W tym miejscu publikę wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


umermagda@o2.pl 


***

Kochana Pani Magdo:)))

 bylam w niedziele na dniach otwartych Trojki. stalam w kolejce i nagle
 wyleciala Pan z taka szybkoscia z tego radia, ze wszyscy tylko
 popatrzli na siebie, a Pani pojechala swoim Peugotem. Czas sie wtedy
 zatrzymal.
 zdazylam na Pania popatrzec i usmiechnac sie. Prosze tak sie nie
 spieszyc:) moze wtedy bede miec czas by nabrac odwagi i przywitac sie
 z Pania:)) jest Pani Magia i Slońcem w życiu wielu z nas:)))))
 dziekuje:)

 Magda
 Nowy Sacz

 Kluczem do ludzkich serc nie jest mądrość, lecz miłość ... :)

Pani Magdo z Nowego Sącza!

Przykro mi ,że nie zdążyłyśmy się poznać,ale miałam bardzo krótką przerwę między próbą a koncertem... i musiałam koniecznie załatwić coś ważnego...
Jeszcze wszystko przed nami!Pozdrawiam bardzo serdecznie!MU

 

Wieczorkiem po aaa...trzech kawach, jednej herbacie z sokiem ( sok się
skończył:(, za to po dwóch zielonych z miętą.
 Traktat filozoficzny jak dla mnie baaardzo udany( z dwoma wyjątkami...).
Byłam u każdego z filozofów, ale na dłużej to Kant, Platon, Schopenchauer, Wittgenstein. Pan od W. był bardzo zabawny, bowiem zadałam mu pytanie czy istnieje wiedza wrodzona, a on po dobrych piętnastu minutach monologu powiedział ,,wracając do pani pytania" i dopiero zaczął mi odpowiadac na to co mnie naprawdę interesuje. A S. poprosiłam o rozwinięcie jego cytatu ,,Umysł nie kopiuje rzeczy, lecz zabarwia je własną swą rzeczywistością" i Pana zbiłam z tropu, bo chyba wątpił, że ktoś go o to poprosi ( żeby było zabawniej doskonale wiem o co w tym cytacie chodzi, tylko byłam ciekawa odpowiedzi). Pan oczywiście ( nie wiedzieć czemu) udzielił mi bardzo pokrętnej odpowiedzi, ale generalnie rzecz biorąc, było to prawie to o co mi chodziło.
 A teatr Witkacego- niech się Pani wreszcie zbierze i zabierze, bo
 naprawde
warto, cudo, cudo, cudo.
 Mam nadzieję, ze Grecja udana:))) A u nas tak ziiiiiimno- zaczęłam
rękawiczki nosić:)))
 Iiiiskierka( z ośmioma biletami na Miasteczko Cud:)))))))))))

Iiiskierko z ośmioma biletami !
1.Taka interesująca (i zainteresowana)publiczność na Nowym Świecie!A istnieje wiedza wrodzona?
2.Zbiorę się i zabiorę .
3.Grecja bardzo udana.Ale ta zimnica tutaj...jestem po prostu chora na grypę i juz.Piję sok malinowy.
4.Wysyłam pogodnego Greka i jego fotografa...I pozdrawiam MU

 

 

Zasamogłoskowałam się głupio.. Podobno jutro kończą się studenckie wakacje.. eeee? A skąd! Komu takie głupoty do głowy przychodzą! Student ma wakacje cały rok!! Z przerwami na sesje...

A Los sobie ze mnie kpi. Kiedy byłam w Warszawie, w Gdańsku był koncert muzyki żydowskiej. Gdy jestem w Trójmieście, w Warszawie zapowiada się czterodniowy Festiwal Kultury Żydowskiej. Nic, tylko przyjdzie mi się rozdwoić. Tylko że dwie mnie to o jedną za dużo, więc mam nadzieję, że po imprezach ta druga sobie zniknie. Zniknie, prawda?
Wracam do robienia korekty.. Przecinki. Wszędzie przecinki widzę!! Tańczą, piją Martini, robią przysiady, fikołki, skaczą na skakance i szczerzą do mnie zęby.. Korektor wyjmę i zamażę! Jakem ja, obiecuję!
Maja zaprzecinkowana i zaglądający w oczy Pan Księżyc
 
Zasamogloskowana!
1.Jako matka  świeżo upieczonego studenta , nie mogę się zgodzić z tą teorią...
2.Nie wiem czy zniknie...dwie to nie tak znowu dużo.
3.Z tymi przecinkami to ambaras.Znam ten problem.Wszystkiego dobrego (przecinek)mimo wszystko.MU


 Droga MU!

 Donoszę pospiesznie, że w sobotę 2 października, na TVP2 o godz. 19:00
 - będzie Koncert Galowy "Pamiętajmy o Osieckiej" Hurrra!!!! Jak
 wychodziłam z dusznej sopockiej sali, to właśnie śpiewała Beata Lerach
 i bardzo mi się podobała, czyli nie jest źle jak zwyciężczynie
 widziałam, ale mam nadzieję, że w tv zobaczę wszystkich!

 Uczę tego angielskiego i uczę......dobrze, że to mi zajmuje myśli
 choćby na siłę. Babcia znowu w szpitalu, jakiś kamień zawieruszył się
 gdzieś w przewodach, na szczęście po szeregu dziwnych i
 niejednokrotnie bolesnych badaniach , wraca do siebie. Dziadek przez
 ostatni tydzień zmarniał okropnie. (...) Wzrusza mnie ta ich miłość.
 Po 50-kilku latach wspólnego życia, są jak jeden organizm, jeden
 człowiek, ręka w rękę, ramię w ramię... To cudowne, a jednocześnie
 niebezpiecznie nierozerwalna więź, bo gdy jedno choruje, drugie
 przeżywa to tak bardzo, że czuje się gorzej niż pacjent. A mnie
 traktują jak swoją córkę, bo bardzo chcieli ją mieć. Mają za to trzech
 synów. Nie jest to łatwe być taką córką. Ale wiele pomagają słowa "nie
 myśl o sobie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!" wtedy wszystko staje się prostsze.

 "Herodot" już do mnie jedzie z Gdyni. Czytałam wszystkie odcinki
 drukowane w Wyborczej - wszystkie wyborne. Jest też fragment o
 Indiach...
 A Zbyszek Zamachowski to mnie ogromnie cieszy w tej muzycznej reklamie  z gwiazdą. Jego wyraz twarzy (tak uroczy!) powinnam sobie przykleić
 nad łóżkiem na całą złą, nękającą jesień...
 Coś czerwonego... hmmmmm tak mi się tego chce, a nie mogę się zebrać,
żeby coś kupić....zaburzony proces decyzyjny jak zwykle... AAAA
 dziękuję za tajemniczą czerwoną skrzynkę.
 Joga! odnowiona. Mam w końcu ten zestaw ćwiczeń i już czuję jak mnie
 mięśnie zaczynają boleć po rozciągnięciach... Na zdrowie!
 I dobra wiadomość. Wolontariuszki Włoszki w domu!!!! Aż chce się
 zaśpiewać..."świat nie jest taki zły"....w każdym razie bywa też
 dobry, malarski, słoneczny....

 Bez antologii nie wytrzymam tej jesieni, dlatego kategorycznie domagam
 się jej wznowienia!!!!!!!!!!!
 Chciałabym być i 4-go w Kielcach, albo 11-go w Szczecinie, albo 15-go
 w Krakowie... ale nic z tego nie po drodze zupełnie....wielka szkoda
 Kogut czadowy! A jak Markotny i Łyżwa? Za chwilę przyjdzie kabelek do
 aparatu to będę wysyłać Melkę i Hesię....
 Niech pani będzie jak najdłużej z dala od kataru, kaszlu i bólu gardła.
 Bardzo
cccccccccccccciiiiiiiieeeeeeeeeeeeepppppppppppppłłłłłłłłłłłłłłłłłłooooo !!!
Taka
 jedna co to się jesieni boi...

JESIENNY TCHÓRZU!

1.Jesień do połowy października jest jeszcze w porzo.Potem gorzej.
2.Jestem juz zakatarzona,pluczę gardło solą i kaszlę... za późno przyszly te zyczenia.
3.Markotny i ŁyŻwa kochaja się i nas.I chyba są szczęsliwe; nawet jesienią.
4.Antologia miala ruszyc 1-go września i uslyszalam o Bieslanie.I niestety...ale się kiedyś wreszcie zmobilizuję , mam nadzieję.
5.Jeszcze nie widzialam Zbyszka wTVP .Z tą kobietą.
6.Przywiązanie,przyjaźń, przyzwyczajenie starych ludzi.Jeden z piekniejszych "tematów" do obserwowania.Jest taki piekny wiersz Szymborskiej :"Złote gody".
Przeczytaj .
7.Obejrzyj tych mlodych koniecznie!Warto!!!Pozdrawiam MU

 

To moim zdaniem mógł być koncertowy wirus, rozsiany przez niewiadomo kogo ale fruwający gdzieś tam dookoła.

Mogę z całą odpowiedzialnością słowną napisać, że nienawidzę końca września. Bo a) socjologia pokrywa się z metodologią, gdzieś tam nie ma już dla mnie miejsca i nikogo nie obchodzi, że ja muszę bo mi tylko tak pasuje, na teorię wychowania to jest taki tłum, że zapisałam się na pierwszą z brzegu listę nie bacząc ani na termin ani na prywatny skonstruowany grafik, no i jeszcze zapisałam się na coś co miało być pedagogiką społeczną a było czymś innym i również nie wiem czym. Etap histerii za mną, a toczy się etap – nie obchodzi mnie nic, nie muszę chodzić na żadne zajęcia, nie to nie, nie będę mdleć w tłumie bo i tak mi słabo, będzie jak będzie. Aktualnie myślę nad taktyką dziekanatową, może powiedzieć „indeks zginął i już. Oddam jak znajdę”  bo do środy to się nie zapowiada…

 Na lodówce taka oto lista:

a)szampon dla Dawida (Dawid od piłkarza sławnego, no i od krykiecisty też podobno znanego w stronach indyjsko krykietowych)
b) 
mydło do prania ciuchów Dawida
c) 
nutella
d)  makaron
e)„coś w typie śpioszek”

 A  starszy B robi grę planszową w krykieta… wycina karty zawodników…

 

Anula z wirusem zdrowiejąca u taty by nie zarazić kobiety ciężarnej, ani wokalistki szykującej się do ważnego życiowego  wydarzenia.

 

Ps0. nauka, jedyna szansa, odgrodzić się książkami, jedyna nadzieja. I jak zwykle nie ma mnie.
Ps1. Wspomnienia o Leśmianie znalezione w bibliotece…znalezione niekradzione?
Ps2. Terapeuta Augustyn ma trochę nie po kolei w klawiaturze.
Ps3. Tołstoj zaliczony na 5- ( po pół roku się dowiedziałam) moim zdaniem farsa.  (koleżanka przedpremierowa otrzymała taką samą notę)

 

Anulo z wirusem!

 1.Chyba tak jest z tym wirusem, jak piszesz. Wszyscy naokoło zawirusowani...
2.Etap "nie obchodzi mnie nic"- we wrześniu, to jednak trochę za wcześnie...
3. A słynny Dawid C-od czarów? !!Jaki on przystojny!
4.Na krykieta z nim to będzie musial jeszcze trochę poczekac.
5.To wydane przez "Wydawnictwo Lubelskie" w 1964?!
6.W klawiaturze powiadasz...
7.Gratulacje za Tolstoja. Żebyś ty sie jeszcze umiała tym cieszyć...
8.Pozdrów tatę.

 

Witam bardzo serdecznie i powiedziałabym ? teskniąco .

 To ja ? Ania Czuba- nie wiem, czy mnie Pani jeszcze pamięta.

 Jestem w lekkim szoku, ponieważ tę stronę znalazłam przypadkiem,
 przy okazji szukania czegoś innego. Pomyślałam sobie, że w zasadzie
 czemu miałabym nie skorzystać z takiej okazji i nie napisać do Pani,
 zważywszy, że tuż po koncercie poniedziałkowym żaliłam się Rodzicom,
 że pewnie już nigdy nie będziemy miały kontaktu. A tu proszę jaka
 niespodzianka! Życie mnie zaskakuje po raz kolejny.
 Żyję jeszcze niedzielno-poniedziałkowymi koncertowymi emocjami.
 Co rusz wspominam i opowiadam komuś z zapartym tchem jak to wszystko
 wyglądało, jakie były nerwy, wśród jakich wspaniałych ludzi dane mi
 było przebywać. Najmilej wspominam Panią, Pana Perlińskiego, z którym
 przytulałam się chyba ze 100 razy i oczywiście kochanego Pana
 Kontrabasistę, którego nazwisko jest dla mnie niezwykle trudne i minie
 jeszcze z pewnością troszkę czasu zanim nauczę się je poprawnie pisać
 i wymawiać [ ironiczny śmiech]. Ach i oczywiście Pan Satanowski (cóż
 za opanowanie!). Z uczestników najbardziej zaprzyjaźniłam się z Judytą
 Rybak, nazwaną przeze mnie Malutką, Beatą Lerach, dla głosu której
 jestem pełna podziwu(!) i jeszcze Kamilą oraz Piotrem.
 W szoku ale już ogromnym, jestem również dlatego, że liczba
 osób(Znajomi, Przyjaciele itd.), które mnie słuchały i były ze mną
 duchowo podczas radiowego koncertu jest ogromna, większa niż się
 spodziewałam...i to jest rzecz niezwykle miła i piękna. To wspaniałe,
 że tyle osób we mnie wierzy, bardzo budujące uczucie.
 A emocje odrodzą się w sobotę podczas retransmisji finału w
 tvp.2 Jestem na tyle okrutna, że praktycznie nikomu nie
 powiedziałam o moim sukcesie, tylko kazałam czekać do soboty. I na nic
 się zdały Ich groźby i prośby. Moja okrutność nie zna granic [śmiech].  A tak już poważnie mówiąc, to jestem bardzo szczęśliwa. Składa się na
 to wiele rzeczy ? sukces mój, ale także nagroda Beaty, Kamili i
 Malutkiej; to, że wreszcie mogę sobie kupić bardzo dobrego discmana z
 mp3 i słuchawki - jeśli chodzi o sprzęt muzyczny to stawiam na jakość,
 a więc cena nie gra roli; to, że tyle osób jest ze mnie dumnych...; i
 to, że moim Przyjaciołom i mnie oczywiście ? BARDZO podobała się część
 Pani zapowiedzi (zapowiedzi mnie) : ? i jest zakochana w.......drugim
 człowieku?...o tak J to było piękne .

 Na koniec przesyłam pozdrowienia od Rodziców, od Pauliny (nie
 wiem czy Ją Pani kojarzy - taka Dziewczyna wyższa troszkę ode mnie,
 szczuplutka i śliczna, która była 2 ostatnie dni ze mną w Sopocie, na
 koncercie radiowym i tym ostatnim
 poniedziałkowym) a ode mnie buziaki i przytulenia.
 Ania Czuba

Bardzo zdolna Aniu!

1.Jeszcze pamietam.I długo nie zapomnę.
2.Bardzo sie cieszę,że napisałaś!
3.Zbyszek Wegehaubdt.Wybitny kontrabasista!!!!
4.Opanowanie i nie tylko.Ale zaraził mnie grypą.
5.Tez sobie niedawno kupilam takiego discmana z mp3!
6.Jasne że pamietam Paulinę.I bardzo kojarzę.Przytulam was obie.
7.Rodzicom sie kłaniaj.Ale mają zdolne dziecko!!!Wysyłam ci zdjęcie historyczneMU


 

Jakiś ciężar na klatce piersiowej. Problem ze złapaniem tchu. Zawał...?
 Obcy wydech na moim policzku. A nie, to tylko pięciomiesięczny Kedwesz
chce
 już iść na poranne siusiu.
 Dolne i górne rzęsy bardzo chcą się znowu ze sobą splątać, ale bez
 następnego oddechu długo nie wytrzymam, a pięciomiesięczny Kedwesz
 waży prawie 30 kilo.
 Przez szparę w rozczarowanych powiekach widzę zegarek: jest tuż tuż
 przed szóstą. Dochodzę do drzwi wejściowych, otwieram, oczekuję
 lodowatego
powiewu
 na gołych udach, ale nie. Ciepłe powietrze o konsystencji dymu
 zamienia
się
 w piżamę. Ciepły Kedwesz o konsystencji puchatego, złotego psa,
 biegnie na trawnik. Jest szaro, lekka mgła, mokre liście szeleszczą i chichoczą.
 Pachnie jesienią. I dzwonią dzwony.
 Kedwesz kończy siusiać, wstaje z kucków, bo siusia jeszcze jak
dziewczynka,
 i biegnie do domu ("Kto pierwszy, ten trzyma łeb na poduszce").
 A ja stoję jeszcze chwilkę, czekam aż dzwony umilkną.
 Trzy miesiące temu, tuż przed przybyciem Kedwesza, nie miałam pojęcia,
 że istnieje coś takiego, jak "tuż tuż przed szóstą". I nie wiedziałam,
 że właśnie wtedy, stojąc tylko w majtkach i koszulce przed niebieskim
 domem, sama na sama z jesienią, mogę być taka strasznie szczęśliwa.
 Ale wszystko ma swoje minusy - za każdym razem przegrywam poduszkę...

 Jesienne (czyli najlepsze ze wszystkich) pozdrowienia!
 Julka

Julko!

Masz dobrze1Wymagane zdjęcie Kwedesza.Pozdrawiam -w pewnym sensie matka Łyżwy i Markotnego.MU

 

Pani Magdo,
Oba koncerty były super i "z klimatem"! W niedzielę to siedziałam prawie w jury :)! Młodzież śpiewała wspaniale, co cieszy i daje pewność, że będzie kogo posłuchać w przyszłości. A Pani Maryla jak zwykle świetna, niepotrzebnie się stresuje, bo taka Maryla była, jest i będzie tylko jedna.
Miło mi było poznać Panią osobiście. Koresponduje Pani z tyloma nieznanymi sobie osobami, ciekawe jak to jest, gdy ktoś - tak jak ja - "ujawnia się"?
Pozdrawiam. I. Buczkowska
P.S. Ostatnio uświadomiłam sobie, co skłania mnie do czytania cudzych listów na Pani stronie - Pani komentarze, które są rzetelne, a równocześnie dowcipne.
 
 
Pani Iwono!
 
Przeczytalam !
Moi faworyci:"Durszlak","Zostań Świętym Mikołajem","Pociągi się mijają" i "Szósta rano".
Powinna pani pisać i kontaktować sie z tymi mlodymi ,zdolnymi laureatami.Może wtedy pani marzenie,aby te wiersze stały sie piosenkami,spełni się.
Fundacja "Okularnicy" zna ich adresy i telefony.
Bardzo serdecznie pozdrawiam!MU

 

 


***

 "Insekty" przedstawia:

spektakl muzyczny z piosenkami Agnieszki Osieckiej

Miasteczko Cud

rekomendowany min. przez Magdę Umer, Jerzego Satanowskiego, Agatę Passent;

wiecej informacji na stronach: www.bileteria.pl - teatr Viva Art i www.okularnicy.org.pl

 

 

Występują: laureaci konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej”:

Marcin Kołaczkowski &Tomasz Kowalski, Margita Ślizowska

Aneta Todorczuk – Perchuć

Anna Dereszowska

oraz Ewelina Laskowska, Maciej Makowski

Paweł I. Prokopczuk

oraz Gość Specjalny: Krystyna Tkacz

 

 Teatr Viva Art

Pałac Kultury i Nauki (wejście główne od ul. Marszałkowskiej)

9,10 października  g.20.3o

  

bilety w cenie promocyjnej (bez pośredników) tylko 30 pln

pod nr tel. 607 91 87 31

 

 

 

 

Czekoladowo
Droga MU,
cieszę się, że czekoladki osłodziły Pani poznańską noc. Gieniusia z „Jeżycjady” w sytuacji nocnego głodu zastukałaby do jakiś drzwi, upewniwszy się wcześniej, że mieszkańcy siedzą przy stole i wygłosiła kwestię: „Dobry wieczór. Nazywam się Genowefa [tu jakieś nazwisko, Lompke, Bompke itp.], przyszłam na kolacyjkę.
Nie wiem jak Pani, ale ja zwykle po koncercie, w którym śpiewam, nie śpię do rana a przecież niosę na sobie tylko niewielką część koncertu (jakiś „sopranowy procent”). Zresztą śpiewanie na tyle mnie wycieńcza, że bez czekolady to nawet do domu bym nie dotarła
J. Czy oglądała Pani film „Czekolada”?
A wracając do pływania i rekordów, to na studiach zdawałam nawet na „żółty czepek”. Płynęłam i płynęłam, już nie pamiętam jak długo i daleko, ale i jedno i drugie... W nagrodę dostałam żółtą ohydę z czarnym paskiem biegnącym przez środek i gumką, której nie powstydziłby się wyrób bieliźniany minionej epoki i jakąś specjalną kartę pływacką, która ostatnio została pogardliwie skwitowana przez pana w poznańskiej wypożyczalni sprzętu wodnego: „Pani, co Pani, przecież te karty to już nie ważne, starczy dowód osobisty”. Było się nie męczyć
J
Pozdrawiam serdecznie
Beata K.

Sopranowy procencie!
1.Już wieki nie jadłam czekolady... kolejna próba z wiadomym finałem....
2.Po koncercie tłukę się i rozpamiętuję... ale zasypiam przed świtem.
3.Nie oglądałam filmu "Czekolada". I na razie nie będę kusić losu...
4.Pływam "na dowód osobisty". I bardzo serdecznie pozdrawiam. MU

 

Pani Magdo! Tak ROMANTYZM - przekleństwo, skaranie boskie, porażka.. Tego się czytać nie da, okropieństwo, no może z kilkoma wyjątkami. Cóż, ale trzeba i przez romantyzm na polonistyce przebrnąć, więc nic tylko brać się w garść i do przodu. Dziś ćwiczenia zaliczyłam - tym razem nie stchórzyłam i poszłam, a co mi tam.. i zdałam. Jeszcze tylko egzamin i w końcu będę pełnoprawną studentką trzeciego roku. Wtedy to się zacznie - teoria literatury, diachron i takie tam - wolę nawet nie myśleć. Póki co wróciłam z tej oddalonej o trzy kroki - a tak po prawdzie o 100 metrów - plaży, bo Sopot nam się zapłakał.                                                                             
 
Radosne pozdrowienia
Nina
 
PS Markotny przeżył uściski?
 
Pełnoprawna studentko trzeciego roku!
 
1.Teraz to już się musisz uczyć i uczyć i starać się nie zwracać uwagi na pogodę...
2.Markotny przeżył uściski, cyklinowanie, lakierowanie, a teraz przeżywa malowanie ścian. Radosne odwzajemnienie pozdrowień MU

 

....email z perspektywy polskiego łokcia do mającego się ku zdrowiu, z lada moment grecką perspektywą - palca i jego właścicielki....
 
MU!!
* ....łokieć aktualnie (czyli do piątku.... tego co to nadejdzie za chwilę) .... będzie bardzo zadomowiony i postanowił się nie ruszać nigdzie.... w piątek jedzie na parę dni do dzieci, a w następnym tygodniu to już kierunek wawa, bo trzeba różne dziwne sprawy podopinać.... nie to, żeby na guziki, ooo nieeee, na to to niestety nie mam już czasu.... borykać się z nitkami i dziurkami to owszem i miłe zajęcie, ale teraz to w grę wchodzi tylko zamek.... i to błyskawiczny... i nie ma to tamto....
* ....drogi, jeszcze trochę schorowany, ale mający przed sobą lada moment grecką perspektywę - Palcu! uprzejmie proszę przywieźć z Grecji: a) słońce b) słońce c) słońce ..... w proszku, w płynie, w stanie lotnym czy też stałym - bez znaczenia - wszystko jedno;.... ale proszę ze trzy prawdziwe promienie w bucie przemycić... bo mnie się wydaje, że to, co teraz u nas świeci to jakaś podróba i przekręt....
* .... po prostu prosto z mostu - dziękuję za tornadowe zdjęcie ...
* .....trzy kroki do morza ... oooj taakk, to się marzy.... i właśnie w czasie tegorocznego pobytu w sopocie siedząc dokładnie D W A metry od morza, na wiklinowych fotelach wypożyczonych z atelier razem z niejaką Kasią W.... mimo wieczornej pory, bardzo jasna zarysowała mi się myśl.... że oto istnieją dwie czynności jakie mogę robić "zawodowo" (nie w sensie profesjonalizmu tylko w sensie 'niedręczącego zarabiania')... po pierwsze - mogę się utrzymywać z pisania listów..... tylko broń mnie wszystko przed jakimiś oficjalnymi.... po drugie - bardzo chętnie zostanę 'człowiekiem pilnującym morza'... będę siedzieć na brzegu i patrzeć czy ktoś nie wynosi morza wiadrami..... ooo!.... taki mam pomysł na życie...
macham transparentem z napisem "DOBREJ GRECJI"
przezroczysta
pss....news o którym zapomniałam donieść w natłoku spraw ważnych mniej więcej....otóż mam nowego kolegę.... ma na imię leon i jest my osobistym kamerdynerem... tfuuu.... to znaczy laptopem.... dzięki niemu jestem komputerowo niezależna na tyle, że mogę pisać z każdego miejsc na ziemi.... co niniejszym czynie leżąc w łóżku gdzieś tam między szczuczarzem a wołowymi lasami....
psss.... jest kilka spraw za które przydałoby się potrzymać kciuki....  szukam chętnych....więc jakby w tej grecji od morza wiało nudą to.....
 
Właścicielko Leona!
 
1.W Grecji nie wiało nuda ani przez chwile, ale i Twój list przeczytałam dopiero po powrocie, więc kciuków trzymać nie mogłam.
2."Człowiek pilnujący morza"- fascynujący zawód! Przyjmę chwilowe zastępstwa.
3.Przesyłam ci słońce na Cykladach (w drodze na Santorini) ogrzewające zdrowiejący palec...
4.Zdrowym łokciem można juz trochę zacząć się porozpychiwać (?!) to tu to tam? MU

 

Z radością przeokropną znalazłem Pani strony. Już nie popracuję dzisiaj - tylko czytam, ogladam i słucham.
Ale płyty nie da się kupić z autografem, czemuż to czemu?
Czy Pani jeszcze koncerty śpiewa i czy można Panią zaprosić?
Michał z Katowic
 
Panie Michale!
Może pan przyjechać 4-go do Kielc, albo 11-go do Szczecina, albo 15-go do Krakowa... Na razie do Katowic się nie wybieram, ale serdecznie pozdrawiam. MU

 

Pani Magdo
napisałam do Pani (i nie tylko do Pani) list i .... i wszystko mi zniknęło.
Nie wiem gdzie sie podziało. Nie mam siły pisać następnego, bo padam ze zmęczenia.
W skrócie:
* Wielki urodzinowy buziak dla Markotnego
* "Balonik" moze teraz Pani nagra?? Jest taka możliwość?? Żal takiej piosenki w Pani wykonaniu.
* DO KAMILI:
Na pierwszym roku studiów jeśli zdarzy się uronić trochę łez w poduszkę to naprawdę nic takiego. Wielu przez to przechodzi. Mi tez sie zdarzyło.... na pierwszej sesji.... przez ekonomie!! Powiedziałam: nigdy więcej!! Nie przez szkołę!! Ludzie mają gorsze zmartwienia niż niezdany egzamin. Moja rada:
Traktuj wykładowców jak ludzi to oni Ciebie tez tak potraktują. Oczywiście na każdej uczelni zdarza sie jakiś...piiii... ale na to trzeba wziąć poprawkę. Będzie dobrze. Nowi ludzie, nowe miasto, nowe środowisko. Wszystko ma dobre i złe strony. Szukaj tych dobrych. Ja widze same dobre :).
Powodzenia. Trzymam kciuki.

A Pani życzę spokojnej podróży, miłego pobytu i pozytywnych greckich wrażeń.
Pewnie przeczyta to Pani po powrocie, więc zyczenia wysyłam telepatycznie.
Aha! Prosze za mnie odtańczyc ZORBE. Tylko na palec niech Pani uważa.
Pozdrawiam
ania


Aniu!

Na palec uważałam i dlatego nie odtańczyłam Zorby... Ale było bardzo miło! Wysyłam Ci coś greckiego MU
 

 

Kochana Pani MU!
Mój pies, Saba nie wrócił. Mimo poszukiwań i ogłoszeń. Powinnam pojechać do schroniska, ale się tego strasznie boję. Tyle smutnych piesków naraz...
Ola
 
Olu!
Mam nadzieję ,że przez ten czas się jednak odnalazł... A jeżeli nie-musisz to przezwyciężyć i pojechać do schroniska! Przynajmniej jeden będzie weselszy...
Wysyłam ci sjestę psów greckich...

 

Popijam sobie właśnie herbatkę z sokiem malinowym ( nie wspominając nic o dwóch dzisiejszych kawach...)
Byłam niedawno w górach, więc oczywiście musiałam wrócić chora,
prychająca, kichająca i z palącą się głową...ale te drobne szczegóły pomijamy, bowiem...Byłam w teatrze Witkacego na Caliguli...cudo, cudo, cudo, widziała Pani? Szczególnie z muzyką Tomasza Stańki i wokalem Doroty Miśkiewicz. Tam takie piękne kubki sprzedają z cytatem Witkacego ,,Piekielne pomysły działają na zmysły", a ponieważ ja kolekcjonuję kubki, to oczywiście musiałam sobie od razu taki nabyć. Jest VIII festiwal nauki. Podczas zeszłorocznego byłam reporterką, ale teraz z braku czasu musiałam zrezygnować:( Jednak i tak wybieram się na pare wykładów a na pewno na Traktat Filozoficzny i mam nadzieję, że będzie to coś czego nie będe żałować. Całośc polega na tym, że w róznych knajpach na Nowym Świecie rozmawia się o filozofi trwa to od 10 do 15 w sobotę 25 września...aaa już się nie moge doczekać. Poza tym jeszcze coś o reklamie i internetowych dziennikach pod okropną nazwą blogi...oraz ,,jak napisac scenariusz" heh;)
Pozdrawiam cieplutko
Iskierka.


Iskierko!
1.To juz po wszystkim- to znaczy po filozofowaniu na Nowym Świecie. Napisz jak było.
2.Ze wstydem przyznam ,że nie tylko nie byłam na Caliguli, ale w ogóle w tym teatrze... A parę razy się wybierałam.
3.Herbatka z sokiem malinowym to moje marzenie. Na szczęście do spełnienia. Pozdrawiam MU

 

Mu kochana !!!!!!!!!!!!!!!
Jak pięknie na dworze , pogoda dopisuje słonko świeci i jakoś to życie piękniej wygląda .Dobrze bo te ciepłe dni są nam potrzebne ciągle i niezmiennie. Widziałam pierwsze poranne wiewiórki , taki widok zachwyca zwłaszcza o 6 rano , gdy zimno i człowiek chce uciec  z przystanku pod kołderke.  Szczęśliwa jestem bo jakoś sobie radzę i nie daję się życiu starm się jak mogę , gdy czuję że coś nie tak biorę książkę i uciekam od tego co nie tak ...ale jak tu może być nie tak skoro tak pięknie.

Jeszcze dwa tygodnie i uciekam na wekend do Wisły to takie postanowienie ,że choć raz na miesiąc będę gdzieś jechać żeby pobyć z moją drugą połową i tylko z nią . Pobyć z innymi ludźmi zapomnieć na chwilkę o swojej rzeczywistości, poczuć piękno przyrody . A za chwilkę będę miała dom pełen ludzi, uśmiechu, jeszcze kilka minut i będzie mój ukochany siostrzeniec z siostrą. A tutaj na stronie ciepło i pięknie.
Pozdrwiam ciepło Iwona  Wojnarowicz z Sosnowca
 

Pani Iwono miła! 

No, o takie listy to ja bym prosiła jak najczęściej... bardzo serdecznie pozdrawiam i wysyłam zdjęcie najpiękniejszego miejsca jakie widziałam w Grecji. Było to w samo południe, więc w za silnym słońcu niestety ,ale pięknie .To jest KRAJ ZALANY SŁOŃCEM!


 

Szanowna Pani Magdo... 
od wielu lat param się poezją... jest mi najbliższym przyjacielem i jednocześnie największym moim wrogiem...jest sublimacją moich najgłębszych emocji... moją muzyką.
Ostatnio napisałam utwór, który jest pożegnaniem starego przyjaciela. Melodia sama wcisnąła się w usta...nagrałam na dyktafon...
Chciałabym "ocalić od zapomnienia"..chciałabym, żeby osoba o takim stopniu wrażliwości  i talentu jak Pani zechciała wysłuchać i może kiedyś zaśpiewać moją piosenkę. 
Proszę odpowiedzieć (mam nadzieję, że Pani osobiście czyta nadesłane mail-e), czy istnieje możliwość spotkania i rozmowy z Panią. 
Z poważaniem,
Ewa 
  
Pani Ewo!
Ja właściwie już od dawna nie nagrywam nowych piosenek, bo uważam ,że powinni się tym zajmować młodsi wykonawcy. Niech pani mi przyśle najpierw tekst. Jeżeli będzie bardzo dobry - zobaczę co się z tym da zrobić. Znam kilka młodych, bardzo zdolnych marzących o pięknych piosenkach... Pozdrawiam MU
 

Ale ja wam zazdroszcze tych niedzielnych spotkan w Komorowie! Przepiekne zdjecie Markotnego! Ach ta polska jesien... Pozdrowienia z Nowego Jorku, w ktorym tez sie robi jesiennie, ale bardzo powolutko. Po kilku dniach ulewnych deszczy nagle zrobilo sie piekielnie zimno, a niebo bez ani jednej chmurki, olsniewajace slonce i do tego wiatr pachnacy wielkim wzburzonym oceanem. Ania

 
Aniu!
 
A ja ci zazdroszczę pachnącego wiatru wielkim wzburzonym oceanem... Pozdrawiam serdecznie MU

 

Pani Magdo jest cudownie !!!
To wyjątkowa w moim życiu chwila, kiedy widze tylko jasne strony życia. W sobotę zdałam ostatni egzamin i skończyła się moja katorga. Jakkolwiek nie chce zostać sędzią to moja ambicja nie pozwoliła mi odpuścić i "ryłam" do utraty sił. Takie paradoksy w moim życiu. W między czasie dostałam się na aplikację adwokacką, która poprzez fakt odbycia tej poprzedniej zostanie skrócona. I będe pomagać ludziom a nie ich osądzać. To może mało istotne, a z pewnością mało fascynujące fakty, ale pozwalają wytłumaczyć mój nieprzyzwoity stan euforii w jaki popadłam !!!
Jest bosko. Pije wyborną białą herbatkę (już nie potrzebuje litrów kawy), z głośników leniwie sączy się Billy Holiday, oglądam od dawna nie czytaną pocztę, w tym zdjęcia bobasa mojego przyjaciela, koło łóżka cały stos książek które czekały na to, aby się w nich zatracić a za oknem ukochana przeze mnie jesień. Uwielbiam te pierwsze momenty kiedy słońce jeszcze świeci (wreszcie nie tak nachalnie i do utraty sił) a w powietrzu unosi się jedyny taki zapach. Hmmm... Już się cieszę na samą myśl, iż już za chwilę będe mogła założyć mój ukochany płaszcz, otulę się w szalik i będe mogła chodzić, chodzić, chodzić...
Jedyny minus to ten, że obiecaliśmy sobie (ja i mój kochany), że po tym wszystkim pojedziemy do mojej ukochanej Toskanii (odwiedzić Stinga, hihihi) jednak budżet okazał się zbyt skromny. Trudno, może za rok. Teraz wystarczy nam Szczawnica. Też jest piękna. Dunajec otoczony jesiennymi kolorami drzew zachwyca :))) Jestem taka szczęśliwa, że aż nieprzyzwoicie !!!
A dodatkowo oglądam suknie ślubne bo w niedługim czasie myślimy o małym, skromnym ślubie. Tylko my i najbliźsi. Pani Magdo tak się cieszę!!!
Kasia (zazwyczaj przygnębiony i melancholijny raczek)



Nieprzyzwoicie szczęśliwa Katarzyno!!!
Ja ja się cieszę z tego tonu w Twoim liście! I ta Szczawnica zamiast Stinga! Agnieszka O-od razu napisałaby o tym piosenkę! Wyszukam za to jakiejś bardzo przyjemnej Toskanii. I pozdrawiam ukochanego! MU

 

 

Moim zdaniem to jutro się Grecja kończy, ale mogę być w błędzie
oczywiście.
A po tej stronie granicy niespodzianki typu :
a) nie zdążyłam uciec przed gośćmi, zapowiedzianymi na chwilę przed.
To znaczy zdążyłam, ale nastąpiło spotkanie na parterze, oni czekali na windę a w windzie jechałam ja...szybko powiedziałam dzień dobry i dowidzenia, bez tłumaczenia, uczę się nie tłumaczyć. I fru do Starszego B, robi się tam u niego bardzo spokojnie, klimat w sam raz dla bratanka.
b) Jak poszłam w przerwie między jedną nauką a drugą do tego miejsca
gdzie są torty warzywne, pierogi wegetariańskie bez skwarek i napoje życia to zobaczyłam osobę, która mogła zwiastować obecność tych, przed którymi wczoraj była ucieczka. W rezultacie to był raczej ktoś podobny ale na wszelki wypadek na tort się nie zatrzymałam. Skończyło się oczywiście kaszką truskawkową z warzywniaka przy Jaracza gdzie wysiadłam(za wcześnie) wracając do wielkiej zielonej biblioteki, która stała się moim przyjacielem.
c) w drodze do tej biblioteki wymyślałam taktykę pt "jak wychodzić z domu aby nie spotkać się przy windzie na dole" i plan jest taki na przyszłość : poczekać aż winda zostanie ściągnięta na dół przez potencjalnych gości a potem samemu zejść po schodach, oni w tym czasie wjadą windą a ja zmaszeruję.
d) Niedługo dłużej o Dziwnym Przypadku Psa Nocną porą - książka, która
poraziła jak nic. Ale to za chwilę. Bo teraz zamierzam się uczyć w Bardzo Uroczej Wielkiej (bibliotece), w zasadzie to się właśnie uczę tylko zostawiłam papiery kilka stołów dalej.
e) Augustyn Kalms mój prywatny terapeuta czynnym 24 godziny, pracujący
wedle mojego trybu życia, nie zamykający się(chyba,że ja go zamknę)ma się bardzo dobrze.W niedalekiej przyszłości ma ułatwiać kontakty z ludźmi(pisemne kontakty rzecz jasna), same achy, tylko raz nie chciał mnie przyjąć demonstrując albo zmęczenie, albo wyładowanie baterii, ewentualnie przemęczenia klawiatury- do dziś nie wiem. W każdym razie spisaliśmy kontrakt jak na terapię przystało i obiecał, że już będzie się włączał zawsze - zobaczymy. Póki co dzielnie wytrzymuje ze mną dając poczucie bezpieczeństwa. I jest w dodatku cichy - to dobra cecha terapeuty, bardzo dobra - ja gadam do niego słowotokiem nie do opisania a on na to co najwyżej "zapisać zmiany?" i to mi chyba pasuje. Dla takiego kogoś jak ja przenośny terapeuta to zawsze jakiś ratunek w sytuacji podbramkowej. Zawsze się można razem gdzieś zwinąć i przemieścić.
f) długość maila odzwierciedla długość nieobecności.

Anula pacjentka z BUW-u, pozdrawiająca niczym sałatka grecka z fetą i
oliwkami.

ps0. Greckie fotografie by się tu przydały Ps1. Nawet wskazane!!


Pacjentko z BUW-u!
Odgrodź się tymi książkami od całego świata i zły czas jakoś zejdzie... MU

 

Pani Magdo, czy będzie Pani w poniedziałek o 19.00 na koncercie w Teatrze Na Woli? Byłoby mi bardzo miło (gdyby była sposobność) podziękować Pani osobicie za - że się tak wyrażę -"całokształt Pani poczynań artystyczno - ludzkich" i podarować Pani moją najnowszą książeczkę pt. "Ten wiersz chce być piosenką", w której jest wiersz  pt. "Pani A.", poświęcony Agnieszce Osieckiej.
Pozdrawiam, I. Buczkowska
 
Pani Iwono! 
Byłam , nawet go prowadziłam .Pani tomik leży już u mnie na biurku i lada chwila go otworzę. Wtedy napiszę do Pani. Pozdrawiam serdecznie MU

 

Kochana Pani Magdo!
Z pewna taką nieśmiałością chciałabym zauważyć, że "jesień idzie, nie ma na to rady". Jednak nie musi to być powód do zmartwień. jesień potrafi być bardzo piękna. Dla mnie - zwierzaka ciepłolubnego, jest to wspaniały okres na wyciszenie, zakotwiczenie  w ciepłym, domowym zaciszu, poprzytulanie się. jesienią najlepiej smakuje szarlotka...  Po zabieganym, szalonym lecie jest to jak najbardziej wskazane!
Pozdrawiam cieplutko i dołączam dwa zdjęcia; pierwsze na pożegnanie lata i drugie na powitanie jesieni.
Początkująca.

Trochę ten ludzik szedł do mnie... ale piękny! Pozdrawiam serdecznie MU

 

Lista życzeń na jesień...
eMU Kochana!!!
Są radości tej jesieni, są są!!! I ogarnęła mnie nawet chęć posiadania
pewnych przedmiotów, które te radości niosą.
1. Płyta GT - Cafe Sułtan! 2 pażdziernika 2. "Podróże z Herodotem"
Kapuściński 25 września - na pewno wspaniała, bo już czytałam
fragmenty!
3. Płyta DO - początek października...
Może coś się jeszcze znajdzie w trakcie, po drodze. Przez te ostatnie
dni już poczułam jak mi spada nastrój i siły. Deprecha depcze po piętach!
Przestraszyłam się i odbiegłam! Boże, żebym zawsze miała w sobie tyle
siły by odbiec. Kupię sobie coś czerwonego. Taki jakiś miły sweterek w
serek na przykład....
Przysżło do mnie kilku maturzystów uczyć się angielskiego i mam
nadzieję,że taki kontakt gdzie trzeba !!! być, myśleć i działać też mi pomoże! A wcale nie jest
łatwo, bo jak taki rosły chłopiec siedzi obok i patrzy i nic ani w
ząb, to dziewczynka tłumacząca też się peszy i nie wie jak to ukryć.
Basen muszę wcielić w życie! spacery. Boże!!! Jak tylko zacznę pisać
bzdury i narzekać (a zacznę na pewno), proszę KRZYCZEĆ na mnie! nie
dać mi marudzić! nie pozwolić. Piszę tak, bo znam siebie za dobrze!..mobilizuję
sie...staram się bardzo nawkładać do tej głupiej głowy, że jestem coś
warta, poradzę sobie, będzie dobrze! Na spacerze mówię sobie, zielono
mi !!! Uśmiechaj się, ciesz powietrzem! myśl pozytywnie! nie daj się!
Ostatnio przeszłam cały park z psami nucąc ...jeszcze w zielone
gramy....jeszcze nie umieramy....!!!!! Od kilku dni zpuełnie nie mogę
znaleźć mojego zestawu ćwiczeń do jogi. Tak szukałam, że zrobiłam
porządek w szafce i na półkach i posprzątałam tu i ówdzie i nic....
To był taki fajny zestaw...No nic poszukam jeszcze. Pozdrawiam
serdecznie - Świadoma depersjonistka walcząca! ;)


Świadoma DW!
1.Kup sobie coś czerwonego. Znam takich co na taki kolor (purpura!!!) pomalowali sobie ściany...
2.Ucz angielskiego i nie myśl o sobie.
3.Kup te dwie płyty !(Herodota ja też kupie, bo płyty już mam)
4.Basen!
5.Joga !
6.Porządek w szafie !I jakoś zleci do wiosny.MU



tajemnicza czerwona skrzynka dla Joli H

 

Mateusz ma 18 lat i cierpi na rozwojowy zanik mięśni. Chłopiec ma wspaniały talent do malowania. Kiedyś stworzenie obrazka zajmowało mu kilka dni, teraz - z powodu postępującej choroby - kilka tygodni. Jednak Mateusz się nie poddaje i będzie malował dopóki starczy mu sił.
Nasz młody artysta marzy o tym, aby odwiedzić kolebkę włoskiej sztuki - Florencję. Fundacja Mam Marzenie zajmuje się organizacją spełnienia Jego marzenia. Prosimy o jakiekolwiek wsparcie. Szukamy kontaktu z biurami podróży, Polonią we Włoszech lub samej Florencji oraz sponsorów, którzy zechcieliby pokryć koszty wyjazdu i pobytu chłopca we Włoszech. Wkrótce zaprezentujemy dzieła chłopca w Poznaniu w "Czerwonym Fortepianie" - tutaj też prosimy o jakąkolwiek pomoc: przy organizacji, nagłośnieniu medialnym, cateringu itp.

Z góry dziękujemy za pomoc, wsparcie i wielkie serce


Monika Krajewska- 0600-282-443

Tomasz Moczerniuk
Fundacja Mam Marzenie - oddział Poznań
tel: 661 527 569
email: tomaszm@mammarzenie.org
www.mammarzenie.org


Fundacja Mam Marzenie powstała w ubiegłym roku w Krakowie. W kwietniu b.r. powstał oddział w Poznaniu. Do chwili obecnej spełniliśmy 21 dziecięcych marzeń, w tym 8 z Wielkopolski. Pracujemy nad 6-cioma kolejnymi. Przyłącz się do nas. Podaruj im magiczną moc marzenia!
Fundacja jest organizacją pożytku publicznego.

Przesyłam dalej! I wierze ,że cos z tego wyniknie... MU

 

Witam, Pani Magdo,
nie było mnie w domu tylko tydzień, a czuję się, jak po miesiącu ciężkiej orki - a przecież byłam na wakacjach! Muszę się zaaspirynować, bo mnie ta Warszawka wykończyła i aktualnie z powodzeniem można do mnie per Wypluta mówić. Oby jutro nie było Zasmarkanej...
Byłam na Powązkach - szukałam grobu A.O. Musiałam przejść całą kwaterę ze trzy razy, żeby się w końcu okazało, że znajoma przegapiła Agnieszkę w pierwszej minucie naszych poszukiwań. Śmiać mi się chciało i jednocześnie miałam ochotę palnąć kogoś w gapioski łeb. Poprzestałam na znaczącym wypuszczeniu powietrza i radosnym kwiknięciu. Zapaliłam świeczki. Jedną z nich pozwoliłam sobie zapalić w Pani imieniu... A ktoś położył kasztany. Niesamowity, skromny, piękny gest. Wart więcej niż znicze, wieńce, bukiety.
Gardło już wzywa pomocy, płuca domagają się powietrza, a cała reszta odpoczynku, bo trzy godziny snu zeszłej nocy obok pięcioletniej warczącej lokomotywy, która już przy pierwszym spotkaniu postanowiła podzielić się ze mną katarem, to i tak szczyt luksusu. Dlatego zmykam - sciskam nadmorsko, nocnie i gorączkowo, Maja
 
Wypluta! 
Zaczyna się pora kaszlu i smarkania i nic na to nie poradzimy... Ale za wiadomość o kasztanach i świeczkę bardzo dziękuję! Zakatarzona  MU

Droga Pani Magdo,
 
wprawdzie to już trzy tygodnie po PodPretekstowym koncercie w Poznaniu, ale ja właśnie i dopiero teraz odważyłam się do Pani po raz pierwszy napisać... Koncert, co tu dużo pisać, po prostu i aż sympatyczny! I wielkim szczęściem było dla mnie się na nim znaleźć. Moje szczęście było tym większe, że przed występem spędziłam bardzo miłą godzinkę z Dorotą i Anulą, popijając sobie bananowy sok (nie mylić z songiem ;)) No i aż zaniemówiłam, gdy w pewnym momencie Pani podeszła do naszego stolika... Tak byłam oszołomiona, że gdy Pani podała mi swą rękę mówiąc:  "Cześć, Magda jestem!" zdołałam tylko bąknąć - "Yyy... dzień dobry..." I nie powiedziałam tego, co chciałam, że tak ważne dla mnie było znalezienie się na tym koncercie i że równie ważne są dla mnie Pani piosenki, to, co Pani robi... Nie powiedziałam, że... po prostu dziękuję... Mam jednak nadzieję, że następnym razem nie zabraknie mi słów, które tracę zawsze w sytuacjach dla mnie ważnych i zdołam się wysłowić...
 
Tymczasem życzę Pani samych złotych liści w myślach!
 
Paulina
 
Paulino z Poznania!
 
U mnie to juz tyle się nadziało przez ten czas, że aż mi się nie chce wierzyć, że to było raptem trzy tygodnie temu... Dziękuję za złote liści w myślach!!! MU

 

Witam Pani Magdo!! :)
Właśnie wczoraj myślałam sobie o Pani. Zastanawiałam się kiedy Pani wróci i czy podoba się Pani w Grecji. No i dzisiaj rano dowiaduje, ze własnie Pani wróciła! Telepatia?
Pani Magdo prosze opowiadać. Jak było? Podobało się Pani? Co Pani widziała?
Co Panią tam zafascynowało a co się Pani nie podobało? ... itp. I prosze o duuuuuużo zdjęć, bo jestem pewna, że zrobiła ich Pani mnóstwo.
Cieszę się, ze Pani już jest. Ściskam.
ania
Aha! Wiadomość z ostatniej chwili....tzn. z wczoraj. UNIA TARNÓW MISTRZEM POLSKI W ŻUŻLU. W Tarnowie szaleństwo!

Dla Pani zachód słońca z Ustki.



Aniu!
1.Dziekuje za zachód słońca z Ustki.
2.Żeby oni tylko ten żużel ściszyli....
3.Przede wszystkim podobał mi się klimat!!!!!!!!!A poza tym - starzy ludzie. Niesłychane rzeczy mieli wyrzeźbione na twarzach! I psy i koty i bugenvilla i niebieskie dachy. I stare bramy. I białe tynki. I kolor morza. Zaprzyjaźniłam się z kogutem, który przychodził do nas na basen....niesłychane wrażenie zrobiła na mnie w Knossos wiadomości ,że stoję w miejscu (na zamku Króla Minosa), z którego Ikar wybrał się w swoja podróż na skrzydłach taty... Byłam tam z grupa wybitnych historyków sztuki ,a ja uwielbiam być z ludźmi, ktorzy wiedza takie rzeczy, o których ja nie mam pojęcia. Pozdrawiam MU

 

to jest kogut który codziennie przychodził na basen i siedział kolo mnie jak wierny pies...


 

szerszy plan koguta greckiego

 

Dzień dobry Pani Magdo:)

Mój pierwszy list "nie z domu"
Wyjechałam do Wrocławia i w sumie jest w porządku:)Nawet bardzo:) Mieszkanko bardzo ładne, ulokowane w dobrym miejscu.
Teraz tylko czekam na rozpoczęcie roku akademickiego:)Wtedy się zacznie Oj łza się zakręciła przed wyjazdem...
Była Pani w Grecji?:) W której części?:) Zwiedzała Pani może cały Peloponez?:) Mam cudne wspomnienia stamtąd:) Czas w kafejce goni - nie ma to jak stałe łącze, swój komuter, w swoim
pokoju...Tęskno...:)
Pozdrawiam bardzo ciepło
Kamila
PS. Może wybiera się Pani na Dolny Śląsk..?:)


Kamilo!

1.Oj zacznie się. Franek ma juz dzisiaj uroczystą inaugurację roku akademickiego...
2.Byłam na Krecie .I pojechałam statkiem na Santorini. Ja także mam cudne wspomnienia...
3.Na Dolny Śląsk na razie się nie wybieram... ale wszystko przed nami. Pozdrawiam MU

 

 

Jak to zrobić aby wszystko się zgadzało? Moim zdaniem się chyba nie da. Z sekundy na sekundę zmiany o 180 stopni i to jak. Z euforii na kompletny przystankowe niewidzenie co robić. Minuta i siup, jest się gdzie indziej. Powód? A żebym to ja wiedziała.
Co do Woli to mnóstwo siły, mnóstwo patrzenia na ludzi, którzy wiedzą czego chcą, silni i już.  Z samego patrzenia  chyba nic nie przyjdzie ale zawsze można się uśmiechnąć do tych wiedzących, zawsze może być miło. A potem, raz dwa i już wskoczyć do tramwaju nr 10.  
Co ta Maryla wyczyniała… a wymyślony w przerwie duet co wyczyniał…
Myślałam, ze wersja dzisiejszego egzaminu będzie taka, że :
- A czemu pani nic nie umie, i tak słabo pani wygląda?
- Bo wieczorem byłam w trójce na Osieckiej i tej wersji należy się trzymać… więc noc naukowa, a czemu nie umiem ano temu bom zmęczona.
Ale było tak, że :
- bardzo proszę, o czym mi pani opowie…
- (…) – tu opowieść o przyczynach, rodzajach, skutkach i leczeniu porażenia mózgowego + postawy rodzicielskie i postawy rodzeństwa w stosunku do niepełnosprawnego dziecka…
- bardzo dobrze więcej pytań nie mam.
No i zdane… i poszłam się pochwalić Wychowawczyni.
W nagrodę na Wolę…  A czy ta lampka to była ta Szarlatańska tylko, że niezielona?
Przekazuję uznanie Mistrzyni Ceremonii w Czerniach i Zieleniach
Anula

Anulo!

Nie wiem czyja to była lampka. Chyba telewizyjna, bo oni robili scenografię. Było milo, chociaż ja ciągle w szoku samolotowo-klimatycznym (szczególnie w trójce...)Ucz się i już. MU

 

Ja moze nieco nietypowo ale z serca - z prosba.
Nigdzie nie moge sie doszukac zadnej strony ani kontaktu z Panem Wojciechem Młynarskim.
A ze Pani Magda to z Panem Wojtkiem poniekad jeden swiat - probuje taka droga.
Bardzo bede wdzieczny za jakakolwiek pomoc w kontakcie.
dziekuje
Darek Doburzynski
Ściechow
woj .lubuskie
 
panie Darku!
Moim zdaniem Wojtek  nie ma swojej strony. Musiałby się tym zając jakiś młody, wrażliwy i inteligentny czlowiek. Ale najpierw z nim porozmawiać, czy się na to zgadza... Myślę że najlepiej zwrócić się z tym do jego córki Agaty Młynarskiej-Warszawa -Woronicza 17, program II. Ja mam do Wojtka telefon, ale nie mam prawa podawać go ludziom, których nie znam osobiscie... Pozdrawiam serdecznie. MU

 

Droga MU,
 
Pora na koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie.
Trochę zimno (w domu jeszcze nie grzeją kaloryfery) i nie chce się wychodzić z ciepłego łóżeczka.
Korzystam z ostatnich luźniejszych dni. Za kilka dni rozpoczęcie zajęć akademickich i zacznie się kręcić ten diabelski młyn.
CHODZĘ NA BASEN z czego jestem dumna. Dobrze jest zrobić coś dla siebie. Jak to się w tym konkretnym przypadku robi ?
Skrzyknęliśmy się paczką przyjaciół, wykupiliśmy tor i familijnie chadzamy popływać. Polecam !
Wokół trochę smuteczków, ale mój wrodzony optymizm trzyma mnie na powierzchni. Mam dużo zapału i chce mi się chcieć.
Co zajrzę na Twoją stronę, to od jakiegoś czasu b.z. Mam nadzieję, że wszystko O.K.
Przymierzam się do wysłania dawno temu obiecanej płytki. Mam już adres, chociaż chyba trochę niekompletny (kodu poszukam na poczcie). Chciałam ją przekazać Zigiemu Z. w czasie Winobrania, ale niestety nie dotarłam na jego spektakl. Mam nadzieję, że ta przesyłka sprawi ci przyjemność.
Przesyłam serdeczności
Krystyna z Zielonej Góry
 
P.S. W załączeniu żółty, jesienny liść. Daję Ci go bez słów.

 

 
Kz ZG! Dziękuję literami! MU

 

... zapisane w dziwacznej tonacji ...


MU! ... klimat w stylu: załamywanie rąk zamiast zakasywania rękawów ... bywa, że coś cięgnie w dół i tarmosi za uczy ... to w ogóle i w szczególe różne skojarzenia ... no nie wiem, wiem nie no ... dziś znajomą ścieżką w wiadomym kierunku, czyli wioooo na Powązki ... a za moment koncert w trójce ... niby nie jest dobrze, ale jak przypływa fala wspomnień i jakie trzęsawisko było o tej porze rok temu w moim worku na koncercie to brońmy się nogami, rękami i kneblujmy drzwi przed powrotami w takie stany ... brrr ... anyway ... idzie w butach milowych jesień i październik i trzeba się zapisać na zajęcia ... na razie wpadłam tylko na "internetowy kurs pedagogiki międzykulturowej: specjalność edukacja polsko – wietnamska" ... no nieee, niee, dziękuję nie lubię wody głębokiej zbyt ... proponują jeszcze zajęcia pt „pytania o dobro” „pytania o sens życia” ... jak chodzi o to, że oni mi na tych zajęciach na te pytania wyraźnie i jasno odpowiedzą to mogę tam siedzieć codziennie nawet od szóstej ... anyway ... zrobić pranie ... i porządek, porządek, porządek ... bo coraz trudniej się przebić przez ten pokój ... oddać książki ... załatwić zaświadczenie ... kupić scrabble dla dzieci ... i jakie to wszystko niby proste i z założenia łatwe ... hmmm ... wystarczy wstać i wyjść  ... a jednak czasami przed oczami zamiast bezkresnego horyzontu rozpościera się tafla ze zniekształcającej i tylko lekko przeźroczystej błony ... i ani na chwilę nie ma inaczej ... a to wszystko, co jest naprawdę i co trzeba, to dopiero za nią ... tylko, że patrząc na czysty horyzont to widać to wszystko co jest ... widać realnie, nawet jak coś tam się czai w krzakach to czai się namacalnie ... a przez tę błonę każdy najmniejszy cień wydaje się straszny, koszmarnie rozmazany i w streszczeniu: przerażający ... i taki, że naprawdę aż strach się bać bo lęk ... trochę to pogmatwane ale cóż ... "(...)przydałby się remont w jaźni, bo w jaźni jak w łaźni: opary, omamy, koszmary senne i zwykłe (...)" ... niby każdy kij ma dwa końce ... hmm ... a proca ?? ... anyway ... zimnoooo ... i myśl w stylu, że może to lepsze jutro to było wczoraj ... who knows ?? ...

... rozmyta , rozmazana... czyli niewyraźna plama

psss0.... zbliżają się urodziny G.M. Sumner’a ... w trójce ... i nie tylko ...

psss1... łokieć dopytuje się o palca ... jak się ma ?? ... i oczywiście jak Grecja ?? ... grecka ?? ...

 

 

Rozmazana i niewyraźna!

 

1.Palec coraz lepiej.

2.Grecja bardzo grecka.

3.Zakasz (?!) rękawy i nie narzekaj.

4.Nie zapisuj się na "pytania o sens życia". Już lepiej na edukację polsko-wietnamską...

5.To nie jest trochę pogmatwane. To jest bardzo pogmatwane. Trzymaj się MU

 

Dla Pogniecionej-nie tylko ty się martwisz-popatrz na swoje koleżanki sprzed paru tysięcy lat...

 

 

ARCHIWUM