...czmycha szybko
ale jest. Więc po teatrze jeszcze na chwilę odwiedzić Dąbrowiecką, potem
przespacerować się przez Chmielną i pod kołdrę posłuchać wszystkiego jeszcze
raz sama ze sobą.
Dziś praktyki u przedszkolaków...leżakowanie i zasypianie przy płycie,
przy której i ja zasypiam nieustająco(zamiast proszków, tabletek, pigułek
czy jak to się nazywa...) czyli "Kołysanki Utulanki" dobre dla wszystkich -
9 potworów o wyglądach aniołków zasypiało przy Okruszku... co się działo po
obudzeniu nie wiem bo wyszłam i nie wróciłam. Biegiem na uczelnie i z
malinami do łazienki aby je trochę umyć, czy maliny się myje? A potem do
czytelni czytać Guliwera i arytkuły o Dorocie T...odgradzamy się, odgradzamy
za radą Wiedzących i Mądrych. Okulary na posterunku. Jak mówi Zygmunt,
Muniek S "okulary są elementem mojej osobowości"...urocze.
W uszach wczoraj, w głowie dzisiaj, w oczach mroczki. 6 grzanek z
przecierem...tzn napady głodu na zmianę z napadami niejedzenia + rumianek na
wszystko.
Zwyczajnie-Anula
Chory pedagogu!
1.Zaczęłabym leczyć te napady.
2.Czasami bez okularów, to jakby za nago wyjść do ludzi.Tu pełne
zrozumienie.
3.Jeżeli to są maliny z naszego albo zaprzyjaźnionego ogródka to sie nie
myje.
4.Ja bym nawet chętnie popraktykowała u przedszkolaków.Naprawdę.
5.Jeżeli po słuchaniu buduje się nadzieja,to najważniejsze.Bo tak naprawdę ,
to głównie o to chodzi.
6.Wysyłam ci maliny ,których sie nie myje.Od sercaMU


Wiktorze kochany!
Taki ważny, zwykły
dzień......może razem pomilczymy o tym, że nam nie
jest źle....pomilczymy na tak.....Ale zanim, to jeszcze muszę
powiedzieć, że te całe pole maków jest jak najbardziej dla pani! A
każdy z nich niesie nadzieje na marzeń spełnienie! I skromny prezent
(na razie) to te piosenki nieznane AO. Cała reszta dotrze pocztą ( I
HOPE!) i to w całkiem niedługim czasie. Wszystkiego Dobrego! Całuję
uroczyście Jola
MAŁE MIESZKANKA
On: Gdzież jest czar niedawnych lat,
Gdy prostych uczuć pragnął świat.
Skoro nadszedł miesiąc maj,
Już spotkałeś kogoś "naj"
Patrząc w oczy miłej swej,
Słyszałeś proste tak…
Ona: Lub nie.
On: Dziś innym słówkiem wabią cię:
Ona: Ach, ustabilizujmy się…
Ona: (na melodię "Mieszkanko na Mariensztacie") Spore mieszkanko na
Saskiej Kępie To moje szczęście, to moje sny.
Segment lub willa, na Saskiej Kępie,
I już w nim "Desa", "Cepelia" oraz
Ściany w picasy, antyki dwa,
Na górze rzeźba, na dole obraz -
Wszystko jak w filmie z USA…
On: Niech będzie jakiś basen
I koniak przy kominku.
Ona: Niech będzie jakiś "Opel"
Niech będzie jakiś Fiat…
On: Rolce-Roycea się nie kupi,
Ona: (mówi) Dlaczego????
On: Bo nie ma ich na rynku.
Pani rozumie - dewiz brak.
Oboje: A kiedy nocą przyjaciel księżyc Będzie do Pragi…
Ona: Od Pragi dwa…
Przez Wisłę biegł,
Będziemy z okna na Saskiej Kępie
Patrzeć na nasz Grand Hotel…
On: Gdzież czar
Tych dawnych lat,
Gdy prostych faktów pragnął świat,
Skoro nadszedł uczuć kres.
Ona: Mówiłaś trudno, szkoda łez
On: Brałeś drżąc walizki dwie
I szedłeś tam, gdzie nie ma jej,
Ona: Biegłaś tam, gdzie nie ma go…
Oboje: Och, jakież dziś przeszkody są:
Ona: (wściekła) Spore mieszkanko na Saskiej Kępie,
On: (przedrzeźniając) To twoje szczęście, to twoje sny.
Segment lub willa na Saskiej Kępie…
Ona: A w tym segmencie - jak na złość - ty.
On: I jeszcze "Desa", "Cepelia" oraz
Ona: Ściany w picasy, antyki dwa,
On: Na górze rzeźba, na dole obraz.
Ona: Wszystko jak w filmie z USA!
MIŁOŚĆ BIURALISTY
Pewnego dnia
Deszczowego dnia
Spotkałem ją,
Gdy z biura szła,
A że z sąsiednich wracamy biur,
Szedłem tuż obok…
Deszczyk - szur-szur.
I wtedy właśnie pomyślałem sobie, żeby się trochę zakochać - tak
niedużo,
odrobinkę, kropelką, ot - powzdychać, pomarzyć, potęsknić choćby tyle, ciut,
ciut, bez nadziei wzajemności…
I stało się.
(liczy)
Kwiaty - sto.
Liścik - trzy.
Ciągle się
Trzeba strzyc (bądź co bądź siedem pięćdziesiąt).
Albo też
W taki deszcz
W okno jej
Gapić się…
(kichnięcie)
Doktor był,
Wziął pięć stów…
- chociaż to było całkiem lekkie zapalenia płuc i niepotrzebnie się
fatygował aż pięć razy…
Jestem zdrów.
Bukiet róż,
Potem znów
Gałąź bzu…uuuff…133 złote i 44 grosze.
Pewnego dnia
Słonecznego dnia
Spotkałem ją,
Gdy z biura szła,
Uśmiech rozjaśnił nagle jej twarz,
Mnie się cieplutko zrobiło aż…
I wtedy właśnie pomyślałem sobie, żeby się zakochać z wzajemnością, bo
to
i ładniej, i weselej, i taniej wyniesie - ziarnko do ziarnka, do miarki miarka,
i tak we dwójkę, powolutku będziemy sobie jakoś ten wózek pchać…
I stało się:
Sopot-trzy (trzy patyki)
Szpilki - dwa.
Kino wciąż,
Szafa - gra (bądź co bądź każda minuta złoty pięćdziesiąt) Brama -
trzy, Piątkę stróż, Potem znów Bukiet róż - bo to urodziny, albo
imieniny, raz we wrześniu, raz w czerwcu
i dwa razy w grudniu, na Józefaty…
Nagle - trzask
Mody - kres:
Szelek szał
Teraz jest - a do każdej spódnicy, do każdych spodni inne szelki, a
wszystkie moje - ufff…
Pewnego dnia
Zimowego dnia
Spotkałem ją,
Gdy z biura szła,
Znów się taksówką kazała wieźć,
Siedziałem obok…
Za oknem - śnieg.
I wtedy właśnie pomyślałem, żeby się trochę odkochać - tak ładnie, po
koleżeńsku, bez awantur, ot, po prostu - do widzenia, kochanie, wypijmy ten
kieliszek wina i nie myśl o mnie źle.
I stało się:
Szampan - sześć (stów oczywiście)
Kwiaty - pięć.
Trzeba - gest
W końcu mieć (jak się żegnać, to się żegnać, prawda?) Jeszcze tu,
Jeszcze tam, Potem w gaz, Potem szał.
Cygan grał,
Chłop na schwał,
Setkę wziął…
Za ten walc! (mam na myśli ten walc, przy którym płakali - i ja, i
ona, i
cała cygańska orkiestra, której - ma się rozumieć - stawiałem).
Potem znów
Bukiet róż,
Bo jak już-
No to już…uuuuuuuufffffff.
I wtedy właśnie sobie pomyślałem, żeby Zrobić manko, proszę Wysokiego
Sądu.
Są jeszcze dwie piosenki nieznane. I jakby co mam do tego też nuty.
jh

Jolu!
Dziękuję bardzo!W ten sposób w dniu moich i Agnieszki urodzin poznałam jej dwa
Nowe(dla mnie!)teksty...Jaki to prezent!!!
Witam Pani Magdo!
Bardzo się ciesze, ze jest szansa, ze przyjedzie Pani do Tarnowa (mam nadzieję,
ze jeszcze tu będę). U nas jesień piękna. Oby jak najdłużej. Talia fantastyczna,
ludzie fantastyczni i w ogóle jest fantastyczne!!! Jak bede miała czas to
napisze o tym więcej. Teraz przybiegam do domu tylko na obiady (a czasami nawet
i nie) i na nocleg, i biegnę dalej. Boże!! Jak ja to lubię!! Być w ruchu. Wtedy
czuję, że żyję!
A korzystając z okazji chciałam Pani złożyć najserdeczniejze życzenia
urodzinowe. Uśmiechu z każdego możliwedo powodu, szczęscie w małch i dużych
sprawach, spełnienia marzeń (SZYBKO) i aby spotkała Pani w życiu samych
szcześliwych, pogodnych i życzliwych ludzi.
Całuję i ściskam mocno.
ps. Jak będzie Pani na Powązkach proszę zapalić za mnie urodzinową świeczkę dla
Agnieszki Osieckiej. Dziękuję.
ania


Aniu!
1.Ile radości w tym Tarnowie!Czy ciągle opiekuje sie tym A.Pacuła?
2.A ja czuję że żyję , nie ruszając się wcale najchętniej...Za to ruszam się w
snach.Gdzie ja wtedy nie podróżuję i z jakim wigorem...
3.Zapalę.
4.Jak będziesz miala czas to napisz więcej.Pozdrawiam MU 5.Ale misie!!!
***
Trójkowy koncert Melepety! - odbiór
słuchowy
Podziedziałkowy wieczór. Małe malutkie światełko. Włączone radio. Dużo
pięknych słów padło na temat DO. Z ust pani Szabłowskiej i pani Basi z
Chicago. A potem już tylko piękna muzyka i jej głos. Czułam dumę i
wzruszenie. Dzika róża zaśpiewana wspaniale! To była piosenka
otwierająca koncert. Potem już się posypały jak z rękawa....niestety
miałam czasem wrażenie, że orkiestra zagłuszała Osinę, jak ściszała
głos i mało było słychać. Rzuciało mnie na kolana wykonanie "Duszy na
ramieniu" Magdy Czapińskiej. Przepiękna pisosenka. Słowa również.
Poza tym jeszcze bardzo mi się podobały" Senne zioła", "Gałązka
wiśni", " Ja się załapię" (mimo że wcześniej nie byłam przekonana do
tej piosenki, po lekturze słów, ale tak to wyśpiewała!!!), "Śmierć
ptaka", a najbardziej "Aniele Stróżu" właśnie zrozumiałam i Lulajka i
bardzo żałuję że takich trzech pięknych pisenek nie będzie na płycie,
ale może będą na następnych... Czego Osince bardzo życzę. Teraz czekam
na sprawozdaanie z koncertu w Buffo. Może być poparte zdjęciami.
Najserdeczniej jola
Jolu!
1.Byłam.Dorota twierdzi, że wypadło to dużo lepiej niż w poniedziałek w
"Trójce". Publiczność szalała z zachwytu!!!
2. Kupiłam płytę. Pięknie wydana (w Ameryce!) , świetne zdjęcia mojego
ulubionego fotografo-piosenkarki - Katarzyny Warno
Bardzo dobre zgranie! I cudowna praca Tadeusza Mieczkowskiego! Teraz tylko
będziemy marzyć, żeby jak najwięcej ludzi to kupiło i Dorota stała się majętną
kobietą...
3.Mnie najbardziej podobały się piosenki z akompaniamentem jednego instrumentu.
Te cichsze. Ale publiczności odwrotnie!
4.Wszystko wskazuje na to ,że lada chwila stanie się także gwiazdą w Ameryce. Bo
tam wspaniali ludzie (z panią Basią Bilsztą na czele!) się opiekują jej
talentem... To by było!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
5.Bylo bardzo ciemno i zdjęcia nie wyszły... wysyłam namiastkę zdjęć.








Drooga Pani Magdo!
Z tymi studiami to tak prosto nie jest...Skończę je...to chyba największe
samookaleczenie w moim zyciu(jak dotychczas przynajmniej...).Już nie mogę
doczekać się przeprowadzki do W-wy po obronie pracy!Wtedy dopiero zacznę
nowe studia .Co do Buffo to niestety chętnie,ale nie dziś...Pozdrawiam
Osinę...Mam nadzieję,że płytę wkrótce usłyszę...
Jesienne pozdro(wienia)
karamonek
Karamonku Jesienny!
1.Szkoda że cię nie było!
Płytę kup! Franek mówil, że widział ją wczoraj przed Uniwersytetem! To się
nazywa dystrybucja!
2.Niejaka Pognieciona dała mi płytę od ciebie, ale na niej Nic Się Nie
Nagrało... niestety. Cisza kompletna... chyba że to jest ta koncepcja offowa?
Pozdrawiam MU
w ciągu dnia bo brakuje nocy
Praktyki(nie Świerszczyk o, nie! Tylko dostałam baty, że się nie
odezwałam, przepadło bo guzik Anuluj zawsze pod palcem), potem Agrykola,
Łazienki, Pawie i Pawi krzyk wariata;, potem ;Prooooogrrrraaaaaaam
trrrzzzzeeeeeccccciiiiii;. Targanie stołów ; za pomocą mężczyzn
przechodnich, krojenie 2.5 kg sera, nabijanie winogron na wykałaczki,
szukanie czegoś czym da się otworzyć 12 win, robienie jeża z sera i
winogron, wreszcie koncert ruszył i pozostało tylko rozlanie tych 12
win, 10 soków, 5 litrów wody mineralnej...jakoś w trakcie wlazłam, i
było jakby to powiedzieć- Melepetowo, czyli na najwyższych obrotach
gardłowych i emocjonalnych. Ja jestem dumna! Bardzo dumna! Poza tym to,
że I mnie się uda i wam się uda; zostaje w uszach długo, długo, i
chwilowo przekonuje.( chwilowo wyłoniła się wiara, bardzo chwilowo ale
lepsze to niż nic). Pełno ludzi, klimatyzacja, dużo kwiatów,
podziękowań, uznania i wszystkiego co się należało, oj bardzo należało.
Trójka stanęła na głowie, mam nadzieje tylko, że nikt nie złamał
nogi na rozlanym soku, lub winogronie upadłym. Po koncercie też się
podobno dużo działo ale o tym to już pewnie inni, odważni i towarzyscy ;
ja myk, myk po schodach, z kieliszkiem czerwonego wina do domu, żeby
broń boże nikt się nie pytał i nic i w żadnej sprawie. Są bardziej
zorientowani, potrzebniejsi, którzy wiedzą lepiej co było potem, ja się
staje kłopotem.
Tam się tworzyły jakieś kręgi zapoznawcze i każdy coś o sobie, na
forum...intuicja w tym wypadku dostała 6 ze sprawowania i fanfary za
skuteczność informowania o tym co należy robić. chciałam zabrać mojego
stróża ale wylądował właśnie w Katowicach...a co ja tam robiłam? Nie
wiem do końca, przejechałam się po prostu bo wydawało mi się, że
powinnam, że to jedyne co mogę teraz zrobić i absolutnie konieczne, a że
pociąg po drodze to nie widziałam problemu tylko cel- raz w życiu, nie
problem tylko cel. Bo jeśli ktoś ma być chwilowym wrakiem to niech
chociaż ma świadomość, że nie sam. To niezwykłe uczucie, kiedy nie ma
wątpliwości, sprzeczności, jest jeden pewny wariant działania. Tak
poczułam. A ile to się pociągnie? Może jeszcze niejedne katowice przede
mną, oby nie.
Anula w pomidorowych rajstopach z niemijającą ochotą na bruskette.
Ps0. Teraz krótka rozmowa, Wiki, Buffo...czyli punkt programu na dzień
6.X. 04. Przemknę.
Ps1. Jutro o Dziwnym wypadku psa nocną porą;- dojrzewam.,
Anulo, która sądzisz, że potem jesteś kłopotem!
1.Szastasz pieniędzmi na te Katowice! Ale jeżeli ma cię to podleczyć...
bo w wyleczenie mało wierzę.
2.Dalej nie wiem kto jest tym chwilowym wrakiem. Ty czy Stróż (Anioł?)
3.Wczoraj na koncercie nie wyglądałaś na ruinę człowieka. Ale ja wiem
,że pozory mylą. Wysyłam ci twoje zdjęcie autorstwa tajemniczego
papparazzi MU

***

No to to jest właśnie Kedwesz.
Żeby nie było, że dręczymy psa, to
wyjaśnię,że Kedwesz to fonetycznie zapisane węgierskie słowo kedves, które
znaczy kochany.
Najfajniejsze w Kedweszu jest to, że jest strasznie sentymentalny i
bardzo się przywiązuje do swoich rzeczy. Nie chciał oddać swojej
pierwszej obróżki, którą dostał, jak miał kilka tygodni jeszcze w hodowli i
ostatnio
chodził w niej prawie podduszony. Aż w końcu zdjętą przemocą i zastąpioną nową,
czerwoną, zabrał do siebie do łóżka, gdzie w skupieniu i z miłością
matki wylizał na pożegnanie. Ze stosu nowych, lśniących kości wybiera
zawsze zupełnie zmasakrowaną, brudną i nieprzypominającą już niczego
swoją pierwszą kość. A mały, żółty piszczący bucik ze szczenięcej wyprawki,
chociaż
już dawno nie piszczy, jest nadal jego najlepszym kumplem.
Mogłabym o Kedweszu godzinami mówić, więc lepiej mnie nie prowokować...
Też się czuję poniekąd psią mamą i to nawet do tego stopnia, że trzymam na
biurku dwa psie mleczaki, które akurat przy mnie zadzwoniły o
niebieską posadzkę. No ale przecież nie wyrzucę do śmieci jednej
milionowej części składowej mojego psa?
Pozdrowienia ode mnie i od Kedwesza (jak się obudzi, to powiem mu, że
pozdrowił Magdę Umer)! Julka
Julko albo psia
mamo!
Kochany (tzn Kedwesz) trochę nieostry ale bardzo przystojny! Wyświetlamy dla
wszystkich i pozdrawiamy! MU






Pani MU!!
Już po transmisji w tvp2,oczywiście oglądałam,oczywiście podobało mi się
bardzo,wielkie gratulacje dla Beaty Lerach, która jak się okazało już w Sopocie
ma talent. Piękny koncert.Szkoda tylko ,że Kinga Ilgner jakiegoś miejsca nie
zdobyła w Warszawie. Szkoda.
Piję herbatkę malinową , słucham "Pięciu Oceanów" ,rozwiązuję zadania z
matematyki i ..próbuję jakoś przeżyć te jesienne wieczory,bez smutku i...jest
OK.Zapisałam się na warsztaty dotyczące historii sztuki i kółko
teatralne.Niecierpliwie czekam na koncert 15 pażdziernika.
A nastrój mam jakiś dziwny.Co chwilę wspominam,rozmyślam nad tym co było i boję
się ,że to wszystko minęło i już nie będzie takich spotkań , wzruszeń itp.Boję
się tego.
ps.: jak będę miała jakieś zdjęcia z koncertu dla Piotra S. to
przesyłam!!
Tramwajowa Ania (AzM)
Tramwajowa!
1.Prześlij koniecznie.
2Nie bój się. Jeszcze tyle dobrego wydarzy się w twoim życiu! Zobaczysz. Ale na razie ucz się matematyki.
3.Kinga była za bardzo zdenerwowana na koncercie w "Trójce". I nie wyszło tak jak w Sopocie. A wtedy zapadały decyzje jurorów. Pozdrawiam -Pani MU
Droga Pani MAgdo!
Właśnie zaczynam te jakże znienawidzone przeze mnie studia...Na całe szczęście
żyję bardzo ważnym wydarzeniem ,którego inicjatorem jestem w znacznej części.Już
za miesiąc organizuję I Ogólnopolski Przegląd SZtuki
Offowej!!!Z nowoczesną muzyką,warsztatami prowadzonymi przez Anię Serafińską,z
teatrem (warsztaty)...Jestem nieco spięta,ponieważ tworzę aranże piosenek
finałowych.To będzie baaardzo odlotowa impreza.NO,i będą sami znajomi...Mnóstwo
ścisków...
to byłam ja,czyli karamonek
p.s.Na zdjęcie z Panią,obiecane(!)liczę...
Karamonku!
1.Zdjęcie sobie zrobimy. Ja będę jutro na koncercie w Buffo-a ty?
2.Ania Serafińska PIĘKNIE ŚPIEWA!!!
3.Organizuj, organizuj, bo zauważyłam,że energia cię rozpiera...
4.ZNienawidzone studia?! To studiuj co innego. Szkoda życia. MU
gardłowa sprawa ;)
Droga MU,
ostatni tydzień spędziłam w służbie stosunków polsko-niemieckich. Przybył do
nas (Chóru Kameralnego UAM) zespół z Tybingi (Chór równie Kameralny), z
którym zacieśnialiśmy więzy wokalne i międzyludzkie w ośrodku UAM w
Kołobrzegu (a potem również w Poznaniu). Zacieśnianie zakończyło się dla
mnie koniecznością płukania gardła, co i tak niewiele zdaje się pomagać. W
piątek wylewnie żegnałam się ze wszystkimi (bardzo sympatyczni, więc trudno
było sobie odmówić) i zebrałam sporą kolekcję wirusów, które w bolesny
sposób dały osobie znać, gdy tylko przekroczyłam próg mieszkania. Co za
jesienne czasy: już nawet nie można się bezkarnie przyjaźnić z sąsiadami! Na
szczęście nie rzuciło mi się na krtań, tylko na gardło (łatwiej wypędzić
intruza). Ale i tak warto było się pożegnać, a co tam! Sobotę b. umilił mi
pewien program emitowany przez telewizyjną Dwójkę o godz. 19:00. Bardzo
ciekawe porównanie temperamentów wokalnych. Podobało mi się też to zielone
na szyi MU (proszę o zdefiniowanie)
J
Serdecznie pozdrawiam i biegnę płukać gardło (drżyjcie intruzi!)
Beata
Kobieto w służbie stosunków polsko-
niemieckich!
1.Miałam identyczną przygodę z gardłem. Chyba się zaszczepię , jak mój mądry
mąż.
2.To zielone, to były koraliki kupione w Toskanii. Chciałam mieć coś
zielonego... jak często.10 euro. Pozdrawiam UAM i Tybingę. MU
Kochana MU!!!
Wiersz "Złote gody" piękny i bardzo wzruszający!
...
Spełza płeć, tleją tajemnice,
w podobieństwie spotykają się różnice
jak w bieli wszystkie kolory.
Kto z nich jest podwojony, a
kogo tu brak?
Kto się uśmiecha dwoma uśmiechami?
Czyj głos rozbrzmiewa na dwa głosy?
W czyim potakiwaniu kiwają głowami?
Czyim gestem podnoszą łyżeczki do ust?
Kto z kogo tutaj skórę zdarł?
Kto tutaj żyje, a kto zmarł
wplątany w linie - czyjej dłoni?
DZIĘKUJE!!! Miłość, przywiązanie i oddanie moich dziadków obserwuję od
lat i marzęo takiej miłości... To niezwykłe i wieczne. Silniejsze od
wszystkiego.
Znów wizyta w szpitalu, gdzie pełno smutku i bólu, bardzo źle to
znoszę. Coś jak w "Relacji ze szpitala" W. Szymborskiej...."jak
dobrze, że są schody, którymi się zbiega/ jak dobrze, że jest brama,
którą się otwiera....(...) Szpitalna woń przyprawia mnie o mdłości." Na
szczęście babcia dobrzeje i mam nadzieję, że wróci do domu w następnym
tygodniu.
Oglądałam młodych i zdolnych! Ciesze się, że w tym roku było też kilka
mniej znanych piosenek. Mój Marcin podarował mi ostatnio zbiór skeczów
i piosenek pt" Z anteny telewizyjnej" Warszawa 1967r. Jest tu Stefania
Grodzieńśka (przedni humor!!!), Jeremi Przybora! "Pustka w sercu",
"Transakcja", "Polowanie na maciorę api"...., Jerzy Jurandot,
Jerzy Kleyny, Wojciech Młynarski i Agnieszka Osiecka. I właśnie takie dla
mnie nieznane piękne piosenki..za rok chciałabym usłyszeć "Miłość
biuralisty", "Pan na stanowisku" albo "Zrobię ci na złość"...
Jesień, jesień...do połowy października wytrzymam! a potem... oby też!
(...)
Mela i Hesia też bardzo w sobie zakochane i w nas. Hesia ostatnio
przeżywa ciężkie chwile, bo boi się grasujacych nocą myszy i ucieka do
mnie pod kołdrę.
(...)
A widziała pani te piękne zdjęcia naszej Dorotki, co to je robiła
zdolna Kasia Warno? Bardzo ładne! Czekam na poniedziałkowy koncert i
cieszę się bardzo, że Osina w końcu nagrała tę płytę!!!!!!!!!
Jednak będę się upierać przy tej antologii, albo chociaż przy takiej
co to po wytycznych do celu...jak poprzednio.J
J!
1.Na antologię przyjdzie pora.
2.Widzialam. Piekne zdjęcia!
3.U nas żyją tak zwane myszy tarasowe. Są zaprzyjaźnione z nami i z psami.
Nikt się ich nie boi i one nikogo (może tylko kota sąsiadów). Też tu
mieszkają...
4.Nie znam tych piosenek, które wymieniłaś i nie mam tej ksiązki... Pozdrów
MSŻ i dziadków. MU
Pozdrowienia rocznicowe
Z okazji rocznicy Antologii serdecznie pozdrawiam!!!
Dziękuję, że dzieli się Pani swoimi ulubionymi wierszami, lubię tu
zaglądać, to jedna z najpiękniejszych antologii, jakie widziałam
Anna Pałach
AP!
Dziękuję. Może wreszcie się zmobilizuję do dalszego ciągu... MU
Droga MU!!
Odwiedzam Pani strone od dłuższego już czasu. Z przyjemnością czytam
nadesłane listy i komentarze. W ten zimny wieczór zakatarzona z lampką
grzanego wina w dłoni postanowiłam napisać. Mam małą prośbę do Pani.
Od kilku lat pisze wiersze, czy powinnam to robić? Sama nie wiem.
Jeżeli znajdzie Pani odrobine czasu by je przeczytać i wyrazić swoją
opinie na ich temat, będe niezmiernie wdzięczna! Liczę na kilka słów
krytyki, z Pani ust będzie ona zawsze mile widziana.
Serdecznie pozdrawiam
Mefi
Mefi!
Przeczytałam. Najbardziej podobał mi się ten (niestety smutny):
POGRZEB
Czerwona smuga płaczu
Ciemny samochód
Czarna sukienka
Droga do wieczności prowadzi
przez wyboiste ścieżki
A ja nadal trzymam się Ciebie
Nadal oddycham
nie uwierzysz ile powietrza
mnie to kosztuje
Czekam na pogodne wiersze, chociaż dobrze wiem, że rzadko się takie pisze.
Pozdrawiam serdecznie MU
Dobry Wieczor:)
Dzisiaj spacerowalam aleja pelna drzew i zastanawialam sie nad
wszystkim i nad niczym.
Zazwyczaj gdy spaceruje samotnie mam natłok mysli, wtedy to obserwuje
ludzi, patrze jak bardzo sa zabiegani i zajeci w tym
swiecie,sprawami,ktore kiedys nie beda mialy zadnego znaczenia, nawet
najmniejszego, bo wszystko to przeminie.Praca,problemy bol i radosc
milosc i nienawisc.
Sa tak bardzo zaangazowani i przesiaknieci tym zyciem ze go tak
naprawde juz nie dostrzegajai nie przezywaja:( Zyja wykonujac
czynnosci, swoje obowiazki. Kiedy usmiechaja sie rano do znajomego
robia to z przyzwyczajenia nie z serdecznosci do tego czlowieka, a
kiedy obmywaja rece nie czuja wody:( to Smutne.
Codziennie chodze ta sama aleja i mijam po drodze szpital. Tam jest
smutek, wynikajacy z bezradnosci. Ci ludzie dostrzegaja szczegoly
-pamietaja i bardziej przezywaja kazda chwile podziwiaja to co
powszechne i oczywiste, do czego inni przywykli i nie uwazaja tego za
nadzwyczajne. to jest piekne Kawalek dalej na tej samej drodze widze
bar i ludzi zapijajacych swoje problemy.Czy w tym malym kieliszku
wodki sa wstanie utopic swoje problemy?
Oddaja role wodce? Czy ona jest od nich madrzejsza? Ma im pomoc?
Gdyby tak bylo i gdyby wystarczyl ten kieliszek to ich problemy
naprawde musialyby byc prostei mogliby sobie pomoc, przeciez oni
doskonale wiedza ze ona im nie pomoze, wiec czemu to robia?
To bledne kolo?
Mam do Pani pytanie: Czy lisc spadajacy na ziemie z galezi umiera?
Czy chce poznac wiecej niz tylko to drzewo z ktorego powstal i dlatego
rozstaje sie z nim na zawsze?
jesli opuszcza swoje drzewo-(miejsce bezpieczne )dla poznania czegos
wiecej to jakze odwazny musi byc....przeciez nigdy juz na to drzewo
nie wroci.
opada na ziemie i zostaje zdeptany przez ludzkie stopy...to bolesne No
wlasnie czy ludzie mysla o lisciach? poznali jego budowe i nazwali go
by moc potem rozpoznac ale czy wiedza dlaczego opuszcza swoje drzewo?
Pozdrawiam
Karolina Dudek
Karolino Dudek!
1.Ladny list. Chociaż niewesoły.
2.Nie poznam odpowiedzi na to pytanie, ale jednak chyba trochę umiera... Został
w twoim liście. Pozdrawiam MU
... żeby zdrowiejący palec nie musiał się przemęczać przesyłam ‘zapasowe’ auto ... gdyby pomarańczowa strzała wzięła urlop ... bo chodzi o to, żeby nie chodzić piechotą ...
rozpisana ... niezapisana
psss0... leon kabluje pozdrowienia z leszczyńskiej...
pssss1... ‘osoba pilnująca morza’ prawda?! ... na taką specjalność to najchętniej bym się na tym drętwym wydziale zapisała ...
OPM!
1.Ale i tak się ucz. Czegokolwiek. Byle to było interesujące. Miło być mądrzejszym o cokolwiek.
2. Znam problem "mylenia tropów". I ten pozorny spokój, gdy w środku wszystko telepie... Dziękuję za auto. Wysyłam pomarańczową (a właściwie pomidorową ) strzałę w chwilowej niedyspozycji... Zapasowe auto jak znalazł... MU