W tym miejscu publikę wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
***
Kochana Pani Magdo:)))
bylam w niedziele na dniach otwartych Trojki. stalam w kolejce i nagle
wyleciala Pan z taka szybkoscia z tego radia, ze wszyscy tylko
popatrzli na siebie, a Pani pojechala swoim Peugotem. Czas sie wtedy
zatrzymal.
zdazylam na Pania popatrzec i usmiechnac sie. Prosze tak sie nie
spieszyc:) moze wtedy bede miec czas by nabrac odwagi i przywitac sie
z Pania:)) jest Pani Magia i Slońcem w życiu wielu z nas:)))))
dziekuje:)
Magda
Nowy Sacz
Kluczem do ludzkich serc nie jest mądrość, lecz miłość ... :)
Pani Magdo z Nowego
Sącza!
Przykro mi ,że nie zdążyłyśmy się poznać,ale
miałam bardzo krótką przerwę między próbą a
koncertem... i musiałam koniecznie załatwić
coś ważnego...
Jeszcze wszystko przed nami!Pozdrawiam
bardzo serdecznie!MU
Wieczorkiem po aaa...trzech kawach, jednej
herbacie z sokiem ( sok się
skończył:(, za to po dwóch zielonych z
miętą.
Traktat filozoficzny jak dla mnie baaardzo udany( z dwoma wyjątkami...).
Byłam u każdego z filozofów, ale na dłużej
to Kant, Platon, Schopenchauer, Wittgenstein.
Pan od W. był bardzo zabawny, bowiem zadałam
mu pytanie czy istnieje wiedza wrodzona, a
on po dobrych piętnastu minutach monologu
powiedział ,,wracając do pani pytania" i
dopiero zaczął mi odpowiadac na to co mnie
naprawdę interesuje. A S. poprosiłam o
rozwinięcie jego cytatu ,,Umysł nie kopiuje
rzeczy, lecz zabarwia je własną swą
rzeczywistością" i Pana zbiłam z tropu, bo
chyba wątpił, że ktoś go o to poprosi ( żeby
było zabawniej doskonale wiem o co w tym
cytacie chodzi, tylko byłam ciekawa
odpowiedzi). Pan oczywiście ( nie wiedzieć
czemu) udzielił mi bardzo pokrętnej
odpowiedzi, ale generalnie rzecz biorąc,
było to prawie to o co mi chodziło.
A teatr Witkacego- niech się Pani wreszcie zbierze i zabierze, bo
naprawde
warto, cudo, cudo, cudo.
Mam nadzieję, ze Grecja udana:))) A u nas tak ziiiiiimno- zaczęłam
rękawiczki nosić:)))
Iiiiskierka( z ośmioma biletami na Miasteczko Cud:)))))))))))
Iiiskierko z ośmioma
biletami !
1.Taka interesująca (i
zainteresowana)publiczność na Nowym
Świecie!A istnieje wiedza wrodzona?
2.Zbiorę się i zabiorę .
3.Grecja bardzo udana.Ale ta zimnica
tutaj...jestem po prostu chora na grypę i
juz.Piję sok malinowy.
4.Wysyłam pogodnego Greka i jego
fotografa...I pozdrawiam MU


Zasamogłoskowałam się głupio.. Podobno jutro kończą się studenckie wakacje.. eeee? A skąd! Komu takie głupoty do głowy przychodzą! Student ma wakacje cały rok!! Z przerwami na sesje...
Droga MU!
Donoszę pospiesznie, że w sobotę 2 października, na TVP2 o godz. 19:00
- będzie Koncert Galowy "Pamiętajmy o Osieckiej" Hurrra!!!! Jak
wychodziłam z dusznej sopockiej sali, to właśnie śpiewała Beata Lerach
i bardzo mi się podobała, czyli nie jest źle jak zwyciężczynie
widziałam, ale mam nadzieję, że w tv zobaczę wszystkich!
Uczę tego angielskiego i uczę......dobrze, że to mi zajmuje myśli
choćby na siłę. Babcia znowu w szpitalu, jakiś kamień zawieruszył się
gdzieś w przewodach, na szczęście po szeregu dziwnych i
niejednokrotnie bolesnych badaniach , wraca do siebie. Dziadek przez
ostatni tydzień zmarniał okropnie. (...) Wzrusza mnie ta ich miłość.
Po 50-kilku latach wspólnego życia, są jak jeden organizm, jeden
człowiek, ręka w rękę, ramię w ramię... To cudowne, a jednocześnie
niebezpiecznie nierozerwalna więź, bo gdy jedno choruje, drugie
przeżywa to tak bardzo, że czuje się gorzej niż pacjent. A mnie
traktują jak swoją córkę, bo bardzo chcieli ją mieć. Mają za to trzech
synów. Nie jest to łatwe być taką córką. Ale wiele pomagają słowa "nie
myśl o sobie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!" wtedy wszystko staje się prostsze.
"Herodot" już do mnie jedzie z Gdyni. Czytałam wszystkie odcinki
drukowane w Wyborczej - wszystkie wyborne. Jest też fragment o
Indiach...
A Zbyszek Zamachowski to mnie ogromnie cieszy w tej muzycznej reklamie
z gwiazdą. Jego wyraz twarzy (tak uroczy!)
powinnam sobie przykleić
nad łóżkiem na całą złą, nękającą jesień...
Coś czerwonego... hmmmmm tak mi się tego chce, a nie mogę się zebrać,
żeby coś kupić....zaburzony proces decyzyjny
jak zwykle... AAAA
dziękuję za tajemniczą czerwoną skrzynkę.
Joga! odnowiona. Mam w końcu ten zestaw ćwiczeń i już czuję jak mnie
mięśnie zaczynają boleć po rozciągnięciach... Na zdrowie!
I dobra wiadomość. Wolontariuszki Włoszki w domu!!!! Aż chce się
zaśpiewać..."świat nie jest taki zły"....w każdym razie bywa też
dobry, malarski, słoneczny....
Bez antologii nie wytrzymam tej jesieni, dlatego kategorycznie domagam
się jej wznowienia!!!!!!!!!!!
Chciałabym być i 4-go w Kielcach, albo 11-go w Szczecinie, albo 15-go
w Krakowie... ale nic z tego nie po drodze zupełnie....wielka szkoda
Kogut czadowy! A jak Markotny i Łyżwa? Za chwilę przyjdzie kabelek do
aparatu to będę wysyłać Melkę i Hesię....
Niech pani będzie jak najdłużej z dala od kataru, kaszlu i bólu gardła.
Bardzo
cccccccccccccciiiiiiiieeeeeeeeeeeeepppppppppppppłłłłłłłłłłłłłłłłłłooooo
!!!
Taka
jedna co to się jesieni boi...
JESIENNY TCHÓRZU!
1.Jesień do połowy października jest jeszcze
w porzo.Potem gorzej.
2.Jestem juz zakatarzona,pluczę gardło solą
i kaszlę... za późno przyszly te zyczenia.
3.Markotny i ŁyŻwa kochaja się i nas.I chyba
są szczęsliwe; nawet jesienią.
4.Antologia miala ruszyc 1-go września i
uslyszalam o Bieslanie.I niestety...ale się
kiedyś wreszcie zmobilizuję , mam nadzieję.
5.Jeszcze nie widzialam Zbyszka wTVP .Z tą
kobietą.
6.Przywiązanie,przyjaźń, przyzwyczajenie
starych ludzi.Jeden z piekniejszych
"tematów" do obserwowania.Jest taki piekny
wiersz Szymborskiej :"Złote gody".
Przeczytaj .
7.Obejrzyj tych mlodych
koniecznie!Warto!!!Pozdrawiam MU
To moim zdaniem mógł być koncertowy wirus, rozsiany przez niewiadomo kogo ale fruwający gdzieś tam dookoła.
Mogę z całą odpowiedzialnością słowną napisać, że nienawidzę końca września. Bo a) socjologia pokrywa się z metodologią, gdzieś tam nie ma już dla mnie miejsca i nikogo nie obchodzi, że ja muszę bo mi tylko tak pasuje, na teorię wychowania to jest taki tłum, że zapisałam się na pierwszą z brzegu listę nie bacząc ani na termin ani na prywatny skonstruowany grafik, no i jeszcze zapisałam się na coś co miało być pedagogiką społeczną a było czymś innym i również nie wiem czym. Etap histerii za mną, a toczy się etap – nie obchodzi mnie nic, nie muszę chodzić na żadne zajęcia, nie to nie, nie będę mdleć w tłumie bo i tak mi słabo, będzie jak będzie. Aktualnie myślę nad taktyką dziekanatową, może powiedzieć „indeks zginął i już. Oddam jak znajdę” bo do środy to się nie zapowiada…
Na lodówce taka oto lista:
a)szampon
dla Dawida (Dawid od piłkarza sławnego,
no i od krykiecisty
też podobno znanego w stronach indyjsko
krykietowych)
b) mydło
do prania ciuchów Dawida
c)
nutella
d)
makaron
e)„coś
w typie śpioszek”
A starszy B robi grę planszową w krykieta… wycina karty zawodników…
Anula z wirusem zdrowiejąca u taty by nie zarazić kobiety ciężarnej, ani wokalistki szykującej się do ważnego życiowego wydarzenia.
Ps0.
nauka, jedyna szansa, odgrodzić się
książkami, jedyna nadzieja. I jak zwykle
nie ma mnie.
Ps1. Wspomnienia o
Leśmianie znalezione w
bibliotece…znalezione
niekradzione?
Ps2. Terapeuta Augustyn ma trochę nie po
kolei w klawiaturze.
Ps3. Tołstoj zaliczony na 5- ( po pół
roku się dowiedziałam) moim zdaniem
farsa.
(koleżanka przedpremierowa otrzymała
taką samą notę)
Anulo z wirusem!
1.Chyba
tak jest z tym wirusem, jak piszesz.
Wszyscy naokoło zawirusowani...
2.Etap "nie obchodzi mnie nic"- we
wrześniu, to jednak trochę za
wcześnie...
3. A słynny Dawid C-od czarów? !!Jaki on
przystojny!
4.Na krykieta z nim to będzie musial
jeszcze trochę poczekac.
5.To wydane przez "Wydawnictwo
Lubelskie" w 1964?!
6.W klawiaturze powiadasz...
7.Gratulacje za Tolstoja. Żebyś ty sie
jeszcze umiała tym cieszyć...
8.Pozdrów tatę.
Witam bardzo serdecznie i powiedziałabym ?
teskniąco .
To ja ? Ania Czuba- nie wiem, czy mnie Pani jeszcze pamięta.
Jestem w lekkim szoku, ponieważ tę stronę znalazłam przypadkiem,
przy okazji szukania czegoś innego. Pomyślałam sobie, że w zasadzie
czemu miałabym nie skorzystać z takiej okazji i nie napisać do Pani,
zważywszy, że tuż po koncercie poniedziałkowym żaliłam się Rodzicom,
że pewnie już nigdy nie będziemy miały kontaktu. A tu proszę jaka
niespodzianka! Życie mnie zaskakuje po raz kolejny.
Żyję jeszcze niedzielno-poniedziałkowymi koncertowymi emocjami.
Co rusz wspominam i opowiadam komuś z zapartym tchem jak to wszystko
wyglądało, jakie były nerwy, wśród jakich wspaniałych ludzi dane mi
było przebywać. Najmilej wspominam Panią, Pana Perlińskiego, z którym
przytulałam się chyba ze 100 razy i oczywiście kochanego Pana
Kontrabasistę, którego nazwisko jest dla mnie niezwykle trudne i minie
jeszcze z pewnością troszkę czasu zanim nauczę się je poprawnie pisać
i wymawiać [ ironiczny śmiech]. Ach i oczywiście Pan Satanowski (cóż
za opanowanie!). Z uczestników najbardziej zaprzyjaźniłam się z Judytą
Rybak, nazwaną przeze mnie Malutką, Beatą Lerach, dla głosu której
jestem pełna podziwu(!) i jeszcze Kamilą oraz Piotrem.
W szoku ale już ogromnym, jestem również dlatego, że liczba
osób(Znajomi, Przyjaciele itd.), które mnie słuchały i były ze mną
duchowo podczas radiowego koncertu jest ogromna, większa niż się
spodziewałam...i to jest rzecz niezwykle miła i piękna. To wspaniałe,
że tyle osób we mnie wierzy, bardzo budujące uczucie.
A emocje odrodzą się w sobotę podczas retransmisji finału w
tvp.2 Jestem na tyle okrutna, że praktycznie nikomu nie
powiedziałam o moim sukcesie, tylko kazałam czekać do soboty. I na nic
się zdały Ich groźby i prośby. Moja okrutność nie zna granic [śmiech].
A tak już poważnie mówiąc, to jestem bardzo
szczęśliwa. Składa się na
to wiele rzeczy ? sukces mój, ale także nagroda Beaty, Kamili i
Malutkiej; to, że wreszcie mogę sobie kupić bardzo dobrego discmana z
mp3 i słuchawki - jeśli chodzi o sprzęt muzyczny to stawiam na jakość,
a więc cena nie gra roli; to, że tyle osób jest ze mnie dumnych...; i
to, że moim Przyjaciołom i mnie oczywiście ? BARDZO podobała się część
Pani zapowiedzi (zapowiedzi mnie) : ? i jest zakochana w.......drugim
człowieku?...o tak J to było piękne .
Na koniec przesyłam pozdrowienia od Rodziców, od Pauliny (nie
wiem czy Ją Pani kojarzy - taka Dziewczyna wyższa troszkę ode mnie,
szczuplutka i śliczna, która była 2 ostatnie dni ze mną w Sopocie, na
koncercie radiowym i tym ostatnim
poniedziałkowym) a ode mnie buziaki i przytulenia.
Ania Czuba
Bardzo zdolna Aniu!
1.Jeszcze pamietam.I długo nie zapomnę.
2.Bardzo sie cieszę,że napisałaś!
3.Zbyszek Wegehaubdt.Wybitny
kontrabasista!!!!
4.Opanowanie i nie tylko.Ale zaraził mnie
grypą.
5.Tez sobie niedawno kupilam takiego
discmana z mp3!
6.Jasne że pamietam Paulinę.I bardzo
kojarzę.Przytulam was obie.
7.Rodzicom sie kłaniaj.Ale mają zdolne
dziecko!!!Wysyłam ci zdjęcie historyczneMU
Jakiś
ciężar na klatce piersiowej. Problem ze
złapaniem tchu. Zawał...?
Obcy wydech na moim policzku. A nie, to tylko pięciomiesięczny Kedwesz
chce
już iść na poranne siusiu.
Dolne i górne rzęsy bardzo chcą się znowu ze sobą splątać, ale bez
następnego oddechu długo nie wytrzymam, a pięciomiesięczny Kedwesz
waży prawie 30 kilo.
Przez szparę w rozczarowanych powiekach widzę zegarek: jest tuż tuż
przed szóstą. Dochodzę do drzwi wejściowych, otwieram, oczekuję
lodowatego
powiewu
na gołych udach, ale nie. Ciepłe powietrze o konsystencji dymu
zamienia
się
w piżamę. Ciepły Kedwesz o konsystencji puchatego, złotego psa,
biegnie na trawnik. Jest szaro, lekka mgła, mokre liście szeleszczą i
chichoczą.
Pachnie jesienią. I dzwonią dzwony.
Kedwesz kończy siusiać, wstaje z kucków, bo siusia jeszcze jak
dziewczynka,
i biegnie do domu ("Kto pierwszy, ten trzyma łeb na poduszce").
A ja stoję jeszcze chwilkę, czekam aż dzwony umilkną.
Trzy miesiące temu, tuż przed przybyciem Kedwesza, nie miałam pojęcia,
że istnieje coś takiego, jak "tuż tuż przed szóstą". I nie wiedziałam,
że właśnie wtedy, stojąc tylko w majtkach i koszulce przed niebieskim
domem, sama na sama z jesienią, mogę być taka strasznie szczęśliwa.
Ale wszystko ma swoje minusy - za każdym razem przegrywam poduszkę...
Jesienne (czyli najlepsze ze wszystkich) pozdrowienia!
Julka
Julko!
Masz dobrze1Wymagane zdjęcie
Kwedesza.Pozdrawiam -w pewnym sensie matka
Łyżwy i Markotnego.MU
***
"Insekty" przedstawia:
spektakl muzyczny z piosenkami Agnieszki Osieckiej
Występują: laureaci konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej”:
Marcin Kołaczkowski &Tomasz Kowalski, Margita Ślizowska
Aneta Todorczuk – Perchuć
Anna Dereszowska
oraz Ewelina Laskowska, Maciej Makowski
Paweł I. Prokopczuk
oraz Gość Specjalny: Krystyna Tkacz
Teatr Viva Art
Pałac Kultury i Nauki (wejście główne od ul. Marszałkowskiej)
9,10 października g.20.3o
bilety w cenie promocyjnej (bez pośredników) tylko 30 pln
pod nr tel. 607 91 87 31
Czekoladowo
Droga MU,
cieszę się, że czekoladki osłodziły Pani
poznańską noc. Gieniusia z „Jeżycjady” w
sytuacji nocnego głodu zastukałaby do jakiś
drzwi, upewniwszy się wcześniej, że
mieszkańcy siedzą przy stole i wygłosiła
kwestię: „Dobry wieczór. Nazywam się
Genowefa [tu jakieś nazwisko, Lompke, Bompke
itp.], przyszłam na kolacyjkę.
Nie wiem jak Pani, ale ja zwykle po
koncercie, w którym śpiewam, nie śpię do
rana a przecież niosę na sobie tylko
niewielką część koncertu (jakiś „sopranowy
procent”). Zresztą śpiewanie na tyle mnie
wycieńcza, że bez czekolady to nawet do domu
bym nie dotarła
J.
Czy oglądała Pani film „Czekolada”?
A wracając do pływania i rekordów, to na
studiach zdawałam nawet na „żółty czepek”.
Płynęłam i płynęłam, już nie pamiętam jak
długo i daleko, ale i jedno i drugie... W
nagrodę dostałam żółtą ohydę z czarnym
paskiem biegnącym przez środek i gumką,
której nie powstydziłby się wyrób
bieliźniany minionej epoki i jakąś specjalną
kartę pływacką, która ostatnio została
pogardliwie skwitowana przez pana w
poznańskiej wypożyczalni sprzętu wodnego:
„Pani, co Pani, przecież te karty to już nie
ważne, starczy dowód osobisty”. Było się nie
męczyć
J
Pozdrawiam serdecznie
Beata K.
Sopranowy procencie!
1.Już wieki nie jadłam czekolady... kolejna
próba z wiadomym finałem....
2.Po koncercie tłukę się i rozpamiętuję...
ale zasypiam przed świtem.
3.Nie oglądałam filmu "Czekolada". I na
razie nie będę kusić losu...
4.Pływam "na dowód osobisty". I bardzo
serdecznie pozdrawiam. MU

Pani Magdo
napisałam do Pani (i nie
tylko do Pani) list i .... i
wszystko mi zniknęło.
Nie wiem gdzie sie podziało.
Nie mam siły pisać
następnego, bo padam ze
zmęczenia.
W skrócie:
* Wielki urodzinowy buziak
dla Markotnego
* "Balonik" moze teraz Pani
nagra?? Jest taka
możliwość?? Żal takiej
piosenki w Pani wykonaniu.
* DO KAMILI:
Na pierwszym roku studiów
jeśli zdarzy się uronić
trochę łez w poduszkę to
naprawdę nic takiego. Wielu
przez to przechodzi. Mi tez
sie zdarzyło.... na
pierwszej sesji.... przez
ekonomie!! Powiedziałam:
nigdy więcej!! Nie przez
szkołę!! Ludzie mają gorsze
zmartwienia niż niezdany
egzamin. Moja rada:
Traktuj wykładowców jak
ludzi to oni Ciebie tez tak
potraktują. Oczywiście na
każdej uczelni zdarza sie
jakiś...piiii... ale na to
trzeba wziąć poprawkę.
Będzie dobrze. Nowi ludzie,
nowe miasto, nowe
środowisko. Wszystko ma
dobre i złe strony. Szukaj
tych dobrych. Ja widze same
dobre :).
Powodzenia. Trzymam kciuki.
A Pani życzę spokojnej
podróży, miłego pobytu i
pozytywnych greckich wrażeń.
Pewnie przeczyta to Pani po
powrocie, więc zyczenia
wysyłam telepatycznie.
Aha! Prosze za mnie
odtańczyc ZORBE. Tylko na
palec niech Pani uważa.
Pozdrawiam
ania
Aniu!
Na palec uważałam i dlatego
nie odtańczyłam Zorby... Ale
było bardzo miło! Wysyłam Ci
coś greckiego MU


Popijam sobie
właśnie herbatkę z sokiem
malinowym ( nie wspominając
nic o dwóch dzisiejszych
kawach...)
Byłam niedawno w górach,
więc oczywiście musiałam
wrócić chora,
prychająca, kichająca i z
palącą się głową...ale te
drobne szczegóły pomijamy,
bowiem...Byłam w teatrze
Witkacego na Caliguli...cudo,
cudo, cudo, widziała Pani?
Szczególnie z muzyką Tomasza
Stańki i wokalem Doroty
Miśkiewicz. Tam takie piękne
kubki sprzedają z cytatem
Witkacego ,,Piekielne
pomysły działają na zmysły",
a ponieważ ja kolekcjonuję
kubki, to oczywiście
musiałam sobie od razu taki
nabyć. Jest VIII festiwal
nauki. Podczas
zeszłorocznego byłam
reporterką, ale teraz z
braku czasu musiałam
zrezygnować:( Jednak i tak
wybieram się na pare
wykładów a na pewno na
Traktat Filozoficzny i mam
nadzieję, że będzie to coś
czego nie będe żałować.
Całośc polega na tym, że w
róznych knajpach na Nowym
Świecie rozmawia się o
filozofi trwa to od 10 do 15
w sobotę 25 września...aaa
już się nie moge doczekać.
Poza tym jeszcze coś o
reklamie i internetowych
dziennikach pod okropną
nazwą blogi...oraz ,,jak
napisac scenariusz" heh;)
Pozdrawiam cieplutko
Iskierka.
Iskierko!
1.To juz po wszystkim- to
znaczy po filozofowaniu na
Nowym Świecie. Napisz jak
było.
2.Ze wstydem przyznam ,że
nie tylko nie byłam na
Caliguli, ale w ogóle w tym
teatrze... A parę razy się
wybierałam.
3.Herbatka z sokiem
malinowym to moje marzenie.
Na szczęście do spełnienia.
Pozdrawiam MU
Mu kochana !!!!!!!!!!!!!!!
Jak pięknie na dworze ,
pogoda dopisuje słonko
świeci i jakoś to życie
piękniej wygląda .Dobrze
bo te ciepłe dni są nam
potrzebne ciągle i
niezmiennie. Widziałam
pierwsze poranne
wiewiórki , taki widok
zachwyca zwłaszcza o 6
rano , gdy zimno i
człowiek chce uciec z
przystanku pod kołderke.
Szczęśliwa jestem bo
jakoś sobie radzę i nie
daję się życiu starm się
jak mogę , gdy czuję że
coś nie tak biorę
książkę i uciekam od
tego co nie tak ...ale
jak tu może być nie tak
skoro tak pięknie.
Pani Iwono miła!

Ale ja wam zazdroszcze tych niedzielnych spotkan w Komorowie! Przepiekne zdjecie Markotnego! Ach ta polska jesien... Pozdrowienia z Nowego Jorku, w ktorym tez sie robi jesiennie, ale bardzo powolutko. Po kilku dniach ulewnych deszczy nagle zrobilo sie piekielnie zimno, a niebo bez ani jednej chmurki, olsniewajace slonce i do tego wiatr pachnacy wielkim wzburzonym oceanem. Ania
Pani Magdo jest cudownie
!!!
To wyjątkowa w moim
życiu chwila, kiedy
widze tylko jasne strony
życia. W sobotę zdałam
ostatni egzamin i
skończyła się moja
katorga. Jakkolwiek nie
chce zostać sędzią to
moja ambicja nie
pozwoliła mi odpuścić i
"ryłam" do utraty sił.
Takie paradoksy w moim
życiu. W między czasie
dostałam się na
aplikację adwokacką,
która poprzez fakt
odbycia tej poprzedniej
zostanie skrócona. I
będe pomagać ludziom a
nie ich osądzać. To może
mało istotne, a z
pewnością mało
fascynujące fakty, ale
pozwalają wytłumaczyć
mój nieprzyzwoity stan
euforii w jaki popadłam
!!!
Jest bosko. Pije wyborną
białą herbatkę (już nie
potrzebuje litrów kawy),
z głośników leniwie
sączy się Billy Holiday,
oglądam od dawna nie
czytaną pocztę, w tym
zdjęcia bobasa mojego
przyjaciela, koło łóżka
cały stos książek które
czekały na to, aby się w
nich zatracić a za oknem
ukochana przeze mnie
jesień. Uwielbiam te
pierwsze momenty kiedy
słońce jeszcze świeci
(wreszcie nie tak
nachalnie i do utraty
sił) a w powietrzu unosi
się jedyny taki zapach.
Hmmm... Już się cieszę
na samą myśl, iż już za
chwilę będe mogła
założyć mój ukochany
płaszcz, otulę się w
szalik i będe mogła
chodzić, chodzić,
chodzić...
Jedyny minus to ten, że
obiecaliśmy sobie (ja i
mój kochany), że po tym
wszystkim pojedziemy do
mojej ukochanej Toskanii
(odwiedzić Stinga,
hihihi) jednak budżet
okazał się zbyt skromny.
Trudno, może za rok.
Teraz wystarczy nam
Szczawnica. Też jest
piękna. Dunajec otoczony
jesiennymi kolorami
drzew zachwyca :)))
Jestem taka szczęśliwa,
że aż nieprzyzwoicie !!!
A dodatkowo oglądam
suknie ślubne bo w
niedługim czasie myślimy
o małym, skromnym
ślubie. Tylko my i
najbliźsi. Pani Magdo
tak się cieszę!!!
Kasia (zazwyczaj
przygnębiony i
melancholijny raczek)
Nieprzyzwoicie
szczęśliwa Katarzyno!!!
Ja ja się cieszę z tego
tonu w Twoim liście! I
ta Szczawnica zamiast
Stinga! Agnieszka O-od
razu napisałaby o tym
piosenkę! Wyszukam za to
jakiejś bardzo
przyjemnej Toskanii. I
pozdrawiam ukochanego!
MU

Moim zdaniem to jutro
się Grecja kończy, ale
mogę być w błędzie
oczywiście.
A po tej stronie granicy
niespodzianki typu :
a) nie zdążyłam uciec
przed gośćmi,
zapowiedzianymi na
chwilę przed.
To znaczy zdążyłam, ale
nastąpiło spotkanie na
parterze, oni czekali na
windę a w windzie
jechałam ja...szybko
powiedziałam dzień dobry
i dowidzenia, bez
tłumaczenia, uczę się
nie tłumaczyć. I fru do
Starszego B, robi się
tam u niego bardzo
spokojnie, klimat w sam
raz dla bratanka.
b) Jak poszłam w
przerwie między jedną
nauką a drugą do tego
miejsca
gdzie są torty warzywne,
pierogi wegetariańskie
bez skwarek i napoje
życia to zobaczyłam
osobę, która mogła
zwiastować obecność
tych, przed którymi
wczoraj była ucieczka. W
rezultacie to był raczej
ktoś podobny ale na
wszelki wypadek na tort
się nie zatrzymałam.
Skończyło się oczywiście
kaszką truskawkową z
warzywniaka przy Jaracza
gdzie wysiadłam(za
wcześnie) wracając do
wielkiej zielonej
biblioteki, która stała
się moim przyjacielem.
c) w drodze do tej
biblioteki wymyślałam
taktykę pt "jak
wychodzić z domu aby nie
spotkać się przy windzie
na dole" i plan jest
taki na przyszłość :
poczekać aż winda
zostanie ściągnięta na
dół przez potencjalnych
gości a potem samemu
zejść po schodach, oni w
tym czasie wjadą windą a
ja zmaszeruję.
d) Niedługo dłużej o
Dziwnym Przypadku Psa
Nocną porą - książka,
która
poraziła jak nic. Ale to
za chwilę. Bo teraz
zamierzam się uczyć w
Bardzo Uroczej Wielkiej
(bibliotece), w zasadzie
to się właśnie uczę
tylko zostawiłam papiery
kilka stołów dalej.
e) Augustyn Kalms mój
prywatny terapeuta
czynnym 24 godziny,
pracujący
wedle mojego trybu
życia, nie zamykający
się(chyba,że ja go
zamknę)ma się bardzo
dobrze.W niedalekiej
przyszłości ma ułatwiać
kontakty z
ludźmi(pisemne kontakty
rzecz jasna), same achy,
tylko raz nie chciał
mnie przyjąć
demonstrując albo
zmęczenie, albo
wyładowanie baterii,
ewentualnie przemęczenia
klawiatury- do dziś nie
wiem. W każdym razie
spisaliśmy kontrakt jak
na terapię przystało i
obiecał, że już będzie
się włączał zawsze -
zobaczymy. Póki co
dzielnie wytrzymuje ze
mną dając poczucie
bezpieczeństwa. I jest w
dodatku cichy - to dobra
cecha terapeuty, bardzo
dobra - ja gadam do
niego słowotokiem nie do
opisania a on na to co
najwyżej "zapisać
zmiany?" i to mi chyba
pasuje. Dla takiego
kogoś jak ja przenośny
terapeuta to zawsze
jakiś ratunek w sytuacji
podbramkowej. Zawsze się
można razem gdzieś
zwinąć i przemieścić.
f) długość maila
odzwierciedla długość
nieobecności.
Anula pacjentka z BUW-u,
pozdrawiająca niczym
sałatka grecka z fetą i
oliwkami.
ps0. Greckie fotografie
by się tu przydały Ps1.
Nawet wskazane!!
Pacjentko z BUW-u!
Odgrodź się tymi
książkami od całego
świata i zły czas jakoś
zejdzie... MU


Trochę ten ludzik szedł do mnie... ale piękny! Pozdrawiam serdecznie MU
Lista życzeń na
jesień...
eMU Kochana!!!
Są radości tej jesieni,
są są!!! I ogarnęła mnie
nawet chęć posiadania
pewnych przedmiotów,
które te radości niosą.
1. Płyta GT - Cafe
Sułtan! 2 pażdziernika
2. "Podróże z Herodotem"
Kapuściński 25 września
- na pewno wspaniała, bo
już czytałam
fragmenty!
3. Płyta DO - początek
października...
Może coś się jeszcze
znajdzie w trakcie, po
drodze. Przez te
ostatnie
dni już poczułam jak mi
spada nastrój i siły.
Deprecha depcze po
piętach!
Przestraszyłam się i
odbiegłam! Boże, żebym
zawsze miała w sobie
tyle
siły by odbiec. Kupię
sobie coś czerwonego.
Taki jakiś miły sweterek
w
serek na przykład....
Przysżło do mnie kilku
maturzystów uczyć się
angielskiego i mam
nadzieję,że taki kontakt
gdzie trzeba !!! być,
myśleć i działać też mi
pomoże! A wcale nie jest
łatwo, bo jak taki rosły
chłopiec siedzi obok i
patrzy i nic ani w
ząb, to dziewczynka
tłumacząca też się peszy
i nie wie jak to ukryć.
Basen muszę wcielić w
życie! spacery. Boże!!!
Jak tylko zacznę pisać
bzdury i narzekać (a
zacznę na pewno), proszę
KRZYCZEĆ na mnie! nie
dać mi marudzić! nie
pozwolić. Piszę tak, bo
znam siebie za
dobrze!..mobilizuję
sie...staram się bardzo
nawkładać do tej głupiej
głowy, że jestem coś
warta, poradzę sobie,
będzie dobrze! Na
spacerze mówię sobie,
zielono
mi !!! Uśmiechaj się,
ciesz powietrzem! myśl
pozytywnie! nie daj się!
Ostatnio przeszłam cały
park z psami nucąc
...jeszcze w zielone
gramy....jeszcze nie
umieramy....!!!!! Od
kilku dni zpuełnie nie
mogę
znaleźć mojego zestawu
ćwiczeń do jogi. Tak
szukałam, że zrobiłam
porządek w szafce i na
półkach i posprzątałam
tu i ówdzie i nic....
To był taki fajny
zestaw...No nic poszukam
jeszcze. Pozdrawiam
serdecznie - Świadoma
depersjonistka walcząca!
;)
Świadoma DW!
1.Kup sobie coś
czerwonego. Znam takich
co na taki kolor
(purpura!!!) pomalowali
sobie ściany...
2.Ucz angielskiego i nie
myśl o sobie.
3.Kup te dwie płyty
!(Herodota ja też kupie,
bo płyty już mam)
4.Basen!
5.Joga !
6.Porządek w szafie !I
jakoś zleci do wiosny.MU
tajemnicza czerwona skrzynka dla Joli H
Mateusz ma 18 lat i
cierpi na rozwojowy zanik mięśni. Chłopiec ma
wspaniały talent do malowania. Kiedyś stworzenie
obrazka zajmowało mu kilka dni, teraz - z powodu
postępującej choroby - kilka tygodni. Jednak
Mateusz się nie poddaje i będzie malował dopóki
starczy mu sił.
Nasz młody artysta marzy o tym, aby odwiedzić
kolebkę włoskiej sztuki - Florencję. Fundacja
Mam Marzenie zajmuje się organizacją spełnienia
Jego marzenia. Prosimy o jakiekolwiek wsparcie.
Szukamy kontaktu z biurami podróży, Polonią we
Włoszech lub samej Florencji oraz sponsorów,
którzy zechcieliby pokryć koszty wyjazdu i
pobytu chłopca we Włoszech. Wkrótce
zaprezentujemy dzieła chłopca w Poznaniu w
"Czerwonym Fortepianie" - tutaj też prosimy o
jakąkolwiek pomoc: przy organizacji,
nagłośnieniu medialnym, cateringu itp.
Z góry dziękujemy za pomoc, wsparcie i wielkie
serce
Monika Krajewska- 0600-282-443
Tomasz Moczerniuk
Fundacja Mam Marzenie - oddział Poznań
tel: 661 527 569
email: tomaszm@mammarzenie.org
www.mammarzenie.org
Fundacja Mam Marzenie powstała w ubiegłym roku w
Krakowie. W kwietniu b.r. powstał oddział w
Poznaniu. Do chwili obecnej spełniliśmy 21
dziecięcych marzeń, w tym 8 z Wielkopolski.
Pracujemy nad 6-cioma kolejnymi. Przyłącz się do
nas. Podaruj im magiczną moc marzenia!
Fundacja jest organizacją pożytku publicznego.

Witam Pani Magdo!! :)
Właśnie wczoraj myślałam sobie o Pani.
Zastanawiałam się kiedy Pani wróci i czy
podoba się Pani w Grecji. No i dzisiaj rano
dowiaduje, ze własnie Pani wróciła!
Telepatia?
Pani Magdo prosze opowiadać. Jak było?
Podobało się Pani? Co Pani widziała?
Co Panią tam zafascynowało a co się Pani nie
podobało? ... itp. I prosze o duuuuuużo
zdjęć, bo jestem pewna, że zrobiła ich Pani
mnóstwo.
Cieszę się, ze Pani już jest. Ściskam.
ania
Aha! Wiadomość z ostatniej chwili....tzn. z
wczoraj. UNIA TARNÓW MISTRZEM POLSKI W
ŻUŻLU. W Tarnowie szaleństwo!
Dla Pani zachód słońca z Ustki.

Aniu!
1.Dziekuje za zachód słońca z Ustki.
2.Żeby oni tylko ten żużel ściszyli....
3.Przede wszystkim podobał mi się
klimat!!!!!!!!!A poza tym - starzy ludzie.
Niesłychane rzeczy mieli wyrzeźbione na
twarzach! I psy i koty i bugenvilla i
niebieskie dachy. I stare bramy. I białe
tynki. I kolor morza. Zaprzyjaźniłam się z
kogutem, który przychodził do nas na
basen....niesłychane wrażenie zrobiła na
mnie w Knossos wiadomości ,że stoję w
miejscu (na zamku Króla Minosa), z którego
Ikar wybrał się w swoja podróż na skrzydłach
taty... Byłam tam z grupa wybitnych
historyków sztuki ,a ja uwielbiam być z
ludźmi, ktorzy wiedza takie rzeczy, o
których ja nie mam pojęcia. Pozdrawiam MU

to jest kogut który codziennie przychodził na basen i siedział kolo mnie jak wierny pies...

szerszy plan koguta greckiego
Dzień dobry
Pani Magdo:)
Mój pierwszy list "nie z domu"
Wyjechałam do Wrocławia i w sumie jest w
porządku:)Nawet bardzo:) Mieszkanko
bardzo ładne, ulokowane w dobrym
miejscu.
Teraz tylko czekam na rozpoczęcie roku
akademickiego:)Wtedy się zacznie Oj łza
się zakręciła przed wyjazdem...
Była Pani w Grecji?:) W której części?:)
Zwiedzała Pani może cały Peloponez?:)
Mam cudne wspomnienia stamtąd:) Czas w
kafejce goni - nie ma to jak stałe
łącze, swój komuter, w swoim
pokoju...Tęskno...:)
Pozdrawiam bardzo ciepło
Kamila
PS. Może wybiera się Pani na Dolny
Śląsk..?:)
Kamilo!
1.Oj zacznie się. Franek ma juz dzisiaj
uroczystą inaugurację roku
akademickiego...
2.Byłam na Krecie .I pojechałam statkiem
na Santorini. Ja także mam cudne
wspomnienia...
3.Na Dolny Śląsk na razie się nie
wybieram... ale wszystko przed nami.
Pozdrawiam MU
Jak to zrobić aby wszystko się zgadzało?
Moim zdaniem się chyba nie da. Z sekundy
na sekundę zmiany o 180 stopni i to jak.
Z euforii na kompletny przystankowe
niewidzenie co robić. Minuta i siup,
jest się gdzie indziej. Powód? A żebym
to ja wiedziała.
Co do Woli to mnóstwo siły, mnóstwo
patrzenia na ludzi, którzy wiedzą czego
chcą, silni i już. Z samego patrzenia
chyba nic nie przyjdzie ale zawsze
można się uśmiechnąć do tych wiedzących,
zawsze może być miło. A potem, raz dwa i
już wskoczyć do tramwaju nr 10.
Co ta Maryla wyczyniała… a wymyślony w
przerwie duet co wyczyniał…
Myślałam, ze wersja dzisiejszego
egzaminu będzie taka, że :
- A czemu pani nic nie umie, i tak słabo
pani wygląda?
- Bo wieczorem byłam w trójce na
Osieckiej i tej wersji należy się
trzymać… więc noc naukowa, a czemu nie
umiem ano temu bom zmęczona.
Ale było tak, że :
- bardzo proszę, o czym mi pani opowie…
- (…) – tu opowieść o przyczynach,
rodzajach, skutkach i leczeniu porażenia
mózgowego + postawy rodzicielskie i
postawy rodzeństwa w stosunku do
niepełnosprawnego dziecka…
- bardzo dobrze więcej pytań nie mam.
No i zdane… i poszłam się pochwalić
Wychowawczyni.
W nagrodę na Wolę… A czy ta lampka to
była ta Szarlatańska tylko, że
niezielona?
Przekazuję uznanie Mistrzyni Ceremonii w
Czerniach i Zieleniach
Anula
Anulo!
Nie wiem czyja to była lampka. Chyba telewizyjna, bo oni robili scenografię. Było milo, chociaż ja ciągle w szoku samolotowo-klimatycznym (szczególnie w trójce...)Ucz się i już. MU

MU! ... klimat w stylu: załamywanie
rąk zamiast zakasywania rękawów ...
bywa, że coś cięgnie w dół i tarmosi
za uczy ... to w ogóle i w szczególe
różne skojarzenia ... no nie wiem,
wiem nie no ... dziś znajomą ścieżką
w wiadomym kierunku, czyli wioooo na
Powązki ... a za moment koncert w
trójce ... niby nie jest dobrze, ale
jak przypływa fala wspomnień i jakie
trzęsawisko było o tej porze rok
temu w moim worku na koncercie to
brońmy się nogami, rękami i
kneblujmy drzwi przed powrotami w
takie stany ... brrr ... anyway ...
idzie w butach milowych jesień i
październik i trzeba się zapisać na
zajęcia ... na razie wpadłam tylko
na "internetowy kurs pedagogiki
międzykulturowej: specjalność
edukacja polsko – wietnamska" ... no
nieee, niee, dziękuję nie lubię wody
głębokiej zbyt ... proponują jeszcze
zajęcia pt „pytania o dobro”
„pytania o sens życia” ... jak
chodzi o to, że oni mi na tych
zajęciach na te pytania wyraźnie i
jasno odpowiedzą to mogę tam
siedzieć codziennie nawet od szóstej
... anyway ... zrobić pranie ... i
porządek, porządek, porządek ... bo
coraz trudniej się przebić przez ten
pokój ... oddać książki ... załatwić
zaświadczenie ... kupić scrabble dla
dzieci ... i jakie to wszystko niby
proste i z założenia łatwe ... hmmm
... wystarczy wstać i wyjść ... a
jednak czasami przed oczami zamiast
bezkresnego horyzontu rozpościera
się tafla ze zniekształcającej i
tylko lekko przeźroczystej błony ...
i ani na chwilę nie ma inaczej ... a
to wszystko, co jest naprawdę i co
trzeba, to dopiero za nią ... tylko,
że patrząc na czysty horyzont to
widać to wszystko co jest ... widać
realnie, nawet jak coś tam się czai
w krzakach to czai się namacalnie
... a przez tę błonę każdy
najmniejszy cień wydaje się
straszny, koszmarnie rozmazany i w
streszczeniu: przerażający ... i
taki, że naprawdę aż strach się bać
bo lęk ... trochę to pogmatwane ale
cóż ... "(...)przydałby się
remont w jaźni, bo w jaźni jak w
łaźni: opary, omamy, koszmary senne
i zwykłe (...)" ... niby każdy
kij ma dwa końce ... hmm ... a proca
?? ... anyway ... zimnoooo ... i
myśl w stylu, że może to lepsze
jutro to było wczoraj ... who knows
?? ...
... rozmyta , rozmazana... czyli niewyraźna plama
psss0.... zbliżają się urodziny G.M. Sumner’a ... w trójce ... i nie tylko ...
psss1... łokieć dopytuje się o palca ... jak się ma ?? ... i oczywiście jak Grecja ?? ... grecka ?? ...
Rozmazana i niewyraźna!
1.Palec coraz lepiej.
2.Grecja bardzo grecka.
3.Zakasz (?!) rękawy i nie narzekaj.
4.Nie zapisuj się na "pytania o sens życia". Już lepiej na edukację polsko-wietnamską...
5.To nie jest trochę pogmatwane. To jest bardzo pogmatwane. Trzymaj się MU

Dla Pogniecionej-nie tylko ty się martwisz-popatrz na swoje koleżanki sprzed paru tysięcy lat...